Ewa Farna szczerze o swojej wadze: "5 kg, a nawet 10 kg więcej, to nie znaczy, że jestem otyła. Co to za CHORA PRESJA?"

Sobota, 15 lipca 2017 | Lifestyle
Oceń:
4.1 / 30 głosów

Ewa Farna jest jedną z nielicznych (jeśli nie jedyną) z polskich gwiazd, która otwarcie przyznaje się, że lubi swoje krągłe ciało. Kiedyś walczyła o szczupłą figurę na łamach magazynu "Shape", ale ostatecznie wróciła do większych rozmiarów i wcale nie ma z tym problemu. W wywiadzie dla "Wysokich Obcasów" Farna komentuje presję związaną z byciem szczupłym i przy okazji zdradza, jak w show-biznesie traktowane są naturalne dziewczyny takie jak ona.

Cały ten temat wagi jest dla mnie w ogóle absurdem. Co jest nie tak, skoro mogę się zmieścić w normalne ciuchy, zwykłą rozmiarówkę? Co to za chora presja? Przypuszczam, że większość dziewczyn wygląda bardziej jak ja niż jak Kate Moss - mówi.

Artystka zdaje sobie sprawę ze swojej tendencji do tycia, ale nie ma problemów z zaakceptowaniem dodatkowych kilogramów, które tak skrupulatnie wytykają jej media i publiczność.

Ja nie czuję się otyłą osobą, nie czuję, żebym była anormalna. I jeżeli mnie ktoś tak nazywa, to ja tego nie akceptuję. Bo to, że mam 5 kg, a nawet 10 kg więcej, to nie znaczy, że jestem otyła. Poza tym lubię dobre, jakościowe jedzenie, ćwiczę, nie prowadzę niezdrowego trybu życia.

Osobiście też wolę figurę Beyoncé niż Anji Rubik. Kształty są seksowne.

Niejednokrotnie spotykała się z niemiłymi komentarzami na temat swojego wyglądu. W rozmowie wspomina, jak w czeskiej prasie napisano o niej, że wygląda jak dwie polskie ciężarówki. Nie załamała się dzięki wsparciu kochającej rodziny. Twierdzi, że nie przejmuje się komentarzami internautów, bo nie są oni dla niej żadnymi autorytetami. Nie da się również namówić na zmiany żadnemu mężczyźnie.

Żaden mi nie powiedział niczego złego o moim wyglądzie. Ale też facet jest dla mnie motywacją do zmiany, bo nie będę ściemniać, że nie chcę dla niego dobrze wyglądać. Ale nie dlatego, że on mnie zmusza, tylko dlatego, że jest wspierający, że ja bym chciała być dla niego taka "wow".

A jeżeli facet ci będzie mówił: „Może byś tutaj coś z tym noskiem zrobiła, i coś tu”, to po prostu spier... od niego, bo jest jakiś kiepski.

Farna przyznaje, że odczuwa piętno środowiska showbiznesowego, w którym prędzej uwielbiana będzie gwiazda szczupła i z poprawianą urodą niż naturalna plus size.

Powiem szczerze, mnie trudno konkurować z dziewczynami po operacjach. Trudno mi być z nimi na jednej okładce, trudno mi być z nimi na jednym bankiecie, kiedy wszyscy je otaczają i komplementują: „Jak ty cudnie wyglądasz!”. A ja, taka większa dziewczyna ze wsi, trochę źle się czasami czuję z tym, że nie słyszę tony komplementów, bo sobie czegoś nie wstrzyknęłam.

1 z 8
Źródło: mwmedia
1 z 8