Quantcast
  • Gość odsłony: 7093

    Czy powinnam brać ślub kościelny, mając dylematy religijne?

    Niestety od jakiegoś czasu religia, kościół, wiara jest mi daleka.Wychowywałam się w rodzinie katolickiej, ja jednak uważam się za ateistkę, mimo że miałam chrzest, komunię, bierzmowanie.Planuję ślub i nie do końca jestem przekonana czy chce brać ślub kościelny.Dla mojego Narzeczonego jest to dosyć ważne (ale może bardziej symboliczne). Ja zgodziłam się więc na ślub kościelny, ale nie wiem czy jestem wobec siebie naprawde fair.Wydaje mi się że podejdę do ślubu jako to jakieś uroczystości, a nie sakramentu.Przysięga składana podczas ślubu kościelnego jest mi w 90% bliska, ze wszytskimi tego konsekwencjami, nie do końca jednak wiem czy koniecznie muszę dopowiadać słowa "tak mi dopomóż Panie Boże i wszyscy święci".W pewnym sensie byloby to male oszukaństwo.Abstrahując od sakramentu, uroczystość zaślubin jest piękna. Szczerze, kiedyś nie wyobrażałam sobie innego ślubu.Mój Narzeczony zna moje dylematy, ale uważa że panikuje.Nie do końca wiem, czy nie chce ślubu kościelnego. Brak mi konsekwencji.

    Odpowiedzi (21)
    Ostatnia odpowiedź: 2010-01-25, 06:03:30
    Kategoria: Z życia
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2010-01-25 o godz. 06:03
0

na razie odnoszę się do tej części, nad resztą dumam 8)

Zmora napisał(a):
I jeszcze luzackie podejście: jeśli się wierzy tylko w Boga, a nie w naukę Kościoła, to w końcu składasz przysięgę osobie, którą chcesz mieć za małżonka, powołujesz się na to, co jest dla Ciebie naprawdę ważne (powiedzmy, że w Świętych też wierzysz). Czyli w dniu ślubu w kościele robisz wszystko uczciwie

generalnie nad takim "luzackim" podjeściem się zastanawiam.

i trafiam na to:
Zmora napisał(a):Tylko ten protokół przedmałżeński. Nie wiem, co się dzieje, jeśli odpowiesz negatywnie na pytania o potrzebę przystępowania do sakramentów i chęć spowiedzi przedślubnej?

jeżeli będę mogła odpowiedzić na pytania zgodnie z prawdą, tak jak na prawdę myślę, to chyba się do tego przekonam. Tak samo podchodzę do spowiedzi. Bo nie wyobrażam sobie sytacji, w której musiałbym się kajać za coś co nie uważam że jest grzechem [w moim rozumieniu].

Tak na prawdę nadzieja w tym, że uda mi się połączyć moje podejście z nauką kościoła [a co wynika z wcześniejszych posótw nie we wszytskich jego aspektach]. Jeżeli uda mi się znaleść konsesus i "ludzkiego" księdza, który poprowadzi nas dobrą drogą to chyba nie będę mieć wątpliwości.

Odpowiedz
Gość 2010-01-25 o godz. 03:16
0

mpk82, a Twój narzeczony? Czy on chce kościelnego z tego samego powodu, o którym ty myślisz (przysięga przed Bogiem)? Czy liczy się dla niego sakramentalna strona? Czy, jeśli wzięlibyście tylko ślub cywilny, to on by cierpiał np. z tego powodu, że nie dostanie rozgrzeszenia za seks bez ślubu kościelnego (pozwalam sobie założyć, że nie zostaniecie "białym małżeństwem" oraz że nie będziecie zawsze stosować środków antykoncepcyjnych itp., tzn. że w waszym pożyciu, przynajmniej w pewnym czasie, będzie wszystko ok z punktu widzenia Kościoła)?

Ja czuję się katoliczką, chociaż mam na swoim sumieniu całkowicie świadome zgrzyty z nauką KK (co prawda, zgadzam się z ideologia, zgadzam się z tym, że Kościół może być taką "konserwą", mam nawet wyrzuty sumienia, ale zajmuję jednak stanowisko, że KK nie ma racji w ostrym traktowaniu spraw związanych choćby z płciowością - to jest dopiero konflikt wewnętrzny...) Jakoś tak się potoczyło moje życie, że wierzę w moc sakramentu i widzę wielki sens wzięcia ślubu kościelnego, ale jeśli faktycznie tego się nie czuje, to moje zachwalanie może być co najwyżej w stylu: "a weź sobie ten ślub, a nuż to cię zbawi"

I teraz czy biorąć ślub kościelny [tak naprawdę niezależnie czy jako strona wierząca czy też nie] należy kierować się miłością do przyszłego małżonka i zasadami, które chcemy przestrzegać (które nie zawsze są zgodne z tym kościelnymi), czy też stricte rozumianymi zasadami kościelnymi.
Patetycznie: większość sukcesu w tym, żeby decyzję o ślubie podjąć z miłością (chodzi mi o coś innego niż "z powodu miłości"). Czy byłabyś bardzo praktykująca, zupełnie innej wiary, czy ateistką, dla Twojego mężczyzny, jako ochrzczonego w KK, ślub kościelny jest czymś wyjątkowo pozytywnym. Myślę, że miłość kazałaby mu to dać. Ale do tanga trzeba dwojga - jeśli on nie wierzy w rozbudowaną sieć przyczyn i skutków, którą ma KK, to zaczynasz być zwolniona z tego "bohaterskiego" gestu. Jeśli on chce sakramentu, to jednak ważniejsze jest, że Ty nie możesz robić nic wbrew sobie. Nie powinnaś się zmuszać, np. do udawanej spowiedzi. To nie jest dobre ani dla Ciebie, ani dla niego. Jeśli masz możliwość wzięcia ślubu jako strona niekatolicka i zgadzasz się na katolickie wychowanie dzieci, to bylo by lepiej.
I jeszcze kij w mrowisko ;) jeśli "chcecie przestrzegać zasad, które nie zawsze są zgodne z kościelnymi", to w sumie drażliwa sprawa. Co innego na trzeźwo sobie powiedzieć, że nie wie się jak to będzie w życiu, że trudno jest zacząć nagle zachowywać się inaczej, ale chcieć spróbować przykazań kościelnych, a co innego - świadomie mówić, że antykoncepcja jest bezwzględnie dobra, że uważający inaczej są porąbani i nie mieć ani cienia wątpliwości co do jej stosowania.

I jeszcze luzackie podejście: jeśli się wierzy tylko w Boga, a nie w naukę Kościoła, to w końcu składasz przysięgę osobie, którą chcesz mieć za małżonka, powołujesz się na to, co jest dla Ciebie naprawdę ważne (powiedzmy, że w Świętych też wierzysz). Czyli w dniu ślubu w kościele robisz wszystko uczciwie. Tylko ten protokół przedmałżeński. Nie wiem, co się dzieje, jeśli odpowiesz negatywnie na pytania o potrzebę przystępowania do sakramentów i chęć spowiedzi przedślubnej?

Aha, mpk82, ten wywód nie jest personalnie do Ciebie, nie mam pojęcia co masz zrobić, nie chcę nawet Ci radzić. To, że w niektórych miejscach zadaję pytania czy zwracam się do Ciebie, cytuje Twoje wypowiedzi, ulatwia mi tylko wypisywanie tego, co mysle, ale zupelnie nie moze swiadczyc o ustosunkowywaniu sie do Twojej osoby! :)

Odpowiedz
Gość 2010-01-25 o godz. 00:02
0

Klara napisał(a):Mi chodziło o to,że jeżeli ktoś nie czuje się katolikiem to nie powinno się brać ślubu kościelnego w wierze chrześcijańskiej tylko w takiej jak dyktuje mu srce.
i tu właśnie mój cały problem. Ja do końca nie wiem czego chce. Muszę sobie sama na to odpowiedzieć.

Wszystko też zależy w jaki sposób podejdę do kwestii ślubu. I tu istotną rolę odgrywa kościół. To nie jest tak, że ja nie wierzę w Boga,,,tylko nie wierze w cały ten instytucjonalizm. Tak naprawdę łamię wszytskie katolickie zasady: od czystości przedmałżeńskiej po stosowanie antykoncepcji. Nie czuję, iż robię źle, nie jest to dla mnie problem. Tyle że, jak sądzę nie jestem osamotniona.
I teraz czy biorąć ślub kościelny [tak naprawdę niezależnie czy jako strona wierząca czy też nie] należy kierować się miłością do przyszłego małżonka i zasadami, które chcemy przestrzegać (które nie zawsze są zgodne z tym kościelnymi), czy też stricte rozumianymi zasadami kościelnymi. Tak na prawdę zależy mi chyba na ślubie kościelnym - ale głównie dla tego iż ma to dla mnie znaczenie emocjonalne, w jakis spsób symboliczne. Chce przysięgać przed Bogiem, ale nie koniecznie przed księdzem. A tak na prawdę mam wrażenie, że wszytskie moje dylematy się do tego zbiegają hrrr.

NIe wiem czy ja to wystarczająco jasno wyjaśniam . Po woli zaczyna mnie to zamęczać, a jest to dla mnie istotna sprawa

Odpowiedz
Gość 2010-01-24 o godz. 23:30
0

Ja nie nie mam nic przeciwko mieszanemu małżeństwu.Mi chodziło o to,że jeżeli ktoś nie czuje się katolikiem to nie powinno się brać ślubu kościelnego w wierze chrześcijańskiej tylko w takiej jak dyktuje mu srce.Oczywiście ślub mieszany to dobre rozwiązanie jeżeli to obydwu stronom odpowiada :D

Odpowiedz
Gość 2010-01-22 o godz. 15:57
0

dokładnie tak :D

i jest to dokładnie jeden z dwóch przypadków, w którym niewierzący może to zrobić (w dobrej wierze, oczywiście)

drugi to chrzest w sytuacji zagrożenia życia, tzw. chrzest 'z wody'.

(co to ma być ta dobra wiara, bo tradycyjne sformułowanie, że 'ma mieć intencję udzielenia sakramentu' niewiele wyjaśnia, to już z osobistym małżonkiem niejeden wieczór przedyskutowaliśmy - ale tak czy siak koncepcja mi się osobiście podoba. a jemu, na szczęście, nie przeszkadza.)

Odpowiedz
Reklama
Alma_ 2010-01-22 o godz. 07:05
0

Zawsze mnie zastanawiał jeden aspekt takiego ślubu mieszanego, może mi wyjaśnicie.
Ślub to sakrament, którego udzielają sobie małżonkowie nawzajem, prawda?
Więc jak to jest w przypadku ślubu mieszanego - niewierzący udziela sakramentu?

Odpowiedz
Gość 2010-01-21 o godz. 15:58
0

napisalas 'jesli nie czujesz się katoliczką to nie powinnaś brać ślubu kościelnego' - moze nieslusznie zinterpretowalam to jako odwolanie do uczciwosci, no ale w kazdym razie ciekawa bylam, co w takiej opcji nie pasowali Ci w wizji slubu koscielnego mieszanego.

Odpowiedz
Gość 2010-01-21 o godz. 06:16
0

Shiadhal napisał(a):Klara, mogłabyś wyjaśnić, dlaczego wyjście takie jak opisane powyżej uważasz za nieuczciwe? bo mnie taka opinia lekko zaintrygowała.
Ale ja przecież nie napisałam nic o nieuczciwości Przynajmniej nie miałam tego na myśli.Chodziło mi tylko o to żeby mpk82 zrobiła tak jak jej sumienie dyktuje :)

Odpowiedz
Gość 2010-01-20 o godz. 14:49
0

Melba, no jesli w takim zwiazku non-stop bedzie 'ja chce to' + 'a ja chce tamto' - to albo slubu w ogole nie bedzie, albo na sile, takie mam wrazenie.

i akurat przypadki, ktore znam, nieco inaczej wygladaja / wygladaly - zapewne dla wyciagniecia bardziej uogolnionych wnioskow musialybysmy sie wymienic przejsciowo znajomymi ;)

no i katolicy 'naginajacy' sie do wersji ateistycznej i np. poprzestajacy na konkubinacie czy slubie cywilnym to tez nie takie rzadkie zjawisko (zaryzykowalabym szacowanie, ze czestsze, niz sluby mieszane - ale i tak najczestsze pewnie pokazowki bez 'kombinowania') - wiec nie wiem, skad Twoje pytania.

Odpowiedz
Alma_ 2010-01-20 o godz. 06:13
0

Bo chcą oboje wziąć ślub w kościele katolickim?

Odpowiedz
Reklama
Gość 2010-01-19 o godz. 07:50
0

Melba napisał(a):Czy dla ATEISTÓW to jest kusząca perspektywa?
wątpiący w swój ateizm ateista? pisałam 'dla osób wątpiących' - nie twierdząc zresztą, że to co wymieniłam to wyczerpująca lista.

a i, jak sądzę, ateista posiadający drugą wierzącą połówkę mógłby te propozycje rozważyć (sądzę na podstawie znajomych, bo mój osobisty ateistą jako takim nie jest).

Melba napisał(a):Ale to może zadziałac w dwie strony...
no i?

właśnie ze względu między innymi na jedną ze stron Kościół w ogóle pozwala na takie małżeństwa - a ze względu na drugą zaleca ostrożność / dobre przemyślenie takiej decyzji (nie żeby nie zalecał przemyśleń przy decyzji o małżeństwie nawet 100% zgodnym światopoglądowo).

Odpowiedz
Gość 2010-01-11 o godz. 23:23
0

podkreślenia w pierwszym akapicie - wydaje mi się, że dotyczą sytuacji, kiedy osoba niewierząca na potrzeby ślubu udaje wierzącą; przy ślubie mieszanym sytuacja jest klarowna, nikt nikogo nie udaje.

a osoba wątpiąca - no to musi się chyba najpierw zdecydować, albo w jedną, albo w drugą stronę. może rozmowa z jakimś mądrym księdzem? może jakieś rekolekcje? może spotkania dla narzeczonych weekendowe?

akapit drugi - no tak, optymalne wg nauczania KK są związki katolik-katoliczka, ze względu na wzajemne wspieranie się w wierze i efektywniejsze podobno (swoją drogą - ciekawe, czy były jakieś badania? znam podejrzanie dużo zaangażowanych religijnie ludzi z rodzin takich 50/50) wychowywanie w tejże wierze dzieci.

no ale w sytuacji, kiedy związek jest i para chce być ze sobą - to co? Kościół przecież nie odradza w sensie 'rzuć narzeczonego idealnego pod każdym względem z wyjątkiem wiary w cholerę i szukaj wierzącego'. tylko 'zastanów się, co robisz i czy dasz radę, czy związek taki Tobie (i dzieciom) nie zaszkodzi' / 'bądź świadom(a), że będzie ciężej'. ale nie 'na pewno zaszkodzi' - gdyby tak miało być, toby przecież Kościół w ogóle na śluby mieszane nie pozwalał, jak nie pozwala na rozmaite inne rzeczy, nieważne, jak by jego niektóre zakazy niepopularne nie były.

wreszcie - nikt nie mówi przecież, że związek zawierany jako mieszany zawsze mieszany pozostanie - już św. Paweł pisze o tym, jak przy żonie uświęca się mąż i vice versa.

Odpowiedz
Gość 2010-01-11 o godz. 23:10
0

znazłam w necie taki frmagment wypowiedzi (http://www.mateusz.pl), która generalnie trochę deformuje całą tą misterną konsktrukcją.
I generlanie wracamy do początku wątoku tj. czy ślub kościelny czy nie stawia osoby wątpiącej w sytuacji nieszczerej, przymuszając do udawania wiary???
"Możliwość ślubu kościelnego w takim wypadku budzi zwłaszcza dwie wątpliwości. Po pierwsze, czy ślub w kościele nie gwałci sumienia strony niewierzącej; czy nie stawia jej w sytuacji nieszczerej, przymuszając do udawania wiary. Po wtóre, czy ślub kościelny, udzielany niewierzącemu, nie narusza godności sakramentu: przecież sakramentów z natury rzeczy udziela się wyłącznie ludziom wierzącym. Jednym słowem, udzielenie takiego ślubu tylko pod tym warunkiem będzie możliwe, jeśli obie te wątpliwości da się pozytywnie usunąć.

Stanowisko Kościoła co do małżeństwa katolika z niewierzącym jest następujące: Kościół raczej odradza zawierania takich małżeństw, a czyni to w przeświadczeniu, że strona wierząca narażona jest wówczas na zobojętnienie w wierze, zaś dzieciom w takiej rodzinie może zabraknąć należytej atmosfery religijnej. Jeśli jednak katolik zdecydował się na takie małżeństwo, Kościół pragnie, aby było ono zawarte sakramentalnie. Małżeństwo bowiem jest czymś tak ważnym, że byłoby to wbrew samej naturze wiary, gdyby człowiek wierzący chciał je przeżywać niezależnie od swojej wiary. Jeśli wiara z istoty swojej ma ogarniać całe życie człowieka, to oczywiście małżeństwo -- jeden z najważniejszych wyznaczników naszego życia -- powinno być przeżywane w wierze".

co Wy na to??

Odpowiedz
Gość 2010-01-11 o godz. 22:57
0

w jakim sensie 'wychowac nie po katolicku'?

pokazywac inny swiatopoglad? ok (zakladam, ze strona katolicka zamierza uczyc swojego).

sprzeciwiac sie ochrzczeniu - odpada.

rozne warianty pomiedzy - kwestia dosc plynna - do protokolu zeznaje sie wlasnie tyle, co napisalam w poprzednim poscie, czyli, ze nie bedzie sie sprzeciwialo ochrzczeniu i wychowywaniu (w domysle - przez strone katolicka - nikt nie karze ateiscie opowiadac dziecku o Bogu) w wierze.

Odpowiedz
Gość 2010-01-11 o godz. 15:09
0

to teraz łyżka dziegciu do beczki miodu:

przy ślubie mieszanym wymagane są zobowiązania strony niekatolickiej - że nie będzie współmałżonka odwodzić od wiary ani utrudniać jej praktykowania, oraz że nie będzie sprzeciwiać się ochrzczeniu dzieci ani wychowaniu ich w wierze katolickiej.

co oczywiście nie znaczy, że to jakiś element unikalny ideologicznie tylko dla ślubów mieszanych - po prostu przy niemieszanych nie podpisuje się dodatkowych papierków o tej treści, ale analogiczne nastawienie jest dorozumiane.

no i ogólnie 'mieszani' ciut więcej papierologii mają, włącznie z podaniem o zgodę do biskupa - ale tu nie takie to straszne, jak wygląda, szczególnie, jak się w miarę pozytywnie do tematu nastawiony ksiądz trafi.

w razie czego - służę wszelkimi informacjami na temat szczegółów.

Odpowiedz
Gość 2010-01-11 o godz. 01:02
0

Chyba ta opcja wzięcia ślubu kościelnego przez osobę niewierzącą jest najlepsza. I wiecie, to wyjście z sytuacji bardzo mnie uspokoiło.
Nie spotkałam się wcześniej z opisaną prez Was możliwością i przez to nie wiedziałam,ze tak można . Szczerze, nie interesowałam się tym.
A myślę, że to będzie najlepsze co mogę zrobić!! uszczęsliwię tym samym siebie, ale i resztę rodziny, której zalezy na kościelnym ślubie.

Klara napisał(a):Jeżeli nie czujesz się katoliczką to nie powinnaś brać ślubu kościelnego.Zastanów się co jest ważne dla ciebie a nie tylko dla twojego narzeczonego bo to ma być dla was obojga ważny dzień :D
no właśnie dlatego uważam, że sytuacja opisana przez dziewczyny jest jak najbardziej ok. Zarówno moje potrzeby i potrzeby mojego narzeczonego są realizowane nikt nikogo nie oszukuje, ani do niczego nie zmusza . Jesteśmy wobec siebie uczciwi. I to jest właśnie chyba podstawą związku i miłości :o

Odpowiedz
Gość 2010-01-10 o godz. 23:35
0

Klara, mogłabyś wyjaśnić, dlaczego wyjście takie jak opisane powyżej uważasz za nieuczciwe? bo mnie taka opinia lekko zaintrygowała.

Odpowiedz
Gość 2010-01-10 o godz. 23:02
0

Jeżeli nie czujesz się katoliczką to nie powinnaś brać ślubu kościelnego.Zastanów się co jest ważne dla ciebie a nie tylko dla twojego narzeczonego bo to ma być dla was obojga ważny dzień :D

Odpowiedz
poohatka 2010-01-10 o godz. 02:15
0

Shiadhal napisał(a):mpk82, czy i czego chcesz musisz oczywiscie dojsc sama.

natomiast chcialabym przypomniec o mozliwosci slubu koscielnego (ze skutkami sakramentalnymi) mieszanego - osoby wierzacej z niewierzaca - a za taka mozesz byc uznana jesli obecnie nie uwazasz sie za katoliczke, mimo, ze kiedys nia bylas.

szczegoly - w licznych watkach o malzenstwach mieszanych (zazwyczaj na papierkowej robocie).
Byłam w tym roku na takim ślubie - Pan Młody, jako niewierzący, miał przysięgę skróconą o wspomniane słowa i nie przyjmował komunii świętej. Myślę że takie podejście jest uczciwe wobec wszystkich - a przede wszystkim wobec samych zainteresowanych. :)

Odpowiedz
Jojka 2010-01-10 o godz. 02:10
0

Dokładnie, jest możliwe małżeństwo mieszane. Piszesz, że nie wiesz czy wobec siebie będziesz fair. Myślę, że zgadzając się na ślub kościelny, będziesz fair wobec swojego narzeczonego, skoro dla niego jest to ważne. A wybierając opcję "mieszaną" będziesz również w zgodzie z własnym sumieniem.

Odpowiedz
Gość 2010-01-10 o godz. 01:32
0

mpk82, czy i czego chcesz musisz oczywiscie dojsc sama.

natomiast chcialabym przypomniec o mozliwosci slubu koscielnego (ze skutkami sakramentalnymi) mieszanego - osoby wierzacej z niewierzaca - a za taka mozesz byc uznana jesli obecnie nie uwazasz sie za katoliczke, mimo, ze kiedys nia bylas.

szczegoly - w licznych watkach o malzenstwach mieszanych (zazwyczaj na papierkowej robocie).

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie