Quantcast
  • tusia13 odsłony: 12031

    Rodzina czy praca?

    Rodzina jest bardzo ważnym elementem każego człowieka, a posiadanie dziecka często tą rodzinę cementuje. Niestety w dzisiejszych czasach żeby mieć dziecko musi mnie na to stać. Nie trudno jest urodzić, ale trudno wyżywić i zapewnić w miarę dobre warunki. Samą miłością maluch nie wyżyje.
    Nie mam jeszcze dzieci, ale już od dłuższego czasu o tym myślimy i pewnie jakoś w przyszłym roku będziemy chcieli postarać sie o maluszka.

    W związku z tym faktem nie zamierzam rezygnować z pracy, ani też brać urlopu wychowaczeg. Dlatego też uważam, że te dwie rzeczy (maciezyństwo i praca) da się pogodzić.
    Kilka godzin dziennie jeżeli dziecko pobędzie z opiekunką to nic mu nie będzie. Mam wiele koleżanek, które po macieżyńskim wróciły do pracy, a ich dzieci pozostały pod opieką opiekunek i nic im złego się nie dzieje.

    Dlatego też ta nadgorliwość kobiet pt. jak można iść do pracy zaraz po macieżyńskim i pozostawić dziecko same, albo jak masz oddać dziecko do żłobka to lepiej go nie miej, jest dla mnie poprostu śmieszna.
    Bardzo chcę mieć dziecko i jednocześnie wiem, ze fakt iż będę pracować nie czyni mnie zła matką.

    Odpowiedzi (36)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-11-12, 18:21:28
    Kategoria: Pozostałe
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
muszeczka 2013-11-12 o godz. 18:21
0

Boję się, że kiedyś będę musiała stanąć przed takim dylematem: praca czy dziecko... Dlatego już teraz o tym myślę i postarałam się, aby mieć pracę zdalną ;) Wiem, że kiedyś tam w przyszłości, przy małym dziecku i ciągłym zmęczeniu, ciężko będzie cokolwiek zrobić, ale może jakoś dam radę - a póki nie spróbuję to się nie przekonam :)
Niania to dobre rozwiązanie, ale dość problematyczne: wziąć tanią - fajnie, bo można się na tym nie spłukać, ale kto mi zagwarantuje, że pod moją nieobecność opiekunka będzie się dobrze zajmować dzieckiem, nie porwie go, nie zabije, nie sprzeda Cyganom?
Wziąć sprawdzoną opiekunkę z http://babyandcare.pl/? Jeszcze lepiej, bo i większa pewność, że dziecku nic się nie stanie. Ale...skąd na to wziąć pieniądze? Bez sensu, żeby młoda matka wracała do pracy tylko po to, by całą pensję wydać na opiekunkę, w takiej sytuacji to już lepiej zostać z dzieckiem w domu! A porównując ten cennik: http://babyandcare.pl/pl/cennik/cennik-strona-1 z dzisiejszą sytuacją na rynku pracy, można być niemal pewnym, że i cała jedna wypłata mogłaby nie wystarczyć na opłacenie opiekunki...

Niech żyją babcie, ciocie i kuzynki, które mają czas wolny.
Niech żyje możliwość pracy zdalnej.

Odpowiedz
stylistkowa 2013-11-12 o godz. 18:21
0

Wiadomo,że najważniejsza w życiu każdego z nas jest rodzina,ale żeby ją utrzymać, praca liczy się jak najbardziej.Niektórzy gonią za pieniądzem,nie zastanawiając się nad byciem rodzicem.A potem kiedy już chcą nim zostać,nie udaje się.Bywa.Życie niestety czasami lubi nam spłatać figielka i ma jakieś plany w stosunku do nas.Nigdy nie jest tak,jak sobie wymarzymy.

Odpowiedz
karmazyn 2013-11-12 o godz. 18:21
0

Zgadzam się http://sprawdz-finanse.pl/kariera-kobiety/ zwłaszcza po urodzeniu dziecka stoi pod znakiem zapytania, Pani mówiąca że nie pracuje i dobrze jej z tym należy tylko pogratulować męża który zarabia najwyraźniej tyle że stać ją na siedzenie w domu. Niestety wiele kobiet nie ma takiego luksusu. Muszą pracować, a co za tym idzie dzieci muszą pozostawiać po opieką osób trzecich. Uważam że rok z maluchem (w Niemczech można rok zostać z dzieckiem po urodzeniu, przez ten rok dostaje się prawie całą pensję z poprzednich 12 miesięcy przepracowanych) wystarczy a potem można wrócić do pracy a dziecko oczywiście jak się znajdzie miejsce do żłobka, ale też jest to luskus na który można sobie pozwolić jak się ma gdzie wracać. Łatwo się obraża inne matki że nie kochają dzieci bo chcą lub muszą pracować ale prawda jest taka że nie każdego po prostu stać na to żeby do 5 roku życia siedzieć w domu. A swoją drogą czy takie trzymanie malucha przy spódnicy mamy jest dla niego dobre? Nie sądzę.

Odpowiedz
WeselneZaplecze 2013-11-12 o godz. 18:21
0

Praca jest ważna w życiu każdego człowieka, ale rodzina jest według mnie ponad wszystko. Nie można opierać swojego szczęścia wyłącznie na sukcesach i samorealizacji. Kto jak kto, ale rodzina jest największym szczęściem i oparciem.

Odpowiedz
yagna 2013-11-12 o godz. 18:21
0

u mnie babci brak, obie zapracowane , jak przyjdzie dzidzia to będzie trudno

Odpowiedz
Reklama
goldenotter 2013-11-12 o godz. 18:21
0

Jest to temat rzeka, wiadomo polowa z nas jest po jednej stronie, druga polowa po drugiej, ja osobiscie nie wyobrazam sobie pracować, gdy mam malutkie dziecko w domu, jak pojdzie do przedszkola, szkoły to tak, bo smutno samemu w domu!! Pozdrawiam cieplutko :)

Odpowiedz
karolinamaja 2013-11-12 o godz. 18:21
0

asiolcza napisał(a):To ja troszkę inaczej. Nie pracuję i mi z tym dobrze :D Nie mam dylematu czy wrócić do pracy czy nie. Może i jestem kurą domową, ale całkowicie mi to nie przeszkadza :)
I bardzo dobrze, najważniejsze żebyś była szczęśliwa i zadowolona :)

Odpowiedz
Pliszka 2013-07-18 o godz. 03:09
0

EwaElena napisał(a):
WSZYSTKO można pogodzić. Tylko wymaga to od nas więcej wysiłku...

i pomocy osób trzecich ;) Czyli dobrej woli rodziny, albo pieniędzy na opiekunki, a czasami brakuje albo tego, albo tego.... lub i tego i tego- wtedy zaczyna się problem

Odpowiedz
EwaElena 2013-07-09 o godz. 19:34
0

Podsumowując temat.;)

WSZYSTKO można pogodzić. Tylko wymaga to od nas więcej wysiłku...

Odpowiedz
nitka0 2013-07-06 o godz. 22:39
0

ladydida nie zauwazylas, ze to wypowiedz z 2006 r? :|
Jesli tusia zastanawiala sie nad dzieckiem, to pewnie juz dawno je urodzila i niedlugo bedzie myslala o wyslaniu go do szkoly

Odpowiedz
Reklama
ladydida 2013-07-06 o godz. 22:31
0

tusia13 napisał(a):
W związku z tym faktem nie zamierzam rezygnować z pracy, ani też brać urlopu wychowaczeg. Dlatego też uważam, że te dwie rzeczy (maciezyństwo i praca) da się pogodzić.
Kilka godzin dziennie jeżeli dziecko pobędzie z opiekunką to nic mu nie będzie. Mam wiele koleżanek, które po macieżyńskim wróciły do pracy, a ich dzieci pozostały pod opieką opiekunek i nic im złego się nie dzieje.

Dlatego też ta nadgorliwość kobiet pt. jak można iść do pracy zaraz po macieżyńskim i pozostawić dziecko same, albo jak masz oddać dziecko do żłobka to lepiej go nie miej, jest dla mnie poprostu śmieszna.
Bardzo chcę mieć dziecko i jednocześnie wiem, ze fakt iż będę pracować nie czyni mnie zła matką.
najpierw popracuj nad ortografią: macieRZyński, po(OSOBNO) prostu...
później urodź dziecko
dopiero potem wypowiadaj się o tym czy łatwo jest zostawić 3-miesięcznego malucha w domu z babcią, ciocią opiekunką. Czy łatwo jest znaleźć pracę na kilka godzin i czy wynagrodzenie za tę pracę starczy na opłacenie opiekunki. Czy w ogóle znajdziesz jakąkolwiek pracę. Czy uda Ci się zapisać dziecko do państwowego żłobka czy po 3 latach przedszkola. I na końcu - czy nie dostaniesz kopa w tyłek od pracodawcy kiedy Twoje dziecko znów zachoruje...
A jak już przejdziesz przez to wszystko to napisz wtedy jak Ci idzie.
Z łaski swojej nie opieraj się jedynie na teorii która z rzeczywistością ma tyle wspólnego co nic.

Odpowiedz
asiolcza 2011-01-28 o godz. 18:17
0

To ja troszkę inaczej. Nie pracuję i mi z tym dobrze :D Nie mam dylematu czy wrócić do pracy czy nie. Może i jestem kurą domową, ale całkowicie mi to nie przeszkadza :)

Odpowiedz
sylw 2009-01-12 o godz. 23:33
0

becja, pewnie bym się musiała mocniej zastanawiać i nie wiem, co wtedy by było - teraz jest tak, ze obie się zabijają o Tomka i będą przychodzić na zmianę :o :D - ach ta emetyturka, wynudzić się człowiek może ;)
ja wolałąm jedną "osobę", ale więcej miłości, więcej szczęścia - a niech go rozpieszczają ;)
a poważnie - to faktycznie, nam się tak po prostu złożyło więc wracam bez większych rozterek... i nawet już troszkę tęsknię do pracy

Odpowiedz
Gość 2009-01-12 o godz. 22:29
0

becja napisał(a):Widzisz u mnie tylko tej babci (tzn. zaufanej osoby do opieki nad skarbem - w dodatku niezbyt kosztownej ) do kompletu brak, tzn. obie babcie pracują.
Otóż to.. u mnie też A dodatkowo są 150 km od nas. Chciałabym pracować, nie chcę zostawić Maksa.. Ot takie być albo nie być

Odpowiedz
becja 2009-01-12 o godz. 22:26
0

Sylw, a gdyby babci nie było? Czy może źle Cię zrozumiałam, że to ona się opiekuje/zaopiekuje Tomaszkiem?

Widzisz u mnie tylko tej babci (tzn. zaufanej osoby do opieki nad skarbem - w dodatku niezbyt kosztownej ;) ) do kompletu brak, tzn. obie babcie pracują.

Odpowiedz
sylw 2009-01-12 o godz. 22:19
0

dla mnie dylemat trudny! i nie trudny!
kocham swojego męża i synka i z myślą o nich wracam do pracy ... jednym słowem: kasa
drugim słowem: moja psychika - nie jestem stworzona do całego dnia porządków, bawienia się z dzieckiem i czekania na powrót męża; lubię swoją pracę chcę się realizować a po powrocie do domu wyściskać obu mych mężczyzn i im się pośwęcić do końca dnia i nocy ;)
trzecim słowem ;) babcia też chce się wykazać lol przy wychowaniu Tomaszka

wiem, że róże jesteśmy - moja przyjacółka siedzi w domu już parę lat i jej pracą jest Dom (celowo przez duże D, bo jest suuuper w tym, co robi) - sznuję to całą sobą... jednocześnie ja mam inaczej i chciałabym, by inni to też szanowali

Odpowiedz
becja 2009-01-12 o godz. 21:22
0

Shiadhal napisał(a):albo się chałturzy na cztery fronty ;)

Shiad wykończona po nocce nad zleceniem.
albo i pięć lol

becja, wykończona również

Odpowiedz
Yagutka 2009-01-12 o godz. 19:40
0

No ja rozumiem, że z małym dzieckiem trudno podejmować radykalne decyzje, ale przecież można je podjąć zanim się człowiek na dziecko zdecyduje, prawda? O to mi tylko chodzi :)
A jak już faktycznie, dziecko się ma, to zagryźć zęby, wytrzymać i się odnaleźć w tym co się ma - jestem zwolenniczką szukania dobrych stron we wszystkim, dlatego też czasem nie rozumiem, jak ktoś narzeka, i narzeka.... ;)

Odpowiedz
Gość 2009-01-12 o godz. 17:24
0

albo się chałturzy na cztery fronty ;)

Shiad wykończona po nocce nad zleceniem.

Odpowiedz
Gość 2009-01-12 o godz. 15:43
0

Yagutka, może to i prawda. Tylko z małym dzieckiem u boku trudno podejmować aż tak radykalne decyzje, typu "rzucam wszystko w diabły" niestety O tym można pomyśleć wcześniej. Bo kiedy na świecie jest już ta osoba, która w 100% jest od nas zależna, to niestety nie ma wyjścia i się lubi, co się ma :(

Odpowiedz
Yagutka 2009-01-12 o godz. 15:00
0

fagih napisał(a):
takich osób jest zdecydowanie więcej niestety- czy to z nieumięjętności znalezienia sobie lepszej pracy czy z niemożności. A to przeraża.

w sumie to już temat na osobny wątek, ale się dopiszę.
Fakt, takich osob jest sporo i akurat w moich różnych środowiskach zawodowych, w których się do tej pory obracałam, było to głównie kobiety. Które z jednej strony wiedziały, że praca im nie odpowiada, a z drugiej strony bały się coś z tym zrobic. I pamiętam, jak dziwnie się na mnie patrzyły, gdy stwierdzałam po roku, czy dwóch pracy, że sorry, to nie dla mnie, idę szukać czegoś innego i rzucałam wszystko w diably, szukając wymarzonej roboty (ktorą teraz mam). Moim zdaniem ludziom brakuje pewności siebie, wiary we własne możliwości, ale także wiedzy o tym, co tak naprawdę chcieliby robić oraz odwagi na to, aby robić to, co chcą.

Odpowiedz
Gość 2009-01-12 o godz. 06:44
0

Mika_ napisał(a):Zdecydowanie gorzej ma osoba, która wraca do pracy z przymusu, do złych warunków.
Gorzej Mikuś, że takich osób jest zdecydowanie więcej niestety- czy to z nieumięjętności znalezienia sobie lepszej pracy czy z niemożności. A to przeraża.
Moja koleżanka ostatnio skakała prawie pod sufit z radości bo mąż dostał podwyżkę i mogli sobie pozwolić na to aby poszła na wychowawczy. Gdyby nie to, nie miałaby tej alternatywy i wróciłaby do nielubianej pracy. A zaryzykować i zmieniać teraz pracy by się nie odważyła- nie przy małym dziecku i niepewnej sytuacji finansowej. I trudno jej się dziwić przy dzisiejszym rynku pracy, niepewności.

Odpowiedz
Gość 2009-01-12 o godz. 02:50
0

Pracująca matka o tyle o ile pracuje wg. uznanych przez siebie zasad jedynie zyskuje. Pracuję wg. własnego harmonogramu, na samodzielnym stanowisku, nie wyjeżdżam, nie mam nadgodzin, nie pracuję w weekendy, które są tylko dla Gabu, gdy odczuwam, że jest taka potrzeba biorę dzień wolnego i jestem z brządcem . Praca mnie saysfakcjonuje, nie mam poczucia, że coś robię wbrew sobie lub " za karę". Byłam z Gabu do 8 miesiąca życia non stop. Nie rozstaliśmy się na noc czy chociażby na caly dzień. Mam poczucie, że od strony emocjonalnej i relacji z innymi mam "zadbane" dziecko. Jeśli miałabym poczucie zaniedbywania dziecka lub wątpliwości co do swojego postępowania zmieniłabym tryb pracy. Pracuję z wyboru, nie mam konieczności finansowej.
Zdecydowanie gorzej ma osoba, która wraca do pracy z przymusu, do złych warunków.

Odpowiedz
Gość 2009-01-08 o godz. 23:41
0

Melba napisał(a):No i oczywiście tata też może wziąć urlop wychowawczy :)
My mamy taki właśnie plan z mężem. A co z tego wyjdzie w praktyce - zobaczymy. Wiadomo, że jaka by decyzja nie zapadła- będzie ciężko.

Odpowiedz
Yagutka 2009-01-07 o godz. 23:35
0

Melba napisał(a):
Żadna matka na wychowawczym nie zarabia nic.

Yagutka, to co piszesz, brzmi ciekawie. Myślę, że to fajne rozwiązanie dla mamy, która może pracować w domu - mieć opiekunkę a jednocześnie poprzez sam fakt bycia w domu uczestniczyć w życiu swojego dziecka, jednocześnie nie będąc nim obciążoną. No i oczywiście tata też może wziąć urlop wychowawczy :)
Ja nawet nie wiem, czy się zarabia na wychowawczym czy nie - na etacie pracowałam raptem dwa lata, a i wtedy się prawem pracy nie interesowałam ;)

Ja mam nadzieję, że ten mój pomysł uda mi się choc trochę zrealizować :) Zobaczymy, bo jak na razie to i tak dzieci nie planujemy.

Shiadhal napisał(a):
Yagutka, Ty tłumaczysz, dobrze pamiętam? Da się jeszcze nocami (do pewnego stopnia).

Acz nie zapomnę dnia, kiedy o 5 skończyłam, wysłałam, położyłam się, a o 5:50 nastał dla mojej cudownej córki nowy dzień, co oznajmiła serią radosnych okrzyków ;).
Tak, dokładnie, tłumaczę.
Ale nocami to ja w ogole nie pracuję - nie ten typ człowieka. W życiu nigdy nie uczyłam się po nocach, ani po nocach nie pracowałam - za to mogę wstać 5 rano i pracować do wieczora.
Ale w nocy to ja lubię spać, albo miło spędzać czas ;)
Więc noca praca nie dla mnie :D

Odpowiedz
Gość 2009-01-07 o godz. 22:57
0

Ja po studiach wyszlam za mąż. Potem zaczęłam jednoczesnie szukać pracy i z mężem rozpoczelismy starania o dziecko. Pracy nie znalazłam ale zaszałam w ciąże :)

W tej chwili siedzę w domu z Wojtkiem. Nie żaluje, a nawet cieszę się, że nie mam dylematów - wrócić do pracy czy nie ;) Na razie pracy nie szukam, bo nie wyobrażam sobie zostawić Wojtka.

Teraz widzę, że decydując się na szybki powrót do pracy kobieta sporo traci z życia dziecka. W końcu ono w tym okresie bardzo intensywnie się rozwija i codziennie uczy się czegoś nowego. Fajnie móc w tym uczestniczyć :)

Zauważyłam jeszcze jedno, że na topie jest teraz 'godzenie kariery z życiem rodzinnym rodzinnym' a matka, ktora siedzi tylko w domu jest gorsza. Ja sie tam gorsza nie czuje ;) i myśle sobie, że jeszcze się zdążę (mam nadzieję) realizować zawodowo.

Odpowiedz
Gość 2009-01-07 o godz. 21:28
0

Melba napisał(a):Żadna matka na wychowawczym nie zarabia nic.
No, poniżej progowej kwoty dochodów na głowę w rodzinie (coś koło 504zł/os) przysługuje zasiłek wychowawczy w wysokości ok 400zł/m-c. To tak dla precyzji.

Yagutka, Ty tłumaczysz, dobrze pamiętam? Da się jeszcze nocami (do pewnego stopnia).

Acz nie zapomnę dnia, kiedy o 5 skończyłam, wysłałam, położyłam się, a o 5:50 nastał dla mojej cudownej córki nowy dzień, co oznajmiła serią radosnych okrzyków ;).

Odpowiedz
Yagutka 2009-01-07 o godz. 21:10
0

Dla mnie pojęcia urlopu wychowawczego czy macierzyńskiego nie istnieją - uroki pracy jako wolny strzelec. I wiem, że im dłużej nie będę pracować, tym potem mogę mieć mniej zleceń. No i wiadomo, przez okres niepracowania nie zarobię nic.
Plusem jest to, że pracuję w domu, więc wyobrażam sobie to tak, że zatrudnię opiekunkę na te kilka godzin dziennie, wtedy ja będę pracować, a w przerwach jakiś kontakt z dzieciakiem będzie. No i na pewno bardziej mi się będzie pracować i zatrudniać opiekunkę niż nie pracować i samej robić to wszystko.
Poza tym mój mąż stwierdza, że w sumie to on sobie może wziąć urlop - chyba jest to możliwe, nie? ;)

Dawno, dawno temu myślalam, że jak będę mieć dziecko, to będę z nim siedzieć w domu przez 2-3 lata. Ale dawno, dawno temu nie wiedziałam, że uda mi się znaleźć wymarzoną pracę, wtedy sądziłam, że praca to jakaś katorga niesamowita (no przesadzam), więc urlop wychowawczy miał być wybawieniem. Coż, teraz mam zupełnie inne podejście :D

Odpowiedz
Gość 2009-01-07 o godz. 18:31
0

Taak, nawet będąc w ciąży myślałam, że po 4 miesiącach macierzyńskiego od razu do pracy wrócę (a może nawet wcześniej) Teraz kombinuję, jakby to zrobić, zeby jednak zostać w domu z Małym przynajmniej do roku. Kiepsko to widzę, ale nie tracę wiary. I to bynajmniej nie dlatego, że mi się pracować nie chce.. Nie wyobrażam sobie jakbym miała Maksa zostawić.

Odpowiedz
Gość 2009-01-07 o godz. 18:19
0

Kiedys tez myslalam ze nie ma takiego dylematu bo wokol same zadowolone mamy i szczesliwe rodzinki.
Ale jednak taki dylemat istnieje bo choc chcialybysmy to pogodzic w 100% to raczej nie jest to mozliwe w takim stopniu jak nam sie wydaje.
Nie mam dziecka ale wlasnie proba wyobrazenia sobie siebie z dzieckiem i obowiazkami jakos mi nie wychodzi.
Tusia pisze ze oddanie dziecka opiekunce na kilka godzin to nic zlego, oczywiscie ze nie, ale ja wychodze z domu o 7-8 i wracam o 18 jakby nie patrzec to jest 11 godzin wiec jak to pogodzic ?
NIedawno rozmawialam z kolezanka, razem pracujemy , Pierwsze dziecko urodzila kiedy mialysmy sporo wyjazdow, duzo pracy wiec na prawde wiele nie byla w domu, chodzila do biura, potem urodzila drugie, ze wzgledow zdrowotnych przebywala duzo na zwolnieniu, potem dano jej mozliwosc pracy z domu i przyznaje ze roznica po 2-3 latach jest ogromna miedzy jednym a drugim dzieckiem.
Takze ja podziwiam osoby ktorym zonglowanie wychodzi na tyle ze i dzieci sa szczesliwe i rodzice nie szoruja nosem ze zmeczenia jednoczesnie nie rozpaczajac utraconej pracy

Odpowiedz
becja 2009-01-06 o godz. 23:52
0

o tak, trafna ta żonglerka bardzo :D

Odpowiedz
Gość 2009-01-06 o godz. 23:49
0

Melba, za jedno słówko z powyższego - "żonglując" - już Cię kocham :D.

Odpowiedz
becja 2009-01-06 o godz. 23:01
0

Wiesz Awa, ja też się sobie śmieszna nie wydaję ;)
Co więcej jestem na wychowawczym a pracuję - tyle, że w tej dodatkowej pracy sama jestem sobie szefem.
Wróciłam do pracy zaraz po macierzyńskim na niecałe pół roku - na początku tęsknota nieopisana (i przyznam, że odczułam to boleśnie chyba tylko ja, nie sądzę by Jagódka ucierpiała na tym choć przez chwilę) ale ogólnie udało mi się przez te tygodnie godzić dom i pracę - głównie dzięki pomocy i wsparciu rodziny.
A teraz jestem na wychowawczym i on chyba jeszcze potrwa i potrwa lol

Uważam, że sam fakt korzystania z "urlopu" wychowawczego wiele nam o matce i jej sytuacji tak naprawdę nie mówi... nie będę nigdy nikogo oceniać na tej podstawie, a miałam tutaj możliwość wielu punktów widzenia.

Odpowiedz
Gość 2009-01-06 o godz. 22:54
0

Właśnie stoję przed takim dylematem
W poniedziałek wracam do pracy po macierzyńskim, ale nie wiem czy nie zdecyduję się jednak na urlop wychowawczy :| Na dzień dzisiejszy mam mętlik w głowie. Chętnie poczytam więc Wasze opinie na ten temat :)

tusia13 zobaczysz jak wiele poglądów Ci się zmieni, kiedy będziesz miała dziecko ;) Nie wierzę, że oddając 16 tygodniowe maleństwo na 9-10 godzin do żłobka nie będzie Cię serce bolało i powiesz tak po prostu, przecież nic złego się nie dzieje ;)

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-01-06 o godz. 22:20
0

a mnie kobiety na wychowawczym nie smiesza.
wrecz przeciwnie czuje dla nich duzy podziw.

Odpowiedz
Gość 2009-01-06 o godz. 22:20
0

wiem, ze sa osoby ktorym sie udaje swietnie laczyc rodzine i prace, nawet troche ich znam i z moich obserwacji wynika, ze grupa ta dzieli sie na dwie kategorie. osoby, ktore uwazaja, ze swietnie im idzie laczenie pracy z rodzina i te, ktorym sie to faktycznie udaje. btw. ja akurat naleze do kategorii, ktora wie, ze jej sie laczenie rodziny z praca zupelnie porypalo, a ktora jeszcze pare miesiecy temu byla swiecie przekonana, ze nalezy do tych szczesliwocow, ktorzy cudnie zangluja mezem, dzieckiem, praca, hobby, nauka, etc.
dane mi bylo siedziec w domu z dzieckiem, ale wtedy wszystko we mnie krzyczalo, ze potrzebuje czegos wiecej niz "agugu". teraz, nie wyobrazam sobie siedzenia w domu, podczas gdy dziecko siedzi w szkole. chyba bym juz ostatecznego szmyrgla dostala.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie