Quantcast
  • Gość odsłony: 14160

    Jak stymulować rozwój dziecka w wieku 1-3?

    ...czyli witamy w "domowym żłobku";)Zgodnie z obietnicą, jaką dałam w innym wątku, dzielę się mądrościami mojej mamy, która wiele lat uczyła, w liceum dla opiekunek dziecięcych, opieki nad najmłodszymi dziećmi.Mam nadzieję, że przyłączycie się ze swoimi pomysłami na rozwijające zabawy, adresami stron na których można o tym poczytać, namiarami na ciekawe książki itp.Na pewno szczególnie cenne będą rady naszych forumowych przedszkolanek i „pedagożek” (brzmi strasznie;) ), które maja świeżą wiedzę w temacie ( moja mama już ponad 10 lat nie pracuje w zawodzie, wiec mogła już sporo pozapominać ;P)Na początek wskazówki jak urządzić pokoik małemu dziecku, aby nie przypominał on bezładnej plątaniny najrozmaitszych zabawek wydających głośne dźwięki przy każdym poruszeniu i święcących wszystkimi kolorami tęczy ;PIdea jest taka jak w żłobku, czyli kąciki tematyczne. Zbraku miejsca ( jak np. u mnie) wystarczą półeczki tematyczne. Potem możemy proponować dziecku urozmaicone zabaw,przemieszczając się od jednego kącika do drugiego i w każdym stymulując jego inne zmysły. Najmłodsze "roczniaki" pewnie nie będą w stanie się skupić na jednym kąciku dłużej niż 5 minut, ale już trzylatki powinny się zająć na 15- 20 minut.Kącik do zabaw konstrukcyjnychKlocki drewnianeKlocki plastykowe duże – zaciskaneForemki do piętrzeniaKącik do zabaw dydaktycznychKsiążeczki + pacynki, zabawki pluszowe, które pokazują np. te same zwierzątko, co w książeczce, albo postacie z bajkiWorek czarodziejski ( chowamy do niego różne przedmioty np. piłkę, lalę, auto i pozwalamy je dziecku pomacać, a potem ma zgadnąć, czego dotykało)Układanki - puzzle ( na początku 2-elementowe potem bardziej skomplikowane) Można samemu przygotować – narysować różne owoce na kartonie i przeciąć rysunki na pół.Loteryjki obrazkowe – mamy na kartce narysowane trzy rożne przedmioty, dziecko ma je na osobnych karteczkach i ma je dopasować do kartki ( powinny być tematyczne np. zwierzęta: kot, pies, miś , kaczka itp., przedmioty użytkowe ( kubeczek, łyżeczka, talerz, butelka), owoce ( jabłko, gruszka, banan, winogrona) meble (stół, krzesło, łóżko) itp.Chusta i kolorowe pudełka do chowania pod nie zabawek ( dziecko zgaduje, pod którą jest zabawka)Kącik do zabaw ruchowychDo wspinania tzw. cegiełki – mogą być http://www.sklep.educarium.pl/educarium.php?section=2&kategoria=3599&p=1&subkategoria=111&produkt=4695, ale równie dobrze grube słowniki, albo drewniane pudełka z Ikei odwrócone do góry dnemDo rzucania: woreczki z materiału wypełnione grochem + kosz, do którego można je rzucać, hula hop albo szarfa, z której można zrobić okrąg na podłodze, do którego dziecko ma wrzucać np. woreczkiDo chodzenia: dywanik – robimy z niego dróżkę prostą (szer. ok. 30 cm), a potem z zakrętami i prosimy żeby dziecko po niej przeszło ( można zrobić np. ze starej karimaty – przeciąć ją wzdłuż na pół)Wiaderko + plastikowe listki albo kwiatki – rozrzucamy je po pokoju a dziecko ma pozbierać do wiaderkaPiłki wszystkich rozmiarów plastikowe, gumowe, skórzane, materiałowe – od małych po duże, do ćwiczenia rzucania, turlania, kopaniaKącik umuzykalniającyBębenek, tamburyn, grzechotki, marakasy, cymbałki, trąbka, dzwoneczki, klekotki, pozytywki grająceZabawy: najlepiej samodzielnie śpiewać dziecku rożne skoczne piosenki (teksty dla odświeżenia pamięci np.http://www.icons.com.pl/ewa/piosenki.htm), a dziecko przygrywa nam na instrumentachKącik do zabaw twórczychStolik + krzesełeczkoEwentualnie sztalugiKartki + kredkiPlastelina, ciastolina, papier machePapier kolorowy – do wydzieranek (dla najmłodszym) i wyklejanek ( dla starszych)Farby wodne dla starszychFartuszek plastikowy na ubranieKącik do zabaw tematycznychLalka z włosami do czesania, miśWózek dla laliKrzesełko i stół dla lalkiKubeczek, łyżka , talerzyk dla laliKubeczek, szczoteczka do zębów dla laliGrzebień, szczotka, lusterko dla lalkiŁóżeczko, pościel dla laliZabawy – w czesanie lali, karmienie, przewijanie, kładzenie lali spać, mycie itp. ( UWAGA: obowiązkowe również dla chłopców8))Kącik do zabaw manipulacyjnychŻyłka plus klocki z dziurką do nawlekaniaTabliczka perforowanaz żyłką do przewlekania ( dla starszych dzieci)Słoik zamykany plus guziki do wrzucania do niegoKlocki – piramidka ( okrągłe do nakładania na bolec)Klocki – sorter – zaczyna od kółek, potem trudniejsze kształty (trójkąt, kwadrat, gwiazdka)Ruskie baby (matrioszki)Foremki ( wkładanie małych w duże – zaczynamy od 2 bardzo różniących się wielkością)Wiaderka plus mniejsze klocki do przesypywaniaKącik do manipulacji przestrzennejSamochody (obowiązkowe również dla dziewczynek8) )Zabawki na sznurku do ciąganiaZabawki na patyku do pchaniaSamochody duże z naczepą do przewożenia rzeczy miejsca na miejscePonieważ moje kąciki są już prawie kompletnie wyposażone, to w święta mam obiecaną pokazówkę, jak powinien wyglądać cykl zabawowy;)

    Odpowiedzi (111)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-11-05, 02:51:16
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2013-11-05 o godz. 02:51
0

Madeleine napisał(a):pierwszy z brzegu link:
http://www.edukacyjna.pl/ksiazka.php?id=6194
dzięki :) wpierw zapytałam a potem sama poszukałam i tez mam tę stronke

Odpowiedz
Gość 2013-11-04 o godz. 20:12
0

pierwszy z brzegu link:
http://www.edukacyjna.pl/ksiazka.php?id=6194

Odpowiedz
Gość 2013-11-04 o godz. 16:26
0

lady_of_avalon napisał(a):Polecam wszystkim mamusiom mającym problemy z przypomnieniem sobie dziecięcych wierszyków i piosenek: ;)




gdzie mozna nabyć te ksiązkę?

Odpowiedz
Gość 2013-11-03 o godz. 19:58
0

Polecam wszystkim mamusiom mającym problemy z przypomnieniem sobie dziecięcych wierszyków i piosenek: ;)



Zesatw składa się z książki z tekstami piosenek i wierszyków oraz zabawami w które można sie bawic podczas śpiewania plus 3 płyty CD.

Podzielony jest na 3 części:
Ja wśród innych - kształtowanie poczucia własnej tożsamości. Zabawy i piosenki koncentrują sie na osobie dziecka: jego imieniu, cechach wyglądu, zachowaniu, zainteresowaniach i ulubionych zajęciach
Ciało i przestrzeń - wspomaganie rozwoju psychoruchowego: zabawy paluszkowe, zabawy rozwijające świadomośc poszczególnych cześci ciała, zabawy ułatwiające rozróznienie prawej i lewej strony ciała
Zabawy ruchowe z opowieścią - ruch jako ilustracja do tekstu piosenki. Rozwijają wyobraźnię, ćwiczą pamięc i doskonalą umiejętność komunikowania się.

Odpowiedz
Gość 2013-10-19 o godz. 05:16
0

ok, poszukam :)

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-10-19 o godz. 01:48
0

oj, musisz poszukać wśród prywatnych na Wyborczej - nie mam linka zapisanego ani regularnie tam nie bywam, moja (na razie) jednojęzyczna, tylko się osłuchuje z angielskim.

Odpowiedz
Gość 2013-10-19 o godz. 00:39
0

Shiad - daj linka do forum wielojezycznych dzieci :)

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 22:34
0

no to w moim odczuciu nawet umiejętności matematyczne to za szeroka kategoria. wiadomo - uczenie dwulatka dodawania i odejmowania specjalnie dobrym pomysłem nie jest, ale chyba bardziej dlatego, że to zwyczajnie za trudne i tak samo dobrym pomysłem nie będzie, ja wiem? uczenie go korzystania z mapy? czy rozróżniania części mowy? - ale proste liczenie do trzech czy tam pięciu, rozróżnianie i nazywanie figur geometrycznych czy jakie tam jeszcze całkiem 'matematyczne' elementy to i w fachowych książeczkach z ćwiczeniami dla dwulatków są.

podobnie z tymi językami chyba - bardziej kwestia metody niż samego faktu. no ale sorry, ja nie widzę możliwości technicznej zmuszenia dwulatka do 'kucia słówek' (no chyba że coś w rodzaju metody Domana tylko połączonej z wymową- ale znowu, to dlaczego Doman dobry i dla niemowląt, a słówka beee?).

dowiedziono, owszem, że dzieci wychowywane w środowisku wielojęzycznym trochę później zaczynają mówić i na początku mieszają języki - no tyle że potem tą różnicę nadganiają, więc nie wiadomo jednoznacznie, co lepiej. oczywiście b. moco upraszczam, jest świetne forum na gazecie o wielojęzycznych dzieciakach i ich wychowaniu (no i całe stado źródeł w języku angielskim).

a komputery to chyba trochę w takiej pozycji 'chłopca do bicia' występują - a przecież od nich nie uciekniemy i wykorzystywać też można różnie, niekoniecznie zaraz dziecko na pół dnia posadzić, ale np razem wybrać obrazki do kolorowania i wydrukować. albo szybko znaleźć ilustracje do czegoś, o czym się akurat opowiada.

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 22:20
0

Co do uczenia logiki - to chyba niefortunnie autorka to nazwała i miała na mysli inteligencje matematyczną raczej a nie podtswowe zaleznosci przyczynowo-skutkowe ;)

Co do języków - to chociazby Lise Eliot pisze inaczej - czyli, że jezyka z którym nie zetknęlismy sie w niemolęctwie nigdy nie nauczymy się perfekcyjnie. No ale osłuchiwanie dziecka z językiem - poprzez puszczanie czy śpiewanie pisoenek na przykład to chyba nie to samo co nauka słówek ... z drugiej strony mamy jednak dzieci wychowywane w rodzinach dwujęzycznych...

Co do komputera - to zasada im później tym lepiej jest IMHO bardzo dobra, ale równie nierealna - mojego juz ciągnie lol No i czy umiejętnośc ręcznego pisania rzeczywiście w przyszłości będzie niezbędna Ja też u siebie wtórny analfabetyzm w tej dziedzinie obserwuję lol lol

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 05:36
0

szczerze powiem, że nie rozumiem tego ograniczenia na logikę - z jednej strony poleca się podkreślanie maluchom przyczyn i skutków, różnego rodzaju układanki, pasuje-nie pasuje, sortowanie wg różnych parametrów (kolory, wielkości) - a z drugiej okazuje się, że _któregoś_ z rodzajów wnioskowania logicznego lepiej nie tykać?

podobnie co do języków opinie fachowców są zdecydowanie bardziej niejednoznaczne i złożone z tego, co mi wiadomo.

no i mało realistyczne wydaje mi się izolowanie od komputera aż do momentu, kiedy maluch nauczy się porządnie pisać (chyba, że źle zrozumiałam przesłanie i izolowac należy do 3 lat) - swoją drogą to bardzo ciekawe, rośnie pierwsze pokolenie, dla którego w sumie pisanie ręczne nie będzie tak kluczową umiejętnością jak dotychczas. bo ile piszecie tak na co dzień? ja tyle, co podpisuję różne rzeczy (głównie świstki od płatności kartą, hihi) ew bawię się z Młodą i piszę po jej tablicy.

a u nas na topie ostatnio zmysły przez artykuł ciut zaniedbane:

-> węch - obwąchiwanie kwiatków i roślinek na spacerze (piachu w piaskownicy też z wnioskiem że nie pachnie), wszystkich możliwych moich i Młodej kosmetyków, jedzenia... własnych produktów przemiany materii tyż ;) (z sugestywnym krzywieniem się oraz opowiadaniem że śmierdzi)

-> smak, na razie na przeciwieństwach słodkie-słone i słodkie-kwaśne.

a no i jeszcze dorobiłyśmy się olbrzymiej tablicy suchościeralnej i dzielę się 'patentem' - kupiliśmy na Allegro po prostu płat dość grubego nieprzejrzystego pleksi (naście czy dwadzieścia kilka zlotych), mąż przymocował jako zabezpieczenie regału i jakoś z dużo większym entuzjazmem Młoda to traktuje niż wcześniejsze malowanie po mniejszym odpowiedniku.

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-10-18 o godz. 05:13
0

Znowu coś z edziecka:
http://www.edziecko.pl/pierwszy_rok/1,79404,3884727.html?as=1&ias=3&startsz=x

Zmysły

Wzrok dziecka jest zmysłem najbardziej atakowanym przez zewnętrzne bodźce. Kolorowe książeczki i zabawki edukacyjne rozwijają, ale spróbuj nie zaniedbywać zmysłu dotyku i słuchu. Pobudza je ugniatanie i wałkowanie ładnie pachnących, miękkich tworzyw. Baw się więc z dzieckiem miękką gliną (można ją kupić w sklepach dla plastyków), ciastoliną, woskiem.

Ruch

Pozwól dziecku bez pomocy wchodzić na niskie krzesełko i schodzić z niego. Bawcie się piłką - turlaj ją po podłodze i zachęcaj malucha do kopania jej. Kup (np. w Ikei) tunel, przez który dziecko może się przeczołgiwać. Możesz też sama zrobić taki tunel z połączonych ze sobą dużych kartonów. Wybierzcie się razem na basen z ozonowaną wodą. Włóż dziecku kostium z pływaczkami lub załóż mu rękawki i bawcie się razem w wodzie.

Koordynacja

Niech maluch ćwiczy obie ręce. Może zacząć się bawić w sortowanie przedmiotów według kształtów i wkładać je do pojemników z różnymi otworami. Pod koniec drugiego roku życia nie powinno mu to już sprawiać trudności. Przydadzą się proste układanki i telefon-zabawka z obracaną tarczą. Znakomitym ćwiczeniem będzie próba samodzielnego jedzenia łyżką.

Spróbujcie na zmianę pokazywać palcem ilustracje w książeczkach. Już czternastomiesięcznemu dziecku można dać do rączki grubą kredkę i pokazać, że przyciśnięta do papieru zostawia ślady.

Poznawanie

Zabieraj malca ze sobą, gdzie tylko można. Ćwicz jego pamięć, pytając, gdzie są przedmioty, które mają w domu stałe miejsce. Rozwijaj słownictwo - opisuj części ciała, nazywaj zwierzęta i postaci w książeczce. Pozwalaj dziecku, by próbowało samodzielnie poradzić sobie z prostym zadaniem (np. układanką). Nie przejmuj się ewentualnymi niepowodzeniami, nie wyręczaj we wszystkim, ingeruj tylko wtedy, kiedy jest już wyraźnie zniecierpliwione. Zachęcaj do zabawy piaskiem, wodą, gliną, tkaninami. Pod koniec drugiego roku życia kup nietoksyczne farby i pokaż, że można malować dłońmi i stopami.

Emocje

Przyjmuj pomoc dziecka, nawet jeśli to dodatkowy kłopot. Kiedy przekracza dozwolone granice, mów "nie" spokojnie, stanowczo i konsekwentnie. To nic, że czasami wpada w złość, krzyczy i płacze. Ma prawo sprawdzać granice twojej cierpliwości, a ty masz prawo uczyć go cywilizowanych sposobów wyrażania złości. Zabieraj malucha na spotkania z mamami, które mają małe dzieci. Nie będzie jeszcze umiał się z nimi bawić, ale zacznie się oswajać z sytuacjami społecznymi. Nie oszukuj, nie przekupuj, nie obiecuj gruszek na wierzbie. Niech dziecko wie, że zawsze, w każdej sytuacji może na tobie polegać.

Z tym nie warto się spieszyć

Języki obce. Psychologowie twierdzą, że dziecko najpierw powinno dobrze opanować język ojczysty - ten, w którym mówią do niego rodzice.

Potem można uczyć (w formie zabawy) języków obcych. Dopiero czterolatki dobrze się bawią, śpiewając angielskie piosenki i recytując obcojęzyczne wyliczanki.

Komputery. Dla małego dziecka nie jest zdrowe siedzenie w jednym miejscu przed telewizorem albo ekranem komputera. Nawet jeśli ktoś twierdzi, że jakaś gra jest dla dwulatka, zachowaj zdrowy sceptycyzm. Pierwsze programy uczące literek lub cyferek polecić można dopiero przedszkolakom. Wadą gier komputerowych jest też to, że zniechęcają do wysiłku. Dziecko przyzwyczajone do posługiwania się myszką szybciej traci zapał, kiedy musi ćwiczyć skomplikowaną sztukę pisania liter ręcznie.

Rozwijanie logiki. Małe dzieci nie mają umiejętności abstrakcyjnego myślenia. Ćwiczenie ich inteligencji (np. matematycznej) jest bezcelowe. Spowoduje tylko frustrację i odbierze zapał potrzebny na rozwijanie innych umiejętności - ruchowych, emocjonalnych, społecznych.

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 20:50
0

Aha, to u nas jeszcze regularnie kąpiel wieczorem z różnymi akcesoriami - kąpię się razem z dzieciakami. Jest mycie Oli najpierw, a potem różne rzeczy, ostatnio prym wiodą plastikowe zakręcane buteleczki z IKEI, 9,99 zl 5 sztuk:)

Odpowiedz
Ardabil 2013-10-05 o godz. 20:17
0

czytam wątek z zainteresowaniem i pojawia się tu wiele fajnych pomysłów.
Z ostatnio wymienionych przez Lady regularnie bawimy sie w tunel (z resztą "tujej" to jedno z pierwszych słów u mojego dziecka). Na razie powstaje on z oparcia od kanapy dostawionego do ściany ale już niebawem będzie profesjonalny. Miałam dość stania np. przez godzine w pozycji zgietej w pół, żeby trzymać ten tunel, podczas gdy Wojtek krzyczał po każdym przeczołaganiu się "eszcze, eszcze"
No i kąpiele zabawek odbywają się regularnie. Bez ludzików i zwierzątek WOjtek nie idzie się myć.
Z ciekawych obserwacji na dworzu to robimy ślady. Wchodzimy w kałuże i potem oglądamy nasze ślady. Oglądamy tez ślady psów, ptaków w błocie itp. Bardzo mu się to podoba.

A jeszcze wracając do kącików tematycznych. Może rzeczywiście są cenne przy zachowaniu porządku, ale jak patrzę jak Wojtek układa z różnych klocków zagrody dla zwierzątek i ludzików z Little people/ Duplo, każe sobie budować tunel (wejście do zagrody) przykrywa to książką (dach) a potem karmi te ludziki klockami. POtem podjeżdża pociągiem pakuje po kolei pasażerów do wagoników i jedzie na wycieczkę po mieszkaniu. Łączy wszystkei możliwe elementy w pokoju. I wydaje mi się, że gdybym zastosowała kiedyś takie segregowanie, nie mieszałby tak zabawek.

gdzieś było o wybieraniu rodzynek. Moje dziecko jest mistrzem w wybieraniu rodzynek z ciast i bułek. Nie lubi ich i wszystko wydłubie, choćby bułka miała stać się góra okruchów ;)

Odpowiedz
igamalczyk 2013-10-05 o godz. 11:41
0

Moja córeczka uwielbia gotować, parzyć kawę w swoich plastikowych mikroskopijnych naczyniach.A najbardziej to lubi mieszać "yżką"

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 08:05
0

A nie, to u nas właściwie nie jest problemem - tylko to, że Pitu preferuje bycie w ruchu. Jeśli go coś zainteresuje, potrafi naprawdę długo bawic się sam (typu sesja w czytanie książek, która trwa czasem i pół godziny, czy poranne zabawy zabawkami, zanim wejdziemy do jego pokoju, a on wyjdzie z łóżeczka - potrafi nawet prawie godzinę sam siedziec, czy też maratony w piaskownicy). Tyle, że po poranku z zabawkami on ma ich dosyc na cały dzień i np. potem przez resztę dnia gania koty i chce je głaskac

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-05 o godz. 07:53
0

Maciek do niedawna też nie bawił się w zabawy typowe .
Też głównie psuł , wchodził w dziury , wspinał się na meble .
Od kilku m-cy bawi się zabawkami , ``czyta`` książeczki . Ciesze się ze jest w stanie na czymś się skupić bo juz traciłam nadzieję .

Przez prawie całe wakacje byliśmy na działce i tam spędzałam czas na chodzeniu za nim . Był cały czas na nogach , zadna zabawka nie była go w stanie wciągną . Ewentualnie basen lub piaskownica ale na kilka minut .
Teraz załapał o co chodzi z zabawkami , w piaskownicy może spędzić godzinę a jak jeszcze są dzieci mogłabym go tam zostawić i odebrać wieczorem .

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 07:52
0

Lady, dzięki :) Niektóre z tych zabaw uskuteczniamy, ale nie wszystkie, przydadzą się na pewno :)

lady_of_avalon napisał(a):Droga na szczyt Roczne, półtoraroczne maluchy uwielbiają się wspinać. Pracowicie wdrapują się na krzesła, fotele, kanapy, a czasem także - niestety - regały, szafki, parapety. Radość z niezwykłych widoków i możliwość zdobycia nowego terenu wynagradzają dziecku trudy wspinaczki. Zamiast się tym denerwować, spróbuj zorganizować małemu alpiniście bezpieczną drogę na szczyt. Przydadzą się do tego poduszki, duże opakowania pieluch jednorazowych, solidne plastikowe pudła, stabilne krzesła, no i oczywiście kanapa. Ustaw je od najmniejszego do największego, tak by utworzyły tor przeszkód przypominający schody (tylko dopilnuj, by w pobliżu nie było sprzętów z ostrymi kantami). I pozwól maluchowi wspinać się do woli. Oczywiście, jeśli trzeba, pomagaj i asekurujTaaa... u nas kanapa jest stopniem numer jeden, a potem już tylko zwiększamy poprzeczkę ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 07:31
0

O, te wszystkie super są. Niemal wszystkie moglabym zastosować, bo na pewno zainteresują Maksa. Mniej statyczne, niż poprzednie. Tylko kurde... ten zraszacz... ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 07:31
0

naturella napisał(a):Najczęściej jesteśmy ok. 5 godzin na dworze, zaliczamy plac zabaw, a tam Maks totalnie, ale to totalnie nie potrzebuje towarzystwa:)
No właśnie ja podobnie, dlatego tak się dopytuję, jak to Wam czasowo wychodzi. Bo przyznam, że u nas są dni, że rano zabawy sensu stricte jest może pół godziny i wieczorem podobnie - i finito.

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 07:27
0

Mad - wrzucisz linka do farb na wątek zabawkowy albo tu??

Wyszperałam na e-dziecku trochę zabaw, które powinny usatysfakcjonowac zwolenniczki włączania dzieci w codzienne czynności ;) (wszystkie rekomendowane od 1,5 roku mniej więcej):

Korale z makaronu -od 2 lat

Kup makaron rurki, najlepiej kolorowy (w dużych sklepach można kupić makaron z dodatkiem pomidorów czy szpinaku). Wręcz dziecku sznurek i poproś, by nawlekło na niego jak najwięcej rurek. Gdy skończy, zwiąż oba końce i korale gotowe.

Deszcz w domu -od 1,5

Weź dużą konewkę, a dziecku wręcz mniejszą i poproś, by podlało w domu rośliny doniczkowe, które stoją na podłodze i na niskich kwietnikach (te bardzo rozłożyste weź na siebie). I bardzo ważne - zadanie specjalne - zraszanie liści wodą ze spryskiwacza. Maluch będzie nim zachwycony. Tylko nie martw się kałużami na podłodze. Ścieranie ich to też niezła zabawa.

Czysta robota – od 1,5

Postaw na podłodze w łazience miskę, nalej ciepłej wody z dodatkiem delikatnych płatków mydlanych, włóż kilka dziecięcych ciuszków wymagających przepierki i pozwól maluchowi mieszać, ugniatać, wyciskać. Gdy pranie jest większe, możesz zrobić je w wannie i poprosić małego pomocnika, by wygniatał je nogami. To dopiero rozkosz!

Pobawimy się w chowanego? - od 1,5

Myszkowanie wśród wypełnionych zakupami toreb to prawdziwa frajda dla malucha. Poproś go, by po kolei wyjmował i podawał ci produkty. Razem obejrzyjcie kolorowe opakowania, różnej wielkości butelki i pudełka. Wyjaśnij dziecku, co umieścicie w szafce, a co w lodówce, z czym trzeba obchodzić się ostrożnie, a co można potraktować bardziej brutalnie, co służy do jedzenia, a co do mycia.

Jak w siłowni – od 1,5

Wyrabianie drożdżowego ciasta to zabawa, która pomoże rozładować energię małemu kucharzowi. Umyj maluchowi rączki i pozwól ugniatać i poklepywać ciasto do woli. Dopiero gdy mu się to znudzi, spokojnie dokończ pracę. Potem pokaż, jak wyrosło wasze dzieło. Samodzielne jedzenie gotowego już ciasta też będzie dla malucha zabawne. Smacznego!

I jeszcze trochę dla super energicznych maluchów, żeby ich choć troche zmęczyc: ;)

Droga na szczyt

Roczne, półtoraroczne maluchy uwielbiają się wspinać. Pracowicie wdrapują się na krzesła, fotele, kanapy, a czasem także - niestety - regały, szafki, parapety. Radość z niezwykłych widoków i możliwość zdobycia nowego terenu wynagradzają dziecku trudy wspinaczki. Zamiast się tym denerwować, spróbuj zorganizować małemu alpiniście bezpieczną drogę na szczyt. Przydadzą się do tego poduszki, duże opakowania pieluch jednorazowych, solidne plastikowe pudła, stabilne krzesła, no i oczywiście kanapa. Ustaw je od najmniejszego do największego, tak by utworzyły tor przeszkód przypominający schody (tylko dopilnuj, by w pobliżu nie było sprzętów z ostrymi kantami). I pozwól maluchowi wspinać się do woli. Oczywiście, jeśli trzeba, pomagaj i asekuruj

Gonitwa za bańką

Dmuchanie baniek mydlanych jest dla dziecka na razie za trudne i musisz je w tym zastąpić, ale maluchowi spodobają się leciutkie przezroczyste kuleczki. Z zapałem będzie je gonił i próbował łapać, a potem ze zdziwieniem obserwował, jak rozpryskują się na podłodze i po prostu znikają.

Buty siedmiomilowe

Chodzenie w ogromnych butach taty czy śmiesznych pantoflach mamy to dla dziecka świetna zabawa. A przy okazji mały wędrowiec ćwiczy równowagę i koordynację ruchów. Takie człapanie, choć bardzo śmieszne, nie jest przecież łatwe! Warto zwrócić tylko uwagę, by buty, którymi bawi się maluch, były czyste i nie miały sprzączek, o które mógłby się skaleczyć. Lepiej też, by nie próbował chodzić w pantoflach na obcasie, bo może się przewrócić i zabawa skończy się łzami.

Wąż w tunelu

Dla wprawnego piechura pełzanie czy poruszanie się na czworakach jest bardzo zabawne. Zwłaszcza jeśli dostarczysz mu dodatkowych emocji, ustawiając odpowiedni tor przeszkód. Niech mały wąż przepełznie pod niskim taboretem, przeraczkuje pod stołem, przemknie między twoimi nogami. Możesz też kupić mu lekki, okrągły tunel z materiału (np. w IKEA). Przeciskanie się przez niego zachwyci małego zdobywcę.

Chodzenie po linie

Świetne zajęcie dla wprawnych piechurów. Ćwiczy równowagę i koordynację ruchów, a do tego - zabawa znakomita. No i zupełnie bezpieczna, bo lina leży na dywanie. Maluch może po niej kroczyć w skupieniu lub radośnie przez nią skakać. A prosta z początku linowa droga może z czasem przybrać kształt koła, trójkąta, kwadratu czy litery S. Oba końce liny można też przywiązać na niewielkiej wysokości (np. do stabilnych mebli)

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 07:17
0

Mad, ja nie umiem tego policzyć... dzisiaj malowaliśmy farbami, potem rysowaliśmy pisakami, czytaliśmy ksiązeczki, bawiliśmy się z Olą na łóżku, oglądaliśmy bajkę razem, bawiliśmy się w chowanego przez moment, potem byla ciastolina - to z poważniejszych rzeczy. Bylo jeszcze czesanie grzebykiem dla zabawy, chwila z samochodami, chowanie się za firanką - to z takich zabaw "typowych". Reszta to wlasnie powstrzymywanie kreatywnych zapędów, zabawy przy czynnościach typu mycie zębów, jakieś spiewanie, przekomarzanie się, wycieranie podlogi itp.

Ale dzisiaj byl mega cięzki dla mnie dzień, bo przez pogodę (wiatr silny i śnieg z zadymką) byliśmy tylko raz na dworze i to krótko:( Najczęściej jesteśmy ok. 5 godzin na dworze, zaliczamy plac zabaw, a tam Maks totalnie, ale to totalnie nie potrzebuje towarzystwa:)

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 07:13
0

Ha, widzę, że Tygrys ugryzła temat z lepszej strony niż ja, a chciałam powiedziec to samo - czasowo dziecko w domu bawi się stosunkowo mało, zwłaszcza z mamą.
Więc opcja "stymulacji non stop" w idealnym wypadku trwa pewnie 3-4 godziny, w opcji "mama się bardzo stara inspirowac dziecko" ze 2.

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 07:00
0

naturella napisał(a):Jeśli mój syn kladzie się na dywanie i bezmyślnie jeździ koparą po kreskach na nim, to ja czekam, co dalej wymyśli po tej chwili nudy/odpoczynku/zamyślenia, a nie klaszczę w dłonie niczym na zebraniu Amway, pokrzykując dziarsko: no!zuchu!wstajemy, wstajemy! działamy, działamy!
Ja też czekam. I drżę 8)

naturella napisał(a):Stymulować tak non stop to można dziecko-średniaczka, przeciętnie ruchowo pobudliwe, przeciętnie wrażliwe itp. Ja sobie kompletnie nie wyobrażam stymulowania dziecka non stop przez kogokolwiek ;)

Przecież to jest (dla mnie przynajmniej) oczywiste, że moje poświęcanie czasu dziecku oznacza głównie gonienie za nim po mieszkaniu i TOWARZYSZENIE mu w jego zabawach, mówienie do niego itp., a nie służenie cały czas jako partner do zabawy typu rzucamy do siebie piłką, a teraz razem wieża z klocków, a potem trzeba go powozic w rowerku i nie ma w tym czasu na zrobienie herbaty, nie wspominając o jej wypiciu. Inna sprawa, że moje dziecko mało się bawi w sposób typowy - zabawka z pojemnika i jeżdżenie autem po podłodze. Tylko kreatywnie ogląda mieszkanie pod hasłem "co by tu jeszcze zepsuc i na co się wspiąc ;) ". W każdym razie w domu głównie biegamy, turlamy się, wspinamy po sobie, chowamy, skaczemy itp.

Nat, a ile jest (ilościowo, nie czasowo) zabaw sensu stricte, w które się przeciętnie dziennie bawisz z Maksem? Dajmy na to, taki semafor, czy jeżdżenie razem autami i te klimaty. Ja rozumiem listę Lady jako propozycje do wykorzystania właśnie wtedy, kiedy poświęca się całą uwagę dziecku i "bawi z nim".
Więc, dajmy na to, jedna nowa zabawa na tydzień/ dwa (chociażby na spróbowanie, jak wiadomo, bez gwarancji sukcesu), to jest i tak sporo.

Przy okazji: kupiłam farby do malowania palcami - nietoksyczne, przez producenta zalecane dla dzieci od 2 lat. Są trzy kolory i fajnie można je mieszac. Super zabawa (i wszystko się ładnie spiera).

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-05 o godz. 06:53
0

Ale to chyba oczywiste ze dziecko nie będzie non stop się bawić w zabawy typu ``edukacyjne`` bo to niewykonalne .Dziecko się zmęczy , matce zabraknie pomysłów .
Zresztą czasu tez nie jest az tyle zeby dziecko zamęczyć zabawami edukacyjnymi .

Dziecko spi ok 11-12 godzin (noc + godzinna drzemka) .
Spacer ok 1,5 - 2 godziny (a niedługo już 3 , 4 lub więcej) .
Pozniej przygotowywanie posiłków , samo jedzenie które u nas zajmuje conajmniej godzine dziennie , pomaganie w praniu czyli wrzucanie do pralki a pozniej rozwieszanie (u nas pranie codziennie jedno) , ubieranie się na spacer i jeszcze cała masa innych rzeczy .
Zostaje niewiele czasu na zabawe .
Trochę bawi się sam np klockami albo koparką (albo razem coś z klocków budujemy na podłodze ), trochę czytamy bo bardzo to lubi , trochę porysujemy kredkami i jak czasem mama wymysli mu nową zabawę to chyba mu sie mózg nie przegrzeje .

Chyba nikt pisząc ze dziecku trzeba wymyślać specjalne zabawy edukacyjne nie ma na myśli całego dnia zawalonego tylko zabawami typu zaczarowany worek i inne .
To jest małe dziecko nie uczeń klasy maturalnej .

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 06:36
0

Ja jeszcze tylko jedno dopowiem. Dziecko nie musi, a chyba nawet nie powinno bawić się 12 godzin bez przerwy (jeśli przyjąć, że ten dziecka dzień tyle ma). Dziecko, tak jak dorosly czlowiek, powinno się nawet na chwilę zamyślić, zagapić na coś, czy nawet chwilę ponudzić - bo to dziala na nie stymulująco, jeśli chodzi o wymyślanie dalszych zajęć. Jeśli mój syn kladzie się na dywanie i bezmyślnie jeździ koparą po kreskach na nim, to ja czekam, co dalej wymyśli po tej chwili nudy/odpoczynku/zamyślenia, a nie klaszczę w dłonie niczym na zebraniu Amway, pokrzykując dziarsko: no!zuchu!wstajemy, wstajemy! działamy, działamy!

I może się narażę - ale z takich wiecznie stymulowanych różnymi bodźcami, zabawami, pomysłami mamy wyrastają chyba znudzeni dorośli...

I jeszcze jedno. Stymulować tak non stop to można dziecko-średniaczka, przeciętnie ruchowo pobudliwe, przeciętnie wrażliwe itp. Jeśli caly dzień stymulowałoby się taką żywą, a do tego nadwrażliwą torpedę, jak mój Maks, nawet do spokojnych zabaw, to pewne jak w banku, że wieczór bylby pod hasłem wycie, a noc nieprzespana. Dla niego wręcz konieczne są chwile spokoju, wyciszenia absolutnie samodzielnego, że zagapi się na trochę w książkę, bez mojego udzialu, bez gadania, bez pokazywania czegokolwiek. Ot, takie "bezużyteczne z punktu widzenia dziecka" chwile. Wiem, że mamy "normalnych" dzieci tego nie zrozumieją.

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 06:17
0

Będzie długo ;)

Kama24 napisał(a):Madeleine napisał(a):Gdyby ich nie miał i gdybym nie pokazała mu, jak się buduje z nich, nie byłoby okazji się o tym przekonac, że umie budowac wieżę z iluś tam klocków. I tak dalej.
Za jakiś czas na pewno sam by to odkrył ;)
No pewnie, ale dzięki temu zajął się klockami wtedy, kiedy akurat nie miałam innych pomysłów na nowe zabawy. Bo ja generalnie mało twórcza jestem w tej kwestii. Problem w tym, że Piotruś jest pierwszym dzieckiem (i był pierwszym noworodkiem), z którym mam kontakt w życiu, poza moim rodzeństwem cwierc wieku temu. I nie pamiętam z dzieciństwa żadnych zabaw/ wierszyków/ wyliczanek, co mogłabym u własnego dziecka potwarzac. Dlatego dla mnie taki wątek jest super (podobnie jak książki - BTW polecam "365 dni z ukochanym maleństwem" - zabawy niby od 0 do 2 lat, ale bardziej 1-2), siec itp.), bo służy jako inspiracja.

adriana napisał(a):Madeleinea myślisz, że naprawdę trzeba dziecku pokazywać jak się bawić? Oczywiście wybór powinno mieć, ale odkrywanie do czego służy dana zabawka też jest bardzo rozwijające.
Nie, no pewnie :) Ale przecież to nie chodzi o to, żeby posadzic dziecko przed nową zabawką i od razu mu kazac coś robic w określony sposób. Ale cóż złego jest w pokazaniu dziecku, jak jeszcze można się bawic daną zabawką, kiedy widzimy po tygodniu, że autem tylko rzuca o ścianę?

Wiem jedno: motoryki dużej nie zamierzam w żaden sposób stymulowac, wystarcza mi to, co mam lol

Inna sprawa, że moje dziecko jest uparte jak osioł (po matce 8) ) i jeśli nie ma ochoty bawic się czymś, to nie będzie. Skutkiem czego od ponad 2 miesięcy cwiczymy na przemian motorykę dużą (wspinanie) i małą (odkręcanie śrub i mierzenie mieszkania miarką). Więc wszelkie teorie o cwiczeniu różnych sfer rozwoją są absolutnie super, ale mało przystają do naszej rzeczywistości.

Shiadhal napisał(a):nie wiem, czy czytałaś cokolwiek o unschooling - jak nie, to zaguglaj, bo moja styczność z tematem specjalnie głęboka nie jest, wolałabym nie przeinaczyć - ale idea, że uczestniczenie w życiu i samo życie jest b.b.b. wartościowym rodzajem nauki do mnie przemawia mocno, przynajmniej w stosunku do maluchów.
Taaa, pod warunkiem, że dziecko nie uczestniczy w życiu pod tytułem dzień dobry tvn, klan, na wspólnej, teletubisie, teleekspres, a na samym końcu wieczorynka i uwaga ;)

Shiadhal napisał(a):ale można malować farbami i bawić się w zaczarowany worek całe popołudnie - a można raz pomalować a potem iść na pocztę popatrzeć jak ważą paczki, drugim razem pół dnia bawić się edukacyjnie a trzecim pojechać na lotnisko oglądać samoloty.

ale można też codziennie wielce edukacyjnie - i wierzę, że efekty szybko mierzalne w postaci przyrostu zdolności plastycznych, manipulacyjnych czy jakich tam jeszcze będą większe.
Ale ta druga opcja jest przecież niewykonalna, kwestia tylko nazewnictwa, podejścia i organizacji czasu - w końcu każda z nas np. robi obiad. Tylko u niektórych dziecko wtedy bawi się samo, u innych przygląda się, u jeszcze innych wreszcie "pomaga". Przy czym połowa drugiej grupy uważa, że ten czas jest czasem bezużytecznym z punktu widzenia dziecka, bo się z nim wtedy nie bawi, a reszta - że wręcz przeciwnie, bo to jest uczestniczenie w codziennym życiu ;)

No i jeszcze taka refleksja - rzecz w tym, żeby się nie okazało, że dziecko ciągle "uczestniczy w życiu" i nie ma dla siebie rodziców, którzy zbudują mu tę wieżę, będą semaforem i takie tam.

natalia25 napisał(a):ale większośc z tych zabaw które teraz wkleiłaś na 100% każda z nas robiła.
Eee, ale nie wszystkie przecież, prawda?

Ja jeszcze poproszę o zabawy inspirowane domem, ale wychodzące poza typowe naśladowanie czynności domowych typu odkurzanie czy gotowanie. Coś w stylu przesypywanie makaronu z miski do miski, łowienie rodzynek albo dużych z kisielu itp.

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 06:00
0

marcia_

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 04:18
0

naturella napisał(a):Naleśniczki dla Willow:

ilość jajek dowolna, osobno ubijamy białka na sztywną pianę, osobno zółtka z cukrem - ilość cukru taka, żeby zrobił się przyzwoity kogel-mogel (w sensie koloru i konsystencji). Do zółtek z cukrem dodajemy mąkę, ilość też na oko , a następnie do tego wszystkiego pianę z bialek. Calośc ma mieć konsystencję gęstej śmietany, albo ciasta na lane kluski :) Smażymy na oleju najlepiej, naleśniki mają być male, jak lyżka stolowa, albo dwie - zależy od cierpliwości:) Uważać przy przewracaniu, żeby ciasto się nie rozlalo... Można dodać do każdego plasterek jabłka w środek.
naturella ty ciiii, zdrowo sie tu na forum odzywiamy wiec zadnego cukru, ewentualnie trzcinowy, a oliwa oczywiscie z oliwek, jajka tylko z upraw ekologicznych kurczakow czyli z 0 na poczatku numeru, z 3 nie widzialy trway i swieca w nocy, oczywiscie maka tylko powyzej 1000, smazymy na goracym kamieniu bo teflon szkodzi.....

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 03:59
0

Naleśniczki dla Willow:

ilość jajek dowolna, osobno ubijamy białka na sztywną pianę, osobno zółtka z cukrem - ilość cukru taka, żeby zrobił się przyzwoity kogel-mogel (w sensie koloru i konsystencji). Do zółtek z cukrem dodajemy mąkę, ilość też na oko , a następnie do tego wszystkiego pianę z bialek. Calośc ma mieć konsystencję gęstej śmietany, albo ciasta na lane kluski :) Smażymy na oleju najlepiej, naleśniki mają być male, jak lyżka stolowa, albo dwie - zależy od cierpliwości:) Uważać przy przewracaniu, żeby ciasto się nie rozlalo... Można dodać do każdego plasterek jabłka w środek.

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 03:00
0

Willow napisał(a):KAŻDA sugestia na temat zabawy z dzieckiem jest przydatna, bo nie da się przewidzieć, co się spodoba dziecku. A najwięcej takich sugestii pojawia się w dyskusji - więc, Lady, zapoczątkowałaś bardzo przydatny wątek Wink
prawda? dlatego ja osobiście Ci wybaczam, lubię dyskusję bo jakbym spis zabaw chciała to w księgarni za rogiem na wystawie jest odpowiednia książka ... ale dla mnie cenniejsze są postrzeżenia innych, ew. krytyka jak zwał tak zwał, ważne, że temat się rozwija 8)

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 02:49
0

silenca napisał(a):Willow załóż sobie kaszankę a nie OTujesz tutaj 8)
naturella napisał(a):No wlasnie i potem większość wypowiedzi nie na temat
Nie naskakujcie na mnie, bo się obrażę i odejdę 8)

I złośliwie jeszcze pociągnę OT, bo chcę wiedzieć, Nat, jak robisz naleśniczki lol

No dobra, napiszę też na temat: KAŻDA sugestia na temat zabawy z dzieckiem jest przydatna, bo nie da się przewidzieć, co się spodoba dziecku. A najwięcej takich sugestii pojawia się w dyskusji - więc, Lady, zapoczątkowałaś bardzo przydatny wątek ;)

Odpowiedz
m. 2013-10-05 o godz. 02:26
0

No to ja chciałam powiedzieć, że dzięki radom offtopowicznych wystymulowałam żołądek mojej córy lol
Dziś zrobiłam z nią cały obiad i wszystko zjadła :o A zazwyczaj jak mówię coś o obiedzie to zaczyna się histeria, że ona chce 'selek' (czytaj: serek homogenizowany)

Także nie dzielić wątków!!! Wszystkie rady są pomocne!!! lol

Odpowiedz
katarinka7 2013-10-05 o godz. 02:24
0

Mnie się wątek bardzo podoba, choć fajnie by było poczytać o zabawach z prawie roczniakiem i roczniakiem.
Przyznam że nie zawsze mam pomysł, jak się bawić z takim maluchem, a czasem moje pomysły wydają mi się bez sensu.

No i ten spis zabawek bardzo pożyteczny, od razu mam jasny obraz co warto maluchowi kupić itd.

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 02:20
0

No wlasnie i potem większość wypowiedzi nie na temat

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 02:06
0

Willow załóż sobie kaszankę a nie OTujesz tutaj 8)

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 02:00
0

naturella napisał(a):A propos rozwoju mowy, z moich doświadczeń. Genialnie dzialają książeczki edukacyjne - takie bez historii i tekstu, ale z obrazkami, możliwie realistycznymi, przedstawiającymi przedmioty z dziedziny, którą interesuje się dziecko. Mój Maks to maly mechanik, więc kupowalam książeczki ze sprzętem gospodarczym ;) różnymi samochodami, z techniką typu lodówka, pralka itp. Dla Maksa "czytać" to znaczy usiąść z takimi książkami i nazywać przedmioty. Już jakiś czas temu umial nazywać traktor, śmieciarkę, betoniarkę, ładowarkę, wózek widłowy itp. A także pralkę, lodówkę, mikser, suszarkę, telefon, aparat fotograficzny itp. Ostatnio robimy trudniejsze ćwiczenia, bo pytam, co wozi betoniarka, do czego beton wlewa, co się dalej z nim dzieje, do czego używamy betonu, jaki pojazd wozi cegły itp.

Ale przypuszczam, że np. książeczka z roślinami, czy jedzeniem by go nie zainteresowala.
Nie mogę się powstrzymać przed OTem: nie wiem, czy czytujecie blog Wawrzyńca, ale ostatnio na łopatki rozłożył mnie Dziedzic mówiący "kwas dezoksyrybonukleinowy" lol

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 01:52
0

A propos rozwoju mowy, z moich doświadczeń. Genialnie dzialają książeczki edukacyjne - takie bez historii i tekstu, ale z obrazkami, możliwie realistycznymi, przedstawiającymi przedmioty z dziedziny, którą interesuje się dziecko. Mój Maks to maly mechanik, więc kupowalam książeczki ze sprzętem gospodarczym ;) różnymi samochodami, z techniką typu lodówka, pralka itp. Dla Maksa "czytać" to znaczy usiąść z takimi książkami i nazywać przedmioty. Już jakiś czas temu umial nazywać traktor, śmieciarkę, betoniarkę, ładowarkę, wózek widłowy itp. A także pralkę, lodówkę, mikser, suszarkę, telefon, aparat fotograficzny itp. Ostatnio robimy trudniejsze ćwiczenia, bo pytam, co wozi betoniarka, do czego beton wlewa, co się dalej z nim dzieje, do czego używamy betonu, jaki pojazd wozi cegły itp.

Ale przypuszczam, że np. książeczka z roślinami, czy jedzeniem by go nie zainteresowala.

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 00:24
0

wiecie tak mi sie przypomnialo, u nas wszytskie dzieciaki musza chodzic do psychologa co jakis czas...rozne cwiczenia z nim robila, maly mial wtedy jakies 8 miesiecy moze ale wydaje mi sie w takim wieku przegieciem bylo mowienie wloz miloszku ten zielony klocuszek do tego brazowego pudelka, poproszenie o namalowanie cos dlugopisem ktory oczywiscie wlozyl do buzi a kartke potargal :) czy poproszenie o wskazanie choinki wsrod 3 obrazkow w tym jeszcze piesek i domek... nie wiem ale chore mis ie to troche wydaje... wszedzie wywieraja na ciebie cisnienie jakies, logopeda straszy co to bedzie jak on tej buzi nie zamknie jak najszybciej, rehabilitantka ze cos tam innego, neurolog nie wie po co do niego przychodze - w sumie ja tez :). Jedyna osoba zlewajaca wszystko jest ortopeda a ta akurat by mogla sie postarac. taki OT troche. Ale watek naprawde spoko, lady odwalilas kawal dopbrej roboty :)

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 00:10
0

CD. zabaw z Cieszyńskiej i Korendo:

Rozwój percepcji słuchowej:

W drugim roku życia:

Pokazywanie obrazków ze zwierzętami i imitowanie wydawanych przez nie odgłosów ( to samo z innymi ilustracjami np. sprzęty domowe, pojazdy itp.). Zachęcanie dziecka do pokazywania na obrazkach co robi „uf, uf”?, co robi „miau”?
Przygotować pojedyncze obrazki i prosić o wkładanie do pudełka: „miau” i „ bzz” albo „ kum kum”i „uf, uf”. Powinny być po dwa wyrażenia dźwiękonaśladowcze, żeby ćwiczyć zapamiętywanie sekwencji.
Przygotowujemy trzy zabawki i trzy piosenki których dana zabawka występuje. Śpiewamy po 2-3 wersy piosenki i pokazujemy jednocześnie dziecku zabawkę. Potem kładziemy zabawki przed dzieckiem i śpiewamy jedną z piosenek, prosząc żeby wskazało, która zabawka w niej występuje.

W trzecim roku życia:

Rozkładamy na dywanie pojedyncze obrazki przedmiotów i prosimy żeby dziecko pokazało nam gdzie jest stół, lala, jabłko itp. (używamy słów, a nie wyrażeń dźwiękonaśladowczych)
Prosimy dziecko o wrzucanie obrazków wymienionych przez dorosłego do kolorowego pudełka
Pokazujemy obrazki przedstawiające czynności i zadajemy pytania z „gdzie?”
Przygotowujemy obrazki i zdania do każdego z nich. Czytamy zdania, a dziecko ma dopasować do nich obrazek
Zachęcamy dziecko do śpiewania z nami.
Zachęcamy dziecko do rymowania: „rama, tama, sama, dama” i prosimy dziecko, żeby dodało cos od siebie (może to być słowo wymyślone, byle się rymowało)
Czytamy znane dziecku wierszyki, robiąc dłuższą przerwę przed ostatnim rymującym się wyrazem, aby spróbowało samo dokończyć wers

Rozwój mowy:

W drugim roku życia:

Nazywamy rzeczy którymi dziecko się bawi lub na nie patrzy (na początku z przewaga wyrazów dźwiękonaśladowczych)
Zachęcamy dziecko do powtarzania zestawów samogłosek ( dwóch, trzech i td)
Czytanie bajek: na początku wspomagane opowiadaniem o ilustracjach (dzieciom łatwiej zrozumieć tekst opowiadany niż czytany). Najlepiej aby bajki się rymowały. Zasłaniając ręką niektóre fragmenty ilustracji wprowadzamy formę dopełniacza: „jest auto. Nie ma auta” „jest mis. Nie ma misia”.

W trzecim roku życia:

Pokazujemy dziecku obrazki i pytamy co na nich jest, a potem chowamy je i pytamy czego nie ma , ćwicząc poprawną formę dopełniacza
Na ilustracjach nazywamy przedmioty oraz opisujemy je przymiotnikami (wielkość, kolor, cechy)
Gry językowe: proste zagadki: „ co to jest: ma cztery koła i trąbi, tata nim jeździ do pracy” Na początku dla ułatwienia dziecko może wybierać z trzech obrazków.

Odpowiedz
Gość 2013-10-05 o godz. 00:06
0

Stułbia napisał(a):W jednym miejscu znajduje się sporo rad, które można ale nie trzeba sobie brać do serca. Mówiąc szczerze nie mam czasu (praca) na czytanie kilkunastu stron i wyszukiwanie w nich jakiś zabaw.
.
No własnie. Nikt nie mówi dziewczyny, że to co piszecie jest bez sensu i nikogo nie obchodzi, ale duzo wypoweidzi jest NIE NA TEMAT. No bo temat był : JAK stymulować? A nie CZY stymulowac? JAK sie bawić? A nie CZY się bawić?
Na prawdę nie dałoby sie zrobic watku z samymi propozycjami zabaw Omijając ich krytyke w stylu"ta zabawa jest bez sensu, a ta jest oczywista, a moje zabawy są lepsze niż twoje???" Chyba każda mama ma swój rozum i potrafi ocenic co jej się przyda, co pasuje do jej dziecka a co nie.... No i jak widać jest parę mam (w tym ja sama), którym taka ściąga bardzo by się czasami przydała...

Nie wiem tylko, czy któraś moderatorka sie podejmie podzielenia tego tematu na dwa wątki....

Shiad - o wątek o "unschoolingu" jak najbardziej poprosze, bo chętnie bym o tym więcej poczytała, jako o alternatywnym podejściu. Ale z tego co na razie napisałas, wydaje mi się że takie stymulowanie rozwoju jest 10 razy trudniejsze niz stare, sprawdzone zabawy edukacyjne ;)

Odpowiedz
Stułbia 2013-10-04 o godz. 19:38
0

lady_of_avalon napisał(a):Dziewczyny - czy wy na prawde musicie o tych rodzicielskich filozofiach wszędzie kaszankę robić ;) A wydawało mi się, ze taki fajny pomysł na PRAKTYCZNY wątek miałam... :(
Lady jestem jak najbardziej za takim wątkiem. Bardzo się ucieszyłam, gdy przeczytałam pierwsze 2 strony. W jednym miejscu znajduje się sporo rad, które można ale nie trzeba sobie brać do serca. Mówiąc szczerze nie mam czasu (praca) na czytanie kilkunastu stron i wyszukiwanie w nich jakiś zabaw.
Może dla tych co nie mają czasu siedzieć godzinami na forum, właściwsze byłoby rozdzielenie wątków na 2: jeden konkretny a drugi bla bla bla, jeśli ktoś ma potrzebę dłuższego wygadania się. Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam, ale nie mogę sobie pozwolić na tak długie forumowanie ;) .

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 19:38
0

Żaba, ja takie malutkie robię, może to bardziej omlety. puchate i male jak pol dloni. Osobno bialko, osobno zoltka z cukrem.

Odpowiedz
madzia 2013-10-04 o godz. 19:13
0

Kompletne OT, Nati 5 nalesnikow? :o nawet ja 5 bym nie zjadla a nalesniki lubie

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 19:03
0

No to tak samo Maks z nalesnikami, jak wczoraj razem upieklismy, to zjadl chyba z 5, a normalnie nie chce w ogole. Rozbil dwa jajka nadprogramowo, ale nie bylo tak zle:D

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 18:56
0

Kama24 napisał(a):natalia25 napisał(a):Niech rozbije jajko
Zaczęłam sobie wyobrażać jak by to u nas wyglądało ;)
Maks by na pewno nie poprzestał na jednym jajku i miałabym go na 15 minut z głowy lol Może kiedyś spróbuję. ;)
O Kama nie jest tak źle - troche wiecej musialam wydobyc skorupek z tego co mati rozbil ale generalnie poszlo mu to bardzo sprawnie :)

Ostatnio jak robilismy leniwe to Mati sam zrobil swoja kluske i tez bylo fajnie - potem sam ja zjadl. ( a wczesniej na tego typu kluski nawet nie chcial spojrzec a co dopiero sprobowac - a tak zjadl sam)

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 18:52
0

Lady- a ja Ci bardzo dziekuje bo dzieki tobie przypomnialo mi sie mase rzeczy ktorych sie uczylam na studiach, a z racji zabiegania nawet o nich nie pomyslalam.
Wczoraj bawilismy sie w zaczarowany worek, ale generalnie to Mateusz poprowadzil zabawe kiedy juz znudzila mu sie moja wersja. I dobrze - tak powinno byc - dzieki temu ja tez ucze sie od mojego dziecka! i go poznaje.

Ok - zgadzam sie z tymi dziewczynami, ktore napisaly, ze kazda z nas stara sie rozwijac swoje dziecko i kazda ma na to swoj sposob, ale moze niektore potrzebuja jakis pomyslow? i chyba ten watek mial wlasnie im/nam pomoc.

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 18:52
0

Marcia, mój ma 28 miesięcy prawie i też sobie nie wyobrażam nawlekania guzików - zaraz bym je miala porozwalane po calym domu:) Zabawy zależą też od temperamentu dziecka. Mój Maks jest zbyt żywiolowy, żeby skupiać się na nawlekaniu guzików, kolorowankach, wyklejankach itp. Nie nalegam, czekam, aż przyjdzie czas na niego.

A 20 cm przeszkoda... hm. Może poltorametrowa bylaby rzeczywiście utrudnieniem, ale nie sądzę, żeby i tego nie sforsowal, jesli by mu zależalo ;) Ostatnio moją zmorą jest wchodzenie przez Maksa do lozeczka Oli... Siedzą tam razem i się chichrają...

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 18:47
0

wiecie, ja tez to potraktowalam bardziej jako wskazanie zabawek jakie moglyby sie jeszcze znalezc w domu niz tworzenie czegos tam. Jednak powiedzcie mi przez co rozumiecie roczne dziecko, 1-2 lat? moj skonczy 11 miesiecy i nie wyobrazam sobie zeby umial nawlekac guziki itp itd nie wiem, moze za malo go stumuluje ;)

Odpowiedz
madzia 2013-10-04 o godz. 18:30
0

Tak sobie wlasnie czytam i wychodzi mi, ze moje dziecko ( to starsze ;) ) chyba przeczytalo te wszystkie ksiazki bo sam przychodzi do nas i chce np rysowac cos tam, karmic misia( czasami sniadanie znim je 5-6 zabawek) itp. Jakos tak intuicyjnie nam to wychodzi. A czego jak czego, ale wlazenia na rozne rzeczy to ja go uczyc nie musze ( 20 cm ha ha ha:) ).
Co do towarzyszenia w codziennych obowiazkach to Maks umie juz wstawic pranie ( ja wsypuje chemie) i suszenie. Do zmywarki go nie dopuszczam samego. Co gorsze, odkryl tez gdzie trzymamy cole i slodycze ( ostatnio przyszedl z butelka, kubeczkiem i otwieraczem :o )
A kaszanke mozna wydzieli, jesli Lady chce miec czysto poradnikowy watek, chociaz mysle, ze nasze przemyslenia tez maja swoja wartosc.

Z ciekawostek: w dunskich zlobkach nie ma kacikow tematycznych, dzieci bawia sie w calym budynku ( nie tylko w swojej sali), maja tylko wydzielona "sale gimnastyczna z drabinkami itp i sale poduszkowa.

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 17:52
0

natalia25 napisał(a):swoją droga nie umiejszając Twojej pracy Lady,ale większośc z tych zabaw które teraz wkleiłaś na 100% każda z nas robiła.
Kopanie piłki, układanie czegoś tak, żeby dziecko musiało dosięgnąć,wieże z klocków,stanie na jednej nodze, ubieranie lalki czy misia, wrzucanie drobnych przedmiotów do pudełka to chyba nie są jakieś odkrywcze zabawy?
Ale czy takie zestawienie nie ułatwi wielu młodym/początkującym mamom zabawy z dzieckiem?
To jest kolejny wątek, w którym można usłyszec pojedyncze głosy "ja tam nie umiem bawic się z dzieckiem". IMHO takie usysematyzowanie zabaw ( z których zedcydowana większośc ma swoje odpowiedniki w codziennych zajęciach typu mycie garów, wieszanie prania...) pozwoli uświadomic sobie, że nawet jak się nie bawimy z dzieckem stricte edukacyjnie to to też jest stymulacja rozwoju. Częśc matek poprostu tego nie wie i myślą, że jak nie usiądą z dzieckiem na dywanie i nie wymyślą mu super edukacyjno-rozwijającego zajęcia to ich maluch na tym ucierpi.

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-04 o godz. 08:42
0

Shiadhal napisał(a):ale można malować farbami i bawić się w zaczarowany worek całe popołudnie - a można raz pomalować a potem iść na pocztę popatrzeć jak ważą paczki, drugim razem pół dnia bawić się edukacyjnie a trzecim pojechać na lotnisko oglądać samoloty.

Dlatego zabawy ``edukacyjne`` codziennie mamy inne , codziennie chodzimy na spacery do piasku i na plac zabaw albo karmić kaczki albo oglądać dzwig na budowie albo po prostu łazimy zbierając patyki .
Albo zwyczajnie leżymy na kanapie i oglądamy kasiązeczki albo gadamy .
I czasem oglądamy bajkę w tv bo to też może być ciekawe .
Albo biegamy wkoło pokoju bo tak akurta Maciek sobie wymyślił .

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 08:33
0

nie wyklucza.

ale można malować farbami i bawić się w zaczarowany worek całe popołudnie - a można raz pomalować a potem iść na pocztę popatrzeć jak ważą paczki, drugim razem pół dnia bawić się edukacyjnie a trzecim pojechać na lotnisko oglądać samoloty.

ale można też codziennie wielce edukacyjnie - i wierzę, że efekty szybko mierzalne w postaci przyrostu zdolności plastycznych, manipulacyjnych czy jakich tam jeszcze będą większe.

no tylko właśnie mi nie do końca tylko o takie wężej rozumiane efekty chodzi (żeby nie było - nie twierdzę, że chodzi komukolwiek w tym wątku. gdybam.).

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-04 o godz. 08:26
0

Ja też nie czuję presji ze musze czegoś tam nauczyć Maćka .
Ale się cieszę jak się nauczył kończyć wierszyk (podczas czytania a nie podczas wkuwania mu do głowy).
Albo nie tylko wie w który otwór wrzucic klocek w sorterze ale też potrafi powiedzieć gwiazda , koło , kwadrat , pokazac które to i wrzucić do dziurki . Gdybym mu dała po prostu sorter i obserwowała zabawe nie nauczyłby się tego .

Jeśli chodzi o unschooling - pomysł ciekawy ale jak juz wrzucimy to pranie , ugotujemy obiad i posprzątamy mieszkanie to czasem fajnie też zbudowac dom z klocków albo bawić się w budowę czy malowac farbami albo wprowadzic zabawę typu zaczarowany worek .
Jedno drugiego nie wyklucza .

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 08:23
0

Przepraszam, obiecuję się nie wpychać z rodzicielskimi filozofiami do cudzych watków.

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 08:20
0

lady_of_avalon napisał(a):A wydawało mi się, ze taki fajny pomysł na PRAKTYCZNY wątek miałam...
to może w takim razie wartoby rozdzielić na dwa wątki - jeden z praktycznymi pomysłami zabaw, zajęć i aktywności - a drugi z dyskusją o filozofii wychowania? bo chyba i jedno i drugie ciekawe, i oba mieszczą się w zakresie forum.

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 08:16
0

lady, chyba też zalezy, co miały możliwość obserować i w czym 'uczestniczyć' te dzieci, które niby 'sensownie' sie nie bawiły, nie?

bo chyba jest różnica między dzieckiem, które rodzice zabierają w różne miejsca, pozwalają mieć udział w różnych czynnościach domowych, hobby, na wsi także - na ich miarę - w czynnościach gospodarskich (czyli coś jak pisała Mika_) - a dzieckiem, którego rodzice rozwalają się przed telewizorem i zajadają gotową pizzą? w sensie - niby żadnemu z nich nikt nic specjalnego nie organizował - ale to pierwsze miało znacznie więcej ciekawych bodźców.

i też różnica - czy rodzic robi swoje bez słowa i od dziecka się odgania - czy tłumaczy, angażuje i tak dalej.

nie wiem, czy czytałaś cokolwiek o unschooling - jak nie, to zaguglaj, bo moja styczność z tematem specjalnie głęboka nie jest, wolałabym nie przeinaczyć - ale idea, że uczestniczenie w życiu i samo życie jest b.b.b. wartościowym rodzajem nauki do mnie przemawia mocno, przynajmniej w stosunku do maluchów.

przecież mnóstwa sprawności motorycznych, językowych, manipulacyjnych, społecznych i jeszcze tam jakich można się nauczyć ZARÓWNO przez specjalnie profilowane zabawy JAK I przez czynności o charakterze niekoniecznie wyłącznie zabawowym, do których dane sprawności są potrzebne.

no i właściwie to powinnam chyba zacząć od zadania pytania o cel aktywności wszelakiej (w kolejnym wątku, nawiasem mówiąc) - ma nim być wychowanie dziecka o jak największych osiągnięciach szkolnych?

znowu - nie umniejszam rangi tego miernika, ale jak i z różnymi innymi parametrami - i z tym można przegiąć w stylu 'chińskim' chociażby. a do wyścigu mi się nie spieszy.

i też - tak naprawdę wcale nie postuluję puszczenia w 100% 'samopas' - ale nawet myśląc o takim ekstremum mam różne wizje, i te niespecjalnie rozwijające dla dziecka, i te brzmiące ciekawie i całkiem sensownie.

wreszcie - jak tak obserwuję, to przynajmniej moje dziecko, średnio rzecz biorąc, znacznie większy entuzjazm wykazuje uczestnicząc w czymś 'prawdziwym' - czy to będzie jeżdżenie atobusem, wycieczka na dworzec, próba scholi czy robienie prania - niż typowymi zabawami. chociaż oczywiście miejsce i czas staramy się znajdować i na jedno, i na drugie - ale, w miarę możliwości i poza nielicznymi przypadkami bez pośpiechu i presji, że teraz trzeba się nauczyć wrzucać guzik do słoika a potem budować wieżę z 15 klocków.

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-04 o godz. 08:16
0

Lady bardzo fajny wątek . Ja bardzo doceniam .
Każdy pomysł jest cenny .

Towarzyszenie towarzyszeniem . Ja tez dopasowuje się do Maćka (nie jestm dyrektorem). Tez robimy to co on chce albo proponuję mu zabawy i to on sobie wybiera i nie widze w proponowaniu czegoś przez rodzica niczego złego .
Ale takie nowe pomysły na zabawy rozwijające to zawsze bardzo dobry pomysł .
Nauka i zabawa w jednym . Chyba nie chodzi nam o to zeby dziecko siedziało i bawiło się jednym ulubionym samochodem albo jedną lalką ale poznawało tez inne ciekawe rzeczy o których nie ma pojęcia . A kto ma mu pokazać jak nie my rodzice .
Fajny wątek .

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 08:07
0

Dziewczyny - czy wy na prawde musicie o tych rodzicielskich filozofiach wszędzie kaszankę robić ;) A wydawało mi się, ze taki fajny pomysł na PRAKTYCZNY wątek miałam... :(

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 08:04
0

Przedstawiam niektóre zabawy (te które mi się wydały szczególnie ciekawe) z książki Cieszyńska J., Korendo M., „Wczesna interwencja terapeutyczna. Stymulacja rozwoju dziecka od noworodka do 6 roku życia.”

Stymulowanie rozwój motoryki dużej:

W drugim roku życia:
umieszczamy zabawkę kolorowa na podwyższeniu w takie odległości żeby dziecko nie mogło dosięgnąć i zachęcamy je do wspinania, na początku pomagamy, a potem coraz mniej
Siadamy na drugim schodku i zachęcamy dziecko do wspięcia się na pierwszy
Ćwiczymy kopanie kolorowych piłek
Zachęcamy do naśladowania ruchów podczas składania kartki (od 22 miesiąca)
Budujemy wieże z klocków i poziomy pociąg

W trzecim roku:
Tor przeszkód np. przebiec od piłki do piłki, wejść na 20 cm przeszkodę, wskoczyć do koła o średnicy 1 m
Konkurs: kto dłużej utrzyma równowagę na jednej nodze
Zabawy tematyczne: ubieranie lalki lub misia; karminie lalki lub misia substancjami o różnej gęstości i teksturze np. kasze, kawałki plasteliny, drobny makaron
Ćwiczenie kopania: rysujemy linię w odległości 1 m i zachęcamy dziecko żeby kopnęło z nią piłkę, potem stopniowo wydłużamy dystans

Rozwój motoryki małej:

Rozsypujemy na stoliku drobne przedmioty (kawałki gumki, guziki, małe kuleczki)i i stawiamy przed dzieckiem pojemnik i zachęcamy do wrzucania ich do środka
Rysowanie: dajemy kredkę i pozwalamy robić znaczki (na początku będzie to walenie w kartkę tzw „deszczyk”, potem dopiero linie). W drugiej połowie roku: łączenie kropek na kartce położonych w linii prostej (pomagamy prowadząc rękę dziecka)
Oklejamy ściany pokoju szarym papierem i pozwalamy dziecku mazać po nich kredkami

W trzecim roku:
Rysowanie: linie, krzyżyki, koła np. poprzez łączenie kropek, albo naśladowanie rodzica
Uzupełnianie obrazków tematycznych ( np. dorysowanie kół do samochodu, komina do domku)
Nakładanie klocków na patyczki kolorami lub kształtami

Rozwój spostrzegania wzrokowego:

W drugim roku życia dziecka:
W dużym tekturowym pudełku wycinamy 3 otwory pod którymi naklejamy obrazki np. piłka, mis lala i pokazujemy dziecku gdzie wrzucić zabawkę.
loteryjki obrazkowe (vide: mój pierwszy post)
Dopasowywanie głów do rysunków zwierzątek bezgłowych
Dobieranie zabawek parami – czyli układamy obok siebie np. piłkę, lale, misia i auto i dajemy dziecku inaczej wyglądające takie same przedmioty i prosimy aby położył lale obok lali itd.

W trzecim roku:
układanie sztućców w odpowiednich przegródkach
Układanie wyciętych figur geometrycznych w konturach narysowanych na kartce
Układanie wyciętych obrazków w konturach
Pokazujemy duży, skomplikowany obrazek i małe obrazki pokazujące pojedyncze rzeczy z dużego i prosimy dziecko, żeby nam je pokazało.
Składanie obrazków z 3-4 części (puzzle)
Układamy sekwencje klocków kolorowych i prosimy dziecko żeby ja powtórzyło przy użyciu swoich klocków
Układamy sekwencje z 5- obrazków (np. słońce, ptaszek, kwiatek itp.) i prosimy dziecko żeby ją powtórzyło przy użyciu swoich obrazków
Dobieranie parami obrazków przedstawiających te same rzeczy, ale o innym wyglądzie

Rozwój słuchu i mowy kiedy indziej ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 08:04
0

dla mnie nie ma ;)
ja wzrokowiec jestem :)

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 08:04
0

Mika_ napisał(a):A nawet się kłóci, że cukier ma zapach
A nie ma? ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 08:01
0

natalia25 napisał(a):Niech rozbije jajko
Zaczęłam sobie wyobrażać jak by to u nas wyglądało ;)
Maks by na pewno nie poprzestał na jednym jajku i miałabym go na 15 minut z głowy lol Może kiedyś spróbuję. ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 07:57
0

Może założymy Klub Mam Szlabanowych lub Dróżniczki Wszystkich Krajów Łączcie się.

Ja daję wąchać przyprawy, zioła, kawy , Gabu uwielbia wąchać. A nawet się kłóci, że cukier ma zapach

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-04 o godz. 07:46
0

natalia25 napisał(a):
Lady, myślę, że wszystkie tu mamy i tak sporą świadomość dot. metod wychowawczych, sposobów na fajne spędzanie czasu z dzieckiem . I kada z nas dba o jak najlepszy rozzwój dostosowując metody do dziecka i swoich możliwośc ( czas/ochota)
No dobrze ale jak ktoś podpowie ze jest np fajna zabawa albo fajna książka gdzie są zabawy dla dzieci to ja się bardzo ucieszę .
Maciek uwielbia nowe zabawy .
Bardzo lubię jak otwiera buzię ze zdziwniena jak mu pokazuję coś ciekawego , zaraz sam chce to robić .

Maciek np się nudzi jak ja przez dłuższy czas gotuję coś - niestety nie chce stac i obserwować co ja robię . Albo patrzy przez 5 minut .
Wiec nudzi się nie tylko jak ja chce mieć luz ale też jak coś robię - oczywiście nie zawsze bo czasem znajdzie sobie super zabawkę albo ja mu dam kubeczki i suchy makaron do przesypywania .

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 07:46
0

Ech, ja to w gole srednio umiem sie z dzieckiem bawic ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 07:41
0

TYGRYS napisał(a):Ja może wróce do podstaw ale jak się bawicie z dziećmi ?

I co znaczy towarzyszenie .
Czy dostaje nowe klocki i czekacie co będzie z nimi robić ? Czy bawicie się z dziećmi pokazując ze jeden klocek wkłada się w drugi i tak można zbudować wieżę ? Czy raczej dziecko samo dochodzi do tego co się z tym robi ?
Np sorter : czy jest demonstracja gdzie dany klocek pasuje czy dziecko samo po jakimś czasie na to wpada ?

Ja się bawię tak : dziecko wpada do pokoju i przynosi np. kilka samochodzików. Mówi mi : mama rób szlaban. Więc pokornie kładę ręke na stole i robię za dróżniczkę. On jeździ autami po stole a ja opuszczam i podnoszę według życzenia.
Przynosi ciastolinę i pokazuje, że wyciskamy węża. No to sam pakuje do ośmiornicy a ja wyciskam ( młody ma za mało siły)
Mamy gry różne, ale najczęściej sami ustalamy reguły. Zamiast memo odczytujmy co jest na obrazku.
Poza tym chodzimy na spacery, karmimy gołębie, mamy karmnik na balkonie, chodizmy do biblioteki wypożyczać książki, idziemy na dobre jedzonko, jeździmy do znajomych, przyjmujemy gości, łazimy na dworzec kolejowy oglądać pociągi, jeździmy autobusem po mieście.
Towarzyszenie to moim zdaniem działanie zgodnie z tym co zaplanuje dziecko. Nie jestem tutaj dyrektorem i nie narzucam swojego zdania. Nie pokazuję dziecku : to jest memo i musimy odsłaniać po kolei kartoniki. Mówię za to : ok. chcesz nazywać rzeczy namalowane na kartonikach, okej, zrobię to z Tobą.
Nie działamy zgodnie z moim planem i sztywno się go nie trzymamy.
Wielokrotnie już moje dziecko pokazało, że jest mądrzejsze od wszystkich doradców, ksiażek itp. A i że jest mądrzejsze od mamy i jej lęków też.
Oczywiście że czasem tłumaczę do czego to jest i co się tym robi ale jak Młody ma inny pomysł to nie forsuję swojego. Moja opcja jest tylko jedną z wielu. I niekoniecznie najlepszą.

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-04 o godz. 07:37
0

Maciek też sporo się bawi sam - bo to tez umiejętność . Nie może cały czas liczyc na to ze ja mu będę czas organizować .
Ale przeglądam np zabawy fundamentalne i jak wydaje mi się ze może się Maćkowi spodobac staram się taką zabawę wprowadzić .

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 07:22
0

TYGRYS napisał(a):
Umysł dziacka możemy stymulować na wiele sposobów razem robiąc ciasteczka , wrzucając pranie do pralki . Wszystko jest fajne i ciekawe .
Ale pomysły na bardziej zorganizowaną zabawę chętnie czytam .
Jestem z Maćkiem sama przez 12 godzin i obok zabawy spontanicznej , spacerów jest tez czas na zabawy bardziej zorganizowane i chętnie czytam podpowiedzi jak się bawić , jak ciekawie zagospodarować czas dziecku . Zeby dziecko się nie nudziło i zeby się rozwijało .
To nie znaczy ze nie mam własnych pomysłów ale jak prawie cały tydzień jesteśmy sami to pomysły na zabawy się kończą .
OOOOOOOOO!!! Dokładnie o to mi w tym wątku chodzi :D
Towarzyszenie dziekcu towarzyszeniem - ale co zrobic jeśli jedyne na co moje dziecko ma akurat ochotę to darcie się z nudów??? Towarzyszyć mu w tym również????

No i IMHO warto posiadac wiedze na temat tego tego jakie zabawki i zabawy sa szczególnie przydatne w stymulowaniu rozwoju dziecka. To wcale tak nie jest ze dzieci puszczone zupełnie luzem - niech sie patrza jak mama obiad robi cały dzień, mają potem takie same osiągnięcia np w szkole jak dzieci, które sensownie się bawiły. Stąd chociazby pojawiające się co jakis czas postulaty obowiązkowego przedszkola dla wszytskich dzieci. A niektórzy idą dalej i mówią, że przedszkole to juz za późno, bo kluczowe dla rozwoju mózgu sa pierwsze trzy lata...

Shiad - nie trzeba kaszanki ( na razie przynajmniej) i sorry jak Cię uraziłam poprzednim postem, ale mi ciśnienie tymi chińczykami podniosłaś ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 07:15
0

Madeleine napisał(a):Gdyby ich nie miał i gdybym nie pokazała mu, jak się buduje z nich, nie byłoby okazji się o tym przekonac, że umie budowac wieżę z iluś tam klocków. I tak dalej.
Za jakiś czas na pewno sam by to odkrył ;)

Szczerze zazdroszczę takich dzieci rocznych czy trochę starszych, które potrafią skupić się nawet tylko te 5 minut w każdym kąciku tematycznym ;) U nas w tym wieku dominowały zdecydowanie zabawy ruchowe, w chowanego, w berka, granie w piłkę, skakanie po łóżku ;)

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-04 o godz. 07:09
0

Adriana widzę ze w tym samym czasie pisałyśmy o sorterach ...

Jeśli chodzi o miski i łyżki to chyba dziecko nasladuje poprostu mamę czy tatę bo się napatrzył jak gotują .
Ale np farby - mysle ze mozna dac i czekac co się bedzie działo ale można wytłumaczyc co i jak się robi .

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-04 o godz. 07:05
0

Mika_ napisał(a):Chylę czoła przed mamami, które w ten sposób organizują zabawę dziecku. Wieli szacunek. Serio :)
Ja wyznaję zasadę, że wychowywanie to towarzyszenie.
Ja może wróce do podstaw ale jak się bawicie z dziećmi ?

I co znaczy towarzyszenie .
Czy dostaje nowe klocki i czekacie co będzie z nimi robić ? Czy bawicie się z dziećmi pokazując ze jeden klocek wkłada się w drugi i tak można zbudować wieżę ? Czy raczej dziecko samo dochodzi do tego co się z tym robi ?
Np sorter : czy jest demonstracja gdzie dany klocek pasuje czy dziecko samo po jakimś czasie na to wpada ?

U nas jest czas na zabawy niezgoranizowane czyli Maciek robi co mu wpadnie do głowy . Ja mam chwilę dla siebie . Ale nadchodzi czas kiedy schodzę do parteru i wyciągam pudełko z kredkami i kolorowankami i rysujemy . Albo wyciągam pudełko klocków i budujemy dom , robimy teatrzyk z zabawek i zwierzątek . Albo oglądamy ksiązeczki jak już zbliza się czas drzemki i trzeba się ciut wyciszyć .
I to nie jest tak ze ja mówię teraz możesz się bawić w co chcesz albo koniec - teraz będą klocki . To nie jest z góry zaplanowane , nie mam wykresu . Zadne specjalne zorganizowane zabawy ...

A jeśli chodzi o kąciki : mamy pudło z klockami , półki z ksiązeczkami , miejsce gdzie są zabawki typu samochoy i traktory .
Mnie akurat przekonały 2 pomysły - czyli chowanie zabawek na jakiś czas jak zabawkę po kilku dniach odkrywa na nowo znowu jest fajna . I drugi pomysł ze dziecko dostaje np klocki , pozniej kredki a nie ma dostepu do kilkunastu zabawek jednocześnie .
Wtedy skupia się na jednej rzeczy .

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 06:56
0

Madeleinea myślisz, że naprawdę trzeba dziecku pokazywać jak się bawić? Oczywiście wybór powinno mieć, ale odkrywanie do czego służy dana zabawka też jest bardzo rozwijające. Chyba Hogg coś o tym pisała - na zasadzie: dać dziecku sorter, ale nie pokazywać mu od razu na czym polega zabawa nim, niech samo do tego dojdzie ;)

Ja byłam w szoku jak pierwszy raz dałam Wojtkowi kilka misek, jakąś łyżkę i widelec i on zaczął 'gotować'. Chociaż nigdy mu specjalnie nie pokazywałam jak to robić. Zaczął mieszać, smakować, przelewać itd. Wszystko sam, bez moich podpowiedzi i wskazówek ;)

Samo segregowanie zabawek wydaje mi się dobrym pomysłem - bo warto uczyć dziecka porządku itd. Ale już zupełnie nie widzę tego:
lady_of_avalon napisał(a):po zabawie odkładamy rzeczy na miejsce i potem dopiero zajmujemy się czyms innym
Wydaje mi sie, że to trochę zabija twórczość dziecka...

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 06:20
0

Mogę oftopa? Mogę?! 8)

Tak sobie siedzę i czytam forum, i patrzę na fotki rozkosznych kilkulatków i niemowląt, i zastanawiam się, o czym będziemy pisać za kilka lat, jak te wszystkie dzieci pójdą do szkoły? Czy będziemy tęsknić za tymi upierdliwcami małymi, czy cieszyć się, że dzieci takie dorosłe? Czy będziemy sobie pluć w brodę, że czegoś nie zrobiłyśmy? I czy poczujemy się staro w związku z tym? ;)

Bo kiedyś, jeśli Forumi nie zje jakiś error ;), to będzie też forum matek nastolatków. Osiwiejemy wspólnie? lol

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 06:09
0

Mika_ napisał(a):Ja wyznaję zasadę, że wychowywanie to towarzyszenie. I tyle. Nie wymyślam zabaw - od tego jest moje dziecko. Podążam za nim i tyle.
No właśnie sama miałam to napisac. Raz, że z przekonania, z drugie - że z wygody lol Ale... jeśli nie pokaże się dziecku, że czymś można się bawic, to skąd ono ma wiedziec, że to może byc interesujące?

Przykładowo - Pitu ma ze dwie maskotki, które olewa po całości (no, czaaaaasem zdarzy się, że z nimi śpi, o ile dostąpią zaszczytu i np. tubka kremu nie zwycięży w tej konkurencji). Ale ma, żeby mógł się do nich przytulac, jeśli wyrażałby takie życzenie. Ma kilka aut - jw., chyba, że chodzi o rzucanie nimi. Kupiłam mu, żeby mial wybór. Z drugiej strony - bardzo szybko załapał, o co chodzi z klockami. Gdyby ich nie miał i gdybym nie pokazała mu, jak się buduje z nich, nie byłoby okazji się o tym przekonac, że umie budowac wieżę z iluś tam klocków. I tak dalej.

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 05:54
0

Chylę czoła przed mamami, które w ten sposób organizują zabawę dziecku. Wieli szacunek. Serio :)
Ja wyznaję zasadę, że wychowywanie to towarzyszenie. I tyle. Nie wymyślam zabaw - od tego jest moje dziecko. Podążam za nim i tyle. Poza tym moje dziecko niestety ma charakter nie znoszący sprzeciwu ani narzucania czegokolwiek.
Rozmawiam, pokazuję, nazywam, odpowiadam na milion zwariowanych pytań. Kąciki zdecydowanie nie dla takiej osoby jak ja. Chyba nie czuję bluesa.

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 05:20
0

U mnie dzisiaj Maks nauczyl się slów "ogromna", "duża", "mniejsza", "malutka". To znaczy, znal je wczesniej, ale nie stosowal w takim ciągu. A dzisiaj zastosowal, bo na spacerze natrafiliśmy na cztery garaże zamknięte wielkimi klódkami, które Maksa zafascynowaly:D Bylo też budowanie z klocków, wieża większa i mniejsza, bylo pieczenie ze mną naleśników i merdanie zółtek z cukrem. Ale największa faza jest na stary jeździk, który Maks dostal na roczek - no i na nic moje wszelkie wysilki, bo Maks po prostu chce na nim jeździć i robi to godzinami:D

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 04:17
0

a tak na marginesie: Wasze dzieci faktycznie się bawią wszystkim po troszku i w miarę równomiernie się nudzą?

bo moja to jakaś inna, ma fazę na coś to pół dnia spędza na przykład budując z klocków, wycinając, lepiąc z ciastoliny, układając własne ubrania w pudełkach czy co tam akurat jest na topie. oczywiście z przerwami, a w przerwach inne aktywności, zróżnicowane - no ale z licznymi nawrotami do tej aktualnie preferowanej.

dzisiaj, na przykład, jest to bieganie po domu z wczorajszymi palmami i okrzykami stosownymi. no, w momencie w ramach przerwy buduje... ja wiem?... podstawkę pod palmę. i nie zamierzam się przejmować, że np w związku z tym jeszcze nic dzisiaj nie czytałyśmy - tym bardziej, że 'w zamian' poprodukowałam się ustnie po raz któryś nt wjazdu do Jerozolimy (z osiołkiem w roli głównej, znaczy, najbardziej fascynującej).

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 04:10
0

Hmmm, ja widzę temat jako "zbiór pomysłów, w co się bawic, kiedy nasza wyobraznia zawodzi", a nie jako "jak umeblowac mieszkanie, żeby zmieścic w nim 8 kącików do zabawy" plus "w jakiej kolejności dawac dziecku zabawki, żeby się bawił wszystkimi po równo i je ładnie potem odkładał na półkę, to jest, pardon, do kącika" ;)

Swoją drogą nie trafia do mnie koncepcja trzymania wszystkich zabawek z dala od dziecka i dawania mu tylko jednej czy dwóch do zabawy (bo już gdzieś to widziałam/ czytałam o tym).

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 03:47
0

lady, no ale właśnie w tym sęk, że ponieważ 'moje' pomysły na dostarczanie ciekawych wrażeń są znacząco mniej ustrukturyzowane niż 'cykle zabawowe' w tematycznych kącikach - to przecież Ci ich nie opiszę na podobnym poziomie szczegółowości.

no właśnie - też mam pisać, że np kiedy pakują paczki i idę na pocztę, to 'ćwiczymy' wkładanie jednego przedmiotu w drugi, 'uczymy się' że taśma klei, nożyczki tną i tak dalej? ale to guzik prawda - nie 'ćwiczymy' tego żeby ćwiczyć. robię coś, jest to ciekawe, może być ciekawe też dla Młodej - no to robimy razem.

podobnie nie organizuję specjalnie zajęć 'rozwieszanie prania' żeby poćwiczyć motorykę i przeciwieństwa duże-małe, suche-mokre czy nazwy kolorów. rozwieszam pranie, i tyle, Młoda mi pomaga/przeszkadza i PRZY OKAZJI, w toku NORMALNEGO ŻYCIA te rzeczy załapuje.

miejsce na typowe zabawy też jest, czasem wspólne, czasem nie - nie, nie uważam, że dziecko należy CAŁKOWICIE puścić luzem - ale tak, uważam, że część, wcale nie taką mała, czasu na takie 'swobodne puszczenie' w ciekawym otoczeniu jest dla dziecka potrzebna i pożyteczna. choćby po to, żeby miało czas wymyślać własne pomysły - a nie tylko realizować moje scenariusze, choćby najbardziej edukacyjne.

i, z kolei, dziecko uczestniczące w czymś, co robią inni, nawet jeśli nie jest to super-ekstra dostosowane do jego poziomu i percepcji - może mieć z tego dużo radości i przy okazji nabywać rozmaitych umiejętności. dlatego czasem zamiast śpiewania o starym niedźwiedziu przy wtórze bębenka - wolę Młodą zabrać ze sobą na próbę. ona zresztą też woli ;)

jesli przeszkadzają moje posty z pytaniami - może je moderator wydzielić w formę 'kaszanki', nie ma problemu. ale pytam, bo chcę lepiej zrozumieć Twoją wizję - możliwe przecież, że opatrznie zrozumiałam ideę organizowania zabaw według kącików i jeszcze dorzuciłam tam tak naprawdę niepasujące swoje skojarzenia i dlatego mi się nie spodobała.

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-04 o godz. 03:43
0

Oczywiście ze nie musi byc wszystko w punktach .
Bez sensu jeśli będziemy zmuszać dziecko do zabawy klockami bo teraz tak jest w planie a dziecko ma akurat ochotę wyglądać przez okno i oglądać samochody .
Nie musimy dziecka ustawiać pod ścianą i wbijać mu wierszyka do głowy bo łatwiej załapie podczas zabawy niż podczas uczenia na siłę .

Umysł dziacka możemy stymulować na wiele sposobów razem robiąc ciasteczka , wrzucając pranie do pralki . Wszystko jest fajne i ciekawe .
Ale pomysły na bardziej zorganizowaną zabawę chętnie czytam .
Jestem z Maćkiem sama przez 12 godzin i obok zabawy spontanicznej , spacerów jest tez czas na zabawy bardziej zorganizowane i chętnie czytam podpowiedzi jak się bawić , jak ciekawie zagospodarować czas dziecku . Zeby dziecko się nie nudziło i zeby się rozwijało .
To nie znaczy ze nie mam własnych pomysłów ale jak prawie cały tydzień jesteśmy sami to pomysły na zabawy się kończą .

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 03:01
0

No ale przecież stale piszemy o naszych pomyslach... czy musi być wszystko wylożone w punktach? Typu: 1) jesli dziecko chce powąchać wszystkie perfumy po kolei, to pozwól mu na to? 2) Jeśli idziesz ulicą, to pokazuj dziecku czerwone samochody?

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-04 o godz. 02:50
0

A mi się wydaje ze Lady zrobiła kawał dobrej roboty .
Podpowiedziała mi kilka fajnych pomysłów na zabawy .
Ja sama też w dosc podobny sposob pogrupowałam zabawki ale nie mamy kącików tematycznych w tak dosłownym sensie .

I mam pytanie czy jak jakiś pomysł jest na bazie pomysłów żłobkowych to od razu zle ?
W domu nie musimy miec wszystkiego tak zaplanowanego jak panie w żlobkach czy przedszkolach bo one pilnuja sporej grupy dzieci , nie moze być chaosu i wszystko musi być zaplanowane i rozmieszczone w czasie .
Nie musimy kopiowac wszystkiego tak dosłownie bo warunki domowe są inne niż żłobkowe ale część możemy chyba w domach zastosować .

Ja chętnie przeczytałam to co Lady napisała i chętnie poczytam jakie pomysły mają inne osoby .

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 02:13
0

Ja w sumie coraz mniej rozumiem ideę, to znaczy rozumiem, ale w żlobku. W domu zupełnie nie, poza tym, co wspominałyście o porządku - być może. Z innegu punktu widzenia - wcale. Wolę, żeby moje dziecko doszlo samo do tego, że żeby nakarmić misia trzeba wziąć lyżeczkę i talerzyk, a nie, żeby mialo to w kąciku tematycznym na tacy. Poza tym, może i wymyśli, że chce misiowi zrobić zastrzyk, odkręcić nogę, poperfumować futerko, obciąć paznokcie, tudzież np. upilować glowę - to co, kącik już tego nie zaklada? Jak to pogodzić?

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 02:02
0

fauxpau napisał(a):Pomysł z kącikami z minut na minutę wydaje mi sie coraz bardziej kosmiczny ;)

Po pierwsze, wydaje mi się, że roczne dziecko nie zainteresuje się najpierw książeczką, później układanką, loteryjką itp. jest to za dużo zabaw zmuszających do skupienia uwagi, nie wiem który roczniak wytrzyma taki maraton ;)
U nas wygląda to tak, że czytamy książeczkę po czym Tomek biega za piłką, za jakiś czas powkłada klocki do pudelka, potem znów pobiega ...
A przechodzenie od kącika do kącika, zatrzymując się przy nim na kilka minut ( w najlepszym wypadku ;) ) jest według mnie bezcelowe. Zazwyczaj po prostu podaje się dziecku inną zabawkę, ewentualnie samo sobie ją wybiera. Nie podoba mi się pomysł z narzucaniem zabawy z konkretnego kącika, bo musi się "zaliczyć" cykl ;)

Nie wyobrażam sobie na dzień dzisiejszy uczyc Tomka sprzątania zabawek w odpowiednich kącikach tematycznych. Musielibyśmy chyba poświęcić temu cale popołudnie. A może inaczej, przede wszystkim nie wybrażam sobie utrzymania mojego dziecka przy danym kąciku, następnie uporządkowania go i przejścia do kolejnego ;)

Ale chyba nikt nie kaze najpierw roczniakowi bawic sie 5 minut tu potem 5 minut w drugim kaciku a juz tym bardziej sprzatania w jedno popoludnie...
to sie robi systematycznie, a takie male dzieci same steruja zabawa, my jedynie cos mozemy im proponowac i przez to je rozwijac - jesli jednak dziecku nie damy mozliwosci wziecia kubeczka i talerzyka to nie na karmi ono swojej lali i
Dla mnie takie poleczki uporzadkowane to dobry pomysl - Mati wie czego gdzie szukac. Nie mamy jakos duzo miejsca w pokoju ale wieczorem zawsze zabwaki laduja mniej wiecej w tych samych stalaych miejscach

Jesli chodzi o stymuluwanie dzieci w wieku 1-3 to dla mnie podstawa jest angazowanie w dzialanie w domu i ... czytanie i opowiadanie i rozmawianie :)

Odpowiedz
ada.ant 2013-10-04 o godz. 02:02
0

fauxpau napisał(a):
A przechodzenie od kącika do kącika, zatrzymując się przy nim na kilka minut ( w najlepszym wypadku ;) ) jest według mnie bezcelowe. Zazwyczaj po prostu podaje się dziecku inną zabawkę, ewentualnie samo sobie ją wybiera. Nie podoba mi się pomysł z narzucaniem zabawy z konkretnego kącika, bo musi się "zaliczyć" cykl ;)
myślę, że chodzi bardziej o to żeby w ogóle dostępne były zabawki z różnych 'kącików'/dziedzin ( jeśli uporządkowane, tym lepiej) i stymulowanie rozwoju dziecka polegać miałoby na wyczuciu dorosłego - co zaproponować do zabawy na danym etapie, żeby było ciekawe dla dziecka ale i kształcące. Jeśli dziecko samo wybiera zabawę, tym lepiej - tylko żeby miało z czego wybrać. Szerszy ' asortyment' umożliwić ma jedynie możliwość pełnego rozwoju, a nie przymus zaliczenia obchodu ;) bo jeśli to tak miałoby wyglądać to
ja odniosłam wrażenie, że chodziło o zapewnienie zabawek z każdej dziedziny:
Kącik do zabaw konstrukcyjnych
Kącik do zabaw dydaktycznych
Kącik do zabaw ruchowych
Kącik umuzykalniający
Kącik do zabaw twórczych
Kącik do zabaw tematycznych
Kącik do zabaw manipulacyjnych
Kącik do manipulacji przestrzennej
a nazwa 'kącik' wynika z tego, że za przykład mamy żłobek...

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 01:27
0

W Nowej Szkole tez jest duzo fajnych gadzetow typu guziki, kreatywne druciki itp. ;)

Odpowiedz
fauxpau 2013-10-04 o godz. 01:20
0

Pomysł z kącikami z minut na minutę wydaje mi sie coraz bardziej kosmiczny ;)

Po pierwsze, wydaje mi się, że roczne dziecko nie zainteresuje się najpierw książeczką, później układanką, loteryjką itp. jest to za dużo zabaw zmuszających do skupienia uwagi, nie wiem który roczniak wytrzyma taki maraton ;)
U nas wygląda to tak, że czytamy książeczkę po czym Tomek biega za piłką, za jakiś czas powkłada klocki do pudelka, potem znów pobiega ...
A przechodzenie od kącika do kącika, zatrzymując się przy nim na kilka minut ( w najlepszym wypadku ;) ) jest według mnie bezcelowe. Zazwyczaj po prostu podaje się dziecku inną zabawkę, ewentualnie samo sobie ją wybiera. Nie podoba mi się pomysł z narzucaniem zabawy z konkretnego kącika, bo musi się "zaliczyć" cykl ;)

Nie wyobrażam sobie na dzień dzisiejszy uczyc Tomka sprzątania zabawek w odpowiednich kącikach tematycznych. Musielibyśmy chyba poświęcić temu cale popołudnie. A może inaczej, przede wszystkim nie wybrażam sobie utrzymania mojego dziecka przy danym kąciku, następnie uporządkowania go i przejścia do kolejnego ;)

A co do educarium i ich asortymentu, według mnie ceny zawyzone. Dla mnie mniej atrakcyjne, może dla niektórych ważna jest ich ekologiczność ;) według mnie ciekawszy jest plastik - fantastik.
Wolę kiddieland niż deskę z kwiatkami, moje dziecko chyba też.

http://www.sklep.educarium.pl/educarium.php?section=2&kategoria=69&p=1&subkategoria=1503&produkt=1509

http://www.allegro.pl/item323475299_kiddieland_maly_majsterkowic.html

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 01:00
0

Hmmm, ja to w ogóle nie zczaiłam, o co chodzi z kącikami tematycznymi - wydawało mi się, że chodzi o to, aby dziecko miało zabawki z każdej tematyki, nie tylko jednej, i niekoniecznie poupychane w oddzielnych kącikach/ półkach. (u mnie w ogóle to nie do zrealizowania, bo mały ma tylko 3 pudełka z zabawkami i więcej miec nie będzie).
Przecież zamiast zastawy stołowej dla lalek można dac dziecku normalne naczynia, byle nietłukące, zamiast szczotki do włosów dla lalek używac prawdziwej itd.

Częśc z tych zabaw nadaje się chyba bardziej dla trzylatka niż roczniaka. No i pytanie - co zrobic, jeśli dziecko nie chce się bawic danym typem zabawek? ;)

W każdym razie czekam na relację z zajęc pokazowych lol

A co do automatycznej przewagi zabawek "rozwojowych"/ drewnianych nad plastic fantastic nie wypowiem się, chociaż swoje zdanie mam - ale nie będę tematu rozwalac.

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 00:31
0

Shiadhal napisał(a):z ciekawości: co to jest plastik-fantastik

.
Moja definicja: wszystkie zabawki typu nacisnij guziczek a tu się zaświeci a tam zagra. (żeby nie było: tez przechodziłam intesywny okres zachłyśnięcia sie nimi, ale szczesliwie, prawie mi przeszło ;) )

Shiad - a mogłabys zamiast krytyki jakies własne propozycje na stymulowanie rozwoju malucha przedstawić? Mam wrażanie że twoje posty niewiele wnoszą do tematu.... :| Czy tez stoisz na stanowisku, ze dzieci nie nalezy w ogóle stymulowac tylko puścic luzem i niech robia co chcą? Ale wtedy to po prosze o sobny wątek i osobną dyskusje, bo ten jest dla tych, którzy uważają że warto stymulowac rozwój dziecka, chociazby poprzez stworzenie mu w domu -jak to okresliłas- "chińskiego przedszkola" :|

Odpowiedz
Gość 2013-10-04 o godz. 00:19
0

z ciekawości: co to jest plastik-fantastik i czym się różnie od specjalnie-dla-dzieci-przygotowanych-cosi-z-dziurkami-udających-guziki? ;)

no i chyba wiem już, co mi nie do końca pasuje w tej wizji i co próbuję wyrazić przez parę postów - wersja 'od kącika do kącika' kojarzy mi się mniej więcej tak, jakbym sobie założyła program edukacyjny kształcenia małego supermenika - podczas gdy, przynajmniej w odniesieniu do takich małych dzieci, intuicja mi raczej podpowiada podejście w jakimśtam sensie analogiczne do unschooling i pozostawienie maluchowi dużej części inicjatywy w doborze zabaw (a także w obserwowaniu prawdziwego życia i inspirowaniu się nim w zabawach).

a wersja 'od-kącika-do-kącika' bardziej mi się kojarzy z chińskim przedszkolo-żłobkiem, z którego roczniaki przynoszą prace domowe ;) (nie wiem, czy wszędzie, ale o czymś takim kiedyś gdzieś czytałam i mi w głowie utkwiło). albo z milionem zajęć dodatkowych dla przedszkolaków.

i kolejna z uwag szczegółowych - akurat kącik zabaw muzycznych b. pobieżnie potraktowany i troszku jednostronnie - roczniak raczej nie zaśpiewa, ale dwulatek już może, a nie tylko się biedna matka produkuje. nie mówiąc o tym, że maluchy chętnie tańczą i tak dalej, no i dalej nie mówiąc o tym, że fajnie też reagują na muzykę rozmaitą, instrumentalną itp - więc plastik-fantastik odtwarzacz też mi się wydaje być na miejscu (chyba że mama to człowiek-orkiestra ;) ).

Odpowiedz
Gość 2013-10-03 o godz. 23:47
0

Aga napisał(a):ja chyba jednak u rocznego dziecka nie widzę słoika i guzików a w szczególności guzików ;) bo już widzę je w otworze gębowym lol
A ja i owszem. Polecam np takie z educarium.pl:


NA nawlekanie jeszcze przyjdzie czas, ale do przesypywania i grzechotania sa jak znalazł. I duże odpowiednio, że dziecko ich nie połknie ;)

Odpowiedz
algaj 2013-10-03 o godz. 23:45
0

kurcze, u nas to nawet na półeczki nie ma miejsca :(
ale idea mi się podoba, pokazałam mężowi, może go to bardziej do zbudowania nam domu zmotywuje lol

lalę zamierzam kupić lada dzień, bo Kuba na razie podbiera koleżance i jest zafascynowany

Odpowiedz
Gość 2013-10-03 o godz. 23:43
0

Idea kącików jak dla mnie mam trzy wymiary:
pierwszy to nauka porządku - po zabawie odkładamy rzeczy na miejsce i potem dopiero zajmujemy się czyms innym
druga korzyśc dla mamy: mi przynajmniej pozwala łatwiej wymyśleć kolejne zabawy - patrzę który "kącik" jeszcze dzisiaj nie byl w uzyciu i tym się zajmujemy
trzecia korzyśc : warto sobie przeleciec po spisie zabawek i zobaczyc co jescze warto kupic, czy zrobić samemu i co nie będzie zaliczyło się do kategorii plastic - fantastic, kosztującego mase kasy i zapomnianego po 2 dniach...

Co do wyważenia z coddziennymi czynnościami - jasne ze musi ono byc, roczniakowi oblecenie wszystkich kącików zajmie godzine, a dzień ma 12... lol lol

Co do braku miejsca - jak napisałam w pierwszym poście, w żłobku są to kąciki, u mnie w domu są to zaledwie półeczki tematyczne, bo tez nie mam tyle miejsca żeby zrobić kąciki 2x2 metry ;)

Poza tym - nie przejmujcie się tak - to nie jest żaden normatywny wzorzec tylko propozycja, z której może ktos skorzytsa a może nie ;)
Sposobów na stymulowanie rozwoju maluchów jest cała masa - a to tylko jeden z pomysłów

Odpowiedz
Gość 2013-10-03 o godz. 23:32
0

a, no i jeszcze pytanie: jak z mieszaniem rzeczy należących do różnych kącików?

bez tego nigdy nie powstałby klockowy garaż dla samochodzików czy domek dla misia... już nie mówiąc o garażu klockowo-łóżkowym (u nas, nie u Młodej ;) ).

to jest zresztą chyba bardziej ogólne pytanie o proporcje między zabawą-nauką ustrukturyzowaną i zaplanowaną w miarę konkretnie przez rodzica a zabawą swobodniejszą, inspirowaną przez dziecko.

bo pewnie, zgadzam się, że za pomocą opisanych kącików i 'cykli zabawowych' można w tempie przyspieszonym nauczać kolejnych umiejętności, tylko mam wrażenie, że jeśliby przesadzić z intensywnością - można stracić gdzie indziej.

Odpowiedz
meggien 2013-10-03 o godz. 21:14
0

My miejsca mamy sporo ale chyba takie na stałe posegregowanie wszystkich w.w rzeczy sobie jednak daruje. Można przecież do konkretnej zabawy powyjmować dane przedmioty, a rzeczywiście przy żywym dziecku trzeba by non stop chyba wyrywać mu zabawki z rąk i wkładać na konkretne półeczki. Chyba, że jak będzie trochę starsze.

Miałam Kuby o zdanie n.t. lali nie pytać ale jednak mu pokazałam i znowu to samo, nawet jej dotknąć nie chciał lol Zmuszać go nie zamierzam więc lalę póki co olewamy.

Odpowiedz
Gość 2013-10-03 o godz. 20:47
0

Dobra kacik tworczy u nas funkcjonuje, a kacik lalkowy w postaci osobnej szuflady jest ciagle wynoszony w czesciach gdzie indziej lol

Odpowiedz
ada.ant 2013-10-03 o godz. 19:50
0

pewnie tak, ale na dłuższą metę uważam, że to dość łatwy do zrozumienia dla dziecka sposób na naukę porządku
mamy opatentowany sposób z szufladami ze zdjęciem/rysunkiem zawartości i sprzątanie można zmienić w zabawę 8)
a jak już dziecko rozumie że rzeczy mają swoje miejsca to jest ogromny sukces i o wiele mniej roboty ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-03 o godz. 19:44
0

W try miga by młody pewnie poprzekładał zabawki z jednej szufladki do drugiej i po herbacie. lol

Odpowiedz
ada.ant 2013-10-03 o godz. 19:43
0

wydaje mi się że 'kąciki' nie muszą być odrębnie zagospodarowaną powierzchnią 2mx2m ;) , każdy z osobna x8 kącików to wychodzi niezła powierzchnia...
myślę, że fajnie jeśli zapewnimy dostęp do materiałów ( może wybranych) z każdej z tych 'dziedzin', a segregacja np. w dość popularnej szafce z IKEI pozwoli na wyciągnięcie szufladki z odpowiednią zawartością
widzę korzyści z wprowadzania takiego podziału i pewnego rodzaju porządku ;)

Odpowiedz
fauxpau 2013-10-03 o godz. 19:21
0

Sam pomysł usystematyzowania takich zabaw w głowie jest świetny, jednak kąciki zabawowe w pokoju jakoś do mnie nie przemawiają.

A co do lali ;) Tomek lalę ma ale woli czesać i karmić mamę ;)
Lala służy jedynie do pokazywania oka, noska itp.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie