Quantcast
  • Gość odsłony: 3277

    Dlaczego emigracja i jaka motywacja?

    Rym czestochowski przypadkowy...

    Na lotnisku, lecac do Polski spotkalam dziewczyne, sympatyczna, mila, chetna do pogadania. Powiedziala, ze wraca zza wielkiej wody, gdzie spedzila ostatnie dwa lata, ze mieszka sie tam lepiej, ze latwiek i fajnie. A potem... ze zostawila paromiesieczna coreczke, ktorej w ogole nie widziala od czasu emigracji i ze teraz jedzie ja zobaczyc. Meza tez.

    Zamarlam, przyznam. Nie, ze oceniam w jakikolwiek sposob, kazdy kowalem swojego losu. Zszokowalo mnie to otyle, ze moja emigracja absolutnie przypadkowa, nie za chlebem, owszem zostawilam rodzine, ale nie dziecko, nie partnera.

    Bylo juz wiele watkow, dlaczego wyemigrowalysmy. A mnie tknelo -jakie sa granice emigracji, kiedy na pewno powrot, kiedy absolutnie NIE dla wyjazdu? Nie mam dziecka, a mimo to szokuje mnie tak dluga rozlaka. I z jednej strony podziwiam determinacje dziewczyny, mam nadzieje, ze ponowne spotkanie z coreczka bylo pozytywne. Chcialabym,z eby nie odebrano mojego pytania jak wlazenia ze butami w nieswoja sprawe, ale... mnie ruszylo.

    Odpowiedzi (11)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-07-21, 01:39:10
    Kategoria: Pozostałe
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
ERODISCO 2013-07-21 o godz. 01:39
0

Nie dodam nic oryginalnego, ale tez nie zostawilabym malutkiego dziecka ani meza, by wyruszyc w emigracyjna pogon za lepszym bytem!!

Odpowiedz
candy.girl 2013-06-01 o godz. 23:50
0

ja nie rozumiem jak można wyjechac zostawiając rodzinę. podobno powinno być się ze sobą na dobre i złe... ale wiadomo, życie to nie bajka....

ja też jestem na emigracji...

mialam w Polandii dobrą pracę i kierownicze stanowisko, ale cóż, miłość nie wybiera :D
a że przyjechałam zobaczyć jak jest tu i spodobało mi się, to doszliśmy do wniosku, że tu bedzie nam łatwiej - myśląc o założeniu rodziny i przetrwaniu do pierwszego :)
a i na ślub dużo łatwiej nam odłożyć...
w knajpie gdzie chcemy zrobić wesele koszt na 100osób to 20 tys zł.
i naprawdę nie wiem jak pracując w Polsce można sobie pozwolić na taką wymarzoną imprezę życia.... tu jest łatwiej, zwłaszcza gdy najbliższa osoba jest codziennie obok.
inaczej to było by piekło.

Odpowiedz
Zuzka 2013-02-02 o godz. 01:33
0

świetlik co masz na mysli zlapac meza-obcokrajowca?
ja mieszkalam w Anglii 4 lata i tam tez poznalam swojego meza, nie jest polakiem i nie widze w tym nic zlego, wrecz przeciwnie

Odpowiedz
świetlik 2013-02-01 o godz. 21:19
0

Dziwne, przyznaje. I szokujące trochę. Przecież ta mała nie zna w ogóle swojej mamy. A co do tego co kobiety mogą zrobić dla lepszego życia to czytałam ostatnio książkę Ady Martynowskiej pt. "Karpie, łabędzie i Big Ben" i(swoją drogą świetna, niezwykle zabawna), ale tak zaczęłam się zastanawiać czy Polki wyjeżdżają do Anglii czy innych państw by złapać męża-obcokrajowca? Znacie takie przypadki?

Odpowiedz
fonia 2009-11-25 o godz. 20:13
0

szczerze mówiąc nie wiem, jak można zostawić malutkie dziecko i wyjechać za pieniędzmi...
mam nadzieję, że nas to nigdy nie spotka. Do tej pory wyjeżdżamy "za chlebem" razem i myślę, że tak już zostanie (chyba, że osiądziemy na wyspie na stałe).

Odpowiedz
Reklama
Gość 2009-11-25 o godz. 19:05
0

my wyjechaliśmy za lepszym jutrem,nie wiem jak to jest zostawić męża i dzieci bo na szczęście nie musiałam podejmować takiej decyzji(mąż jest ze mną a dzieci jeszcze nie mam),ale na pewno nie jest łatwo takim osobom więc moim zdaniem nie można nikogo osądzać.mam kilku znajomych,rodzinę gdzie musieli dokonywać takich wyborów i bardzo było mi ich żal jak widziałam jak cierpią,ale niestety polska rzeczywistość czasami nie daje wyboru

Odpowiedz
Gość 2009-11-24 o godz. 16:45
0

wyjechalam z chlopakiem , nie zostawilabym nigdy wlasnego dziecka i meza. !

Odpowiedz
Gość 2009-11-10 o godz. 03:19
0

ja rozumiem doskonale emigracje i koniecznosc zostawiania maluchow czy partnerow w domu. jesli jedzie sie na jakis czas ( z zalozenia), to zmiana warunkow dla dziecka jest koszmarem, zeby tego maluchom pszczedzic jedno z rodzicow powinno zostac. mozna wyjezdzac za chlebem, za edukacja, za praca w zawodzie, zeby uciec od paranoi politycznej, etc. dopoki nie poznam warunkow, ktore jakos uzasadniaja takie decyzje, dopoty wstrzymuje sie od ocen.

Odpowiedz
Daggie 2009-11-10 o godz. 02:57
0

To sprawa indywidualna. Nie bede kogos oceniac dlatego ze wyjechali z Polski i zostawili swojego dziecko u rodziny czy z matka czy z ojcem a wyjechali za chlebem. Coby niebylo, nigdy nie jest latwo i jestem pewna ze bardzo ciezko bylo taka decyzje podjac.
Kiedy ja wyjezdzalam z rodzicami i rodzenstwem tez nam bylo ciezko. Tym bardziej ze mieszkal blisko nas wujek, brat mamy, alkoholik ale naprawde kochany czlowiek ktorym sie mama zawsze opiekowala. Strasznie go nam bylo zal go zostawic, ale rodzice wzieli pod uwage ze przeciez jest blisko jeszcze inna rodzina.. ze dlaczego moja mama ma poswiecac przyszlosc swoich dzieci dla.. no coz, jednego czlowieka, mimo ze brat, ktorym zajac sie moze ciotka czy kuzynka itd.
Ja nie chcialam jechac, stawalam okoniem, szantazowalam i robilam awantury. Mialam 17-scie lat i nie chcialam zostawiac mojego swiatka. I rodzice zdecydowali. Nie musze jechac, ale oni z moim rodzenstwem jada. Mialam zostac u ciotki i wujka, rodzice mieli lozyc na moje wychowanie. Oczywiscie potem nagle pojelam ze.. chce byc z rodzicami jednak, gdziekolwiek. Czy to mozna bylo miec przeciw moim rodzicom ze chcieli wyjechac? Skadze..robili to co uwazali na doskonale wyjscie, zreszta ja bylam prawie dorosla.
Wiele osob mowi ze emigracja to wyjazd za pieniadzem i jak tak mozna.. i jak tam mozna a co z rodzinami i z bliskimi itd.. ze najlepiej w domu.. Nie mozna i jeszcze raz nie mozna tak mowic. Co jest lepsze? Siedziec w domu i liczyc dziury w serze i myslec co wlozyc do garnka jutro bo nawet chleba nie ma? Nie miec pieniedzy na podstawowe rzeczy? Nie spac po nocy i myslec czy zaplacic rachunek za swiatlo czy tez kupic dziecku nowe buty bo w starych to widac palce? Wiele jest powodow, kazdy z nas ma inne. Ale nie wolno tak nikogo oceniac ze wyjezdza bo go pieniadz korci i ma gdzies swoja rodzine.

Odpowiedz
Gość 2009-11-08 o godz. 11:23
0

Czy sa w ogole jakiekolwiek granice?
Czy mozna, podejmujac decyzje o wyjezdzie, w takich a nie innych warunkach, przewidziec jak potocza sie dalsze lata?

Wyjechalam z mama jak mialam lat 13, w Polsce pozostala moja siostra (niespelna 5 lat) poniewaz mama uznala ze: a) uciekajac z komunistycznej Polski "w nieznane" nie poradzi sobie sama z dwojka dzieci, b) nie wiadomo czy za pare miesiecy, jak nic z emgracji nie wyjdzie, nie bedzie musiala wrocic, wiec znowu - ze starszym tylko dzieckiem latwiej, c) zakladala ze albo moj ojciec do nas dolaczy z siostra, albo ja przywiezie i odda mamie przed ostatecznym wyjazdem na Antypody (mieszkalysmy przez rok w Grecji, oczekujac wiz do AUS) d) nie wiedziala i nie przewidziala ze rozlaka ze swoja mlodsza corka wyniesie 4 lata :( e) decyzje ktora wtedy podjela byla trudna, konsekwencje tej decyzji odbijaly sie nam wszystkim ciezka czkawka jeszcze przez jakies 10 lat... :( f) nie wiem czy byla inna droga, czy mama mogla inaczej to wszystko "urzadzic" - widzac naocznie efekty takiej rozlaki, uwazam ze zawsze lepiej wziasc dziecko ze soba, niz je zostawic, nawet pod opieka najblizszych (jeden z rodzicow, dziadkowie, ciotki/wujkowie) ale... nie zawsze jest to mozliwe. Poza tym decyzja o zabraniu/zostawieniu dziecka zalezy rowniez od wieku danego dziecka - o ile latwiej zostawic niemowle, dziecko roczne, ktore rozlaki z matka/rodzicami nie bedzie (???) pamietac, a ile trudniej dziecko juz 5, 8 10 letnie?

Nie wiem kiedy mowi sie absolutnie NIE dla wyjadu, to zalezy od indywidualnej sytuacji, od tych wszystkich zazebiajacych sie wytycznych, kazdej jednej i wszystkich razem ktore ksztaltuja nasz swiat aktualny (ktory chcemy zmienic) i ktore maja wplyl na nasza chec od wyemigrowania i ostateczna decyzje o wyjezdzie.

Odpowiedz
Reklama
Fishbone 2009-11-08 o godz. 01:21
0

nigdy nie zrozumiem ludzi, ktorzy za pieniadzem emigruja zostawiajac za soba cale rodziny a co najbolesniejsze zostawiaja swoje dzieci
nigdy tego nie zrozumiem mimo, ze moj ojciec tak wyemigrowal kiedy ja mialam 3 latka oczywiscie nasz byt poprawil sie o 360 stopni, dzieki pracy mojego ojca za granica, nasze zycie w kraju bylo fantastyczne, niczego nam nie brakowalo :) ale ucierpial na tym zwiazek moich rodzicow, po dzis dzien widac tego skutki
ja cale szczescie juz nie musialam emigrowac dla pieniedzy za polepszeniem swojego bytu, wyjechalam bedac dzieckiem, poszlam do szkoly, moja emigracja wygladala juz zupelnie inaczej choc tez bywalo ciezko
ciesze sie, ze nie musze zostawiac swojego dziecka po to aby gdzies tulac sie po swiecie dla polepszenia jej bytu :) poswiecil sie kiedys moj ojciec i teraz ja nie musze :)
nie potempiam nikogo kto wyjezdza za pieniadzem pozostawiajac swoje rodziny ale zastanawiam sie czy nie ma innego rozwiazania, a moze jest ale ludzie sie boja ryzykowac, albo nie wiedza, ze mogo podjac inna decyzja z czym spotykam sie bardzo czesto w stanach widze i poznaje wiele osob, ktorzy sami sobie utrudniaja swoje zycie, a powodem jest po prostu nie wiedza i lek przed jakas strata, ryzykiem, nie wiadomo czym

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie