Quantcast
  • Gość odsłony: 13716

    Jak wyglądają Wasze relacje z koleżankami z pracy?

    Muszę to przelać na papier, bo już mi jest z tym bardzo źle. Mam nadzieję, że to pomoże, bo już czasem wybucham w robocie placzem i nie bardzo mam komu tu na miejscu powiedzieć, choć koleżanek mam niby w robicie wiele.Tylko ostrzegam, będzie dlugie, więc kubek kawy czy herbaty wskazany.Zaczęlo się w tamtym roku, kiedy ze stanowiska asytentki innego dzialu iprzeszlam do sekretariatu dyrektora, gdzie mialam zająć się obowiązkami koleżanki odchodzącej na macierzyński. W sekretariacie dyra pracuje wlasnie ona i sekretarka. Ja przyszlam jako trzecia i tak już zostalam, bo po powrocie koleżanki z macierzyńskiego szef zapropomowal mi inne obowiązki, również u jego boku.Wracamy do tych czasów, kiedy bylyśmy we 2. Przez pól roku niby się zaprzyjaźnilyśmy, niby stalyśmy za sobą murem. Ja szukalam mieszkania, ona zaczęla. Ja kupilam, ona kupila to, które jej polecilam. Ja planowalam, szukalam kontaktów, ona z tego korzystala. Ja bylam w kropce-nie pomogla. Ja podalam jej na tacy doslownie wszystko, lącznie ze znalezieniem mieszkania i stolarzami-ona nie mogla poprosić swojego fachowca, by mi powiedzial ile potrzebuję zamówić glazury do lazienki "bo każdy glazurnik sam musi sobie wymierzyć". A to jest tak, że każdy glazurnik posluguje się inną matematyką, czy pomieszczenie zmienia powierzchnię?We wrześniu wrócila koleżanka z macierzyńskiego. Zaczęly się echolalia. Koleżanka coś mówi tamta powtarza to samo innymi slowami. Rozmawiają często między sobą tylko, jak się czasem spóźnię to pracy to pól dnia się do mnie nie odzywają. Zaczynam mieć już dość tej sytuacji. W międzyczasie zdażylo się kilka takich sytuacji, kiedy powiedzialam, że skoro coś do mnie mają to żeby to powiedzialy. Ja z natury jestem osobą, która chętnie wyslucha konstruktywnej krytyki, bo wiem, że czasem nie umiem dostrzec, że robię coś źle. Poza tym urazić mnie jest baaardzo bardzo trudno, poza tym bardzo cenię sobie szczerość.Coraz częściej idę do pracy z zaciśniętym gardlem, nie dlatego, że bardzo mi zależy na kontaktach z nimi, bo mam już swoich wypróbowanych przyjaciól i nie potrzebuję kolejnych, prawilnych. Ale chcialabym, żeby moje stosunki w pracy mialy chociaż status "zdrowych".Fajnie jest myśleć, że idziesz do pracy gdzie są mili i fajni ludzie.Uświadomcie mnie, może ja robię coś źle?

    Odpowiedzi (14)
    Ostatnia odpowiedź: 2010-01-03, 12:07:48
    Kategoria: Z życia
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2010-01-03 o godz. 12:07
0

Skfarku,
pocieszę Cię, ze w policji też są baby, a w niektórych działach same baby i jest podobne "gniazdo żmij" jak w babińcach prywatnych

Ale potwierdzam- niegdy tak źle mi się nie pracowało jak z chorymi babami, szczególnie takimi co to życie prywatne kuleje

Odpowiedz
Gość 2010-01-01 o godz. 16:12
0

Dziekuję dziewczyny za rady i wsparcie.
Tak jak kazalyście-zdystansowalam się. Nie dzielę się już wieloma rzeczami z dziewczynami. Odegralam się też trochę na nich, choć zupelnie nieświadomie to zrobilam. Zadzwonila do mnie koleżanka, opowiadala, że ma 2 propozycje pracy: jedną w policji, drugą w zusie. Zapytala, co ja bym wybrala. Powiedzialam, że w policji, bo w zusie na pewno są same baby i będzie jej z tym ciężko.

Poza tym wyplakalam się Puzlowi wczoraj porządnie, bo coś pęklo w środku wczoraj. Na szczęście już parę rzeczy zamkniętych i poza mną-będzie lepiej, mam nadzieję

Odpowiedz
Gość 2009-12-29 o godz. 22:55
0

Ehhhhh jak mawia mój mąż "najgorzej to pracować z babami" i mój szef na każdy babski zespół "gniazdo żmij"

Niestety muszę się pod tym podpisać i moja rada: miło, sympatycznie, ale służbowo. :|

Odpowiedz
ola78 2009-12-29 o godz. 21:54
0

A ja ostatnio złapałam moja koleżankę z pracy jak gadała na mnie szefowej... :) Ale miała minę jak weszłam! A jak mnie przepraszała później, a jak sie tłumaczyła i jaka była miła przez kilka dni!
Też zdążyłam się już przekonać, że w pracy nie ma przyjaźni. TRUDNO, choć czasami bardzo boli, bo przebywa się z tymi ludźmi wiele godzin dzień w dzień :(

Odpowiedz
Gość 2009-12-28 o godz. 16:39
0

Skrawku, one się po prostu Ciebie boją. Sytyacja ostygnie jak zdadzą sobie sprawę, ze jest miejsce dla trzech i nikogo nie zamierzasz wygryść .
Zapewne dziewczyna która wróciła z macierzyńskiego obawia się, że mogłaś okazac się lepsza od niej i dyrektor tylko czyha na to, żeby ja pożegnać a ta druga chce być lojalna wobec koleżanki z która dłużej pracuje...
Moja firma ostatnio zaczęła bardzo prężnie działać i pojawily się nowe zespoły młodych zdolnych ludzi, są świetni zaangazowani pomysłowi itd ale jednak zupełnie inni od starego zespołu bo sa cholernie egoistyczni i robią wszystko na pokaz. taki człowieczek nie usiadzie np. na 5 minut w sekretariacie, żeby dziewczyna mogła chociaż wyjśc do toalety czy do kuchni na kanapkę a jakoś może zrobić to dyrektor finansowy czy prawniczka...

Odpowiedz
Reklama
damula 2009-12-27 o godz. 16:58
0

Oj znam to aż za dobrze. Moja rada ignorować, dla wszystkich być uprzejma, ale chłoda. I do wszystkiego podchodzić z dystansem, bo inaczej można zwariować. Ja bardzo długo się tym gryzłam, nadal jest trudno, ale da się to przetrwać.
Wytrzymałości życzę Ula

Odpowiedz
rytka_25 2009-12-26 o godz. 13:17
0

ojjjj Skraweczku bardzo Ci współczuję. U mnie w pracy sytuacja jest bardzo zbliżona. Jestem osobą nową, która dopiero wkupia się w łaski ... Ignorowanie mojej osoby przy wspólnych rozmowach, wyjściach na kawkę, obiadkach itp., itd., są na porządku dziennym. Nawet nie chcę mysleć, o czym się mówi za moimi plecami ... choc czasami mam wrażenie, że nawet nie jestem warta tego, aby stać się ich tematem rozmowy :D Nie powiem abym to do końca olewała i ignorowała, bo należę do osób, które lubią mieć przyjazne stosunki z jak największą ilością człowieków 8) , ale wyszłam z założenia że nie są to dla mnie osoby, na których mi zależy w takim stopniu, abym musiała oś na siłę robić i wyprzedzac naturalny bieg zdarzeń i koleje losu 8) ;) po prostu poczekamy zobaczymy ....

A w Twoim wypadku chyba najlepsza będzie rozmowa, to metoda najbardziej konstruktywna ... a od reakcji "kolezanek" poznasz z kim masz do czynienia i czy naprawdę jest się czym tak bardzo przejmować .... Uszy do góry jesteśmy z Tobą lol lol lol

Odpowiedz
kasia_ewa 2009-12-26 o godz. 01:50
0

Oj... Skad ja to znam...

W mojej ostatniej pracy mialam podobne pierwsze 2-3tygodnie... Strasznie bylo... Jak sie pozniej okazalo wszyscy mysleli, ze bylam krewna/znajoma dyrektorki... Jedna osobe zwolniono, jedna przeniesiono mowiac o redukcji etatow - a mnie przyjeto... Sredni wstep jak na nowa prace...

Trzymaj sie... Zycze by sie sytuacja jakos poprawila :usciski:

Odpowiedz
Wiol-ka 2009-12-26 o godz. 01:21
0

Skwarku, chyba nie pozostaje Ci nic innego jak do sytuacji się przyzwyczaić i ignorować koleżanki.
Skoro próbowałaś z nimi rozmawiać i nic to nie zmieniło to chyba nie ma sensu walczyć o "normalne" stosunki. Jeśli moge Ci coś doradzić, to zacznij traktować te dziewczyny tylko i wyłącznie jako znajome z pracy. Niech sobie się ze sobą"przyjaźnią", niech się do Ciebie nie odzywają i niech na zdrowie im to wyjdzie. Szkoda Twoich nerwów.
Z doświadczenia wiem, ze na przyjaźń w pracy są marne szanse.
Zdarzyło mi się kiedyś pracować z koleżanką. Było OK, dopóki nie zaczęła spotykac się z naszym wspólnym szefem (tak sobie w trójkę pracowaliśmy). Wcześniej z tym samym szefem byłam w bardzo dobrych koleżeńskich stosunkach. A potem... obgadywanie, awantury, nagłe milczenie gdy wchodziłam, sceny zazdrości ze strony koleżanki. Było ciężko, ale z koleżeńskich stosunków udało mi się przejść tylko i wyłacznie na stosunki służbowe. Pomogło.
W obecnej pracy z kolei nauczyłam sie jednego: NIKOMU nie ufać. Żadnych rozmów na temat szefa czy życia osobistego. Czasem siedzimy, gadamy o głupotach, ale to wszystko. Żadnych "przyjaciółek". I to chyba jest dobry sposób. Przynajmniej nie jest mi specjalnie przykro, gdy dojdzie do mnie, że ktoś tam coś na mnie powiedział. Kogo nie uważam, ten mnie nie obraża i tyle. A jak mi sie chce wygadać to na MSN i do przyjacióły ;)

Odpowiedz
Rosalinda 2009-12-26 o godz. 00:45
0

ja tylko się dopisze- w pracy trzeba bardzo uważać
przekonalan się o tym na praktykach własciwie to co chwile byłam w innym pokoju a tam:
- ta XYZ to k#@^$^a taka, ciągle z pyskiem itp
pokój nr 2
- a ta to tylko lata do szefa i gada, nic nie robi ta taka owaka
albo siedza 3 osoby, 1 wychodzi na papierosa, a 2 zaczynają
- o $@^% jak ja go nienawidze
- ja też o ten #^$%^&
tak jest w pracy ... lepiej sie z nikim nie przyjaźnić

oczywiście w miejscu wykropkowanym nalezy wstawić brzydkie wyrazy

Odpowiedz
Reklama
Och 2009-12-26 o godz. 00:09
0

Katarinka, nic dodać nic ująć, napisałaś wszystko co przyszło mi do głowy!

Ja niestety w pracy mam chore klimaty i coraz częściej przekonuję się o tym, że powinnam częściej trzymać język za zębami i uszy zatykać również

Odpowiedz
kkarutek 2009-12-25 o godz. 15:59
0

Skrawek, doskonale Cię rozumiem, bo pracuję w pokoju gdzie jest tylko 5 bab (przy czym ja dołączyłam do grupy jako ostatnia). I naprawdę nie raz miałam dosyć. Zwłaszcza kiedy w firmie ogólnie nie było najciekawiej i każdy tylko czekał aż ktoś zrobi zły ruch...
Nie raz widziałam, jak dziewczyny milky gdy wchodziłam do pokoju, kiepsko się czułam, gdy byłam ignorowana przy wspólnych wyjściach, posiłkach itp, do tej pory jako ostatnia dowiaduję się o sprawach o których ogólnie cały pokój już gada.

I któregoś dnia stwierdziłam, że naprawdę nie ma co się przejmować. Przestalam zwracać uwagę na ich szepty (które o dziwo jakoś ustały, albo przynajmniej zelżały), nie dołączam do ogólnego zwierzania się ze swoich problemów i spraw osobistych. Nie żyję też ich problemami.

I wiesz co? Czuję się teraz od razu lepiej. Nie jesteśmy przyjaciółkami, ale przynajmniej dobrze nam się razem pracuje. A obgadywanie za plecami zawsze było i będzie :)

Skrawek - trzym się i nie daj się głupim babom :D

Odpowiedz
Gość 2009-12-25 o godz. 15:03
0

Skfarson, w poprzedniej pracy miałam tak samo. W moim przypadku rozmowa pomogła, po prostu któregoś dnia wybuchłam i atmosfera się oczyściła. Usłyszałam wiele przykrych słów pod swoim adresem, niestety prawdziwych. Ogarnełam się i dzis przyjażnię się z 2 dziewczynami z byłej roboty.

Tylko widzisz, problem w tym, czy trafisz na dobry grunt - bo jeśli to głupie, wredne małpy, które tylko czekają aż zrobisz fałszywy krok - to chyba nie warto, szkoda prądu na rozmowę.

Nie chcę pisać olej to, bo wiem, ze latwo powiedzieć a trudniej zrobić.
O chmurach, które przejdą i zaświeci słońce tez nie będę.
Bo Ty duża i mądra dziewczynka jesteś. :usciski:

Odpowiedz
katarinka7 2009-12-25 o godz. 15:01
0

Skrawku, moge Ciętylko pocieszyć.

Niestety z kolezankami w pracy różnie bywa, ja się już o tym przekonałam - i zasada nr 1 - w pracy nie ma przyjażni, najlepiej byc na dystans, miłym uprzejmym owszem,a le to wszystko. Nie zwierzać się, nie szukać porady w trudnych sytuacjach, itd.

Pracuję teraz niemal w samym babskim gronie i widzę (ponieważ jestem trochę świeżym pracownikiem więc stoję trochę z boku) jak to jest. Obgadują kogo tylko mogą jak mogą i niemal od razu jak zamkna się za Tobą drzwi.

Także pozostaje mi życzyć Tobie wytrwałości dystansu, bądż ponad to po prostu.

A co do mierzenia glazury - jednak chyba to trochę zalezy od pomieszczenia, bo im bardziej skomplikowane tym więcej będzie odpadów, a więć wiecej trzeba kupić.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie