Quantcast
  • Pucia odsłony: 2225

    Wózkiem przez stolycę....

    No właśnie, wózkiem przez to miasto, pierdolone miasto się dziś przedzierałam. Coś mnie podkusiło i zamiast iść po samochód i zapakować Placka wygodnie w fotelik, włączyć chłodny nawiew to ja postanowiłam pojechać autobusem.
    Co ja sobie myślałam?? Ano, że mam jechać do samego centrum, w okolice Ronda ONZ a potem do lekarza w Marriottcie, więc że zaparkować będzie trudno, że może będzie płakał w drodze powrotnej, bo korki, to łatwiej będzie go utulić jakby co, że... że już sama kurwa nie wiem, co ja sobie myślałam??!!!! Że jak widziałam kobietki z wózkami to myślałam, że da się? Że jak jechałam niskopodłogowym to myślałam, że będzie miło?
    Ja durna ostatnia matka, durna baba, naiwna że hej! Jestem wykończona, padnięta a dziecko osmolone wyziewami z rur wydechowych pieprzonych starych Ikarusów.
    Jak było?? Ano tak, że niskopodłogowy podjechał i stanął, kurwa go mać, jakiś blisko metr od chodnika. No żesz, nie ma takiego wózka, żeby dać radę takiego "kroka" zrobić. To patrzę i pytam, czy windy nie wysunie, bo przecie ma. A on na to, że to długo a może by kto mi pomógł. No, może by, ale jechałam ok. 13. A o takiej godzinie są: same kobiety (stare baby się nie ruszą, bo przecież 1. one nie jeździły wózkami, po 2. one i tak nawet jeśli jeździły to miały gorzej a po 3. ktoś im zajmie miejsce i co będzie). Jeśli młode to słuchawki kurwa na uszach i nic nie słyszą (a to okazuje się upoźledza też wzrok, kto by pomyślał, że tak połączone zmysły, no!). Poza nimi - panowie emeryci, o laskach, kulach, niesłyszący i generalnie połamani. Nikt się nie rusza. A ja stoję i czekam. Ludzie patrzą, zioną nienawiścią a ja co mam kurwa zrobić?! Przefrunąć czy jak?? W końcu mi ktoś pomógł, ale nie bez stękania.
    No - dotarłam na miejsce, ale tylko częściowo. Bo potem musiałam przekroczyć Rubikon - Aleje Jerozolimskie. I się zaczęło... W okolicach Dworca Centralnego jest mnóstwo przejść i zejść do podziemia, ale jest jedno "ale" - tam brak jest zjazdów i podjazdów dla wózków albo niepełnosprawnych. Bo po co ja się pytam?? Przecież z dzieciakiem trza w domu siedzieć albo na placyk zabaw się udawać a nie pchać do centruma stolycy... No żesz ty. W dół to jeszcze jakoś się schodzi (wprawdzie mimo moich najszczerszych chęci Plackowi czasem głowa podskakiwała ostro niczym Puchatkowi, jak go Krzyś po schodach schodził), ale potem pod górę ni chuja nie idzie podejść. A jak inaczej mam przejść? Górą??!!! Jak zeszłam to potem musiałam schodami ruchomymi podjechać. Widok przecudny: stoję wyżej 2 stopnie, wózek pół w powietrzu, dupa wypięta na maksa, bo rączkę ma na wysokości kolan. Pełen komfort.
    W drodze powrotnej pytałam straszników i ochroniarzy czy może nie przegapiłam jakiejś windy, podjazdu, czegoś, ale nie, nie ma, bo "centralny proszę pani wybudowali w latach 70-tych". No tak, wtedy wózków nie było

    Zrobiłam sobie dziś rajd niczym Paryż Dakar, hardcore pełen, umęczyłam się, łeb mi pękał, mały swoje przeżył i ja też. I mam moce postanowienie: następnym razem dymam po samochód i będę godzinę szukała miejsca do zaparkowania, bo inaczej nie zdzierżę. A lekarzy mam w Marriottcie i co mam zrobić? Iść górą się nie da. Dołem też nie. Kurwa, nienawidzę centrum!!!

    Aha, ostatnio czytałam jak to władze centrum się nastawiają na pomoc rodzicom z dziećmi. Jakieś idylle urzędnicze czytałam a tu proszę: pomnik bezradności. Chyba się wkruwię i napiszę skargę obywatelską, ale na razie idę napić się Karmi (nic porządnego nawet nie mogę ) a jak mi przejdzie to się zastanowię. O!

    Odpowiedzi (31)
    Ostatnia odpowiedź: 2010-12-24, 20:43:51
    Kategoria: Pozostałe
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
matylda_zakochana 2010-12-24 o godz. 20:43
0

Fiba napisał(a):A może zrobimy masę krytyczną z wózkami? 8)
To akurat uważam za świetny pomysł, może i by coś pomogło, może w tv by nas pokazali :)

Odpowiedz
Fiba 2010-12-24 o godz. 19:30
0

oj Pucia, nie zazdroszczę. Ale wiem jedno- trza twardym być. I że nam stolyca warunków nie sprawiła, a ludzie dupe nie ruszają- nie szkodzi.
Ja rozjeżdżam ludzi, jak mi wchodzą w droge, bez krepacji proszę o pomoc we wnoszeniu wózka, a jak stękają to puszczam mimo uszu. Ostatnio rozjechałam gościa w drzwiach w urzędzie Skarbowym. Może go to nauczy, ze najpierw sie wyjeżdża potem wchodzi do budynku

Dworzec centralny wybudowali w latach 70tych- ok, nie ma podjazdów (30 lat nie zdązyli dobudować,to trudno). Ale jest to rozgałęzienie przy galerii moktów (zbudowane w zeszłym roku), po każdej stronie kładki po dwie widny ŻADNA nie działa

A może zrobimy masę krytyczną z wózkami? 8)

Odpowiedz
matylda_zakochana 2010-12-24 o godz. 15:05
0

Współczuję szczerze takich doświadczeń. Ja tam cieszę się, że nigdy nie jeździłam samochodem, teraz przynajmniej wiem co mnie czeka na ulicach miasta i jak sobie z tym poradzć.
Pierwszy raz był faktycznie ciężko, musiałam po prostu nauczyć przedzierać się przez miejscką dźunglę z wózkiem i teraz po prostu to lubię.
Lubię też rozjeżdżać ludzi w autobusach, którzy stoją w miejscu dla wózków i udają, że nic nie widzą, nic nie słyszą.

Wczoraj jechalam metrem do kina. W wagonie stały trzy wózki w miejscu do tego przeznaczonym, a że drzwi otwierają się na dwie strony, więc raczej trudno ustać w kąciku. Oczywiście znalazło się babsko, które uznało, że musimy się jeszcze bardziej ścisnąć, a najlepiej to poustawiać wózki na sobie, żeby ona mogła przepchnąć swoje grube dupsko, bo do wyjścia obok było jej za daleko.

Nie wiem dlaczego, ale ja lubię takie sytuacje. Nie ma nic zabawniejszego niż ludzka głupota i nawet na Jasiu Fasoli, którego wczoraj grali tak się nie uśmiałam.

Odpowiedz
Alma_ 2010-12-22 o godz. 18:50
0

Nie, nie, nie - na kopertach nigdy.
Ale to ja tak jeżdże w kółko doprowadzając do pasji mojego Ł, i odwrotnie - jak on prowadzi, to parkujemy 283892387378 kilometrów od wyjścia i ja dostaję białej gorączki lol

Odpowiedz
DobraC 2010-12-22 o godz. 18:49
0

Alma_ napisał(a):DobraC napisał(a):normalnie najchetniej do budynku by wjechali, bo przejscie 5 krokow to juz wysilek nie na zarty...
Gdyby tylko można było wjechać do budynku, to ja się na to piszę... :D
Jakoś strasznie drażni mnie, jak muszę drałować kawał drogi do samochodu - jak bym chciała łazić, to bym tramwajem przyjechała i pewnie nie w ukochanych szpilkach lol
kurcze, a mnie to dziwi. czasem widze jak auto jezdzi po parkingu, jezdzi i szuka miejsca, choc dwie alejki dalej od wejscia ma och pelno....
alma - pomijam fakt ze duzo z takich osob parkuje na kopertach. mam nadzieje ze sie do nich nie zaliczasz "bo blizej wejscia.." ;)

Odpowiedz
Reklama
Gość 2010-12-22 o godz. 18:34
0

Pucia napisał(a):W okolicach Dworca Centralnego jest mnóstwo przejść i zejść do podziemia, ale jest jedno "ale" - tam brak jest zjazdów i podjazdów dla wózków albo niepełnosprawnych. Bo po co ja się pytam??
Niestety mialam przyjemnosc przekonac sie o tym na wlasnej skorze w listopadzie zeszlego roku

Odpowiedz
Alma_ 2010-12-22 o godz. 18:32
0

DobraC napisał(a):normalnie najchetniej do budynku by wjechali, bo przejscie 5 krokow to juz wysilek nie na zarty...
Gdyby tylko można było wjechać do budynku, to ja się na to piszę... :D
Jakoś strasznie drażni mnie, jak muszę drałować kawał drogi do samochodu - jak bym chciała łazić, to bym tramwajem przyjechała i pewnie nie w ukochanych szpilkach lol

Odpowiedz
DobraC 2010-12-22 o godz. 18:29
0

a ja myslalam ostatnio ze ozloce mojego meza.
jechalam do limu z pisaeczna. i za jego rada dojechalam do tesco na kabatach, zaparkowalam pod sklepem i... wsiadlam w metro
z tym ze moj dzieciak jeszcze w brzuszku fika... ale z dzieckiem to bym chyba tak samo zrobila...
miejsce mialam siedzace bo to pierwsza stacja, nie musialam nikogo o łache prosic, kulturalnie wysiadla pare krok od wind limu ( ) a po badaniach jeszcze zlote tarasy na sniadanie odwiedzilam.

dla osob z podmiejskich okolic miasto powinno te park & ridy porobic , no chyba ze sie okaze ze ludzie za tak wygodni i leniwi ze nie beda korzystac... nachodzi mnie taka mysl jak widze czasem jak parkuja.. normalnie najchetniej do budynku by wjechali, bo przejscie 5 krokow to juz wysilek nie na zarty...

Odpowiedz
Gość 2010-12-22 o godz. 18:11
0

Zaparkować teraz pod Mariotem bez stresu to cud, zwłaszcza po tym, jak otworzyli dodatkowo Złote Tarasy! Przy odrobinie szczęścia to ja znajduję miejsce gdzieś za kościołem św. Barbary. A jak nie ma czasu to płacę haracz i na płatny. Z oczekiwaniem na wizyty też różowo nie jest, ale to chyba temat na kolejny wątek na pomyjach

Odpowiedz
Corgi 2010-12-22 o godz. 15:43
0

Właśnie obejrzałam reportaż o ludziach niepełnosprawnych, którzy w W-wie nie są w stanie nigdzie się dostać, bo nie ma podjazdów, wind (prawie jak my, mamy z dziećmi wózeczkach ...). Tylko schody i bardzo wysokie stopnie. Pokazywali człowieka na wózku, który nie był w stanie dostać się do Dworca Centralnego http://interwencja.interia.pl/archiwum/news?inf=899103. Prowadzący program zaproponował nie upominanie ale surowe kary dla naszych włodarzy miasta. Jestem ZA ! Na stronie internetowej tego programu można napisać swoje uwagi na ten temat.

Odpowiedz
Reklama
Pucia 2010-12-22 o godz. 03:40
0

Buniuta - z parkingiem to wiesz, insza inszość. Ja po prostu pomyślałam, że dbając o własną kieszeń i ekologię nie będę kopciła benzyny i przejadę się na "spróbę". No żem spróbowała i ... jutro jadę autkiem bezwzględnie. Przy okazji zahaczę o parę miejsc. Jak nie będzie gdzie zaparkować - pojadę do złodziejów za 9 złotych. Kurna chata, kremu sę na gębę nie kupię, ale dzieciaka nie zamęczę (o własnej głowie i sercu nie wspominając, bo dupę to mi już obili w przenośni).

A wiecie - wkurzyłam się i napisałam do "Dziecka" w odpowiedzi na ich ostatnią informację o tym, jak bardzo przyjazna robi się ta dzielnica Centrum Śródmieście. Odpisali, że czytali, ale nic nie mogą zrobić. Odesłali do fundacji mama. Mają pomysł na akcję w dzień matki. I chyba kurna pójdę!
http://www.fundacjamama.pl/index.php?option=com_content&task=blogcategory&id=14&Itemid=74

Odpowiedz
oleńka25 2010-12-19 o godz. 03:38
0

buniuta napisał(a):natalia25 napisał(a):buniuta napisał(a):
A windy w LIMie .... to już zupełnie inny wątek....
A co z tymi windami?
Natalia!
W zasadzie nic - tyle tylko, ze trzy ostatnie razy czekałam po 7-10 minut na windę!
A żem tak wychowana, to brzuchatki i matki z wózkami puszczałam przodem!

Efekt... spóźniona u lekarza się meldowałam!
Oj zgadzam się, windy są do d... niepodobne. A najlepsze, że jeździ ich tam z 5 chyba! A i tak się czeka godzinami

Odpowiedz
buniuta 2010-12-18 o godz. 15:57
0

natalia25 napisał(a):buniuta napisał(a):
A windy w LIMie .... to już zupełnie inny wątek....
A co z tymi windami?
Natalia!
W zasadzie nic - tyle tylko, ze trzy ostatnie razy czekałam po 7-10 minut na windę!
A żem tak wychowana, to brzuchatki i matki z wózkami puszczałam przodem!

Efekt... spóźniona u lekarza się meldowałam!

Odpowiedz
Gatka 2010-12-17 o godz. 21:01
0

Czytam sobie i czytam i ogromnie się cieszę, że przed narodzinami Alka "wybyliśmy" do Gdyni ... autobusy niskopodłogowe, więc problemów komunikacyjnych wcale nie ma ... przejść podziemnych brak, generalnie bajka ;) Tylko skm-ka mnie wkurza ;) No ale kolej to inna bajka.

Rzadko bywam w Warszawie, choć mogłabym częściej odwiedzać mamę ... powód? Między innymi komunikacja - na niskopodłogowy autobus nie ma co liczyć, na pomoc ludzi jeszcze mniej. Jedynie metro lubię ;) I choć jestem w stanie przemieścić się z Pragi do Piaseczna czy na Ursynów, czy nawet pod Warszawę do Józefowa ... to wcale tego nie lubię ;)
Nie wspominając oczywiście o miejscach na spacery, krawężnikach, podjazdach i wejściu do klatki mojej mamy (najpierw ogromny schodek + wąskie i ciężkie drzwi, potem kilka schodków do .. windy ;) która często się zacina ;)

Odpowiedz
buniuta 2010-12-17 o godz. 17:22
0

Pucia!
Jeśli jeździsz do Mariota to z tyłu jest parking naziemny płatny niestrzeżony, ale... zawsze z miejscami.
Wjazd jest przy środkowych drzwiach.
Ciasno tam jest, ale nie denerwujesz sie zupełnie brakiem miejsc i naganiaczami.
Biorą jak cygan za matkę za godzinę, ale....
Podjeżedżasz, wysiadasz, minutka i jesteś przy windach...
A windy w LIMie .... to już zupełnie inny wątek....

Odpowiedz
Doty 2010-12-17 o godz. 14:29
0

Aga napisał(a):A czy ktos próbował z bliźniakowym wózkiem ja przez cały tydzien z osiedla nie moge sie ruszyc bo raz próbowalam i musze powiedziec ze zostałam dosłownie wypchięta przez dwie mamy z wózkami (razem były i jakbym wsiadła to jedna by sie nie zmiesciła )i niestety kisnę
U mnie podwójny wózek nadaje się tylko w niedziele do koscioła oddalonego od mojego domu o 500m. Wybierając sie gdzies dalej cala droge klne jak szewc przede wszystkim na samochody zaparkowane na chodniku tak że ledwo sama moge przejsc a co dopiero z wózkiem się zmiescic
Raz opieprzyłam idiote bo akurat siedział w samochodzie to jeszcze debil miał czelnosć wydzierac sie na mnie.
O jezdzie autobusem to az strach pomyśleć. Nie mówiąc już o podjazdach tak wąskich że jednym kołem musze tłuc po schodach :x .
Zrobienie zakupów w sklepie graniczy z cudem bo jak juz sie poprzemieszczam miedzy półkami strącając czasami coś z półki to już za cholere nie dojade do kasy no chyba że jest to hipermarket z kasą dla inwalidów. Kiedys to juz wybuchłam jak maluchy rozwrzeszczały nam sie na cały sklep i trzebabyło sie szybko ewakuować a tu kasa dla inwalidów zapchana ludźmi i oczywiści nikt nie zrobi przejścia no bo kurwa po co

Odpowiedz
Anu 2010-12-17 o godz. 13:36
0

Ja z Młodym w wózku mogę się poruszać po całej prawie Warszawie, dojadę wszędzie, nawet na Białołękę jak mi ktoś każe (z Ursynowa), ale do "centrum" - właśnie w okolice Rotundy czy Alej za ŻADNE MILIONY

Wybrałam się raz na Nowogrodzką po pesel Antka - nigdy, nigdy, nigdy więcej!

Odpowiedz
Gość 2010-12-17 o godz. 12:59
0

A czy ktos próbował z bliźniakowym wózkiem ja przez cały tydzien z osiedla nie moge sie ruszyc bo raz próbowalam i musze powiedziec ze zostałam dosłownie wypchięta przez dwie mamy z wózkami (razem były i jakbym wsiadła to jedna by sie nie zmiesciła )i niestety kisnę

Odpowiedz
Kerala 2010-12-17 o godz. 12:46
0

Corgi napisał(a):
Widziałam jedną windę przy Cepelii (jak się wychodzi na górę przejściem podziemnym ze stacji Metro Centrum) ale jak ją zobaczyłam to się mało nie porzygałam (obszczana, obrzygana, powyrywane kable, pełno strzykawek) i bałam się że jak się w niej zatrzasnę z wózkiem, to z obrzydzenia stracę wzrok i powonienie. Oczywiście z niej nie skorzystałam.
Windy są dwie: jedna przy Cepelii, druga przy przystanku autobusowym w kierunku Woli. Jesli zaś idzie o to, że nie skorzystalaś...Cóż, teraz to daremne żale, próżny ogród. Obie są w jednakowym stopniu zaszczane, zarzygane i zasyfione stanowiąc jedyną w swoim rodzaju księgę pamiątek po rozmaitych płynach ustrojowych jej pasażerów :lizak:
Tak więc żałuj, żałuj.

kerala

Odpowiedz
Gość 2010-12-16 o godz. 18:17
0

Pucia kochana, musze sie przyznac, ze mnie rozbawilas ale tylko sposobem w jaki ta sytuacje opisujesz, wstyd mi
a tak na powaznie to sytuacja jest fatalna, bo skoro w wielkiej stolicy Polski brak wyobrazni, empatii ze strony politykow, urzednikow, no nie wiem kto jeszcze powinien sie tym zainteresowac to gdzie tu mowic dalej o pomocy mlodym matkom, o polityce prorodzinnej ? jak te ich pierdolenie slucham to nienawisc sie we mnie rodzi
jak mozna pierdolic, ze tyle robia dla mlodych matek, bo jednorazowo 1000 zl wyplacaja i rece umyte, stworzyli ustawe ? stworzyli lol

rada : naiwnosc w kieszen, wszedzie autem, nawet jak parkingu nie znajdziesz to przynajmniej malego Twojego nie obsmierdza ;) malego moze w foteliku samochodowym nosci, a na spacery wozkiem do Lazienek ;)

Odpowiedz
Corgi 2010-12-16 o godz. 17:20
0

Pucia, ja miałam ten sam problem. Zastanawiałam się cały dzień jak ja mam z tego cholernego metra dojść do LIM-u w Marriottcie i doszłam do wniosku, że można by ewentualnie dojechać do stacji Politechnika (tam na szczęście jest winda z peronu na powierzchnię), przejść się wzdłuż Al Armii Ludowej albo tą ulicą przy Politechnice do Niepodległości i dalej idąc wzdłuż Al. Niepodległości dojedzie się wózkiem do Marriotta (na szczęście po drodze nie ma żadnych cholernych przejść podziemnych). Innej drogi nie wymyśliłam... A swoją drogą to jakaś kosmiczna paranoja, że trzeba iść przez pół miasta żeby dojść do lekarza z dzieckiem. Życzę panom i paniom, którzy rządzą w W-wie, żeby mieli takie same problemy jak my, to może się tym w końcu zajmą.

P.S.
Widziałam jedną windę przy Cepelii (jak się wychodzi na górę przejściem podziemnym ze stacji Metro Centrum) ale jak ją zobaczyłam to się mało nie porzygałam (obszczana, obrzygana, powyrywane kable, pełno strzykawek) i bałam się że jak się w niej zatrzasnę z wózkiem, to z obrzydzenia stracę wzrok i powonienie. Oczywiście z niej nie skorzystałam.

Odpowiedz
Pucia 2010-12-16 o godz. 01:22
0

Melka napisał(a):Po co podjazdy i zjazdy, widziałyście kiedyś matkę z wózkiem jadącą tramwajem ??? Zawsze może zostać na rondzie do wieczora i przelecieć przez ulicę jak będzie pusta
No tak, ale wtedy (przynajmniej w Warszawie) nagrają cię na kamery, które kupili z twoich kurwa podatków i dowalą mandat na domiar wszystkiego.
A dziś - część druga zmagań z miastem: u mnie na osiedlu wymieniają chodniki. Bardzo pięknie, bo dzieci i starsi nie będą się potykać więcej o stare płyty. Za to matki z wózkami, babcie z wózeczkami na zakupy ni chuja nie wlezą na ten piękny nowy kurwa chodnik, bo jest taaaaki wysoki. Dziś usiłowałam wózkiem zjechać to powiem tak - mało mi Placek pionowo nie zjechał głową w dół. Uwielbiam już nie tylko centrum....

Odpowiedz
Gość 2010-12-15 o godz. 17:50
0

Puccia serdecznie współczuję,... ale się uśmiałam z samego opisu ;) może to podepnij do skargi obywatelskiej, może dotrze, bo kulturalny opieprz nie ruszy :D

Ja co prawda się wózkiem nie wybrałam, ale jak byłam w ciąży - brzuchol wielkości piłki lekarskiej - i weszłam do tramwaju to totalnie wszyscy byli zajęci i odwróceni i podziwiali widoki i panoramę miasta.
Potrafiłam przejechać calutkie miasto ok pół godz. i nikt nie ustąpił. Jeździłam tak przez miesiąc, codziennie i zdarzyło się może 4 razy i to pod koniec jazdy jak się trasa kończyła przed pętlą

Odpowiedz
Gość 2010-12-15 o godz. 17:27
0

W Poznaniu jest jak najbardziej podobnie. Ile kurw nawrzucałam jak chodziłam z Weronką na spacery to moje, a jeszcze miałam czelność wejść do kilku sklepów w centrum!
Zresztą przeszkody mają się dobrze również w miejscu przeznaczonym m.in. dla matek z dziećmi, tj. na Malcie. Jadąc dolnym chodnikiem od strony Jana Pawła, można wjechać na górny chodnik tylko na początku. Później są "piękne" krzewy i schody, schody... a po co komu podjazd?
Podobnie na rondzie Śródka, wybrałam się kiedyś na spacer i chciałam się dostać na drugą stronę ulicy, oczywiście przejście podziemne jest, ale metoda zejścia na Puchatka, jak opisała Pucia. Po co podjazdy i zjazdy, widziałyście kiedyś matkę z wózkiem jadącą tramwajem ??? Zawsze może zostać na rondzie do wieczora i przelecieć przez ulicę jak będzie pusta

Odpowiedz
Pucia 2010-12-15 o godz. 16:55
0

Dosia napisał(a):
Nie sadze zebys sie zdecydowala jeszcze raz na taka "wycieczke" ale moze komus sie przyda, wydaje mi sie ze w poblizu dworca centralnego to jest winda dla niepelnosprawnych w podziemiu przy Jerozolimskie/Emilii Plater (swoja droga nie wiem czy dziala i czy da sie z niej skorzystac), potem schody ruchome (niezbyt wygodne , wiem , do Mariottu, po drugiej stronie to chyba tylko winda kolo zlotych tarasow wywozaca do centralnego
Ta winda nie działa (tak mi powiedział ochroniarz), schody ruchome działają tylko w holu głównym Centralnego, ale potem trzeba się dostać niżej, 6 schodków metodą KrzysioPuchatka, potem jeszcze znowu w dół schodami w stronę Marriotta, więc... niech sobie władze wsadzą w oko takie ułatwienia.
A złote tarasy to chyba nie jest rozwiązanie docelowe, nie? W końcu otworzyli je dopiero co i z tego co wiem, jest to raczej galeria handlowa a nie przejazd dla niepełnosprawnych i matek z wózkami

Kiniak w jedną stronę to jechałam nisko, ale w drugą to najstarszym Ikarusem. O pomoc poprosiłam młodzież z deskorolkami, petami, przeklinali, ale pomogli. A całe pozostałe "kulturalne" towarzystwo, które z politowaniem patrzyło na owych młodych odwróciło się ode mnie w chwili wsiadania. Lajf...

Odpowiedz
Gość 2010-12-15 o godz. 13:13
0

Ha! Ciesz się Pucia, że Ci niskopodłogowy podjechał Ja sobie niskopodłogowy zaplanowałam i co ? Podjechało stare pudło żółte. I oczywiście wszyscy co stali do schodków przy wejściu dla wózków się rozpierzchli gwałtownie lol

Odpowiedz
Gość 2010-12-15 o godz. 12:45
0

Kerala napisał(a):Winda dla niepełnosprawnych, ta, o której pisze Dosia, już wówczas była, z tym, że nie działała
O no wypisz wymaluj, jak na dworcu głównym w Poznaniu

Odpowiedz
irlaaa 2010-12-15 o godz. 12:31
0

współczuję!
od kilku dni poruszam sie komunikacją, jak na razie idzie gładko, ale każdy wypad niestety trzeba wczesniej planować i obmyślać drogę dojścia, co jest upierdliwe. często idzie sie droga, która sie da a ta co sie chce iść.

Odpowiedz
Kerala 2010-12-15 o godz. 03:15
0

Kurczę, a wiesz, Pucia, że się nawet ostatnio zastanawialam, czy coś się w tej materii zmienilo? Bo pamiętam swoja wyprawę na Centralny (też musialam się dostać do Mariotta ;) ) z półrocznym Młodym ładnych parę lat temu. I było dokładnie to samo. Winda dla niepełnosprawnych, ta, o której pisze Dosia, już wówczas była, z tym, że nie działała lol
W zeszłym roku za to dowiedzialam się o powstaniu fundacji MaMa, której losami żywo się interesuję z przyczyn różnych ;) i wiem, że jednym z powodów powstania fundacji była beznadziejna sytuacja matek z dziećmi wlaśnie w aspekcie komunikacyjnym. I tak sobie pomyślałam, że skoro zajmują się schodami przy kładce na placu Na Rozdrożu to pewnie dlatego, bo problem Centralnego już nie istnieje.
Okazuje się, że istnieje i ma się świetnie.

Ale fakt, autentycznie nie mieści mi sie we łbie, że od czasów niemowlęctwa mojego syna aż do dziś nic z tym nie zrobiono :o
No ale cóż, witajcie w życiu.

Generalnie niepełnosprawni i matki z dziećmi w wózkach powinni siedzieć w domu na dupie, a nie pociągami się rozbijać. Już od wielu lat to motto przyświeca włodarzom Warszawy.

kerala

Odpowiedz
Gość 2010-12-15 o godz. 02:43
0

Pucia, ja naprawde współczuje Ci takich przeżyc, ale jak przeczytałam to:
Pucia napisał(a):W dół to jeszcze jakoś się schodzi (wprawdzie mimo moich najszczerszych chęci Plackowi czasem głowa podskakiwała ostro niczym Puchatkowi, jak go Krzyś po schodach schodził), ale potem pod górę ni chuja nie idzie podejść.
...to oplułam laptopa... W taki sposób się odwołac do Kubusia Puchatka - nigdy bym nie pomyślała, że to można porównac do sytuacji z życia wziętej... W głowie natychmiast pojawił mi się obraz z dzieciństwa, gdy mama czytała mi właśnie ten kawałek Kubusia...

:goodman:

Odpowiedz
Gość 2010-12-15 o godz. 02:16
0

Pucia nie zazdroszcze przeprawy.

Porazka!!!!!!!!

Nie sadze zebys sie zdecydowala jeszcze raz na taka "wycieczke" ale moze komus sie przyda, wydaje mi sie ze w poblizu dworca centralnego to jest winda dla niepelnosprawnych w podziemiu przy Jerozolimskie/Emilii Plater (swoja droga nie wiem czy dziala i czy da sie z niej skorzystac), potem schody ruchome (niezbyt wygodne , wiem , do Mariottu, po drugiej stronie to chyba tylko winda kolo zlotych tarasow wywozaca do centralnego

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie