Quantcast
  • Wonderka odsłony: 48374

    Jak zmieniło się moje życie, po poronieniu?

    Nie wiem, gdzie pisać bo na żaden dział to się właściwie nie nadaje. A wyżalić się muszę bo zaraz zwariuję.Wkurza mnie jak się dowiaduję, że ktoś zaszedł w ciążęZazdroszczę i jestem kurde zła, że to nie ja. Normalnie nie mogę, ryczeć mi się chce i mam doła na cały dzień i bierze mnie nie_wiadomo_co. Nie chcę słyszeć, że wszystkie moje znajome, koleżanki, sąśiadki zachodzą w ciążę i rozpływają się w tematach dzidziuso-mamusiowych a mi się chce rzygać po ścianachJestem jakaś pier#%$ chyba, że wogóle coś takiego roi się w mojej głowie :|I kurde nikt jeszcze nie jest z stanie tego zrozumieć. Ani rodzina, ani znajomi - telepatycznie tylko rozumie mnie kumpela w 8 miesiącu ciąży :oWszyscy wiedzą, że poroniłam, nie chcę robić z tego tajemnicy i nie mam zamiaru się tego wstydzić. A właśnie! I dostaję białej gorączki, jak słyszę rady typu " ale jak już będziesz w ciąży, to nikomu nie mów".A to niby czemu? I te pytania babci; "a jesteś już w ciąży?".I nad niebiosa wychwałam moją wymienioną tutaj kumpelę, z którą spędzam całe dnie prawie, zachowuje się tak, że czuję się przy niej normalnie ale jest i taka, która macha mi fotkami z usg i jej zdzierżyć nie mogę.Rozumiem, że ciąża to fajna sprawa, że dziecko to cud i trudno się nie cieszyć i nie oczekuję, że cały świat będzie chodził wokół mnie na palcach bo ja poroniłam (nie chcę nawet tego) i wiem, że jestem okropną babą i pewnie wogóle nieprzystosowaną do życia a sama za dziecko to bym duszę diabłu sprzedała i cieszę się, że komuś się udało i zaciążyć. Tylko po prostu chciałabym zrozumienia, że nie muszą wpadać w spazmatyczną radość, że ktoś zaciążył i dysputać zawzięcie o wyprawce i innych takich.Jestem nienormalna. :|

    Odpowiedzi (452)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-11-17, 14:06:27
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
magduf102 2013-11-17 o godz. 14:04
0

kaoo nie wiem co powiedzieć..... :(
Nie wiem czy pamiętasz,ale razem czekałyśmy na wyniki beta u Ciebie była piękna,u mnie była ciąża biochemiczna.Wierzę w to ,że szybciutko się uda i za niedługo będziemy się chwalić naszymi bębzolkami...

Odpowiedz
kaoo 2013-11-17 o godz. 14:03
0

u mnie za tydzien minie miesiac ... wczoraj pochowalismy nasza córeczke... teraz odliczam dni by znow moc zaczac starania o maly diamencik i mam nadzieje ze szybko sie uda...

Odpowiedz
magduf102 2013-11-17 o godz. 14:01
0

jaka to ja gratulacje trzymam kciuki,aby wszystko było dobrze.Mnie ciągle sie nie powodzi-już wariuję normalnie i co miesiąc mam siąże urojoną :),ale wierzę w to ,że już niedługo i ja będę chodzić z okrąglutkim brzusiem.

Odpowiedz
jaka to ja 2013-11-17 o godz. 13:59
0

Ja stracilam moja iskierke 28 czerwca 2010 r. byl to 9t6d! Kochane dziewuszki musicie sobie Z tym radzic!! Kazdy z nas wie ,ze trudno pogodzic sie z utrata kogos bliskiego a tymbardziej upragnionego dzidziusia!! Do dzis na samo mysl o naszej Karolci (tak nazwal ja moj chlopak)oczy mi sie szklom!!!! Najwazniejsze NIE OBWINIAJCIE SIEBIE LUDZI KTORZY WAS WSPIERAJA!!TO NIE WASZA WINA .ZE TYCH PROMYCZKOW JUZ NIE MA!!! MUSICIE SIE POGODZIC Z TA STRATA!!! CO NIE ZNACZY ZAPOMIEC. W MOIM DOMU NA SCIANIE ZAWISL OBRAZ PRZEDSTAWIAJACY MALA DZIECZYNKE Z KWIATKIEM W RACZCE!!!! DLA MNIE TO WLASNIE NASZA KAROLINKA!!!::) A PRZY DZWIACH DZWONECZEK KTORY OBWIESZCZA ZE ONA JEST BYLA I BEDZIE Z NAMI!!! W NASZYCH SERDUCHACH!!! Nie poddawajcie sie to nie wasza wina!!! Jestem znowu w ciazy:) dzis minol 12 tydzien!!!

Odpowiedz
mi_ 2013-11-17 o godz. 13:58
0

nika84 napisał(a):
widoku mojego martwego dziecka na dłoni

Odpowiedz
Reklama
nika84 2013-11-17 o godz. 13:56
0

Witam jestem nowa.
Czytam wasze posty i ściska mnie za serce :( Niestety wiem jaki to ból :(
3tyg temu poroniłam w 10tyg, serduszko mojej kruszynki przestało bić jeszcze we wtorek jak byłam na USG biło a w czwartek zaczęłam krwawić od razu pojechaliśmy do szpitala USG wykazało że mimo krwawienia kruszynka ma się dobrze i serduszko bije. Zostałam w szpitalu kazali mi leżeć i wstawać tylko do ubikacji, dostawałam leki ale niestety to nie pomogło w piątek poroniłam W sobotę miałam zabieg :( Próbuję jakoś dojść do siebie po tym wszystkim, szpitalu i widoku mojego martwego dziecka na dłoni Próbuje jakoś żyć. Lekarz powiedział że musimy odczekać 3miesiące więc modle się aby minęły jak najszybciej żeby znów zacząć się starać. Tak bardzo chce mieć dziecko!!!
Pozdrawiam wszystkich.

Odpowiedz
Zuzka 2013-11-17 o godz. 13:56
0

Eire w Anglii to jest masakra normalnie z badaniami, pamietam jak poprosilam moja lekarz o skierowanie na podstawowe badania, skonczylo sie wielka wojna, skierowanie dostalam, ale powiedziala mi ze ich mi i tak nie bedzie ogladala
jedyny plus, wielki pluc w Anglii to to ze jak juz sie trafi do specjalisty to nawet kilka podejsc do IVF jest za darmo...

tutaj normalny gin zrobi podstawowe badania hormonow, nawet cholesterol mi sprawdzili a cala reszta juz do specjalisty, na szczescie zrobil mi tez hsg i laparo, tak jest przynajmniej na moim ubezpieczeniu i tu gdzie ja jestem

Odpowiedz
Lulkowo 2013-11-17 o godz. 13:54
0

Ja po poronieniu bylam u mojej ginekolog i spytalam jakie powinnam zrobic badania.. Powiedziala, ze jesli juz tak bardzo chce to moge zrobic sobie przeciwciala na rozyczke, cytomegalie i toksoplazmoze.. Oczywiscie prywatnie. W badaniach wyszlo, ze mialam w czasie pierwszej ciazy cytomegalie i najprawdopodobniej to byla przyczyna poronienia... Ale np. moj drugi ginekolog twierdzi, ze przy cyto roni sie wczesniej niz w 10tc.. Takze juz sama nie wiem? Teraz z perspektywy czasu mysle sobie, ze moze mialo tak byc, ze natura tak chciala.. Okrutna selekcja slabszych osobnikow :( :( :( Moze poronienie uratowalo mnie przed chorym, niedorozwnietym dzieckiem? Tak sobie staram to tlumaczyc... I ciesze sie, ze mam Amelke, ktora ukoila moj bol...

Odpowiedz
Eire 2013-11-17 o godz. 13:53
0

powiem Wam tak moja znajoma z tego forum (ale chyba już się tu nie udziela) roniła chyba z 5 razy, zawsze w bardzo wczesnej ciąży i lekarze też jej mówili a że to natura itp. Ale w końcu zrobiła badania i okazało się, że ma przeciwciała i wystarczyło brać encorton i acard w czasie ciąży aby wszystko było ok. To nie lekarze ale Wy cierpicie po stracie dziecka a umówmy się czas nie działa na korzyść starających się, dlatego uważam, że czasami warto wziąć sprawy w swoje ręce i może nawet wydać kilkaset złotych na badania niż cierpieć ponownie. Ja tak jak już pisałam wcześniej nie poroniłam ani razu ale teraz przygotowuje się do IVF i lekarze badają nas praktycznie z każdej strony, więc dlaczego kobiety, które starają się naturalnie tak nie mogą? Oczywiście wypowiadam się tylko w Polskich realiach bo z tego co wiem to w Angli czy w USA trudno o jakieś badania dodatkowe.

Odpowiedz
magduf102 2013-11-17 o godz. 13:52
0

Dziewczyny ja poroniłam 5 sierpnia,pytałam panią doktor czy potrzebuję badań,może nie wyśmiała,ale powiedziała,że nie trzeba,wiec do cholery zapytam ile razy muszę stacić ciążę,aby zechciało im się pomóc??
Kazała odczekać kilka cykli i próbę ponowić,a ja porostu boję się kolejnej próby bo ona wiąże sie z potencjalną startą!Do d.... z tym wszystkim...

Odpowiedz
Reklama
Zuzka 2013-11-17 o godz. 13:51
0

Eire w Anglii mnie baba wysmiala jak wspomnialam o jakies badaniach, przeciez to natura :(

Odpowiedz
Eire 2013-11-17 o godz. 13:51
0

Lulkowa ja dostałam mimo, że nie poroniłam ani razu tak więc kwestia podejścia lekarza. Powiedziałam, że przygotwujemy się do IVF i lekarz rodzinny oraz gnetyk dali mi skierowanie bez problemu.

Odpowiedz
Lulkowo 2013-11-17 o godz. 13:49
0

Eire na kariotyp sie dostaje skierowanie po 3 poronieniach.. Wiem bo tez chcialam to badanie zrobic po pierwszej stracie :(

Odpowiedz
Eire 2013-11-17 o godz. 13:47
0

dziewczyny czytam Wasze posty i mam ciarki, nie wyobrażam sobie jak jesteście silne aby w ogóle o tym pisać na forum, wiem, że to może marna pociecha ale jeśli, któraś z Was będzie ponownie próbowała zajść w ciąże to możecie zrobić odpowiednie badania takie jak np. kariotyp czy przeciwciała, które uchronią Was przed kolejną stratą. Jeśli chodzi o kariotyp to jest to badanie genetyczne, które można wykonać w ramach NFZ. Trzeba pójśc do lekarza rodzinnego i poprosić o skierowanie do poradnii genetycznej. Jakbyście miały jakieś pytanie to piszcie.

Odpowiedz
Lulkowo 2013-11-17 o godz. 13:46
0

go1105 napisał(a):
Nasze dzieci urodziły się dla nieba.

Odpowiedz
go1105 2013-11-17 o godz. 13:44
0

Martka ja również doskonale Cię rozumiem i łączę się z Tobą w bólu. Tydzień temu straciłam swoje maleństwo, tak bardzo z mężem chcieliśmy je mieć :( Pochowaliśmy naszego synka i wierzymy , że jest naszym aniołkiem stróżem i dba teraz o to by spotkało nas szczęście. Czekam na wyniki histo i nie wiem czy nie mam zaśniadu groniastego. To strasznie bolo wiem... ale zobaczysz jeszcze dla nas zaświeci słońce, ja głęboko w to wierze. To nie znaczy, że nie zastanawiam się jak to by było gdyby los potoczył się inaczej, często zadawałam pytanie Bogu dlaczego zabrał nam nasz skarb, ale widocznie tak musiało być. Nasze dzieci urodziły się dla nieba. Pamiętaj módl się i nie trać wiary. Życzę Ci wszystkiego najlepszego kochana.

Odpowiedz
Martka14 2013-11-17 o godz. 13:42
0

Dziękuje za słowa otuchy, jestem młoda to dam radę i radzę wszystkim nie ufajcie lekarzom tylko swojej intuicji.Ja byłam w szpitalu w piątek z jakimś brudzeniem to powiedziano mi że to normalne i żebym przyjechała jak będzie żywa krew. Nazwano mnie panikarą i jeszcze wyśmiano. Gdy w poniedziałek przyjechałam z żywą krwią na bieliznie dziecko już nie żyło. Mam 22 lata mam za sobą dwa poronienia , zero chęci do życia,żal do lekarzy i strach że nigdy nie będzie tak samo :(

Odpowiedz
Anulka1984 2013-11-17 o godz. 13:40
0

Martka14 kochana doskonale wiem co czujesz.... ja pierwsza ciaza miałam taką jakby nie miała, mogłam skakac na bungee i tak byłoby wszystko w porzadku. Z druga ciąża udało sie za pierwszym razem, niestety poroniłam w 7 t.c. a teraz znów jestem w ciąży, tez się udało za pierwszym razem i ciąża jest powaznie zagrozona, brudze, w czwartek byłam na USG a lekarz nic nie widział mimo iz wg OM był to 6 tydzien... pociesza mnie jedynie fakt ze mam długie i nieregularne cykle i moze pozniej doszło do zapłodnienia i ze bedzie dobrze...
Tez sie bardzo cieszylismy/cieszymy na tą ciaze, ze sie dzidzia fajnie urodzi, ze najwyzsza pora, itd. ale w tej radosci jest tez ogrom strachu....
Łykam 3x dziennie duphaston od tygodnia, 3x dziennie magnez B6, 2x dziennie nospe forte, nie wspomne o foliku...
Kochana o poronieniu i utraconym malenstwu nigdy nie zapomnisz, ale musisz wierzyc ze sie uda, od poczatku byc pod opieka lekarska i napewno na podtrzymaniu.
Trzymam za Ciebie kciuki

Odpowiedz
Lulkowo 2013-11-17 o godz. 13:39
0

Martka14 bardzo Ci wspolczuje - doskonale wiem jak to jest stracic malenstwo :( Pewnie bardzo mocno cierpisz teraz, ale nie poddawaj sie !! W koncu musi sie udac - jestem tego najlepszym przykladem. Tule Cie mocno i zycze duzo sily!!

Odpowiedz
Martka14 2013-11-17 o godz. 13:38
0

Cześć,jestem nowa. Wczoraj poroniłam i to już mój drugi raz. Tak bardzo chce mieć dziecko Strasznie się czuje , wiem że coś jest nie tak. Fizycznie jest wszystko w porządku ale psychicznie... Mój mąż się tak cieszył , udało się nam za pierwszym razem ,jakie to życie jest okropne :(

Odpowiedz
anna5 2013-11-17 o godz. 13:37
0

Ja wiem i rozumiem że jest ci bardzo cieszko .Niestaram się Ci tu nasuwać jakieś odpowiedzic broń boże ,tylko mówie co ja bym zrobiła gdy bym miała wtedy jakis wybór.Nie patrzyła bym na nic tylko swoje dziecko pochowała.Mineło prawie 5 lat od momentu utratu mojego aniołeczka a ja czuję nadal jak by mnie coś wtedy omineło niewiem tak jak bym czegoś nie dokończyła.

Odpowiedz
Narzeczona 2013-11-17 o godz. 13:35
0

anna5 napisał(a):przymierzam sie do pochowku mojego malenstwa..ciagle rozmyslam czy to zrobic
nie chce zalowac za pare lat!

Ja ci powiem tak że ja np.żałuję ze nie miałam takiego wyboru nawet bardzo :(

wiesz jakie to cholernie dla mnie trudne?
nie wyobrazam sobie ksiedza calego tego pogrzemu
a i jeszcze ta biurokracja
akt zgonu itd...urzedowe sprawy zanim wydadza Ci dziecko
no i ten niesamowity zal w sercu,cale moje wnecze placze na sama mysl!!!

Odpowiedz
anna5 2013-11-17 o godz. 13:34
0

przymierzam sie do pochowku mojego malenstwa..ciagle rozmyslam czy to zrobic
nie chce zalowac za pare lat!

Ja ci powiem tak że ja np.żałuję ze nie miałam takiego wyboru nawet bardzo :(

Odpowiedz
Narzeczona 2013-11-17 o godz. 13:33
0

anna5 napisał(a):Bardzo Ci współczuje naprawde trzymaj sie cieplutko :usciski: .
dziekuje i po malu dochodze do siebie
oddaje sie moje pasji co rozladowuje emocje

i przymierzam sie do pochowku mojego malenstwa..ciagle rozmyslam czy to zrobic
nie chce zalowac za pare lat!

Odpowiedz
anna5 2013-11-17 o godz. 13:32
0

Bardzo Ci współczuje naprawde trzymaj sie cieplutko :usciski: .

Odpowiedz
Narzeczona 2013-11-17 o godz. 13:31
0

elikg napisał(a):Marcja, Ja na bezsennosc cierpię do dzisiaj - a to juz 6 tyg....
witajcie
moje dziecko umarlo w moim brzuszku w sobote tydzien temu
bylam sprawdzic przeziernosc,malo sie ruszalo-bilo serduszko:)
badanie nie wyszlo:(
lekarz stwierdzil torbielo cos podobne
a poza tym on bierze 80 zl a nie 300 wiec on nie wie co to
modlilam sie caly dzien abym to ja miala ten tobiel nie dziecko
pojechalam wieczorem na kolejne usg
okazalo sie ze dzidzia nie zyje-nie wierzylam-przeciez rano bilo serce!!!!!!!!!
.....
mialam wywolywany porod tabletkami
urodzilam i dziecko i lozycko
nie mialam zabiegu i mogle sie zeby go nie miec
mam nadzeje ze wszystko sie wyczyscilo samoistnie
licze ze istenija takie przypadki
....
szukam sposobu na zycie
nie jestem juz tak odwazna jak wczesniej
boje sie ryzyka
kolejnej ciazy
chociaz wiem ze i tak walczyc bede dalej
...
prosze Boga zeby nie bylo juz zadnych komlikacji
prosze o zdrowie
i przede wszystkim zeby moj aniolek byl teraz obok niego..

duzo sie nauczylam,docenilam cud jakim jest ciaza,dzieco i samo zycie..

Odpowiedz
Gość 2013-11-17 o godz. 13:29
0

Marcja, Ja na bezsennosc cierpię do dzisiaj - a to juz 6 tyg....

Odpowiedz
Casik 2013-11-17 o godz. 13:28
0

Marcja ja bezsenność przez miesiąc miałam po poronieniu ale u mnie nawarstwiło się kilka spraw i samotność bo byłam w tym czasie słomianą wdową :usciski:

Odpowiedz
Gość 2013-11-17 o godz. 13:27
0

Kciuki zaciśnięte :usciski:

A ja czuję się trochę lepiej. Temperatura już w porządku i coraz mniej krwawię.
Ale ogólnie bardzo słaba się czuję, głupie wejście po schodach powoduje masę wysiłku. Nadal mam zawroty głowy i uderzenia gorąca.

Kurczę pojawiły się też problemy ze snem, drugą noc z rzędu nie przespałam, usnęłam dopiero ok. 5 rano. :-(

Ehhhh...

Piję bardzo dużo soków, jem duż owoców, biorę Skrzypovitę. Poza tym dzis trochę pospacerowałam sobie na świeżym powietrzu i posiedzialam na ogródku, może to spowoduje szybsze odzyskanie sił.

Raju myślałam, że fizycznie szybciej wrócę do formy. :/

Odpowiedz
ewelina1583 2013-11-17 o godz. 13:25
0

popierwszym zabiegu czułam sie fizycznie dobrze tak jakby go nigyz nie było mialam plamienie przez jakies 2 tygodnie. po drugim myślałam,że umrę w szpitalu podali mi antybiotyk w kroplówce i to wszystko do domu nic nie dostałam tzn. po samym zabiegu czułam się dobrze po 2 3 dniach brzuch jak balon i czułam jakbym miala gorączję w brzuchu.łykałam tabletki przeciwbólowe chyba przez 4 dni.krwawnienia jako takiego nie mialam tylko plamienie. gorzej jezt z bólem psychicznym to chyba nigdy nie przestanie boleć.jutro idę na pierwszą wiżytę po zabiegu i umówić się do poradni genetycznej.trzymajcie kciuki.

Odpowiedz
Netula 2013-11-17 o godz. 13:23
0

a ja krwawilam dwa tygodnie a z zawrotami glowy dlugo jeszcze musialam zyc...

ja po moim malenstwie mam tylko dwa posytywne testy ni NIC wiecej.. karte ciazy i zdjecia mi w szpitalu zabrali:(

yslalam ze z wszytkim sobie poradzilam. To juz prawie pol roku...... Ale niestety nie. Dzis sie dowiedzialam ze kolezanka w pracy jest w ciayz..Lzy mi polecialy ciurkiem.....

Odpowiedz
dziubutek 2013-11-17 o godz. 13:22
0

Marcja ja po poronieniu dostałam antybiotyk przez 5 dni. Krwawienie czerwone miałam przez tydzień, a potem jeszcze przez 3 tygodnie plaminia brązowe. Brzuch mnie bolał przez tydzień od zabiegu, a szczególnie mocno gdy wiecej pochodziłam. Odpoczywaj dużo, ale tez spacerki sa wskazane aby zrostów nie było. Trzymaj się :goodman:

Odpowiedz
Gość 2013-11-17 o godz. 13:21
0

Marcja- jak najwięcej odpoczywaj , nic nie rób - nie wolno Ci wykonywac żadnego wysiłku , bo to nasila krwawienie

Odpowiedz
Gość 2013-11-17 o godz. 13:20
0

Dziewczyny dzis już trochę lepiej. Wzięłam na noc APAP i temp spadła.

Te krwawienie to raz żywa krew a raz brązowe upławy.

Antybiotyku żanego nei biorę , coś mi ponoć dawali w szpitalu, ale nie pamiętam dokładnie. :/

Brzuch mnie nie boli, ale jest nadal duży (już wiem że to ponoć przez zatrzymanei wody w organiźmie).

Mam zamiar dziś cały dzień leżeć. Jak będe nadal sie źle czuła to jednak pójdę do lekarza.

Dzieki za wsparcie.

Odpowiedz
Gość 2013-11-17 o godz. 13:19
0

marcja, zawroty głowy, gorączkę to ja miałam chyba z emocji bardzo, bardzo długo.
Plamiłam przez jakieś 3 tygodnie. Brzuch bolał mnie przez 2 tygodnie.
Jak się martwisz, to skontaktuj się z lekarzem, zadzwoń może, a jak nie - to jedź.
Co znaczy powiększony brzuch, to ja nie mam pojęcia...
I trzymaj się kochana :*

Odpowiedz
Pucia 2013-11-17 o godz. 13:18
0

Marcja, pytanie czy dostałaś antybiotyk? I czy czujesz ból, który się nasila czy raczej jest słabszy albo taki sam, jak po zabiegu?
Ja krwawiłam dość długo, ale to normalne, po prostu organizm musi się oczyścić, więc samym krwawieniem się nie martw. Pytanie, czy to nie jest żywa krew - jeśli tak, jedź jednak do lekarza. Jeśli tak jak miesiączka, ja bym jeszcze odczekała (tym bardziej, że jesteś słaba).

I pytanie, czy masz szansę w razie czego do jakiegoś lekarza zadzwonić?

I trzymaj się!

Odpowiedz
Gość 2013-11-17 o godz. 13:16
0

Marcja- ja po zabiegu krwawiłam pełne 10 dni- a czy po zabiegu dostałas jakiś antybiotyk ? Ja podwyższona temperaturę miałam ok tygodnia - potem zaczeła spadać...

Odpowiedz
Gość 2013-11-17 o godz. 13:15
0

Marcja :goodman: bardzo mi przykro...napisz jak sie czujesz, czy sie polepszylo... (ja krwawilam w sumie chyba tak jak podczas miesiaczki, czyli ok. 6 dni, pozostalych objawow nie pamietam)

Magdaleno, bardzo mi przykro, ze przeszlas przez to samo...

Ja po moim Aniolku mam tylko karte ciazy i zdjecia usg, nic innego nie mam...mimo ze w niedlugo mina dwa lata to nadal zjdecie usg wywoluje lzy :-(

Odpowiedz
Gość 2013-11-17 o godz. 13:14
0

Dziewczyny nie iwem czy to jest odpowiedni wątek,ale nei iwem gdzie się o to zapytać, a osobnego tematu nie chcę zakłądać.
Trochę się martwię. Zabieg łyżeczkowania miałam tydzien temu w środę. Nadal krwawię :-( i mam bardzo powiększony brzuch, z dnia na dzień coraz większy, zamiast się zmniejszać. :-( Poza tym mam zawroty głowy,uderzenia gorąca i temp. 37,2. Ogólnie niezbyt dobrze się dziś czuję. :/
Jak jutro nadal tak będzie to będę zmuszona umówić się do lekarza a tak strasznei nie chcę żeby mnei znowu ktoś badał....poza tym to wiąże się z podrózą ponad 40 km w jedną stronę, a na to siły nie mam jeszcze za bardzo... :/

Ehh...

Miałyście takie objawy? Czy mam się zacząć niepokoić, czy to normalne?

Odpowiedz
Gatka 2013-11-17 o godz. 13:13
0

Marcja, Magdalena :goodman:

Marcja - ja też się zmieniłam. Nie wiem jeszcze czy mi wyjdzie to na dobre czy nie, ale jestem inną osobą. Smutną póki co.

Wiecie, czasem się cieszę, że mój Aniołek był za mały żeby mu fotkę na usg zrobić ...

Odpowiedz
Gość 2013-11-17 o godz. 13:12
0

Jakie będzie moje życie po poronieniu... Nie wiem...Wiem tylko, że będzie inne, zupełnie inne...
Bo ja jestem inna... Przez ten ostatni koszmarny tydzień czuję się jakby przybyło mi parę lat...

Boże to tak strasznie boli, tak strasznie żal....

Odpowiedz
Magdalena_28 2013-11-17 o godz. 13:11
0

gdybym nie straciła ciąży- mój maluszek skończyłby rok

minął rok i 7 miesięcy. wiele się wydarzyło w moim życiu
kolędowałam po lekarzach, wydałam majątek na bezsensowne badania i leki
odszedł ode mnie człowiek z którym wiązałam swoją przyszłość
tak bardzo chciałam zapełnić pustkę po stracie dziecka, że się pogubiłam
mnie i jego to przerosło. w pewnym momencie już nawet nie myślałam o kolejnej ciąży (mimo, że lekarz który zdiagnozował moje problemy- uznał, że dla swojego dobra powinnam kontynuować starania.. tyle, że to tego trzeba dwie osoby )

zachowałam zdjęcie usg na którym widać zarodek (podświadomie czuję, że była to dziewczynka)
:'(
jest we mnie dużo żalu, pretensji do samej siebie- że dążyłam do zajścia w ciążę za wszelką cenę. zostałam sama ze swoim bólem, złamanym sercem i brakiem wiary i nadziei, że kiedykolwiek jeszcze zobaczę II na teście ciążowym i że usłyszę bicie serca mojego dziecka
:'(

Odpowiedz
Wonderka 2013-11-17 o godz. 13:10
0

Chwile mnie tutaj nie było. 15 sierpnia mineły dwa lata. Dzisiaj mogę powiedzieć, że potrafię się cieszyć okresem jak byłam w ciąży, dla swojego i mojego męża zdrowia psychicznego musiałam się tego nauczyć. Nadal mam butki i grzebyk dla maluszka schowany w szafie. Nie potrafię tylko spojrzeć na zdjęcie usg, które zakopałam głęboko.

Odpowiedz
patkam84 2013-11-17 o godz. 13:09
0

Gatka ludzie nie wiedzą po prostu jak się zachowywać w takiej sytuacji i niestety nie mają wyczucia że nawet po tylu miesiącach nadal to boli... Choćby to była najbliższa rodzina, ale ludź to zawsze ludź.

Odpowiedz
Gatka 2013-11-17 o godz. 13:08
0

Od kilku dni czuję się zdecydowanie gorzej :( Może to to, że zdałam sobie sprawę, że za miesiąc bym rodziła? Wczoraj nawet popłakałam się przy mężu ... tym razem stanął na wysokości zadania i nie powiedział nic tylko przytulił ...

Wczoraj też dzwoniłam do siostry męża w poszukiwaniu telefonu do jej gina i od razu usłyszałam "a co? mam już się cieszyć czy jak?" ... zero wyczucia :( a wie przecież o wszystkim ... ech...

Odpowiedz
patkam84 2013-11-17 o godz. 13:07
0

Ja wczoraj spotkałam koleżankę i się pyta kiedy planujemy dzidziusia... Już jej miałam odpowiedzieć że był dzidziuś i go nie ma, ale powiedziałam że wszystko w swoim czasie. I tyle...

Odpowiedz
katarina. 2013-11-17 o godz. 13:06
0

malenka bardzo mi przykro...

Przedwczoraj spotkałam przypadkiem koleżankę z liceum. Spojrzała na mój brzuch i raczej stwierdziła niż zapytała, że to pierwsze. Odpowiedziałam, że tak, a gdzieś w sobie usłyszałam: NIE, DRUGIE!!! I czuję się tak, jakbym nie przyznawała się do mojego pierwszego dziecka... Tak jak piszecie, nie mam ochoty zwierzać się niekoniecznie bliskim osobom, ale źle mi też, gdy w jakimś sensie pozwalam by myśleli, że to pierwsza ciąża.
To takie trudne...

Odpowiedz
jop 2013-11-17 o godz. 13:05
0

malenka serdecznie wspolczuje.

Bardzo niewiele osob wie o naszej stracie- praktycznie tylko najblizsza rodzina i kilku bliskich znajomych. Dla mnie ten temat jest bardzo intymny i tak naprawde pomimo, tego ze juz troche czasu uplynelo, to nadal ciezko jest mi sie z tym pogodzic. Potrzebuje bardzo duzo czasu...

Odpowiedz
Mercia 2013-11-17 o godz. 13:04
0

My podobnie jak Wy bliskim znajomym i rodzinie powiedzielismy bo oni o ciazy wiedzieli, reszcie nie bo to nie jest ich interest. Ale jezeli ktos pyta to mowie ze tak w ciazy bylam niestety sie nam tym razem nie udalo ale na pewno sie nie poddajemy.
Ostatnio rozmawialam ze znajoma - maja dwojke slicznych, zdrowych dzieci, nawet nie wiedzialam ze oni tez mieli problemy. Okazalo sie ze przed urodzeniem coreczki niestety miala 5 poronien (przyczyny nie ustalono) a przed szczesliwym rozwiazaniem z synkiem 2 nastepne.
Mam nadzieje ze nas to nie spotka ale wieze ze kazdej z nas sie w koncu uda. Oby jak najszybciej.
Pozdrawiam

Odpowiedz
patkam84 2013-11-17 o godz. 13:02
0

Ja tym co nie wiedzieli nie mówię. A tym co wiedzieli... mówię że już nie jestem w ciąży i tyle. Nie chcę gadać o tym wszystkim... Jak narazie 1 koleżanka która się mnie zapytała powiedziała że ona też tak miała...

Odpowiedz
Gość 2013-11-17 o godz. 13:01
0

Moi niektórzy znajomi nadal myślą, że jestem w ciąży... Z durnej radości chwaliliśmy się każdemu kto się nawinął (a w międzyczasie mieliśmy dwie duże imprezy, na których nie piłam, więc pytania - no i jakoś samo wychodziło pochwalenie się ciążą). Od tego czasu paru z nich nie widziałam, więc nawet nie miałam kiedy im powiedzieć co się stało, a telefonicznie nie chcę przekazywać takich wieści...
Swoją drogą wierzę też w pocztę pantoflową i roznoszące się wieści - tak więc część z nich może już wie...
Ale ogólnie nowym znajomym nie mówię, tym którzy nie wiedzieli o ciąży też nie mówię - za bardzo mnie to boli jeszcze a współczucia żadnego od nich nie oczekuję...

Odpowiedz
Pucia 2013-11-17 o godz. 12:59
0

Ja też po stracie dopiero dowiedziałam się wielu rzeczy. Ale jest w tym znak - ludzie się otwierają na tych, którzy są w podobnej sytuacji i potrafią rozumieć. Ja nie mówię, jeśli nie chcę, jeśli czuję, że nie zrozumieją. Czasem mnie to dobija, więc nie wiem, co powiedzieć... ale tak naprawdę, nie wyobrażam sobie, że miałabym opowiadać o tych chwilach ludziom obcym, po prostu nie i już. A może to mój sposób na to, by przeżywać to wciąż??

Odpowiedz
Netula 2013-11-17 o godz. 12:58
0

ja tez mam problem mowic czy nie? zazwyczaj mowie bo mi to pomaga..jestem spokojniejsza..wtedy i inni sie otwieraja...Po stracie dopiero sie dowiedzialam ile osob bylo w takiej samej sytuacji..az sie zdziwilam...

Odpowiedz
Gość 2013-11-17 o godz. 12:57
0

Strasznie mi smutno gdy tu zaglądam...trzymajcie sie dziewczyny, zycze Wam duzo sil.

Ja natomiast mam lekkiego dola...zwiazanego z tematem, ktory ostatnio zostal przez Was poruszony, a mianowicie, czy mowic o straconym dziecku czy tez nie...
Zaczelam nowa prace, nowych ludzi, jestesmy na etapie integracji, rozmaitych pytan i rozmow z roznych dziedzin. Niektorzy juz maja dzieciaczki, wiec tematy typu 'a moja mala to juz chodzi', 'a ostatnio byl taki chory', kupki etc jak najbardziej na czasie. No i pada pytanie czy mam dzieci... mowiac nie, czuje sie zle, tak jak bym zaprzeczala, iz bylam w ciazy... jednoczesnie dziwnie sie czuje opowiadajac praktycznie obcym osobom o bardzo intymnej, bolesnej i smutnej czesci mojego zycia. Nie szukam wspolczucia...a w wielu przypadkach slyszy sie 'o jezuu, Ty biedulko, strasznie, musisz sie czuc' i ciagna temat mimo, ze sie tego nie chce, a wspolczucia nie oczekuje. Wiec milcze

Odpowiedz
dziubutek 2013-11-17 o godz. 12:55
0

malenka przykro mi :( Trzymaj się!
patkam bardzo się cieszę, ze wszystko ok :) Ja tez wyszłam bardzo zadowlona z wizyty kontrolnej. Super lekarz mi sie trafił ( sam tez ma za soba dwie straty) i z baardzo dobrym podejsciem. Ja mam czekać jeszcze na jedną @ ( czyli 3 @ ) a potem z powrotem do kliniki na leczenie ^^|

Odpowiedz
Netula 2013-11-17 o godz. 12:53
0

a ja dzis mialam testowac..Pierwszy cykl staran za nami....no ale neistety @ uprzedzila.... Tak wiec bedziemy starac sie od nowa... 1 rzesnia testuje.... tak najwidoczniej musialo byc...Brzusio przestal bolec i teraz spokojniej czekam az malzonek pojawi sie z pracy

Odpowiedz
patkam84 2013-11-17 o godz. 12:52
0

Z gabientu lekarza wyszłam z uśmiechem, naprawdę świetny doktor. Rozmowa z nim bardzo dużo mi dała. Powiedział że wszystko jest ok, jak tylko będę chciała to po pierwszej @ już możemy zacząć się starać. Teraz chcę bardzo od razu się starać, ale wiem że pewnie jak przyjdzie co do czego to jednak trochę spękam i nie wiem czy zaczniemy od razu. Bardzo bym chciała, bo chcemy miec małą kruszynkę, ale zobaczymy jeszcze jak to wyjdzie z psychiką.

Odpowiedz
Pucia 2013-11-17 o godz. 12:51
0

Lalka_go - po prostu napisałaś, co czuję. Oswoiłam stratę, oswoiłam czyli zaakceptowałam, przeżyłam, jest we mnie na zawsze.
Już nie płaczę, ale zapachu sali szpitalnej i tej zieleni kafelków nigdy, przenigdy nie zapomnę. I to jest mój koszmar, również oswojony.

Maleńka, trzymam kciuki za to, by dni świetliste nadeszły jak najszybciej.

Odpowiedz
Mercia 2013-11-17 o godz. 12:50
0

Malenka :usciski:. Strasznie mi przykro. Trzymaj sie i nie poddawaj. Placz jezeli Ci to pomoze.

Odpowiedz
Gość 2013-11-17 o godz. 12:48
0

mrówka napisał(a):Malenka ja sobie tłumaczę, że wszystko co się dzieje ma jakiś sens, który zrozumiemy dopiero za jakiś czas...
Bardzo mi przykro...

R.tez tak wlasnie mi to tlumaczy, powoli przyzwyczajamy sie do mysli...

Odpowiedz
mrówka 2013-11-17 o godz. 12:47
0

Malenka ja sobie tłumaczę, że wszystko co się dzieje ma jakiś sens, który zrozumiemy dopiero za jakiś czas...
Bardzo mi przykro...

Odpowiedz
Casik 2013-11-17 o godz. 12:45
0

Malenka :usciski:

Odpowiedz
Gość 2013-11-17 o godz. 12:45
0

napisz krotko, latwo nam nie jest ale widocznie tak musialo byc :(

Odpowiedz
patkam84 2013-11-17 o godz. 12:43
0

Jutro ide na kontrolę do lekarza po zabiegu, także jak będę coś wiedziała to dam znac :)

Odpowiedz
Gatka 2013-11-17 o godz. 12:42
0

Dziś złapałam się na myśli, że właśnie minęło pół roku ... lalka_go, wiesz coś w tym jest że to taki ból oswojony ... smutno mi jest, ale już nie płaczę...

Odpowiedz
asia0502 2013-11-17 o godz. 12:41
0

a ja wczoraj byłam u przyjaciół zapoznać się z ich tygodniową córeczką :) W tym samym czasie przyszła mama kolegi i gdy wychodziliśmy rzuciła"zostańcie, dzieci wam przecież nie płaczą"...Poczułam, jakby mi ktoś nóż w serce wsadził...

i dostaję szału na pytanie"a kiedy potomek" MAm wtedy ochotę krzyknąć "a g...cię to obchodzi"

Odpowiedz
Gość 2013-11-17 o godz. 12:39
0

Pucia napisał(a):
Mam zawirowania, bo czasem ludzie pytają "to drugie?" i co mam powiedzieć?? Nie, trzecie, ale jedno umarło? Z drugiej strony nie chcę wszystkim o tym opowiadać, to moje przeżycia, bardzo intymne, bolesne (nadal) a nie każdy umie to uszanować i przyjąć. Z drugiej strony mam wyrzuty sumienia - czyli że jak nie mówię, że było to jakbym negowała fakt jego istnienia...

u mnie podobnie. wiele pytań -kiedy drugie? a przecież jeśli będzie to będzie to nasze trzecie dziecko. nie zapominam o Aniołku. ale też nie każdemu mam ochotę się zwierzać i opowiadać. dla niektórych to będzie tylko tania sensacja.
ale gdy nie mówię mam wyrzuty. bo o Wiktorii mówię każdemu, o Angelice wybranym.

a teksty- z dwójką było by cięzko, itp. doprowadzają mnie do pasji.
może i ciężko ale to było nasze dziecko i bardzo chcieliśmy mieć je obie przy sobie.
choć ja i tak twierdze że byłoby łatwiej bo lalka miałaby siostrę do zabawy i dałaby matce trochę spokoju ;)

niedługo minie 2,5 r. odkąd Angelika zasnęła.
ból nadal we mnie tkwi.
nadal zdarza mi się płakać.
ale jest to inny ból. taki... oswojony

patkam współczuję i życzę siły !

Odpowiedz
Gatka 2013-11-17 o godz. 12:38
0

Pucia napisał(a):Mam zawirowania, bo czasem ludzie pytają "to drugie?" i co mam powiedzieć?? Nie, trzecie, ale jedno umarło? Z drugiej strony nie chcę wszystkim o tym opowiadać, to moje przeżycia, bardzo intymne, bolesne (nadal) a nie każdy umie to uszanować i przyjąć. Z drugiej strony mam wyrzuty sumienia - czyli że jak nie mówię, że było to jakbym negowała fakt jego istnienia...
Ja też złapałam się na tym że mówię o ostatniej ciąży jako o "drugiej"... czyli kolejna będzie trzecia i będę miała ten sam problem co ty Pucia.

Termin w którym miałam rodzić drugie dziecko jeszcze nie nadszedł ... aż dziwne że miało być to za niecałe dwa miesiące od dziś ... Nie wiem jeszcze jak się będę tego dnia czuła ...

Odpowiedz
Pucia 2013-11-17 o godz. 12:36
0

Patkam84, nic na siłę, próbuj, daj sobie czas, bo go bardzo potrzebujesz. Dbaj teraz o siebie, o siebie całą, fizycznie, psychicznie, w ogóle. Ból ustąpi, pamięć się nie zatrze. Ja wciąż pamiętam. Zbliża się kolejna rocznica pobytu w szpitalu a tymczasem... mój jeden brzdąc albo kopie w pęcherz albo w żołądek a drugi właśnie wybiegł na spacer (uff, mam chwilę dla siebie).

Mrówko,
ja też tak myślałam i nadal myślę. Mam zawirowania, bo czasem ludzie pytają "to drugie?" i co mam powiedzieć?? Nie, trzecie, ale jedno umarło? Z drugiej strony nie chcę wszystkim o tym opowiadać, to moje przeżycia, bardzo intymne, bolesne (nadal) a nie każdy umie to uszanować i przyjąć. Z drugiej strony mam wyrzuty sumienia - czyli że jak nie mówię, że było to jakbym negowała fakt jego istnienia...

Odpowiedz
patkam84 2013-11-17 o godz. 12:35
0

Kuracja alkoholem nie pomogła... tzn może i by pomogła ale ledwo wypiłam 1 łyk piwa to już czułam jak mi się to rozchodzi po żyłach... No i kończąc jedno piwo czułam się jakbym wypiła ich conajmniej 5 :) Mocno na mnie działa teraz alkohol :) I jakoś wcale mnie tak do niego nie ciągnie, więc nic na siłę.

Odpowiedz
szczypior 2013-11-17 o godz. 12:33
0

No coz... Moj pierwszy Aniolek mial sie urodzic 17 wrzesnia, zabieg mialam 14 lutego, o drugiej ciazy dowiedzialam sie w sierpniu i niestety w okolicach terminu porodu mialam drugi zabieg. Sporo czasu uplynelo, zanim znowu zaszlam w ciaze i tez tlumacze sobie teraz, ze gdyby na swiecie byl ktorys z tamtych Aniolkow, to byc moze nie byloby mojego "Bronka" ktory przewraca mi sie wlasnie w brzuszku :) i na ktorego z takim niepokojem czekamy.( Niestety po takich przejsciach kolejna ciaza jest zwiazana z nieustajacym lekiem,czy wszystko bedzie dobrze) Z drugiej strony, chyba nie powinnam tego roztrzasac....Widocznie tak mialo byc... Niestety tez mam czasami takie mysli jak Ty mrowka i nie wiem, czy kiedykolwiek mnie opuszcza...

Odpowiedz
mrówka 2013-11-17 o godz. 12:31
0

Patkam84 strasznie mi przykro.... :(:(:(:( ja pamiętam, że leczyłam się przez jakiś czas alkoholem... mi pomogło grunt, żeby wiedziec kiedy powiedzieć stop...
Od pożegnania z moim małym Aniołkiem minęło już 2 lata i ponad 3 miesiące, myśle o Nim... ale troszkę w inny sposób, wiem, że gdyby On sie urodził to nie było by Kornelci więc tak naprawdę łatwiej mi sie pogodzić z tym, że tak miało być... Mój Aniołek miał się urodzić 9 listopada - zabieg był 13 kwietnia, natomiast o tym, że będzie Nela dowiedziałam się 18 listopada, więc tak naprawdę w okolicy terminu porodu naszego pierwszego Maleństwa. Dziwnie mi z tym bo tak naprwdę nie wiem do końca co powinnam czuć... wiem, że gyby On się urodził (jestem pewna, że to był On...) wówczas nie było by Nelunii...
Ten czas jest coraz bardziej odległy i coraz bardziej zatarty i nie wiem czy tak powinno być??? Może gdyby odstęp między ciążami był większy to nie rozpatrywała bym tego w ten sposób.
Nie wiem czy mnie rozumiecie??? Cały czas mam poczucie tego, że nie powinnam żałować tego co się stało bo przecież mam moje Cudo Nelę... z drugiej jednak strony straciłam swoje upragnione Dziecko...
Moja psychika jakaś totalnie pogmatwana jest ;/ Czy któraś z Was miała taką sytuację??

Odpowiedz
jop 2013-11-17 o godz. 12:31
0

patkam wspolczuje z calego serca.

ja tez nikomu zle nie zycze, ale serce mi peka jak widze kolezanki dziecko, ktore sie urodzilo w przyblizonym czasie do mojego "terminu" :(

miejmy nadzieje, ze kiedys wreszcie sie uda...

Odpowiedz
patkam84 2013-11-17 o godz. 12:30
0

Ja mam dużo koleżanek w ciąży, z jedną nawet miałyśmy rodzić mniej więcej w tym samym terminie...

Powiem wam, że te koleżanki, któe są w ciąży to normalnie do tego podchodzę, ale nie mogę znieść jak komuś się udało... że ktoś właśnie się dowiedział że jest w ciąży...

Nie życzę nikomu źle, a wręcz życzę wszystkiego najlepszego, ale wtedy nachodzą mnie myśli czemu to akurat mnie się trafiło...

Odpowiedz
asia0502 2013-11-17 o godz. 12:29
0

patkam, mocno cię przytulam :*
mnie też się wydawało, że świat mi się skończył...reagowałam na kobiety w ciąży agresją, dzieciaki doprowadzały mnie do płaczu...

dziś mineło już 4 miesiące. Ból nie minął, ale nie spazmuję już na widok maluchów i cieszę się z ciąż koleżanek :)
Człowiek to stworzenie bardzo silne, choć czasem nie zdaje sobie z tego sprawy.
Wierzę, że i tobie i mnie i wszystkim nam się kiedyś uda, że bedziemy cieszyć się z macierzyństwa.

trzymaj się dzielnie

Odpowiedz
AsiaT 2013-11-17 o godz. 12:28
0

Gatka napisał(a):W tych staraniach stresu jest więcej,
I cała ciąża- mam nadzieję, że niedługo będzie- na pewno będzie bardzo stresująca. W moim przypadku tak było. nawet niewinne bóle wydaja się początkiem najgorszego.
Gatka napisał(a):nie spodziewałam się, że mimo wszsytko będę miała takie pokłady nadziei i poczucie że kiedyś musi się udać.
Na pewno się uda!!!

patkam84- bardzo współczuję

Odpowiedz
dziubutek 2013-11-17 o godz. 12:27
0

patkam powstrzymaj się z ćwiczeniami, seksem i kapielami w wannie do pierwszej @ ( u mnie to było ponad 5 tygodni po). MIałam tylko duzo spacerować, aby nie powstały zrosty.
Teraz dostałam nakaz rowerkowania i innych ćwiczeń.
Trzymaj się!

Odpowiedz
patkam84 2013-11-17 o godz. 12:26
0

Dzięki, chętnie bym się uchlała do nieprzytomności żeby o tym chociaż przez chwilę nie myśleć... ale to i tak nic nie da...

Ale skoro można już pić, to ok.

Z cwiczeniami się wstrzymam w takim bądź razie. Choć bym chętnie już zaczeła się ruszać... Ale jak nie to nie.

Szkoda, że przy wypisie ze szpitala nie dają dokładniejszych informacji co można a co nie w najbliższym czasie. Ja nie dostałam żadnych, oprócz tego że mam teraz odpoczywać, ale jak długo to nie wiem...

Odpowiedz
katarina. 2013-11-17 o godz. 12:26
0

Mnie kazali czekać ok. 6 tygodni, co akurat się zbiegło z pierwszą miesiączką. Podobno lepiej uważać, żeby się zrosty nie pojawiły i później nie było problemów.

Odpowiedz
okruszek 2013-11-17 o godz. 12:25
0

A mi lekarka kazala wstrzymac sie z wysilkiem do pierwszego @ (ktory pojawil sie po 6 tyg od poronienia)

Odpowiedz
Netula 2013-11-17 o godz. 12:24
0

mi lekarz nic nie mowil o zakazie wysilku...ale bylam u takiego hmm minimalisty.. zmienilam.. zobaczymy jak teraz bedzie..

Odpowiedz
Gość 2013-11-17 o godz. 12:22
0

patkam84 napisał(a):
Mam pytanie: już skończyłam brać antybiotyk, kiedy można spokojnie napić się alkoholu?

I drugie pytanie to jakbym chciała zacząć ćwiczyć fizycznie, np jazda na rowerze czy aerobic to kiedy można zacząć? Jeszcze mnie pobolewa czasami wszystko w środku macica i jajniki, ale jak ból już całkiem przejdzie to można?

Alkohol - pij sobie, na zdrowie.
Mi kazali unikać dużego wysiłku do miesiączki.

Odpowiedz
patkam84 2013-11-17 o godz. 12:22
0

Dzięki dziewczyny za te słowa. Już dziś mi trochę lepiej. Wyszłam normalnie z domu i nie bałam się spojrzeć nikomu w twarz... Dalej płaczę... to nieuniknione... Ale już jest troszkę lepiej.

Mam pytanie: już skończyłam brać antybiotyk, kiedy można spokojnie napić się alkoholu?

I drugie pytanie to jakbym chciała zacząć ćwiczyć fizycznie, np jazda na rowerze czy aerobic to kiedy można zacząć? Jeszcze mnie pobolewa czasami wszystko w środku macica i jajniki, ale jak ból już całkiem przejdzie to można?

Odpowiedz
Gość 2013-11-17 o godz. 12:21
0

patkam - przytulam mocno :usciski: Bardzo mi przykro jest. Za każdym razem, kiedy któraś z nas pisze w tym wątku robi mi się strasznie smutno, a wszystkie obrazy z tamtego mojego nieszczęśliwego dnia pojawiają się znów przed oczami. I znów te łzy...

patkam - pozbierasz się, choc teraz wydaje Ci się to niemozliwe. Ja nie płakałam, ja spazmowałam. Świat mi się zawalił. Ale jak pisza dziewczyny, życie powoli wraca do normalności. Nie zapomnisz nigdy, ale poradzisz sobie. I za jakiś czas znów będziesz się starac... Płacz, jeśli potrzebujesz, daj sobie czas...

Odpowiedz
Gatka 2013-11-17 o godz. 12:20
0

Netula napisał(a):my powoli znow sie staramy.... Kolo 4 siierpnia bede testowac:)
Pamietam o aniolku ale staram sie zyc przyszloscia:)

My też już się staramy .... czas pomógł, o Aniołku pamiętam cały czas. W tych staraniach stresu jest więcej, ale wiecie, nie spodziewałam się, że mimo wszsytko będę miała takie pokłady nadziei i poczucie że kiedyś musi się udać. Na pewno w lutym bym w to nie uwierzyła ....

patkam84 - płacz jak najwięcej jeśli czujesz taką potrzebę ... ja często nadal płaczę jak pomyślę o moim Aniołku...

Odpowiedz
Netula 2013-11-17 o godz. 12:18
0

my powoli znow sie staramy.... Kolo 4 siierpnia bede testowac:)
Pamietam o aniolku ale staram sie zyc przyszloscia:)

Odpowiedz
Casik 2013-11-17 o godz. 12:17
0

Patkam84 płacz pomaga i z tego co piszesz masz wsparcie w mężu to bardzo dużo wiem coś o tym, ja niestety zostałam sama, mąż musiał jechać na szkółkę, jednak te kilka dni po które spędziliśmy razem to dużo a rozłąkę przepłaciłam miesiącem bezsennych nocy :usciski:

Dziubutku ja mam serię zdjęć i test, wszystko było pochowane, wczoraj mąż robił porządek i znowu zobaczyłam zdjęcia nie wytrzymałam poryczałam się hmm... dziś samo wspomnienie wyciska mi łzy strasznie się rozklejam :(

Odpowiedz
Mercia 2013-11-17 o godz. 12:16
0

Patkam84 - bardzo mi przykro. Szczegolnie sytuacji z lekarzem. Tak jak wczesniej dziewczyny napisaly placz jezeli CI to pomoze. Daj sobie czas na oplakanie tej najwiekszej straty.
Ja przez to przeszlam miesiac przed Toba i cierpialam strasznie. Jest to najgorsze co moze spotkac czlowieka. Teraz jest juz troszke lepiej. Wiem ze nigdy nie bedzie jak bylo ale zycie chociaz troszke wrocilo do normalnosci. Nasza kruszyne wspominam codziennie. Niestety nie mamy zadnej pamiatki po niej :( ale jest w naszym sercu i pamieci i zawsze tam bedzie.
Mi pomogl powrot do pracy bo musialam sie na niej skoncentrowac (chociaz przez kilka dni robilam glupie bledy ktorych normalnie nie robie wogole). Mam nadzieje ze nam wszystkim sie niedlugo uda i bedziemy sie cieszyly slicznymi coreczkami/synkami. Pozdrawiam.

Odpowiedz
dziubutek 2013-11-17 o godz. 12:15
0

Patkam84 bardzo mi przykro :( Płacz jeżeli to pomaga.
Ja tez na poczatku nie mogłam przestać płakać i cały czas leżałam w łózku. Dopiero jak wróciłam do pracy trochę było lepiej. Jeszcze bardziej pomógł wyjazd i urlop. Dobrze jest wyjechać z miejsca, które sie tak smutno kojarzy. MOżna wrócic do prawie normalnego zycia.
A teraz moim najwiekszym skarbem jest zdjecie Fasola i II kreski na tamtym teście ciążowym :-( Zawsze bede pamiętała o moim Fasolku!

Odpowiedz
katarina. 2013-11-17 o godz. 12:13
0

Patkam84 bardzo mi przykro, że musiałaś przez to przechodzić. Teraz jest Ci tak ciężko, że pewnie myślisz, że już nigdy nie będzie jak dawniej. Masz rację - nie będzie juz jak kiedyś. Ale z czasem zaczniesz rozmawiać z ludźmi, cieszyć się drobnymi rzeczami. Zaczniesz się uśmiechać.
Tak jak napisała Karoleena, daj sobie czas.

Odpowiedz
Gość 2013-11-17 o godz. 12:12
0

Usunęłam treść na prośbę autorki posta. M.

Odpowiedz
patkam84 2013-11-17 o godz. 12:10
0

Ja miałam zabieg przedwczoraj...
Nie umiem się pozbierać... Ciężko mi się z tym pogodzić... nie mogę...
Wieczorem nie mogę zasnąć bo wszystko mam przed oczami - płaczę pół nocy, rano się obudzę - płacze...
Bez męża nie zasnę... Tylko dzięki niemu przeżyłam ten dzień w szpitalu, bo pielęgniarki... pożal się boże...
Mąż wychodzi z domu tylko jak naprawdę musi... a mi jest wtedy strasznie przykro... płaczę... wiem, że jemu też się serce kraje że musi mnie zostawić samą ale nic na to nie poradzę...
Z domu narazie nie wychodzę... nie chce wychodzić do ludzi bo zdaje mi sie że mam to wypisane na czole... to co przeżyłam...
Nie mogę też rozmawiać z nikim przez telefon... zaraz płaczę...
Ciężko mi...
Najgorsze jest to, że jak byłam u państwowego lekarza to on mi wpisał w kartę ciaży tętno płodu - 140... a kilka dni później byłam na prywatnej wizycie okazało się że ciąża od 4 tygodni jest martwa...
Dziś przeczytałam z innego wątku list aniołka do mamy - strasznie mnie boli...

Odpowiedz
Netula 2013-11-17 o godz. 12:09
0

okruszek nie amsz co sie zadreczac ze zapomnialas o rocznicy... wazniejsze ejst to ze na codzien pamietasz o Aniolku!!! i ze masz go w serduszku..
Ja sama stracilam malenstwo.. Powoli bedziemy sie starac o kolejna fasolke.. i po cichu zaczynam sie juz modlic by wszystko bylo oki

Odpowiedz
okruszek 2013-11-17 o godz. 12:08
0

Dziewczyny bardzo Wam wspolczuje bo wiem przez co przechodzicie :usciski:

Moja pierwsza ciaza w 8 tyg zakonczona poronieniem :( Zastanawiaalm sie dlaczego wlasnie ja, ja ktora tak bardzo kocha dzieci i ktora tak bardzo pragnela tego dziecka... Maz pocieszal jak mogl, tlumaczyl ze lepiej ze tak sie stato niz gdyby nasze dzieciatko mialo byc chore... moze mial racje...
Po dwoch m-cach ponownie zaszlam w ciaze. To bylo moje "lekarstwo". Ciaza byla zagrozona, balam sie kazdego dnia i a wieczorami dziekowalam Bogu za ten przezyty dzien... Mat urodzil sie zdrowy.
Po roku zapadla decyzja o kolejnym dziecku. Znowu strach przez 9 m-cy...
Mysle ze kazda z nas ktora przezyla poronienie boi sie kolejnej ciazy.

17czerwca minely 3lata a ja zapomnialam :( Mam wyrzuty sumienia ze zapomnialam o moim aniolku :( A obiecalam sobie i jemu ze nigdy nie zapomne...

Jest mi z tym strasznie zle, jest mi wstyd i mam wrazenie ze jestem zla matka skoro zapomnialam...

Pisze tu bo nie mam z kim pogadac a musze to wyrzucic z siebie... Jesli powinnam napisac w innym watku to prosze o przerzucenie tego...

Odpowiedz
Pucia 2013-11-17 o godz. 12:06
0

Karoleena,
tak mi przykro, ale wierzę, że zła passa się odwróci. Tak nie może być zawsze!

Odpowiedz
Casik 2013-11-17 o godz. 12:05
0

Dziubutku a może do tego czasu będziesz się cieszyć z małej fasolinki, mi się nie udało :( ale wierzę w innych

Odpowiedz
dziubutek 2013-11-17 o godz. 12:04
0

Casik :goodman: Ja będe miała smutne świeta. Fasol miał się urodzić 23 grudnia...

Odpowiedz
Gość 2013-11-17 o godz. 12:03
0

Elain - bardzo mi przykro :usciski:

Odpowiedz
Gość 2013-11-17 o godz. 12:01
0

Casik :usciski:
też mam chwile słabości :| w ogóle chyba nie ma dnia żebym nie wspominała tej traumy i wszystkich po kolei wydarzeń tamtego wieczoru... :| ja - sklerotyczka stulecia - pamietam wszystko w najdrobniejszych szczegółach co sie wtedy działo...
smutno mi...

Odpowiedz
Casik 2013-11-17 o godz. 12:00
0

smutno mi mąż w pracy na noc a ja siedzę w domu i myślę o moim Aniołku tym który miał się teraz narodzić, dziś boli

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie
Reklama