Quantcast
  • atnaf odsłony: 30713

    Czy ktoraś z Was miała cesarke cięcie na życzenie?

    Jest duzo watkow nt. cesarki ale nie ma o cesarce na zyczenie.Czy ktoras forumówka zdecydowala sie na cesarke nie tylko dlatego ze byly wskazania medyczne..... ?Gdzie mozna tak urodzic w Wawie? Z kim rozmawiać?--------------------------Linki "cesarkowe"http://forum.styl.fm/s2/viewtopic.php?t=32032&highlight=cesarkahttp://forum.styl.fm/s2/viewtopic.php?t=39277&highlight=cesarkahttp://forum.styl.fm/s2/viewtopic.php?t=35429&highlight=cesarkahttp://forum.styl.fm/s2/viewtopic.php?t=53102&highlight=cesarka

    Odpowiedzi (387)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-11-02, 06:59:41
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
b.londynka 2013-11-02 o godz. 06:59
0

garlicgirl napisał(a):ja tam nie rozumiem jak można w ogóle chcieć rodzić naturalnie przecież ta dziurka jest dużo za mała! jakim cudem tamtędy dziecko wydzodzi :O nikt mi nie wmówi, że to jest normlane-naturalne!
Skoro od tysiecy lat dzieci wychodza przez te dziurke to widocznie nie jest za mala. A w brzuchu otworu nie ma w ogole.

Odpowiedz
garlicgirl 2013-11-02 o godz. 06:57
0

ja tam nie rozumiem jak można w ogóle chcieć rodzić naturalnie przecież ta dziurka jest dużo za mała! jakim cudem tamtędy dziecko wydzodzi :O nikt mi nie wmówi, że to jest normlane-naturalne!

Odpowiedz
mia.mamma 2013-11-02 o godz. 06:57
0

rozumiem, że można się bać porodu sn, ale miałabym jednak spore opory przed cesarką na życzenie. rozważałam taką opcję, ale udało mi się zmobilizować i bezstresowo urodzić siłami natury, czego bardzo sobie gratulowałam, patrząc na to, jak męczą się dziewczyny na moim oddziale, które po cesarkach dochodziły do siebie dużo dłużej niż ja.

Odpowiedz
przytul.anka 2013-11-02 o godz. 06:56
0

carol napisał(a):przytul.anka ale mowimy o prywatnych klinikach....
super, to może paragon się dostanie i będzie można od podatku odliczyć :/

Odpowiedz
atnaf 2013-11-02 o godz. 06:54
0

maly update o dwoch prywatnych klinikach w Wawie:
Damian caly czas CC 11200. http://www.damian.pl

Iatros, CC 6400 (2 miesiace temu bylo 5900), oraz notka:

"proponujemy porody operacyjne (cięcia cesarskie planowane przez lekarza i pacjenta) z obecnością rodziny. UWAGA! NIE PRZYJMUJEMY PORODÓW NATURALNYCH!"
http://www.iatros.pl

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-11-02 o godz. 06:53
0

przytul.anka ale mowimy o prywatnych klinikach....

Odpowiedz
przytul.anka 2013-11-02 o godz. 06:52
0

Sun napisał(a):Myslę, że spokojnie do przejścia. Przecież cc jest droższe od sn, więc lekarz prowadzący w prywatnej klinice wypisze wskazanie do cc jeśli pacjentka będzie chciała. Albo jest umowa o sn, a robi się cc niby z powodu "braku postepu porodu". Kto to sprawdzi?
taa... a po drodze jeszcze koperta z odpowiednio szeleszczącą zawartością- i cena rodzenia "po ludzku" rośnie :/

Odpowiedz
Gość 2013-11-02 o godz. 06:52
0

Myslę, że spokojnie do przejścia. Przecież cc jest droższe od sn, więc lekarz prowadzący w prywatnej klinice wypisze wskazanie do cc jeśli pacjentka będzie chciała. Albo jest umowa o sn, a robi się cc niby z powodu "braku postepu porodu". Kto to sprawdzi?

Odpowiedz
till 2013-11-02 o godz. 06:50
0

panna_van_gogh napisał(a):c. decyzja o cesarskim cięciu podyktowana jest lękiem przed zdeformowaniem narządów płciowych. Być może dla wielu brzmi to egoistycznie, ale może warto jednak pamiętać o tym, że kobieta, rodząc dziecko, nie staje się wyłącznie matką - bezpłciowym stworem, którego jedynymi potrzebami i pragnieniami stają się potrzeby i pragnienia jej dziecka. Dlatego chęć pozostania kobietą jest poważną motywacją, tym bardziej w kraju, w którym nie każda położna wie, czym jest ochrona krocza i nie każdy lekarz prowadzący mówi ciężarnej, jak powinna przygotować swoje ciało na poród.

a niby kobiety po porodzie siłami natury z rozcietym - za przeproszeniem - kroczem nie sa juz kobietami?
nosz ^$^&*%&(&*()*(_
Ja w ten sposób nie odebrałam tej wypowiedzi, wydaje mi się, że ten człowiek co innego miał na myśli. Jeszcze nie rodziłam i z dwojga złego wolałabym mieć bliznę na brzuchu, a nie na kroczu, które w jakiś tam sposób jest czynnikiem mocno wpływającym na moją kobiecość, a brzuch jest strefą bardziej neutralną. Wiele innych kobiet może mieć podobne odczucia na ten temat, ale tworzący tą durną ustawę nie biorą tego pod uwagę :/ I bardzo mnie wkurza, że ktoś odbiera mi to prawo do decydowania o własnym ciele.

Odpowiedz
panna_van_gogh 2013-11-02 o godz. 06:49
0

aczkolwiek tu się wkurzyłam:

c. decyzja o cesarskim cięciu podyktowana jest lękiem przed zdeformowaniem narządów płciowych. Być może dla wielu brzmi to egoistycznie, ale może warto jednak pamiętać o tym, że kobieta, rodząc dziecko, nie staje się wyłącznie matką - bezpłciowym stworem, którego jedynymi potrzebami i pragnieniami stają się potrzeby i pragnienia jej dziecka. Dlatego chęć pozostania kobietą jest poważną motywacją, tym bardziej w kraju, w którym nie każda położna wie, czym jest ochrona krocza i nie każdy lekarz prowadzący mówi ciężarnej, jak powinna przygotować swoje ciało na poród.
a niby kobiety po porodzie siłami natury z rozcietym - za przeproszeniem - kroczem nie sa juz kobietami?
nosz ^$^&*%&(&*()*(_

Odpowiedz
Reklama
atnaf 2013-11-02 o godz. 06:48
0

Fajny tekst. Az sie wierzyc nie chce ze to napisal facet ....

Odpowiedz
przytul.anka 2013-11-02 o godz. 06:47
0

bardzo rozsądny głos w dyskusji: http://wiadomosci.wp.pl/kat,37078,title,Jak-promowac-porod-drogami-natury,wid,10282861,felieton.html

a moim zdaniem to jak zwykle postanowili uszczęśliwiać kobiety na siłę, bo to przecież takie biedne idiotki, że jak im dać wybór to zaraz wszystkie masowo będą sobie robić cesarkę nie zważając na nic
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że na taki pomysł wpadła kobieta...

Odpowiedz
panna_van_gogh 2013-11-02 o godz. 06:46
0

atnaf napisał(a):cd:

http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article225791/Matki_do_minister_Kopacz_Nie_zakazuj_cesarki.html
juz pomijam cesarki na życzenie, których byłam swego czasu fanką ;)
ale ile teraz będzie rodziło się dzieci niedotlenionych, bo lekarz będzie się bał zabieg zbyt wcześnie...

Odpowiedz
Gość 2013-11-02 o godz. 06:45
0

Tak się zastanawiam, czy takie uchwały da się zaskarżyć, do trybunału ....

Odpowiedz
atnaf 2013-11-02 o godz. 06:43
0

cd:

http://www.dziennik.pl/wydarzenia/article225791/Matki_do_minister_Kopacz_Nie_zakazuj_cesarki.html

Odpowiedz
Gość 2013-11-02 o godz. 06:42
0

wszystko jest do obejscia... prywatne szpitale bede oferowaly np bezbolesny albo szybki porod... tak samo jak z aborcja - wylowywanie okresu...

Odpowiedz
Gość 2013-11-02 o godz. 06:41
0

A wg mnie to tylko otwiera furtkę dla łapówek i zwyczajnie nadal będzie jak jest, bo kto może kobieta chcąca cc na życzenie pójdzie naskarżyć ?
a tak w ogóle to wara im wszystkim od mojej macicy

Odpowiedz
atnaf 2013-11-02 o godz. 06:40
0

No wlasnie mowie, ze tylko w prywatnych sie robi cc na zyczenie.... Nie sadzilam ze jakis babsztyl sie bedzie wtracal w sprawy porodow w prywatnych placowkach!
I po kiego ona sie wpierd*** na prywanty grunt?

Odpowiedz
sofia 2013-11-02 o godz. 06:39
0

Popier.....lony pomysl pani Kopacz nadaje się tylko ku....a na pomyje. Nie ma to jak szukanie tematów zastępczych. Jesli tej pani wydaje się, że uzdrowi służbe zdrowia każąc kobietom rodzić w "jedyny słuszny spoósb" to nie powiem z czym się na głowy zamieniła. Noż ku...a wkur.....m się.

Odpowiedz
Gość 2013-11-02 o godz. 06:39
0

atnaf napisał(a):
Chyba ze zdarze przed wprowadzeniem tego debilnego pomyslu....i mam nadzieje, ze prywatnych klinik to nie bedzie dotyczylo... (chociaz tylko w prywatnych mozna rodzic przez cc na zyczenie...i ze niby co? tam nie bedzie mozna??)
Atnaf, prywatnych to ma dotyczyć jak najbardziej, bo w państwowych czegoś takiego, jak cc na życzenie, i tak nie ma.

Odpowiedz
madzia 2013-11-02 o godz. 06:37
0

wszystko przez niechec do kombinacji z czcionka
Ale pomysl moze byc dobry ;)

Odpowiedz
atnaf 2013-11-02 o godz. 06:37
0

ja chyba nie skomentuje tej wiadomosci i pomyslu beznadziejnej Kopacz, nie mam juz ku*** (przepraszam) sily nawet na czytanie takich bzdur.

Jak to wprowadza to ja nie bede miala dzieci ;/

Chyba ze zdarze przed wprowadzeniem tego debilnego pomyslu....i mam nadzieje, ze prywatnych klinik to nie bedzie dotyczylo... (chociaz tylko w prywatnych mozna rodzic przez cc na zyczenie...i ze niby co? tam nie bedzie mozna??)

Odpowiedz
Mała 2013-11-02 o godz. 06:36
0

żaba napisał(a):kapiele
Przepraszam za OT ale przeczytalam "kapele" i zaczelam miec wizje muzykantow podrygujacych wokol rodzacej :)

Odpowiedz
madzia 2013-11-02 o godz. 06:35
0

Ze tez w Polsce zawsze musimy zaczynac od nakazow, zakazow i kar... A nie lepiej byloby zmienic troche warunki? Pojedyncze sale, towarzystwo kogos bliskiego, mozliwosc zmiany pozycji, kapiele itp. Ludzike podejscie, tlumaczenie co i jak, srodki przeciwbolowe jezeli kobieta chce ( darmowe). Wiekszosc babek decyduje sie na cc w obawie przed odhumanizowaniem ( bol, ktory nikogo nie interesuje bo przeciez ma bolec, strach, niepewnosc, traktowanie " z gory"). Mysle, ze majac zapewnione takie warunki wiekszosc z nich zdecydowalaby sie na sn. Ale nie, lepiej na wojenke ruszyc...
zeby nie bylo, mojej decyzji nic by nie zmienilo, ale ja ciezki przypadek jestem ;)

Odpowiedz
Gość 2013-11-02 o godz. 06:33
0

Skomentowałabym ten artykuł ale na pomyjach

Odpowiedz
Mała 2013-11-02 o godz. 06:32
0

Mialam wlasnie wklejac linka do tej wiadomosci.
Mam nadzieje, ze to nie przejdzie. Blad w sztuce lekarskiej?!
Ale liczba 8-12 tysiecy kobiet decydujacych sie na cesarke bez wskazan mnie zaskoczyla. Myslalam, ze wiecej.
W moim szpitalu, gdy rodzilam na poczatku pazdziernika, naliczono 500 cesarek w tamtym wlasnie roku. Wychodzi mniej niz 2 na miesiac. Malo.

Odpowiedz
Gość 2013-11-02 o godz. 06:31
0

AAAAAAAAAA!!!

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5607313,Ewa_Kopacz_chce_zakazac_cesarek_na_zyczenie.html

Ja miałam ze wskazań, ale co z tego??? LITOŚCI!!!!

Odpowiedz
atnaf 2013-11-02 o godz. 06:30
0

patunieczka napisał(a):atnaf- rodziłam w Iatrosie, co prawda sn, a nie cc, ale trochę sobie popatrzyłam jak to wygląda ;)
Jakbys miala pytania, to dawaj.
Nie mam co prawda doświadczeń porodowych z Damianem, ale ze swojej strony Iatrosa polecam na pewno :)
Dziekuje, ze to napisalas :) Opieke medyczna mam w damianie, ale do Iatrosa mam blizej z domu no i jest troche taniej. U mnie tylko CC wchodzi w gre.

Wszelkie info o Iatrosie sa porzadane! Jak bedziesz miala chwilke to napisz "jak to wyglada" :) Jeszcze raz dziekuje!!!

[quote="Aga1]Tak. Zdjęcia robił mój mąż Nie wiem jak jest w Iatrosie ale Damiana polecam bardzo!
Sliczna corka, ladne foty! Super porod! Tylko pozazdroscic :)

Odpowiedz
Gość 2013-11-02 o godz. 06:29
0

Aga Zośka oczywiscie the best :D ale mnie tez co innego zafascynowalo - nie poznalam cię :D ;)

Odpowiedz
Kinia Jones 2013-11-02 o godz. 06:27
0

Aga, zdjęcia przepiękne, aż się spłakałam :'( Cieszę się, że tak to u Ciebie wyglądało :) Mój poród zakończył się cc, ale niestety nie było tak jak u Ciebie :( Mąż na korytarzu, tak naprawdę to nawet nie za bardzo wiedział co się ze mną dzieje a ja Juniorka zobaczyłam tylko przez sekundkę :( Nawet mi go przytulić nie dali :( Wszystko mi się znów przypomniało :(

Odpowiedz
patunieczka 2013-11-02 o godz. 06:26
0

atnaf- rodziłam w Iatrosie, co prawda sn, a nie cc, ale trochę sobie popatrzyłam jak to wygląda ;)
Jakbys miala pytania, to dawaj.
Nie mam co prawda doświadczeń porodowych z Damianem, ale ze swojej strony Iatrosa polecam na pewno :)


Aga - te zdjecia z porodu Zośki są piękne, naprawdę. A sama Zosia jako reklama cc moze służyć - nie wymęczona, spokojna, śliczny kształt główki...

Odpowiedz
Gość 2013-11-02 o godz. 06:26
0

Tak. Zdjęcia robił mój mąż :) Nie wiem jak jest w Iatrosie ale Damiana polecam bardzo!

Odpowiedz
atnaf 2013-11-02 o godz. 06:25
0

Aga, cudowne zdjęcia. Aż mi się łezka w oku zakręciła...

Kto robił te fotki, Twój mąż?

Ja mam dwie opcje: Damian albo Iatros. Wiem na pewno, ze cesarke mi zrobia i tu i tu, bo juz rozmawiałam z lekarzami.
Tylko ta cenaaaa :(

Odpowiedz
Gość 2013-11-02 o godz. 06:24
0

Tak, to dr G. :)

Odpowiedz
Dar_ma 2013-11-02 o godz. 06:24
0

Aga, fotki cudne :love: . Czy pan z pierwszego zdjęcia, który trzyma Twoją córeczkę to przypadkiem dr G.?

Odpowiedz
Gość 2013-11-02 o godz. 06:22
0

Dziękuję szpilunia :)

Odpowiedz
szpilunia 2013-11-02 o godz. 06:21
0

Aga....rozwalily mnie Twoje foty. To sie naprawde nazywa cud narodzin..

Odpowiedz
Gość 2013-11-02 o godz. 06:19
0

Aga, przez Ciebie i mi się zachciało... :'(

Odpowiedz
Gość 2013-11-02 o godz. 06:18
0

Jeszcze parę mam :)
Jak miałam wyciągane łożysko to Zosia była badana i ubierana (oczywiście w asyście taty):


A tak się witałyśmy gdy ja jeszcze leżałam na stole:



A potem to już było na zmianę jedzenie:


i spanie:



Ja chcę tak jeszcze raaaazzzzz :'(

Odpowiedz
Gość 2013-11-02 o godz. 06:17
0

Aga, jaka cudna fota :'( Masz jeszcze jakieś???

Odpowiedz
Gość 2013-11-02 o godz. 06:16
0

O żesz .... Chyba muszę się pospieszyć z tym drugim dzieckiem, zanim Damian do 15000zł dobije

Pierwszy poród miałam w Damianie. Cesarka na życzenie. Kompletnie żadnych wskazań, dziecko ułożone prawidłowo, a ja zdrowa jak koń.
I decyzja o cesarce była chyba najlepszą w moim życiu! Po rozcięciu brzucha okazało się bowiem, ze Zośka od stóp do głów jest owinięta pępowiną. Pierwszą pętlę miała wokół kostek, a ostatnią na szyi. Nigdy nie urodziłabym jej naturalnie. I wolę nie myśleć w jakim stanie mogłaby się urodzić przy próbie porodu sn i niechęci szpitala do przeprowadzenia cc....

Poród w Damianie wspominam (cytując za Natalią25) jak luksusowe spa na Seszelach.
Przyjechałam do szpitala o 6.30 a o 8.10 Zośka była na świecie. Po porodzie została ode mnie zabrana tylko na 15min w celu oczyszczenia układu oddechowego z wód płodowych i ubrania. Dostałam ją zaraz po wyjechaniu z sali operacyjnej, z rąk męża.
Miałam znieczulenie zzo, którego podania nawet nie czułam. Po porodzie zajęto się mną tak, że ze szpitala wyszłam już z pięknie obkurczoną macicą, a jadąc tydzień później na zdjęcie szwów już nie wiedziałam co to połóg. A wszystko bezboleśnie. Po wyjściu ze szpitala (po 72 godzinach) przez tydzień czułam ciągnięcie na jednym końcu rany. Po tygodniu zniknęło, a ja czułam się jak młody bóg ;)
Cały poród wspominam cudownie i jeżeli kiedyś jeszcze przyjdzie mi rodzić to mam nadzieję, że tylko tam! I tylko przez cc.
A to moja pamiątka z tamtej chwili:

Odpowiedz
okcia81 2013-11-02 o godz. 06:14
0

lady_of_avalon napisał(a):
Podczas operacji mogą zdarzyć się inne powikłania, np. uszkodzenie pęcherza, jelit, duża utrata krwi czy zakażenie rany.

Dochodzenie matki do pełnej formy trwa kilka miesięcy, zaś dolegliwości w miejscu blizny mogą się utrzymywać latami.

Jeśli chodzi o to pierwsze to mi po porodzie naturalnym też się coś stało z pęcherzem i z cewką moczową że przez 4 dni nie mogłam przez 60 minut się załatwić. Wiem że to wstydliwe i krępujące ale było to tak okropne że ryczałam w WC :( Po powrocie ze szpitala wcale nie było lepiej: przez 2 miesiące "czułam" pęcherz. Krwi też dużo straciłam w trakcie porpdu.

Dochodziłam do siebie 2 m-ce! Bliznę po pęknięciu i szyciu jeszcze czuję! Nie mówiąc już o stanie psychicznym po porodzie...
Kolejny poród ( bo chciałabym mieć jeszcze kiedyś drugie dziecko ) to będzie tylko i wyłącznie cesarka!

Odpowiedz
atnaf 2013-11-02 o godz. 06:13
0

Ja z takim malym apdejtem warszawskim :( :

CC w Damianie 11 200 pln (z 3 dniowym pobytem)

CC w Iatrosie na Targowku 5 900 (z 4 dniowym pobytem)

:mur:

Odpowiedz
Gość 2013-11-02 o godz. 06:11
0

Nale napisał(a):Bliznowiec to przerośnięta blizna. Mi sie robią bliznowce na każdej ciętej ranie. ostatnio prawie zszedł mi na stopie, pooperacyjny. Po 12 latach. Po cc też już mam - paskudny, czerowny, gruby, wystający pasek. Trochę pobolewa, szczególnie uciśnięty, no i znakomicie przepowiada pogodę.

OOO - to dokładnie jak u mnie

Silenca - dzięki za linki :D

Ciekawe, że napisali że to genetycznie jest dziedziczone i i moja mama i babcia i siostra wszytskie blizny pooperacyjne mają śliczne, tylko ja jakies paskudztwo jedno wielkie

Odpowiedz
Nale 2013-11-02 o godz. 04:08
0

Bliznowiec to przerośnięta blizna. Mi sie robią bliznowce na każdej ciętej ranie. ostatnio prawie zszedł mi na stopie, pooperacyjny. Po 12 latach. Po cc też już mam - paskudny, czerowny, gruby, wystający pasek. Trochę pobolewa, szczególnie uciśnięty, no i znakomicie przepowiada pogodę.
Na bliznowce raczej nie ma lekarstwa. Przy kolejnych operacjach się wycina. Jak się ma sporo szcześcia, to po wycięciu nie odrasta - wszystko zalezy od ososbniczych skłonnosci. Oczywiście nie ma znaczenia, czy to cc, czy jakikolwiek inny zabieg z cięciem skóry.

Odpowiedz
Gość 2013-10-30 o godz. 12:52
0

lady_of_avalon googlowałam i http://www.hair-clinic.poznan.pl/?act=5&lang=1&editArt=137
http://www.emedica.pl/szczeg_choroby.php3?nr=120&typ=1 Czyli nie koniecznie, że od cc, tylko predyspozycja, ale ja bym średnio w tym temacie ufała ginowi, nie jego specjalizacja i wybrałabym się chyba najpierw do dermatologa.

Odpowiedz
Gość 2013-10-29 o godz. 05:44
0

silenca napisał(a):
to chyba jakieś ekstremum wzięli pod uwagę plus to latami typu bliznowiec ... nie słyszałam żeby którakolwiek z koleżanek dochodziła do siebie kilka miesięcy


No własnie - co to jest ten bliznowiec?? Bo jak byłam teraz na kontroli u ginekologa to powiedział, że mi się takie coś własnie zrobiło :o
No i blizna mnie rzeczywiście pobolewa od czasu do czasu z jednej strony... :|

Odpowiedz
atnaf 2013-10-28 o godz. 12:31
0

Czesc dziewczyny,

nie bylo mnie kilka dni, ponad godzine czytalam wszystkie nowe watki :)
Labirbird - gratulacje!

Tygrys:
np cesarki na życzenie bałabym się 5 razy bardziej niż naturalnego porodu . Po prostu nie wyobrazam sobie ze mogłabym (na własne życzenie) mieć przecinany brzuch , macicę itd
I szczerze przyznaję ze tego nie rozumiem ze ktoś się na taki poród decyduje . Nie znaczy to ze potępiam taką osobę tylko ze poprostu się dziwię .

Ja panicznie boję się operacji , przecianania ciała i dla mnie po prostu dziwne się wydaje ktoś sobie funduje operację za spore pieniądze zamiast rodzić naturalnie bo dla mnie poród mimo tego ze jest bolesny jest lepszym rozwiązaniem niż cesarka .

Tygrysku drogi! U mnie jest na odwrót. Porodu SN boje sie milion razy bardziej niz cesarki.

Odpowiedz
Gość 2013-10-28 o godz. 07:39
0

natalia25 napisał(a):ja dostałam małego na siebie od razu za drwimi sali operacyjnej i przy asyście Roberta wiozłam go na sobie juz do pokoju.
Wyszłam dokładnie po 48h. rodizłam w Polsce
Chodziło mi o szpitale państwowe ;)

Chociaż warto wiedzieć, że na Solcu jest taki zwyczaj, jakby mi kiedyś cc groziło ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-28 o godz. 07:34
0

silenca napisał(a):lady_of_avalon napisał(a):Podczas operacji mogą zdarzyć się inne powikłania, np. uszkodzenie pęcherza, jelit, duża utrata krwi czy zakażenie rany.
A o to pytałam panią doktor, która mnie kroiła i powiedziała ze u mnie to jak w atlasie jest i wiesze ryzyko jest przy drugim i następnym cc

Duża utrata krwi to i przy sn może być (a kto wie, czy nie większa - mi groziło przetaczanie ).

Odpowiedz
Gość 2013-10-28 o godz. 07:32
0

lady_of_avalon napisał(a):Dochodzenie matki do pełnej formy trwa kilka miesięcy, zaś dolegliwości w miejscu blizny mogą się utrzymywać latami.
to chyba jakieś ekstremum wzięli pod uwagę plus to latami typu bliznowiec ... nie słyszałam żeby którakolwiek z koleżanek dochodziła do siebie kilka miesięcy

lady_of_avalon napisał(a):Podczas operacji mogą zdarzyć się inne powikłania, np. uszkodzenie pęcherza, jelit, duża utrata krwi czy zakażenie rany.
A o to pytałam panią doktor, która mnie kroiła i powiedziała ze u mnie to jak w atlasie jest i wiesze ryzyko jest przy drugim i następnym cc

Lady ale oni porównali cc na życzenie? Ciekawi mnie jak zebrali tą grupę skoro nie ma cc na życzenie w NFZ ... czy kolejna propaganda, bo takie punktowanie to trochę mało, ten wątek już więcej wiedzy wnosi

Odpowiedz
Gość 2013-10-28 o godz. 06:32
0

Wady i zalety cesarskiego cięcia, z marcowego numeru "Dziecka" (artykuł "Moda na cesarskie cięcie", lek.med. Agnieszka Kurczuk-Powolny):

Zalety

Jest ratunkiem w razie zagrożenia życia lub zdrowia matki bądź dziecka.

Pozwala przyjść na świat dziecku, które naturalnie nie mogłoby się urodzić (np. zbyt dużemu jak na możliwości matki).

Można je wcześniej zaplanować i wyznaczyć dokładny termin przyjścia dziecka na świat, co daje (czasem złudne) poczucie panowania nad sytuacją.

Pozwala uniknąć długiego, męczącego porodu.

Intymne miejsca kobiety pozostają prawie nietknięte.

Wady:


Jest poważną operacją chirurgiczną wymagającą otwarcia jamy brzusznej.

Śmierci matki wskutek nieprzewidywalnych poważnych powikłań operacyjnych zdarza się dwa-cztery razy częściej niż przy porodzie naturalnym.

Podczas operacji mogą zdarzyć się inne powikłania, np. uszkodzenie pęcherza, jelit, duża utrata krwi czy zakażenie rany.

Dziecko, które nie przeszło przez drogi rodne, może mieć problemy z układem oddechowym.

Dochodzenie matki do pełnej formy trwa kilka miesięcy, zaś dolegliwości w miejscu blizny mogą się utrzymywać latami.

Blizna na macicy może być przyczyną komplikacji w kolejnej ciąży.

Odpowiedz
Gość 2013-10-25 o godz. 12:07
0

Ja na wlasne życzenie po pierwszym cc bylam 7 dób, po drugim 6. Dla mnie to byl taki wlasciwy czas, zeby miec cien gwarancji, ze nic mi nie będzie. Jestem energiczną osobą, poruszam się zamaszyście, szybko chodzę, nawet jak mialam zagrożoną ciążę to nie potrafilam jakoś zwolnić ruchów, wyhamować, mniej energii władowywać we wszystko.

Odpowiedz
Nale 2013-10-25 o godz. 11:29
0

Moje gratulacje!

Co do wychodzenia - w moim szpitalu regułą jest wypis po cc po 48 h, a jesli kobieta tak woli, to po 72. Ja byłam dłużej, bo miałam fatalne wyniki i kłopoty po znieczuleniu. Ale po tych 48 zdecydowanie byłam zdolna do funkcjonowania.

Odpowiedz
Gość 2013-10-25 o godz. 02:50
0

JESZCZE RAZ WIELKIE GRATULACJE

tu wątek dla Ciebie http://forum.styl.fm/s2/viewtopic.php?t=64731 :D

Odpowiedz
ladybird7 2013-10-24 o godz. 18:29
0

Wrocilam - przezylam :)

Cala cesarka to luz. Gorzej bylo ze znieczuleniem - darlam sie jak glupia brrrr. Cesarka byla w czwarteko 10 rano, 10.05 urodzila sie Viki. W piatek o 8 rano juz szlam sama po sniadanie. Chodze duzo,robie przy malej. Odpukac rana nie boli i sie ladnie goi. Najgorzej jest jak sie zapomne i kichne

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-24 o godz. 16:02
0

Ja jechałam do szpitala nastraszona przez koleżanki .
Nastawiłam się ze będzie zle a podobało mi się wszystko (poza pielęgniarką i lekarzem na izbie przyjec i oksytocyna wciskana na siłę bo czekały kolejne rodzące i trzeba było się spieszyc).

Odpowiedz
Gość 2013-10-24 o godz. 16:02
0

TYGRYS napisał(a):Jak cos ci się stanie to nie nasza wina bo chcialas wczesniej wychodzic .
No właśnie z tego powodu bałabym się wcześniej wychodzić, chociaż czułam się tak dobrze zaraz po porodzie, że mogłabym prosto do domu jechać ;)

Odpowiedz
madzia 2013-10-24 o godz. 15:54
0

Było pare rzeczy które mi się nie podobały ale nie mam złych wspomnien
Ja pierwsza ciaze, porod i pobyt w szpitalu wspomninam fatalnie.
Po czesci z powodow obiektywnych, po czesci dlatego,ze ja fatalnym pacjentem jestem ;)

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-24 o godz. 15:36
0

lady_of_avalon napisał(a):No bez przesady - przecież szpital to nie więzienie - jak chcesz to i po operacji zaraz możesz się ubrać i wyjść ;)

Oczywiście ze nie więzienie , nawet ja to wiem .
Przepis jest taki jak napisałam ale na własne życzenie , po podpisaniu dokumentów można wyjsc o dowolnej porze . Jak cos ci się stanie to nie nasza wina bo chcialas wczesniej wychodzic .
Ale jeśli już zostajesz to równo 48h albo 72h
.
Maciek miał żółtaczkę i siedzielismy razem 6 dni . Nie myslałam o wychodzeniu bo jednak wolałam zeby był pod kontrolą lekarzy .
Zresztą ja bardzo dobrze wspominam szpital , pielęgniarki noworodkowe , jedzenie , warunki (pokój 2-osobowy z łazienką) .
Było pare rzeczy które mi się nie podobały ale nie mam złych wspomnien .

Odpowiedz
meggien 2013-10-24 o godz. 15:32
0

Ja się akurat cieszę, że nie zostaliśmy wypisani wcześniej. Urodziłam w piątek, w niedzielę już chciałam naciskać na wypis bo i ze mną i z Kubą było wszystko w porządku ale już nie pamiętam dlaczego tego w końcu nie zrobiłam. W poniedziałek Kubie wyszła niewielka żółtaczka, zatrzymali nas aż do piątku ale przynajmniej Kuba nie musiał walczyć z podwyższoną bilirubiną. Kto wie jak to mogło się skończyć.

Wybaczcie OT.

Odpowiedz
madzia 2013-10-24 o godz. 15:23
0

żaba a Ty w Polsce miałaś to cc?
Nie słyszałam u nas o takim w szpitalu, w którym można wyjeżdżać razem z dzieckiem z sali pooperacyjnej, a do domu wychodzić już następnego dnia (no chyba, że na właśne życzenie).
Drugie w Danii, pierwsze w Pl. Co do wyjezdzania z dzieckiem to masz racje, nie ma takiego zwyczaju w wiekszosci szpitali.Co do wypisow to po pierwszym tez wyszlam szybko ( juz nie pamietam czy dzien po cieciu czy 2 dni po a nie chce misiewypisu szukac).
Na wlasne zadanie oczywiscie. Tutaj tez na wlasnie zadanie w pewnym sensie.
Dziewczyny, szpital to nie wiezienie. Macie prawo wyjsc kiedy chcecie. Podpisujecie papiery i do widzenia. Po co lezec 3 doby jezeli wszystko jest ok? Zeby dziecko zasiedlilo sie patologicznymi bakteriami?
Ten przepis wynika z kiepskich warunkow socjalnych i niskiego poziomu edukacji jaki kiedys byl w kraju. Jezeli matka i dziecko maja sie dobrze, mama czuje sie pewna siebie i ma jakies wsparcie w domu, jezeli jest na tyle odpowiedzialna, ze zjawi sie po 3 dobach na badanie krwi z pietki ( to dlatego czeka sie te 72 godziny, inaczej badanie jest niewiarygodne, mozna zrobicpozniej, nie mozna wczesniej) to na co czekac? Nie lepiej poznawac sie z malenstwem w domowych pieleszach?

Ja po pierwszej cc sama wypychalam ( w przenosni bo lezalam na stole operacyjnym, chyba jeszcze nie zszyta ;)) neonatologa z Malym na oddzial ( chcial mi go dac do potrzymania twierdzac, ze ma sie dobrze a ja juz widzialam, ze on ( znaczy Maly a nie lekarz ;)) wpada w niewydolnosc oddechowa, objawy jak z podrecznika). ALe zasadniczo niema przeciwskazan zeby poprosic ( stanowczo) o to zeby dziecko dostac od razu po "ogledzinach". To , ze sie tego nie robi w duzej czesci wynika z tego, ze nie ma takiego zwyczaju,ale przeciez ktos musi zaczac. A czekanie na to, ze cos sie zmieni odgornie moze potrwac...

Odpowiedz
Gość 2013-10-24 o godz. 15:19
0

No bez przesady - przecież szpital to nie więzienie - jak chcesz to i po operacji zaraz możesz się ubrać i wyjść ;)

Kama - mnie cięli na Solcu w Warszawie i dziewczyny po cesarkach w znieczuleniu miejscowycm wjeżdzały na salę pooperacyjną z dzieckim na piersi, więc w Polsce tez sie tak da ...

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-24 o godz. 15:11
0

Chyba nie w Polsce .
U nas jest chyba taki przepis ze po naturalnym minimum 48godzin a po cc minimum 72godziny .
Strasznie tego pilnowali .
Dziewczyna urodziła o 17:15 i już spakowana czekała na korytarzu na wypis do 17:16 .

Odpowiedz
Gość 2013-10-24 o godz. 15:02
0

żaba napisał(a):Wlasnie, ja dziecko mialam w ramionach wyjezdzajac z sali operacyjnej ( i ani na chwile go nie oddalam, wstalam o 16, do tego czasu byl ze mna maz, potem zajmowalam sie nia sama bez najmniejszego problemu, bylam na 2 paracetamolach). Chcialam wracac do domu tego samego dnia, ale w koncu wyszlam nastepnego dnia .
żaba a Ty w Polsce miałaś to cc?
Nie słyszałam u nas o takim w szpitalu, w którym można wyjeżdżać razem z dzieckiem z sali pooperacyjnej, a do domu wychodzić już następnego dnia (no chyba, że na właśne życzenie).

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-24 o godz. 14:26
0

Wszystko zależy od rodzącej i od porodu .
Jednak moje koleżanki dłużej dochodziły do siebie niż ja ale żadna nie miała jakis powaznych kłopotów po cc . Ok 3 dni kiepskie a pozniej z górki .
Ja po obowiazkowych 2 godzinach leżenia jak wstałam ok 16:30 sama się wykąpałam bo męża wysłałam do pilnowania Maćka i do poznego wieczora byłam cały czas na nogach . I jak Maciek była naświetlany całymi dniami chodziłam po korytarzu z mężem albo z rodzicami bo mi się nudziło .

A nacinanie nie było koszmarem . Nie bolało , nie mogłam siedziec przez tydzien normalnie a pozniej zapomniałam ze było naciecie .

Odpowiedz
meggien 2013-10-24 o godz. 14:25
0

Matko, jak tak czytam to doszłam do wniosku, że chyba mało odpowiedzialnie i rozsądnie do tego porodu podeszłam. Bardzo zaufałam mojej położnej i żadnego pęknięcia do odbytu ani tym podobnych historii nie brałam pod uwagę. Wiedziałam, że ona do tego nie dopuści no i na szczęście miałam rację.

Jedno jest pewne, jeśli będę jeszcze kiedyś w ciąży a w naszej służbie zdrowia niewiele się zmieni to na poród sn bez swojej położnej nie wybieram się na pewno.

Odpowiedz
Gość 2013-10-24 o godz. 14:13
0

meggien napisał(a):Madeleine napisał(a):Plus - umówmy się, po porodzie sn rzadko spotyka się dziewczyny, które od razu hasają jak sarenki (patrz: korytarz na oddziale położniczym i kobiety, które mało nie mdleją przy ścianach w drodze do łazienki, oddalonej o 10 metrów od pokoju).
Z tym akurat zgodzić się nie mogę albo przez tydzień mojego pobytu w szpitalu miały miejsce same idealne porody sn ;) Nie widziałam żadnej dziewczyny po sn w złym stanie, słabej czy też mdlejącej.
Oj, a u mnie niestety było Nie wiem, może było to spowodowane rutynowym nacinaniem (BTW szpital oficjalnie twierdzi, że czegoś takiego nie praktykuje), w każdym razie widok naciętego, zszytego krocza koleżanki z pokoju zapamiętam na długo ;) Plus naprawdę przykre historie z łazienki, kiedy dziewczyny po sn próbowały się załatwic UWAGA: NIERODZąCE JESZCZE PROSZę NIE CZYTAC FRAGMENTU MAłYMI LITERAMI (szczególnie pamiętam jedną, która mimo nacięcia pękła bardzo mocno, do odbytu, plus jeszcze szyjka macicy, i poród zakończył się łyżeczkowaniem macicy, w części ręcznie :| Przez ponad tydzień w ogóle z łóżka nie wstawała).

Aha, ja byłam w stanie współpracowac przy przenoszeniu z łóżka na łóżko, jak mnie instalowali na sali pooperacyjnej jakieś 2-3h po porodzie ;) Środków przeciwbólowych nie brałam, dzieckiem zajmowałam się od razu i cały czas, pod prysznic chodziłam sama bez niczego, pełen luz. Plus wspomniane już przeze mnie pójście w drodze ze szpitala do przychodni (poród w niedzielę, wyjście w piątek ze względu na Piotrusia i komplikacje u niego - gdyby nie to, wyszłabym w czwartek) i odkurzanie mieszkania. Naprawdę nie robiłam tego, żeby udowodnic czegoś tam - tylko miałam na to siłę.

Ale to jest osobnicze - i tak, jak pisałam: statystycznie rzecz biorąc, dla matki lepszą formą porodu jest poród siłami natury. Tyle, że statystycznie, to każdy człowiek ma jedną pierś ;)

TYGRYS napisał(a):Przykład : gdyby przyszła do mnie przyjaciółka i powiedziałaby mi ze chce mieć cesarkę na życzenie to ja osoba panicznie bojąca się przecinania skóry i brzusznych powłok byłabym zdziwiona , podpytałabym dlaczego .
No dobra, Ty się boisz przecinania brzucha, ja miałam schizę naciętego krocza, pózniejszych problemów przy seksie i innych takich lol Chociaż faktem jest, że jakoś starałam się pozytywnie do tematu podchodzic i nawet do głowy mi nie przyszło, że poród zakończy się cesarką.
I dobrze, bo niewiele brakowało :| A pózniejszych kilka miesięcy, spędzonych na jeżdżeniu po lekarzach, zawdzięczam właśnie mojemu szpitalowi i temu, że nie zauważył przez tydzień mojego leżenia na patologii, że poród sn nie ma szans zakończyc się dobrze.

Odpowiedz
madzia 2013-10-24 o godz. 13:06
0

bez sensu sa takie porownania bo kazdy porod jest inny, a i standardy w szpitalach jak widac sie roznia.
Wlasnie, ja dziecko mialam w ramionach wyjezdzajac z sali operacyjnej ( i ani na chwile go nie oddalam, wstalam o 16, do tego czasu byl ze mna maz, potem zajmowalam sie nia sama bez najmniejszego problemu, bylam na 2 paracetamolach). Chcialam wracac do domu tego samego dnia, ale w koncu wyszlam nastepnego dnia .

Odpowiedz
Gość 2013-10-24 o godz. 12:46
0

ech a te dziewczyny co dwadziescia godzin mialy skurcze i rodzily w bolach?? po cc cierpi sie te kilka godzn ale po...
jasne po sn dochodzi sie do siebie "zazwyczaj szybciej" po cc wolniej, ale to tez ne regula.. u mnie dziewczyny na drugi dzien po cc normalnie fynkcjonowaly i same zajmowaly sie dziecmi. nie bylo zadnych sal pooperacyjnych itp.. dziecko dostawalas od razu, ja po 45 minutach karmilam noramalnie malego, jasne ze pierwsze 24 godziny potrzebowalam pomocy, ale pozniej to juz calkiem sama pod prysznic szlam, szlo sie samemu lub z mezem i to nie tylko te po cc te po sn tez. co do wyjscia to chyba zalezy od szpitala - u nas wychodzilo sie po sn na 2 dobe, po cc na 3 dobe - wiec praktycznie bez roznicy..
bez sensu sa takie porownania bo kazdy porod jest inny, a i standardy w szpitalach jak widac sie roznia..
u mnie znaczenie ma podejscie psychologiczne ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-24 o godz. 10:50
0

Kama24 napisał(a):Madeleine napisał(a):Plus - umówmy się, po porodzie sn rzadko spotyka się dziewczyny, które od razu hasają jak sarenki (patrz: korytarz na oddziale położniczym i kobiety, które mało nie mdleją przy ścianach w drodze do łazienki, oddalonej o 10 metrów od pokoju).
W moim szpitalu był zupełnie inny widok ;)
Dziewczyny po cc leżące ze mną na sali wstawały z łóżka z pomocą położnej i chodziły w charakterystyczny sposób zgięte w pół.
Ja wstałam z łóżka samodzielnie po dwóch godzinach od urodzenia dziecka i nie czułam już żadnych dolegliwości bólowych. W szpitalu, w którym rodziłam w drugiej dobie większość kobiet po sn wychodzi już do domu, a te po cc w drugiej dobie dopiero przenoszą się z sali pooperacyjnej, na zwykłą salę.
Dokładnie to chciałam napisać, bo ja także w tej materii mam zupełnie inne spostrzeżenia niż Madeleine. W dniu w którym ja rodziłam były 4 sn i 3 cc. Wszystkie laski po sn następnego dnia swobodnie wstawały z łożek, zajmowały się swoimi dziećmi, chodziły normalnie do toalety, a kolejnego dnia już ich na oddziale nie było. A te po cc miały dużo większe problemy z poruszaniem się (własnie chociażby to charakterystyczne zgjęcie w pół). Nie miały prawa bez obstawy pielęgniarki iść pod prysznic i trudno było im się zajmować dziećmi (zwłaszcza moment podniesienia się z łóżka był paskudny). No i oczywiście szpital opuściły 3 dni po tym jak koleżanki po sn już były w domu.
Aha no i w trakcie jak byłam na oddziale (6 dni) zdarzyły się dwa omdlenia - oba u babek po cc właśnie.
Więc to co się zaczyna po tym jak znieczulenie puści to też nie są kurcze wakacje.

Odpowiedz
Gość 2013-10-24 o godz. 09:58
0

TYGRYS napisał(a):
Ryzyko isnieje ale ile porodów naturalnych kończy się źle?

pytanie co to jest zle sie skonczyc?
bo napewno najgorszym scenariuszem jest smierc dziecka i matki.
ale dla kogos kto urodzil zdrowe dziecko "konczy sie zle" jest np to ze peklo sie "az do plecow?"
dla innego moze byc to ze bezzgody zostalo sie nacietym?
dla innego ze zostalo sie potraktowanym jak bydlo?
a moze samo zle zszyycie mimo ze wszystko inne bylo ok?
wiec ciezko powiedziec ile sn konczy sie zle ..

Odpowiedz
Gość 2013-10-24 o godz. 09:13
0

Madeleine napisał(a):Plus - umówmy się, po porodzie sn rzadko spotyka się dziewczyny, które od razu hasają jak sarenki (patrz: korytarz na oddziale położniczym i kobiety, które mało nie mdleją przy ścianach w drodze do łazienki, oddalonej o 10 metrów od pokoju).
W moim szpitalu był zupełnie inny widok ;)
Dziewczyny po cc leżące ze mną na sali wstawały z łóżka z pomocą położnej i chodziły w charakterystyczny sposób zgięte w pół.
Ja wstałam z łóżka samodzielnie po dwóch godzinach od urodzenia dziecka i nie czułam już żadnych dolegliwości bólowych. W szpitalu, w którym rodziłam w drugiej dobie większość kobiet po sn wychodzi już do domu, a te po cc w drugiej dobie dopiero przenoszą się z sali pooperacyjnej, na zwykłą salę.
i żeby nie było nikogo nie potępiam i nikomu się nie dziwię jaki sposób porodu dla siebie wybiera ;)

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-24 o godz. 08:18
0

Przykład : gdyby przyszła do mnie przyjaciółka i powiedziałaby mi ze chce mieć cesarkę na życzenie to ja osoba panicznie bojąca się przecinania skóry i brzusznych powłok byłabym zdziwiona , podpytałabym dlaczego .
Gdyby powiedziała ze sprawę przemyślała , obagadała z lekarzem wspierałabym ją .
Jak mogłabym potępiać kogoś za podjęcie takiej decyzji ?
To dotyczy jej i jej dziecka .

Jak dla mnie nie ma tu żadnego zgrzytu .
Nie czuję się hipokrytką .

Odpowiedz
Gość 2013-10-24 o godz. 08:12
0

Ej no może bez przesady w drugą stronę - osobiście się dziwię naprawdę rozmaitym wyborom (żeby nie tylko o cesarkach było - wielu dziwactwom kulinarnym z serii 'jak można jeść cośtam z czymśtam innym'), ale skoro ktoś lubi - proszę bardzo, ocen brak.

Odpowiedz
Gość 2013-10-24 o godz. 08:05
0

TYGRYS a widzisz ja się czuję jak Ty, tylko na odwrotne powody ;)

Prowadziłam prywatne statystyki na temat porodów sn i za cholerę nie wychodziło mi, że połowa kończyła się pęknięciem, raczej tak z 90% .... tylko widzisz ja miałam grupę z konkretnego szpitala w miasteczku w którym mieszkam, gdzie jedna z dziewczyn uciekła z porodówki co było opisywane w gazetach a ochrona ją przywlekła z powrotem ... a pani ordynator nie chciała komentować.

TYGRYS napisał(a):A mi się nie chce siedzieć cicho jak piszecie ze własciwei każda mądra kobieta powinna wybrać cesarkę jeśli 99,9% lekarek i żon lekarzy taką metodę wybiera - bo kto ma się znać na tym lepiej niż oni (a dla mnie to mit przekazywany z ust do ust przez zwolenników cc na życzenie).
Właśnie mam wrażenie, że każda mądra kobieta powinna rodzić sn ;) ... rozumiesz już moją irytację?

TYGRYS napisał(a):A po cesarce wiesz dokładnie co moze cie spotkać .
Bo naturalny poród jest taki nieprzewidywalny . Ale po cesarce możesz mieć (nie pamietam jak się nazywa) ten zespół po znieczuleniu (bóle głowy i inne sensacje) i miesiąc wyjęty z życiorysu , możesz mieć zrosty . Już nie wspominam o paralizu po znieczuleniu ale takie przypadki też są mimo ze na szczescie nieliczne .
Nie jestes w stanie niczego przewidziec . I nie tylko przy porodzie sn ale też przy cc .
Pozwolę sobie polemizować, cesarka na życzenie nie jest wykonywana w stresie, że ratujemy życie dziecka lub matki, znieczulenie wybrałam podpajęczynówkowe, którego wkłucie wykonuje się bardzo nisko, gdzie nie można doprowadzić do paraliżu, po nim też nie miałam bólów głowy czy innych sensacji. Blizny po cc już w zasadzie nie widać w niektórych miejscach.

Skoro już głosimy w obie strony, że to sprawa decyzji i nic nikomu do tego, to ja sie nie dziwię nikomu, bo dziwienie jest dla mnie oceną osoby i lekką hipokryzją. Jeśli akceptuję czyjąś decyzję to akceptuję i koniec.

Odpowiedz
meggien 2013-10-24 o godz. 07:40
0

Madeleine napisał(a):Plus - umówmy się, po porodzie sn rzadko spotyka się dziewczyny, które od razu hasają jak sarenki (patrz: korytarz na oddziale położniczym i kobiety, które mało nie mdleją przy ścianach w drodze do łazienki, oddalonej o 10 metrów od pokoju).
Z tym akurat zgodzić się nie mogę albo przez tydzień mojego pobytu w szpitalu miały miejsce same idealne porody sn ;) Nie widziałam żadnej dziewczyny po sn w złym stanie, słabej czy też mdlejącej.

Zanim zaszłam w ciąże byłam pewna, że jeśli poród to tylko cesarka. Punkt widzenia zmienił się jak już wiedziałam, że to mnie naprawdę czeka. Cesarki się po prostu bałam, bez wskazań nie zdecydowałabym się na pewno.

Gwarancji idealnego porodu sn nikt nie da ale ja wierzę, że przy dobrym personelu medycznym jeśli poród sn nie ma szans na idealny finisz, to w odpowiednim momencie zostanie podjęta decyzja o cc. Dlatego ja jednak chciałam najpierw spróbować siłami natury.

Kobiet decydujących się na planowane cc nie potępiam, nic mi do tego jak kto rodzi, karmi czy ubiera swoje dziecko ;) Powiedziałabym nawet, że je podziwiam bo mnie by na taką decyzję zabrakło odwagi.

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-24 o godz. 07:28
0

silenca napisał(a):wolę trochę bólu pod kontrolą niż "niech się dzieje wola nieba"
Wiesz piszesz tak jakby 50% porodów sn kończyło się nieszczesliwie .
Myśle ze ten osetek jest sporo niższy .
Jakby każda kobieta rodząca naturalnie narazała siebie i dziecko na ogromne niebezpieczeństwo .
Ryzyko isnieje ale ile porodów naturalnych kończy się źle?
Pewnie planowane cesarki wszystkie kończą się szczesliwie ale nie wiadomo dokładnie jaki wpław ma taki sposob porodu na dalsze zycie dziecka poza brzuchem mamy .

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-24 o godz. 07:15
0

Bo wszystkie dyskusje wyglądają podobnie .
Jest grupa przytakujących sobie i jedna , dwie osoby w opozycji (inne się nie udzielają bo wolą siedzieć cicho ).

A mi się nie chce siedzieć cicho jak piszecie ze własciwei każda mądra kobieta powinna wybrać cesarkę jeśli 99,9% lekarek i żon lekarzy taką metodę wybiera - bo kto ma się znać na tym lepiej niż oni (a dla mnie to mit przekazywany z ust do ust przez zwolenników cc na życzenie).
Każda matka dla której ważne jest bezpieczenstwo dziecka powinna wybrać cc bo przecież te 99,9% nie może się mylić .

A komplikacje mogą być po naturalnym porodzie i po cesarce . To ze jedna osoba na 100 popekała to nie znaczy ze poród naturalny jest od razu zły .

A po cesarce wiesz dokładnie co moze cie spotkać .
Bo naturalny poród jest taki nieprzewidywalny . Ale po cesarce możesz mieć (nie pamietam jak się nazywa) ten zespół po znieczuleniu (bóle głowy i inne sensacje) i miesiąc wyjęty z życiorysu , możesz mieć zrosty . Już nie wspominam o paralizu po znieczuleniu ale takie przypadki też są mimo ze na szczescie nieliczne .
Nie jestes w stanie niczego przewidziec . I nie tylko przy porodzie sn ale też przy cc .

Odpowiedz
Gość 2013-10-24 o godz. 07:14
0

lady_of_avalon uwierz mi, że gdyby ktoś dał mi gwarancję na "idealny poród sn" w ogóle bym się nie zastanawiała ale wolę trochę bólu pod kontrolą niż "niech się dzieje wola nieba"

Odpowiedz
Gość 2013-10-24 o godz. 07:03
0

Madeleine napisał(a):
Równocześnie dla dziecka forma porodu (sn, ale niepowikłanego kontra cc) jest obarczona podobną sumą różnego rodzaju ryzyk.

Z tym się akurat nie zgadzam. Dla dziecka niepowikłany pród sn jest korzystniejszy niz niepowikłana cesarka. (vide: przytaczane dane na temat SIDS, problemów oddechowych, alergii).
Natomiast powikłany poród SN może miec o wiele powazniejsze konsekwencje (ze śmiercią dziecka włącznie) niż nieudana cesarka (przecięcie policzka itp).

Tak więc z punktu widzenia zdrowia dziecka najlepiej urodzic się:

1. Przez idelany poród SN
2. Przez idealna cesarkę
3. Przez powikłana cesarkę
4. Przez powikłane SN

Odpowiedz
Gość 2013-10-24 o godz. 07:00
0

TYGRYS a Ty zawsze do siebie bierzesz? i od razu

TYGRYS napisał(a):Zabrałam udział w dysusji (jak widać popełniłam błąd)
jakoś taką podobną sytuację kojarzę z innej dyskusji.

Powiem tak, może zrozumiesz co mam na myśli, oczywiście nie sądzę tak, tylko postaram się dosadnie Ci pokazać odwrotną sytuację

Dziwię się, dziewczynom, że decydują się na sn z świadomością niemożności kontroli porodu plus powikłania i pęknięcia po same plecy (patrz opowieść dziubka), że w ogóle ryzykują, w głowie mi się nie mieści.

Odpowiedz
Gość 2013-10-24 o godz. 06:29
0

TYGRYS napisał(a):Nie wiem czy ból po cc można porównać do bólu porodowego .
Chyba to jest jednak inny rodzaj bólu .
Można, doświadczyłam obu. Ból po cc to luzik, naprawdę. Tak, jak pisze Sun - po cc, jeśli się nie porusza, nic nie boli.
Ale kilkanaście godzin bóli krzyżowych, dodatkowo nieefektywnych (rozwarcie nie postępowało), naprawdę mnie pokonało. Plus - umówmy się, po porodzie sn rzadko spotyka się dziewczyny, które od razu hasają jak sarenki (patrz: korytarz na oddziale położniczym i kobiety, które mało nie mdleją przy ścianach w drodze do łazienki, oddalonej o 10 metrów od pokoju).

Odpowiedz
Gość 2013-10-24 o godz. 06:00
0

Madeleine napisał(a):
A swoją drogą - ile dzieci po cesarkach planowanych znacie, które miały problemy związane ze sposobem porodu (w sensie napięcie mięśniowe, opóznienie rozwoju związane z przyduszeniem, nieprawidłowe odruchy, nie wiem, co jeszcze jest konsekwencją porodu sn z komplikacjami)?
Ano własnie...

Co do bólu, zdecydowanie wolę ból po cc, bo nie jest ciągły. Jest jak się ruszasz, siadasz itp. Ból non stop przez parenaście godzin mnie rozwalił kompletnie... nie miałam bolesnych skurczy, bolało mnie non stop...

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-24 o godz. 03:43
0

Nie wiem czy ból po cc można porównać do bólu porodowego .
Chyba to jest jednak inny rodzaj bólu .

Nieważne . Nie mam porównania .

Czasem zastanawiam się czy coś napisać . Każdy ma jakieś zdanie na dany temat - ja również . Tylko czasesm się wstrzymuje przed napisaniem czegoś bo zaraz będzie ze potępiam albo jestem agresywna albo cos tam innego .

Ja panicznie boję się operacji , przecianania ciała i dla mnie po prostu dziwne się wydaje ktoś sobie funduje operację za spore pieniądze zamiast rodzić naturalnie bo dla mnie poród mimo tego ze jest bolesny jest lepszym rozwiązaniem niż cesarka .
I tyle .
Dal kogoś innego cesarka jest lepszym rozwiązaniem .
Zabrałam udział w dysusji (jak widać popełniłam błąd).
Nie miałam zamiaru nikogo potępiać .
Też uważam ze kobieta powinna mieć prawo wyboru . Koniec .

Odpowiedz
Gość 2013-10-24 o godz. 01:22
0

Przecież tak naprawdę, jeśli o dyskomfort bólowy dla kobiety chodzi, to jest to samo - tylko przy porodzie sn boli w trakcie porodu, a przy cc po porodzie. Więc zdanie "chcę rodzić w bólach mimo ze można zrobić cesarkę" jest nie do końca odpowiadające stanowi faktycznemu:)

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-23 o godz. 17:43
0

Wiesz coś może mi się wydawać dziwne ale nie znaczy ze musze to od razu potępiac (dziwne wydaje mi się to ze ktoś chce mieć operację jeśli można rodzić inaczej a komuś innemu może się wydawać dziwne ze ja chcę rodzić w bólach mimo ze można zrobić cesarkę).

Ja mogę mieć jakieś zdanie i nie oznacza to od razu ze potępiam każdego kto ma inne .
To po co my rozmawiamy jeśli kazde zdziwienie czy inna opinia od razu jest brana za potępienie .

Odpowiedz
Gość 2013-10-23 o godz. 16:39
0

Wydaje mi się, że właśnie "nie rozumiem kobiet które mają cc na życzenie" "dziwię się takim kobietom" przy jednoczesnym "każdy ma prawo do własnego zdania" trochę mi zgrzytają ;)

Takie niewypowiedziane i niepokazane prosto w oczy stukanie się w głowę nad losem "paniusi" ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-23 o godz. 16:20
0

Ja tu jakoś tonu potępienia ani z jedej ani z drugiej strony jakoś nie zauważyłam. Mam swoje zdanie na ten temat jak i na wiele innych, co wcale nie znaczy, że wszyscy muszą myśleć i robić tak jak ja uważam, ze jest najpiej. To że stwierdze np. że nie rozumiem kobiet które na ileś tam przed prawdopodobną datą porodu umawiają się na cc (gdy nie ma do niej wskazań medycznych) i że uważam, ze nie jest to dobre dla dziecka, nie oznacza odrazu że potępiam kobiety które tak robią. Po prostu wiem, że ja bym tak nie zrobiła. Kamieniować nikogo nie będę.

naturella napisał(a):Ale i za pierwszym i za drugim razem mialam duże problemy z leżeniem na boku. Po prostu nie moglam, nie wiem, dlaczego.
Miałam dokładnie tak samo. I też nie wiem dlaczego. Wydawało mi się, że to bedzie dobra alternatywa dla leżenia na plecach które okrutnie mnie bolały po porodzie. Ale okazało się, że jak już w bólach obróciłam się na bok to było jeszcze gorzej.

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-23 o godz. 15:50
0

EEE no . Ja jestem daleka od potępiania kogokolwiek .

Ja np cesarki na życzenie bałabym się 5 razy bardziej niż naturalnego porodu . Po prostu nie wyobrazam sobie ze mogłabym (na własne życzenie) mieć przecinany brzuch , macicę itd
I szczerze przyznaję ze tego nie rozumiem ze ktoś się na taki poród decyduje . Nie znaczy to ze potępiam taką osobę tylko ze poprostu się dziwię .

Poród naturalny ma swoje minusy ale cc też . Ja znając wszystki plusy i minusy , wiedząc jak to wygląda wolałam rodzić naturalnie .
I finansowa strona nie miała dla mnie znaczenia gdybym panicznie bała się rodzic znalazłabym pieniądze na cesarke .

Mi dojscie do rozwarcia 6cm zabrało ok 9 godzin . Bolało okrutnie .
Partych prawie 2 godziny i po porodzie mówiłam ze następny poród tylko przez cc ale mi przeszło . Da się przeżyć .
Mimo bólu jednak wolę rodzić naturalnie . Taki jest mój wybór . Każdy decyduje o sobie .

Odpowiedz
Gość 2013-10-23 o godz. 15:37
0

Madeleine napisał(a):Ale co Wam, zwolenniczkom jednej czy drugiej opcji, przeszkadza, w jaki sposób rodzą inne kobiety? Bo taki ton potępienia tu widzę.
O to, to ... sedno dyskusji ;)
Madeleine napisał(a):
A swoją drogą - ile dzieci po cesarkach planowanych znacie, które miały problemy związane ze sposobem porodu
nie słyszałam o żadnych komplikacjach z planowanych na życzenie cc ... dlatego też wszystkie przytoczone "łamerykańskie" badania nijak się mają

Odpowiedz
Gość 2013-10-23 o godz. 14:42
0

Chwileczkę.

Wszystkie w tym wątku zgadzamy się, że cesarka to operacja, która jest bardziej niebezpieczną formą porodu dla matki, a której nie rozpatruje się w kwestiach: 11.00 - fryzjer, 14.00 - cesarka, 16.00 - kosmetyczka, prawda?

Równocześnie dla dziecka forma porodu (sn, ale niepowikłanego kontra cc) jest obarczona podobną sumą różnego rodzaju ryzyk.
Gorzej z porodem sn z powikłaniami - ale tu się zgadzamy również, że cc nie jest jakimś dopustem Bożym.

Słowem - trzeba sobie zdawac sprawę z możliwych komplikacji (obu rodzajów porodu), i ponosic konsekwencje swojego wyboru (w tym finansowe).

Ale co Wam, zwolenniczkom jednej czy drugiej opcji, przeszkadza, w jaki sposób rodzą inne kobiety? Bo taki ton potępienia tu widzę.

A swoją drogą - ile dzieci po cesarkach planowanych znacie, które miały problemy związane ze sposobem porodu (w sensie napięcie mięśniowe, opóznienie rozwoju związane z przyduszeniem, nieprawidłowe odruchy, nie wiem, co jeszcze jest konsekwencją porodu sn z komplikacjami)?

Odpowiedz
Gość 2013-10-23 o godz. 14:40
0

Mój ginekolog twierdzi, że cena cc w Damianie wcale nie jest taka z księżyca wzięta. Takie są po mniej więcej koszty tej operacji z jakimś tam niewielkim w sumie zyskiem, a jak gdzieś jest taniej, to widocznie klinika ma refundację z NFZ.

Ja mialam cc dwa razy. Oba planowane, ale Maks zacząl się pchać 7 godzin wczesniej, niż mial, zanim zrobiono cc mialam już 6 cm rozwarcia. To bylby dlugi poród... bo skurcze wypchnęly glowkę do gory (a byla wstawiona do kanalu na wiele tygodni juz przed) i dziecko balotowało. Nie wiem, czy bym to zniosla, bo już te 3 godziny skurczy (silnych, skoro w dwie godziny bylo 6 cm) doprowadzilo mnie na skraj wyczerpania nerwowego, kurew (sorry) mimo obecności mojej mamy i do dzisiaj wspominam to jako koszmar. A samo cc... pewnie, że nie jest to depilacja brwi, pewnie, że to BOLI - ale znacznie, znacznie mniej niż takie skurcze, jak mialam.

Drugie cc bylo już sielankowe, dwa tygodnie przed terminem (ryzyko pęknięcia macicy po cięciu), pelen spokój, określona godzina. Ola urodzila się o 10.48, a jakoś po 12 siedzialam już w necie, lącząc się przez komórkę... Bolalo znacznie mniej, może wiedzialam, czego się spodziewać, ale to po prostu byla różnica ogromna. Latwiej mi się wstalo pierwszy raz, latwiej potem siadalo itp. Ale i za pierwszym i za drugim razem mialam duże problemy z leżeniem na boku. Po prostu nie moglam, nie wiem, dlaczego. Dlatego też pierwsze karmienie bylo dopiero w 3 dobie, w obu przypadkach. W niczym to nie zaszkodzilo, bo Maksa karmilam rok, Olę karmię 8 miesiąc.

Dla mnie to, że moje dzieci urodzily się przez cc to taki sam fakt, jak to, że mam dwoje dzieci, synka i córeczkę, że mieszkam w Wawie i mam ciemne wlosy:) Ani lepiej, ani gorzej, po prostu w ten sposób, przez cesarskie cięcie. Każda kobieta powinna mieć wybór sposobu, w jaki chce urodzić swoje dziecko, a tym samym powinien istnieć oficjalny cennik w państwowych szpitalach.

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-23 o godz. 14:19
0

Kama24 napisał(a):Ja jestem na pewno w mniejszości, bo panicznie bałam się cesarki :lol:

To zupełnie tak jak ja .
Kuszące się wydaje umówienie się na konkretną godzinę i poród trwający kilkanascie minut ale na samą myśl o przecinaniu skory i wszystkich powłok miałam mroczki przed oczami .
Co innego poród ze wskan bo już wtedy byłoby mi wszystko jedno i modliłabym się o to zeby tylko dziecku nic się nie stało .

Odpowiedz
Gość 2013-10-23 o godz. 12:15
0

Wśród znanych mi lekarek i żon lekarzy część rodziła sn, a część miała cc. Nie widzę jakiejś zależności między pochodzeniem z rodziny lekarskiej, a rodzeniem przez cc.

Ja jestem na pewno w mniejszości, bo panicznie bałam się cesarki lol
Po podobnej operacji dochodziłam do siebie bardzo długo i wolałam nie myśleć o przechodzeniu tego jeszcze raz. Po porodzie sn wstałam po dwóch godzinach i czułam się tak, jakbym nigdy nie rodziła ;) Po cc nie byłoby to mozliwe ;) ale zdaję sobie sprawę, że to kwestia bardzo indywidualna.

Odpowiedz
Gość 2013-10-23 o godz. 11:31
0

lady_of_avalon napisał(a):Co do lekarek i żon lekarzy: widziałam ostatnio artykuł gdzie to było zbadane i jest to kolejny mit. Z tych badań wyszło, że ani dla siebie ani dla swoich rodzin ginekolodzy nie polecaliby cesarki na życzenie (badanie z Wielkiej Brytanii jeśli dobrze pamiętam) Jak znajdę chwile do odszukam go jeszcze raz i napisze w szczegółach.
Dobrze, zę to napisałaś, bo sama już się zaczęłam zastanawiać skąd takie historie że nagle wszystkie (albo prawie wszystkie) lekarki i żony lekarzy rodzą przed cc. Tak się akurat składa, że u mnie większość najbliższej rodziny (a co za tym idzie i znajomych rodziny) to lekarze (w tym 2 gin). I jakoś nie widzę tu zatrzęsienia cesarek. Wręcz odwrotnie. Z tego co się orietuję to cc miała laata temu moja ciotka bo dziecko było źle ułożone i potem dopiero cc miałam ja z wpisem w karcie "zagrażająca zamartwica". Więc porody z mojego akurat otoczenia potwierdzałyby że to jakiś wymysł, że niby te "z lekarskich rodzin" to tylko cc.

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-23 o godz. 07:44
0

Wiesz Żaby osobiście nie znam , nie znam jej poglądów , nie wiem jak sama rodziła , nawet nie wiem ze jest lekarzem .

Wiem tylko tyle że od żadnego lekarza na żywo ani od żdnego lekarza w róznych programach typu mamo to ja i podobnych nie usłyszałam ze poród przez cc jest lepszy i ze poleca wszystkim .

Od wszystkich lekarzy można raczej usłyszeć : `` Cesarskie cięcie jest operacją, którą powinno się wykonywać tylko wtedy, gdy są ku temu poważne, medyczne powody. Nie jest to "ułatwienie" dziecku przyjścia na świat. Każde dziecko jest tak wyposażone przez naturę, że poród fizjologiczny jest dla niego najlepszym rozwiązaniem, stymuluje procesy adaptacji do nowych warunków poza ciałem matki`` .
*strona rodzic po ludzku .

Chyba nie na darmo poród naturalny jest nazwany NATURLANYM .
Cc to postęp medycyny ratujący życie w przypadkach kiedy życie jest zagrożone .

Odpowiedz
Gość 2013-10-23 o godz. 07:34
0

Oczywiście masz rację :) A co do lekarza polecającego cc, to chyba jednak znasz lol (patrz Żaba).

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-23 o godz. 07:33
0

Bo ja ten argument słyszałam od wielu osób i albo to prawda albo wlasnie mit przekazywany z ust do ust .
Ja nie znam zadnego lekarza który poleca cc ani pacjentce ani rodzinie .

Gdyby cc miało tylko plusy pewnie byłoby do niego inne podejście - bo po co męczyć kobietę , położne i lekarzy przez wiele godzin jeśli można zrobić kilku minutową operację .

Odpowiedz
Gość 2013-10-23 o godz. 07:27
0

TYGRYS napisał(a):Mi się też wydawało ze to o żonach lekarzy i lekarkach rodzących przez cc to mit .
Nie wiem, jak to wygląda w ujęciu statystycznym. Piszę, co widzę na "własnym podwórku".

A o cesarkach we Włoszech kilka lat temu był artykuł - nie wiem, w Polityce? Wproście? Newsweeku? Tam gdzieś w każdym razie.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie