Styl.fm - Magazyn o modzie i urodzie

Zgłoś naruszenie


Proszę uzupełnić wszystkie pola.

Pytania » Poważne tematy » Porady prawne
  • Gość 2010-07-12 o godz. 16:38, odsłony: 14452 0

    Co zrobić, gdy pracodawca nie chce zapłacić za urlop?

    Prosze o rade do czego mam prawo w stosunku do mojego rpacodawcy. Sprawa wyglada tak: kiedys pracowalam u niego na umowe zlecenie, umowy nigdy w życiu nie widziałam na oczy i nie podpisywałam -ale on twierdzi, ze w um. zlecenie nie musi byc forma pisemna. Miałam tam pracowac na zlecenie do ukonczenia studiów i tak tez sie stało. W miedzyczasie zaszłam w ciazy i w momencie gdy konczyła sie um. zlecenie pracowadawca spytał mnie co dalej: a ja na to,że jestem w ciązy i chce dalej pracowac więc jesli chce to moge pracowac na um. o pracę - oczywiscie nie było mu to na reke. Nie nalegałam, nie błagałam on miał sie zastanowić. Potem zgodził sie na um. o prace od września na warunkach takich, że kwota wynagrodzenia z umowy jest fikcyjna a ja w rzeczywistosci bede dostawac połowe z tego, i jak tylko się mi skonczy urlop macierzynski to sie zwalniam. Pracowałam, pracowałam...aż w końcu urodziłąm i będąc w szpitalu na położnictwie przyszła zona mojego pracodawcy z umową o pracę do podpisania - 4,5 miesiąca po teoretycznym rozpoczęciu pracy na um. o pracę. Wtedy w szpitalu podpisałam te umowę i listy obecności za przepracowane miesiące ( bo oczywiście w pracy nie było czegoś takiego jak lista obecności). Potem miałam macierzynski i chcałąm choć miesiąc ur wychowawczego i sie zwonić. Na co pracodawca odpowiedział...a czemu miesiąc proszę sobie wziąść pół roku czy rok.Skoro tak zasugerował to tak zrobiłam i jestm na urlopie wychowawczym. I niedawno otrzymałam od mojego pracodawci pit o wynagrodzeniu za urlop wypoczynkowy - tylko szkopuł w tym, że on mi nie zapłacił za urlop wypoczynowy - któruy wykorzystałam po macierzyńskiem. Więc chciałąm by wypąłcił mi te nalezne wynagrodzenia, które poświadczył pitem, na co on stwierdził, że ......."on przecież mi to zapłacił - kiedy? - gdy byłam w szpitalu i podpisywałam umowe." Wiem na pewno, że nic takiego nie podpisywałam, bo nigdy przez te kilka lat pracy u niego nie widziałm na oczy listy płac.Dodam, że przy rozmowie z nim zarzucił mi, że jestem nie fer bo miałąm już nie pracować po um. zlecenie.I teraz pytanie: jak mam wyegzekwować nalezne mi wynagrodzenie za urlop wypoczynkowy? Co jesli on podrobił mój podpis na fikcyjnej liście płac? Czy miał prawo podpisywac ze mna um. o prace 4,5 miesiaca po jej rozpoczęciu? Czy może twierdzić, ze zapąłcił mi za urlop jeszcze przed jego wykorzystaniem - bo skoro jak twierdzi płącił mi w szpitalu, to skąd mógł wtedy wiedziec czy ja bede wykorzystywała wypoczynkowy, skoro ja tego wtedy jeszcze nie wiedziałam?Czy moge zlożyć wczesniejsze wypowiedzenie um.o pracę jeszcze bedąc na wychowawczym - czyli, ze po wychowawczym nie wracam do rpacy, tylko wraz z jego kńcem kończy się też stsounek z tym beznadziejnym pracodawcą?Dziewczyny co Wy na to? Pomóżcie. Nie chce się włuczyc po sądach, bo wciaż wiąże mnie umowa z nim i nie chce żeby mi spieprzył świadectwo pracy.

    Odpowiedzi (47) Kategoria: Poważne tematy :: Porady prawne Ostatnia odpowiedź: 2010-08-17, 19:23:56 Tagi: , ,

Odpowiedz
Dodaj odpowiedź
Najnowsze / Najstarsze

Wybrana odpowiedź

Najwyżej ocenione odpowiedzi

Odpowiedzi

Gość 2010-07-12 o godz. 17:38 0

Jeżeli nie chcesz iść do sądu to nie widzę sposobu na odzyskanie pieniędzy. Tylko wyrok zasądzający da ci możliwość egzekucji świadczenia od pracodawcy - jeżeli nie wykona wyroku dobrowolnie - pomoże ci komornik.
Sam z siebie raczej pracodawca tych pieniędzy Ci nie da, skoro robi takie przekręty. Szczerze mówiąc dziwię się, że nie zabiegałaś o umowę o pracę na papierze, ani o ZUS RMUA lub przysłowiowe "odcinki od pensji" (tak, tak takowe istnieją 8) ). Pracodawca ewidentnie nadaje się na postępowanie w PIP, wystarczy zawiadomienie ;)

Gość 2010-07-12 o godz. 20:00 0

Kasia ja zabiegałam o umowe na papierze i tego typu rzeczy. Zawsze na moje pytanie kiedy przyniesie pan umowe do podpisania odpowiadał "w poniedziałek", na moje ponowne pytanie "który poniedziałek" odpowiadał "najbliższy".... tak w kółko. W zusie byłam sprawdzać czy odprowadza składki i wszystko tam było ok.
Z perspektywy czasu żałuję, że w ogóle podpisałm wtedy w sz[italu te umowe, bo go nagliło, bo miał kontrole z zus i musiał im donieśc kopie mojej umowy. Mogłam po portu powiedizeć, ze to nie czas i miejsce na takie rzeczy. No ale człowiek młody, głupi i uczy sie na błędach.

A co do sądu....mam wielką ochote skierować sprawe do sądu, ale obiawiam sie ze bedzie to samo co w przypadku mojego męża, który przegrał sprawę bo pracodawca podłożył fikcyjne papiery, fałszywe zeznania śwaidków a nasi świadkowie zostali uznani za "niewiarygodnych". No i musielismy do tego jeszcze dopłacić za koszty zastępstwa procesowego. A mój szef to cwaniak nad cwaniaki i bedzie robił wszytko ewentualnie w sądzie, żeby tylko mnie udupić. więc chyba nie warto czasu, nerwów i kasy.
Zobaczymy co bedzie dalej, bo ma mi pokazac te zekome listy płac, których ja na czy nie widziałam.

Gość 2010-07-12 o godz. 20:34 0

Jesli rzeczywiscie pracodawca bedzie dysponował Twoim podpisem potwierdzajacym otrzymanie wynagrodzenia - to generalnie poopa blada ;)
I moim skromnym zdaniem, to nawet specyficzne okolicznosci związane ze złożeniem tego podpisu w żaden sposób nie gwarantują sukcesu w ewentualmym sporze sądowym :(

Gość 2010-07-12 o godz. 20:58 0

Strasznie pokręcona ta sprawa :|
1. Skoro pracodawca twierdzi, że ci za ten urlop zapłacił to porównałabym te listy obecności z twoim rzeczywistym urlopem (jeżeli w dniach "urlopowych" jest podpis to czarno to widzę). A może masz wnioski urlopowe?
2. Jeżeli dostałaś pieniądze do ręki - pracodawca musi mieć twoje pokwitowanie; jeżeli na podane konto - sprawdź, czy pieniądze wpłynęły i sprawdź wysokości konkretnych składników wynagrodzenia (np. z comiesięcznych twoich "wydruków"). Jeżeli podpisywałaś tylko listę obecności - sprawdź dokładnie swoje papiery u pracodawcy.
3. Jeżeli zbierzesz dowody, że nie dostałaś świadczenia - masz szansę, bo to, że dostałaś od pracodawcy PIT nie oznacza, że świadczenie rzeczywiści Ci wypłacił.

Gość 2010-07-13 o godz. 05:41 0

KAsiu listy obecności były podpisywane za kilka miesięcy hurtem. Od rozpoczęcie pracy miałam jeden dziwń urlopu i tego dnia nie ma podpisy na liście obecności. Nie było czegoś takiego jak wnioski urlopowe
Pieniędzy nie dostałam w ogóle- ale on twierdził, że dał mi do ręki i ma to pokwitowane w liscie płac - co jest nieprawdą. Nie dostawałam czegoś takiego jak comiesięczne wydruki ze skąłdnikami wynagrodzenia. A wynagrodzenia nigdy nie płacił na konto tylko zawsze do ręki. Obawaim się tylko, że on poszedł na całość i podrobił mój podpis na jakeijs liście płac, którą zobacze pierwszy raz na oczy.

I żeby była jasność, wszystko co podpisywałam to umowa o pracę i lista obecności za dwa miesiące - nic poza tym.

Zobaczymy co on wymyśli i powie na zbliżającym sie spotkaniu.

Dzięki za pomoc i sugestie.

Gość 2010-07-13 o godz. 06:03 0

Zastanawia mnie jedna sprawa:
jeśli po macierzynskim byłaś od razu na urlopie wypoczynkowym to przy rozliczeniu miesiąca nie zauważyłaś, że nie dostałaś wynagrodzenia? (za okres przepracowany na umowę powinnaś dostać ok 15 dni - liczy się czas przed porodem + macierzyński) i zorientowałaś się dopiero jak przysłał PIT? :o

Też bylam na urlopie zaraz po macierzyńskim i co jak co, ale wypłatę kasy za dany miesiąc zauważyłabym w kilka minut po terminie, w którym powinnam ją otrzymać, niezależnie od sposoby jej wypłaty...

Gość 2010-07-13 o godz. 06:06 0

Hmmm - piszesz, że najpierw pracowałaś na umowę zlecenie - za ten czas nie ma urlopu. Dopiero od daty umowy o pracę przysługiwał Ci urlop, nie cały wymiar (20,26 dni), ale proporcjonalnie za każdy przepracowany miesiąc.
Może dlatego nie możesz się dogadać z pracodawcą... bo każde z was liczy go inaczej...

Gość 2010-07-13 o godz. 15:52 0

Nie nie w tym rzecz. Ilośc dni urlopu nie stanowi kwestii spornej. Ja pracowałam od września, więc wtedy miałam urlop liczony 2dni/miesiąc a juz od nowego roku przysługiwał mi normalnie urlop 20 dni.

MAr MAja moja firma nie robi czegoś takiego jak rozliczenie miesiąca, do którego pracownik ma wgląd. A ja po macierzyńskiem kontaktowałam się z pracodawcą celem ustalenia właśnie co dalej robimy itd. Nie wiedziałam czy po macierzynskiem jest wypoczynkowy a potem wychowawczy czy jak. Pracodawca tez nie wiedział i miał dać znać, jak w TYM CZASIE złożyłam wniosek o wycHOWAWCZY OD dnia zakończenia macierzyńskiego. A potem to mój szef wyjechał na drugi koniec Polski i nawet nie odbierał telefonów przez ten czas. Pod koniec roku dopiero udało mi sie do niego dodzwonić i wtedy się dowiedziałam, że miałąm urlop wypoczynkowy w pełnym wymiarze.==
Niestety ten pracodawca nie uznaje czegoś takiego jak jakiekolwoek rozliczenia z pacownikiem, poświadczenia itp, O głupie zaświadczenie o fakcie przebywania na wychowawczym upominałam się kilka tygodni i dopiero OPS dzwoniąc do niego osobiście wyporsił ten papierek. Także jedna wielka komedia

Dziewczyny jeszce jedny pytanie. Chcąc złożyć wypowiedzenie tak by po zakonczeniu wychowawczego nie wracać do pracy kiedy mam to zrobić jeśli mam 3 miesięczy okres wypowiedzenia - jeszcze będąc na wychowawczym i 3 mies. przed jego zakończeniem tak?

Gość 2010-07-13 o godz. 16:39 0

A na jakiej podstawie masz 3 miesięczny okres wypowiedzenia? Umowa o pracę (tylko ta liczy się do wypowiedzenia) trwa 4,5 przed porodem (tak napisałaś) + jakieś 4 miesiące macierzyńskiego + wiek twojego syna czyli razem ok 24,5 miesiąca. Prawo do 3 m-cy dostaje się po 3 przepracowanych latach czyli brakuje Tobie aktualnie 12 miesięcy. Na chwilę obecną masz 1 m-c wypowiedzenia.

Okres wypowiedzenia upływa w ostatnim dniu miesiąca następującego po miesiącu kalendzarzowym, w którym złożony był wniosek czyli składasz 1.06 - koniec umowy 31.07 (30.06 też koniec umowy 31.07). Najlepiej złożyć pod sam koniec miesiąca, bo wtedy krócej jesteś na wypowiedzeniu.

A tak z drugiej strony - domagasz się od pracodawcy przestrzegania zasad i przepisów ale sama sobie jesteś winna za obecny stan rzeczy. Pozwoliłaś mu na to, wspólnie łamaliście prawo, godziłaś się na takie traktowanie jako pracownika a teraz masz pretensje?
Sorry, ale zdecydowanie za późno.
Ten fragment to mnie rozwalił "...Potem zgodził sie na um. o prace od września na warunkach takich, że kwota wynagrodzenia z umowy jest fikcyjna a ja w rzeczywistosci bede dostawac połowe z tego..." Jak zgodziłaś się na takie warunki to nie dziw się, że gość olewa Twoje prawa na maxa.

Gość 2010-07-13 o godz. 18:18 0

MarMaja dziekuje za dogłębną krytykę, ale napisałam także...

mimina napisał(a):No ale człowiek młody, głupi i uczy sie na błędach.
...jednak to już umknęlo Twej uwadze.

A czy pozwalałam na taki stan rzeczy...ja się z tym nie zgodzę, bo domagałam się by wszytko była na papierze podpisane ale to że on z tego sobie nic nie robił to już chyba nie moja wina. Ciekawe co Ty bys zrobiła, zmusiłabys go wołami żeby ci przyniósł umowę? Na odległość wszytko wydaje się tak oczywiste i łatwe, tylko w praktyce nie łatwo walczyc i domagać się jeśli widzi się pracodawcę dwa razy na miesiąc przez 10 minut. No ale ja sama stwierdziłaś, sama jestem sobie winna...I pewnie zaraz napiszez, że to niemożłiwe by tak rzadko widywac swego pracodawcę, ze nie nie zgodziłabys sie na takie warunki jakie mi przedstawiono itd. itd.

Gość 2010-07-13 o godz. 18:43 0

Też mi się podobny kiedyś trafił.
Odeszłam od takiego pseudo "pracodawcy" po 3 miesiącach, bez oglądania się za siebie ... Nie mów, że to jest jedyny pracodawca w Twoim mieście...
Zgodziłaś się nawet na to, aby umowy zlecenia nie mieć na piśmie :o

Mam nadzieję, że faktycznie nauczyłaś się na błędach. Nie wiem, jak kobietom ma być lepiej w pracy skoro same godzą się na takie podłe traktowanie .
Ale to rzeczywiście Twój wybór. Ja mam trochę więcej szacunku do siebie i swoich umiejętności zawodowych.

Gość 2010-07-13 o godz. 18:44 0

MarMaja napisał(a):Ale to rzeczywiście Twój wybór. Ja mam trochę więcej szacunku do siebie i swoich umiejętności zawodowych.
I po co ten tekst?

Mimina prosi o radę, a nie pouczenia.. można sobie darować sądzę niektóre teksty

Gość 2010-07-13 o godz. 18:49 0

Carrie napisał(a):MarMaja napisał(a):Ale to rzeczywiście Twój wybór. Ja mam trochę więcej szacunku do siebie i swoich umiejętności zawodowych.
I po co ten tekst?

Mimina prosi o radę, a nie pouczenia.. można sobie darować sądzę niektóre teksty

Aby zamiast usprawiedliwiać się, nie dawała się wykorzystywac byle dupkowi, co sobie firmę założył i zaczęła korzystać z profitów szacunku do samej siebie. I tyle.

Gość 2010-07-13 o godz. 18:52 0

MarMaja napisał(a):Carrie napisał(a):MarMaja napisał(a):Ale to rzeczywiście Twój wybór. Ja mam trochę więcej szacunku do siebie i swoich umiejętności zawodowych.
I po co ten tekst?

Mimina prosi o radę, a nie pouczenia.. można sobie darować sądzę niektóre teksty

Aby zamiast usprawiedliwiać się, nie dawała się wykorzystywac byle dupkowi, co sobie firmę założył i zaczęła korzystać z profitów szacunku do samej siebie. I tyle.

No dobra, ale już się dała wykorzystać, poniosła tego stosowne konsekwencje i myślę, że sobie zdaje sprawę ze wszystkiego. I prosi o RADĘ a nie o moralizowanie, jaka to jest i że się wykorzystywać daje

Gość 2010-07-13 o godz. 18:56 0

MarMaja napisał(a):Carrie napisał(a):MarMaja napisał(a):Ale to rzeczywiście Twój wybór. Ja mam trochę więcej szacunku do siebie i swoich umiejętności zawodowych.
I po co ten tekst?

Mimina prosi o radę, a nie pouczenia.. można sobie darować sądzę niektóre teksty

Aby zamiast usprawiedliwiać się, nie dawała się wykorzystywac byle dupkowi, co sobie firmę założył i zaczęła korzystać z profitów szacunku do samej siebie. I tyle.

poza tym sorry ale chyba nie powinnaś się wypowiadać na temat szacunku miminy do samej siebie i jej umiejętności zawodowych i do tego jeszcze pisać, że masz go więcej; to że mimina nie postapiła wg Twoich ramek nie oznacza, że siebie nie szanuje....i zgadzam się z Carrie mimina poprosiła o poradę o nie krytykowanie jej postępowania i prawienie morałów;

Gość 2010-07-13 o godz. 19:03 0

wg moich ramek?
Prawo ogólnie obowiązujące to moje ramki :o
To co napisała mimina samo prosiło się o taki komentarz.

Gość 2010-07-13 o godz. 19:13 0

MarMaja napisał(a):wg moich ramek?
Prawo ogólnie obowiązujące to moje ramki :o
To co napisała mimina samo prosiło się o taki komentarz.

wiesz co nawet sie nie chce dyskutowac-napisałam wg twoich ramek bo napisałaś, że po kilku minutach opóźnienia upominałabyś się o wypłate a ona tego nie zrobiła....

i mimina nie prosiła się o komentarz na temat co zrobiła, jak z nią postąpiono itp. a o poradę co teraz ma zrobić- w googlach sprawdź różnicę między tymi słowami;

mimina przepraszam, za wtrącenie...oby udało Ci się rozwiązać tą sytuację;

Gość 2010-07-13 o godz. 19:15 0

MarMaja napisał(a):To co napisała mimina samo prosiło się o taki komentarz.
Skomentowałaś i co? Lepiej się z tym czujesz? Bo mimina na pewno nie

Sorry, ale taką podszytą kompletnym brakiem taktu krucjatę to można sobie nie powiem gdzie wsadzić

Gość 2010-07-13 o godz. 19:20 0

Carrie napisał(a):MarMaja napisał(a):To co napisała mimina samo prosiło się o taki komentarz.
Skomentowałaś i co? Lepiej się z tym czujesz? Bo mimina na pewno nie

Sorry, ale taką podszytą kompletnym brakiem taktu krucjatę to można sobie nie powiem gdzie wsadzić

Widzę, że zmieniłaś swój komentarz.
Trudno czuć się lepiej, gdy się widzi głupotę wokół siebie. Komentarz nie był dla głaskania tylko dla otrzeźwienia. Efekt na pewno osiągnęłam a krucjatę to zaczęłaś Ty. Ja wypowiedziałam swoje zdanie i tyle.

Gość 2010-07-13 o godz. 19:22 0

MarMaja napisał(a):Ja wypowiedziałam swoje zdanie i tyle.
Obrażając miminę. Brawo.

Gość 2010-07-13 o godz. 19:32 0

Aga napisał(a):
wiesz co nawet sie nie chce dyskutowac-napisałam wg twoich ramek bo napisałaś, że po kilku minutach opóźnienia upominałabyś się o wypłate a ona tego nie zrobiła....

...- w googlach sprawdź różnicę między tymi słowami;

napisałam, że zauważyłabym brak wypłaty

Gość 2010-07-13 o godz. 19:34 0

MarMaja napisał(a):Aga napisał(a):
wiesz co nawet sie nie chce dyskutowac-napisałam wg twoich ramek bo napisałaś, że po kilku minutach opóźnienia upominałabyś się o wypłate a ona tego nie zrobiła....

...- w googlach sprawdź różnicę między tymi słowami;

napisałam, że zauważyłabym brak wypłaty

no ale co za tym idzie upomniałabyś się....no przecież masz szacunek do siebie...i do swoich umiejętności zawodowych;

Gość 2010-07-13 o godz. 19:38 0

oczywiście, ale tego nie napisałam.
Sama dopowiedziałaś dalsze posunięcie, bo prawdopodobnie zrobiłabyś tak samo, jak ja i przeciętny pracownik.

Gość 2010-07-13 o godz. 19:55 0

Dziewczyny po co te ataki na mnie? Ulżyło Wam?

Mimina,
Napisałam to co chciałam a Ty swój rozum masz. Obrazisz się na mnie lub nie, przemyślisz to co napisałam jeszcze raz lub nie (ale myślę, że tak) a że komentarz nie był ubrany w kolorowe papierki... No cóż, wynika wyłącznie z sytuacji, którą przedstawiłaś a w którą nikt pod groźbą chyba Ciebie nie wciągał.
Najważniejsze to, abyś nie dała się w kolejnej pracy, czerpała z niej satysfakcję i rozwijała się zawodowo za fajne pieniądze.
I tego życzę Tobie szczerze. Nie poddawaj się, bo jeszcze wiele przed Tobą do osiągnięcia.

Niestety w obecnej pracy wiele nie ugrasz. Nie masz prawie żadnych papierów, ustalenia palcem po wodzie pisane. A PIT - takie niestety czasami płaci się frycowe. Uzbruj się w cierpliwość, zajmij synkiem i zwiewaj od takiego szefa.
Pozdrawiam.

Gość 2010-07-13 o godz. 20:00 0

Dziewczyny myślę, że dalsza dyskusja nie ma sensu bo ona nie pomoże Miminie.

Mimino a Tobie to naprawdę nie wiem jak pomóc. Myślę że powinnaś pójść do niego na rozmowę i poprosić go o jakieś dokumenty na podstawie, których on twierdzi, że te pieniążki Ci wypłacił. Pewnie będzie Ciebie unikał ale nie ma innej możliwości by się dowiedzieć co on ma w papierach.
Prawdą jest też, że umówiłaś się z nim, że nie będziesz u niego pracowała itp i że on Ci poszedł na rękę dając Ci urlop wychowawczy. Zatrudnił Cie choć nie musiał jak byłaś w ciąży. Każda strona ma swoje racje. Więc troszkę kręcenia jest po obu stronach.

Inną kwestią jest też to że on to krętacz jest i będzie wszystko robił by nie stracił.
Jeżeli zauważysz, że on podrobił Twój podpis i jakieś inne papiery to zawsze możesz postraszyć go sądem lub PIPem. Pamiętam Waszą przeprawę w sądzie więc myślę że drugi raz nie odważycie się tam pójść bo nie macie żadnych dowodów.
Zastanów się też czy gra jest warta świeczki - tzn jakiego rzędu jest to wynagrodzenie za urlop. Przed urlopem wychowawczym pracodawca musi dać kobiecie przysługujący jej urlop wypoczynkowy i on jest w porządku z papierami.

Aha i jeszcze to, że jak dostałaś ten pit to może w jakieś części pozwoliło Ci dostać zwrot podatku na dziecko.

Pewnie lepiej będzie jak się od niego uwolnisz jak najszybciej i znajdziesz sobie lepszą pracę z bardziej cywilizowanym szefostwem.

Gość 2010-07-13 o godz. 20:08 0

MarMaja napisał(a):napisałam, że zauważyłabym brak wypłatyA jednak dopiszę to, co wykasowałam, mimo, że Miminie to nie pomoże. Cóż, ja NIE zauważyłam, że pracodawca nie wypłacił mi całej jednej pensji (chyba za zaległy urlop - już nawet nie pamiętam szczegółów). On też nie - zorientowaliśmy się po kilku miesiącach, oczywiście dostałam kasę.
Jaki z tego morał? No cóż, zdarza się ;) Czekam na lincz 8)

Gość 2010-07-13 o godz. 20:40 0

Madeleine napisał(a):MarMaja napisał(a):napisałam, że zauważyłabym brak wypłatyA jednak dopiszę to, co wykasowałam, mimo, że Miminie to nie pomoże. Cóż, ja NIE zauważyłam, że pracodawca nie wypłacił mi całej jednej pensji (chyba za zaległy urlop - już nawet nie pamiętam szczegółów). On też nie - zorientowaliśmy się po kilku miesiącach, oczywiście dostałam kasę.
Jaki z tego morał? No cóż, zdarza się ;) Czekam na lincz 8)

To się nie kwalifikuje.
Braku odpowiedniej kasy za fizycznie wykorzystany urlop w danym miesiącu to jednak zauważyłabyś w terminie wypłaty 8)

Gość 2010-07-13 o godz. 21:32 0

MarMaja napisał(a):Madeleine napisał(a):MarMaja napisał(a):napisałam, że zauważyłabym brak wypłatyA jednak dopiszę to, co wykasowałam, mimo, że Miminie to nie pomoże. Cóż, ja NIE zauważyłam, że pracodawca nie wypłacił mi całej jednej pensji (chyba za zaległy urlop - już nawet nie pamiętam szczegółów). On też nie - zorientowaliśmy się po kilku miesiącach, oczywiście dostałam kasę.
Jaki z tego morał? No cóż, zdarza się ;) Czekam na lincz 8)

To się nie kwalifikuje.
Braku odpowiedniej kasy za fizycznie wykorzystany urlop w danym miesiącu to jednak zauważyłabyś w terminie wypłaty 8)

A Ty dalej swoje
Z takimi tekstami raczej nie zostaniesz fajnom forumkom :lizak:

Gość 2010-07-13 o godz. 21:43 0

MarMaja napisał(a):Madeleine napisał(a):MarMaja napisał(a):napisałam, że zauważyłabym brak wypłatyA jednak dopiszę to, co wykasowałam, mimo, że Miminie to nie pomoże. Cóż, ja NIE zauważyłam, że pracodawca nie wypłacił mi całej jednej pensji (chyba za zaległy urlop - już nawet nie pamiętam szczegółów). On też nie - zorientowaliśmy się po kilku miesiącach, oczywiście dostałam kasę.
Jaki z tego morał? No cóż, zdarza się ;) Czekam na lincz 8)

To się nie kwalifikuje.
Braku odpowiedniej kasy za fizycznie wykorzystany urlop w danym miesiącu to jednak zauważyłabyś w terminie wypłaty 8)

znaczy co? że nie zauważyłam, że w jednym miesiącu w ogóle pensji nie zostałam, to się nie kwalifikuje?

Gość 2010-07-13 o godz. 22:31 0

Madeleine napisał(a):MarMaja napisał(a):Madeleine napisał(a):MarMaja napisał(a):napisałam, że zauważyłabym brak wypłatyA jednak dopiszę to, co wykasowałam, mimo, że Miminie to nie pomoże. Cóż, ja NIE zauważyłam, że pracodawca nie wypłacił mi całej jednej pensji (chyba za zaległy urlop - już nawet nie pamiętam szczegółów). On też nie - zorientowaliśmy się po kilku miesiącach, oczywiście dostałam kasę.
Jaki z tego morał? No cóż, zdarza się ;) Czekam na lincz 8)

To się nie kwalifikuje.
Braku odpowiedniej kasy za fizycznie wykorzystany urlop w danym miesiącu to jednak zauważyłabyś w terminie wypłaty 8)

znaczy co? że nie zauważyłam, że w jednym miesiącu w ogóle pensji nie zostałam, to się nie kwalifikuje?

coś kręcisz - dla mnie zaległy urlop to taki, którego nie wykorzystałaś fizycznie a pensja za niego to ekwiwalent i wypłaca się go przy okazji wypłaty miesięcznej. Jeśli nie ma tego dodatku przy pensji to faktycznie można tego nie zauważy (np. dlatego, że można nie wiedzieć kiedy firma robi takie rozliczenia) i to akurat mnie nie dziwi. Ale w ogóle braku wypłaty nie zauważyć, to trudno mi w to uwierzyć.
Tak czy owak mogę jedynie pogratulować wszystkim (łącznie z księgową) specyficznej spostrzegawczości 8)

Gość 2010-07-13 o godz. 23:38 0

Carrie napisał(a):MarMaja napisał(a):Ale to rzeczywiście Twój wybór. Ja mam trochę więcej szacunku do siebie i swoich umiejętności zawodowych.
I po co ten tekst?

Mimina prosi o radę, a nie pouczenia.. można sobie darować sądzę niektóre teksty

Aga napisał(a):i mimina nie prosiła się o komentarz na temat co zrobiła, jak z nią postąpiono itp. a o poradę co teraz ma zrobić- w googlach sprawdź różnicę między tymi słowami;
A ja z lekka nie rozumiem o co cała ta afera i naskakiwanie na MarMaję.. Może tekst o szacunku rzeczywiście jest nieco przesadzony, bo można to było powiedzieć łagodniej, ale mi po przeczytaniu wypowiedzi miminy dokładnie to samo przyszło do głowy: jak można być tak naiwnym, żeby pracować bez umowy o pracę :o

A że mimina prosi o radę, a nie pouczenia.. Cóż, niejednokrotnie wraca na Forumi ten sam temat: zakładasz wątek, wywnętrzasz się - bądź gotowa na różne opinie, również te krytyczne. Tekst MarMai moim zdaniem wcale nie jest obraźliwy czy niegrzeczny. Ot napisała dziewczyna co sądzi na ten temat - jej prawo. Na dodatek zrobiła to w dość wyważony sposób, bo cisną się tu pod klawiaturę cięższe określenia.. ;) A tu nagle wielkie halo, bo mimina prosiła o pomoc, a ktoś śmiał ją skrytykować.

Gość 2010-07-14 o godz. 02:00 0

Carrie napisał(a):Dżej napisał(a):Może tekst o szacunku rzeczywiście jest nieco przesadzony, bo można to było powiedzieć łagodniej
A chociażby o to..

I tak mi się jeszcze nasunęło. MarMaja poucza miminę, że ta nie ma szacunku dla samej siebie.. a czy sposób jej wypowiedzi nie świadczy też o braku szacunku dla miminy?

Czy może znów.. mimina się sama o to prosi, by jej nie szanować?

Gość 2010-07-14 o godz. 03:38 0

MarMaja napisał(a):
coś kręcisz - dla mnie zaległy urlop to taki, którego nie wykorzystałaś fizycznie a pensja za niego to ekwiwalent i wypłaca się go przy okazji wypłaty miesięcznej. Jeśli nie ma tego dodatku przy pensji to faktycznie można tego nie zauważy (np. dlatego, że można nie wiedzieć kiedy firma robi takie rozliczenia) i to akurat mnie nie dziwi. Ale w ogóle braku wypłaty nie zauważyć, to trudno mi w to uwierzyć.
Tak czy owak mogę jedynie pogratulować wszystkim (łącznie z księgową) specyficznej spostrzegawczości 8)

Ku ścisłości - ekwiwalent za urlop jest wypłacany tylko i wyłącznie za niewykorzystany urlop osobie, która odchodzi z pracy i nie zdążyła tego urlopu wykorzystać. Nie można płacić ekwiwalentu osobie, która pracuje - urlop trzeba fizycznie wykorzystać. I z tego co ja zrozumiałam to Mimina w papierach ma, że po macierzyńskim (za który płaci ZUS) poszła na urlop wychowawczy (za który nikt nie płaci). Ale przed wychowawczym pracodawca ma obowiązek udzielić zaległy i bieżący urlop wypoczynkowy, za który on płaci. Mimina pewnie nie wiedziała, że pracodawca zrobił takie coś bo myślała, że jest od razu po macierzyńskim na wychowawczym i o tym jest mowa.
No i Mimina zapytaj się szefa jak to jest możliwe, że on Ci wypłacił wynagrodzenie za urlop z góry gdy byłaś w szpitalu? Przecież po urodzeniu dziecka poszłaś na macierzyński i dopiero później on mógł Ciebie wysłać na wypoczynkowy.

Gość 2010-07-14 o godz. 03:54 0

Carrie, nie nadinterpretuj za bardzo ;)

Gość 2010-07-14 o godz. 03:55 0

Dżej napisał(a):Carrie, nie nadinterpretuj za bardzo ;)
Lubię :lizak:

Gość 2010-07-14 o godz. 04:07 0

No to widzę, że się rozpętało....nie chciałm tego.

A dla MArMaji kilka wyjaśnień...odnośnie szcunku do siebie - nie komentuję bo szoda czasu. Poza nie wiesz czy wiesz ale nie ma obowiązku formy pisemnej umowy zlecenie. Umowy o prace owszem, ale ja sie o to upominałam od samego początku a że po kilku tygodniach jej nie dostałam, byłam w 7 mieśacy ciązy z meża zwolnili z pracy to oczywiście powinnam rzucić wszytko w pizdu bo każdy inny pracodawca w moim 30 tyś. mieście czeka na kobietę w ciazy z otwartymi rękami. Wierz mi gdyby tylko miała wybór i możliwość innej pracy już by mnie tam nie było. A po drugie w jakiej wypłacie powinnam zauważyć brak zapłąty za urlop skoro po macierzynskiem poszłam na wypoczynkowy a potem o drazu na wychowawczy i nie razu nie byłam w pracy by móc zarobić na kolejną pensję

Reszty nie komuntuję, na krytykę jestem odporna i mam gdzieś kto nie znając wszystkich pobudek takiego a nie innego mojego posępowania ocenia je i mój szacunek do samej siebie. I jeśli chęc utrzymania rodziny z dzieckiem na finiszu jest głupotą to ją popełniłam...

Gość 2010-07-14 o godz. 04:08 0

MarMaja napisał(a):coś kręcisz - dla mnie zaległy urlop to taki, którego nie wykorzystałaś fizycznie a pensja za niego to ekwiwalent i wypłaca się go przy okazji wypłaty miesięcznej. Jeśli nie ma tego dodatku przy pensji to faktycznie można tego nie zauważy (np. dlatego, że można nie wiedzieć kiedy firma robi takie rozliczenia) i to akurat mnie nie dziwi. Ale w ogóle braku wypłaty nie zauważyć, to trudno mi w to uwierzyć.
Tak czy owak mogę jedynie pogratulować wszystkim (łącznie z księgową) specyficznej spostrzegawczości 8)

MarMaja, skrót myślowy. Po porodzie poszłam na macierzyński, potem urlop zaległy i normalnie przysługujący, potem wychowawczy. I owszem, nie zauważyłam, że nie dostałam pieniędzy za ten urlop i że w ogóle pieniądze na koncie się nie pojawiły 8) (to tylko jest dowodem na to, że zarabiałam za mało, żeby to nasz budżet domowy zauważył ;) ).
Dżej napisał(a):mi po przeczytaniu wypowiedzi miminy dokładnie to samo przyszło do głowy: jak można być tak naiwnym, żeby pracować bez umowy o pracę :o Wiesz, mi też przyszło- że ja bym się w taką sytuację nie dała wmanewrowac. Ale dlatego, że mieszkam w dużym mieście, w pracodawcach mogę przebierac, znam swoje prawa, kwalifikacje i tak dalej. Ale... nie każdy tak ma, nie każdy może sobie pozwolic na kilkumiesięczne szukanie pracy, ma takie kompetencje, że zdobędzie nową, równie dobrą (i za taką samą kasę) i tak dalej.

Inna sprawa, że praca na czarno nie dotyczy tylko pracowników niskiego szczebla. A wielu niestety jest takich, którzy wolą dostac 10 tysięcy pod stołem i miec na umowie minimalną, niż od całości odprowadzic 40% podatku.

Gość 2010-07-14 o godz. 04:11 0

joann5 napisał(a):MarMaja napisał(a): z tego co ja zrozumiałam to Mimina w papierach ma, że po macierzyńskim (za który płaci ZUS) poszła na urlop wychowawczy (za który nikt nie płaci). Ale przed wychowawczym pracodawca ma obowiązek udzielić zaległy i bieżący urlop wypoczynkowy, za który on płaci. Mimina pewnie nie wiedziała, że pracodawca zrobił takie coś bo myślała, że jest od razu po macierzyńskim na wychowawczym i o tym jest mowa.
No i Mimina zapytaj się szefa jak to jest możliwe, że on Ci wypłacił wynagrodzenie za urlop z góry gdy byłaś w szpitalu? Przecież po urodzeniu dziecka poszłaś na macierzyński i dopiero później on mógł Ciebie wysłać na wypoczynkowy.

no o tym wszytkim pisłam na początku - on powiedział, że mam wychowawczy zaraz po macierzynskiem po czym wyparował na kilka miesięcy i za jakiś czas dowiedziałam się, że ja miałam wpisany w papierach wypoczynkowy......

Gość 2010-07-14 o godz. 04:11 0

Madeleine napisał(a):
Inna sprawa, że praca na czarno nie dotyczy tylko pracowników niskiego szczebla. A wielu niestety jest takich, którzy wolą dostac 10 tysięcy pod stołem i miec na umowie minimalną, niż od całości odprowadzic 40% podatku

Albo taka, że pracodawcy proponują, że dadzą "resztę" (spooorą część) pod stołem (żeby np inni pracownicy nie wiedzieli). Coś takiego mi zaproponowano i jak widzę dookoła nie jest to przypadek jednostkowy.

Gość 2010-07-14 o godz. 04:14 0

... albo dobra zresztą, nic już nie napiszę publicznie, w każdym razie też dostałam propozycję w tym klimacie

Gość 2010-07-14 o godz. 04:40 0

Dżej napisał(a): jak można być tak naiwnym, żeby pracować bez umowy o pracę :o
Umowa o pracę nawet mimo niezachowania formy pisemnej, też jest ważna i skuteczna. Wtedy również jak najbardziej obowiązuje ona obie strony. A formę pisemną, mimo przepisów KP, od prywaciarza ciężko czasem wyegzekwować - wierz mi. A o naiwności bym nie pisała, rzecz najwazniejszą IMHO mimina sprawdziła:
mimina napisał(a): W zusie byłam sprawdzać czy odprowadza składki i wszystko tam było ok.
Naiwnością dla mnie raczej byłoby wiara w dobre intencje pracodawcy, który kombinuje z wysokością poborów, tylko z drugiej strony w dzisiejszych czasach co drugi pracodawca tak robi.

Fagih, która swego czasu przez 2 lata nie mogła się doprosić podpisania umowy o pracę ( wszystko inne było ok, odprowadzane na bieżąco, płacone na bieżąco, księgowane na bieżąco... zawalona była właśnie jedyna rzecz, która zależała wyłącznie od szefa a nie od księgowości - czyt. wydrukowanie pisemnej umowy o pracę i podpisanie jej przez obie strony. Bywa. Dotyczyło to zresztą połowy pracowników. Ani ZUS, ani US ani PIP nie miały wątpliwości, że każdy z pracowników tej firmy jak najbardziej tam pracuje ;) )

Gość 2010-08-17 o godz. 15:04 0

Pochwale się, że pieniądze wywalczyłam przy pomocy adwokata, który przedstawił pracodawcy warunki ugody oraz zarzuty, które zostaną przedstawione w sądzie pracy jeśli nie zechce "iść na ugodę". Pracodawca nie miał odwagi spotkać się ze mną i wszytko zapłącił memu adwokatowi.

Teraz tylko złoże wypowiedzenie i czekam az zakończe znajomośc z tym kretynem.

Gość 2010-08-17 o godz. 15:07 0

super mimina :)

Gość 2010-08-17 o godz. 15:27 0

Mimina cieszę się, że się udało :usciski:

Gość 2010-08-17 o godz. 18:24 0

mimina napisał(a):Pochwale się, że pieniądze wywalczyłam przy pomocy adwokata, który przedstawił pracodawcy warunki ugody oraz zarzuty, które zostaną przedstawione w sądzie pracy jeśli nie zechce "iść na ugodę". Pracodawca nie miał odwagi spotkać się ze mną i wszytko zapłącił memu adwokatowi.


A dlaczego pracodawca płacił adwokatowi a nie Tobie???? Adwokat był upoważniony przez Ciebie do odbioru pieniędzy?

Gość 2010-08-17 o godz. 18:32 0

kasia29 napisał(a):mimina napisał(a):Pochwale się, że pieniądze wywalczyłam przy pomocy adwokata, który przedstawił pracodawcy warunki ugody oraz zarzuty, które zostaną przedstawione w sądzie pracy jeśli nie zechce "iść na ugodę". Pracodawca nie miał odwagi spotkać się ze mną i wszytko zapłącił memu adwokatowi.


A dlaczego pracodawca płacił adwokatowi a nie Tobie???? Adwokat był upoważniony przez Ciebie do odbioru pieniędzy?
Może swoim starym zwyczajem wcisnął mu gotówkę do ręki... 8)
Mimina: gratuluję.

Gość 2010-08-17 o godz. 19:23 0

TAk adwokat byl upowważniony, wszystko ustalał w porozumieniu ze mną i za moją zgodą. pracodawca po porstu nie ma odwagi teraz spojrzeć w oczy bo wie ze zrobił z siebie kłamcę i kretyna podrabiając mój podpis na listach płac i kłamiąc w żywe oczy. A wie, ze ja bym mu powiedziała co o niem myśle...co i tak zrobie prędzej czy później...

Odpowiedz
Podobne tematy
Kategorie pytań