Quantcast
  • Gość odsłony: 11374

    Jaki macie system robienia prania?

    Tak mnie natchnęło pranie, które właśnie rozwiesiłam.Jak często robicie pranie? Ile razy w tygodniu? I jaki macie przy okazji system - np. konkretne dni tygodnia, czy np. zawsze 2 prania od razu, czy jak się zbierze, a może codziennie pralka chodzi itp.? ;)Jakieś obsesje, zwyczaje, dziwactwa itp.? ;)Ja zawsze w poniedziałki piorę ręczniki i przy okazji drugie pranie, we wtorek kolejne 1-2 - nie znoszę stojącej wiecznie suszarki, więc wolę odwalić pranie w dwa kolejne dni w tygodniu (robię jakieś 3-4 prania tygodniowo) i potem posprzątać suszarkę i mieć ją z głowy.Do tego od razu zbieram rzeczy do prasowania (głównie ściereczki kuchenne) i we wtorek-środę prasuję je (ale koniecznie rano) ;)

    Odpowiedzi (96)
    Ostatnia odpowiedź: 2015-03-23, 10:51:04
    Kategoria: Dom i Wnętrza
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
stajla 2015-03-23 o godz. 10:50
0

Może dopytajcie? Poszukajcie? W dużych miastach na pewno są podobne usługi, jeśli u nas mają wzięcie to na pewno będą szukali czegoś takiego i u was, co nie?

Odpowiedz
Stylka 2015-03-22 o godz. 18:06
0

Swoją drogą szkoda, że nie ma czegoś takiego u nas, bo rzeczywiście by się przydało.
Nie na zasadzie ciągłego korzystania, ale co jakiś czas mam takie rzeczy, których prania po prostu nie lubię.

Odpowiedz
stajla 2015-03-19 o godz. 10:53
0

Nie we wszystkim, ogólnie zasada jest taka, że jeśli ludzie mają więcej pieniędzy to chętniej korzystają z tego typu usług i właśnie dlatego firmy są w stanie w takich wypadkach zaproponować dużo korzystniejsze stawki ;-)

Odpowiedz
Stylka 2015-03-18 o godz. 21:16
0

Ja mieszkam w innej części Polski - u mnie nie ma takich usług, z ciekawości nawet przeglądałam okoliczne oferty - nikt nie robi dowozu, a tym bardziej nie ma takich stawek. Dziwne, bo niby Warszawa najdroższa, co nie?

Odpowiedz
stajla 2015-03-17 o godz. 10:48
0

Iron Master w Wawie. Ale darmowe dostawy są tylko w ograniczonym terenie - jeśli mieszkasz w Jankach to nie pojadą do Ciebie po pranie ;-)

Odpowiedz
Reklama
Stylka 2015-03-16 o godz. 21:08
0

A można jeszcze wiedzieć gdzie konkretnie macie takie stawki? Jak nazywa się ra pralnia?

Odpowiedz
stajla 2015-03-12 o godz. 10:57
0

A co mnie obchodzi ich interes? Mnie ma się opłacać, a w ten sposób nie tracę głupio czasu no i przynajmniej wszystko jest szybko załatwiane. Kolejna kwestia, jest taka, że po prostu jakość prania jest na prawdę wysoka i fajnie to wygląda.

Odpowiedz
Stylka 2015-03-11 o godz. 21:55
0

No to nie mają na tym wielkiego interesu, prawda? Bo na kg wejdzie kilka koszul, a wszystko trzeba wyprasować.
Normalnie samo pralnie jednej koszuli z prasowaniem kosztuje jakieś 20 zł, co nie?

Odpowiedz
stajla 2015-03-09 o godz. 10:48
0

Aktualnie mam 25 zł za kg, czyli całkiem przyjaźnie bo w okolicy w galeriach za samo pralnie garnituru płaciłam ponad 40 zł. A tutaj z dowozem wyjdzie jakieś 25 zł. Spora różnica, prawda?

Odpowiedz
Stylka 2015-03-08 o godz. 19:39
0

Pralnia od ciebie odbiera brudne rzeczy? Ale jak to? Ile to kosztuje? I w jakim mieście?
Bo normalnie wypranie glupiego garnituru w pralni kosztuje mega dużo!

Odpowiedz
Reklama
stajla 2015-03-05 o godz. 11:03
0

Ja jestem umówiona z miejscową pralnia na odbiory raz w tygodniu, w
poniedziałki. U mnie większość tego prania to koszule i spodnie w kant -
właśnie przez pracę. Bo ciuchy dzieci to żaden problem. Kiedyś miewałam
i tak, że musiałam po 20 koszul na raz prasować ;/

Odpowiedz
SmartBoy 2015-03-04 o godz. 13:58
0

Ja nie mam jednolitego systemu robienia prania,ponieważ w różnych tygodniach zbiera się wiele rzeczy,czasem też trzeba przecież uprać ręczniki czy pościel. staram się robić jedno większe pranie raz w tygodniu.

Odpowiedz
stajla 2015-03-04 o godz. 11:07
0

Od kiedy jestem przedstawicielem handlowym to większość prania robię w pralni, po prostu godziny mam takie, że po całym dniu padam... a zazwyczaj wracam kiedy wszyscy już śpią...

Odpowiedz
Rogue 2014-04-15 o godz. 00:44
0

To suszarka Magic 4022 firmy eurogold. Ma takie wysuwane skrzydła

Odpowiedz
Rogue 2014-04-15 o godz. 00:42
0

Używa ktoś tej suszarki?
http://eston24.pl/product-pol-125-Suszarka-na-pran...

[IMG]http://img.eston24.pl/AGD/suszarki_na_pranie/EUROGOLD/Magic/4022/gfx/suszarka-na-pranie-eurogold.jpg[/IMG]

Odpowiedz
Gość 2009-02-19 o godz. 17:32
0

Lillan napisał(a):Marcia82 napisał(a):JLillan napisał(a): Mam lekkiego hopla na punkcie płynów do płukania (kupuję moje ulubione na allegro)
Lilian możesz zdradzić co to za płyny?
W tej chwili kupuję Softlan o zapachu konwaliowym i wanilia-orchidea ;) Zapachy są prześliczne i trwałe, a płyny megawydajne. "Cóś" takiego:
http://www.colgate.de/products/fabriccare/softlan/softlan.shtml
Dzięki Lillan za odpowiedż, własnie kończy mi się płyn więc kupie sobie ten Softlan. :D
I przepraszam, że przekręciłam twójego nicka

Odpowiedz
Gość 2009-02-19 o godz. 13:10
0

Co do przekladania poscieli i prania jej (lub nie) to w ksiazce Swiat wg Clarksona jest ze ma metode noszenia czesci bielizny przez kilka dni ;) prawa na lewej, przód tylem, lewa i przod do tylu itd :) musze sprawdzic jak to tam leci dokladnie

Odpowiedz
Gość 2009-02-19 o godz. 08:55
0

Laura co tam prasowanie majtek. Miałam kiedyś wiekową sąsiadkę, troszkę dziwną, która czesto przychodziła do mojej babci i opowiadała jak to ona majtki traktuje krochmalem a potem prasuje :o a pościeli to często nie musi prać, bo jak ubrudzi się jedna strona to ją zmienia na drugą (czystszą? lewą) To dopiero patent i jaka oszczędność ;) Ta sama pani krowała się także codziennie kileiszeczkiem wódeczki do śniadania, co podobno miało zapewnić zdrowie. I chyba rzeczywiście się spełniło, bo sąsiadka zmarła grupo po 90 bez chorowania.

Odpowiedz
Gość 2009-02-19 o godz. 08:22
0

Bardzo lubię prać! Ale tylko w pralce :D . Ręcznego nie lubię i staram się tego nie robić. I kocham rozwieszać pachnące pranie.
Systemu nie mam żadnego - piorę jak się nazbiera. Czasem jest tak, że planuję założyć coś co jest brudne i wtedy też nastawiam pranie (jak się nie nazbierało wystarczająco dużo to włączam opcję 1/2). Nie wiem ile pralek w tygodniu "wychodzi" ale myślę, że około 2-3. Choć dwa dni temu była cała pralka białego a dziś już wstawiłam trzecie. Ale za to w przyszłym tygodniu będzie pewnie tylko jedno, no może dwa.
Prasować też lubię :D . Nie kocham ale lubię 8) . Kiedyś prasowałam ubrania rano, jak już się zdecydowałam co mam założyć. Ostatnio staram się prasować większe partie i bardzo cieszy mnie widok wiszących, uprasowanych bluzek :D . Hmm, tylko narzeczony za bardzo się przyzwyczaił do niespodzianek pt. "surprise, uprasowałam ci 10 koszul" i teraz w ogóle nie prasuje .
Ręczniki i pościel też traktuję żelazkiem bo nie lubię twardych.
Rodzice mają w domu malutki magiel i do moich obowiązków należało maglowanie ręczników. Bardzo to lubiłam :D .

Jak miałam 13-15 lat to prasowałam wszystko co miałam założyć, nawet majtki, bo wydawały mi się twarde :o (tak, tak, płyn do zmiękczania był oczywiście w użyciu) . Na szczęscie już mi przeszło lol .

Odpowiedz
Alla 2009-02-19 o godz. 04:28
0

do systemu prania pragnę dodać, że u mnie często pranie to jedno a wieszanie to drugie. Od momentu skończenia prania do powieszenia mija czasem doba/albo dłużej. Jak siedzi za długo to muszę to wyprać jeszcze raz ;) ale żeby siedzenie w pralce nie zaszkodziło to ją otwieram... ;) to dopiero patent ;)

Odpowiedz
Gość 2009-02-18 o godz. 16:11
0

U nas wyglada to tak : pranie dwa, trzy razy w tygodniu średnio po 2 pralki.
Mąż codziennie w innej koszuli + 3 razy w tygodniu squash. Młodzian czasami przebierany 4 razy dziennie ze względu na dużą ekspansywność ;) Pościel prana co trzy tygodnie.
Pranie wysuszone raz w tygodniu prasuje mąż - także pani jest zbędna ;) Hurtem. Nie mam czasu żeby przed 7 latać z żelazkiem i prasować. To dla mnie komfort wybierać sposród wszystkich ciuchów ;)

Odpowiedz
Wiol-ka 2009-02-18 o godz. 14:17
0

Zazwyczaj raz w tygodniu pranie białe i raz kolorowe - zawsze w pralce. Nie cierpię prania ręcznego.
Co do prasowania, to mam sprytną pralkę z fukkcją "łatwe prasowanie" co znacznie ułatwia życie ;) Prasuje tylko to co muszę i to zazwyczaj przed wyjściem.

Odpowiedz
Gość 2009-02-18 o godz. 13:37
0

Hmm jak pomysle to wychodzi ze piore generalnie spontanicznie :)
Zwykle jak napelni sie kosz na bielizne i zdecyduje ze mam wystarczajaco kolorow i bieli na pranie.

Konieczne prania przy zmianie bielizny (ale ze nas czesto nie bylo to nie bylo takiej potrzeby, teraz czesciej), reczniki (raz na miesiac, tzn jak sie uzbiera z kilku zmian), po podrozach zwykle 2 prania.

Ogolnie mysle ze 1 raz na tydzien, czasem 2. Raczej nie tego samego dnia bo nie zmiescilabym dwoch duzych pran na raz do schniecia. Chyba ze w sobote.

Prasuje najczesciej wieczorem w weekend ogladajac TV.

Odpowiedz
Gość 2009-02-18 o godz. 09:36
0

U nas robi się pranie raz w tygodniu - zazwyczaj w sobotę - suszę na suszarce na balkonie jak jest ładna pogoda, a jak jest brzydko to w domu. Co do prasowania to zazwyczaj prasuję od razu wszystko, tylko koszule mojego W. czekają na prasowanie, bo to robi codziennie W. jak idzie do pracy (ja nie prasuję mu koszul, jemu jakoś sparwniej to idzie ;) )

Jak urodzi się Mały pewnie pralka będzie chodziła częściej

Odpowiedz
Gość 2009-02-18 o godz. 09:35
0

U nas robi się pranie raz w tygodniu - zazwyczaj w sobotę - suszę na suszarce na balkonie jak jest ładna pogoda, a jak jest brzydko to w domu. Co do prasowania to zazwyczaj prasuję od razu wszystko, tylko koszule mojego W. czekają na prasowanie, bo to robi codziennie W. jak idzie do pracy (ja nie prasuję mu koszul, jemu jakoś sparwniej to idzie ;) )

Jak urodzi się Mały pewnie pralka będzie chodziła częściej

Odpowiedz
Gość 2009-02-18 o godz. 07:07
0

Jak jestem dłużej w Wawie, mieszkam sama, to pranie średnio 2 razy w tygodniu. Jak jest ciepło, to suszę na balkonie - ale spoooko, jest przeszklony mleczną szybą i NIC nie widać " z ulicy", tzn od "podwórka" ; jak jest zimno, to pranie się suszy w sypialni. Nienawidzę prasowania prasuję bezpośrednio przed ubraniem się.
Teraz chyba będzie inaczej, bo będzie pranie na dwie osoby, a pralka chyba ta sama, tzn taka płyciutka. Może trzeba będzie częściej prać? ;) Ale koszul prasować nie zamierzam, niech sobie współlokator 8) sam prasuje. Albo niech nosi pogniecone.

Pościel zmieniam co 2-3 tygodnie.

Odpowiedz
Gość 2009-02-18 o godz. 06:27
0

Pranie robię 2 razy w tygodniu, czasem częściej jak jest tego potrzeba.

Kinia nie jesteś osamotniona lol ja tez wszystko naraz prasuję i wkładam do szafy 8) i inaczej sobie tego nie wyobrażam, bo nie znoszę pogniecionych rzeczy ładować do szafy.

Odpowiedz
Gość 2009-02-18 o godz. 05:16
0

mimina, kurczak dzięki za pocieszenie, że nie tylko ja tak mam z tym prasowaniem 8) bo już myślałam o jakiejś poradni dla maniaczek prasowania ;)
Rano u nas jest taki szał w domu (przez wstawanie max najpóźniej), że jakbym miała jeszcze prasować ciuchy to :Hangman:

I tak jak już chyba wczesniej pisałam też lubię (jak mimina) prasowanie męskich koszul, ba ja nawet pościel z kory muszę chociaż przeprasować

kurczak mam dokładnie ten sam problem z mężem, póki co cierpliwie uczę gdzie jest kosz na brudną bieliznę, a gdzie szafa, a efekty są zależne od nastroju "ucznia" ;)

Odpowiedz
Gość 2009-02-18 o godz. 05:16
0

Marcia82 napisał(a):JLillan napisał(a): Mam lekkiego hopla na punkcie płynów do płukania (kupuję moje ulubione na allegro)
Lilian możesz zdradzić co to za płyny?
W tej chwili kupuję Softlan o zapachu konwaliowym i wanilia-orchidea ;) Zapachy są prześliczne i trwałe, a płyny megawydajne. "Cóś" takiego:
http://www.colgate.de/products/fabriccare/softlan/softlan.shtml

Odpowiedz
Gość 2009-02-18 o godz. 04:59
0

Ja jestem dość dobrze zoorganizowana jesli chodzi o pranie i prasowanie - to jest mój mały bzik .
Piorę raz w tygodniu w piątek (lub w czwartek jesli wiem ze w piątek mam imprezę) zazwyczaj są to 3 czasem 4 prania. Zostawiam na noc i rano mam już suche. Natychmiast zdejmuję i od razu musze uprasowac - jestem chora jak mam pranie rozwieszone na suszarce ( w nocy śpię i nie widze lol ) lub zalega ono na krzesłach. Podobnie jak Kinia nie włoże niewyprasowanego prania do szafy - uwielbiam poukładane lub porozwieszane, swieże, pachnące wyprasowane ubranie w szafie. Takie to moje zboczenie. Zresztą podobnie mam z kuchnia - źle śpię jak jest nieposprzatana - musi tam być sterylna czystośc zarówno na podlodze jak i blacie lol
Ganiam tez męza aby po powrocie, gdy się przebrał odkładał od razu rzeczy do szafy (cięzka sprawa, trudna do nauczenia i przyswojenia ;) ) - dostaję gęsiej skórki gdy rzuca ciuchy na krzesła lub wiesza na drązku do podciągania.
Generalnie jestem strasznym terrorystą jesli chodzi o bałagan w domu A niestety mój mąż, delikatnie mówiąc, do pedantów nie nalezy.

Aha - posciel wymieniam co 3 -4 tygodnie. Czasem częsciej bo mamy w zwyczaju pijać kawę w łóżku a ja dośc niezdarna jestem ;)

Odpowiedz
kasia_ewa 2009-02-17 o godz. 20:04
0

Pierzemy 2-3-4 rzy w tygodniu... Zalezy.

Swetry wkladam po sztuce, dwie, na pranie reczne poza kolejnoscia... ;)

Dziele na jasne, ciemne, srednie, reczne (tutaj jeszcze wg kolorow). Mamy plytka pralke, czasem wlaczana jest na 1/2 wsadu.

Co do prasowania, to jestem pelna podziwu dla pralki ;). Generalnie prasuje wszystko. Nie umiem zalozyc niewyprasowanych jeansow . Odkad mamy nowa pralke mam polowe mniej prasowania, a dodac musze, ze pod tym wzgledem jestem czepliwa ;)

Odpowiedz
Gość 2009-02-17 o godz. 19:55
0

amelani napisał(a):Kinia napisał(a):Prasuję po upraniu, a następnie jak chcę założyc i jest trochę wygniecione to tylko "przeprasowuję".
:o Podziwiam! Szczerze! Zawsze prasuję na ostatnią chwilę, a najczęściej dochodzę do wniosku, że może wcale nie trzeba prasować
Robię podobnie jak Kinia. Wszystko po praniu prasuję...mąz zawsze się dziwi, bo "i tak sie wymnie w szafie/półce". Tylko potem jak potrzebuje koszuli, bluzki czy podkoszulka na już i natychmiast to nie mówi, ze niepotrzebnie prasowałam, a oczywiście wtedy nie byłoby czasu prasować uroczo wymiętolonego ciucha z pralki lol
Pranie przewaznie idzie w sobotę (2-3 pralki)+ czasami jeszcze jeden raz w środku tygodnia ;) Prasuje wszystko poza bielizną osobistę, ręcznikami i pościelą z kory. Nie lubię spac w nieuprasowanej pościeli np. flanelowej lub bawełnianej A prasowanie lubię bardzo...zwłaszcza męskich koszul 8) Pościel zmieniana co ok. 2 tyg., choć zdarzają się spontaniczne napady zmiany pościeli o godzinie 0.30 bo akurat wtedy znalazłam na to chęci

Odpowiedz
Gość 2009-02-17 o godz. 19:53
0

Ja z kolei jakas dziwna jestem bo nie dośc, że bardzo lubię robić pranie to jeszcze uwielbiam prasować lol (moja pralka ma funkcję "łatwe prasowanie")

nie mam jakiegos systemu specjalnego, piore wtedy kiedy kosz jest pełny. Jednek ze wzgledu na to że z pracy wracam dość późno to pranie robię głównie w soboty. Pościel zmieniam co 2-3 tygodnie.
Prasuje natomiast wieczorami oglądajac TV lol .

Lillan napisał(a): Mam lekkiego hopla na punkcie płynów do płukania (kupuję moje ulubione na allegro)
Lilian możesz zdradzić co to za płyny?

Odpowiedz
agnieszka82 2009-02-17 o godz. 18:30
0

Piore w weekend, zwykle 2-3 pralki. Biale, kolorowe i czarne. ;) Zdarzaja sie wyjatki. Nie upiore np bielizny ze spodniami, ale moze to oczywiste.
Reczniki mam tylko biale, wiec takie ulatwienie.

I czesto susze pranie na sznurku na ogrodku. U nas na wsi lol to jest bardzo popularne, wiec nie krepuje mnie to specjalnie. Oczywiscie wieszam tylko "wieksze" sztuki, bez bielizny czy skarpetek. ;)

Prasowania nie znosze. Na cale szczescie nauczylam mojego L tej pieknej sztuki i potrafi juz obsluzyc zelazkiem swoje koszule co rano. :D

Posciel zmieniam co dwa tygodnie.

Odpowiedz
ks222 2009-02-17 o godz. 17:36
0

ja piore jak sie nazbiera - ale ok 3 razy w tygodniu
co do prasowania - nienawidze
wiec prasuje tylko ciuszki Mai a reszte skladam do szafy kiedy wyschną na suszarce - tak sobie pomyśliałam że jak chce ubrać bluzke to i tak ja prasuje bo leżac w szafie zawsze ma jakieś ślady po zgięciu - wiec po co prasować dwa razy
co do koszul brrrrrr
nie prasuje - robi to rano moj M - jamu zajmuje to pare minut a gdybym ja miała to robić to hurtowo pewnie ze 2 godziny np w weekend - wiec sie nie oplaca
onm uwaza ze ja nie potrafie prasowac koszul - i niech zyje w tym przekonaniu juz zawsze ;)

Odpowiedz
Gość 2009-02-17 o godz. 05:32
0

Kinia napisał(a):Prasuję po upraniu, a następnie jak chcę założyc i jest trochę wygniecione to tylko "przeprasowuję".
:o Podziwiam! Szczerze! Zawsze prasuję na ostatnią chwilę, a najczęściej dochodzę do wniosku, że może wcale nie trzeba prasować

Odpowiedz
Gość 2009-02-17 o godz. 05:08
0

Anirrak napisał(a):Kinia napisał(a):Anirrak napisał(a):Kinia napisał(a):Anirrak napisał(a):Kinia napisał(a):
cóż już tak mam, że nie toleruję zwierząt w łóżku
Offtopicznie :
Mrrrrauuuu, ja tam kocham swojego zwierzaka ;) lol
I nawet sama czasami do łózka go wciągam... 8)

Kinia - Ty się zastanów dziewczyno, bo może coś tracisz? ;) :P
Wiem co mówię, jak nocujemy u teściów to nad ranem budzimy się w łóżku z psem (bullterier) i kotem, a pościel ląduje w koszu z brudną bielizną.

Przytulać, miziać jak najbardziej, ale spać kategorycznie nie.
Ech, Kinia - nie o takie zwierzaki mi chodziło ;) :P
no o kota Ci chodziło :D kot jest i do tego 30 razy cięższy (zawsze kładzie się na moich nogach) pies, ale kłaków z jednego i drugiego tyle samo ;)
Jesli mówisz do męża "kocie", to tak, o kota mi chodziło 8)

A dokładnie o taki typ kociaka (zwierzaka) lol :P

:lizak:
ależ takiego to jak najbardziej wciągam .... znaczy się osobistego ... ale On odkłaczony jest :D 8)

A i jeszcze jedno w sobie odkryłam ... chyba jakaś zboczona jestem, bo nie wyobrażam sobie wkładania do szafy nieuprasowanych rzeczy i nie jest to dla mnie prasowaniem "na zapas". Prasuję po upraniu, a następnie jak chcę założyc i jest trochę wygniecione to tylko "przeprasowuję".

Odpowiedz
Gość 2009-02-17 o godz. 03:31
0

mój system prania polega na tym, że go nie ma.
piore wtedy kiedy mi sie zachce, albo kiedy kończą mi sie czyste ciuchy, ale i tak minimum raz w tygodniu pralka chodzi :(
piore tylko w pralce - nienawidze praćręcznie i nic mnei do tego nie zmusi.
pościeli, ręczników i ścierekl nie prasuje - bo prasowanie kocham tak samo jak ręczne pranie.
Co ile zmieniam pościel ciężko powiedzieć - kiedyś zmianiałam jak było na niej zadużo kocich kłaków. teraz koty z nami nie śpią więc myślę, że co 2-3 tyg. wystarczy.

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 20:08
0

U nas system jest taki - jak sie wysypuje z kosza na pranie to wywalam wszystko dzielac na biale, jasne kolory, ciemne kolory, czerwone, reczniki. Najwieksza kupka wygrywa w nagrode wycieczke do pralki :)

Srednio wychodzi 1-2 prania na tydzien. Jak jestem sama bo maz w delegacji to mnie szlag trafia bo nim uzbieram na cala pralke to zdazy wrocic i wtedy bym mogla prac na okraglo 3 dni.

A prasuje ubrania przed zalozeniem + maly zapas (jak juz rozloze deske to zamiast 1 koszuli wyprasuje 2-3).

Pralka byla moim pierwszym samodzielnym "doroslym" zkupem i do teraz sie do niej usmiecham.

Odpowiedz
angie77 2009-02-16 o godz. 19:06
0

System jest prosty...
Jak się wysypuje z kosza na pranie i z pralki - piorę...
Pościel, ręczniki w miarę potrzeby. Ubranka Mai na bieżąco.
Prasować lubię, ale tylko Majkowe ciuszki, zawsze wszystko poprasowane i poukładane w kosteczkę w komódce.
Nasze ciuchy wtedy jak trzeba założyć

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 19:01
0

Ja piorę jak mi sie nazbiera, najczęściej w weekend, nie przepadam prać, o prasowaniu nie wspomne.
Nie mam żadnego systemu.

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 18:46
0

ja musze wstawiac co drugi dzien, bo inaczej gora rosnie. bardzo lubie, jak mi dzieciaki wyjezdzaja - jedno pranie na tydzien wystarcza, eh... mozeby ich gdzies wyslac? :)

Odpowiedz
m. 2009-02-16 o godz. 18:11
0

System mam, tzn. pani Basia przychodzi w piątek, więc w czwartek od rana zabieram się za pranie, do wieczora się wyrabiam, a w piątek po wyjściu pani Basi wszystko mam pięknie poprasowane :D

Czyli całe pranie raz w tygodniu!

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 17:55
0

Ja przez cztery lata nie miałam pralki, więc wszystko prałam ręcznie - pranie było więc codziennie wieczorem, bo dużo nie dawałam rady uprać. Nienawidziłam tego. Tylko pościel i ręczniki przy najbliższej okazji woziłam a to do mamy, a to do teściowej - ale że jeździliśmy do nich raz na dwa miesiące, to musiałam mieć duuużo zmian pościeli i ręczników.

Teraz mam pralkę od miesiąca :D I jestem nowym człowiekiem. :D Nie mam systemu, piorę z rozkoszą, patrząc w bęben jak zaczarowana (no dobra, powoli już mi to przechodzi). ;)

Ale prasować nienawidzę. :x Kupuję ciuchy, które się w miarę nie gniotą, a inne rzeczy prasuję, kiedy muszę, czyli przed założeniem. Brrr...

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 16:06
0

Piorę jak się zbierze na pralkę. Średnio wychodzi (mówiąc tylko o ubraniach) 2-3 pralki tygodniowo. Do tego dochodzą ręczniki i pościel (zmiana co okolo 3 tyg).
No i oczywiście pranko ręczne głównie mojej bielizny i bluzeczek. Lubiłam to dawniej, teraz w naszej klitkowatej łaziencej, gdy musze robić płukanie w misce wstawionej do kabiny prysznicowej, czyli zgieta w pół co wbrew pozorom nie jest anatomiczną pozycją ;) nienawidze wręcz tej czynnośći.

A co do prasowania to odkładam, odkładam, odkładam. njpierw na krzesło w pokoju komputrowym, potem na stolik tuz obok (nikt z niego nie korzysta więc nie przeszkadza) Gdy dochodzę do etapu, że wyciagam i rozstawiam deskę do prasowania coby ułozyć kolejną partię czystego prania zazwyczaj dochodzę do wniosku, że już nadaszedł czas....... i się zaczyna wrrrrrrr nienawidzę tego

Odpowiedz
AGABORA 2009-02-16 o godz. 16:06
0

Silmarilla napisał(a):AGABORA, to zależy. Sama jak pisałam często wieszam pranie na balkonie, na suszarce stojącej. Ale nawet mimo to, że mamy balkon dość zabudowany, na czwartym piętrze, to raczej suszę tam większe rzeczy, typu ręczniki...

http://www.fotosik.pl

Zdjęcie zrobione w Porto przy katedrze...
Jasna sprawa ,Sil
Tylko ,ze moim zdaniem istnieje subtelna różnica pomiędzy suszarką na balkonie(też od niej nie stronię ,od tego jest) a ekshibicjonistyczną wystawką intymnej garderoby w ,miejscu mocno wyeksponowanym i niekoniecznie do tego przeznaczonym ;)
a fotka z Porto boska -tu się pięknie to pranie wpisuje w klimat miejsca :D

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 14:18
0

Systemu nie mam, zbierze sie bęben i piorę. Średnio 2 prania w tygodniu. Jestem na etapie eksperymentowania z różnymi proszkami. Prasuje z przyjemnością.

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 13:04
0

Kinia napisał(a):Anirrak napisał(a):Kinia napisał(a):Anirrak napisał(a):Kinia napisał(a):
cóż już tak mam, że nie toleruję zwierząt w łóżku
Offtopicznie :
Mrrrrauuuu, ja tam kocham swojego zwierzaka ;) lol
I nawet sama czasami do łózka go wciągam... 8)

Kinia - Ty się zastanów dziewczyno, bo może coś tracisz? ;) :P
Wiem co mówię, jak nocujemy u teściów to nad ranem budzimy się w łóżku z psem (bullterier) i kotem, a pościel ląduje w koszu z brudną bielizną.

Przytulać, miziać jak najbardziej, ale spać kategorycznie nie.
Ech, Kinia - nie o takie zwierzaki mi chodziło ;) :P
no o kota Ci chodziło :D kot jest i do tego 30 razy cięższy (zawsze kładzie się na moich nogach) pies, ale kłaków z jednego i drugiego tyle samo ;)
Jesli mówisz do męża "kocie", to tak, o kota mi chodziło 8)

A dokładnie o taki typ kociaka (zwierzaka) lol :P

Odpowiedz
Alma_ 2009-02-16 o godz. 12:37
0

Piorę, jak się zbierze. Zazwyczaj zbierają się 2 pralki 2 razy w tygodniu. Potem wszystko leży na kupce w służbówce i czeka na Panią, która przyjdzie i uprasuje... Tylko do szafy sama wolę schować, więc zlecam to połówkowi 8)

Pościel piorę raz na 2 tygodnie, nie wyobrażam sobie rzadziej

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 12:35
0

Anirrak napisał(a):Kinia napisał(a):Anirrak napisał(a):Kinia napisał(a):
cóż już tak mam, że nie toleruję zwierząt w łóżku
Offtopicznie :
Mrrrrauuuu, ja tam kocham swojego zwierzaka ;) lol
I nawet sama czasami do łózka go wciągam... 8)

Kinia - Ty się zastanów dziewczyno, bo może coś tracisz? ;) :P
Wiem co mówię, jak nocujemy u teściów to nad ranem budzimy się w łóżku z psem (bullterier) i kotem, a pościel ląduje w koszu z brudną bielizną.

Przytulać, miziać jak najbardziej, ale spać kategorycznie nie.
Ech, Kinia - nie o takie zwierzaki mi chodziło ;) :P
no o kota Ci chodziło :D kot jest i do tego 30 razy cięższy (zawsze kładzie się na moich nogach) pies, ale kłaków z jednego i drugiego tyle samo ;)

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 12:34
0

AGABORA, to zależy. Sama jak pisałam często wieszam pranie na balkonie, na suszarce stojącej. Ale nawet mimo to, że mamy balkon dość zabudowany, na czwartym piętrze, to raczej suszę tam większe rzeczy, typu ręczniki...

U mojej mamy na podwórzu wielu sąsiadów nie miało żadnych oporów przed wieszaniem włąśnie bielizny osobistej... :o

Bardzo mnie to frapowało w Portugalii, gdzie chyba szczególnie pilnie eksponowano swój stan posiadania:

http://www.fotosik.pl

Zdjęcie zrobione w Porto przy katedrze...

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 12:25
0

Ciuchów Młody ma dużo, więc wychodzi średnio 1-2 prania tyg. Najczęściej na poczatku tyg, ale z duza doza spontanicznosci ;) Białe i kolorowe osobno. I osobno rzeczy Młodego. Prasuję w całości tylko ciuszki dzieciece. Reszta wg zapotrzebowania. Niecierpie prasowac na zapas, bo i tak mi sie w szafie gniecie A.. mąz swoje rzeczy prasuje sam :D

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 12:20
0

Kinia napisał(a):Anirrak napisał(a):Kinia napisał(a):
cóż już tak mam, że nie toleruję zwierząt w łóżku
Offtopicznie :
Mrrrrauuuu, ja tam kocham swojego zwierzaka ;) lol
I nawet sama czasami do łózka go wciągam... 8)

Kinia - Ty się zastanów dziewczyno, bo może coś tracisz? ;) :P
Wiem co mówię, jak nocujemy u teściów to nad ranem budzimy się w łóżku z psem (bullterier) i kotem, a pościel ląduje w koszu z brudną bielizną.

Przytulać, miziać jak najbardziej, ale spać kategorycznie nie.
Ech, Kinia - nie o takie zwierzaki mi chodziło ;) :P

Odpowiedz
AGABORA 2009-02-16 o godz. 12:17
0

Mnie szczególnie urzekają przetarte skarpety, tudzież reformy damskie (męskie) mooocno nadgryzione zębem czasu ...mmm
Miałam ten widok całkiem niedawno -przechodzilam ulicami Saskiej Kępy z moja przyjaciółką i ona mi pokazała kamienicę ,w ktorej się wychowała ,na podwórku kamienicy stojącej nieopodal wisiały własnie sznury prania (dosc osobistych elementów garderoby,na dodatek wątpliwej urody i nieszczególnej jakości )
Czas się jakby zatrzymał ......mocno sie zatrzymał ;)

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 12:17
0

Co do kilometrów prania - to zawsze mnie fascynuje, w jakim stanie ze sznura zdejmują pranie moi sąsiedzi,
którzy maja tygodniowy cykl suszenia ;)
Wywieszają w sobotę zbierają w kolejną - a balkon od strony całkiem ruchliwej ulicy,
dla przykładu parapety muszę przecierac co dwa dni 8)

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 12:14
0

Anirrak napisał(a):Kinia napisał(a):
cóż już tak mam, że nie toleruję zwierząt w łóżku
Offtopicznie :
Mrrrrauuuu, ja tam kocham swojego zwierzaka ;) lol
I nawet sama czasami do łózka go wciągam... 8)

Kinia - Ty się zastanów dziewczyno, bo może coś tracisz? ;) :P
Wiem co mówię, jak nocujemy u teściów to nad ranem budzimy się w łóżku z psem (bullterier) i kotem, a pościel ląduje w koszu z brudną bielizną.

Przytulać, miziać jak najbardziej, ale spać kategorycznie nie.

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 12:10
0

Kinia napisał(a):
cóż już tak mam, że nie toleruję zwierząt w łóżku
Offtopicznie :
Mrrrrauuuu, ja tam kocham swojego zwierzaka ;) lol
I nawet sama czasami do łózka go wciągam... 8)

Kinia - Ty się zastanów dziewczyno, bo może coś tracisz? ;) :P

Odpowiedz
becja 2009-02-16 o godz. 12:09
0

Ja mam wokół takie swojskie klimaty obecnie
A kiedy wrowadzaliśmy się zimą podziwiając widoki nie przyszło mi do głowy, że przecież tu zawisną cudze ściery...

Odpowiedz
Mecdor 2009-02-16 o godz. 12:01
0

Agabora - nie znosze!

Nie rozumiem, jak można w mieście wieszac pranie na balkonie powyżej zasłoniętej częsci balkonu - tak wysoko. Ja wiem, że szybciej schnie (podobno, sama nigdy tam nie wieszalam), ale po prostu to sprawia, że cały blok tak "slumsowieje"... Poza tym po co osobiste rzeczy pokazywać ludziom do oglądania - br...

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 12:00
0

AGABORA napisał(a):Jak się zapatrujecie na widok "kilometrów" wiszącego prania na sznurach rozwieszonych np. między oknami ,tudzież zgrabnie przerzuconymi przez barierki balkonów
Mogę za pomocą ikonki ? :x

Odpowiedz
AGABORA 2009-02-16 o godz. 11:55
0

A ja mam takie pytanie nieco OT ,choć z tematem prania związane
Jak się zapatrujecie na widok "kilometrów" wiszącego prania na sznurach rozwieszonych np. między oknami ,tudzież zgrabnie przerzuconymi przez barierki balkonów
Bo o ile ma to swój niewątpliwy i przaśny urok na jakiejs "wsi zabitej dechami" , o tyle w centrum dużego miasta razi mnie to niezmiernie

Odpowiedz
becja 2009-02-16 o godz. 11:52
0

natalia25 napisał(a):U nas codziennie dwie pralki. W poniedziałek co 2 tyg piore 15 koszul i zawoże do prasowania. Jedna pralka białe, druga kolorowe. Ani rzeczy idą do suszarki, nasze to zależy, część do suszarki reszta suszy się na wieszakach. W piątek przychodzi pani do sprzątania i wszystko prasuje.W piątek zmienia też pościel, którą pierze i prasuje.
A obliczyłabyś mi ile to razem kosztuje? Tzn. suszarka, pani... ;) muszę pogadać z małżonkiem chyba.

U nas pranie codziennie, czasem co drugi dzień. Zazwyczaj jedno wyschnie, z suszarki na kupę i wstawiamy kolejne. A kupa rośnie i rośnie...

Adamo sobie rano losuje i prasuje koszulę, ja podobnie gdy trzeba się i córę odziać.

Odpowiedz
Mecdor 2009-02-16 o godz. 11:46
0

pralka chodzi codziennie albo co drugi dzień (dwie dorosłe osoby).

suszące się pranie jest, niestety, widokiem nagminnym.

prasowanie- br... zawsze podziwiałam kobiety prasujące "na zapas". Ja prasuję tylko to, co mam włożyć zaraz i robię to z dużym smutkiem :x

Odpowiedz
Zwykly-cud 2009-02-16 o godz. 11:46
0

Tak nawiasem- zaraz wstawiam pranie bo slonko niezle daje ;)

Odpowiedz
Zwykly-cud 2009-02-16 o godz. 11:45
0

Lillan napisał(a):ampa napisał(a):te środki ułatwiające prasowanie faktyczne je ułatwiją
A jakie to środki Ja oddam każde pieniądze za środek, który ułatwi mi prasowanie tych cholernych koszul ;)
Oj tak! mnie nic tak nie dobija jak prasowanie koszul i...fartuchow.
Reszty nie prasuje tylko strzepuje przed powieszeniem i troche rozciagam przy skladaniu.
A pranie robie az sie zbierze. I jak pogoda ladna. Srednio
raz w tygodniu, ale 2-3 prania.
Jeden z przyjemniejszych obowiazkowe domowych :D

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 11:44
0

Skrzacik napisał(a):i od ilości kocich kłaków
to zmienia postać rzeczy jakby mi kocie/psie kłaki zalegały w pościeli to musiałabym ją zmieniać codziennie cóż już tak mam, że nie toleruję zwierząt w łóżku

Odpowiedz
ampa 2009-02-16 o godz. 11:41
0

Lillan napisał(a):ampa napisał(a):te środki ułatwiające prasowanie faktyczne je ułatwiją
A jakie to środki Ja oddam każde pieniądze za środek, który ułatwi mi prasowanie tych cholernych koszul ;)
a w byle chemicznym można dostać,
ostatnio kupiłam w rossmanie za cztery złote, nazywa się Domol, niebieskie opakowanie.

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 11:39
0

U mnie pranie chodzi niemal codziennie.
Z tego powodu w nowym domu pralka nie będzie w łazience i kupujemy suszarkę kondensacyjną, bo nienawidzę widoku suszącego się prania. W naszym poprzednim mieszkaniu mieliśmy takową, a do dobrego człowiek się szybko przyzwyczaja. 8)

Pościel zmieniamy co tydzień/dwa (w zalezności od chciejstwa i od ilości kocich kłaków lol )

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 11:23
0

ampa napisał(a):te środki ułatwiające prasowanie faktyczne je ułatwiją
A jakie to środki Ja oddam każde pieniądze za środek, który ułatwi mi prasowanie tych cholernych koszul ;)

Odpowiedz
ampa 2009-02-16 o godz. 10:57
0

mój system: pełny kosz na bielizną więc piorę
osobnym tematem są rzeczy męża po treningu tu na bieżąco w opcji pralkowej sport,
prasowane jak musze bo prasowac nie cierpię i średnio mi to wychodzi chociaż te środki ułatwiające prasowanie faktyczne je ułatwiają,
uwielbiam firmę mojego męża co tydzień(poniedziałek) dostaje uprane i uprasowane koszule, polówki i spodnie

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 10:54
0

szacuneczek Agabora 8)

Nie cierpię prania w ręku, choć w przeciwieństwie do wielu moich znajomych są rzeczy, które często/tylko tak piorę (np. codziennie bieliznę osobistą).

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 10:51
0

Kinia napisał(a):właśnie chciałam zapytać na czym polega to uwielbienie prania ? lol
i czy tak samo to uwielbiacie jak musicie w ręku coś przeprać, albo musiałybyście na tarze ? lol
Pranie uwielbiam tylko i wyłącznie w pralce automatycznej, innej opcji w ogóle nie przewiduję ;)

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 10:48
0

Piore jak sie nazbiera - dotyczy to zarowno naszego prania jak i Oli (piore osobno). Potem zbiera mi sie kupa rzeczy do prasowania, ktora tak lezy i czeka, az sie doczekuje w koncu (w jakims nadludzkim przyplywie sil, bo nie cierpie prasowac, ale jeszcze bardziej nie cierpie gnieciuchow ;) )

Odpowiedz
ladybird7 2009-02-16 o godz. 10:45
0

u mnie pranie robi maz :lizak:

Odpowiedz
AGABORA 2009-02-16 o godz. 10:44
0

Kinia napisał(a): lol lol lol
właśnie chciałam zapytać na czym polega to uwielbienie prania ? lol
i czy tak samo to uwielbiacie jak musicie w ręku coś przeprać, albo musiałybyście na tarze ? lol
Kiniu ,ja własnie się chciałam rozpisac na temat tego mojego uwielbienia -w mojej poprzedniej wypowiedzi ,ale ponieważ pytanie czego innego dotyczyło ,oszczędziłam Wam swoich zwierzeń ;) lol
Ale skoro pytasz ...
Tak ,bez względu na możliwości technologiczne i ...inne ,prać uwielbiam
Napisałam przecież ,ze to moje małe zboczenie ;)
Jako ,ze jestem fanką białego koloru i większosc garderoby posiadam w tym własnie kolorze (na wyjazdach ) potrafię przyjść nad ranem z imprezy i po szybkim prysznicu namaczam w umywalce swoje szmatki a potem robie szybką przepierkę
Rano jak znalazł ,mam świeży ciuch 8)
Efektem tego ,jako jedyna ze znanych mi osób ,wracam z wszelkich wyjazdów z torbą pełną czystych ,świeżo upranych szmatek ,no a w trakcie pobytu "gdzieś tam..." mam ten komfort ,że jeśli mam ochotę załozyć cos ,co ,miałam kilka dni temu ,to po prostu wyciągam to np. z wieszaka czy z torby .....
czyste i pachnące lol

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 10:31
0

Silmarilla napisał(a):Przybijam piątkę! ;)

Samo pranie jest dla mnie czynnością neutralną, choć nie powiem - bardzo lubię pranie wysuszone na dworze - ma zawsze taki miły zapach. Strasznie się cieszę, ze nie musimy trzeć prania na tarach. Pralka automatyczna rulez! ;)
lol lol lol
właśnie chciałam zapytać na czym polega to uwielbienie prania ? lol
i czy tak samo to uwielbiacie jak musicie w ręku coś przeprać, albo musiałybyście na tarze ? lol

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 10:25
0

Przybijam piątkę! ;)

Samo pranie jest dla mnie czynnością neutralną, choć nie powiem - bardzo lubię pranie wysuszone na dworze - ma zawsze taki miły zapach. Strasznie się cieszę, ze nie musimy trzeć prania na tarach. Pralka automatyczna rulez! ;)

Odpowiedz
AGABORA 2009-02-16 o godz. 10:22
0

Silmarilla napisał(a):Piorę, kiedy się zbierze. Prasować nienawidzę... To chyba rodzinne... Ech... Podziwiam Was, bo mi się po prostu nie chce prasować na zapas...

A jeśli chodzi o pościel, to zmieniam co dwa, trzy tygodnie. Chyba że jest potzreba częściej.
Sil przybij piątkę (jeśli pozwolisz ;) ) to się z Tobą zgodzę ,w kazdym z tych punktów
Dodam ,ze prać uwielbiam ,mam jakieś takie "zboczenie"
Prasować natomiast nie cierpię

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 10:20
0

Madeleine napisał(a):Z ciekawości :) Czytałam kiedyś wątek na innym forum - nie wiem, chyba na gazecie.pl, i tam padały odpowiedzi od "co 3 dni" :o (w życiu nikt by mnie do tego nie zmusił, chyba że miałabym służącą do spraw pościelowych) do "raz na kilka miesięcy" :o,

nie mam ustalonej daty zmiany pościeli, ale tak ok. 1 - 1,5 miesiąca.
Częściej nie, gdyż:
- podobnie jak Ty nie posiadam na wyposażeniu Marysi, która prasowałaby mi co tydzień 2 zmiany (mamy z mężem każdy własny komplet coby sobie nie ściągać w nocy) pościeli, spania w nieuprasowanej sobie nie wyobrażam, a jakbym miała sama co tydzień prasować to :Hangman:
- myjemy się przed spaniem i przebieramy w czyściutkie pidżamki, więc po tygodniu moja pościel jest może już nie pierwszej świeżowści, ale bez przesady

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 10:19
0

Piorę, kiedy się zbierze. Prasować nienawidzę... To chyba rodzinne... Ech... Podziwiam Was, bo mi się po prostu nie chce prasować na zapas...

A jeśli chodzi o pościel, to zmieniam co dwa, trzy tygodnie. Chyba że jest potzreba częściej.

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 10:18
0

Piore jak sie uzbiera :) Pelny kosz na brudne rzeczy lub pusta szuflada z bielizna oznacza, ze nadszedl ten czas.
Zwykle dwa prania - biale i kolorowe. Czasem wiecej.

A susarka stoi sobie rozlozona w zaleznosci od mojego nastroju.
Czasem sprawdzam co godzine czy juz wyschlo a czasem potrafi do nastepnego prania postac.

Nie prasuje bo nie lubie ;) Czasem tylko letnie sukienki albo jakies bluzki.
Scierki, reczniki i posciel olewam. Bez prasowania tez mogą zyc.

Za niedlugo jednak troche mi sie wszystko pozmienia ;)

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 10:11
0

Z ciekawości :) Czytałam kiedyś wątek na innym forum - nie wiem, chyba na gazecie.pl, i tam padały odpowiedzi od "co 3 dni" :o (w życiu nikt by mnie do tego nie zmusił, chyba że miałabym służącą do spraw pościelowych) do "raz na kilka miesięcy" :o

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 10:05
0

Madeleine napisał(a):Kinia, a Wy jak często? To w ogóle pytanie na osobny wątek ;)
A czemu pytasz?

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 10:01
0

Kinia, a Wy jak często? To w ogóle pytanie na osobny wątek ;)

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 10:00
0

systemu brak - jak się nazbiera, to piorę. wychodzi coś koło 4 pralek/tydzień.

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 09:54
0

natalia25 napisał(a):W piątek zmienia też pościel, którą pierze i prasuje.
Naprawdę tak często zmieniasz pościel ?

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 09:52
0

Madeleine napisał(a):Kurczę, widzę, że dziecko generuje potwornie dużo brudnych rzeczy - patrz Natalia :o
Gwarantuję Ci, że mój mąż brudzi się bardziej niż dziecko :( i ciuchy jakby większe ma ;) , a pralka chodzi 2 razy w tygodniu (i tak wydaje mi się, że to dość często).

Prasować nie cierpię i o dziwo jedyne rzeczy, które prasuję bez zaciskania zębów to mężowskie koszule :o , ale już wszelakie T-shirty, spodnie przyprawiają mnie o ból głowy

Prasuję tylko wieczorem i to późnym, najczęściej przy "Magdzie M." lol

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 09:45
0

Kurczę, widzę, że dziecko generuje potwornie dużo brudnych rzeczy - patrz Natalia :o

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 09:40
0

Lubię robić pranie i pewnie dlatego włączam pralkę częściej niż trzeba ;) Piorę albo codziennie albo co drugi dzień, bez żadnego systemu. Jedyny mój zwyczaj to taki, że zawsze nastawiam krótkie programy, te dłuższe służą tylko do prania ręczników, ścierek i pościeli. Suszarka rozkładana stoi w łazience, a jeśli jest słonecznie to albo na balkonie, albo na tarasie. Mam lekkiego hopla na punkcie płynów do płukania (kupuję moje ulubione na allegro)- lubię jak po praniu ciuchy pachną płynem i świeżym powietrzem.
Prasuję na bieżąco i tylko to co konieczne (koszule męża są moim utrapieniem, czekam tylko aż i do nas zacznie przychodzić pani :D )

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 09:01
0

W lato i jak jest ciepło tak jak teraz piorę w soboty i to kilka pralek, mimo że limit na suszarce, to zanim nastepne wieszam zdąży mi już wyschnąć poprzednie. Jak już jest chłodniej to co 2-3 dni. Do prasowania weny twórczej nie mam i jakoś to prasowanie na bieżąco wychodzi a ostatnio to już kiepsko bo za długo nie mogę stać.

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 08:55
0

Średnio wychodzą mi 2-3 prania w tygoniu.
Najczęściej jednego dnia ;)

Systemu nie mam - a raczej jest to system pt. "Żono! Skarpetki mi wyszły" lol 8)

Odpowiedz
Gość 2009-02-16 o godz. 08:50
0

U mnie tez raczej spontan ;) Taki troche naciagany bo limitowany przez suszarke. Nie lubie suszyc prania w lazience, bo mamy prysznic w wannie i przeszkadzają mi ciuchy wiszące nad glową.
Piorę jak sie nazbiera. I wlasciwie moglabym prac co drugi dzien w takim tempie to sie zbiera. Nie puszczam raczej kilka pralek jednego dnia, bo suszarka starcza akurat na jedno pranie, co mnie wkurza niezwykle.

Po zdjeciu rzeczy lądują na starcie do prasowania. Tez limituję rzeczy, ktre na nią trafiają - i nie są to napewno scierki - zmieniam je nieraz po dwa razy dziennie, wiec nie nadazylabuym z prasowaniem ;)

Prasowania niecierpie wiec odwlekam jak sie da w efekcie stoje nad deską kilka godzin wsciekla jak nie wiem...nieraz uda sie wyręczyc mezem ;)

Odpowiedz
mokato 2009-02-16 o godz. 08:42
0

U nas pralka chodzi prawie codziennie. Mam jakąś obsesję na tym punkcie
Prasowanie zbieram i zbieram i zbieram aż się zbiorę żeby je wyprasować. Koniecznie wieczorem

Odpowiedz
Alla 2009-02-16 o godz. 08:23
0

Madeleine
niezły system ;)

ja robię pranie - jak się uzbiera. Wychodzi co 2-3 dni, czasem kilka prań w ciągu dnia. Limituje mnie miejsce na suszarce, która stoi na balkonie... i którą składam z rzadka. Jak zdejmuję, to staram się dzielić na to co do prasowania, a co od razu na półki. Zawsze do prasowania wychodzi mi za dużo. Ścierek kuchennych juz nie prasuję, tylko składam. Przekonałam sie do nieprasowania tego, co nie potrzeba. A nie potrzeba coraz więcej ;) Prasowanie to jest zajęcie u mnie na kilka godzin. Okazję mam rzadko. Muszę mieć wieczorem siłę, Tosia musi spać (inaczej ciągnie mi za kabel od żelazka) no i musi być ciekawy wieczór w TV.

Odpowiedz
agga73 2009-02-16 o godz. 08:21
0

ja piorę zwykle raz w tygodniu - w sobotę,
tyle pralek ile potrzeba i mam z głowy 8)

Odpowiedz
Liberales 2009-02-16 o godz. 08:15
0

Łomatko.....Mad niezła jesteś lol

U mnie to totalny spontan.....raczej robie pranie jak się zbierze....tylko ciuszki Julki piore regularnie....ale fakt że potem pralka chodzi cały dzień. A pranie wieszam w pralni, więc nie mam problemu z suszarką.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie