Quantcast
  • Gość odsłony: 15317

    Niemowlak uspokaja się tylko na wybojach- dlaczego?

    Już jakiś czas temu było zapotrzebowanie na wątek.Zapraszam wszystkie mamy, których dzieci nie zasypiają same, płaczą, marudzą i nie wiadomo o co im chodzi.Emma ma dopiero 5 tygodni i powoli jest lepiej. Tzn mąż nie musi już spędzić 4 godzin wygięty do tyłu, bo dziecko śpi tylko na ramieniu. ;)Nasze sposoby na Emkę: spacer po wybojach (płaski teren jest be), jazda samochodem, wyjście z domu. Bo w domu jest nudno i trzeba wyć ;)Oczywiście ja uważam, że ona wyje, bo coś jej jestale narazie nic nie wykryłam ;)

    Odpowiedzi (244)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-10-21, 15:27:50
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
liberte 2013-10-21 o godz. 15:27
0

naturella napisał(a):Znacznie gorsza jest konsumpcja rzeczy, których nie zamierzało się wcale kupić :D Miałam ostatnio taką sytuacje na straganie - Maks odgryzł nektarynkę, bo to kupiłam kilka, razem z odgryzioną - ale jak pakowałam, to już ugryzł kilka śliwek, a zanim go złapałam, to i jabłko
to i u nas się zdarza, głównie dotyczy czekoladek przy kasach

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 15:27
0

Znacznie gorsza jest konsumpcja rzeczy, których nie zamierzało się wcale kupić :D Miałam ostatnio taką sytuacje na straganie - Maks odgryzł nektarynkę, bo to kupiłam kilka, razem z odgryzioną - ale jak pakowałam, to już ugryzł kilka śliwek, a zanim go złapałam, to i jabłko

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 15:26
0

Panna, akurat samowolna konsumpcja to najmniejszy problem 8) Ale, co ja tam będę psuć Ci niespodziankę, sama zobaczysz :D

Odpowiedz
panna_van_gogh 2013-10-21 o godz. 15:25
0

Madeleine napisał(a):naturella napisał(a):u nas bez wózka wygląda to tak, że puszczam szamoczącego się Maksa, który się drze "puść mnie mama!", sięgam po szampon, odwracam się, a jego już nie ma, jest trzy regały dalej i kupuje golarki. Jeszcze sekunda i jest przy serach, potem przy warzywach, potem... szukaj wiatru w polu. Zapomniałaś jeszcze o rzucaniu szklanych butelek na ziemię, wchodzeniu z ziemi do wózka sklepowego (z sukcesem) i rozrywaniu opakowań i wyjadaniu zakupów 8)
taaaa... mój ostatnio wyżarł parówki [-X

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 15:24
0

Oczywiście. Ostatnio regularnie częstuje się owocami w dziale warzywno-owocowym, a do kieszeni bierze sobie malinki na zapas :bad:

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-10-21 o godz. 15:23
0

naturella napisał(a):u nas bez wózka wygląda to tak, że puszczam szamoczącego się Maksa, który się drze "puść mnie mama!", sięgam po szampon, odwracam się, a jego już nie ma, jest trzy regały dalej i kupuje golarki. Jeszcze sekunda i jest przy serach, potem przy warzywach, potem... szukaj wiatru w polu. Zapomniałaś jeszcze o rzucaniu szklanych butelek na ziemię, wchodzeniu z ziemi do wózka sklepowego (z sukcesem) i rozrywaniu opakowań i wyjadaniu zakupów 8)

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 15:21
0

Pewnie, że wygra wersja Liberte. Takich jak mój Maks jest niewiele - generalnie jak patrzę w sklepach, to dzieci grzecznie idą, trzymając się wózka sklepowego. Maks jest w sklepie do zniesienia tylko wtedy, jak pozwalam mu robić zakupy, tzn. pakować do torebek, ważyć, nieść koszyk - no ale na to trzeba anielskiej cierpliwości i masy czasu, a tego ostatniego niestety mam mało.

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 15:20
0

Naturella, ja się naiwnie pocieszam, że wygra wersja liberte. Inaczej bym zwariowała. Pisałam już coś o pomniku dla Ciebie?

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 15:18
0

liberte napisał(a):Blutka, Gumiś, te brewerie spacerowe o których piszecie to miną, wiem że trudno w to uwierzyć ale za parę miesięcy jak się Wasze chłopaki nacieszą zdolnoscią chodzenia to nawet na zakupy do hipermarketu będzie można pójść z takim bez wózka i bez trzymania kurczowo za rękę. ;) Ja podobnie jak Lalka uważam, że dwulatki są dużo fajniejsze od roczniaków, i choć bałam się buntu dwulatka to widzę że ten bunt to tak naprawdę miał miejsce właśnie tuż po pierwszych urodzinach - teraz to już naprawdę jest cudnie - tfu,tfu... ;)

pocieszyłam trochę ?
Chrympf. Nie to, że jestem Naczelna Ciotka Dołująca... ale trzeba się przygotować na to, że pewne egzemplarze NIE PÓJDĄ ZA RĘKĘ niezależnie od wieku. A już, żeby do marketu BEZ TRZYMANIA ZA RĘKĘ, i to kurczowo... no nie wiem, może z Maksem na 18-stkę tak pójdę. My za każdym razem bierzemy wózek... u nas bez wózka wygląda to tak, że puszczam szamoczącego się Maksa, który się drze "puść mnie mama!", sięgam po szampon, odwracam się, a jego już nie ma, jest trzy regały dalej i kupuje golarki. Jeszcze sekunda i jest przy serach, potem przy warzywach, potem... szukaj wiatru w polu.

Do każdego sklepu w okolicy whcodzę trzymając w żalaznym uścisku i esesmańskim tonem wykładam, co go spotka, jeśli coś zrzuci, zabierze, szarpnie, ucieknie, zacznie krzyczeć [-X

A potem mi się dziwicie, że chciałabym podwójny wózek :'(

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 15:16
0

liberte, dobra kobieto, masz u mnie dług wdzięczności. :D

Odpowiedz
Reklama
liberte 2013-10-21 o godz. 15:15
0

dzięki

i powodzenia z szelkami życzę ;D

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 15:13
0

liberte napisał(a):pocieszyłam trochę ?
No. :)

Piękne masz zdjęcie przy linijce. :love:

Kupiłam szelki. Fajny wynalazek. Jaka była reakcja to pewnie wiecie. Ale ja mu jutro pokażę. :bad:

Odpowiedz
liberte 2013-10-21 o godz. 15:13
0

Blutka, Gumiś, te brewerie spacerowe o których piszecie to miną, wiem że trudno w to uwierzyć ale za parę miesięcy jak się Wasze chłopaki nacieszą zdolnoscią chodzenia to nawet na zakupy do hipermarketu będzie można pójść z takim bez wózka i bez trzymania kurczowo za rękę. ;) Ja podobnie jak Lalka uważam, że dwulatki są dużo fajniejsze od roczniaków, i choć bałam się buntu dwulatka to widzę że ten bunt to tak naprawdę miał miejsce właśnie tuż po pierwszych urodzinach - teraz to już naprawdę jest cudnie - tfu,tfu... ;)

pocieszyłam trochę ?

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 15:11
0

Gumiś napisał(a):lalka_Go napisał(a):
więc mówisz Naturella że to inteligencja? 8)
Jak inteligencja to i mój może zacząć wyć. Byleby zmądrzał. :)
:D To ja sobie będę teraz to wmawiać naiwnie.
A jak przyjdzie ze szkoły z pierwszą pałą, to zadzwonię do naturelli. 8)

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 15:10
0

A moje dziecko jakos sie odupierdliwilo :O :ia: Czasem tylko wpada w histerie, ale da sie przezyc generalnie.

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 15:09
0

Blutka napisał(a):Błagam, ja poważnie teraz mówię, niech ktoś napisze coś optymistycznego, bo serio, załamuję się. Czekam na cokolwiek, czego się mogę chwycić, żeby to przetrzymać. Do tej pory się pocieszałam, że niedługo się "dogadamy", a tu obuchem w łeb.
Blutka to ja optymistycznie :)
mam nadzieję że nie zapeszę ale wydaje mi się że najgorsze za nami.
teraz juz mogę się z córa dogadać i pewne rzeczy wytłumaczyć.
pewnie że nie zawsze jest kolorowo. są sytuacje że ja swoje, ona swoje. sporo juz gada więc czasem próbuje mnie przegadać i przetłumaczyc na swoje. ale biorę trzy wdechy i zaczynam od nowa , na spokojnie.
zazwyczaj działa. jak nie to lalka dostaje propozycję wyjścia do innego pokoju i uspokojenie się.
idzie tam (albo sama ja wynoszę) , chwilę powyje i wraca z przeprosinami. wtedy tłumaczę po raz kolejny i zazwyczaj dociera.

kurde, miało byc optymistycznie a wyszło że ciągle się ze mną kłóci :&

jeśli mam byc szczera to teraz w końcu łapię oddech będąc z dzieckiem. wcześniej czekalam wieczora jak zbawienia.
dwulatek jednak fajny jest :D

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 15:07
0

lalka_Go napisał(a):
więc mówisz Naturella że to inteligencja? 8)
Jak inteligencja to i mój może zacząć wyć. Byleby zmądrzał. :)

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 15:06
0

lalka zazwyczaj też wstaje z wyciem na ustach. chyba że wybitnie długo pośpi to zdarza się pobudka bez "mamooooooooooooooooo" :'(
po krótszych drzemkach mam wrażenie że ona wyje bo jeszcze by pospała no ale z zaśnięciem juz kiepsko.
rano zazwyczaj śpi ze mną więc i pobudka jest wesoła. ale jak zdarza się że do rana prześpi u siebie (jesteśmy na zyrtecu własnie więc dwie noce przespalam z mężem :ia: ) to też budzi się z płaczem.

więc mówisz Naturella że to inteligencja? 8)

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 15:04
0

Ja tylko z tym wyciem - to absolutna norma u inteligentnych dzieci:D Wrażenia, wrażenia i jeszcze raz wrażenia... emocje z całego dnia, połowy dnia, nawet godziny dnia, muszą się gdzieś ulotnić :& To na pewno o to chodzi w wyciu pospaniowym. Witam w klubie, mojego Maksa emocje ulatują z niego w postaci wycia w nocy, wraz z tekstem "nóżki mnie bolą".

A wycie wymuszające - cusz. Kiedyś minie...

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 15:03
0

Eeee, serio, za chwilę przyzwyczai się do świeżo zdobytej wolności (i Ty też) i będzie lepiej.

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 15:02
0

Błagam, ja poważnie teraz mówię, niech ktoś napisze coś optymistycznego, bo serio, załamuję się. Czekam na cokolwiek, czego się mogę chwycić, żeby to przetrzymać. Do tej pory się pocieszałam, że niedługo się "dogadamy", a tu obuchem w łeb.

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 15:01
0

Pocieszyć to Wy potraficie.

Znaczy co? Ubezpieczyć się od załamania nerwowego?

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 15:00
0

MarMaja napisał(a):Madeleine napisał(a):MarMaja, dzięki, na Ciebie można liczyc :&
;D

cieszcie się, że taka dobra kobita ze mnie, bo mnie głupoty wciskali, że "przechodzi i jest lepiej". To coś przechodzi, pewnie gdzieś koło studiów.....
Chyba studiów wnuków już lol

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 14:59
0

Madeleine napisał(a):MarMaja, dzięki, na Ciebie można liczyc :&
;D

cieszcie się, że taka dobra kobita ze mnie, bo mnie głupoty wciskali, że "przechodzi i jest lepiej". To coś przechodzi, pewnie gdzieś koło studiów.....

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 14:58
0

MarMaja, dzięki, na Ciebie można liczyc :&

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 14:57
0

Madeleine napisał(a):No cóż, to nie jest bunt, tylko normalny etap rozwoju. Bunt wygląda duuużo gorzej, uwierzcie mi 8)
nieeeee, co Ty tam wiesz o buncie.... lol Toż dopiero liźnięcie tematu przerabiasz :D
Bunt na etapie przedszkola + wcielane w życie debilizmy, wymyślone tam wspólnie z innymi to jest dopiero coś.... :D

:&

Odpowiedz
patunieczka 2013-10-21 o godz. 14:57
0

Podobno w okolicach roku jest prba generalna do buntu dwulatka. Podejrzewam, że czasem płynnie przechodzi w ten bunt i nawet się człowiek nie spostrzeże, kiedy próba zamienia się w premierę ;)

Gumiś - Pitu nie jest upierdliwy i nawet jeszcze sam nie chodzi, ale ma już szelki. W wózku, żeby nie wyleciał (często jeździmy na stojąco) i przy próbach chodzenia, żebym nie musiała go asekurować (straszna kwoka ze mnie). Za jakieś 10 zeta kupiłam.

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 14:55
0

Madeleine napisał(a):No cóż, to nie jest bunt, tylko normalny etap rozwoju. Bunt wygląda duuużo gorzej, uwierzcie mi 8)
Pocieszaj tak dalej.

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 14:54
0

No cóż, to nie jest bunt, tylko normalny etap rozwoju. Bunt wygląda duuużo gorzej, uwierzcie mi 8)

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 14:52
0

panna_van_gogh napisał(a):Gumiś napisał(a):Może to jakiś bunt roczniaków? 8)
:Hangman:
Dołączam się do zachwytów. :bad:

Odpowiedz
panna_van_gogh 2013-10-21 o godz. 14:51
0

Gumiś napisał(a):Może to jakiś bunt roczniaków? 8)
:Hangman:

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 14:49
0

panna_van_gogh napisał(a):Szelek nie mamy, chyba by mnie zazgryzł za szelki ;)
najbardziej mnie zastanawia ze wyje nawet po przebudzeniu - nigdy tak sie nie dzialo :(
A jak cię zobaczy to dalej wyje? Może z głodu? Michał czasem jak się obudzi i jest bardzo głodny to włącza syrenę, bo musi mieć butlę JUŻ ZARAZ NATYCHMIAST. Ale właśnie sobie uświadomiłam, że ta niecierpliwość pojawia się u niego coraz częściej tez w innych sytuacjach. Ostatnio kładę mu wieczorem jak zaśnie na górę łóżeczka pluszaki i kiedy się obudzi mam jeszcze kilka minut dla siebie. :D

Może to jakiś bunt roczniaków? 8)

Odpowiedz
panna_van_gogh 2013-10-21 o godz. 14:48
0

Szelek nie mamy, chyba by mnie zazgryzł za szelki ;)
najbardziej mnie zastanawia ze wyje nawet po przebudzeniu - nigdy tak sie nie dzialo :(

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 14:46
0

panna_van_gogh napisał(a):
ratujcie :(
Ja bym cię chętnie uratowała, ale nie wiem jak.

Michał ma takie wyjcowe okresy tylko jak zęby idą. Ale Maks ma już taką ilość, że pewnie zęby mu nie straszne? :D

Panna a wy macie szelki?

Odpowiedz
panna_van_gogh 2013-10-21 o godz. 14:45
0

U nas spacery jak u Gumisia to norma od jakiś trzech miesięcy ;)

ale za to od kilku dni jest problem wycia: WSZĘDZIE
jak się czegos nie da, da sie za pozno, jak jest zmeczony, zły, głodny etc
wycie wycie wycie
wczoraj nawet zasypianie było z wyciem, dziś w zyciem wstał ;D

ratujcie :(

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 14:43
0

Gumiś napisał(a):Hmm to może bym zakupiła. :)
Kup, kosztuje to kilkanaście złotych, grosze. Jak się nie sprawdzi, to sprzedasz na forum. ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 14:42
0

Hmm to może bym zakupiła. :)

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 14:40
0

Ja mu zakładam i chodzi samopas. A jak zaczyna być nieznośny, to go przypinam do sznurka. Na początku się buntował - ale na pewno jest lepiej, niż kiedy ja go osobiście odciągam, bo mnie by najchętniej wtedy zagryzł, a jak go niewidzialna siła powstrzymuje, to chyba jakoś go mniej to wnerwia.

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 14:39
0

Blutka napisał(a):
Ale on w wózku względnie spokojny. Jakiś czas usiedzi, zanim dostanie kurwicy (pardon ;)).
:D
Przynajmniej nazwałaś rzeczy po imieniu. :)

Czy z szelkami chodzi o to, że zakładasz zwiewaczowi i cały czas go za nie trzymasz? Czy może sobie chodzić sam a jak się za bardzo oddala to wtedy go łapiesz? Chociaż u nas to pewnie i tak by w grę wchodziła tylko opcja pierwsza. :'( I jak Dominik reaguje na szelki?

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 14:37
0

Gumiś napisał(a):Szelki powiadasz? 8)

A wózek w ogóle bierzesz na spacer?
Wózek biorę, żeby dojechać z nim do punktu, w który W MIARĘ mogę go wypuścić bez uszczerbku na zdrowiu. Ale on w wózku względnie spokojny. Jakiś czas usiedzi, zanim dostanie kurwicy (pardon ;)).
A szelki mu zakładam jak jestem gdzieś, gdzie może mi potencjalnie wyleźć, gdzie nie powinien.

Wózka nie biorę tylko, jak łazimy po osiedlu.

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 14:36
0

Szelki powiadasz? 8)

A wózek w ogóle bierzesz na spacer?

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 14:34
0

Mój na krawężniki włazi, a jak wyrżnie, to wstanie sam, ale zaczynam go prowadzać na smyczy. :D Wiesz, w takich szelkach. Głównie dlatego, że się boję, że mi w końcu pod coś wpadnie. :/ Niemniej - spacery nie są już takie przyjemne, jak kiedyś. :'(

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 14:33
0

Taaa żeby jeszcze umiał wejść na ten krawężnik, ale przecież musi zaliczyć glebę.

Boję się, że Michał się tak nauczy i będzie mi już zawsze zwiewał. Jedynie jak się wyrżnie biegnąc to jestem mu potrzebna, ale tylko dlatego, że nie umie jeszcze sam wstać i dalej biec.

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 14:31
0

Mój jest strachliwy i nieśmiały, więc chyba powinnam się cieszyć? Nie podejdzie do nikogo obcego. Ale - idziemy za rączkę, tudzież obok siebie, tudzież w niedużej od siebie odległości - i młody idzie na ulicę (uwielbia wychodzić na ulicę, bo fascynują go krawężniki ). Zabraniam, zabieram go z krawędzi, więc jest histeria. Przeczekuję. Młody się uspokaja, wstaje i lezie spowrotem. Znowu histeria, itd. :/

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 14:30
0

Michał stał się nieznośny na spacerach. I nie wiem co zrobić. Najchętniej w ogóle bym nie wychodziła z nim z domu. No ale tak to chyba nie można... Wygląda to tak:

W parku
Wychodzimy z domu, wsadzam go do wózka, ruszamy w stronę parku, po drodze już się niecierpliwi, podskakuje, rzuca się w wózku, bo chce wyjść. Dochodzimy do parku, wysadzam go z wózka a on pierwsze co robi to biegnie przed siebie (daleko) i nawet się nie odwróci, nie spojrzy na mnie. Jego celem są: bujaczki, obcy ludzie, psy, krawężniki, schody. Jak go wołam to ma mnie w nosie, a jak zaczynam za nim biec to się cieszy i przyspiesza.

Na placu zabaw
Początek ten sam z podskakiwaniem i mruczeniem w wózku na początku, wyciągam go z wózka, a on biegnie do dzieci, zabiera im zabawki albo łapie za rękę, nogę, cokolwiek, podbiega do bujaczek (takich na których ktoś się buja), idzie do obych kobiet.

No i najlepsze na koniec: wczoraj jak go łapałam to mnie ugryzł dwa razy w rękę.

I co ja mam zrobić? Cieszę się bardzo, że on już chodzi i jestem z niego dumna, w domu jest nieźle, ale na dworzu koszmar. Czy wszystkie dzieci są takie?

Odpowiedz
Gość 2013-10-21 o godz. 14:28
0

U mnie jest stałe "po co" w dodatku w tonie oskarżycielskim. Np. "po co krzyczałaś nam mnie, mama?! Po co?!" albo "Po co wykopałeś tę dziurę?! Po co?!"

Odpowiedz
Asiowa 2013-10-21 o godz. 14:21
0

upta1 napisał(a):Rabbitku :usciski: ja mam tak od 1,5 roku. Niby miało przejśc, a tu 3 urodziny stukęły już jakiś czas temu, a litania pytań nadal nie ma końca. Z czasem pytania zaczęły zmieniac się w stwierdzenia, ale trzeba go cały czas słuchac, bo pomiędzy stwierdzeniami padaja pytania dot. drążonego przez niego tematu.
ba co więcej to potem nie mija tylko zamienia się w potok stwierdzeń, na które trzeba przytakiwać

Jasiola gada i gada i gada i gada a jak się go chwile nie słucha (lub nie odpowie się szybko) staje macha ręką prze moimi oczami i mówi :Ty mnie wcale nie słuchasz

na co ja: to mów kochanie co chciałes mi powiedzieć

Jasiola: ZA PÓŹNO

odwraca się i odchodzi obrażony, ale żeby chociaż długo sie boczył NIE po 5 minutach zaczyna znowu i gada, gada, gada, gada ....

Odpowiedz
Gość 2013-10-12 o godz. 05:28
0

Mój za mały narazie jest na etapie gaga gugu :D ale mój chrześniak 3 lata ma etap a po co? jak dla mnie najgorsze nie są pytania tylko brak innych forma pytających poza po co? Próbuję mu podsunąć jakieś dlaczego, czemu - zwłaszcza jak bardziej pasują niż po co? np. jak słyszę po co Bartuś jest mały ;)
A tak wogóle to normalny etap u dzieciaka pamiętam, że pisałam referat o dziecięcych pytaniach i że jest kilka rodzajów pytań - najlepszy jest etap kiedy dziecko samo pyta i nim zaczniesz mu odpowiadać samo sobie zdąży już odpowiedzieć.

Odpowiedz
WhiteRabbit 2013-10-08 o godz. 07:18
0

Mała napisał(a):Kroliku, a probowalas to ugryzc z innej strony? np. na pytania "Dlaczego..." odpowiadac: "Jak myslisz, dlaczego?"; Na pytania "Co to.." - "Jak myslisz, co to?"
Mała, jak tylko mogę sobie na to pozwolić, właśnie tak robię :) I to dość często.
Ale czasem naprawdę nie mam nastroju/czasu/nerwów...
Mała napisał(a):Moze jak Filip bedzie sam sobie musial odpowiadac, to tych pytan bedzie mniej, bo zobaczy, ze sam potrafi wykombinowac odpowiedz?
Raczej chyba nie działa ;)

Odpowiedz
szkucik 2013-10-08 o godz. 07:18
0

ja dopiero dokopalam sie do tego watku ;) ale juz mnie przestrasza fakt poczatkowego gadulstwa...nie moglam sie doczekac ale po przeczytaniu pasjonujacego dialogu krolika na razie wystarczy mi kapka na wszystko :yawinkle:

Odpowiedz
Gość 2013-10-08 o godz. 07:11
0

Moje jeszcze nie gadające
ale pamiętam jedno najbardziej upierdliwe pytanie jakie zadawała moja trzy letnia kuzynka

sytuacja zawsze miała miejsce jak Klaudia widziała jakieś zdjęcie nie ważne czy w albumie rodzinnym czy gdzieś w gazecie - w każdym razie jak jej nie było na danym zdjęciu to zadawała pytanie

" a ja to gdzie byłam/co robiłam że nie ma mnie na tym zdjęciu " ?? - no i wymyślało się że spałaś/ze jadłaś obiadek/ że byłaś u babci ect ect ect - trwało to jakiś rok ;)

Odpowiedz
Mała 2013-10-08 o godz. 07:07
0

Kroliku, a probowalas to ugryzc z innej strony? np. na pytania "Dlaczego..." odpowiadac: "Jak myslisz, dlaczego?"; Na pytania "Co to.." - "Jak myslisz, co to?"
Moze jak Filip bedzie sam sobie musial odpowiadac, to tych pytan bedzie mniej, bo zobaczy, ze sam potrafi wykombinowac odpowiedz?

Odpowiedz
Gość 2013-10-08 o godz. 07:00
0

Rabbitku :usciski: ja mam tak od 1,5 roku. Niby miało przejśc, a tu 3 urodziny stukęły już jakiś czas temu, a litania pytań nadal nie ma końca. Z czasem pytania zaczęły zmieniac się w stwierdzenia, ale trzeba go cały czas słuchac, bo pomiędzy stwierdzeniami padaja pytania dot. drążonego przez niego tematu.

Odpowiedz
Gość 2013-10-08 o godz. 06:23
0

czyli mam sie cieszyc, ze Olaf jeszcze nie mowi?

Bo jak do tej jego ciekawosci swiata dojda jeszcze pytania to ducha wyzione :)

Odpowiedz
WhiteRabbit 2013-10-08 o godz. 06:14
0

kometa napisał(a):Z tym, ze u niej upierdliwosc przejawia sie raczej w nadruchliwosci i histeriii
To teeeeeeeeeż lol Jako gratis...

Ale przyznam, że w tej kwestii (nadmiar ruchu i histeria) się NIECO poprawiło.
Tylko co z tego 8)

Odpowiedz
Gość 2013-10-08 o godz. 06:11
0

Wow Kroliku, to ja myslalam ze moja Olka upierdliwa jest lol Z tym, ze u niej upierdliwosc przejawia sie raczej w nadruchliwosci i histeriii ;)

Odpowiedz
Gość 2013-10-08 o godz. 05:02
0

no nieźle
ciekawe co mnie czeka jak Maja zacznie zadawać pytania

Odpowiedz
WhiteRabbit 2013-10-08 o godz. 04:51
0

Agata22 napisał(a):ciekawe kiedy wkońcu powiedziałabyć że może dotknąć rurę:)
lol

Powoli uczę się, jak być na maksa skupioną o każdej porze dnia i nocy ;)

Są też takie dialogi: "Mogę wypić wodę? A mogę wypić soczek? A mogę wylać wodę? A mogę wylać wodę do zlewu? A mogę wylać wodę na podłogę? A mogę dać kotkowi wodę? A mogę wylać wodę do plecaka?" :mur:

Odpowiedz
Gość 2013-10-08 o godz. 04:39
0

WhiteRabbit no to rozmowa bardzi intersująca :)
ciekawe kiedy wkońcu powiedziałabyć że może dotknąć rurę:)

Odpowiedz
Nezi 2013-10-08 o godz. 04:20
0

O żesz! :mur:
Dobrze, że u mnie to za jakiś rok :yawinkle: Przygotuję się psychcznie 8)

Odpowiedz
WhiteRabbit 2013-10-08 o godz. 04:15
0

Muszę. Muszę się wygadać.
Upierdliwość mojego dziecka nabrała zupełnie nowego, nieznanego mi dotychczas wymiaru.
Słyszałam legendy o wk**wie matek i tej właśnie przypadłości dzieci, dowcipy o tym, przypowieści, przysłowia ;)... Ale nigdy nie mogłam sobie wyobrazić, jakie to wkurzające. Wkurzające? Megawkur****jące

O co chodzi?

O zadawanie pytań!
I ogólnie o gadulstwo.

Pytanie "Co to?" jest zadawane *-set razy na dzień.
Pytanie "Która godzina" (jakby to miało dla Filipa jakiekolwiek znaczenie) jest zadawane *-dziesiąt razy dziennie.
Na każdy odgłos poza domem i w domu zadawane jest, równie wkurzające, pytanie "Co to był za hałas?".
Zaczyna się: "Dlaczego jedziemy tutaj?", "Dlaczego wlewasz wodę?" (przed chwilą prosił o mleko), "Dlaczego Tubisie skaczą?", "Dlaczego kubek spadł?".

Nie mogę się doczekać, aż rozwinie wachlarz pytań o: "Dlaczego, skąd, gdzie".
Skąd się biorą dzieci, czy istnieje Bóg, dlaczego Ziemia kręci się wokół Słońca...
Muszę zainwestować w dobre książki, encyklopedie, albo laptopa z przenośnym internetem, by w każdej chwili móc odpowiedzieć

Bo nie muszę chyba mówić, że jak nie odpowiem, to jest histeria? 8)

Jeszcze na koniec, żeby się nie rozpisywać ( lol ) interesujący dialog.
Maluję rurę w pokoju Filipa na kolor ścian (taka nieestetyczna jakaś była 8)).
- Filip, nie dotykaj rury, bo mokra od farby i będziesz brudny.
- A mogę dotykać podłogę?
- Możesz.
- A mogę dotykać ścianę?
- Możesz.
- A mogę dotykać rurę?
- Nie możesz.
- A mogę dotykać łóżko?
- Możesz.
- A mogę dotykać rurę?
- Nie możesz.
- A mogę dotykać misia?
- Możesz.
- A mogę dotykać komodę?
- Możesz.
- A mogę dotykać szafę?
- Możesz.
- A mogę dotykać rurę?

Odpowiedz
Gość 2013-09-24 o godz. 13:07
0

Pocieszające 8)

Odpowiedz
Gość 2013-09-23 o godz. 16:08
0

Sun napisał(a):Nie mogę się nadziwic, że można iść z dzieckiem do centrum handlowego i to dziecko siedzi w wózku i się nie drze
Bylismy wczoraj w świecie dziecka, ikei i decathlonie. Dwa pierwsze sklepy Emma była na rękach, więc luż. Przed trzecim dostała butlę i zasnęła, więc też luz.
Ale marzy mi się móc z nią wyjść do sklepu
Zmienilismy wózek i jakby jej się bardziej podoba... zobaczymy ;)
Sun, wprawdzie nie w wózku, bo tego moje dziecko już chyba nigdy nie zaakceptuje, ale pocieszę Cię, że się da. Teraz dopiero, ale zawsze coś. I nawet w samochodzie już mi nie wyje 8)

Odpowiedz
zulam 2013-09-23 o godz. 15:38
0

Jakiś dobry biomet? Bo mi Igni nie wyje prawie w ogóle od trzech dni, aż sięz mężem dziwujemy co się stało 8) Ale nic nie mamy przeciwko, Ignacek i tak jest super chłopaczek, bez nadzierania się i mamowania to już w ogóle miodzio!
Natomiast po pikniku z pracy męża mały był na ustach wszystkich pańz biura model nieodrywalny od rodzicielki-że też im się trafiło, trzeci i taki upierdliwiec!

Odpowiedz
Gość 2013-09-23 o godz. 14:57
0

Nie mogę się nadziwic, że można iść z dzieckiem do centrum handlowego i to dziecko siedzi w wózku i się nie drze
Bylismy wczoraj w świecie dziecka, ikei i decathlonie. Dwa pierwsze sklepy Emma była na rękach, więc luż. Przed trzecim dostała butlę i zasnęła, więc też luz.
Ale marzy mi się móc z nią wyjść do sklepu
Zmienilismy wózek i jakby jej się bardziej podoba... zobaczymy ;)

Odpowiedz
panna_van_gogh 2013-04-16 o godz. 07:07
0

Nezi napisał(a):agni, ja Lenę też ze sobą wszędzie noszę. A jak nalewam wodę do wanienki i Lena się boi to do niej głośnio i czule przemawiam i jest lepiej. Nie zostawiam jej samej. Zresztą ona teraz to nie da się zostawić sama. Wszędzie za mną łazi.
my tak samo :)

Odpowiedz
Nezi 2013-04-16 o godz. 06:47
0

agni, ja Lenę też ze sobą wszędzie noszę. A jak nalewam wodę do wanienki i Lena się boi to do niej głośnio i czule przemawiam i jest lepiej. Nie zostawiam jej samej. Zresztą ona teraz to nie da się zostawić sama. Wszędzie za mną łazi.

Odpowiedz
Gość 2013-04-16 o godz. 06:26
0

wątek umarł śmiercią naturalną czy dzieci sie poprawiły?

przyłacze- mój "upierdliwiec" nie dotyczy spania ( choc powiem szczerze, ze mógłby dłużej i więcej)
tylko zostawania samemu- w pokoju, na chwilę- żebym mogła iśc do ubikacji czy chociażby do kuchni podgrzac żarcie

płacz, histeria- łzy leją się ciurkiem, jest taki pisk jakby coś poważnego mu było
ale wsytarczy podejść, on wyciąga raczki, biore i......spokój, śmiech, uśmiech- po wcześniejszej histerii zostają tylko mokre oczy

jak sie przy nim siedzi, sie ładnie bawi, wstaje, raczkuje- ale jak sie mu zniknie choc na sekunde - od razu rykkkkkkkkkkkkk

a przeciez czasem musze go zostawic w łóżeczku i wyjśc na 2-3 minuty- choćby nalac wode do wanny ( bo jak się nalewa przy nim to sie prysznica boi i też płacze)

co robić? na siłę zostawiać? i siedziec np w kuchni i slyszeć potworny płacz?
nie jestem go w stanie tego oduczyć
bo do południa, przez 8 godzin jest ze swoja kochana Babcią która go ubustwia i wszytsko jest pod i dla Niego
rozpieszczony na maksa

więc moje oduczanie towarzystwa nic nei da- bo i tak Babcia go nie będzie zostawiać, tylko nosi wiecznie ze sobą

Odpowiedz
zulam 2013-02-26 o godz. 14:34
0

:usciski:

Odpowiedz
Gość 2013-02-26 o godz. 13:31
0

Dzisiaj mam taki stan, że mam ochotę wejśc na "Przygotowania do ciąży" i tam krzyczeć "Ludzieeee! Nie róbcie tego!"

Odpowiedz
Gość 2013-02-26 o godz. 13:30
0

Nietolerancja laktozy.

Odpowiedz
Gość 2013-02-26 o godz. 06:24
0

Sun - przyczyna były kolki?

Odpowiedz
Gość 2013-02-26 o godz. 05:41
0

Gratuluję :D

Ja się wypisuję z watku, bo od czasu zlikwidowania przyczyny płaczu mam dziecko aniołka 8)

Odpowiedz
Gość 2013-02-25 o godz. 14:50
0

Ja rozumiem i gratuluję!

My cały czas jeszcze zasypiamy przy cycusiu

Odpowiedz
Gość 2013-02-25 o godz. 14:48
0

Tadaaaaam - moja córka po raz pierwszy w zyciu zasnęła sama samiusieńka w łóżeczku :taniec:
Ot tak, odłożona po kapieli i karmieniu! :D

Normalne mamy tego nie zroumieją - ale ja jestem z tej okazji tak cholernie szczęsliwa,
że zaraz chyba chlupnę jakieś % celem uczczenia tej magicznej chwili lol 8)

Odpowiedz
Zwykly-cud 2013-02-07 o godz. 04:41
0

U nas skutkuje Tracy Hogg, ale nie powiem, ze bylo latwo. Tez byl etap jak u Katarinasl, ze M. nakrecala się coraz bardziej. Bywalo, ze plakalam razem z nią, ale nie poddawalam się myslac, ze skoro Tracy Hogg nauczyla spać w ten sposob dziesiatki dzieci to i ja dam radę wyszkolić moje ;) Teraz jak widzę, ze M. nie zasnie latwo i wzbiera we mnie irytacja to wrzucam ja do chusty i zasypia w oka mgnieniu. Ogolnie chustowana Marysia jest spokojniejsza i zasypia latwiej.
No ale u nas jest odwrotnie niz u wiekszosci z Was- gorzej jest z zasypianiem nocnym- M. zasypia mi przy piersi w moim lozku. Ale chce to czym predzej zmienic, bo tesknie za mezem w sypialni... :|

Odpowiedz
meggien 2013-02-04 o godz. 15:42
0

algaj, nic innego nam nie pozostaje jak mieć nadzieje...

Odpowiedz
algaj 2013-02-04 o godz. 15:40
0

Madeleine napisał(a): Ten etap, w którym Kuba jest teraz, faktycznie mnie bardzo męczył - ale jest lepiej. Dużo lepiej 8)
to pocieszające, mam nadzieję, że i u mnie się zmieni
zwłaszcza, że pogoda coraz mniej spacerowa...

Odpowiedz
Gość 2013-02-04 o godz. 15:39
0

Z tym zasypianiem to moim zdaniem dziecko musi jednak do tego też być psychicznie gotowe.
Pamiętam siebie walczącą na froncie samodzielne zasypianie Zosi- rady Tracy Hogg mogłam sobie nie powiem, gdzie włożyć, z każdym odłożeniem nakręcała się co raz bardziej, aż wpadła w godzinną histerie i następną godzinę uspokajałam ją i siebie- miała wtedy gdzieś 2-3 miesiące.

W tych czasach zasypiała tylko bujana w pozycji pionowej (ona musiała być w pionie), jak ja wtedy marzyłam, żeby ona przy piersi zasypiała.

Kolejne próby podjęliśmy jak miała około 7 miesięcy i tym razem było bez większych afer, czasem, teraz żeby zasnęła trzeba ją klepać po pampersie, ale jak jest zmęczona zaśnie wszędzie i nic ją nie rusza- wczoraj u męża na kolanach słuchając metalu :D

Odpowiedz
Gość 2013-02-04 o godz. 15:24
0

No, śmiertelnego nie, bo jak widac przeżył lol Ten etap, w którym Kuba jest teraz, faktycznie mnie bardzo męczył - ale jest lepiej. Dużo lepiej 8)

Piotruś w ogóle nie miał kojca, w łóżeczku wyłącznie śpi. Bawi się na podłodze od zawsze. Przy czym właściwie nigdy go nie asekurowałam (wiadomo, jeśli ma zaliczyc spektakularną glebę, to go łapię, ale naprawdę rzadko jest potrzeba interwencji), czym wzbudzam co najmniej podejrzliwośc u połowy rodziny ;)

Odpowiedz
algaj 2013-02-04 o godz. 14:52
0

Madeleine napisał(a): W poniedziałek w ogóle nie chciał, żebym mu znajdowała zajęcie - calutki dzień zajmował się sam sobą. :o
a nie stanowił sam dla siebie śmiertelnego nieomal niebezpieczeństwa? ;)
Pytam, bo jestem ostatnio wykończona chodzeniem za Kubą, który nauczył się niedawno stać i non stop próbuje wstawać przy wszystkim, puszczać się jedną ręką szukając czegoś do chwycenia się drugą itp itd. Na kojec miejsca w domu nie mam, a w łóżeczku po 15 minut dostaje kręćka z nudów

Odpowiedz
Gość 2013-02-04 o godz. 14:31
0

Podpiszę się pod tym, co napisały dziewczyny. Anirrak, może byc jeszcze za wcześnie.
Z Piotrusiem próbowałam nauki samodzielnego zasypiania, kiedy miał 3 miesiące - próba była krótka i zakończyła sie moją sromotną klęską. Z sinieniem, histerią i dłuuuugim uspokajaniem potem. W wieku 7,5 miesiąca załapał wszystko błyskawicznie - w nocy (w dzień nadal to samo, na widok łóżeczka zaczynał płakac).

A obecnie - noce luuuzik, Za to w dzień, wstyd przyznac, nadal śpi przy piersi. Ale... nie zamierzam w ogóle nic z tym robic:
a) śpię wtedy z nim razem/ czytam/ forumuję
b) uwielbiam się do niego przytulac
c) potencjalnie mogłabym go uśpic i sobie pójśc (leżymy na materacu położonym na podłodze)
d) już i tak ma jedną drzemkę dziennie, a kiedy odstawię go od piersi, nauczy się sam spac w 3 dni
e) w dzień musiałabym go uczyc sama, a ja nie mam tyle siły, żeby słuchac jego płaczu lol

A w ogóle... najwyrazniej żalenie się w tym wątku pomogło. Co prawda Piotruś jest nadal przylepa (najrzadziej co 15 minut wpełza mi na kolana się przytulic i najchętniej bawiłby się u mnie w objęciach), ale odkąd zaczął chodzic, wszystko jest dla niego dużo bardziej interesujące (znaczy się mieszkanie). W poniedziałek w ogóle nie chciał, żebym mu znajdowała zajęcie - calutki dzień zajmował się sam sobą. :o

Odpowiedz
Gość 2013-02-04 o godz. 14:10
0

Marysię moją mogę nazwać "byłym upierdliwcem" właśnie ze względu na jej zasypianie i notoryczne budzenie się w nocy. Aż mi się słabo robi, jak sobie przypominam, co działo się u nas rok temu. I potwierdzam: metoda 3-5-7 czy 2-4-6, a u nas akurat, 1-1,5-3 ;) działa! W 4 dobie dziecko moje zaczęło usypiać samo i przesypiać niczym anioł całą noc. Po dziś dzień dziękuję komuś tam za tę metodę lol

Odpowiedz
Gość 2013-02-04 o godz. 13:59
0

O kurka tak poczytalam i stwierdzam że ja to nie mam co narzekać lol
Dzięki za wlanie trochę radochy w moje serce ;)

Odpowiedz
Nezi 2013-02-04 o godz. 13:49
0

panna_van_gogh napisał(a):z tego co pamietam inne Mamy Upierdliwcow ;) pisaly ze dzieci byly szybciej gotowe do zasypiania przed snem niz w dzien (np. Lenka Nezi jesli dobrze pamietam)
Świetna pamięć lol lol

Ja zaczęłam od uczenia zasypiania na noc bo pomyślałam sobie, że na noc to ona zawsze będzie usypiać i nawet jeśli w dzień będę musiała ją lulać na rękach to przecież kiedyś te drzemki dzienne się skończą i wtedy skończy się lulanie.
Na szczęście Lena najpierw pojęła, że na noc usypia sama a potem przeniosła to na dzienne drzemki.
Niestety bywają dni, kiedy chce by ją uspokoić na rękach. Ale to są dni, nigdy nie zdarzyło się by nie mogła sama usnąć na noc. Odkładam ją do łóżeczka, daję pluszaka, nakrywam kołderką, całuję w czułko mówiąc przy tym że życzę jej dobrych snów i że bardzo ją kocham, gaszę lampkę i wychodzę. A Lena zasypia.

Co do płaczy i sinienia, Lena też siniała a samodzielne zasypianie opanowałą około 5 miesiąca. Wcześniejsze próby nie dały rezultatu, był efekt taki że jak Lena widziała że niosę ją do sypialni to zaczynała ryczeć na sam widok drzwi.
Też uczyłam ją metodą 1-3-5-7. Jak po 10 minutach nie przestawała ryczeć to jej odpuszczałam naukę i usypiałam na rękach. Nauka trwała kilka dni.

Myślę, że Zosia może być jeszcze za mała na samodzielne zasypianie. To wrażliwiec, taki jak Lena ;) 8)

Odpowiedz
runaway bride 2013-02-04 o godz. 13:07
0

Aga1 napisał(a):
To chyba prawda. Moja Zoska zaczęła usypiać sama na noc jak miała coś koło 1-1,5 miesiaca. Na początku siedziałam przy niej godzinę czasem 1,5 (wypadający smok, latające łapki, itp). Teraz po prostu wkładam ją do łóżeczka i wychodzę, a ona zasypia sama. W dzień już tak fajnie nie jest. Nie zawsze zaśnie sama w łóżeczku i wtedy idzie w ruch wózek. A nawet jak da się ją położyć spać w łóżeczku, to muszę chwilę przy niej posiedzieć, zanim się wyciszy na tyle, żebym mogła ją zostawić bez obaw, że za 3 sekundy będę musiała wracać, bo np. smok wypadł ...
Ja bym zaczęła od nauki zasypiania na noc w łóżeczku.
Dokładnie tak. Z moją Zosia był taki sam scenariusz. Z tym, że "nauczyłam ją" zasypiać samą na noc jak miała jakieś 4 tygodnie. Do tej pory usypia na noc sama. W dzień potrzebne są już pomoce - bujanie, robienie ciii ciiii, wtykanie smoka i takie tam a czasem noszenie.

Natomiast co do metody 3-5-7 to od dwóch tygodni stosujemy ją wobec Zosi z powodu budzenia się w nocy. I wiecie co - to działa ! Było ciężko na początku, jak płakała zakładałam słuchawki na uszy i słuchałam muzyki bo nie mogłam tego znieść. Teraz jest rewelacja - tzn nadal się budzi ale po chwili znowu usypia sama. Nawet nie musimy do niej wstawać.

Też długo się wahałam czy nie jest na to za mała ale przekonała mnie moja ginekolog :) która zastosowała to do jednego ze swoich dzieci właśnie w wieku 5 miesięcy. Dziecko dziś trzyletnie traumy nie ma, rozwija się normalnie, przesypia noce ;)

Odpowiedz
Gość 2013-02-04 o godz. 11:30
0

algaj napisał(a):panna_van_gogh napisał(a):
z tego co pamietam inne Mamy Upierdliwcow ;) pisaly ze dzieci byly szybciej gotowe do zasypiania przed snem niz w dzien (np. Lenka Nezi jesli dobrze pamietam)
mój do tej pory w dzień nie umie zasypiać bez 20 minutowego płaczu, czasem ryku - taki jego pokraczny sposób na wyciszenie sie...
a czasem muszę mu pomóc głaskając i spiewając
natomiast przed snem nocnym nie mamy żadnych problemów
chyba tak mu już zostanie
Mój ma tak samo - wieczorem zasypia ok (odpukać, tfu tfu i inne takie gusła ;)), ale w dzień - MAKABRA. :|

Odpowiedz
algaj 2013-02-04 o godz. 10:32
0

panna_van_gogh napisał(a):
z tego co pamietam inne Mamy Upierdliwcow ;) pisaly ze dzieci byly szybciej gotowe do zasypiania przed snem niz w dzien (np. Lenka Nezi jesli dobrze pamietam)
mój do tej pory w dzień nie umie zasypiać bez 20 minutowego płaczu, czasem ryku - taki jego pokraczny sposób na wyciszenie sie...
a czasem muszę mu pomóc głaskając i spiewając
natomiast przed snem nocnym nie mamy żadnych problemów
chyba tak mu już zostanie

Odpowiedz
Gość 2013-02-04 o godz. 07:54
0

panna_van_gogh napisał(a):Anirrak napisał(a):
Wieczorem Zosia zasypia przy piersi, ewentualnie po noszeniu, ale że nosi ją wtedy mąż,
to bardziej mi zależało na samodzielnym zasypianiu w ciagu dnia

pytalam o to bo ja zalozylam ze usypiac w dzien zacznie jak z nocnym problemow nie bedzie
na razie Maks daje rade z nocnym ale w dzien jeszcze smok i bujanie

z tego co pamietam inne Mamy Upierdliwcow ;) pisaly ze dzieci byly szybciej gotowe do zasypiania przed snem niz w dzien (np. Lenka Nezi jesli dobrze pamietam)
To chyba prawda. Moja Zoska zaczęła usypiać sama na noc jak miała coś koło 1-1,5 miesiaca. Na początku siedziałam przy niej godzinę czasem 1,5 (wypadający smok, latające łapki, itp). Teraz po prostu wkładam ją do łóżeczka i wychodzę, a ona zasypia sama. W dzień już tak fajnie nie jest. Nie zawsze zaśnie sama w łóżeczku i wtedy idzie w ruch wózek. A nawet jak da się ją położyć spać w łóżeczku, to muszę chwilę przy niej posiedzieć, zanim się wyciszy na tyle, żebym mogła ją zostawić bez obaw, że za 3 sekundy będę musiała wracać, bo np. smok wypadł ...
Ja bym zaczęła od nauki zasypiania na noc w łóżeczku.

Odpowiedz
panna_van_gogh 2013-02-04 o godz. 06:58
0

Anirrak napisał(a):
Wieczorem Zosia zasypia przy piersi, ewentualnie po noszeniu, ale że nosi ją wtedy mąż,
to bardziej mi zależało na samodzielnym zasypianiu w ciagu dnia

pytalam o to bo ja zalozylam ze usypiac w dzien zacznie jak z nocnym problemow nie bedzie
na razie Maks daje rade z nocnym ale w dzien jeszcze smok i bujanie

z tego co pamietam inne Mamy Upierdliwcow ;) pisaly ze dzieci byly szybciej gotowe do zasypiania przed snem niz w dzien (np. Lenka Nezi jesli dobrze pamietam)

Odpowiedz
Gość 2013-02-04 o godz. 06:42
0

Anirrak, moja wielokrotnie starsza i sytuacja nieporownywalna, wiem - ale jak wyje juz z zamknietymi oczami i niezwykle rozpaczliwie, to znak, ze juz zaraz za momencik odpadnie. i w sumie o ile pamietam, to miala tam od malego.

Odpowiedz
Gość 2013-02-04 o godz. 06:39
0

No to doniesienia z frontu są takie: :mur: :mur:

Założmy optymistycznie, że Zosia jest za mała na tę metodę - a nie, że ja jestem za słaba psychicznie ;)

Po piątym podejściu, kiedy Zosia wyła już z zamkniętymi oczami i nabrała slachetnego koloru purpury
załamałam się, wzięłam na ręce - i usypiałam nosząc przez godzinę (!), bo mała była strasznie rozżalona i rozdrażniona :(

Wieczorem Zosia zasypia przy piersi, ewentualnie po noszeniu, ale że nosi ją wtedy mąż,
to bardziej mi zależało na samodzielnym zasypianiu w ciagu dnia
Niestety - chyba na razie odpuszczę zapedy wychowawcze i dopóki ręcę będą dawały radę
to będę ją usypiać nosząc

Odpowiedz
fjona 2013-02-04 o godz. 06:25
0

katarinka7 napisał(a):Anirrak, jesli to ta metoda z książki "Każde dziecko możę nauczyc isę spać" to tam jest napisane że dziecko ma miec co najmniej pół roku.
mój synek miał miesiąc jak go odzwyczaiłam od zasypiania na piersi. nie stosowałam wprawdzie tej metody tak dosłownie tylko metodę z ksiązki "Usnij wreszcie" pomieszaną z radami Tracy Hogg. poszło bardzo gładko bez histerii ale trochę to trwało.

Odpowiedz
Mała 2013-02-04 o godz. 05:54
0

Blutka napisał(a):Anirrak napisał(a):Pracuję nad samodzielnym zasypianiem Zosi w łóżeczku w ciagu dnia :(
Próbuje metody 3-5-7, ale jej ryki jakoś mi nie obojętnieją
Czuję sie fatalnie - choć wiem, że w łóżeczku żadna krzywda się jej nie dzieje :|
To polega na tym, że się podchodzi do dziecka po coraz dłuższym okresie wycia? I to działa?
Moja Ania po zastosowaniu tej metody nauczyla sie samodzielnie zasypiac, bez piersi, lulania, glaskania, noszenia itp. w ciagu 4 dni. Teraz zasypia w ciagu 2-3 minut po odlozeniu do lozeczka.

Odpowiedz
katarinka7 2013-02-04 o godz. 03:01
0

Anirrak, jesli to ta metoda z książki "Każde dziecko możę nauczyc isę spać" to tam jest napisane że dziecko ma miec co najmniej pół roku.

Odpowiedz
panna_van_gogh 2013-02-04 o godz. 02:57
0

Anirrak,
a Zosia nie jest za mala na ta metode?
a przed nocnym spaniem zasypia sama?

Odpowiedz
Gość 2013-02-04 o godz. 02:35
0

Anirrak napisał(a):Pracuję nad samodzielnym zasypianiem Zosi w łóżeczku w ciagu dnia :(
Próbuje metody 3-5-7, ale jej ryki jakoś mi nie obojętnieją
Czuję sie fatalnie - choć wiem, że w łóżeczku żadna krzywda się jej nie dzieje :|
To polega na tym, że się podchodzi do dziecka po coraz dłuższym okresie wycia? I to działa?

Odpowiedz
Gość 2013-02-04 o godz. 02:18
0

Pracuję nad samodzielnym zasypianiem Zosi w łóżeczku w ciagu dnia :(
Próbuje metody 3-5-7, ale jej ryki jakoś mi nie obojętnieją
Czuję sie fatalnie - choć wiem, że w łóżeczku żadna krzywda się jej nie dzieje :|

Odpowiedz
zulam 2013-02-01 o godz. 13:03
0

No, bo jest przesłodki jak :D Jeśli się postępuje zgodnie z jego życzeniami-dużo tulenia, chustowania, zajmowania się nim, ale i pozwala na eksplorowanie świata jest pogodny, uśmiechnięty i całuśny. Jak ryczy też jest fajny, tylko trochę inaczej 8)

Odpowiedz
Zwykly-cud 2013-02-01 o godz. 12:47
0

zulam napisał(a):Anirrak napisał(a):A ja niestety dołek zaliczam :(
Zosia wazy juz 8 kg i nie mam siły jej nosic - a ona nadal tego noszenia wymaga, zwlaszcza przy zasypianiu...
Jak gdzieś na forum czytam o tym, że dziecko zasypia odłożone do lozeczka - to dla mnie to normalnie SF jest :mur:
No i odkryłam, że Zosia nie płacze jak normalne dzieci - oa wyje jak syrena strazacka :mur:
Od razu na cały regulator, buzia cała czerwona, krzstuszenie się, zanoszenie - amok jakiś :(
U niej nie ma etapu marudzenia, popłakiwania, popiskiwania - od razu jest łeeeeełeeełeeee na maxa :|
A ja jestem po prostu zmęczona - oczy mi sie kleją, ręce drżą - i zero radosci życia :(
Mój Ignac też, sygnał ostrzegawczy jest jeden, a potem wrzask. Po obudzeniu chce być natychmiast wyjęty z łóżeczka, więc zanim dojdę widzę wściekle wyjące i kiwające się ze złości na kolanach dziecko. Tak spokojnym spojrzeniem przywitał mnie ze cztery razy, w tym dwa jak miał gorączkę. Ale na szczęście ilośc potencjalnych rzeczy, które go wkurzają zmniejsza się z czasem. Kiedyś wściekał się co chwilę np. spacer-wiatr-ryk, słońce-wrzask, staniemy na chwilę-rozpacz, schylę się-nieszczęście. Mnie przy zdrowych zmysłach przez pierwsze miesiące uratowała chusta, nic innego, nawet noszenie+bujanie nie było tak skuteczne. Anirrak namawiam, spróbuj, może to się Wam spodoba.
Potwierdzam. Na mojego upierdliwca tez dziala. Czasem noszenie na rekach nie robi tego co moj hoppe. Anirrak- chusta to nie jest to samo co nosidelko-raczej zupelnie cos innego. Moze udalo by Ci się spotkac z jakimiś chustomamami i sprobowac? Albo jakies warsztaty?

Podpisano Z-c, ktora wlasnie forumuje z pochrapujacym dzieckiem w chuscie ;)

Zulam- widzialam Ignasia na spotkaniu i zastanawiam się jak Ty mozesz tak szkalowac swoje dziecko ;) lol Nie pamietam kiedy widzialam slodszego chlopca :D

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie