Quantcast
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Alinus 2013-11-18 o godz. 16:07
0

Mój także kocha parówki. Kupuję cielęce ale jaki mają skład - tego nie wiem.

Ostatnio dwałam mu chipsy paprykowe bo za diabła nie chciał siedziec w wózku a musiałam zrobic pilne zakupy. :)

Odpowiedz
Wrona.8.0 2013-11-18 o godz. 16:05
0

eh widzę że te parówki to nie tylko moja bolączka mój synek to tylko by te parówki jadł :-( ale chyba się bardziej martwię że skórek od chleba nie chce jeść sama nie wiem skąd to mu się wzięło ale boje się że to może źle się skończyć dla jego ząbków i nie wiem jak go przekonać pomóżcie!!!

Odpowiedz
Olik:) 2013-11-18 o godz. 16:04
0

nasze grzeszki to parówki.
lody i czekoldę w ilości nie za wielkiej nie uwżam za grzech. Danonki jadł, ale mu się przejadły, teraz lepiej Danio intenso z kokosem wchodzi (sobie kupiłam, ale musiałam odda i teraz już kupje podwójnie. Frytki czasem od ojca skubnie. No i w wakacje często w restauracjach jedliśmy.

Odpowiedz
MyCHa1981 2013-11-18 o godz. 16:00
0

»kometa napisał(a):MyCHa1981 napisał(a):i nie zawsze była to parówka "dzieciowa", bo akurat babcie niekoniecznie takowe posiadały w lodówce.
Tia, to poczytaj sobie kiedys sklad tej dzieciowej ;) Mozna znalezc zdrowsze nie-dzieciowe ;)
tia - dla mnie w ogóle to "dzieciowe" jedzenie jest lekko przesadzone. Poza niektórymi firmami, które nie mogą pozwolić sobie na wpadkę ze względu na markę (np. Hipp, Gerber czy Bobovita) - reszta pozostawia wiele do życzenia, a gro rzeczy sprzedawane jest jako "dla dzieci", aby można było cenę podnieść o kilka zł.

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 15:57
0

MyCHa1981 napisał(a):i nie zawsze była to parówka "dzieciowa", bo akurat babcie niekoniecznie takowe posiadały w lodówce.
Tia, to poczytaj sobie kiedys sklad tej dzieciowej ;) Mozna znalezc zdrowsze nie-dzieciowe ;)

Odpowiedz
Reklama
wiewrióra 2013-11-18 o godz. 15:55
0

Sun napisał(a):Nie mam grzeszkow, bo mi dziecko nie je. Ale ponieważ watek mnie przeraża raczej niż bawi to chyba mieć nie będę...

Ale... co jest złego we flipsach? Emma dostaje chrupki kukurydziane w ramach oswajania z jedzeniem w ogóle. Warzywa wsmarowywała w dywan...
może to że się przyklają do zębów ;)
ale Nataś jeść nie może flipsów bo ją sypie po nich. Jedynie dobrze reaguje na tzw pałeczki kukurydziane. Może dlatego że w składzie nie ma napisane że mają śladowe ilości orzeszków arachidowych? nie wiem...

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 15:51
0

Nie mam grzeszkow, bo mi dziecko nie je. Ale ponieważ watek mnie przeraża raczej niż bawi to chyba mieć nie będę...

Ale... co jest złego we flipsach? Emma dostaje chrupki kukurydziane w ramach oswajania z jedzeniem w ogóle. Warzywa wsmarowywała w dywan...

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 15:47
0

Ajka napisał(a):Z racji Amelki alergii i jej wszystkozernosci to generalnie nie mamy grzeszkow (no moze raz dostala kilka chipsow jak samolot miala dwie godziny opoznienia i juz byla 21, czyli dawno po jej porz kolacji a na lotnisku juz wszystko bylo zamkniete a chipsy to byla jedyna rzecz jak udalo nam sie znalezc)

Lody jada bardzo czesto ale to sa domowe sorbety. Czyli kupuja swieze owoce, miksuje kilka roznych kombinacji, wlewam w takie lodowe foremki i sa najzdrowsze lody.
ja w woreczkach mroze smietane albo jogurt i miksuje z owocami, tez wychodza super ale lyzeczka trzeba juz

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 15:45
0

Z racji Amelki alergii i jej wszystkozernosci to generalnie nie mamy grzeszkow (no moze raz dostala kilka chipsow jak samolot miala dwie godziny opoznienia i juz byla 21, czyli dawno po jej porz kolacji a na lotnisku juz wszystko bylo zamkniete a chipsy to byla jedyna rzecz jak udalo nam sie znalezc)

Lody jada bardzo czesto ale to sa domowe sorbety. Czyli kupuja swieze owoce, miksuje kilka roznych kombinacji, wlewam w takie lodowe foremki i sa najzdrowsze lody.

Odpowiedz
MyCHa1981 2013-11-18 o godz. 15:42
0

U nas ogórki, zwłaszcza kiszone o każdej porze dnia i w ilości każdej :ia: (Korniszony, ze względu na sensacje po occie, jak na razie nie wchodza w gre)

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-11-18 o godz. 15:40
0

Bluemendale napisał(a):ogórków w occie nie jadamy, tylko małosolne, kiszone lub świeże - mi sie mały ogórkożerca trafił
o to tak jak u nas.w occie nie jemy ale ogórki pod każdą inną postacią lalka mogłaby wcinać cały dzień.

no ale to przecież żaden grzech ;)

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 15:39
0

ogórków w occie nie jadamy, tylko małosolne, kiszone lub świeże - mi sie mały ogórkożerca trafił.
lody waniliowe albo sorbetowe. Mikołaj dostaje 1/6 gałki + wafelek.

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 15:36
0

Raz, to u nas, w upały, na dzień lody wychodziły.
Jak się robi zimniej to raz na tydzień.
Ale do domu znoszę wygrzebane gdzieś sorbetowe, bo uwielbiam.
W ogóle raczej się owocowymi raczymy - tak się tylko pocieszam.

Frytek młoda nie lubi za bardzo, ale pizzę tak, szczególnie brzegi jej smakują. Cóż każdy ma swój gust ;)
Chipsy, cola i gazowane, kawa, piwo - są tylko dla dorosłych.
I tego się trzymamy. W ostateczności, zamiast chipsów dla dorosłych, Jagoda dostaje chipsy dla dzieci, czyli płatki kukurydziane.

No i przyznaję się do dawania popcornu.

Za pozostałymi fast-foodami ja nie przepadam, więc nie kupuje i nie robię.

A czy grzeszę dając mleko z kartonu?

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 15:35
0

Moje jada lody niemal codziennie i uważam to za zdrowy deser.
Daję, bo od dawna nie pije mleka i nie jada żadnego nabiału. Jakby chciał jeść Danonki to by jadł, niestety wszystkie serki i jogurty są według niego niezjadliwe. Z nabiału toleruje tylko żółty ser i serki do kanapek typu Almette.
Ogórki kiszone jada prawie codziennie, w occie nie, bo ja nie jadam. Tak samo z sałatkami z majonezem-dla mnie niezjadliwe, w domu nie ma, to nie je. Ale fryty z ketchupem sę zdarzają.
Parówki-jak najbardziej, czasem tylko to jest w stanie przełknąc.
W ogóle z wszystkożernego (typu jogurt naturalny +owoce) i grubego roczniaka, zrobił się wybrednym 2 letnim niejadkiem. Od roku nic nie przytył, bo w sumie od tych paru kęsów, które czasem przełknie to trudno by było.
Acha- wszystkie badania ma w normie, nigdy tfu, tfu nie chorował (oprócz jednego lekkiego przeziębienia, które przeszło po wit.C) i sądzę, że mimo wszystko odżywia się zdrowo, choć co niekórzy już pewnie wyłysieli rwąc włosy z głowy... :)

Odpowiedz
matylda_zakochana 2013-11-18 o godz. 15:32
0

Joaśka napisał(a):ale wg mnie lepsze niż czekolada (w stylu kinder)
Ja lodów raz na dwa miesiące i czekolady w stylu gorzka raz na jakiś czas za grzech nie uznaję.

Ogórki kiszone, nasze ulubione ;)

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 15:30
0

może to chodzi o konserwowe, czyli z octem?
Bo w zwykłych kiszonych nic złego nie widzę, ba zupa ogórkowa jest bardzo zdrowa.

A lody uwielbiamy całą rodziną. Może to i grzech, ale wg mnie lepsze niż czekolada (w stylu kinder)

Odpowiedz
matylda_zakochana 2013-11-18 o godz. 15:28
0

W tv, w jakimś programie o dzieciach mówili, że lody to ze słodyczy akurat najzdrowsze, a jeszcze lepsze sorbety.

Co z ogórkami nie tak?

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 15:26
0

tak myśle o grzeszkach i tylko lody mi na myśl przychodzą no i parówki raz na ruski rok.
Ogórków, kaszek, eko wędliny białego chleba i owoców z krzaka za grzechy nie uznaje.

Odpowiedz
MyCHa1981 2013-11-18 o godz. 15:24
0

marcia_, skoro przewinieniami były owoce z krzaka, wybrałam rzeczy mniej lekkostrawne 8)
Wg lekarza pediatry mojej młodej - dziecko ma jeść to na o ma ochotę i mu nie szkodzi :)

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 15:23
0

my danonki dajemy, mimo, ze moje dziecko mleczne przetwory lubi... nie mowie ze hurtem, ale czasem na szybki deserek jest ok
reszta? moim zdaniem jest ok wiec nic wiecej nie napisze :)

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 15:22
0

ekh ekh mycha :) moj je i papryke i ogorki (malosolne przewaznie), bigos tez chetnie, salatka z dodatkiem majonezu rowniez sie zdarza do obiadu tak jak i sledzie od czasu do czasu :). Tylko mi wytlumaczcie czemu on tego jesc nei powinien bo kompletnie nie kapuje :). Czemu to wszystko jest grzechem skoro to lubi i sie domaga ? co z tym bigosem nie tak, same dobre rzeczy tam sa :), ja sledzi niecierpie ale robie zapiekane w piekarniku z ziemniakami, cebulka, warzywami i maslanka :)

Odpowiedz
MyCHa1981 2013-11-18 o godz. 15:20
0

Pozostaje mi tylko , bo chyba niewłaściwie odżywiam swoje dziecko ;) Młoda od jakiegos czasu jada razem z nami (zwracam jednak uwagę na dodawanie mniejszej ilosci soli przy przygotowywaniu posiłków, ale zdaża sie również, że dodam Vegety). Wcina Danonki, Danio i inne jogurty z atrakcjami typu cukierki lub chrupki wsypywane do powyższych. Przez dłuższy czas codziennie wcinała parówkę (czasami podgrzaną, czasami prosto z lodówki), bo miała na to ochotę i nie zawsze była to parówka "dzieciowa", bo akurat babcie niekoniecznie takowe posiadały w lodówce. Owoce działkowe wcina prosto z krzaka - borówki, maliny, jeżyny, porzeczki, bo przecież takie są najsmaczniejsze. Soki pija kartonowe (wybieram jednak sprawdzone marki typu Tymbark, Hortex), ale zdażają się również Jupiki. Hitem na wakacjach były frytki, rybka i lody, ale wraz z wakacjami odeszły w zapomnienie. Za słodyczami moje dziecię nie przepada i czasami podtykam jej pod nos czekoladę, która po jednej kostce zostaje oddana.
Otwierając ten wątek miałam nadzieję, ze faktycznie przyzna sie ktos do podawania swojemu dziecku sałatek majonezowych, bigosów, śledzi, ogórków czy papryk konserwowych bądź innych atrakcji, a tu tak naprawdę piszecie o normalnym życiu :)
Nie sądzę, aby dania w przedszkolu były tak starannie przygotowywane ;)

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 15:17
0

jesli patrzec na to ze kostka czy vegeta jest grzechem smiertelnym albo smazone rzeczy (smaze na oliwie z oliwek badz ghee) czy jajecznica nie na parze to ja grzesze caly czas :D. Mlody je to co my, czasy kiedy gotowalam dla niego minely bezpowrotnie :), czasem dostanie sloik - zimny bo jestesmy w drodze, czasem serek, przegryza wedlinami tez nie jakimis eco ale kupowanymi u mniejszych producentow :), kocha kabanosy - nie wiem czy to grzech, dostaje ciasteczka po 1 dziennie LU go, wcina po 3 banany naraz (to tak odnosnie sliwek ;)), czasem czekoladke dostanie. Dostaje biale pieczywo mimo ze my ciemne jemy bo za twarde mu jest, makarony razowe akurat bo takie jemy ale czasem mu zwykly gotuje bo w razowym jajec nie ma :). Je z krzakow co popadnie. Wcina jajecznice z grzybami i kocha ja nad zycie. Je grochowe, fasolowa, zurek, kapusniak - wszystko. Tylko dla mnie to nie sa grzechy :).

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 15:14
0

upta1 napisał(a):
Daję dzieciom parówki, gotowe jogurty i serki owocowe, sok jabłkowy, białe pieczywo, mięso smażone/pieczone, wędliny ( normalne, sklepowe, nie jakieś eko). Syn jest fanem makaronu, kabanosów, żelków, lizaków i lodów. Nie je tego tonami, ale jak na moje oko sporo.

Moje dzieci spożywają wszystko to samo co my, prócz chipsów i alkoholu ;) ,na które to pozwalamy sobie gdy pociechy śpią.
U nas prawie identycznie. Prawie, bo dziecko jedno i bez lizaków. Oprócz tego, że to obrzydlistwo (wg mnie), to jeszcze zawsze mam wizję, jak jej się do włosów przykleja (a mycie głowy i czesanie to koszmar największy). Innym też to na wyobraźnie działa i nie kupują.

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 15:12
0

Aoi napisał(a):naturella napisał(a):Marchefka napisał(a):zapomnialas o tonicu i chipsach
Tonik do żaden grzech, chininę w końcu zawiera :ia: A chipsy... no grzech, ale dla zębów lepsze to niż żelki, tak sobie tłumaczę :D
Ja bym tu polemizowała. Nawet ostatnio na butelce Kinleya wyczytałam że nie należy podawać dzieciom, ze względu na zawartość chininy.
Ekhm, to może dużymi, żeby było wyraźnie: TO-BYŁ-ŻART Nie wiem nawet, czy Maks kiedykolwiek próbował toniku. Jego tata pija namiętnie, ale Maks niezbyt lubi gazowane napoje - czaaaasem spróbuje Coli, na zasadzie "co tam pijecie? ja też chcę:.

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 15:10
0

Widziałam dzisiaj zapowiedź Uwagi na TVN, może być ciekawie :D

Odpowiedz
TYGRYS 2013-11-18 o godz. 15:08
0

Wiesz Marcia : dzieci małe to i grzechy niewielkie .
Chociaż dla niektórych osób dodawanie do zupy kostki rosołowej to już pojscie na łatwiznę więc grzech poważny bo jeśli chodzi o dziecko to nie możemy mieć podejscia takiego : a dodam kostkę to będę miała zupę z głowy .
Wychodzi na to ze lepiej mieć zawsze ciut pod górę . Ale też nie uwazam ze dosypywanie kilku ziół zamiast jednej kostki to znowu taka straszna męka . Czasem mi się po prostu nie chce .

Ja się przyznałam do danonków a to już podchodzi pod kategorię poważnego zaniedbania (i już się nie mam zamiaru usprawiedliwiać ze mieszam z bieluchem).

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 15:06
0

I chyba nawet w ciazy tonic jest niewskazany?

Ja daje Olce parowki, bo uwielbia (a niejadkiem jest), Danio i inne gotowe jogurty, czasem ciastko, zupy czesto gotuje z mrozonek i czasem jakies pierogi czy pyzy mrozone tez daje, bo mi sie nie chce robic ;)

Odpowiedz
Aoi 2013-11-18 o godz. 15:04
0

naturella napisał(a):Marchefka napisał(a):zapomnialas o tonicu i chipsach
Tonik do żaden grzech, chininę w końcu zawiera :ia: A chipsy... no grzech, ale dla zębów lepsze to niż żelki, tak sobie tłumaczę :D
Ja bym tu polemizowała. Nawet ostatnio na butelce Kinleya wyczytałam że nie należy podawać dzieciom, ze względu na zawartość chininy.

Odpowiedz
matylda_zakochana 2013-11-18 o godz. 15:01
0

Wiecie, jak na innym forum czytam o żywieniu dzieci, to faktycznie tam znajdzie się kilka takich karmionych makiem i kfc od niemowlaka ;) Nie wiem co lepsze ;)

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 14:57
0

Myślałam, że ktos się naprawdę przyzna do codziennego faszerowania roczniaka hamburgerem z mrożonek, a tu jak w każdym watku o żywienu dzieci festiwal poprawności politycznej ( z małymi wyjątkami)
Albo wszystkie jesteśmy takie super świadome i mądre, albo nie mamy odwagi się przyznac. Ja się przyznam, choc podejrzewam, że moje grzechy w żywieniu dzieci to jakieś mikre w porówaniu do moich wyobrażeń o niezdrowym karmieniu.

Daję dzieciom parówki, gotowe jogurty i serki owocowe, sok jabłkowy, białe pieczywo, mięso smażone/pieczone, wędliny ( normalne, sklepowe, nie jakieś eko). Syn jest fanem makaronu, kabanosów, żelków, lizaków i lodów. Nie je tego tonami, ale jak na moje oko sporo. Córce na otarcie łez po "wyju bez powodu" często daję herbatniczka lub biszkopta i poję sokiem z wodą.
Nie żywimy się na mieście, więc pizza, frytki, mielone - domowe. Nie ma w domu osobnych posiłków dla dorosłych i dzieci.

Moje dzieci spożywają wszystko to samo co my, prócz chipsów i alkoholu ;) ,na które to pozwalamy sobie gdy pociechy śpią.

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 14:23
0

hmm tak weszlam zobaczyc czym grzeszycie :) ale troche nie kapuje tego watku :)... w sumie najbardziej w temacie naturella jest :) a reszta to dziwne jakies stwierdzenia ze grzechem jest dawanie owocow z krzaczka, jablek ze skorka, sloiczkow (w sumie na poczatku mi tluamczyli ze to najzdrowsze jedzenie z ekologicznych upraw) czy kaszki. Dla mnei grzechami jest dawanie jakiegos niezdrowego, mozno przetwprzonego jedzenia z premedytacja .... nie wiem ale jakos nie traktuje jako grzechu ze czasem wyniknie sytuacja ze dam jakis serek albo parowke czy skosztowac czekolady :). Gdyby nie jadl dalabym i hamburgeria i danonka jesli by to spowodowalo odpowiedni skutek :).

a tak dla ciekawstki kiedys wklejalam na swoim watku czesc artukulu, nie pamietam juz skad ale jest nawet interesujace, ja nigdy nie patrzylam na to z tej strony...

(...) przeprowadzono badania porownujac zachowania dzieci, ktorym podano spora ilosc cukru z innymi, ktore slodkosci nei spozywaly. Roznice w opisywanym zachowaniu okazaly sie zauwazalne. Dzieci, ktore zjadaly cukied mialy wyzsze cisnienie, wzrostb poziomu adrenaliny nawet dziesieciokrotny. opiasane zjawisko nosi na zachodzie popularna nazwe "sugar blues" :).
podajac dzieciom slodycze trzeba pamietac, ze ich dzialanie na organizm jest zwielokrotnione w porownaniu z ludzmi doroslymi. Dla przykladu, jezeli dziecko wazace 35kg zjada jedno ciastko albo jedna galke lodow, to jest to rownowazne ze zjedzeniem przez osobe dorosla 2 galek lodow i 2 ciastek. A gdy podamy batonik maluchowi wazacemu 11kg, to trzeba miec swiadomosc, ze reakcja organizmu bedzie taka sama jakby dorosly zjadl 6 takich batonikow.

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 14:16
0

kapelusik napisał(a):Z tym że je wszystko normalnie, dużo nabiału, zupy, mięska, niektóre warzywa (nie tknie sałaty i pomidora).
O, a mój Maks kocha pomidory w każdej postaci (jak ja ). Na kolację obowiązkowo pomidor z chlebem (w tej kolejności lol).

Odpowiedz
kapelusik 2013-11-18 o godz. 13:24
0

Carrie napisał(a):alguna napisał(a):No to ja bije rekord w grzeszeniu, bo moje dziecko je dosłownie wszystko, z ograniczeniem dostaje jedynie słodycze.
Piąteczka ;)

Nie będę wymieniać. Nie chce mi się :P
Moja tak samo.
Dostaje nawet Nutelle, Haribo, pistacje itp, oczywiście z umiarem.
Z tym że je wszystko normalnie, dużo nabiału, zupy, mięska, niektóre warzywa (nie tknie sałaty i pomidora).

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 13:13
0

alguna napisał(a):No to ja bije rekord w grzeszeniu, bo moje dziecko je dosłownie wszystko, z ograniczeniem dostaje jedynie słodycze.
Piąteczka ;)

Nie będę wymieniać. Nie chce mi się :P

Odpowiedz
TYGRYS 2013-11-18 o godz. 09:26
0

katarinka7 napisał(a):A danonki są grzechem?
Jeśli Twoje dziecko je ze smakiem inne produkty mleczne to danonki sobie darujcie .
Jak już wiele osob pisało lepiej podać zwykły jogurt naturalny z owocami niż danonka . Zdrowiej .

Odpowiedz
katarinka7 2013-11-18 o godz. 09:19
0

A danonki są grzechem? Bo już się gubię? Moje koleżanki dzieciate co chwilę pyatją czy podaję małemu już danonki? A ja jeszcze nie, ale głupio mi się zrobiło, że może coś przeoczyłam i nawet zaczęłam się przymierzac do tego.

Mateusz od jakiegoś czasu je dorosłe zupy. Kilka razy jadł pomidorową w knajpie i rybę smażoną - ale środek tylko. Jak można się domyślać - smakowało jak nie wiem.

Kilka razy gmerał mi łyżeczką w mojej salaterce z lodami i oblizywał ją z wielkim smakiem.

Ja soki daję rozcieńczone, ale nie uważam tego za grzech.

Odpowiedz
matylda_zakochana 2013-11-18 o godz. 09:02
0

alguna napisał(a):Jabłka je ze skórka :O nawet je.
A ze skórką to źle?

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 09:02
0

No to ja bije rekord w grzeszeniu, bo moje dziecko je dosłownie wszystko, z ograniczeniem dostaje jedynie słodycze.

Nie pije jednak soków owocowych, bo nie lubi, lubi mineralną ale smakową i wodę z syropem.
Nigdy nie dałam mu coli ani napoju gazowanego.

Jabłka je ze skórka :O nawet je.

Odpowiedz
matylda_zakochana 2013-11-18 o godz. 08:54
0

Zdecydowanie zależy od dziecka. U nas w domu nie ma słodyczy, ale Franek chyba nawet za nimi nie przepada, chyba nie jest jeszcze tak uzależniony od cukru jak jego mama ;)

Odpowiedz
TYGRYS 2013-11-18 o godz. 08:50
0

sylvia napisał(a):
Mam swoja teorię w zakresie słodyczy-jeśli dziecko ma do nich dostęp, wcale ich tak chętnie nie jada. U mnie w domu na niskim stoliku zwykle stoją jakieś ciastka-absolutnie nie budzą zainteresowania Oskara. Ostatnio była u mnie siostra z 5-latką, ona musiała zjeść wszystkie z talerzyka, opróżnić miseczke cukierków i poprawić ciastem. Oskar patrzył na to z ogromnym zdziwieniem, a ja zażenowaniem...
To pewnie też zależy od dziecka .
Maciek ostatnio na imprezie urodzinowej u kuzyna siedział obok telerza zelkow haribo a zjadł poł miski winogron , zelkow nie dotykał .
A już córka koleżanki należy do dzieci które jedzą wszystko i w każdej ilości i muszą przed nią chować nie tylko słodycze ale wszystko bo sami by nie mieli co jeśc . Ma od lekarza nakaz ze musi dziecko odchudzić ...

Odpowiedz
matylda_zakochana 2013-11-18 o godz. 08:45
0

Franek raz napił się gazowanego napoju, strasznie się wystraszył i do tej pory jak mu powiem, że coś jest gazowane to woli się trzymać z daleka lol

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 08:42
0

Widzę, że ze mnie to 100% grzesznica-Oskar je wszystko-tzn. oprócz zdrowych produktów jada słodycze, jada wędlinę ze sklepu, dorosłe obiady itd.
Nie jada tylko chipsów, lizaków, wszelakich landrnek, groszkow, itd, ale już czekoladowe cukierki -tak. Nigdy nie pił żadnego gazowanego napoju, opócz wody, ale nie chciał, "bo szczypie w język". Pije natomiast wszystkie dorosłe soki z dużą domieszką wody.
Mam swoja teorię w zakresie słodyczy-jeśli dziecko ma do nich dostęp, wcale ich tak chętnie nie jada. U mnie w domu na niskim stoliku zwykle stoją jakieś ciastka-absolutnie nie budzą zainteresowania Oskara. Ostatnio była u mnie siostra z 5-latką, ona musiała zjeść wszystkie z talerzyka, opróżnić miseczke cukierków i poprawić ciastem. Oskar patrzył na to z ogromnym zdziwieniem, a ja zażenowaniem...

Odpowiedz
TYGRYS 2013-11-18 o godz. 08:40
0

To ja grzechów mam całą listę bo makarony jemy zwykłe a nie razowe , do zupy dorzucam vegete albo kostkę rosołową .
Owoce i warzywa myję ale maliny i porzeczki też Maciek jadł prosto z krzaczka więc kolejny grzech . Na swoją obronę mam tylko to ze to z działki więc niepryskane i zazwyczaj myję tylko jak się dorwał sam to z buzi nie wyciągałam .
(Jedzenie owocow leśnych-niemytych może być nawet niebezpieczne . Nie pamietam jak się nazywa ta choroba którą przenoszą lisy albo inne zwierzęta sikające na niskie krzaczki - jagody myję zawsze ).
Do kompotów też dodaję cukier (biała śmierć) bo np kompot z wiśni jakoś nam nie smakuje bez cukru .

I oczywiście grzechy najpoważniejsze czyli danonki , słodycze , frytki . Nie codziennie i nie w ilościach hurtowych ale grzech to grzech .

Odpowiedz
Ardabil 2013-11-18 o godz. 08:37
0

jak komus powiedziałam, że lizakiem to Wojtek może co najwyżej wygrywac melodie na blacie i nie wie jak się do niego zabrać i że nie jada to oczy darczyńcy sie szeroko otworzyły.
Wojtek jada różne rzeczy, które mogłyby być uznane za grzeszki, ale bez przesady - wolę to niż lizaki.
- cheeriosy zbożowe
- herbatniki (i tu w obu wypadkach mam wyrzuty sumienia, bo mógłby mniej)
- parówki co jakis czas
- wczoraj wtrąbił kawał tortu czekoladowego - ale już szarlotki sobie ani jemu nie wypominam
- w weekendy zupy słoiczkowe - nie jadamy zup, a gotować 1 porcji dla niego mi się nie chce.
- czasem podkradnie paluszki, albo tatuś mu da gryza princepolo
- czasem za dużo dżemu łaczne wyjdzie, jak Wojtek chce drugą kanapkę z dżemem - zjada do tego kubeczek serka wiejskiego z piątnicy - naturalnego, więc nie panikuję bardzo no ale...
- we Włoszech był pierwszy do jedzenia pizzy, tutaj też mu się zdarza.
- pije soki, ale moooocno rozcieńczam. Wodę też, ale mniej chętnie.
No i mleko w nocy, coraz rzadziej, ale jednak.

Odpowiedz
matylda_zakochana 2013-11-18 o godz. 08:15
0

karola78 napisał(a):Wszyscy są zawsze w szoku jak mówię, że moje dziecko nie je takich rzeczy.
Wiem o czym piszesz. Franek nigdzie sam nie może pójść, bo wszyscy go zaraz częstują jakimiś słodyczami i każdemu muszę tłumaczyć, że on cukru nie je. Chyba myślą, że jakiś chory

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 08:11
0

Marchefka napisał(a):zapomnialas o tonicu i chipsach
Tonik do żaden grzech, chininę w końcu zawiera :ia: A chipsy... no grzech, ale dla zębów lepsze to niż żelki, tak sobie tłumaczę :D

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 08:04
0

dołaczam z grzechami
- parówki
-czernice i maliny z krzaka
-łyk Coli, gryzek czipsów
-lody

ile się można dowiedzieć ;)
i pewnie jeszcze więcej
czego ja nie brałam pod uwage jako grzech pewnie wyjdzie, że to grzech

Odpowiedz
karola78 2013-11-18 o godz. 08:03
0

matylda_zakochana napisał(a):Wiecie, jak ostatnio zobaczyłam jak moja siostra cioteczna daje swojej córce półtorarocznej chipsy i colę, to byłam w szoku, ale jak zobaczyłam jak mała dostała łyka piwa, bo dziecko to "musi spróbować" to zupełnie nie wiedziałam jak zareagować :(
Mała oczywiście po tym łyku zwymiotowała, a matka oczywiście nic, "bo dziecko się zakrztusiło".
Też znam takie przypadki Zauważyłam, że na wsiach panuje taki model wychowywania dzieci. Kurcze wszyscy mają ogródki, krzaki owocowe. A dzieciaki jedzą chipsy, czekolady, lizaki itp syfy. Przynajmniej tak jest na wsi, z której pochodzi mój mąż. Wszyscy są zawsze w szoku jak mówię, że moje dziecko nie je takich rzeczy.

Odpowiedz
matylda_zakochana 2013-11-18 o godz. 07:56
0

Madeleine napisał(a):karola78 napisał/a:
to grzech? dlaczego? jeśli jedzenie owoców prosto z krzaka to grzech to muszę dopisać porzeczki, maliny, agrest, wiśnie (owoce nie pryskane)
No wiesz, ja generalnie wierzę w mycie owoców przed jedzeniem, obojętne, czy pryskanych, czy nie ;)
Ups :/
Naprawdę owoce z krzaka są takie złe?

To mam kolejny grzech ;)

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 07:56
0

Marchefka napisał(a): to stwierdzil, ze bulke moze zjesc, ale nic poza tym, bo w srodku jest kupa (jasnowidz jakis ?).
Umarłam :D
Ale mimo wszystko w Macu będę jadać :D

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 07:52
0

karola78 napisał(a):to grzech? dlaczego? jeśli jedzenie owoców prosto z krzaka to grzech to muszę dopisać porzeczki, maliny, agrest, wiśnie (owoce nie pryskane) No wiesz, ja generalnie wierzę w mycie owoców przed jedzeniem, obojętne, czy pryskanych, czy nie ;)

Odpowiedz
matylda_zakochana 2013-11-18 o godz. 07:52
0

Wiecie, jak ostatnio zobaczyłam jak moja siostra cioteczna daje swojej córce półtorarocznej chipsy i colę, to byłam w szoku, ale jak zobaczyłam jak mała dostała łyka piwa, bo dziecko to "musi spróbować" to zupełnie nie wiedziałam jak zareagować :(
Mała oczywiście po tym łyku zwymiotowała, a matka oczywiście nic, "bo dziecko się zakrztusiło".

Odpowiedz
karola78 2013-11-18 o godz. 07:46
0

Nasze grzechy:
- parówki,
- talarki krakowskie,
- lody próbowała,
- serki owocowe, o zgrozo, z lidla lub biedronki,
- frytki były w wakacje i ryba smażona (ale bez panierki), nad morzem byliśmy,
- czekoladę 2 razy próbowała, bardzo jej smakowała
- obiadki ze słoiczka w weekendy (z powodu mojego lenistwa )
- soczki od czasu do czasu

Madeleine napisał(a):maliny prosto z krzaka (z ogródka babci)
to grzech? dlaczego? jeśli jedzenie owoców prosto z krzaka to grzech to muszę dopisać porzeczki, maliny, agrest, wiśnie (owoce nie pryskane)

coli, hamburgera i chipsów jeszcze nie próbowała

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 07:37
0

Hehehe, Marchefka - trafne podsumowanie lol

No to moje wyznanie:
- frytki macowe kocha nade wszystko i zdarzyło się kilka razy w życiu, że dostał
- podobnie kilka razy jadł lody
- parówki też się zdarzyło kilka razy w życiu
- maliny prosto z krzaka (z ogródka babci)
- kilka razy w życiu jadł ciasto, raz cukierka, danio itp. - szczęściem w nieszczęściu ma alergię na wiele pokarmów, więc odpada naprawdę sporo niezdrowych rzeczy
- czasem podpija moją kawę z filiżanki
- kaszę do niedawna 2x dziennie, obecnie raz - ale nie traktuję tego do końca w kategorii grzeszków, bo wagę ma ok, a innego nabiału nie może, a mleka modyfikowanego nie chce pić
- a poza tym grzech największy - nadal lecę na słoikach, bo mały mięsa ani warzyw nie chce tknąć w innej postaci

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 07:25
0

naturella napisał(a):Marchefka napisał(a):Juz mialam cos napisac, ale widze, ze wątek zmierza w kierunku "o a ja to daje za duzo owocow, chrupek i obiadki ze sloika, o ja wyrodna" :D
:ia: lol
i wez sie tu przyznaj, ze mimo szczytnych idei na poczatku drogi macierzynskiej twoje dziecko sprobowalo juz chipsow, slodyczy, coli, a warzywa i owoce mimo prosb i grozb ma w powazaniu ?
nat i tak ci sie dziwie, ze przyznalas sie do maca i coli 8) zapomnialas o tonicu i chipsach (widzialam na zdjeciach ;D ) ;)
mlody maca nie tknie - w akcie desperacji jak nic nie jadl chcielismy go nakarmic hamburgerem to stwierdzil, ze bulke moze zjesc, ale nic poza tym, bo w srodku jest kupa (jasnowidz jakis ?). A no i ostatnio bio mleko z maca dalo sie wypic, frytek, ktore kocha w domu, tam nie chce tknac. slodycze, cole i chipsy jemy po kryjomu, jak wyczai koniec piesni...danonkow nie tknie, za to uwielbia monte i actimele, ktore tez najzdrowsze nie są.

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 07:11
0

Marchefka napisał(a):Juz mialam cos napisac, ale widze, ze wątek zmierza w kierunku "o a ja to daje za duzo owocow, chrupek i obiadki ze sloika, o ja wyrodna" :D
:ia: lol

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 06:34
0

Juz mialam cos napisac, ale widze, ze wątek zmierza w kierunku "o a ja to daje za duzo owocow, chrupek i obiadki ze sloika, o ja wyrodna" :D

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 06:20
0

Jak was czytam to oprócz jedzenia z MC Donalda i chipsów nic grzesznego nie widzę, a nawet to co wymieniłam, to czasami też można zjeść.

Odpowiedz
matylda_zakochana 2013-11-18 o godz. 05:11
0

reniatka napisał(a):nie wiem czy nie je za dużo Flipsow, bo siedzi z nią małż i wprawdzie twierdzi, że daje mało, to jakoś szybko ubywają
u nas jak za szybko ubywają to wiem, że dziecko mogło nawet nie dostać i wszystko mąż zjadł ;)

Moje dziecko wszystkożerne, więc nie ma problemu, żeby jadł zdrowo. Słodycze są bardzo rzadko, i to najczęściej gorzka czekolada albo domowe ciasto, ale kilka razy dostał parówkę, bo bardzo mu smakują.

Odpowiedz
reniatka 2013-11-18 o godz. 04:53
0

Wikuśka jest generalnie wszystkożerna , więc jak tylko widzi, że coś jemy to też chce - i już nie daje się oszukiwać dawaniem czegoś innego
a grzeszków to frytkę dostała ze 3 razy, nie wiem czy nie je za dużo Flipsow, bo siedzi z nią małż i wprawdzie twierdzi, że daje mało, to jakoś szybko ubywają

no i dostaje na kolację kaszkę, to to chyba się niedługo skończy, bo się pulpit lekki zrobiła ;)
przez ostatni miesiąc zamiast herbatki BoboVity dostawała rozcienczone soki malinowe robione przez moją mamę, ale jak wczoraj w sklepie zobaczyła opakowanie herbatki to złapała z półki i nie chciała oddać :D , więc chyba znowu będzie dostawać taką lekką

z mlecznych rzeczy je Bebiko (ale już coraz rzadziej - czasem przez 2-3dni nie chce ruszyc nawet), serek Darek, "kanapki" z Bieluchem
wędliny jeszcze nie dawałam, bo czekam na szynkę z 'pewnego źródła'

Odpowiedz
wiewrióra 2013-11-15 o godz. 17:30
0

Aleks24 napisał(a):A kaszki to coś złego??Dlaczego??
chyba zawartość cukru

Odpowiedz
Gość 2013-11-15 o godz. 17:12
0

agni napisał(a):wiewrióra napisał(a):
chyba że grzechem (jak dla mnei nie) jest żywienie z słoiczków. ?
jak dla mnie też nie
Jak dla mnie tez nie więc tego nie dopisuje do listy a lista wygląda tak:
kurna i nie wiem co napisac :D
Bo soki dostaje - jeden dziennie ale dla mnie to normalka, oprocz tych sokow pija herbatki Hippa
danonka zjadl raz - dostaje jogurty Nestle przeznaczone dla dzieci
z przekąsek uwielbia owoce wszelkiej maści i takie tez zjada

aaa wiem: jak jesteśmy gdzies na zakupach i ja jem w Macu bo lubię 8) to młody dostaję frytki do pomymlania zebym mogla spokojnie aczkolwiek szybko zjeść zeby tych frytek były jak najmniejsze ilosci ;D
i zdarzylo się ze brat go "poczęstował" chipsami jak mama nie widziala ;)
Chyba ze czyms jeszcze o czym mama nie wie ^^D
Jak zapomnialam soku na spacer a nie bylo sklepu gdzie moglabym go kupic to dostal soczek ze slomką z kartonika - tylko to wszystko takie sporadyczne przypadki są więc czy zamierzone grzeszki nie wiem 8)
Pewnie jakby maly nie lecial na tych sloikach grzechow byloby więcej bo ja nie lubię gotować ale ze leci to z dwa, trzy razy w tygodniu chce mi się pokombinowac z normlanym obiadem ktory się dla niego nadaje - 7 razy w tygodniu by mi się nie chcialo pewnie.

Odpowiedz
Aleks24 2013-11-15 o godz. 17:06
0

A kaszki to coś złego??Dlaczego??

Odpowiedz
Gość 2013-11-15 o godz. 16:22
0

wiewrióra napisał(a):
chyba że grzechem (jak dla mnei nie) jest żywienie z słoiczków. ?
jak dla mnie też nie

Odpowiedz
wiewrióra 2013-11-15 o godz. 16:20
0

moje dziecko za młode żeby grzeszyć.
poza tym ma alergie na mleko więc ciastka, czekolady odpadają jak na razie. Więc nie nagrzesze danonkami prze najbliższy czas na pewno :D
soków nie lubi więc pije wodę.

chyba że grzechem (jak dla mnei nie) jest żywienie z słoiczków. i dawanie kaszek. Czy Sinlac to jest grzeszna potrawa tak btw?

Odpowiedz
Gość 2013-11-15 o godz. 16:05
0

Jula jak miała chyba 8mies to dałam jej spróbowac rosołek z lanymi kluseczkami-taki domowy-tak go wcinała, ze przez rok królował on na naszym stole ;)

Odpowiedz
Gość 2013-11-15 o godz. 16:04
0

nie -normalne śliwki- owoce
ale to chyba grzech, w takich ilościach, w jakich jada moje 16 miesięczne dziecko

Odpowiedz
Gość 2013-11-15 o godz. 16:01
0

A to śliwki w czekoladzie? Bo nie rozumiem.

Odpowiedz
Gość 2013-11-15 o godz. 15:44
0

moje "grzechy":
"krakuski" z czekoladą
kosteczka czekolady
nie wiem czy w tym wieku śliwki to grzech? ale trafił mi sie mały "śliwkożerca" i nie mam serca mu nie dac
(jak jeszcze całuje śliwkę w książeczce to juz w ogole potrafi sobie "kupic podarowanie śliwki")

raz dostał "dorosłej" zupy- na nieszczęście była to "dorosła" grochówka- po tym co zastałam w pieluszce- nie dostaje

więcej nie mam bądź nie pamiętam ;)


aha bym zapomniała ;)
największym moim grzechem jest to, że rzadko na obaid dostaje cos gotowanego
"lecimy" na słoikach
wynika to z trybu dnia

w wekendy ma gotowane, domowe

w ciągu tygodnia tylko deserki są domowe- ale też niecodziennie

Odpowiedz
Gość 2013-11-15 o godz. 14:59
0

Może nie będzie rąbanki:)

Przyznam, że Maksa staram się zdrowo odżywiać, ale mimo wszelkich wysiłków mi to nie wychodzi. Jest totalnym niejadkiem. Za dużo je słodkich rzeczy - dwa razy dziennie kaszka Bobovity pszenno-mleczna, owoce ze słoiczka z jogurtem ze dwa, trzy razy w tygodniu, bo zaczęłam robić desery jogurtowe sama. Je parówki, Danonki, serki Danio. A to dlatego, że są to jedyne rzeczy, które je. Mimo moich wysiłków, jak był mały - po serku nie słodkim miał odruchy wymiotne, po jogurcie naturalnym to samo. Owoce do ręki? Zje ćwiartkę jabłka, pół banana, to wszystko. Na kolację pół kanapki męczy godzinę, jęczy, mękoli, że już nie chce. Od małego dostawał wodę do picia - nie chciał, nie pił, miał zaparcia, płakał. Do roku był na piersi, wtedy picia nie potrzebował tak bardzo, ale później był dramat. Aż zaczęłam dawać soki - zaczął pić i pije do dzisiaj. Staram się gotować pożywne, wysokokaloryczne zupy, których podstawą jest rosół wołowo-drobiowy, dużo zielonej pietruchy, mięsa, jajek, masła. Pozwalam mu od czasu do czasu na frytki z McDonaldsa, bo rąbie je, aż miło. W Macu zjada porcję frytek, pół hamburgera - w żadnej innej postaci nie zdarza mu się tyle zjeść czegokolwiek.

Ola jest żywiona zdrowo. Żadnych kaszek, biszkoptów, pieczywa w nadmiarze. Je owoce, dużo warzyw i mięsa. Nie pije soków, odkąd spróbowałam taki dziecięcy i mnie wykręciło, taki był słodki. Pije wodę albo baaardzo cienką herbatkę HIPP. Nie pije mleka modyfikowanego, w żadnej postaci, jest karmiona piersią. Nie dostaje słodkich serków, niestety naturalnego nie lubi, więc dodaję do owoców. Jako przekąskę dostaje plasterek szynki, kawałek banana, czasem kawałek chleba. Raz dostała frytkę, zjadła pół, resztę rzuciła na podłogę, raz dałam jej spróbować Coca-coli - smakowało:) Dostała kawałeczek czekolady i kawałek batonika Milky Way. To są moje jedyne grzeszki względem niej:)

Odpowiedz
Gość 2013-11-15 o godz. 14:49
0

Ja nic nie napiszę, bo zaraz ktoś na mnie naskoczy, żem niedouczona, leniwa i że się tym chełpię. ;) Jako że dziecko je wszystko w granicach rozsądku (nie je słodyczy, choć od nas czasem ciastko zje, nie jemy żarcia z torebek, więc on też nie je), to wyjdzie, że grzechy mam na sumieniu same. ;)

Czekam, kiedy się tu zrobi rąbanka. 8)

Odpowiedz
Zwykly-cud 2013-11-15 o godz. 14:46
0

Rozumiem, ze to natchnione watkiem Naturelli :D

Mam dziecko niespelna roczne, wiec nie zdazylam bardzo nagrzeszyc. Ale chetnie poczytam ;)

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie