Quantcast
  • Gość odsłony: 3091

    Czas "teoretycznie" wolny - jak spedzacie?

    Jak spędzacie czas wolny? Czy faktycznie ogladacie wtedy filmy, albo czytacie ksiązkę albo robicie cokolwiek byle nie to co w "czasie zajętym"?
    Udaje się???

    Mnie nie. Neistety...
    Łapię się na tym, że zawsze jest pranie do wrzucenia, podłoga do umycia albo kwiatek do przesadzenia. Mam radar na "niezrobione porządki domowe i zabałaganione szafki". Szlag mnie czasem trafia.

    Małż czas wolny spędza produkując kolejne armie w Heroesach albo surfując albo oglądając kolejny film Kevina Smitha :axe:

    Mnie się to nie udaje. Jakąś receptę poporszę, tylko nie mówcie, żeby podzielić obowiązki, bo to co "podzielę" musze potem robić drugi raz bo "ten pierwszy" zapomniano albo mimo wykonania pozostawia wieeeele do życzenia....
    Chciałam sobie popsioczyć na męża a moze ktos też ma ochotę popsioczyć???? Tak po cichu.....

    Odpowiedzi (15)
    Ostatnia odpowiedź: 2009-09-14, 04:40:33
    Kategoria: Pozostałe
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
okropna_bratowa 2009-09-14 o godz. 04:40
0

U mnie sposób spędzania wolnego czasu wciąż się zmienia, zależnie od tego, co akurat dominuje na co dzień.
Jak dziecko było małe, to odprężałam się jadąc do koleżanki na dobre wino i całonocne rozmowy, byleby porobić coś zgoła innego niż pieluszki i zupki.
Teraz wszystko się zmieniło ponownie, w wolnym czasie lubię pomedytować, poczytać czy obejrzeć dobry film.
Chociaż ostatnio po przegadanej północy z przyjaciółmi też zauważyłam, że poczułam się umysłowo odświeżona:)
Chyba warto po prostu robić w tym czasie coś innego niż codziennie, przynajmniej w moim przypadku.

Odpowiedz
ontas 2009-04-07 o godz. 23:01
0

Czas wolny w tygodniu staram się mieć naprawdę wolny, chociaż mało kiedy się udaje a nawet jak odpoczywam sobie przy tv, lub książce, to i tak męczą mnie wyrzuty sumienia, że bałagan, obiad nie zrobiony i tony prania czekają :( także marny to wypoczynek a w sobotę wielkie porządki, wieczorem to już ciężko cokolwiek zrobić, bo nie mam sił :(. Ja chyba jeszcze nie nauczyłam się odpoczywać.

Odpowiedz
Wonderka 2009-03-29 o godz. 10:08
0

Dawniej mój czas wolny przeznaczony był na sprzątanie,pranie,układanie ... teraz nabrałam dystansu i jak mam wolne to wolne. Lężę do góry brzuchem, nawet jak największy syf w domu. I mam gdzieś gości, którzy przyjeżdzają niezapowiedziani...ja mam wolne i tyle.

Odpowiedz
becja 2009-03-24 o godz. 10:02
0

A ja jestem uzależniona i taki dzień jak dziś (totalny luuuz - mąż pracuje dzisiaj praktycznie całą dobę, Jagoda była u babci) spędzam często przed komputerem lol . Fakt, że posprzątałam trochę w szafach w międzyczasie i zrobiłam sobie minisesję kosmetyczno-upiększajacą, ale to była chwilka tylko ;)

Ale dobrze mi... nawet obiadu nie musiałam gotować...

Odpowiedz
Gość 2009-03-24 o godz. 09:46
0

Adamowa napisał(a):Może zabrzmi to dziwnie, ale ja bardzo lubię spędzać czas wolny na "zajmowaniu się domem". I uważam to za dużo pożyteczniejsze niż np. oglądanie tv :)
Adamowa z mojej strony to ja uważam za pożyteczniejsze kiedy czytam książkę niż kiedy latam z mopem ;) :D I też to lubię ( czytanie a nie ścieranie podłóg)

Odpowiedz
Reklama
Alma_ 2009-03-24 o godz. 09:06
0

Ja w czasie wolnym forumuje ;) czytam, gram na komputerze, ogladam filmy... Rzadko sprzątam, tylko jeśli mam ochotę i sprawia mi to przyjemność :)

Odpowiedz
Adamowa 2009-03-24 o godz. 09:02
0

Może zabrzmi to dziwnie, ale ja bardzo lubię spędzać czas wolny na "zajmowaniu się domem". I uważam to za dużo pożyteczniejsze niż np. oglądanie tv :)

Odpowiedz
Gość 2009-03-24 o godz. 08:40
0

Odpoczywam. Jasne, że zazdoszczę potem osobom, które mają sterlną czystość ale szybko przychodzi myśl " Jakim kosztem?" Czasem warto wyluzować bo odpoczynek rzecz święta a jak rzeczy do pasowania kilka dni poleżą to nie zaszkodzi. Mąż mówi " Niech lezy. Jeść nie woła " ;)

Odpowiedz
Gość 2009-03-13 o godz. 12:07
0

Odpoczywam. Poźniej się co prawda spalam ze wstydu jak wpadną nieproszeni goście ale wolę to niż padać na buzię ze zmęczenia.

Zresztą misiek spala się wtedy razem ze mą. Po paru razach pamięta, że aby w mieszkaniu było miło i czysto - on również musi się przyłożyć. Po czym abarod bałaganimy i lenimy się od nowa ;) I tak nam się to życie toczy - w mieszkaniu co prawda mocno zabałaganionym ale za to z czasem dla siebie i swoich pasji.

W tej chwili również siedzę przy kompie zamiast odwalić prasowanie, skończyć porządki w kuchni, zacząć segregować książki i ciuchy....
Od kompa zaraz sobie pójdę ale raczej po to aby przed snem trochę sobie poczytać. Sprzątanie może poczekać do jutra. Tylko kwiaty jednak podleję- dzięki za przypomnienie lol

Odpowiedz
Gość 2009-03-13 o godz. 11:09
0

Faktycznie,czesto moj czas wolny polega na sprzataniu i ogolnym dbaniu o dom. Aczkolwiek od kiedy mieszkam sama,jest mi o wiele łatwiej,tzn mam zdecydowanie mniej roboty...

Kiedy juz mam czas,lubie sobie polezec,poczytac,obejrzec dobry film przy tym zajadajac sie popcornem...
Bardzo to lubie,chociaz coraz czesciej,z nadmiaru obowiazkow,ciezko jest mi sie zrelaksowac i odpoczac,nieustannie cos zaprzata moj umysl...
Moze czas zaprowadzic porzadek w swoim zyciu,nie tylko w mieszkaniu
;)

Odpowiedz
Reklama
Yagutka 2009-03-12 o godz. 22:37
0

My dopiero na początku wspólnego życia, ale na razie nie psioczę ;)
A do sprzątania chyba kogoś weźmiemy,bo ja nie cierpię sprzątać i najchętniej po prostu bym komus za to zapłaciła.
Poza tym zamiast sprzatać itp, wolę posiedziec przed kompem, tv, cos poczytać :)
absolutnie nie mam radaru na niezrobione porzadki itp - gdybym ja je miała robić. Ale gdyby ktos inny mial to robic to przypuszczam, że mieszkanie lsniłoby czystością :)

Odpowiedz
Gość 2009-03-12 o godz. 16:16
0

K2, genialny pomysl z tym dniem dla kazdego :)
U nas obecnie jest o tyle dobrze, ze w weekendy faktycznie odpoczywamy. Ja skrocilam czas pracy (tzn. zamiast siedziec od 9:00 do 18:30 5 dni w tygodniu, ja jade intensywnie 3 dni, 4 jestem padnieta i wracam do zycia) i dzieki temu piatego dnia tygodnia ja robie porzadki, kiedy maz jest w pracy, a szosty i siodmy gospodarujemy wedlug potrzeb i ochoty.

Kiedys zawsze przedpoludnie sobotnie oznaczalo wspolne sprzatanie. Mimo to - dawalo sie rade :)

Odpowiedz
angie77 2009-03-12 o godz. 14:01
0

Amst, mam to samo, zawsze sobie znajdę coś do roboty, a maz albo przy kompie, albo przy tv....Łączę się z Tobą w bólu...Nawracać go już nie mam siły... Też albo zapomni, albo muszę poprawiać...Zwłaszcza teraz, gdy mam małe dziecko, bardzo mi tego wolnego czasu brakuje Czas wolny odbywa się kosztem snu...

Odpowiedz
Gość 2009-03-12 o godz. 13:38
0

nie moge psioczyc na meza :D nauczylam sie wrzucac sobie luz. jak mam miec wolne, to mam wolne chocby sie palilo i walilo. nerwowa i ciagle wsciekanie sie na siebie, ze tyle rzeczy jest niezrobionych, powodowaly u mnie tylko doly. prawda jest taka, ze w domu jest zawsze cos do zrobienia i niewazne, czy rowno dzielicie obowiazki z mezem czy nie. zawsze mozna psa wyszczotkowac, pielic w ogrodzie, przegrac kasety na plyty, zrobic porzadek w przyprawach etc. czas wolny jest swiety. nawet probowalismy wprowadzic zasade jeden dzien w miesiacu jest przeznaczony dla danej osoby, czyli w jedna sobote rzadzi Niuska, w nastepna Misiek, w kolejna ja - niestety ze wzgledu na remont trzeba pomysl zarzucic na jakis czas. zasada tych dni jest taka, ze osoba, ktorej jest to dzien ma calkiem wolne - mowi co na obiad, czy jemy w domu czy gdzies sie wybieramy, co robimy tego dnia, co ogladamy, etc. musze powiedziec, ze po takim dniu czulam sie super wypoczeta i zrelaksowana.
mowiac szczerze, wole przymknac oko na niewysprzatane na wysoki polysk mieszkanie, niz psuc sobie tym dzien.

Odpowiedz
Gość 2009-03-12 o godz. 13:25
0

O! ja sie oduczylam sprzatania po sprzataniu Lubego!
Nie zamierzam sobie roboty dokladac :)
A zrobila to w bardzo prosty sposob.
Umowilam sie z nim, ze bede sprawdzac jego robote. I zawsze sie pytalam: czy to jest sprzatniete tak jak ja bym sama sprzatnela?
i robilam inspekcje, pokazywalam palcem niedorobki i kazalam dokonczyc.
i az do skutku.
Oczywiscie, ze prychal i dasal sie! i to jak!
Ale po roku "szkolenia" nic nie musze po nim "poprawiac" ani na inspecje chodzic :)
Trudne to, irytujace, duzo dluzej trwa ale skuteczne.
Twoj to wszystko co Ty robisz w domu umie. Ale mu sie nie chce, bo i tak po nim posprzatasz i po prostu olewa i leci po lebkac.

Pomysl, sama bys tak pracowala, gdyby zawsze ktos po Tobie poprawial.

A na Mego slubnego nie mam co narzekac :D ideal chodzacy jest i to chyba on moze na mnie popsioczyc :)

Czas wolny staram sie spedzac wspolnie.
Czy to grajac w karty, czy ogladajac filmy, czy po prostu leniuchujac.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie