Styl.fm - Magazyn o modzie i urodzie

Zgłoś naruszenie


Proszę uzupełnić wszystkie pola.

Pytania » Czas wolny
  • Aoi 2009-07-20 o godz. 00:09, odsłony: 2574 0

    Mam ochotę wydrzeć się na męża + kawał na puentę

    Dział pomyje jest chyba najodpowiedniejszym działem na takie sprawy.
    I tu się wygadam. Bo kurna szlak mnie trafia już któryś dzień i mam ochotę wygarnąć to i owo mojemu mężowi. Coprawda jestem podkurwiona, bo mam okres, ale problem jak był tak jest.
    A co jest?
    Wkurwia mnie, gdy mój mąż mówi: "muszę nad tym pomyśleć", "zastanowię się", "zrobię to jutro", "pomyślimy o tym jutro".
    Bo:
    Teściowej trzeba zrobić mały remoncik w przedpokoju. Minimum remontowe to zedrzeć łuszczącą się farbę z sufity (bo jakiś kretym położył szkło płynne na sufit i teraz nic się tego nie trzyma), i pomalować sufit, ściany; Maximum remontowe: skuć sufit, rozwalić ściany i postawić je od nowa bo są cholernie krzywe, wstawić nowe drzwi, pomalować, położyć płytki na podłogę.

    Kurwa, nie wymagamy aby wszystko było zrobione na raz, ale aby przynajmniej ten potworny sufit pomalować. A on na to: "muszę nad tym pomyśleć". Kurwa, już tak myśli nad tym od roku. Na szczęście niedługo jedzie na konferencję, i chyba same (ja, teściowa i szwagierka) weźmiemy się za ten jebany przedpokój.

    Rozumię, pisał pracę doktorską. 3 lata . I szło mu jak krew z nosa! Pogoniło go, gdy rektor pogroził mu zwrotem wypłaconego stypendium doktoranckiego. I o dziwo, można było doktorat skończyć pisać w 2 tygodnie!

    Zwykle, gdy powie: "Muszę nad tym pomyśleć", to myśli baardzo intensywnie, tak bardzo że już zapomnił nad czym miał pomyśleć, i za parę dni muszę się dopytywać, czy już coś wymyślił. I znów słyszę " jutro sie nad tym zastanowię".

    Takim sposobem to do niczego się nie dojdzie.

    I teraz znów zajmuje się tysiącem innych rzeczy, a nie tym co potrzeba. A potrzeby są co buy nie mówić duże:
    1. Trzeba sądownie załatwić własność działki na której mamy się budować.
    2. Remont u teściowej (jego mamy). Nie stać nas na wynajęcie ekipy.
    3. pierdoły w domu, takie jak przykręcenie relingów w kuchni, pomalowanie drewnianych półek, i inne domowe pierdołki. W akcie wkurwienia, męskie prace robie sama. Już nie straszna mi wiertarka, poziomica, wyrzynarka i pilarka. Sztacham się rozpuszczalnikiem przy malowaniu desek i jest cool ;) .

    A on kurwa siedzi dniami i nocami przed komputerem, nic nie zrobi z własnej inicjatywy w domu. O wszystko muszę się dopraszać. Pozmywaj, posprzątaj, rozwieś pranie. Co nie znaczy, że ja tego nie robię. Czasem tylko przed wyjściem z domu nie zdążę tego i owego zrobić. Gdybym nie powiedziała, że pranie trzeba rozwiesić, to by zgniło w pralce.

    Jest wykładowcem na uczelni. Wakacje ma wolne. Ma kuuuupe czasu, a go marnotrawi na pierdoły. A ja już mam dosyć mówienia mu, co ma zrobić. A jakiś podział obowiązków musi być.
    Czy wasi faceci też nie mają wyobraźni co w domu trzeba robić?

    No i jestem podkurwiona na maxa, i mam ochotę mu to wszystko wygarnąć pełną gębą, bo zaraz nie wytrzymam. Ale nie chcę, bo kłótnią niczego nie zdziałam. A oczywiście, spokojna rozmowa działa - na 2 tygodnie!

    &*%^#$^&&&*(!

    I przypomina mi się zajebisty kawał. Jest w tym trochę racji...
    Syndrom napięcia przedmiesiączkowego...znakomite !!!

    Dlaczego nie należy denerwować kobiet przed okresem ???? :)

    Gość chciał rozweselić żonę przechodzącą właśnie TE DNI, zadając jej żartobliwie pytanie: Ile kobiet, ze stresem przedmiesiączkowym jest potrzebnych by wymienić przepaloną żarówkę?
    Odpowiedz żony brzmiała:
    - Jedna! Tylko jedna! A wiesz DLACZEGO? Ponieważ jest jeszcze ktoś w tym domu, kto wie JAK wymienić przepalona żarówkę!
    Wy, mężczyźni byście się nawet nie zorientowali, że jest PRZEPALONA! Siedzielibyście w ciemnościach TRZY DNI, zanim byscie zrozumieli, ze coś KURWA jest nie tak!
    A jeśli to już zrozumiecie, to nie jesteście wstanie znaleźć w domu zapasowej żarówki, pomimo tego, ze od 17 lat SA ZAWSZE w tej samej pierdolonej szafce! A jeżeli już stałby się CUD i w jakiś niewytłumaczalny sposób znajdziecie w końcu te pierdolone żarówki, to przez dwa jebane dni problemem nie do pokonania będzie POSTAWIENIE KRZESŁA pod zyrandolem i WYMIENIENIE tej PIERDOLONEJ ZARÓWKI.
    Kolejne DWA kurewskie dni zajmie wam ODSTAWIENIE tego jebanego KRZESŁA z powrotem na miejsce! A w miejscu gdzie stało i tak na podłodze zostanie pierdolony, PUSTY, ZGNIECIONY KARTONIK po wkręconej, nowej żarówce bo wy nigdy kurwa, ale to NIGDY NIE POTRAFICIE po sobie posprzątać! Gdyby nie my, to byście do usranej śmierci brnęli po pachy w śmieciach, i dopiero gdyby zginął wam PIERDOLONY PILOT OD TELEWIZORA, zatrudnilibyście pod hasłem: AKCJA RATUNKOWA całą pierdoloną armie do tego jebanego sprzątania!
    I TAK KURWA DO ZAJEBANIA, CAŁE ŻYCIE Z KRETYNAMI...

    I tu nastąpiła chwila ciszy po której mąż usłyszał:
    - Przepraszam kochanie, o co pytałeś?...

    Odpowiedzi (20) Kategoria: Czas wolny Ostatnia odpowiedź: 2009-07-28, 12:02:18 Tagi: , , , ,

Odpowiedz
Dodaj odpowiedź
Najnowsze / Najstarsze

Wybrana odpowiedź

Najwyżej ocenione odpowiedzi

Odpowiedzi

Gość 2009-07-20 o godz. 01:09 0

Aoi :usciski: .

Mój narzeczony też niczego w domu nie zrobi jak mu nie powiem. Na szczęście za długo nad tym nie myśli tylko jak mu każę to zrobi. No ale czasem bardzo się denerwuje lol . Ale wtedy ja też zaczynam się denerwować lol .
W sobotę przyjechał do Wawy jego ojciec z żoną i umówiliśmy się na wieczór. Wróciliśmy z całodziennych nauk przedmałżeńskich a w domu bajzel. Powiedziałam mu, że ma 2 zadania: pozmywać i odkurzyć. Jak pozmywał to się zapytał czy to odkurzenie jest konieczne teraz czy może być później bo przecież mecz jest. To mu grzecznie powiedziałam, że konieczne jest teraz bo ja czekam na odkurzoną podłogę żeby ją mopem przelecieć. No i odkurzył. I się położył lol . W przerwie meczu poprosiłam go żeby mi pomógł przenieść kanapę w inne miejsce (kupiliśmy niedawno stół i ta kanapa na środku pokoju zajmowała za dużo miejsca). Nawet nie wiesz jak się oburzył, że nie dość, że cały dzień spędził na naukach, co zrobił tylko dla mnie lol to teraz nie dam mu chwili spokoju lol . I po co w ogóle przenosić kanapę skoro stoi w dobrym miejscu. Powiedziałam mu żeby przestał jęczeć i gadać bzdury tylko niech się weźmie za przenoszenie kanapy lol . I stanęło na moim. Hehe.

Ja mam tak, że się nie denerwuję tym, że jemu się nie chce. Mówię co ma zrobić bo wiem, że sam na to nie wpadnie :o . No ale B. ostatecznie robi to o co go proszę. Może pogadaj na spokojnie ze swoim mężem. U mnie to pomogło.

Pozdrawiam serdecznie.

laureline 2009-07-20 o godz. 01:31 0

Aoi, ja wiem ze kłótnia niczego nie zdzialamuy (ale jednak ciupenkie chyba...) w kazdym razie mielsismy ten sam problem przez prawie dwa lata.... doiero jak wyjechalismy z Polski cos go nagle oswiecilo (ku mojemu wielkiemu zdziwieniu) odmienilo sie biedakowi i odkryl w sobie pasje majsterkowania - ku mojej ogromnej uciesze :D

wlasciwie skad zmiana, otoz:
- mial dosyc klotni o byle g i mojego burmuszenia, odburkiwania etc (czyli ciaglego stanu npr)
- mial dosyc niewypranej bielizny, ktora z premedytacja zostawialam w koszu....
- zaczelam robic porzadki tylko w swojej sferze - czyli poukladane moje ubrania - jego sterta w roznych miejscach na ziemi,lozku i fotelu
- zaczelam nareszcie glosno i stanowczym tonem - jak do psiaka wydawac grzeczne polecenia (zaczerpnelam z programu o sympatycznej treserce pupili)

zmiana mojego nastawienia
- zrob teraz to i owo, po czy obrot na piecie i ewakuacja co by nie widziec jego reakcji i zeby nie mial mozliwosci zaprotestowania, jesli protestuje - metoda burmuszenia i patrz punkty z bielizna

nie wiem czy to dobre metody, ale u mnie sie sprawdzily :)

Gość 2009-07-20 o godz. 01:47 0

Ech, mój wiecznie nie ma czasu na sprzątanie... Fakt, pracuje bardzo dużo i długo, ale wk....ć mnie już zaczyna ta cała sytuacja i to, że to ja wszystko sprzątam, zmywam i piorę. Ileśmy się już o to wykłócili... A półkę w kuchni to mi już wiesza od.. nawet nie pamietam od kiedy. Chyba sama będę musiała wiertarą 2 dziury wywiercić i ją zamocować... Strasznie pracochłonne i skomplikowane...

Aoi 2009-07-20 o godz. 02:32 0

Właśnie mąż przyszedł do mojej pracy.
Topię się w papierach bo za moment 20 (rozliczenie do US), a on się dziwi, że z nim nie rozmawiam .
Aż fuknęłam na niego. Ledwo nos wyścibię aby łyknąć zimną herbatę, a ten jeszcze na pogaduszki do mnie wpada. Nawet nie zapytał, czy zrobić mi coś do picia!

I co mnie jeszcze denerwuje.
Wracam do domu zwykle ok. 17:30. Skonana i głodna. I co? Myślicie że może obiad mam gotowy na stole skoro mąż siedzi w domu? Dupa.!!! Mąż siedzi w domu przed komputerem, na obiadki chodzi do dziadków o 13:00 i nie pomyśli, że ja głodna wrócę.
Więc gdy wracam skonana, staję do garów załamana i pytam: "zjesz coś?". Co słyszę? "Nie, nie jestem głodny, ale ugotuj dla siebie" . I mi ręce opadają. Aż mi sie wyć chce. Kurwa, dla siebie tylko będę brudzić gary i marnować gaz. A i tak mam dość tego jedzenia i wszystkiego naokoło!

Muszę jakąś startegię przyjąć.

Aoi 2009-07-20 o godz. 02:33 0

A jak dziś wrócę do domu, to powieższę te pieprzone relingi w kuchni!

WhiteRabbit 2009-07-20 o godz. 02:54 0

Ja ostatnio naprawiłam kran, obniżyłam łóżeczko dziecka i naprawiłam kłódkę

Oprócz tego oraz codziennego zwykłego sprzątania i zajmowania się dzieckiem, chodzę po mieszkaniu cały dzień i zbieram kubki, szklanki, talerzyki, papierki, rozrzucone skarpetki, wyciągnięte płyty (bo szukał filmu), myję talerzyk w zlewie, który łaskawie odniósł do kuchni... Długo by wymieniać.

A niedawno usłyszałam: "Pewnie! Lepiej na tyłku siedzieć!" 8)

Ostatnio właśnie na ten temat są u nas karczemne awantury. No sory, ale nikt mnie nie zatrudniał jako swoją sprzątaczkę. W dodatku bez pensji ;)

Aż dziw, że podchodzę do tego tak humorystycznie ;)

Aoi 2009-07-20 o godz. 03:06 0

WhiteRabbit napisał(a):Aż dziw, że podchodzę do tego tak humorystycznie ;)
Ale dzięki temu, że ty podchodzisz humorystycznie, to uśmiech pojawił się na mojej mordce :) . Dzięki!

A ja zamiast zajmować się porządnie księgowaniem, to rozmyślam, analizuję i łzy mi do oczu napływają.

Była u nas wczoraj bratanica. Kochane dziecko, ale też humorzaste (to u nas rodzinne?). Mąż oczywiście dzieckiem się nie zajmuje. Nie weźmie jej na ręce, nie poczyta jej z własnej inicjatywy, nie pobawi się. Dziecko same garnie się do niego. Ja przy niej dwoje się i troję: maluję, rysuję, lepimy z modeliny, z ciasta solnego, tańczymy, śpiewamy, bawimy się zabawkami, a przy tym gotuję, piekę, piorę, zmywam i sprzątam.
Wczoraj nie wytrzymałam, gdy dziecko strzeliło focha. Chciałam wlać w dupsko, ale zagryzłam zęby. Szmyrgnęłam tylko bluzeczką, której nie chciała założyć, bo jej się nie podobała, i zamknęłam się w łazience.
A co na to mąż? Że nie mam podejścia do dzieci, że nie tak trzeba się z nimi obchodzić.
KURWA, a co on cały dzień zrobił? Nawet nie wyszedł z nią na plac zabaw! Nic kurwa nie zrobił. Omijał szerokim łukiem, aby tylko dziecko go nie namierzyło i czegoś od niego nie chciało!

Ponisło mnie. Dziecku się oberwało. Teraz jestem na siebie wściekła, a jeszcze bardziej na męża. Ja nie chcę mieć z nim dziecka!!!

Gość 2009-07-20 o godz. 03:51 0

Idealny topic

Aoi napisał(a):
Czy wasi faceci też nie mają wyobraźni co w domu trzeba robić?

A pewnie, że nie mają...
Często na pytanie, dlaczego czegoś nie zrobił, słyszę.... bo nie kazałaś . Może być stos garów do zmywania, brudna podłoga - ale on sam z siebie tego nie posprząta...

Gość 2009-07-20 o godz. 07:31 0

Absolutnie nie maja.
Obecnie jestesmy na etapie wykonywania polecen. Moich.
Sam z siebie prania z pralki nie wyciagnie ale bez szemrania zrobi to zaraz gdy mu powiem, ze ma wyciagnac.
Jeszcze jakis czas temu odpowiadal "pozniej", "potem", "zaraz", "po filmie/meczu/wiadomosciach itp". Wiec jakis postep jest.

Rosalinda 2009-07-20 o godz. 09:32 0

ooo ten kawał to o mnie

Gość 2009-07-20 o godz. 10:33 0

Temat jak znalazl na dzisiaj

W ramach resocjalizacji meza obrzucilam go dzisiaj ziemniakami - zasadniczo dostalo mu sie za to samo, co Twojemu. O dziwo - pomoglo lol lol lol

Gość 2009-07-20 o godz. 19:16 0

hmmm.. to mój już przeszedł taki etap..
czasami niestety mówi, prosiłam go, żeby posprzątał, że "nie miał weny... "
mam ochotę go wtedy normalnie :axe: :axe: :axe:
ale ogólnie grzeczny jest, sprząta sam z siebie i dopomina się pochwalenia, zauważenia i wogóle.. ale czasami.. szkoda gadać..

Gość 2009-07-20 o godz. 20:09 0

ewasia napisał(a):Absolutnie nie maja.
Obecnie jestesmy na etapie wykonywania polecen. Moich.
Sam z siebie prania z pralki nie wyciagnie ale bez szemrania zrobi to zaraz gdy mu powiem, ze ma wyciagnac.
Jeszcze jakis czas temu odpowiadal "pozniej", "potem", "zaraz", "po filmie/meczu/wiadomosciach itp". Wiec jakis postep jest.

Zazdroszczę ... chciałabym przejść z mężem na wyższy poziom wtajemniczenia, ale ciągle słyszę "jutro"/ "w weekend"/"po meczu"

A puenta Aoi fenomenalna, choć nie zwalałabym jej na humory kobiet przed okresem, a raczej na męską bezradność i bezmyślność

Aoi 2009-07-20 o godz. 21:02 0

Mąż po wczorajszym moim fuczeniu trochę się postarał.
Zrobił sam zakupy, i pomógł mi gotować obiad.
Jednak o wyrzucenie śmieci i wywiercenie dziur w ścianie musiałam się dopraszać. Ale ogólnie nie było źle. Niestety wiele spraw zostało na "jutro" .

Gość 2009-07-20 o godz. 21:10 0

Jesssu balsam na moją duszę że nie tylko ja tak mam lol

Gość 2009-07-22 o godz. 21:34 0

A najgorsze jest u mnie to, że na koniec i tak ja jestem winna. Bo marudzę powtarzając w kółko: "zrobiłeś to i to?". Nie można ze mną wytrzymać...

Ale planuję zmienić taktykę. Nie będę marudzić znaczy powtarzać się, tylko zajmę się swoimi sprawami. Jak on ogranicza sie do minimum, to ja też. Tylko czy dom to wytrzyma ;)

Aoi 2009-07-22 o godz. 22:13 0

Od kilku miesięcy powtarzam "wytrzep dywan". Odpowiedź: "gorąco jest, wytrzepie jak się ochłodzi". No i ochłodziło się, a dywany dalej nie wytrzepana. Przepraszam, ale ja trzepać nie będę dywany 3x4 metry :x . Ciągle słyszę "jutro"!.

Bardzo nie lubię posługiwać się rozkazami. Nie znoszę mówić: "zrób to", "zrób tamto", "przynieś", "wynieś", ... Zresztą, sama chyba bym się wściekła, gdyby moja druga połówka tak się do mnie zwracała. Dlatego używam wielu zdrobnieć słodkich: "Skarbie, przynieś", "słonko, czy możesz odkurzyć". Przez zaciśniete zęby, rzęby, żby... :x Bo fuknąć czasem mam ochotę...

Gość 2009-07-23 o godz. 08:08 0

muszka napisał(a):A najgorsze jest u mnie to, że na koniec i tak ja jestem winna. Bo marudzę powtarzając w kółko: "zrobiłeś to i to?". Nie można ze mną wytrzymać...

Ale planuję zmienić taktykę. Nie będę marudzić znaczy powtarzać się, tylko zajmę się swoimi sprawami. Jak on ogranicza sie do minimum, to ja też. Tylko czy dom to wytrzyma ;)

To tak jak u mnie Z doświadczenia wiem że dom wytrzymuje taki eksperyment, ja nie wytrzymałam ;)

WhiteRabbit 2009-07-23 o godz. 08:33 0

muszka napisał(a):A najgorsze jest u mnie to, że na koniec i tak ja jestem winna. Bo marudzę powtarzając w kółko: "zrobiłeś to i to?". Nie można ze mną wytrzymać...
Taaa... Fragment wypowiedzi z ostatniego tygodnia, słowa R.: "Z tobą wytrzymać nie można, dlatego mnie całymi dniami w domu nie ma" (co jest prawdą - znika na całe dnie i tak to właśnie wytłumaczył )
muszka napisał(a):Ale planuję zmienić taktykę. Nie będę marudzić znaczy powtarzać się, tylko zajmę się swoimi sprawami. Jak on ogranicza sie do minimum, to ja też. Tylko czy dom to wytrzyma ;)
U nas to nie zdało egzaminu: kubek po jogurcie się zakurzył i z obrzydzenia musiałam go wyrzucić JA ;)
Moja taktyka jest inna. Będę tak długo marudzić, aż się nauczy. O dziwo od dwóch dni jest PRAWIE idealnie ;) Ciekawe jak to długo potrwa 8)

Adamowa 2009-07-28 o godz. 12:02 0

Mojego Kochanego także trzeba czasami prosić o coś wielokrotnie, ale nie krzyczę na Niego nigdy, nie wydaję Mu też rozkazów i staram się nie wpadać przez Jego "za chwilę" (czytaj: pół godziny, do godziny), "innym razem" (czytaj: bardzo odległa przyszłość) w nerwicę. Wiem, że jak fuknę, to strzeli foszka i zrobi to, co mu każę z minką, jakiej znieść nie mogę, aż skończy się na tym, że to JA będę miała wyrzuty sumienia, iż swymi pretensjami i wymaganiami zepsułam nam nastroje na co najmniej pół dnia, więc po prostu staram się być jak najbardziej cierpliwa i wyrozumiała 8) Podkręślając oczywiście, że "inna na moim miejscu" darłaby się Nań co chwilę (to tak żeby doceniał moją wyrozumiałość dla Niego ;) ) lol

Odpowiedz