Quantcast
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2013-11-14 o godz. 05:18
0

Tygrysie, Twoje opisy są stanowczo zbyt plastyczne, jak na moje skołatane nerwy

Odpowiedz
Pucia 2013-11-14 o godz. 05:14
0

Kurczę, przerażają mnie te opisy.
A moja koleżanka, która zalicza właśnie drugi bunt dwulatka i jest po jednym czterolatkowym powiedziała (dla pocieszenia),że nie zawsze tak jest i czasem po prostu na początku jest słabo i mija. I tego sobie życzę i innym!

Odpowiedz
Gość 2013-11-14 o godz. 05:11
0

U nas póki co w tym temacie się uspokoiło. Drgnęło coś jak Maryś miała jakieś 1,5 roku (wszystko na nie, nawet zaraz po przebudzieniu pierwsze słowa to było: nie nie nie nie nie lol ), rzuciła się parę razy ostentacyjnie na podłogę i tyle. Teraz dla odmiany wszystko chce robić "siama", od czasu do czasu jak coś nie idzie po jej mysli to krzyczy albo udaje, ze płacze (mówiąc zwykle przy tym "Mania płaaaacie, ojojoooj..." lol ). To tyle u nas. I mam nadzieję, że wcale_nie_jeszcze_wszystko_przed_nami 8)

Odpowiedz
Gość 2013-11-14 o godz. 05:08
0

U nas bunt trwa w pełni od kilku dni, dziś mój synek w kuchni (jak nie dostał noża) odstawił cos takiego tylko rycząc
http://www.youtube.com/watch?v=_1zteijRbQk

Odpowiedz
WhiteRabbit 2013-11-14 o godz. 05:07
0

Jak pisałam poprzednie posty, było w miarę ok.
Teraz (Filip ma 2 lata i 10 dni ;)) znowu się zaczyna.
Jest coraz gorzej, bo o ile niedawno radziłam sobie siłowo, to teraz Filip cięższy (waży 15,6kg) i zwinniejszy. Nie mam zwyczajnie siły, żeby go zawlec po schodach do domu.
Sięga praktycznie wszędzie. Wszystko trzymamy na szafach: taborety, płyty CD, jedzenie i wodę dla psa. Jak szafy, to uchwyty zaplątane sznurówkami. Nie ma na niego siły. Jego ciekawość jest silniejsza niż cokolwiek innego. Taszczy samochód do kuchni, wspina się na niego i sięga wszystkiego na blacie.
Jego ulubiona zabawa to pranie. Wyciąga mi czyste rzeczy z szaf. Kosz na pranie jest zawsze pusty, a bielizna wala się w łazience. Wszystkie koce, kołdry. A spróbuj mu zabronić! I wszystko pakuje do pralki.
Nie wiem, może to moja wina, może na zbyt dużo mu pozwalam. Ale wpada w takie spazmy i tak sinieje ze złości, jak mu zabronię, że nie mogę patrzeć, słuchać, bo wariuję. A sąsiedzi pewnie myślą, że go katuję.
Z ostatnich wpadek: otworzył pralkę pełną wody, połknął 10gr i rozsypał 1,5kg cukru na dywan - w przeciągu tygodnia czasu. Wymiękam :|

Nie muszę wspominać, że KAŻDA czynność (typu zmiana pieluchy, rozebranie do kąpieli, ubranie kapci, mycie zębów, wytarcie buzi po śniadaniu) to bunt, bunt i jeszcze raz BUNT! Na nic się nie zgadza, zawsze ma milion innych rzeczy do zrobienia.

Odpowiedz
Reklama
igamalczyk 2013-11-14 o godz. 05:03
0

straszne co mnie jeszcze czeka! lol

Odpowiedz
oliver 2013-11-14 o godz. 05:01
0

Rzucanie się na podłogę, wrzask przy tym okropny, wszystko na NIE!!!
Da się przeżyć,chociaż czasami bywało ciężko;)Trwało to z pól roku, ale zaczęło sie jeszcze przed 2 ur.

Odpowiedz
fjona 2013-11-14 o godz. 04:58
0

ja się zastnawiam czy nie zrezygnować z czyszczenia klatki schodowej ponieważ synek codziennie przeciąga się po schodach w drodze powrotnej ze spaceru :)
ale nie narzekam. 8)

Odpowiedz
Gość 2013-11-14 o godz. 04:56
0

Maks dziś wracał z garażu do domu.. z rykiem i na kolanach 8)

Wył tak że aż ekspedientka ze sklepu wyszła lol Bo mama nie chciała nieść

Cusz.. spodnie się piorą, a dziecko dotarło do domu samodzielnie 8)

Odpowiedz
Gość 2013-11-14 o godz. 04:54
0

alez maluchy sobie na znacznie wiecej pozwalaja z ludzmi, z ktorymi sie czuja najbezpieczniej. a ze pada na rodzicow... takie zycie ;)

u nas ze scenami histerii duzo lepiej ostatnio (nie liczac wylazenia piatek), Mloda raczej probuje nas podchodzic psychologicznie - podlizywanie, symulowanie potrzeb fizjologicznych i takie tam.

Odpowiedz
Reklama
ada.ant 2013-11-14 o godz. 04:52
0

Pucia napisał(a): chyba się zakałapućkałam. 8) lol

brzoza napisał(a):Kulminacja złego zachowania ma miejsce jak już wcócimy z mężem oboje do domu. Wcześniej z babciami jest grzeczny (bo pewnie są na jego skonienie). A jak mama wraca to dziecko staje sie niegrzeczne. O co chodzi Rolling Eyes Może chce zwrócić na siebie uwagę?
Z mojego doświadczenia wynika, że u Babci granice są wyznaczone b.wyraźnie, są rzeczy których NIE wolno dotykać, miejsca gdzie NIE wolno wchodzić... i młody chodzi jak po sznurku :D dodatkowo Babcia jak ma dzień dla wnuka nie robi równocześnie 1000ca rzeczy i nie myśli o pracy...
ja łapię się czasem na tym że udaję ze nie widzę Benka jak coś psoci ( coś mało ważnego), ale zajmuje się sobą a ja mogę cokolwiek zrobić w międzyczasie ;)
natomiast ryki tragiczne ignoruję, odwracam wzrok, zajmuję się czymś innym - na razie skutkuje 8)

Odpowiedz
Justa_lublin 2013-11-14 o godz. 04:51
0

brzoza napisał(a):Kulminacja złego zachowania ma miejsce jak już wcócimy z mężem oboje do domu. Wcześniej z babciami jest grzeczny (bo pewnie są na jego skonienie). A jak mama wraca to dziecko staje sie niegrzeczne. O co chodzi Może chce zwrócić na siebie uwagę?

u nas jest dokładnie to samo, a teksty typu: "co Wy chcecie od Dziecka, przecież on jest bardzo grzeczny" doprowadza mnie do szału

Odpowiedz
Gość 2013-11-14 o godz. 04:48
0

To i ja się dołączam do mam zbuntowanych dwulatków. U nas wszystkie klasyczne objawy szczególnie płacz z byle powodu, wszystko na nie, wojna przy ubieraniu. Jak ja się cieszę że juz pieluch nie używamy tylko na noc jedna zakładamy i to też z wielkim trudem.
Jaś dwa dni temu wył całe popłudnie do tego nie wiedziałam o co mu chodzi bo w tym płaczu mówił tak niewyraźnie że nie mogłam go zrozumieć.

Ewasia jak ci fajnie że twój brzdąc chodzi tak wcześnie spać. Ja muszę sobie radzić z Jasia fachami do 21 albo i później.

Kulminacja złego zachowania ma miejsce jak już wcócimy z mężem oboje do domu. Wcześniej z babciami jest grzeczny (bo pewnie są na jego skonienie). A jak mama wraca to dziecko staje sie niegrzeczne. O co chodzi Może chce zwrócić na siebie uwagę?

Odpowiedz
Pucia 2013-11-14 o godz. 04:47
0

Dopiero odkryłam to miejsce... i to, że nie jestem sama. Ja wiem, brzmi to naiwnie, ale myślałam, że ten bunt dwulatka to jest w okresie 2 lat a nie po skończeniu iluśtam miesięcy (czyt. po roku).
My mamy wstawki/próbki. Był okres gryzienia, ale minął (na szczęście). Teraz jest faza... no właśnie, czy to faza "tylko mama" czy to już ów bunt? Bo jak tata bierze na ręce, wyjmuje rano i mówi scenicznym wprawdzie szeptem "mamusia jeszcze śpi, pójdziemy razem" to wyrzuca smoka na odległość pokoju, ryczy, wyje, pręży się i wystarczy, że oko otworzę - koniec. Uśmiecha się, przytula do mnie i jest dobrze.
Kolejne, czyli ryk jak się coś zabiera, ryk jak nie chce jeść akurat tego, ryk, że koniec oglądania świata przez okno, ryk że kluczy nie dam to pewnie ten bunt.
Ignorować... tia, nie takie proste. Serce mi pęka i naprawdę nie wiem, co robić. W sobotę tak ryczał, że się przewrócił, rozciął sobie wargę i efekt był taki, że był dramat i Andrew Golota w domu 8)

I tu pytanie do bardziej "doświadczonych buntowniczo mam" - gdzie granica? Jak rozpoznać, że nie chce i się buntuje a to, czy np. to nie jest faza "tylko mama". Nie chcę popełnić błędu, nie chcę, żeby myślał, że ja go wezmę na rączki podczas buntu i że nie biorę, chociaż taka jest jego potrzeba. chyba się zakałapućkałam. 8)

Odpowiedz
Gość 2013-11-14 o godz. 04:44
0

U nas od paru dni bunt dwulatka wystepuje w pelnej krasie.
Jesli polaczyc to z ciagotami do alpinizmu to naprawde oddycham z wielka ulga jak sie zbliza godzina 18 i pora jesc, kapac sie i spac.

Odpowiedz
WhiteRabbit 2013-11-14 o godz. 04:43
0

Carrie napisał(a):
Tylko, że jak ja ignoruję i wychodzę do drugiego pokoju, to ta mała cholera w moment przestaje wyć, biegnie za mną i spektakularnie rzuca mi się z wrzaskiem pod nogi lol
lol

Ja raczej nie odchodzę nigdzie - to chyba przez to, że boję się, że coś sobie zrobi w akcie desperacji ;) Nadal rzuca czym popadnie, nie raz w spazmach się przewrócił albo uderzył w głowę.

Co do klapsa... Zdarzyło mi się, nie raz :| Nie ma wytłumaczenia, nie powinnam. To było tylko wyładowanie mojego gniewu.
Nie powtarzam tego, bo krzywdę tym robiłam.
Mam nadzieję, że nie będzie pamiętał.

Odpowiedz
Gość 2013-11-14 o godz. 04:18
0

WhiteRabbit napisał(a):Ignorowanie najlepiej działa. Może inaczej: ignorowanie w ogóle działa - krzyczenie, klapsy, tłumaczenie nie działają. Wypróbowałam niestety Neutral
Zresztą on tego klapsa, ani mojego podniesionego tonu nie rozumiał. Nie wspominam o tłumaczeniu dlaczego nie wolno :P
Prawda. Klapów wprawdzie nie próbowałam (nie wiem jakim cudem udało mi się powstrzymać ), ale cała reszta poza ignorowaniem/zainteresowaniem czymś innym (to działa sporadycznie) nie działa.

Tylko, że jak ja ignoruję i wychodzę do drugiego pokoju, to ta mała cholera w moment przestaje wyć, biegnie za mną i spektakularnie rzuca mi się z wrzaskiem pod nogi lol

Odpowiedz
WhiteRabbit 2013-11-14 o godz. 04:16
0

Carrie napisał(a):
No i jednak, jak mi się w zimie na ziemię rzuci, czy w kałużę, to podniosę, a nie będę czekać aż łaskawie sam wstanie :)
No oczywiście ;) Tylko u mnie wtedy leci lawina i ciężko już mi się powstrzymać
Ale staram się, uczę się ;)

Ignorowanie najlepiej działa. Może inaczej: ignorowanie w ogóle działa - krzyczenie, klapsy, tłumaczenie nie działają. Wypróbowałam niestety :|
Zresztą on tego klapsa, ani mojego podniesionego tonu nie rozumiał. Nie wspominam o tłumaczeniu dlaczego nie wolno :P

Odpowiedz
Gość 2013-11-14 o godz. 03:36
0

panna_van_gogh napisał(a):amelani napisał(a):Mika_ napisał(a):Normalnie oazą spokoju byłam i z prowokacji nic nie wyszło.
czyli ignorowanie 8) tak jak myślałam ;)
tylko pewnie nie zawsze się da :|
Da się. Tylko ciężko wytrzymać ;)

No i jednak, jak mi się w zimie na ziemię rzuci, czy w kałużę, to podniosę, a nie będę czekać aż łaskawie sam wstanie :)

Odpowiedz
szkucik 2013-11-13 o godz. 18:27
0

ojej to juz lada chwila moze nastapic mam nadzieje ze moje dziecko bedzie to lepiej przechodzilo bo inaczej to na drugie sie nie zdecyduje ;) czytajac wasze wszystkie opisy a zwlaszcza jak sie bunty 2 i 4 latka pokrywaja 8) to tylko jechac na wakacje :x

Odpowiedz
panna_van_gogh 2013-11-13 o godz. 18:11
0

amelani napisał(a):Mika_ napisał(a):Normalnie oazą spokoju byłam i z prowokacji nic nie wyszło.
czyli ignorowanie 8) tak jak myślałam ;)
tylko pewnie nie zawsze się da :|

Odpowiedz
Gość 2013-11-13 o godz. 17:13
0

Mika_ napisał(a):Normalnie oazą spokoju byłam i z prowokacji nic nie wyszło.
czyli ignorowanie 8) tak jak myślałam ;)

Odpowiedz
Gość 2013-11-13 o godz. 14:54
0

Klasycznego buntu u nas nie ma. Nie ma kładzenia się na podłogę, tupania nogami itp. Ale mam atrakcje w postaci ryków kiedy odmawiam zrobienia czegoś. Dziś młody naumyślnie kopał do klocków rozrzucajac je po mieszkaniu. Jedno ostrzeżenie, drugie, tłumaczenie, że nie wolno i w końcu rozwalił i kazał mi układać wieżę. Mówię grzdylowi, że owszem ułożę ale klocki mają być na kupce. No i zaczęło się 20 minut wycia : mam idź, mama zrób, mama wieża itp. Normalnie oazą spokoju byłam i z prowokacji nic nie wyszło. Klocki pozbierał ale wcześniej mi oznajmił, że nie sięga bo rączka za krótka.

Odpowiedz
Gość 2013-11-12 o godz. 17:35
0

dziewczyny, jej :o już się boję
powiedzcie, a jak reagujecie? a może ignorujecie? (wg superniani ;) to chyba właściwa reakcja na takie zachowania, ale czy przy takim maluchu to już działa...) musze się jakoś przygotować
jej, boję się, że jeśli Eryk będzie przechodził taki klasyczny bunt (a to możliwe, bo już teraz, jak nie może dostać czegoś co chce to potrafi, na chwilę co prawda, pisnąć i wydrzeć się bardzo dramatycznie ) to nie wytrzymam i zacznę stosować przemoc wobec własnego syna :|

Odpowiedz
Gość 2013-11-12 o godz. 16:36
0

Jojka napisał(a):Otóż Zosia najpierw długo mówiła "tak" na wszystko, od jakichś dwóch miesięcy mówi "nie" na wszystko. Przekorna potrafi być we wszystkich najprostszych czynnościach, oczywiście na czele z ubieraniem. Staram się korzystać z rady, żeby dawać coś do wyboru, ale czasem nawet to nie pomaga.
Uff to u nas na szczescie etap "nie" sie skonczyl ;) Ale i tak jestesmy non stop "testowani" przez Olke, a noz widelec akurat to żądanie rodzice spelnia? lol Ostatnio ma zyczenia, zeby ja nosic lol Jak cos idzie nie po jej mysli to prezy sie, drze, rzuca przedmiotami - juz kilka razy stala za takie rzucanie w kacie.

Odpowiedz
agie 2013-11-12 o godz. 15:50
0

to ja dolaczam tez.Moje dziecko, dzisiaj prawie dwuletnie od zawsze pokazywalo, ze ma silny charakter, ale nie narzekamy, bo to po nas obojgu. Do czestego nie juz sie przyzwyczailam, do wycia z byle powodu tez nowoscia jest dla mnie lezenioe na srodku chodnika i wycie (dzisiaj nie dalam sie poniesc nerwom i wstydowi wobec przechodniow i w odleglosci czekalam az sie uspokoi).Jest ciezko, ale mam nadzieje, ze to minie i ze kiedys bedziemy o tym ze smiechem opowiadac.Moja recepta na malego buntownika:nie ulegac, liczyc do tysiaca i zachowac spokoj, probowac sie smiac chocby i ze lzami w oczach.

Odpowiedz
Gość 2013-11-12 o godz. 11:02
0

Małe piekiełko zaczeło się gdzieś jak Weronika skończyła rok i 8 miesięcy i w zasadzie z różnym natężeniem trwa do dziś. Są momenty wyciszenia i duża zmienność form buntu.

Poza wieloma już wymienionymi do najbardziej aktualnych należą:

- "NIE" niemal przy każdej czynności nawet jeśli oznacza "TAK"
- "sio"; "sama" ; histeria z byle powodu
- preferenacja spacerów i chodzenia po schodach bez kontroli rodzicielskiej
- patrzenie głęgoko w oczy i bardzo świadome robienie rzeczy absolutnie zakazanych tj. np. wrzucanie przedmiotów do muszli klozetowej (wczoraj wylądaowała rolka papieru toaletowego) lub malowanie po wszystkich drzwiczkach szafek kuchennych kredą
- syrena alarmowa i ucieczki przy przewijaniu, ubieraniu, myciu zębów, myciu głowy, wychodzeniu z wanny
- rzucanie w złości przedmiotami (ostatnio ulubiony obiekt to nocnik)

Myślę, że to jeszcze nie koniec i inwencja twórcza Weroniki jeszcze mnie zaskoczy .

Odpowiedz
Jojka 2013-11-11 o godz. 13:01
0

fjona napisał(a):mały patent na wieczne NIE i związne z tym humory: nie dawać możliwości powiedzenia nie. i tak np. jak Maciek nie chce się ubierac to mu daje do wyboru 2 bluzki. wtedy nie moze powiedzieć nie bo musi coś wybrać. pewnie, że czasem słyszę nie na obie bluzki ale zazwyczaj to jest tylko nie i wyciągniecie ręki w kierunku jednej ;)
pewnie, że nie z wszystkim tak się da no bo nie bedę mu szykowała 2 dań żeby sobie wybrał, ale czasem ta metoda daje rezultaty i pozawala uniknąć choć kilku awantur dziennie :)
Co tylko się da, to staram się dawać do wyboru, ale Zosi to sie chyba już znudziło. Jest "wolisz tą bluzeczkę, czy tą?" Pokazuje "tą", a jak chcę jej założyć, to ucieka z krzykiem. Czasami jej się podoba, jak się ją złapie i wtedy ubiera, ale jak trafi się na gorszy humor, to może być niezła histeria.

Ewidentnie, to chęć samostanowienia, tylko wychodzi jakoś niezdecydowanie, bo nie wie co dla niej lepsze i co tak naprawdę jej się podoba.

Wiecie, ja mam jeszcze jeden patent, który pozwala u nas omijać wiele sytuacji buntowniczych, choć jest dość zabawny (albo zabawkowy). Mianowicie, jak Zosia czegoś nie chce, to biorę jakiegoś misia, albo lalkę i udaję, że to ta zabawka ją np. karmi, ubiera, podaje lekarstwo (poważnie, nawet się przekonała do ohydnego syropku od misia ;)). Czasem jest to mniej wygodne, może trochę spowalniać daną czynność, ale mniej nerwów kosztuje. Niestety też nie jest to idealna recepta na wszystko... Ale jakoś trzeba próbować :)

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 12:58
0

Celowe bicie głową o wszystko drzwi/ścianę czy podłogę zaczęły sie w 16 miesiącu a skończyły w 17 miesiącu życia Antka - Młody tak reagował na zakazy czy nakazy jak nie pasowało to szedł się walnąć bo sobie wymyślił ze jak będzie płakał to mamusia weźmie na raczki i poprzytula.
Teraz ma 18 miesięcy i trochę zluzował z tym biciem czasem sie mu zdarza mnie zbić po buzi lub ugryźć - ale da się przeżyć
Więcej objawów zbuntowanego dwulatka nie zauważyłam i mam nadzieje że nie zauważę juz :D

Odpowiedz
agnetta 2013-11-11 o godz. 12:55
0

Justa_lublin napisał(a):
krzyki a zwłaszcza piski pomalu wyprowadzają mnie z równowagi o ile ja jeszcze znoszę takie krotkie histerie, to szkoda mi sąsiadów... zwłaszcza w nocy jak robi pobudkę na cały głos i nic nie jest w stanie go uspokoić.
Dokładnie... A w nocy to krzyk jeszcze bardziej się niesie
Dzisiaj Jeremi ma w szczególności Dzień Wyjca i już się zastanawiam czy sąsiedzi nie pomyślą, że dziecko ze skóry obdzieram...

Ale póki co pochwalę go też i za to, że jeszcze nawet chętnie chodzi na ulicy za rękę i często się słucha. Ciekawe jak długo jeszcze.

Odpowiedz
Justa_lublin 2013-11-11 o godz. 12:23
0

u nas bunt dwulatka w pełni (trwa od kilku miesięcy).
krzyki a zwłaszcza piski pomalu wyprowadzają mnie z równowagi o ile ja jeszcze znoszę takie krotkie histerie, to szkoda mi sąsiadów... zwłaszcza w nocy jak robi pobudkę na cały głos i nic nie jest w stanie go uspokoić.

Odpowiedz
fjona 2013-11-11 o godz. 10:05
0

mały patent na wieczne NIE i związne z tym humory: nie dawać możliwości powiedzenia nie. i tak np. jak Maciek nie chce się ubierac to mu daje do wyboru 2 bluzki. wtedy nie moze powiedzieć nie bo musi coś wybrać. pewnie, że czasem słyszę nie na obie bluzki ale zazwyczaj to jest tylko nie i wyciągniecie ręki w kierunku jednej ;)
pewnie, że nie z wszystkim tak się da no bo nie bedę mu szykowała 2 dań żeby sobie wybrał, ale czasem ta metoda daje rezultaty i pozawala uniknąć choć kilku awantur dziennie :)

Odpowiedz
agnetta 2013-11-11 o godz. 09:20
0

ulib mądze napisałaś. Ale bunt dwulatka nie jest ostatnim do okresu dojrzewania. Potem jest kolejny etap w wieku 4 lat - i to jest ostatni - wtedy jest wielka potrzeba wyrażania swojego zdania.

Odpowiedz
Ulib 2013-11-11 o godz. 09:16
0

no to ja jak pozwolicie się trochę pomądrze i możę powiem z czego to się bierze :)

Bunt dwulatka to nic innego jak odkrywanie przez dziecko czegoś takiego jak samoświadomość. Do tej pory tak naprawdę w każdej kwestii ktoś decydował za dziecko a 2 latek zaczyna chceć decydować za siebie. Na razie nie kuma że czasami warto się zgodzić więc uważa że samostanowić może o sobie tylko odmawiając :)
Niestety jak przejdzie to niestety wróci ok adolescencji to drugi czas kiedy dziekco znowu zaczyna stawiać granice i chce bardziej samostanowić o sobie.

Niestety trzeba to przeżyć :) oczywiście stawiać granice dziecku, ale też pozwalać mu wybierać co chce robić a czego nie. Oczywiście w granicach rozsądku. ;) A takie napady i rzucanie się na podłogę np w sklepie przeczekać a niech się te głupie baby gapią w sklepie, ale lepiej raz czy dwa poczekać niż mieć potem małego terrorystę w domu ;)

Odpowiedz
agnetta 2013-11-11 o godz. 09:13
0

Carrie uśmiałam się z Twojego opisu - zwłaszcza ta gąsienica przez całe mieszkanie lol bo u nas jest identycznie...
Misiek potrafi wyć czasem i pół godziny a ja wtedy powtarzam w głowie jak mantrę "Nie przejmuj emocji od dziecka, nie przejmuj emocji od dziecka...". Czasem ogarnia mnie jakiś spokój i wtedy niech sobie krzyczy, ale czasem zwłaszcza jak się spieszę to strasznie się wkurzam...

Albo np. dziś rano - Misiek obudził się z krzykiem - nie pomaga tulenie, mówienie, on odpycha i mnie i męża. W takim razie położyłam go na dywanie - wtedy ma jakiś większy wybór niż jak leży w łóżeczku. Jak mu przeszło to sam przyszedł się przytulić.

Żeby było weselej to kiedy u Miśka trwa bunt dwulatka, to Gabryś ma w tym samym czasie bunt czterolatka. Momentami to

Odpowiedz
TYGRYS 2013-11-11 o godz. 08:58
0

Maciek jest dość zbuntowany z natury ale chyba ostatnio jest troche z tym gorzej .
Był u nas mój tata i zauważył że Maciek jest trochę bardziej krzykliwy i buntowniczo nastawiony do całego świata .
Może to początek tego sławnego buntu .

Pojedyncze zachowania tego tupu czyli rzucanie sie na podłogę , wycie bo cos chce wystepowaly wczesniej ale nie tak długo , nie tak glosno i nie tak czesto jak ostatnio .

Raz jeden puściły mi nerwy i sie zagotowałam jak się rzucił z kanapy na ziemię . Czekał na mnie az wejde do pokoju i wykonał skok z usmiechem na twarzy . Nic sobie nie zrobił na szczescie .
Wstawiłam go do łóżeczka z informacją dlaczego . Pokrzyczał 2 minuty a mi cisnienie opadło .

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 08:55
0

mikołaj ma 14,5 miesiąca a nie to yło jego pierwsze słowo lol

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 08:48
0

To mówicie, że to rzucanie się płaczem na łóżko i wyginanie w chińskie S na podłodze, to się nazywa 'bunt dwulatka'? Cholika, moje ma dopiero 16,5 m-ca - jak mi to potrwa do września, to nie wiem, czy wytrzymam w moim postanowieniu ignorowania wszelkich takich akcji.
A nadmieniam, że Oliśka jeszcze nie umie powiedzieć 'nie', więc póki co wszelkie negowanie odbywa się przy pomocy głośnego krzyku.

Odpowiedz
algaj 2013-11-11 o godz. 08:36
0

jejku
tak jak myślałam, kolki i nieprzespane noce to nie jest jeszcze to co najgorsze lol

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 08:33
0

taaaa cudowny okres lol
Mikołaj to kochane dziecko jak nie krzyczy, płacze, rzuca przedmiotami, szczypie, cięgnie za ubranie, nie neguje wszystkiego.
powyższe reakcje sa na to jak czegos mu zabraniamy, albo natychmiast kego prosb nie spełniamy.
faze gryzienia miał wczesniej i na szczescie mu przeszlo.

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 04:48
0

U nas bunt dwulatka trwa od sierpnia jakoś. Zbieglo się to z narodzinami Oli, więc bylo doprawdy wspaniale przez kilka miesięcy, teraz chyba się coś polepsza. U nas wyglądalo to tak: "nie" na wszystko - kąpać - nie, wychodzić z wanny - nie. Bulka - nie, ma być chleb. Chleb - nie, ma być bulka:) Tak pokrótce. Oprócz tego rzucanie się na ziemię, kopanie, próby uderzania nas, czy niani, walenie przedmiotami w zlości, rzucanie przedmiotami. Zmuszanie się do wymiotów, jak czegoś zabroniliśmy, a histeryczny placz nie pomagal. No i wlasnie placz, a raczej plaskie, beznamietne wycie - cos potwornego, straszna agresje to budzi we mnie do dzis i musze sie mocno powtrzymywać, żeby Maksowi nie przylać, jak prosto w twarz mi wyje bez żadnych lez... Histerie po spaniu, histerie w nocy, histerie, jak któreś z nas poszlo do lazienki. Histerie przy jedzeniu. No ale to już trochę minęlo, zostalo wymuszanie, kiepskie humory, teraz jest etap "ja sam".

Odpowiedz
WhiteRabbit 2013-11-11 o godz. 03:59
0

ewasia napisał(a):No Olaf narazie na wszystko "aha" mowi lol
U nas też "aha", i jeszcze "pewnie" :D
- Ubierzemy rajstopki?
- Pewnie!
- Chcesz mandarynkę?
- A pewnie!
- Chcesz syropek?
- Aaa, pewnie!
lol

Jak tak sobie przypominam, to mu teraz mija naprawdę. Tego się nie dało przeżyć Na szczęście przeżyłam i żyjemy teraz długo i szczęśliwie ;) Tzn. mam świadomość, że po tamtym okresie buntu następny będzie chyba w wieku 2,5 roku ;) Czekam z utęsknieniem.

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 03:20
0

lilia napisał(a):Carrie napisał(a):...
Btw, zazdroszczę 6-7 ;) U Maksa ta godzina to 3-4 lol
nie, nie... żeby nie było że ja taka rozpasana jestem, o 3-4 tez jest czasem pobudka tylko wtedy niczym nie rzuca tylko się drze - cos z serii "albo mnie weźmiesz do łóżka i razem pośpimy albo nikt" 8)
To ja Ci zazdroszczę 8) Bo Maks ma czasem takie dni (dziś pospał do 5.10 uff ;)), że godzina 3. jest pobudka i "czytamy/bawimy/oglądamy teletubisie". I potem bunt, że nikt nie popiera jego entuzjazmu lol

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 18:37
0

No Olaf narazie na wszystko "aha" mowi lol O istnieniu nie jakos ostatnio zapomnial.
Czesto jak cos pojdzie nie po jego mysli to sie obraza i idzie z rykiem do innego pokoju.

Narazie jeszcze sie nie rzuca nigdzie. Szczypac dzieki Bogu juz przestal. W nocy rzuca we mnie smoczkami ale to jakos da sie przezyc ;)
Ogolnie da sie zyc narazie.

Chyba jeszcze wszystko przed nami.

Odpowiedz
Jojka 2013-11-10 o godz. 18:26
0

WhiteRabbit napisał(a):Filip neguje wszystko, nawet jeśli coś jest po jego myśli lol
Przykład:
- Chcesz pić? (tu wyciągam doń rękę z kubkiem)
- Nieeee! (tu ryk.... i wyciągnięcie ręki po picie oraz zachłanne dudnienie z kubka :D)
O tak, Zosia tak samo, i weź tu się dogadaj...

Otóż Zosia najpierw długo mówiła "tak" na wszystko, od jakichś dwóch miesięcy mówi "nie" na wszystko. Przekorna potrafi być we wszystkich najprostszych czynnościach, oczywiście na czele z ubieraniem. Staram się korzystać z rady, żeby dawać coś do wyboru, ale czasem nawet to nie pomaga.
Zawsze była aniołkiem, ale ostatnio różki jej wyrastają - potrafi mnie bić albo kopać, a jak się zezłości, to czasem czymś rzuca. Na szczęście nie jest to powszechną praktyką (na razie?)

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 18:20
0

Carrie napisał(a):...
Btw, zazdroszczę 6-7 ;) U Maksa ta godzina to 3-4 lol
nie, nie... żeby nie było że ja taka rozpasana jestem, o 3-4 tez jest czasem pobudka tylko wtedy niczym nie rzuca tylko się drze - cos z serii "albo mnie weźmiesz do łóżka i razem pośpimy albo nikt" 8)

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 18:10
0

WhiteRabbit napisał(a):Filip neguje wszystko, nawet jeśli coś jest po jego myśli lol
Przykład:
- Chcesz pić? (tu wyciągam doń rękę z kubkiem)
- Nieeee! (tu ryk.... i wyciągnięcie ręki po picie oraz zachłanne dudnienie z kubka :D)
lol

a już myślałam że coś z tym moim dzieckiem jest nie tak i że sama nie wie czego chce.
teraz wyciagam rękę, pytam, na jej "nie" zabieram i od razu odruchowo wyciągam spowrotem to picie bo wiem że pewnie jednak chce :)

co do rzucania to rzadziej to robi ale jak już zaliczy glebę to leży tam dość długo. trochę płacze, trochę wyje bez łez sprawdzający czy patrzę, znowu na chwilę puści fontannę łez i tak nawet 10 min. a potem powoli wstaje i koniec końców przychodzi się przytulić.

no ale to jest w domu. może leżeć zapłakana ile chce. w sklepie dawno nie byłyśmy razem. ale jesienią i takie akcje zaliczyłyśmy.

jedyne pytanie na ktore nigdy nie usłyszałam "nie" to pytanie o spacer.
a na spacerze ja muszę iść kilka kroków przed lalką. tylko wtedy ona też grzecznie idzie.
jak ja stanę żeby na nią zaczekać to ona też staje. ewentualnie podbiega do mnie i popycha mnie z tekstem "idź" i czeka aż oddejdę na właściwą odległość.
a ja się upieram że na nia zaczekam to robi mi pa,pa, wysyła całuska i idzie w drugą stronę lol

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 18:05
0

lilia napisał(a):carrie gratuluje poczucia humoru :)

ja dodam tylko że Kuba rano jak wstanie skoro świt o 6-7 z oczywistym stwierdzeniem że wszyscy sa już wyspani, a tu nagle widzi że jednak mama w najlepsze śpi to rzuca we mnie tym co ma w łóżeczku - zabawki i smoczek, jak nei reaguję to się drze 8)
Ale lilia co mi innego pozostało lol W końcu mu chyba przejdzie nie? Mam nadzieję, że do pełnoletności nie będzie się tak zachowywał. A że czasem mnie cholera trzepie.. nerwus jestem, no. No i wolałabym wiedzieć, "o sso chodzi?". A nie takie wycie bez (mojego) zrozumienia.

Btw, zazdroszczę 6-7 ;) U Maksa ta godzina to 3-4 lol

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 18:02
0

carrie gratuluje poczucia humoru :)

ja dodam tylko że Kuba rano jak wstanie skoro świt o 6-7 z oczywistym stwierdzeniem że wszyscy sa już wyspani, a tu nagle widzi że jednak mama w najlepsze śpi to rzuca we mnie tym co ma w łóżeczku - zabawki i smoczek, jak nei reaguję to się drze 8)

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 17:55
0

WhiteRabbit napisał(a):Carrie napisał(a):Maks jest na etapie absolutnej negacji wszystkiego, co jest nie po jego myśli.


Filip neguje wszystko, nawet jeśli coś jest po jego myśli lol
Przykład:
- Chcesz pić? (tu wyciągam doń rękę z kubkiem)
- Nieeee! (tu ryk.... i wyciągnięcie ręki po picie oraz zachłanne dudnienie z kubka :D)
lol

Zapomniałam wspomnieć o rzucaniu przedmiotami wszelakimi i gryzieniu 8)

Btw do praktyk wszelakich najlepiej nadaje się kontakt z mamą.. ;)

Odpowiedz
TYGRYS 2013-11-10 o godz. 17:55
0

U nas nowość ostatnich dni to pisk tak głośny i tak przerazliwy ze uszy puchną . Wczesniej tylko jęczał , krzyczał , płakał a teraz dodał jeszcze pisk który jeszcze słyszę w głowie mimo ze piszczałka już poszła spać .

Odpowiedz
WhiteRabbit 2013-11-10 o godz. 17:53
0

Carrie napisał(a):Maks jest na etapie absolutnej negacji wszystkiego, co jest nie po jego myśli.


Filip neguje wszystko, nawet jeśli coś jest po jego myśli lol
Przykład:
- Chcesz pić? (tu wyciągam doń rękę z kubkiem)
- Nieeee! (tu ryk.... i wyciągnięcie ręki po picie oraz zachłanne dudnienie z kubka :D)

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 17:49
0

Maks jest na etapie absolutnej negacji wszystkiego, co jest nie po jego myśli.

Każda reakcja na jego żądania (bo inaczej się tego nazwać nie da) musi być natychmiastowa. Swe pragnienia wyraża piskiem/krzykiem.

Jak nie zareaguję jest wrzask (w najlepszym wypadku kilkuminutowy), krokodyle łzy, gąsienica na plecach przez całe mieszkanie..

A jak wyjdę do drugiego pokoju to się uspokaja, leci za mną i tam
spektakularny rzut na ziemię wykonuje.. plus wycie lol

Wymusza wszystko i wszędzie. Potrafi się położyć na ziemi w sklepie, na ulicy, chodniku, żłobku..

Fajnie jest lol

Odpowiedz
WhiteRabbit 2013-11-10 o godz. 17:48
0

Madeleine, no to chyba już to :P
U nas dochodziło walenie głową o podłogę, o kanty krzeseł, stołów.
Rzucanie tym, co miał pod ręką - szło wszystko. Talerze, obrusy, butelki, telefony i piloty oraz wielkie samochody-jeździki ;)
Wszystko na nie. Nie tylko słowami, ale i czynami ;) Nie idziemy w tą stronę, ale biegamy w przeciwną (często na ulicę). Szybko już biegał.
Rzucanie się na ziemię na podwórku, twarzą w piach.
Happy endu nie ma, bikoz pozostałości są ;) Przeszło mu rzucanie się na ziemię, walenie głową.
Jego "nie" już nie tak często powtarzane (chociaż nadal nie chce zejść po schodach na dwór, nie chce wejść do wózka, żeby chwilę potem nie chcieć wyjść z wózka i wejść z powrotem do domu). "Tak" nadal nie potrafi powiedzieć, zamiast "tak" jest "pewnie" oraz "aha" lol

Nie wiem, może najgorsze mnie jeszcze czeka? Drugie urodziny 11 lutego ;)

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 17:44
0

My na etapie: nienienie, krzyk, kucanie połączone z płaczem, kładzenie na podłogę-trwa może 4 sekundy ale jest, z uporem maniaka robi albo idzie gdzie wie że nie wolno i tylko patrzy czy widzimy co prawda ostatnio coś ucichło, ale może to cisz przed burzą.

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 17:39
0

Szczegóły proszę. I happy end koniecznie.

My już jesteśmy w etapie rzucania się na ziemię 8) I nienienie 8) I wrzasków 8)

Odpowiedz
WhiteRabbit 2013-11-10 o godz. 17:37
0

Ja tam nie wiem, Filip miał bunt w wieku ok. rok i 6 miesięcy.
Teraz da się wytrzymać ;) Ale to co się działo, przekraczało wszelkie granice wytrzymałości ;)

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 17:34
0

hm...
u nas już było coś na kształt buntu-krzyki, wrzaski, rzucanie się na ziemię, wszystko na nie.
ale to chyba trochę za wcześnie miała rok i 3 mies. mniej więcej jak jej się pogorszyło ;) więc może to była tylko taka wstawka przed tym konkretnym buntem :o

teraz jakby trochę spokojniej (tfu tfu tfu- przez lewe ramię lol )

to znaczy lalka jest bardzo żywiołowym dzieckiem i generalnie wszystko chce robić po swojemu. ale jak ją ściągam z oparcie wersalki kiedy próbuje się bawić w Małysza to jakoś to wszystko ze śmiechem znosi i się nie rzuca na glebę. :D

i już nie wszystko jest na "nie". zaczęła używać pięknego słowa "tak" :D

ale też ciekawa jestem kiedy bunt 2 latka może się zacząć i ile trwa

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 17:25
0

Może ja się nie wypowiem tym razem, bo czasem jeszcze mię letko telepie

Ewasia, już już.. ;)

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 17:24
0

Ja do końca nei znam konkretnych objawów "dwuletniego buntu", ale mój zaczyna miec takie wstawki jakich nie miewał do tej pory, więc nie wiem czy dalej mam zwalac na zęby ;) lol

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 17:20
0

Nastawiam się psychicznie 8) Ja wiem, że to nie może byc jeszcze to w przypadku Piotrusia, bo za mały, ale już jestem przerażona

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 16:52
0

Mad - ze niby to juz?
Rany boskie, ja mam nadzieje, ze jeszcze jakis czas minie zanim ten slawetny bunt nas dopadnie.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie