Quantcast
  • Gość odsłony: 1856

    Czy wszyscy wokół są alkoholikami?

    Od jakiegoś czasu myślę.Piwa skrzynkami do domu juz nie kupujemy, bo zwykle starczała nam na 2 dni. Ale jak mam na komputerze stworzyc coś strasznie nudnego i trudnego, to bez piwa nie zaczynam.Spotykamy się ze znajomymi. Na grillu, w knajpce, w domu. Spotkania są raczej rzadko (raz na kilka tygodni, czasem raz na 2 miesiące), ale jak są, to pijemy (damska część imprezy)wino.Ponad jedna butelka wina na głowę idzie - od jakiegoś roku.W tym samym czasie mężczyźni komsumują piwo i wódkę. Ilość od 4 do 10 piw + kieliszeczki.Jak idziemy na grzeczne odwiedziny typu 2+2, również bez alkoholu się nie pojawiamy. A goście przychodząc do nas zawsze ze sobą coś przynoszą.Mój M. ma pracę czasochłonną, "knajpianą". Często zaczyna pić piwo, wraca wtedy do domu taksówką, rano wstaje i idzie do roboty. Zdarza się, że wraca do domu koło północy (jak na niego, to bardzo wcześnie), ponieważ nie chce mu się spać, to zasiada przed telewizorem i wypija 2-4 piwa.Jeśli wyjeżdżamy na urlop ze znajomymi, to ... jak na urlopie. Skrzyneczka piwa jest ciągle pełna, dbają o to mężczyźni gorliwie zajmujący się zaopatrzeniem.Jeśli jedziemy sami, to od jakiegoś czasu nie pijemy. Ale z grupą - nie ma szans.Co jest grane???? Czy wszyscy wokół są alkoholikami? Czemu mam wrażenie, jakby zaczęło mnie niepokoić coś, co dla wszystkich jest normą????Bo po przejrzeniu informacji dostępnych w internecie diagnoza sama się nasuwa: wszyscy jestesmy uzależnieni!

    Odpowiedzi (19)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-08-29, 08:29:32
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2013-08-29 o godz. 08:29
0

Nie obrażam się :P
Sprzeczność widzę :) Ale też wiem, że nie muszę pić. Sprawdziłam, sprawdzam i będę sprawdzać. Wynik sprawdzania pozytywny. Wynik picia alkoholu w tym tygodniu-1 piwo, a dwie puszki, które stoją w lodówce, jeszcze pewnie postoją trochę...

Okazji do picia nie szukamy, raczej zaczęliśmy pracować nad tym by tych okazji, które same nas nieustannie bombardują, nie wykorzystywać. Niemniej jednak niepokoję się i to bardzo. Pal sześć znajomych, zrobią jak uważają. Niepokoję się o mojego mężczyznę, czy będzie w swych/naszych ustaleniach konsekwentny. Zobaczymy.... :|

Odpowiedz
Gość 2013-08-28 o godz. 17:52
0

irish_girl napisał(a):czemu mam wrażenie, jakby zaczęło mnie niepokoić coś, co dla wszystkich jest normą????
Irish nie obraź się ale to najwyższa pora żeby zaczęło Cię coś niepokoić.
Przede wszystkim z Twojego postu widać że szukacie okazji do wypicia, pijecie dużo.
Zdanie " Picie polubiłam, ale zupełnie go nie potrzebuję" jest niepokojące i zaprzeczasz temu już w pierszym poście cyt " Ale jak mam na komputerze stworzyc coś strasznie nudnego i trudnego, to bez piwa nie zaczynam. "

Odpowiedz
agga73 2013-08-28 o godz. 08:55
0

dzięki, rozwiało 8)

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2013-08-28 o godz. 08:36
0

http://www.alkoholizm.akcjasos.pl/133.php
moze troche pozwoli rowiaz watpliwosci :)

Odpowiedz
agga73 2013-08-28 o godz. 07:37
0

awangarda w stylu retro napisał(a):wg. terapeutow wypicie jednego piwa codziennie prowadzi do uzaleznienia. i bardzo szybko mozna stac sie alkoholikiem nawet o tym nie wiedzac.
awa, gdybym o tym nie wiedziała, mój spokój byłby niezmącony.

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-08-28 o godz. 06:33
0

Na pocieszenie dodam, że alkoholizm to kwestia genetycznych skłonnosci - raz. Dwa - 20% populacji moze się uzależnić. Czyli nie tak mało znowu...

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2013-08-28 o godz. 05:05
0

agga73 napisał(a):uwielbiamy oboje piwo, w zasadzie 1 lub góra 2 piwka wypijamy prawie codziennie wieczorkiem,
wg. terapeutow wypicie jednego piwa codziennie prowadzi do uzaleznienia. i bardzo szybko mozna stac sie alkoholikiem nawet o tym nie wiedzac.

Odpowiedz
Gość 2013-08-27 o godz. 16:35
0

Ano

Odpowiedz
Gość 2013-08-27 o godz. 16:12
0

irish_girl napisał(a): Kocham męskie podejście Póki się nie wali i nie pali, to jest wszystko cacy. A takie babskie lęki to po prostu babskie lęki są

Rozumiesz?
Rozumiem. I powiem, ze "meskie podejscie" Twojego meza nie napawa optymizmem.

Odpowiedz
Gość 2013-08-27 o godz. 16:02
0

Orestejo, tu nie chodzi o mnie. Tu chodzi o nas. O siebie akurat jestem spokojna. Późno zaczęłam pić alkohol, picie polubiłam, ale go zupełnie nie potrzebuję. I jestem na 100% pewna tego, co napisałam w poprzednim zdaniu.

Natomiast zupełnie nie jestem przekonana do "muszenia" mojego M. A trudno mężczyźnie mówić, że coś może być źle, jeśli...no właśnie, przecież nie ma problemu, pijemy, bo lubimy i w każdej chwili możemy przestać. Ale po co przestać, skoro normą wśród bliższych i dalszych znajomych jest picie alkoholu? Nie robimy niczego dziwnego, więc zapewne dramatyzuję.....

Kocham męskie podejście Póki się nie wali i nie pali, to jest wszystko cacy. A takie babskie lęki to po prostu babskie lęki są

Rozumiesz?

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-08-27 o godz. 15:37
0

irish_girl napisał(a): Efektem naszych wewnętrznych rozmów jest decyzja o niekupowaniu alkoholu do domu. U nas. Ale trudno zmieniać siebie, gdy wokół wszyscy są pijący.
To, ze wszyscy pija nie znaczy, ze Ty tez musisz.
Bez przesady.
To jest tylko i wylacznie kwestia wlasnych przekonan.

Odpowiedz
Gość 2013-08-27 o godz. 15:18
0

agga73 napisał(a):i też mnie to trochę niepokoi, mój P. mnie uspokaja, że do uzależnienia, to nam jeszcze daleko, bo pić nie musimy tylko lubimy po prostu.
ale nie wiem czy mu wierzyć
Mnie mój też uspokaja. Ale wcale uspokojona nie jestem. Bardziej...hm...czuję się dziwnie, że w całym "towarzystwie" nikt nic nie widzi. Że chłopcy się cieszą na (rzadkie, bo rzadkie) spotkania, bo będą mieli okazje się napić....Efektem naszych wewnętrznych rozmów jest decyzja o niekupowaniu alkoholu do domu. U nas. Ale trudno zmieniać siebie, gdy wokół wszyscy są pijący.

Mam wrażenie, że w oczach M. wychodzę na panikarę.

Odpowiedz
agga73 2013-08-27 o godz. 13:55
0

Madeleine napisał(a):agga73 napisał(a):i też mnie to trochę niepokoi, mój P. mnie uspokaja, że do uzależnienia, to nam jeszcze daleko, bo pić nie musimy tylko lubimy po prostu.
ale nie wiem czy mu wierzyć
Taaa... polecam dowolne forum o alkoholiźmie ;) Tam jest sporo na temat lubienia, nie muszenia.
boję się tam zaglądać ;)

żeby uściślić swoją wypowiedź dodam, że
- to że pijemy, nie znaczy że się notorycznie upijamy
- potrafimy się doskonale bawić bez alkoholu również

Odpowiedz
Gość 2013-08-27 o godz. 13:26
0

agga73 napisał(a):i też mnie to trochę niepokoi, mój P. mnie uspokaja, że do uzależnienia, to nam jeszcze daleko, bo pić nie musimy tylko lubimy po prostu.
ale nie wiem czy mu wierzyć
Taaa... polecam dowolne forum o alkoholiźmie ;) Tam jest sporo na temat lubienia, nie muszenia.
Swoją drogą w ostatnim newsweeku jest artykuł o pijących kobietach - i statystyki spożycia dla Wielkiej Brytanii są przerażające :o Przeciętna Brytyjka ma wypijać wg tych danych rocznie 108 litry alkoholu, z tego w wieku 18-24 203 litry (co daje 0,55 litra dziennie - czegokolwiek by to nie było).

Odpowiedz
Gość 2013-08-27 o godz. 13:22
0

irish_girl napisał(a): Bo po przejrzeniu informacji dostępnych w internecie diagnoza sama się nasuwa: wszyscy jestesmy uzależnieni!
Nie wszyscy, bez przesady ;)

Tylko niektorym trudno zrozumiec, ze alkohol nie jest potrzebny do tego by milo spedzic czas.
I czesto spotykam sie z opinia, ze impreza bez alkoholu - to zadna impreza.

Odpowiedz
Gość 2013-08-27 o godz. 13:21
0

No, niekonicznie. Ale możliwe, że na najlepszej drodze do tego.

Wszędzie się utarł ten zwyczaj picia. I jeśli wszyscy piją, to trudno się z niego wyłamać. A to niestety może doprowadzić w rezultacie do alkoholizmu - niekontrolowania chęci na alkohol. Uzależnić się można pijąc nawet niewielkie ilości dość regularnie.

Dlatego, trzeba sobie odpowiedzić na pytanie: czy ja MUSZĘ pić? Czy jeżeli nie piję to mi tego brakuje? Jeżeli odpowiedź szczera będzie twierdząca - to należy się nad tym poważnie zastanowić.

Odpowiedz
Gość 2013-08-27 o godz. 13:20
0

Nie wszyscy, nie wszyscy, ale więcej, niż się może wydawać przeciętnemu śmiertelnikowi, niewyczulonemu na takie niuanse.
W moim towarzystwie bliższym alkoholu raczej tyle nie ma - choć nie mówię, od czasu do czasu wypijemy winko czy dwa ;) . Natomiast mam znajomych, którzy spotykają się co tydzień i co tydzień upijają (z reguły do nieprzytomności) - i tak już dobrych kilka lat. Nie twierdzę, że są alkoholikami, ale na najlepszej drodze, żeby się nimi stać :|

Faktem jest, że same media lansują picie alkoholu jako coś trendy, dla zajęcia rąk. Rozmawiałam o tym kiedyś z teściami i oni zauważyli, że np. w rodzinnym serialu pt. "Rodzina zastępcza" absolutnie normalna jest sytuacja, kiedy ten i ów przychodzi do domu i dla odprężenia robi sobie drinka. Już nie mówię, że dzieci patrzą - ale to chyba nie jest standard w przeciętnej polskiej rodzinie? Nie weryfikowałam tego spostrzeżenia, tv nie oglądam - ale coś w tym jest. Czy chociażby literatura - np. cała Chmielewska czy, jak ostatnio zauważyłam, Szwaja - piwko, winko, wódeczka jest zupełnie w porządku (co szczególnie razi w przypadku tematyki dwóch książek, które zmęczyłam - jedna o powstawaniu rodzinnego domu dziecka, druga o ciąży głównej bohaterki - i jakoś z alkoholem obu jest po drodze). I nienaturalne to, i mało wiarygodne, i w gruncie rzeczy głupie, bo bez szkody dla akcji towarzystwo mogłoby pić herbatę i jeść ciastka ;)

Odpowiedz
Gość 2013-08-27 o godz. 13:17
0

My raczej z tych niepijących, więc po takiej ilości alkoholu pewnie byśmy skonali w męczarniach ;).

Codziennie pijemy tylko lampkę wina do obiadu, piwo najwyżej jedno, do grilla lub chipsów, najwyżej raz w miesiącu, ale zwykle dużo rzadziej. Czasem sok z żubrówką, ale zamiast wina, albo wieczorem, jeśli dzień był wykańczający, bo łatwiej zasnąć - a i to najwyżej jeden drink.

Rzadko chodzimy na "imprezy", a jeśli już, to wcale nie pijemy dużo więcej, niż zazwyczaj. Preferujemy raczej dobre wina w niedużych ilościach.

Dlatego jak porównuję do siebie, to wygląda niepokojąco, ale to w sumie trudno ocenić - równie dobrze można powiedzieć, że wszyscy są uzależnieni od kawy, bo piją codziennie, a ja najwyżej dwa razy w tygodniu jedną. ;)

Odpowiedz
agga73 2013-08-27 o godz. 13:11
0

to ja chyba też... i mój P.
nie pijemy może dużo, ale często.
uwielbiamy oboje piwo, w zasadzie 1 lub góra 2 piwka wypijamy prawie codziennie wieczorkiem,
na spotkaniach knajpianych (coraz rzadszych zresztą) oczywiście więcej (4-6),
imprezy domowe różnie: piwo albo wódka, dużo ale bardzo rzadko,
na wakacjach to właściwie piwo pijemy od rana...

i też mnie to trochę niepokoi, mój P. mnie uspokaja, że do uzależnienia, to nam jeszcze daleko, bo pić nie musimy tylko lubimy po prostu.
ale nie wiem czy mu wierzyć

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie