Quantcast
  • Loxia odsłony: 193504

    Dzyndzelki - co to może być?

    świetny tytuł ale za cholere nie wiem jak to inaczej nazwać.robią mi się na skórze małe dzyndzelki. takie hm.. no ze skóry z naczyniami krwionośnymi.nie są to brodawki bo są miekkie i dośc znacznie odstają od skóry.wyglądają jak grzybek nóżką przyrosniete do skory.robią się tam gdzie skóra trze o skórę; pod pachami, pod biustem.i mam tego cholerstwa coraz wiecej.

    Odpowiedzi (24)
    Ostatnia odpowiedź: 2020-10-22, 14:13:59
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2020-10-22 o godz. 14:13
1

Myślę, że najlepszym rozwiązaniem będzie wizyta u dermatologa. Jeśli Ci tych 'dzyndzelków' przybywa, to nie masz na co czekać. Specjalista Ci podpowie co i jak i Twój problem zniknie.

Odpowiedz
MaciejZ 2013-11-12 o godz. 18:28
1

Witam!
Przypadkowo trafilem na to forum szukajac wlasnie wiadomosci o tym jak usunac owe "dzyndzelki".
Z mojego doswiadczenia wiem ze rosna one baaaardzo powoli, doslownie latami a niektore bardzo szybko. 7 lat temu mialem ich cale mnostwo na szyi. Poszedlem do lekarza ginekologa (nie wiem czemu wiec nie pytajcie) chyba dlatego, ze posiadal laser i sie z tym oglaszal. W gabinecie okazalo sie ze jest to laser z gwiezdnych wojen albo i nawet przedwojenny. Wygladal na stary statek kosmiczny w miniaturce. Poddalem sie zabiegowi usuwania a wygladalo to tak ze pod kazdy "pypec" dostawalem malutkie znieczulenie zastrzykiem i nastepnie palenie laserem. Doslownie spalanie bo smierdzialo jakbym sie urwal z wedzonki i mnostwo dymu dookola. Tu musze zaznaczyc ze mialem ich okolo 200 wiec nie bede pisal co przezywalem. Zostaly po tym laserze rany wielkosci 1 do 2 mm w ktorych pojawil sie plyn zmieniajacy kolor. Wygladaly jak male wulkany zalane plynem zoltym potem czerwonym, nrazowym i na koniec zielonym. To wszystko mialo sie zagoic bez sladu i tak tez sie stalo oprocz kilku naprawde duzych po ktorych zostaly male blizny jak po wietrznej ospie jesli ktos mial to wie o czym mowie.
Aktualnie po 7 latach znow mi sie pojawily owe "pypcie" tym razem oprocz szyi, rowniez na klatce piersiowej i na bokach (gdzie tra rece). Nigdy nie mialemich w okolicach intymnych. Kilka mam rowniez na twarzy lecz ona jakby nie mialy nozki tylko sa wprost na skorze. Zaczelo sie tym razem od odczucie gdy przejechalem po skorze jakby mnie ktos posypal cukrem. Byly takie malutkie kaszaczki. One sa zbudowane z wlasnej skory i gdy sa malutkie wygladaja jak kaszaki. Teraz mam ich znow okolo 100 i musze znalezc jakas metode dzieki ktorej sie ich pozbede.
Zapomnialem dodac ze w przeciagu tych 7 lat po okolo 4 latach po laserowym zabiegu tez mi odrosly ale wtedy poszedlem do kosmetyczki i mialem je wypalane takim jakby drucikiem ktory sie robil goracy przy dotyku. To bolalo musze przyznac dosc mocno i trwalo dluzej niz laser.
Zwracam sie wiec z pytaniem czy ktos zna metode bezbolesna i permanentna zeby sie tego dziadostwa pozbyc? Slyszalem ze to wirus i mozna go zabic jedynie wystawianiem prania na slonce lub prasowania WSZYSTKIEGO (koszulki, majtki, skarpetki doslownie wszystkiego) zelazkiem.
Jak sie tego pozbyc? Bo nie dosc ze szpeci to jeszcze przeszkadza gdy zaczepia sie o ubranie.
Pozdrawiam wszystkich.

Odpowiedz
Kopan 2018-08-28 o godz. 22:18
0

Miałem takie na szyi. Załatwione zwykłą najzwyklejszą nitką. Trzeba
takiego skubańca lekko odciągnąć i przy samej skórze mocno zawiązać
nitkę na supełek. Podczas wiązania przyznaję że niemiłe uczucie -
szczypie i piecze na raz ale to tylko pierwszego dnia - nie trzeba się
przerażać. Na drugi dzień wszystkie ciemnieją a naokoło nich skóra jest
zaczerwieniona - spoko. Ciemnieją bo usychają - wygląda to kiepsko więc
załatwiłem je na urlopie. Po czterech dniach same odpadły i brak śladu.

Odpowiedz
Ars 2018-01-14 o godz. 02:00
0

Ocet jabłkowy załatwia skubane bezbolesnie ale wymaga cierpliwosci no i niestety ten zapach.

Odpowiedz
tuja 2010-10-16 o godz. 19:31
0

eeee tam ,to tylko cienka skórka
a tak poważnie, to raczej niepokojące te moje masochistyczne metody
normalny czlowiek idzie do dermatologa i tak radzę robić :D

Odpowiedz
Reklama
Loxia 2010-10-16 o godz. 19:07
0

tuja to Cie podziwiam..
ja chyba jednak do dermatologa pójdę:)
o metodzie z nitką ( koniecznie jedwabną) słyszałam ale jakoś śmialości mi brak.

Odpowiedz
tuja 2010-10-16 o godz. 19:04
0

ja też mam dzyndzelki i po prostu w ramach zemsty na takim ,ze sie pojawia obcinam nozyczkami -chwile poboli , zaleje sie krwią potem strupek i po sprawie -ale oczywiście metody nie polecam- na pewno jest naganna

Odpowiedz
Shady 2010-10-11 o godz. 20:10
0

Oj niezle sie usmialam z tego topicu :) Nie, ze uwazam to za glupi topic, tylko poprosto rozsmieszyla mnie nazwa dzyndzelki i to jak sobie wyobrazilam jak to wyglada :) :)

Wy macie dzyndzelki ja mam za to kulki :) Tzn kaszaki ale ja na to mowie kulki, najwiecej na glowie i nie mam pojecia skad to sie bierze. Ciagle mi sie pojawiaja nowe. Na dzien mam na glowie jakieś 10 kulek różnej wielkosci :)

Odpowiedz
Gość 2010-10-08 o godz. 04:38
0

ja też mam takie "cudo" pod pachą. Wybieram się do dermatologa i jakoś wybrać się nie mogę. Moja znajoma też miała w okolicy łokcia i próbowała metody z nitką ale tak ją bolało, że poszła do lekarza i już ma problem z głowy. ;)

Odpowiedz
ediee 2010-10-06 o godz. 04:39
0

miałam jeden egzemplarz w okolicy pachy
w ciaży zrobił sie brążowy( jakby podszedł krwią- co mnie już zaniepokoiło) a po kilku dniach zniknął

dodam, że namiętnie dotykałąm go ciągle i chyba przez to moje rusanie się ulotnił

Odpowiedz
Reklama
fonia 2010-10-06 o godz. 04:32
0

hmm...miałam takie dwa maleństwa ;) mój dermatolog dał mi radę-może dziwną, ale ją zastosowałam i.....już ich nie mam
kazał mi zawiązać na nim (nisko,zaraz przy skórze) włos (tak , taki z głowy),po dwóch dniach odpadły :D Nie ma po nich śladu, no ale dwa to niewiele, co innego jak ktoś ma ich dużo więcej.

Odpowiedz
agga73 2010-10-05 o godz. 19:21
0

ja na to mówię pypcie 8)
mój mąż ma tego całe stada na plecach i torsie, wszystkie raczej maleńkie i nie przeszkadzają mu w życiu.
wysłałam go kiedyś z tym do dermatologa, powiedział, że sa całkiem niegroźne i że taka małżonka uroda.

Odpowiedz
Gość 2010-10-05 o godz. 19:15
0

ja też miałam- zawiązałam nitkę i po ok. 4 dniach uschło cholerstwo i odpadło.
Moje nie chciało.. a nitka zahaczała jeszcze częściej o wszystko W końcu olałam i .. samo zniknęło

Odpowiedz
Gość 2010-10-05 o godz. 05:11
0

ja też mam jeden dzyndzelek pod pachą.

lekarz dermatolog powiedział mi że póki jest taki malutki i nie rośnie - to nie należy ruszać.

Odpowiedz
Och 2010-10-02 o godz. 10:07
0

Dermatolog usuwa to t.zw.ciekłym azotem- jednym słowem wymraża. Radzę usuwać sukcesywnie, bo niestety jeśli masz skłonności do ich powstawania to będzie tego coraz więcej.

Odpowiedz
Ardabil 2010-10-02 o godz. 09:48
0

właśnie, koleżanka powyżej dobrze mówi. dobrze to pousuwać, szczególnie jeśli jest w miejscach narażonych na podrażnianie, a zazwyczaj własnie tam się te bąbelki pojawiają. To jest drobny zabieg, robiony na poczekaniu.

Odpowiedz
Gość 2010-10-02 o godz. 09:30
0

Loxia też to mam :| ja to nazywam bąbelki ;)
byłam z tym u dermatologa, bo teraz w trakcie ciąży mi sie to jeszcze powiększyło i z ciemniało,
nie ma się czym martwić, to są, tak jak mówi Mika_ włókniaki, które bez problemu dermatolog może usunąć
i ja mam to zamiar zrobić, bo mi się wysypały między piersiami

Odpowiedz
Gość 2010-10-02 o godz. 09:11
0

ostryga mam ten dzyndzel od urodzenia więc to raczej nie HPV tym bardziej, ze miałam badania w tym kierunku przy okazji ciąży. A w okolicach intymnych nigdy mi sie nie zdarzył - a szkoda bo mieć taki mały intymny półwysep... 8) ;)

Odpowiedz
ostryga 2010-10-02 o godz. 08:49
0

Ja zwroce uwage jeszcze na cos, co wystepuje rzadko, niemniej o czym warto wiedziec: wirus HPV moze powodowac powstawanie brodawek o opisanym przez Was wygladzie. Generalnie brodawki te wystepuja najczesciej w okolicach intymnych. Niemniej pracujac w poradni dla kobiet widzialam te brodawki kilka razy.. pod pachami. Spowodowane bylo to tym, ze kobiety z tym wirusem golily sie w okolicach intymnych i pod pachami ta sama maszynka.

Slowem... warto zmieniac maszynki...

Odpowiedz
Gość 2010-10-02 o godz. 08:33
0

Ja to nazywam "mój własny półwysep" mam taki jeden pod pachą więc przy depilacji to zawsze problem.
Mój ojciec ma sporo więc pewnie mnie tez kiedyś będą się mnożyć a chcesz z nimi walczyć? Może jakieś wypalanie bo nie wiem jak inaczej. Pamiętam jak byłam mała to lekarka powiedziała że należy podwiązac jedwabną nitką.
Zerwałam nitkę po 2 godzinach bo cypelek spuchł i bolało potwornie. Od tego czasu nie walczę.

Odpowiedz
Loxia 2010-10-02 o godz. 08:01
0

a i to rosnie. najpierw sa malutkie a z czasem coraz wieksze. nie rozlewaja sie po skorze tylko odstaja coraz mocniej od skory.

Odpowiedz
Gość 2010-10-02 o godz. 07:58
0

Loxia z tego co piszesz to jakiś włókniak miękki lub nitkowaty.

Odpowiedz
Gość 2010-10-02 o godz. 06:49
0

moja mama też ma z tymi dzyndzelkami problemy :) i babcia... ale babcia sobie kiedyś chciała pomóc i potraktowała jakimś srodkiem na bazie kwasu... gorączke z tydzien po tym miała (co prawda wszystkie odpadły, ale nie polecam metody)...
polecam rozmowę z dermatologiem

Odpowiedz
kasik_cz 2010-10-05 o godz. 18:58
-1

ja też miałam- zawiązałam nitkę i po ok. 4 dniach uschło cholerstwo i odpadło.
Mój tata miał usuwane "zimnem" , bolało podobno okrutnie i był po tym zabiegu opuchnięty - miał to na twarzy

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie