Zgłoś naruszenie


Proszę uzupełnić wszystkie pola.

Pytania » Czas wolny
  • firenza 2010-05-31 o godz. 16:58, odsłony: 2777 0

    Sąsiedzi z piekła rodem...

    A propos tej historii o zakłócaniu spokoju przez psa... mam podobny problem... razem z narzeczonym pół roku temu zaczęliśmy wynajmować mieszkanie w bloku pełnym starszych osób. No i się zaczęło... najpierw jednej z sąsiadek z parteru zaczęło przeszkadzać,że trzaskam "za głośno" drzwiami z klatki schodowej ( dodam,że mają one ogranicznik- ciężko trochę byłoby trzasnąć) ,aż "wszystko jej się w domu trzęsie" . Jakiś czas później sąsiadom z dołu zaczął przeszkadzać nasz pies,który "tak głośno tupie,że spać nie można" (pies waży 17 kg i ma 10 lat...głównie śpi) , na koniec zaczęli pisać pisma w sprawie psa do jakiejś wspólnoty mieszkaniowej ,a ja usłyszałam serię wywrzeszczanych bluzgań i pretensji,że mamy "coś ku...wa z tym psem zrobić" . Usłyszeliśmy ,że odkąd się wprowadziliśmy"nie ma spokoju" ( dom,tzn. mieszkanie służy nam do spania i jedzenia posiłków,bo pracujemy całymi dniami) , a my nawet nigdy nie oglądamy telewizora po 21 i nie zapraszamy gości,żeby nie rozmawiać za głośno...paranoja.Niechętnie wracamy do domu,bo nic nie możemy tam praktycznie robić. Zrobiliśmy się smutni,a nasze wymarzone mieszkanie zamieniło się w więzienie... :(( Dlaczego niektórzy ludzie lubią i chcą komuś zmarnować początki wspólnego życia??? ja zrobiłam się nerwowa i modlę się wychodząc każdorazowo z mieszkania,żeby znowu jakaś zmierzła sąsiadka mnie nie zaczepiła i nie odbiła sobie swojego zgorzknienia na mojej osobie...

    Odpowiedzi (12) Kategoria: Czas wolny Ostatnia odpowiedź: 2010-06-05, 04:13:10 Tagi: , ,

Odpowiedz
Dodaj odpowiedź
Najnowsze / Najstarsze

Wybrana odpowiedź

Najwyżej ocenione odpowiedzi

Odpowiedzi

matylda_zakochana 2010-05-31 o godz. 17:58 0

Wiem co czujesz, też mieszkałam w takim bloku.
Byłam na nie zła dopóki nie uświadomiłam sobie, że w sumie nie mają nic lepszego do roboty niż nasłuchiwanie sąsiadów, więc poczułam, że robię to dla ich dobra ;) Od razu poczułam się lepiej :)

Szynia 2010-06-01 o godz. 04:12 0

A myślałam, że to o mnie ;)
Niestety to, co nam się wydaje ok sąsiadom może przeszkadzać.
Moja rodzina, a właściwie dziecko są problemem dla sąsiadów z dołu :( Blok z wielkiej płyty. Bieganie im przeszkadza, a córka sąsiadki uczy się do matury.
Dodatkowo raz na jakiś czas zdarzają się nocki jak dziś, że 3 godziny jest albo płacz albo śmiech Młodej i tupanie z sypialni dziecka do rodziców i z powrotem. Co zasnęła, to zaraz się budziła - coś ją męczyło, a później się po prostu rozbudziła i rozkręciła na maksa. O tym, że sąsiadki odczuły to na swojej skórze, domyślam się z odgłosów, jakie rano dochodziły z dołu - mega kłótnia na pewno była wynikiem braku snu w nocy.
Na swoją obronę dodam, że staramy się koncentrować życie rodzinne w pokoju, który nie jest nad sąsiadami, ale przecież nie zrezygnuję z korzystania z innych pomieszczeń. Nie ma nas całymi dniami, wracamy ok 17.30 lub później, no i "tupiemy" do 22.00, a blok jest bardzo akustyczny.
Mam już wizję, że jak córka sąsiadki nie zda matury, to ona będzie nas o to obwiniać

Gość 2010-06-01 o godz. 04:19 0

Ja mam wrażenie, że ludzie, którzy mieszkają w blokach, nie potrafią się czasem pogodzić, że to niesie ze sobą pewne niedogodności, na które nie da się nic poradzić, nie uprzykrzając sobie wzajemnie życia. Nie mówię o ekstremach w stylu - muzyka na full, ale o sprawach typu "tupanie" i płacz dziecka.

Do łba by mi nie przyszło, żeby sąsiada zza ściany nękać, bo gra w dzień na pianinie, chociaż obiektywnie to mi czasem przeszkadza, podobnie jak akustyczna łazienka sąsiada za ścianą naszej sypialni. Ale ludzie - moje dziecko też przeszkadza, nie czarujmy, więc jesteśmy kwita. ;)

I wiesz co - szczerze współczuję, bo bym zwariowała pewnie, gdyby mi ktoś tak truł d...ę za rzeczy, na które mam niewielki wpływ. I nie pocieszę Cię - ale nic na to chyba nie poradzisz - taki typ człowieka. Możesz olać i odpierać ataki z irytującym spokojem, albo się pieklić i dręczyć. Żyj normalnie w miarę możliwości, bo oszalejesz. A oni niech się wściekają - ich problem. 8)

Szynia 2010-06-01 o godz. 04:24 0

Blutka napisał(a): Możesz olać i odpierać ataki z irytującym spokojem, albo się pieklić i dręczyć. Żyj normalnie w miarę możliwości, bo oszalejesz. A oni niech się wściekają - ich problem. 8)
Nie jest tak łatwo.
Postanowiliśmy, że jak sąsiadka jeszcze raz przyjdzie, to ją postraszymy, że remont planujemy i jak nas będzie dalej nachodzić, to go zaczniemy jeszcze przed maturą córki ;)

kasiacleo 2010-06-01 o godz. 06:12 0

też mieszkałam w bloku ze starszymi osobami, tylko ze moi byli naprawdę zyczliwi

natomiast moi rodzice mają sąsiadkę, która w niedzielę o 9 rano odkurza mieszkanie, no niby nic takiego ale zaraz potem leci do kościoła a jej syn zaczyna ćwiczenia na tąbce, nie melodje tylko gamy (najlepsze jest to że zespół w którym gra ma wynajęte pomieszczenie do ćwiczeń, więc nie musi grac sąsiadom do śniadania)

jak była wielkanoc i sąsiadka szła na rezorekcję, a moi rodzice ze względu na mojego młodszego brata postanowili pójść na późniejszą msze, to sąsiadka o 5 rano suwała łóżkiem, bo ma takie składane na kółkach, jakby nie mogła tego zrobić jak wróci

moi rodzice nie zwracają jej uwagi bo przyzwyczaili się już do jej zachowań, myślę, że uwagi Waszych sąsiadów są śmieszne bo każdy był kiedyś dzieckiem i oni pewnie dzieci też mieli tylko że już tego nie pamietają, a to że słychac kroki no kurcze Wy pewnie też macie kogoś nad głowami to macie na nich skargi wnosić, bo chodza za głośno?

Gość 2010-06-01 o godz. 06:16 0

kasiacleo napisał(a):w niedzielę o 9 rano odkurza mieszkanie
sąsiadka o 5 rano suwała łóżkiem, bo ma takie składane na kółkach, jakby nie mogła tego zrobić jak wróci

Kurczę, no mnie się wydaje, że to nic takiego, serio. Może nie lubi, jak jej rano łóżko leży rozgrzebane - a ile może trwać takie złożenie łóżka?
Ja też w niedzielę odkurzam, jak już nie mam kiedy w tygodniu. I często jest to 9 rano. ;)

kasiacleo 2010-06-01 o godz. 06:20 0

Blutka napisał(a):kasiacleo napisał(a):w niedzielę o 9 rano odkurza mieszkanie
sąsiadka o 5 rano suwała łóżkiem, bo ma takie składane na kółkach, jakby nie mogła tego zrobić jak wróci

Kurczę, no mnie się wydaje, że to nic takiego, serio. Może nie lubi, jak jej rano łóżko leży rozgrzebane - a ile może trwać takie złożenie łóżka?
Ja też w niedzielę odkurzam, jak już nie mam kiedy w tygodniu. I często jest to 9 rano. ;)

rodzice są już przyzwyczajeni, ale ona nie suwa łózkiem raz dwa tylko tak z kilka razy

wiesz kiedyś jak moja mama miała nocki to nie było dla niej fajne jak ledwo usnęła a za chwilę rozlegała się trąbka czy odkurzacz, ale nigdy nie zwróciła uwagi bo ciszy nocnej nie było, a nie każdy musi wiedziec że ona akurat odsypia

Gość 2010-06-01 o godz. 06:31 0

Szynia jak sąsiadka przyjdzie to poinformuj ją ze do miedzy 6-22 mozecie robic co chcecie. a w nocy jak dziecko bedzie plakac/smiać to je poprosisz zeby przestało bo to sasiadom przeszkadza. ale za to ze posłucha nie ręczysz.

Szynia 2010-06-01 o godz. 06:56 0

Bluemendale napisał(a):Szynia jak sąsiadka przyjdzie to poinformuj ją ze do miedzy 6-22 mozecie robic co chcecie. a w nocy jak dziecko bedzie plakac/smiać to je poprosisz zeby przestało bo to sasiadom przeszkadza. ale za to ze posłucha nie ręczysz.
Blue, ale ja strasznie miętka jestem i asertywność u mnie kompletnie lezy, moją taktyką jest bierny opór

Kasiacleo, nie mamy nikogo nad głową, bo mieszkanie nad nami jest na sprzedaż, ale jak przychodzą oglądający, to słychać ich kroki.

Firenza, przepraszam, że się podpinam pod Twój wątek. Wiem co czujesz, bo ja też się nerwowa zrobiłam :| Może jak się na forum wygadasz, to Ci się lepiej zrobi, bo mnie już lepiej, tylko zobaczymy jak po powrocie do domu będzie.

Dziewczyny, Wasze opinie podnoszą mnie na duchu.

matylda_zakochana 2010-06-01 o godz. 10:00 0

Moim sąsiadom przeszkadzało, że kąpiel biorę nie w tych godzinach co trzeba, że za rano (o 7, przed szkołą), że za późno. Cóż...

Gość 2010-06-01 o godz. 17:55 0

moja sasiadka nasluchiwala czemu codziennie o 17nastej woda leci z duzej wysokosci..
jak jej powiedzialam, ze biore prysznic to zaczela dopytywac :a jak to jest zrobione, bo ona nie slyszy zebym woda ze "sluchawki" sie oplukiwala tylko tak jakby to bylo w jednym miejscu. spokojnie wyjasnilma sie ze mam wanne z kabina pruysznicowa to powiedziala ze nastepnym razem bardziej sie przyslucha, bo naprawde nie jest pewna czy to to...

xandra 2010-06-05 o godz. 04:13 0

Carol lol lol lol

dziewczyny, co innego glosna muzyka (pisałam juz nieraz o sasiedzie moim ), co innego remont, jeszcze co innego dziecko ;)
jesli sasiad napieprza dichem (jak moj) od południa do nocy, to mimo braku ciszy nocnej (22-6) jest cos takiego jak "zakłocenie miru domowego" czyli mimo braku ciszy nocnej, kazdy ma prawo do mieszkania sobie w swoim mieszkaniu jak czlowiek ;)
sasiadowi powiedzialam o przepisach i sie uspokoił, gdyby nie - sprawa jest z powodztwa cywilnego kierowana do sądu grodzkiego i jest jak najbardziej do wygrania, bo kazdy ma swoj kawałek bloku, za to placi i nie musi być nękany muzyką (a u mnie az przedmioty drzały, pomijam juz to, ze czesto sa tam awantury - ona do niego - ty ch..., a on - ty k...) - w to sie nie wtracam ;)

co do upierdliwych sasiadów - moze kiedyś wyłozyć argumenty? zaprosić do domu, pokazac psa ;) , moze usmiechem wytracić bron z reki?
albo - wrecz przeciwnie, oskarzyc o nękanie - bo jesli nie hałasujecie albo was po prostu nie ma w domu, to sa bezpodstawne zarzuty

no nie wiem ;)

Odpowiedz