Quantcast
  • Gość odsłony: 10995

    Czy warto wydawać duże ilości pieniędzy na budowę domu?

    Mąż mi uświadomił, że prawie wszystko, co wybrałam do naszych łazienek jest ponadprzeciętnie kosztowne:|Większość moich znajmoch na wieść, że na jeden kibelek wydaję ok. 1000 pln robi wielkie oczy i widzę, że uznają mnie za lekko nienormalną.Oczy jeszcze szerzej wychodzą im z orbit kiedy informuję, że na tę jakość i wzornictwo 1000 pln to tanio.Podobnie jest z umywalkami, kabinami prysznicowymi, wannami (choć akurat w tym wypadku wydaje mi się, że znalazłam coś normalnie niedrogiego ;) )Naprawdę, nie uwazam się za snobkę, która "wyżej sra niż dupę ma", tylko mi sie zwyczajnie nic tańszego nie podoba:|Przeszłam już etap urządzania domu za jak najmniejszą kasę. Da się, jasne. Ale ten dom (w założeniu) ma być już na stałe, więc chciałabym, żeby był odzwierciedleniem moich marzeń (choć w części). Nie będę miała długich dech na podłodze, bo za drogo, jak również baltu w kuchni z konglomeratu, drewnianych drzwi itp. itd. Ale drobiazgi typu kiblelk czy umywalka mają była ładne i idealne.Zwłaszcza, że ja jestem świernięta na punkcie detali. Także przysłowiowy kiblek musi spełniać kilka podstawowych zasad - bez miliona wgłębień/zgłębień/rowków/obłości, prosty, ale nie prostacki, przyjemny dla oka i idealnie pasujący do umywalki.Czyli coś takiego odpada na samym wstępie:Pewnie dlatego wybór glazury jest dla mnie koszmarem. Wymarzyłam sobie szary gres, który mi wykupili (na nowy trzeba czekać ok. 2 miesięcy), a teraz w panice latam po sklepach i usiłuję zmienić wizję.I w końcu chyba wyjdzie drożej niż miało być.A teraz poproszę o pocieszenie i zapewnienie, że nie jestem jedyna i, że warto. 8)lol

    Odpowiedzi (46)
    Ostatnia odpowiedź: 2009-07-31, 17:34:49
    Kategoria: Dom i Wnętrza
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2009-07-31 o godz. 17:34
0

Natalia, czy rzeczywiście wszędzie mają takie same ceny? Spierałabym się. Sprawdź choćby u naszych zachodnich i południowych sąsiadów. Niekiedy różnice są znaczące, a w przypadku Stanów wręcz kolosalne. Ostatnio znaleźliśmy kilka rzeczy, które nas interesują, bądź mojego męża. W większości przypadków ceny były niższe o... połowę. Zatem nawet łącznie z cłem wyjdzie taniej . Samej mnie zdarza się zauważyć różnice cenowe nawet w sklepach firmowych danych firm w różnych miejscach, na niekorzyść dla Polski. Nawet w porównaniu z Czechami wypadamy gorzej pod tym względem. Dlaczego u nas zawyżają i zdzierają? Nie wiem. Ponadto każdy sklep ma swoją marżę, nawet jeżeli jest firmowy i z tej choćby przyczyny mogą być różnice. Tak więc, niekiedy naprawdę warto poszukać czegoś poza naszym miejscem zamieszkania.

Odpowiedz
Gość 2009-07-31 o godz. 16:47
0

ks222 napisał(a):mam pytanie wiec co do tej ceramiki - niestety ale 3 tys za umywalke nie jestem w stanie zaplacic - moze polecicie cos fajnego i tanszego? a co myslicie o kole? maja teraz dodatkwo powlokę reflex? czy któraś z was już to ma?
Ja tam mam zwykłą umywalkę podblatową Roca bez żadnej powłoki i też jest ok (a kosztowała jakieś 300 pln).

Rodzice mają Vileroy&Bocha z powłoką i różnicę na plus, owszem, widać. Z tym, że nie płacili za nie takich sum, o jakich pisze Natalia (x lat temu w okolicach Wałbrzycha nikt nie słyszał o takich atrakcjach ani firmach i musieli sobie indywidualnie zaimportować armaturę z Niemiec lol A tam, jak wiadomo, V&B jest spooooro tańszy).

Odpowiedz
Gość 2009-07-31 o godz. 04:58
0

Przyznam szczerze, że szokują mnie nieco ceny o jakich tu piszecie ( czyżby różnice cen w Warszawie a na Śląsku były aż tak znaczne) ale oczywiście jeśli są pieniążki to warto kupowac dobre jakościowo produkty, szczególnie te które mają nam długo służyć :)

Odpowiedz
Gość 2009-07-31 o godz. 03:44
0

Kupiłam kafle, kupiłam kafle, lalalalalalala...
Tak się cieszę, że aż dam linka, a co !!! 8)

http://forum.styl.fm/s2/viewtopic.php?p=758457#758457

Odpowiedz
Gość 2009-07-31 o godz. 03:20
0

Mecdor napisał(a):Ja np. kupiłam lity jesion.
Skrzaciku, gdzie?

Ja też chcę w swoim zrobić lity jesion w cegiełkę na skos i szukam ofert.

Może być na priva.
W sklepie Drew Color.
http://www.drew.pl/

Odpowiedz
Reklama
ks222 2009-07-30 o godz. 22:47
0

Kinia napisał(a):Madeleine napisał(a):To nie jest tylko kwestia czasu, ile trzeba myć kibel czy umywalkę, ale też wrażenia estyetyuczmego - na powłoce odbijającej brud po prostu nie chwyta i ceramika w ogóle nie robi się taka matowa (w wynajmowanym mieszkaniu mieliśmy taniutką umywalkę, którą właściwie codziennie trzeba było myć, bo wiecznie była matowa od mydła i innych środków. Teraz sprzątam zdecydowanie rzadziej i umywalka błyszczy się zawsze).
no proszę człowiek się całe życie uczy :o :D

W przyszłości, w moim wymarzonym domku wezmę Wasze rady pod uwagę, tymczasem nie zostaje mi nic innego jak szorowanie tych zmatowień :x
faktycznie sie uczy - ja gdybym nie czytala tego wątku to w lesie byalbym daleko :)
mam pytanie wiec co do tej ceramiki - niestety ale 3 tys za umywalke nie jestem w stanie zaplacic - moze polecicie cos fajnego i tanszego? a co myslicie o kole? maja teraz dodatkwo powlokę reflex? czy któraś z was już to ma?
nie mam doswiadczenia w tej kwestii - mieszkalam albo w akademiku a potem w starych mieszkaniach gdzie ceramika miala najmniej lat 20 :)

Odpowiedz
Gość 2009-07-30 o godz. 20:06
0

m0niak napisał(a): gdzieś trzeba było ciąć koszty no i padło na ceramikę.
To chyba sluszny wybor, bo ceramike znacznie latwiej wymienic niz kafelki, podloge itp. ;)

Odpowiedz
Gość 2009-07-30 o godz. 19:58
0

Ja jestem gotowa zapłacić więcej za to co mi się bardzo podoba od tego co mi się tylko podoba. Nie uważam tego za snobizm. Nasze mieszkanie robilismy z B. dla nas i woleliśmy wydać więcej kasy na niektóre rzeczy, choć przez to nie mamy na razie innych. Uparliśmy się na podłogę z sucupiry i choć rodzice uważali, że jest za droga to teraz jak nas odwiedzają to tak samo jak my nadal się nią zachwycają lol .
Niestety nie zarabiamy kokosów i nie stać nas na wszystko co nam się podoba ale moim zdaniem warto wydać pieniądze na lepsze, ładniesze czy po prostu zachciankowe przedmioty. Lubię ładne wnętrza, zwracam uwagę na szczegóły i wolę nie kupić sobie kolejnej pary spodni ale za to dołożyć do droższego stołu czy baterii w łazience (jak skończymy urządzać mieszkanie to pewnie priorytety mi się zmienią lol ).
Oczywiście wszystko w miarę możliwości - nie kupiłam gresu do łazienki i wc po 300zł bo po pierwsze mnie nie stać a po drugie szkoda by mi było tyle wydać ale za to dołożyłam do drzwi, których szukałam chyba miesiąc.
Także Skrzacik popieram Cię, kupuj to co Ci się podoba :D .

Odpowiedz
m0niak 2009-07-30 o godz. 19:46
0

Zauważyłam, że u nas też z wiekiem zmienia się punkt widzenia na ceny i teraz trudno nam zakcceptować zejście poniżej pewnego poziomu, przy poprzedniej łazience glazura za 70zł wydawała nam się już droga, a teraz juz nawet nie bralismy jej pod uwagę, zreszta to akurat wynik wizyty w zakładzie kamieniarskim, gdzie m2 trawertynu do łazienki można nabyc za jedyne 800zł, więc potem wszystkie inne ceny nagle stają się przystępne.
Nie wyobrażam sobie teraz położenia paneli na podłogę, czy drzwi z marketu, nawet jeśli mamy świadomość, że nie pomieszkamy w tym mieszkaniu zbyt długo.

Na szczęście podpasowała mi ceramika z koła, chociaż czasem pukam się w czoło jak pomyśle o stosunku cen np gresu przy którym zaszaleliśmy do umywalki za 600 zł czy wanny za 500 ha ha ;), gdzieś trzeba było ciąć koszty no i padło na ceramikę. Seria quattro narazie odpowiada moim gustom, więc nie czuję, żeby to był gwałt na mojej wizji łazienki. A co do mycia to jak będę przegrywać z brudem to bez żalu wymienie na "inny model" (tylko na kafelki będe skazana na dłużej).

Odpowiedz
Gość 2009-07-30 o godz. 18:05
0

Madeleine napisał(a):To nie jest tylko kwestia czasu, ile trzeba myć kibel czy umywalkę, ale też wrażenia estyetyuczmego - na powłoce odbijającej brud po prostu nie chwyta i ceramika w ogóle nie robi się taka matowa (w wynajmowanym mieszkaniu mieliśmy taniutką umywalkę, którą właściwie codziennie trzeba było myć, bo wiecznie była matowa od mydła i innych środków. Teraz sprzątam zdecydowanie rzadziej i umywalka błyszczy się zawsze).
no proszę człowiek się całe życie uczy :o :D

W przyszłości, w moim wymarzonym domku wezmę Wasze rady pod uwagę, tymczasem nie zostaje mi nic innego jak szorowanie tych zmatowień :x

Odpowiedz
Reklama
Gość 2009-07-30 o godz. 17:29
0

To nie jest tylko kwestia czasu, ile trzeba myć kibel czy umywalkę, ale też wrażenia estyetyuczmego - na powłoce odbijającej brud po prostu nie chwyta i ceramika w ogóle nie robi się taka matowa (w wynajmowanym mieszkaniu mieliśmy taniutką umywalkę, którą właściwie codziennie trzeba było myć, bo wiecznie była matowa od mydła i innych środków. Teraz sprzątam zdecydowanie rzadziej i umywalka błyszczy się zawsze).

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-07-30 o godz. 16:25
0

Skrzacik napisał(a):awangarda w stylu retro napisał(a):
spod sosonowy, a tylko wierzchnia warstewka z drewna.
i tu sie nie dam przekonac, ze to sie nie zedrze za jakis czas przy intesyywnym uztkowaniu.
Ale to, oczym mówisz to tzw. finish parkiet, który nie ma zbyt wiele wspólnego z normalnym parkietem.
Można kupić lity dąb, jesion czy inne drewno. Ja np. kupiłam lity jesion. 8)
za lity dab badz jesion to moge duzo zaplacic.
za finish parkiet nigdy w zyciu 8)

Odpowiedz
Mecdor 2009-07-30 o godz. 16:15
0

Ja np. kupiłam lity jesion.
Skrzaciku, gdzie?

Ja też chcę w swoim zrobić lity jesion w cegiełkę na skos i szukam ofert.

Może być na priva.

Odpowiedz
Gość 2009-07-30 o godz. 16:07
0

Skrzacik napisał(a):awangarda w stylu retro napisał(a):
spod sosonowy, a tylko wierzchnia warstewka z drewna.
i tu sie nie dam przekonac, ze to sie nie zedrze za jakis czas przy intesyywnym uztkowaniu.
Ale to, oczym mówisz to tzw. finish parkiet, który nie ma zbyt wiele wspólnego z normalnym parkietem.
Można kupić lity dąb, jesion czy inne drewno. Ja np. kupiłam lity jesion. 8)
snobki jedne ;) 8)
ja mam deskę barlinecką, ale zawsze to lepsze niż "plasticzane" panele ;)
Poza tym mieszkanie nie jest dożywotnie, więc inaczej się podchodzi do urządzania takiego wnętrza - musi być fajnie i porządnie, ale niekoniecznie najwyszej jakości, bo musiałabym zastosować snobistyczne podejście "zastaw się, a postaw się" ;)

natalia pewnie masz rację co do tego Koła, choć mi czyszczenie kibelka nie zajmuje tak wiele czasu, a że robię to w miarę systematycznie to raczej nie zarośnie ;)
no chyba że wymyśliliby samoczyszczące sanitariaty to się wtedy zastanowię nad wymianą ;)

Odpowiedz
Gość 2009-07-30 o godz. 05:06
0

natalia25 napisał(a):Awa, ale Ty mówisz o panelach, albo finisch parkietach a nie prawdziwym drewnie.
.. albo innymi słowy tzw. podłogi warstwowe ;).

Odpowiedz
Gość 2009-07-30 o godz. 05:05
0

Fajny watek, normalnie Wam zazdroszcze, bo ja sie totalnie nie znam na pieknych przedmiotach i wnetrzach i z reguly kupuje byle co - nawet nie mam niczego wymarzonego, nie mam wizji

Odpowiedz
Gość 2009-07-30 o godz. 05:02
0

no tos mnie natalia uspokoila :D czyli moge dalej glosic potege polskiego parkietu :D

Odpowiedz
Gość 2009-07-30 o godz. 04:28
0

awangarda w stylu retro napisał(a):
spod sosonowy, a tylko wierzchnia warstewka z drewna.
i tu sie nie dam przekonac, ze to sie nie zedrze za jakis czas przy intesyywnym uztkowaniu.
Ale to, oczym mówisz to tzw. finish parkiet, który nie ma zbyt wiele wspólnego z normalnym parkietem.
Można kupić lity dąb, jesion czy inne drewno. Ja np. kupiłam lity jesion. 8)

Odpowiedz
Gość 2009-07-30 o godz. 04:14
0

awangarda w stylu retro napisał(a):spod sosonowy, a tylko wierzchnia warstewka z drewna.
i tu sie nie dam przekonac, ze to sie nie zedrze za jakis czas przy intesyywnym uztkowaniu.
eh, awa widzisz, ja jestem stara, "za moich czasow" ;) parkiet, to byl parkiet - solidna deska okolo 2cm glebokosci, a nie mieszanki badziewiowo-jakies. jesli w Polsce sa klopoty z prawdziwa klepka, to proponuje maly wypadzik do Bulgarii, tam maja cudna klepke - 100% debowa czy 100% jesionowa ;)

i to by bylo tyle w kwestii niezgadzania sie, na laczenia sosnowe tez bym nie poszla w zadnym wypadku. dlatego mowilam o cyklinowaniu. przeciez tego klejonego nie dsa sie cyklinowac.

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-07-30 o godz. 03:53
0

i chcilabym wyjasnic, ze ja jestem snobka wielkiej klasy, ale akurat
wyposazenie wnetrz mnie nie kreci, az tak bardzo ;)

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-07-30 o godz. 03:51
0

K2 napisał(a):awangarda w stylu retro napisał(a):K2 napisał(a):aaaa no i nie wyborazam sobie wywalic np: strasznej ilosic pieniedzy na podlogi wiedzac, ze bede miec dom pelen zwierzta Wink
a ja wprost odwrotnie. bedzie pelno zwierza, wiec podloga musi wytrzymac wszystko, najwyzej bedzie sie ja lakierowac co 10 lat :D na szcezscie kupilam dom z "podlogami" :D
ale K2 idac tym tropem drewniana Ci nie wytrzyma dlugo :) w dobrym stanie poniewaz jest miekka i widac kazde zarysowanie.

dlatego ja najchetniej strzelilabym kafle na podlodze bo wiem, ze mnie rysy na podlodze denerwuja :)

albo bede im pazurki przycinac lol
awa, w koncu sie doczekalysmy momentu kiedy sie zupelnie ze soba nie zgadzamy :D nie wiem, mozeby to jakos opic :D:D:D .
ja proponuje gin z tonikiem w duzej ilosci :love:

aczkolwiek niestety nie niezgadzamy sie w pelni :( ;)

dab to dab.
to akurat slowa nie dam powiedziec, ale stary dab.
a nie to co teraz oferuja w sklepach.
spod sosonowy, a tylko wierzchnia warstewka z drewna.
i tu sie nie dam przekonac, ze to sie nie zedrze za jakis czas przy intesyywnym uztkowaniu.

Odpowiedz
Gość 2009-07-30 o godz. 03:15
0

awangarda w stylu retro napisał(a):K2 napisał(a):aaaa no i nie wyborazam sobie wywalic np: strasznej ilosic pieniedzy na podlogi wiedzac, ze bede miec dom pelen zwierzta Wink
a ja wprost odwrotnie. bedzie pelno zwierza, wiec podloga musi wytrzymac wszystko, najwyzej bedzie sie ja lakierowac co 10 lat :D na szcezscie kupilam dom z "podlogami" :D
ale K2 idac tym tropem drewniana Ci nie wytrzyma dlugo :) w dobrym stanie poniewaz jest miekka i widac kazde zarysowanie.

dlatego ja najchetniej strzelilabym kafle na podlodze bo wiem, ze mnie rysy na podlodze denerwuja :)

albo bede im pazurki przycinac lol
awa, w koncu sie doczekalysmy momentu kiedy sie zupelnie ze soba nie zgadzamy :D nie wiem, mozeby to jakos opic :D:D:D ale wracajac do tematu. w Wawie sama kupilam i ekhem... polozylam parkiet debowy w calej chalupie za wyjatkiem jednego pokoju. nawet do siebie do pokoju wzielam II klase, bo ja akurat seki lubie, a ta II klasa i tak bezsekowa prawie byla. dalam do cyklinownia. we wszystkich pomieszczeniach poza przedpokojem podloga nie jest lakierowana, tylko machnieta pokostem - jesli dobrze pamietam - i potem pastowana i pastowana i pastowana. na przedpokoju mam super duper twardy lakier przemyslowy. klepke kladlam jakies 14 lat temu, przezyla moje szpilki codzienne, 2 psy, "otwarty dom" i moja mala. mama postanowila w tym roku "odswiezyc" podloge, bo lakier sie pozdzieral przy drzwiach wejsciowych i przy WC (to jest mniejsce gdzie jest najwiekszy ruch u mamy w mieszkaniu, bo laczy sie ten kawalek korytarza z lazienka i kuchnia). zrobila tylko kawalki gdzie lakier zlazl, sladu nie widac, a tez sama robila. i po tym nikt mnie nie przekona, ze jest cos lepszego niz dab, ktory z wiekiem tylko sie lepszy robi.

Odpowiedz
Mecdor 2009-07-29 o godz. 22:37
0

Skrzacik napisał(a):
A ten kibelek, to Duravit Starck III.
Jest prześliczny. Będę taki miała w u siebie. Philip Starck to geniusz.

Odpowiedz
Gość 2009-07-29 o godz. 22:22
0

Zgadzam się, że na podłodze nie mo co oszczędzać. Ja w sumie nie oszczędzam ;) , bo nie kupuję plastikowych paneli, ale porządne twarde drewno.
Podobnie na drzwiach. Ale miałam to szczęście, że znalazłam takie, które wygladają świetnie i są niedrogie. 8)
Natomiast jeśli chodzi i kibelki, to ja zwracam na to dużą uwagę. I nie dlatego nie kupuję KOŁA, że to KOŁO, ale dlatego, że z płytkich ładanych kibelków tam nie ma żadnych.

A ten kibelek, to Duravit Starck III.

Odpowiedz
Gość 2009-07-29 o godz. 18:34
0

Skrzaciku, jesli te drogie porzedmioty sprawia, ze bedziesz sie czula w swoim domu lepiej, to nie zastanawiaj sie- kupuj!

Ja tez lubie piekne, rewelacyjne jakosciowo rzeczy (bo kto nie lubi?), ale moj rozsadek powstrzymywal mnie przed wzieciem kredytu na designerska miske sedesowa, ktora za 3 lata z pewnoscia mi sie znudzi, bo w sklepach beda juz inne, bardziej designerskie i trendy ;) Tylko ze ja nie czuje sie nieszczesliwa na widok kibelka z cersanitu czy baterii za "jedyne" 220zl i "jedynie" firmy Grohe (nie HansGrohe) 8)

Odpowiedz
Gość 2009-07-29 o godz. 18:23
0

Mecdor napisał(a):mimo programowej "taniości" rozwiązań nie potafiłam zejść poniżej pewnego poziomu akceptacji.
i w tym właśnie sztuka :D też staraliśmy się podchodzić rozsądnie finansowo (choć kilka razy nas poniosło ;) ), ale nie poniżej pewnego poziomu wyposażenia z/w którym nie moglibyśmy mieszkać ;)

Odpowiedz
Mecdor 2009-07-29 o godz. 18:07
0

Skrzacik, ten kibelek to Duravit Starck? Szaleje ;) na punkcie takiego!!! I też jestem pasjonatką ładnych misek, umywalek itp. Nie wydaje mi się, że się nie zwraca na nie uwagi - ja zwracam!

Odnośnie "snobizmu" meblowo-wnętrzarskiego - hm... każdy kupuje to, co mu się podoba i na co go stać. Ja uważam, że nie ma sensu się męczyć, patrząc na rzeczy, których główną zaletą jest ich cena. Co nie oznacza, że można "trafić" rzeczy tanich a dobrych.

Swoje obecne malutkie mieszkanie urządzałam raczej tanio - ale po 5 latach nadal mi się ono podoba (nie podoba mi się jego metraż :x ). Jest to efekt tego, że mimo programowej "taniości" rozwiązań nie potafiłam zejść poniżej pewnego poziomu akceptacji.

Odpowiedz
Gość 2009-07-29 o godz. 17:16
0

Cóż ja podobnie jak Silmarilla uważam, że są rzeczy z których zakupem poczekać nie można, a w związku z brakiem kasy trzeba zrezygnować z marzeń i pójść na kompromisy.

W odróżnieniu od Skrzacika natomiast jestem w stanie zrezygnować z super-hiper kibelka ;) (takie Koło mnie w zupełności satysfakcjonuje), ale kupić droższe drzwi, czy podłogi, bo wiem, że to w dużej mierze decyduja o wyglądzie wnętrz.
Jestem jednak w stanie zrozumieć, że każdy ma inną wizję i co dla jednego jest zbędnym luksusem (nawet jeżeli mógłby sobie na to pozwolić) to dla innego może być niezbędnym elementem funkcjonowania (wcale nie wynikającym ze snobizmu). ;)

A i jeszcze jedno. Wybierając sypialnię marzyłam o takiej pięknej, drewnianej w stylu kolonialnym, ale gryzłam się z ceną jaką miałabym za nią zapłacić + jej wyglądem w dwupokojowym mieszkaniu.
Ostatecznie kupiłam sypialnie w Ikea, bo przekonał mnie właśnie argument koleżanki, że taką będę mogła za jakiś czas wymienić, a gdybym za samo łóżko zapłaciła ok. 3000,- to pewnie spałabym w nim do końca swoich dni
Moda i gusta się zmieniają, więc i tak nie mamy gwarancji, że jeżeli dzis o czymś marzymy to za 5 lat nie będziemy wściekli, że teraz musimy na to patrzec, bo tyle kosztowało. ;)

Odpowiedz
Gość 2009-07-29 o godz. 16:52
0

Ba, ale problem zaczyna sie wtedy, kiedy podobają Ci się rzeczy z "górnej półki", a jesteś małżeństwem na dorobku. Generalnie też jestem wyznawczynią zasady - lepiej poczekać, odłożyć i kupić lepsze. Tylko że o ile można tak zrobić z meblami do salonu, to już z pewnymi elementami łazienki - niekoniecznie. W końcu trzeba pójść na kompromisy. Choć kupowanie noname ceramiki też nie wchodzi w rachubę.

Oczywiście, dochodzi do tego kwestia gustu. Ale jak wiadomo - o tych się nie dyskutuje. Mnie na przykład nie podobają się zbytnio lejowe miski i bidety - mam niedobre skojarzenia. Więc w tym wypadku bez żalu "oszczędzam" te setki złotych. ;)

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-07-29 o godz. 16:38
0

K2 napisał(a):aaaa no i nie wyborazam sobie wywalic np: strasznej ilosic pieniedzy na podlogi wiedzac, ze bede miec dom pelen zwierzta Wink
a ja wprost odwrotnie. bedzie pelno zwierza, wiec podloga musi wytrzymac wszystko, najwyzej bedzie sie ja lakierowac co 10 lat :D na szcezscie kupilam dom z "podlogami" :D
ale K2 idac tym tropem drewniana Ci nie wytrzyma dlugo :) w dobrym stanie poniewaz jest miekka i widac kazde zarysowanie.

dlatego ja najchetniej strzelilabym kafle na podlodze bo wiem, ze mnie rysy na podlodze denerwuja :)

albo bede im pazurki przycinac lol

Odpowiedz
Gość 2009-07-29 o godz. 15:51
0

aaaa no i nie wyborazam sobie wywalic np: strasznej ilosic pieniedzy na podlogi wiedzac, ze bede miec dom pelen zwierzta Wink
a ja wprost odwrotnie. bedzie pelno zwierza, wiec podloga musi wytrzymac wszystko, najwyzej bedzie sie ja lakierowac co 10 lat :D na szcezscie kupilam dom z "podlogami" :D

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-07-29 o godz. 14:37
0

aaaa no i nie wyborazam sobie wywalic np: strasznej ilosic pieniedzy na podlogi wiedzac, ze bede miec dom pelen zwierzta ;)

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-07-29 o godz. 14:35
0

Skrzacik napisał(a):A i wydaje mi się, że wymienianie podłogi, kuchni, czy też glazury/terakoty co 5 lat zdarza się niezmiernie rzadko.
zapraszam do domu moich Rodzicow.
kuchnia w przyszlym roku bedzie miala 5 lat i fiu leci do wymiany.
ze nie wspomne o innych rzeczach. takich jak lampy, karnisze, sciany srednio co rok.

podlogi nie bo to bardzo porzadny parkiet.
i zal go wyrzucac co jakis czas sie go odswieza. aczkolwiek M ostanio zachorowala na ciemna podloge
tylko jakos debowy kredens im sie znudzic nie chce
a ja bym sie nim chetnie zaopiekowala lol

Odpowiedz
Gość 2009-07-29 o godz. 14:15
0

Przy podłodze poszłam na kompromis. Bo w głowie nie chciało mi się pomieścić, że na wymarzone dechy muszę wydać 40 tyś pln (za sam materiał) :o
Musiało być drewno i jest drewno, ale dużo, dużo taniej. ;)
Kuchnia będzie przeciętna cenowo. Przynajmniej tak mi się wydaje ;) I też jest kompromis, bo nie będzie z litego drewna ;)
Kafle też nie są niewiadomo jakie. Większość mieści się w granicach 70 pln za m2, choć nie przeczę, że najbardziej mi leżały takie za 250 pln m2 lol Ale z powodów metrażowych dałam sobie spokój ;)
Z tego wynika, że głównie inwestuję w ceramikę sanitarną i inne wyposażenie łazienek (choć znajdą się tam rzeczy z IKEI). 8)

A i wydaje mi się, że wymienianie podłogi, kuchni, czy też glazury/terakoty co 5 lat zdarza się niezmiernie rzadko. 8)

Co do mozaiki, to obliczę ile ewentualnie mi potrzeba i jeżeli zwycieży psychodeliczna wizja granatowo-brązowa, to się do Ciebie zgłoszę. :P

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-07-29 o godz. 11:58
0

tez jestem stworzeniem gornopolkowym aczkolwiek dzieki Bogu dalo sie to opanowac lol

aczkolwiek w zyciu nie dam ogromnej kasy za podlogi, kafle czy kuchnie. a z tej prostej przyczyny,
ze skad ja mam wiedziec co mi sie BEDZIE PODOBALO za 5 lat?
a wiedzac, ze charkater mam podobny do Drogiej Mamusi to za 5 lat bedzie mi sie podobalo zupelnie cos innego niz teraz.
- jej sie kuchnia znudzila po 3 latach-

Odpowiedz
Gość 2009-07-29 o godz. 05:25
0

A pomysl, stac Cie, zeby zrobic tanio? Bo moi rodzice 10 lat temu zrobili sobie lazienke "na zawsze" i w zasadzie... coz, troszke kamienia na baterii, nie do konca da sie doczyscic drzwi od kabiny prysznicowej i tylko taka jest roznica od stanu poczatkowego.

W moim mieszkanku robilismy wszystko z kredytu, na troche i po studencku. Brodzik pekl i zalepilam dziure silikonem (dopoki nie zaczne zalewac sasiadow to pewnie tak zostanie), od baterii pod prysznicem odpadaja klapki-oslonki, z baterii w umywalce wyleciala taka plastikowa zatyczna oznaczajaca ciepla/zimna wode, jedynie kafelki, ktore wybralam ze wzgledu na wzor (a okazaly sie byc najdrozsze w sklepie, ale co tam, lazienka ma 110cmx140) sa bez zarzutu.

Tanio sie nie oplaca, cena to niestety odzwierciedlenie jakosci. A jak Cie ma szlag trafiac co rano, jak bedziesz myc zeby przy kranie, ktory Ci sie nie podoba to chyba nie warto. A pieniadze sa po to, zeby robic z nich pozytek - na przyklad miec dom marzen.

Odpowiedz
Gość 2009-07-29 o godz. 03:32
0

Skrzacik, jeśli masz z kąd wziąść pieniądze to rób tak, żebyś nie miała do siebie potem zarzutu, że np. możne było dołożyć 200 zl i miec wymarzony model a nie ten tańszy.

my urządzaliśmy mieszkanie za pieniądze które dostaliśmy, ponieważ nie pracujemy nie mogliśmy nic dołożyć. Dzięki temu wiem, że jeśli tylko będę coś wymieniać to wolę poczekać trochę, odłożyć i miec takie jekie mi sie podoba.

Więc szalej i bądź sobie snobką lol oby tylko Tobie było w domku dobrze.

Odpowiedz
Gość 2009-07-29 o godz. 02:52
0

Bardzo liczę, że efekt będzie mnie zadowalał. Na razie runęła wizja małej łazienki i usiłuję coś na szybko skleić.
Zamiast chłodnych i mimalistycznych szarości przestawiam się na psychodeliczne granaty, brązy i beże. 8) :P

Odpowiedz
Gość 2009-07-29 o godz. 02:45
0

Napiszę krótko: snobizm wymaga widowni, a dom urządzasz dla siebie.
Dobrze wykorzystaj to, że możesz sobie pozwolić na nieoszczędzanie, życzę Ci "gniazdka" marzeń! lol

Odpowiedz
Alma_ 2009-07-29 o godz. 02:30
0

Uważam, że warto i robię bardzo podobnie. Też spotyka się to z różnymi reakcjami, ale ja po prostu przestałam mówić o cenach z osobami innymi niż mój narzeczony i jest trochę łatwiej - trochę, bo on z kolei hołduje zasadzie "im taniej, tym lepiej" lol

Jesteśmy właśnie u progu urządzania naszego pierwszego mieszkania i już zaczęły się boje o detale właśnie - bo ja sobie coś wymarzyłam, a niekoniecznie jest to najtańsze (czy najdroższe, nie wiem, nie marzyłam z kalkulatorem i cennikami w głowie ;) ). Sytuacja jest nieco inna, bo to mieszkanie na kilka - kilkanaście lat, więc sama trochę odpuszczam i wybijam sobie z głowy najdroższe rozwiązania, ale jakiś standard musi zostać zachowany. Czy nas stać? Też kredytujemy remont (jako część kosztów zakupu mieszkania) i uważam, że tak. Przyjęliśmy jakiś budżet i mam nadzieję się w nim zmieścić, choć wiem, że dla niektórych założenie jest ze 3 razy przesadzone

Nie lubię argumentu, że należy szukać najlepszej relacji jakości do ceny. Owszem, ale przy zachowaniu jakichś minimalnych akceptowalnych standardów w przypadku tej pierwszej!

Odpowiedz
Gość 2009-07-29 o godz. 02:10
0

ja tam uwazam, ze definicja snobizmu sie zmienia. mozna byc snobem, kupujac rzeczy za grosz i podkreslajac to na kazdym kroku, ze sie kupilo najtaniej, najlepiej, najfunkcjonalniej, najekologiczniej, najsuperduperacko, najpiekniej, najefektowniej i przede wszystkim zdecydowanie lepiej niz cala reszta ludzi. jak kogos stac, niech sobie kupuje, jego pieniadze, wazne, zeby byl szczesliwy ze swojego wyboru.
patrzac po swojej chalupie, bede miala w niej rzeczy i koszmarnie drogie i wybiegane fuksy. pewnie bede wykanczac te chalupe ruski rok, ale wole sie wstrzymac z kupnem szafy, na ktora mnie teraz stac, ale ktora zaliczam do kategorii "no moze byc" i jak juz bede miala troche luzu finansowego kupic sobie te wypatrzona. w koncu przeciez pewne rzeczy kupuje sie prawie "na zawsze", wiec wole miec pewnosc, ze mnie po pol roku nie zacznie skrecac.

Odpowiedz
Gość 2009-07-29 o godz. 02:06
0

Mąż się ze mnie śmieje, bo mówi, że nie widzi, na czym my niby oszczędzamy ;)
Ale przecież oszczędzamy np. na drzwiach. Bo zamiast 2000 pln za sztukę zapłacimy jakieś 900 pln 8)
Podobnie jest z podłogą. Zamiast 400 pln za m2 jest 140 pln za m2.
No i w sumie super tanio upolowaliśmy ten wymarzony szary gres (niestety tylko 32 m2) - 59 pln za m2.

Ja tu widzę same oszczędności. 8) lol

Nieco gorzej przedstawia się kwestia ceny glazury Miało być 59 za m2, a najprawdopodobniej będzie ok. 100 pln za m2. Ale za to odpadnie mozaika za 300 pln za m2. lol

A tak w ogóle to czy natalia25 ma jeszcze na zbyciu tę swoją mozaikę? :P

Odpowiedz
Gość 2009-07-29 o godz. 01:51
0

Skrzacik :), przecież to są Twoje marzenia, które spełniasz, więc nawet jeżeli ktoś "stawia oczy", sądzę, że powinnaś się po prostu uśmiechnąć ;).
Mój mąż, jeszcze jako narzeczony śmiał się, że nie jestem przeciętna ponieważ zawsze gdy znajduję coś, co mi wpada w oko, okazuje się, że nie jest tanie... ;), bądź trudno dostępne :). Ostatnio baaaaaaaaardzo mi przypadła do gustu pewna kolekcja glazury. Nawet nie pytał o cenę, gdyż jak to powiedział "nie ma sensu i tak wiem jaka będzie cena, skoro tak bardzo Ci się podoba" lol. Sama się zatem spytałam - nie mylił się lol. Zdarza się również w naszym przypadku, że ktoś pokręci nosem, widząc nasz wydatek na konkretną rzecz, ale przecież jeżeli, tak jak napisała Blutka, stać nas na pewien wydatek, dlaczego zatem z niego zrezygnować ;). Sama napisałaś, iż kupujecie troszkę rzeczy droższych, oszczędzając na czym innym. Jeżeli kolejny raz ktoś postawi oczka, uśmiechnij się. Nie musisz się przecież tłumaczyć ;).

Madeleine, zdaje się, że mamy zbliżone podejście do tej sprawy, jak również sytuacji ;). Kupujemy mieszkanie, szukając zarazem upragnionej działki :).

Odpowiedz
Gość 2009-07-29 o godz. 01:43
0

Wiesz, zależy, do kogo się porównujesz. Sama wiesz, że oprócz muszli za tysiąc są i takie za dwa i cztery, więc w sumie - tanioooocha 8)
Jak dla mnie - niestety, ale cena=jakość.

Pytanie, czy zawsze potrzebujemy aż takiej jakości ;) Ale właśnie - jeśli mamy określony budżet, to możemy odpuścić sobie jedną rzecz, aby mieć na drugą. Podobnie jak Ty, mam wizję meblowania domu na stałe - tego, który zaczniemy budować za jakiś czas ;) , wyposażonego w rzeczy, które naprawdę będą mi się podobały (cersanitu nie uświadczysz, no chyba, że w pralni itp. ;).

Ponieważ na razie kończymy (prawie skończyliśmy właściwie) urządzać mieszkanie przejściowe, w którym chcemy pomieszkać max 5 lat, tutaj siłą rzeczy decydowały też inne kryteria (głównie cena ;) ) - a zatem ikea, nie bydgoskie meble, furninova, a nie natuzzi, lg zamiast miele i tak dalej.
Poniżej pewnego poziomu jednak nie chcieliśmy zejść - bo po prostu byłabym nieszczęśliwa (wiem, głupie), jeśli musiałabym widzieć dzień w dzień w łazience baterię za 80 złotych i siedzieć na wersalce klasy "800 złotych w materiale bardzo alcantaropodobnym". Więc nie żałuję granitowego blatu w łazience, drewnianych drzwi z wypasionymi ;) klamkami czy kilku innych rzeczy.

I Ty Skrzaciku też nie żałuj - macie pieniądze (albo bank je ma ;) ), to możecie je wydać. Po to się pracuje, żeby móc sobie kupować to, na co ma się ochotę, nawet, jeśli jest to kibel za 5 tysięcy ;).

Odpowiedz
Gość 2009-07-29 o godz. 01:34
0

Wiesz... Stać nas, bo bierzemy kredyt (więcej niż potrzeba, w razie jakiś awarii życiowych), więc im więcej z niego wydam, tym niej zostanie na koncie (na te awarie właśnie). 8)
Ta świadomość nieco mnie uwiera ;) Ale w sumie ile zaoszczędzę na takiej łazience. W sumie może ze 3 tyś pln. Więc chyba jednak warto. lol

Odpowiedz
Gość 2009-07-29 o godz. 01:25
0

Warto. :) Jeśli Cię to pocieszy.
Zawsze mi się wydawało, że jeśli coś się kupuje "na stałe" i będzie się na to patrzeć latami, to lepiej wydać więcej na sprzęt marzeń, niż oszczędzać, a potem sobie pluć w brodę.

Oczywiście, jeśli kogoś nie stać, to z pewnymi rzeczami nie może czekać aż sobie uskłada - np. bez kibelka się nie obejdzie ;) i musi kupić coś, co nie zrujnuje mu kieszeni, ale skoro możesz sobie pozwolić na to, co Ci się podoba, to tylko się tym ciesz i olej marudzących. Twoje pieniądze, Twoja sprawa. :)

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie