Zgłoś naruszenie


Proszę uzupełnić wszystkie pola.

Pytania » Czas wolny
  • Akna74 2010-05-13 o godz. 19:21, odsłony: 4403 0

    Sknerzą wiec sa bogaci czy są bogaci wiec sknerzą?

    Jestem ciekawa jakie macie zdanie na ten temat. Czy to ja jestem nienormalna czy oni...
    Mam wokół siebie 2 pary znajomych którzy sa naprawde bogaci. No moze nie miliarderzy ale milion na koncie na pewno. A temat dotyczy głównie oszczedzania na dziecku. Jedni i drudzy kupili uzywane foteliki na allegro (bo ich nie stac - tak usłyszałam od jednych) jedni kupuja dziecku buty w ccc bo przynajmniej mogą kupic 3 pary (oczywiscie nie skorzanych) a nie 1 jak w Bartku. Drudzy kupuja uzywane ciuchy dla dziecka (bo takie drugie w sklepach) i buty zreszta tez na allegro...
    Nam sie nie przelewa, choc nie narzekamy ale uwazam ze co jak co ale na dziecku (moim jedynym i ukochanym) oszczedzac nie bede! Kupuje markowe buty bo chce zeby miało dobrze wyprofilowana stopke, kupuje nowe sliczne kurteczki, bluzy itp.
    Nie wiem dziwi mnie takie zachowanie to po co ma sie te pieniadze?? po to zeby na koncie lezały? a moze tak jest ze im ktos ma wiecej tym bardziej sknerzy??

    Odpowiedzi (114) Kategoria: Czas wolny Ostatnia odpowiedź: 2010-05-15, 15:27:37 Tagi: , ,

Odpowiedz
Dodaj odpowiedź
Najnowsze / Najstarsze

Wybrana odpowiedź

Najwyżej ocenione odpowiedzi

Odpowiedzi

Gość 2010-05-13 o godz. 20:21 0

a skad zalozenie, ze to wynika z zasobnosci portfela? moze najzwyczajniej w swiecie uwazaja, ze skoro maluchy rosna jak na drozdzach, to nie ma sensu kupowac im ciuchow markowych czy przedmiotow sluzacych na pare miesiecy.

Akna74 2010-05-13 o godz. 20:23 0

ja nie mowie ze maja kupowac markowe drogie rzeczy ale np uzywane buty z allegro dla malucha ktory zaczyna chodzic?? to chyba przesada...

Gość 2010-05-13 o godz. 20:26 0

W CCC też można kupić porządne buty. Ubranka z allegro też mogą być śliczne, a fakt posiadania góry kasy nie obliguje do zaprzestania oszczędzania. Skąd możesz wiedzieć, ile dokładnie mają na koncie? Może chcą kupić dom w dobrej dzielnicy, a wtedy i milion może nie starczyć.

Nie widzę, z czym masz problem?

Ja oszczędzam na dziecku. Na sobie i na mężu również. To nie znaczy, że jestem gorszą matką. Od używanych ubranek się nie umiera i nie wysysają one z dziecka poczucia bezpieczeństwa.

Reasumując, myślę, że nic Ci do tego.

Gość 2010-05-13 o godz. 20:28 0

w zasadzie z wymienionej przez Ciebie listy zachowań lekko dziwią mnie tylko dwa - kupowanie używanego fotelika od nieznajomej osoby i kupowanie używanych butów ledwo chodzącemu dziecku.

cała reszta - buty z ccc (skórzane też są), używane ciuszki, buty z Allegro, ciuszki z allegro - a co w tym takiego dziwnego? szczególnie, że używane rzeczy często da się znaleźć ładniejsze i lepszej jakości, niż nowe w sklepach...

Gość 2010-05-13 o godz. 20:29 0

ja tam slyszalam, ze przesada sa czerwone wypasione wozki i piwnice. sama bym butow z drugiej reki nie kupila, ale oporow przed kupowaniem ciuchow z lumpeksu nie mam zadnych, czy to oznacza, ze mnie nie stac albo, ze sknerze?

Gość 2010-05-13 o godz. 20:29 0

A moze chca ten milion miec na super edukacje dla dziecka? Na zaraniczne szkoly, uniwersytety? Uzywane rzeczy nie zawaza na przyszlosci dziecka a brak dobrej szkoly moze.

Gość 2010-05-13 o godz. 20:31 0

po przemyśleniu krótkim kwestii fotelika: wolę nie szacować, które dziecko jest w razie czego bezpieczeniejsze - jadące dobrym, nowym (albo prawie) samochodzie w używanym foteliku z górnej półki, czy jadące 8-letnim Seicento w nowym foteliku ze średniej półki. ale tylko jedna z matek wspomnianych maluchow czeka potepienie na forum, nie? ;)

i jeszcze jedna kwestia - co prawda nie jestem na tyle bogata, zeby moc powiedziec, ze nie robi mi roznicy pod wzgledem finansowym, czy rozne przedmioty (w tym ubrania) kupuje nowe, czy uzywane - ale roznice odczuwam tez w wymiarze, nazwijmy to, ideowym.

otoz nie jest dla mnie obojetne, czy na swiecie produkuje sie tony slodkich malutkich ubranek, z ktorych kazde zostanie uzyte dla jednego slodkiego niemowlaka, a potem zalegnie gdzies na strychu - czy tez z jednego ubranka (jesli dobrej jakosci i porzadnie wykonane) skorzysta troje czy piecioro roznych dzieci. lzej bedzie nie tylko portfelom rodzicow - lzej bedzie takze Ziemi.

Akna74 2010-05-13 o godz. 20:36 0

W niczym nie mam problemu a Tobie Blutka nie zarzucam ze jestes złą matką ze oszczedzasz na dziecku i całej reszcie.

Chodzi mi o to ze pieniadze daja przyjemnosc jak sie je wydaje a nie jak sie je trzyma na koncie. i nie chodzi mi o firmowe ciuchy i "szpanowanie" metką ale o praktyczne podejscie ze nowe rzeczy starcza na dłużej. A skoro stac mnie na ciuszki z Mothercare to nie bede kupowac z firmy Ewa bo sa tansze, tylko te z Mothercare bo sa o wiele lepsze jakosciowo.

Mowie o tym ze jedni jezdza samochodami gdzie wymiana klocków kosztuje 1500zł ale na fotelik ich "nie stac"

Gość 2010-05-13 o godz. 20:38 0

K2 napisał(a):a skad zalozenie, ze to wynika z zasobnosci portfela? moze najzwyczajniej w swiecie uwazaja, ze skoro maluchy rosna jak na drozdzach, to nie ma sensu kupowac im ciuchow markowych czy przedmiotow sluzacych na pare miesiecy.
Jak dla mnie z takiej własnie zapobiegliwości i uwazania na każdy grosz rodzą się fortuny 8)
To bardzo specyficzne, perspektywiczne myslenie, które jest mi obce, ale powiem szczerze - zawsze chcialam tak umieć.

Akna74 2010-05-13 o godz. 20:38 0

dobra niewazne... widze ze zaraz piwnice beda atakowac...

Nezi 2010-05-13 o godz. 20:40 0

Może nie sknerzą a są oszczędni?
Może doszli do wszystkiego swoją pracą i żal im rozpierniczać pieniądze na na prawo i lewo?
Butów używanych nie kupiłabym ale ciuchy jak najbardziej. Nawet jeśli mnie stać na to by kupować markowe. Szkoda kasy. Wolę te pieniądze odłożyć i mieć gdy będą gorsze czasy lub gdy po prostu zamarzy mi się podróż na koniec świata.

Ich kasa ich dzieci ich używane ciuchy ;)

Gość 2010-05-13 o godz. 20:42 0

Ale po co kupowac cos co bedzie mozna dluzej uzywac jak dla malucha to jest kwiestia kilku tygodni a pozniej juz tylko miesiecy. Nie podwazam zakupow dla jakosci bo sama sie tej zasady trzymam ale jezeli noworodek nosi body 2-3 tygodnie czyli moze zalozy to max 8-10 razy to czemu placic wiecej?

Akna74 2010-05-13 o godz. 20:43 0

Jasne ze ich kasa i nic mi do tego, chodzi mi tylko o podejscie oszczedzam na dziecku a zato jezdze furą za 150 tys..

Ja mam inne podejscie wole dac wszystko dziecku (szkołe i mozliwsc nauki tez) szczegolnie jesli mnie na to stac.

Akna74 2010-05-13 o godz. 20:44 0

Ajka mow co chcesz ale noworodkowi tym bardziej nie kupiłabym uzywanych body na allegro....

Gość 2010-05-13 o godz. 20:44 0

Akna74 napisał(a):skoro stac mnie na ciuszki z Mothercare to nie bede kupowac z firmy Ewa bo sa tansze, tylko te z Mothercare bo sa o wiele lepsze jakosciowo
no tylko ze czesto uzywany ciuszek Mothercare jest lepszy jakosciowo i starcza na dluzej niz ten Ewa - a kosztuje tyle co on albo i nie. jak dla mnie - z wymienionych wyborow ten ma najkorzystniejszy stosunek jakosci do ceny.

i to dotyczy roznych wyborow, nie tylko ciuszkow.

Ty piszesz, ze przyjemnosc Ci sprawia wydawanie pieniedzy - fajnie - a np mi przyjemnosc sprawia swiadomosc, ze wydaje je rozsadnie i zgodnie ze swoimi przekonaniami.

jak Mloda bedzie w wieku, ze na jej samopoczucie bedzie powaznie wplywac, czy jej ciuchy sa z najnowszej kolekcji, czy o dwie kolekcje do tylu - ponownie przemysle ta jakosc do ceny. i tyle.

a akurat w kwestii bucikowej sprawa jest jeszcze bardziej zlozona - Bartek lansuje glownie buciki prawie ortopedyczne i bardzo sztywne. jesli ktos woli takie elastyczniejsze (tez rekomendowane przez fizjoterapeutow) - nie ma tam co szukac nawet z zasobnym portfelem. a w CCC akurat wersje ze zginajacymi sie podeszwami zawsze da sie znalezc.

Gość 2010-05-13 o godz. 20:45 0

Akna74 napisał(a):Chodzi mi o to ze pieniadze daja przyjemnosc jak sie je wydaje a nie jak sie je trzyma na koncie.
Mi dają przyjemność, jak je mądrze, rozsądnie wydam. Upolowany na eBayu ciuch bez metki, raz przeczytana książka czy monitor z biurowej wyprzedaży - wolę to niż przepłacanie w ślicznym sklepie a jeszcze piękniejszą sprzedawczynią.

becja 2010-05-13 o godz. 20:46 0

Shiadhal napisał(a):po przemyśleniu krótkim kwestii fotelika: wolę nie szacować, które dziecko jest w razie czego bezpieczeniejsze - jadące dobrym, nowym (albo prawie) samochodzie w używanym foteliku z górnej półki, czy jadące 8-letnim Seicento w nowym foteliku ze średniej półki. ale tylko jedna z matek wspomnianych maluchow czeka potepienie na forum, nie? ;)
Wiesz Shiad... może lepiej nie szacować, że tak zrobię mały OT

Równie dobrze by nie mieć wyrzutów sumienia powinnam losować codziennie które z moich dzieci siedzi dziś w aucie z tyłu z lewej strony a które z prawej - bo znajdą się spece i od fotelików takich i owakich i od tego, które miejsce w aucie bezpieczniejsze ;)

Akna74 napisał(a):pieniadze daja przyjemnosc jak sie je wydaje a nie jak sie je trzyma na koncie
Akna czyli chodzi Ci o sknerstwo czy o różnice w osiąganiu przyjemności? Znam ludzi, którym pieniądze na koncie dają pewność i święty spokój, nie widzę powodów by ich wytykać palcami...

I jeszcze jedno Akna, skoro nie kupujesz dla dziecka butów w CCC to skąd wiesz jak się sprawują? ;) (bo na metki podobno nie patrzysz, tylko na jakość)

Gość 2010-05-13 o godz. 20:47 0

Akna74 napisał(a):noworodkowi tym bardziej nie kupiłabym uzywanych body na allegro
a w zasadzie dlaczego? body zazwyczaj sa jasne i 100% bawelniane (innych bym nie kupila) - mozna je wrecz wygotowac, bakteria zadna tego nie przezyje.

tzn oczywiscie Ciebie nie namawiam ani nikogo innego - tylko nie widze po prostu OBIEKTYWNYCH argumentow przeciw obowiazujacych kazdego. oczywiscie jesli ktos z uzywanymi rzeczami mialby miec dyskomfort psychiczny - niech kupuje nowe, jak najbardziej. ale nie kazdy ten dyskomfort ma...

Gość 2010-05-13 o godz. 20:47 0

Myslalam ze bedzie bardziej ogolnie :) O fortunach i jak sie ich "dochowac" ;)

W przytoczonych przykladach podobnie jak Shiadhal oprocz butow (uzywanych , dla mlodej stopki) czy ewentualnie fotelika (choc tez nie wiemy czy on taki najgorszy przez to ze uzywany ??) nie widze nic nagannego. To ze ja np bym tak nie zrobila jakos nie upowaznia mnie zeby twierdzic ze ktos zle robi, bo tak postepuje!
Dlaczego mam sadzic ich przez pryzmat tego jak ja wydaje pieniadze ?
Sama czesto kupuje cos tanszego bo uwazam ze nie ma co przeplacac za pewne rzeczy. Podkreslam nie najtansze i zle gatunkowo ale powiedzmy porownywalne, ale nie markowe.

Ba czesciej raczej zastanawiam sie nad tym jak ludzie ktorzy maja malo potrafia wydawac pieniadze w szalenczym tempie na rzeczy niekoniecznie pierwszej potrzeby czy takie gdzie stosunek jakosci do ceny wcale nie jest uzasadniony.

Nie wiem moze za malo danych akurat podalas przy znajomych, moze chodzilo ci o konkretne zachowanie, ale moze warto ich zapytac, bo dla ciebie to oni trzymaja kase tylko po to zeby trzymac, a moze oni maja jakis inny cel, moze dla nich wydawanie nie jest taka przyjemnoscia jak dla ciebie. Moze to chlodniejsze, rozsadne podejscie ze firma Ewa jest tak samo dobra jak firma Star jesli ma posluzyc miesiac.

Gość 2010-05-13 o godz. 20:48 0

A ja kupowałam noworodkowi body w lumpkach i na allegro. Ale wiesz - PRAŁAM JE. 8)

I mogłabym kupować nowe. Ale wolę wydać kasę na lepszą furę. 8) Albo na wakacje.

Gość 2010-05-13 o godz. 20:48 0

Akna, i super, ze masz inne podejscie. ale to co napisalas nie musi oznaczac, ze Twoi znajomi "oszczedzaja na dziecku". wez pod uwage jak dlugo uzywa sie samochodu, a jak dlugo ciuchy dla dzieci. inaczej nie musi oznaczac gorzej.

Podwawelska 2010-05-13 o godz. 20:53 0

"pińcet złotych dla mnie nie ma a sam forsą sra" - tak bym to skomentowała

Akna74 2010-05-13 o godz. 20:54 0

Blutka napisał(a):A ja kupowałam noworodkowi body w lumpkach i na allegro.


a ja nie.

a buty z ccc miałam na myśli uogólnienie w znaczeniu - nie skórzane, bez wyprofilowanej podeszwy, plastikowe, sztywne itp. - ale tanie (bo mozna zaoszczedzic) a co tam i tak za 2 miesiace beda za male i tak samo sie zniszcza..

Gość 2010-05-13 o godz. 20:57 0

Tylko to tez moze byc kwestia niewiedzy.
Bo moze nie jest priorytetem zle pojeta oszczednosc (bo tak to rozumiesz jak mniemam) tylko ze ona nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji noszenia przez dziecko takich butow. ?

karola78 2010-05-13 o godz. 21:03 0

W lumpeksach większość rzeczy jest właśnie "markowa" głównie tam znajdziesz next, mothercare itp. Tylko cena zdecydowanie inna niż nowe, a większość wygląda jak nowa.
Dla mnie np. jest głupota wydawania 40 zł na body, jak takie samo (jakościowo) mogę kupić w lumpeksie za 2-3 zł. No ale ja nie mam milionów.

Podwawelska 2010-05-13 o godz. 21:03 0

znowu Drogie Panie robicie nalot na dziewczynę za to, że wyraziła swoją opinię, jeżeli chcecie powiedzieć coś w temacie to o sobie i swoich doświadczeniach a nie nagonkę za to, że ktoś uważa jak uważa i przekładacie swoje racje piorąc ubrania z lumpeksu ;)

Akna74 2010-05-13 o godz. 21:08 0

no własnie wiec moze dlatego tak jest ze pod lumpeks podjezdzają super fury i wlasnie tam sie ubieraja ich wlasciciele. Moze wlasnie to tak jest ze jak sie juz dojdzie do duzych pieniedzy to "po co płacic wiecej" jest priorytetem. Lepeiej kupic uzywane a tansze niz to samo nowe a drozsze.

W takim razie nigdy nie bede bogata bo nadal wole 2 wersje..

Gość 2010-05-13 o godz. 21:09 0

No nie, wlasnie nie temat o tym gdzie kupowac ubrania i znow jak napisala Shiadhal to jest zupelnie inna kwestia i nie musi wiazac sie z oszczedzaniem czy sknerzeniem itp.

Podwawelska ja tez mam nadzieje ze watek nie przerodzi sie w nagonke, mysle ze przynajmniej na poczatku kazdy odnosi sie do podanego przykladu. No bo nie wiem czy bym kogos tak oceniala ze sknerzy bo kupuje cos z drugiej reki.
Tak jak napisalam ja nie kupuje uzywanych rzeczy, nie mam do tego talentu, mam uczulenia itd, ale nie lubie tez wydaawac kasy w blyszczacych sklepach i placic drugie tyle za marke. Wszystko kwestia rownowagi odpowiedniej ;)

Gość 2010-05-13 o godz. 21:11 0

Podwawelska napisał(a):znowu Drogie Panie robicie nalot na dziewczynę za to, że wyraziła swoją opinię, jeżeli chcecie powiedzieć coś w temacie to o sobie i swoich doświadczeniach a nie nagonkę za to, że ktoś uważa jak uważa i przekładacie swoje racje piorąc ubrania z lumpeksu
widac czytamy rozne watki:

Blutka napisał(a):Ja oszczędzam na dziecku. Na sobie i na mężu również.
K2 napisał(a):sama bym butow z drugiej reki nie kupila, ale oporow przed kupowaniem ciuchow z lumpeksu nie mam zadnych
Nezi napisał(a):Butów używanych nie kupiłabym ale ciuchy jak najbardziej. Nawet jeśli mnie stać na to by kupować markowe. Szkoda kasy.
jak Mloda bedzie w wieku, ze na jej samopoczucie bedzie powaznie wplywac, czy jej ciuchy sa z najnowszej kolekcji, czy o dwie kolekcje do tylu - ponownie przemysle ta jakosc do ceny. i tyle.
Nabla napisał(a):Mi dają przyjemność, jak je mądrze, rozsądnie wydam. Upolowany na eBayu ciuch bez metki, raz przeczytana książka czy monitor z biurowej wyprzedaży - wolę to niż przepłacanie w ślicznym sklepie a jeszcze piękniejszą sprzedawczynią.
Dosia napisał(a):Sama czesto kupuje cos tanszego bo uwazam ze nie ma co przeplacac za pewne rzeczy.
karola78 napisał(a):Dla mnie np. jest głupota wydawania 40 zł na body, jak takie samo (jakościowo) mogę kupić w lumpeksie za 2-3 zł.

Podwawelska 2010-05-13 o godz. 21:13 0

absolutnie nie mam nic do lumpeksów, sama tam czasem coś wybiorę dla siebie
nie jest to kwestia oszczędzania ale wyjątkowości pewnych rzeczy z takiego sklepu

natomiast czy mam kasę czy nie, nie wyobrażam sobie włożyć dziecku bieliźnę typu body nieznanego pochodzenia nawet piorąc ją enty raz

Podwawelska 2010-05-13 o godz. 21:17 0

K2 - czytamy ten sam wątek :)

Jesteście (uogólniam) złośliwe niestetyż i bijecie tekstami ewidentnie i nie mówię o wstawionych przez Ciebie cytatach bynajmniej ponieważ wybrałaś te bez podtekstów

Gość 2010-05-13 o godz. 21:20 0

Nie, my na swoich przykładach próbujemy udowodnić, że kupowanie używanych rzeczy, nawet, jak ma się kasę, nie świadczy o tym, że ktoś jest sknerą. ;)

Chodzi o pieniądze w tym wątku, tak? No więc ja mogłabym kupować nowe, czasem kupuję nowe, ale wolę oszczędzać, bo widzę sens w wydaniu moich oszczędności na coś innego, niż nowe ubranka, skoro młody wyrasta w dwa tygodnie.

I nikt nagonki nie robi. Po prostu dyskusja jest ożywiona. Każda gorętsza wymiana zdań musi być od razu nazywana nagonką?

Akna74 2010-05-13 o godz. 21:21 0

Podwawelska napisał(a):absolutnie nie mam nic do lumpeksów, sama tam czasem coś wybiorę dla siebie
nie jest to kwestia oszczędzania ale wyjątkowości pewnych rzeczy z takiego sklepu

natomiast czy mam kasę czy nie, nie wyobrażam sobie włożyć dziecku bieliźnę typu body nieznanego pochodzenia nawet piorąc ją enty raz

ja tez nie mam nic przeciwko lumpeksom, sama nie potrafie w nich kupowac ale podziwiam ludzi którzy znajduja tam wyjatkowe cacka.
Ale chodzi o to ze np. sa tamowe body Mathercare za 5zł (znoszone, sprane ale sa) ijest obok sklep Mathercare i te same body za 30zł. Kto kupuje w lumpeksie?

karola78 2010-05-13 o godz. 21:22 0

A tak poza tematem ciuch nowy czy używany, to każdy ma inne potrzeby. Jeden woli oszczędzić na ciuchu, ale polecieć na egzotyczną wycieczkę (np. moja mam kupuje ciuchy w ciuchlandzie, ale killkakrotnie w roku wyjeżdża na wycieczki). Inny woli ciuchy markowe, ale zjada chleb z masłem, bo uważa, że jedzenie jest potrzebne żeby przeżyć, i nie jada owoców morza i mięsa z krokodyla. I tak można mnożyć porównania.
Każdy ma inne potrzeby, co dla Akna74 jest sknerstwem dla drugiej osoby nie ma znaczenia i nie potrzebuje na to wydawać więcej niż musi.

Podwawelska 2010-05-13 o godz. 21:23 0

Akna74 napisał(a):Podwawelska napisał(a):absolutnie nie mam nic do lumpeksów, sama tam czasem coś wybiorę dla siebie
nie jest to kwestia oszczędzania ale wyjątkowości pewnych rzeczy z takiego sklepu

natomiast czy mam kasę czy nie, nie wyobrażam sobie włożyć dziecku bieliźnę typu body nieznanego pochodzenia nawet piorąc ją enty raz

ja tez nie mam nic przeciwko lumpeksom, sama nie potrafie w nich kupowac ale podziwiam ludzi którzy znajduja tam wyjatkowe cacka.
Ale chodzi o to ze np. sa tamowe body Mathercare za 5zł (znoszone, sprane ale sa) ijest obok sklep Mathercare i te same body za 30zł. Kto kupuje w lumpeksie?

a tu się nie zgodzę :), nie wszystkich stać na nowe ponieważ za 30 zł to masz 6 par
ale masz prawo do takiego rozumowania :)

Akna74 2010-05-13 o godz. 21:24 0

Blutka napisał(a):bo widzę sens w wydaniu moich oszczędności na coś innego, niż nowe ubranka, skoro młody wyrasta w dwa tygodnie.

I nikt nagonki nie robi. Po prostu dyskusja jest ożywiona. Każda gorętsza wymiana zdań musi być od razu nazywana nagonką?

Chdzi mi o rzeczy nie na 2 tygodnie...np fotelik posłuzy około 2 lata, a buty conajmniej 2 miesiace...

A nagonki nie odczułam, chyba zem gruboskórna albo tempa .....

Akna74 2010-05-13 o godz. 21:27 0

Podwawelska ale ja nie mowie o tych których nie stac! bo jak mnie nie stac to tez kupuje taniej. Ale o tych własnie których stac!

karola78 2010-05-13 o godz. 21:29 0

Akna74 napisał(a):Podwawelska ale ja nie mowie o tych których nie stac! bo jak mnie nie stac to tez kupuje taniej. Ale o tych własnie których stac!
Nie mają potrzeby wydawania więcej jak moga wydać mniej. To chyba zdrowy rozsądek a nie sknerstwo.

Podwawelska 2010-05-13 o godz. 21:30 0

Akna74 napisał(a):Podwawelska ale ja nie mowie o tych których nie stac! bo jak mnie nie stac to tez kupuje taniej. Ale o tych własnie których stac!
mam to 8)

Gość 2010-05-13 o godz. 21:30 0

Akna74 napisał(a):Podwawelska ale ja nie mowie o tych których nie stac! bo jak mnie nie stac to tez kupuje taniej. Ale o tych własnie których stac!
Akna, ale my też o tym - mnie w sumie też stać, tylko nie widzę sensu. W tym tkwi sęk. ;)

Akna74 2010-05-13 o godz. 21:30 0

w takim razie mamy inne zdanie.

Gość 2010-05-13 o godz. 21:31 0

super, Podwawelska widze, ze wiesz lepiej co autor mial na msyli, do samego autora 8)

Akna74 napisał(a):Kto kupuje w lumpeksie?
no wlasnie, kto? bo chyba caly problem sie do tego sprowadza, do percepcji osob kupujacych w lumpeksach.
dla mnie moze to byc cala gama; od oso, ktore nie stac na zakupy w sklepie markowym, poprzez osoby nie widzace sensu placenia 6 razy wiecej za prawie ten sam produkt, poprzez osoby szukajace okazji, osoby szukajace czegos, co nie bedzie noszone przez "pol miasta", na osobach przypadkowych konczac. pewnie jest tych grup wiecej.

Gość 2010-05-13 o godz. 21:32 0

Akna74 napisał(a):A nagonki nie odczułam, chyba zem gruboskórna albo tempa .....
nie jestes albo nie jestes ... :D:D:D

becja 2010-05-13 o godz. 21:32 0

Może masz i trochę racji Podwawelsiu...
ale rusza mnie jak czytam takie rzeczy

Nie chciałabym by ktoś mnie oceniał po tym, gdy kupię mojej córce bodziaka w lumpku (a znalazłam kilka przecudnych, nowych z wysokimi pierwotnymi cenami na metkach zresztą ;) ) albo nie najdroższe buciki.
Nie jest to dla mnie w żadnym stopniu zaniedbaniem czy działaniem na szkodę dziecka...

"bo kogoś stać lub nie stać" - ciekawe... dlaczego wybory mają być kierowane tylko grubością portfela a nie dodatkowo zdrowym rozsądkiem?

Podwawelska 2010-05-13 o godz. 21:32 0

najgorsi są tacy, którzy palą faje i na to im nie szkoda a na dzieciach oszczędzają

Akna74 2010-05-13 o godz. 21:35 0

Akna74 napisał(a):w takim razie mamy inne zdanie.
wrr brak edycji..

i moze ja do konca bede biedna. Ale znam wiele osob które wola kupic nowe (nawet jesli przepłacic) niz oszczedzac=sknerzyc na dziecku.

Gość 2010-05-13 o godz. 21:38 0

No ale o samych lumpeksach to bylo i o rzeczach uzywanych i ubrankach itd :)
Akna zadala pytanie proste:
"Jestem ciekawa jakie macie zdanie na ten temat. ..."
i jak sama doszla do wniosku po prostu ma inne zdanie na temat pewnych spraw.

Ja tam jestem ostrozna w nazywaniu kogos sknera dopoki nie znam powodow dlaczego robi tak a nie inaczej, na co trzyma kase , jaki ma charakter itd

Podwawelska 2010-05-13 o godz. 21:38 0

K2 napisał(a):super, Podwawelska widze, ze wiesz lepiej co autor mial na msyli, do samego autora 8)

ja mówię o swoich spostrzeżeniach a nie co autor miał na myśli :), widzę jak czepialstwo przez niektóre przemawia i to mnie razi

Akna74 2010-05-13 o godz. 21:39 0

becja napisał(a):Może masz i trochę racji Podwawelsiu...
ale rusza mnie jak czytam takie rzeczy

Nie chciałabym by ktoś mnie oceniał po tym, gdy kupię mojej córce bodziaka w lumpku (a znalazłam kilka przecudnych, nowych z wysokimi pierwotnymi cenami na metkach zresztą ;) ) albo nie najdroższe buciki.
Nie jest to dla mnie w żadnym stopniu zaniedbaniem czy działaniem na szkodę dziecka...

"bo kogoś stać lub nie stać" - ciekawe... dlaczego wybory mają być kierowane tylko grubością portfela a nie dodatkowo zdrowym rozsądkiem?

becja po pierwsze nie oceniam jakim kto jest rodzicem , bo ani słowa o tym nie napisałam. Chodzi mi tylko o podejscie do PIENIADZA osób zasobnych.

Wiec moze sens ma powiedzenie OSZCZEDZAJA BOGACI I NAM SIE OPŁACI! kwestia tylko na czym.....

Gość 2010-05-13 o godz. 21:39 0

Akna74 napisał(a):Podwawelska ale ja nie mowie o tych których nie stac! bo jak mnie nie stac to tez kupuje taniej. Ale o tych własnie których stac!
Napiszę tak. O swoim doświadczeniu, żeby nie było. W teorii byłoby nas stać na kupowanie w markowych sklepach. Bo na papierze nasze zarobki wyglądają dobrze i źle w owej teorii nie mamy. Rzeczywistość jest jednak inna.
Są pewne cele na które musimy zgromadzić pieniądze i mimo, że na koncie może wyglądać to fajnie, to tych pieniędzy nie ma. Bo za tydzień, miesiąc, pół roku wyda się je na zbożny cel typu własna nora, bezpieczniejszy (bo nowszy i nie rozpadający się w polu) samochód. W sumie można by powiedzieć- weź babo kredyt, co za problem. Ano problem, bo po prostu mamy pewne obawy by się wiazać na kilkadziesiat lat z bankiem. Ale co kto lubi.
W efekcie moje dziecko ma używane ciuchy różnego pochodzenia (wbrew pozorom body z lumpków mogą być niesprane 8) , bo kupowałam najładniejsze, często nowe, poświęcające temu naprawdę dużo czasu), jeden fotelik używany, drugi nowy (ale akurat była okazja cenowa). Jedyne co to kupuję nowe buty, głównie na wyprzedażach. Aa, drugie dziecko ma przerąbane, bo wszystko będzie miało używane ;)
I uważam, że nawet mając miliony na koncie i zakupione i urządzone lokum, nadal bym oszczędzała i na ciuchach i na butach. Jak dla mnie strata pieniędzy. Po prostu.

Gość 2010-05-13 o godz. 21:40 0

Podwawelska napisał(a):K2 napisał(a):super, Podwawelska widze, ze wiesz lepiej co autor mial na msyli, do samego autora 8)

ja mówię o swoich spostrzeżeniach a nie co autor miał na myśli :), widzę jak czepialstwo przez niektóre przemawia i to mnie razi

ok, to kto sie czepna?

Gość 2010-05-13 o godz. 21:45 0

becja napisał(a):
Nie chciałabym by ktoś mnie oceniał po tym, gdy kupię mojej córce bodziaka w lumpku (a znalazłam kilka przecudnych, nowych z wysokimi pierwotnymi cenami na metkach zresztą ;) ) albo nie najdroższe buciki.
Nie jest to dla mnie w żadnym stopniu zaniedbaniem czy działaniem na szkodę dziecka...

"bo kogoś stać lub nie stać" - ciekawe... dlaczego wybory mają być kierowane tylko grubością portfela a nie dodatkowo zdrowym rozsądkiem?

W sumie takie samo odniosłam wrażenie, że jak się oszczędza na wydatkach zwiazanych z dzieckiem, to jest to naganne...
Mojemy Synowi naprawdę dynda i głęboko powiewa co ma na sobie i tak usmaruje to, albo w bardziej awangardowym przypadku obsra tak, że się nie dopierze...
Poczekam, ąz na laski zacznie chodzić. Wtedy mu mama nowe kupi. Na wyprzedaży. ;)

Podwawelska 2010-05-13 o godz. 21:47 0

K2 napisał(a):Podwawelska napisał(a):K2 napisał(a):super, Podwawelska widze, ze wiesz lepiej co autor mial na msyli, do samego autora 8)

ja mówię o swoich spostrzeżeniach a nie co autor miał na myśli :), widzę jak czepialstwo przez niektóre przemawia i to mnie razi

ok, to kto sie czepna?

a gdzieś tak będzie 8)

karola78 2010-05-13 o godz. 21:48 0

Kiniak napisał(a):
W sumie takie samo odniosłam wrażenie, że jak się oszczędza na wydatkach zwiazanych z dzieckiem, to jest to naganne...
Mojemy Synowi naprawdę dynda i głęboko powiewa co ma na sobie i tak usmaruje to, albo w bardziej awangardowym przypadku obsra tak, że się nie dopierze...
Poczekam, ąz na laski zacznie chodzić. Wtedy mu mama nowe kupi. Na wyprzedaży. ;)

:brawo:

Gość 2010-05-13 o godz. 21:51 0

Podwawelska napisał(a):a gdzieś tak będzie Cool
pewnie mnostwo osob sie czepnelo :D:D:D

Akna74 2010-05-13 o godz. 21:53 0

ee tam zaraz czepneło... wyraziło zdanie odmienne od mojeg i juz... luz

Gość 2010-05-13 o godz. 21:53 0

Ja tylko chciałąm jeszcze zwrócić uwagę na słowo sknerzą, być może autorka wątku nie miala nic złego na myśli, ale niestety jakoś takie złe skojarzenia się same nasuwają, więc być moze tu tkwi podłoże ewentualnych posądzeń o czepianie się i ocenianie innych ;)

Podwawelska 2010-05-13 o godz. 21:53 0

K2 napisał(a):Podwawelska napisał(a):a gdzieś tak będzie Cool
pewnie mnostwo osob sie czepnelo :D:D:D

na przykład Ty to robisz teraz 8)

Akna74 2010-05-13 o godz. 21:57 0

Kiniak napisał(a):Ja tylko chciałąm jeszcze zwrócić uwagę na słowo sknerzą, być może autorka wątku nie miala nic złego na myśli, ale niestety jakoś takie złe skojarzenia się same nasuwają, więc być moze tu tkwi podłoże ewentualnych posądzeń o czepianie się i ocenianie innych ;)
moze... :Hangman:

Gość 2010-05-13 o godz. 21:57 0

teraz, to wiem, nawet be zokularow :D:D mnie dla odmiany mierzi generalizowanie, wiec interesuja te "Drogie Panie" :D:D

Akna74, no wlasnie probuje sie dowiedziec na przyszlosc, czego unikac jak ognia :D:D:D:D

Podwawelska 2010-05-13 o godz. 21:58 0

K2 napisał(a):teraz, to wiem, nawet be zokularow :D:D mnie dla odmiany mierzi generalizowanie, wiec interesuja te "Drogie Panie" :D:D

Akna74, no wlasnie probuje sie dowiedziec na przyszlosc, czego unikac jak ognia :D:D:D:D

a to była forma grzecznościowa bom wychowania w kulturze łosobistej :)

Gość 2010-05-13 o godz. 21:59 0

Akna74 napisał(a):Kiniak napisał(a):Ja tylko chciałąm jeszcze zwrócić uwagę na słowo sknerzą, być może autorka wątku nie miala nic złego na myśli, ale niestety jakoś takie złe skojarzenia się same nasuwają, więc być moze tu tkwi podłoże ewentualnych posądzeń o czepianie się i ocenianie innych ;)
moze... :Hangman:

no powiedz Kaczyńskiemu, że sknera to masz proces jak w banku ;) Naprwadę słowo nie kojarzy się dobrze :)

Gość 2010-05-13 o godz. 22:01 0

Akna, nie wieszaj sie! bedzie gorzej :D:D:D

Gość 2010-05-13 o godz. 22:02 0

Moi rodzice nigdy nie mieli kasy i w domu bylo cienko. Ciuchów zawsze mialam malo i nigdy nie byly to modne laszki, bardziej chodzilo o praktyczność. Z tym, że buty, spodnie czy sweter byly zawsze dobrej jakości, zazwyczaj więc droższe, bo np. skórzane. Moi rodzice wychodzili z zalożenia, że skoro nie ma kasy to trzeba kupić coś porządnego, żeby wystarczylo na dlużej.

Z tym, że o ile ciuchów mialam malo to co roku jeździlam na wymiany zagraniczne, bo wg moich rodziców to czego doświadczylam i co tam zobaczylam będzie dla mnie cenniejsze niż ciuchy i pierdoly, które mi ograniczali.

Teraz kiedy mam już swoją pensję i sama rządzę zawartością swojej szafy i status mam sporo lepszy i kupowanie lepszych i praktyczniejszych rzeczy w plaszczyźnie butów, kurtek i spodni pozostalo to samo to inne rzeczy zwykle kupuję na przecenach, okazjach i wyprzedażach. Nie liczą się dla mnie specjalnie marki i metki.

Wszystko więc zależy od priorytetów-ja w tej chwili urządzam dom i znacznie bardziej chcialabym mieć w końcu gdzie trzymać te rzeczy niż stricte je same lol .

Dziecka jeszcze nie mam, ale widzę jak chrześnica Puzla rośnie. Szkoda by mi bylo kasy na ciuchy, które niekiedy dziecko zaloży 2 razy
Dodam, że u mnie w rodzinie bylo sporo dzieci rok po roku i ciuchy przechodzily z pokolenia na pokolenie. I nie uwierzycie ale mój siostrzeniec nosil moje rzeczy a jest ode mnie o 11 lat mlodszy. Ciuszki widać byly naprawdę bardzo dobrej jakości, że się tak dobrze trzymaly lol

Gość 2010-05-13 o godz. 22:20 0

To ja się też podczepię pod wypowiedź Kiniaka.
Niby suma na koncie nie jest niska i wpływy też, ale nie stać mnie na kupowanie dziecku superwypaśnych zabawek, skonjugowanych szczepionek, megafirmowych ciuchów itd., bo wolę żeby moje dziecko za kilka lat mieszkało w domku z ogródkiem kupionym za oszczędności a nie bankowy kredyt. Dlatego 95 % ubranek mojej córki to spadziowe/ kupione w lumpeksie rzeczy, pozostałe 5 % to prezenty, zabawek nie kupujemy wcale- wszystkie jakie ma to prezenty od rodziny ( sami prezentów dziecku nie kupujemy ani nawet na Święta, ani urodziny), szczepienia lecimy darmowe- kłuta największą możliwą ilością.
Dziecku to naprawdę dynda i powiewa czy ma markowe nowe ciuchy i buty Bartka za 150 zeta czy gufo za 40.

wiewrióra 2010-05-13 o godz. 23:24 0

no cóż.
Natalka ma kilka nowych rzeczy ale nie kupowanych w firmowych sklepach tylko w hurtowni dziecięcej oraz w małych sklepikach dzieciecych.
Ma tez rzeczy z "paki" którą kupiłam przez net z ogłoszenia (szczerze mówiąc bardziej je lubie bo są juz wymiękczone i wyrobione napki mają)
wózek i fotelik uzywane.

a my zbieralismy kaskę zeby móc urządzic mieszkanie tak jak chcemy.
I tak jak dziewczyny tu piszą - Małej teraz to zwisa w co jest ubrana - to bardziej jest dla oglądających ją ludzi. A jak bedzie starsza to sie pomysli :)

Gość 2010-05-13 o godz. 23:32 0

Akna74 napisał(a):o własnie wiec moze dlatego tak jest ze pod lumpeks podjezdzają super fury i wlasnie tam sie ubieraja ich wlasciciele.
I wcale sie nie dziwie, moze akurat wola sie oryginalnie (i do tego tanio) ubrac? ;)

Gość 2010-05-14 o godz. 00:09 0

Akna74 napisał(a):Chodzi mi o to ze pieniadze daja przyjemnosc jak sie je wydaje a nie jak sie je trzyma na koncie. i nie chodzi mi o firmowe ciuchy i "szpanowanie" metką ale o praktyczne podejscie ze nowe rzeczy starcza na dłużej. A skoro stac mnie na ciuszki z Mothercare to nie bede kupowac z firmy Ewa bo sa tansze, tylko te z Mothercare bo sa o wiele lepsze jakosciowo.

Wg mnie podane w pierwszym poście przykłady nie są w ogóle wyznacznikami sknerzenia ani też oszczędzania.
Miliarderem nie jestem ale w życiu nie kupię bartków - dlatego, że jest to firma polska, która powinna liczyć się z polskimi warunkami i nie windować cen. Wg. mnie jakość tych butów nie jest wprostproporcjonalna do ceny. Może i są ortopedycznie poprawne ale są mniejsze firmy które znak zdrowej stopy posiadają. I ja jako konsument wolę popierać swoim wyborem mniejsze firmy, które realnie podchodzą do tematu butów.
Czasem wybór nie jest podyktowany finansami a na serio czymś głębszym ;)
Kolejna rzecz - nowe nie znaczy że dłużej posłuży. Mogę się założyć, że conajmniej 1 osoba na dwie kupiła kiedyś nowy przedmiot a zwłaszcza ubranie, które wypaczyło się po pierwszy praniu. Dla mnie to skandal, że firmy które zbierają solidną kasę za ubrania wykonują je z marnej jakosci materiałów, które odbarwiają się i rozciągają. Kilka razy gdy Młody był mały albo kupiłam albo dostałam nowe ciuszki. Co się z tymi rzeczami powyprawiało to możnaby powieść napisać. Rozumiem, że ktoś musi na tym szyciu, transporcie, sprzedaży zarobić ale niech to będzie odpowiednie do jakości.
Jest też kwestia wyborów w życiu. Osobiscie wolę chodzić w ciuchu dobrej jakości, nie nowym a odpowiednim dla mnie a prócz tego mieć inne,ważniejsze dla mnie rzeczy. Kwestia priorytetu jest czy dla mojego dziecka lepsze jest posiadanie nowej kurtki w której jak ubiegłej zimy wyjdzie dwa razy czy też fura nowych książek i ukłądanek.

Jania 2010-05-14 o godz. 00:27 0

SkrawekNieba napisał(a):Szkoda by mi bylo kasy na ciuchy, które niekiedy dziecko zaloży 2 razy
Dodam, że u mnie w rodzinie bylo sporo dzieci rok po roku i ciuchy przechodzily z pokolenia na pokolenie. I nie uwierzycie ale mój siostrzeniec nosil moje rzeczy a jest ode mnie o 11 lat mlodszy.

no nie wiem czy wyrośnie na porządnego człowieka ;)

Mika_ napisał(a):Akna74 napisał:
Chodzi mi o to ze pieniadze daja przyjemnosc jak sie je wydaje a nie jak sie je trzyma na koncie. i nie chodzi mi o firmowe ciuchy i "szpanowanie" metką ale o praktyczne podejscie ze nowe rzeczy starcza na dłużej. A skoro stac mnie na ciuszki z Mothercare to nie bede kupowac z firmy Ewa bo sa tansze, tylko te z Mothercare bo sa o wiele lepsze jakosciowo.

Wg mnie podane w pierwszym poście przykłady nie są w ogóle wyznacznikami sknerzenia ani też oszczędzania.

dokładnie tak samo uważam. Sama kupuję dla maleństwa ciuszki używane. Nie sądze, by dziecku robiło to różnicę i miało wpływ na jego rozwój czy samopoczucie, że kupuję sobie bluzkę za 150zł w sklepie a małemu bluzkę od Naturelli a spodenki od Gabingo za 5 zł. Gdyby sprzedawały równie dobrej jakości i tak mało używane ciuchy dla mnie za 5 zł pewnie też bym wzięła. I obojętnie czy bym zarabiała 2tys czy 20tys. moje podejscie byłoby takie samo.

Poza tym jak to Akna nazwała sknerzenie na dziecko czy też obkupywanie ciuszków z mothercare nie jest oznaką opieki i miłości.

fiubzdziu 2010-05-14 o godz. 01:03 0

Od razu moze zaznacze ze nie odnosze sie tu do nikogo i to co napisze jest moimi osobistymi spostrzezeniami z ostatnich miesiecy.

Uwazam ze ludzie (oczywiscie nie wszyscy) ktorzy maja na koncie wieksze sumy pieniedzy maja zdrowsze podejscie do pieniadza. Nie widza potrzeby wydawania pieniedzy na rzeczy tak malo wazne jak np. nowe firmowe ubranka dzieciece. Jak dla mnie kupowanie nowych ubranek przez osoby mniej zamozne jest postepowaniem typu: zastaw sie, a postaw sie. A osoba ktora ma pieniadze nie wstydzi sie kupowania uzywanych bo ma siadomosc tego ze stac ja na to ze moze sobie na to pozwolic, ale po co. Lepiej zeby te pieniadze byly na koncie/lokacie/w funduszu inwestycyjnym i byly na kiedys - na spelnienie wiekszego marzenia. Gdybym kupowala ubranka (moje dziecko wszystkie bedzie mialo spadkowe) udalabym sie przede wszystkim do lumpeksu, a w drugiej kolejnosci polowalabym na wyprzedaze nowych. Zaoszczedzone pieniadze bede mogla odlozyc na konto, na kiedys - w zyciu wszystko sie moze zdarzyc.

Z wlasnych obserwacji przy kupowaniu kosmetykow dzieciecych - stac mnie na to zeby kupowac te najdrozsze ale wole bambino bo uwazam ze sa dobre i nieprzekombinowane. A ostatnio spotkalam na takich zakupach znajomych o ktorych wiem ze im sie nie przelewa i brali te drozsze na bambino nawet nie patrzac - na moje pytanie dlaczego zdecydowali sie na tamta firme a gardza bambino nie potrafili odpowiedziec. Nie wiedzieli w czym tamte kosmetyki sa lepsze. Po prostu sa reklamowane i lepiej wygladaja w lazience na polce (to juz moj domysl).

Co do butow - nie kupilabym uzywanych ale to moze nieswiadomosc osob kupujacych co do noszenia takowych.

A co do pytania w temacie uwazam ze sa bogaci bo potrafia oszczedzac a nie ze sknerza bo sa bogaci.

Gość 2010-05-14 o godz. 01:26 0

Jania napisał(a):a małemu bluzkę od Naturelli
No kochana, ależ tym sposobem zapewnilaś mu nieustającego farta w życiu lol

Gość 2010-05-14 o godz. 01:52 0

raz - nie wiem, skąd przekonanie, że w lumpeksach to tylko powyciągane i pospierane starocie, nawet, jeśli markowe. pewnie, takie też są - ale nie tylko. i analogicznie nie wiem skąd przekonanie że tanie produkty są automatycznie gorszej (albo wręcz beznadziejnej) jakości.

dwa - wolę mieć na koncie 'poduszkę' umożliwiającą w miarę miękkie lądowanie w razie jakichś problemów. tym bardziej, że pracuję na własny rachunek, więc raz zarabiam sporo, a raz prawie nic - bez rezerwy bym się czuła mocno niekomfortowo.

trzy - wolę trochę mniej pracować (niż bym mogła), a mieć trochę więcej czasu - i dla Młodej, i dla męża, i dla siebie. wiem, że nie w każdym zawodzie to możliwe i jest mnóstwo miejsc pracy, gdzie do wyboru tylko wszystko albo nic - ale skoro akurat ja mogę sobie stopniować nieco, to chętnie z takiej możliwości korzystam, i widzę korzyści dla wszystkich zainteresowanych (albo innymi słowy: wolę 'sknerzyć' na dziecku kasę niż czas).

cztery - wolałam (a w zasadzie woleliśmy) mieć pierwsze dziecko stosunkowo wcześnie - niż wozić je Mercedesem (przenośnia! przenośnia!).

chyba tyle, jeśli o osobiste wybory chodzi.

a swoją drogą cała wielka machina marketingowa i naprawdę olbrzymie pieniądze i wysyłki stoją za tym, żeby wmówić matkom, że jakość ich macierzyństwa zależy od tego, ile są w stanie wydać na różnego rodzaju gadżety związane z dzieckiem... o ile nie kwestionuję samej istoty reklamy, o tyle uważam, że wiele działań akurat na tym poletku jest BARDZO nie fair - bo rozgrywa naturalne lęki, poczucie niepewności, huśtawki hormonalne i poczucie winy.

Gość 2010-05-14 o godz. 02:28 0

Ja dodam, że ręka by mi uschła jakbym miała kupić nowe łóżeczko i wózek dla swojego dziecka, skoro u teściów leżą na strychu nieużywane po piątce dzieci ( w tym łóżeczko po moim mężu) lol
Mam gdzieś co myślą sobie o mnie ludzie jak mnie widzą z takim niemodnym wózkiem a i Matylda-niemowlak nie narzekała więc drogie dziecko też będzie nim wożone.
Matylda dostała też kiedyś nowe body Mothercare ale znacznie lepiej sprawiły się te made in Poland po jej siostrzenicy bo Mothercare nie mają zapięć przy szyi i wygladają po prostu niechlujnie.

Gość 2010-05-14 o godz. 02:34 0

Zapewne stac by mnie bylo na kupowanie Olinowi w drozszych slepach ale po co? Znalazlam jeden bajeczny second hand dla dzieci z cenami takimi, ze nawet nie pisze 8). Ogromna wiekszosc rzeczy wyglada jak nowa. No sa i z tej gornej polki jakosciowej.

I Olin ma szafe zapchana bardzo markowymi ciuchami w bardzo dobrym stanie po smiesznie niskiej cenie.

Tylko buty ma nowe. Ale nie jakies ortopedyczne cudenka tylko sportowe mu kupuje. Adidasy.
Butow uzywanych nigdy nie kupie. Ani jemu ani sobie.

Jak bedzie wiekszy, bezpieluchowy, to majtek mu tez uzywanych kupowac nie bede. Ale teraz body kupuje. Pierwsze primo - piore. Drugie primo ;) - dzieciaki i tak w pieluchach ganiaja a wiec kontktu rejonow nie ma.

DobraC 2010-05-14 o godz. 02:56 0

a ja tylko napisze ze nie zawsze to co sie wydaje z boku jest prawda ;)
sama jestem przykladem.
bo wlasna babcia kiedys powiedziala ze przeciez jestesmy bogaci. bo mamy kawalerke, wlasne mieszkanie, dwa samochody... no pewnie. tylko kawalerke kupili mi rodzice, mieszkanie mamy na kredyt a z samochodow jeden sluzbowy a drugi w leasingu lol
no i od razu nasze "bogactwo" stracilo na blasku lol

wydaje mi sie ze wydawanie pieniedzy na rozne rzeczy to kwestia wlasnych priorytetow. ja np nie musze miec super wypasionej bryki czy kina domowego. czy plazmy. ale stac mnie na to by zaszalec i na weekend poleciec do lizbony. bo na to odkladamy wlasnie wychodzac z zalozenia ze wspomnien nikt i nic nam nie odbierze.
ale nie potepiamy znajomych ktorzy co prawda nigdzie nie jezdza ale za to maja super klasy sprzet w domu.

a co do ciuszkow... tych 0-3 miesiaca prawie w domu nie mam. wszystkie prawie byly pozyczone 8) i juz je oddalam.
ot wyrodna ze mnie matka sknerzaca (??? co to za slowo???) na dziecku lol

Gość 2010-05-14 o godz. 03:35 0

powtórzę za przeważającą większością - dziecku 0-3 lat wszystko jedno jakie ma ubranko i tak się upaprze w ciągu najbliższej godziny ;) więc kupowanie używancyh ciuchów chyba nie jest "sknerzeniem" tylko może głosem rozsądku...
Osobiście pierworodnemu kupowałam nowe ciuszki, ale na Tośce sknerze jak najgorsza z najgorszych - co do skarpetki ma używane/ spadkowe po bracie. I co z tego, że na spacerze jakaś kobita zaglądająca do wózka zachwyci się "ślicznym chłopcem", bo Tośka nie na różowo??

Moja matka całe życie twierdziła, że tylko ciężką pracą i oszczędzaniem można dojśc do większych pieniędzy. Ja się pod tym podpisuję. I choc stac by nas było na większe wydatki dla dzieci ( ciuchy, zabawki, itp), to twardo trzymam domowy budżet, mając na horyzoncie szczytne cele...
Zresztą najbardziej to sobie "sknerzę"...

Jednego nie potrafię dzieciom odmówic - zabójczo drogiej szczepionki skojarzonej. Serce mi pęka na myśl, że maluchy mogłyby by kłute więcej niż jeden raz. No ale to moje lęki ;)

Dobra u mnie podobna sytuacja. Dalsza rodzina widzi w nas bogaczy, a nam pomagają rodzice i bank co miesiąc rękę po haracz wyciąga...

Akna74 2010-05-14 o godz. 03:46 0

My tez mamy wszystko na kredyty i co z tego. Moj mlody tez ma sporo rzeczy spadkowych ale ja nie o tym pisze. Sa rzeczy na ktorych nie bede oszczedzac. Nie kupie nigdy uzywanych butów i juz. Jak nie bede miala kasy kupie tansze ale nowe...

Gość 2010-05-14 o godz. 04:24 0

A, jeszcze jedno mi sie teraz nasunelo - chcialabym miec wiecej dzieci niz tylko Mloda, i to chyba tez po czesci warunkuje moj sposob patrzenia.

Raczej nie podejrzewam, zebym miala te Mercedesy i wille z ogrodkiem na dobry start zapewnic, powiedzmy, trojeczce. Nawet wypruwajac sobie zyly.

Na szczescie sprawy, na ktorych zapewnieniu moim dzieciom bardziej mi zalezy, tylko w czesci poddaja sie klasycznej arytmetyce ;).

okcia81 2010-05-14 o godz. 04:29 0

Napiszę tak jak chyba dużo osób tu napisało: stać by mnie było na super rzeczy z super sklepów i dla mnie i dla mojego dziecka , które się niebawem urodzi, ale po co? Czasem kupi się drogą rzecz i po pierwszym praniu jest szmata (kupiłam kilka nowych body i po wypraniu już wyglądają tak sobie ) Mój małżon jest przeciwny lumpeksom ale jak dałam mu do pomacania body z lumpku (śliczne) i te ze sklepu to sam stwierdził różnicę na plus lumpeksowych osobiście.
Druga rzecz-stanęliśmy przed wyborem wózka: chcieliśmy nowy, skrętne koła, łatwo prowadzący się, nowoczesny. Wystapił problem bo mąż oszalał na punkcie Speedi Quiny. Fakt super wózek ale wybraliśmy Graco za 1/3 tej ceny i mam nadzieję że dziecko będzie zadowolone bo my jesteśmy. Aha, fotelik Graco wygrany na aukcji ;)
Stać mnie na drogie rzeczy ale wolę je przeznaczyć na konkretny cel, a potem ludzie dziwią się że znowu nowe auto (ale pojeżdżę nim z 10 lat a tamto się rozpadało) lol
Jedyne na czym nie będę oszczędzać to jedzenie, witaminy i inne takie rzeczy dla dziecka i dla nas.
Ale ostatnio usłyszałam od znajomej która zobaczyła pokoik małego (większość z allegro bo taniej) że widać że dziecko jest dla bogatych :o No cóż... Ach i że kaszki w sklepie kosztują 6 zł i ich nie stać na dziecko... No więc chyba ich nigdy nie będzie stać...

Gość 2010-05-14 o godz. 04:41 0

A mnie stac na nowe ubranka i nowe kupuję. Koniec, kropka. Ideologii do tego nie dorabiam.
Ale na pewno nie czuję się lepszą matką niż ta, która kupuje rzeczy używane (z wyłączeniem butów dla chodzącego dziecka, sprawa fotelika nie jest dla mnie jednoznaczna).

I - jak to któraś napisała - przykra jest postawa "na dziecku oszczędzac nie będę". Przykra dla rodziców i ich konta. Dobra - dla całej gospodarki lol

katarinka7 2010-05-14 o godz. 06:02 0

Dla noworodka kupiłam wszystkie rzeczy nowe - bo jakieś miałam takie przekonanie że nowe dziecko - nowe ciuchy.

Teraz natomiast - nowe kupuję tylko body, jako bieliznę, skarpetki, czapki, rajstopy i będę kupować buty.

Niedawno skompletowałam dla małego ciuchy na rozmiar 74 - wszystko prócz wymienionych wyżej (bielizna itd) kupiłam w ciucholandzie. Zapłaciłam w sumie 80zł, wszystkie ciuchy markowe - next, early days, itd. Są super, łądne, dobre jakościowo.

Za bieliznę , rajstopy itd zapłaciłam 150zł a jeszcze nie mam wszystkiego.

Dla mnie trochę be zsensu jest kupowanie bardzo drogich ciuchów na 2 miesiące. A np bocy za 40zł uważam za drogie i za przesadę.

Poza tym mam podobne zdanie jak Shiadhal - ile zniesie Ziemia.............jakoś głupio mi być nieoszczędną w sprawach, w kórych mogę być. Czasem przeraża mnie rozrzutność niektórych - ile wylanej wody, prądu, wydanej kasy na bezsensowne rozrywki i działania, podczas gdy gdzies tam ludzie nie mają co jesc, podczas gdy twrzy się efekt cieplarniany itd.

Cenię sobie umiar, a umiarem jest moim zdaniem wykorzystanie danej rzeczy póki jest dobra - więc właśnie np uzywane ciuchy dla dziecka. Uzywane co nie znaczy rozpadające się, szmatławe, itd.

Hm, ą że znajomi kupili uzywany fotelik? Może w jakiś sposób sprawdzili go? A samochód? No cóż, może któreś z nich jezdzic na co dzien do pracy lub w dalekie trasy i jest potrzebny dobry samochód?

Kerala 2010-05-14 o godz. 06:34 0

katarinka7 napisał(a):
Hm, ą że znajomi kupili uzywany fotelik? Może w jakiś sposób sprawdzili go? A samochód? No cóż, może któreś z nich jezdzic na co dzien do pracy lub w dalekie trasy i jest potrzebny dobry samochód?

a może są w stodole? ;)

Większość argumentów uznaję i wyznaję sama, ale tego z fotelikiem akurat nie. Używane foteliki no pasaran.
Jak ktoś już zauwazył: maluchowi jest doskonale obojętne czy uświni sukienkę za pół pensji swojej matki czy też za 1/1000 owej pensji. Z fotelikami jest inaczej. Nigdy nie można mieć 100% pewności, czy fotelik nie jest powypadkowy, a dla mnie ten 1% niepewności ma jednak większą wartość niż 1000zł czy po ile tam teraz foteliki dla maluchów chodzą (nie jestem już targetem, więc się nie orientuję).
Tak więc bez przesady, sknerzyć można na wszystkim, na bezpieczeństwie niekoniecznie, bo to nie jest skrzętność i zaradność a brak wyobraźni.

kerala

Gość 2010-05-14 o godz. 14:45 0

Zgadzam się z Keralą w kwestii fotelika.
PRZENIGDY nie kupiłabym używanego. Bo faktycznie nie mam gwarancji, że nie jest powypadkowy.
Butów też nie kupiłabym używanych i najtańszych jakie znajdę. Dla uczącego się chodzić dziecka...
I prawdę mówiąc te dwa aspekty rzuciły mi się w oczy po przeczytaniu pierwszego posta. I dość mnie wzburzyły. Bo rozumiem, że ktoś może nie mieć pieniędzy i kupuje używany fotelik i znoszone buty, ale nie rozumiem jak ktoś, kto ma samochód (nawet na kredyt) za 150 tyś robi to samo, "bo go nie stać".

Co do kupowania ubranek. Mój Maciek ma i nówki sztuki za ciężką kasę (w moim rozumieniu), jak i "prawie nówki" z lumpeksu. Tu mi akurat wsio ryba, tyle, że łatwiej i szybciej kupić jest w sklepie, niż naszukać się w lumpeksie, więc często idę na łatwiznę ;)

Jeśli zaś chodzi o szczepionki, to przy naszych dochodach czułabym się okropnie narażając Maciusia na serię kłuć i gorszą szczepionkę, skoro stać mnie na zapewnienie mu jednego kłucia i lepszą ochronę i mniejsze ryzyko wystąpienia reakcji poszczepiennej. Więc na tym w życiu bym nie oszczędzała.

Gość 2010-05-14 o godz. 15:00 0

DobraC napisał(a):aale nie potepiamy znajomych ktorzy co prawda nigdzie nie jezdza ale za to maja super klasy sprzet w domu.
:

każdemu według potrzeb.... 8) prawie dla każdego jego własne potzreby sa priorytetowe.... ja bym i Lizbone i plazme wybrała lol

a wracając dos edna sprawy, nikomu do portfela nei zaglądam i nei chcę żeby zaglądano do mojego.
nie przeszkadza mi jak ktos ma więcej, równiez dla niektóych z nas moze być to sknerstwo ale dla drudzy nazwą to rozsądkiem. Tak wiec punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia ;)

DobraC 2010-05-14 o godz. 15:22 0

Nela zgadzam sie z tym niezagladaniem.
a co do plazmy i lizbony - u nas to by bylo albo-albo ;)
i najzupelniej mi dobrze z tym ze moje priorytety nie zgadzaja sie z priorytetami znajomych. czasem tylko szkoda ze razem do tej lizbony nie pojedziemy ;)

Gość 2010-05-14 o godz. 15:40 0

No i dochodzimy do sedna sprawy, czyli oceniania ludzi przez pryzmat portfela i naszego osobistego mniemania co należy robić a czego nie można z większą kasą :lizak:
Tudzież jak należałoby taką kasę zagospodarować, co by sumienie innych i spokój ich przekonań były w komforcie utrzymane 8)
Cieszę się, że moje dziecko (uwaga bęzdie złośliwie) może chodzić na zajęcia na basenie, talepać się na kucyku czy w przyszłości wspinać się bądź jeździć na nartach. Myślę, że miałoby mniejsze mozliwości, gdyby mama kupowała w Mothercare (1 piżamka 99 zł :o )

:P :P :P

Gość 2010-05-14 o godz. 15:42 0

A no wlasnie - fotelik mam nowy. Tak sobie mysle ze to jest jedna z niewielu nowych Olafowych rzeczy. Ale w zadnym uzywanym nie mialabym pewnosci ze jest bezwypadkowy.

No chyba ze bylby po pierwszym moim dziecku ;)

Gość 2010-05-14 o godz. 16:08 0

Kiniak napisał(a):No i dochodzimy do sedna sprawy, czyli oceniania ludzi przez pryzmat portfela i naszego osobistego mniemania co należy robić a czego nie można z większą kasą
bo ja wiem czy to jest ocenianie(???) mysle, ze to jednak projekcja typu: gdybym to ja byla na ich miejscu, to... i chyba jest wtedy naturalne, ze postawy sprzeczne z naszym spojrzeniem na swiat sa krytykowane, w koncu sa "nienormalne" ;)

Nezi 2010-05-14 o godz. 16:13 0

Ja się zastanowiłam nad pytaniem przewodnim i wniosek mam taki:

Są bogaci bo "sknerzą" choć ja użyłabym sformułowania "bo potrafią wydawać pieniądze rozsądnie".

Znam dużo ludzi, którzy nie mają nic bo to co zarobią potafią wydać "bardzo nierozsądnie".

Czytałam kiedyś "Bogatego Ojca..." i tam wielokrotnie jest podkreślane - jeśli zaoszczędziłeś kasę, odłożyłeś ją to spraw by na siebie pracowała, traktuj tak jakbyś nie mógł jej wydać.
Moje oszczędności dziś są nie do ruszenia (oczywiście takie mam założenie), dlatego bym mogła w przyszłości żyć godnie, by moje dzieci mogły wyjechać przynajmniej raz w roku na kolonie lub obóz, by mogły realizować swoje hobby... bym ja mogła, by moja rodzina mogła ...

Dziś myślę o tym co będzie jutro.

Gość 2010-05-14 o godz. 16:15 0

Kiniak napisał(a):No i dochodzimy do sedna sprawy, czyli oceniania ludzi przez pryzmat portfela i naszego osobistego mniemania co należy robić a czego nie można z większą kasą :lizak:
Tudzież jak należałoby taką kasę zagospodarować, co by sumienie innych i spokój ich przekonań były w komforcie utrzymane 8)
Cieszę się, że moje dziecko (uwaga bęzdie złośliwie) może chodzić na zajęcia na basenie, talepać się na kucyku czy w przyszłości wspinać się bądź jeździć na nartach. Myślę, że miałoby mniejsze mozliwości, gdyby mama kupowała w Mothercare (1 piżamka 99 zł :o )

:P :P :P

Kiniak a tak OT to gdzie w Warszawie mozna takie maluch jak twoj Morel juz wozic na kucykach?

Gość 2010-05-14 o godz. 17:06 0

To ja się odniose do samego pytania postawionego w temacie, bo podobne sobie zadaje próbujac rozpracowac pewne osoby.
Gość......kasy jak lodu, kamienice i lokale w rynku.Jeżdzi matizem a teraz żebrze by mu ciotka dała rocznego saaba.Kawy pija w znajomych lokalach, bo nie płaci, na wyjazdach sypia "po znajomości znajomych" a zkieszeni wysypuja sie banknoty 200 złotowe.
Jedno co mówi, ze za drobne rzeczy typu: kawa, napój nie płaci, bo nie ma drobnych :)

Sknerus oszczednicki

Gość 2010-05-14 o godz. 17:16 0

A o tym co piszesz to insza inszość Atir ;) Są ludzie i ludzie.

Gość 2010-05-14 o godz. 17:43 0

Kiniaku ale w mojej "biednej" głowie się nie miesci , że śpie na forsie i dzień w dzień robie takie numery.
MOje oszczędnosci mieszczą sie w jednym palcu skarpety a jesli idę na kawę, czy do restauracji, to płacę za siebie.Nawet jak sie znajdzie jeleń, co to chce zapłacić, to mówie : nie.Poprostu nie czuje sie komfortowo.

Na jego widok wszyscy wzdychaja, maja go za lenia i świrusa- sknerusa a ten i tak nie widzi problemu, bo 6 złociszy za kawke zostanie w kieszeni

Gość 2010-05-14 o godz. 18:32 0

Nezi napisał(a):Ja się zastanowiłam nad pytaniem przewodnim i wniosek mam taki: Są bogaci bo "sknerzą" choć ja użyłabym sformułowania "bo potrafią wydawać pieniądze rozsądnie".
Dochodzę do podobnego wniosku (z naciskiem jednak na "sknerzą" ;) ), kiedy po raz n-ty jestem świadkiem, jak megabogaci znajomi, płacąc rachunek w restauracji, wyliczają kwotę co do grosza, żeby tylko nie dać kelnerowi choćby złotówki napiwku, podczas kiedy my, "maluczcy", zostawiamy zawsze zwyczajowe parę złotych. Albo kiedy idziemy razem ulicą i my dajemy jakiemuś biednemu dziadkowi 2 złote, a oni mówią z dezaprobatą w głosie, że jesteśmy rozrzutni 8) No cóż, może i jesteśmy, i może nigdy nie dorobimy się fortuny, ale taki mami sposób na życie i dobrze nam z tym. A jeśli im też dobrze z ich sposobem życia, to też ich sprawa, ich wybór.

DobraC 2010-05-14 o godz. 19:29 0

Atir.. eee tam, ja mialam kolege... rzucane bylo haslo "idziemy do mcdonalda" (ech te czasy przyjazni z przedstawicielami handlowymi....). stawal w kolejce, my za nim. on bral i.... odchodzil. nastepna osoba zaskoczona placila za niego i za siebie lol lol
a to tylko mniejsze z jego "wybrykow".
na mieszkanie zbieral, i co z tego ze inni tez...

Gość 2010-05-14 o godz. 20:07 0

DobraC napisał(a):tir.. eee tam, ja mialam kolege... rzucane bylo haslo "idziemy do mcdonalda" (ech te czasy przyjazni z przedstawicielami handlowymi....). stawal w kolejce, my za nim. on bral i.... odchodzil. nastepna osoba zaskoczona placila za niego i za siebie Laughing Laughing
hehehe. eh te sepy :D:D:D
z czasow palenia jak Siekierki... zawsze mialam 2 paczki Marlboro i kolega z roboty dzien w dzien na kazdej przerwie przychodzil sepic papierocha. w koncu sie wkurzylam i kupilam ExtraMocne bez filtra.. kolega przyszedl, poprosil o fajke, no to wyciagam ExtraMocne i go czestuje, na co uslyszalam "E, to ja mam lepsze" i wyciagnal swoje Marlborasy :D:D:D

Akna74 2010-05-14 o godz. 20:22 0

a wiec jednak moje spostrzezenia nie sa do konca wymyslone w mojej głowie... Atir i Lillan to co napisałyscie w pewnym senesie własnie obrazuje jednych z nich. Rozliczac sie co to grosika (gdy ja macham reką i mowie oki daj spokój ) spac u znajomych bo na hotel ich "nie stac". ale waściwie dla mnie to pryszcz ale jak słyszę ze nie stac na nowy fotelik to mnie telepie...

Zastanawiam sie kto kupi to owe body Mathercare za 40 zł? moim zdaniem własnie ten biedny bo stwierdzi ze nowe starczy na 100 pran i bedzie jeszcze dla kolejnego potomka a uzywane starczy na 50 i i tak bedzie trzeba kupic kolejne... choc w sumie mozna tez uzywane.
Ja nie mam nic przeciwko. Moze gdybym miała super lumpeks pod nosem to grzech byłoby nie kupic.

Gość 2010-05-14 o godz. 20:48 0

A ja mam nieodparte wrazenie, ze wiekszosc wypowiedzi w tym watku (nie mowie o ostatnich skrajnosciach ;) ) to zwykle zagladanie ludziom do portfela. Co kogo obchodzi na co Zofija wydaje swoje pieniadze? Albo ile tych pieniedzy ma? Albo czy kupuje drogie kosmetyki, a ciuchy z lumpeksu. Moze mnie ruszyc, ze znajomi najpierw kupili plazme, kolejno aparat, a na koncu lozko dla dziecka i to wszystko z tekstem, ze czekaja na wyplate, ale nie bede tego komentowala w zaden sposob, bo nie moj biznes.
Jesli ktos mi sie wtenie z tekstem, ze mi odbilo, bo kupilam to a to, to zripostuje, ale sama na pewno nie zaczne tego wywlekania kieszeni do podszewki. :|

Akna74 2010-05-14 o godz. 20:51 0

ee moim zdaniem to nie było wywlekanie... nie zagladam im do portfela mo mnie to wali. Kazdy ma tyle ile ma i juz. Zapracowali a nie dostali wiec niech maja i zrobia z tym co chce nie boja broszka. Pytam tylko o wasze odczucie i juz...
Poznałam ze sa i tacy i tacy i juz ;) świat kręci się dalej ;)
A ja ide kupic młodemu znikopis do biedronki o!

Kajko 2010-05-14 o godz. 20:52 0

Mój mąz do tego co ma dochodził tylko swoją cieżka pracą, wywodzi sie z biednego domu. I widze w nim niestety takie nawyki: obiad w knajpie zamówi, ale juz bez picia, bo się napije w domu ;) albo doje wszystko choć już nie ma siły, bo "babcia tak uczyła"...;) Niekóre jego reakcje są troche jak z czasów "po wojnie'...
W jego przypadku na pewno "ma bo sknerzył".
Teraz przechodzimy do etapu II - nauczyc sie cieszyć tym, co ma. I musze go tego uczyć.
I uczę. W rozsądnych granicach. Moralnośc własna nie pozwoliłaby mi wydać np. na puder 300 zł, lbo 500 na buty dla dziecka na jeden sezon. Choć mogłabym. I mam nadzieję, ze nigdy mi ta moralnośc na to nie pozwoli.
Wolnoć Tomku w swoim domku.

Odpowiedz
Podobne tematy
Kategorie pytań