To musiało się tak skończyć. Studentka prawa z Astany w Kazachstanie wyszła na dwór w 40-stopniowy mróz mając na sobie spódniczkę mini i rajstopy. Ze spaceru trafiła do szpitala z poważnymi odmrożeniami pierwszego i drugie stopnia. Niska temperatura spowodowała zatrzymanie przepływu krwi w naczyniach krwionośnych, w którą zaopatrywane są między innymi skóra oraz mięśnie. Pozbawione czucia uda zrobiły się sinofioletowe, pojawiły się obrzęki i fioletowe krwiaki. Rzecznik szpitala powiedział, że kobieta powinna się cieszyć, że żyje.
Lekarze pokazali jej zdjęcia ku przestrodze. Odmrożenia drugiego stopnia pozostawiają po sobie długotrwałe obrzęki oraz przebarwienia skóry, więc młoda Kazaszka prawdopodobnie nie będzie wkładała mini jeszcze przez bardzo długi czas.