Quantcast
  • Mała odsłony: 11379

    Fobie, dziwactwa i takie tam :)

    Jest watek o slowach, ktore nas raza.
    Pomyslalam ze poprosze was o podzielenie sie tym, co was drazni. Nazwalam to fobia, z braku na chwile obecna lepszego slowa. Chodzi mi o sytuacje, kiedy krew was zalewa, dostajecie bialej goraczki itp. I czasem sa to duperele :)
    Podam przyklad. Krew mnie zalewa kiedy firanka nie jest dociagnieta do konca karnisza,
    Mojego kolege drazni, gdy ktos smarujac maslem z pudelka chleb, nadwyzke masla obciera o kant pudelka.

    Pewnie mam tego wiecej.
    A wy macie takie rzeczy, ktore was doprowadzaja do szewskiej pasji?

    Odpowiedzi (203)
    Ostatnia odpowiedź: 2020-11-19, 22:41:35
    Kategoria: Pozostałe
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2020-11-19 o godz. 22:41
0

JA BOJE SIĘ SUSZAREK DO WŁOSÓW . nie aż tak ale no trochę się ich boje

Odpowiedz
Sylvana 2010-03-16 o godz. 03:06
0

Ja miałam większość dziwactw, o których piszecie. Wsystko na miejscu, w pudełeczkach, symetrycznie, i pozamykane. Po mieszkaniu 2 lata z brudasami dostałam znieczulicy...choć czasem dopada mnie depresja jak na to wszystko patrzę.
Mam nadzieję że niedługo się wyprowadze z mężem na swoje i wróce do swoich nawyków. Dla swojego psychicznego dobra musze to zdrobić jak najszybciej

Odpowiedz
ajda 2010-03-16 o godz. 02:51
0

jennyharris napisał(a):No ja też nie zamknę się w solarium. Ale o tym już wspominałam. i małych ciemnych pokoji też się boję
a myślałam że tylko ja tak mam boję się że się tam zatrzasne i usmażę lol nigdy nie zamykam do końca.

Odpowiedz
jennyharris 2010-03-15 o godz. 23:06
0

No ja też nie zamknę się w solarium. Ale o tym już wspominałam. i małych ciemnych pokoji też się boję

Odpowiedz
Gufeer 2010-03-13 o godz. 06:51
0

Boje sie solarium lezacego ale w stojacym moge spokojnie sie opalac

Odpowiedz
Reklama
Gość 2010-03-13 o godz. 06:31
0

jesli juz konkretnie o fobiach to mam pare lol

pajaci, do tego stopnia, ze bylabym w stanie kupic dom i sie z niego wyprowadzic gdyby nagminnie pojawialy sie wieksze sztuki :x
lek wysokosci, wszelkiego rodzaju mosty
ciemnosci sie boje ;)
i duchow

alez sie uzewnetrznilam ;) od razu mi lepiej lol

Odpowiedz
curiosidad 2010-03-13 o godz. 06:03
0

oo klaustrofobię też mam.
windy koszmarnie znoszę (albo wręcz nie znoszę), solarium - na samą myśl słabo mi..

Odpowiedz
WhiteRabbit 2010-03-13 o godz. 01:18
0

O, klaustrofobię też (chyba) mam, ale jeszcze dziwniejszą ;)
Duszę się we mgle albo jak zanurzam głowę w wodzie (np. niechcący mnie fala obleje w morzu).
Windy i solarium się nie boję.
A co do windy: ja wręcz odwrotnie niż sylw - wolę jechać sama niż z kimś obcym ;)

Odpowiedz
jennyharris 2010-03-13 o godz. 00:58
0

Ja cierpię na klaustrofobię. Ale to jest u mnie takie dziwne, bo to zalezy od pomieszczenia. Np windą mogę spokojnie jechać,ale w solarium nie zamknę lozka, bo mam wrazenie że się zaraz uduszę. :P

Odpowiedz
sylw 2010-03-13 o godz. 00:51
0

GUNIA 100 napisał(a):
- zawsze muszę uprać bluzki i spodnie, które kupuję przed pierwszym noszeniem mimo, że są nowe, bo wyobrażam sobie, ile osób mogło je przymierzać ...

robię to samo :D wydaje mi się to dobrym nawykiem :D

winda - sama nie wejdę za żadne skarby, kilka razy miałam niemiłą akcję i boję sie teraz przeogromnie - bezpieczniej się czuję z innymi ludźmi, ale wolę piechotą

kolczyki - może to po prostu mój kolejny dobry nawyk, dobrze dopasować szczegóły ;) czasem mam jednak wątpliwość, czy aby przebierając się w domu w jakiś ciuch wygodny, po powrocie z pracy, muuuuuuuuuuuuuuszę zmienić i kolczyki resztę dodatków pokornie zdejmuję ;)

a schizę mam totalną na punkcie rzeczy lepkich, mazistych, etc... od razu chce mi się wymiotować
do kremów, balsamów się już przyzwyczaiłam - chodzi mi raczej o rozlany jogurt na podłodze - nie sprzątnę, kisielu do picia nie tknę, mam problem z wyczyszczeniem rączek mojemu synkowi, jak rozmemła jakiegoś chrupka
oj, lepiej skończę, bo się rozkręcam ;)

Odpowiedz
Reklama
Gość 2010-03-13 o godz. 00:36
0

Ja nie lubię wind wogóle. Nie mam klaustrofobii, ale wind nie lubię i już.

Odpowiedz
okcia81 2010-03-13 o godz. 00:32
0

To ja napiszę coś od siebie:

- nie mogę patrzeć jak ktoś chodzi po dachu lub rusztowaniu bo od razu wyobrażam sobie że on spada; robi mi się fizycznie słabo,

- nie lubię jeździć z kimś w windzie bo boję się że zacznie skakać i się winda urwie

- nie lubię spać blisko otwartego okna bo boję się że w nocy wstanę i wypadnę ;)

Więcej manii na razie nie pamiętam ;)

Odpowiedz
Kajko 2010-03-12 o godz. 23:54
0

Gabingo napisał(a):drazni mnie jak inni jedza, wszystkie odglosy jak gryzienie, chrupanie, mlaskanie, chrupanie to chyba najbardziej, ale jeszcze wiele innych sie znajdzie ;)
uhhh - a juz chrupanie słonych orzeszków (mój mąż co wieczór :x )! albo popcornu w kinie...zdarzyło mi się nie widziec filmu tylko słyszeć jak chrupią ten popcorn... miałam ochote wstać i nawrzeszczeć - kilka minut tak siedziałam z zmakniętymi oczyma, głęboko oddychająć i zwalczałam w sobie chęć wrzaśnięcia i wyjścia z kina - na innych by to wrażenia nie zrobiło, a ja bym film straciła.. wybieram seanse dopołudniowe na tygodniu,żeby nie słyszec chrupania!

Odpowiedz
Gość 2010-03-12 o godz. 23:36
0

hehehe ale te ziemniaki po prawej stronie to mnie rozłożyły na łopatki ; - )))))) pozdr :)

Odpowiedz
Gość 2010-03-12 o godz. 22:20
0

sylw napisał(a):
- kolczyki muszę mieć zawsze, ale to zawsze pod kolor lub wzór ubrania (jakiejś jego części) - mogę je zmieniać, tyle razy, ile razy w ciągu dnia się przebiorę
- po domu nie mogę chodzić w pierścionku zaręczynowym (jedyny jaki noszę), ale na dworzu, jak tylko wyjdę bez niego, wracam, bo nie mogę wytrzymać, że go nie założyłam :oops: - i nie chodzi o sentyment...

też nosze kolczyki dopasowane. to oczywiste. nigdy nie przyszłoby mi do głowy nazwać to schizą. ale mam ogroooomny wybór ;o)
co do pierścionków. pomijajac pierścionek zaręczynowy i obrączke, które noszę non stop zawsze nan jeszcze 1 pierścionek i zegarek, które zdejmuje natychmiast po wejsciu do domu, ale jak zapomne załozyc przed wyjściem to sie wracam. bez tego czuję sie naga ;)

GUNIA 100 napisał(a):- przed zaśnięciem i przed wyjściem z domu kilka razy sprawdzam czy powyłączałam wszystkie światła, kontrolki np. w telewizorze, czy dokręciłam kurki w kuchence, czy żelazko wyłączone itd. Czsem wracam się z klatki do mieszkania, mimo, że doskonale pamiętam, że wszstko posprawdzałam przed wyjściem, ale muszę sie upewnić i wtedy jestem spokojna.
e tam. zapobiegliwość, nie schiza. ja jestem chora jak przed wyjazdem skądś (poza domem) nie sprawdzę 1000 razy, czy wszystko zabrane. zagądam za szafy i pod łożka ;o)

Odpowiedz
Gość 2010-03-12 o godz. 21:07
0

drazni mnie jak inni jedza, wszystkie odglosy jak gryzienie, chrupanie, mlaskanie, chrupanie to chyba najbardziej, ale jeszcze wiele innych sie znajdzie ;)

Odpowiedz
pinat 2010-03-12 o godz. 11:20
0

No dobra mimo tego co wcześniej pisałam, to zdarzają mi się jednak różne nieco denerwujące zachowania, ale o wielu z nich zapominam dopóki dana sytuacja się nie zdarzy - zwyczajnie nie zwracam na to uwagi.

Ale wiem, że:
- strasznie denerwują mnie ciche dźwięki. Jak jestem zmęczona usnę przy włączonym telewizorze, grającej wieży czy przy głośno rozmawiających towarzyszach podróży. Ale jeśli np. docierają do mnie ciche dźwięki zza ściany, szmery itp, stukanie myszki czy klawiatury nie usnę dopóki nie znikną.
- zamknięte drzwi zewnętrzne podczas spania to normalka, ale mam też obawy przed zostawianiem na noc otwartych drzwi wewnętrznych. Okno może być otwarte na oścież, drzwi zamykam.
- zauważyłam, że lekko irytuje mnie kiedy ziemniaki na talerzu są po prawej stronie

Odpowiedz
GUNIA 100 2010-03-12 o godz. 10:47
0

teraz parę słów o mnie:
- przed zaśnięciem i przed wyjściem z domu kilka razy sprawdzam czy powyłączałam wszystkie światła, kontrolki np. w telewizorze, czy dokręciłam kurki w kuchence, czy żelazko wyłączone itd. Czsem wracam się z klatki do mieszkania, mimo, że doskonale pamiętam, że wszstko posprawdzałam przed wyjściem, ale muszę sie upewnić i wtedy jestem spokojna.
- tykające zegarki, miarowo kapiąca woda z kranu MASAKRA!!!
- mam manię czystych podłóg - czasem nawet, jak ktoś do nas przyjdzie, zapraszam go "na pokoje", a sama niby wychodzę do przedpokoju po coś tam, a naprawdę idę pozamiatać kafeleczki, bo mam schizę, że mi się piach rozniesie po mieszkaniu.
- zawsze muszę uprać bluzki i spodnie, które kupuję przed pierwszym noszeniem mimo, że są nowe, bo wyobrażam sobie, ile osób mogło je przymierzać - z mierzeniem mam nie lada kłopot...
- nieznoszę jak ktoś w pobliżu mnie kicha albo kaszle - zaciskam wtedy usta i najlepiej byłoby, jakbym mogła je od razu wyszorować i nic do tego czasu nie jeść i nie mówić, żeby zarazki nie dostały sie do wnętrza mojego ciała..wiem, że to głupie... walczę z tym...

Odpowiedz
Gość 2010-03-12 o godz. 00:10
0

Gufeer napisał(a):Sun napisał(a):Kiedyś byłam normalna, do przeczytania pewnej książki. Żałuję, że ją przeczytałam
a jaka to ksiazka?

Hulda Clarck "kuracja życia". Sugestywny opis pasożytów i tego jak banalnie się nimi zarazić a jak ciężko pozbyć
Zresztą po pół roku walki z lambliami u zwierzaków wierzę

Odpowiedz
sylw 2010-03-11 o godz. 19:47
0

u mnie to do tego stopnia, że jak mi jakiś harcerzyk przy świętach, skrzętnie zarabiający pakowaniem w supermarketach, pakuje zakupy, to poprawiam gościa na bieżąco lub przepakuję torby po odejściu od kas lol

Odpowiedz
Gość 2010-03-11 o godz. 11:38
0

Faktycznie!! Ja też segreguję zakupy ;) hehe

Odpowiedz
sylw 2010-03-11 o godz. 10:32
0

nie wiecie, jak mnie ten wątek podniósł na duchu :D ale z tego, co czytam, nie tylko mnie ;)

no to kilka słów o mnie:
- na noc wszystkie cykające zegarki lądują poza sypialnią, bo nie mogę usnąć, jak mnie coś regularnie za uszami brzęczy...
- kolczyki muszę mieć zawsze, ale to zawsze pod kolor lub wzór ubrania (jakiejś jego części) - mogę je zmieniać, tyle razy, ile razy w ciągu dnia się przebiorę
- po domu nie mogę chodzić w pierścionku zaręczynowym (jedyny jaki noszę), ale na dworzu, jak tylko wyjdę bez niego, wracam, bo nie mogę wytrzymać, że go nie założyłam - i nie chodzi o sentyment...
- nikt nie może przy mnie obgryzać czy obcinać paznokci
- zawsze segreguję zakupy - chemiczne/ pieczywo/ słodycze/ warzywa...w reklamówce nie może się znaleźć nic z innej bajki
.........................................chyba jest tego trochę jeszcze, ale na pierwszy rzut chyba wystarczy ;)

Odpowiedz
Vonda_ 2010-03-11 o godz. 09:32
0

A ja zawsze, kiedy zdejmuję buty, to muszę je postawić idealnie równolegle :D Poza tym wkurza mnie, jak ktoś wyciska pastę do zębów, poczynając od środka tubki lol

Odpowiedz
Gufeer 2010-03-11 o godz. 09:27
0

Sun napisał(a):Kiedyś byłam normalna, do przeczytania pewnej książki. Żałuję, że ją przeczytałam
a jaka to ksiazka?

Jestem w stanie zrozumiec Twoja manie mycia owocow, choc sama bym na to nie wpadla, ale ni jak nie rozumiem mycia kubeczkow od jogurtu :o A czy kubki od margaryny tez myjecie?

Odpowiedz
DobraC 2010-03-11 o godz. 02:14
0

nasmialam sie z niektorych fobii. zwlaszcza z papieru toaletowego wieszanego w jedyna sluszna strone. bo ja wieszam "wszystko jedno jak". i wiecie co.. wracam do domu, ide do lazienki, patrze: papier przewieszony :o . Mieszkam z Monkiem? lol
Powiedzialm to mezowi, przyznal sie do przewieszenia i jednoczesnie (rozmawialismy o tym watku) powiedzial ze mam jedna fobie. Ogromna. Reaguje mocno niewspolmiernie do sytuacji. nienawidze mianowicie jak ktos otiwera lodowke i gapi sie co jest w srodku albo wyciaga wode, pije z butelki przy otwartych drzwiach.. warcze wtedy lol tak wiec tez mam swoja fobie :love:

Odpowiedz
Gość 2010-03-11 o godz. 02:09
0

Nie traci lol
a z bananem to jeszcze inna bajka: najpierw odkrajam końcówki, potem obieram, odkladam, myję ręce, myje banan i dopiero jem

Kiedyś byłam normalna, do przeczytania pewnej książki. Żałuję, że ją przeczytałam

Odpowiedz
Planetta 2010-03-10 o godz. 08:49
0

Wątek przecudowny!
Ja tez mam kilka swoich nawyków, chociaz fobiami i dziwactwami bym ich nie nazwała, bo tak sobie myślę że fobie to takie cuś, na które nie można znależć racjonalnego wytłumaczenia, a przynajmniej jakichś naukowych, namacalnych czy jak tam je nazwać dowodów. Z drugiej jednak strony, każdy dziwak znajdzie sobie bardzo przekonujące tłumaczenie 8)
Oto moje (razem z wytłumaczeniem): 8)
- w lodówce nigdy nie zostawiam otwartych produktów - wszystko musi być zapakowane w pojemniki i woreczki - bo jak się zostawia rzeczy na wierzchu to potem śmierdzi w lodówce i ja tego smrodu nienawidzę, poza tym co wrażliwsze produkty przechodzą nim (chociaż znałam takich co galaretkę w pucharkach stawiali koło odkrytej kiełbasy czosnkowej i nic im nie przeszkadzało... :)

- nie lubię jak mąż wrzuca do pralki skarpetki zwinięte w kłębek - bo się dobrze nie wypiorą; tak samo nie znoszę jak wiesza pranie, nie rozprostowując - bo się dobrze nie wysuszy

- nienawidzę tępych noży - bo nie można dobrze kroić:twisted:

-nie znoszę plątaniny kabli- bo nie! :)

- i nie lubię jak ktoś w tym samym momencie rusza z miejsca gdy idę ulicą, bo zaraz myślę że robi to specjalnie dlatego bo mnie zobaczył i mnie zaatakuje... Tak samo gdy samochód rusza kiedy koło niego przechodzę to zaraz myslę że mnie porwie

A poza tym to ja całkiem normalna jestem
;)

PS A czy arbuz nie traci smaku po umyciu miąższu?

Odpowiedz
Gość 2010-03-10 o godz. 07:49
0

Blutka napisał(a):Yyy... ja zawsze myję. Mam wizję, że dotykało go milion brudnych łap w sklepie. 8)
No własnie. Wiem jednak, że niektórych to dziwi.

Odpowiedz
Gość 2010-03-10 o godz. 07:46
0

Zuz napisał(a):Kajko napisał(a):uh - przebiłaś nawet Zuz myjąca banana :)
;) przypominam, że ja myję banany przed obraniem.

Dodatkowo dopiero niedawno odzwyczaiłam się myć np. kubeczek jogurtu, słoik konfitur itp. przed otwarciem.

Yyy... ja zawsze myję. Mam wizję, że dotykało go milion brudnych łap w sklepie. 8)

Odpowiedz
Gość 2010-03-10 o godz. 07:44
0

Kajko napisał(a):uh - przebiłaś nawet Zuz myjąca banana :)
;) przypominam, że ja myję banany przed obraniem.

Dodatkowo dopiero niedawno odzwyczaiłam się myć np. kubeczek jogurtu, słoik konfitur itp. przed otwarciem.

Ale na prawdę nie należę do osób mających bzika na punkcie higieny.

Odpowiedz
Gość 2010-03-10 o godz. 07:33
0

Sun napisał(a):adriana napisał(a):Sun napisał(a):Po obraniu i pokrojeniu.
:o myjesz miąższ?

No tak. Bo sobie wyobrażam jak krojąc arbuza wkrajam brud do środka lol

wow lol To ja mogę napisać, że dla mnie też prowadzisz w rankingu 'dziwaków' ;)

Odpowiedz
Gość 2010-03-10 o godz. 07:10
0

adriana napisał(a):Sun napisał(a):Po obraniu i pokrojeniu.
:o myjesz miąższ?

No tak. Bo sobie wyobrażam jak krojąc arbuza wkrajam brud do środka lol

Odpowiedz
Gość 2010-03-10 o godz. 06:05
0

Mam jeszcze parę :
jak śpię to nie mogę mieć twarzy- ust i nosa za blisko poduszki, ściany czy jakiejkolwiek innej "przeszkody" bo mam fazę, że nawdycham się dwutlenku węgla który właśnie wydycham - to jest przekomiczne,ale naprawdę silniejsze ode mnie ;)
smaruję naturalnie chlebek po większej stronie
jak smażę rybę czy jakieś kotlety zamykam pokoje, kurtki wiszące na przedpokoju odnoszę do pokoju bo później wszyst
ko śmierdzi mi "smażonką" - niestety łącznie z moimi włosami
nienawidzę pochalpanej w łazience podłogi i niewytartego zlewu w łazience- musi być suchutki ;)
książki zawsze ukłądam od największej do najmniejszej a jak jeszcze wyjdzie tak że są od najwyższej do najniższej to już w ogóle jestem przeszczęśliwa.. no... czyli jestem świrem, aj noł ;)

Odpowiedz
Kajko 2010-03-10 o godz. 05:02
0

uh - przebiłaś nawet Zuz myjąca banana :)

Odpowiedz
Gość 2010-03-10 o godz. 04:42
0

Sun napisał(a):Po obraniu i pokrojeniu.
:o myjesz miąższ?

Odpowiedz
Gość 2010-03-10 o godz. 04:31
0

Dla mojego męża najbardziej zadziwiające jest, że myję arbuza. Po obraniu i pokrojeniu.

Odpowiedz
Gość 2010-03-10 o godz. 01:15
0

No dobra, to kolej na mnie :) wątek jest oczywiście przecudowny ;) Pod większością tych "schiz" mogę się oczywiście podpisać,ale jest jedna rzecz która zawsze wywołuje u mnie objawy traumy - otóż mój ukochany Tatuś, który u nas w domu od dawna ma przezwisko Shrek (ze względu na wyjadanie wszytskich przeterminowanych lub na granicy terminu wazności produktów .. i nie tylko dlatego oczywiście;) ) po posmarowaniu chleba pasztetem,smalcem czy innym paskudztwem - uwaga nie spadnijcie z krzesła- wyciera nóż w czyściutką ściereczkę do naczyń i odkłada go na blat... :x luudzie - a ja później tymże nożem smaruję sobie kanapkę np. dżemem i mam mięsko gratis :/ wrrrrrrrrrrr

Odpowiedz
matylda_zakochana 2010-02-26 o godz. 08:47
0

To ja też mam takie swoje małe dziwactwo. Nie lubię nosić nowych rzeczy, świeżo kupionych. Muszą najpierw poleżeć kilka miesięcy w szafie, muszę się do nich przekonać i dopiero potem zakładam.

Odpowiedz
Gość 2010-02-26 o godz. 08:47
0

jeszcze z czasów szkolnych- ni emogłam mieć porządki w szafce ze szkolnymi rzeczami
jak było wszytsko poukładane- nie mogłam nic, nigdy znaleźć- żadnego zeszytu, książki czy jakiś przyborów
jak wsyztsko było w wielkim bałaganie- od razu wiedziałam gdzie sięgnąć, aby wyjąć to -czego właśnie szukałam
( może chodziło o to, że zapamiętywałam wzrokowo gdzie co jest rzucone w nieładzie)

do dziś mi to zostało z półką z dokumentami i jakimiś szpargałami

Odpowiedz
Gość 2010-02-26 o godz. 08:43
0

Karoleena napisał(a):W temacie prania...ja odwracam na prawo do prasowania
Ja też :D (poza białymi koszulami, bo moje żelazko pluje czasem niespodziewanie kamieniem )

Odpowiedz
Gość 2010-02-26 o godz. 08:37
0

_E_W_ napisał(a):moją największą i niewytłumaczalną fobią jest to w jaki sposób jem kanapki a mianowicie: spodnia część skórki musi być od strony kciuka
Poszłam do kuchni popatrzeć na kromkę chleba, bez wizji lokalnej nie umiałam sobie tego wyobrazić :)

W temacie prania...ja odwracam na prawo do prasowania ;)

A z rzeczy, które nie pozwalają mi zasnąć - to bałagan, coś niedokończonego, np. sprzątanie, prasowanie itp.

Odpowiedz
_E_W_ 2010-02-26 o godz. 05:11
0

moją największą i niewytłumaczalną fobią jest to w jaki sposób jem kanapki a mianowicie: spodnia część skórki musi być od strony kciuka

Odpowiedz
ola78 2010-02-26 o godz. 02:48
0

ampa napisał(a):ja też
ale jak mówisz że ty to ty, czy ty to ktoś?
ty to ty: co ja dzis ugotuję na obiad?
ty to ktoś: hm co ty dzisiaj ugotujesz na obiad?

ja rozmawiam jak z kimś.

mówię: "ca ja dzisiaj ugotuję na obiad" albo "powiedz mi, co mam dzisiaj ugotować na obiad" normalnie jakbym np. z duchem gadała lol

Odpowiedz
Gość 2010-02-25 o godz. 12:17
0

Przypomniało mi się moje dziwactwo-nie dziwactwo: nie potrafię zasnać, jeśli mam kosmyki włosów na twarzy. Sprawe utrudnia fakt, ze nie lubie spac ze zwiazanymi włosami Nie lubie też mieć mokrej twarzy, np. jak zdarzy mi sie pochlapać twarz to w natychmiasowym tempie muszę sie wytrzeć bo mam wrazenie ze zwariuję

Odpowiedz
ampa 2010-02-25 o godz. 12:10
0

ola78 napisał(a):jezu, jak mogłam zapomnieć! :D
największą jednak, mega schizą moją jest gadanie do siebie. gadam ze sobą od dziecka wszyscy o tym wiedzą...
najgorsze jest to, że nawet idąc po licy szepczę

ja też
ale jak mówisz że ty to ty, czy ty to ktoś?
ty to ty: co ja dzis ugotuję na obiad?
ty to ktoś: hm co ty dzisiaj ugotujesz na obiad?

ja rozmawiam jak z kimś.

Odpowiedz
ola78 2010-02-25 o godz. 06:26
0

jezu, jak mogłam zapomnieć! :D
największą jednak, mega schizą moją jest gadanie do siebie. gadam ze sobą od dziecka wszyscy o tym wiedzą...
najgorsze jest to, że nawet idąc po licy szepczę

Odpowiedz
Gość 2010-02-25 o godz. 06:15
0

ampa napisał(a):Nabla napisał(a):ola78 napisał(a):myślałam że wszyscy piorą i prasują po lewej str.
Niektórzy nie prasują 8)
I piorą jak popadnie. I skarpetki piorą ze ścierką kuchenną, jak są w tym samym kolorze. Na dodatek w uniwersalnym proszku do prania i wszystko na 40*C.
Niektórzy (czytaj. ja) są po prostu leniwi.

Mam podobnie :P , tylko scierki piorę w 60st ;)

a ja ścierki, skarpetki i majtki piorę w 60 st. razem, jak są w tym samym kolorze :)

Po przeczytaniu tego wątku stwierdzam, że brudas i nierób jestem ;), chociaż pod kilkoma dziwactwami mogę się podpisać

Za to w pracy podobno pedantka jestem nie wiem czy to takie dziwne, że wszystkie dokumenty muszą być wpięte w segregator "pod linijkę" a jak jest któryś dłuższy np fax to skracam go pod gilotyną (nie nożyczkami) do odpowiedniej długości

Odpowiedz
ampa 2010-02-25 o godz. 03:53
0

Nabla napisał(a):ola78 napisał(a):myślałam że wszyscy piorą i prasują po lewej str.
Niektórzy nie prasują 8)
I piorą jak popadnie. I skarpetki piorą ze ścierką kuchenną, jak są w tym samym kolorze. Na dodatek w uniwersalnym proszku do prania i wszystko na 40*C.
Niektórzy (czytaj. ja) są po prostu leniwi.

Mam podobnie :P , tylko scierki piorę w 60st ;)

Odpowiedz
Gość 2010-02-25 o godz. 03:11
0

ola78 napisał(a):myślałam że wszyscy piorą i prasują po lewej str.
Niektórzy nie prasują 8)
I piorą jak popadnie. I skarpetki piorą ze ścierką kuchenną, jak są w tym samym kolorze. Na dodatek w uniwersalnym proszku do prania i wszystko na 40*C.

Niektórzy (czytaj. ja) są po prostu leniwi.

Odpowiedz
ola78 2010-02-25 o godz. 02:56
0

Martuś napisał(a):A prasujesz na lewej stronie? :o
zawsze :)
kurde.... może to kolejne moje dziwactwo???
myślałam że wszyscy piorą i prasują po lewej str. lol

Odpowiedz
asia_asica 2010-02-24 o godz. 08:34
0

Doprowadza mnie do szału gdy ktoś mlaska przy jedzeniu. To moja największa obsesja, która utrudnia mi życie w wielu sytuacjach. Mój mózg rejestruje osoby, które wstrętnie jedzą i nie jestem w stanie siedzieć az nimi przy jednym stole.
Zawsze przed wyjściem sprawdzam czy woda i gaz są zakręcone.
Przed snem zawsze sprawdzam czy drzwi wejściowe są zamknięte.

Odpowiedz
DobraC 2010-02-24 o godz. 03:43
0

tak czytam, czytam i sobie mysle ze jak zalozylam topic o Monku to sie zadna nie wpisala a nadawalybyscie sie moje mile lol lol

ja chyba nie mam fobii.... to moze ja to dopiero dziwak jestem????

Odpowiedz
Gość 2010-02-24 o godz. 03:40
0

Pranie zawsze robie na lewej stronie... po pierwsze... bo czasem (jak ktos zapomni oproznic kieszenie ) np. jakies resztki rachunkow sie poprzyczepiaja. Po drugie, jak susze na dworzu to zawsze na lewej stronie, zeby nie wyblaklo od slonca. Po trzecie, podczas prasowania np wyszywanego obrusu, wyszywania sie splaszcza jesli sie prasuje na prawej, a na lewej pozostaja ladne. Niepisana zasada, i nawet moj M o tym wie.

Odpowiedz
Gość 2010-02-24 o godz. 03:20
0

A prasujesz na lewej stronie? :o

Odpowiedz
ola78 2010-02-23 o godz. 23:36
0

Corgi napisał(a):Karoleena napisał(a):ola78 napisał(a):
i jeszcze:
nie wrzucam do pralki ubrań mojego męża, któryh uprzednio nie przełożył na lewą stronę :) 8)

Mój się już pilnuje :) i generalnie pamięta :)

Sorry, ale nie rozumiem po co przekładacie pranie na lewą stronę ??? :o

bo właśnie kolor się nie spiera, a poza tym nie muszę tego wszystkiego przekręcać na lewo do prasowania.

Odpowiedz
fjona 2010-02-23 o godz. 23:34
0

Corgi napisał(a): Sorry, ale nie rozumiem po co przekładacie pranie na lewą stronę ??? :o
po to, żeby się mniej mechaciło.

Odpowiedz
Gość 2010-02-23 o godz. 23:18
0

A ja męża uczę, żeby rozpinał koszule przed wrzuceniem do prania, bo tego sie potem prasować nie da!

Odpowiedz
Gość 2010-02-23 o godz. 23:15
0

sie niby kolor mniej spiera ;)

Odpowiedz
Corgi 2010-02-23 o godz. 22:29
0

Karoleena napisał(a):ola78 napisał(a):
i jeszcze:
nie wrzucam do pralki ubrań mojego męża, któryh uprzednio nie przełożył na lewą stronę :) 8)

Mój się już pilnuje :) i generalnie pamięta :)

Sorry, ale nie rozumiem po co przekładacie pranie na lewą stronę ??? :o

Odpowiedz
Gość 2010-02-23 o godz. 22:19
0

markdottir napisał(a):lilia napisał(a):Ja mam koło kuchenki zawsze czyty spodek na takie brudne łyżki jak gotuje
ja też...

Ja mam uraz do wszelkiego rodzaju spodeczków, talerzyczków itd i innego niż zgodne z przeznaczeniem ich uzytkowanie lol
Nie mogę tyle.

Odpowiedz
Gość 2010-02-23 o godz. 21:47
0

lilia napisał(a):Ja mam koło kuchenki zawsze czyty spodek na takie brudne łyżki jak gotuje
ja też...

Odpowiedz
Gość 2010-02-23 o godz. 21:46
0

Martuś napisał(a):ignarancja a Twój mąż tak ma, że jak wchodzi gdzieś do jakiegoś pomieszczenia gdzie śmierdzi to mu się wyrywa okrzyk "O matko jak tu jedzie/śmierdzi/wali!" ? Bo mi czasem tak ale zupełnie nie umiem tego opanować i strasznie mnie mój R strofuje za to. Tak wiem, że to bardzo niegrzeczne ale... to tak samodopytałam mojego meża i twierdzi chłopak, że się powstrzymuje jak może lol

Odpowiedz
Gość 2010-02-23 o godz. 21:42
0

Ja mam koło kuchenki zawsze czyty spodek na takie brudne łyżki jak gotuje 8)

Odpowiedz
Gość 2010-02-23 o godz. 21:23
0

Skrzacik napisał(a):Ale też są takie płaskie, leżące na blacie.
Są :lizak:. Otrzymaliśmy takie cudo w prezencie ślubnym. Wieczorem cyknę zdjęcie i pokażę. Pięęęęęękna podstawka :love:.

Odpowiedz
Gość 2010-02-23 o godz. 20:42
0

Ano dzieki wielkie. Tak mała rzecz a tyle spokoju może wnieść do zycia :)
Jak nic wybiorę się na poszukiwania i zakup jeszcze dzisiaj.

Odpowiedz
Gość 2010-02-23 o godz. 20:36
0

kurczak napisał(a):Skrzacik napisał(a):takie ustrojstwo do odkładania łyżek przy gotowaniu (ale małe i ładne).
Oooo a jak to wygląda?
Mam podobną manię chowania wszystkiego z blatu i nie mogę sobie poradzić własnie z łyżkami. Ile było awantur ze odkładam je w trakcie mezowskiego gotowania do zmywarki
A ja poprostu nie mogłam zdzierżyć jak taka zafajdana leży i brudzi mi blat

Są np takie:



Ale też są takie płaskie, leżące na blacie.

Odpowiedz
Gość 2010-02-23 o godz. 20:08
0

ola78 napisał(a):
i jeszcze:
nie wrzucam do pralki ubrań mojego męża, któryh uprzednio nie przełożył na lewą stronę :) 8)

Mój się już pilnuje :) i generalnie pamięta :)

Odpowiedz
Gość 2010-02-23 o godz. 13:18
0

Skrzacik napisał(a):takie ustrojstwo do odkładania łyżek przy gotowaniu (ale małe i ładne).
Oooo a jak to wygląda?
Mam podobną manię chowania wszystkiego z blatu i nie mogę sobie poradzić własnie z łyżkami. Ile było awantur ze odkładam je w trakcie mezowskiego gotowania do zmywarki
A ja poprostu nie mogłam zdzierżyć jak taka zafajdana leży i brudzi mi blat

Odpowiedz
ola78 2010-02-21 o godz. 21:12
0

Właśnie mi się przypomialo, że mój mąż też to robi, a ja wkurzam się okrutnie:
Martucha napisał(a)::arrow: wkurza mnie również jak jak wrzuci do kosza brudne skarpetki i ich nie wyprostuje, tzn. wrzuci tak jak je zdjął
i jeszcze:
nie wrzucam do pralki ubrań mojego męża, któryh uprzednio nie przełożył na lewą stronę :) 8)

Odpowiedz
ola78 2010-02-21 o godz. 20:50
0

O na jaki super wątek trafiłam :)

moje dziwactwa i natręctwa to:
zawsze jak idę po schodach liczę stopnie
kurz doprowadza mnie szewskiej pasji
wszystkie rzeczy stojące na półkach (ksiązki, ramki, świeczki, kosmetyki itp.) czy to w pokoju, w kuchni czy w łazience muszą stać w ustalonym przeze mnie porządku! Mąż mój jakiś czas temu przestawiał mi jedną rzecz jak nie widziałam. Po wejściu do pomieszcenia od razu wiedzialam, że coś jest nie tak... 8)
denerwują mnie niepodomykane szuflady i szafki
kapiąca woda! Brrr.....
tubka z pastą u mnie również musi być wyciskana od końca lol a wszystkie pozostałe buteleczki (szampon, żel pod przysznic) zamknięte
no i zawsze mojego mężulka wołam do łazienki, żeby wytarł pochlapaną przez siebie podłogę i połkę przy wannie. choć teraz to już się nauczył i nie muszę go wołac

Ot, to takie moje dziwctwa. pewnie jest ich więcej...

Odpowiedz
WhiteRabbit 2010-02-21 o godz. 09:06
0

Martuś napisał(a):WhiteRabbit ja muszę mieć ciszę do zasypiania .... telewizor i radio grające za ścianą też są wrogami publicznymi


Acha ;)
Nie, no ja lubię zasypiać przy radiu, telewizorze (włączonym 8)).

Odpowiedz
Mysiunia 2010-02-21 o godz. 08:51
0

U mnie znowu jest tak ze codziennie mam ogromny bałagan w szafie, bo jakoś nie odnalazłam jeszcze patentu na okiełznanie mojej szafy, ale mimo wszystko jak już zabiorę sie do sprzątania to wszystko musi być ułożone kolorystycznie i od linijki .
Co do reszty utrudnień w życiu nalezą:
CHODZENIE W BUTACH PO MIESZKANIU!!! Ktokolwiek by to nie był ginie śmiercią tragiczna
NIE UMYCIE RAK PO POWROCIE DO DOMU.
dzióbanie masła nożem, przy jego nabieraniu....
FIRANKA!! potrafię za to rozpętać prawdziwa wojnę domowa
siadanie codziennymi ubraniami a nie piżama na moja sterylna i czysta pościel!! Pioruny siarczyste i ogniste dosięgnął delikwenta !!
Nie spuszczanie wody w toalecie ....
Kurz, kurz, kurz i jeszcze raz kurz!! Po co takie cholerstwo istnieje!!?? o kotach już nie wspomnę....
Na chwile obecna nie jestem w stanie przypomnieć sobie całej reszty, może to i lepiej lol . Chociaż nie będzie mnie to denerwować na dobranoc :P .
A i jeszcze jedno:
przyklejające sie okruszki (nawet 2 :) ) do gołych stop, bo ciapów nie preferuje... Chwila moment i już są generalne porządki podłóg.

Odpowiedz
Gość 2010-02-20 o godz. 11:38
0

WhiteRabbit ja muszę mieć ciszę do zasypiania .... telewizor i radio grające za ścianą też są wrogami publicznymi

ignarancja a Twój mąż tak ma, że jak wchodzi gdzieś do jakiegoś pomieszczenia gdzie śmierdzi to mu się wyrywa okrzyk "O matko jak tu jedzie/śmierdzi/wali!" ? Bo mi czasem tak ale zupełnie nie umiem tego opanować i strasznie mnie mój R strofuje za to. Tak wiem, że to bardzo niegrzeczne ale... to tak samo

Odpowiedz
Ofelia 2010-02-20 o godz. 09:44
0

O kurczę dziewczyny, jak wy żyjecie?
Obojętne mi jest jak wisi papier w łazience, nie przeszkadza mi to, że wszystkie kosmetyki stoją na wierzchu(może dlatego, że nie mam szafek?), o doborze bielizny pod kolor stroju to nawet bym nie pomyślała...
Jedynym takim dziwactwem może być to, że smaruję chleb po tej wewnętrznej stronie, tzn. tej mniejszej. I firanki muszą być dosunięte... Reszta mnie specjalnie nie razi, ale tak jak Skrzacik i markdottir muszę umyć ręce po zabawie ze zwierzątkiem... ale to raczej czysta higiena.
To chyba na tyle...

Odpowiedz
Gość 2010-02-20 o godz. 09:26
0

agnieszka82 napisał(a):
:arrow: Nie nalezy siadac na lozku (poscieli), chyba, ze w pizamie, albo golym posladkiem ;)

to mój mąż!
Skrzacik napisał(a):1. Wszystkie kosmetyki i sprzęty (typu szczoteczki do zębów, golarki, suszarki) w łazience muszą być pochowane do szafek. .
koniecznie! po co mi mają luzie patrzec jakiego kremu uzywam ;o)

wiewrióra napisał(a):
a jeszcze z rzeczy co mnie denerwują to jak sie skonczy papier nie nałożenie nowego i nie wyrzucenie rolki po.

nie nazwałąbym tego schizą, ale mnie wkurza, bo nagminnie sie zdarza u mnie w domu...

Skrzacik napisał(a):Jeszcze mi się przypomniało, że dostaję gęsiej skórki jak mnie pies poliże. Od razu lecę umyć się do łazienki (psy bardzo lubię i miałam je od urodzenia do 19 roku życia non stop). Podobnie jest z głaskaniem psa. Zawsze muszę iść potem umyć ręce (dlatego teraz mam koty, są czystsze). ja - odkąd w naszej rodzinie pojawiły sie dzieci tez nabrałam nawyku natychmiastowego mycia rak po zabawie ze zwierzętami. myję tez ręce zawsze zanim dotknę malutkiego dziecka. ale to raczej higiena niz fobia.

dziubutek napisał(a):- uwielbiam oglądać wirowanie prania w pralce :) tez mój mąż!
Kajko napisał(a):
- nie zasnę bez prysznica, a na pewno bez zmytego makijażu - dzięki temu nie mam wielkich zmarszczek jak na razie
ja też. nie moge sie nadziwić kobietom, które zasypiają z makijazem. ja nie jestem w stanie usnąć ;o)

a z prawdziwych dziwactw:
- nie umiem spać tyłem do drzwi, normalnie nie zasnę.
- jak śpię sama wszystkie drzwi od szafek i szuflad muszą być zamknięte
- podobnie jak fagih nie umiem spac w pokoju z zamknietymi drzwiami, ale dotyczy to tylko mojego domu...
Zła kobieta napisał(a):Wstyd powiedzieć - nie zasnę bez kołdry, koca itp - słowem czegoś czym się mogę przykryć ;) I nieważne ile stopni jest w pomieszczeniu... w upalne lato może to być tylko prześcieradło- ale musi! Nie zdrzemnę się nawet w fotelu czy na kanapie bez przykrycia się ;) i to. w upały masakra. zaraz jak się odkryję - budzę się. to silniejsze ode mnie!

Odpowiedz
Gość 2010-02-20 o godz. 06:31
0

Martuś napisał(a):I jeszcze bardzo wyczulona na zapachy, co niestety bardzo utrudnia mi życie.
mój mąż tak ma. Efektem jest również to, ze niewiele zapachów perfum jest w stanie znieśc

Odpowiedz
WhiteRabbit 2010-02-19 o godz. 08:45
0

Martuś napisał(a):Jeszcze mi się przypomniało, że dostaję szału jak słyszę tykający zegar ... nie mam mowy, żebym zasnęła jak coś mi tyka nad uchem. Może to trochę niegrzeczne ale zawsze jak śpię u kogoś to wyjmuję baterie z zegarków

No tak. Też mam ten problem ;)
I też wyjmuję baterie, albo chowam pod stertą poduszek.
Czy Ty też śpiewasz w myślach piosenki w rytm tykania i to właśnie przez to nie możesz zasnąć, czy tylko ja taka walnięta? 8)

Odpowiedz
Gość 2010-02-18 o godz. 20:33
0

Jeszcze mi się przypomniało, że dostaję szału jak słyszę tykający zegar ... nie mam mowy, żebym zasnęła jak coś mi tyka nad uchem. Może to trochę niegrzeczne ale zawsze jak śpię u kogoś to wyjmuję baterie z zegarków
Dodatkowo jak słyszę, że ktoś pociąga nosem to (chyba trochę bezczelnie) wręczam komuś chusteczkę higieniczną bo nie jestem w stanie tego słuchać.
Słuchanie kogoś jedzącego mi nad uchem jest straszną torturą.
I jeszcze bardzo wyczulona na zapachy, co niestety bardzo utrudnia mi życie.

Odpowiedz
Gość 2010-02-18 o godz. 11:56
0

Ja jak przed zaśnięciem muszę sprawdzić czy drzwi wejściowe są zamknięte ... no i oczywiście ani ręka ani noga nie mogą wystawać poza krawędź łóżka.
Niecierpię jak ktoś smarując masło/margarynę "dzióbie" zawartość opakowania (wiecie o co mi chodzi?)

Jeżeli chodzi o kwestie porządkowe to jestem bałaganiarą więc mało co mnie rusza ;) .... no chyba, że dopiero co posprzątałam.

Odpowiedz
Gość 2010-02-18 o godz. 10:32
0

becja napisał(a):Zdałam sobie dziś sprawę, że zawsze kupując bułki wybieram parzystą liczbę, nie zdarzyło mi się kupić pięciu czy siedmiu lol
to samo ;)

Odpowiedz
Gość 2010-02-18 o godz. 10:31
0

ja jestem chyba maniakiem bo nie cierpię gdy:
papier toaletowy jest do wewn a nie na zewn
firanki nie dociągnięte do końca
gary nie umyte na noc
nie zamknięta pasta do zębów
nie odwieszony/złożony ręcznik tylko walnięty na wieszak lub obok
nie poskładana pościel przez gościa(ja zawsze to robię u kogoś)
zostawiane wszędzie ubrania/skarpety
układam w szufladach wszystko w idealnym porządku
zwijam skarpety w kostkę

Odpowiedz
becja 2010-02-18 o godz. 10:30
0

Zdałam sobie dziś sprawę, że zawsze kupując bułki wybieram parzystą liczbę, nie zdarzyło mi się kupić pięciu czy siedmiu lol

Odpowiedz
Gość 2010-02-18 o godz. 09:02
0

Nie znoszę, kiedy ktoś wyciska pastę do zębów od środka tubki zamiast od końca.
Kiedy jestem u kogoś, nieświadomie układam różne przedmioty na stole w tylko mi znanym porządku, najczęściej tak, żeby było równo i symetrycznie. Znajomi się śmieją, że przychodzę im w domu posprzątać lol
Niecierpię pisać na kartce, która ma zbyt wyraźną ciemną kratkę albo linie. Przeszkadza mi to straszliwie
Nie lubię spać w pościeli, która ma inny kolor niż odcień bieli/różu/niebieskiego. Z wielkim trudem zasypiałabym w czymś pomarańczowym, zielonym itp.
8)

Odpowiedz
Gość 2010-02-14 o godz. 06:46
0

ampa napisał(a):ignarancja napisał(a):ampa napisał(a):np zawsze zwracam uwage czy są czyste kratki wentylacyjne, pod tym wzgledem taka Anthea jestem-będac u każdego biore papier toaletowy i sprawdzam czy jest kurz-czemu to robie nie wiem, z gospodarzami nie dziele sie wynikami inspekcji ot takie dziwactwo. i jak średnia wyników ? ;)
brudne
tak też myślałam ;)

Odpowiedz
Gość 2010-02-13 o godz. 23:46
0

ajda napisał(a):Gdy zasypiam nie może wystawać poza łóżko moja ręka czy noga, takie strachy z dzieciństwa że coś z pod łóżkiem mnie złapie i wciągnie 8)

Zawsze wydaje mi się, że jakiś truposz, który przypadkiem znalazł sie pod moim łóżkiem, mnie dopadnie - brrr...

Aha - jak śpię z moim T. to zawsze muszę uregulować mój oddech z jego tak, żebyśmy oddychali w jednym tempie i dopiero wtedy mogę zasnąć. On o tym nie wie, bo jak tu się przyznać do takiego szaleństwa

Odpowiedz
ampa 2010-02-13 o godz. 22:57
0

ignarancja napisał(a):ampa napisał(a):np zawsze zwracam uwage czy są czyste kratki wentylacyjne, pod tym wzgledem taka Anthea jestem-będac u każdego biore papier toaletowy i sprawdzam czy jest kurz-czemu to robie nie wiem, z gospodarzami nie dziele sie wynikami inspekcji ot takie dziwactwo. i jak średnia wyników ? ;)
brudne

Odpowiedz
Gość 2010-02-13 o godz. 22:12
0

Jak opowiedziałam mężowi o tym papierze toaletowym, oboje zgodnie stwierdziliśmy - ale to przecież normalne, że ma się odwijać od góry... ;)

Wieszanie prania - musi być w odpowiedniej kolejności - kolorami, parami, rodzajami rzeczy. Nie pozwalam tego nikomu robić...
Podobnie z układaniem naczyń na suszarce - nie można przecież stawiać małych talerzyków na przemian z dużymi. No, tu robię czasem wyjątek i daję mężowi się wykazać w zmywaniu ;)
A moja wielka fobia pozadomowa - panicznie boję się przechodzić i przejeżdżać pod słupami wysokiego napięcia... Zwłaszcza tymi wielkimi... Zawsze się boję, że któryś się na mnie przewróci... Zwłaszcza przy silnym wietrze. Zresztą silnego wiatru też się boję - po tym jak kiedyś mi kawałek tynku z bloku odpadł na głowę

Nie zasnę bez przykrycia. Po szyję ;)
I nie zasnę jak nie posmaruję ust wazeliną, kremem czy czymkolwiek...

A w ogóle to brakuje mi aktywności forumowej...

Odpowiedz
ajda 2010-02-13 o godz. 21:54
0

Gdy zasypiam nie może wystawać poza łóżko moja ręka czy noga, takie strachy z dzieciństwa że coś z pod łóżkiem mnie złapie i wciągnie 8)

Uwielbiam poprawiać różne rzeczy kilkanaście razy aż stwierdzę że dobrze stoją ;)

Odpowiedz
Wonderka 2010-02-13 o godz. 10:23
0

- guziki, nie lubię ich przy ubraniach
- jak widzę włos na talerzu to jeść mi się odechciewa
- uwielbiam wąchać przeramię na wysokości łokcia
- zanim zasnę lubię chwytać kołdrę palcami od nóg jak kiedyś chywatoło się woreczki z groszkiem na zajęciach przeciw platfusowi :D
- zasypianie z szumem suszarki - no ale to standard (jak byłam mała, mama usypiała mnie odkurzaczem)

i pewnie kilka innych. Wszelakie porządkowe fobie przeszły mi z czasem.

Odpowiedz
pinat 2010-02-13 o godz. 07:28
0

Ja chyba nie mam żadnych manii, jestem chyba zbyt leniwa żeby chodzić i poprawiać. No może poza otwartymi lub niedosuniętymi drzwiami od szafy - w końcu po to są, żeby szafa była zamknięta :x
Z fobii to pająki, mogę narobić niezłego hałasu jak zobaczę jakiegoś, oraz woda - mimo, że swego czasu miałam nawet indywidualny kurs pływania, nigdy nie przełamałam swojego lęku.

Odpowiedz
fjona 2010-02-13 o godz. 06:42
0

ja za to dołączę do grupy Rabbitka, komety i Oliski_comes_back - czyli totalnie wyluzwanych kobitek-mam, bo one zaznaczyły, że jesli jakies fobie miały to po porodzie się odmieniły.
ale genenralnie nie pamiętam żebym kiedyś miała jakies manie.
lubię jak jest deska od wc opuszczona ale np w pracy zawsze zostawiam otwartą więc żadna to fobia.
poza tym luźna guma ze mnie :)

ampa, z tymi kratkami wentylacyjnymi to "fobia" numer one jak dla mnie :) czad!

Odpowiedz
Gość 2010-02-13 o godz. 06:27
0

po przeczytaniu wątku stwierdzam, że dobrze mi bez dziwactw lol
Chociaż dopatrzyłam sie u siebie dwóch:
- nigdy nie smaruje chleba nozem do krojenia, ZAWSZE takim zwykłym (i nie moge patrzeć na innych gdy sie tego dopuszczają)
- rączki od patelni, rondelków muszą byc z boku, nigdy nie wystając poza kuchenke (ale to wynika z bardzo zlych wspomnien)

ampa napisał(a):np zawsze zwracam uwage czy są czyste kratki wentylacyjne, pod tym wzgledem taka Anthea jestem-będac u każdego biore papier toaletowy i sprawdzam czy jest kurz-czemu to robie nie wiem, z gospodarzami nie dziele sie wynikami inspekcji ot takie dziwactwo. i jak średnia wyników ? ;)

Odpowiedz
tygrysica 2010-02-12 o godz. 23:57
0

ja jak zasypiam muszę mieć zakryte uszy - może być poduszka na głowie, może być wysoko ułożona ręka, może być kołdra..

kiedyś jako dziecko się nasłuchałam o takich robaczkach co się zowią skorkami i bardzo się wystraszyłam że takie cóś wejdzie mi w nocy do ucha... od tej pory nie potrafię zasnąć bez przykrytych uszu...

Odpowiedz
Gość 2010-02-12 o godz. 21:25
0

Zła kobieta napisał(a):Wstyd powiedzieć - nie zasnę bez kołdry, koca itp - słowem czegoś czym się mogę przykryć ;) I nieważne ile stopni jest w pomieszczeniu... w upalne lato może to być tylko prześcieradło- ale musi! Nie zdrzemnę się nawet w fotelu czy na kanapie bez przykrycia się ;)
Też tak mam :) Opalając się na ogrodzie (u mojej mamy) potrafię na chwilę wejść do domu (aby trochę odpocząć od słońca), położyć się na kanapie i przykryć kocem :o

I przypomniało mi się jeszcze, że jak czytam książkę, to namiętnie sprawdzam numer strony przy zmianie kartki (i nie ważne, że jest logiczny c.d., muszę sprawdzić i już, żeby niczego nie pominąć).

Odpowiedz
Zła kobieta 2010-02-12 o godz. 11:22
0

Wstyd powiedzieć - nie zasnę bez kołdry, koca itp - słowem czegoś czym się mogę przykryć ;) I nieważne ile stopni jest w pomieszczeniu... w upalne lato może to być tylko prześcieradło- ale musi! Nie zdrzemnę się nawet w fotelu czy na kanapie bez przykrycia się ;)

Odpowiedz
Aliencia 2010-02-12 o godz. 11:19
0

lol A ja wychodzę z założenia, że życie jest zbyt krótkie żeby zawracać sobie dupę/głowę nie mającymi zupełnie znaczenia pierdołami..
Szkoda mi też życia i energii żeby awanturować się z Przemkiem o to, że np. założył zielone slipy do niebieskich spodni i to w dodatku w niedzielę

Jednak żeby nie było tak kolorowo - przyszło mi (jak widać - syfiarzowi do potęgi) żyć właśnie z takim, co to miewa różne dziwactwa.. Staram się zwalczać Jego czasem totalnie nieuzasadnioną upierdliwość, ale gdy rozumiem, że jakieś moje zachowanie może ułatwić Mu/nam życie to realizuję plan samo naprawczy.
Także jest jeszcze szansa, że wyjdę na ludzi, załapię kilka fazek i zacznę latać na wysokości lamperii od godziny 18 co by móc spokojnie zasnąć lol
:supz:

Odpowiedz
saskiia 2010-02-11 o godz. 13:27
0

nawet nie wiedziałam, że to mam :) dopiero sobie uświadomiłam, czytając ten wątek

oprócz standardów tego wątku, czyli:
- porządek w lodówce,
- ręczniki w tym samym kolorze,
- poukładane w szafkach kosmetyki,
- problemy z zaśnięciem przy pełnym zlewie,

mam jeszcze inne:
- najbardziej irytujące - wyszukiwanie błędów interpunkcyjnych i ortograficznych nie umiem wytrzymać, gdy z kimś rozmawiam na gg, by go nie poprawić... wrrrr (niemówiąc już nic o art. w gazetach etc.),
- nie wyjdę z domu bez porannej herbaty!
- o godzinie 10 muszę coś zjeść, choćbym śniadanie jadła godzinę wcześniej (pies pawłowa, tyle lat o 10 jadłam drugie śniadanie...),

Odpowiedz
Gość 2010-02-11 o godz. 04:00
0

Carrie napisał(a):ampa napisał(a):Carrie napisał(a):fagih napisał(a):- nie zasnę przy otwartych drzwiach zewnętrznych. Muszą być zamknięte ( w sensie zamka, klucza, itp )
Fagih, 'zakluczone' lol

Też tak mam.

Ale czy ktos tak nie ma?

A no wyobraź sobie, że znam takie osoby.. i to wcale niemało..

My nie zamykamy. No ale naszych drzwi bez klucza nie da sie otworzyc z zewnatrz.

Odpowiedz
Kajko 2010-02-11 o godz. 03:43
0

hehe - drobne pierdołki, ale miło wiedzieć, ze inni tez TAK mają:
- papier KONIECZNIE zwisa od strony ściany - czyli odwrotnie niż u Adriany ;) -u innych tez poprawiam
- kromkę smaruje zawsze z większsej strony (nawet nie wiedziałam, póki nie przeczytałam w tym wątku ;)
- sprawdzamn po kilka razy zakmnięcie drzwi - to samo mój mąż - zdarza sie,że nie wiedząc na zmiane przechodząc obok drzwi sprawdzamy
- nie zasnę bez prysznica, a na pewno bez zmytego makijażu - dzięki temu nie mam wielkich zmarszczek jak na razie
- nie NAWIDZĘ okruszków na stole - ścieram nawet w restauracji jak już zjem i cos sie nakruszyło
- nie zasnę poki nie zajażę do Młodej do pokoju, czy wszystko ok

i pewnie kilka innych by sie znalazło, ale bynajmniej nie mam jakis spektaularnych, utrudniających funkcjonowanie na codzień...

Zuz myjąca banana rozłożyła mnie na łopatki lol

Odpowiedz
Gość 2010-02-10 o godz. 13:11
0

W moim przypadku zwycięża chyba lenistwo ;) Potrafię przejść w miarę obojętnie wobec większości wymienionych wcześniej rzeczy, choć staram się ich unikać. Jeśli się jednak przytrafią, to trudno. Potrafię sprawę olać i dalej robić swoje, a potem poprawić defekt.
Dziś np. mam dość przybrudzoną kuchenkę po gotowaniu, ale wolałam obejrzeć dwa filmy z mężem i nie chciało nam się sprzątać. Wstawiliśmy tylko naczynia do zmywarki (nie lubimy, gdy są w nocy w zlewie), a kuchenkę wyczyści się jutro.
Prześcieradło mamy na gumce, ale się roluje. Nie mam manii ciągłego poprawiania i wygładzania. Kilka fałdek nie robi mi różnicy ;)
Papier wieszam tak jak większość z Was, bo tak wygodniej się z niego korzysta.
Kurz pewnie zalega w kratkach od drzwiach, bo nie zawsze pamiętam, żeby tam dotrzeć szmatką ;)

Za dziwactwo uznać mogę wspólny z mężem odruch szorowania kibelka i podłogi wokół po wizycie innych osób, zwłaszcza panów ;)

Nie przejdę też obojętnie obok ostrych przedmiotów leżących na kanapie, fotelu lub na łóżku.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie