Quantcast
  • okcia81 odsłony: 19259

    Jak upewnić się, czy chcę mieć dziecko?

    Nie wiem czy był już gdzieś taki temat więc napiszę co mnie gnębi: otóż nie wiem czy chcę mieć dziecko, tzn. z jednej strony chciałabym mieć kogoś kogo mogłabym obdarzyć miłością, a z drugiej strony nie wiem czy by mnie to nie przerosło... Najpierw ciąża, duży brzuch, poród, karmienie, wstawanie w nocy i w ogóle to wszystko, to całe poświęcenie, nie wiem czy to dla mnie...:(Myślę nad tym coraz częściej... Ale najwięcej obaw mam dotyczących wychowania dzieciaka. Wczoraj odwiedziła nas 7 letnia córcia mojej koleżanki i była u nas jakieś 5 godzin. Finał był taki, że mała skakała nam po głowie, pies uciekł, a ja byłam taka wykończona, że odechciało mi się zupełnie dzieci. Jestem prawie pewna, że nad swoim też nie będę umiała "zapanować" i wlezie mi na głowę, co gorsze-może sobie zrobić krzywdę bo ja po prostu nie zdołam go upilnować. Smutno mi, bo nie wiem co robić...I chciałabym i się boję. Teraz zmieniam pracę, potem znów znajdzie się jakiś powód żeby odwlec decyzję o ciąży nawet gdybym się na nią zdecydowała, bo po prostu wciąż mi się będzie wydawać, że może będzie lepszy moment, że będę bardziej gotowa na dziecko. Tylko czy taki moment w ogóle nastąpi w moim życiu? Czy kiedyś tak zapragnę dziecka, że wszystkie moje dylematy pójdą w kąt? Czy któraś z was też może tak miała? A może ja w ogóle nie nadaję cię na matkę? Tak mi smutno...

    Odpowiedzi (21)
    Ostatnia odpowiedź: 2017-08-16, 14:05:18
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2009-04-17 o godz. 22:30
1

Olcia - doskonale cię rozumiem - ja bym mogła powiedzieć o sobie dokładnie to samo. Także w sumie ciesze się że się samo wzięło i przytrafiło, bo ja świadomej i odpowiedzialnej decyzji o posiadaniu dzecka chyba do 40 bym nie podjęła... lol

Odpowiedz
maggieP 2017-08-16 o godz. 14:05
0

Mam IDENTYCZNIE jak Ty i niemal każde słowo z Twojego listu i każda obawa, jest tez moja myślą...Patrzę teraz, że to stary wpis bo z 2009 roku, byc moze coś się u Ciebie zmieniło? Może masz już potomka/ potomna? ;-) Jeśli tak to gratuluję jego/jej i przełamania swoich obaw.Ja mimo 31 wiosen, nadal na rozdrożu : byc rodzicem/ nie być rodzicem..Czaem myślę, że chyba los powinien zadecydować za mnie :-P

Odpowiedz
Gość 2009-04-26 o godz. 08:46
0

Gabingo napisał(a):mam 30 lat, mialam, mam i bede miala watpliwosci czy dam rade, czy sprawdze sie jako mama, czy nie bede zalowac mimo to staramy sie juz poltora roku i watpliwosci nie ustaja, moze za duzo rozmyslam lol
ale lepiej myslec o przyszlosci, niz najpierw robic a potem myslec lol
moje watpliwosci minely od razu z chwila zobaczenia 2 kresek na tescie :love: jestem zakochana w tej ciazy i jestem bardzo pozytywnie nastawiona :love: :love: :love: racjonalne powatpiewania itp. na pewno sie pojawia z czasem jak brzuch bedzie rosl, ale w tej chwili jestem bardzo na TAK lol 8)

Odpowiedz
okcia81 2009-04-26 o godz. 04:50
0

przenoszę się na topic Czy decyzja o ciąży była dla was trudna
lol

Odpowiedz
Gość 2009-04-18 o godz. 00:28
0

Pamietam ze gdzies jest podobny temat, jak odnajde to wkleje.
Tutaj jest bardzo zblizony:
[url=http://forum.styl.fm/s2/viewtopic.php?t=2803]Czy decyzja o ciąży była dla was trudna?

Odpowiedz
Reklama
sylw 2009-04-17 o godz. 23:02
0

ja na początku małżeństwa też miałam dylematy typu kiedy, czy w ogóle, a czy dam radę...
minęły 4 latka i było jasne, że naszą miłością musimy i chcemy się dzielić z KIMŚ jeszcze :D
jak inne już osoby, wcale nie twierdzę, że było i jest łatwo - całą ciążę przeleżałam, poród pierwsze dni po porodzie :o i tylko chwilami :P ale teraz !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! nie wyobrażam sobie życia bez Małego :D
to wstawanie w nocy wcale a wcale takie straszne nie jest ;) pod koniec ciąży i tak się śmiga w nocką do WC bo pęcherz odmawia posłuszeństwa - to niezła zaprawa lol
te humorki maluszka do przeżycia, bo gdy się tylko uśmiechnie ... ODPŁYWAM
......................................
mogłabym zachwalać i odstraszać szczerością do bulu ale nie o to chodzi NAJWAżNIEJSZE TO CHYBA ZA DUżO NIE MYśLEć ;)
na pewno albo się z nienacka lol pojawi i z górki będzie, albo sami zapragniecie
TRZYMAM KCIUKI

Odpowiedz
Gość 2009-04-17 o godz. 22:05
0

Ech, jak ja bym chciała mieć tylko takie wątpliwości :(. Aż Wam zazdroszczę .

Odpowiedz
Gość 2009-04-17 o godz. 22:00
0

To ja też się przyznam, że nadal mam wątpliwości, czy to ten najwłaściwszy moment - niby się staraliśmy, ale tak naprawdę to wcale mi się nie śpieszyło Wiem, że nasze życie wywróci się do góry nogami totalnie i chyba to mnie najbardziej przeraża...

Odpowiedz
Gość 2009-04-17 o godz. 21:57
0

No to ja się mogę dopisać jako kolejny śpioch :) całą ciąże to bym najchetniej spała (wstawanie kolo poludnia bylo normą ;) )

Teraz nie mam już tak dobrze ;) Dzisiaj na przyklad czułam sie fatalnie i chcialam troszkę dłużej pospać, niestey mój synek zarzadzil pobudkę ;) Wstalam z łóżka troszkę wkurzona, ale jak się zaczął mój mały smyk do mnie uśmiechać i gugać, to od razu mi sie humor poprawił :)

Dziecko naprawdę wynagradza wszystkie niedogodności! I gdy już jest to sie nie zastanawiamy czy damy radę, bo radę musimy dać :)

Odpowiedz
Gość 2009-04-17 o godz. 04:33
0

okcia, jakbym to ja pisała :) łącznie z wizytą 7letniego dziecka ;)

Jakis czas temu oboje z mężem doszlismy do wniosku, że nigdy nie nadejdzie chwila, kiedy powiemy "juz czas", nie boimy się". Żałowac nie będzemy, bo chcemy. Więc przestaliśmy się zastanawiać. Za duzy wybór nie jest dobry ;)

Odpowiedz
Reklama
Gość 2009-04-15 o godz. 09:18
0

i mnie nachodza takie mysli niestety :-( :-(......
Mam juz 29 lat i kazdy mowi, ze pora najwyzsza na dziecko, ale my z mezem jakos chyba jeszcze nie czujemy tego :-(
Moze to z wygodnictwa?? Mamy swoje mieszkanie dobrze urzadzone, prace i wszystko, co potrzebne do zycia :) A o dziecku na razie jakos nie :-( Mam nadzieje, ze nam to przejdzie.
Boje sie tez tego, ze zaraz po urlopie macierzynskim bede musiala wrocic do pracy, a dziecko (malenstwo) bedzie podrzucane - raz do jednych rodzicow, raz do drugich, albo do zlobka :-(
I nieustanne mysli typu: czy wszystko jest dobrze, czy nie potzreba malenstwu w danej chwili czegos, czy nie placze itp itd :-(

Ogolnie rzecz biorac: boje sie, przerasta mnie to !!! :-(

Odpowiedz
Gość 2009-04-15 o godz. 09:14
0

Aoi napisał(a):Jestem potwornym śpiochem. W niedzielę śpię 12 godzin. Wystarczy, że w nocy choć raz się przebudzę, a cały następny dzień jestem niewyspana, skonana. I jak tu wyrobić przy dziecku?
Je również jestem potwornym śpiochem lol
Do pracy chodzę na 10, nie muszę więc wcześnie wstawać, a od połowy ciąży byłam na zowlnieniu i codziennie wstawałam rano koło godziny 13 i też mnie przerażało, że jeśli się porządnie nie wyśpię w nocy, następnego dnia będę nieprzytomna ;)

Coprawda mam dużo szczęścia, bo moje dziecko akurat w nocy pięknie śpi, ale o kilkunastu godzinach snu nie ma mowy ;) mo i codziennie punkt 6 pobudka ;)
Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu wcale nie czuję się zmęczona i paradoksalne, ale odkąd mam dziecko mam więcej czasu na wszystko. Nauczyłam się lepszej organizacji czasu :)

i wiem że czlowiek, mimo swoich licznych obaw, bardzo szybko przystosowuje sie do nowych sytuacji. Kiedy juz znajdziemy sie w tym "nowym" przestajemy sie zastanawiac, czy sobie damy radę, tylko dzialamy. Nie ma czasu na myslenie.

Nie twierdzę, że czasem nie jest ciążko, ale nie wyobrażam sobie już życia bez dziecka.

Odpowiedz
koka12 2009-04-15 o godz. 07:08
0

Okcia! Moi rodzice też się oficjalnie nie zdeklarowali,że będą mi pomagać. Mama nawet powiedziała, że nie ma cierpliwości do małych dzieci. Ale ja wiem swoje! Gdy tylko ujrzą swojego wnusia/wnusię to stopnieją wszelkie lody i przyjdzie taki czas, że nie będę mogła odpędzić się od "dziadków". Takie jest życie. Poza tym mam przyjaciółkę, która zaszła w ciąże z obcokrajowcem. Jej ojciec prawie wyrzucił ją z domu. Przez 9 miesięcy przeżywała koszmar w domu, który niebawem się skończył..... Pamiętam gdy ją odwiedziłam w szpitalu (po porodzie) była załamana - bo tata jej nie odwiedził. 2 miesiące później zobaczyłam ojca mojej przyjaciółki jak wędruje z wózeczkiem. Gdy podeszłam do niego się przywitać był bardzo szczęśliwy i dumny. Powiedział "zobacz jakiego mam WNUKA, jest bardzo do mnie podobny!!!!"(apropos - ja tam podobieństwa nie zauważyłam ;). Okciu nie martw się na zapas! Wszystko będzie ok i dasz sobie radę!

Odpowiedz
Gość 2009-04-15 o godz. 06:43
0

okcia - jestem paskudnym leniwcem, co lubi pospać i poleżeć. to raz.

do jednej rodziny mamy jakieś 350km, do drugiej ze 400km. to dwa.

dobrze jest, wiesz? czasami ciężko, ale i tak dobrze :D.

a praktycznych rzeczy przy maluchu - przebierania, kąpania etc - pewnie, że się na początku boisz, no ale jak musisz robić - to się uczysz i przyzwyczajasz błyskawicznie.

Odpowiedz
okcia81 2009-04-15 o godz. 06:38
0

koka12 napisał(a):jeśli ma się przy sobie kochającego partnera, wspaniałą rodzinę to można stawić czoła wszelkim przeciwnością losu
... no właśnie!Powiem szczerze, że męża mam cudownego, pomaga mi i kocha dzieci i wiem, że będzie mi pomagał, ale przecież gdy urodzi się już bobo to on będzie musiał też chodzić do pracy, a ja zostanę "sama" z dzieckiem. Piszę sama w cudzysłowiu bo na parterze mieszkają rodzice, ale wiem już że niestety nie będę mogła na nich w ogóle liczyć, bo już mi to powiedzieli, że im się już nie chce zajmować dziećmi... Więc nie będzie mi tak dobrze jak wszystkim moim koleżankom, które będąc w podobnej sytuacji mieszkaniowej mogą liczyć na pomoc rodziców... A jak wygląda to u was? Czy wiecie, że np. mama pomoże wykąpać dzidzię albo cokolwiek? Z góry wyjaśnię, że nie jestem delikatniutka i życie dało mi już nieźle popalić, a mimo tego przeraża mnie, że zostałabym z tym wszystkim nowym sama...

Odpowiedz
koka12 2009-04-15 o godz. 06:16
0

Jeśli chodzi o mnie dziewczyny to ja takiego dylematu nie mam. Pragnę mieć bobaska i wierzę, że dam sobie radę. Nie mam żadnych wątpliwości, co dotego, że spełnię się jako mama. Wiem, że życie to nie bajka, ale jeśli ma się przy sobie kochającego partnera, wspaniałą rodzinę to można stawić czoła wszelkim przeciwnością losu. W moim przypadku pragnienie dziecka jest tak silne, że wiem na 100%,że dam(y) sobie radę. Mówi się, że dzieci dziedziczą charakter po którymś z rodziców - ja do grzecznych dzieci się nie zaliczałam ;) i proszę! mama i tata dali sobie radę, chociaż ich sytuacja była o wiele gorsza niż teraz moja!

Odpowiedz
Gość 2009-04-15 o godz. 05:49
0

okcia81 napisał(a):Uff, dobrze, że jeszcze ktoś ma podobne dylematy i nie czuję się tak wyobcowana.
Gabingo -> życzę owocnych starań, a jak się już wam uda to podzielisz odczuciami na temat tych wszystkich dylematów?
pewnoe, ze Ci opowiem ;) na razie przeraza mnie ciaza, zle samopoczucie i wyglad slonia mam 160 cm i z pewnoscia nie bede zgrabnie wygladac jak mi 15-20 kg przybedzie

Odpowiedz
Gość 2009-04-15 o godz. 03:23
0

podobnie jak Gabingo miałam, mam i będę miała wątpliwości czy dam rade, czy będę dobrą matką. teraz jestem w 7 miesiącu ciąży i wątpliwości nie mijają.
wiem natomiast jedno- z całych sił będę sie starała dobrze wychować moje dziecko, być dla niego najlepszą matką pod słońcem. i chce wierzyć, że mi sie uda.

Odpowiedz
okcia81 2009-04-15 o godz. 02:36
0

Uff, dobrze, że jeszcze ktoś ma podobne dylematy i nie czuję się tak wyobcowana.
Gabingo -> życzę owocnych starań, a jak się już wam uda to podzielisz odczuciami na temat tych wszystkich dylematów?

Odpowiedz
Gość 2009-04-15 o godz. 01:16
0

mam 30 lat, mialam, mam i bede miala watpliwosci czy dam rade, czy sprawdze sie jako mama, czy nie bede zalowac mimo to staramy sie juz poltora roku i watpliwosci nie ustaja, moze za duzo rozmyslam lol
ale lepiej myslec o przyszlosci, niz najpierw robic a potem myslec lol

Odpowiedz
Aoi 2009-04-15 o godz. 00:48
0

Kurcze, to dla mnie też trudny temat.
Baaardzo chcę mieć dziecko. Jednak nadchodzą chwile zwątpienia, gdy odwiedzi nas moja bratanica. Co prawda dziecko jest aniołem, ale mimo tego ja po każdej takiej jej wizycie jestm wy-koń-czo-na. I wtedy mnie nachodzą wątpliwości. Czy będę miała siły aby w nocy wstawać? Czy będę miała wystarczająco cierpliwości do dziecka? I wiele innych takich myśli. Jestem potwornym śpiochem. W niedzielę śpię 12 godzin. Wystarczy, że w nocy choć raz się przebudzę, a cały następny dzień jestem niewyspana, skonana. I jak tu wyrobić przy dziecku?

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie