Zgłoś naruszenie


Proszę uzupełnić wszystkie pola.

Pytania » Czas wolny » Zwierzyniec
  • Gość 2010-12-12 o godz. 23:04, odsłony: 10050 0

    Ludzie nielubiani przez zwierzęta

    Dlaczego tak się dzieje? Zapach? Zachowanie? Jeszcze coś innego? Szczególnie, kiedy danej osoby generalnie wszystkie zwierzaki nie lubią.

    Odpowiedzi (25) Kategoria: Czas wolny :: Zwierzyniec Ostatnia odpowiedź: 2013-11-12, 18:50:57 Tagi: , ,

Odpowiedz
Dodaj odpowiedź
Najnowsze / Najstarsze

Wybrana odpowiedź

Najwyżej ocenione odpowiedzi

Odpowiedzi

Gość 2010-12-13 o godz. 00:04 0

Nerwowość w ruchach? Zbytnie zainteresowanie zwierzętami (zwierzaki częściej przychodzą do osoby, która daje im spokój a nie biega za nimi po domu, żeby pogłaskać)?

Gość 2010-12-13 o godz. 00:11 0

Zapach ja nic. Zazwyczaj te osoby zwierząt też nie lubią - taka aura się tworzy.

Zresztą z ludźmi chyba podobnie jest ;)

Gość 2010-12-13 o godz. 00:23 0

mój pies i moje dzieci nie pójdą do tych samych osób ;) nie wiem jak to się dzieje ale miały Bąble podejście kilkakrotne do pewnych osób i za nic nie pójdą na kolana czy za rękę a miśka na te osoby warczy lub wogóle nie daje się pogłaskać-nie wiem co to ale coś jest na rzeczy;

Gość 2010-12-13 o godz. 00:34 0

zwierzęta wyczuwają "strach" jakąś aurę która wytwarza człowiek.
Carrie napisał(a):Zresztą z ludźmi chyba podobnie jest
no nie wiem, ludzie mnie niekoniecznie lubią, za to np. psy lgną bardzo do mnie ;)
fakt też jest taki, że pomimo pogryzienia przez psa, kompletnie się ich nie boję.
troche mniej mnie lubią koty, ale ja też nie przepadam za kotami.

Gość 2010-12-13 o godz. 00:35 0

dobbi napisał(a):Carrie napisał(a):Zresztą z ludźmi chyba podobnie jest
no nie wiem, ludzie mnie niekoniecznie lubią, za to np. psy lgną bardzo do mnie ;)

Miałam na myśli raczej, że to w dwie strony działa ;) Jak ja kogoś nie lubię (często gęsto od pierwszego kopa), to na 99% on do mnie miłością też nie pała ;)

Gość 2010-12-13 o godz. 00:49 0

Hmmm. No bo to jest tak: znam pewną osobę, która naprawdę jest dobra, nigdy w życiu nie uderzyła żadnego zwierzęcia itd., a wszystkie się jej boją. Toleruje ją jeden kot, którego uratowała od śmierci i wykarmiła butelką. Ale nie przyjdzie do niej, żeby go pogłaskała. Albo np. nie ma mowy, żeby np. wyprowadziła psa swojej córki na spacer (a pies zna ją od wielu lat).
Tymczasem ja nie przepadam za zwierzętami, chyba, że swoimi albo ładnymi kotami, szczekający pies teściowej wk... mnie na maksa, jak myślę o spacerze z nim, mam mdłości, a kocha mnie on miłością ślepą i bezgraniczną, większą, niż swoją panią. I podobnie jest z innymi zwierzętami.
Czyli co, zapach?

Gość 2010-12-13 o godz. 00:52 0

Moim zdaniem jest trochę inaczej - wiele razy widziałam jak mój kocur pakuje się na kolana komuś, kto twierdzi, że zwierząt nie lubi (mnie lubią niemowlęta, mimo, że ja je wręcz przeciwnie). Chyba zwierzaki odbierają bardziej "biologicznie" niż emocjonalnie stosunek człowieka do nich - większa rolę odgrywają zapachy i gesty niż nastawienie.

Gość 2010-12-13 o godz. 00:56 0

Też znam przypadek osoby, na którą warczą wszystkie psy, nawet te, które zwykle nie są agresywne...
No, ale to jest wielki, postawny facet, o bardzo tubalnym głosie - więc może o to chodzi...?
Bo tak w ogóle jest on pogodym, sympatycznym człowiekiem, o przyjaznym nastawieniu do świata ludzi i zwierząt. Tyle, że taki duży i głośny! ;)

Gość 2010-12-13 o godz. 01:01 0

Oleta napisał(a):No, ale to jest wielki, postawny facet, o bardzo tubalnym głosie - więc może o to chodzi...?
IMVHO nie - mój ojciec jest taki - wielki, zdecydowany w ruchach i u większości psów wzbudza automatycznie szacunek, co skutkuje tym, że może znajomą sukę ostrzyc jako jedyny bez podawania jej głupiego jasia. Zwierzęta czują respekt, ale nie warczą i potrafią żabką podpłynąć po podłodze, żeby je tylko pogłaskać. Do tego mojego kota bezlitośnie gania po domu, straszy, tupie, ciągnie go za ogon i przezywa ;) a bydle i tak mu włazi na brzuch do spania.

Gość 2010-12-13 o godz. 02:10 0

Do mojego męża zwierzęta lgną jak muchy do lepu. Kiedy byliśmy na urlopie, łaziło za nim stado okolicznych psów. Uwielbiają go nawet te, które przez swoich właścicieli są uważane za bardzo agresywne, lub tchórzliwe, takie, co to się nikomu nie dadzą dotknąć.

Mamy natomiast kolegę, który posturą bardzo przypomina mojego męża, a wszystkie zwierzęta od niego uciekają lub na jego widok szykuja się do ataku. Nie wiem skąd się to bierze....Może faktycznie zapach? Może aura?

Gość 2010-12-13 o godz. 02:55 0

Nabla napisał(a):Moim zdaniem jest trochę inaczej - wiele razy widziałam jak mój kocur pakuje się na kolana komuś, kto twierdzi, że zwierząt nie lubi
mój facet nie przepada za kotami a do tego ma straszną alergię, a wszystkie lgną do niego od razu - on się naprawsdę nie naprasza, a zawsze w 'zakoconym' domu ma jakiegoś kotwora na kolanach, na brzuchu, na ramieniu...:)

szpilunia 2010-12-13 o godz. 03:32 0

U moich rodzicow jest kot, ktory mnie nie znosi. Normalnie wariactwa dostaje jak jestesmy w jednym pomieszczeniu. Kazda moja proba poglaskania konczy sie moja podrapana reka. Najpierw myslalam, ze moze chodzi o krolika, ktorego mialam przez 3 lata i ze moze mu jakos pachne, ale cos tu nie gra - bo mojego meza ten sam kot uwielbia. Do tego - krolika nie ma juz od roku, a nasze relacje sie nie zmienily. A zazwyczaj koty i psy sie łaszą do mnie.

Jo76 2010-12-13 o godz. 04:42 0

Nabla napisał(a):Moim zdaniem jest trochę inaczej - wiele razy widziałam jak mój kocur pakuje się na kolana komuś, kto twierdzi, że zwierząt nie lubi (mnie lubią niemowlęta, mimo, że ja je wręcz przeciwnie). Chyba zwierzaki odbierają bardziej "biologicznie" niż emocjonalnie stosunek człowieka do nich - większa rolę odgrywają zapachy i gesty niż nastawienie.
Tez tak mysle - moje koty wprost kochaja faceta siostry, ktory nie znosi kotow i ma na nie alergie :D Wszystko robia, zeby choc na sekunde znalezc sie na jego kolanach/poduszce/oparciu fotela, w ktorym siedzi...

Gość 2010-12-13 o godz. 04:50 0

Do mnie zwierzaki lgną i ja je też uwielbiam :D Z czasów dzieciństwa pamiętam jakie wywołałam zdziwienie we wszystkich jak ogólnie nielubiany, zawsze szczekający pies do którego nikt nie miał odwagi się zbliżyć leciał do mnie i dawał się głaskać :)

Ardabil 2010-12-13 o godz. 04:53 0

A jak wytłumaczyć sytuację z jednym zwierząciem i na dodatek obcym całkiem.
Otóż sprawa stara i wygladała następująco. Wiele lat temu na bazarku pod naszym ówczesnym domem żył sobie pies. Większy kundelek. Mój tata robił tam codziennie zakupy i ten pies codziennie pojawiał się w okolicy taty i warczał na niego. Pani, ktora się nim najbardziej zajmowała, mówiła, że tata jest jedyną osobą, na którą tak reaguje, choc tata w żadne kontakty byliższe z psem nie wchodził. Inne zwierzęta traktują go dobrze, nie ma z tym problemu.

Gość 2010-12-13 o godz. 04:57 0

No ja gestów w stosunku do zwierząt często niestety nie mam szczególnie zachęcających - nie biję ich ani nic z tych rzeczy (krzyknąć się zdarza), ale nie jestem szczególnie na nich otwarta, przy stole nie karmię itp. A jednak cholera lgną do mnie.

Gość 2010-12-13 o godz. 05:06 0

A jak wytłumaczyć sytuację z jednym zwierząciem i na dodatek obcym całkiem.
Otóż sprawa stara i wygladała następująco. Wiele lat temu na bazarku pod naszym ówczesnym domem żył sobie pies. Większy kundelek. Mój tata robił tam codziennie zakupy i ten pies codziennie pojawiał się w okolicy taty i warczał na niego. Pani, ktora się nim najbardziej zajmowała, mówiła, że tata jest jedyną osobą, na którą tak reaguje, choc tata w żadne kontakty byliższe z psem nie wchodził. Inne zwierzęta traktują go dobrze, nie ma z tym problemu.

Może mu się po prostu źle kojarzył? Wyglądał podobnie do kogoś, kto tego psa kiedyś skrzywdził, albo pachniał podobnie...

Madeleine napisał(a):No ja gestów w stosunku do zwierząt często niestety nie mam szczególnie zachęcających - nie biję ich ani nic z tych rzeczy (krzyknąć się zdarza), ale nie jestem szczególnie na nich otwarta, przy stole nie karmię itp. A jednak cholera lgną do mnie.
Z tego, co pamiętam, to jesteś raczej opanowaną osobą, nie wymachujesz ni stąd ni zowąd rękoma, nie kręcisz się ciągle - zwierzaki nie mają powodu się bać.

Gość 2010-12-13 o godz. 05:10 0

No to ja też mam to szczęście, że do mnie przyłażą.
Dziewczęciem będąc oswajałam wszystkie piwniczne koty, które do nikogo innego nie podchodziły. Była jedna taka kotka, która uciekła z mieszkania w bloku i postanowiła żyć na wolności. Niestety ktoś ja mocno skrzywdził i nie miała jednego oka. Pewnie dlatego też nie miała zaufania do ludzi. No ale ja oczywiście zaczęłam ją karmić, oswajać i tak dalej. Skończyło się tym, że kotka dwa razy urodziła młode u mnie na balkonie, a potem wszystkie całą gromadą uwielbiały spać mi na brzuchu :)
Uwielbiałam tą kotkę. Miała na imię Saba.

Inna opowieść to kocur moich rodziców. Tata zawsze powtarza, że on nie podejdzie, bo nie lubi głasków. A do mnie jakoś zawsze przyłazi i nadstawia dupę do drapania :)

Alix 2010-12-13 o godz. 05:13 0

Nabla napisał(a):Może mu się po prostu źle kojarzył?
A to mozliwe, moi dziadkowie zawsze mieli duze rasowe psy, kiedys mieli doga niemieckiego, znajde, ktory straszliwie wyl, kiedy mojdziadek wchodzil do piwnicy... zapewne mial wlasnie jakies skojarzenia... Moj tata jest z kolei lekarzem weterynarii i jeden (w sumie zapewne niejeden ;) ) pies znajomych jak go tylko wyczul, nawet idącego ulicą to szczekal i biegal jak oszalaly, podobno dostawal ataku takiej agresji...Wiec moze cos jest na rzeczy z tymi skojarzeniami ;)

Do mnie nie lgna ani psy ani dzieci ale nikt tez przede mna nie ucieka ;) Za to koty mi włażą na kolana... Jakos tak posrednio mam...

madziula 22 2010-12-13 o godz. 06:26 0

Koty i dzieciaki ( jejku, jak to brzmi... ) mnie kochają, psy nienawidzą.
Psów boję się panicznie, omijam szerokim łukiem nawet najmniejszego , który nie ma kagańca.
Może one to wyczówają, czy coś...

Kiedyś pogryzł mnie pies koleżanki, wielkie , ciężkie bydlę, mała byłam wtedy...i nie pamiętam, czy boję się psów od tamtego czasu czu po prostu boję się ich od zawsze.

Gość 2010-12-24 o godz. 11:01 0

Aga napisał(a):mój pies i moje dzieci nie pójdą do tych samych osób ;) nie wiem jak to się dzieje ale miały Bąble podejście kilkakrotne do pewnych osób i za nic nie pójdą na kolana czy za rękę a miśka na te osoby warczy lub wogóle nie daje się pogłaskać-nie wiem co to ale coś jest na rzeczy;
Aura?
Mam kota, który kocha wszystkich i wszystko. Trudno się od niego opędzić. Kocha nawet wetów, mimo, że bolesne miał z nimi przejścia.
I jest jedna osoba, jedyna, do której nie podszedł. Reszta kotów też nie, a zwykle są ciekawe.
Ta osoba jest jedną z 5 na widok których płakało moje dziecko...

kurtyzana_solna 2011-09-16 o godz. 06:53 0

Niektórzy tak mają, jedni mówią że zwierzęta rozpoznają dobrych ludzi, inni że to wina zapachu, inni że nigdy tak nie ma że wszyscy się muszą lubić na świecie ;)

sonia_30 2013-02-04 o godz. 08:59 0

niektórzy też po prostu nie lubią zwierząt, a zwierzaki też to wyczuwają :)

Pati01 2013-11-12 o godz. 18:50 0

U mnie w domu jest tak, że MÓJ pies najbardziej kocha babcię i tylko ona jest mu potrzebna do szczęścia. Ja dostałam go gdy miałam 10 lat i pewnie za bardzo go męczyłam - dlatego teraz ani mnie ani mojej mamy (która również zbyt często go pieszczochała) nie kocha tak jak właśnie babci, która od zawsze dawała mu najwięcej spokoju.

Kasiek89 2013-11-12 o godz. 18:50 0

sonia_30 napisał(a):niektórzy też po prostu nie lubią zwierząt, a zwierzaki też to wyczuwają :)
Też mam takie spostrzeżenie:)

Pati01 2013-11-12 o godz. 18:50 0

U mnie w domu jest tak, że MÓJ pies najbardziej kocha babcię i tylko ona jest mu potrzebna do szczęścia. Ja dostałam go gdy miałam 10 lat i pewnie za bardzo go męczyłam - dlatego teraz ani mnie ani mojej mamy (która również zbyt często go pieszczochała) nie kocha tak jak właśnie babci, która od zawsze dawała mu najwięcej spokoju.

Kasiek89 2013-11-12 o godz. 18:50 0

sonia_30 napisał(a):niektórzy też po prostu nie lubią zwierząt, a zwierzaki też to wyczuwają :)
Też mam takie spostrzeżenie:)

Odpowiedz
Podobne tematy
Kategorie pytań