Quantcast
  • Zwykly-cud odsłony: 6181

    Mieszkanie z teściami - czy mieszają się do wszystkiego?

    Czeka nas w najblizszym czasie mieszkanie z tesciami.Wprawdzie oni jeszcze o tym nie wiedzą lolale ubedą im 4 pokoje i lazienka ;)A ze lubią rozpuszczaćMaryskę to czeka nas ustalanie jakis elemetarnych zasad. No i tu mam pytanie do mam mieszkajacych z tesciami/rodzicami- czy da sie zachować jakis autorytet wychowawczy mieszkajac pod jednym dachem, czy jednak dziadkowie mieszaja sie do wszystkiego?Jakie są u Was kwestie sporne, na co pozwalacie dziadkom, na co nie pozwalacie. Jak forsujecie swoje racje- argumentami...awanturami?No i czy wogole na forum sa takie malzenstwa na zeslaniu, czy juz wszyscy na forum pobudowali domy? ;)Zapowiada się ciezko, bo ostatnio uslyszalam z ust tesciowej tekst, ze trzeba Marysi "zdezynfekować buzie"

    Odpowiedzi (30)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-11-11, 05:47:54
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2013-11-11 o godz. 05:47
0

Darkangel gratuluję wyprowadzki od teściów. Szczerze, to zazdroszczę wszystkim, którzy mają to w perspektywie. Pozdrawiam Was SZCZĘŚCIARZE!!!

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 05:45
0

Maryś jak czytam Twojego posta to jakbym go sama napisala, tyle ze u mnie jeszcze moja "kochana" tesciowa ma inny poglad na wychowanie dzieci i usiluje mi sie wciskac, czasem mam wrazenie ze ja sobie a ona sobie. Ola u niej moglaby wisiec na lampie a ona by sie cieszyla ze ladnie wyglada.
Jak ostatnio chcialam wprowadzic zmiany w zywieniu to uslyszalam ze "chce glodzic dziecko". I co mnie kiedys max zdenerwowalo - raz Oli cos zaszkodzilo, wymiotowala czerwonymi kawalkami - wygladalo jak skora z pomidora albo papryki, miala goraczke i jak sie spytalam czy jadla cos takiego to NIE - a potem sie wydalo ze i owszem, no myslalam ze wyjde z siebie i ja udusze. Przykladow bylaby cala masa na szczescie juz za niedlugo po 4 latach mieszkania bedziemy sie wyprowadzac :))))

Odpowiedz
Gość 2013-11-11 o godz. 05:43
0

Mieszkam z tesciową 2 lata. przez pierwszy rok było ok.,bez konfilktów. Potem przyszedł na swiat mój syn i "troche" się pogorszyło z mojej perspektywy. Zaczęły się odwiedziny po 8 razy dziennie, czułości kierowane do wnuka typu: "kochanie moje, słońce moje, piękności moje, skarbie moj" powtarzane setki razy. Na określenie "laleczko i synku" teściowa od razu napotkała mój opór. A jeśli jeszcze raz powie do mojego dziecka "co tam kochanie?" to też dowie się, że mi się to jej określenie na wnuka nie podoba". Na każdy odgłos synka teściowa leciala do niego z pytaniami: "co się stało? co się nie spodobało? nie wygodnie? zmęczyłeś się?" i gotowa wymyślać jak spełniać jeszcze nie sprecyzowane życzenia dziecka. Oj! mam tego już tak serdecznie dość, że żałuje podjętej kiedyś decyzji, o remoncie piętra i zamieszkania z teściową. Szczęscie w tym, że do wychowania wnuka się nie wtrąca, i nie neguje, żadnych moich postanowień. Bo wojna byłaby gotowa! Po prawie roku, sytuacja troche się poprawia. Teściowa rzadziej fatyguje się na górę. Myślimy o zamontowaniu drzwi, które oddzielą piętro od parteru. Wtedy może zwiększy się mój komfort psychiczny i przestane się jej czepiać, bo nie będę miała powodów. Czekam na to bardzo.

Odpowiedz
igamalczyk 2013-11-11 o godz. 05:40
0

Ja to sobie nawet nie chcę wyobrażać wspólnego mieszkania z teściową bądź też z moją mamą. :o
Po weekendowej wizycie, wracamy wszyscy umęczeni.A na codzień...nieeee...nigdy!!!
Z tego względu na święta zostajemy w domu.Babcia jak chce, niech przyjedzie.Ale u mnie sa moje zasady. :D

Odpowiedz
Gość 2013-11-10 o godz. 14:38
0

Alma_ napisał(a):Zastanawianie się, jak ułożyć sobie z nimi stosunki to jakby dzielenie skóry na niedźwiedziu ;)
Alma, lepiej dmuchać na zimne ;)

Odpowiedz
Reklama
Alma_ 2013-11-10 o godz. 14:11
0

Shiadhal napisał(a):moge byc wscibska?

jak to - niespodzianka? tzn ciekawia mnie takie stosunki z rodzina - doroslymi przeciez ludzmi - zeby mozna bylo decyzje o wspolnym zamieszkaniu podejmowac jednostronnie.

i absolutnie nie chce Ciebie personalnie, Z-c, wywolywac tu do tablicy - tylko co zagladam w ten watek to przecieram oczy ze zdumienia, wiec licze na wygenerowanie szerszej dyskusji.
Przecieram i ja lol

A nie bierzecie pod uwagę, że teściowie mogą się po prostu NIE ZGODZIĆ?
Zastanawianie się, jak ułożyć sobie z nimi stosunki to jakby dzielenie skóry na niedźwiedziu ;)

Odpowiedz
Gość 2013-11-08 o godz. 07:29
0

Dzięki :D

Odpowiedz
Gość 2013-11-08 o godz. 06:33
0

To nie pozostaje mi nic innego, jak tylko życzyć Ci/Wam dużo spokoju i szybkiej budowy :D

Odpowiedz
Gość 2013-11-08 o godz. 06:28
0

Paula napisał(a):
Może od czasu do czasu powiedz po prostu, że jest Ci przykro, że Twoje dziecko nie otrzymuje tyle babcinej miłości, co drugi wnuk/wnuczka.

uwierz mi,że niejednokrotnie oboje z mężem rozmawialiśmy z nią ale ona ma klapki na oczach jest starej daty i nic,żadne ardumenty do niej nie trafiają :mur: najbardziej mnie wkurza jak zawsze podkreśla,że wszystkich traktuje tak samo

Odpowiedz
Gość 2013-11-08 o godz. 06:15
0

Klara napisał(a):U nas jest taka sytuacja,że w jednym domu mieszkają trzy rodziny teściowie,my z mężem i moja bratowa z mężem i dzieckiem(jest rówiesnikiem mojej córki).I prawda jest taka,że teściowa nie wtrąca się do nas i nie mówi jak mamy wychowywać dziecko bo ciągle chodzi do córki i jej dziecko jest najważniejsze.Z jednej strony mamy spokój ale drugą stroną medalu jest to,że bywają dni,że nieodzywa się nie tyle do nas co ignoruje wnuczkę i to w tym wszystkim jest najgorsze :chlip: A później zachowuje się tak jakby nigdy nic.
Klara, współczuję takiej sytuacji, bo to może potem nieświadomie przejść na dzieci na zasadzie rywalizacji między nimi. A teściowa najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy z tego, co robi i jak to może zarzutować na przyszłe relacje między dziećmi. Może od czasu do czasu powiedz po prostu, że jest Ci przykro, że Twoje dziecko nie otrzymuje tyle babcinej miłości, co drugi wnuk/wnuczka.

Ja dzisiaj idę na wojnę z teściem Wątek jest na "Pomyjach"

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-11-08 o godz. 05:58
0

U nas zesłanie trwa ponad rok i niestetypotrwa jeszcze długo bo dopiero dostalismy pozwolenie na budowę.
U nas jest taka sytuacja,że w jednym domu mieszkają trzy rodziny teściowie,my z mężem i moja bratowa z mężem i dzieckiem(jest rówiesnikiem mojej córki).I prawda jest taka,że teściowa nie wtrąca się do nas i nie mówi jak mamy wychowywać dziecko bo ciągle chodzi do córki i jej dziecko jest najważniejsze.Z jednej strony mamy spokój ale drugą stroną medalu jest to,że bywają dni,że nieodzywa się nie tyle do nas co ignoruje wnuczkę i to w tym wszystkim jest najgorsze :chlip: A później zachowuje się tak jakby nigdy nic.

Odpowiedz
aszak 2013-11-07 o godz. 14:59
0

Zwykly-cud, wiadomo, ze w kazdym domu panuja inne relacje, ludzie maja inne charaktery. Na pewno plusy mieszkania z rodzicami docenicie. To podrzucanie dziecka jest b wygodne (jak np. musze zostac w pracy prosze tate zeby zastapil opiekunke. Nie ma problemu jesli chcemy isc do kina, czy potrzrbujemy cos zalatwic a Bartka nie mozemy ze soba zabrac.
Generalnie, jesli chodzi o to wpadanie rodzicow, to moj ojciec raczej sie hamuje (no chyba ze Bartek placze- to wtedy sie nie krepuje), ale moja mama nie ma zadnych oporow. Kiedys nas zastala w dosc krepujacej sytuacji no i na kilka dni mielismy spokoj (zgodnie z zasadą - niech sie wstydzi ten kto widzi :) ) Spokoj mamy tez jak sie z nia pokloce :) Jak to moj maz mowi - ona zawsze wszystko zrobi po swojemu. No i co najgorsze - nie mozna z nia porozmawiac po ludzku i przedstawic swoich racji bo sie od razu obraza. Pretensji miec nie wolno!
jesli macie dobre relacje, a rodzice sa z tych, ktorzy szanuja prywatnosc i wola sie nie wtracac - to chyba nie ma sie czego bac.
Takze glowa do gory!
Jesli bedzie tak zle wykorzyatacie te droge alternatywna!

Odpowiedz
Zwykly-cud 2013-11-07 o godz. 04:18
0

aszak napisał(a):
A jeśli się boisz tego wspólnego mieszkania... to może to przemyślcie (jeśli wogóle jest alternatywa). Ja się bałam, bo wiedziałam co się święci. Mąż mnie przekonał - przecież to jest taki duży dom!! No i teraz już i on wie czego się bałam.
Troche się boje. Inną alternatywe mamy, ale...
Boje się takich rzeczy jak piszesz- wpadanie o kazdje porze dnia i nocy, nierespektowanie zasad ustalonych pzrez rodzicow, wtracania sie we wszystko...ale kusi mnie tez to, ze bedzie mozna czesciej podrzucać Marysię dziadkom(a samemu gdzies wyjsć)i bedzie wiecej miejsca(my sie zwyczajnie nie miescimy w naszym mieszkaniu ).
Wogole bardzo dziekuje dziewczyny za opisanie jak to jest u Was. :D Czytalam tez niektore fragmenty waszych postow mezowi- chyba mu to dalo do myslenia, bo powiedzial ze na zadne wpadnie do nas o kazdej porze dnia i nocy się nie zgodzi- zobaczymy

Shiad, Natalia poczulam się wywolana do tablicy lol Nie ma tu mowy, o zadnym wymuszaniu czegos na tesciach. Odkad pamietam proponowali nam wspolne mieszkanie. I teraz po prostu spytamy czy to nadal aktualne. Nie mamy zamairu znienacka stawać im bagazowką pod domem ;) lol

Odpowiedz
Gość 2013-11-06 o godz. 23:57
0

my zaczelismy bodowe i nei mieliśmy się gdzie podziać, zapytaliśmy sie rodziców. Dal niech nei było innej opcji niz ta, że zamieszkamy z nimi. Teraz płaczą, ze sie wyprowadzamy, jęcza jak im będzie brakowąło tego porannego dziecięcego tup tup. Namawiają nas na zamieszkanie na piętrze... ale nic z tego idę na swoje do świętego spokoju 8)
zreszta za ich namowa dzieci beda chodziły do szkoły i pzredszkola koło nich i krótko ale za to codziennie beda miali dzieci dla siebie.

jeden wielki PLUS mieszkanai osobno, można oddać dzieci na weekend 8)

Odpowiedz
aszak 2013-11-06 o godz. 12:07
0

a i jeszcze jedno-
moi rodzice są naprawdę kochający, troszczą się i o nas i o Bartusia. Nic nie mogę tu złego powiedzieć. Oni są po prostu upierdliwi. I ich dobre chęci też są czasem męczące.
A może to ja jestem b problemowa..
Wiem jedno - nie chcę się znimi kłócić i spierać, i myślę, że mieszkanie osobno uzdrowi nasze relacje.
W domu dziecko będzie wiedziało kto rządzi, a u dziadków może być luz blues.

Odpowiedz
aszak 2013-11-06 o godz. 12:04
0

My też mieszkamy z moimi rodzicami.
Podobnie jak u Neli - są plusy i minusy.
Moi rodzice to tez wspaniali dziadkowie dla Bartusia. Szczególnie mój tata świata poza nim nie widzi, ALE:
- wchodzą do nas o każdej porze dnia i nocy
- jak Bartek miał kolki i bardzo płakał mój ojciec przychodził i prawie wyrywał go nam, że trzeba jechac do szpitala
- zawsze jest jakies ale jeśli chodzi o ubiór
- dokarmianie jest na porządku dziennym, szczególnie czekoladą (dobrze, że już przynajmniej się pytają, czy można)
- moje plany co do np. nauki zasypiania biorą w łeb, jak po kąpieli, przed zaśnięciem próbuję małego wyciszyć, a tu zwalają się dziadkowie, bo akurat skądś przyjechali i Bartek zostawia wszystko co w danej chwili robił i nie daje im odejść (wrrrrrrrr.....) Dodam, że niewinne krzyki na dół, że Bartek AKURAT IDZIE SPAĆ nie są najczęściej rozumiane.
- jak się wszyscy spotkamy o jednaj godzinie w domu (akurat wrócimy z pracy) to sobie Bartka wyrywamy, bo każdy się chce z nim pobawić.
- no i BRAK AUTORYTETU!!! Dziadek pozwala na absolutnie wszystko. Niedługo moje dziecko będzie rozpieszczone jak dziadowski bicz!!
- moja mama wprowadza ciągłe zamieszanie podczas kąpieli i instruuje mojego męża co ma robić (a on się zastanawia jak jej z tej złości nie udusić w tej wanience )
- moja mama ciągle by sprawdzała Bartka jak małpkę - a powiedz to, a tamto, a pokaż, a zrób...
- to przywiązanie Bartka do dziadka też czasem jest problematyczne, bo jak np. karmię małego i wchodzi mój ojciec to juz Bartek nic więcej nie zje - bo chce do dziadka i koniec.

Generalnie pozytywne jest to, że go kochają i że się wyprowadzamy za rok :)
Niedaleko, więc będą w razie czego spełniać funkcje dziakowe ;) a nie będą marudzić i przeszkadzać (taką mam nadzieję)

A jeśli się boisz tego wspólnego mieszkania... to może to przemyślcie (jeśli wogóle jest alternatywa). Ja się bałam, bo wiedziałam co się święci. Mąż mnie przekonał - przecież to jest taki duży dom!! No i teraz już i on wie czego się bałam.

Odpowiedz
Szynia 2013-11-06 o godz. 04:36
0

Zwykly-cud napisał(a):natalia25 napisał(a):powiedzieliście juz teściom o swojej niespodzience? lol czy zostawiacie jako atrakcje w czasie wilgilii? lol

Jak sobie pomyśle, że kiedyś Felo , albo Anka przyjdą ze swoimi partenrami i oznajmią, że się do nas wprowadzają to dostane zawału serca lol lol
Jeszcze nie- kombinujemy wlasnie jak to zrobic lol Ostatnio byla opcja, zeby pod choinke podlozyc pudelko z karteczką "Babciu, dziadku- rodzice wprowadzaja się ze mną do Was na jakis czas. Marysia". lol

No ale zarty zartami- ja się zwyczajnie boje, ze z nimi nie wytrzymam ;)
Moi rodzice dostaliby chyba zawału , jakby cos takiego dostali, teściowie natomiast ucieszyliby się.
Mój najdłuyższy pobyt z rodziną u rodziców trwał miesiąc, planowaliśmy tylko tydzień i po prostu powiedzielismy rodzicom, że mamy remont i musimy się wyprowadzić i czy by nie mogli nas przyjąć, w zapasie mieliśmy 2 inne opcje. Zgodzili się, chociaż bez entuzjazmu (mają 2 pokoje). Niestety remont się przeciągnął do miesiąca :axe: i było nam wszystkim ciężko, oprócz Małej, która była bardzo zadowolona, że masz wszystkich bliskich razem. Nie mogę narzekać na moich rodziców, ale zmęczenie materiału było duże.

Odpowiedz
Gość 2013-11-06 o godz. 04:05
0

moge byc wscibska?

jak to - niespodzianka? tzn ciekawia mnie takie stosunki z rodzina - doroslymi przeciez ludzmi - zeby mozna bylo decyzje o wspolnym zamieszkaniu podejmowac jednostronnie.

i absolutnie nie chce Ciebie personalnie, Z-c, wywolywac tu do tablicy - tylko co zagladam w ten watek to przecieram oczy ze zdumienia, wiec licze na wygenerowanie szerszej dyskusji.

Odpowiedz
Zwykly-cud 2013-11-06 o godz. 02:47
0

natalia25 napisał(a):powiedzieliście juz teściom o swojej niespodzience? lol czy zostawiacie jako atrakcje w czasie wilgilii? lol

Jak sobie pomyśle, że kiedyś Felo , albo Anka przyjdą ze swoimi partenrami i oznajmią, że się do nas wprowadzają to dostane zawału serca lol lol
Jeszcze nie- kombinujemy wlasnie jak to zrobic lol Ostatnio byla opcja, zeby pod choinke podlozyc pudelko z karteczką "Babciu, dziadku- rodzice wprowadzaja się ze mną do Was na jakis czas. Marysia". lol

No ale zarty zartami- ja się zwyczajnie boje, ze z nimi nie wytrzymam ;)

Odpowiedz
Gość 2013-11-05 o godz. 15:32
0

Gadacie jak moja matka 8), przynajmniej od zawsze mówiła,że nie zgadza się z nami (w sensie z małżonkami i dziećmi) mieszkać lol... cenię sobie jej szczerość choć swego czasu długoletnia dziewczyna brata miała niezłą minę jak mama wypaliła coś w tym rodzaju ;)

Odpowiedz
Gość 2013-11-05 o godz. 15:01
0

natalia25 napisał(a):
Jak sobie pomyśle, że kiedyś Felo , albo Anka przyjdą ze swoimi partenrami i oznajmią, że się do nas wprowadzają to dostane zawału serca lol lol
Zawał zawałem - ja wtedy udowodnie dziecieciu empirycznie, że to pomyłka lol

Odpowiedz
Zwykly-cud 2013-11-05 o godz. 13:35
0

Jusbia- strasznie mi przykro :| Rzeczywiscie nie wyglada to u Ciebie fajnie. Ja bym sie probowala stawiac, ale rozumiem, ze nie zawsze sie da. Moze zwyczajne mowienie tesciowej "nie"- by podzialalo? Czasem najlepiej dziala nie tlumaczenie sie tylko kategoryczne wyrazanie swojego zdania.
No i najgorzej jak nie ma widokow na wyprowadzkę.

A to co napisala Paula wypiszę sobie chyba zlotymi zgloskami na scianie 8)
Autorytet trzeba sobie wywalczyć i trzeba go pokazać zarówno dziadkom, jak i dziecku tzn. obie strony muszą wiedzieć, kto tu rządzi i kto ma ostatnie zdanie.
AgaFe- to byl skrot myslowy ;)

Odpowiedz
jusbia 2013-11-05 o godz. 03:42
0

Zwykły-cud tak jak obiecałam piszę (będę pisała na raty, bo Franuś nie za bardzo mi daje)... moja teściowa to tyran baba (w dodatku pielęgniarka) o mój boże co ona nie wyczynia i nie gada... jak Franuś się przekręci to ona leci i go bierze na ręce, a po chwili daje mi go i mówi że nie może nosić bo jest ciężki, a jak ja jego położe to ona podchodzi i znowu go podnosi i tak w kółko, aż Franio zaśnie, nie mogę przy niej karmić dziecka tak jak mi się podoba, bo gada i wyzywa mnie od złej matki itd. specjalną diete dla dziecka przygotowała (do której i tak się nie stosuje) itd.
Ciągle przsiadują w naszym pokoju, nic nie da się zrobić samodzielnie...
O gotowaniu tego co się chce także nie ma mowy, bo ona robi dietetycznie, a ja w ogóle według mniej wszystko robie niesmaczne i niedobre!

C.D. NASTĄPI

Odpowiedz
Gość 2013-11-05 o godz. 02:06
0

AgaFe napisał(a):Zwykly-cud napisał(a): Ja jestem zdania, ze nic tak zle nie robi malzenstwu jak mieszkanie z tesciami ;)
z rodzicami czy teściami tak samo źle działa :|
dokłądnie, ja mieszkam z moimi rodzicami, ale specia zaczynają sie ( fakt z mojej strony0 od codzicnnych rzczeczy typu, odkurzanie, organizajca w kuchni, jak co lezy i gdzie. ja próbuje przeforsowac po swojemu, mama zostać przys woim. wiem , ze ona ma racje bo to ja sie do neij wprowadziłąm, ale no xle układa 8) . Dobrze , ze sprawa ogrod mój tata sie zajmuje, bo bym chyba już padła.

Ale zwykły nie przejmuj sie , jak Paula powiedziała
Autorytet trzeba sobie wywalczyć i trzeba go pokazać zarówno dziadkom, jak i dziecku tzn. obie strony muszą wiedzieć, kto tu rządzi i kto ma ostatnie zdanie. ja uważam , że przede wszystkim dziecku , ale ja mam doswiadaczenei z 6 latką.
Głowa do góry będzie dobrze, to stan przejściowy lol

Odpowiedz
AgaFe 2013-11-04 o godz. 23:55
0

Zwykly-cud napisał(a): Ja jestem zdania, ze nic tak zle nie robi malzenstwu jak mieszkanie z tesciami ;)
z rodzicami czy teściami tak samo źle działa :|

Odpowiedz
Gość 2013-11-04 o godz. 14:50
0

Zwykly-cud napisał(a):czy da sie zachować jakis autorytet wychowawczy mieszkajac pod jednym dachem, czy jednak dziadkowie mieszaja sie do wszystkiego?

Autorytet trzeba sobie wywalczyć i trzeba go pokazać zarówno dziadkom, jak i dziecku tzn. obie strony muszą wiedzieć, kto tu rządzi i kto ma ostatnie zdanie.

Jakie są u Was kwestie sporne, na co pozwalacie dziadkom, na co nie pozwalacie.

Główną kwestią sporną jest jedzenie Koralika i twierdzenie moich teściów, że ona tragicznie je, bo jak nie zje zupy to po prostu świat się wali i na pewno jak pójdzie do przedszkola to nie będzie jadła. A ja dawno przestałam się przejmować tym, co oni mówią, wysłucham, a i tak robię swoje. Drażni mnie tylko to gderanie pod nosem
Nie pozwalam dziadkom, głównie teściowi, na dawanie Koralikowi zbyt dużo słodyczy i pilnuję, żeby przy niej nie przeklinał
A ostatnio zwróciłam uwagę teściowej, gdy Koral urządziła mi histerię w łazience z byle powodu i ta przyszła i wzięła ją na ręce, że w ten sposób to ja sobie nie poradzę. Teściowa oddała mi małą i wyszła z łazienki bez słowa.

Jak forsujecie swoje racje- argumentami...awanturami?

Nigdy nie było awantury między nami a teściami w kwestii naszego wychowywania Koralika. Owszem, głównie teściowa podpowiada, sugeruje, ale my i tak robimy po swojemu. Natomiast reaguję od razu przy jakichś nowych sytuacjach, żeby mi się potem nie ładowali ze swoim autorytetem wychowawczym ;)

No i czy wogole na forum sa takie malzenstwa na zeslaniu (...)

Zesłanie trwa już 1,5 roku i niestety jeszcze potrwa :(

Odpowiedz
jusbia 2013-11-04 o godz. 14:17
0

Zwykły-cud ja w tej chwilijestem z Franusiem i Mężem nazesłaniu u moich teściów... I powiem Ci, że chyba nic gorszego nie mogło mnie spotkać niżmieszkanie ze swoją teściową (z teściem jeszcze się da wytrzymać), ale jutro więcej opowiem, bo teraz Mąż podgląda, a nie chce aby miał do mnie żal...

Strzeż się mieszkania z teściami- dla nas gorzej nie może być :(

Odpowiedz
Gość 2013-11-04 o godz. 13:25
0

słychaj zaczynało sie od niewinnych rzeczy typu "jak nie che tej zupki to moze wiecej mieska na drugie" na drugi dzień ja nie dawałm zupy to było" no jak to bez zupy ??" na początku było spokojnie, a potem po prostu ostre zwrócenie uwagi i tyle.
to były totalne bzdury na które nie zwracamy uwagi mieszkajac osobno, ale razem urastaja one do rangi przestepstwa 8) Najgorsze jest to , ze dziecko jest totalnie rozchwiane nie wei kogo ma sie słuchac, a własciwie słucha się tej osoby , która jest po jej mysli

Ja należę, do osób, które zwróca normalnei uwagę, bardzo sie staralam nie przy Neli ale to nei wyszło, puszczały mi nerwy niestety pzry dziecku.

a podważali : sposó ubierania, karmienia, wychodzenia, kurcze zdarzało sie , ze kolezanki im sie nei podobały. Ale musze podkreslić, ze na pierwszym miejscu sa u nich wnuki. Mój tato jezdzi z nimi na rolkach, rowerze, konno, na nartach jezdzi na wakacje, oni sa naprawde fajnymi dziadkami. Nawet jak miedzy nami sa zgrzyty dzieci nigdy tego nie odczuły

zwracanie uwagi pomagało jednorazowo ale cóż coś za coś

Odpowiedz
Zwykly-cud 2013-11-04 o godz. 13:06
0

Nela! Zazdroszczę konca zeslania 8)
- od razy trzeba zwracac uwage, bo podważanie ( niecelowe !!!) zdanai rodziców to standart
mogę prosić o przyklad? Co podwazali u was dziadkowie? Zwracalas uwagę? Pomagalo?

czasami sie zastanawiam, cza aby zgrzyty pomiędzy mną a mężem nie były własnei spowodowane wspólnym mieszkaniem i mimo, ze duzy dom nie dało sie omijać...
Baardzo prawdopodnobne. Ja jestem zdania, ze nic tak zle nie robi malzenstwu jak mieszkanie z tesciami ;)

Odpowiedz
Gość 2013-11-04 o godz. 12:37
0

heloł moje zesłanie kończy sie za 2-3 tygodnie. W kwietniu przeprowadzilismy sie do moich rodziców i chce juz na swoje
plusy : poswiecili sie całkowiecie wnukom, bardzo mi pomagaja, mogę na nich liczyc zawsze, dzieci dostały mega dawki miłości, patrzenie na miłość i relacje dziadkowie-wnuki jak w reklamie bezcenne

ALE !!!!
sa minusy i mimo, ze jest ich bardzo mało wkurzaja mnei niemiłosierne
- od razy trzeba zwracac uwage, bo podważanie ( niecelowe !!!) zdanai rodziców to standart
-dz\ieci mogą wszsytko i jak jest problem w relacji mama - dziecko od razu dzieci biegna do dziadków, od razu trzeba uswiadomic strony kto wychowuje ( ja tego nei zrobiłam)
- moje dzieci zgodnie z zasada , ze dziadkowie sa do rozpieszczania, są rozpieszcane na każdym kroku. wiec z utesknieniem czekam na nowy dom i an przeprowadzkę i zacznie się ustawianie do pionu.

Generalnie jestem na plus, da sie przezyc, nie jest tragedia, ale czasami chciało mi sie pakować walizkę, oj chciało ;)

czasami sie zastanawiam, cza aby zgrzyty pomiędzy mną a mężem nie były własnei spowodowane wspólnym mieszkaniem i mimo, ze duzy dom nie dało sie omijać...

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie