Quantcast
  • Gość odsłony: 5000

    Chcecie zostać z dzieckiem czy wrócić do pracy?

    Wiem, że już podobne tematy były, przeczytałam kilka, ale ja mam pytanie do mam dzieci starszych, które pozostały na wychowaczym czy tez po jakimś czasie pracy stwierdziły, że jednak zostaną z dzieckiem???Ja nie wiem co zrobić, pracę mam super i jestem bardzo zadowolona, tylko że zaczynam robić tzw karierę i za szybko to się wszystko toczy a pracy mam coraz więcej a czasu wogóle.odwożę małego do teściowej na 8:00 a odbieram ok 17-18:00, nie widuję go calymi dniami, raz w mcu 2 dniowa delegacja, te 2h które potem z nim spędzam do 20 zanim zaśnie, nie wiem czy coś dają, bo to jest trochę zabawy a potem kaszka kąpanie i spanie, mam cholerne wyrzuty sumienia że go zaniedbuję i nie ma czy nie będzie miał ze mną dobrego kontaktu, widzę już treaz że ma super kontakt z teściowąNie wiem czy kazda matka tak ma i te same obawy, a potem się "wszystko wyjaśnia" i dla dziecka i tak jest ona najważniejsza - czy mamy które mają np 2 dzieci miały podobnie?Może to głupie ale boję się że on nie będzie miał do mnie tak mocnego uczucia jak do matki tylko to przeleje na teściową?A problem polega na tym że nie bardzo mogęniepracować, niby poradzilibyśmy sobie, ale ja się boję co będzie jak... coś się stanie a jesteśmy na jednej pensji, mamy kredyty itd... a życie jak życie różnie bywaNie wiem czy się czepiam czy większośc dzieci tak jest wychowywanych i powinnam się uspokoić (tylko czy większość rodziców pracuje do 17 czy raczej do 15???)sory że się tak rozpisałam ale męczy mnie to okrutnie od jakiegoś czasu

    Odpowiedzi (14)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-11-06, 03:49:40
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2013-11-06 o godz. 03:49
0

ja mam niby prace idealna - na wlasny rachunek, w duzej mierze zdalna...

ale to tez znaczy - bycie dostepnym dla klienta, przynajmniej stalego dobrego duzo zlecajacego i dobrze placacego - na (prawie) kazde zawolanie.

i z jednej strony ciesze sie, ze dzieki takiej pracy Mloda nie musi siedziec w zlobku po 9h (gdybym gdzies byla na etacie pewnie by tak bylo), ze ma swietny kontakt z mezem, ktory nie musi dodatkowo dorabiac czy pracowac tak jak niejeden tata od rana do nocy - ale zle strony bycia ta strona w zwiazku, ktora wiecej pracuje, czasem uwieraja.

no to sie wypisalam, wracam pracowac w dzikim pedzie...

Odpowiedz
Gatka 2013-11-06 o godz. 03:45
0

U nas też jest ciężko. Wróciłam do pracy jak Alek miał rok i 10 miesięcy. Początkowo było fajnie bo było lato, długie dni, nie chorował (przedszkole) a ja miałam 3/4 etatu. Teraz mam cały etat, jest grudzień, Alek chodzi do przedszkola w systemie tydzień w przedszkolu i dwa w domu chory. W pracy się wściekają o zwolnienia, ja się wściekam że się wściekają itp ...
Jeśli nie jest chory wygląda to tak że oddaję go o 8 do przedszkola i odbieram go o 16. Jeśli idę na II zmianę oddaję go o 11 a mąż odbiera ok 18. Niby codziennie jestem z nim dwie godziny, ale do tego dochodzą pracujące weekendy, 1-2 w miesiącu, nie widzę wtedy ani jego ani męża bo siedzę cały dzień w pracy a oni w domu. Szczerze mówiąc mam dość. Widzę że Alka boli ten brak mamy - strasznie maminy się zrobił. Nocami budzi się z płaczem, choć zawsze ładnie sypiał, a jak odchodzę na dworzu dalej od niego niż dwa kroki to biegnie do mnie z płaczem. On cierpi i ja cierpię. Po drugiej ciąży już sobie obiecałam - 3/4 etatu to max, a najlepiej nowa praca pon-pt na pół etatu ...

Odpowiedz
fjona 2013-11-06 o godz. 03:43
0

AgaFe napisał(a):ediee napisał(a):
Dla Antka numerem jedek zawsze będzie TATUŚ, chyba to jego przede wszystkim kojarzy z zabawą.
U mnie pewnie też tak będzie, jak wrócę do pracy i właśnie tego się boję, że na zabawę moze mi wtedy nie starczyć siły :(
u nas tak właśnie jest w tej chwili. nie żebym miała jakiś żal ale jest mi smutno. bo naprawdę jestem teraz na samym końcu :(
sporo pracuję zawdodowo ponieważ chcę zarobić trochę przed porodem, żeby potem nie martwić się o dodatkowy grosz.
jak wstaję od kompa to kłądę sie na tapczanie i ewentualnie jestem w stanie pooglądac z synkiem książeczki. o szaleństwach ze względu na 8 miesiąc ciązy nie ma mowy :(
i tak mi trochę smutno.
nic nie pomogę w tych dylematach bo mam podobne. cieszę się, że synek jest szczęscliwy z tatą, opiekunką, babcią ale wiem, że nie jest ze mną. i to chyba najbardziej boli. :(

Odpowiedz
kizami 2013-11-06 o godz. 03:41
0

Jest ciężko. Poszłam do nowej pracy w październiku. Mała mieła 10 miesięcy.Ja mam pracę zmianową. JEden tydzien 6-14, drugi 14-22. Tydzień jak mam pierwszą zmianę jakoś mi leci, jak wychodzę małą śpi. tata oddaję ją opiekunce kilka minut przed 7, ja odbieram o 15. Cały dzień staram się jej poświęcić aż do wieczora, tyylko szybki obiad i trcohę ogarnięcia mieszkania. Drugi tydzień śpimy aż się obie wyśpimy, ok. 9 wstaejmy i znów jestem do jej dyspozycji do 13. O 17 odbiera ją tata. Ja jak wracam po 22 to zazwyczajoboje śpią. No i niby fajnie, bo nie jest aż tak dużo bez nas, ale i tak gdy mam ją zostawić niani czy dziadkom nadprogramowo to mam wurzuty sumienia...Wasze maluchy jeszcze dłużej bez Was bywają i też macie wyrzuty....Czasem myślę, że ile bym z małą nie było to i tak zawsze będę myślała, że można więcej. Staram się sobie tak to tłumaczyć, że za coś żyć musimy, a i tak sporo czasu poświęcamy dziecku. Inaczej się nie da. Ale szczerze przyznam, że od jakiegoś czasu walczę z sobą, bo z jednej strony mam ochotę iść poćwiczyć, odpocząć samej, a z drugiej mam wyrzuty sumienia, że mam zostawić małą z kimś, skoro i tak dużą cześć dnia spędza beze mnie.....
Ot, dylematy matek, które chcą być czasem muszą być nie tylko matkami....
PS. Praca z wyjazdami....Hmmm w związku z tym, że mam córkę zaakceptowałam pracę typu 8 h na tyłku przed kompem.......

Odpowiedz
karola78 2013-11-06 o godz. 03:38
0

Oj rozumiem dobrze dylematy. Wróciłam do pracy 1 października i musiałam "porzucić" dziecko z nianią. Ciągle nie mogę pogodzić się z tą sytuacją, czuję, że mi tak dużo ucieka z życia Ameli. Dłużej się o nią "staraliśmy" iż z nią byłam 24h/dobę. Strasznie mi przykro, że obca osoba wychowuje moje dziecko, bo prawda jest taka, że to niania spędza z moim dzieckiem najwięcej czasu.
Czasami mam ochotę pierdzielnąć to robotę i wrócić do Ameli, no ale...pieniądze z nieba nie spadają. A szkoda.

Straszny jest te pęd. Moja mama w każdej sytuacji powtarza, że marne mamy czasy skoro matka nie może pozwolić sobie na zostanie z dzieckiem do 3 roku życia. No cóż taki lajf, trzeba wytrzeć łzy i wracać do roboty.

Odpowiedz
Reklama
AgaFe 2013-11-06 o godz. 03:38
0

ediee napisał(a):
Dla Antka numerem jedek zawsze będzie TATUŚ, chyba to jego przede wszystkim kojarzy z zabawą.
U mnie pewnie też tak będzie, jak wrócę do pracy i właśnie tego się boję, że na zabawę moze mi wtedy nie starczyć siły :(

Odpowiedz
ediee 2013-11-06 o godz. 02:12
0

Ja tez pracująca i z dylematami.
Pracę lubię także za to że 1,5 atatu które aktualnie posiadam to 26 godzin 8) Niby fajnie, jak to praca w szkole i w tym wymierze godzin, ale bywają dni, że mam tyle dodatkowej pracy w domu, że przed 22 ledwo zdążam, bo spać iść przecież trzeba.

Na 7.00 wieziemy małego do mojej mamy, mąż do pracy, ja na 8.00 jednak pomimo, że kończe wcześniej do domu wracamy razem-zazwyczaj jetseśmy o 17.00 i wtedy mąż z małym, a ja w papierach
I chwilami nie wytrzymuję już, ale niestety taka już ze mnie konstrukacja, że jak się już czegoś podejmę w pracy to nie ma zmiłuj.

Pociesza mnietylko fakt, że młody jest u babci, że mąż nie ma zbyt dużo pracy w domu i to , że w ciągu dnia mam chwilę dla Antka.
Generalnie czuję jednak, że się spalam , choc prace lubie.

Dla Antka numerem jedek zawsze będzie TATUŚ, chyba to jego przede wszystkim kojarzy z zabawą.

Odpowiedz
Gość 2013-11-06 o godz. 01:52
0

Lizka - ja mam podobnie też lubię swoją pracę i spełniam się w tym, w zyciu priv tez odpuściłam dużo rzeczy, a moje nastroje i wątpliwości pewnie miną jak mały zacznie mówić i być kontaktowy żebym mogła z nim rozmawiać i opowiadać wtedy pewnie więcej mu wytłumaczę czy coś usłyszę wiem że to dziwactwo trochę?
Mały ma dobry kontakt z teściową i pomimo że czasem kłuje zazdrość to ja się cieszę że tak jest i że tak mu tam dobrze bo w końcu o to chodzi.

Odpowiedz
TruSkaFka 2013-11-05 o godz. 12:56
0

witaj
ja tez prcuje. pracuje od kiedy Beti skonczyla 3 miesiace do dwoch latek miala nianie od pazdziernika poszla do przedszkola. wioze ja na 6.45 do przedszkola a dobieram (jak narazie sie udaje) ok 16.30 16.45. Jestemy w domq ok 17 czesem po. czesto sie zdarza ze jak odwioze corke do domq to wracam jeszcze do pracy.
Pracuje bo chce, pracuje bo tez mamy kredyty troszke i marzen niespelnionych. pracuje bo chce zapenic wygode Beti i w jakiejs czesci sobie i mezowi.
czy Beti jak mniej mnie widzi to mniej mnie kocha.. nie czuje tego .. zawsze dla niej mam czas (maz rowniez) staramy sie w wolnej chwili gdzies razem pojechac. spacery, zabawy.. Jak odbieram Beti z przedszkola zawsze rzuca mi sie na szyje i wola :mama mama :)
Jest to zycie w pedzie i gonitwie.. ale jak sie dobrze zorganizowac to napewno mozna dac rade i zawsze mozna wygospodarowac czas na odpoczynek.. bycie z mezem.. oraz z dzieckiem :)
pzodrawiam
trus

Odpowiedz
Gość 2013-11-05 o godz. 05:52
0

lilia doskonale ubralas w slowa dylematy, coz ja musialam isc do pracy, po pewnym czasie z tym sie pogodzilam.. ale gdy Maciej mial rok zmienilam stanowisko i ostatnie dwa lata umknely mi nawet nie wiem kiedy, praca praktycznie od rana conajmniej do 18 a czesto dluzej, zabeiram papiery do domu a weekend jeszcze rozpoczelam dodatkowe trudne podyplomowe specjalizacyjne studia.
Mam wyrzuty sumienia, ale tez jednoczesnie czuje tez ze odzylam ja nie tylko intelektualnie.
Maciek ma swietny kontakt z tata i tesciowa, ale co mama to mama. Jak tylko wracam do domu to spedzamy czas wylacznie na zabawach. Zycie sie pozmienialo. Maciej chodzi spac pozno ok 22. W ciagu roku wakacje spedzamy tylko i wylacznie razem. W ciagu dnia Maciek spi od 13 do 15-16, zebysmy mieli troche czasu razem. W codziennym zyciu tez poszlam na ustepstwa i kompromisy, a maz musial sie wiele nauczyc :)
Ale jakos sobie radzimy i tak naprawde wszyscy jestesmy zadowoleni. Babcia z ktora Maciej jest na codzien dzieki niemu odzyla po przejsciu na emeryture.
Wlasciewie co chciałam powiedziec: mozna sobie poradzić, tak by nikt na tym nie tracił..

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-11-04 o godz. 16:01
0

lilia napisał(a):Przez to wszystko chyba jestem najlepszym materiałem na rozpuszczenia dziecka 8) ja nawet nie próbuję go nauczyć zasypiać samemu tylko go od 5 minut do godziny usypiam w moim łóżku i się przytulam, a on się w końcu opędza i zasypia obok lol
O, kochana.. moje dziecko to doskonale wie, że mama wszystko da lol I wykorzystuje to na maxa ;)

Dobra, cieszę się, że masz taką możliwość :) U nas to w zasadzie jeśli byłaby opcja wychowawczego to tylko w przypadku W.

Odpowiedz
Gość 2013-11-04 o godz. 15:59
0

Carrie dziękuję miło mi choć nie powinno ;) że nie jestem sama, ja sposobów też mam kilka ale nie teraz tylko tak za rok 2 lata, zobaczymy co z tego wyjdzie, ale tak strasznie mi brakuje go codziennie :(

Przez to wszystko chyba jestem najlepszym materiałem na rozpuszczenia dziecka 8) ja nawet nie próbuję go nauczyć zasypiać samemu tylko go od 5 minut do godziny usypiam w moim łóżku i się przytulam, a on się w końcu opędza i zasypia obok lol

Odpowiedz
DobraC 2013-11-04 o godz. 15:56
0

pozwole sobie wkleic to co napisalam wlasnie w watku mam wakacyjnych...

"POza tym wlasnie odrzucilam propozycje pracy . W fajnej branzy, rewelacyjne stanowiski (business development manager), home office wiec bombowa sprawa ale praca nie tylko "home" co "car office". No a na obecnym etapie mama 4 razy w tygodniu nocujaca poza domem to niestety wersja hard
Zaczynam rozumiec co to znaczy dziecko w karierze kobiety...."

no wlasnie.
w czwartek jade do firmy uporzadkowac sprawy potrzebne do wychowawczego. wyszlam z zalozenia ze tego czasu nikt mi drugi raz nie da a prace jeszcze bede miala...
oczywiscie nie bez znaczenia bylo to ze Mily za maly jeszcze na zlobek a niania wychodzi finansowo tak ze wlasciwie bym na nia pracowala :|
ale najbardziej zawazyl jednak fakt czasu dla Milka...

Odpowiedz
Gość 2013-11-04 o godz. 15:50
0

Lilia, ja Cię rozumiem doskonale.

Młodego odbieram ze żłoba po 16. Zanim dojedziemy do domu jest 17. Pozostaje 1,5-2 godziny dziennie na "bycie razem"

lilia napisał(a):A problem polega na tym że nie bardzo mogęniepracować, niby poradzilibyśmy sobie, ale ja się boję co będzie jak... coś się stanie a jesteśmy na jednej pensji, mamy kredyty itd... a życie jak życie różnie bywa

Niestety pracuję z tego samego powodu. Głównie. Bo gdybym wybór miała, pracowałabym również. Tyle, że w domu.

lilia napisał(a):Może to głupie ale boję się że on nie będzie miał do mnie tak mocnego uczucia jak do matki tylko to przeleje na teściową?
Kochan, mama to mama :usciski: Widzę po moim Maksie. Nieważne ile czasu z kim innym spędza. ;)

BTW ja sposoby widzę 2. Żaden chwilowo nie do realizacji :(

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie