Quantcast
  • Gość odsłony: 15727

    Co sądzicie o późnym macierzyństwie?

    Jak późnym? ;)W artykule jest mowa o matkach w wieku ok. 40 i to moim zdaniem wcale nie jest jeszcze za późno. Znam kobiety, które w tym wieku urodziły dzieci (już lata temu) i mają się świetnie.

    Odpowiedzi (97)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-11-16, 18:47:12
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
mia.mamma 2013-11-16 o godz. 18:47
0

Ja tam rodziłam, mając z przodu trójkę i wcale nie czuję, jakby było za późno, ot, w sam raz. macierzyństwo to chyba na tyle indywidualna sprawa, że nie warto generalizować. wierzę w to, że są dziewczyny na tyle dojrzałe, żeby być dobrymi mamami w wieku lat dwudziestu, wierzę też w to, że niektóre dopiero koło 40 tki znajdują na to czas i chęci.

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 18:43
0

Wiesz, bo jak kobiecie licznik z przodu zmieni się na dwa, a nie daj Boże na prawie trzy, to tylko wieko trumny skrzypi do niej zachęcająco. Nie to co młody, tryskający życiem i prostatą nastolatek, lat 49 i pół :>

Odpowiedz
doreczka23 2013-11-16 o godz. 18:42
0

witam forumowiczki
pozwolicie, że i ja dodam swoje 3 grosze do tematu późnego macieryzyństwa
otórz kilka dni temu dyskutowałam z kolegą mojego męża na temat rodzenia i opieki nad dziećmi
otórz dowiedziałam się, że "kobieta która ma 26 lat powinna jak najszybciej postarać się o dziecko bo to i tak już bardzo późno, a w tym wieku czas leci tak szybko", po drugie "każda kobieta powinna chcieć rodzic dzieci" no i tu już nie wytrzymałam i go opier......, mimo, że ja akurat należe do tej części kobiet , które chcą mieć dzieci aczkolwiek jeszcze nie teraz, czy każda kobieta powinna czuć, że jej życiowym powołaniem jest rodzenie i wychowanie dzieci, bo oczywiscie to że 40 czy 50 letni facet nie ma dzieci dziś mało kogo dziwi, ale kobieta!!! nikomu nie przyjdzie do głowy, że kobiety też mają prawo do realizowania własnych celów i marzeń, nawt jeśli ma to sie odbyc kosztem posiadania dzieci

ja miesiąc temu skończyłam 26 lat, od 10 miesięcy jestem szczęśliwą mężatką, mam pracę, którą bardzo lubie, kończe kolejne studia podyplomowe i obecnie mam wszystko czego potrzebuję do szczęścia, szkoda tylko, że nie każdy to rozumie, że nie czuje sie jeszcze gotowa na macierzyństwo i wolę poczekać jeszce ze 2 lata, zamiast rodzić tylko dlatego, że później może być za późno

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 18:40
0

CHATOR napisał(a):Aguus napisał(a):wróbelka napisał(a)::)
Jak rozumiem chcesz dogonic Lexe i Matylde_Zakochana w ilosci postow ?

Inaczej, chciałam pokazać że post Hermionagranger bardzo mi się spodobał, nie chciałam go cytować w całości - szkoda mi było miejsca na serwerach - przyjmuję naukę, będę cytować ;)

Odpowiedz
CHATOR 2013-11-16 o godz. 18:39
0

Aguus napisał(a):wróbelka napisał(a)::)
Jak rozumiem chcesz dogonic Lexe i Matylde_Zakochana w ilosci postow ?

Odpowiedz
Reklama
Jo76 2013-11-16 o godz. 18:36
0

Madeleine napisał(a):No wiesz, Nabla - młodocianą matką nie jestem, a ani moja matka, ani teściowa, menopauzy jeszcze nie przeszły. Nie musisz od razu ze skrajności w skrajnośc
A moja - choc nie pozna matka - przeszla juz jakis czas temu.

Nie ma reguly - a akurat argument nie tanczenia na moim weselu trafia do mnie totalnie :yawinkle:

Odpowiedz
Aguus 2013-11-16 o godz. 18:34
0

wróbelka napisał(a)::)
Jak rozumiem chcesz dogonic Lexe i Matylde_Zakochana w ilosci postow ?

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 18:30
0

:)

Odpowiedz
hermionagranger 2013-11-16 o godz. 18:28
0

Ale fajna dyskusja tu sie toczyla lol Ja dolaczylam do tego forum nie tak dawno temu, wiec wypowiadam sie dopiero teraz
Jestem przykladem i wczesnego (no, w miare, jak na dzisiejsze realia ) i poznego (dla niektorych baaaaaaaaaardzo poznego ) macierzynstwa; corke urodzilam w wieku 25 lat, syna - 40. Nikt nigdy mi nie wymyslal od babc cale szczescie, mam kilka kolezanek, ktorym zycie ulozylo sie podobnie i roznica wieku wynosi nawet 19 lat (mam bardzo sfeminizowane srodowisko pracy), trzymam sie niezle jak na swoj wiek, biegam maratony, jezdze na snowboardzie i ciesze sie dobrym zdrowiem. Latwiejsze jest to drugie macierzynstwo 1000 razy :D :D :D Jestem cierpliwsza, wiem o wiele wiecej o rozwoju dziecka, niz 15 lat temu, nie jestem tak nerwowo rozgygotana gdy mi sie ktos wtraca i probuje sie wcisnac z "dobrymi radami", mam tez wiecej czasu, bo nie musialam od razu po macierzynskim gnac do pracy i zostawiac mlodszego obcym kobietom, w dodatku 16-letnia dzis corka chetnie sie z bratem bawi...I uwielbia go!!! Po prostu luksus :o :D Pierwsze macierzynstwo z niedojrzalym (choc 30-letnim!) idiota i wtracajaca sie we wszystko tesciowa, w koncu samotnosc w tym wszystkim, bo idiota sie obrazil ze przestalam nadskakiwac tylko poszlam zarabiac i reszte czasu poswiecalam malemu dziecku - wspominam to jako niezwykle trudny okres w moim zyciu!
Jednak trzeba powiedziec, ze generalnie to zawsze cieszylam sie (majac juz trzydziescie kilka lat), ze dziecko juz mam i patrzylam na coraz bardziej miotajace sie kolezanki z uczuciem lekkiej wyzszosci - i chcialy i sie baly, potem nie mialy z kim albo w kalendarzu ich zajec nie bylo miejsca itp. A potem bylo juz coraz trudniej, bo biologia jest nieublagana..
Jestem wiec za tym, aby decyzje o macierzynstwie podejmowac przede wszystkim z glowa, moze nie odkladac zbyt pozno decyzji o dziecku, jednak pospiech to tez nie najlepsze wyjscie, bo aby cieszyc sie tym swoim macierzynstwem trzeba miec zapewnione do tego srodki

Smiesza mnie tylko wypowiedzi opierajace sie na stereotypie energicznej, wsyportowanej, zdrowej jak rydz dwudziestki i steranej zyciem czterdziestolatki, bo to naprawde nie jest kwestia wieku! Moja mama jest tylko 20 lat ode mnie starsza; nigdy ze mna nie jezdzila na rowerze, gdy szlam na sanki to stala na gorce i sie patrzyla, nie uczestniczyla w moim zyciu inspirujac i sluzac za wzor, bo latala z jednej pracy do drugiej ledwie wiazac koniec z koncem, a potem ogladala telewizje...A w tej chwili jest mniej sprawna, niz 10 lat starsza tesciowa (inna, niz ta poprzednia ;) )

Odpowiedz
Kerala 2013-11-16 o godz. 18:25
0

Shiadhal napisał(a):na marginesie - z tym sianiem to chyba jednak Asnyk a nie Rydzyk ;)
...ale Rydzyk powtarza w każdej audycji.
Wiem, bo to moje wstydliwe hobby

kerala

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-11-16 o godz. 18:22
0

na marginesie - z tym sianiem to chyba jednak Asnyk a nie Rydzyk ;)

na drugim marginesie - mnie również nieco trzepnęło takie ot sobie wymienienie aborcji jako owszem, przeszłej, ale brzmiącej na sensowną ewentualności. aż/tylko dlatego, że ciąża w nieoptymalnym wg społeczeństwa wieku.

co mi się zresztą ładnie wpisuje w ogólniejszy trend społecznego przymuszania do tego, że albo należy być idealną kobietą, matką itepe - albo w ogóle.

którego to szczerze nie cierpię.

Odpowiedz
Kerala 2013-11-16 o godz. 18:19
0

O skrajności idzie mianowicie takie, ze Wróbelka rzuca "i co teraz? nawet za późno na aborcję" (co jest na marginesie sluszną uwagą równą tej, że za póżno jest również na zabezpieczenie, szklankę wody zamiast, oddanie głosu na Edwarda Gierka i wzięcie udzialu w krucjacie, bo wszystkie te zdarzenia zaliczają sie do przeszłości, nieprawdaż), co Ty zwekslowałaś na tor geograficzno przestrzenny pod tytułem "i gdzie niby miałaby zrobić tę aborcję?".
Ale dobra, Kiniak, ja się nie czepiam więcej, choć pod spodem było jeszcze parę sążnistych akapitów ;) Chyba rozumiem, dlaczego poszlaś tym torem i co Cię trzepnęło.
Problemem jest stosunek spoleczeństwa do różnych 'aberracji', do których dla potrzeb tego wątku można zaliczyć i wielodzietność, i późne macierzyństwo, i wczesne macierzyństwo i tak dalej.
Ludzie po prostu lubią sobie pogadać o wszystkim, co się nie mieści w ich normach, a te bywają różne. Jak ktoś jest wrażliwy, to taki tekst potrafi dać mu w splot słoneczny.
A z postulatem gloszonym przez padre Rydzyka ("trzeba siać, siac, siać") zgadzam się jak najbardziej, choć niekoniecznie w tych samych sprawach.

kerala

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 18:18
0

Ależ Keralciu, sama twierdzisz że czujesz się jak na kółku różańcowym, co w wielu środowiskach daje znak równości z moheryzmem. Mniemam zatem, że nie w Twoim, a co za tym idzie beretu dziergać nie muszę.
A o jakie skrajności chodzi? Że kłuje mnie w oczy aborcja? Bo nie kumam cóż innego? Pisze jak odebrałam wypowiedź Twą i wróbelki, I szanownej Nabli. A że czytam literki a nie widzę waszych hmmm... pyszczków to sobie myślę co myślę i czepiam się. Taka już wredna jestem.

No więc wróbelko, Twoja w tym głowa co by szerzyc światłośc w tunelu i jak o tej Pani ktos zasunie jak o Pani od Kerali - to sprostowac i na dobrą droge sprowadzić.

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 18:15
0

wiecie co?
piję sobie białe winko i myśle że ja już nic z tego nie rozumiem, ja jestem prosta kobieta :)

kwalifikacja mojej skromnej osoby do peletonu wagin poprawiła mi humor radyklanie, sprobujcie to sobie wyobrazić, waginy na rowerach
ale czegoś z wrażenia nie doczytałam - te rowery na których siedzą waginy, były z siodełkami czy bez...... lol fajnie się Was czyta, działacie na wyobraźnię

co do zapomnianego meritum, teraz juz wiem , że ta znajoma powinna mówić innym młodym matkom ze jest babcią dziecka, inaczej ma przechlapane ona i jej dziecko :(

Odpowiedz
Kerala 2013-11-16 o godz. 18:14
0

To niech Wróbelka się wypowie w tych kwestiach, które Ciebie interesują, ja zaś od siebie dodam, że jak do tej pory na rowerze pędzą w tym wątku jedynie dwie waginy, z których jedna być może pędzi przypadkowo (tj. Wrobelki, bo nie wiadomo, co miała na myśli ), zaś druga- czyli moja, nie tworzy peletonu, bo jest pojedyncza.
Trudno więc nazwać to manifą, nie?
Co do plakatów: bez jaj, Kiniak, to że mam inne zdanie od Twojego nie oznacza automatycznie zainfekowania Cię podskornym moheryzmem, ani też nie oznacza, że każdy myslący inaczej jest dewiantem, tym bardziej intelektualnym.
Zadziwiasz mnie w tym wątku, bo jedziesz po bandzie takich skrajności, że nie wiem, co o tym mysleć.

kerala

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 18:11
0

Kerala napisał(a):
Uwaga na marginesie: czuję się jak na zebraniu parafialnym, na którym każda prelegentka powinna zacząć wypowiedź od tego, jak bardzo ona nie luibi aborcji i ile ludzkich embrionów juz udało jej się ocalić drogą podpalenia klinik ginekologicznych.

No to przypadkiem okazało się że mam moher pod skórą. Z drugiej strony nie rozumiem dlaczego tak łatwo sięga się po aborcję w przypadku różnych sytuacji życiowych. I chciałabym, żeby wróbelka napisała - tak z czystej ciekawości - czy rozmyślanie o aborcji było pomysłej owej Pani (do czego ma święte prawo) czy po prostu lekko rzuconym pomysłem wróbelki, co by soczyście przyprawić historie późnego macierzyństwa.
A żeby wkomponowac się w konwencję Twojej wypowiedzi, to napiszę, iż czuje sie jak na manifie z waginami pędzącymi na rowerach ;)

Kerala napisał(a):jestem za jej legalizacją.

rozumiem, że każda osoba z innym zdaniem, niekoniecznie nosząca na plakacie zabortowany płód, jest dewiantem intelektualnym :]

A i gwoli wyjaśnienia szpili dla Nabli - jesteśmy w Polsce i podlegamy pod polskie prawo, stąd moje pytanie, na które w sposób sobie odpowiedni odpowiedziała Nabla. Jak zwykle zresztą, w tonie ja wiem najlepiej
;)

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 18:10
0

wróbelko, ale skowronek też realnie istniała. Nawet na spotkanie jakieś przyszła. Tylko na forum miała życie równoległe 8)

Im bardziej będziesz chciała udowodnić, że jesteś prawdziwa, tym bardziej Foruma będzie Cię podejrzewać. Po prostu odpuść, jeśli nie jesteś trollem rozejdzie sie po kościach...

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 18:06
0

Kasia_S napisał(a):Wróbelka ale wyniki badań mozesz podać w dziale ciążowym albo na zdrowiu, zinterpretujemy.
:)
wyniki badań to juz opisałam, dzięki niektórym z Was jednak poleciałam do lekarza i dostałam bure ze tak późno, i że najprawdopodobniej to jest Hashimoto które jak pisałyście nie leczone ma ogromny wpływa na ciążę

chciałam wysłać na priva scan, albo zdjęcie zeby było widoczne ze ktos z takimi wynikami istnieje na świecie i ze nie jest z gatunku skowronków,

bo jak mam inaczej odpierac ataki ze wszystko co pisze to wymysły i blaga

Odpowiedz
Kasia_S 2013-11-16 o godz. 18:04
0

Wróbelka ale wyniki badań mozesz podać w dziale ciążowym albo na zdrowiu, zinterpretujemy.

Odpowiedz
Kerala 2013-11-16 o godz. 18:02
0

Kiniak napisał(a):
Kearlciu, moim zdaniem dorabiasz ideologię tam gdzie jej nie ma. No ale słowo pisane to słowo pisane, każdy klon inaczej odczuje "intonację" takiego posta. Jakie było moje odczucie napisałam. I nie zamierzam się z tego wycofywać, chociażby dlatego:
Kerala napisał(a):Tak zrozumiałam post Wróbelki, w ktorym "aborcja" była - moim zdaniem- czymś w rodzaju zabiegu stylistycznego, ktory mial podkreślic patowość sytuacji z punktu widzenia tej kobiety
no więc własnie, ile ludzi, tyle wrażeń. A szpilę dostała jeszcze Nabla za rzekome popieranie pomysłu aborcji czy w każdym razie: niepotępienie tego wprost.

Kiniak napisał(a):Niestety nie należę do osób, którym szczególnie zależy na opinii społeczeństwa i z postu wróbelki ni cholery czegoś takiego nie wypatrzyłam, więc dziwię się Twojej rozbudowanej interpretacji okupionej stosowna historią z życia.

Pan z Tobą i Twoim hartem ducha w zakresie przejmowania się cudzym pultaniem. Nie każdy tak ma- to raz.
Dwa: ja akurat odebrałam post Wróbelki tak, jak przedstawiłam to wyżej i też dziwię się Twojej rozbudowanej interpretacji, ktora poszła w odmiennym kierunku.

Uwaga na marginesie: czuję się jak na zebraniu parafialnym, na którym każda prelegentka powinna zacząć wypowiedź od tego, jak bardzo ona nie luibi aborcji i ile ludzkich embrionów juz udało jej się ocalić drogą podpalenia klinik ginekologicznych.

Uwaga do Wróbelka: w tamtym wątku nie brałam udzialu, ale gdybym wzięła to napisalabym z grubsza to samo co reszta nie poświęcając osobnego akapitu problematyce aborcji, bo tak sie składa, że jestem za jej legalizacją.

Uwaga trzecia i ostatnia: dla mnie każda z forumowiczek może być realnie Kazimierzem, księgowym w firmie asenizacyjnej. O ile gada z sensem i chce mi się to czytać, to guzik mnie obchodzi weryfikacja realna.
Pomysł z wysyłaniem wyników badań mnie rozłożył: o okresleniu "godnośc własna" Pani slyszała czy też nie słyszała i brukuje nią wirtualne ulice forum dla mężatek?

kerala

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:59
0

wróbelka napisał(a):musicie sie zdecydować - albo weryfikujecie - i jest do Waszej oceny
albo nie weryfikujecie - i siedzicie cichutko;
lol lol lol
Wróbelka, rozbawiłaś mnie do łez.

Koleżanki drogie - mordy w kubeł, jak Wam się weryfikować nie chce.

Sorry za OT.

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:57
0

stąd propozycja spotkania się, ale rozumiem ze z byle kim mieszac sie nie bedziecie, a mnie to jakos nie przeszkadza
musicie sie zdecydować - albo weryfikujecie - i jest do Waszej oceny
albo nie weryfikujecie - i siedzicie cichutko;

Co do aborcji, był sobie na forum taki wątek że dziewczyna pytała się czy urodzić wbrew mężowi, czy poddać się aborcji - wszystkie, miedzy innymi też tu wpisane, radziły urodzić i wyrzucić takiego mąża, a żadnej nie przyszło do głowy potepić z punktu samego pomysłu aborcji, cóż - bez komentarza.

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:56
0

Skowronek też uwiarygodnił swe istnienie namolnie dość :lizak:

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:53
0

wróbelka napisał(a):niech przynajmniej się zgłosi taka której na priva mogę wysłać wyniki badań itp......
A co Ty taka namolna z tymi wynikami jesteś

wróbelka napisał(a):bo w drobnej nagonce na mnie uciekło najważniejsze, brak akceptacji dla kobiet w ciąży w późniejszym wieku, jakby seks i ciąża z nią związana była zarezerwana tylko dla 20. i 30. latek.
Za to doskonale widoczna była akceptacja aborcji

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:50
0

Kerala

DOKłADNIE O TO MI CHODZIłO - dzięki, ( :)) bo w drobnej nagonce na mnie uciekło najważniejsze, brak akceptacji dla kobiet w ciąży w późniejszym wieku, jakby seks i ciąża z nią związana była zarezerwana tylko dla 20. i 30. latek. Później to czysty egoizm itd :( Prawda jest nieco inna.

Skoro nikt nie chce się spotkać ze mną w realu, niech przynajmniej się zgłosi taka której na priva mogę wysłać wyniki badań itp...... Żeby uwiarygodnić swoje istnienie. Żeby na przyszłość nie strzępić części ciała. Ogłoszenie dla skowronka też przeczytałam, to sporo wyjaśnia, ale i tak chce uwiarygodnić swoje istnienie hehehe

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:46
0

Kiniak napisał(a):Willow napisał(a):Kiniak napisał(a):[Nie spotykam się w realu. To tak na marginesie.
No i masz - wielkie nadzieje padły 8)
Oj tam, z pospólstwem się nie spotykam. Co innego sfery wyższe, np. Prince Charles :P
i ja 8)

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:44
0

K2 napisał(a):bo Kiniak to klon, dlatego sie w realu nie spotyka 8)
I w dodatku TWA wie czyj to klon 8)

Kearlciu, moim zdaniem dorabiasz ideologię tam gdzie jej nie ma. No ale słowo pisane to słowo pisane, każdy klon inaczej odczuje "intonację" takiego posta. Jakie było moje odczucie napisałam. I nie zamierzam się z tego wycofywać, chociażby dlatego:
Kerala napisał(a):Tak zrozumiałam post Wróbelki, w ktorym "aborcja" była - moim zdaniem- czymś w rodzaju zabiegu stylistycznego, ktory mial podkreślic patowość sytuacji z punktu widzenia tej kobiety
Niestety nie należę do osób, którym szczególnie zależy na opinii społeczeństwa i z postu wróbelki ni cholery czegoś takiego nie wypatrzyłam, więc dziwię się Twojej rozbudowanej interpretacji okupionej stosowna historią z życia.
PS: tęskniłam :P

Odpowiedz
Kerala 2013-11-16 o godz. 17:41
0

ależ się czepiłyście tej nieszczęsnej aborcji wyrwanej w dodatku z kontekstu. Dla postu Wróbelki wyjaśniające jest ostatnie zdanie, ot taką sobie konstrukcję postu dziewczyna zalożyła:

Mam taką właśnie znajomą.
Pierwsze dziecko w wieku 20 lat, drugie w wieku 30.
Teraz ma prawie 50. Starszy syn spodziewa sie syna, a ona stwierdza że jest prawie w 5 miesiącu ciąży
Wcześniej myślała że to zwykłe dla klimakterium zgubienie miesiączki.
I co teraz? nawet za późno na aborcję.

Gdy dziecko będzie miało 20 lat, ona 70! Słuchałam jak rozpacza, że nie chciała, że sie boi
Przeczytałam ten wątek i już wiem o co jej chodziło, chyba nie tylko o siły do wychowania dziecka ale też o brak akceptacji całego świata np. innych młodszych mam
i co w tym nagannego, oburzajacego czy bulwersujacego?
Społeczeństwo walczy o życie nienarodzonych, ale swoje zdanie na temat późnych ciąż ma, a nie jest to zdanie krzepiące i dodające odwagi takim matkom.
Kiedy kupowalam dawno temu jakiś ciązowy ciuch, do sklepu równoczesnie ze mną weszła 52latka w zaawansowanej, pierwszej ciązy, czym się naiwna jeszcze podzieliła ze sprzedawczyniami opowiadając o tym, jako o radosnej niespodziance w jesieni małżeństwa. Ekspedientki odczekaly, aż zrobila zakupy, a po jej wyjściu rozpoczęly się komentarze, z ktorych zarzut egoizmu i życzliwe wyrażenie zdania, że "dla dziecka by lepiej bylo, jakby usunęła" byly najłagodniejszymi.

Tak zrozumiałam post Wróbelki, w ktorym "aborcja" była - moim zdaniem- czymś w rodzaju zabiegu stylistycznego, ktory mial podkreślic patowość sytuacji z punktu widzenia tej kobiety, bo cięzko chodzić w ciązy i rodzić dziecko wśród ludzi, ktorzy na późną ciążę reagują w najlepszym przypadku zdumieniem, a w najgorszym- oburzeniem.
wot i tyle.

kerala

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:39
0

bo Kiniak to klon, dlatego sie w realu nie spotyka 8)

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:37
0

Willow napisał(a):Kiniak napisał(a):[Nie spotykam się w realu. To tak na marginesie.
No i masz - wielkie nadzieje padły 8)
Oj tam, z pospólstwem się nie spotykam. Co innego sfery wyższe, np. Prince Charles :P

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:34
0

Kiniak napisał(a):[Nie spotykam się w realu. To tak na marginesie.
No i masz - wielkie nadzieje padły 8)

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:30
0

wróbelka napisał(a):Teraz ma prawie 50. Starszy syn spodziewa sie syna, a ona stwierdza że jest prawie w 5 miesiącu ciąży
Wcześniej myślała że to zwykłe dla klimakterium zgubienie miesiączki.
I co teraz? nawet za późno na aborcję.

Czytajcie dokładnie, napisałam że już za późno na aborcję. A nalezymy do Unii.

W kwestii prawdziwego istnienia ptactwa
Pewnych rzeczy nie da się udowodnić, ale niktóre wynikające z postów się da: np o spastyczności, o wynikach badań tarczycy
której wysłać na priva?
aaa dziś byłam u internisty, dostałam na cito skierowanie do endokrynologa, potwierdza wstępnie hashimoto.....
tak sobie myśle, że może chetnie spotkałabym się w realu? w Warszawie?
no ja czytam uważnie, na aborcję za późno. Spoko. A przeczytaj uważnie moje wypowiedzi. Piję ogólnie do pomysłu aborcji, szczególnie tak lekko podanego, jak wylanie lekko spleśniałej pomidorowej

Nie spotykam się w realu. To tak na marginesie.

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:27
0

[quote="kurczak
Pisała gdzies w wykształceniu ze z papugami ma coś wspólnego. Nie zweryfikowałam jednka tego jeszcze. W kazdym razie o bankowości, ekonomii i nieruchomościach pojęcia nie ma ;)

Czytam niedokładnie stąd drugi post.
Na pewno nie papugi.....
Kurczaczku, to w kwestii drożejących mieszkań? i stałych stóp procentowych mieszkaniowych kredytów komercyjnych? hehehe

ech dziewczyno, a ja Ci tak dobrze życze, bez wzgledu na to jak bardzo sie mnie mocno czepiasz, bo widzisz ja tez odrobiłam pracę domową......

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:24
0

Teraz ma prawie 50. Starszy syn spodziewa sie syna, a ona stwierdza że jest prawie w 5 miesiącu ciąży
Wcześniej myślała że to zwykłe dla klimakterium zgubienie miesiączki.
I co teraz? nawet za późno na aborcję.

Czytajcie dokładnie, napisałam że już za późno na aborcję. A nalezymy do Unii.

W kwestii prawdziwego istnienia ptactwa
Pewnych rzeczy nie da się udowodnić, ale niktóre wynikające z postów się da: np o spastyczności, o wynikach badań tarczycy
której wysłać na priva?
aaa dziś byłam u internisty, dostałam na cito skierowanie do endokrynologa, potwierdza wstępnie hashimoto.....
tak sobie myśle, że może chetnie spotkałabym się w realu? w Warszawie?

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:23
0

Nabla napisał(a):Nie ja sugerowałam aborcję i podzielam wątpliwości ornitologiczne swoją drogą
o popatrz, trochę ornitologii i od razu łapiesz uśmiech "na Kiniaka" lol

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:21
0

Kiniak napisał(a):
Niemcy i Czechy bliższe i tańsze. Nurtuje mnie natomiast radosna tworczość - dziecko w poźnym wieku, to sru aborcja.
I nadal pytam, czy wróbelek jest prawdziwa i ile ma skowronków w rodzinie.
Pisała gdzies w wykształceniu ze z papugami ma coś wspólnego. Nie zweryfikowałam jednka tego jeszcze. W kazdym razie o bankowości, ekonomii i nieruchomościach pojęcia nie ma ;)

ps. Niemniej jednak klepie zdrowaski by od hodowli drobiu trzymała sie z daleka 8)

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:20
0

Nie ja sugerowałam aborcję i podzielam wątpliwości ornitologiczne swoją drogą

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:17
0

Nabla napisał(a):Kiniak napisał(a):Nabla napisał(a):Kiniak napisał(a):I gdzie niby tą aborcję miałaby zrobic, co?
Czemu nie mówiliście, że zamknęli w Polsce granice :o
Wiesz nas buraków nie wypuszczają tak jak ynteligentne i wyemancypowane jednostki typu Nabla
Masz piękny uśmiech, Kiniaku :D

Wracając do Twojego pytania gdzie niby miałaby przeprowadzić aborcję to odpowiadam - wystarczy pojechać do Anglii, Holandii czy Włoch, żeby przeprowadzić (odpłatnie) legalny zabieg.
Się nie uśmiecham ostatnio jakoś.

Niemcy i Czechy bliższe i tańsze. Nurtuje mnie natomiast radosna tworczość - dziecko w poźnym wieku, to sru aborcja.
I nadal pytam, czy wróbelek jest prawdziwa i ile ma skowronków w rodzinie.

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:16
0

Loxia napisał(a):w 5 miesiacu ciąży?
Na życzenie nie, ale w przypadku zagrożenia zdrowia matki (a mówimy o kobiecie 50letniej) tak.

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:12
0

to chyba w Hiszpanii lub Portugalii.

Odpowiedz
Loxia 2013-11-16 o godz. 17:10
0

w 5 miesiacu ciąży?

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:08
0

Kiniak napisał(a):Nabla napisał(a):Kiniak napisał(a):I gdzie niby tą aborcję miałaby zrobic, co?
Czemu nie mówiliście, że zamknęli w Polsce granice :o
Wiesz nas buraków nie wypuszczają tak jak ynteligentne i wyemancypowane jednostki typu Nabla
Masz piękny uśmiech, Kiniaku :D

Wracając do Twojego pytania gdzie niby miałaby przeprowadzić aborcję to odpowiadam - wystarczy pojechać do Anglii, Holandii czy Włoch, żeby przeprowadzić (odpłatnie) legalny zabieg.

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:06
0

Nabla napisał(a):Kiniak napisał(a):I gdzie niby tą aborcję miałaby zrobic, co?
Czemu nie mówiliście, że zamknęli w Polsce granice :o
Wiesz nas buraków nie wypuszczają tak jak ynteligentne i wyemancypowane jednostki typu Nabla

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:04
0

Kiniak napisał(a):I gdzie niby tą aborcję miałaby zrobic, co?
Czemu nie mówiliście, że zamknęli w Polsce granice :o

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:01
0

wróbelka napisał(a):Madeleine napisał(a):Melba, wyobraz sobie kobietę, która jedno dziecko rodzi jako dwudziestolatka, a drugie jako czterdziestka 8) Tutaj dopiero analiza jej osobowości się kłania ;)
Ogrzebuję temat

Mam taką właśnie znajomą.
Pierwsze dziecko w wieku 20 lat, drugie w wieku 30.
Teraz ma prawie 50. Starszy syn spodziewa sie syna, a ona stwierdza że jest prawie w 5 miesiącu ciąży
Wcześniej myślała że to zwykłe dla klimakterium zgubienie miesiączki.
I co teraz? nawet za późno na aborcję.

Gdy dziecko będzie miało 20 lat, ona 70! Słuchałam jak rozpacza, że nie chciała, że sie boi
Przeczytałam ten wątek i już wiem o co jej chodziło, chyba nie tylko o siły do wychowania dziecka ale też o brak akceptacji całego świata np. innych młodszych mam :( .
Czy Ty jesteś na pewno prawdziwa?
I gdzie niby tą aborcję miałaby zrobic, co?

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 17:00
0

Madeleine napisał(a):Melba, wyobraz sobie kobietę, która jedno dziecko rodzi jako dwudziestolatka, a drugie jako czterdziestka 8) Tutaj dopiero analiza jej osobowości się kłania ;)
Ogrzebuję temat

Mam taką właśnie znajomą.
Pierwsze dziecko w wieku 20 lat, drugie w wieku 30.
Teraz ma prawie 50. Starszy syn spodziewa sie syna, a ona stwierdza że jest prawie w 5 miesiącu ciąży
Wcześniej myślała że to zwykłe dla klimakterium zgubienie miesiączki.
I co teraz? nawet za późno na aborcję.

Gdy dziecko będzie miało 20 lat, ona 70! Słuchałam jak rozpacza, że nie chciała, że sie boi
Przeczytałam ten wątek i już wiem o co jej chodziło, chyba nie tylko o siły do wychowania dziecka ale też o brak akceptacji całego świata np. innych młodszych mam :( .

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 16:57
0

Madeleine napisał(a):Melba, wyobraz sobie kobietę, która jedno dziecko rodzi jako dwudziestolatka, a drugie jako czterdziestka 8) Tutaj dopiero analiza jej osobowości się kłania ;)
Znam taką osobę - ma dwóch synów między którymi jest 21 lat różnicy.
Z obydwoma ma dobry kontakt, ale chyba jednak większą "sztamę" i przyjaźń z tym młodzszym, którego urodziła mając ponad 40 lat. Teraz on ma już prawie 20 lat i świetnie się rozumieją. Chyba po prostu miała dla niego więcej czasu - już nie była tak zaabsorbowana robieniem kariery (jest prawniczką) i już co innego było dla niej ważne niż dla ambitnej dwudziestolatki, która chce podbić świat, a przy okazji ma też dziecko!

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 16:54
0

Melba, wyobraz sobie kobietę, która jedno dziecko rodzi jako dwudziestolatka, a drugie jako czterdziestka 8) Tutaj dopiero analiza jej osobowości się kłania ;)

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2013-11-16 o godz. 16:52
0

Anirrak napisał(a):Awa, to w dwie stony działa lol
Ja tam się zastanawiam czasami, w momentach krytycznych, dlaczego nie poczekałam jeszcze z 5 lat? ;)

ale masz te momnety krytyczne ;)
a u mnie ich brak :|
i nie przecze, ze byc moze sama bede mysla: jezu po co mi to bylo.
ale w chwili obecnej moge jedynie powiedziec, ze zaluje swojego uporu i trzymania sie kretynskiej mysli, ze na dziecko to mam jeszcze czas

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 16:49
0

Awa, to w dwie stony działa lol
Ja tam się zastanawiam czasami, w momentach krytycznych, dlaczego nie poczekałam jeszcze z 5 lat? ;)

A w temacie -
ja nie mam nic przeciwko późnemu macierzyństwu, i to nawet temu świadomie późnemu, z wyboru,
a nie z konieczności losowej czy medycznej.
Owszem, ja mam gdzieś w głowie taką prywatną granice rozsądku (ostanio w okolicach 43-45 oscyluje),
po przekroczeniu której wydaje mi się, że trzeba być kobietą wyjątkowo zdrową, wyjątkowo sprawną i wyjątkowo zdeterminowaną,
żeby się na ciążę i dziecko zdecydować 8)
Jesli późne macierzyństwo, to macierzyństwo 35+ to istnieje prawdopodobieństwo, że za kilka lat do grona tych późnych mam dołączę
i powiem szczerze, że będzie mi wisieć i powiewać, że odstaje wiekowo od innych mam na placu zabaw ;)
Mam nadzieję, że uda mi sie moje dzieci wychować tak, żeby im też to wisiało i powiewało ;)

A co do dziecka i "stanu posiadania" - to ja patrzę na to z nieco innnej strony.
Ja jestem taki typ, że do wszystkiego w zyciu lubie być przygotowana, miec plan A i alternatywny plan B ;)
Decyzja o posiadaniu dziecka jest dla mnie najbardziej doniosłą zyciowo decyzją,
więc nie podjęłabym jej ot tak, na zywioł, na zasadzie co ma byc to będzie :|
Skoro mam jako taki wpływ na swoją płodność, to staram sie wybrac najlepszy dla macierzyństwa moment.
Tak, żebym mogła się cieszyć czasem spędzanym z dzieckiem, a nie zastanawiać, czy mi na pampersy starczy...

I owszem dla mnie tym niezbędnym czynnikiem do decyzji o macierzyństwie będzie stabilna sytuacja zawodowa,
swoje miejsce do zycia, jakiś finansowy margines bezpieczństwa -
ale nie oceniam negatywnie tych, którzy taką decyzje podejmują w innych okolicznościach,
którzy takiego zabezpieczenia nie potrzebują bądź też inaczej to "bezpieczeństwo" czy "stabilizację" definiują 8)

Tylko prosiłabym, żeby te osoby odwdzięczyły się tym samym, tj. nie ocenianiem mnie 8)
Bo mnie normalnie cholera strzela, jak słyszę o dziecku jako ukoroniowaniu stanu posiadania czy dodaku do jachtu,
tylko dlatego, że ktoś świadomie podejmuje pewne decyzje i ma takie a nie inne zyciowe wymagania

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2013-11-16 o godz. 16:46
0

Melba napisał(a):Szkoda...
bardzo szkoda.

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2013-11-16 o godz. 16:43
0

to nie sa zale jedynie stwierdzenie faktu.

Odpowiedz
Alma_ 2013-11-16 o godz. 16:39
0

Dla mnie takie gdybanie jest bez sensu. Nie wiem, co by było, gdybym zdecydowała się na dziecko 5 lat temu, nie wiem, jakie miałabym problemy i czy nie żałowałabym, że nie poczekałam.
Nie zdecydowałam się, bo uznałam, że to właśnie będzie dla mnie najlepsze. Skoro tak, to liczyłam się z konsekwencjami. Opinie lekarzy w tej kwestii w ostatniej dziesięciolatce nie zmieniły się jakoś rewolucyjnie, wtedy też je znałam.

No, chyba że to są żale pt. "jaka byłam młoda i głupia..." ;)

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2013-11-16 o godz. 16:37
0

Alma_ napisał(a):awangarda w stylu retro napisał(a):Alma_ napisał(a):Shiadhal napisał(a):
milczace zalozenia bardzo prokonsumpcyjne, niemalze graniczace o potepienie wyboru tworzenia rodziny bez powaznych sum odlozonych na koncie, na etapie dorabiania sie. no i dziecko jako dodatek do kariery, jachtu etc - kolejny etap niby, ale wlasnie ta kolejnosc - ze wszystko juz mam, z rzeczy praktycznie nie mam co wymyslic, to teraz czas na dziecko - mnie osobiscie zdumiewa.
Mnie osobiście zdumiewa świadoma decyzja o spłodzeniu potomstwa ZANIM osiągniemy niezależność materialną czy choćby stabilizację zawodową, bo przecież "jakoś to będzie" i "rodzice pomogą".
To tyle w temacie skrajności.
duzo bym dala, zeby kilka lat temu tak nie myslec
awa, jeśli naprawdę wiesz, "co by było, gdyby...", to tylko pozazdrościć.
nie wiem, ale wiem jedno po 30 plodnosc spada i to nie jest moja opinia, a lekarzy.

i mowiac szczerze oddalabym wiele, zeby zaliczyc kilka lat temu wpadke.
pomiajac juz fakt, ze obserwujac znajomych zczynam sie sklania ku opcji:
Boga da dzieci to da i na dzieci ;)

bo dziecko - jak to slusznie zauwazyly moje ulubione forumowki- bardziej mobilizuje.

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 16:33
0

:zle:
Znowu pospiesznie i niedokładnie przeczytałam co Awa napisała :mur:

Odpowiedz
Alma_ 2013-11-16 o godz. 16:30
0

awangarda w stylu retro napisał(a):Alma_ napisał(a):Shiadhal napisał(a):
milczace zalozenia bardzo prokonsumpcyjne, niemalze graniczace o potepienie wyboru tworzenia rodziny bez powaznych sum odlozonych na koncie, na etapie dorabiania sie. no i dziecko jako dodatek do kariery, jachtu etc - kolejny etap niby, ale wlasnie ta kolejnosc - ze wszystko juz mam, z rzeczy praktycznie nie mam co wymyslic, to teraz czas na dziecko - mnie osobiscie zdumiewa.
Mnie osobiście zdumiewa świadoma decyzja o spłodzeniu potomstwa ZANIM osiągniemy niezależność materialną czy choćby stabilizację zawodową, bo przecież "jakoś to będzie" i "rodzice pomogą".
To tyle w temacie skrajności.
duzo bym dala, zeby kilka lat temu tak nie myslec
awa, jeśli naprawdę wiesz, "co by było, gdyby...", to tylko pozazdrościć.

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 16:27
0

lady_of_avalon napisał(a):
Co kto woli. Ja wolę mieć i matkę i babcię, a nie jedno z drugim ;)
Trochę mnie to rozśmieszylo, bo co jak co, ale wybór to raczej nie do Ciebie należal. ;)

Odpowiedz
Alma_ 2013-11-16 o godz. 16:25
0

Shiadhal, nie, nie odebrałam Twojej wypowiedzi jako chwalenie prokreacji bez tej niezaleznosci, po prostu odpowiedziałam podobną skrajnością, co w cytowanym fragmencie.

Myślę, że dziecko jako uzupełnienie do jachtu zdarza się równie rzadko, albo nawet rzadziej, niż dziecko zaraz po ślubiku, kiedy mieszkamy kątkiem u rodziców, co jest przecież doskonałym układem, bo można podrzucić babci na czas wykładów

A późne macierzyństwo popieram tak samo, jak świadome macierzyństwo w każdym innym momencie życia.
Niech każdy układa je sobie tak, żeby było dobrze jemu i najbliższym.

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 16:21
0

Awa - a w czym problem?
Pomijajac takie slogany, że do odwaznych świat nalezy, każdy jest kowalem swojego losu i inne ble, ble, ble, które potrafia niezle człowieka zdenerwować, może warto spróbowac wykrzesać z siebie trochę sił by jednak spróbować wyrwać się z tego marazmu? 8)

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2013-11-16 o godz. 16:19
0

Alma_ napisał(a):Shiadhal napisał(a):
milczace zalozenia bardzo prokonsumpcyjne, niemalze graniczace o potepienie wyboru tworzenia rodziny bez powaznych sum odlozonych na koncie, na etapie dorabiania sie. no i dziecko jako dodatek do kariery, jachtu etc - kolejny etap niby, ale wlasnie ta kolejnosc - ze wszystko juz mam, z rzeczy praktycznie nie mam co wymyslic, to teraz czas na dziecko - mnie osobiscie zdumiewa.
Mnie osobiście zdumiewa świadoma decyzja o spłodzeniu potomstwa ZANIM osiągniemy niezależność materialną czy choćby stabilizację zawodową, bo przecież "jakoś to będzie" i "rodzice pomogą".
To tyle w temacie skrajności.
duzo bym dala, zeby kilka lat temu tak nie myslec

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 16:17
0

a tak odczytalas moja wypowiedz? konkretnie: jako chwalenie prokreacji bez tej niezaleznosci? to musze dopracowac srodki przekazu, bo nie o to chodzilo. niezaleznosc rzadzi ;) (IMHO juz na etapie zawierania malzenstwa, wiec sila rzeczy i przy dziecku).

z ta stabilizacja to juz powiedzmy mniej bym sie upierala (a juz na pewno nie z kolejnoscia stabilizacja -> niezaleznosc). tym bardziej, ze chyba trudno o taka stabilizacje, ktorej nic nie ruszy.

no i wreszcie 'jakos to bedzie'... heh, no wlasnie w tym sek, ze to chyba moze byc stwierdzenie sugerujace zarowno takie calkowite odrzucenie odpowiedzialnosci za skutki swoich decyzji - jak i po prostu uznanie, ze mamy jakies podstawy do ich podejmowania, ale wszystkich zmiennych nie kontrolujemy, bo nawet sie nie da.

podobnie zreszta, jak wysmiewane 'Bog dal dzieci - Bog da na dzieci'... przyznaje sie bez bicia - ja w to w pewnym sensie wierze. no tylko nie jako w pieniadze spadajace z nieba (przynajmniej do nas jakos tak bezposrednia droga nie chca leciec, paskudne) - a jako szanse, mozliwosci do wykorzystania, wedki - zamiast ryb.

Odpowiedz
Alma_ 2013-11-16 o godz. 16:15
0

Shiadhal napisał(a):
milczace zalozenia bardzo prokonsumpcyjne, niemalze graniczace o potepienie wyboru tworzenia rodziny bez powaznych sum odlozonych na koncie, na etapie dorabiania sie. no i dziecko jako dodatek do kariery, jachtu etc - kolejny etap niby, ale wlasnie ta kolejnosc - ze wszystko juz mam, z rzeczy praktycznie nie mam co wymyslic, to teraz czas na dziecko - mnie osobiscie zdumiewa.
Mnie osobiście zdumiewa świadoma decyzja o spłodzeniu potomstwa ZANIM osiągniemy niezależność materialną czy choćby stabilizację zawodową, bo przecież "jakoś to będzie" i "rodzice pomogą".
To tyle w temacie skrajności.

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 16:12
0

taki sposob wnioskowania moze doprowadzic do stwierdzenia, ze kazda kobieta jest zmuszana przez presje spoleczenstwa do trzymania wrobla w garsci (lepszy wrobel w garsci, niz golab na dachu). presji spoleczenstwa na posiadanie dzieci nie neguje. dalej nie rozumiem tego:

kurczak napisał(a):Nawet jesli chce, czy tez wydaje jej się, ze chce - bo jest taka presja przejawiana w róznych formach, niekoniecznie osiągnięcie tego ostatecznego celu, efektu "walki o dziecko" jest faktycznie dobre.
pomijam mozliwosc, ze sie komus "wydaje, ze chce miec dziecko", bo samo "wydawanie sie" w tyhm wypadku jest zle. natomiast nie rozumiem, jak ostateczne posiadanie dziecka, jesli sie faktycznie chcialo je miec moze byc inaczej kwalifikowane niz "dobre"

nikt tutaj - do momentu Towjego postu o blednosci stwierdzenia - nie wartosciowal problemu posiadania / nie posiadania dzieci. rozumiem dlaczego czesc dziewczyn mogla sie poczuc urazona, chociaz mam takze wrazenie, ze rozumiem co Lady of Avalon chciala powiedziec. i duskusja do tej pory - imho - dokladnie dotyczyla tego co piszesz, zalet i wad posiadania dzieci w danym wieku.

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 13:21
0

Stwierdzenie "lepiej mieć dziecko później niż wcale" generalnie prowadzi do spirali nakręcania się, ze kobieta ostatecznie powinna miec dziecko. Wiąze się to z ogromną presją społeczeństwa na kobietę, na związek dwojga ludzi. A to ostatecznie jest złe, bo konsekwencje nie ponosi strona naciskająca, tylko naciskana.
Nawet jesli chce, czy tez wydaje jej się, ze chce - bo jest taka presja przejawiana w róznych formach, niekoniecznie osiągnięcie tego ostatecznego celu, efektu "walki o dziecko" jest faktycznie dobre.

Było kiedyś o wartościowaniu problemów - ze nie da rady, tutaj tez nie można wartościowac i stawiać na jednej szali, że albo lepiej miec dziecko wczesnie albo późno, późno lub wcale.
Mozna dyskutować jedynie nad zaletami lub wadami takich rozwiązań. Bo brak jest kryteriów obiektywnych do jednoznaczej oceny pewnych rozwiązań .

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 12:44
0

kurczak napisał(a):
I ta forma, przekonanie o własnej niemylności, słuszności stwierdzeń...
Ehhh
kurczak, nie przesadzasz??
gdzie ta forma, pokaz mi....

Odpowiedz
Gość 2013-11-16 o godz. 08:51
0

jakie odwracanie ogonem? Ty odczutujesz to tak, ja odczytuje to jw. odpowiedziec moze tylko kurczak, zeby sprawe wyjasnic. kurczak nie napisala, ze lepiej jest miec dziecko pozniej, niz wcale - to akurat napisala Lady of Avalon. kurczak napisala, ze nie ma nic bardziej blednego niz takie stwierdzenie.
i ja sie z Toba zgadzam, ze gdyby kurczak napisal, ze
Zła kobieta napisał(a):lepiej mieć dziecko później niż wcale, to tez bym wyciagnela wnioski podobne do Twoich. ale nie napisal i dlatego sie pytam, zanim dorobie sobie filkozofie do tezy. ;)

Odpowiedz
Zła kobieta 2013-11-16 o godz. 00:43
0

Ale teraz to się zaczyna odwracanie kota ogonem! Akurat rzadko się zgadzam z Kurczakiem, ale "lepiej mieć dziecko później niż wcale", bardziej odczytuję jako "lepiej mieć dzieci niż nie mieć wcale", a osobiście uważam, że lepiej niech te dzieci mają osoby, które chcą. Zresztą był o tym inny wątek...

Odpowiedz
Gość 2013-11-15 o godz. 23:46
0

kurczak napisał(a):Myslę, ze nie ma nic bardziej błednęgo niż stwierdzenie, że "lepiej miec dziecko później niż wcale" - nawet jesli będzie wyczekane.
czyli prawdziwe byloby; "lepiej nie miec dziecka wogole, niz miec je pozniej / za pozno" ???

Odpowiedz
Kerala 2013-11-15 o godz. 22:33
0

lady_of_avalon napisał(a):Kerala napisał(a):lady_of_avalon napisał(a):Zła kobieta napisał(a):A i jeszcze jedno - chodzę z mamą na zakupy, do kina, na wystawy. Nie wstydzę się jej wieku, nie wstydzę się tego, że nie wie co to iPod. O jakich trudnościach piszesz? O tym, że czasami wypada mi zwolnić kroku, bo mama po prostu nie nadąża? ;) Mi to nie przeszkadza. Grunt, że mogę się zwrócić do niej z każdym problemem, a ona pomoże mi go rozwiązać. 8)
Co kto woli. Ja wolę mieć i matkę i babcię, a nie jedno z drugim ;)
Młode i płodne kobiety mogą mieć różne wyobrażenia oraz opinie na temat późnego macierzyństwa. Ponadto wraz z naszym wiekiem przedefiniowuje się pojęcie "późne macierzyństwo".
Kiedy jednak młoda kobieta okazuje się być niepłodną kobietą, a także staje się coraz starszą kobietą, optyka się jej niespodziewanie zmienia. I- niezwykła rzecz- kryterium "matki i babci w jednym" przestaje być uwzględniane.
Uwzględniane natomiast zostają inne kryteria: rozsądna cena testów owulacyjnych, inseminacji, in vitro, badań hormonalnych, badań genetycznych oraz stosowny wydatek na terapię, bo w tak zwanym międzyczasie może posypać się i jej własna sajko, i dobrostan jej małżeństwa.

kerala
No dobrze, ale zdaje się piszemy o dwóch różnych rzeczach. Ja o kobietach które odkładają decyzję o posiadaniu dziecka na po 40-stce ze względu na własne widzi-mi -się, bo chcę zrobic wcześniej karierę i sie dorobić, a ty o takich które wiele lat sie o dziecko starają i wreszcie im sie udaje. W tej sytuacji (czyli kiedy nie mam wpływu na to kiedy dziecko mi sie urodzi) to chyba oczywiste jest że lepiej późno niz wcale. Co więcej matka takiego długo wyczekiwanego i upragnionego dziecka na pewno będzie lepszą matką niz jakokolwiek 20-latka. Czego nie da sie powiedzieć o matce, która traktuje dziecko jako zwieńczenie swojego stanu posiadania...
Możliwe, że piszemy o dwóch różnych sytuacjach, tyle że:

a) nie zaznaczyłaś, że piszesz (i potępiasz) akurat o świadomej decyzji posiadacza, ktoremu do osiągnięcia pełnej satysfakcji z dóbr posiadanych potrzeba jeszcze dziecka
b) zdanie "ja wolę mieć matkę i babcię, a nie jedno z drugim" niestety pasuje do obu sytuacji- i do sytuacji czterdziestoletnich posiadaczy, i do pary malżeńskiej walczącej latami o dziecko, którą starania wpędziły w lata
Nie podejmuję się rozstrzygać, kto i dlaczego będzie lepszym rodzicem (są jakieś obiektywne kryteria?). Zresztą najgorsze co może się dziecku przydarzyć to rodzic idealny, ale nie o tym, nie o tym.
Nie wpadaj w pułapkę wartościowania jakości macierzyństwa w zalezności od wieku- to było głowne przesłanie mojego pierwszego postu. Piszac o kobiecie latami walczącej o dziecko i stwierdzając, że finalnie będzie lepszą matką niż "jakakolwiek dwudziestolatka" znów wpadasz w tę samą koleinę.
Są matki walczące latami o ciążę, którym ostateczny sukces przynosi niespełnienie (a to z różnych przyczyn, których omawiać nie będę). Tak samo są matki wpędzone w tę rolę dość przypadkowo, ktore ze zdumieniem stwierdzają po fakcie, że jest to rola napisana idealnie dla nich.
Jednym słowem: w świecie żyjątków nic prócz wyjątków

kerala

Odpowiedz
Gość 2013-11-15 o godz. 22:20
0

Przepraszam, ale tym razem to ja was nie rozumiem
Z czego niby ma wynikac moje przekonanie o własnej nieomylności?? Bo wcale nie odczuwam żebym takie posiadała...

A jesli tłumaczenie tego co autor miał na myśli uważacie za "dorabianie ideologii do własnej tezy" to chyba nie mam co się dalej tu wypowiadać, bo widać zostałam juz zaszufladkowana i nic tego nie zmieni

Odpowiedz
Zła kobieta 2013-11-15 o godz. 19:22
0

kurczak napisał(a):Lady - dokładasz juz ideologię do Twojej tezy.
Myslę, ze nie ma nic bardziej błednęgo niż stwierdzenie, że "lepiej miec dziecko później niż wcale" - nawet jesli będzie wyczekane.
No i pewność, ze taka matka bedzie lepsza matką niż jakakolwiek 20-stolatka.
A już ostatnie zdanie o "zwieńczeniu stanu posiadania"...
I ta forma, przekonanie o własnej niemylności, słuszności stwierdzeń...
Ehhh
Zgadzam się z Kurczakiem

Odpowiedz
Gość 2013-11-15 o godz. 19:10
0

Lady - dokładasz juz ideologię do Twojej tezy.
Myslę, ze nie ma nic bardziej błednęgo niż stwierdzenie, że "lepiej miec dziecko później niż wcale" - nawet jesli będzie wyczekane.
No i pewność, ze taka matka bedzie lepsza matką niż jakakolwiek 20-stolatka.
A już ostatnie zdanie o "zwieńczeniu stanu posiadania"...
I ta forma, przekonanie o własnej niemylności, słuszności stwierdzeń...
Ehhh

Odpowiedz
Gość 2013-11-15 o godz. 18:50
0

Kerala napisał(a):lady_of_avalon napisał(a):Zła kobieta napisał(a):A i jeszcze jedno - chodzę z mamą na zakupy, do kina, na wystawy. Nie wstydzę się jej wieku, nie wstydzę się tego, że nie wie co to iPod. O jakich trudnościach piszesz? O tym, że czasami wypada mi zwolnić kroku, bo mama po prostu nie nadąża? ;) Mi to nie przeszkadza. Grunt, że mogę się zwrócić do niej z każdym problemem, a ona pomoże mi go rozwiązać. 8)
Co kto woli. Ja wolę mieć i matkę i babcię, a nie jedno z drugim ;)
Młode i płodne kobiety mogą mieć różne wyobrażenia oraz opinie na temat późnego macierzyństwa. Ponadto wraz z naszym wiekiem przedefiniowuje się pojęcie "późne macierzyństwo".
Kiedy jednak młoda kobieta okazuje się być niepłodną kobietą, a także staje się coraz starszą kobietą, optyka się jej niespodziewanie zmienia. I- niezwykła rzecz- kryterium "matki i babci w jednym" przestaje być uwzględniane.
Uwzględniane natomiast zostają inne kryteria: rozsądna cena testów owulacyjnych, inseminacji, in vitro, badań hormonalnych, badań genetycznych oraz stosowny wydatek na terapię, bo w tak zwanym międzyczasie może posypać się i jej własna sajko, i dobrostan jej małżeństwa.

kerala
No dobrze, ale zdaje się piszemy o dwóch różnych rzeczach. Ja o kobietach które odkładają decyzję o posiadaniu dziecka na po 40-stce ze względu na własne widzi-mi -się, bo chcę zrobic wcześniej karierę i sie dorobić, a ty o takich które wiele lat sie o dziecko starają i wreszcie im sie udaje. W tej sytuacji (czyli kiedy nie mam wpływu na to kiedy dziecko mi sie urodzi) to chyba oczywiste jest że lepiej późno niz wcale. Co więcej matka takiego długo wyczekiwanego i upragnionego dziecka na pewno będzie lepszą matką niz jakokolwiek 20-latka. Czego nie da sie powiedzieć o matce, która traktuje dziecko jako zwieńczenie swojego stanu posiadania...

Odpowiedz
Zła kobieta 2013-11-15 o godz. 17:52
0

Ja jeszcze tak wtrącę się w temacie podobno dużej różnicy pokoleń. Moja mama jest i była dla mnie idolem pod względem niektórych rzeczy. W wieku 50 kilku lat zrobiła prawo jazdy i zdała jako nieliczna za pierwszym razem. Zdrowie (jest po wylewie) nie pozwala jej już na aż taką aktywnością, ale ja dzieciństwo wspominam dobrze - wyjeżdżałyśmy wszędzie, chodziłyśmy po górach - mama jak mnie urodziła zrezygnowała dla wrzeszczącego bachorka jakim byłam ;) z pracy. Było skromnie, ale było ciepło i dlatego tym bardziej nie mogę krytykować nijak kobiet, które z jakichś powodów chcą/muszą decydować się na macierzyństwo 35+ jak mawia moja mama. ;) Koleżanki się śmiały, że kiedy ona mnie odchowa. No proszę, jednak odchowała. 8) Ha, niektórzy znajomi mówią, czy się nie martwię, że będzie już zbyt zmęczona, aby bawić wnuki. Nie martwię się, bo jeśli kiedyś urodzę to nie będę jej do tego obligowała. Miała już swoje dzieci ;) Ech tak się jakoś rozpisałam... ale generalnie chodziło mi o to, że fajnie mieć starszą mamę. :D

Odpowiedz
Gość 2013-11-15 o godz. 15:49
0

kasia_ewa napisał(a):I nie chcę być czepliwa, bo to nie o to chodzi, ale argumenty Twoje, Lady, do mnie nie przemawiają... Mam rodziców młodych (w 'normalnym' wieku), wyglądających na mniej niż mają... I nie tańczyli na moim weselu - bo ono 'tańczone nie było'... I nie są też od pomagania przy naszym dziecku... a ja nie planuję z nich zrobić niańki dla Zosi. Mają być dziadkami.
moi rodzice maja po 60-tce, do tej pory jezdza na nartach, rowerach, rolkach z wnukami. Poza tym starość to charakter a nie wiek a i do etgo nalezy podejść z szacunkiem.
A tak OT ja na swoim weselu nie zatańczyłam bo mi dysk wyskoczył do srodka i ledwo kaiłam czucie w nogach, byłąm an silnych lekach a miałam dopiero 29 lat 8)

Odpowiedz
Gość 2013-11-15 o godz. 15:23
0

Kiniak napisał(a):A ja się twardo będę upierać przy postępię medycznym
nie dzialajacym niestety na rozkojarzone dwudziestoparolatki ;)

Odpowiedz
Gość 2013-11-15 o godz. 15:17
0

Shiadhal napisał(a):ups, sorry K2, znowu pisze szybciej niz czytam i nie doczytalam ironii...
A ja się twardo będę upierać przy postępię medycznym. :lizak:

Odpowiedz
Gość 2013-11-15 o godz. 14:49
0

ups, sorry K2, znowu pisze szybciej niz czytam i nie doczytalam ironii...

Odpowiedz
Gość 2013-11-15 o godz. 14:48
0

K2 napisał(a):zle czytalas arykul! tam jest wyraznie napisane, ze matki 40latki maja wiekasza szanse (chyba 4 krotnie wieksza szanse) na dozycie 100.
pytanie - skutek czy przyczyna?

tzn czy urodzenie dziecka tak poprawia zdrowie i przezywalnosc - czy fakt, ze 40latka byla w stanie zajsc w ciaze i urodzic dziecko stanowi dowod, ze jej stan zdrowia jest lepszy niz srednia? a takze - sila rzeczy - ze bardziej o siebie dba, bywa u lekarza itp.

tak mi sie nasunelo tylko odnosnie cytowanych danych...

Odpowiedz
Gość 2013-11-15 o godz. 12:17
0

K2 napisał(a):Madeleine napisał(a):No właśnie, ale jeśli ktoś zostaje rodzicem po 40, to bycia dziadkiem/ babcią może nie doczekac (statystycznie rzecz biorąc jest to bardziej prawdopodobne niż w przypadku młodej matki).
zle czytalas arykul! tam jest wyraznie napisane, ze matki 40latki maja wiekasza szanse (chyba 4 krotnie wieksza szanse) na dozycie 100. zakladajac ze ich corki zostana matkami rowniez z wieku 40 lat, to beda mialy okolo 20 lat na nacieszenie sie wnukami. warunki ekonomiczne, socjologiczne, ekologiczne, geograficzne i inne iczne, nie maja tu zadnego znaczenia! 8)
włąsnie, nikt nie bierze pod uwagę wydłużającego się życia, stąd tez coraz więcej kobiet przesuwających decyzję o posiadaniu dziecka bliżej 30-tki albo i 40-tki. Jak patrzę na siebie, widzę że jestem duuużo bardziej poukładana teraz, w wieku lat 30-tu niż jak mialam tych wiosen 21. Bardziej stabilna emocjonalnie, mniej wybuchowa, przewidywalna. Jestem ciepłym workiem sadła na którym moje roczne dziecko może wywalić swoją histerię i wcale mnie to jakoś specjalnie nie denerwuje. Pytanie co bym zrobiła 7 lat temu, jakby mi syn pół dnia wył przy ząbkowaniu...

Odpowiedz
Gość 2013-11-15 o godz. 12:01
0

Madeleine napisał(a):No właśnie, ale jeśli ktoś zostaje rodzicem po 40, to bycia dziadkiem/ babcią może nie doczekac (statystycznie rzecz biorąc jest to bardziej prawdopodobne niż w przypadku młodej matki).
zle czytalas arykul! tam jest wyraznie napisane, ze matki 40latki maja wiekasza szanse (chyba 4 krotnie wieksza szanse) na dozycie 100. zakladajac ze ich corki zostana matkami rowniez z wieku 40 lat, to beda mialy okolo 20 lat na nacieszenie sie wnukami. warunki ekonomiczne, socjologiczne, ekologiczne, geograficzne i inne iczne, nie maja tu zadnego znaczenia! 8)

Odpowiedz
Gość 2013-11-15 o godz. 11:57
0

kasia_ewa napisał(a):Mają być dziadkami.
No właśnie, ale jeśli ktoś zostaje rodzicem po 40, to bycia dziadkiem/ babcią może nie doczekac (statystycznie rzecz biorąc jest to bardziej prawdopodobne niż w przypadku młodej matki).

Odpowiedz
wiewrióra 2013-11-15 o godz. 10:36
0

moja mama urodzila młodszą siostrę w wieku lat 38. Tearz siostra ma 20 mama 60 lat i jakos nie przeszkadza im to latac razem po sklepach z ciuchami, wyjezdzac na wakacje, biegac na spacery.

moja siostra cioteczna urodzila pierwsze dziacko majac 35 drugie majac 37 lat. Teraz jest naprawde super mamą. Wiem ze wcześniej by taką nie była bo zaspokajała ambicje zawodowe.

Moja babcia ma 85 lat i jezdzi autobusami na drugą część Warszawy do rodziny bo ma tyle energii. Chodzi z nami na spacery na dzialce. interesuje sie internetem i tym co sie dzieje na swiecie. Co nowego. Jaka nowa moda jest ;)
Znam babcię koleżanki która w wieku 70 lat siedziala non stop w domu bo mówila ze jest juz stara.

co chce powiedziec przez te historie - ze to nie wiek tylko charakter takiej mamy okresla to czy bedzie miala dobry kontakt z dzieckiem.

Odpowiedz
kasia_ewa 2013-11-15 o godz. 08:57
0

A mnie, w zasadzie, jest wszystko jedno kiedy kobiety mają dzieci ;). W rodzinie mam kilka pań, które dziecko miały właśnie w okolicach 40... Bo tak im się ułożyło życie, bo tak się przytrafiło 8) , bo po prostu tak...
Ze swoimi dziećmi mają dobry kontakt, żadna krzywda im się nie dzieje... a nawet powiedziałabym, że dzieje im się bardzo dobrze z taką dojrząłą mamą. Serio...

I nie chcę być czepliwa, bo to nie o to chodzi, ale argumenty Twoje, Lady, do mnie nie przemawiają... Mam rodziców młodych (w 'normalnym' wieku), wyglądających na mniej niż mają... I nie tańczyli na moim weselu - bo ono 'tańczone nie było'... I nie są też od pomagania przy naszym dziecku... a ja nie planuję z nich zrobić niańki dla Zosi. Mają być dziadkami.

Odpowiedz
Gość 2013-11-15 o godz. 00:12
0

maskot, brak porozumienia pomiedzy matka, a corka moze byc takze wtedy, gdy roznica w wieku wynisi 20 lat. mysle, ze w relacji matka corka "roznica pokolen", "zacofanie technologiczne" czy podejscie do wlasnej estetyki (!), nie maja najmniejszego znaczenia. liczy sie wiez jaka je laczy i swiatopoglad.

Odpowiedz
Gość 2013-11-14 o godz. 23:51
0

Madeleine napisał(a):No wiesz, Nabla - młodocianą matką nie jestem, a ani moja matka, ani teściowa, menopauzy jeszcze nie przeszły. Nie musisz od razu ze skrajności w skrajnośc
Nie o skrajności chodzi, a o własne wspomnienia. Bo mój okres dojrzewania przypadł na kryzys wieku średniego mojej własnej mamy i oj, aż strach wspomnieć 8)

Każdy wiek będzie miał swoje zalety - młodsza matka ma więcej energii ale starsza więcej doświadczenia i cierpliwości. Zbyt indywidualne to jednak, by generalizować, że "późne macierzyństwo to egoizm".

Odpowiedz
Kerala 2013-11-14 o godz. 23:28
0

lady_of_avalon napisał(a):Zła kobieta napisał(a):A i jeszcze jedno - chodzę z mamą na zakupy, do kina, na wystawy. Nie wstydzę się jej wieku, nie wstydzę się tego, że nie wie co to iPod. O jakich trudnościach piszesz? O tym, że czasami wypada mi zwolnić kroku, bo mama po prostu nie nadąża? ;) Mi to nie przeszkadza. Grunt, że mogę się zwrócić do niej z każdym problemem, a ona pomoże mi go rozwiązać. 8)
Co kto woli. Ja wolę mieć i matkę i babcię, a nie jedno z drugim ;)
Kiedyś wolałam grać na fortepianie, ale w wieku 12 lat miałam wypadek i poszły mi trzy ścięgna oraz nerwy w lewej dłoni. I już nie mogłam grać na fortepianie. Mimo rehabilitacji.
Dlaczego o tym piszę?
Bo chcieć i woleć można wiele rzeczy. A potem niektórych się doświadcza, a innych nie.
Młode i płodne kobiety mogą mieć różne wyobrażenia oraz opinie na temat późnego macierzyństwa. Ponadto wraz z naszym wiekiem przedefiniowuje się pojęcie "późne macierzyństwo".
Kiedy jednak młoda kobieta okazuje się być niepłodną kobietą, a także staje się coraz starszą kobietą, optyka się jej niespodziewanie zmienia. I- niezwykła rzecz- kryterium "matki i babci w jednym" przestaje być uwzględniane.
Uwzględniane natomiast zostają inne kryteria: rozsądna cena testów owulacyjnych, inseminacji, in vitro, badań hormonalnych, badań genetycznych oraz stosowny wydatek na terapię, bo w tak zwanym międzyczasie może posypać się i jej własna sajko, i dobrostan jej małżeństwa.
Nie mówię, żeby gloryfikować zjawisko późnego macierzyństwa i udowadniać jego wyższość nad wszystkimi innymi okresami oraz formami rodzicielstwa. Tak samo wczesne macierzyństwo nie jest ani gorsze, ani lepsze.
Po prostu są różne sytuacje życiowe, o których często decyduje nie nasz własny wybór, a sprawa tak abstrakcyjna (w sensie wolicjonalności) jak niedrożność obu jajowodów na przykład.

kerala

Odpowiedz
maskot 2013-11-14 o godz. 22:21
0

Moja siostra jest takim "późnym" dzieckiem-ona ma 16lat,mama 57.może to akurat z charakteru siostry wynika (maksymalna samotnica,skryta,żyjąca w swoim świecie),ale nie mają wspólnych tematów do rozmowy,młoda nigdy nie przyjdzie do mamy tak po prostu siąść i pogadać o wszystkim i niczym itp.jakoś tak nie mają wspólnego języka.
nie mówię,że tak musi być w każdym przypadku-są mamy "na czasie" które świetnie dotrzymują kroku dzieciom :D akurat moja mama w niektórych sprawach jest trochę zacofana,więc rozmowa z nią np. o antykoncepcji nie jest łatwa ;)
a tekst o mamie i babci w jednym to trochę przesada.moim zdaniem dla takiej "późnej" mamy dzieci to dodatkowy kopniak żeby o siebie dbać,zdrowo się odżywiać itp żeby jak najdłużej być młodą :D

Odpowiedz
Zła kobieta 2013-11-14 o godz. 21:52
0

lady_of_avalon napisał(a):Zła kobieta napisał(a):A i jeszcze jedno - chodzę z mamą na zakupy, do kina, na wystawy. Nie wstydzę się jej wieku, nie wstydzę się tego, że nie wie co to iPod. O jakich trudnościach piszesz? O tym, że czasami wypada mi zwolnić kroku, bo mama po prostu nie nadąża? ;) Mi to nie przeszkadza. Grunt, że mogę się zwrócić do niej z każdym problemem, a ona pomoże mi go rozwiązać. 8)
Co kto woli. Ja wolę mieć i matkę i babcię, a nie jedno z drugim ;)
Wiesz co... słów mi w tym momencie zabrakło.

Odpowiedz
Gość 2013-11-14 o godz. 20:39
0

Zła kobieta napisał(a):A i jeszcze jedno - chodzę z mamą na zakupy, do kina, na wystawy. Nie wstydzę się jej wieku, nie wstydzę się tego, że nie wie co to iPod. O jakich trudnościach piszesz? O tym, że czasami wypada mi zwolnić kroku, bo mama po prostu nie nadąża? ;) Mi to nie przeszkadza. Grunt, że mogę się zwrócić do niej z każdym problemem, a ona pomoże mi go rozwiązać. 8)
Co kto woli. Ja wolę mieć i matkę i babcię, a nie jedno z drugim ;)

Odpowiedz
Gość 2013-11-14 o godz. 19:43
0

No wiesz, Nabla - młodocianą matką nie jestem, a ani moja matka, ani teściowa, menopauzy jeszcze nie przeszły. Nie musisz od razu ze skrajności w skrajnośc

Odpowiedz
Gość 2013-11-14 o godz. 19:32
0

lady_of_avalon napisał(a):Poza tym - popatrzcie na to dziecko kiedy ma 20, 30 lat - matka ma wtedy 60-70.
Rozumiem, że lepsza opcja jest taka, gdy okres dojrzewania przypada na menopauzę u matki? Wtedy to dopiero jest jazda

Odpowiedz
Zła kobieta 2013-11-14 o godz. 18:26
0

A i jeszcze jedno - chodzę z mamą na zakupy, do kina, na wystawy. Nie wstydzę się jej wieku, nie wstydzę się tego, że nie wie co to iPod. O jakich trudnościach piszesz? O tym, że czasami wypada mi zwolnić kroku, bo mama po prostu nie nadąża? ;) Mi to nie przeszkadza. Grunt, że mogę się zwrócić do niej z każdym problemem, a ona pomoże mi go rozwiązać. 8)

Odpowiedz
Zła kobieta 2013-11-14 o godz. 18:23
0

lady_of_avalon napisał(a):
Poza tym - popatrzcie na to dziecko kiedy ma 20, 30 lat - matka ma wtedy 60-70. Jaka musi byc między nimi przepaśc pokoleniowa!!

Normalnie strach się bać Lady! lol Wiesz co, jakoś jej nie odczuwam. Uważam, że lepiej być późnym dzieckiem, ale kochanym. Jeśli kobieta jest inteligentna, będzie umiała przekazać takie, a nie inne wartości, to fakt, że ma tyle, a tyle lat nie ma żadnego wpływu na jej dziecko.

Zła kobieta - córka matki, która późno urodziła

Odpowiedz
Gość 2013-11-09 o godz. 14:51
0

Shiadhal napisał(a):
c

no i drugi powod, dla ktorego artykul mi sie srednio podoba - milczace zalozenia bardzo prokonsumpcyjne, niemalze graniczace o potepienie wyboru tworzenia rodziny bez powaznych sum odlozonych na koncie, na etapie dorabiania sie. no i dziecko jako dodatek do kariery, jachtu etc - kolejny etap niby, ale wlasnie ta kolejnosc - ze wszystko juz mam, z rzeczy praktycznie nie mam co wymyslic, to teraz czas na dziecko - mnie osobiscie zdumiewa.
Podpisuje się pod tym obiema rękami 8)

Poza tym - popatrzcie na to dziecko kiedy ma 20, 30 lat - matka ma wtedy 60-70. Jaka musi byc między nimi przepaśc pokoleniowa!! Czy taka matka zatańczy na weselu, czy doczeka wnucząt? A nawet jesli tak, to czy będzie w stanie przy nich pomóc?? Śmiem wątpic... Czy z 40 lat starszą matką mozna pójśc na ciuchy po sklepach , czy na basen, czy na wedrówke po górach??? Na pewno jest o wiele trudniejsze niż przy matce starszej o te dwadzieścia parę lat...

Odpowiedz
Gość 2013-11-09 o godz. 12:44
0

Troche w temacie późnego macierzyństwa:

http://forum.styl.fm/s2/viewtopic.php?t=35348
http://forum.styl.fm/s2/viewtopic.php?t=49124

Odpowiedz
Gość 2013-11-09 o godz. 07:41
0

nie mam raczej nic przeciwko poznemu macierzynstwu (temu kolo 40stki) jako wyborowi indywidualnemu - roznie sie ludziom zycie uklada.

natomiast dziwi mnie promowanie takiego macierzynstwa jako szerszego trendu - a takze (nie)odpowiedzialnosc autora artykulu.

co z tego, ze 40stolatka moglaby byc swietna matka, jesli bedzie w tym wieku miala znacznie wieksze problemy z zajsciem w ciaze (i mniej czasu na ew. leczenie), niz gdyby zajela sie tym tematem 10 lat wczesniej?

co z tego, ze moglaby byc skrajnie nieegoistyczna (to wartosci? wydaje mi sie, ze istnieje cos takiego jak 'zdrowy egoizm') i cierpliwa - jesli marzac jak kazda matka o urodzeniu zdrowego dziecka, jednoczesnie taka decyzja o wieku zwieksza ryzyko wad genetycznych?

wydaje mi sie zafalszowaniem, ze ten artykul przynajmiej tych dwoch kwestii i przynajmniej pobieznie nie porusza - caly czas mowi sie o b. korzystnym, korzystniejszym nawet niz u mlodszych kobiet, wplywie urodzenia dziecka na zdrowie matki - o dziecku ani slowa.

no i drugi powod, dla ktorego artykul mi sie srednio podoba - milczace zalozenia bardzo prokonsumpcyjne, niemalze graniczace o potepienie wyboru tworzenia rodziny bez powaznych sum odlozonych na koncie, na etapie dorabiania sie. no i dziecko jako dodatek do kariery, jachtu etc - kolejny etap niby, ale wlasnie ta kolejnosc - ze wszystko juz mam, z rzeczy praktycznie nie mam co wymyslic, to teraz czas na dziecko - mnie osobiscie zdumiewa.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie