Quantcast
  • orzełek odsłony: 9468

    Czy prawo jazdy zrobić w trakcie ciąży, czy po urodzeniu dziecka?

    Stoję przed dylematem. Jako osoba ciarpiąca na brak mobilizacji, jestem zapisana na kurs prawka już od jesieni ubiegłego roku i na tym sprawa cały czas stoiMuszę zdać wew egzamin z teorii, wtedy czeka mnie 30h jazd, no i egzamin, może jeden a może nieMąż wciąż mi gdera, żebym się zebrała w sobie i szybko zrobiła to prawko, zanim ciąża będzie naprawdę zaawansowana.A ja boję się, że po pierwsze i tak nie zdążę, bo wątpię, żebym za pierwszym razem zdała egzamin, a na kolejny czeka się miesiąc (przy ciąży m-c to dużo, a jeszcze jazdy do zrobienia) i boję się, że świadomie będę narażać siebie i maleństwo na stresy, bo jestem z reguły osobą stresującą się najmniejszymi rzeczami, więc taki egzamin to będzie porządna adrenalinaCo zrobiłybyście na moim miejscu? Wiem, że po porodzie ze zrobieniem prawka będzie jeszcze trudniej. Wiem też, że bardzo by mi się przydało- mąż często w delegacjach, a samochód stoi przed domem :|A może któraś z Was była w takiej sytuacji?

    Odpowiedzi (42)
    Ostatnia odpowiedź: 2011-07-18, 22:19:56
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
kwietnioweczka 2011-07-18 o godz. 22:19
0

Hej dziewczynki.
Mnie sie niestety nie udało. :( Zdawalam jakies czas temu, jezdzilam zaledwie 10-15 minut i nic!!! Pan egzaminator stwierdzil ze jestem strasznie nerwowa i ne umiem jezdzic! I wogole byl taki nie mily. A wogole zaczelam robic prawko w maju i dopiero niedawno zdawalam, w miedzy czasie zaszlam w ciaze!! No a pan egzaminator powiedzial jeszcze mojej siostrze ( ktora zdala) ze jestem przy kosći!! Chociaz baardzo dobze widzial ze jestem w ciazy! I zapytal jej czy lubie jesc!!! Nie polubilam go!!

Odpowiedz
orzełek 2011-05-21 o godz. 22:58
0

Scully16 napisał(a):No orzełek to ja trzymam kciuki za Ciebie, krajanko (Trójmieszczanko)! Myślę, że od porodu do egzaminu powinien upłynąć co najmniej miesiąc (sądząc po sobie), bo po prostu inaczej nie będziesz mogła siedzieć ;) za kierownicą tylko będziesz cierpieć. I weź sobie jakąś jazdę przypominającą najpierw.

Dzięki :D
na pewno wezmę z 2 godzinki na przypomnienie

justysia.j gratuluję!!! :D
zazdroszczę okrutnie :) ja dzisiaj miałabym egzamin, nie widzę się na nim absolutnie, także nie żałuję, że przełożyłam

Odpowiedz
Gość 2011-05-18 o godz. 23:14
0

To gratulacje! :D witamy w gronie Kierowniczek 8)

Odpowiedz
wiewrióra 2011-05-18 o godz. 21:00
0

justysia - GRATULACJE!!!!! :D :D :D

dzielne dziewczyny!!!! jezdzij jak najwiecej zebyś potem nie była uzależniona od (tfu tfu tfu) komunikacji miejskiej i sie swobodnie czuła na drodze :)

super :)

Odpowiedz
justysia.j 2011-05-18 o godz. 06:12
0

u d a ł o s i ę !!!!!! :supz:

Ciężko było, napociłam się co niemiara, ale opłaciło się!

Pan egzaminator był super niemiły i starał się za wszelką cenę wyprowadzić mnie z równowagi, ale nie dałyśmy się z Zośką. Na zakończenie dostałam podsumowanie usterek w jeździe, przykazanie jeździć wolniej (choć kilkanaście minut wcześniej zostałam zbesztana, że się wlokę, jakbym jechała furmanką, która ciągnie za sobą dwie przyczepy) i ostatecznie usłyszałam, że w zasadzie idzie mi nieźle i że zaliczone!

Zakończyłam tę batalię trwającą od marca (bo właśnie wtedy rozpoczęły się wykłady)! :o :o
W trakcie kursu zaszłam w ciążę i po jego zakończeniu nie jeździłam chyba 2,5 miesiąca! Potem okazało się, że termin oczekiwania na egzamin jest jakiś horrendalnie długi. W efekcie musiałam dokupić sporo godzin dodatkowych Przyznam szczerze, że chciałam się już poddać!

Podsumowując: prawo jazdy w ciąży?
Jeśli ciąży nic nie grozi - to jak najbardziej tak!
Coś mi się zdaje, że ta coraz bardziej widoczna Zosia pomogła mi jednak trochę ;)
Mam nadzieję, że przed porodem uda mi się jeszcze choć trochę pojeździć!

Dziękuję za wszystkie kciuki!
Proszę mnie uprzedzić kiedy - też będę trzymała!

Odpowiedz
Reklama
Gość 2011-05-17 o godz. 21:45
0

justysia.j napisał(a):Nella napisał(a):Dziewczyny, nie wiem czy ktoś już pisał, ale od nowego roku bedą nowe egzaminy i teoretyczne egzaminy przestaną być ważne (...) Więc radzę - jeśli ktoś ma zaliczony kurs szybko zapisywać się na egzamin - potem teoretyczny ma być z gorszy, gdyż z jakimś symulatorem
Chyba jednak nie zapowiada się tak źle - póki co nie ma komu przegłosować ustawy o tych zmianach ;)
A jeśli nawet przyjdzie zdawać jeszcze raz teoretyczny, to w moim ośrodku szkolenia twierdzą, że wręcz przeciwnie - będzie on łatwiejszy. Trudność ma polegać na zwiększeniu się liczby pytań w bazie i trzeba będzie chociaż przeczytać Kodeks drogowy (co niekoniecznie trzeba teraz robić, żeby zdać ), bo pytania będą wprost z ustawy, a odpowiedzi "Tak" lub "Nie", a nie takie wypociny jak teraz.
Może będzie łatwiejszy, naszczęście nie muszę go już zdawać! ale teraz to przynajmniej pytania są ogólno dostępne, a potem nie!!!

Odpowiedz
wiewrióra 2011-05-17 o godz. 19:32
0

justysia bedzie dobrze!!

tylko się nie denerwuj bo to najgorsze co może być na egzaminie.
i wskazówki od mojej siostry (buja się juz od pół roku z egzaminem):
- jak sie wyjezdza z miejsca gdzie sie zaparkowało przepuszcza się samochody do końca a nie denerwuje sie ze za dlugo wyjezdza i zajezdza drogę taksówkarzowi
- jak się skręca z mostu estakadą gdzie z 5 razy jest zmiana pierwszeństwa to lepiej jechac wolno i patrzeć na znaki a nie jechac szybciej bo sie stresujesz ze za wolno :)

trzymamy z Natalką kciuki!!!

Odpowiedz
Gość 2011-05-17 o godz. 19:18
0

Jusysia!! trzymam kciuki! tylko się nie denerwuj i jedź swoim tempem a wszystko będzie dobrze i o 14 będziesz Pani Kierownik! :D

Odpowiedz
justysia.j 2011-05-17 o godz. 16:17
0

Ja nie mogę spać - już się boję! Do 13.00 chyba zwariuję - a obiecywałam sobie, że nie będą się denerwować

Nella napisał(a):Dziewczyny, nie wiem czy ktoś już pisał, ale od nowego roku bedą nowe egzaminy i teoretyczne egzaminy przestaną być ważne (...) Więc radzę - jeśli ktoś ma zaliczony kurs szybko zapisywać się na egzamin - potem teoretyczny ma być z gorszy, gdyż z jakimś symulatorem
Chyba jednak nie zapowiada się tak źle - póki co nie ma komu przegłosować ustawy o tych zmianach ;)
A jeśli nawet przyjdzie zdawać jeszcze raz teoretyczny, to w moim ośrodku szkolenia twierdzą, że wręcz przeciwnie - będzie on łatwiejszy. Trudność ma polegać na zwiększeniu się liczby pytań w bazie i trzeba będzie chociaż przeczytać Kodeks drogowy (co niekoniecznie trzeba teraz robić, żeby zdać ), bo pytania będą wprost z ustawy, a odpowiedzi "Tak" lub "Nie", a nie takie wypociny jak teraz.

No nic, przed porodem mam chyba w sumie 3 podejścia ;)
Może mi wystarczy lol

Odpowiedz
Scully16 2011-05-16 o godz. 22:15
0

No orzełek to ja trzymam kciuki za Ciebie, krajanko (Trójmieszczanko)! Myślę, że od porodu do egzaminu powinien upłynąć co najmniej miesiąc (sądząc po sobie), bo po prostu inaczej nie będziesz mogła siedzieć ;) za kierownicą tylko będziesz cierpieć. I weź sobie jakąś jazdę przypominającą najpierw.

A tak z mojego placu boju to wsiadłam do samochodu po 9 miesiącach od ostatniej jazdy i było ciężko, oj ciężko! Ale teraz już jeżdżę sama z dzieckiem do babci (co jest ogromnym postępem bo przedtem zawsze musiałam mieć jakiegoś towarzysza-pilota), choć ciągle jeszcze wyłącznie jedną trasą. Ale przynajmniej już nie umieram ze strachu jak przychodzi mi ruszyć na światłach pod górkę z hamulca ręcznego ;)

Odpowiedz
Reklama
orzełek 2011-05-16 o godz. 21:43
0

noo ja nic już nie poradzę
nie uśmiecha mi się rodzić na egzaminie ;) więc na pewno będę podchodzić po porodzie, ale też nic na siłę, tylko jak już dojdę do siebie
może się uda do końca roku, oby u nas czeka się na praktyczny miesiąc na szczęście, więc mam szanse

Odpowiedz
Gość 2011-05-16 o godz. 20:24
0

Dziewczyny, nie wiem czy ktoś już pisał, ale od nowego roku bedą nowe egzaminy i teoretyczne egzaminy przestaną być ważne, wiem bo warunkiem planowania dzidziusia, było to, że mój mąż zda prawko i bardzo się spieszył, by wyrobić się przed końcem roku 2007 - zaczął kurs przed ciążą, ale na sam egzamin w Warszawie czekał: 6 tyg. na egz. teoretyczny, 3 miesiące na praktyczny. W rezultacie dopiero od poniedziałku ma prawko do odbioru w wydz. komunikacji, a kurs zaczął w maju i zdał za 1 razem, a i tak wszystko trawało prawie pół roku!!! Więc radzę - jeśli ktoś ma zaliczony kurs szybko zapisywać się na egzamin - potem teoretyczny ma być z gorszy, gdyż z jakimś symulatorem

Odpowiedz
wiewrióra 2011-05-16 o godz. 04:36
0

aaaa ...... rZeczywiście

justysia.j za Ciebie trzymane oczywiście tez :)
no i daj koniecznie znac jak poszło..

Odpowiedz
orzełek 2011-05-16 o godz. 03:51
0

wiewrióra napisał(a):Orzełek kciuki będą trzymane .. !!!
za mnie to Ci powiem kiedy, póki co trzymaj za justysię.j ;)

Odpowiedz
wiewrióra 2011-05-16 o godz. 03:38
0

Orzełek kciuki będą trzymane .. !!!

Odpowiedz
orzełek 2011-05-16 o godz. 03:14
0

Niezupełnie, choć postęp ogromny, biorąc pod uwagę, że pierwszy kurs robiłam w 2002r i nie skończyłam, a obecny rozpoczęłam równo rok temu ;)
Teoria zaliczona, pierwszy termin praktycznego miałam wyznaczony na przyszły wtorek, niestety przeliczyłam się troszkę, nie czuję się na siłach podejść do egzaminu, tym bardziej, że przed nim chciałam przynajmniej 2h przypominające wyjeździć. Także dzisiaj zaliczyłam wizytę w ośrodku i przełożyłam egzamin póki co na 31 października (dalej się na razie nie dało) ale pewnie przesunę go jeszcze troszkę, tak żeby całkowicie dojść do siebie po porodzie, no i ustalić już sobie jakiś rytm życia z maluchem.
Bardzo żałuję, że bardziej się nie zmobilizowałam, jednak na początku ciąży wydawało mi się, że będzie ona trwać troszkę dłużej 8) lol

Trzymam kciuki, żebyś już miała zdany egzamin za sobą :)
Może brzuszek pomoże? (ja bardzo na to liczyłam i niestety nie sprawdzę czy by pomógł ;) )

Z tego co kojarzę, to Berenika jednak nie zapisała się na kurs, a Z-C też przełożyła egzamin praktyczny na "po porodzie" jakoś na koniec października właśnie.

Odpowiedz
justysia.j 2011-05-15 o godz. 17:48
0

Z-C, Orzełek, Berenika - udało wam się zakończyć tę nierowną walkę sukcesem???

Nie ukrywam, że szukam pocieszenia bo nieuchronnie zbliża się piątek, 13.00 - moje pierwsze podejście ;)

Odpowiedz
Gość 2011-02-14 o godz. 04:53
0

Zdawałam na Odlewniczej - byłam w 20którymś tygodniu.
Za pierwszym razem nie zdałam, za drugim - trafiłam na tak fajnego instruktora, że dziwne byłoby gdybym nie zdała :D

Odpowiedz
Zwykly-cud 2011-02-12 o godz. 03:33
0

wiewrióra napisał(a):ZC a gdzie zdajesz?
Na odlewniczej of cors 8)

Odpowiedz
wiewrióra 2011-02-11 o godz. 19:02
0

ZC a gdzie zdajesz?

Odpowiedz
Zwykly-cud 2011-02-09 o godz. 06:16
0

Gdzies kolo srody, czwartku skladam dopiero papiery...troche to potrwa zanim bedę zdawać praktyczny, ale instruktor namawia mnie bym zlozyla podanie z prosbą o szybsze terminy z racji zblizającego sie porodu ;) Tak tez zrobię.
No, ale prosze sie tez za bardzo nie nastawiać, że zdam za pierwszym podejsciem...zeby rozczarowania nie bylo ;) Tam gdzie chce zdawać zdawalnośc za pierwszym razem wynosi 38%. Masakra, a to podobno ten "łatwiejszy" osrodek w Wawie

Za kciuki dziękuje- przydadzą się.

No i kciuki za Orzełka i Berenikę :D

Odpowiedz
wiewrióra 2011-02-09 o godz. 05:35
0

ZC - tez trzymam kciuki za zdany egzamin :)

i pamiętaj o pisaniu tutaj kiedy egzaminy i jak poszly :)

Odpowiedz
Gość 2011-02-09 o godz. 05:18
0

ZC, trzymam kciuki!!! :D

Odpowiedz
Zwykly-cud 2011-02-09 o godz. 02:46
0

Ja w srodę odbieram papier zaswiadczający o skonczeniu kursu. 8)

Wprawdzie jest kilka rzeczy do dopracowania (parkowanie ) to jednak spokojnie to doszlifuję czekajac na egzamin(najpierw teoretyczny, potem praktyczny ).

Bedzie dobrze, bo musi być dobrze. Tym bardziej, że jazda sprawia mi szaloną przyjemnośc :D

Odpowiedz
Berenika 2010-10-14 o godz. 20:00
0

Orzełku, jeszcze do wczoraj miałam dokładnie ten sam dylemat. Wydawało mi się, że stres może negatywnie wpłynąć na ciążę. Jednak Wasze posty i Twoja decyzja przekonały mnie do rozpoczęcia kursu. :P Mój mąż również jest często w delegacji, a auto stoi wtedy pod domem. Ja go mijam tęsknym wzorkiem i ide do pracy...na piechotkę lol, choć nie mam daleko. Wciąż się ociągałam z rozpoczęciem, bo wszedzie mnie wożono, ale teraz dla dziecka jestem w stanie zrobić wszystko...Może teraz się w brzuszku troszkę postresuje, ale za to potem nie będzie musiał patrzeć na znerwicowaną i spoconą mamę, która targa wózek do autobusu pełnego ludzi....
A więc do dzieła! Dziękuję dziewczęta :stokrotka:

Odpowiedz
orzełek 2010-10-13 o godz. 23:47
0

Zwykły-cudzie jak miło, że nie jestem sama lol

Widzę, że wypowiedzi są jednomyślne, więc nie ma co polemizować ;)

amelani ja wyobrażam sobie jak cudowna musi być ta niezależność, mnie też czasami mąż wozi i odbiera z pracy wykonując tym samym 4kursy, totalna głupota
Jeszcze jak mieszkałam w centrum Gdyni to było ok, kolejka, autobus, trolejbus, w każdą stronę praktycznie. A teraz w Pruszczu do kolejki 20min na piechotkę :x jeżdżą strasznie rzadko, busy też daleko, ścieżki przez pola, jedno wielkie bloto no masakra
żeby tylko fasolka zniosła moje stresy, bo ja mogę sobie powtarzać, że nie ma się co bać, ale tak będę trząść portkami lol jedno szczęście, że nie boję się jeździć, także pozostają stresy egzaminowe.

Odpowiedz
Scully16 2010-10-13 o godz. 09:15
0

Popieram, popieram, jak najszybciej zacząć jeździć, żeby choć trochę wprawy nabrać bo im dłuższa przerwa tym większy strach (przynajmniej u mnie). Jak ja w końcu dostałam ten kawałek plastiku to mój mąż był przeszczęśliwy, bo nie dość, że miał pretekst, żeby mnie zmuszać do ćwiczenia to ponieważ byłam w ciąży nie mogłam pić, a w związku z tym on nareszcie po raz pierwszy od wielu lat nie musiał wybierać: jechać czy się napić. No i miał podwójną przyjemność, nie dość, że mógł się napić dobrego winka to jeszcze do domu go zawieźli...

Odpowiedz
Gość 2010-10-13 o godz. 07:54
0

Zwykly-cud napisał(a): I mimo, ze mamy auto to jakos lubię być wożona 8)
A ja właśnie, super-niezależna i zawsze samodzielna nie mogłam znieść tego, że P. musi mnie wszędzie wozić - zresztą z tego powodu w mniej więcej połowie sytuacji, kiedy chciałabym gdzieś jechać samochodem w ogóle nie jechałam Albo było to totalnie nieopłacalne ekonomicznie, bo on mnie wiózł, wracał do domu, potem przyjeżdżał po mnie i wracaliśmy razem do domu - czyli 4 kursy zamiast 2 Czasem też chciałam, żeby mnie zawiózł, a jemu się po prostu nie chciało, o co waliłam focha Teraz wreszcie będę wolna!!! lol
Już się nie mogę doczekać papieru (plastiku właściwie) - chyba na początku marca powinnam sama wsiąść za kółko 8) Będę w 7 m-cu, może to nie najlepszy czas, by wprawiać się jako samodzielny kierowca (wiadomo na mieście bywa czasem nerwowo), ale chcę jak najszybciej zacząć jeździć!
Scully, a twoje słowa o tym, że po narodzinach dziecka to już nierealne utwierdzają mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłam narażając Małego na tę odrobinę ;) stresu!

Odpowiedz
Zwykly-cud 2010-10-13 o godz. 06:20
0

Super temat- przynajmniej dla mnie :D Do tej pory nie miałam kompletnie zadnej mobilizacji do prowadzenia samochodu. I mimo, ze mamy auto to jakos lubię być wożona 8)
Ale jak zaszłam w ciązę pomyślałam sobie- koniec z lenistwem, stresowaniem sie i wmawianiem sobie, ze nie dam rady. Tylko skończy się okres kiepskiego samopoczuciai braku koncentracji zapisuję się na kurs :D

Tak serio to nie wyobrażam sobie życia z dzieckiem bez samochodu- czy do lekarza, czy na zakupy, czy odwieźć dziecko do dziadków...bez auta to katorga. Mąż nie zawsze ma czas, nie zawsze jest na miejscu.

Więc Orzełku nie jesteś sama ;)

Odpowiedz
Gość 2010-10-13 o godz. 04:30
0

Bardzo dobra decyzja :brawo: Zobaczysz jaka będziesz szczęśliwa jak zrobisz to prawko. To ułatwia życie i to bardzo. A z dzieckiem to chyba też jak trzeba gdzieś dalej jechać. Ja jestem bardzo szczęśliwa, że prawko zrobiłam ( to już 5 lat :o ) ale to leci. Nie wyobrażam sobie teraz lecieć na tramwaj czy autobus, gdy auto stoi pod domem i tym bardziej, że jestem w ciąży i czasem naprawde nie chce mi się wogóle gdzieś iść, ale wsiadam w auto i jade :D

Odpowiedz
Scully16 2010-10-13 o godz. 04:28
0

No to ja już Cię nie będę zachęcać bo widzę, że decyzja podjęta, więc tylko szybciutko opowiem moją historię.

Kurs zaczęłam w październiku 2005, a ponieważ pracowałam wtedy i miałam sporo delegacji nie mogłam być na wszystkich zajęciach i potem musiałam chodzić z inną grupą, a jazdy brałam maks 2 tygodniowo to skończyłam kurs gdzieś w marcu. Pierwszy egzamin pod koniec kwietnia czy jakoś w maju i wtedy już wiedziałam, że jestem w ciąży. Niestety nie wyjechałam z placu manewrowego. Po miesiącu za drugim razem to samo tyle, że o oczko dalej bo oblałam na innym manewrze. Za trzecim razem już było trochę widać, wypięłam się jak najbardziej się dało, założyłam pogrubiającą bluzkę i... egzaminator oblał mnie na mieście i to za takie drobiazgi, że chciałam gryźć. Nie pomogło wypinanie się. A za czwartym razem jechałam jak ostatnia... egzaminator całą drogę mi nadawał jaka to jestem beznadziejna i że wszystko robię źle, więc uznałam, że i tak mam już oblane i nie ma co go słuchać, a na koniec jak go poprosiłam o papier (taki z błędami) to oświadczył, że "papier dostają ci co oblali". No i zaliczył mi ten egzamin :o Do dziś wydaje mi się, że podziałała na niego myśl, że jak mnie obleje to jeszcze doznam jakiegoś uszczerbku na zdrowiu albo wedle legendy "myszy go zjedzą" lol

Teraz jak już jestem mamą stwierdzam, że nie ma szans na zrobienie prawka po urodzeniu dziecka. Od mniej więcej połowy ciąży mam przerwę w jeżdżeniu i już się boję co to będzie jak przyjdzie mi znowu wsiąść do auta. Tak więc widzisz, że należę do osób, które wszystkim się przejmują, nie znoszą egzaminów, dostają za przeproszeniem sraczki przed a 4 egzaminy w ciąży mi nie zaszkodziły a znajomi potwierdzają, że dziecku również bo mam bardzo spokojnego synka. Trochę stresu raz na jakiś czas może być, byle nie ciągłe życie w stresie.

Także powodzenia i trzymam kciuki za prawko i dziecko też!

Odpowiedz
kasiacleo 2010-10-13 o godz. 03:50
0

Super decyzja :) ja robie prawko już 2 lata bo bardzo się stresowałam i mam już 1 rok przerwy pomiędzy egzaminami, ale myślę, że mnie też zmotywuje to że wkrótce może będę w ciąży :)

Odpowiedz
Gość 2010-10-13 o godz. 03:46
0

orzełek - dobra decyzja, prawko na pewno ci się przyda jak będziesz już maluszka miała przy sobie. Tylko staraj się egzaminem nie stresować, przeciez nie warto, w zdaniu egzaminu na pewno to nie pomoże, a i maluszkowi nie będzie dobrze służyło.

Odpowiedz
Gość 2010-10-13 o godz. 01:24
0

Super decyzja! :brawo: Wiedziałam, że cię przekonam ;)
Mnie też odkąd mamy auto (czyli jakichś ponad dwóch lat) trafiało jak była ulewa, a ja, mijając samochód, musiałam lecieć na tramwaj, a potem drogą zbudowaną na potrzeby pobliskiej budowy, czytaj, glina, błoto i ogólny syf, :x do pracy. No, ale ostatecznym moblizatorem okazała się ciąża właśnie! 8)
Życze powodzenia!

Odpowiedz
ampa 2010-10-13 o godz. 01:24
0

nie wiem jak długo jest ważny kurs?
ale może zrób sobie chociaż kurs, a później umówisz się na egzamin juz np po urodzeniu dziecka jak staniesz na nogi...
bo mnie właśnie kurs najwięcej czasu zajmował, a zdawałam dekadę temu gdzie tych jazd mniej do zaliczenia było.

Odpowiedz
orzełek 2010-10-13 o godz. 01:15
0

Dziewczyny dziękuję :stokrotka: Szczególnie Twoja historia amelani pokazuje, że jednak może się udać ;)
tylko trochę ogarnę mieszkanko i zabieram się za testy 8)
Z tego względu, że nie chodzę na teorię przed rozpoczęciem jazd muszę zdać wewnętrzny egzamin. Z jazdami jestem w stanie uwinąć się szybko, pracuję tylko na 0,5 etatu. Będę miała więcej czasu na kolejne egzaminy
czyli mówisz amelani, że brzusio troszkę pomógł 8) a ja się zastanawiałam, czy ciężarne w ogóle dopuszczają do egzaminu lol
Postaram się wziąć w garść, zobaczymy co z tego wyjdzie ;)
A! ja też mam już jeden kurs za sobą, jakieś 6 lat temu robiłam, zabrakło mi dwóch godzin do ukończenia, a potem była sesja, a potem brak finansów i tak przepadło.. bosh.. jak ja studia zrobiłam z tym totalnym brakiem mobilizacji lol
Teoretycznie motywacja jest, bo auto ciągle pod domem, a ja mieszkam od roku troszkę na uboczu i z rańca mam niezłe spacerki na pociąg czy autobus, czasami mam dość Zdarza mi się podjechać autem pod dworzec, ale z dzieckiem czy nawet brzusiem to już nie miałabym odwagi tak bez prawka
dobra nie ma co gadać, biorę się za siebie :D
jeszcze raz dziękuję wszystkim za mobilizujące słowa :)

Odpowiedz
margo203 2010-10-13 o godz. 01:04
0

ja też uważam że powinnaś się teraz zdecydować bo jak już będzie dziecko to
na samym początku pewnie możesz o egz zapomieć!
Tymbardziej jak masz samochód do dyspozycji to będziesz niezależna - ja na Twoim miejscu wcale bym się
nie zastanawiała!!!

Odpowiedz
Gość 2010-10-13 o godz. 00:47
0

Nale napisał(a):Amelani zdała w ciąży.
Właśnie! :D 8)
Powiem ci, Orzełku, jak to było u mnie - podchodzłam do prawka 10 lat temu i była to totalna porażka - tzn jeździc uwielbiałam, ale egzaminy tak mnie zjadały, że masakra To była pierwsza rzecz w życiu, która mi nie wychodziła, mimo że bardzo tego chciałam (nie będę się przyznawała, ile razy wtedy zdawałam 8) ) - jako nadambitna prymuska nie mogłam się z tym pogodzić :x Nadzszedł jednak czas matury, potem egzaminy na studia, pierwsze długie wakacje, a potem... już mi się odechciało i zabrakło mobilizacji.
Przez następne lata sama myśl o powtórnym podjęciu tematu przyprawiała mnie o mdłości.
No, ale kiedy podjęliśmy decyzję, że staramy się o dziecko pomyślałam, ze to ostatni dzwonek. Zadziałała na mnie perspektywa targania się gdziekolwiek z dzieckiem autobusami lub tramwajem, zwłaszcza, że mąż ma na tyle blisko do pracy, że zwykle samochód stoi do popołudnia pod domem...
Zaczęłam od nowa kurs (tamten się przetrminował) na początku września 2006, a w połowie dowiedziałam się, że jestem w ciąży (czyli był to 4/5 tc) - najpierw 3 tygodnie teorii, potem zaczęły się jazdy - ponieważ pracowałam brałam nie więcej niż 2-3 g jazd tygodniowo, jeszcze przed pójściem na 1. egzamin do obowiążkowej 30 dobrałam 11 godz.
8 stycznia 2007, czyli będąc w 22tc, podeszłam po raz pierwszy do egzaminu - no, i porażka! Załamałam się i powiem ci, że aż do 6 lutego, kiedy podeszłam powtórnie, cały czas wisiało mi to nad głową. Obawiałam się trochę, czy dobrze robię stresując maluszka, ale chęć zdobycia prawka przed porodem była silniejsza. Pewnie za tym drugim razem trochę mi ten brzuszek pomógł, bo jechałam wyjątkowo łatwą i przyjemną trasą, chyba też trochę krócej niż należy ;) , a poza tym trafił mi się wyjątkowo sympatyczny, ciepły i sprzyjający zdającym egzaminator (potem dowiedziałam się, że ma opinię "najlepszego" wśród zdających i chyba najwyższą zdawalność - czyli też po prostu miałam tego dnia farta!)
Planowałam sobie, że ewentulanie zrobiłabym jeszcze jedno podejście, to byłby 7 m-c, a potem już bym sobie odpuściła na niewiadomo jak długo...
Zdecydowanie zachęcam Cię, Orzełku, do wzięcia się za siebie i dokończenia tego kursu, a potem pójścia na egzamin!
Przepraszm, ze wyszło tak długo

Odpowiedz
Diona 2010-10-13 o godz. 00:15
0

Orzełku zrób puki czas!
Ja na szczeście miałam prawko, ale zapomniane od... i musiałam w 6 miesiącu c wsiąść za kierownicę po długiej przerwie. Oj co sie nastresowałam, wisiałam na słuchawce i ryczałam M że jest bez serca że mnie puścił jak mi hormony daja popalić. A ze wszystkich stron trąbili brr
Ale zrobiłam przełom i od tamtej pory coraz lepiej jeżdżę i nie wyobrażam sobie podróżowania autobusami. Tam jest takie chamstwo że fuj. A miejsca w 9 miesiącu nawet mi nie ustępowli

A zaraz po zrobieniu prawka nic sie nie bałam, dopiero potem mi sie tak porobiło, bez praktyki.

Z dzieckiem wszędzie trzeba się tak męczyć zwłaszcza ty niechodzącym jeszcze a już 10 kg byczkiem że auto to jest to !

Odpowiedz
Nale 2010-10-12 o godz. 23:54
0

Ja bym próbowała. Wydaje mi się, że potem będzie tylko trudniej.
Amelani zdała w ciąży.
Sama po skończonym kursie nie poszłam na egzamin i tak mi zeszły chyba ze dwa lata jak nie więcej. Teraz mam je od dawna i nie wyobrażam sobie życia z dzieckiem bez prawka. Moim zdaniem w ciąży z mobilizacją pójdzie Ci łatwiej, bo motywacja lepsza.

Odpowiedz
algaj 2010-10-12 o godz. 23:50
0

orzełek napisał(a):Wiem też, że bardzo by mi się przydało- mąż często w delegacjach, a samochód stoi przed domem :|
noo, u nas podobnie - auto do dyspozycji, a z dzieckiem będziemy musieli jeździc zawsze we dwójkę alez jestem na siebie zła

Odpowiedz
algaj 2010-10-12 o godz. 23:48
0

ha! mialam podobną sytuację - zrobilam kurs, jazdy, ale z umowieniem się na egzamin zeszło mi chyba z pol roku i wtedy..zaszłam w ciąże ;)
niestety az do dziś nie zdecydowalam sie podejść do egzaminu i bardzo, bardzo, bardzo, bardzo tego żałuję, bo z dzieckiem będzie o wiele ciężej niż w ciąży...niestety
zrób to prawko poki masz czas ;)

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie