Quantcast
  • Gość odsłony: 11459

    Na tej firmie się zawiedliśmy [Oprawa]

    Powstał pomysł, żeby stworzyć wątki, w których będziemy opisywać niemiłe przejścia z różnymi firmami z branży ślubnej. W tym wątku zajmiemy się fotografami, muzykami, filmowcami, itp. :)

    Uprzejmie proszę o podawanie informacji wg schematu:
    Firma: Nazwa firmy
    Data ślubu/wesela: dd.mm.rrrr
    Miejsce: miejsce ślubu/wesela
    Opis sytuacji:szczegółowy opis ze wskazaniem (w miarę możliwości) z kim podpisywało się umowę/załatwiało sprawę
    Ponieważ wątek może skłaniać nieuczciwe firmy do antyreklamy (a tego oczywiście chcemy uniknąć) bardzo proszę przed wypowiedzeniem się w tym wątku zapoznać się z kilkoma zasadami :
    1. proszę polecać firmy dopiero po ślubie
    2. proszę opisywać własne doświadczenia (posty dot. wesel znajomych czy członków rodziny - nawet najbliższych - będą kasowane)
    3. proszę o wypowiedzi tylko osoby przez jakiś czas już związane z Forumą

    Ponieważ natura tego wątku może prowokować nieuczciwą konkurencję do antyreklamy, traktujmy umieszczane tu wypowiedzi tylko jako informacje, które ewentualnie można wykorzystać w rozmowach z daną firmą.

    Odpowiedzi (9)
    Ostatnia odpowiedź: 2012-11-06, 08:51:09
    Kategoria: Ślub
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
kotek-malutki 2012-11-06 o godz. 08:51
0

ślub miałam 30 maja 2009 i było fantastycznie - tak jakby spełnił się sen. Zdjęcia mam, tylko szkoda, że kosztem takich nerwów...
Ostrzegam przed współpracą z parą fotografów z Wrocławia. Jedyne co mogę o nich dobrego powiedzieć, to to, że robią całkiem niezłe zdjęcia (tylko czasem obcinają czubki głów, nie poradzili sobie ze zdjęciem grupowym i z zasady nie fotografują przy stole).
Niestety cała reszta była tragiczna! Nie chcę się rozwodzić, więc streszczę: niedotrzymanie warunków umowy pisemnej (przekroczone wszelkie terminy) oraz ustnej (1/4 gości nie miała ani jednego zdjęcia i za dużo było zdjęć czarno-białych - a zdjęcia kolorowe i co najmniej 1 zdjęcie każdego gościa było naszym warunkiem!), problemy z dogadaniem się, brak sesji, mimo iż była o niej mowa, zdjęcia w dziwnych formatach wbrew wcześniejszym ustaleniom i mnóstwo innych spraw...
Żałuję, że im uwierzyliśmy...
nazwę tych młodych fotografów przesyłam na priv

Odpowiedz
Gość 2012-01-03 o godz. 05:08
0

Zespół REKULTYWACJA z Zabrza (Andrzej Czarnecki).
27.09.2008r. Siemianowice Śląskie
O zespole niestety pozytywnych opinii na necie nie przeczytałam i już wiem dlaczego. Przed podpisaniem umowy Pan Andrzej Czarnecki (menager zespołu) obiecywał gwiazdki z nieba i był bardzo przekonywujący (gadane ma choć nie na temat), a po jej podpisaniu: nie można się było z nim umówić, denerwowały go nasze telefony i prośby o spotkanie z zespołem, bo menagera na weselu i tak miało nie być a jakoś tak głupio nie zobaczyć nawet na oczy zespołu który ma grać na weselu (kamerzysty też nie mogliśmy spotkać, którego u niego zamówiliśmy), więc proszę sobie wyobrazić moje obawy. Kiedy przy rozmowie telefonicznej z żoną pana Andrzeja (niedoszłą kamerzystką jak się okazało) na 3 dni przed weselem dowiedziałam się, że jej nie będzie zaraz skojarzyły mi się te wszystkie opinie i przybiłam do nich pan Andrzej do mnie oddzwonił i wyzwał od smarkul i gówniar. Niezłe podejście do klienta. Zespół w rezultacie okazał się nie najgorszy mimo, że nie posiadał listy zabaw, którą przekazałam menagerowi oraz nie wiedział nic o moich ustaleniach pewnych szczegółów z menagerem. Na weselu między graniem robili strasznie długie przerwy przez co goście się strasznie nudzili i poznikali już koło 2 w nocy. Gdyby nie fakt, że mieliśmy poprowiny z DJem byłoby mi bardzo przykro. (w poprawiny bawiliśmy się do 5 rano bo i muzyka grała non stop). Tak więc jeśli ktoś nie ma wyboru może zespół brać ale z góry uprzedzam, że kontakt z menago jest okropny i bardzo frustrujący. Nawet moje prośby o podanie numeru telefonu do którejkolwiek osoby z zespołu zostały odrzucone komentarzem: "a po co, przecież ja jestem menagerem". POzatym skoro nawet członkowie rodziny przyznają, że pan Andzrej już dawno się wypalił i nie jesteśmy pierwszymi osobami które mają te same problemy to wiadomo o co chodzi. Stanowczo odradzam kontakt z tym Panem. Jeśli ktoś potrzebuje szczegółów proszę pisać na prv lub meila usagi.lucyna@interia.pl

Odpowiedz
Gość 2011-10-22 o godz. 10:24
0

ekhm ekhm, uswiadamiam kolezanke,ze ten watek jest do opisywania firm z ktorymi mielismy kontakt i ich nie polecamy, a nie do pytan, wiec za jakis czas wykasuje Twoja i swoja wypowiedz,zeby watku nie zasmiecac. Polecam wyszukiwarke :D

Odpowiedz
Niedbałka 2011-10-21 o godz. 21:43
0

cześć kobitki!! Mam pytanie dotyczące zespolu CZABAN BAND z Lublina.Zaprosiliśmy ich na nasze wesele w przyszłym roku ale nic o nich nie wiemy. Zespół ten polecił nam właściciel lokalu w którym odbedzie sie przyjecie. Z tego co wiem jest tam klku wokalistow i sklad tak do konca nie jest znany, demo maja fajne tylko obawiamy sie ze trafia nam sie moze nie do konca profesjonalisci. prosze o kontakt na priv

Odpowiedz
Gość 2010-12-05 o godz. 08:23
0

Firma: Fotograf Leszek Latos
Data ślubu/wesela: 07.07.2007
Miejsce: Czeladź/Sosnowiec

Opis sytuacji: Zdecydowaliśmy się na Leszka Latosa, ponieważ moja siostra miała tego fotografa na swoim weselu i bardzo nam się podobały zdjęcia zrobione przez LL. Z fotografem spotkaliśmy się półtora roku przed ślubem, umówiliśmy wszystkie szczegóły (miał być min. album w formie książki z obrazkami, nasze zdjęcia miały być wdrukowane w tą książkę, mieliśmy dostać zdjęcie 30x30 cm gratis, mogliśmy wywołać kilka zdjęć na samym weselu żeby dać rodzicom na podziękowaniach, plener miał być w tygodniu po ślubie).
Dzień przed ślubem dzwonię do fotografa umówić się na konkretną godzinę i dowiaduję się, że mój fotograf nie przyjdzie bo ma jeszcze 2 inne śluby :o Wyśle więc swojego asystenta, bardzo dobrego fotografa. Okazało się, że ten bardzo dobry fotograf aparat miał chyba pierwszy raz w rękach, zrobił fatalne zdjęcia, z wesela zmył się o 22 :o , w trakcie wesela 3 razy wychodził do domu, żeby wyprowadzić swojego psa :o . A to co dostaliśmy to poprostu żenada: dostaliśmy nieobrobione fotki, kiepskiej jakości, były to głównie zdjęcia gości jedzących przy stole, zdjęcia dostaliśmy w najzwyklejszym albumie w którym wsuwa się zdjęcia pod folię :o . O plenerze w tygodniu po ślubie nie wspomnę bo takowego również nie było (dobrze, że coś nas podkusiło pojechać w dniu ślubu do pobliskiego parku bo w przeciwnym razie nie mielibyśmy żadnych plenerowych fotek). Jednym słowem masakra !!
Teraz próbuję się skontaktować z moim pierwotnym fotografem żeby poprosić o album taki, na jaki się umawialiśmy ale niestety Leszek Latos nie odbiera moich telefonów...
Nikomu nie polecam tego fotografa

Odpowiedz
Reklama
nei 2010-04-18 o godz. 12:59
0

aha co do formalnosci (Jagodko - jakbys mogla to wstaw do poprzedniego posta)

Firma: Wideofilmowanie "PLUTON" / Łódź
Data ślubu/wesela: 06.09.2003
Miejsce: restauracja "Ambrozja" / Łódź

Odpowiedz
nei 2010-04-18 o godz. 12:51
0

opisałam to juz wcześniej, ale nie moglam sie powstrzymac aby tutaj tego nie zamiescic ponownie, a więc:

chce wszystkich ostrzec przed firma "Pluton"(Lodz):

- spisalismy umowe na oddzielnego fotografa - fotografa nie bylo - zdjecia rownoczesnie z filmowaniem robil kamerzysta; nie musze pisac, ze to nie to samo , brakuje mi wielu ujec o ktorych marzylam;

- film dostalam bez nagranego pierwszego tanca (pseudo-fachowiec powiedzial, ze bylo ciemno na sali i nie zauwazyl, ze lampka sie nie pali) i poczatku oczepin (pan tlumaczyl, to tym, ze zazwyczaj na poczatku oczepin nic sie nie dzieje wiec sobie pozwolil wyjsc; w rezultacie nie uchwycil momentu zdjecia welonu), film jest zmontowany bez sensu;

- nadmieniam, ze pieniadze wzial jak najszybciej, kazal film obejrzec "przy kawie", a jak mu zglosilismy reklamacje powiedzial, ze powinnismy sie cieszyc, ze wogole cos widac, bo sala byla zle oswietlona i inne bzdury o ktorych juz nawet nie chce pisac, bo mnie trzesie ; nic nie zaproponowal.....Nawet "przepraszam" nie powiedzial.....!!!!!

wiec kobitki - OMIJAJCIE f. "PLUTON" Z DALEKA!!!

(skopiowałąm mojego starego posta, wiec nie dziwcie sie, ze juz to wcześniej czytałyście)

Odpowiedz
Grybalowa 2010-01-18 o godz. 11:35
0

Treść posta usunięto.

Wyraźnie prosiłam o wypowiedzi tylko osoby związane bliżej z Forumą. 5 postów na koncie to IMO zdecydowanie za mało

Jagoda

Odpowiedz
Gość 2009-11-03 o godz. 13:10
0

Firma: DJ Przemek Sobótka
Data: 1.07.2006
miejsce: Jaworowy Dwór
Opis: długi będzie, ale chcę uczciwie wszystko opisać.

Polecono mi DJ, pana Andrzeja P. (nie chce wpisywać nazwiska, bo zakładam, że fuszerka na weselu nie była jego winą). Poszłam na spotkanie i byłam bardzo zadowolona. Niestety pan Andrzej nie mógł osobiście poprowadzic wesela, ale obiecał, że wszystko będzie dokładnie tak jak ustalimy.
Spotkalismy się parę razy, wymienialismy mailami, spisywalismy ustalenia, umowy nie spisalismy.
Moim pierwszym zastrzeżeniem było: "nie chce typowo weselnej muzyki, czyli grania dla pokolenia rodziców tj. lat 70. i 80. Chcę grania dla nas".
Ustaliliśmy co będzie na wejście, co podczas i przed obiadem (klimaty nat King Col, Sinatra itp), co przy torcie, co przy oczepinach, jaki pierwszy taniec, jaka piosenka dla moich rodziców i dla męża. Dodatkowo miały być 3 piosenki dla mojej cioci i specjalna dedykacja dla 3 pań obchodzących imieniny.
Dostarczyłam listę k 50 utworów/wykonawców ode mnie i ok 20 od mamy.

A teraz jak było:
Przyjeżdżamy na miejsce i słyszę... Krzywego z De Mono, a zaraz potem Miami Vice :o Poprosilismy świadka o interwencję. Muzyka została zmieniona. Na zupełnie co innego niż miało byc, ale ponieważ i nam i gościom bardzo się podobało, więc ok.
Aha, umówiona byłam na 1 osobe prowadzącą, a przyjechało 2 DJ i ktoś od światła.
1 taniec. Sam pan Andrzej przekonał mnie, żebysmy odtańczyli 1 taniec cały (bo się zastanawiałam czy nie poprosić gości do niego). DJ poprosił wszystkich po 30 sekundach.

Z moich piosenek usłyszłam ok 10. Leciała muzyka typowo weselna, lata 70., 80., czyli to czego miało nie być Nawet kiedy na parkiecie byli tylo młodzi.
Nie było piosenki dla moich rodziców, nie było dedykacji imieninowej, z piosenek dla mojej cioci była 1. O piosence dla męża przypomniałam sobie o 2 w nocy, poprosiłam i usłyszałam "a teraz Katarzyna Prońko" :o

Oczepiny. Wybrałam dwie piosenki i ustaliliśmy, że panny i kawalerowie ustawiaja się za nami, nie ma kóleczek. Było kóleczko. Piosenka przy moim rzucaniu miała być "it's raining men" w wykonaniu Geri Halliwell. Była w wykonaniu innym a DJ zapowiedział... "rainy days".

Przy torcie miało być katie Melua, a były... fanfary :o
Na moje pytanie dlaczego nie było ustalonej piosenki DJ odpowiedział, że pan Andrzej mu nie przekazał, po czym dodał, że przecież puścił ją wczesniej, bo była na liście. I tu dał się złapać na kłamstwie, ponieważ jedynym miejscem gdzie mógł ją zobaczyć było w mailu o tym co ma leieć "przy torcie".

Kroplą, która przelała czarę była piosenka, której prosiłam, żeby nie było. Takich piosenek było tylko 2. Trudno spamietać widac

Na pytanie dlaczego nie było dedykacji imieninowej usłyszałam "nie było kiedy" :o

Dodatkowo DJe nie poradzili sobie z weselem w 2 namiotach. Tylko RAZ DJ wyszedł do gości. To ja zapraszałam gości na oczepiny i pokaz barmana pod namiot "tańczący".

Całe moje ustalenia z Panem Andrzejem byly na nic. Nic nie było do końca tak jak było ustalone. A żeby DJ mylił się przy nazwiskach i tytułach piosenek?

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie