Quantcast
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2013-10-27 o godz. 00:40
0

ZAPRASZAM :
;)
http://forum.styl.fm/s2/viewtopic.php?p=1256167#1256167

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-26 o godz. 21:26
0

To jak długo dziecko powinno być usypiane przy piersi ? Ewentualnie na rękach ?
Tak długo az osiągnie wiek kilku lat i dojdzie samo do wniosku ze czas z tym skonczyć .
To moze nastapic bardzo pozno . Jesli mamie nie przeszkadza noszenie na rękach 3-latka i usypianie go to ok . Ja wiem ze mi to by bardzo przeszkadzało .

Ja mieszkałam przez kilka lat z rodzicami i z babcią . Babcia mnie usypiała . Kładła mnie na poduszce i bujała na rękach . Az skonczyłam 3 lata . Nogi mi zwisały z poduszki , ledwo mozna mnie było uniesc a babcia tak wlsanie mnie usypiała . Bo jak tylko probowali inaczej był płacz .
Az wreszcie moj tata powiedział dość . Polozyl mnie do łóżka . Był ryk ale tylko jeden dzien i zaczelam zasypiac sama bez upiornego bujania .

Maciek od kilku dni znowu zasypia sam . Łóżko zostało przerobione tak zeby nie mogl z niego wyjsc górą . Opowiadam mu bajkę , głaszcze po głowie , wychodzę . Czasem kwęknie ale jest ok .
Metoda super niani - czyli siedzenie przy łóżku u nas się nie sprawdza .
Czasem zasypiał dość szybko ale czasem było tak ze cały czas do mnie mówił , wyrzucał wodę w łóżeczka , bawił się . Rozpraszała go moja obecność i pod koniec juz był zmęczony , zaczynał płakać .
A teraz zasypia sam . Oboje czujemy się z tym lepiej .

Odpowiedz
Zwykly-cud 2013-10-26 o godz. 20:39
0

To moze niech Lady w koncu zalozy ten wątek o spaniu- bo nie wiem, gdzie mam pisać lol

Odpowiedz
Gość 2013-10-26 o godz. 20:00
0

Proponuje jednak zalozyc ten watek, bo zaraz bedzie kaszanka z kaszanki lol

Odpowiedz
Gość 2013-10-26 o godz. 19:52
0

natalia25 napisał(a):
To, że właśnie wracasz po tych 5-3-1 minucie daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, że jesteś, że wracasz, ale też, że od Twojej decyzji nie ma odwrotu.


Moim zdaniem pokazanie się dziecku i powiedzenie zdania w stylu "Spokojnie. Jestem w pokoju tuż obok" ( BTW równie dobrze mozna powiedziec " Najlepsze kasztany są na palcu Pigal" ) nie ma nic wspólnego z dawaniem dziecku poczucia bezpieczeństwa....

Odpowiedz
Reklama
meggien 2013-10-26 o godz. 19:08
0

Heh, możliwe no i Kuba nigdy nie spał z nami w łóżku więc może też dlatego tak łatwo poszło.

Odpowiedz
algaj 2013-10-26 o godz. 19:07
0

meggien napisał(a):
Ja też nie byłabym w stanie stosować tej metody i na przykładzie Kuby mogę tylko powiedzieć, że da się nauczyć dziecko samodzielnego zasypiania bez butli/cycka, we własnym łóżeczko bez ani minuty histerycznego płaczu.
a mnie się wciąż wydaje, że tylko wyjątkowe jednostki da się tak nauczyć ;)

Odpowiedz
meggien 2013-10-26 o godz. 19:05
0

Zwykly-cud napisał(a):lady_of_avalon napisał(a):Mad - uzbrój się proszę w cierpliwość, ale obiecuję się wziąć niebawem za promocję Searsa i Attachment parentingu na Forumi ;) Solidną krytykę "ferberyzacji" również obiecuję, bo mam sporo materiałów na ten temat 8)

Na razie - wyniki najnowszych badań na temat zawiązku karmienia piersią z próchnicą, opublikowanych w październiku 2007 roku przez Amerykańską Akademię Pediatrii:
http://pediatrics.aappublications.org/cgi/content/full/120/4/e944

Cytat z konkluzji:
"These data provide no evidence that breastfeeding or its duration are independently associated with an increased risk for ECC, S-ECC, or a greater number of decayed or filled tooth surfaces among children ages 2 to 5 years in the United States"

Po polsku ( w wolnym tłumaczeniu ;)):
" Wyniki naszych badań pokazały, że nie ma związku między karmieniem piersią i czasem jego trwania a podwyższonym ryzykiem występowania próchnicy wśród dzieci w wieku 2-5 lat w Stanach Zjednoczonych"
Oj to ja czekam na te promocję. Bo sposobow usypiania proponowanych pzrez Searsa nie jestem w stanie nijak przelknąć, ale Ferbera tym bardziej. Zlinczujcie mnie mamy z wątku o zasypianiu, ale ta "ferberyzacja" jest okrutna. :|
Ja też nie byłabym w stanie stosować tej metody i na przykładzie Kuby mogę tylko powiedzieć, że da się nauczyć dziecko samodzielnego zasypiania bez butli/cycka, we własnym łóżeczko bez ani minuty histerycznego płaczu.

Odpowiedz
algaj 2013-10-26 o godz. 18:58
0

natalia25 napisał(a):
Wiele mam widzi, ze wieczorne usypianie zmiania bardzo wiele. Dzieci śpią dużo lepiej, są spokojniejsze, nie budzą się tak często w nocy, bo nie ma dla nich nic nieznanego.

zgadzam się z tym - to nie chodzi tylko o to, że mnie jest łatwiej (choć jest i to bardzo), ale że Kuba znacznie lepiej śpi. Pokazuje, że chce iść do swojego łóżeczka w porze drzemki (a spał z nami ponad pół roku), jesli przebudzi się w nocy to nawet nie muszę do niego wstawać, sam potrafi się wyciszyć

Odpowiedz
Zwykly-cud 2013-10-26 o godz. 18:44
0

upta1 napisał(a):Zwykly-cud napisał(a): Oj to ja czekam na te promocję. Bo sposobow usypiania proponowanych pzrez Searsa nie jestem w stanie nijak przelknąć, ale Ferbera tym bardziej. Zlinczujcie mnie mamy z wątku o zasypianiu, ale ta "ferberyzacja" jest okrutna. :|
Pogadamy za rok, ok? ;)
Mój młody do roku zasypiał na cycu i odstawiony od cycka nie umiał sam zasnąc. Po paru miesiącach noszenia i bujania 12kilo co wieczórmetoda Ferbera okazała się jedyną skuteczną ;)
Chyba większośc mam spotyka się z problemem samodzielnego zasypiania, gdy dziecko już nie zasypia na butli/piersi...

A co do próchnicy- czy przypadkiem nie jest tak, ze często zarażamy dzieci próchnicą całując je w ustka, oblizując łyżeczki i smoczki? Chyba tu trzeba by szukac związku a nie w długości karmienia piersią....
Nie sądze bym za rok zmienila zdanie. Wedlug mnie metoda jest okrutna i nie bierze pod uwagę uczuć dziecka. Jesli przyzwyczajam Marysię do spania ze mną w lozku- jak byla mala- to tak spalysmy w nocy a i teraz się czesto mi się zdarza przysnac przy nocnym karmieniu- to daje jej do zrozumienia, ze tak powinna zasypiać. jesli nagle z dnia na dzien odbieram jej piers, przenosze do jej lozka i zostawiam, by plakala to jak ona moze sie czuć? Takie male dziecko nie jest w stanie sobie wbić do glowy, ze rodzic przyjdzie za minutę , 2, 5- za to wpada w rozpacz, dostaje histerii takiej ze sinieje i wymiotuje. Dla mnie to jest okrutne, bo dziecko ponosi odpowiedzialnosc za nawyki, ktore sama mu wpoilam. Ja rozumiem, ze moze być ciezko, bo i mnie maz się wyprowadzil z sypialni, ale ferber to dla mnie ostry hardcore i krzywda robiona dziecku.

Z drugiej strony uwazam, ze kazdy rodzic ma prawo do wbierania takich metod wychowawczych jakie mu się podobaja i jakie uzna za wlasciwe. W koncu kto jak nie on- dziewczyny na forum? lol

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-10-26 o godz. 18:22
0

Zwykly-cud napisał(a): Oj to ja czekam na te promocję. Bo sposobow usypiania proponowanych pzrez Searsa nie jestem w stanie nijak przelknąć, ale Ferbera tym bardziej. Zlinczujcie mnie mamy z wątku o zasypianiu, ale ta "ferberyzacja" jest okrutna. :|
Pogadamy za rok, ok? ;)
Mój młody do roku zasypiał na cycu i odstawiony od cycka nie umiał sam zasnąc. Po paru miesiącach noszenia i bujania 12kilo co wieczórmetoda Ferbera okazała się jedyną skuteczną ;)
Chyba większośc mam spotyka się z problemem samodzielnego zasypiania, gdy dziecko już nie zasypia na butli/piersi...

A co do próchnicy- czy przypadkiem nie jest tak, ze często zarażamy dzieci próchnicą całując je w ustka, oblizując łyżeczki i smoczki? Chyba tu trzeba by szukac związku a nie w długości karmienia piersią....

Odpowiedz
Zwykly-cud 2013-10-26 o godz. 16:50
0

lady_of_avalon napisał(a):Mad - uzbrój się proszę w cierpliwość, ale obiecuję się wziąć niebawem za promocję Searsa i Attachment parentingu na Forumi ;) Solidną krytykę "ferberyzacji" również obiecuję, bo mam sporo materiałów na ten temat 8)

Na razie - wyniki najnowszych badań na temat zawiązku karmienia piersią z próchnicą, opublikowanych w październiku 2007 roku przez Amerykańską Akademię Pediatrii:
http://pediatrics.aappublications.org/cgi/content/full/120/4/e944

Cytat z konkluzji:
"These data provide no evidence that breastfeeding or its duration are independently associated with an increased risk for ECC, S-ECC, or a greater number of decayed or filled tooth surfaces among children ages 2 to 5 years in the United States"

Po polsku ( w wolnym tłumaczeniu ;)):
" Wyniki naszych badań pokazały, że nie ma związku między karmieniem piersią i czasem jego trwania a podwyższonym ryzykiem występowania próchnicy wśród dzieci w wieku 2-5 lat w Stanach Zjednoczonych"
Oj to ja czekam na te promocję. Bo sposobow usypiania proponowanych pzrez Searsa nie jestem w stanie nijak przelknąć, ale Ferbera tym bardziej. Zlinczujcie mnie mamy z wątku o zasypianiu, ale ta "ferberyzacja" jest okrutna. :|

Odpowiedz
Gość 2013-10-26 o godz. 05:35
0

Mad - uzbrój się proszę w cierpliwość, ale obiecuję się wziąć niebawem za promocję Searsa i Attachment parentingu na Forumi ;) Solidną krytykę "ferberyzacji" również obiecuję, bo mam sporo materiałów na ten temat 8)

Na razie - wyniki najnowszych badań na temat zawiązku karmienia piersią z próchnicą, opublikowanych w październiku 2007 roku przez Amerykańską Akademię Pediatrii:
http://pediatrics.aappublications.org/cgi/content/full/120/4/e944

Cytat z konkluzji:
"These data provide no evidence that breastfeeding or its duration are independently associated with an increased risk for ECC, S-ECC, or a greater number of decayed or filled tooth surfaces among children ages 2 to 5 years in the United States"

Po polsku ( w wolnym tłumaczeniu ;)):
" Wyniki naszych badań pokazały, że nie ma związku między karmieniem piersią i czasem jego trwania a podwyższonym ryzykiem występowania próchnicy wśród dzieci w wieku 2-5 lat w Stanach Zjednoczonych"

Odpowiedz
Gość 2013-10-23 o godz. 19:30
0

W modnej na forum książce "każde dziecko może nauczyc się spac" również zaleca stosowanie się do metody minutowej dopiero po 6 miesiącach.

Pewnie, że każdy robi, jak uważa. Ja samochodu do usypiania dziecka nie mam ;) i z perspektywy czasu widzę, że nauka samodzielnego spania opłaciła się bardzo - bo mam zupełnie inne dziecko niż kiedyś. Kiedy czytałam o "złotym okresie niemowlęctwa", nie miałam pojęcia, co to znaczy, z małym jojcem, któremu ciągle coś nie pasowało. A tu - surprise, odkąd nauczył się spac, jest maksymalnie pogodny, roześmiany itd. Słowem - moje dziecko było ciągle niewyspane (niestety przyczyniłam się do tego znacznie) i z tego powodu miało zły humor.

A na pociechę dodam jeszcze, że takie małe dzieci nie mają rozwiniętej pamięci i nie pamiętają, co było dawniej - stąd tak łatwo przychodzi im adaptowanie się do zmian.

W każdym razie Lady czekam na ten wątek :)

Odpowiedz
fjona 2013-10-23 o godz. 19:22
0

lady_of_avalon napisał(a):katarinasl napisał(a):lady a może taki wątek dr Ferber kontra dr Sears też fajnie by się rozwinął? 8)


Ha Pomyślę nad tym. Ale niestety w polskojęzycznym internecie niewiele na temat tej alternatywnej szkoły mozna znależć, więc musiałabym na wstępie sporo potłumaczyć, a z czasem u mnie krucho ;)

W każdym razie na początek dla zainteresowanych i anglojęzyczynych:
http://www.askdrsears.com
poczytałam sobie tą stronę i większość rzeczy bardzo do mnie przemawia. z resztą sama na czuja już większość z nich stosowałam w zakresie wychowywyania dziecka.
ale...
cięzko mi się jadnak zgodzić z tym co Seras proponują w zakresie usypiania dziecka. bo jak ktoś proponuje wsadzenie dziecka w fotelik samochodwy i jeżdżenie z nim aż zasnie to sorry ale to troche z kosmosu jak dla mnie. (nawet jesli to jest ostateczność)
osobiście do dziecka poniżej 6 miesięcy nie stosowałabym również metody "minutowej" Ferbera ale branie na ręce czy usypianie przy piersi to było ponad moje siły i chęci. bycie obok i kontakt dotykowy ale w łóżeczku to IMHO najlepsza metoda dla takiego malucha. przynjamniej dla mojego ;)
ok, ale to już trochę OT.

Odpowiedz
szkucik 2013-10-23 o godz. 04:59
0

upta1 wooo mamusiu biedactwo trzymaj sie :usciski: widocznie naprawde czas zakonczyc....dala Ci doglebnie do zrozumienia...

Odpowiedz
Gość 2013-10-23 o godz. 04:42
0

natalia25 napisał(a):natalia25 napisał(a):
Ja osobiście mam swoją teorię ( ale podkreślam, że to tylko moje zdanie), że dziecku jak urosną zęby ( tzn. wystaczająca ich ilość) to jest to sygnał, że powinno już gryźć, a nie ssać.
Po tym jak mi dwa razy prawie sutek nadgryzła podziękowałam za współprace.
Poszło w jeden dzien bez najmniejszego problemu, wieć chyba tez miala już dość lol
no właśnie! Tośka mi dziś rano przegryzła cycka Dosłownie przegryzła- mam 7mm ranę Mam w nosie takie karmienie. Ide na butle

Odpowiedz
szkucik 2013-10-22 o godz. 20:40
0

ja dopiero dzis odkrylam te watek...coz jak sie urodzilo gapa...

ja tez jeszcze karmie i to glownie w nocy ale ostatnio mam wrazenie ze jest to karmienie w stylu Oliski Tolki na zasadzie przytul mnie mamo ;)

z jednej strony fajnie ze ja karmie jest to takie mile, tylko nasze ale z drugiej strony cyc niedlugo siegnie kolan a i marza mi sie przespane noce....licze ze do lata mi sie uda odstawic bo na wiosne jak beda chorbska nie chce. Wprowadzam pomalu mleko zastepcze dla alergikow tzn przemycam je bo smierdzi jak czort ;) moze za 2 miesiace sie przyzwyczai i zostanie nam tylko nocne ciumkanie a potem bedzie coraz latwiej.....

optymistka :)

Odpowiedz
Gość 2013-10-22 o godz. 19:40
0

Blutka napisał(a):
A powiedz mi, co robić, żeby nie gryzło? lol Bo mój ma już dwa zęby i poważnie podejrzewam nadejście trzeciego , więc mi smoczek butelki gryzie ;) - jak diabełka karmić? lol
Gryzienie to kwestia przejściowa - przynajmniej u mnie tak było. Jak Olince szły ząbki - najpierw dolne, potem 4 górne, to gryzła bez opamiętania. Wkładałam jej mały palec między dziąsła i uwalniałam sutek. Teraz robię tak samo jak jej się zapomni, z tym, ze po ugryzieniu nie dostaje już piersi, bo widać nie chce jej się jeść/pić. I nie protestuje, jak jej zabieram cycola.

Odpowiedz
Gość 2013-10-22 o godz. 19:27
0

natalia25 napisał(a):
Ja osobiście mam swoją teorię ( ale podkreślam, że to tylko moje zdanie), że dziecku jak urosną zęby ( tzn. wystaczająca ich ilość) to jest to sygnał, że powinno już gryźć, a nie ssać.
A powiedz mi, co robić, żeby nie gryzło? lol Bo mój ma już dwa zęby i poważnie podejrzewam nadejście trzeciego , więc mi smoczek butelki gryzie ;) - jak diabełka karmić? lol

Odpowiedz
Gość 2013-10-22 o godz. 19:13
0

Natalia, po pierwsze przybądz proszę do Wrocławia i wytłumacz to mojemu dziecku lol

Po drugie - to badania statystyczne na 96 dzieciach to ciut mało jak dla mnie

A po trzecie trudno po komitecie upowszechniania karmienia piersią spodziewac się publikacji artykułów, które wskazują na koniecznośc ograniczania ww. ;)

Inna sprawa, że są kraje, w których próchnicy prawie w ogóle nie ma - więc tam pewnie np. lizanie wspólnej łyżki z dzieckiem i inne zachowania, które powodują przeniesienie próchnicy, mogą pójśc płazem, bo rodzice nie mają czego dziecku przenosic. A w Polsce, gdzie próchnicą zarażonych jest zdecydowana większośc i dorosłych, i dzieci, już tak łatwo nie jest.

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-22 o godz. 07:19
0

Mleko z piersi to nie woda . Coś przecież na tych zębach zostaje .
Ja rozumiem ze mleko z piersi to najlepszy pokarm dla dziecka ale jednak to jest pokarm i nie jest zupełnie obojętny .

Odpowiedz
Mi. 2013-10-22 o godz. 06:34
0

Madeleine napisał(a):
Wiesz, Lady, to, że doradca laktacyjny twierdzi, że nocne karmienie nie powoduje próchnicy, średnio mnie przekonuje. Poczekam na taką opinię, wyrażoną przez pedodontę (a najlepiej oficjalną opinię stomatologów, popartą rzetelnymi badaniami).
.
Dzien dobry, :)
na stronie http://www.laktacja.pl Komitetu Upowszechniania Karmienia Piersią mozna znalezc streszczenia prac naukowych na temat karmienia.

Oto fragment o próchnicy:
"Długotrwałe karmienie piersią na żądanie i próchnica u dzieci

Weerheijm KL, Uyttendaele Speybrouck BF, Euwe HC, Groen HJ. Caries Research, 32(1): 46-50,1998.

W badaniu tym oceniono ryzyko wystąpienia próchnicy związane z długotrwałym karmieniem piersią u 96 duńskich dzieci. Czas trwania karmienia piersią wynosił średnio 21,5 miesiąca (SD 9,80) a średni wiek dziecka w momencie rozpoczęcia czyszczenia zębów wynosił 11,7 miesięcy (SD 5,1). 70% dzieci używało past zawierających fluor. Badanie wykazało, że długotrwałe karmienie piersią na żądanie nie zwiększa liczby przypadków próchnicy."

Odpowiedz
Gość 2013-10-20 o godz. 22:40
0

katarinasl napisał(a):lady a może taki wątek dr Ferber kontra dr Sears też fajnie by się rozwinął? 8)


Ha Pomyślę nad tym. Ale niestety w polskojęzycznym internecie niewiele na temat tej alternatywnej szkoły mozna znależć, więc musiałabym na wstępie sporo potłumaczyć, a z czasem u mnie krucho ;)

W każdym razie na początek dla zainteresowanych i anglojęzyczynych:
http://www.askdrsears.com

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-20 o godz. 06:13
0

Mnie też zdumiewia wiele rzeczy .

Moja szwagierka która przez ponad 2 lata karmiła syna w nocy i chlopiec do tej pory spi z rodzicami w łóżku a ma ponad 3 lata bo tak się przyzwyczaił ze ciezko to teraz zmieniac .
Przyzwyczaił się też do zasypiania przy mamie więc musi przy nim leżec i dopiero wtedy zasypia . A jak się obudzi i mamy nie ma histeria murowana .

Koleżanka która spi z dwójką dzieci . (2lata i ponad 4lata) plus mąż oczywiscie .
Wolalaby zeby dzieci spały w swoim pokoju ale po tylu latach ciezko ich tak poprostu przeniesc .

No ale to ich wybór .

Ja chcę zeby moje dziecko zasypiało samo , jak sie przebudzi w nocy zeby potrafiło samo zasnąć .
Kazdy dokonuje innych wyborów ale w sumie chyba nie ma w tym nic dziwnego ze niektórych to dziwi .

Odpowiedz
Gość 2013-10-20 o godz. 06:12
0

lady a może taki wątek dr Ferber kontra dr Sears też fajnie by się rozwinął? 8)

moje dziecko budziło się na piersi równo co dwie godziny przez 24h na dobę przez 8 m-cy, czyli przez cały czas karmienia piersią,a nie przepraszam w ostatnim m-cu budziło się co godzinę, i to był jeden powodów pożegnania z piersią, po tygodniu wsuwania butli zaczęło spać dłużej, a potem przesypiać większość nocy

butla spowodowała zanik potrzeby nocnego przytulania? jakoś bez sensu

fajnie się ten wątek rozwija, śledzę na bieżąco, ale jakoś do tej pory się nie wypowiadałam, bo ja piersią karmiłam, ale bez entuzjazmu i jak mówię, że po jednodniowej nostalgii związanej z zakończeniem poczułam się cudownie bez karmienia to ludzie (głównie kobiety) patrzą na mnie jakoś dziwnie, tak jakby karmienie trzeba było odgórnie uwielbiać

Odpowiedz
Mecdor 2013-10-20 o godz. 06:06
0

lady_of_avalon napisał(a):Oj mogą, mogą... mnie na przykład zawsze ogarnia nieodparte zdumienie gdy zajrzę do forumowego wątku o zasypianiu. Do tego stopnia, że aż wolę nic tam nie pisac, co by kaszanki od razu nie było 8) lol
No to napisz, co Cię dziwi w tym wątku... Bardzo mnie Twoje zdanie interesuje, skoro ma być ono odmienne od innych wypowiedzi.

Mecdor, mama Młodego, który zasypia i śpi róznie (choc ostatnio to nawet, nawet, odpukać!)

Odpowiedz
igamalczyk 2013-10-20 o godz. 06:01
0

madeleine, rozwala mnie "dziecko powinno"... :D

Odpowiedz
Gość 2013-10-20 o godz. 05:09
0

Oj mogą, mogą... mnie na przykład zawsze ogarnia nieodparte zdumienie gdy zajrzę do forumowego wątku o zasypianiu. Do tego stopnia, że aż wolę nic tam nie pisac, co by kaszanki od razu nie było 8) lol

Odpowiedz
Gość 2013-10-20 o godz. 04:44
0

lady_of_avalon napisał(a):To są po prostu dwie przeciwstawne filozofie rodzicielskie i każdy może sobie wybrac tę która mu pasuje.
a inni moga sie dziwic czy nie ?

Odpowiedz
Gość 2013-10-20 o godz. 04:41
0

Madeleine napisał(a):
Wiesz, Lady, to, że doradca laktacyjny twierdzi, że nocne karmienie nie powoduje próchnicy, średnio mnie przekonuje. Poczekam na taką opinię, wyrażoną przez pedodontę (a najlepiej oficjalną opinię stomatologów, popartą rzetelnymi badaniami).

.
Znalazłam tego linka:
http://www.kellymom.com/bf/older-baby/tooth-decay.html

Na dole masz odnośnki do całej masy artykułów naukowych nt tego że karmienie piersia nie powoduje próchnicy.

Co do reszty - tak jak napisałam, jest to temat do osobnego wątku pod tytułem dr Ferber (ten od "Każde dziecko może nauczyć sie spać" itp) kontra dr Sears ( czyli jego zagorzały przeciwnik). To są po prostu dwie przeciwstawne filozofie rodzicielskie i każdy może sobie wybrac tę która mu pasuje. Spory fanatyków Ferbera i Searsa trwają na Zachodzie już ładne kilkanaście lat ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-20 o godz. 04:41
0

Madeleine napisał(a):Gabingo, bo Twoje dziecko to nie dośc, że inteligentne (pamiętam, że się szybko nudzi zabawkami lol ), to jeszcze kochające i wyrozumiałe dla matki. Niechby mu tak zostało na zawsze ;)
no ale jak niektorym butelkowym tak sie pofarcilo, to moj Maxymalny ma szanse zostac geniuszem 8)

Odpowiedz
Nale 2013-10-20 o godz. 04:36
0

Madeleine napisał(a):
Wiesz, Lady, to, że doradca laktacyjny twierdzi, że nocne karmienie nie powoduje próchnicy, średnio mnie przekonuje. Poczekam na taką opinię, wyrażoną przez pedodontę (a najlepiej oficjalną opinię stomatologów, popartą rzetelnymi badaniami).


Bo i chyba niestety doradca racji tu nie ma. Badania były i wykazały, że nocne karmienie piersią znacznie rzadziej powoduje próchnicę niż nocne karmienie butlą. Natomiast najlepiej jest dla zębów w nocy nie jeść nic. I nie chodzi tu o to, czy mleko dotyka zębów, czy nie, tylko o to, że zmienia się ph w jamie ustnej. Info od koleżanki, która robi specjalizację ze stomatologii dziecięcej i wkuwa na bieżąco.

Odpowiedz
Gość 2013-10-20 o godz. 04:34
0

Gabingo, bo Twoje dziecko to nie dośc, że inteligentne (pamiętam, że się szybko nudzi zabawkami lol ), to jeszcze kochające i wyrozumiałe dla matki. Niechby mu tak zostało na zawsze ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-20 o godz. 04:32
0

Alma_ napisał(a):Madeleine, ja się na karmieniu nie znam, ale chyba chodziło o to, żeby szanować wybór matki, która chce dla własnego dziecka najlepiej i zna je najlepiej.
Więc czy 5 razy w ciągu nocy czy od urodzenia na sztucznym mleku - ja bym nie otwierała szeroko oczu i nie komentowała, bo po co?
jak dziewczyne to dziwi to pozwolmy jej na to ;)
przeciez mamy rozne podejscia do tematu karmienia, kapieli, wychowania.
to, ze ktos sie czemus dziwi to chyba nic zlego, prawda ?
nie wiem w jakim wieku jest jej coreczka, ale podziwiam kobiety, ktore chetnie wstaja kilka razy w nocy, zeby poprzytulac dziecko, bo rozumiem, ze nie chodzi tu o karmienie sensu stricto.
moj syn jest wielce matce przyjazny, ale kilku miesiecy sie w nocy nie budzi w ogole, a ja lubie w nocy pospac lol

Odpowiedz
Gość 2013-10-20 o godz. 04:29
0

Becja, ponoc półroczne dzieci powinny przesypiac same noce (co rozumie się nie jako "nasza" noc bez jedzenia, ale 6 godzin snu ciurkiem ;) ).

Wiesz, Lady, to, że doradca laktacyjny twierdzi, że nocne karmienie nie powoduje próchnicy, średnio mnie przekonuje. Poczekam na taką opinię, wyrażoną przez pedodontę (a najlepiej oficjalną opinię stomatologów, popartą rzetelnymi badaniami).

Jeśli chodzi o rytuały - masz rację. Z wyjątkiem małej grupy dzieci, które faktycznie przyzwyczaiły się do jedzenia nocnego (i tego można je spokojnie oduczyc, z głodu nie umrą przez noc), większośc tych, które się budzi w nocy, budzi się albo z powodu braku umiejętności samodzielnego spania, albo z powodu chęci poprzytulania się.

Żaden człowiek nie śpi całą noc. Sęk w tym, że my, dorośli, umiemy zasnąc tak, że nawet nie zauważamy tych wybudzeń. Dzieci muszą tę umiejętnośc zdobyc. Niektóre mają tak zaburzony schemat snu (czego przykładem był mój synek - w nocy potrafił się budzic i 20 razy), że nie potafią przejśc z fazy snu płytkiego do głębokiego i również wtedy się budzą. A że przyzwyczaiły się, że zasypiają przy piersi, to tej piersi - jako rytuału - się domagają za każdym razem, kiedy chcą spac.

A poprzytulanie - powiem szczerze, że jeśli matka pracuje zawodowo, to ciężko może byc jej (jeśli dziecko ma taką potrzebę) zaspokoic potrzebę przytulania tylko popołudniami/ wieczorem, więc rozumiem, że karmi nocą. Szczególnie, że przez dzień tego nie robi, więc maluch dostaje w sumie mało mleka.
Ale jeśli nie - to równie dobrze można się z dzieckiem przytulac w dzień i skompensowac sobie oddzielne spanie (co jeszcze dodatkowo wychodzi na dobre rodzicom, bo mogą się w końcu wyspac).

Odpowiedz
Gość 2013-10-20 o godz. 04:25
0

To ja to Olce przekaze lol

Odpowiedz
becja 2013-10-20 o godz. 04:13
0

Madeleine napisał(a):...w pewnym wieku dziecko powinno już przesypiac samo noce...
tzn. w jakim?

Odpowiedz
Gość 2013-10-20 o godz. 04:05
0

Alma, luzuje mnie tekst o znaniu najlepiej dziecka, jakby to było gwarancją, że faktycznie najlepiej mu jest przez to, co matka robi.

Nie dziwi mnie wstawanie po x razy do dziecka w nocy - przerabiałam ten temat naprawdę długo (i wstaję nadal od czasu do czasu, jeśli chodzi o ścisłośc). Tyle, że jak napisałam - w pewnym wieku dziecko powinno już przesypiac samo noce, z powodów wyżej wymienionych.

Odpowiedz
Gość 2013-10-20 o godz. 04:05
0

Madeleine napisał(a):A
Problem nie w nieprzespanych nocach - jak komuś to pasuje, to ok. Ale w próchnicy (chyba, że dziecko nie ma zębów), złych nawykach żywieniowych (żołądek potrzebuje przerwy, żeby mógł odpocząc, a jeśc powinno się w dzień) i braku umiejętności samodzielnego zasypiania. W większości przypadków dziecko się budzi w nocy i nie potrzebuje samego jedzenia dla jedzenia (chociaż wiadomo - nawykowo zawsze coś tam sobie połknie), ale jest to dla niego rytuał związany z zasypianiem.
No widzisz tu akurat pani doradca laktacyjny z "edziecka" (Monika Staszewska) ma akurat odwrotne zdanie.
Co do próchnicy - mam nawet gdzies linka do artykułów naukowych które udowadniaja brak związku między nocnym karmienim a próchnicą ( głównie chodzi o to że mleko pite z piersi nie ma kontaktu z zębami tylko leci prosto do gardła dziecku.
Co do "odpoczywania" brzuszka - to jest to prawda , ale tylko przy karmieniu miesznką. Mleko z piersi jest najłatwiej strawnym pokarmem i żadnym obciazenim dla żołądka dziecka.
Co do rytuałów i tego że dziekco nie potrzebuje jeść- dzici nie budza się zazwyczaj w tym wieku żeby jeśc ale żeby się poprzytulać. Karmienie piersią nie słuzy tylko i wyłącznie odzywaniu dziecka ale równiez zaspokajaniu jego potrzeb emocjonalnych (głównie poczucia bezpieczeństwa). To co napisała Iga o karmieniu miłością tez tu świetnie pasuje ;) No ale tu już wchodzimy w inny rodzaj sporu, czyli dr Ferber kontra dr Sears 8)

To napisałam ja - równiez śpiąca z dzieckiem w jednym łóżku i karmiąca je 2-3 razy w nocy, a przy ząbkowaniu bywa że i co godzina...

Odpowiedz
Alma_ 2013-10-20 o godz. 03:45
0

Madeleine, ja się na karmieniu nie znam, ale chyba chodziło o to, żeby szanować wybór matki, która chce dla własnego dziecka najlepiej i zna je najlepiej.
Więc czy 5 razy w ciągu nocy czy od urodzenia na sztucznym mleku - ja bym nie otwierała szeroko oczu i nie komentowała, bo po co?

Odpowiedz
Gość 2013-10-20 o godz. 03:41
0

Alma, może poczytasz, po której stronie się udzielam w tym wątku ;)

Problem nie w nieprzespanych nocach - jak komuś to pasuje, to ok. Ale w próchnicy (chyba, że dziecko nie ma zębów), złych nawykach żywieniowych (żołądek potrzebuje przerwy, żeby mógł odpocząc, a jeśc powinno się w dzień) i braku umiejętności samodzielnego zasypiania. W większości przypadków dziecko się budzi w nocy i nie potrzebuje samego jedzenia dla jedzenia (chociaż wiadomo - nawykowo zawsze coś tam sobie połknie), ale jest to dla niego rytuał związany z zasypianiem.

Odpowiedz
igamalczyk 2013-10-20 o godz. 03:37
0

Madeleine, a jaką przyjemność ammy z tego obydwie mówi ę ci! :D

Odpowiedz
Gość 2013-10-20 o godz. 03:35
0

Ja nie będę pisać, ile razy Maks jadl w nocy w okolicach roku. Ale to byla jedna z przyczyn, która zadecydowala o odstawieniu - pobudka co 30 minut Dzieci są różne...

Odpowiedz
Alma_ 2013-10-20 o godz. 03:34
0

No i po co te oczy? Pięć stron wątku jak grochem o ścianę... lol

Odpowiedz
Gość 2013-10-20 o godz. 03:30
0

:o 4-5 razy w nocy? W tym wieku? :o :o

Odpowiedz
igamalczyk 2013-10-20 o godz. 02:24
0

Przeczytałam wszystko od początku. :D
Ja też karmię Patkę piersią jeszcze i narazie nie zamierzam przestać.Od jej urodzenia jeszzce nigdy nie przespałam całej nocy, teraz je w nocy mleczko z piersi 4-5 razy.
Mąż mówi,że karmię ja miłością, nie mleczkiem.
Nie mam uprzedzeń estetycznych i karmię w miejscach publicznych nadal-na uczelni, w cenrtach handlowych...Nam tak dobrze, więc czemu nie... :P

Odpowiedz
Gość 2013-10-19 o godz. 23:34
0

TYGRYS napisał(a):Madeleine napisał(a):
TYGRYS napisał(a):- Ryzyko transmisji wirusa od matki HIV+ znacznie niższe
niższe niż w przypadku karmienia butelką ?
A to nie tak aby działa, jak w przypadku wprowadzania alergenów? Ze dziecko jest chronione przez przeciwciała, które sobie wysysa z mlekiem matki?

Nie wiem co oni mieli na myśli i nie wiem jak to działa ale chyba nie można się uodpornić na wirus hiv dostając przeciwciała z mlekiem matki .
Nawet jesli tak to matka która ma hiv prawdopodobnie cały czas musi przyjmować jakieś leki i chyba bedac non stop na lekach lepiej podac butelkę niż piers .
Ale to nie chodzi o uodpornienie na hiv takie sensu stricte, na zawsze, tylko zarażenie okołoporodowe. Niektóre noworodki dziedziczą wirusa hiv od matki, inne nie.
Ale zgadzam się, że jeśli matka jest na lekach - które raczej dla niemowlaka obojętne nie są (a najpewniej których wpływ na dziecko nie został w ogóle zbadany, bo i jak), to butelka jest dobrym wyjściem.

Odpowiedz
Zwykly-cud 2013-10-19 o godz. 21:33
0

Gabingo napisał(a):Madeleine napisał(a):Najinteligentniejszy człowiek, którego znam, a który się przebadał w mensie (IQ 168 i to widac w sukcesach w bardzo wielu dziedzinach), urodził się 5 tygodni przed terminem (co ponoc też na inteligencję wpływa - dzieci urodzone w terminie są bardziej inteligentne od wcześniaków), piersią karmiony był 3 miesiące wyłącznie, mieszanie do pół roku, ma małą głowę (im większy obwód głowy, tym lepiej), niską masę urodzeniową (jw. - maksimum IQ jest przy wadze 7,7-8,8 funta), a do tego jest jedynakiem ;) A jednak się udało 8)
pofarcilo mu sie i tyle 8)
i ja znam taka osobę. Bardzo niska masa urodzeniowa(2400g), karmiony wylacznie mieszankami i to tymi sprzed 30 lat lol Głowa tez mala i jedynak. Tylko, ze wypieszczony pzrez rodzicow, bardzo duzo czasu mu poswiecali. IQ wyzsze od tego wyzej. ;) Kolejny farciarz czy moze jednak geny i wychowanie maja wiecej do powiedzenia? ;) Mamy butelkowe nie upadajcie na duchu! ;)

Podpisano, zakompleksiona i niedowartosciowana matka karmiaca wylacznie piersią lol

Odpowiedz
Gość 2013-10-19 o godz. 21:21
0

Bluemendale napisał(a):Carrie napisał(a):algaj napisał(a):Bluemendale napisał(a):
Podobnie jak Carrie wpadłam w głęboką anemię i moje mleko krótko mówiąc było bezwartościowe.
z góry przepraszam jeśli pytanie głupie, ale nie wiem dokładnie:
to nie jest tak, że dziecko zawsze wyciągnie z mleka matki to co najlepsze dla niego, więc mama może mieć anemię, wypadające zęby itp itd, ale mleko i tak jest pełnowartościowe?
No najwyraźniej u mnie tak nie było, skoro Maks nagle zaczął chudnąć, sam miał anemię (tak wiem, większość dzieci po którymś tam miesiącu ma, ale nie każde z pulpecika na 97. centylu spada do centyla 10.)
u mnie też tak nie było.
Kary - kosmitki jesteśmy lol
A no najwyraźniej 8)

Nale, miał ok. pół roku :)

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-19 o godz. 20:53
0

Madeleine napisał(a):
TYGRYS napisał(a):- Ryzyko transmisji wirusa od matki HIV+ znacznie niższe
niższe niż w przypadku karmienia butelką ?
A to nie tak aby działa, jak w przypadku wprowadzania alergenów? Ze dziecko jest chronione przez przeciwciała, które sobie wysysa z mlekiem matki?

Nie wiem co oni mieli na myśli i nie wiem jak to działa ale chyba nie można się uodpornić na wirus hiv dostając przeciwciała z mlekiem matki .
Nawet jesli tak to matka która ma hiv prawdopodobnie cały czas musi przyjmować jakieś leki i chyba bedac non stop na lekach lepiej podac butelkę niż piers .

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-19 o godz. 20:51
0

Madeleine napisał(a):
TYGRYS napisał(a):- Ryzyko transmisji wirusa od matki HIV+ znacznie niższe
niższe niż w przypadku karmienia butelką ?
A to nie tak aby działa, jak w przypadku wprowadzania alergenów? Ze dziecko jest chronione przez przeciwciała, które sobie wysysa z mlekiem matki?

Nie wiem co oni mieli na myśli i nie wiem jak to działa ale chyba nie można się uodpornić na wirus hiv dostając przeciwciała z mlekiem matki .
Nawet jesli tak to matka która ma hiv prawdopodobnie cały czas musi przyjmować jakieś leki i chyba bedac non stop na lekach lepiej podac butelkę niż piers .

Odpowiedz
Nale 2013-10-19 o godz. 05:50
0

Madeleine napisał(a):
Co do karmienia piersią dzieci adoptowanych - wiem, że się da, ale nie wiem, po co.


No to akurat jest dla mnie jasne jak słońce. Adopcyjna matka z reguły zrobi wszystko, żeby poczuć się trochę bardziej jak naturalna. Dla mnie to wielkie poświęcenie, znacznie bardziej godne podziwu niż wzruszenia ramion, o krytyce nie wspominając.
Sama nienawidze karmienia piersią pod każdym względem i karmię tylko dlatego, że wierzę,że to jest najlepsze wyjście dla Marysi, a w moim przekonaniu obowiązkiem matki jest dawać dziecku to, co może najlepszego. Ale może gdybym nie mogła mieć własnych dzieci i mleko nigdy by mi w naturalny sposób do piersi nie napłynęło, karmienie byłoby moim utęsknionym marzeniem.

Odpowiedz
Gość 2013-10-19 o godz. 05:32
0

Truskawa - może ci się jeszcze zmieni. Ja w ciązy planowałam góra z pół roku pokaramic, a teraz ciągle mi sie palnowany termin odstawnia odsuwa w niekoreślona przyszłość lol lol

Poza tym wiekszośc mam karmi starsze dzieci tylko wieczorem albo rano, a rzadko w środku dnia. Moje dziecko już teraz praktycznie odmawia jedzenia jak nie jest śpiące, więc nie wyobrażam sobie żeby do mnie nagle zaczęło podchodzić i o cyca wołać ;)

P.S. MAM PROŚBĘ DO MODERATOREK: wyrzućcie tę kaszankę z tytułu, bo to wcale nie kaszanka jest, tylko bardzo ciekawy i pożyteczny wątek moim zdaniem :D A kaszanka to mi się bardziej z pomyjami kojarzy...

Odpowiedz
Gość 2013-10-19 o godz. 04:13
0

ja zamierzam karmić Roksanke gdzieś do półtora roku. Natomiast, osobiście uważam, ze karmienie do 2 roku życia ok, ale do 3 nie mówiąc juz dlaej to dla mnie dziwne.Nie wyobrażam sobie dziecka w takim wieku przy piersi. Bo co odprowadzam Roxi do przedszkola a przed pożegnaniem w szatni jeszcze cyc
zaraz mnie tu pewnie większość zjedzie, ale to moje zdanie i już lol

Odpowiedz
Gość 2013-10-19 o godz. 03:47
0

A bylaś karmiona piersią? Rzadziej umierają... ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-19 o godz. 03:35
0

naturella napisał(a):A propos morfologii - to bardzo często niedokrwistość występuje u dzieci urodzonych w wyniku cesarskiego cięcia - bo nie czeka się, aż pępowina przestanie tętnić i cala krew splynie z lożyska. Dlatego u dzieci po cc dobrze jest zrobić badanie krwi ok. 3 miesiąca życia (wtedy generalnie u dzieci pogarszają się parametry krwi).
A to by się u mnie zgadzało, Piotruś cesarkowy i żelazo miał podawane od skończenia pierwszego miesiąca (ale ja też miałam słabe wyniki hemoglobiny).

marcia_ napisał(a):hmm...a mnie mowili na uczelni ze czlowiek z IQ ponad 166 bodajze - nie pamietam dobrze - jest juz lekko fizniety bo nikt z tak wysokim IQ nie moze byc normalny patrz Bill Gates i jego rozne dziwactwa i wszyscy wielcy fizycy i bog wie kto jeszcze... no ale nie wiem...
No wiesz, ten mój egzemplarz także nie jest przeciętny ;)
A jakie to Bill Gates ma dziwactwa? lol

Co do karmienia piersią dzieci adoptowanych - wiem, że się da, ale nie wiem, po co.

TYGRYS napisał(a):- Ryzyko transmisji wirusa od matki HIV+ znacznie niższe
niższe niż w przypadku karmienia butelką ?
A to nie tak aby działa, jak w przypadku wprowadzania alergenów? Ze dziecko jest chronione przez przeciwciała, które sobie wysysa z mlekiem matki?

DobraC, powtórzmy raz jeszcze - STATYSTYKA. To, że jakieś dziecko na piersi choruje non stop (czy jest mało bystre), a inne butelkowe wprost przeciwnie, nie jest absolutnie podważeniem danych statystycznych - ot, wyjątek potwierdza regułę ;)

A mi się tam podoba, że nawet za 54 lata mam mniejsze ryzyko złamania biodra lol Tylko co potem? ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-19 o godz. 03:16
0

Maks wlasnie zjadl kaszkę na moim mleku lol wcinal bez problemu, chociaz zazwyczaj z wieczorna kaszką jest dużo przepierania się... Jeden minus to taki, że kaszka w trakcie jedzenia robi się coraz rzadsza i trzeba dosypywać, pamiętam tę zmorę jeszcze z początków wprowadzania Maksowi pokarmów:)

Odpowiedz
Gość 2013-10-19 o godz. 03:06
0

Carrie napisał(a):algaj napisał(a):Bluemendale napisał(a):
Podobnie jak Carrie wpadłam w głęboką anemię i moje mleko krótko mówiąc było bezwartościowe.
z góry przepraszam jeśli pytanie głupie, ale nie wiem dokładnie:
to nie jest tak, że dziecko zawsze wyciągnie z mleka matki to co najlepsze dla niego, więc mama może mieć anemię, wypadające zęby itp itd, ale mleko i tak jest pełnowartościowe?
No najwyraźniej u mnie tak nie było, skoro Maks nagle zaczął chudnąć, sam miał anemię (tak wiem, większość dzieci po którymś tam miesiącu ma, ale nie każde z pulpecika na 97. centylu spada do centyla 10.)
u mnie też tak nie było.
Kary - kosmitki jesteśmy lol

Odpowiedz
DobraC 2013-10-18 o godz. 22:23
0

przeczytalam poczatek watku (na calosc Mily nie pozwolil ;) ) i chyba najbardziej wyluzowala mnie wypowiedz Natalii25 gdzies z 6 strony.

U mne karmienie piersia sie konczy. Za malo pokarmu, nie mam sil walczyc o laktacje, maly to glodomor co po mojej piersi wsuwa jeszcze 210ml mleka..
I jakos mi z tym nijak :). W sensie - karmilam, fajnie, bede dawac butle - tez fajnie. Wazniejsze dla mnie zeby dziecko z glodu nie wylo ( a tak bylo drugiej doby po porodzie gdy ja nie mialam pokarmu a nie chcialam posluchac poloznej i dokarmic butla...)

a co do odpornosci to mit mi padl jak dwukrotnie juz Mily bedac na piersi zarazil sie ode mnie i oboje bylismy przeziebieni

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 22:15
0

Chodź, Becyjko, do piersi Cię przygarnę.

A kiedyś jechalam z koleżanką (również karmiącą) i zastanawialysmy się, jak dlugo byśmy przeżyly jedząc nazwajem swój pokarm, hle hle, gdyby winda się tak zacięla na dlugi czas :)

Odpowiedz
becja 2013-10-18 o godz. 21:47
0

naturella napisał(a):A najfajniejsi są ci "lepsi ludzie" 8)
no pojechali, pojechali tutaj...

ale mnie bardziej urzekli:
Dorośli karmieni piersią:
• O 20% niższe ryzyko otyłości, Gillman 2001
• Lepszy profil lipidów i tolerancja glukozy, Ravelli 2000
• Niższe ciśnienie tętnicze, niższe ryzyko nadciśnienia, efekt dawki, Singhel A, Lucas A, Lancet 2001
• Wyższy IQ (Lucas, 1992), wyższy IQ jeśli wyłącznie, efekt dawki, Mortenson, JAMA 2002
Kto mnie nakarmi? lol

P.S. nat, dziękuję :heart:

;)

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-18 o godz. 21:33
0

Też mi się podoba :)

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 21:24
0

A najfajniejsi są ci "lepsi ludzie" 8)

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-18 o godz. 21:13
0

TYGRYS napisał(a):
Naturella 2 rzeczy mnie zaciekwaiły w tym co napisałaś :


tzn w tym co wkleiłaś

Odpowiedz
TYGRYS 2013-10-18 o godz. 21:12
0

Fajne to
Naturella 2 rzeczy mnie zaciekwaiły w tym co napisałaś :

-rzadziej umierają (mam rozumieć ze w dzieciństwie czy rzadziej umierają w ogóle )

oraz

- Ryzyko transmisji wirusa od matki HIV+ znacznie niższe

niższe niż w przypadku karmienia butelką ?
Nie rozumiem jak to możliwe .

Ogólnie wynika z tego ze dziecko karmione butelką będzie miało szczęście jak dożyje do 10rż bo może zejść na biegunkę albo coś innego .
Jakiś histeryczny ten manifest Komitetu upowsz karmienia piersią

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 20:19
0

Tu jeszcze o tych korzyściach:

http://www.laktacja.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=400&Itemid=134

Z niektórymi poszli po bandzie:)

Odpowiedz
Nale 2013-10-18 o godz. 19:48
0

Carrie napisał(a):
A, i dodam jeszcze (bo nie doczytałam ;)).. nie byłam niedożywiona. Moja dieta była w pełni zbilansowana, a witaminy łykałam jak należy.

No tylko, ze ja całą ciążę walczyłam z anemią. Mój organizm nie przyswaja żelaza z pokarmów (jak również tabletek itp. - w ciąży podawano mi dożylnie, a i tak z takim sobie skutkiem).
Ja całe życie miałam lekką anemię, a w ciąży mi się bardzo powiększyła i od porodu hemoglobina, hematokryt i czerwone ciałka spadają mi systematycznie. W jakim wieku był Maks, jak zaczął spadać na wadze? Bo ja się zaczynam bać, że jednak z Marysią będzie tak samo, mimo że na razie jest wręcz przeciwnie.

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 19:40
0

Ciekawe co piszecie o tym żelazie.... Zrobiłam sobie badania i mam 30, przy normie od 60.
Czyli to może być powód malego przybierania mojego dziecka? I tego, że pokarmu wystarcza jej na 3 minuty ssania?

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 19:29
0

Carrie napisał(a):algaj napisał(a):Bluemendale napisał(a):
Podobnie jak Carrie wpadłam w głęboką anemię i moje mleko krótko mówiąc było bezwartościowe.
z góry przepraszam jeśli pytanie głupie, ale nie wiem dokładnie:
to nie jest tak, że dziecko zawsze wyciągnie z mleka matki to co najlepsze dla niego, więc mama może mieć anemię, wypadające zęby itp itd, ale mleko i tak jest pełnowartościowe?
No najwyraźniej u mnie tak nie było, skoro Maks nagle zaczął chudnąć, sam miał anemię (tak wiem, większość dzieci po którymś tam miesiącu ma, ale nie każde z pulpecika na 97. centylu spada do centyla 10.)
A, i dodam jeszcze (bo nie doczytałam ;)).. nie byłam niedożywiona. Moja dieta była w pełni zbilansowana, a witaminy łykałam jak należy.

No tylko, ze ja całą ciążę walczyłam z anemią. Mój organizm nie przyswaja żelaza z pokarmów (jak również tabletek itp. - w ciąży podawano mi dożylnie, a i tak z takim sobie skutkiem).

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 19:26
0

algaj napisał(a):Bluemendale napisał(a):
Podobnie jak Carrie wpadłam w głęboką anemię i moje mleko krótko mówiąc było bezwartościowe.
z góry przepraszam jeśli pytanie głupie, ale nie wiem dokładnie:
to nie jest tak, że dziecko zawsze wyciągnie z mleka matki to co najlepsze dla niego, więc mama może mieć anemię, wypadające zęby itp itd, ale mleko i tak jest pełnowartościowe?
No najwyraźniej u mnie tak nie było, skoro Maks nagle zaczął chudnąć, sam miał anemię (tak wiem, większość dzieci po którymś tam miesiącu ma, ale nie każde z pulpecika na 97. centylu spada do centyla 10.)

Odpowiedz
Nale 2013-10-18 o godz. 18:57
0

Ja znam taki przypadek osobiście. W ciąży się naczytałam, potem rozmawiałam ze znajomą mojej mamy, a ona na to: "moja siostra tak robiła". Z powodzeniem.
Uważam jak Naturella, że przypadki kiedy naprawdę nie można karmić zdarzają się super, super rzadko, a reszta jest pochodną determinacji. I też sądzę, że ta determinacja obowiązkowa nie jest.

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 18:39
0

Slyszalam o tym i czytalam. Pewnie przy odpowiednim stymulowaniu piersi plus wspomaganiu hormonami się da. I to jest dla mnie dowód, że przy ogromnej determinacji można karmić piersią niemal w każdej sytuacji. Żebyście mnie nie zakrzyczaly, piszę o determinacji, ale nie uważam, że KAŻDA kobieta powinna ją mieć:)

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 18:26
0

hmm...a mnie mowili na uczelni ze czlowiek z IQ ponad 166 bodajze - nie pamietam dobrze - jest juz lekko fizniety bo nikt z tak wysokim IQ nie moze byc normalny patrz Bill Gates i jego rozne dziwactwa i wszyscy wielcy fizycy i bog wie kto jeszcze... no ale nie wiem...

ja mam jeszcze taki ciekawy temat wygrzebany kiedys na jakims forum dzicie adoptowanych na ktore przypadkiem trafilam i zastanawiam sie czy to mozliwe.... no wiec matki oczekujace tam na male dzieci do adoptowania (przecietnie ok 6 miesiecy) sa straszliwe zdeterminowane zeby karmic te dzieci piersia i przy pomocy roznych wspomagaczy staraja sie wzbudzic laktacje, nie rozstaja sie z kombajnami medeli, w pracy z innymi laktatorami i twierdza ze sie im to udaje w jakims stopniu, w jakim nie wiem bo watek byl dlugi strasznie i nie doczytalam,no w kazdym razie trwa to pol roku albo i wiecej....myslicie ze to mozliwe, niby mleko jest zwiazane z roznymi zmianami jakie zachodz w organizmie matki no ale co z ciaza urojona np. Te panie przez czas oczekiwania mowia ze sa w ciazy i zachwywaly sie jakby tak bylo.... podziwiam je szczerze.... jak myslicie da sie tak?

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 16:49
0

A propos morfologii - to bardzo często niedokrwistość występuje u dzieci urodzonych w wyniku cesarskiego cięcia - bo nie czeka się, aż pępowina przestanie tętnić i cala krew splynie z lożyska. Dlatego u dzieci po cc dobrze jest zrobić badanie krwi ok. 3 miesiąca życia (wtedy generalnie u dzieci pogarszają się parametry krwi).

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 14:58
0

a może jakby go inaczej karmili i 'dorobili' rodzeństwo, to by miał 178? ;)

i ja się nie czepiam, że akurat w tym wątku cytaty z takich konkretnie badań lecą - mam wrażenie, że to kwestia właśnie tego, że nieproporcjonalnie dużo badań szukających korelacji między czymśtam a IQ jest przeprowadzanych.

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 05:31
0

No nie? lol Ale tak sobie myślę... a może kluczem do sukcesu byli rodzice, którzy przekazali mu odpowiedni zestaw genów, a także poświęcali BARDZO dużo czasu - przez całe dzieciństwo - na odpowiednie rozwijanie jego zdolności, motywowanie go itd.? ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 05:25
0

Madeleine napisał(a):Najinteligentniejszy człowiek, którego znam, a który się przebadał w mensie (IQ 168 i to widac w sukcesach w bardzo wielu dziedzinach), urodził się 5 tygodni przed terminem (co ponoc też na inteligencję wpływa - dzieci urodzone w terminie są bardziej inteligentne od wcześniaków), piersią karmiony był 3 miesiące wyłącznie, mieszanie do pół roku, ma małą głowę (im większy obwód głowy, tym lepiej), niską masę urodzeniową (jw. - maksimum IQ jest przy wadze 7,7-8,8 funta), a do tego jest jedynakiem ;) A jednak się udało 8)
pofarcilo mu sie i tyle 8)

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 05:17
0

Lady, polecam z całego serca. Jak dla mnie - rewelacja. Początek trudny, bo ciężo się czyta o dendrytach i neuronach, ale potem - super. Tylko, że ona gruba jest - prawie 700 stron.

Shiad, bo taki akurat wyciągnęliśmy związek na tapetę.

Może byc też o innych zaletach karmienia piersią, jak np. ochrona przed zapaleniem ucha ("dzieci karmione piersią są o połowe mniej narażone na zapalenie ucha niż te, które karmi się butelką, a ochrona ta może trwac nawet trzy lata") czy "wcześniejsze nabywanie zarówno ogólnych, jak i szczegółowych umiejętności ruchowych oraz zmniejszenie prawdopodobieństwa pojawienia się długotrwałych zaburzeń neurologicznych" ;)

A na koniec - nie demonizujmy tej butelki, bo to naprawdę nie jest najgorsze, co może dziecko w życiu spotkac ;) I śmiem twierdzic, że matka butelkowa, która poświęca dziecku swój czas, uwagę, odpowiednio go stymuluje i rozwija jest lepsza od piersiowej, która co prawda piersią karmi, ale dzień jej mija na telewizorze, komputerze, ploteczkach i przy okazji hodowaniu dziecka (głębokie, nie? lol ).

Najinteligentniejszy człowiek, którego znam, a który się przebadał w mensie (IQ 168 i to widac w sukcesach w bardzo wielu dziedzinach), urodził się 5 tygodni przed terminem (co ponoc też na inteligencję wpływa - dzieci urodzone w terminie są bardziej inteligentne od wcześniaków), piersią karmiony był 3 miesiące wyłącznie, mieszanie do pół roku, ma małą głowę (im większy obwód głowy, tym lepiej), niską masę urodzeniową (jw. - maksimum IQ jest przy wadze 7,7-8,8 funta), a do tego jest jedynakiem ;) A jednak się udało 8)

Odpowiedz
Nale 2013-10-18 o godz. 05:08
0

Madeleine napisał(a):
Dziewczyny, ale żelazo akurat się _bardzo_ słabo przyswaja z mleka matki.
to znowu nie bardzo się zgadza, z tym, czego się obczytałam
z góry podkreślam, że ja się nie upieram, bo nie wiem, czy to prawda, czy nie, choć zgodność źródł jest duża
tu mała próbka - akurat znalazłam w necie, a inne mam tylko na papierze

Kilka słów o niedokrwistości

Niedokrwistość z niedoboru żelaza u niemowląt i przedszkolaków negatywnie wpływa na rozwój i powoduje zaburzenia w zachowaniu. Jeżeli stan ten utrzymuje się, dziecko nie będzie się prawidłowo rozwijać także w wieku szkolnym. Niedokrwistość na tle niedoboru żelaza u małych dzieci powoduje umiarkowane opóźnienie umysłowe. Dlatego też należy ją uznać za zagrożenie dla zdrowia.

Niedokrwistość u dzieci często objawia się drażliwością, apatią i brakiem łaknienia, a wyniki badań psychomotorycznych maluchów wykazują zaburzenia rozwoju. Trudno jest jednak precyzyjnie odróżnić negatywne skutki niedoboru żelaza od wpływu innych czynników. Nie wszyscy lekarze zgadzają się też, że występujące u anemicznego dziecka problemy z uczeniem się są stałe. Rola karmienia piersią w zapobieganiu niedokrwistości u niemowląt jest znacząca, skoro z mleka kobiecego wchłania się aż 50% zawartego w nim żelaza, a z mleka modyfikowanego tylko 12%. Mleko kobiece zawiera 0,5 mg żelaza w litrze. Jest to znacznie mniej niż w dostępnych w Polsce mlekach modyfikowanych, gdzie stężenie żelaza wynosi 5-8 mg/l w mlekach początkowych oraz 8-13 mg/l w mlekach następnych. Zalecenia wprowadzenia pokarmów uzupełniających w siódmym miesiącu życia niemowlęcia karmionego wyłącznie piersią, wynikają z potrzeby wprowadzenia dodatkowych źródeł żelaza ale nie ma badań potwierdzających słuszność takiego myślenia.

Doc. dr hab. n. med. Janusz Książyk
Specjalista w zakresie pediatrii. Zastępca dyrektora w Instytucie "Pomnik - Centrum Zdrowia Dziecka" w Warszawie. Członek Rady Naukowej Akademii Gerber.

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 05:04
0

Shiadhal napisał(a):
swoja droga - zadziwiajace jest dla mnie, ile badan prowadzi sie szukajac korelacji miedzy jakas zmienna w wychowaniu dziecka (wlasnie sposob karmienia, ilosc rodzenstwa i mnostwo innych) a IQ. tak jakby to IQ bylo... ja wiem?... najwazniejszym parametrem opisujacym sukces wychowawczy?
No właśnie - dla mnie takie dane też nie są jakieś specjalnie przekonujące do karmienia, bo chociażby sposób bawienia się z dzieckiem może pewnie spowodować wzrost lub spadek IQ o 50 punktów, a nie tylko o 8 lol ;)
Dlatego bardziej do karmienia przekonują mnie rozmaite korzyści zdrowotne z niego płynące ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 04:56
0

no akurat kontre do wczesniakow wymyslic nie trudno - standaryzowano po matkach, a nic nie pisza, zeby rowniez po stanie dziecka jakos dokladnie (tym bardziej, ze chyba trudno go wystarczajaco precyzyjnie okreslic w momencie przedwczesnego porodu).

a wczesniaki w lepszym stanie szybciej zaczynaja moc byc kangurowane, szybciej wyksztalca im sie odruch ssania i szybciej moga byc podejmowane proby przystawiania ich do piersi - wszystko to zwieksza szanse powodzenia laktacji, ale takze jest wynikiem lepszego stanu dziecka na wejsciu, ktory moze rzutowac i na pozniejszy rozwoj intelektualny.

oczywiscie kontruje ot tak sobie w ramach rozrywki intelektualnej - a nie celem podwazania tezy badan.

swoja droga - zadziwiajace jest dla mnie, ile badan prowadzi sie szukajac korelacji miedzy jakas zmienna w wychowaniu dziecka (wlasnie sposob karmienia, ilosc rodzenstwa i mnostwo innych) a IQ. tak jakby to IQ bylo... ja wiem?... najwazniejszym parametrem opisujacym sukces wychowawczy?

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 04:51
0

Madeleine napisał(a):
Lise Eliot, "Co tam się dzieje? Jak rozwija sie mózg i umysł w pierwszych pięciu latach życia", ss. 252-255


Małe OT - a generalnie polecasz tę książkę ? Bo mnie zaintrygowała i bym sobie może zakupiła ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 04:47
0

Gabingo, rozstęp był jeden, ale paskudny. A pojawił się pewnej nocy, kiedy Piotruś miał 2 miesiące i postanowił nie obudzic się po zwyczajowych 2 godzinach na jedzenie, a 4 ;)
Po ciąży miałam piersi rewelacyjne.

Dziewczyny, ale żelazo akurat się _bardzo_ słabo przyswaja z mleka matki.

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 04:45
0

Wracając do danych statystycznych, zacytuję kawałek książki:

W dziesiątkach badań stwierdzono, że dzieci karmione piersią znacznie górują pod względem zdolności poznawczych nad sztucznie karmionymi - osiągają lepsze wyniki w testach rozwoju umysłowego (sprawdzających umiejętności językowe, społeczne, precyzję ruchów i reakcje na różne przedmioty) w wieku od roku do dwóch lat, w różnych testach inteligencji w latach przedszkolnych i w testach osiągnięc szkolnych jeszcze w wieku dziesięciu lat. Co więcej, wielu badaczy, biorąc pod uwagę okres karmienia piersią, stwierdza, że im dłużej on trwa w pierwszym roku życia i im mniej dzieci otrzymują dodatkowych sztucznych odżywek, tym wyższy jest ich iloraz inteligencji albo tym większe osiągnięcia szkolne.

Nikt nie podważa związku między karmieniem piersią i inteligencją. Problem polega na odkryciu prawdziwej jego natury, to znaczy czynnika lub czynników, które rzeczywiście wpływają na jej podwyższenie, ponieważ dzieci karmione piersią różnią się od karmionych butelka również pod innymi względami, o których skądinąd wiadomo, że pozwalają dosyc trafnie przewidziec pózniejsze osiągnięcia poznawcze dzieci. I tak, matki karmiące piersią są z reguły starsze, lepiej wykształcone, zamożniejsze, jest wśród nich o wiele mniej palaczek niż wśród karmiących dzieci butelką. Możliwe zatem, że samo mleko nie ma nic wspólnego z inteligencją; karmione nim dzieci mogą byc bystrzejsze po prostu dlatego, że pochodzą z lepiej sytuowanych rodzin, mają inteligentniejszych rodziców albo - biorąc pod uwagę fakt, że karmienie piersią jest trudniejsze i wymaga większego poświęcenia od kobiety - mają, przeciętnie biorąc, "lepszych" rodziców.

Naukowcy zdają sobie doskonale z tych różnich socjologicznych, starają się więc brac na nie poprawkę we wszystkich w zasadzie badaniach. W większości przypadków robią to, dokonując korekt statystycznych, to znaczy porównując wyniki testów dzieci, których rodzice mają takie samo wykształcenie i pozycję socjoekonomiczną, zbliżony iloraz inteligencji i podobny stosunek do palenia, zażywania leków i narkotyków, których środowisko domowe i sposób wychowania oraz inne czynniki są jednakowe. Jednak nawet po uwzględnieniu takich "kowariancji" większośc badań wykazuje znaczące, chociaż nie tak wielkie, różnice między zdolnościami poznawczymi dzieci karmionymi piersią i butelką.

W 1992 roku zespół angielskich naukowców podszedł w inny sposób do tego problemu. Badali oni rozwój zdolności poznawczych dwóch grup dzieci przedwcześnie urodzonych, których matki miały podobne wykstałcenie i pozycję socjoekonomiczną i wszystkie bez wyjątku zamierzały karmic dzieci piersią. Ponieważ wcześniaki są często zbyt słabe albo niedostatecznie rozwinięte, aby mogły ssac, muszą otrzymywac pożywienie przez sondę żołądkową. A zatem karmienie "piersą" wymaga w takich wypadkach od matki wyciskania czy odciągania mleka kilka razy dziennie, co jest bardzo uciążliwym sposobem zapoczątkowania i podtrzymywania laktacji. Mimo wielu prób i wysiłków nie wszystkim matkom udało się skłonic organizm do wytwarzania i wydzielania mleka, wskutek czego niektóre noworodki karmiono przez sondę mlekiem, innym natomiast podawano sztuczny pokarm. (Ta metoda odzywiania wyklucza wpływ na rozwój poznawczy dziecka ewentualnych różnic między tymi dwoma sposobami karmienia, takich jak zakres i intensywnośc kontaktu cielesnego, który jest oczwiście większy przy karmieniu piersią).

Wyniki tych badań są godne uwagi. Otóż przeprowadzone w około osiem lat pózniej testy inteligencji wykazały, że dzieci karmione mlekiem matki były znacznie bardziej rozgarnięte, a ich iloraz inteligencji był o ponad osiem punktów wyższy niż dzieci, którym podawano pokarm sztuczny. Mimo to nie można wykluczyc, że te dwie grupy matek różniły się pod innymi, niedostrzeżonymi przez badaczy względami, które mogły leżec u podstawy różnic w zdolnościach poznawczych ich dzieci. Aby zatem wyeliminowac wpływ takich nierozpoznanych czynników, które wykazały, że przedwcześnie urodzone dzieci - nie karmione piersią przez matkę, ale odżywiane mlekiem kobiecym - były w wieku osiemnastu miesięcy bardziej rozwinięte umysłowo niż wcześniaki wychowane na typowych mieszankach pokarmowych.

Wszystkie dane, łącznie wzięte, są przekonujące. Ludzkie mleko rzeczywiście wydaje się wpływac na rozwój intelektualny dziecka. Chociaż, jak już wspomniałąm, matki karmiące piersią na ogół zapewniają swoim dzieciom dobre warunki, zarówno genetyczne, jak i środowiskowe, to samo mleko nie jest tu bez znaczenia. Warto tu zauwazyc, że pierwsze badania nad związkiem między karmieniem piersią i zdolnościami poznawczymi dziecka przeprowadzono na początku dwudziestego wieku, kiedy sytuacja była odwrotna i na karmienie dzieci butelką mogły sobie pozwolic tylko kobiety z bogatszych i lepiej wykształconych warstw społeczeństwa. I cóż się okazało? Mimo gorszej sytuacji materialnej i intelektualnej ich matek, dzieci karmione piersią rozwijały się lepiej.

Cóż takiego jest w mleku kobiecym, że pobudza ono rozwój zdolności poznawczych? Można byc pewnym, ze skwapliwie poszukują odpowiedzina to pytanie naukowcy i producenci sztucznego mleka dla niemowląt. Pamiętajmy, ze w trzecim trymestrze ciąży następuje gwałtowny rozwój mózgu, który trwa jeszcze co najmniej półtora roku po przyjściu dziecka na świat. Procesy mielinizacji i reorganizacji połączeń synaptycznych, obejmujące rozległe rejony mózgu, ułatwiac mogą opisane niżej specyficzne składniki odżywcze, które znajdują się w mleku kobiecym, ale których brakuje w mleku krowim, stanowiącym podstawę sztucznego pokarmu dla niemowląt.
I dalej jest opisana tauryna(która występuje we wszystkich mieszankach sztucznych), tłuszcze (nie wszystkie są obecne w mleku sztucznym) - mleko kobiece zawiera co najmniej 167 różnych rodzajów kwasów tłuszczowych, których typy i proporcje różnią się od występujacych w mleku krowim, lipaza (enzym, który ułatwia rozkładanie trójglicerydów na kwasy tłuszczowe - nie występuje w mieszankach), cholesterol (w mieszankach jest go dużo mniej), kwas dokosaheksanowy (DHA) i arachidonowy (AA - szczególnie istotne dla rozwoju mózgu), enzymy, czynniki wzrostu, hormony i ciała odpornościowe.

Lise Eliot, "Co tam się dzieje? Jak rozwija sie mózg i umysł w pierwszych pięciu latach życia", ss. 252-255

I bibliografia, na którą się ona powołuje:

M. Morrow-Tlucak i in., "Breastfeeding and cognitive development in the first 2 years of life"
W.J. Rogan i B.C. Gladen, "Breast-feeding and cognitive development"
J.I. Pollock, "Long-term associations with infant feeding in a clinically advantaged population of babies"
B. Taylor i J. Wadsworth, "Breast feeding and child development at five years"
A. Lucas i in., "Breast milk and subsequent intelligence quitient in children born preterm"
A. Lucas i in. "A randomised multicentre study of human milk versus formula and later development in preterm infants"
C. Hoefer i M.C. Hardy, "Later development of breast fed and artifically fed infants: Comparison of physical and mental growth"
i tak dalej...

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 04:38
0

Nale, jak Dominika byla w wieku Marisi, to tez jeszcze jej roslo.

nie upieram sie, ze nie bylo innej przyczyny, ale zadnej, ktora bym kojarzyla.

Odpowiedz
Nale 2013-10-18 o godz. 04:23
0

Shiadhal napisał(a):o relaktacji to ja tez slyszalam, tylko wlasnie nie po takiej przerwie i nie w wypadku tak duzego dziecka.

co do skladu mleka matek z niedoborami - najwyrazniej czasem moze mu czegos do optimum brakowac mimo braku skrajnego niedozywienia matki. Mloda przez jakis czas miala podawany suplement zelaza - bo hemoglobina jej spadla wiecej, nizby to wynikalo z fizjologii. i faktycznie, mialam spora anemie po jej urodzeniu. moze i z tego wynikly po czesci problemy z rozbujaniem ilosci.
a Marysi rośnie mimo mojej anemii i mimo braku suplementacji u mnie i u niej - bo nie można
więc albo nie ma reguły, albo u Was to jednak inna przyczyna
ja dość wierzę w wyniki tych badań, o których czytałam

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 04:22
0

Z tego co czytałam to wygląd piersi "psuje" ciąża i późniejsze karmienie lub niekarmienie nie ma tu nic do rzeczy... ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 04:19
0

Madeleine mowimy o jednym rozstepie czy o wielu ? ja akurat niczego nie uzywam, jakos staram sie z tymi rozstepami zyc 8)

a napisalam to tylko dlatego, ze decydujac sie na niekarmienie tylko z powodu wygladu piersi moze byc zgubne, bo ja nie karmilam, nie mialam duzych piersi ani przed ani w trakcie ciazy, a skura jednak rozciagnela sie jakos pechowo powodujac rozstepy :D

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 04:17
0

o relaktacji to ja tez slyszalam, tylko wlasnie nie po takiej przerwie i nie w wypadku tak duzego dziecka.

co do skladu mleka matek z niedoborami - najwyrazniej czasem moze mu czegos do optimum brakowac mimo braku skrajnego niedozywienia matki. Mloda przez jakis czas miala podawany suplement zelaza - bo hemoglobina jej spadla wiecej, nizby to wynikalo z fizjologii. i faktycznie, mialam spora anemie po jej urodzeniu. moze i z tego wynikly po czesci problemy z rozbujaniem ilosci.

Odpowiedz
Nale 2013-10-18 o godz. 04:14
0

Nale napisał(a):Tak więc na własnym przykładzie się przekonuję, że napisali nieprawdy w tych książkach i artykułach, które głoszą, że nawet mleko anemicznej matki jest OK.
oczywiście miało być: NIE napisali nieprawdy

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 04:11
0

Marcia_, może przeczytaj dokładnie cały wątek.

Nie napisałam nigdzie, że masz nie za wysoki iloraz inteligencji - tylko, że badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych pokazują pozytywną korelację między statusem socjoekonomicznym matki a karmieniem dzieci piersią -> i inteligencją tychże.
Tak, jak sugerowała Tygrys - gdyby uwzględnic cały świat, wyniki mogłyby byc inne. W każdym razie, mleko modyfikowane nie jest najtańszą opcją na świecie, więc na karmienie sztuczne też trzeba móc sobie pozwolic.

WhiteRabbit napisał(a):Nie ma zachowań lepszych i gorszych (pod warunkiem, że matka kocha dziecko). I każdy robi, jak uważa za słuszne.
Znaczy tak ogólnie nie ma zachowań lepszych/ gorszych, czy w kontekście karmienia? Odnośnie do drugiego zdania - zgadzam się.

Nezi, ja jednak twierdzę, że to nie jest mit.

natalia25 napisał(a):Bo przecież nie chodzi o to, że wszystkie karmiące piersią są inteligentnijsze od tych co nie karmią ;) lol lol
Dokładnie, cała wrzawa jest o dane STATYSTYCZNE. A statystycznie to każdy człowiek ma jedną pierś ;)

marcia_ napisał(a):ja wiem o co chodzi wiec nie tlumaczcie, tylko przestancie zamieszczac takie glupawe wyniki badan ktore zapewne przez wiele osob sa zle odbierane bo KOMUS MOZE ZROBIC SIE PRZYKRo.
Czyli o czym powinnyśmy pisac na forum w kontekście karmienia dzieci? :lizak:

Gabingo, a właśnie, że się da 8) Swego czasu pojawił mi się rozstęp na piersi, nabyłam w tym celu krem musteli do biustu i smarowałam się nim jakiś miesiąc (po tym czasie minęła mi depresja biustowa i ochota na regularnośc, przestałam tylko oglądac prawą pierś, coby się nie denerwowac). I on zniknął 8) Skóra ponoc też wraca do stanu sprzed. A jak nie - to kilka tysięcy i biust będzie jak nowy lol

Kama24, za inteligencję w połowie odpowiadają geny, w drugiej połowie wychowanie.

TYGRYS napisał(a):Ciekawe jaki procent w Afryce czy w Azji karmi butelką .A to też mnie ciekawi.
Tak swoją drogą w tym temacie coś mi się kołacze w głowie, że była afera - z nestle? - o kampanię promocyjną mleka modyfikowanego w krajach afrykańskich: początkowo było ono rozdawane za darmo, a po jakimś czasie sprzedawane za normalną stawkę (tyle, że wtedy laktacja u kobiet, które korzystały z modyfikowanego, oczywiście zanikła, a mleko pełnopłatne było wielkim obciążeniem dla budżetów ich rodzin). W każdym razie to było dawniej, ciekawi mnie, jak to teraz wygląda.

Shiad, ja słyszałam o relaktacji - znajoma koleżanki od spacerów 8) Tyle, że po krótszym czasie, nie po 2 latach. Dziecko po urodzeniu nie umiało ssac, dostawało na początku mleko odciągane, potem niby laktacja wygasła, więc modyfikowane, a w końcu - kiedy miało chyba pół roku, laktacja zrobiła wielki comeback; co więcej, dziecko nauczyło się wtedy ssac.

algaj napisał(a):Bluemendale napisał(a):
Podobnie jak Carrie wpadłam w głęboką anemię i moje mleko krótko mówiąc było bezwartościowe.
z góry przepraszam jeśli pytanie głupie, ale nie wiem dokładnie:
to nie jest tak, że dziecko zawsze wyciągnie z mleka matki to co najlepsze dla niego, więc mama może mieć anemię, wypadające zęby itp itd, ale mleko i tak jest pełnowartościowe?
Ale chyba dopóty jest pełnowartościowe, dopóty jest z kogo wyciągnąc składniki, prawda? Jak ich matka nie ma, to z próżnego i Salomon nie naleje.

Ja czytałam gdzieś, że badania nad kalorycznością i składem mleka dowiodły, że jest ono bardzo podobne, niezależnie od czynników zewnętrznych (cech fizycznych matki, jej stanu, pochodzenia, narodowości itd.). Jest jeden wyjątek - mleko matek wcześniaków (ono jest bardziej kaloryczne).

Ok, zaraz wklepię ten fragment książki, na który się powoływałam.

Odpowiedz
Nale 2013-10-18 o godz. 04:05
0

Ja też się naczytałam, że mleko jest zawsze wartościowe. Jedynym wyjątkiem ma być stan ciężkiego niedozywienia.
Sama mam bardzo dużą anemię i nie mogę jej zaradzić, bo Marysia jest uczulona na żelazo w tabletkach, a z kolei moja dieta to dopiero jest bezwartościowa. Lekarze uważają, że ten stan rzeczy jest mocno niekorzytny dla mnie, ale nie dla dziecka. Karmię tylko piersią, przyrosty mamy coraz lepsze, hemoglobina Marysina też rośnie i jest już całkiem OK. Mała jest raczej szczuplakiem, ale wynika to ze sporej utraty wagi w 2 miesiącu i nasilonego refluksu. Teraz tyje w zupełnie prawidłowym tempie. Tak więc na własnym przykładzie się przekonuję, że napisali nieprawdy w tych książkach i artykułach, które głoszą, że nawet mleko anemicznej matki jest OK.

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 03:51
0

lady_of_avalon napisał(a): Her breastmilk may contain less fat and less of some vitamins than breastmilk from a well nourished mother, but is otherwise of good quality.

Zaraz, zaraz - ale mniej wartościowe, przy takim ciężkim niedożywieniu tez może być, jak wynika ze zdania powyżej. Tylko że mówimy tu chyba o jakichś skrajnych przypadkach z trzeciego świata...

Odpowiedz
algaj 2013-10-18 o godz. 03:48
0

lady_of_avalon napisał(a):
Czyli jak rozumiem tylko ciężkie niedożywienie matki ma wpływ na produkcję mleka i to nie w sensie ze jest ono mniej wartościowe, tylko że jest go mniej albo w ogóle laktacja zanika.
właśnie o to mi chodziło

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 03:48
0

naturella napisał(a):Mi się też zawsze tak wydawalo, wszędzie o tym trąbią, że nie ma malo wartościowego pokarmu itp. Jak to jest w końcu?
Podaje za WHO:

"If a mother is on a very poor diet, there may not be enough extra nutrients. If she has any stored nutrients, she uses these to make breastmilk. If she has no stores, the nutrients come from her own body tissues, and she becomes malnourished.
With moderate malnutrition, breastmilk production is adequate and of good
quality. It is only with severe malnutrition that breastmilk production is reduced.
A severely malnourished woman may continue to produce perhaps 500 ml of breastmilk if her baby suckles frequently. Her breastmilk may contain less fat and less of some vitamins than breastmilk from a well nourished mother, but is otherwise of good quality.
Even when there are smaller amounts of some nutrients, breastmilk is always better than any artificial food."

Źródło: http://www.who.int/child-adolescent-health/New_Publications/NUTRITION/Breastfeeding/Trainers_Guide_Part4.pdf

Czyli jak rozumiem tylko ciężkie niedożywienie matki ma wpływ na produkcję mleka i to nie w sensie ze jest ono mniej wartościowe, tylko że jest go mniej albo w ogóle laktacja zanika.

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 03:41
0

a skoro Maks zjada tylko dwa razy 150 ml mleka Hipp z kaszką
Ola oprocz piersi zjada 2 razy po 100 ml Bebilonu z kaszka i alergolog powiedziala mi, ze to wystarczy, jesli ja odstawie. Ale chyba pod warunkiem, ze bedzie w miare jadla wszystkie inne rzeczy - mieso, warzywa.

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 03:31
0

Mi się też zawsze tak wydawalo, wszędzie o tym trąbią, że nie ma malo wartościowego pokarmu itp. Jak to jest w końcu?

Odpowiedz
algaj 2013-10-18 o godz. 03:27
0

Bluemendale napisał(a):
Podobnie jak Carrie wpadłam w głęboką anemię i moje mleko krótko mówiąc było bezwartościowe.
z góry przepraszam jeśli pytanie głupie, ale nie wiem dokładnie:
to nie jest tak, że dziecko zawsze wyciągnie z mleka matki to co najlepsze dla niego, więc mama może mieć anemię, wypadające zęby itp itd, ale mleko i tak jest pełnowartościowe?

Odpowiedz
Gość 2013-10-18 o godz. 03:24
0

Madeleine napisał(a):Mam wrażenie, że to niektóre mamy butelkowe czują koniecznośc udowodnienia, że są tak samo dobrymi mamami jak reszta

Jezu, nikt tego nie kwestionuje! Ale faktem jest, że dla dziecka najlepszym pokarmem jest mleko matki - co nie stoi w sprzeczności z innym, że może nie dla każdej matki karmienie piersią jest najlepszym wyjściem.

Mnie akurat widok matki karmiącej niemowlę nie rusza, ale serio - jak słyszę historie o dzieciach, które sobie przystawiają stołeczek, żeby sięgnąc do piersi matki, to mi się flaki przewracają
Mad nie zawsze najlepszym pokarmem dla dziecka jest mleko matki - np moje nie było.
Podobnie jak Carrie wpadłam w głęboką anemię i moje mleko krótko mówiąc było bezwartościowe.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie