Styl.fm - Magazyn o modzie i urodzie

Zgłoś naruszenie


Proszę uzupełnić wszystkie pola.

Pytania » Czas wolny
  • Gość 2010-03-24 o godz. 02:53, odsłony: 14327 0

    Wypada czy nie wypada przy mężu/żonie???

    Przeglądam własnie zasoby internetu i natknęłam się na dyskusję na temat zachowań malżonków.
    Jedni są zbulwersowani, jak można przy meżu chodzić w szlafroku, wałkach, jak można beknąć czy puścić bąka, jak można wejśc do łazienki, gdy mąż się kąpie i np myć w tym czasie zęby?

    Inni uważają,że to żaden roblem.

    Kiedyś syarsza koleżanka, (po 50) opowiedziała mi historię:

    Były dwa małżeństwa, w których mężowie wyjeżdzali w delegacje.
    Jedna żona gdy wiecziała,że mąz ma już wrócić sprzątała cały dom, gotowała ulubione dania mężowi, przez co nie miała zcasu zadbac o sebie i witała go w wyglancowanym mieszkaniu pełnym zapachu wypieków i oboadku.
    A druga w tym zcasie szła na masaż, do kosmetyczki, na zakupy. Kupowała bielize w którą się ubierała na przyjazd męża.
    I tak odpicowana,ale z domu niezbyt ogarniętym i pustą lodówką go witała.

    I..
    pierwszy mąz był zadowolony, bo bylo ladnie, schludnie i smacznie,ale musiał iść do burdelu sie wyzyć.. bo cóz tu mówić żona nie pociagała go już..
    natomiast drugi zatrrudnił..sprzataczkę..

    To tylko naciągana opowieść, która miala nam(bo byłysmy z koleżanką u tej koleżanki) wyjasnić jak mamy się zachowywac . Obie brałyśmy ślub tego samego dnia z koleżanką i jako ona starsza i doświadczona udzieliła nam małych porad ;)

    Najlepiej byłoby wypośrodkowac to wszytsko.

    Jak myślicie?

    Odpowiedzi (191) Kategoria: Czas wolny Ostatnia odpowiedź: 2010-04-14, 14:16:18 Tagi: , ,

Odpowiedz
Dodaj odpowiedź
Najnowsze / Najstarsze

Wybrana odpowiedź

Najwyżej ocenione odpowiedzi

Odpowiedzi

kasia_ewa 2010-03-24 o godz. 03:53 0

No w tej kwestii, jak wszędzie, wskazany jest umiar... ;)

To, że przy mężu pochodzę w szlafroku, wejdę do łazienki po coś jak ten bierze prysznic czy się goli (lub odwrotnie) nie jest dla nas ani problemem samo w sobie, ani problemotwórcze ;)

Mąż wyjeżdża i sporo czasu spędza poza domem, ale jak wraca, to i w domu błyszczy, i ugotowane, a ja zrobiona na bóstwo ;), tak więc można 8) .
Teraz jednak odpuszczę sobie gruntowne porządku (zostawię Jemu), wymyślne potrawy (zrobię jakąś zapienkankę, bo tego mu tam najbardziej brakuje), ale na bóstwo się zrobię ;), bo na to jeszcze siłę znajdę 8)

Saurelin 2010-03-24 o godz. 03:59 0

Meza zaprzegam do czesci obowiazkow domowych - w koncu oboje pracujemy taki sam czas, oboje sie uczymy

zadarza mi sie chodzi w szlafroku, w maseczke, w dresach - jemu zreszta tez.
od czasu do czasu sie oboje odstawiamy, albo tylko ja, ale wychodze z zalozenia ze nie jest to najwazniejsze
gole sobie nogi przy nim, wykonuje rozne zabiegi pielegnacyjne - a on najczesciej pyta po co to, albo jak to zrobic, albo czy on tez musi itd.
na szczescie mamy 2 lazienki i obie z wc, wiec jesli jedno bierze kapiel albo prysznic to 2 lazienka jest w tym czasie wolna
choc bardzo lubie wspolne prysznice ;)

Gość 2010-03-24 o godz. 04:02 0

Moj mąz nigdy nie przepadał, gdy chodziłam uamlowana, lub gdy chodze w obcasach.
Njabardziej lubi mnie na luzie, co wielokrotnie powtarza.
A juz jak bluzę z kapturem zaloze i jakieś wygodne adidaski to on jest zachwycony.
Bylebym spódnic nie zakładala..ale za to górę mam niczego sobie i dekoldy wskazane ;)

Ja lubie porządek, więc u nas jest zawsze czytso.
W szalforku paraduje a i owczem,ale wieczorem po kąpieli. Zresztą szlafrok dostałam w prezencie od męża. Zawsze patrzya nam mnie pytająco czy pod tym szlafrokiem jest cos czy nie...więc..

A bekanie?a owadowanie? cóż.. nam to nieszczególnie przeszkadza.
Mówimy przepraszam i tematu nie było.

Gość 2010-03-24 o godz. 04:40 0

Nogi to i mąż mi potrafi ogolić ;)

Ogólnie - z umiarem. Wszelkie cielesno-obrzydliwe rzeczy dopuszczalne są jedynie w wypadku choroby. Codzienność to czysty strój, włosy i mieszkanie, jarzynowa na stole, szlafrok w żyrafy i bawełniana bielizna. Do tego dodatki w postaci szpilek, koronek, wina i małży co jakiś czas - i jakoś się kręci.

fjona 2010-03-24 o godz. 07:09 0

generalnie popełniamy z mężem wszystkie małżeńskie"gafy" i chyba nam to zbytnio nie przeszkadza.
teraz mój mąż nie jeździ nigdy w delegacje ale nie wyobrazam sobie żebym sprzątała wszystko na jego powrót. prędzej odstawiłabym sie na dobry sexik ;)
niestety nie dbam o siebie za bardzo :( może jak kiedyś wyjdę z ciążowo-dzieciowego uziemienia to coś z tym zrobię bo mąż lubi jak ładnie wyglądam, szczególnie jak gdzieś idziemy.

aga_terve 2010-03-24 o godz. 07:12 0

i co mąż mnie zostawi, bo zawsze kąpiemy się razem, golimy się razem i myjemy razem zęby?

jop 2010-03-24 o godz. 09:14 0

Bedac nastolatka biegalam po domu w maseczce na twarzy i moj tata dal mi rade, ktorej raczej przestrzegam: "nie pokazuj sie mezczyznie w czyms takim na twarzy". ;)
Mimo tego, ze jestesmy wyluzowani i bardzo sie sobie podobamy, to jednak pewnych rzeczy staramy sie nie robic.
Niby pieknie wygladam bez makijazu, ale uwielbiam to jego spojrzenie przed moim wyjsciem ;)

Gość 2010-03-24 o godz. 09:41 0

Po domu zdarza mi sie chodzic w szlafroku, w wałkach. Bez makijazu jak zwykle. Mąż gania w spodenkach i obcina paznokcie przy szanownej pani. I co? Nic. Cała reszta jakoś odruchem odbywa sie w samotnosci wiec te drobne mnie nie ruszaja. Nie właze mu do łazienki, chyba ze kapiel jest wspólna i bardzo sie staram powstrzymac notoryczne ciążowe odbijanie.

Gość 2010-03-24 o godz. 09:43 0

nic co ludzkie nie jest nam obce? ;)

poohatka 2010-03-24 o godz. 12:15 0

Justyna82 napisał(a):nic co ludzkie nie jest nam obce? ;)
nam nie jest - i jakoś nam to specjalnie nie przeszkadza :) mężowi nie przeszkadzają moje zabiegi kosmetyczne, a mnie jego :)

Gość 2010-03-24 o godz. 12:35 0

A właśnie my najbardziej lubimy rozmowy "świeżo po pracy" toczone w łazience w trakci prysznica lol Mąż widział mnie w bardzo różnych sytuacjach, strojach, makijażach itp. i zawsze twierdzi, że najbardziej podobam mu się tuz po przebudzeniu.

A moim zdaniem - wszystko z umiarem, zarówno w jedna jak i drugą stronę.

kkarutek 2010-03-24 o godz. 21:30 0

mój mąż też mnie widział w takich różnych stanach, strojach, sytuacjach że już dawno mógł mnie rzucić :) ale nadal twierdzi że absolutnie mu się podobam. Oczywisćie lubi jak jestem zadbana ;)
A rozmowy - najlepsze rano w łazience - on się goli, ja myję zęby, on w szlafroku, ja półubrana, itd lol

Kinia Jones 2010-03-24 o godz. 21:41 0

Szczerze mówiąc nie za bardzo wyobrażam sobie jakby to miało wyglądać technicznie żeby mąż nie widział mnie np. w szlafroku :o Że niby co? Że miałabym np. w weekend wstawać godzinę przed nim, robić się na bóstwo i taka piękna i pachnąca iść do sypialni i go budzić lol
Ja lubię w sobotę to poranne błogie lenistwo, kiedy nigdzie się nie spieszę, kiedy opatulona w szlafrok piję kawę a potem razem jemy śniadanie :)

Do łazienki jak on bierze prysznic, jak się goli, też wchodzę. I jest to dla mnie naturalne. Wręcz zastanawiam się co w tym niby miałoby być złego

becja 2010-03-24 o godz. 21:46 0

Mój mąż widział mnie podczas porodu... :o
i zdecydował się na powtórkę lol

Gość 2010-03-24 o godz. 21:47 0

Justyna82 napisał(a):A bekanie?a owadowanie? cóż.. nam to nieszczególnie przeszkadza.
Mówimy przepraszam i tematu nie było.

Dla mnie absolutnie niedopuszczalne, w żadnym towarzystwie. Poza wspomnianym wyżej wypadkiem choroby.

Mała 2010-03-24 o godz. 22:20 0

U nas wszystko jest w granicach - nazwijmy to - dobrego smaku.
Jesli chodzi o wyglad, paradujemy polubrani, ja bez makijazu, maz sie przy mnie goli (choc ja staram sie nie golic w jego obecnosci). Bardzo lubie, gdy podczas mojej kapieli, maz siedzi obok na klapie sedesu i sobie rozmawiamy :)
Nie zalatwiamy sie w swojej obecnosci, nie bekamy, nie puszczamy bakow... Bliskosc - jak najbardziej i przez to, ze akurat tych "przyjemnosci" sobie oszczedzamy, nie sprawia, ze czuje sie od niego oddalona :)

Gość 2010-03-24 o godz. 22:33 0

Kinia Jones napisał(a):Szczerze mówiąc nie za bardzo wyobrażam sobie jakby to miało wyglądać technicznie żeby mąż nie widział mnie np. w szlafroku :o
No, trzeba by mieszkac w innym skrzydle pałacu. 8)

Gość 2010-03-24 o godz. 22:37 0

To my jesteśmy nienormalni chyba. Zresztą już dawno stwierdziliśmy, że jesteśmy zboczeni. Bo bardzo często drzwi do wc są otwarte, kiedy jedno z nas korzysta. A w puszczaniu bąków robimy sobie czasem konkursy
No to teraz żadna się do mnie nie odezwie, hahhahaha

Kinia Jones 2010-03-24 o godz. 22:44 0

Maura napisał(a):Kinia Jones napisał(a):Szczerze mówiąc nie za bardzo wyobrażam sobie jakby to miało wyglądać technicznie żeby mąż nie widział mnie np. w szlafroku :o
No, trzeba by mieszkac w innym skrzydle pałacu. 8)

Taaak, mieć dwie sypialnie i w ogóle spotykać się tylko wieczorami na eleganckich kolacjach lol

becja 2010-03-24 o godz. 22:56 0

Kinia Jones napisał(a):Maura napisał(a):Kinia Jones napisał(a):Szczerze mówiąc nie za bardzo wyobrażam sobie jakby to miało wyglądać technicznie żeby mąż nie widział mnie np. w szlafroku :o
No, trzeba by mieszkac w innym skrzydle pałacu. 8)

Taaak, mieć dwie sypialnie i w ogóle spotykać się tylko wieczorami na eleganckich kolacjach lol

no co Wy?
wystarczy nie mieć szlafroka lol
ja nie posiadam 8)

becja 2010-03-24 o godz. 23:02 0

Kinia :D Gratulacje!

Gość 2010-03-24 o godz. 23:05 0

Trzeba się chować po katach, jak jesteś w szlafroku lub bez makijażu.

Gość 2010-03-25 o godz. 00:18 0

Specjalnie prysznic dwuosobowy budowałam i wanne dwuosobową zakupiłam -
więc nienormalne byłoby dla mnie teraz korzystanie z nich jednoosobowo lol

Szlafroka nie posiadam - ale pidżamek nieseksownych (za to wygodnych) od groma.
I paraduje w nich radośnie 8)

Wałków nie noszę - ale maseczki jak najbardziej - i nawet jak mam nastrój to męża wysmarowuję 8)
Nogi czasami w jego towarzystwie depilowałam
A w ciązy to nawet usiłowałam go zmusić do pomocy w tej depilacji - ale łapki mu za bardzo sie trzęsły lol

Maluję sie od wielkiego dzwonu - i to nieudolnie
Na co dzień - szlachetna naturalność rządzi ;)

Co do korzystania z WC to nieeee, jakieś granice prywatnosci muszą być...
Z bąkami podobnie - udajemy nawzajem, że nas to nie dotyczy i pomykamy do łazienki ;)

A i jedną dodatkową schize mam - nie pozowole się nigdy "podejrzeć" w samych podkolanówkach tzw. antygwałtach lol

Tak generalnie to chyba duzo zalezy też od tego, czego się oczekuje od partnera/ męża.
Gdybym oczekiwała, że będzie po domu chodził w wyprasowanej koszuli i spodniach,
że będzie codziennie sie golił i przez pierwszym porannym pocałunkiem leciał umyć zęby,
to sama pewnie tez musiałabym dać od siebie nieco więcej 8)

A skoro mi nie przeszkadza weekendowe poranne paradowanie w bokserkach (albo bez ) czy dwudniowy zarost,
to czuje sie rozgrzeszona w temacie maseczek czy depilacji ;)

kurupira 2010-03-25 o godz. 00:32 0

a my z mężem puszczamy przy sobie bąki..... i wcale się z tego powodu nie bulwersujemy, wręcz przeciwnie - śmiejemy się i przezywamy pieszczotliwie śmierdzioszkami. A co do szlafroku..... przy mężu zdaża mi się chodzić i bez niego.... a mąż wcale nie nażeka :yawinkle:

Callista 2010-03-25 o godz. 00:57 0

U mnie jeszcze nie mąż a już mnie widział w maseczce (kiedyś nawet we dwoje siedzieliśmy w maseczkach :) ). W papilotach też, bo jak mam całą noc na głowie to musielibyśmy oddzielnie spać. Co do kąpieli i korzystania z wc. Czasem przy nim korzystam, on też. A myjemy się zawsze razem. W domu uwielbiam być naturalna, więc maluję się tylko do wyjścia.

Jo76 2010-03-25 o godz. 03:46 0

natalia25 napisał(a):
Pamiętam czyjeś słowa, że koniec małżeństwa zaczyna się wlaśnie tam gdzie ida baki pod wspólną kołdrą, albo komuśnie chce się nawet zamknąć drzwi od lazienki. Jakoś wziełam to sobie do serca lol lol lol

A gdzie te baki maja isc? Korek na noc?
Drzwi do lazienki zamykam jak ide na dluzej, facet nie zamyka... nie czuje potrzeby ogladania go na sedesie, ale tez nie wydaje mi sie to szczegolnie straszne.
Mieszkamy razem, w malym mieszkaniu i obydwoje jestesmy swiadkami pielegnacyjnych zabiegow drugiego. Kapiemy sie razem, albo jedno siedzi w wannie, a drugie na sedesie (zamknietym) i gadamy. Jestem swiadoma, ze moj mezczyzna trawi, wydala i sie brudzi. Nie jest z plastiku

Ostatnio zostalam przylapana na goracym uczynku pillingowania sie kawa (przepis z forum)... przyszly malzonek prawie zszedl ze smiechu , ale mnie jeszcze nie porzucil ;)

Gość 2010-03-25 o godz. 03:55 0

Nie ma u nas problemu z zamykaniem drzwi bo i ch zwyczjnie nie ma w łazience, z której namiętnie korzystamy 8)
A dwuosobowe wanny i prysznice, to jest to ;)

Gość 2010-03-25 o godz. 03:59 0

przysięgaliśmy sobie 'w zdrowiu i w chorobie', tak jakoś naturalnie doszedł do tego zdrowy, ale jednak poród ;)

to czymże przy tym jest fizjologia na codzień?

ale oczywiście szanuję, jeśli ktoś ma uzgodnioną z partnerem inną wersję tego życia codziennego i woli się z częścią objawów cielesności ukrywać - my po prostu nie widzimy takiej potrzeby.

tygrysica 2010-03-25 o godz. 04:50 0

kąpiele, maseczki, peelingi itp. to mogę robić w towarzystwie faceta...

ale wc to inna sprawa - nie chcę być wtedy widziana i ja nie chcę widzieć kogoś w trakcie..

Gość 2010-03-25 o godz. 04:57 0

No psy też się chowają za rzaczkiem by ich nikt nie widział. To podobno kwestia jakiegoś tm instynktu, ze kucająć w pałąk jesteśy bezbronni wobec ataku drapieżnika :lizak:

Gość 2010-03-25 o godz. 05:11 0

My z moim skrabem nie wstydzimy się siebie, chociaż nie jesteśmy jeszcze małżeństwem (ale to się niedługo zmieni :)) Nie potrzebna nam fałszywa ogłada i skromność, aczkolwiek są granice których nie przekroczę nigdy - nie pozwolę się oglądać na wc ... mikomu

Gość 2010-03-25 o godz. 05:21 0

Mój Mąż jest osobą, w której towarzystwie zachowuje się najbardziej swobodnie. Nie mam obiekcji zadać mu np. idiotycznego pytania (obnażającego jakieś braki wiedzy), którego za nic w świecie nie zadałabym komukolwiek innemu. Nie kryję się po kątach w momentach „niewyjściowych”.
Kwestie fizjologiczne nie stanowią problemu - być może dlatego, że żadne z nas nie cechowało się nigdy podejściem naturalistycznym.
W szlafroku chodzę, a jakże ;). Jest ponoć bardzo sexi.
Ani Mąż ani ja nie zniechęcamy się do siebie w okresach niedyspozycji - kiedyś przetrwałam kilka dni z moim chorowitkiem leczącym się li tylko czosnkiem… to dopiero było poświęcenie.

Gość 2010-03-25 o godz. 05:35 0

Zuz u nas jeśli któreś leczy się czosnkiem to wtedy to drugie też się nim obrzera dla towarzystwa i sprawa rozwiązana ;)

Gość 2010-03-25 o godz. 05:41 0

Oj Martuś... to były kosmiczne ilości. Wyobraź sobie, że leżąc obok aż oczy piekły... i to skóra wydzielała ten zapach.

Gość 2010-03-25 o godz. 07:33 0

A ja szczerze i naiwnie pytam, bo kompletnie nie rozumiem: co złego/niewłaściwego/ dziwnego jest w korzystaniu razem z łazienki?! (nie wc) Myciu razem zębów?! Wchodzeniu do łazienki, kiedy druga osoba bierze kąpiel?! Wyjaśnijcie mi, bo spotkałam się w internecie z opiniami, jakie to jest straszne i w ogóle be i prawie że zakrawa o rozwód .... A ja serio chyba niekumata jestem i nijak nie rozumiem.... :o

(a w szlafroku chodzę codziennie rano i mąż zawsze się zachwyca i zaczepia i zagaduje, i mówi, że słodko wyglądam, i że to najlepszy prezent, jaki w życiu dostałam... od niego 8) )

Gość 2010-03-25 o godz. 07:59 0

Kiniak napisał(a):Nie ma u nas problemu z zamykaniem drzwi bo i ch zwyczjnie nie ma w łazience, z której namiętnie korzystamy 8)
A dwuosobowe wanny i prysznice, to jest to ;)

jestem zdziwiona, a jak np. przyjda goście, to ze sie tak wyraże sikają bez drzwi ?

to krępujące.

rytka_25 2010-03-25 o godz. 08:09 0

WC jest dla mnie sprawą zamkniętą i to dosłownie, nie ma bata, aby mi ktoś wchodził do ubikacji, albo ja komuś kiedy jest zajęta 8) Mąż nie stanowi tu wyjątku. Całkowicie odmienna sytuacja jest w przypadku wszelkich mnie lub bardziej wyszukanych zabiegów kosmetycznych, które mają miejsce w łazience ... uwielbiam jak sobie nawzajem przeszkadzamy bo jest za mało miejsca, lub w tym akurat pomieszczeniu i w tej chwili musimy obgadać jakąś sprawę ... 8)

Podobnie jak u Aniraka obowiązuje bezwzględny zakaz "objawiania" się w antygwałtach męzowi i sobie przed lustrem ;)

Gość 2010-03-25 o godz. 09:27 0

Justyna82 napisał(a):a jak np. przyjda goście, to ze sie tak wyraże sikają bez drzwi ?
Mogą nie sikac w ogóle. :lizak:

Alma_ 2010-03-25 o godz. 09:38 0

Jo76 napisał(a):Ostatnio zostalam przylapana na goracym uczynku pillingowania sie kawa (przepis z forum)... przyszly malzonek prawie zszedl ze smiechu , ale mnie jeszcze nie porzucil ;)
No to się nie wyłgasz, jak będzie przetykał kolanko pod wanną z fusów kawowych - wiem z autopsji lol

Podpiszę się pod Anirrak, natalią i linią "umiarkowaną" ;)
Żadnej fizjologii, jeśli naturalność, to za z ładniejszej strony.

Tylko zapach czosnku nie wazi mi ani odrobinę 8)

Gość 2010-03-25 o godz. 10:43 0

Justyna82 napisał(a):Kiniak napisał(a):Nie ma u nas problemu z zamykaniem drzwi bo i ch zwyczjnie nie ma w łazience, z której namiętnie korzystamy 8)
A dwuosobowe wanny i prysznice, to jest to ;)

jestem zdziwiona, a jak np. przyjda goście, to ze sie tak wyraże sikają bez drzwi ?

to krępujące.

moze maja 2 lazienki, to sie zdaza

Gość 2010-03-25 o godz. 10:48 0

Justyna82 napisał(a):Kiniak napisał(a):Nie ma u nas problemu z zamykaniem drzwi bo i ch zwyczjnie nie ma w łazience, z której namiętnie korzystamy 8)
A dwuosobowe wanny i prysznice, to jest to ;)

jestem zdziwiona, a jak np. przyjda goście, to ze sie tak wyraże sikają bez drzwi ?

to krępujące.

Dla Gości jest toi toi przed domem, jeśli już musisz wiedzieć

xandra 2010-03-25 o godz. 10:48 0

a u nas sie drzwi od łazienki popsuły ;)
osuneły sie dziadygi a na razie nie mamy kasy na nowe wiec jak ktos przychodzi to mowimy w czym rzecz i ze nikt mu nie wejdzie ;) i zamykamy drzwi do duzego pokoju (tu drzwi działają ;) )

co do innych ;)
baczki bywają, odbicie tez po dobrym obiadku - przepraszamy i tyle, nie ma co z tego jazdy robic, nie robimy tego na złosc sobie
a koszulce i dresie czasem chodze, chocby teraz bo mnie korzonki połamały i wole sie ciepło ubrac i zaraz połozyc
nieumalowana tez czesto chodze, bo P tak lubi
ale umalowaną tez lubi, na wyjscia ;)

umiar, przede wszystkim :D

Gość 2010-03-25 o godz. 10:50 0

Regelinda napisał(a):Justyna82 napisał(a):Kiniak napisał(a):Nie ma u nas problemu z zamykaniem drzwi bo i ch zwyczjnie nie ma w łazience, z której namiętnie korzystamy 8)
A dwuosobowe wanny i prysznice, to jest to ;)

jestem zdziwiona, a jak np. przyjda goście, to ze sie tak wyraże sikają bez drzwi ?

to krępujące.

moze maja 2 lazienki, to sie zdaza

Jak widzisz, myślenie Justynę boli :lizak:

Gość 2010-03-26 o godz. 00:08 0

baaardzo ciekawy temat, bardzo ;)
dla nas wszelkie zachowania typu bekanie, pierdzenie odpadają. Rozumiem - każdy musi to robić ale niekoniecznie w towarzystwie. Dla mnie zdecydowanie są granice dobrego smaku. Niestety mam dość pokręcony system skojarzeń - czasem osoba kojarzy mi się z jakąs gafą itp. Na serio nie chciałabym żeby ktoś mi się z pierdzeniem kojarzył, a już na pewno nie mój mąż. Nie chodzę w domu w maseczkach, szlafroka używam rzadko, paznokcie obcinam w łazience.
Mycie zębów, kąpiel itp nie są dla mnie czynnościami wstydliwymi. Ot jak polewanie kwiatków czy zamykanie drzwi.
Nie wiem czy tylko ja tak mam ale widok faceta w skarpetkach i bieliźnie doprowadza mnie do spazmatycznego śmiechu, pozbawia go wszelkiego uroku i w ogóle. Niech sobie nosi - nie będę zabraniać - ale pokazywać mi sie w tym nie musi. Za nic na świecie nikt mnie nie zobaczy w podkolanówkach i różnych takich. Jakis krytycyzm jeszcze w sobie mam.
I to nie chodzi o to jak ktoś mnie w tym odbiera, tylko jak ja siebie w tym postrzegam.

Gość 2010-03-26 o godz. 00:15 0

natalia25 napisał(a):Ale ja to w ogole mam zdrowy film w tym względzie. Krępuje mnie na maksa sytuacja kiedy ktoś w toalecie np. w centrum handlowym mógłby usłyszeć jak sikam Choć wiadomo po co tam weszłam lol lol
taka moja paranoja

Mam to samo, w centrum handlowym skozystam z toalety jak jest pusto.

DobraC 2010-03-26 o godz. 00:20 0

Ajka napisał(a):natalia25 napisał(a):Ale ja to w ogole mam zdrowy film w tym względzie. Krępuje mnie na maksa sytuacja kiedy ktoś w toalecie np. w centrum handlowym mógłby usłyszeć jak sikam Choć wiadomo po co tam weszłam lol lol
taka moja paranoja

Mam to samo, w centrum handlowym skozystam z toalety jak jest pusto.

o kurcze. a yslalam ze ja jestem pokrecona. milo mi w towarzystwie ;)

kapiel tak (nawet wspolna). mycie zebow tak. ale drzwi od toalety oboje zamykamy starannie. jesli K jest w sypialni jak sie ubieram to najpierw zakladam spodnie a potem podkolanowki (bo po co mu antygwaltki upojne pokazywac).
troche mi trudniej teraz przy malym dziecku jakos wygladac. zwlaszcza przy ulewajacym dziecku....

Gość 2010-03-26 o godz. 00:29 0

Mając na uwadze ten wątek, paradując rano w "górze", bez spodni, w podkolanówkach (co prawda nie klasycznych antygwałtach, ale zawsze) spytałam Męża czy to dla niego obrzydliwe. Spojrzał się na mnie wzrokiem "ale o co chodzi"...

Gość 2010-03-26 o godz. 00:29 0

Do męża mam pełne zaufanie - przeżyliśmy już wspólny poród i niec co ludzkie nie jest nam obce ;)
Nie znaczy to jednak, że WSZYSTKO musimy robić razem. Mycie zębów i kąpiele owszem, cała reszta raczej w pojedynkę ;) Wydaje mi się, że są sprawy, które należy załatwiać samemu ;)
Ale wiem, że gdyby coś się zdarzyło, gdyby nam się wymksnęło, gdyby trzeba było pielęgnować chorego współmałżonka nie byłoby to dla mnie, ani dla męża problemem.
Ach! I jak Dobra najperw zakładam spodnie ;)

Gość 2010-03-26 o godz. 02:43 0

natalia25 napisał(a):Krępuje mnie na maksa sytuacja kiedy ktoś w toalecie np. w centrum handlowym mógłby usłyszeć jak sikam Choć wiadomo po co tam weszłam lol lol
taka moja paranoja

ma dokładnie to samo

Gość 2010-03-26 o godz. 02:51 0

Moim zdaniem kocha się człowieka za to jaki jest, a nie za to jakie nosi skarpetki. Mój narzeczony często mi powtarza że chce wyjść za mnie a nie za tonę kremów i tusz do rzęs...

Przyznam, że moj skrab w skarpetkach i luźnych bokserkach wygląda komicznie, ale to jest własnie fajnie - iśc przez zycie z poczuciem humoru :) :) :)

Moja babcia wstawała każdego dnia przez całe swoje życie przed dziadkiem (ok. 3 nad ranem) żeby się odświezyc, pomalować - żeby nie widział jej nieumalowanej i nieuczesanej... nigdy nie była szczęścliwa, dziadek zresztą też, bo na pogrzebie babci płakał i mówił że nigdy nie udało mu się poznac prawdziwej Hanki...

Gość 2010-03-26 o godz. 03:12 0

katarzyna weź nie żartuj :) ja tam widzę różnicę pomiędzy wstawaniem o 3 rano i robieniem się na bóstwo a celowym eliminowaniem niektórych sytuacji, w których po prostu źle się czuję. wstawanie o 3 nad ranem wymagałoby ode mnie wielkich poświęceń a niepierdzenie przy mężu niekoniecznie. Tak dla ścisłości.

Pewnie każdy chce czegoś innego - ja nie chcę się śmiać ze swojego męża. Od tego są komedie.

Aguus 2010-03-26 o godz. 03:24 0

Nie krepujemy sie przy sobie w ogole.Aczkolwiek nie widze "potrzeby" np wspolnego korzystania z toalety ;) Podczas prysznicu wchodzimy sobie do lazienki,w domu chodzimy w dresach bo tak nam wygodnie. Wczoraj zapytalam meza o bekanie itp,a wlasciwie powiedzialam mu "wiesz,ze niektore malzenstwa tego przy sobie nie robia? lol " .Bo dla nas bylo naturalne,ze tak jest.Stwierdzilismy,ze nas to nie krepuje.Oczywiscie wszystko w granicach rozsadku,bo odbicie sie po jedzeniu,a chamskie bekanie to dla mnie roznica.

Akna74 2010-03-26 o godz. 03:28 0

chmm to my jacys obrzydliwi chyba jestesmy. U nas dzrwi od łazienko-ubikacji są ciagle otwarte....

Gość 2010-03-26 o godz. 03:43 0

U nas odpada wzajemne uczestniczenie we własnej fizjologii. Cała reszta, czyli też obcinanie paznokci, chodzenie z maseczką na twarzy, chodzenie w bieliźnie lub bez ;) itp. jest dopuszczalne i dla nas jak najbardziej normalne.

Gość 2010-03-26 o godz. 03:53 0

Ja to nawet bez bielizny przy mężu chodzę... Ciekawe czy go brzydzi brzuch ciążowy? 8)

Alma_ 2010-03-26 o godz. 03:56 0

Fizjologia to dla mnie hardcore zupełny, nie będę nawet zadawać pytań, bo i tak nie zrozumiem odpowiedzi.
Ale powiedzcie mi, co powoduje, że obcinacie paznokcie, depilujecie się czy dokonujecie innych równie mało estetycznych zabiegów higienicznych przy innych? Serio pytam, nie rozumiem - po co? Przecież to żadna przyjemność, taki widok. Ja jakoś szczególnie się z tym nie kryję, ale wychodzę jednak do łazienki, do której każde z nas ma w zwyczaju pukać. I o ile nie mam problemu z myciem zębów podczas prysznica, to jednak większość zabiegów higienicznych staram się wykonywać w samotności.

Gość 2010-03-26 o godz. 03:56 0

Generalnie mój mąż jest obecny w całym moim życiu i oby tak zostało na wieki wieków. W związku z tym nie ukrywam się przed nim z obcinaniem paznokci czy szorowaniem zębów. Zresztą, zawsze wtedy wyskakują jakieś mega pilne rzeczy do obgadania/pokazania/posłuchania. Poza tym Paweł własnoręcznie obcinał mi paznokcie, jak brzuch z Maćkiem w środku skutecznie mi to uniemożliwiał. Ani Paweł, ani ja nie byliśmy specjalnie skrępowani tą sytuacją.
Fizjologia też nie stanowi jakiegoś specjalnego tabu, ale też nie ma jakiegoś przyjętego zwyczaju, że trzeba robić "TO" zawsze razem. W każdym razie, jak się zdarzy, to tragedii nie ma.

Natomiast co do załatwiania się w galeriach handlowych, to ja mam jakiś syndrom, który powoduje, że ZAWSZE muszę skorzystać z toalety. Wchodzę np. do Ikei i pierwsze kroki kieruję do WC, bo po prostu muszę. Dodam, że jak wychodzę z domu, to nic nie zapowiada nadchodzących "wydarzeń" ;)

Gość 2010-03-26 o godz. 04:13 0

Alma_ napisał(a):Fizjologia to dla mnie hardcore zupełny, nie będę nawet zadawać pytań, bo i tak nie zrozumiem odpowiedzi.
Ale powiedzcie mi, co powoduje, że obcinacie paznokcie, depilujecie się czy dokonujecie innych równie mało estetycznych zabiegów higienicznych przy innych? Serio pytam, nie rozumiem - po co? Przecież to żadna przyjemność, taki widok. Ja jakoś szczególnie się z tym nie kryję, ale wychodzę jednak do łazienki, do której każde z nas ma w zwyczaju pukać. I o ile nie mam problemu z myciem zębów podczas prysznica, to jednak większość zabiegów higienicznych staram się wykonywać w samotności.

Bo jestem u siebie w domu i nie zamierzam się bunkrowac w łazience, tylko po to aby zrobic sobie maseczkę czy obciąć pazurki...

Jestem tylko człowiekiem, więc "nic co ludzkie nie jest mi obce". :lizak:

Gość 2010-03-26 o godz. 04:14 0

KatarzynaN. napisał(a):Jestem tylko człowiekiem, więc "nic co ludzkie nie jest mi obce". :lizak:
W sumie gość też człowiek.. zacznę się rozbierać przy gościach 8)

Gość 2010-03-26 o godz. 04:25 0

To w cale nie jest głupi pomysł :P

Gość 2010-03-26 o godz. 04:26 0

KatarzynaN. napisał(a):To w cale nie jest głupi pomysł :P
Pewnie. Przynajmniej przystaną przychodzić lol

Gość 2010-03-26 o godz. 05:16 0

Alma_ napisał(a):Ale powiedzcie mi, co powoduje, że obcinacie paznokcie, depilujecie się czy dokonujecie innych równie mało estetycznych zabiegów higienicznych przy innych?
Ja wprawdzie z frakcji umiarkowanej, ale akurat o trafiło mi sie napisać, wiec odpowiem :)

Nie żebym celowo latała po chałupie za chłopem z maszynka do golenia w reku i pianką na łydkach,
ale po prostu kiedy depiluje nogi nie mam w zwyczaju chować sie w najciemniejszym kącie domu ;)

Depiluje nogi w łazience - w wannie lub pod prysznicem - nie zamykając drzwi na zamek
i jesli ślubny akurat zechce sie dowiedziec, czy np. nastepnego dnia mam zamiar wziać samochód
to po prostu wchodzi i pyta 8)
Jak nałożę na twarz maseczkę, to też nie widzi mi sie półgodzinne siedzenie z nia na sedesie ;)

Co do sikania w toaletach publicznych - ja opracowałam metodę 8)
Po prostu sikam w trakcie spuszczania wody 8)
Woda sobie szumi - a ja sie nie krępuję lol

m. 2010-03-26 o godz. 05:19 0

Anirrak napisał(a):Po prostu sikam w trakcie spuszczania wody 8)
Woda sobie szumi - a ja sie nie krępuję lol

I przy okazji szybciej idzie ;) lol

awangarda w stylu retro 2010-03-26 o godz. 05:19 0

Anirrak napisał(a):Po prostu sikam w trakcie spuszczania wody
genilane rozwiazanie :)

karolina_27 2010-03-26 o godz. 05:46 0

Nie wyobrażam sobie wspólnego życia i tego, żeby mąż nie zobaczył mnie z maseczką na twarzy czy w szlafroku. Na osobności korzystamy z toalety i obcinamy paznokcie (moja zmora, mam dreszcze i odruchy wymiotne, gdy widzę obcięte pazury lub ktoś przy mnie obcina, bbbllleee :vom: ) Do pracy dojeżdżam pociągami i wiecie, że ludzie obcinają paznokcie w pociągu

Gość 2010-03-26 o godz. 05:46 0

Alma_ napisał(a):Fizjologia to dla mnie hardcore zupełny, nie będę nawet zadawać pytań, bo i tak nie zrozumiem odpowiedzi.
Ale powiedzcie mi, co powoduje, że obcinacie paznokcie, depilujecie się czy dokonujecie innych równie mało estetycznych zabiegów higienicznych przy innych? Serio pytam, nie rozumiem - po co? Przecież to żadna przyjemność, taki widok. Ja jakoś szczególnie się z tym nie kryję, ale wychodzę jednak do łazienki, do której każde z nas ma w zwyczaju pukać. I o ile nie mam problemu z myciem zębów podczas prysznica, to jednak większość zabiegów higienicznych staram się wykonywać w samotności.

Chociażby to, że moja łazienka to 1,5m x1,5m (mieści się tam też toaleta), więc znalezienie wygodnej pozycji do obcięcia sobie paznokci u nóg graniczy tam z cudem. Jeśli chodzi o maseczki to ja za bardzo zalatana jestem i tracenie 20 min w bezczynności w łazience spowodowałoby najprawdopodobnie u mnie wielki wybuch irytacji :P

To chyba są powody, choć nie do końca wiem, gdzie jest przyczyna, a gdzie skutek. Może jest tak, że po prostu czuję się swobodnie we własnym domu z własnym mężem i gdybym miała 30 metrową łazienkę, to też nie zawsze bym w niej siedziała, podczas wszystkich zabiegów kosmetyczno-higienicznych.

Alma_ 2010-03-26 o godz. 05:56 0

Anirrak napisał(a):Nie żebym celowo latała po chałupie za chłopem z maszynka do golenia w reku i pianką na łydkach,

No właśnie ;)
Mnie też mąż widział z depilatorem w użyciu i nie było to krępujące dla żadnego z nas, ale mimo to wolę wyjść do łazienki. Mąż, jeśli musi koniecznie bardzo pilnie mnie wtedy zobaczyć, słyszy "proszę" na swoje pukanie do drzwi, ale raczej warczącym tonem... Nie lubię, kiedy mi się przeszkadza w zabiegach higienicznych, a zazwyczaj jak włazi, to przerywam lol

Aguus 2010-03-26 o godz. 06:02 0

Najlepiej pilowac paznokcie pilniczkiem ;) jak sie musi w pokoju.I dla drugiej osoby lepiej i dla paznokci ;)

Gość 2010-03-26 o godz. 06:13 0

Kiniak napisał(a):Regelinda napisał(a):Justyna82 napisał(a):Kiniak napisał(a):Nie ma u nas problemu z zamykaniem drzwi bo i ch zwyczjnie nie ma w łazience, z której namiętnie korzystamy 8)
A dwuosobowe wanny i prysznice, to jest to ;)

jestem zdziwiona, a jak np. przyjda goście, to ze sie tak wyraże sikają bez drzwi ?

to krępujące.

moze maja 2 lazienki, to sie zdaza

Jak widzisz, myślenie Justynę boli :lizak:

więcej precyzji a mniej uszczypliwości -zresztą zbędnej i bedzie wszystko jasne

Gość 2010-03-26 o godz. 06:15 0

Alma_ napisał(a):Mąż, jeśli musi koniecznie bardzo pilnie mnie wtedy zobaczyć, słyszy "proszę" na swoje pukanie do drzwi, ale raczej warczącym tonem...
Hehe, ja nienawidzę jak się ktoś do mnie odzywa jak jestem w łazience. A że jestem nerwus i choleryk, to jak tylko zamkną się za mną drzwi i usłyszę pytanie mojego męża o coś (bo natychmiast musi się dowiedzieć jak ja jestem w łazience) to wychodzę z niej jak wcielenie Furii :D

Gość 2010-03-26 o godz. 06:48 0

Justyna82 napisał(a):Kiniak napisał(a):Regelinda napisał(a):Justyna82 napisał(a):Kiniak napisał(a):Nie ma u nas problemu z zamykaniem drzwi bo i ch zwyczjnie nie ma w łazience, z której namiętnie korzystamy 8)
A dwuosobowe wanny i prysznice, to jest to ;)

jestem zdziwiona, a jak np. przyjda goście, to ze sie tak wyraże sikają bez drzwi ?

to krępujące.

moze maja 2 lazienki, to sie zdaza

Jak widzisz, myślenie Justynę boli :lizak:

więcej precyzji a mniej uszczypliwości -zresztą zbędnej i bedzie wszystko jasne

no wiesz nikt nie jest zobligowany tłumaczyć, że ma drugą łazienkę a poza tym może Kiniak to ekshibicjonistka i lubi dreszczyk emocji jaką jej daje sytuacja nie posiadania drzwi w łazience z której namietnie korzysta lol

Jo76 2010-03-26 o godz. 06:49 0

Alma_ napisał(a):Jo76 napisał(a):Ostatnio zostalam przylapana na goracym uczynku pillingowania sie kawa (przepis z forum)... przyszly malzonek prawie zszedl ze smiechu , ale mnie jeszcze nie porzucil ;)
No to się nie wyłgasz, jak będzie przetykał kolanko pod wanną z fusów kawowych - wiem z autopsji lol

Ano chyba nie :D
Tak byl jednak rozbawiony, ze chyba bedzie przepychal to kolanko z usmiechem na ustach ;)

Gość 2010-03-26 o godz. 06:59 0

Oliśka_comes_back napisał(a):Generalnie mój mąż jest obecny w całym moim życiu i oby tak zostało na wieki wieków. W związku z tym nie ukrywam się przed nim z obcinaniem paznokci czy szorowaniem zębów. Zresztą, zawsze wtedy wyskakują jakieś mega pilne rzeczy do obgadania/pokazania/posłuchania. Poza tym Paweł własnoręcznie obcinał mi paznokcie, jak brzuch z Maćkiem w środku skutecznie mi to uniemożliwiał. Ani Paweł, ani ja nie byliśmy specjalnie skrępowani tą sytuacją.
Fizjologia też nie stanowi jakiegoś specjalnego tabu, ale też nie ma jakiegoś przyjętego zwyczaju, że trzeba robić "TO" zawsze razem. W każdym razie, jak się zdarzy, to tragedii nie ma.

Podobnie u nas ;) Przed porodem golil mnie, bo nie bylam w stanie sama. Czynnosci toaletowe wykonujemy roznie, czasem razem, czasem osobno, potrzeby fizjologiczne najczesciej osobno, ale jak ktore z nas potrzebuje po cos na szybko do lazienki (z ubikacja) wejsc, to nie ma tragedii lol

Gość 2010-03-26 o godz. 09:34 0

Aga napisał(a):Justyna82 napisał(a):Kiniak napisał(a):Regelinda napisał(a):Justyna82 napisał(a):Kiniak napisał(a):Nie ma u nas problemu z zamykaniem drzwi bo i ch zwyczjnie nie ma w łazience, z której namiętnie korzystamy 8)
A dwuosobowe wanny i prysznice, to jest to ;)

jestem zdziwiona, a jak np. przyjda goście, to ze sie tak wyraże sikają bez drzwi ?

to krępujące.

moze maja 2 lazienki, to sie zdaza

Jak widzisz, myślenie Justynę boli :lizak:

więcej precyzji a mniej uszczypliwości -zresztą zbędnej i bedzie wszystko jasne

no wiesz nikt nie jest zobligowany tłumaczyć, że ma drugą łazienkę a poza tym może Kiniak to ekshibicjonistka i lubi dreszczyk emocji jaką jej daje sytuacja nie posiadania drzwi w łazience z której namietnie korzysta lol

może..

Gość 2010-03-26 o godz. 23:30 0

Justyna82 napisał(a):Aga napisał(a):Justyna82 napisał(a):Kiniak napisał(a):Regelinda napisał(a):Justyna82 napisał(a):Kiniak napisał(a):Nie ma u nas problemu z zamykaniem drzwi bo i ch zwyczjnie nie ma w łazience, z której namiętnie korzystamy 8)
A dwuosobowe wanny i prysznice, to jest to ;)

jestem zdziwiona, a jak np. przyjda goście, to ze sie tak wyraże sikają bez drzwi ?

to krępujące.

moze maja 2 lazienki, to sie zdaza

Jak widzisz, myślenie Justynę boli :lizak:

więcej precyzji a mniej uszczypliwości -zresztą zbędnej i bedzie wszystko jasne

no wiesz nikt nie jest zobligowany tłumaczyć, że ma drugą łazienkę a poza tym może Kiniak to ekshibicjonistka i lubi dreszczyk emocji jaką jej daje sytuacja nie posiadania drzwi w łazience z której namietnie korzysta lol

może..

No a dla gości toi-toi kochaniutka. Wpadniesz na kawkę? 8)

Gość 2010-03-27 o godz. 00:28 0

Tylko dodaj do kawy skwasniałej śmietanki :lizak:
Wtedy na pewno toi_toi zostanie wykorzystany i doceniony 8) lol

Gość 2010-03-27 o godz. 00:46 0

O to moze jeszcze dziś ją wystawię z lodówki :lizak:

Gość 2010-03-27 o godz. 01:17 0

ja nie mam dwóch lazienek i dlgo mieszkalismy bez drzwi. I nawet podczas wizyty gosci jakos dalismy rade. Grunt to chcieć a nie od razu wychodzi z zalożenia, że będzie krępująco 8)

ZalEwka 2010-03-27 o godz. 03:44 0

Chodzenie w maseczce, szlafroku, dresie - dla mne krępujące nie jest. Kapiel wspólna pod prysznicem czy w wannie to też jest ok. Ale korzystanie z wc, depilacja - to są czynności które wolę robić sama bez audytorium.

Gość 2010-03-27 o godz. 03:46 0

SkrawekNieba napisał(a):ja nie mam dwóch lazienek i dlgo mieszkalismy bez drzwi. I nawet podczas wizyty gosci jakos dalismy rade. Grunt to chcieć a nie od razu wychodzi z zalożenia, że będzie krępująco 8)
Noo.. u mnie sobie goście wzajemnie "drzwi: pilnowali 8)

Gość 2010-03-27 o godz. 03:53 0

Carrie napisał(a):SkrawekNieba napisał(a):ja nie mam dwóch lazienek i dlgo mieszkalismy bez drzwi. I nawet podczas wizyty gosci jakos dalismy rade. Grunt to chcieć a nie od razu wychodzi z zalożenia, że będzie krępująco 8)
Noo.. u mnie sobie goście wzajemnie "drzwi: pilnowali 8)

A fe kary, a fe

Gość 2010-03-27 o godz. 04:09 0

Kiniak napisał(a):Carrie napisał(a):SkrawekNieba napisał(a):ja nie mam dwóch lazienek i dlgo mieszkalismy bez drzwi. I nawet podczas wizyty gosci jakos dalismy rade. Grunt to chcieć a nie od razu wychodzi z zalożenia, że będzie krępująco 8)
Noo.. u mnie sobie goście wzajemnie "drzwi: pilnowali 8)

A fe kary, a fe

my pytaliśmy, jak ktoś szedl do kibelka czy jak puści bąka to możemy się smiać 8)

Gość 2010-03-27 o godz. 04:15 0

SkrawekNieba napisał(a):Kiniak napisał(a):Carrie napisał(a):SkrawekNieba napisał(a):ja nie mam dwóch lazienek i dlgo mieszkalismy bez drzwi. I nawet podczas wizyty gosci jakos dalismy rade. Grunt to chcieć a nie od razu wychodzi z zalożenia, że będzie krępująco 8)
Noo.. u mnie sobie goście wzajemnie "drzwi: pilnowali 8)

A fe kary, a fe

my pytaliśmy, jak ktoś szedl do kibelka czy jak puści bąka to możemy się smiać 8)

Dodam jeszcze, że jak się siedziało na kanapie w salonie, to w lustrze łazienkowym sedes było widać :lizak:

Gość 2010-03-27 o godz. 04:19 0

I cellulity na udziszczach gości :D

Gość 2010-03-27 o godz. 04:20 0

Kiniak napisał(a):I cellulity na udziszczach gości :D
Lub na tyłku 8)

Gość 2010-03-27 o godz. 04:20 0

Carrie napisał(a):Kiniak napisał(a):I cellulity na udziszczach gości :D
Lub na tyłku 8)

Lub na mosznie co poniektórej.

Gość 2010-03-27 o godz. 07:15 0

ja nie miałam dzrzwi doo łazienki a goscie przyjezdni byli...to dopiero była frajda

Czary Mary 2010-03-27 o godz. 21:07 0

Napadłyście na Justyne82 jak stado hien... Nie każdy musi mieszkac w pałacu i mieć 15 łazienek... Ot zadała normalne pytanie ale nie uzyskala kulturalnej i mądrej odpowiedzi.
Pozdrawiam

Gość 2010-03-27 o godz. 21:16 0

Kiniak napisał(a):Carrie napisał(a):Kiniak napisał(a):I cellulity na udziszczach gości :D
Lub na tyłku 8)

Lub na mosznie co poniektórej.

rozowej? ;)

Kinia Jones 2010-03-27 o godz. 22:48 0

Czary Mary napisał(a):Napadłyście na Justyne82 jak stado hien... Nie każdy musi mieszkac w pałacu i mieć 15 łazienek... Ot zadała normalne pytanie ale nie uzyskala kulturalnej i mądrej odpowiedzi.
Pozdrawiam

:o

Jak to nie otrzymała kulturalnej i mądrej odpowiedzi :o

A poza tym nie jestem żadną hieną

Gość 2010-03-27 o godz. 23:39 0

Czary Mary napisał(a):Napadłyście na Justyne82 jak stado hien... Nie każdy musi mieszkac w pałacu i mieć 15 łazienek... Ot zadała normalne pytanie ale nie uzyskala kulturalnej i mądrej odpowiedzi.
Pozdrawiam

Idź się leczyć samotna hieno

Czary Mary 2010-03-28 o godz. 03:53 0

Nie, dzięki czuję się bardzo dobrze, ale z całego serca dziękuję za troskę.

Nie uzyskała kulturalnej odpowiedzi , ponieważ stwierdzenie "myślenie boli" skierowane do konkretnej osoby , moim zdaniem jest bardzo niekulturalne.

Pozdrawiam ciepło. :)

Gość 2010-03-28 o godz. 04:05 0

No cusz, żebyś jeszce potrafiła/potrafił (?) odróżnić tutejsze przepychanki od rzeczywiście brutalnych zagrywek...

Gość 2010-03-28 o godz. 07:09 0

Alma_ napisał(a):Ale powiedzcie mi, co powoduje, że obcinacie paznokcie, depilujecie się czy dokonujecie innych równie mało estetycznych zabiegów higienicznych przy innych? Serio pytam, nie rozumiem - po co? Przecież to żadna przyjemność, taki widok. Ja jakoś szczególnie się z tym nie kryję, ale wychodzę jednak do łazienki, do której każde z nas ma w zwyczaju pukać. I o ile nie mam problemu z myciem zębów podczas prysznica, to jednak większość zabiegów higienicznych staram się wykonywać w samotności.
Mieszkając parę lat z mężem na 27m2, w tym malutkiej, średnio wygodnej łazience bez odrębnego wc, musieliśmy się oboje wyzbyć skrępowania w pewnych sytuacjach. Oczywiście, że pewne czynności lepiej i swobodniej wykonywać bez audytorium ale nie demonizowałabym aż tak tego obcinania paznokci, depilacji czy sporadycznego skorzystania z toalety w trakcie kąpieli współmałżonka ( szczególnie kiedy ów ma np. zwyczaj siedzenia w wannie po kilka godzin a drugiemu w tym czasie pęcherz z bólu rozsadza np )
Godzinne rozmowy w trakcie kąpieli, kiedy albo oboje w wannie albo jedno w wannie a drugie na zamkniętym kibelku to norma lol
Depilacja z kolei nie raz była początkiem gry wstępnej np ;)

Teraz z racji ciąży i brzuszka ciążowego zarówno do obcinania paznokci jak i depilacji właśnie mąż stał mi się naprawdę niezbędny ( przepraszam za dosłowność ale jakoś wolę, żeby moje krocze oglądał mąż niż obca osoba w salonie kosmetycznym a zarosnąć z przyczyn higienicznych z kolei sobie nie wyobrażam )

Gość 2010-03-28 o godz. 07:15 0

A propos bekania - mąż powinien się ze mną rozwieść. Z racji ciąży non stop mi się odbija i kiepsko jestem to w stanie kontrolować ( jak to Shrek powiedział: z dwojga złego lepiej z tej strony ;) )
Po urodzeniu problem zapewne zniknie ale na razie mąż nie ma wyjścia - i nie dość, że znosi cierpliwie to jakoś nie przestał z tego powodu uważać mnie za atrakcyjną, kochaną przez siebie kobietę.... albo jest naprawdę świetnym aktorem 8)

Alma_ 2010-03-28 o godz. 07:33 0

fagih napisał(a):Alma_ napisał(a):Ale powiedzcie mi, co powoduje, że obcinacie paznokcie, depilujecie się czy dokonujecie innych równie mało estetycznych zabiegów higienicznych przy innych? Serio pytam, nie rozumiem - po co? Przecież to żadna przyjemność, taki widok. Ja jakoś szczególnie się z tym nie kryję, ale wychodzę jednak do łazienki, do której każde z nas ma w zwyczaju pukać. I o ile nie mam problemu z myciem zębów podczas prysznica, to jednak większość zabiegów higienicznych staram się wykonywać w samotności.
Mieszkając parę lat z mężem na 27m2, w tym malutkiej, średnio wygodnej łazience bez odrębnego wc, musieliśmy się oboje wyzbyć skrępowania w pewnych sytuacjach. Oczywiście, że pewne czynności lepiej i swobodniej wykonywać bez audytorium ale nie demonizowałabym aż tak tego obcinania paznokci, depilacji czy sporadycznego skorzystania z toalety w trakcie kąpieli współmałżonka ( szczególnie kiedy ów ma np. zwyczaj siedzenia w wannie po kilka godzin a drugiemu w tym czasie pęcherz z bólu rozsadza np )

To jest dla mnie nie do przejścia. U nas w takiej sytuacji rozgrywa się komedia - kąpiące się jest szturmem wyciągane z wanny, zawijane w szlafrok i wypychane z łazienki, gdzie sobie spokojnie ocieka czekając, aż potrzebujący skończy korzystać z toalety. Komedia, która łatwo może przerodzić się w dramat, jak sobie w końcu wybijemy zęby na mokrym gresie w holu lol
Ale skorzystania z toalety w towarzystwie sobie nie wyobrażam. Blokada i koniec, nie da się :|

Gość 2010-03-28 o godz. 07:46 0

Alma_ napisał(a):U nas w takiej sytuacji rozgrywa się komedia - kąpiące się jest szturmem wyciągane z wanny, zawijane w szlafrok i wypychane z łazienki, gdzie sobie spokojnie ocieka czekając, aż potrzebujący skończy korzystać z toalety.
Jak widać różne osoby- rózne potrzeby i różny odbiór pewnych sytuacji bo takich scen z kolei ja sobie nie wyobrażam lol
Chyba zabiłabym za wyciąganie z lazienki na łeb na szyję a tak - ja sobie spokojnie moge odwrócić wzrok a on... zrobić to co musi. Korona z głowy z tego powodu nie spadnie.
Podobnie będzie myślę przy dziecku.
Dodatkowo braku odosobnienia sprzyja fakt, że nie mogę siedzieć w zamkniętej łazience w trakcie kąpieli - brakuje mi wtedy powietrza i dusze się.
I właściwie odkąd pamiętam w naszym domu łazienki się nie zamyka - wyjątek: wizyta, goście.
Co nie znaczy, że drugie siedzi z głową w środku i podgląda co ten w środku robi. Imtymności to nie zakłóca, normalnego funkcjonowania domu również nie.

Alma_ napisał(a):Ale skorzystania z toalety w towarzystwie sobie nie wyobrażam. Blokada i koniec, nie da się :|
Wszystko zależy jak mocne parcie na pęcherz 8)
Aczkolwiek jak mi koleżanka zadzwoniła ostatnio w momencie wejścia do kibelka w Ikei i genialnie zapytała czemu wobec tego nie siusiam ( w trakcie rozmowy znaczy się - miałam sobie nie przeszkadzać ) to faktycznie mało się nie posiusiałam... ze śmiechu lol

light 2010-03-28 o godz. 10:11 0

Oliśka_comes_back napisał(a):
Natomiast co do załatwiania się w galeriach handlowych, to ja mam jakiś syndrom, który powoduje, że ZAWSZE muszę skorzystać z toalety. Wchodzę np. do Ikei i pierwsze kroki kieruję do WC, bo po prostu muszę. Dodam, że jak wychodzę z domu, to nic nie zapowiada nadchodzących "wydarzeń" ;)

Ja mam dokładnie tak samo, dotyczy to również innych wyjść - do kina, teatru etc. zawsze zaraz po wejsciu musze iść do toalety :o Mój M. sie śmieje, ze zaznaczam terytorium lol

Kajko 2010-03-28 o godz. 13:52 0

Alma_ napisał(a): U nas w takiej sytuacji rozgrywa się komedia - kąpiące się jest szturmem wyciągane z wanny, zawijane w szlafrok i wypychane z łazienki, gdzie sobie spokojnie ocieka czekając, aż potrzebujący skończy korzystać z toalety. Komedia, która łatwo może przerodzić się w dramat, jak sobie w końcu wybijemy zęby na mokrym gresie w holu lol
Ale skorzystania z toalety w towarzystwie sobie nie wyobrażam. Blokada i koniec, nie da się :|

wystraczy zamontować na wannie drzwi jak od kabiny prysznicowej. a wtrakcie "czynności" puścic wodę do wanny, coby zagłuszała ;)

Alma_ 2010-03-28 o godz. 14:38 0

Kajko napisał(a):Alma_ napisał(a): U nas w takiej sytuacji rozgrywa się komedia - kąpiące się jest szturmem wyciągane z wanny, zawijane w szlafrok i wypychane z łazienki, gdzie sobie spokojnie ocieka czekając, aż potrzebujący skończy korzystać z toalety. Komedia, która łatwo może przerodzić się w dramat, jak sobie w końcu wybijemy zęby na mokrym gresie w holu lol
Ale skorzystania z toalety w towarzystwie sobie nie wyobrażam. Blokada i koniec, nie da się :|

wystraczy zamontować na wannie drzwi jak od kabiny prysznicowej. a wtrakcie "czynności" puścic wodę do wanny, coby zagłuszała ;)

Nie wystarczy. Mąż może być pod prysznicem, odwrócony plecami - to dla mnie nadal jedno pomieszczenie i nie wyobrażam sobie załatwiać potrzeb fizjologicznych kiedy ktoś jest tam razem ze mną.
W krzaczki też zawsze idę ze 100 metrów zanim w końcu się zdecyduję lol

Odpowiedz
Podobne tematy
Kategorie pytań