Anna Wendzikowska kupuje fałszwych "fanów" na Instagramie? Internauci śmieją się z dziennikarki, która, jak się okazuje, desperacko zabiega o status influencerki. O co chodzi?
Wyobrażacie sobie życie bez social mediów? Gwiazdy z pewnością nie. Instagram i Facebook to dla nich nie tylko dzielenie się sentymentalnymi momentami z fanami, ale przede wszystkim źródło dochodu. Codziennie "wciskają" swoim fanom kody rabatowe, zachwalając np. herbatki odchudzające. Warunek jest jeden - ogromna liczba followersów. Nie masz fanów - nie zarabiasz. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby obserwujący, widniejący na licznikach celebrytek byli ich realnymi wielbicielami. Sytuacja zaczyna robić się żałosna, gdy osoba od lat zabiegająca o status gwiazdy... kupuje fałszywe konta.
Znana z "Dzień Dobry TVN" i serialu "M jak Miłość" Wendzikowska, na swoim Instagramie od dawna pokazuje swoje luksusowe życie. Dalekie podróże, luksusowe ubrania, markowe dodatki, gwiazdy Hollywood i mnóstwo sponsorowanych postów - to właśnie zobaczycie, gdy odwiedzicie jej oficjalne konto, które obserwuje ponad 298 tys. fanów. Okazuje się jednak, że liczba ta wzrosła w kilka minut, a profile, które ją „śledzą” są fikcyjne.
Taka gwiazda i nie ma fanów?
Żałosne. Liczy się tylko kasa i prestiż... - śmieją się Internauci.
Jeden z portali skontaktował się z firmą, której produkty reklamuje Wendzikowska.
Współpracujemy z Anią już od dawna i nasza kolaboracja przynosi zadowalające efekty. Zdjęcia prezentowane przez Anię nie są wulgarne, nie obrażają również niczyich uczuć, a przy tym są estetyczne i zgodne z profilem naszej marki. Być może część jej obserwatorów została kupiona, ale nie zmienia to faktu, że zasięgi Ani pośród polskiej publiczności są równie duże - czytamy.
Co myślicie o "zakupach" Ani Wendzikowskiej? Obserwujecie ją na Instagramie?