Zgłoś naruszenie


Proszę uzupełnić wszystkie pola.

Pytania » Ciężarówki i Mamuśki » Nasze maluchy

Akna74 2013-07-01 o godz. 18:59, liczba odsłon 7942 0

Czy walczyć z teściową?

Kurcze nie wiem od czego zaczac. Wczoraj zostawiłam mlodego z tesciową na poł dnia. Nakarmiła go, pobawiła sie z nim, uspiła itp. Po powrocie usłyszałam jak to ładnie zjadł, i jaki był grezczny. Niby ok, ale podtekst był taki "ode mnie zjadl ładnie sniadanie i obiad a od ciebie nie chce", "ja lepeiej potrafe go zabawic itp.Wiem problem tkwi w tym ze od zawsze walczyłam z tesciową (najpierw o mojego meza a teraz o dziecko) a z drugiej strony w tym ze nie czuje sie pewnie w swojej roli matki..Wiem ze problem bedzie narastał bo lada moment mały powie ze woli babcie (bo naprzykład babcia daje mu czekolade).Powiedzcie jak nabrac dystansu, jak uswiadomic sobie ze to przeciez dziecko jest najwazniejsze. Jak nie byc taką zaborcza matką. Hmm własciwie nie nie jestem zaborcza gdy zajmuje sie nim moja mama albo mąż ale tesciwa potrafi podkreslic "on nie chce isc do ciebie, on woli u mnie!!"- oddając mi go na rece..Wlasciwie nie powinnam tego pisac bo nie jest miło wywlekac swoje brudy ale taki dzisiaj ciezko na sercu eh... problem jest złozony a podstawa jego to moja rywalizacja z tesciową.... chciałabym potrafic powiedziec "noooo mama robi to swietnie!" a pomyslec co innego... a moze chcodzi o to ze chciałabym byc najwazniejsza osobą w jego zyciu.. sama nie wiem..

Odpowiedzi (77) | Kategoria: Ciężarówki i Mamuśki :: Nasze maluchy | Ostatnia odpowiedź: 2013-07-16, 16:55:34

Tagi: ,

Odpowiedz
x Dodaj odpowiedź
Najnowsze / Najstarsze

Gość 2013-07-01 o godz. 19:59 0

Akna74 napisał(a):ale tesciwa potrafi podkreslic "on nie chce isc do ciebie, on woli u mnie!!"- oddając mi go na rece..
Odparowałabym: "Ale to moje dziecko".

Chyba faktycznie tak, jak piszesz, teściowa próbuje walczyć z Tobą o dziecko, chce Ci pewnie pokazać, że jest od Ciebie lepsza, bo ma doświadczenie. Ale Ty masz bardzo silny argument w ręku - Kubuś to Twój synek i Ty z mężem go wychowujesz, a nie teściowa.

Akna74 napisał(a):Wiem ze problem bedzie narastał bo lada moment mały powie ze woli babcie (bo naprzykład babcia daje mu czekolade).
Wczoraj 5-letni syn mojej szwagierki powiedział do niej, że on bardzo kocha dziadka, bo dziadek mu daje lody, czekoladę i cukierki, a ona nic i jak mały otwiera lodówkę to nic w niej nie ma. To jest właśnie wyznacznik miłości według dziecka, dopiero później zrozumie, że istnieje jeszcze coś takiego jak miłość, ciepło i troska.

DobraC 2013-07-01 o godz. 20:17 0

Akna.. a to nie jest tak ze czujesz sie niepewnie i dlatego "podswiadomie" wyczuwasz zle intencje? pytam bo ja tak mam czasem z moja mama.... i wiem ze czesc moich zgryzot jest byc moze lekko podbarwiona albo wrecz wymyslona...

ja bym nie odparowywala, jesli nie jest to powiedziane wprost. bo po pierwsze - tesciowa bylo nie blo pomaga, po drugie -nie wiadomo czy naprawde ma to na mysli, zaprotestuje (i bedzie miala racje), jeszcze to dojdzie do meza, po co Ci takie klocki....

a co do czekolady...
widze jak siostrzenica mojego meza traktuje moja tesciowa... jak spizarnie.. a ta sie cieszy ze dziecko ja kocha... a ja widze dlaczego.... to dziala w dwie strony ;)

dzieci sa jakie sa... pewnie sama bede miala z tym problem. nie mowiac o checi mordu za pytanie kogo bardziej kochasz - mamusie czy tatusia

Gość 2013-07-01 o godz. 20:24 0

DobraC napisał(a):
a co do czekolady...
widze jak siostrzenica mojego meza traktuje moja tesciowa... jak spizarnie.. a ta sie cieszy ze dziecko ja kocha... a ja widze dlaczego.... to dziala w dwie strony ;)

DobraC z ust mi to wyjęłaś dwuletni chrzesniak mojego męża jak tylko przestapi próg domu babci woła "baba am,am...." bo wie ,że babcia go zawsze dokarmia i kojarzy mu się poprostu z żarciem. Na tym zainteresowanie babcią się kończy, bo dzieciak zdecydowanie woli żeby zajmowała się nim mama czy ciocie.
A wracając do tematu to może łatwo mi powiedzieć ale nie przejmuj się.
To Twoje dziecko a tesciowa jest poprostu zazdrosna.

Gość 2013-07-01 o godz. 20:36 0

Proponuję zaczać od chwalenia się przed teściową - co i jak a przede wszystkim ILE ładnie zjadl mały u Ciebie. Jak ładnie go uśpiłaś, ile razy nie płakał.
Może - bo nie napisalaś - jest tak, że teściowa należy do osób które robią wokół siebie dużo szumu. W efekcie - choć osiągnięcia macie co najmniej podobne - to ona mówi o nich kwieciście a Ty raczej oględnie - bo to normalne dla Ciebie sprawy.

Rywalizacja raczej na nic się zda i to Ona powinna o tym wiedzieś - bo o ile syn jest jej synem, ona go zna dłużej i być może lepiej, to od jakiegoś czasu jest Twoim mężem. O dziecku wogóle sie nie wypowiadam bo mały jest Twoim synem i sprawa jest dla mnie osobiście bezdyskusyjna. Pewnie wymaga to nieco asertywności w ustaleniu tego kto,co i jak ale reguły zawsze można naciągać natomiast ważne żeby były.

Jesli Teściowa uważa że zna się na dzieciach lepiej - zawsze może zająć się tworzeniem rodziny zastępczej dla dzieci z domów dziecka lub takich które nie mają rodziców. Twoje dziecko ma.

Kwestia przekupstwa dziecka za pomocą słodyczy jest żałosna - argument - "a mnie kocha bez czekolady i nawet tylko za marchewkę z groszkiem" powinna rozwiązać takie "gadki".

W zasadzie Tesciowa powinna przystać na WSZYTKIE Twoje ustalenia względem opieki nad małym, zasad jakie uznajesz ale skoro tak nie jest to może poprostu nigdy nie przekazałaś jej tych zasad.

Może jestem zbyt liberalno-agresywna. Weź w tego co chcesz.

kasia_kl 2013-07-01 o godz. 20:44 0

U mnie jest czasem podobnie, na przykład wczorajsza sytuacjia: mały nie chciał zasnąc i histerię urządzał, miałam jecheć do miasta a teściowa miała z nim zostać. Jak zobaczyła co się dzieje to mówi żebym się szykowała a ona już go uspokoi = uśpi go na rękach co równa się kolejną histerią przy kolejnym zasypianiu. Więc grzecznie powiedziałam że nigdzie mi się nie śpieszy i go sama uspokoję i najwyżej nie pojadę bo w sumie nie muszę. Popatrzyła chwilę i wyszła z pokoju. Czasem też ma ochotę go dokarmiać ale ja jestem stanowcza i nie pozwalam.

I tez jestem zaborcza strasznie, wkurza mnie naprzyklad jak ostatnio gdzies jechalismy to ona sie do malego do tylu wpakowala ( Jechalismy, ja moj maz ona i maly) myslalam ze wyjde z siebie i stane obok ale przelknelam sline i nic nie powiedzialam. Mam czasem takie dziwne schizy ale to chyba normalne ze jestesmy zaborcze w stosunku do naszych dzieci.

Mieszkamy razem i ona mi baaaaaardzo duzo pomaga przy małym wiec czasem ugryze sie w jezyk a czasem jak mi naprawde cos nie pasuje to grzecznie powiem ze nie i juz. Czasem strzeli focha ale zazwyczaj jest w porzadku. Trzeba troszke luzniej podchodzic do tego co ona robi i sie nie przejmowac to jedyna rada a maluch i tak bedzie zawsze mamusie najbardziej kochal nawet jak mu czekolady nie bedzie dawac :) Bo przeciez czekolada nie jest najwazniejsza...

Akna74 2013-07-02 o godz. 05:29 0

Wiedziałam ze na was mozna liczyc ;)
Amst masz racje to osoba typu "ja to podobno najładniej wygladałam" moje ciasto było najlepsze a kogos tam niezjadliwe itp itd.
Jesli chodzi o ustalenia to do bolu tego pilnuje i jak powiem ze mały ma dostac pół banana to tak bedzie. Czekolada była tylko przykładem na zaś.

DobraC

Akna.. a to nie jest tak ze czujesz sie niepewnie i dlatego "podswiadomie" wyczuwasz zle intencje? pytam bo ja tak mam czasem z moja mama.... i wiem ze czesc moich zgryzot jest byc moze lekko podbarwiona albo wrecz wymyslona...

napewno po czesci tak jest. Czasami odbieram kazde jej słowo jako szpile w kierunku mojej osoby a moz mowi ze przesadzam. Mysle tez sobie ze tesciowa jest osoba bardzo niedocenioną w zyciu (nie pracowała zbyt wiele, nie ma raczej znajomych a cały jej swiat to sprzatanie mieszkania) i moze to stad potrzeba wychwalania samej siebie przed całym swiatem.
Szkopuł tkwi w tym ze powinnam chwycic ja na jej własną bron czyli zaczac ją wychwalac za wszystko zawsze i wszedzie wtedy miałabym ją wokół paluszka ale ja tak nie potrafie...... ciezko przychodza mi pochwały w jej kierunku (my poprostu nie nadajemy na tych samych falach).
Wiem ze ona bardzo kocha mojego Kubusia i zrobiłaby dla niego wszystko, ale normalnie jestem zazdrosna...
Ja bym nigdy np nie powiedziała "on nie chce isc do ciebie"albo on woli mnie" bo wiem ze to przykre. Kiedys powiedziała tak do dziadka a ja odrazu wypaliłam "to nie tak ze nie chce isc do ciebie tylko poprostu narazie woli posiedziec u babci" (bo widziałam ze dziadkowi zrobiło sie przykro)

zojka25 2013-07-02 o godz. 19:18 0

z doświadczenia - powiem Ci, że niestety ale taka "głupia miłość" mojej teściowej do naszej córki, zaowocowała tym, ze panna mająca teraz lat 9 nie lubi żadnej zupy oprócz pomidorowej. Do 4 lat byłam z córą w domu - jadła wszystko - w tym normalne obiady o odpowiedniej porze; potem było przedszkole i częste choroby i wtedy babcia. A ona miała podejście: Karolinko, nie chcesz zupki? nie jedz, babcia da drożdżówkę, a że nie było komu odrazu reagować, dziecko się wycwaniło i obiad nadal traktuje jako zło konieczne.
Trudno jest znaleźć złoty środek między nadwrażliwością na teściową i obroną swojego terytorium, a nie szukaniem dziury w całym. Powodzenia i cierpliwości życzę :)

ediee 2013-07-02 o godz. 19:29 0

Akna74 moim zdaniem musisz wyznaczyć granice teściowej.
I jeśli staniesz się pewniejsza i pokażesz jej to zapewne wystopuje choć trochę.

Ja z moją teściową walczyłam w trakcie ciąży :(
Pisałam już kiedyś o tym i wiecej ne będę bo che o tym zapomnieć, ale narobiła mi wiele złego swoim gadaniem, tekstami..
Wtedy nie miałam siły walczyć, ale odkąd pojawił się Antek stawiam sprawę krótko, to moj syn i jak chce moze nam pomóc, nie chce to nie...ale nie znosze jak ktoś czytaj ONA mi się wpierdziela
Powiedziałam to kilka razy!
Zniknęły tekst, że Antoś powinien ćoś tam...np. czekoladę jeść w wieku pół roczku

I takie ostre postawienie sprawy uleczyło sytuację.
On nad poł roku jest dobrze, nawet bardzo...babcia ma często swojego wnuczka, a ja mam spokój i satysfakcję

Gość 2013-07-02 o godz. 19:32 0

Akna po częście cię rozumię o czasem mam podobnie, ale ja przyjęłam taktykę tumiwisizmu, a jak zależy mi na czymś to stanowczo to mówię tonem nie znoszącym sprzeciwu, reszte olewam.
Też słyszłam teksty w stylu "ja mu cały tydzień smaruję buźke kremem dlatego nie ma czerwonych plam(etap slinienia i ząbkowania) - masz krem i mu smaruj w weekend mówię grzecznie że WIEM i że tez tak robię i na tym kończe temat, po paru razach znudziło się jej.

Niech mówi co chce, a co do czekolady to dziadkowie to dużo miłości i zero odpowiedzialności i tak ma być :) a dziecko z czasem i tak najsilniejszą więź ma z matką czy ojcem :)

Tak a'propos... syn koleżanki 4 letni jak mu mama odmówiła kupna kolejnej kolejki czy klocków powiedział "boże dobrze, że mam jeszcze babcię" lol

awangarda w stylu retro 2013-07-02 o godz. 19:35 0

Wy naprawde uwazacie, ze Wasze dzieci kochaja Dziadkow za czekolade itp rzeczy?

ediee 2013-07-02 o godz. 20:09 0

awangarda w stylu retro napisał(a):Wy naprawde uwazacie, ze Wasze dzieci kochaja Dziadkow za czekolade itp rzeczy?
nie!

ediee 2013-07-02 o godz. 20:12 0

ediee napisał(a):awangarda w stylu retro napisał(a):Wy naprawde uwazacie, ze Wasze dzieci kochaja Dziadkow za czekolade itp rzeczy?
nie!

choć wierz mi, że jak kajtek jest taki mały to może to tak wyglądać ;)

Mojemu narazie wystarcza że dziadek do pkoju wchodzi lol

Solares 2013-07-02 o godz. 20:15 0

Akna74 - więcej pewności siebie

Cytat:
Ja bym nigdy np nie powiedziała "on nie chce isc do ciebie"albo on woli mnie" bo wiem ze to przykre. Kiedys powiedziała tak do dziadka a ja odrazu wypaliłam "to nie tak ze nie chce isc do ciebie tylko poprostu narazie woli posiedziec u babci" (bo widziałam ze dziadkowi zrobiło sie przykro)

A może następnym razem powiedz jej wprost, że takim tekstem sprawia ci przykrość. Nie wiem jaki to typ, ale raczej powinna zrozumieć, że czasami słowa mogą ranić.

A propos czekolady itp. bajerów - może w wieku "dzieciowym" takie dziadkowe metody się sprawdzają, ale obecnie i tak "bardziej" kocha się mamę i tatę (znaczy się silniejsza więź itp), nieprawdaż?

awangarda w stylu retro 2013-07-02 o godz. 20:16 0

ediee napisał(a):ediee napisał(a):awangarda w stylu retro napisał(a):Wy naprawde uwazacie, ze Wasze dzieci kochaja Dziadkow za czekolade itp rzeczy?
nie!

choć wierz mi, że jak kajtek jest taki mały to może to tak wyglądać ;)

:

no nie wiem. nasz rodzinny kajtek nadal maly, a tak to nie wyglada ;)

ediee 2013-07-02 o godz. 20:28 0

awangarda w stylu retro napisał(a):ediee napisał(a):ediee napisał(a):awangarda w stylu retro napisał(a):Wy naprawde uwazacie, ze Wasze dzieci kochaja Dziadkow za czekolade itp rzeczy?
nie!

choć wierz mi, że jak kajtek jest taki mały to może to tak wyglądać ;)

:

no nie wiem. nasz rodzinny kajtek nadal maly, a tak to nie wyglada ;)

Są dziadkowie i dziadkowie, ale sama znam kilka sytacji gdzie rozpieścili oni maksymalnie wnuk, bo pzrecież oni są od rozpieszczania i kochania, a rodzice od wychowywania.
Wydaje mi się, że z teściami po pierszych akcjach będzie już spokojnie, moi rodzice zaś kochają ale potrafią byc też stanowczy...z resztą sama ich o to prosiłam.
Pewnei trochę ulegnie zmianie jak Młody sie wycwani, ale ztym też sobei poradzimy ;)

Akna74 2013-07-03 o godz. 06:30 0

Dzisiaj była u nas tesciowa, karmiłam młodego a on oczywiscie blee wiec ona "poczekaj ja spróbuje moze odemnie wezmie" a ja na to odrazu "mamo nie mow tak bo odrazu przykro mi sie robi ze mowisz ze dziecko od ceibei zje a ode mnie nie!" poprawiła sie odrazu "ojeju nie miałam tego na mysli!" hmm moze wkoncu pokuma o co mi chodzi....

wkurzala mnie tez taka sytuacja ze jak płakał a ona była w poblizu to odrazu chciała go nam zabierac z rak do siebie. Raz prawie ze sie z nia poszarpałam. Wyszłam do kuchni ochłonąc. Powiedziałam mezowi i teraz on stanowczo reaguje na takie jej zachowanie (jemu zreszta tez małego wydziera)...

Mysle ze wiecej dobrego zdziała chyba takie "tumiwisizm" jak pisała lilia, bo walczyac strace wiecej- dzisiaj wzieła młodego 2 razy na spacer 1,5 godzinny! normalnie pierwszy raz sie zdazyło!

Solares 2013-07-03 o godz. 18:23 0

Akna74 - dobrze, że masz oparcie w mężu. Oby tak dalej. A jak będzie Ci dalej "dokuczać" to wal jej prostu z mostu, że jest Ci przykro itd - wreszcie zrozumie, albo przynajmniej się zamknie.

wkurzala mnie tez taka sytuacja ze jak płakał a ona była w poblizu to odrazu chciała go nam zabierac z rak do siebie
U nas tez była parę razy taka sytuacja, powidziałam mężowi, że albo zacznie też reagować albo ja jej to powiem. A że ja nie owijam w bawełnę i walę prosto z mostu, więc małż to załatwił. Oczywiście czasami teściowa ma swoje zagrania, ale nie dajemy się. Jak się raz pozwoli to już koniec.

Akna74 2013-07-12 o godz. 07:09 0

natalia i uwierz mi ze mam ochote!! :axe:

Gość 2013-07-12 o godz. 18:26 0

Aniu mogę Ci powiedzieć na pocieszenie, że walczę z teściową już ponad 3 lata. Jest bardzo zaborczą matką, a jeszcze bardziej zaborczą babcią. z tym że Michał z nią przebywał już od 5 miesiąca życia i bardzo ją pokochał, owinął sobie ją wokół palca. A ona dla niego zrobi wszystko i odda mu wszystko. Dzięki Bogu że mały nie lubi słodyczy, he he he i czekoladą go nie przekupi. Walka od zawsze jest o paróweczki, które Michal uwielbia i które babcia gdyby nie mój sprzeciw serwowawła mu codziennie. Zresztą mamy od zawsze odrębne zdania na temat wychowania, sposobu ubirenia itd.
Myślałam, ze gdy pojawi się drugi bąbel to ona troche odpusci ale wiecie co? Okazało się że w stosunku do Zosi jest jakaś taka wyluzowana, nie panikuje gdy np wyjde z mała na spacer bez czapki, a Michał mimo że ma 3 lata koniecznie czapeczkę musi mieć bo "biedaczek się przeziębi". Ewidentnie bardziej kocha wnuka niż wnuczkę to widać i czuć z daleka. Qurde i bardzo mi przykro że babcia faworyzuje tylko jedno.

Akna74 2013-07-13 o godz. 00:43 0

hmm justyśka tez tak sobie mysle ze moze jak bedzie drugie dziecko to ona sobie odpusci...
Wczoraj bylismy u nich a ona "sasiedzi sie mnie dopytują gdzie ten moj wnuczek ze sie nie pokazuje?" i dalej "pewnie Ania nie dasz nam go zeby tu wyszedł na spacer" normalnie chcą się POCHWALIC przed sasiadami swoim wnuczkiem- padłam :Hangman:
a wogole to teraz jest tak ze nie chce mi sie nawet do nich odzywac, zreszta do mojego meza tez..... ehh to juz inna historia...;-((

Mała 2013-07-13 o godz. 00:54 0

Akna, moi tesciowie mieszkaja w tym samym miescie, co my, tylko na szczescie 15 km od nas. Maja tuz za blokiem las. Zabili mnie kiedys propozycja, zeby przyjechac z wozkiem, to pojda z Mala na spacer, bo u nich swieze powietrze... Ok, moze i jest las ale Zakopianka tuz za tym lasem...
Nawet nie zastanawialam sie nad rozwazeniem tej propozycji...

Akna74 2013-07-14 o godz. 07:36 0

masz racje natalia25 mam ogolnie nerwa na nią i moze dlatego czasami szukam dziury w całym i czepiam sie.... no ale czasami az mnie trzęsie...

Mała 2013-07-14 o godz. 07:38 0

A ja uwazam, ze chwalenie sie dzieckiem dla samego pochwalenia sie jest bez sensu i ja nie dopuszczam do takich sytuacji u siebie mimo, ze wiem, ze moi tesciowie az sie rwa do parady z wozkiem miedzy blokami. Moje dziecko to nie malpka. A sasiadom moga pokazac zdjecia, ktorych imdostarczamy w ilosciach hurtowych.

Gość 2013-07-14 o godz. 15:07 0

Mała napisał(a):A ja uwazam, ze chwalenie sie dzieckiem dla samego pochwalenia sie jest bez sensu i ja nie dopuszczam do takich sytuacji u siebie mimo, ze wiem, ze moi tesciowie az sie rwa do parady z wozkiem miedzy blokami. Moje dziecko to nie malpka. A sasiadom moga pokazac zdjecia, ktorych imdostarczamy w ilosciach hurtowych.
Wydaje mi się, że przesadzacie i też wyczuwam nadmierne przewrażliwienie.
Ja sama jestem taka, że chwaliłabym się moim dzieckiem i nie uważam, że traktuję je wtedy jak małpka.

Ja tez czasem jestem cięta na swoją teściową. Prawda jest taka, że jak uzbiera sie ziarnko do ziarnka, to wtedy zaczynamy sie czepiać totalnych bzdur.
Ja się hamuję jak mogę, bo wiem że dziadkowie kochają swojego wnuka, dlaczego więc miałabym zabraniać im wszystkiego?
Trzeba czasem stanąć obok i pomyśleć, jak to bedzie jak Wy będziecie teściowymi? 8)

Gość 2013-07-14 o godz. 15:30 0

alguna napisał(a):
Trzeba czasem stanąć obok i pomyśleć, jak to bedzie jak Wy będziecie teściowymi? 8)

to będą wtedy inne czasy... 8)

Gość 2013-07-14 o godz. 15:33 0

alguna napisał(a):Mała napisał(a):A ja uwazam, ze chwalenie sie dzieckiem dla samego pochwalenia sie jest bez sensu i ja nie dopuszczam do takich sytuacji u siebie mimo, ze wiem, ze moi tesciowie az sie rwa do parady z wozkiem miedzy blokami. Moje dziecko to nie malpka. A sasiadom moga pokazac zdjecia, ktorych imdostarczamy w ilosciach hurtowych.
Wydaje mi się, że przesadzacie i też wyczuwam nadmierne przewrażliwienie.
Ja sama jestem taka, że chwaliłabym się moim dzieckiem i nie uważam, że traktuję je wtedy jak małpka.

Mam tak samo ;) I nie widzę nic złego w tym, że ktoś chce się maluchem pochwalić. Jest po prostu dumny, że takiego maluszka ma i już.

A cyt. Nat25, jakby mi ktoś próbował płaczące dziecko odebrać, to bym zagryzła chyba. Zresztą moje jak płacze to samo się do mnie wyrywa 8)

Gość 2013-07-14 o godz. 15:55 0

Kocham tematy o teściowych

Mała 2013-07-14 o godz. 16:55 0

alguna napisał(a):Mała napisał(a):A ja uwazam, ze chwalenie sie dzieckiem dla samego pochwalenia sie jest bez sensu i ja nie dopuszczam do takich sytuacji u siebie mimo, ze wiem, ze moi tesciowie az sie rwa do parady z wozkiem miedzy blokami. Moje dziecko to nie malpka. A sasiadom moga pokazac zdjecia, ktorych imdostarczamy w ilosciach hurtowych.
Wydaje mi się, że przesadzacie i też wyczuwam nadmierne przewrażliwienie.
Ja sama jestem taka, że chwaliłabym się moim dzieckiem i nie uważam, że traktuję je wtedy jak małpka.

Wg mnie to delikatna roznica.
Paradowanie z wozkiem dla samego paradowania? Pokazac sasiadom wnuczke? W ogole to do mnie nie przemawia.
Mowie, maja zdjecia - nich sie nimi chwala.

Placzace dziecko na rekach tesciowej to dla mnie totalna abstrakcja...

Gość 2013-07-14 o godz. 20:56 0

Mała napisał(a):alguna napisał(a):Mała napisał(a):A ja uwazam, ze chwalenie sie dzieckiem dla samego pochwalenia sie jest bez sensu i ja nie dopuszczam do takich sytuacji u siebie mimo, ze wiem, ze moi tesciowie az sie rwa do parady z wozkiem miedzy blokami. Moje dziecko to nie malpka. A sasiadom moga pokazac zdjecia, ktorych imdostarczamy w ilosciach hurtowych.
Wydaje mi się, że przesadzacie i też wyczuwam nadmierne przewrażliwienie.
Ja sama jestem taka, że chwaliłabym się moim dzieckiem i nie uważam, że traktuję je wtedy jak małpka.

Wg mnie to delikatna roznica.
Paradowanie z wozkiem dla samego paradowania? Pokazac sasiadom wnuczke? W ogole to do mnie nie przemawia.
Mowie, maja zdjecia - nich sie nimi chwala.

Placzace dziecko na rekach tesciowej to dla mnie totalna abstrakcja...

Mała nadal uważam, że troszeczkę przesadzasz.

Mała 2013-07-14 o godz. 22:07 0

alguna napisał(a):Mała napisał(a):alguna napisał(a):Mała napisał(a):A ja uwazam, ze chwalenie sie dzieckiem dla samego pochwalenia sie jest bez sensu i ja nie dopuszczam do takich sytuacji u siebie mimo, ze wiem, ze moi tesciowie az sie rwa do parady z wozkiem miedzy blokami. Moje dziecko to nie malpka. A sasiadom moga pokazac zdjecia, ktorych imdostarczamy w ilosciach hurtowych.
Wydaje mi się, że przesadzacie i też wyczuwam nadmierne przewrażliwienie.
Ja sama jestem taka, że chwaliłabym się moim dzieckiem i nie uważam, że traktuję je wtedy jak małpka.

Wg mnie to delikatna roznica.
Paradowanie z wozkiem dla samego paradowania? Pokazac sasiadom wnuczke? W ogole to do mnie nie przemawia.
Mowie, maja zdjecia - nich sie nimi chwala.

Placzace dziecko na rekach tesciowej to dla mnie totalna abstrakcja...

Mała nadal uważam, że troszeczkę przesadzasz.

Alguna, masz do tego swiete prawo. I pewnie nie ty jedna tak uwazasz. Moja tesciowa by cie wysciskala za te slowa.
Ale ja tez mam prawo przesadzac, jesli jestem do tego przekonana. Ot, taka matka-wariatka...

Gość 2013-07-14 o godz. 22:51 0

myślę że podejście do tematu to kwestia charakterów.
Ja z teściową przebywam nie z przyjemności tylko z przymusu i tyle.

Mała 2013-07-15 o godz. 06:43 0

natalia25 napisał(a):Mała, a co to znaczy paradowanie z wózkiem dla samego paradowania? lol A Ty " po coś " konkretnie paradujesz? ;)

I tak w ogole to co to znaczy chwalenie się dzieckiem? To, że chce sie je komus pokazać?
Może wcale Twoje dziecko nie będzie się komus podobać? Będziesz wtedy bardziej zadowolona, niz wtedy kiedy ktos powie, że ładne? ;)

Chodzi mi o to, ze niewazne, czy jest taka potrzeba, czy nie, fajnie by bylo przejsc si po osiedlu z wozkiem. I najlepiej, zeby mnie wtedy nie bylo w promieniu kilometra.
Mowiac o chwaleniu sie dzieckiem mam na mysli pokazywanie kazdej napotkanej sasiadce (bo tesciowie pol osiedla znaja, sporo lat juz tam mieszkaja a osiedle to 5 wiezowcow).
I naprawde mam gdzies, ze komus moje dziecko sie moze nie spodobac. Tak samo, jak nie zalezy mi na zachwytach. Owszem, mile to jest ale nie wymuszam tego i nie oczekuje.
Wyjatek stanowi Foruma, gdzie wszystkie w jakis sposob sie chwalimy. Ale ja nie odbieram tego w ten sposob. Ja traktuje Forumowe watki dzieciowe jak forme reportazu, ktory czasem czytam sobie z przyjemnoscia.

TYGRYS 2013-07-15 o godz. 22:37 0

Akna74 napisał(a):
wkurzala mnie tez taka sytuacja ze jak płakał a ona była w poblizu to odrazu chciała go nam zabierac z rak do siebie. Raz prawie ze sie z nia poszarpałam. Wyszłam do kuchni ochłonąc. Powiedziałam mezowi i teraz on stanowczo reaguje na takie jej zachowanie (jemu zreszta tez małego wydziera)...

Moja teściowa uważa ze jest specjalistką w kwestiach dzieci .
Jak Maciek miał kilka miesięcy (i mega problemy z zasypianiem) stałam bujałam go w wózku na dworze zeby zasnął on sobie płakał (tak lubił najbardziej). I ona też z uporem maniaka podchodziła i mówiła zebym jej dała wózek to ona go uśpi . Wózek jej oddałam - za jakiś czas wróciła i mi wózek oddała i informacją ze nie da się go uśpić . Może chciała pomóc ale takie podejscie mnie denerwuje. Bo czy ona jakoś lepiej buja ? Ja nie potrafię a ona zrobi to w 3 minuty ?

A z tym chwaleniem sie : nie widzę nic złego w tym ze dziadkowie chcą wziąć dziecko na spacer i pokazać je znajomym . Przecież to ich wnuk i są z niego dumni .
Nie rozumiem takiego podejścia : nie pozwolę wyjść dziadkom z wnukiem bo się będą nim chwalić . Niech się cieszą , niech się chwalą . Gorsi są dziadkowie którzy nie chcą z dzieckiem nigdzie wychodzić i nie powiedzą o nim ani jednego dobrego słowa .

kasia_kl 2013-07-15 o godz. 23:32 0

Też uważam że z tym chwaleniem to przesada. Jak moja teściowa chce z dzieckiem na spacer, albo moja mama to ja z chęcią się zgadzam (bo w sumnie mam wtedy godzinkę dla siebie, co w momencie gdy siedzę z małym w domu i nie pracuję jest czasem jak zbawienie) a to czy ona chce na ten spacer tylko po to aby się pochwalić to już jej sprawa i wcale mi to nie przeszkadza bo to znaczy że go kocha i uważa że jest najśliczniejszy na świecie - a czy w tym jest cos złego?!

Natomiast do białej gorączki doprowadza mnie porównywanie np że wnuczka koleżanki z pracy to jak miała 5 miesięcy to biszkopty wcinała, a ja małemu nie chciałam dać. Powiedziałam grzecznie że nie dam i tyle, jak stwierdzę że przyjdzie pora to dostanie.

Mała 2013-07-16 o godz. 01:49 0

Sluchajcie, zdania i podejscia nie zmienie. Poza tym, nakladaja sie tutaj inne kwestie zwiazane z moimi tesciami, o ktorych nie chce pisac.
Odnoszac sie jednak do jednej z wypowiedzi powyzej - chwalenie sie dzieckiem nie jest jedyna rzecza, ktora swiadczy o tym, ze dziadkowie wnuka kochaja...
Moga chwalic sie zdjeciami, opowiadac o dziecku. Niekoniecznie musza zaliczyc spacerek po osiedlu.

Gość 2013-07-16 o godz. 02:34 0

Mała napisał(a):
Moga chwalic sie zdjeciami, opowiadac o dziecku. Niekoniecznie musza zaliczyc spacerek po osiedlu.

Moj koleżanka często wkurza sie na teściowa, bo ta mówi że tak bardzo kocha swojego wnuka, że codziennie całuje jego zdjęcie 8)
I tak źle i tak nie dobrze.
Mała prawda jest taka, ze jeśli masz na pieńku z tesciami, to cokolwiek zrobią Tobie nie będzie się to podobało.
Stanowcza jestes i uparta i jest w tym dużo egoizmu, nie jest to dobre, ale to moje osobiste zdanie. ;)

Mała 2013-07-16 o godz. 02:40 0

alguna napisał(a):Stanowcza jestes i uparta i jest w tym dużo egoizmu, nie jest to dobre, ale to moje osobiste zdanie. ;)
Nie obraz sie ani nie wez za bardzo do siebie, ale za malo mnie znasz i moje relacje z tesciami, zeby tak mnie osadzac.

TYGRYS 2013-07-16 o godz. 05:30 0

Moja teściowa to też nie anioł . Różnie bywa . Wiem jak jest .

Zdania nie musisz zmieniać . Przecież nie o to chodzi .

Ja tylko wiem jak to jest jak babcia nigdy w życiu nie pochwaliła swojej wnuczki . Nie powiedziała dobrego słowa . Nie cieszyła się z tego , ze ładnie mówi , ma piątki w szkole itd itp . Taką mam jedną babcię i wiem co mówię .
Niestety w żaden inny sposób uczuć swoich nie okazywała .

Ja już wolę zeby się chwalili niż udawali ze dziecko nie istnieje .

Mała 2013-07-16 o godz. 05:34 0

Najlepiej, gdyby byli tak posrodku, nie? :)

TYGRYS 2013-07-16 o godz. 05:44 0

Ale chyba najsmutniejsze jest jak dziadkowie wychwalają jednego wnuka a inne olewają .
Na początku boli to tylko rodziców tego olewanego dziecka ale jak dziecko jest starsze widzi ze jedne wnuki są te lepsze , wychwalane a inne gorsze , niezauważone .
Te lepsze dostają pod stołem banana a dla gorszego nic nie ma .
Oj pamiętam jak to było .
Dobrze ze teraz banany są w każdym sklepie !

Akna74 2013-07-16 o godz. 05:50 0

alguna napisał(a):
Moj koleżanka często wkurza sie na teściowa, bo ta mówi że tak bardzo kocha swojego wnuka, że codziennie całuje jego zdjęcie 8)
I tak źle i tak nie dobrze.
Mała prawda jest taka, ze jeśli masz na pieńku z tesciami, to cokolwiek zrobią Tobie nie będzie się to podobało.

hehe to chyba o mojej tesciowej mówisz! oltarzyk ze zdjec Kubusia - rozmawia z nim, cauje...... dobrze ze kocha ale czasami przegina (ale to bardziej w stosunku do mnie niz do niego..)

Gość 2013-07-16 o godz. 15:29 0

Mała napisał(a):alguna napisał(a):Stanowcza jestes i uparta i jest w tym dużo egoizmu, nie jest to dobre, ale to moje osobiste zdanie. ;)
Nie obraz sie ani nie wez za bardzo do siebie, ale za malo mnie znasz i moje relacje z tesciami, zeby tak mnie osadzac.

No fakt, może to zabrzmiało jak osąd Twojej osoby.
Oceniam tylko to co napisałaś i jakie ja mam odczucie czytając Twoje posty.
Walczyć z Tobą nie mam zamiaru bo Cię w ogólnym odbiorze lubię :) .
Szacuneczek

alguna napisał:

Moj koleżanka często wkurza sie na teściowa, bo ta mówi że tak bardzo kocha swojego wnuka, że codziennie całuje jego zdjęcie
I tak źle i tak nie dobrze.
Mała prawda jest taka, ze jeśli masz na pieńku z tesciami, to cokolwiek zrobią Tobie nie będzie się to podobało.

hehe to chyba o mojej tesciowej mówisz! oltarzyk ze zdjec Kubusia - rozmawia z nim, cauje...... dobrze ze kocha ale czasami przegina (ale to bardziej w stosunku do mnie niz do niego..)

Akna74, tamta babcia tak kocha, że tylko i tylko zdjęcie całuje i to właśnie wkurza moją znajomą 8)

gabigrab 2013-07-16 o godz. 15:33 0

moje relacje z teściową popsuły się po urodzeniu córki. Wcześniej byłyśmy bardzo blisko siebie. Powiedziała nawet kiedys, że kocha mnie jak córkę i jestem jej największą przyjaciółką. Sama jet matką jedynaka i zawsze marzyła o córce. Niestety mieszkamy razem... Kiedy byłam w ciązy i dowiedziałam się, ze urodzę dziewczynkę, powiedziała, że mi zazdrości. Po porodzie miałam okropną depresję...Ona przychodziła i widzać moje łzy nie mówiła nic. Siedziała i patrzyła. Czułam się jak podła i okropna matka. Kiedy po 2 tygodniach od porodu powiedziałam, że jeszcze nie doszłam do siebie, zakpiła ze mnie mówiąc: no nie żartuj, już 2 tyg minęły. Potem- jej na złośc- odsunęłam ją od dziecka. Nigdy nie pozwoliłam jej kąpać małej, przebierć, rzadko chodziła z małą na spacery. Często nienawidzę kiedy nas odwiedza...i zaczyna świergotanie do małej. Najchętniej wyrzuciłabym ją przez okno. Wkurza mnie, ze zawsze znajdzie dla niej czas, wymyśla super zabawy małej...czasami mam wrażenie, ze chce przede mną pokazać jaką jest super, cierpliwą i fantastyczną babcią.Często mam zły humor przez nią...

Gość 2013-07-16 o godz. 15:36 0

gabigrab ale z ciebie zazdrosnica!
wyluzuj troche to i tobie i otoczeniu bedzie latwiej

ladybird7 2013-07-16 o godz. 15:40 0

to ja tak z innej beczki. Dzisiaj przyjada tesciowie do nas na 2 tygodnie. Wdech, wydech....

Jestem przerazona bo moja tesciowa juz przez skypa daje mi rady co i jak. Ostatnio tlumaczyla mi jak mam karmic piersia. Boje sie jak cholera bo mam jeszcze strasznego dola po porodzie i wiem ze latwo moge wybuchnac.

Gość 2013-07-16 o godz. 15:41 0

gabigrab! Jeśli to cię pocieszy to niejesteś osamotnina w soich uczuciach bo ja mam podobnie. Moje dziecko ma już ponad 2 latka i moja zazdrość troche zmalała ale czasem daje jeszcze o sobie znać. Musiałam jednak wkońcu pójść do pracy i niestety zostawiś synka z teściową. Przez 7 miesięcy co rano płakał jak wychodziłam i krzyczał ze nie chce babci a mi się serce krajało. Na szczęście koniec z tym. Jestem w drugiej ciąży i jestem już na zwolnieniu a po urodzeniu sie dziecko nie mam zamiaru wracać do pracy co najmniej przez 3 lata. Sama będę się zajmować moimi dziećmi i koniec. :)

agnieszka82 2013-07-16 o godz. 15:43 0

ladybird7 napisał(a):to ja tak z innej beczki. Dzisiaj przyjada tesciowie do nas na 2 tygodnie. Wdech, wydech....

Jestem przerazona bo moja tesciowa juz przez skypa daje mi rady co i jak. Ostatnio tlumaczyla mi jak mam karmic piersia. Boje sie jak cholera bo mam jeszcze strasznego dola po porodzie i wiem ze latwo moge wybuchnac.

Na dwa tygodnie powiadasz... Oj biedulko...
Pierwsza wizyta tesciow u nas trwala jakies 11 dni. I powiedzialam NIGDY w zyciu! Nastepnym razem przyjechali na 5 dni, z wlasnego wyboru. To bylo ponad rok temu. ;)

Mialam dzis wielkiego stresa z powodu mojej tesciowej i komunii jej wnuczka! Az strach pomyslec, jak sie nasze dziecko pojawi...

taylor 2013-07-16 o godz. 15:45 0

ja też kochałam teściową dopóki Ola się nie pojawiła... teraz działa mi na nerwy jak mało kto... a najgorsze że czuję i wiem że w wielu kwestiach robi mi na złośc... taki typ...

najbardziej mnie wkurza w temacie jedzenia: jak Ola była jeszcze bezglutenowa latała za nią z chlebem i pytała czemu nie je kaszy mannej - jak mówiłam że jeszcze za wcześnie to było "a Mariusz jadł', najchętniej wciskałaby jej już słodycze a jak mówie że jeszcze się ich w życiu naje to mówi że wszystko dzieciakowi odbieram,
no i koniecznie chcą ją z dziadkiem zabrac na wakacje SAMI, na razie nie bo karmie ale za rok to już na pewno - no i tłumaczymy z mężem ze za 5 lat najwcześniej bo my chcemy z nią byc bo jeszcze jest malutka i znowu tekst "a Mariusz jeździł"
poza tym mimo że mam córkę różowy nie jest kolorem przeważającym w naszej szafie ale teściowa zawsze przytarga coś różowego /ostatnio dostałyśmy różową aż-oczy-bolą bluzę z tekstem były brązowe ale ta taka ładna - a wie ze brązy uwielbiam/, no i zarzuca mi że ją za smutno ubieram a to przecież dziecko i tekst "a Mariusz miał kolorowe ubranka"

cieszę się tylko że mam męża po swojej stronie i on jej też czasem coś powie... ale to na nią krótko działa więc co chwila mówimy to samo...

Gość 2013-07-16 o godz. 15:49 0

taylor napisał(a):ja też kochałam teściową dopóki Ola się nie pojawiła... teraz działa mi na nerwy jak mało kto... a najgorsze że czuję i wiem że w wielu kwestiach robi mi na złośc... taki typ...
u mnie było dokładnie tak samo

a co do mojego postu z początku wątku to z tym tumiwisizmem bywa różnie bo czasami zachacza o totalne wkur... ostatnio gdy musieliśmy na budowę wozić płytki i przyjechalilśmy do niej żeby młodego zostawić to "czy możecie go przywieźć za pół godziny bo musze śniadanie zjeść i kawę wypić w spokoju" zaznaczam że była godzina 10:30 zaznaczam że tego dnia lało jak cholera.

taylor 2013-07-16 o godz. 15:52 0

lilia napisał(a):ostatnio gdy musieliśmy na budowę wozić płytki i przyjechalilśmy do niej żeby młodego zostawić to "czy możecie go przywieźć za pół godziny bo musze śniadanie zjeść i kawę wypić w spokoju" zaznaczam że była godzina 10:30 zaznaczam że tego dnia lało jak cholera.
:bad: :bad: :bad:
nie no jakbysmy juz Ole wiezli to by nas nie odprawiła... ale w podobnym tonie są teksty typu "jak dobrze że juz jedziecie będzie trochę spokoju" - niby to pół żartem ale też myśle że pół serio jednak...
no i ostatnio zwaliła mnie z nóg pewnym tekstem... Ola dorwała się do pudełka z reklamówkami i kilka wyciągnęła no i babcia do niej jak zwykle co robisz? nie rusz nie wolno itd. itp. w ogóle wszystko w ich domu jest nie rusz nie wolno zostaw i ta moja bidna Ola siedzi jak dziecko specjalnej troski na środku pokoju z dala od wszystkiego żeby aby niczego nie dotknęła... no i ja po wyjęciu tych reklamówek i po jej reakcji mówię jakby w imieniu Oli "babciu no chyba nic takiego się nie stało, zaraz pozbieramy" a ona do mnie z tekstem "dzieci trzeba kochac mądrze"... wyglądałam tak mniej więcej :O :O

Gość 2013-07-16 o godz. 15:55 0

lilia napisał(a):
a co do mojego postu z początku wątku to z tym tumiwisizmem bywa różnie bo czasami zachacza o totalne wkur... ostatnio gdy musieliśmy na budowę wozić płytki i przyjechalilśmy do niej żeby młodego zostawić to "czy możecie go przywieźć za pół godziny bo musze śniadanie zjeść i kawę wypić w spokoju" zaznaczam że była godzina 10:30 zaznaczam że tego dnia lało jak cholera.

a umówiliście sie z nią wczesniej, że przywieziecie dziecko?

Gość 2013-07-16 o godz. 15:57 0

Tak czytam te powyższe posty i jedno co mi się ciśnie na usta to "niewdzięczność i roszczeniowość". I bynajmniej nie chodzi mi o teściową.

Nie mówię tu oczywiście o tym wychylaniu się z 9 piętra.

Gość 2013-07-16 o godz. 16:00 0

Skrzacik, a masz pewność, że tak jest, bo mi się wydaje oczywiste, że teściowe umówione były z synowymi na zajęcie się maluchem, więc nie oceniam

Gość 2013-07-16 o godz. 16:03 0

No właśnie teściowe opiekują się wnukami, a i tak od synowych słyszą tylko ciągłe pretensje. O to mi chodzi.
I pretensja do teściowej o to, że całuje zdjęcia wnuczka, czy też do niego świergoli wydaje mi się kuriozalna.

Gość 2013-07-16 o godz. 16:06 0

skrzacik niestety w moim przypadku mylisz się i to bardzo, jeśli chcemy go zostawić (a robimy to raz na mc) to zawsze dzwonimy dużo wcześniej, a z niewdzięcznością tez nie trafiłaś bo jak pomagała nam na poczatku zostawac znim to za każdym razem pialiśmy zachwyty z wdzięczności, byłam na każde zawołanie, a na każdą okazję kupowaliśmy drogie prezenty m.in. zmywarkę, a dodam że tesciowa nie prauje i nie pracowała, wiem że obowiązku nie ma i nie wymagam tego od niej, ale jak już obieca że tak to robi łaskę a potem miesiące opowiada jaka to ona przemęczona nie jest, ale ona po prostu nie chce się nim zajmowac bo nie, woli głaslkać swoje koty i robić w ogródku.

Gość 2013-07-16 o godz. 16:08 0

Jeśli teściowa nie chce, to niech się nie zajmuje. Nie proście jej po prostu. Warto w takim wypadku zainwestować w dorywczą nianię. Bo po co macie potem wysłuchiwać wiecznych narzekań. Jeśli to taki typ osoby, to nic się nie poradzi.

Gość 2013-07-16 o godz. 16:10 0

To że nic nie poradze wiem, ale może mnie to na tyle irytować że tu piszę ;) a co do niani to nie ma sensu bo potrzebujemy pomocy tak sporadycznie że nikomu by się to nie opłacało.

Gość 2013-07-16 o godz. 16:11 0

ja tam wszystkich do jednego worka nie będę wkładać ;)

Gość 2013-07-16 o godz. 16:14 0

Są takie nianie "sporadyczne". O nie nawet łatwiej, niż o te na cały etat.

Gość 2013-07-16 o godz. 16:18 0

Skrzacik napisał(a):Są takie nianie "sporadyczne". O nie nawet łatwiej, niż o te na cały etat.
Tia Doskonałe rozwiązanie zostawić dziecko z osobą nieznaną, niesprawdzoną w dłuższych sytuacjach na kilka godzin 8)

Gość 2013-07-16 o godz. 16:21 0

Kiniak napisał(a):Skrzacik napisał(a):Są takie nianie "sporadyczne". O nie nawet łatwiej, niż o te na cały etat.
Tia Doskonałe rozwiązanie zostawić dziecko z osobą nieznaną, niesprawdzoną w dłuższych sytuacjach na kilka godzin 8)

dokładnie

Gość 2013-07-16 o godz. 16:25 0

No ja nie mówię, żeby z ulicy brać ;)
Są takie agencje, które się w tym specjalizują.
Tę poleciła mi Natalia25 (ona korzystała i była zadowolona, a to lekka "nianiowa maniaczka" jest ;) ).
http://bociania.pl/

taylor 2013-07-16 o godz. 16:28 0

czy z agencji czy z polecenia znajomych jakby nie było to obca osoba dla dziecka
i tak dla swojego kaprysu fundowac dziecku stres

Gość 2013-07-16 o godz. 16:30 0

A jak dziecko targasz ze sobą, co by teściów, rodziców nie uszczęśliwiać na siłę, nie fundujesz stresu pt. niania na minuty, to Cię jedna z drugą obsmaruje na forum, ze serca nie masz i dziecko do marketu bierzesz. I tak źle, i tak nie dobrze.
Najfajniej rozdawać złote rady, a potem z satysfakcją w piaskownicy prychnąć:
-A ta Kowalska, wyobraź sobie, to z półroczniakiem pojechała do Tesco!
- No móię Ci, na siłę teściowej wcisnęli bliźniaki...

i tak dalej
8)

Gość 2013-07-16 o godz. 16:32 0

No ja jestem matka franca bo dziecko targam za sobą do Castoramy i po budowie się szlaja i wraca brudne do domu (ale jakie szczęśliwe i ze śrubkami w kieszeniach) ;)

Gość 2013-07-16 o godz. 16:34 0

no nie zadowolisz :D

Azalia07 2013-07-16 o godz. 16:36 0

moja tesciowa do mojego 3 tygodniowego synka mowila: "babcia cie kocha najmocniej na swiecie , juz nikogo nie kocham tylko ciebie, wszytsko ci bede kupowac i dawac,zebys wolal do babci isc a nie do mamusi", ja w tym czasie jadlam sniadanie, myslalam,ze wstane i jej walne w ryj !!! oczywiscie apetyt mi odebrala z miejsca, potem za kazdym razem jak go bawila gdy ja jadlam sniadanie , mowila teksty typu: jak mamusia wroci do pracy to bedziemy jezdzic do miasta sami albo jak mamusia wroci do pracy to bedziesz spal z babcia,zeby mamusia sie wysypiala, albo jak mamusia wroci do pracy to bedziemy sobie sprzatac razem, gotowac, prac, SRAĆ!!!!! pewnie tez beda razem. Synek ma teraz 4 miesiace do mojemu powrotu do pracy coraz blizej, bardzo mnie to stresuje a to babsko wcale mi nie pomaga psychicznie ten temat ogarnac tylko mnie zalamuje, bo to ja bym chciala z nim przebywac,ale zycie niestety zmusza mnie do poworotu do pracy, bo narzeczony sam nas nie utrzyma. Jej zachowanie spowodowalo,ze strasznie ograniczam jej kontakt z wnukiem , traktuje ja jak rywalke, jak ona sie nim zajmuej i pieszczotliwie do niego kowi mam ochote ja zabic. Jak malutkim zajmuje sie moja mama, siostra, kolezanka, ciocie nie przeszkadza mi to, jak do niego mowia pieszczotliwym tonem, jak go zabawiaja, przytulaja, a ta przez ten tekst,ze zrobi wszytsko,zeby on wolala babcie niz mame spowodowala,ze marze o tym,zeby niedoczekala mojego powortu do pracy,zeby nie bylo wyjscia i ,zebym wtedy musiala zostac z malym z domu. Przykre to jest i niby wiem,ze nie powinnam byc taka zazdrosnica ale ona na serio zachowuje sie tak, jakby chciala byc jego matka. Zdziwiona byla,ze wroce do pracy jak maly bedzie miala 7 miesiecy myslala,ze szybciej, kurw... moze od razu z porodowki moglam jej dziecko zostawic i wracac do pracy. NIENAWIDZE JEJ ZA TO,ZE RYWALIZUJE O MOJE DZIECKO.

mysza79 2013-07-16 o godz. 16:40 0

Azalia07 a co na to Twój narzeczony?

Azalia07 2013-07-16 o godz. 16:42 0

Moj narzeczony uwaza,ze ona zazartowala na pewno, zreszta ostatnio klocimy sie tylko i wylacznie o tesciowa, nie wiem jak dlugo jeszcze tak wytrzymam. Zastanawima sie czy nie przeniesc sie do swojej mamy, ale narzeczony na 100% ze mna nie pojdzie, bo uwaza,ze u jego rodzivcow mamy lepsze warunki (domek jednorodzinny a moja mama w bloku). Ale u mamy mimo,ze ciasno to czuje sie swietnie, a tu tylko dola ciagle łapie :/

mi_ 2013-07-16 o godz. 16:43 0

Azalia07 na Twoim miejscu nie siedziałabym z babsztylem ani minuty dłużej

Jarzynowa 2013-07-16 o godz. 16:44 0

Azalia07 powinnaś porozmawiać z narzeczonym konkretniej, i z teściową również,
co za chora baba z niej :|

Pepper 2013-07-16 o godz. 16:46 0

Azalia, podziwiam Twoje opanowanie, ja bym wygranęła aż by 'mamuśce' w pięty poszło :|

mikusia2 2013-07-16 o godz. 16:48 0

Moja sytuacja rozkwita od prawie 4 lat - tyle niedługo skończy córka. Pomimo mojego wczesnego powrotu do pracy teściowa nie zajmowała się dzieckiem - intuicyjnie zostawiałam je mojej mamie, która nie tylko mogła ale i chciała opiekować się małą. I wszystko byłoby git - gdyby nie teściowa, która ma małą bardzo sporadycznie ale tylko i wyłącznie na swoje życzenie... Teściowa jest osobą - nawet nie wiem jak to określić - potrafi robić szum wokół własnej osoby, wręcz teatr i to niestety działa na dziecko, które jest za nią. Zastanawiam się jak ona to robi, przekupi byle lizakiem, ciastkiem, jakąś durnotą ale dzieciak za nią po protu jest. Od początku zawsze coś robi lepiej, w zasadzie najlepiej... Nie potrafię zliczyć tych sytuacji, które odbieram jako swoje porażki, sytuacji w których było mi maksymalnie źle, ciężko i przykro. Choćby dwie ostatnie sytuacje - jadę z dzieckiem w samochodzie - siedzimy obydwie z tyłu czytam jej bajkę, teściowa wsiada po drodze, odwozimy ją do domu, dzieciak zaczyna robić scenę, że ma usiąść koło niej babcia a mama może sobie iść ... - teściowa kwitnie. Wyrzucamy teściową, dzieciak zapiera się żeby wejść do babci, wchodzimy na tzw. kilka minut, mąż mówi zbieramy się, wstajemy, dziecko jeszcze nie chce a teściowa zamiast umocnić naszą pozycję wobec dziecka, gra sobie w najlepsze balonikiem i cieszy się a my stoimy jak bałwany... a na odejściu słyszę tekst- rodzice przywiozą ciebie w sobotę na cały dzień i będziemy razem... a ja na to, że na sobotę to mamy swoje plany bo weekendy są dla rodziców i dziecka a nie odwrotnie. To jest moje dziecko, moje moje moje a wiem, że teściowa kwitnie i cieszy się kiedy ona idzie do niej a nie do mnie. A ze mnie wtedy uchodzi powietrze, nie mam wiem jak walczyć o swoje dziecko, dla którego mama i tata powinni być najważniejsi. Załamka. Oboje pracujemy, dziecko chodzi do przedszkola, w którym jest szczęśliwe, bawi się z dziećmi, ma kontakt z rówieśnikami, po pracy zanim zjedziemy do domu, mamy niewiele czasu wspólnego, bo zawsze coś w domu jest do zrobienia, jak nie pranie to inne rzeczy a dziecko o którejś musi iść spać, czekam na weekend z wytęskinieniem bo wiem, że sobie coś razem porobimy a ona chce mi je zabrać... takich sytuacji było całe mnóstwo, boję się już wakacji kiedy przedszkole będzie zamknięte... na pewno będzie chciała wyrwać dziecko a ja już jest znerwicowana i cała sztywna jak tylko o tym pomyślę. Moja mama może zająć się dzieckiem w wakacje i co więcej może moja siostra, która jest nauczycielem i ma wolne, w dodatku ma córkę w podobnym wieku i mogłyby się razem bawić. Ale wiem, że teściowa będzie chciała je córkę zabrać a potem zrobi wszystko żeby za nią szła i mnie sprawiała przykrość a ona będzie wtedy zadowolona... Z kolei jak odmówię będzie miała niesłychane pretensje i docelowo się obrazi i popłacze a mąż będzie między młotem a kowadłem - rozumiejąc mnie, wrażliwy na płacz mamy - nie da mi spokoju- i zapewne niejedna kłótnia nas czeka. Przecież nie jestem w stanie wybrać urlop na dwa miesiące wakacji? co robić?!!!jak żyć obok teściowej i w jej cieniu- kiedy to ona chce zachowywać się jak mama (już kilkukrotnie powiedziała do dziecka córuniu...). Nawet jak był dzień babci w przedszkolu to wolałam jej nie puścić do przedszkola niż żeby teściowa robiła "swoją robotę" a moja mama - fajna - nie zachłanna babcia stała w jej cieniu a dziecko sżłoby do tamtej babci jak w dym... w tym czasie dziecko jednak zachorowało i nie mogło pójść do przedszkola... proszę o radę bo na samo słowo teściowa mam dreszcze...

PoCaHoNtAz 2013-07-16 o godz. 16:49 0

mikusia2 po 1 dziecko to nie jest trofeum zeby o nie walczyc, a czytajac twoj post mam jakies takie kiepske wrazenia. Po drugie czy ty w ogole rozmawiasz z tesciowa o tym? Chyba powinnas z nia ustalic jakas sciezke dzialania. Jestes matka, ty je wychowujesz i ty ustalasz kiedy moze isc do babci i jak wyglada wasz wolny czas. Rozmowa jest kluczem do wszystkiego i powinnas z tesciowa wyjasnic te sytuacje i powiedziec jej delikatnie co ci sie nie podoba.

mikusia2 2013-07-16 o godz. 16:52 0

Jasne, jak próbuje jej mówić cokolwiek, ja lub mąż to albo się obraża, albo płacze albo jedno i drugie i na końcu wychodzi, że to ona jest ta poszkodowana bo własny syn lub synowa tak jej powiedzieli. A my wychodzimy na ostanie szuje, docelowo wygląda to tak że mąż ma wyrzuty sumienia i chce odpuścić, albo zaczyna twierdzić, że ja się czepiam i próbuje załagodzić sytuacje a mnie to nie odpowiada - cały czas czuje realne zagrożenie z jej strony (to nie jest normalne żeby do wnuczki mówić córunia?! albo że ją jedyną kocha najbardziej i jak będzie inny wnuk/wnuczka to już nie będzie to samo... - to co ja mam myśleć, że jeżeli miałabym teraz drugie dziecko byłoby mniej kochane, mniej fajnie czy jakie!!!). Wydaje mi się, że rozmowa nie jest kluczem - próbowaliśmy oboje. Teściowa nie pracuje i chyba mocno się nudzi - drugi syn teściów nie ma rodziny i nie przebywa w kraju (zresztą nawet jeśliby miał rodzinę - dziecko to i tak nie byłoby tak kochane - jak nasza) i teściowa chyba nie wie co robić z czasem - nie ma zainteresowań, nie czyta - próbuje wymusić na siłę dziecko a ja już na samą myśl o tym blokuję się i spinam. O czym z nią gadać, jeśli ona nie próbuje zrozumieć tylko uderza w płacz, zbolałość lub obrazę? jak sobie z tym poradzić?

mikusia2 2013-07-16 o godz. 16:54 0

A tak poza tym - ona chce nasze dziecko częściej a ja uważam, że wystarczy i dokładnie tu się mijamy? wtedy ma pretensje i zarzuca nimi męża albo podkupuje dziecko jakimś badziewiem.. i co z tym fantem zrobić? A najlepsze jest to, że teść jest baaardzo w porządku bawi się z nią, szaleje, bierze na rower, sanki - ale wszystko z umiarem i ze smakiem. Z nim nie mam barier, czuję się swobodnie i wyluzowana. Tylko teściowa i jej zachowanie - nadmiar we wszystkim co robi i mówi - działa tak, że mam ochotę jej powiedzieć żeby się odwaliła od mojego dziecka.

PoCaHoNtAz 2013-07-16 o godz. 16:55 0

mikusia2 napisał(a):
jeśli ona nie próbuje zrozumieć tylko uderza w płacz, zbolałość lub obrazę? jak sobie z tym poradzić?

Olac to, znam z zycia.

Podobne tematy
Kategorie pytań