Zgłoś naruszenie


Proszę uzupełnić wszystkie pola.

Pytania » Ślub » Wesele od A do Z
  • tygryska 2009-09-12 o godz. 08:24, odsłony: 174318 0

    O co pytają na spowiedzi przedślubnej?

    Nakwyższa pora ,żeby się w końcu na nią wybrać. :) I w związku z tym mam do was pytanie,o co was pytano na tej spowiedzi i czy pierwsz spowiedz przedślubna różni się jakoś zasadniczo od tej drugiej spowiedzi?

    Odpowiedzi (127) Kategoria: Ślub :: Wesele od A do Z Ostatnia odpowiedź: 2013-11-12, 18:06:47 Tagi: , ,

Odpowiedz
Dodaj odpowiedź
Najnowsze / Najstarsze

Wybrana odpowiedź

Najwyżej ocenione odpowiedzi

Odpowiedzi

Gość 2009-09-12 o godz. 09:24 0

o grzechy lol lol lol
jak dla mnie nie bylo roznicy

Gość 2009-09-12 o godz. 09:27 0

O nic nie pytają, spowiadasz sie jak na zwykłej spowiedzi jedyna różnica to to, że zaznaczas że jest ona przedslubna i tyle.

Lianka 2009-09-12 o godz. 14:16 0

Oczywisie, ze o nic nie pytaja? Przeciez to spowiedz przedslubna a nie przed I Komunia??

To calkiem normalna spowiedz.

panna_van_gogh 2009-09-12 o godz. 14:22 0

O rozne rzeczy o ktore pytac nie powienien przyzwoity człowiek

Gość 2009-09-12 o godz. 18:48 0

Ja jeszcze nie byłam na tej spowiedzi, ale od paru osób słyszałam, że pytają o seks przedmałżeński

niuniab 2009-09-12 o godz. 19:16 0

Asiulaa napisał(a):Ja jeszcze nie byłam na tej spowiedzi, ale od paru osób słyszałam, że pytają o seks przedmałżeński
Wszystko zależy na jakiego księdza się trafi. Ja miałam szczęście i nie mówił, że to grzech śmiertelny, tylko pytał czy rozmawiałam z moim narzeczonym na temat ewentualnej ciąży.

Lianka 2009-09-12 o godz. 23:29 0

A na naszej spowiedzi wogole o nic nie pytal, tylko wysluchal do konca i powiedzial pare slow od siebie w sprawie seksu przedmalzenskiego i innych grzechow. Przy drugiej spowiedzi troche sie usmial bo bylismy po tygodnou od pierwszej i nie bardzo wierzyl w szczerosc zeznan :) Ale par bylo tam kilka i chyba wszystkie mialy podobnie, wiec tylko glowa pokiwal i dal rozgrzeszenie oraz parafke na kartce. Nie ma to jak mlody jezuita :)

Majaa 2009-09-13 o godz. 06:05 0

Spowiedź to spowiedź samemu się mówi co się ma do powiedzenia.

A jaki motyw przewodni do kazania wybierze sobie ksiądz to zależy od księdza.

U mnie sprawy seksu przedmałżeńskiego pominął milczeniem. Za wątek swybrał sobie nieregularne chodzenie do Kościoła.

Gość 2009-09-13 o godz. 06:19 0

To mnie trochę pocieszyłyście, bo naprawdę bałam się pytań o seks. Mam nadzieję, że i u mnie zostaną pominięte milczeniem ;)

Alla 2009-09-13 o godz. 07:05 0

Nasza spowiedź nie była taka przyjemna. Usłayszałam, że do współżycia nie mieliśmy prawa i jest to grzech ciężki.Ksiądz się pytał ile razy współżyliśmy - kilka kilkanascie czy kilkadziesiąt - bo wyspowiadamy sie z ilości grzechów ciężkich...
I pytał się czy usunęłam ciążę
Mojego M. pytał się czy przyczynił się do usunięcia ciąży.

Ale można było po prostu lepiej trafić
do innego księdza - znaczy się

Pozdrawiam Wszystkie Panny Młode!!

Gość 2009-09-13 o godz. 10:49 0

Majaa napisał(a):U mnie sprawy seksu przedmałżeńskiego pominął milczeniem. Za wątek swybrał sobie nieregularne chodzenie do Kościoła.
U mnie dokładnie tak samo. A swoją spowiedz odbyłam wczoraj i jestem happy

Gość 2009-09-21 o godz. 17:50 0

A ja byłam w Wielką Sobotę i muszę stwierdzić, że był to dobry pomysł bo ludzi było do spowiedzi dużo i księdzu się spieszyło ;) Więc nie pytał o nic i trwało to może minutkę :) Uff i pierwsza spowiedz przedmałżeńska za mna ;) Kolejna w sierpniu i mam nadzieję, ze również pójdzie gładko.

Gość 2009-09-22 o godz. 11:40 0

Słuchajcie, a co się odpowiada na pytanie o seks, jesli sie z tego spowiadalo w poprzedniej spowiedzi, a pomiedzy nią a tą przedślubną sexu nie było?

Gość 2009-09-22 o godz. 11:45 0

Sisi przecież na spowiedzi nikt Cię nie pyta o nic [chyba ]. Spowiadasz się po prostu z grzechów. A jeśli seksu nie było od ostatniej spowiedzi, to nie masz się z czego spowiadać przecież, bo już Ci wybaczone zostało :)

Gość 2009-09-22 o godz. 11:48 0

Dziewczyny pisały, że ksiądz pytał wprost o seks. Stąd moje pytanie .

Gość 2009-09-22 o godz. 12:11 0

Sisi napisał(a):Dziewczyny pisały, że ksiądz pytał wprost o seks. Stąd moje pytanie .
U mnie np. nic nie pytał ale mojego wtedy narzeczonego spytał ile razy współżył ze swoją narzeczoną

Gość 2009-09-22 o godz. 12:14 0

Aga napisał(a):Sisi napisał(a):Dziewczyny pisały, że ksiądz pytał wprost o seks. Stąd moje pytanie .
U mnie np. nic nie pytał ale mojego wtedy narzeczonego spytał ile razy współżył ze swoją narzeczoną

a co jak ktoś nie liczy ;) albo już dawno stracił rachubę ?

Gość 2009-09-22 o godz. 12:18 0

Sisi napisał(a):Aga napisał(a):Sisi napisał(a):Dziewczyny pisały, że ksiądz pytał wprost o seks. Stąd moje pytanie .
U mnie np. nic nie pytał ale mojego wtedy narzeczonego spytał ile razy współżył ze swoją narzeczoną

a co jak ktoś nie liczy ;) albo już dawno stracił rachubę ?

Dobre pytanie :) Ale powiem jak moja koleżanka zrobiła jak jej ksiądz się o to spytał, to skłamała, że nie współżyje z narzeczonym, poczym wyspowiadała się, że jej grzechem było mówienie nieprawdy.

Gość 2009-09-22 o godz. 12:24 0

Aga napisał(a): Ale powiem jak moja koleżanka zrobiła jak jej ksiądz się o to spytał, to skłamała, że nie współżyje z narzeczonym, poczym wyspowiadała się, że jej grzechem było mówienie nieprawdy.
Cwaniara lol lol

Gość 2009-09-22 o godz. 12:32 0

a mnie sie pytal, czy mam juz sukienke przygotowana, fryzure wymyslona, co z makijazem.... I nie zartuje, sama bylam w szoku....
Zero pytan o seks, mieszkanie razem z narzeczonym i te wszystkie pytania, ktorych sie mozna spodziewac. A moj narzeczony wtedy jeszcze za pokute dostal pocalowac przyszla zone po odejsciu od konfesjonalu :)

Gość 2009-09-22 o godz. 12:34 0

Kicia napisał(a):a mnie sie pytal, czy mam juz sukienke przygotowana, fryzure wymyslona, co z makijazem....
Może to była kobieta w skórze księdza? lol

Gość 2009-09-22 o godz. 12:41 0

W sumie to nigdy nie wiadomo kto zacz tam siedzi :)
Wygladal na mezczyzne :) :)

Gość 2009-09-24 o godz. 11:46 0

jagoda napisał(a):Sisi przecież na spowiedzi nikt Cię nie pyta o nic [chyba
Byłam już parę razy pytana na spowiedzi.. o różne sprawy: czy się uczę, pracuję, ile mam lat ....dlaczego okłamałam (takie pytanie tez padło) :o

Jania 2009-09-24 o godz. 11:55 0

Aga napisał(a): Ale powiem jak moja koleżanka zrobiła jak jej ksiądz się o to spytał, to skłamała, że nie współżyje z narzeczonym, poczym wyspowiadała się, że jej grzechem było mówienie nieprawdy.
bardzo mądra i dojrzała koleżanka - ja bym sie spytala jej po co idzie do ślubu kościelnego

i jeszcze jedno - to się nazywa grzech zatajony a spowiedź uznaje się za nieważną

Gość 2009-09-24 o godz. 12:37 0

jania21 napisał(a):Aga napisał(a): Ale powiem jak moja koleżanka zrobiła jak jej ksiądz się o to spytał, to skłamała, że nie współżyje z narzeczonym, poczym wyspowiadała się, że jej grzechem było mówienie nieprawdy.
bardzo mądra i dojrzała koleżanka - ja bym sie spytala jej po co idzie do ślubu kościelnego

i jeszcze jedno - to się nazywa grzech zatajony a spowiedź uznaje się za nieważną

zgadzam się z Tobą jania21

Lisa2003 2009-09-26 o godz. 14:53 0

u nas seks przedmałżeński skwitował stwierdzeniem, że jeśli jest z miłości to nie ma znaczenia czy przedmałżeński czy po.

Gość 2009-09-30 o godz. 01:12 0

Lisa2003 napisał(a):u nas seks przedmałżeński skwitował stwierdzeniem, że jeśli jest z miłości to nie ma znaczenia czy przedmałżeński czy po.
Rzadko sie zdarza takie podejscie. Osobiscie sie jeszcze nigdy nie spotkalam. A szkoda.

Ja sie bardzo spowiedzi obawialam. Nie za bardzo wiedzialam jak mam powiedziec to moja spowiedz przedslubna a ostatnia byla 8 lat temu. Balam sie zee mnie wygoni. A na dodatek jeszcze "te" grzechy. Ale spoko bylo. Ksiadz wysluchal, o nic sie nie pytal. Powiedzial tylko ze Bog chce aby wszyscy zyli po chrzescijansku i tyle. Dal rozgrzeszenie, podpisal karteczke. I tak fajnie jakos sie poczulam.

-----------
Od 15 kwietnia 2004 Żona

Gość 2009-10-01 o godz. 17:09 0

Asiulaa napisał(a):Ja jeszcze nie byłam na tej spowiedzi, ale od paru osób słyszałam, że pytają o seks przedmałżeński
Mnie sie ksiądz o nic w zasadzie nie pytał, bo nie musiał, sama wszystko powiedziałam co czułam, ze może byc grzechem.

szpilunia 2010-04-30 o godz. 17:23 0

Forumki drogie :)

Jako ze powoli szykujemy sie do wyzbycia wszelkich grzechow ciezkich acz przyjemnych czlowiekowi, prosze Was o podzielenie sie adresami kosciolow gdzie ta spowiedz odbywa sie bezstresowo :P

Wielkie dzieki za wszelkie wskazowki

tisseth 2010-05-08 o godz. 17:37 0

A nie jest tak że pierwsza spowiedź przedślubna jest spowiedzią z całego życia? Tak przynajmniej mówił nam ksądz, który prowadził nauki. Też jestem jeszcze przed i baaardzo sie tego obawiam, bo już kiedyś natknełam sie na spowiednika "uczulonego" na współżycie przed ślubem. Uch, ale może się tym razem uda trafić na kogoś bardziej wyrozumiałego.

Gość 2010-05-08 o godz. 20:45 0

spowiedź przedślubna może, ale nie musi (i nikt nie może tego Ci nakazać) być z całego życia.

Gość 2010-05-16 o godz. 11:16 0

Ale dlaczego z całego zycia, skoro już sie do któregoś momentu czlowiek na bierząco wyspowiadał?? :o
I po drodze 3/4 tego grzesznego życia zapomniał??

Gość 2010-05-16 o godz. 11:38 0

z grubsza biorąc - po to, żeby sobie przypomniał, obejrzał z większej odległości, wyłapał trendy, wyciągnął wnioski...

wogóle spowiedź generalna jest zalecana przed ważnymi decyzjami życiowymi (ślub jak najbardziej się kwalifikuje), albo mniej więcej raz na 10 lat, podczas misji parafialnych

Gość 2010-05-16 o godz. 13:03 0

Hmmm...
TO ja chyba już teraz zacznę rachunek sumienia... ;)

Gość 2010-05-16 o godz. 13:27 0

no ale nie chcesz - nie musisz. tutaj akurat jest duża dowolność, przynajmniej przepisowo - bo jak wynika z opowieści niektórych forumówek, niektórzy księża próbują nakłaniać do spowiedzi generalnej. niemniej jednak jedyna 'obowiązkowa' to jest zwykła spowiedź (x2).

ja się np nie zdecydowałam na generalną, tym bardziej, że czas był taki... przedświąteczny, i kolejki do konfesjonałów... a nie przekonałam się póki co do umówionej spowiedzi ze znajomym księdzem... chociaż powinnam pewnie w końcu, w ramach porządkowania także tej sfery.

Pucka 2010-05-31 o godz. 09:31 0

A ja chyba pójdę na pierwszą przedślubną dzisiaj, na pasterce, lub pojutrze. No cóż- nie będę ukrywać, że nieco się stresuję tym brakiem czystości przed ślubem, choć tak naprawdę ja wcale tego za grzech - przestępstwo nie uważam. Uważam, że grzech jest wtedy, kiedy komuś robisz krzywdę, gdy na kimś źle się odbija to co czynisz. Dobra - nieważne, bo zbaczam z tematu. Tak czy siak idę w takim właśnie terminie i mam nadzieję, że będzie dużo ludzi i ksiądz nie będzie się nade mną zbyt długo znęcał. :D
A czy komuś zdarzyło się, że nie dostał rozgrzeszenia za ten seks przedmałżeński????? :o

krufka 2010-06-09 o godz. 10:04 0

my raczej pójdziemy na rozmowę z księdzem niż do tradycyjnej spowiedzi

Pucka 2010-06-09 o godz. 17:01 0

Ufff... Jestem już po pierwszej spowiedzi. Było strasznie. Tzn. ja b. się denerwowałam, trzęsłam się jak galareta, bolał mnie brzuch... Normalnie histeria. I zupełnie nie potrzebnie. Tak się bałam pytań, dot. niezachowania czystości przed ślubem. A ksiądz nawet o tym nie wspomniał. Ufff... Ale mi ulżyło... :D

karlot 2010-06-12 o godz. 09:40 0

Ja juz chyba z trzy lata nie bylam u "normalnej" spowiedzi. Kiedys chyba sie zrazilam, zreszta nie pamietam jak to bylo. W kazdym badz razie spowiadam sie przed Bogiem, tak sama z siebie, najczesciej w kosciele, ale nie zawsze, zaluje za grzechy i pokutuje, a nastepnie ide do komunii. Nie chwale sie tym zbytnio, ale tez tego nie ukrywam np przed moimi przyszlymi tesciami, ktorzy sa oburzeni moja postawa :) wiem ze przed slubem bede musiala isc do konfesjonalu, ale traktuje to jako przymus i tyle. A juz na pewno nie zamierzam spowiadac sie ksiedzu z seksu przed slubem(tego z milosci oczywiscie), ktorego nie uwazam za grzech.

Gość 2010-06-12 o godz. 09:51 0

karlot - do konfesjonału jako takiego (w sensie mebla) nie musisz - spokojnie możesz się z księdzem umówić w bardziej nieformalnym otoczeniu - usiąść przy stoliku czy coś w tym rodzaju. to tak gwoli ścisłości.

jak zwykle będę gorąco polecać Dominikanów; jak chcesz namiar na jakiegoś konkretnego poleconego to pisz, przesłucham znajomych z Krakowa...

Loxia 2010-06-12 o godz. 09:53 0

ja chcem :) najlepiej tych ze Słuzewia :)

Gufeer 2010-06-12 o godz. 09:55 0

karlot nie chce zeby to jakos dziwnie zabrzmialo ale jezeli ktos ma grzech ciezki (czyli praktycznie wszystkie takie sa) to trzeba sie wyspowoadac przed ksiedzem bo jak oni to tlumacza jezeli byles w stanie cos takiego zrobic to w czym problem sie przyznac a przystepowanie do komunii bez spowiedzi jest grzechem przeciwko Duchowi Sw czyli niewybaczalnym

karlot 2010-06-12 o godz. 10:06 0

Dzieki Shiadhal, na razie zapowiada sie na slub cywilny, wiec spowiedz przedslubna troche sie odwlecze z jakis rok lub dwa
Gufeer- to jest twoja interpretacja, a ja wiem swoje. Wierze w Boga, modle sie do niego i zawsze mi On pomaga. Taki moj maly bunt wzgledem kosciola zaczal sie z jakies 5 lat temu gdy poznalam dziewczyne z kosciola zielonoswiatkowcow. Pokazala mi pare fragmetow z Biblii np ten, ze nie ma innego posrednika pomiedzy Bogiem a czlowiekiem jak tylko Jezus Chrystus. I nawet nad osoba Matki Bozej sie zastanawialam. Ale zeby byla jasnosc uwazam sie za chrzescijanke i katoliczke, tylko zastrzezenia co do dzialalnosci ksiezy i wogole kosciola w Polsce

karlot 2010-06-12 o godz. 10:09 0

tylko mam zastrzezenia

Gość 2010-06-12 o godz. 10:09 0

Karlot, ale skoro nie zgadzasz się z zasadami KK to może powinnaś zmienić wyznanie? Poważnie pytam.

Gość 2010-06-12 o godz. 10:13 0

Loxia - ze Służewia fenomenalnie spowiada taki ojciec średnio starszy, w okularach, krórka broda. niestety, nie wiem, jak się nazywa. dyżur w konfesjonale ma na pewno w niedzielę około 20, nie wiem, kiedy poza tym - kiedyś na niego trafiłam w dzień powszedni, ale nie pamiętam szczegółów.

ma fenomenalną pamięć - tzn pamiętał mnie po paru miesiącach od poprzedniej spowiedzi u niego. może to być ciutkę konfundujące, ale moim zdaniem - warto.

a jak chcesz usiąść i pogadać, to akurat nie wiem, kogo polecać - ja bym próbowała z ojcem Ryszardem się umawiać (na stronie DA jest email i telefon do niego, a na drzwiach DA dyżury spowiednicze).

w Wwie to jeszcze polecam jezuitów - np kapelana w szpitalu MSWiA - tam warunki wymuszają 'usiąście i pogadanie', bo konfesjonału po prostu nie ma. aha - chodzi mi o tego młodszego kapelana - bo jest tam jeszcze jeden siwy staruszek, ale jego nie znam.

karlot 2010-06-12 o godz. 10:16 0

Jagoda no daj spokoj, Nie mow mi ze Tobie tak wszystko sie w Kosciele podoba????? A czy uwazasz ze czlowiek jak poboznie slucha to co ksiadz mowi, daje "co laska" na koledzie i za wszystkie sakramenty (slub, pogrzeb itp) chodzi co tydzien do kosciola to jest dobrym katolikiem i ma spokojne sumienie bo postepuje zgodnie z wola ksiedza?

Gufeer 2010-06-12 o godz. 10:18 0

karlot napisał(a):Gufeer- to jest twoja interpretacja, a ja wiem swoje
to nie jest moja interpretacja ale KK i jezeli nalezysz do tego Kosciola to powinnas respektowac to co oni nakazuja Przeciez jest tyle innych wyznan wiec jezeli zdecydowalas sie na "ta forme" to badz konsekwentna
Jezus Chrystus pozostawil na ziemi swojego nastepce a ksieza wlasnie sa takimi posrednikami
mozna roznie interpretowac Pismo Swiete np w jednym z psalmow jest zdanie "Boga nie ma" i co oznacza to ze Boga nie ma? nie linijke wyzej jesty napisane ze "tylko glupi powie Boga nie ma" nasza nieznajomosc Pisma Sw doprowadza do tego iz stajemy sie latwymi "lupami" innych wyznan czy sekt

Gość 2010-06-12 o godz. 10:20 0

Gufeer - dla precyzji - przystępowanie do Komunii Św. ze świadomością grzechu ciężkiego jest świętokradztwem i grzechem ciężkim - ale nie grzechem przeciw Duchowi Świętemu

karlot - nikt nie zabrania Ci skorzystać z pomysłu tak po prostu, niekoniecznie z okazji spowiedzi przedślubnej ;). albo po prostu pogadać - czy wyjdzie z tego spowiedź, czy nie.

karlot 2010-06-12 o godz. 10:21 0

No wlasnie tez tak uwazam, ze katolicy lubia krytykowac a tak naprawde pisma Swietego nie znaja. I ja tez nie znam- przyznaje sie bez bicia. Aha i nie mowie ze nie spotkalam na swojej drodze takich "porzadnych" i "normalnych" ksiezy. Chocby ostatnio w szpitalu, juz samo to ze kazdemu choremu reke podawal i potrafil tak po ludzku zagadac. Po prostu byl dobrym czlowiekiem. Bo ksiadz to tez normalny czlowiek. :)

karlot 2010-06-12 o godz. 10:23 0

Mysle Shiadhal ze fajna dziewczyna z Ciebie :D

karlot 2010-06-12 o godz. 10:26 0

A jezeli tak precyzujecie odnosnie grzechu ciezkiego- kazdy postepuje wedlug swojego sumienia. Ja spowiadam sie Bogu i czasmi zalije za grzechy nawet bardziej niz wtedy gdy spowadalam sie przy konfesjonale i po prostu czuje, nie umiem tego inaczej wyrazic, czuje ze Bog mi wybacza a gdy przystepuje do komunii to mam lekkosc w sercu-serio. Czasem nie przecze zastanawiam sie czy dobrze robie- bo przeciez jest tyle ludzi, ktorzy cos takiego potepiaja, ale pozniej mysle ze to moja sprawa. :)

Gufeer 2010-06-12 o godz. 10:27 0

[url="Shiadhal"]Gufeer - dla precyzji - przystępowanie do Komunii Św. ze świadomością grzechu ciężkiego jest świętokradztwem i grzechem ciężkim - ale nie grzechem przeciw Duchowi Świętemu
dziekuje za poprawienie faktycznie pomylilo mi sie z czyms innym

Gość 2010-06-12 o godz. 10:29 0

karlot napisał(a):Jagoda no daj spokoj, Nie mow mi ze Tobie tak wszystko sie w Kosciele podoba?????
Nie wszystko mi się w KK podoba. Właśnie dlatego sama zastanawiam się ostatnio, czy jestem katoliczką. Czy mogę się tak nazywać, jednocześnie nie wierząc w spowiedź przy księdzu. :| I czy nie powinnam zmienić wyznania, skoro wierzę, że Bóg istnieje, ale neguję zasady KK :|

karlot 2010-06-12 o godz. 10:33 0

Jagoda a mialas mozliwosc poznania innych chrzescijanskich kosciolow,zborow itp?Ja dwa razy bylam u Zielonoswiatkowcow (wcale nie mialam zamiaru zmienic wiary- tak z ciekawosci) i wydali mi sie z jednej strony bardzo serdeczni i przyjazni, a z drugiej troche "nawiedzeni"

Gość 2010-06-12 o godz. 10:57 0

karlot - IMHO odczucia są ważne - ale nie najważniejsze. tzn ja bym się czuła bardzo niepewnie polegając wyłącznie na odczuciach - bo emocje czasami odczuwamy z różnych nie mających dużo wspólnego z meritum sprawy powodów

tak więc dla mnie optimum w sprawach wiary to owszem, poleganie na odczuciach, ale weryfikowanie ich z tym, co naucza Kościół.

oczywiście optimum teoretycznie, praktyka jak zwykle trudniejsza... szczególnie weryfikowanie sensowności tego, co się czuje, i dlaczego.

czy lubię krytykować? nie bardzo... co najwyżej dziwi mnie, jak łatwo ludzie klasyfikują siebie jako katolików - zaraz potem (czy przedtem) kwestionując istotne elementy nauczania KK. ale nie oceniam - nigdy do czyjegoś wnętrza nie zajrzę i nie stwierdzę, co i dlaczego taka osoba myśli.

tylko trochę mnie dziwi - że ktoś twierdzi 'jestem katolikiem', a jednocześnie nie uznaje 'reguł gry' tego Kościoła. uwaga - nie uznaje, a nie - nie przestrzega - wiadomo, przestrzegać czasami jest nielekko.

czy znam Pismo Święte? nie tak, jak bym chciała...

czy wszystko mi się w Kościele podoba? hm, to zależy, jak definiować.

nie podoba mi się bardzo wiele rzeczy, które robią ludzie należący do Kościoła - czy to księża, czy świeccy - rzeczy wynikających czy to z głupoty, czy ze złej woli.

natomiast identyfikuję się z tym, co Kościół jako taki naucza - chociaż nie jest tak, że jakbym miała wymyślać 'reguły gry' od podstaw, to takie same bym wymyśliła - ale staram się rozumieć dlaczego są, jakie są, i uczyć się akceptować też te, które są trudne.

a do sympatycznych i mądrych księży odsyłam - bo wiem z doświadczenia, jak ci nieobdarzeni takimi przymiotami potrafią człowieka do Kościoła zniechęcić - i o ile psychologicznie łatwiej, jeśli już o spowiedź chodzi, jest otworzyć się przed kimś, na kogo nie patrzy się z wyższością czy politowaniem. a akurat jeśli o spowiedź chodzi ja straszna panikara jestem, zbieram się, zbieram i często zebrać się nie mogę - więc rozumiem wszystkich, dla których jest to problem.

AuRoRa 2010-06-24 o godz. 08:18 0

Moze nie całkiem na temat ale.. kiedy jest pierwsza spowiedź przedślubna a kiedy druga ? i dlaczego dwie?

Gość 2010-06-24 o godz. 08:35 0

Termin pierwszej spowiedzi jest zależny od Ciebie - idziesz kiedy chcesz, byle przed ślubiem (i przed drugą spowiedzią ;) ). Druga spowiedź tuż przed ślubem (dzień wcześniej lub dnia ślubu rano). :)

Gość 2010-06-24 o godz. 08:43 0

Z ciekawostek - w Singapurze ksieza rzadko spowiadaja, najczesciej w okolicach swiat i na wyrazna prosbe wiernych. Akceptuja bez problemu cos w rodzaju spowiedzi "we wlasnym duchu", czy tez "przed Bogiem". Pisze o ksiezach KK.

Ponadto jak tutaj poszlam do spowiedzi, nie uslyszalam klasycznych dla polskiego konfesjonalu pytan w stylu "gdzie?", "z kim?" itd. Spowiadalam sie z grzechow, a ksiadz nie byl zainteresowany dodatkowymi aspektami sprawy.

Dzieki temu i paru innym czynnikom po raz pierwszy poczulam, ze spowiedz to nie byla seria karcacych opinii, wrzaskow i innych pod moim adresem (a takie rzeczy zdarzaly mi sie w PL), a wlasnie sakrament pokuty.

No i jak to sie ma do regul KK, ktore trzeba przestrzegac, bo sie jest katolikiem? Ano, moim zdaniem tak, ze polski kosciol rzadzi sie wlasnymi prawami, ktore zahaczaja o patologie. Mam tu na mysli zbiurokratyzowanie, wynoszenie sie ksiezy, wtracanie kosciola do zycia prywatnego ludzi w sposob, w jaki sie to nie powinno odbywac, slynne koperty i hasla co laska itd.

Nie dosc, ze singapurscy ksieza wielkie oczy robili, jak prosilismy ich o podpisywanie stosu papierzysk potrzebnych nam do slubu, to nie wzieli za to ani grosza. Ba! Ksiadz wsadzil nas do swojego samochodu i odwiozl do domu po spowiedzi, ktora tylko dla nas zorganizowal o 22:00 w swoim biurze...

Z tym doswiadczeniem pozwole sobie byc mega sceptyczna, czy wypelnianie wszystkich fanaberycznych nakazow i zakazow ksiezy polskich swiadczy o tym, czy jestem katoliczka czy nie.

Gość 2010-06-28 o godz. 07:09 0

rozróżniłabym między 'fanaberiami księży' - w PL, Singapurze czy gdziekolwiek bądź - a nauczaniem Kościoła, a obie te kategorie oddzieliłabym od formalnych procedur

fanaberie - koperty, chodzenie, proszenie - wkurzają mnie, póki co - dość teoretycznie, bo praktycznie trafiłam tylko na niemożność załatwienia czegokolwiek bo n-krotnie nikt nie dyżurował w wyznaczonych godzinach. no i na jakieś takie dziwne eksponowanie sponsorów parafii - czaiłam się na kolędę tegoroczną, żeby powiedzieć, co o tym myślę i jeszcze o paru drobiazgach, no ale chyba nie wyjdzie.

nauczanie - przynajmniej obecnie obowiązuje np takie (w odniesieniu do tematu), że obowiązuje spowiedź indywidualna (przed księdzem), w odróżnieniu od 'w sumieniu' czy coś takiego. różni się od tego praktyka liturgiczna w wielu krajach, gdzie i wierni coraz rzadziej przystępują do tego sakramentu, i księża coraz rzadziej go sprawują. tak zaczynały i reformy liturgiczne, i herezje... przez nacisk ludu ;)

no i trzecia rzecz - sprawy formalne - tu najczęściej sposób załatwiania różnych spraw regulują episkopaty danych krajów. u nas - wyszło mocno biurokratycznie, to raz, a dwa, że niektórzy (wielu?) księży utrudnia dodatkowo - ale to już patrz punkt 'fanaberie'. wkurza mnie zbiurokratyzowanie - jak w każdej instytucji, i np traktowanie wiernych jak głupiutkich niepoważnych dzieci przez, np, wymaganie spowiedzi za potwierdzeniem na karteczce.

uff... ciekawe, czy bardziej zaplątałam, czy odplątałam.

Agugu 2010-07-01 o godz. 09:56 0

jagoda napisał(a):Termin pierwszej spowiedzi jest zależny od Ciebie - idziesz kiedy chcesz, byle przed ślubiem (i przed drugą spowiedzią ;) ). Druga spowiedź tuż przed ślubem (dzień wcześniej lub dnia ślubu rano). :)
Jagoda a my mamy wyraznie napisane na karteczce od Ksiedza, ze do pierwszej spowiedzi musimy przystapic tydzien po zgloszeniu checi zawarcia zwiazku malzenskiego :) . Oczywiscie odkladalismy to ale wczoraj wkoncu sie zebralismy i poszlismy ( miesiac po zgloszeniu) i wiecie co ta spowiedz niczym nie roznila sie od normalnej spowiedzi, jeszcze ksiadz mi pogratulowal podjecia decyzji ;) bylam milo zaskoczona.

Gość 2010-07-01 o godz. 11:58 0

u nas pierwsza spowiedź odbywa się po "załatwieniu" zapowiedzi....prosto od księdza do konfesjonału...tak więc tradycyjnie, co ksiądz to obyczaj :D

Gość 2010-07-01 o godz. 12:59 0

Shiadhal napisał(a):rozróżniłabym między 'fanaberiami księży' - w PL, Singapurze czy gdziekolwiek bądź - a nauczaniem Kościoła, a obie te kategorie oddzieliłabym od formalnych procedur

Rozumiem, ze nauczanie Kosciola odnosi sie do spowiedzi? Oni tutaj formalnie NIE AKCEPTUJA spowiedzi powszechnej, a po prostu przystaja na rzadsze spowiedzi indywidualne. W koncu i w naszej, polskiej mszy jest moment, w ktorym przepraszamy za grzechy i o ile byly one lekkie, to po takim procesie - wolno nam pojsc do komunii.
Wiec dziala to na tej zasadzie.

Formalne procedury, czyli biurokracja, jak dla mnie rowna sie to fanaberia. Ksiadz (przynajmniej z mojej polskiej parafii) nie umial uzasadnic, dlaczego musimy miec karteczki do spowiedzi, dlaczego musimy miec odpowiedzi na "wywiad narzeczonych", dlaczego nie wystarczy mu list ladnie napisany przez singapurskiego ksiedza, ze chadzamy tu do kosciola, ze odbylismy tutejszy kurs przedmalzenski, tylko zazyczyl sobie LICENCJI = czytaj tego samego co w liscie, tylko w innej formie ( w postaci tabelki)... Nie dosc, ze nie potrafil uzasadnic, to sie powolal na prawo kanoniczne. A ze ja dociekliwa jestem, to sobie to prawo kanoniczne znalazlam, a tam ANI SLOWA nt. papierkologii stosowanej. Stad moj wniosek - fanaberia. Co do wytycznych episkopoatu - nie wiem, moze i takie one wlasnie sa, ale na litosc boska, to nie ja powinnam o tym wiedziec, tylko ksiadz zapytany przeze mnie. Jakby sie na to powolal, ja bym sprawdzila i to by tam bylo - nie baknelabym nawet o fanaberiach.
Poza tym akurat nasz egzotyczny przypadek zalatwiania formalnosci to tylko jeden z wielu przykladow fanaberii polskich ksiezy. Ze tak wezme z najblizszego podworka - zmarla moja mama. Moj bart akurat wtedy zdawal na studia i w dniu wyznaczonego pogrzebu (jak i okolicznych) mial egzaminy. Ojciec poszedl wiec do ksiedza poprosic, zeby pogrzeb zostal przelozony na popoludnie. Wtedy brat dostalby sie szybko na egzamin, napisal go i zdazyl na pogrzeb. Ksiadz sie nie zgodzil argumentujac, ze po poludniu to sie chowa samobojcow i niewierzacych. Brat zdawal egzamin w terminie poprawkowym.
Daruje sobie podawanie pozostalych przykladow. dla mnie polscy ksieza maja fanaberie i woda sodowa im do glowy uderza, przy czy grzesza w sposob najbardziej podstawowy, nie przestrzegajac zasady skromnosci.

Gość 2010-07-10 o godz. 09:56 0

wiecie co? jeśli ksiądz zacznie coś wygadywać o grzechu, to radzę mu delikatnie przerwać i powiedzieć, że to chyba dobrze, że postanowiliście to zmienić myślę, że częściowo ksiądz reaguje w zależności od tego czy widzi że my sie boimy, wstydzimy itp. jak bym się spowiadała u księdza, który zaczął by mnie pouczać , pytać ile razy ze sobą spaliśmy :o , to albo bym mu powiedziała, że codziennie po dwa razy albo bym zapytała, czy jakąś statystykę prowadzi? zwyczajnie bym odeszła od konfesjonału (mówiąc, że pójdę do sympatyczniejszego księdza)

ja osobiście nigdy takiego niemiłego księdza nie spotkałam, ale rozumiem, że niektórzy mogą tacy wścibscy być. zwłaszcza jak w jakiejś miejscowości jest np. jeden albo tylko kilku i pomyli im się, że to oni są biskupami -którzy zresztą są nieraz sympatyczniejsi i mniej wyniośli.

można na wszelki wypadek 1 spowiedź odbyć w innym kościele niż nauki czy ślub :D :D

sbj 2010-07-29 o godz. 12:03 0

Hejka!!
Co do księży do generalnie zgadzam się, że są róźni - sama kiedyś trafiłam na takiego, który jak zaczęłam się spowiadać mówi do mnie dalej, dalej i tak przechodziłam od formułki do formułki, a jemu chodziło tylko o wymienienie grzechów.
Mam pytanko czy spowiedź przedślubna - pierwsza musi być po zapowiedziach, czy może być przed?

Gość 2010-07-29 o godz. 12:21 0

może być przed jeśli masz już karteczkę na podpisy. zalecana jest mniej-więcej w tym samym czasie.

Gość 2010-08-03 o godz. 14:47 0

Macie racje, że księża są bardzo różni. Jak rok temu chcieliśmy przystąpić do pierwszej spowiedzi pm. zostaliśmy wyrzuceni, a konkretnie mój M. został wyrzucony, bo na szczęście on pierwszy zdobył się na odwagę. Jak tylko powiedział, że to spowiedź przedmałżeńska, ksiądz zapytał, czy mieszka z narzeczoną. Wystarczyła odpowiedź twierdząca, żeby ksiądz kategorycznie odmówił spowiedzi. Nawet nie było pytania o sex, wystarczyło, że mieszkamy razem... Brr, okropne wspomnienie.

Gość 2010-08-08 o godz. 12:56 0

U nas było wyraźnie zaznaczone, że pierwsza spowiedź ma się odbyć na 3 miesiące przed ślubem, a druga dzień przed albo tego samego dnia rano. Miło wspominam te spowiedzi, nie było czego się bać ;) wszystko powiedziałam bez ogródek także księża nie mieli już o co pytać ;)

agga73 2010-08-12 o godz. 09:54 0

a nam ksiadz powiedzial (wiedzac ze mieszkamy razem), ze nas pierwsza spowiedz przedslubna nie dotyczy, i postawil wielka kreche na karteczce do spowiedzi. a do drugiej i jedynej mamy przystapic w przeddzien slubu :) i mamy podkreslic spowiednikowi, ze jest to JEDYNA spowiedz. chyba nas niezle przeswieca, grzesznikow

:heart: 04.06.05 :heart:

satylka 2010-08-12 o godz. 10:15 0

My pierwszą spowiedź mielismy miesiąc przed slubem a drugą w czwartek przed slubem. (czyli dwa dni wczesniej), a Ksiądz na każdej ze spowiedzi był sympatyczny, wyrozumiały i pieknie mówił o małżeństwie, a byliśmy bardzo przerażeni pierwszym podejściem. Nie było strasznie, wręcz przeciwnie... ;)

Gość 2010-08-14 o godz. 10:33 0

Ludzie czego wy sie boicie idąc do spowiedzi przedslubnej? Spowiedz jak każda inna. I tak przy okazji to jak ktos współżyje to czy jest przed slubem czy nie to na każdej spowiedzi powinien o tym powiedzieć to jest łamanie 6 przykazania. A ksiadz glupi nie jest i wie ze mlodzi ludzie wspolzyja i jak sami nie powiedza to pyta. Zatajenie grzechu tez jest grzechem. Ja zawsze sama o tym mowie bo to dla mnie zaden wstyd! Moze mi jest latwiej bo chodze do kosciola i ksiedza sie nie boje ale swieta pod tym wzgledem nie zawsze jestem. Kazdy czlowiek ma prawo byc slaby trzeba sie tylko do tego przyznac przed Bogiem.

Ktos napisal czy trzeba sie spowiadac z sexu jak pomiedzy spowiedziami 1 przedslubna i 2 go nie bylo. Nie trzeba bo ten grzech zostal wybaczony przy pierwszej spowiedzi a brak sexu oznacza ze obiecana poprawa zostala dotrzymana.

Gość 2010-08-14 o godz. 11:01 0

Ulka, w większości się zgadzam, ale tutaj:

Ulka napisał(a):A ksiadz glupi nie jest i wie ze mlodzi ludzie wspolzyja i jak sami nie powiedza to pyta.
Spowiednik nie powinien zakładać złej woli penitenta czy zatajania grzechów... tym bardziej, że nie wszyscy jednak współżyją a takie pytanie może zaboleć / upokorzyć - a już tym bardziej odmowa spowiedzi, jeśli narzeczeni ze sobą mieszkają - znam co najmniej dwie takie pary, które pomimo mieszkania do ślubu nie współżyły (w sumie czas przeszły co do jednej - drugiej jeszcze ciutkę zostało).

Z kolei oczywiście penitent nie powinien zatajać grzechów - ale nie powinno być tak, że spowiednik 'profilaktycznie' robi założenia, dla niektórych może krzywdzące - tylko dlatego, że takie sytuacje mają miejsce.

agga73 2010-08-14 o godz. 11:01 0

ja Cie, Ulka bardzo przepraszam, ale osobiscie troche sie boje spowiedzi przedslubnej, z tego wzgledu, ze dawno nie bylam, a jak bylam ostatni raz, to rozgrzeszenia nie dostalam, bo, jak sie dowiedzialam, zyje w grzechu ciezkim.
tylko teraz tak sie zastanawiam, bo wychodzi na to, ze sam seks nie jest az tak ciezkim grzechem i mozna dostac rozgrzeszenie, natomiast zycie razem to juz wiekszy kaliber. na czym to polega??

:heart: 04.06.05. :heart:

Gość 2010-08-14 o godz. 11:06 0

agga73 - z tym mieszkaniem to jest taki myk, że _może_ być uznane za chęć trwania w grzechu (para mieszka i sypia ze sobą - i raczej rzadko się zdarza, że postanowią poprawę i przestaną sypiać).

tyle, że tutaj traktowanie baaaardzo zależy od księdza - niektórym nie trzeba już nawet wzmianki o seksie, żeby za mieszkanie wyrzucali od konfesjonału (niesłusznie), inni uważają, że jeśli komuś to nie przeszkadza w trwaniu w czystości, to samo mieszkanie jest ok.

mogę polecić spowiednika z tej 2giej opcji - tyle że - akurat dla Ciebie niestety - w Warszawie.

no a jednym z warunków ważności spowiedzi jest postanowienie poprawy - no i w rozumowaniu spowiedników '1szej opcji' tego postanowienia brak, jeśli para ze sobą mieszka.

wyjaśniłam?

agga73 2010-08-14 o godz. 11:06 0

Shiadhal, ta odmowa spowiedzi, to chyba tylko w wypadku pierwszej spowiedzi przedslubnej? z autopsji, wiem ze nie dotyczy mieszkajacych (wspolzyjacych ;) ) razem. nie wyobrazam sobie, zeby ksiadz w jakimkolwiek innym wypadku mogl ODMOWIC spowiedzi, moze ewentualnie nie dac rozgrzeszenia... chyba ze to wlasnie mialas na mysli :)

agga73 2010-08-14 o godz. 11:10 0

nooo, wyjasnione :)
onegdaj wlasnie ksiadz mi powiedzial, ze da rozgrzeszenie, o ile:
1. natychmiast pobierzemy sie
2. rozstaniemy sie, rowniez natychmiast :)

trwamy w grzechu dalej, ale juz niedlugo ;)
pozdrawiam:)

:heart: 04.06.05. :heart:

Gość 2010-08-14 o godz. 11:13 0

no, miałam na myśli zarówno odmowę rozgrzeszenia (uprawnioną, jeśli ktoś nie postanawia poprawy) jak i odmowę spowiedzi (księdzu nie wolno - nawet w wypadku tej 1szej przedślubnej - ale się zdarza...).

no i właśnie wkurzają mnie takie uproszczone opcje - bo brakuje tej karkołomnej, ale jednak najbardziej wykonalnej:

3) przestać współżyć do ślubu. tzn postanowić przestać, w zasadzie, do rozgrzeszenia wystarczy - bo czasami chęci swoje a życie swoje.

Gość 2010-08-14 o godz. 12:43 0

Rzeczywiscie samo współzycie przed slubem grzechem az tak ciężkim nie jest. Bo jak pisalam ludzka rzecz zbłądzić i każdy ksiądz to zrozumie! Większy problem jest dla księdza i kościoła jak się mieszka razem a to dlatego ze sex mozecie miec na codzien. Nie stanowi to dla was zadnej przeszkody. Dzisiaj na spowiedzi obiecacie poprawe a wieczorem razem w łożku może się wszystko wydażyc.
Wam ksiadz da rozgrzeszenie bo planujecie slub czyli zycie po bozemu itp. Gorzej jest w przypadku slubu cywilnego jak nie mazna wziazc kościelnego bo któres z małzonków miało wcześniej z inną osobą ślub kościelny. W takim przypadku żaden ksiądz rozgrzeszenia nie da. Bo małżonkowie po cywilnym żyją w grzechu. Bo ten po rozwodzie cywilnym ślubował w kościele i złamał ten ślub. Chyba ze zatają ze mają tylko slub cywilny ale to też grzech.
Napewno ksiądz nie miał by za bardzo za złe jakby para mieszkała razem np ze względów finansowych ale ze sobą nie sypiala. Jakby zyli jak brat z siostrą.

Ja nie mieszkam ze swoim nażeczonym i jesli chodzi o sex to nie zawsze jest jak. Nawet nasze matki jak nocujemy u siebie w domach kładą nas w oddzielnych łóżkach. Więc jak już nam się uda zgrzeszyc to nie jest to proste trzeba się postarać. A ty możesz kiedy chcesz i tu ksiądz widzi największy problem.

agga73 2010-08-14 o godz. 13:12 0

Ulka, no rozumiem, i wszystko niby racja :)
ale gdyby mnie ktos kiedys pytal o zdanie, to predzej rozgrzeszylabym pare mieszkajaca razem, w powaznym zwiazku, z planami slubnymi etc niz osobe, ktora z nikim nie mieszka, a grzeszyc moze stokroc wiecej, czesciej i z wieloma partnerami. troche to dla mnie dziwne...
pozdrawiam :)

agga73 2010-08-14 o godz. 13:22 0

Shiadhal, no wlasnie nie ma takiej opcji. a co myslisz o tym, ze nam proboszcz powiedzial, cytuje: "teraz szlaban" do slubu ? jakos tak walnal polgebkiem, nie drazyl tematu... mieszkamy razem, wiedzial o tym, do 1-wszej spowiedzi przedslubnej nie mamy prawa, idziemy dopiero w przeddzien.
nie bardzo wiem czy post teraz mialby jakikolwiek sens?... czy to jakas zasada jest czy po prostu wypadalo mu tak powiedziec?

Gość 2010-08-14 o godz. 13:26 0

agga - jeśli ta 'samotna' osoba nie zamierza zmienić swojego życia - też rozgrzeszenia nie dostanie...

aha - ważna rzecz - odmowa rozgrzeszenia nie jest za 'ciężar' grzechu - rozgrzeszenie może dostać największy zbrodniarz - jeśli uczciwie wyzna swoje grzechy, żałuje za nie, postanowi poprawę i będzie chciał za nie zadośćuczynić.

rogrzeszenia za to nie dostanie osoba grzesząca co prawda lekko, ale uporczywie - nie żałująca za swoje postępowanie i/lub nie chcąca go zmienić.

czyli to jest kategoria różna od 'ciężaru' grzechu, a wiążąca się bardziej ze spełnieniem warunków dobrej spowiedzi.

agga73 2010-08-14 o godz. 13:51 0

i wszystko jasne :)

Gość 2010-08-14 o godz. 14:41 0

a co do 'teraz szlaban' - no pewnie, że miałoby sens - nie grzeszylibyście dalej. i w tym momencie spowiedź też miałaby sens (kwestia znalezienia mądrego ksiedza, który nie utożsami mieszkania z sypianiem - albo dużej dawki opanowania, żeby to niemądremu być w stanie wytłumaczyć) - przy postanowieniu 'szlabanu' możecie uzyskać rozgrzeszenie - a że proboszcz ma na ten temat inne zdanie i nie chce od Was 1szej spowiedzi przedślubnej - jego broszka...

agga73 2010-08-15 o godz. 06:15 0

no wiec wlasnie :)
akurat wczoraj na naukach ten temat ksiadz poruszyl, i szczegolowo objasnil jakie jest stanowisko kosciola w kwestii wszelakich czystosci :) tak sie ladnie zgralo w czasie :D
pozdrawiam cieplo :)

:heart: 04.06.05. :heart:

Gość 2010-08-15 o godz. 06:41 0

no to piknie - a na Pogaduchach właśnie kwitnie temat przedślubnej abstynencji :D

zieleniack 2013-08-29 o godz. 19:13 0

Shiadhal napisał(a):
aha - ważna rzecz - odmowa rozgrzeszenia nie jest za 'ciężar' grzechu - rozgrzeszenie może dostać największy zbrodniarz - jeśli uczciwie wyzna swoje grzechy, żałuje za nie, postanowi poprawę i będzie chciał za nie zadośćuczynić.

pytanie, skad ten ksiadz ma wiedziec, co ktos chce, a czego nie chce. Przecież go nie "przewidzi" na wylot ... W sensie, skad ma wiedziec, ze to jest szczere itp itd. wiem, że liczą się tak na prawde intencje, to, co wewnątrz człowieka, ale tak do tego nawiązuje, bo przypomniał mi sie pewien ksiądz... Przyjechał kiedys do nas do parafii w zastępstwie, poniewaz duzo ksiezy z parafii wyjechało na pielgrzymki itp. Ów ksiądz wygłosił podczas kazania pogląd, że jeśli przychodzą do niego młodzi i mówią, ze współżyją, to on im rozgrzeszenia nie da, bo oni nie załują tego grzechu. Wzburzyła mnie strasznie ta wypowiedź, bo skoro ktoś przychodzi do spowiedzi, czyli do sakramentu pojednania, to ksiądz powinien założyć, ze jeśli spowiada sie z czegoś, tzn. ze chce, aby mu to wybaczono. A przecież jeśli ktos prosi o wybaczenie, to żałuje... Owszem, może i się zdarzają osoby, które mówią tak, bo trzeba i bo trzeba spowiedź odpękać, ale ksiądz nie może GENERALIZOWAĆ, że wszystkie osoby z AKURAT TYM grzechem to osoby, które prezentują taką postawę... Bo jeśli potraktować tak spowiedź, to możnaby powiedzieć, ze ktoś może isc do spowiedzi i mówić, że np. przeklinał, kłamał, kłócił sie z bliskimi itp i także wcale tego nie żałować, ale w przypadku takich grzechów ksiadz by tak nie zagrzmiał... smutne:/

kasiacleo 2013-08-30 o godz. 06:51 0

normalna spowiedź przynajmniej w naszym przypadku, jeden ksiądź który spowiadał naszego świadka, a miał on jakieś 6 lat od ostatniej spowiedzi spytał po co się spowiada skoro nie chodzi do kościoła itd. ale to odrębny przypadek

daryjkaj 2013-09-15 o godz. 14:42 0

i mam tak po prostu uklęknąć i powiedzieć "to jest spowiedź przedślubna" jakieś to sztuczne...
ja nie lubię się spowiadać z tego typu rzeczy bo mnie krępuję,że mam opowiadać o tym jakiemuś starszemu mężczyźnie którego nie znam...

Gość 2013-09-16 o godz. 01:03 0

daryjkaj napisał(a):i mam tak po prostu uklęknąć i powiedzieć "to jest spowiedź przedślubna" jakieś to sztuczne...
Wyjsciem z sytuacji jest wziacie slubu tylko cywilnego. Ominie Cie wtedy Daryjko, cala ta sztuczna otoczka Koscielnego.

zieleniack 2013-09-16 o godz. 12:58 0

ale przeciez nie bedziesz mowic, ze to jest spowiedz przedslubna, bo masz karteczke do podpisania, wiec karteczka sama w sobie mowi, ze to spowiedz przedslubna O_o'

mnie raczej zastanawia inna rzecz-czy jesli bym chciala spowiedz generalna, to mam sie wczesniej z ksiedzem na to umowic, czy podejsc i powiedziec, ze to bedzie spowiedz genralna ???

Alix 2013-09-16 o godz. 13:11 0

zieleniack napisał(a):ale przeciez nie bedziesz mowic, ze to jest spowiedz przedslubna, bo masz karteczke do podpisania, wiec karteczka sama w sobie mowi, ze to spowiedz przedslubna O_o'
Jest powiedziane, ze nalezy tzaznaczyc, ze jest to spowiedz przedlubna. Karteczke czesto daje sie po spowiedzi.

zieleniack 2013-09-18 o godz. 20:59 0

Alix napisał(a):zieleniack napisał(a):ale przeciez nie bedziesz mowic, ze to jest spowiedz przedslubna, bo masz karteczke do podpisania, wiec karteczka sama w sobie mowi, ze to spowiedz przedslubna O_o'
Jest powiedziane, ze nalezy tzaznaczyc, ze jest to spowiedz przedlubna. Karteczke czesto daje sie po spowiedzi.

A. A to w takim razie pomyłka z mojej strony. Myslalam, ze z ta karteczka to jest tak samo, jak z tymi innymi karteczkami np. przy bierzmowaniu itp, ktore ksieza podpisuja podczas spowiedzi albo zaraz po. ;)

zieleniack 2013-09-18 o godz. 21:16 0

oki, thx za uswiadomienie:) bylam przekonana, ze skoro taka sama jest "procedura" ;) podpisywania karteczki, to tak samo sie ja daje, jak przy innych przygotowaniach do sakramentów;)

Alix 2013-09-18 o godz. 21:17 0

zieleniack napisał(a):Alix napisał(a):zieleniack napisał(a):ale przeciez nie bedziesz mowic, ze to jest spowiedz przedslubna, bo masz karteczke do podpisania, wiec karteczka sama w sobie mowi, ze to spowiedz przedslubna O_o'
Jest powiedziane, ze nalezy tzaznaczyc, ze jest to spowiedz przedlubna. Karteczke czesto daje sie po spowiedzi.

A. A to w takim razie pomyłka z mojej strony. Myslalam, ze z ta karteczka to jest tak samo, jak z tymi innymi karteczkami np. przy bierzmowaniu itp, ktore ksieza podpisuja podczas spowiedzi albo zaraz po. ;)

Nie no tak samo ;) Tyle, ze nie zawsze sie daje karteczke zanim klekniesz, tylko czasem juz po rozgrzeszeniu, z reszta sama to napisalas, tyle,ze dla ksiedza informacja, ze jest to spowiedz przedslubna jest wazna (a niekoniecznie musi wiedziec co to za spowiedz jesli spowiadasz sie np. wlasnie przed bierzmowaniem) - jesli zas tego nie zaznaczysz przed i karteczke dasz po spowiedzi to po ptokach.

zieleniack 2013-09-18 o godz. 21:41 0

u nas przed bierzmowaniem ksiadz musial wiedziec, bo to sie wiazalo z wzieciem od delikwenta jeszcze deklaracji abstynencji tudziez jakichs innych kartek, juz nie pamietam dokladnie, w kazdym razie to, ze do bierzmowania miala znaczyc wlasnie ta kartka (a dokladniej notesik), ktora sie dawalo. Pewnie dlatego mi sie pomieszało, ze dana kartka oznacza dany rodzaj spowiedzi ;)

W takim razie najlepiej bedzie sie po prostu umowic z ksiedzem jakos poza kolejka, o ile to bedzie mozliwe.

miffy 2013-10-03 o godz. 04:53 0

A na indeksach, które my mamy, było wyraźnie napisane, że należy go podać spowiednikowi przed spowiedzią. A jeśli chodzi o samą spowiedź, to niczym nie różniła sie od "normalnej". Ksiądz sobie upatrzył nieregularne chodzenie na msze i z tego prawił kazanie ;)

Gosiksosik 2013-10-29 o godz. 08:07 0

Witam!

Przystąpiłam wczoraj do pierwszej spowiedzi przedślubnej. Denerwowałam się jak nie wiem, ale w sumie niepotrzebnie. Akurat na mszy była mowa o tym, że Bóg jest łaskawy, i jakoś mi to otuchy dodało :)

Dostałam podpis, rozgrzeszenie, ale najważniejsze dla mnie jest to, że czuję się lepiej... I czytając Wasze posty myślę sobie, że skoro się tak tym wszystkie denerwujemy i przejmujemy, to gdzieś w głębi duszy czujemy, że to, z czego się spowiadamy (a mam tu na myśli sex przedmałżeński) jest czymś złym - w rozumieniu Kościoła, do którego należymy...

zieleniack 2013-10-29 o godz. 11:55 0

Gosiksosik napisał(a):I czytając Wasze posty myślę sobie, że skoro się tak tym wszystkie denerwujemy i przejmujemy, to gdzieś w głębi duszy czujemy, że to, z czego się spowiadamy (a mam tu na myśli sex przedmałżeński) jest czymś złym - w rozumieniu Kościoła, do którego należymy...
mi sie wydaje, ze czesc osob sie denerwuje, bo sie naczytalo, ze na kogos tam ksiadz nakrzyczał, komus tam nie dał rozgrzeszczenia itp i sie ludzie nakrecają... Mnie tam zawsze stresuje spowiedz, z czegokolwiek bym sie miala spowiadac, po czesci wlasnie dlatego, ze nieraz slyszalam, ze ksiadz sie kogos czepiał itp. Sama z kolei miałam inna dziwna sytuacje, a mianowicie byłam u przygłuchawego księdza, który strasznie głośno mówił (i cały kosciol słyszał), a jednoczesnie kazał mi powtarzac, co mówię... :o

Alix 2013-10-29 o godz. 11:57 0

zieleniack napisał(a):Gosiksosik napisał(a):I czytając Wasze posty myślę sobie, że skoro się tak tym wszystkie denerwujemy i przejmujemy, to gdzieś w głębi duszy czujemy, że to, z czego się spowiadamy (a mam tu na myśli sex przedmałżeński) jest czymś złym - w rozumieniu Kościoła, do którego należymy...
mi sie wydaje, ze czesc osob sie denerwuje, bo sie naczytalo, ze na kogos tam ksiadz nakrzyczał, komus tam nie dał rozgrzeszczenia itp i sie ludzie nakrecają... Mnie tam zawsze stresuje spowiedz, z czegokolwiek bym sie miala spowiadac

Tez tak uwazam... ja tez sie zawsze denerwuje, z tym, ze ja bardziej dlatego, ze sie boje ze o czyms zapomne...

Gość 2013-10-29 o godz. 18:38 0

wydaje mi się, że równie dobrze można się stresować właśnie tym, że jakiegoś postępowania nie uważa się za złe, w głębi serca czy nie - a jednocześnie wie się, że zostanie ono skrytykowane.

Odpowiedz
Podobne tematy
Kategorie pytań