Quantcast
  • Gość odsłony: 4374

    Inni

    Wkurzylam sie dzisiaj na maksa. mam dosyc tego jak traktujemy innych - ludzi innych niz my. poszlam rano na basen i jak normalnie wychodze z niego odprezona i gotowa stawic czolo nowemu dniu, tak dzisiaj mialam ochote kopac i gryzc. a to dlatego, bo siksy zaczely sie wysmiewac z "hipopotama" (to jest cytat), czyli pani o dosc poteznej tuszy. no zesz jak babcie kocham - kobieta postanowila cos ze soba zrobic i zamiast odrobine zorzumienia, dostaje glupie usmieszki i spojrzenia. diabli mnie wzieli. na plaze niech grubasy nie chodza, bo estetyke inncyh raza, ale na basen tez niech nie chodza, bo fale za duze robia. zamknac ich najlepiej w czterach scianach i zapomniec, ze istnieja ja sie moge smiac, jak szczaw z roboty robi wielkie oczy, bo wiem jakie sa najnowsze gry na PS2, albo jak wrzucam Stereophonics, ale tak po cichu, to sie wsciekam, ze za zmurszala staruche robie, co to powinna o 8.00 wypic gorace mleko i mykac do lozka, byle nie za szybko bo sobie cos z biodrem zrobie. albo ludzie z subkultur, notorycznie pokazywani palcami, ze wzgledu na kolczyki, makijaz czy stroj.

    gdzie sie podziala tolerancja?????
    podpisano
    swiecaca w nocy K2

    Odpowiedzi (96)
    Ostatnia odpowiedź: 2009-02-21, 12:58:31
    Kategoria: Pozostałe
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2009-02-21 o godz. 12:58
0

K2 napisał(a):fagih, ja Ci moge tylko pogratulowac asertywnosci
Nie mnie- mojej mamie. Mądra z niej osoba i parę rzeczy udało jej się wpoić do mojego głupiutkiego móżdźku. Teraz to już tylko procentuje.

A co do życzeń- przyłączam sie. Wbrew pozorom to nietrudne, kwestia przełamania :)

Odpowiedz
Gość 2009-02-21 o godz. 12:53
0

fagih, ja Ci moge tylko pogratulowac asertywnosci i zyczyc sobie, zebym i ja i reszta jej tyle mieli :)

Odpowiedz
Gość 2009-02-21 o godz. 12:40
0

K2 napisał(a):fagih, wszystko o czym piszesz jest prawdziwe, tylko w wypadku gdy faktycznie nam sie cos wydaje. a co jesli nasz nos faktycznie nie jest prosty? jesli faktycznie mamy nadwage? jesli jestesmy mniej rozgarnieci, niz reszta klasy? jak sie wtedy zaakceptowac, skoro widzimy ze jestesmy inni i nie jestesmy ze wzgledu na nasza innosc akceptowani?
Po prostu to zaakceptować. Nie dam recepty jak bo to u każdego na pewno przebiega inaczej. Ale innej rady jak zaakceptować swoją inność- nie ma.
I przestać się z traktować z tego powodu jak ktoś gorszy.

Inne nie znaczy gorsze. A ze zrozumieniem tego faktu mamy najwięcej kłopotu- zarówno jako osoby wyśmiewające inność jak i osoby cierpiące z powodu swojej ( prawdziwej czy wyimaginowanej) inności.

to, że nos jest garbaty nie znaczy, że dziewczyna jest brzydka.

to, że mamy nadwagę nie znaczy, że jesteśmy nieatrakcyjni i mniej lubiani.

to, że jesteśmy w czymś mniej rozgarnięci, nie oznacza, że nie ma rzeczy w których jesteśmy lepsi.
Etc.

Powiem rzecz dziwną. Miałam tego nie pisać ale co tam- będize spowiedź ;) Zawsze byłam gorsza w sportach zespołowych niż inne dzieci. Ze względu na wzrok przede wszystkim- jestem jednooczna, jedno z oczu ma ponad 90% niedowidzenie. Z tego względu fajtłapa trochę byłam i jestem. Do tej pory wiem, że nigdy nie będę dobra w kręglach, bilardzie, rolkach, łyżwach i wszelkich innych sportach, gdzie wymagana jest dobra koordynacja ruchowa i obuwzroczność. I co z tego?
Lubię te zabawy. I odkąd przestałam się przejmować co ktoś sobie pomyśli - że znajomi wyśmieją, że zawsze będę gorsza od moich znajomych, że obcy popukają się w czoło widząc fajtłapę - bawię się świetnie.
Na tym to polega - przestać się rozglądać dookoła i zwracać uwagę na to co ktoś inny uważa - a zacząć czerpać przyjemność z tego kim jesteśmy, jacy jesteśmy i co nam sprawia radość. Tylko tyle.... i aż tyle.

Odpowiedz
Gość 2009-02-21 o godz. 12:24
0

nie wiem, ile osob tak same z siebie zdecydowaly, ze cos jest z nimi nie tak. ze nie mialy na to wplywu uwagi innych, wizerunek prezentowany w czasopismach, czyjas przypadkowo podsluchana rozmowa, niekoniecznie na nasz temat. fagih, wszystko o czym piszesz jest prawdziwe, tylko w wypadku gdy faktycznie nam sie cos wydaje. a co jesli nasz nos faktycznie nie jest prosty? jesli faktycznie mamy nadwage? jesli jestesmy mniej rozgarnieci, niz reszta klasy? jak sie wtedy zaakceptowac, skoro widzimy ze jestesmy inni i nie jestesmy ze wzgledu na nasza innosc akceptowani?

Odpowiedz
Gość 2009-02-21 o godz. 12:07
0

K2 napisał(a): jesli uslyszysz od jednej osoby, ze jestes glupia, to najpewniej to olejesz i slusznie. jesli jednka bedziesz slyszec to od 20 osob, codziennie, to zaczniesz sie nad tym zastanawiac.
Z jednej strony nie mogę się nie zgodzić ( z całościa tego co napisałaś, nie tylko z tym co zostawiłam ) ale z drugiej....
Z moich obserwacji: zazwyczaj nie chodzi o 20 rzeczywiscie usłyszanych uwag a o jedną, dwie, które kiedyś nam tak zapadły w pamięci, że teraz każde spojrzenie, każdy uśmiech odbieramy już na zasadzie: "aha - myśli, że jestem gruba, brzydka, etc. " I zaczynamy się nakręcać.
Nawet w tym wątku można znaleźć tego przykłady. Smutny dzień, popsuty humor nie dlatego, że coś usłyszałyśmy, że ktoś nam przykrość sprawił ale dlatego, że wydaje nam się, że ktoś myśli, mówi, odbiera nas w określony sposób.
O zmianę takiego myślenia mi chodzi - żeby się nie nieszczęśliwiać bo i po co.

K2 napisał(a): fagih napisał(a):I naprawdę nie powinno to być przyczynkiem do naszego samopoczucia- dopóki sami sobie nie mamy nic do zarzucenia.
ha, kiedy kompleksy oznaczaja wlasnie, ze to my mamy sobie cos do zarzucenia.
I znowu- z jednej strony masz rację a z drugiej IMHO nie do końca.
Kompleksy oznaczają błędne postrzeganie siebie: mamy zaniżone poczucie wartości, niezależnie od rzeczywistego postrzegania nas przez innych my siebie oceniamy gorzej.
Więc faktycznie - masz rację, że mamy sobie coś do zarzucenia.
Ja się jednak będę upierać, że nie wynika to z rzeczywistej potrzeby zmiany a ze spirali wyobrażeń. Zaczyna się od tego co nam się wydaje, że coś tam powinniśmy bo nie jesteśmy akceptowani.
Z tym trzeba walczyć- z potrzebą akceptacji przez innych za wszelką cenę. A na początku zaakceptować siebie. Inaczej co byśmy nie zrobili i tak kompleksy zostaną. Odchudzimy się o 20 kg a i tak znajdziemy sobie powód do wstydu i zahamowań - bo rzeczywisty powod kompleksów: "czuję się gorsza" - pozostanie.
Znowu będzie: ta osoba patrzy na mnie z politowaniem więc na pewno jestem taka/siaka/owaka. I nieważne, że ta osoba uśmiecha się bo ma dobry humor, patrzy w nasz talerz bo nasze danie wygląda apetycznie, itd. My już się nakręciliśmy, dzień mamy popsuty.

Odpowiedz
Reklama
Gość 2009-02-21 o godz. 11:41
0

fagih napisał(a):To co ktoś sobie myśli, mówi na nasz temat, jak nas odbiera to jego sprawa i jego problem - nie nasz. a z tym sie nie zgodze. zyjemy w spoleczenstwie i to jak nas to spoleczenstwo odbiera jest nielychanie wazne. opinia innych ksztaltuje to jak sie zachowujemy na kazdym kroku. w koncu to spoleczenstwo jako takie ustanawia normy zachowania. to, ze spoleczentwo nas krytykuje nie jest problemem spoleczenstwa - bo ludziom to wisi, ale naszym, bo to my sie z tym brakiem akceptacji zle czujemy. takze wazne jest chwalenie dobrych zachowan, bo poteguje ono chec wykonaywania dobrej roboty. gdybysmy nie slyszeli zadnego dobrego slowa od innych, to powoli zaczeloby nam to wisiec. zdanie jednostki, jest mniej wazne niz zdanie spoleczentwa w ogolnym rozrachunku. jesli uslyszysz od jednej osoby, ze jestes glupia, to najpewniej to olejesz i slusznie. jesli jednka bedziesz slyszec to od 20 osob, codziennie, to zaczniesz sie nad tym zastanawiac.

fagih napisał(a):I naprawdę nie powinno to być przyczynkiem do naszego samopoczucia- dopóki sami sobie nie mamy nic do zarzucenia.
ha, kiedy kompleksy oznaczaja wlasnie, ze to my mamy sobie cos do zarzucenia.

Odpowiedz
Gość 2009-02-21 o godz. 10:21
0

Lexa oczywiście, że trudno nie wpaść.
Ale naprawdę warto z tym walczyć - dla własnego dobra. Inaczej całe życie będziemy się wszystkiego bali. A życie w strachu... cóż - IMHO to najgorszy koszmar jaki można sobie samemu zafundować.

Kurczę - zawsze byłam nieśmiała, trochę przy tuszy, nieco za mądra w stosunku do rówieśników co w szkole akurat przysparzało więcej wrogów niż przyjaciół, nosiłam okulary - a mimo to udało mi się z kompleksów wyrosnąć.
Jeśli mi się udało to naprawdę jest to możliwe. Tylko trzeba spróbować. I przede wszystkim uciąć nadwrażliwą na swoim punkcie wyobraźnię, nie pozwolić jej pracować bo inaczej sami się w tę klatkę wpędzamy.

To co ktoś sobie myśli, mówi na nasz temat, jak nas odbiera to jego sprawa i jego problem - nie nasz. I naprawdę nie powinno to być przyczynkiem do naszego samopoczucia- dopóki sami sobie nie mamy nic do zarzucenia.

Odpowiedz
Gość 2009-02-21 o godz. 08:56
0

Willow napisał(a):
Kompleksy najczęściej powstają w dzieciństwie - dzieci potrafią być bardzo okrutne dla "innych". A potem już sami je w sobie pielęgnujemy
no cóz, nie pozostaje mi nic innego, tylko się z powyższym zgodzić. Jeśli przez 5 pierwszych lat podstawówki dzieci wyzywały cię "Miss Polonia Baleronów", to trudno było nie wpaść w kompleksy, które pozostawiły trwały ślad w psychice/

Odpowiedz
migotka76 2009-02-21 o godz. 08:50
0

Napisałam swojego posta i też się głęboko jeszcze zastanawiała, czy kompleksy to mój brak odporności, czy miałam je dzięki otoczeniu.
Pewnie jest tak, że jak komentarz padnie na podatny grunt to sieje na nim większe spustoszenie.
Ja pamiętam uwgi: "Nie jedz tyle, bo się potem będą z Ciebie dzieci śmiały.
Schudnąć wcale nie jest łatwo."-to mama. Tata miał troche bardziej przykre docinki. Rówieśnicy raczej nie tyle się wypowiadali, ile dali odczuć. Oczywiście były wyjątki. I niestety wiecej pamiętam krytycznych koleżanek niż kolegów, wle to pewnie kwestia rywalizacji o wzgęldy chłopców :)
W każdym razie na pewno ja byłam podatna na uwagi, albo nie było takiej osoby, która by mi powiedziała, żebym miała do tego dystans, albo zaczęli mi to mówić za późno, gdy byłam już przewrażliwiona.

Wczoraj siedzieliśmy sobie w knajpce, obok nas kobieta rozmawiałam z córką i mężem przez telefon. Byliśmy tylko my i ona, więc trudno było nie słyszeć rozmowy.
Wywnioskowałam, że córka z koleżanką, 16-latki, jadą na obóz młodzieżowy, a ojciec je odprowadza na pociąg. Z jakiegoś powidu matka nie uczestniczyła w odprowadzeniu córki. Ale z rozmowy wnioskowałam, że córka nie chce jechać, bo boi się że towarzystwo jej nie zaakceptuje, że zostanie bez towarzystwa. Koleżanka oznajmiła jej, że nie chce być z nią w pokoju, a ojciec zamiast ją pocieszać dołował ją. Matka pocieszała ją, pytała, czy naprawdę chce wyglądać jak Barbie, że jak dojadą to zadzwoni do niej. Żeby była silna, żeby nie brała wszystkiego do siebie...
Miałam ochotę wstać i poprosić o telefon, żeby jakoś tą dziewczynę wesprzeć. Ale nie chciałam się wtrącać.
Zresztą nie wiem jaki był prawdziwy powód kompleksów córki.

Odpowiedz
Gość 2009-02-20 o godz. 14:27
0

Fagih, masz oczywiście sporo racji - kompleksy siedzą w nas głęboko i właściwie od nas zależy, do jakiego stopnia damy im sobą zawładnąć. Ale zauważ, o czym mówią tu dziewczyny - większość kompleksów pojawia się w dzieciństwie właśnie dlatego, że ktoś nam coś wytknął. Pamiętam, że w przedszkolu podbierałam dzieciom okulary, bo strasznie mi się podobały i sama chciałam mieć - dopiero gdy faktycznie zaczęłam je nosić, już w szkole, dopadł mnie kompleks okularnika - właśnie dlatego, że zaczęto mnie wyśmiewać... Sama też nie wpadłam na to, że być może jestem "duża" - uświadomiono mi to w dość bolesny sposób...
Kompleksy najczęściej powstają w dzieciństwie - dzieci potrafią być bardzo okrutne dla "innych". A potem już sami je w sobie pielęgnujemy - i tu się z Tobą zgadzam: pani ekspedientka w sklepie ma z pewnością w głębokim poważaniu moją wagę, a rozmiar sugeruje mi, ponieważ zna się na swojej pracy, a nie po to, żeby mi dowalić - to moja przewrazliwiona na tym punkcie wyobraźnia sugeruje mi co innego... ;)

Odpowiedz
Reklama
Gość 2009-02-20 o godz. 12:31
0

aniasz napisał(a):Co ciekawe - widzą wszyscy, ale żeby pomóc tym INNYM to już jest niewielu (najlepszy był chłopak który widział że nie mogę stać na tej nodze, gapił się na nią bezczelnie ale miejsca mi w tramwaju nie ustąpił ).
Aniasz przepraszam- pytanie może nie na miejscu - ale dlaczego nie poprosiłaś aby Ci ustąpił miejsca? Może właśnie by Ci ustąpił.

Jak miałam nogę w gipsie to grzecznie, z uśmiechem prosiłam o ustąpienie mi miejsca - nie było przypadku, żebym nie usiadła. Za to pamiętam jak koleżanka w ciąży honorem się unosiła, że ona obcych ludzi prosić nie będzie - efekt: wiecznie stała i się tylko wściekała bo społeczeństwo mamy faktycznie niewychowane. Ale jak byłam z nią i poprosiłam o zwolnienie miejsca dla ciężarnej to jakoś się miejsce od razu znalazło.

Odpowiedz
Gość 2009-02-20 o godz. 12:18
0

A ja z nieco innej beczki.
Nie chcę na nikogo napadać i z góry przepraszam jeśli ktoś tak odbierze mój post ale czytam kolejne wypowiedzi i zastanawiam się nad jednym: na ile nasze kompleksy biorą się nie z otoczenia a z nas samych.
Na ile faktycznie jesteśmy dyskryminowani a na ile jesteśmy przewrażliwieni na punkcie swoich kompleksów.
Skąd się biorą te kompleksy przy chodzeniu po plaży, po sklepach, jedzeniu w restauracji etc... czy na pewno z tego jak ktoś nas potraktował czy raczej z podświadomego lęku, że ktoś nas potraktuje jak potwora. Że spojrzenia innych to na pewno krytyka, że uśmiech to już wyśmiewanie, etc.

Ja również należe do noszących XL ale jakoś nie narzekam na panie ekspedientki, na wzrok innych ludzi, na raniące uwagi, na śmieszki nastolatek. I nie sądzę abym żyła w innym kraju. Po prostu nie intereresuje mnie czy sprzedawczyni przygląda mi się bo uważa, że jestem za gruba czy po prostu taksuje przyszłą klientkę. I jeśli kolejna przynoszona mi przez nią bluzka jest za mała w biuście to jej problem bo się biedna nabiegała bez zarobku i sklepu, który na mnie nie zarobi... a nie mój bo jestem za duża.
Co więcej nie zauważam czy sprzedawczyni jest szczupła czy nie... bo mnie to nie interesuje.
Przy wizycie w restauracji interesuje mnie towarzystwo i delektowanie się jedzeniem a nie spojrzenia obcych ludzi.
Na plaży opalam się, pływam, wygłupiam z dzieciarnią a nie rozglądam czy ktoś na mnie patrzy i jaką ma przy tym minę.
Na basen chodzę popływać. Również mam w nosie kto mnie obserwuje i z jakiego powodu.
W okularach chodze od dziecka, głupich tekstów się owszem nasłuchałam... żyję nadal, noszę je swiadomie i co więcej- uważam ze bardzo mi w nich ładnie. Na pytania czemu do ślubu idę w okularach reagowałam zdziwieniem. Są częścią mnie - po co miałam je zdejmować? Bo ktoś uważa, że powinnam? Jego problem, nie mój.

Mało słyszę negatywnych, głupich uwag, częściej raczej teksty w stylu: jaki pani ma urzekający uśmiech - a nosze romiar 42-44. Więc co- ten uśmiech sprawia, że kg nie widać? Nie sądzę. Po prostu lubię siebie i akceptuję - a to sprawia, że i inni mnie akceptują.

Walkę z kompleksami należy zaczynać od siebie. Pewnie, że żyjemy w świecie, gdzie tolerancja mocno kuleje ale połowa naszych problemów to tak naprawdę przewrażliwienie na swoim punkcie i nakręcanie się pt. co kto sobie na nasz temat myśli a nie realne odczucia innych ludzi.

fagih z innego świata chyba.

Odpowiedz
migotka76 2009-02-19 o godz. 20:59
0

To i ja się przyłączę do rozmowy.
Do II-III klasy liceum ważyłam 76 kg przy wzroście 169.
To było maksimum. Ale od początku podstawówki, byłam największą dziewczynką w klasie.
No i niestety, mimo że jako dziecko byłam śmiała, im byłam starsza tym bardziej wstydliwa. A na dodatek moją najlepszą koleżanką była dziewczyna-zupełne moje przeciwieństwo. Poza tym im była starsza, tym miała więcej adoratorów, a ja byłam jak piąte koło u wozu.
Szłyśmy gdzieś we dwie, to zawsze ona była podrywana, co wyraźnie sprawiało jej przyjemność, i momentami mialam wrażenie, ze przeszkadzam.
Potem nasze drogi się rozchodziły. Nawet próbowałyśmy odświeżyć kontakt, ale ja w międzyczasie schudłam (20 kg), ona w liceum urodziła córkę. Potem ja poszłam na studia. Spotałyśmy się kilka lat temu. Sta.ła mi się zupełnie obca.
Zanim udało mi się odchudzić robiłam kilka podjeść. Tabelę kaloryczną znałam na pamięć. Teraz już niewiele pamiętam, ale kontrolę swojej wagi mam już zaprogramowaną. Uwielbiam słodycze, ale wiem, że jeżeli przez kilka dni będę sobie w pracy kupowała ciacha lub batonik, to będę musiała to odpokutować. Niestety... nic na to nie poradzę, że uwielbiam słodycze.
I tak udaje mi się w miarę utrzymać wagę. Noszę sobie rozmiar 38. Ale to też zależy do firmy. Niestey nie jestem szczęśliwą posiadaczką płaskiego brzucha i smukłych ud... bo też niewiele robię w tym kierunku... No, poza tym, że sobie obiecuję, że zacznę chodzić na fitness :)
Wracając do koleżanki.
W każdym razie... umoja koleżanka nie wykorzystała dobrze potencjału.
Ja widzę jak bardzo negatywnie ta znajomość, a przede wszystkim moja tusza wpłynęła na moje poczucie własnej wartości.

Zazdroszczę dziewczynom, które przebojem idą przez życie mimo tuszy. I mają powodzenie u płci przeciwnej. Zazdroszczę w pozytywnym słowa znaczeniu.

Poza tuszą miałam i mam inne 'defekty", więc pamiętam różne nieprzyjemne pytania i uwagi innych dzieci...
Teraz czasami widuję jednego z sąsiadów, który tak bardzo lubił dowalać mi, że jestem gruba.... Minęły lata i sytuacja jest odwrotna. Tylko, że on wygląda jak nadmuchany, bo przytył po odżywkach, które brał chodząc na siłownię.

Odpowiedz
Rosalinda 2009-02-19 o godz. 19:13
0

uuu az tak tego nie śledziłam...
jak mówie weszłam tam jednorazowo...
nie wiedziałam że to się zaczęło wcześniej

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-02-19 o godz. 07:18
0

tez wiem o czym mowisz Rosalinda. tylko widzisz oni nie dostali batow za to jak wygladali. tylko za to jak sie zachowywali na forum przed swoim slubme.
tak wiec za nietakt i lekkie chamstwo ;)

Odpowiedz
lideq 2009-02-19 o godz. 07:10
0

Rosalinda, wiem o jakim watku mowisz.
Cos mi w glowie kolacze, jaki nick miala ta dziewczyna
poszlo na priv

Odpowiedz
Rosalinda 2009-02-18 o godz. 19:49
0

szkoda ze juz nie opamietam nicka tej dziewczyny bo chętnie bym wsadzila linka do jej fotek...
niech sobie "normalne" panny mode mówia co chcą- mi sie ten dziwny gotycki slub PODOBAŁ

Odpowiedz
Gość 2009-02-18 o godz. 13:04
0

Rosalinda, wiem o kim mówisz.

Jestem na świeżo po objeździe Europy i po raz kolejny stwierdzam, że nietolerancja to nasza cecha narodowa.
Bo np. w ciągu jednego dnia w Holandii widziałam więcej ludzi z protezami nóg w krótkich spodenkach, niz w całym swoim życiu w Polsce (czyli "0").
Nigdy w Polsce nie widziałam dziewczyn o tyłkach w rozmiarze 50 i więcej ubranych w obcisłe dżinsy.
Rozmawialiśmy ze znajomymi na temat tolerancji i ona przytoczyła przykład wychodzenia z dziećmi. Byli we Włoszech, na placu zabaw a wokół nich rodzice z dziecmi i zdrowymi i na wózkach i nawet dzieckiem na łóżku.
U nas tak się nie da.

Odpowiedz
Rosalinda 2009-02-17 o godz. 19:24
0

odgrzbuje watek bo przypomniła mi sie historyjka z forum slubnego Gazety Wyborczej...
weszłm tam sobie z czystych nudow nie śledze regularnie tego forum no bo za mąz mi niespieszno,,,
i oto co przeczytałam... dziewczyna wrzuciła swoje fotki ze ślubu i zostala zjechana totalnie za:
nie brala slubu Kościelnego, tylko cywilny... (a slub cywilny w naszym katolickim kraju jak wiadomo jest gorszy od Kościelnego...)
postanowiła urozmaicic ślub cywilny osobista przysięgą... wymyslili ceremonię zapalania świec czy coś takiego (to jej zarzucili że urządza cyrk)
państwo młodzi nie byli tradycyjnie ubrani, tylko w stylu gotyckim (ona- bordowa suknia, szal, on - ciemny garnitur z czerownym akcentem) n to od razu a dlaczego nie biała sukienka, a bo brzydkie stroje...
panstwo młodzi nie grzeszyli urodą... ona w grubych okularach, on baardzo chudy... no i tu się zaczęło wyzywanie- jego od szczurów, ją od czarownic

sledzilam ten wątek kilka dni, aż moderator go usunął... nie dało się już tego czytac...
obejrzałam sobie stronę tej odjechanej parki (bo podali link a tam mnóstwo fotek z uroczystości) osobiście mi sie to podobało... własnie ten slub był INNY... i za to ich zbluzgano...

Odpowiedz
Gość 2009-02-11 o godz. 21:29
0

Ja priva nie dostalam , ale juz pobieglam do watku. Dzieki :)

Odpowiedz
Gość 2009-02-11 o godz. 18:15
0

asiulka27 napisał(a):dziękuję za dietę
i zapytam już tu, czy jeste efekt jojo
nie wiem, bo stosuje pierwszy raz :P ale pewnie jak się nie rzucimy zaraz po niej na żarcie, to efektu nie będzie ;)
BTW. zainteresowanych dietą zapraszam tu:
http://forum.styl.fm/s2/viewtopic.php?t=43395&highlight=
co by już tego wątku nie zaśmiecać, bo on o poważniejszych rzeczach traktuje.

Odpowiedz
Zedka 2009-02-11 o godz. 14:52
0

Myślę że większość z nas ma kompleksy..pragnie być innym niz jest..szczuplejszym albo posiadać więcej ciałka bo uważa że jest za szczupły,chce cos zmienić w swojej twarzy itd...Moim zdaniem trzeba zaakceptować się właśnie takim jakim się jest.Wiem że to cholernie trudne bo wiem to z autopsji..Ale moze trzeba pomyśleć o tym że mamy coś czego nam zazdroszczą inni?Czego oni nie mają?Mom marzeniem było zawsze mieć piękne stopy(i zdrowe)i długie zgrabne nogi.niestetety nie mam ani jednego ani drugiego:(I również od tak mniej więcej 10 roku życia chyba nie poszłam na basen(a 6 lat temu doszły szpetne rozstępy na brzuchu po ciązy..)Wytrzymywałam zaciekawione spojrzenia innych,szepty i uwagi na moje blizny pooperacyjne na nodze,bo przecież w upalne dni jest nie możliwością chodzić bez przerwy w długich spodniach,skarpetkach i pełnych butach...Nauczyłam się z tym żyć i wytłumaczyłam sobie że jest tyle innych fajnych rzeczy we mnie,które lubię i nie muszę się wstydzić.Wy też poszukajcie w sobie tych fajnych rzeczy a przekonacie się ze jest ich o wiele więcej niż wad.Pozdrawiam serdecznie.

Odpowiedz
asiulka27 2009-02-11 o godz. 12:13
0

dziękuję za dietę
i zapytam już tu, czy jeste efekt jojo

Odpowiedz
Gość 2009-02-11 o godz. 11:14
0

przepraszam za OT: UWAGA! do wszystkich zainteresowanych dietą - powysyłałam do Was privy (tylko do jednej forumienki na maila, bo podała), ale priv mi szwankuje i może iść 1 dzień albo dwa - także proszę się nie denerwować - na pewno dojdzie :)

Odpowiedz
agga73 2009-02-11 o godz. 10:59
0

Lexa, to ja może też poproszę ;)

Odpowiedz
Gość 2009-02-11 o godz. 08:28
0

leyla napisał(a):O... a ta dieta 20-dniowa jakie daje efekty? Mnie by zadowolilo z 5 kilo ;)
Leyla, jak na razie - po 17 dniach 9kg. Jak chcesz to mogę podać na priv, żeby tu wątku nie zaśmiecać.

Odpowiedz
agga73 2009-02-11 o godz. 06:39
0

leyla napisał(a):Lexa, agga - jak tak troche OT. Jak zrzucilyscie zbedne kilogramy? Bo sporo ich bylo, wiec pewnie jakies skuteczne metody mialyscie ;)
mnie się udało dwa razy po 16kg.
pierwszy raz : herbalifie i intensywny aerobik - czas 3 mc-e, bez efektu jojo, ale po 5 latach znów mi się przybrało, więc był...
drugi raz : SILNA WOLA - MŻ, aerobik i nic więcej - czas 3 mc-e.
teraz sposobię się do trzeciego razu ;) tak z 7-8 kg by się przydało

Odpowiedz
Gość 2009-02-10 o godz. 21:06
0

To ja może jeszcze raz, dobitniej, wyłożę swoje racje, posiłkując się postem Rosalindy...

Rosalinda napisał(a):Anirrak napisał(a):aniasz napisał(a):Temat się samoistnie zakręcił wokół osób puszystych - a społeczna presja wobec tych osób jest dla mnie osobiście najmniej wkurzająca, w końcu to czy ktoś jest zaokrąglony, pulchny czy po prostu gruby, zależy w największej mierze od niego. Jak mu z tym źle to niech albo coś z tym zrobi (no, chyba że mu zdrowie nie pozwala ale to inna kwestia) albo niech przestanie truć dupę sobie i innym i zaakceptuje siebie, swój tłuszcz, i docinki jakie z pewnością nieraz go spotkają
no własnie dlaczego mam akceptowac czyjeś docinki?
Masz zaakceptować siebie - oraz to że docinki mogą się pojawić bo żyjemy w nietolerancyjnym społeczeństwie, z którego nie wyeliminujesz idiotów pragnących za wszelką cenę "umilić" komuś życie. Może to dla Ciebie/Was głupi pomysł ale ja wolę się zaakceptować fakt że ludzie są jacy są i że zdarza im się rzucić głupi tekst, starać się ignorować ich chamskie uwagi albo spojrzenia, niż z każdej takiej sytuacji robić osobistą tragedię i pogłębiać swoje kompleksy.

ja mam przemine materii jaka mam (czasem bez Xenny ani rusz) i akurat wiem że nigdy nie będe szczupła. nie obżeram sie. zrezygnowałam z bardzo wielu rzeczy (...)i dopóki akceptowałam swój tłuszcz, byłam szczęśliwa ze soba... a teraz nie potrafie go juz akceptować własnie przez takie chamskie komentarze jak ten !!!
po pierwsze: który z moich tekstów jest dla Ciebie chamski? Postaram się więcej takich nie pisać.
po drugie: przemiana materii jest dla mnie uwarunkowaniem zdrowotnym. Jak napisałam, pewnych rzeczy nie przeskoczysz i to jest oczywiste. Natomiast jest mnóstwo osób które są grube z powodu własnego lenistwa i to też jest fakt. Mam znajomą która przez lata tłumaczyła nam że ona jest grubsza bo ma chore nerki, bierze jakieś leki i nie może schudnąć. Wszystkie jej wierzyłyśmy i się nad nią użalałyśmy jaka to ona biedna, nic prawie nie je i nie może zrzucić tej nadwagi. Po czym jak nam klapki z oczu opadły to się okazało że dziewczyna je najwięcej z nas wszystkich... na każdej stacji batonik, w każdym kiosku cola, a w sklepie lody. I co, to nie od niej zależy? Nie sądzę, bo jednak okazało się że może te kilogramy zgubić... I uprzedzając komentarze tych które mogą się poczuć urażone bo one już "prawie nic nie jedzą" a nadal nie chudną - owszem, mam świadomość takich przypadków. Dlatego napisałam że to ile dana osoba waży zależy W NAJWIĘKSZEJ MIERZE od niej a nie TYLKO od niej.

nie rozumiem więc dlaczego mam tolerowac docinki innych... dlaczego ja mam nie truć dupy innym skoro to inni będa truli dupe mi !!!
A to już jak dla mnie dziwny pogląd - nie jestem wyznawczynią filozofii "oko za oko".

poza tym co to znaczy że moja nadwaga zalezy ode mnie? otóż NIE ZALEŻY... zastanawiam się z czego jeszcze mam zrezygnowac żeby jakoś wygladac?
Przecież Ty już wyglądasz - sama napisałaś że zadbałaś o siebie, założę że po drugiej stronie kabla siedzi ładna babka, która z powodu głupoty innych, co to nie potrafią tolerować różnorodności, dorobiła się po prostu kompleksów...
no, trochę rozjaśniłam.

Odpowiedz
Gość 2009-02-10 o godz. 21:02
0

O... a ta dieta 20-dniowa jakie daje efekty? Mnie by zadowolilo z 5 kilo ;)

Odpowiedz
Gość 2009-02-10 o godz. 20:41
0

leyla napisał(a):Lexa, agga - jak tak troche OT. Jak zrzucilyscie zbedne kilogramy? Bo sporo ich bylo, wiec pewnie jakies skuteczne metody mialyscie ;)
Weight Watchers, Cambridge, a teraz po ciąży = pierwsze 10 naturalnie spadło po porodzie i przy karmieniu, drugie z pomocą diety 20-dniowej zawierającej głównie mieso i sałatę.

Odpowiedz
Gość 2009-02-10 o godz. 20:33
0

Lexa, agga - jak tak troche OT. Jak zrzucilyscie zbedne kilogramy? Bo sporo ich bylo, wiec pewnie jakies skuteczne metody mialyscie ;)

Odpowiedz
Rosalinda 2009-02-10 o godz. 19:30
0

Anirrak napisał(a):aniasz napisał(a):Temat się samoistnie zakręcił wokół osób puszystych - a społeczna presja wobec tych osób jest dla mnie osobiście najmniej wkurzająca, w końcu to czy ktoś jest zaokrąglony, pulchny czy po prostu gruby, zależy w największej mierze od niego. Jak mu z tym źle to niech albo coś z tym zrobi (no, chyba że mu zdrowie nie pozwala ale to inna kwestia) albo niech przestanie truć dupę sobie i innym i zaakceptuje siebie, swój tłuszcz, i docinki jakie z pewnością nieraz go spotkają
no własnie dlaczego mam akceptowac czyjeś docinki???
ja mam przemine materii jaka mam (czasem bez Xenny ani rusz) i akurat wiem że nigdy nie będe szczupła. nie obżeram sie. zrezygnowałam z bardzo wielu rzeczy: chipsów, wizyt w Mc Donaldzie (czasem wejde, ale jem tylko małego hamburgera) no i nie jem obfitych kolacji (tzn jogurt o 18 a potem siedze cholernie głodna np do 24)... słodycze jem w maych ilościach i czasem czasem chodze głodna, ale i tak mam spory brzuch i tzw kobiece kształty...
kiedys byłąm dużo grubsza i tez spotkala mnie masa docinkow. teraz mimo że zeszczuplałam, dalej bolą mnie takie docinki. Dalej czuję sie gruba i mam kompleksy. to dziwne, bo dopóki ludzie mi nie uświadomili, że jestem brzydka i w dodatku nie mieściłam się w żaden ładny ciuch, czułam sie dobrze we własnym ciele... i dopóki akceptowałam swój tłuszcz, byłam szczęśliwa ze soba... a teraz nie potrafie go juz akceptować własnie przez takie chamskie komentarze jak ten !!!
nie rozumiem więc dlaczego mam tolerowac docinki innych... dlaczego ja mam nie truć dupy innym skoro to inni będa truli dupe mi !!!
poza tym co to znaczy że moja nadwaga zalezy ode mnie? otóż NIE ZALEŻY... zastanawiam się z czego jeszcze mam zrezygnowac żeby jakoś wygladac?
jeden pójdzie i nażre się po czym wszystko spali, a drugi je mało i mu sie odkłada. to tak trudno zrozumieć? gdzie jest tu moja wina?
i dlaczego ja mam akceptowac czyjeś chamstwo i przebaczac ?

Odpowiedz
Gość 2009-02-10 o godz. 13:21
0

Nabla napisał(a):K2 napisał:
no zesz jak babcie kocham - kobieta postanowila cos ze soba zrobic i zamiast odrobine zorzumienia, dostaje glupie usmieszki i spojrzenia.

Hmm... takiego podejscia tez nie lubie. Skad wiesz, ze postanowila cos ze soba zrobic, moze po prostu poszla poplywac dla przyjemnosci? Nie kazdy musi miec potrzebe bycia szczuplym....
cos ze soba zrobic - czytaj : zajac sie soba - nie koniecznie schudnac, jak sama napisalam, na basen mozna chodzic, zeby sie zrelaksowac - to tez jest robienie cos ze soba. chociaz faktycznie zabrzmialo to glupio.

aniasz, co do uwag, ze z tusza kazdy moze cos zrobic, to to jest bzdura - gdyby schudniecie bylo prosta sprawa, nie byloby ludzi otylych. to tak samo, jak mowienie, z swoj opatrunek powinnas super duper zamaskowac, a jeszcze lepiej wiedziec, ze Ci sie wypadek przydarzy i go uniknac. ostatecznie moglas sie udac do charakteryzatorni i tam sie psotarac o odpowiedni makijaz na noge, zeby cos ze soba zrobic ;) bzdura, nie? wlasnie dlatego nie powinno sie tolerowac, a przede wszystkim nie powinno sie byc narazonym na uwagi, spojrzenia, potracanie lokciem, etc za bycie innym.

Odpowiedz
agga73 2009-02-10 o godz. 13:04
0

Lexa, ja też w głowie zawsze jestem i będę grubaskiem, bez znaczenia czy ważę 58 czy 78 tak to już jest.
co do uwag bliskich, to przynajmniej w moim wypadku, są one życzliwe, dość dyskretne i ew. motywujące, więc nie jest to aż tak upokarzające.
w zasadzie nikt obcy, na ulicy, nigdy mnie nie komentował złośliwie (bynajmniej nie pamiętam), więc trudno mi przewidzieć swoją reakcję. ale odłogiem bym nie zostawiła...

Odpowiedz
Gość 2009-02-10 o godz. 12:55
0

agga73 napisał(a):Loxia napisał(a):Lexa napisał(a):Docinki odnośnie wagi są wyjątkowo przykre niezależnie od tego, czy można z nadwagą coś zrobić czy nie. A mimo usilnych starań człowiek często albo nie jest w stanie zrzucić nadwagi albo nie jest w stanie się z nią pogodzić. A przykre uwagi bolą jak cholera :(
i nie wiem które bardziej te od bliskich czy te od obcych na ulicy..
żadne nie są miłe, ale te od bliskich, z reguły w dobrej wierze, życzliwe, nie złośliwe.
swego czasu mąż się nad moim tłuszczykiem znęcał, docinał po swojemu, zawsze tylko w cztery oczy, trochę może i bolało, ale poskutkowało, zawzięłam się i schudłam 16 kg. gdyby nie on, pewnie bym tego nie osiągnęła...
wiesz, ja też swego czasu schudłam 25kg, teraz po ciązy znów zrzuciłam 20kg nadwagi, jeszcze mi trochę zostało, ale mam przemianę materii jaką mam i mimo, że jem naprawdę bardzo mało, to i tak się odkłada. Poza tym, mając nadawgę od zawsze , nawet jak jestem szczupła, to w głowie jestem jednak gruba i uwagi nt. nadwagi od osoby innej niż mama, ktora robi to bo po prostu się o mnie troszczy, są dla mnie ogromnie przykre i działają na mnie jak płachta na byka.

Odpowiedz
agga73 2009-02-10 o godz. 12:47
0

Mecdor, doskonale wiem o czym mówisz, od dzieci swoje dostałam...
nie dość, że byłam duża, to i grubsza, i z krzywymi nogami, to i w okularach. ale nie dałam sobie w kaszę dmuchać, a i twardsza się stałam z czasem.
ale do dziś parę najbardziej bolesnych wyzwisk pamiętam brrr

Odpowiedz
agga73 2009-02-10 o godz. 12:39
0

Loxia napisał(a):Lexa napisał(a):Docinki odnośnie wagi są wyjątkowo przykre niezależnie od tego, czy można z nadwagą coś zrobić czy nie. A mimo usilnych starań człowiek często albo nie jest w stanie zrzucić nadwagi albo nie jest w stanie się z nią pogodzić. A przykre uwagi bolą jak cholera :(
i nie wiem które bardziej te od bliskich czy te od obcych na ulicy..
żadne nie są miłe, ale te od bliskich, z reguły w dobrej wierze, życzliwe, nie złośliwe.
swego czasu mąż się nad moim tłuszczykiem znęcał, docinał po swojemu, zawsze tylko w cztery oczy, trochę może i bolało, ale poskutkowało, zawzięłam się i schudłam 16 kg. gdyby nie on, pewnie bym tego nie osiągnęła...

Odpowiedz
Mecdor 2009-02-10 o godz. 12:38
0

Kiedyś, jak ja byłam w podstawówce, noszenie okularów przez dzieci było o wiele rzadsze niż obecnie (przynajmniej tak mi się wydawało). Noszę okulary od 8 roku życia i pamiętam głupie "Cztery oczy" i "Zdejmij te bryle, bo Cię z d... pomylę".

Po takim "treningu", kiedy było możliwe przerzucenie się na szkła kontaktowe, zrobiłam to z radością. Dlatego potrafię zrozumieć, że takie głupie odzywki potrafią zaboleć.

Myśle jednak, ze (uwaga! truizm!) TRZEBA SIĘ ZAAKCEPTOWAĆ I POLUBIĆ takim, jakim się jest. A my możemy dużo zrobić, choćby np. wychowując nasze dzieci na takie, które nie będą w ten sposob wyżywały się na swoich kolegach.

P.S. Obecnie znowu wróciłam do okularów, które estetycznie wręcz uwielbiam.

Odpowiedz
agga73 2009-02-10 o godz. 12:30
0

no fakt, z tymi rozmiarówkami to bardzo różnie jest.

Annirak, co do plaży to jestem bardziej tolerancyjna, bo tam trudno jest zatuszować niedoskonałości. sama mam rozstępy (niestety), ale nie będę opalać się przecież w kostiumie płetwonurka, natomiast staram sie dobrać strój do swojej figury, czyli nieco bardziej zabudowany.

wiecie co, ja sobie nie mogę nawet wyobrazić, żebym komuś miała robić przytyki do jego figury czy czegokolwiek innego. to przerasta moje możliwości...

zresztą mam wrażenie, że naród sie jednak trochę zmienia, w sensie na lepsze, przyzwyczaja do pewnych widoków, nie ogląda za wózkami inwalidzkimi, inność aż tak bardzo nie kłuje w oczy.
no, dzieciaki i małolaty to niestety nigdy się chyba nie zmienią...

Odpowiedz
Gość 2009-02-10 o godz. 12:22
0

aniasz napisał(a):Temat się samoistnie zakręcił wokół osób puszystych - a społeczna presja wobec tych osób jest dla mnie osobiście najmniej wkurzająca, w końcu to czy ktoś jest zaokrąglony, pulchny czy po prostu gruby, zależy w największej mierze od niego. Jak mu z tym źle to niech albo coś z tym zrobi (no, chyba że mu zdrowie nie pozwala ale to inna kwestia) albo niech przestanie truć dupę sobie i innym i zaakceptuje siebie, swój tłuszcz, i docinki jakie z pewnością nieraz go spotkają
Oki Aniasz, jasne - zgadzam sie z większością - poza jednym: dlaczego trzeba zaakceptować docinki?

Dlaczego akceptowac chamstwo, niedelikatność, brak wyczucia?
I dlaczego akurat ludzie z nadwagą maja akceptowac docinki?

A może każdy, kto w jakikolwiek odsateje od wzorca, od przecietnej powinien zaakceptować uwagi "zyczliwych"?

Odpowiedz
Loxia 2009-02-10 o godz. 12:18
0

Lexa napisał(a):Docinki odnośnie wagi są wyjątkowo przykre niezależnie od tego, czy można z nadwagą coś zrobić czy nie. A mimo usilnych starań człowiek często albo nie jest w stanie zrzucić nadwagi albo nie jest w stanie się z nią pogodzić. A przykre uwagi bolą jak cholera :(
i nie wiem które bardziej te od bliskich czy te od obcych na ulicy..

Odpowiedz
Gość 2009-02-10 o godz. 12:13
0

Aniasz, zgadzam się, że najbardziej okrutne jest nabijanie się z czegoś, z czym nie jest się w stanie nic zrobić, ale z tym:
aniasz napisał(a):Temat się samoistnie zakręcił wokół osób puszystych - a społeczna presja wobec tych osób jest dla mnie osobiście najmniej wkurzająca, w końcu to czy ktoś jest zaokrąglony, pulchny czy po prostu gruby, zależy w największej mierze od niego. Jak mu z tym źle to niech albo coś z tym zrobi (no, chyba że mu zdrowie nie pozwala ale to inna kwestia) albo niech przestanie truć dupę sobie i innym i zaakceptuje siebie, swój tłuszcz, i docinki jakie z pewnością nieraz go spotkają (ktoś mądrze napisał że małolaty i dzieci są bezlitosne - ja jeszcze dodam że debile też, dla mnie te 3 grupy ludzi wyczerpują populację puszczającą docinki).

nie do końca się zgadzam. Docinki odnośnie wagi są wyjątkowo przykre niezależnie od tego, czy można z nadwagą coś zrobić czy nie. A mimo usilnych starań człowiek często albo nie jest w stanie zrzucić nadwagi albo nie jest w stanie się z nią pogodzić. A przykre uwagi bolą jak cholera :(

Odpowiedz
Gość 2009-02-10 o godz. 12:10
0

kometa napisał(a):No niestety 40 to L a 42 XL - przy czym to XL to chyba na kobiety z Chin lub Korei
agga73 napisał(a):noszę rozmiar 42 i to nie jest XL, tylko L, a jak nosiłam 40, to było M.
Agga73 to zależy od firmy - w niektórych jest tak jak napisała Kometa, w niektórych tak jak Ty.
Ja za grubą się nie uważam, chudzielcem też nie jestem. Ale czasem dziwię się jak muszę kupić spodnie XL (normalnie noszę rozmiar 38-40) bo wtedy na moją przyjaciółkę już nie ma rozmiaru (ostatnio jej się przytyło) :o . Ona często trafia coś dla siebie w Navy - podobno trochę większa ta rozmiarówka.

Odpowiedz
Gość 2009-02-10 o godz. 12:04
0

Temat się samoistnie zakręcił wokół osób puszystych - a społeczna presja wobec tych osób jest dla mnie osobiście najmniej wkurzająca, w końcu to czy ktoś jest zaokrąglony, pulchny czy po prostu gruby, zależy w największej mierze od niego. Jak mu z tym źle to niech albo coś z tym zrobi (no, chyba że mu zdrowie nie pozwala ale to inna kwestia) albo niech przestanie truć dupę sobie i innym i zaakceptuje siebie, swój tłuszcz, i docinki jakie z pewnością nieraz go spotkają (ktoś mądrze napisał że małolaty i dzieci są bezlitosne - ja jeszcze dodam że debile też, dla mnie te 3 grupy ludzi wyczerpują populację puszczającą docinki).

Najbardziej boli mnie nietolerancja na sprawy na które INNA osoba nie ma większego wpływu - i nie mam tu na myśli tylko chorób czy upośledzeń. Brzydota też jest cechą daną nam z góry, na niektóre blizny nawet po wyleczeniu ran nie ma rady, łysienia się czasem nie da powstrzymać, itd. Do pasji doprowadzają mnie ludzie gapiący się na coś INNEGO, co wiadomo że nie wpisuje się w szeroko uznane kanony społeczne, co wyróżnia daną osobę niekoniecznie pozytywnie, a na co ona sama nie może poradzić. Sama ostatnio doświadczyłam ciekawskich i naprawdę wnerwiających spojrzeń i uwag innych ludzi, kiedy z wielkim opatrunkiem na nodze którego nie udało się ukryć łaziłam po Warszawie. Co ciekawe - widzą wszyscy, ale żeby pomóc tym INNYM to już jest niewielu (najlepszy był chłopak który widział że nie mogę stać na tej nodze, gapił się na nią bezczelnie ale miejsca mi w tramwaju nie ustąpił ).

Nie mogę się wypowiadać na takie tematy bo mi się ciśnienie podnosi... 8)

Odpowiedz
Gość 2009-02-10 o godz. 12:00
0

Agga73 - w Tatuum, w Carry, V&B, Zarze, GC zazwyczaj 42 to XL ;)
Z tego co pamiętam, to tylko w Kaphalu 42 łapie sie pod Lkę ;)

Rozmiarówka w każdej firmie jest inna - co nie znaczy, że dla nosicielek > 42 łatwo jest coś sensownego upolować... :(

Co do estetyki - to szczerze mówiąc w żaden spośób nie budzi moich emocji np. na plazy widok kogokolwiek, jaskiejkolwiek postury...
No może gdyby George Clooney wpadł mi w oko, to bym dłużej poobserwowała :P

Wychodzę z założenia, że "każdy sobie rzepkę skrobie" - i nic mi do tego, jak dana poopa wyglada w stringach
i jak komuś wylewa się tłuszczyk zza gaci :P
Ja muszę tylko uważać, żeby samemu jako_tako wyglądać i nie wywoływac swoja nadwagą torsji u przechodniów ;) :P

Poczucie estetyki innych osób lata mi i powiewa - dopóki nie dotyczy mojej osoby czy mojego domu :P

Odpowiedz
agga73 2009-02-10 o godz. 11:48
0

to tak trochę OT, bo mimo, że razi mnie eksponowanie mankamentów,
to bynajmniej tego nie komentuję.

Odpowiedz
agga73 2009-02-10 o godz. 11:37
0

noszę rozmiar 42 i to nie jest XL, tylko L, a jak nosiłam 40, to było M.

nie czuję sie dyskryminowana, a szczupła nigdy nie byłam ( i raczej już nie będę),
dobrze mi w moim rozmiarze.
sklepy z rozmiarówką, za przeproszeniem, dla glizd ;) omijam i nie próbuję się wbijać w skąpe topiki.
i nie epatuję też swoimi wdziękami, nie paraduję w mini po ulicy, ani w stringach po plaży, bo oprócz tego, że widok byłby średni, to i samopoczucie nie najlepsze.
sama mam poczucie estetyki na swój temat i chciałabym aby inni mieli w stosunku do siebie.
nie każdy ma figurę modelki, ale każdy powinien dobrać sobie odpowiednie ubranie (co nie znaczy, że ci więksi mieliby śmigać w worach na kartofle).
razi mnie po oczach widok wylewającego się brzucha z biodrówek i pojęcia nie mam jak można nie mieć krzty samokrytyki...

Odpowiedz
Gość 2009-02-10 o godz. 06:55
0

Anirrak napisał(a):A ja nie lubie złudzeń i wciskania (sobie samemu) kitu... Razz

"Nie kazdy ma potrzebe bycia szczupłym" - tereferekuku Wink

Nie oszukujmy się - nie znam ani jednej "big_girl" która nie chcialaby stać sie "taką_malą" Wink Laughing
Moze zle sie wyrazilam. Chodzilo mi o to, ze osoby przy kosci sa zawsze postrzegane przez pryzmat tuszy - jesli ktos taki plywa, to "robi cos ze soba", jesli je ciastko "to sie zaniedbuje jeszcze bardziej". Sama mialam spora nadwage i wiem, ze nie mysli sie o tym caly czas, czasem po prostu sie cos robi z innych wzgledow niz kilogramy np. na rower z kolezanka mozna sie umowic ze wzgledu na plotki a nie odchudzanie.

Odpowiedz
Gość 2009-02-09 o godz. 15:37
0

A ja nie lubie złudzeń i wciskania (sobie samemu) kitu... :P

"Nie kazdy ma potrzebe bycia szczupłym" - tereferekuku ;)

Nie oszukujmy się - nie znam ani jednej "big_girl" która nie chcialaby stać sie "taką_malą" ;) lol
Chyba sie nie da polubić tłuszczu na brzuchu i tyłku - co najwyżej mozna go tolerować :(
Ewentualnie - tak jak ja - mozna nie miec pomysłu, jak sie za to cholerstwo zabrać, żeby było latwo_lekko_przyjemnie ;)

Anirrak - co potrzebę ma - ale silnej woli za grosz ;)

PS W Kaphalu i Wallis są serie "long" - dla tych na długość ponadprzecietnych.
Tez mam 177 i to jedyne spodnie dobrej długosci :)

Odpowiedz
Gość 2009-02-09 o godz. 14:21
0

K2 napisał(a):no zesz jak babcie kocham - kobieta postanowila cos ze soba zrobic i zamiast odrobine zorzumienia, dostaje glupie usmieszki i spojrzenia.
Hmm... takiego podejscia tez nie lubie. Skad wiesz, ze postanowila cos ze soba zrobic, moze po prostu poszla poplywac dla przyjemnosci? Nie kazdy musi miec potrzebe bycia szczuplym....

A co do rozmiarowki do 42 - i tak najwyzszy przewidywany wzrost dla kobiety to 172cm. Wyzszych nie ma, wiec z moim 177cm jestem skazana na za krotkie rekawy i nogawki we wszystkim.

Odpowiedz
Gość 2009-02-09 o godz. 13:25
0

Najlepsi sąi tak faceci w tzw. średnim wieku, którzy uważają się za najmądrzejszych, najprzystojniejszych, najseksowniejszych, i zauważą 2 kg nadwagi czy wystający brzuszek u dziewczyny idącej ulicą, nie zauważą natomiast:
- swojego piwnego brzuszyska
- owłosionych pleców
- plam od potu na koszulce
- coraz głębszych zakoli
itp :)

Odpowiedz
Gość 2009-02-09 o godz. 13:16
0

No niestety 40 to L a 42 XL - przy czym to XL to chyba na kobiety z Chin lub Korei

Odpowiedz
Gość 2009-02-09 o godz. 13:11
0

Anirrak napisał(a):K2 - ale u nas w wiekszości sklepów rozmiarówka kończy się na 42 Neutral
I to własnie rozmiar 42 jest klasyfikowany jako XL...
Anirrak - powiedz kochana, ze se jaja ze mnie robisz. jesli jednak nie, to to jest jakas paranoja :(

Odpowiedz
Gość 2009-02-09 o godz. 07:22
0

Dziewczyny, ja Was nie rozumiem . Czego macie się wstydzić ? Siksami nie należy się przejmować i tyle ;). Wiem, co mówię ;). Zawsze ponadto można zwrócić uwagę ;). Młodzież jest taka sama i się bynajmniej nie zmieniła pod tym względem - to jest moje zdanie. Także najlepiej jest olać podlotki i robić swoje.

Mimina, zgodzę się z Tobą w kwestii oddziałaływania mass mediów na młodzież. Nie mniej największy wpływ mają rodzice. To oni wychowują swoje pociechy od początku i kształtują kulturę osobistą. Dużą rolę odgrywają także rówieśnicy, którzy wywierają naciski na pozostałych równolatków .

Aurelko, następnym razem nie płacz :goodman:, tylko zripostuj, albo obróć w żart jego słowa ;). Nauczyłam się tego po długim czasie, lecz dzięki temu dziś jest mi o wiele łatwiej i się nie załamuję, gdy usłyszę jakieś "ciekawe" odzywki .

Odpowiedz
Gość 2009-02-09 o godz. 07:22
0

K2 napisał(a):sklepy musza reagowac na rynek, na szczescie* osob otylych jest mniej, wiec i popyt na ciuchy XL jest mniejszy. to nie jest zadna dyskryminacja.


K2 - ale u nas w wiekszości sklepów rozmiarówka kończy się na 42 :|
I to własnie rozmiar 42 jest klasyfikowany jako XL...

Czy rozmiar 42 to juz otyłość
Nie sądzę...

Odpowiedz
Gość 2009-02-09 o godz. 06:46
0

Temat niestety aktyalny....wiele pytan padło, wiele znaków zapytania. Wydaje mi się, że główną "odpowiedzialność" za taki stan rzeczy ponoszi prasa i media. To one lansują wśród nastolatków, a potem młodych ludzi kult człowieka pieknego, szczupłego i nienagannego. Dla mnie jest to czymś dziwnym, bo nie przypominam sobie, by w czasach mojego liceum dziewczyny głównie rozmawiały o odchudzaniu i krytykowaniu innych. Teraz łatwo posłuchać w autobusie czy na chodniku poglądów młodzieży, nierzadko i pod naszym adresem. A co by było gdyby media wylansowały model kobiety pulchnej i szczęśliwej.....bardzo chciałbym doczekać takiego czasu. Ale niestety nie zapowiada się na to, i dlatego moje zdziwienie będą budziłu np. 11-nasto letnie kuzynki, które nie zjedzą loda, bo się odchudzają - dodam, ze i tak są dość szczupłe.

A problem z kupowaniem ciuchów, zwłaszcza spodni mam podobny. Góra mniejsza a dół typowo kobiecy - szczupły pas i krągłe biodra. Zawsze się z tym źle czułam i wstydziłam się wyjść latem w spódnicy o spodenkach nie wspominając. Teraz jak ubyło mi 10 kilo widać różnicę w samopoczuciu, ale miom bo moich bliskich nie. Mąż stwierdził, ze ta pupa to już nie ta sama co była kiedyś..wolał wczesniejszą. I tu wychodzi kolejna sprawa - podobamy się naszym mężczyznom, bo gdyby było inaczej pewnie okupowałybyśmy forum samotnych i załamanych, więc czemu chcemy zmieniać siebie? By podobać się komu? zawiastnym babom......

Odpowiedz
Gość 2009-02-08 o godz. 23:05
0

Oleska napisał(a):PS. Wylane żale po butelce wina, na szczęście z innej okazji niż smutku
Miało być :) :) :) :)

Odpowiedz
Gość 2009-02-08 o godz. 23:02
0

tia, ekspedientki .....

miałam dziś przyjemność :( :( :(

moje wymiary są dość duże i nietypowe , góra 46-48 a dół 48-50.
Zachęcona wątkiem na forum o promocjach i przecenach oraz wolnego wieczoru postanowiłam zrobić rundę po sklepach w galerii "jakieś tam".
Wiem, że są sklepy w których można kupić ciuchy większe niż rozmiar 42 ale zapomniałam jakie, wchodziłam do każdego po koleji .
Ale po pierwsze na co dzień są nie na moją kieszeń a po drugie jak już są jakieś większe rozmiary to ubrania wyglądają jak worki .
Bardzo ciężko znaleźć mi ciuchy w moim rozmiarze więc przeważnie ubieram się na stadionie lub w sklepach "dla puszystych" ale tam są ceny jak z kosmosu, więc moja szafa posiada bardzo eleganckie rzeczy jak i zwykłe "szmatki".
W taki upał jaki dziś panował, ubrana byłam bardzo zwyczajnie : biała bluzka na ramiączka, rybaczki oraz klapki - bo nogi puchną mi okropnie. Tak ubrana weszłam do galerii. Chodząc po niej nie czułam się skrępowana, mijałam ludzi - zero reakcji , fajnie. Ale wchodząc do sklepów czułam wzrok ekspedientek na sobie, tylko co one miały na myśli mogę zgadywać :(
Nie było to miłe uczucie. Szczególnie nie miło wspominam sklep ZARA Im to jest fajnie , siedzą ileś tam godzin w pomieszczeniu klimatyzowanym ubrane normalnie, a ja nie dość że gruba, w bluzeczce na ramiączka, zgrzana i spocona mam przymierzać ich ciuchy Nawet gdybym odważyła się podejść do jakiegokolwiek wieszaka to i tak pewnie nie znalazłabym nic dla siebie. Ich wzrok mówił sam za siebie : "dziewczyno przecież ty nic dla siebie u nas nie znajdziesz " Odwróciłam się , wyszłam i czar prysnął. Na dziś moje zakupy się skończyły a nawet jeszcze dobrze się nie rozpoczęły :(
Wróciłam smutna do domu. :(

PS. Wylane żale po butelce wina, na szczęście z innej okazji niż smutku :(

Odpowiedz
Gość 2009-02-08 o godz. 21:49
0

Jeszcze gorsze są ekspedientki, które stoją pod przymierzalnią i nachalnie namawiają żeby wyjść i się pokazać. A jak niby mam wyjść na środek sklepu w sukieneczce, która tak opina mi biodra jakby miała za chwilę pęknąć? ;) Odpowiadam wtedy pani, że niestety już ciuch zdjęłam i nie pasuje.

A jednak przypomniałam sobie, że dokładnie rok temu jeden z kolegów sprawił mi dużą przykrość. Przy ognisku, przy ludziach (w tym wielu obcych) powiedział zupełnie na luzie: "nooo tyłek to ty masz spory, to fakt" - w odpowiedzi na pytanie czy ma dość miejsca na pieńku, na który się przysiadł koło mnie. Dobrze, że było ciemno i nikt nie widział mojej miny. Pod pretekstem przyniesienia czegoś do picia poszłam się wypłakać i cały wieczór się rypsnął. Wiadomo przecież, że przez resztę impezy zastanawiałam się jak stanąć, żeby jak najmniej osób mogło widzieć mój zadek.
To jedyny incydent z udziałem czynnika męskiego, jaki spotkał mnie w życiu.

Odpowiedz
Gość 2009-02-08 o godz. 20:55
0

sklepy musza reagowac na rynek, na szczescie* osob otylych jest mniej, wiec i popyt na ciuchy XL jest mniejszy. to nie jest zadna dyskryminacja.

co do asertywnosci - mysle, ze kazdy z nas ma jakis pulap powyzej, ktorego juz wiecej nie zniesie. asertywnym mozna i trzeba byc, ale czy da sie byc asertywnym 12 godzin dziennie i codziennie? trudno olac cale spoleczenstwo i obawiam sie, ze milosc rodziny nie zawsze jest w stanie zrekompensowac okrucienstwo innych.

* - pisze na szczescie, bo to zadna przyjemnosc dla danej osoby, a i wchodza kwestie zdrowotne

Odpowiedz
Rosalinda 2009-02-08 o godz. 19:46
0

ech ja tez to znam z własnych, przykrych doświadczeń...
wiecie np ostatnio w jakimś brukowcu było zdjęcie Joanny Liszowskiej w kostiumie kąpielowym i baaaardzo złośliwy komentarz że jest niepaetyczna, bo ma pulchne ramiona i wielki brzuch...
mna rzuciło zwlaszcza, że na moje oko ta aktorka NIE JEST GRUBA. a poza tym to jest lansowanie anoreksji...
ja mam baaardzo zła przemiane materii więc nie mam wymiarów modelki- dbam o siebie, ale "tu i tam" mam krąglości. zaciskam zęby i nie przejmuje się komentarzami...
a co do tych panieniek to kiedys weszłam sobie na forum "odchdzanie" na gronie. i tam temat: ile ważę. i wpisy: waże aż 45 kilo. Jak mam schudnąć?... oczywiscie jakies 99% bylo tego typu...
nie wiem co sie dzieje na tym świecie dlaczego tylko chude dziewczyny maja prawo ladnie się ubierac i istnieć a te troche bardzoej puszyste najlepiej niech schudna i się światu nie pokazują. bo w końcu rażą poczucie estetyki zgrabnych panienek.
przepraszam, ale nie zrezygnuję z czekolady żeby tylko nie urazic swoimi kształtami czyjegos poczucia estetyki

Odpowiedz
Liberales 2009-02-08 o godz. 19:25
0

skąd ja to znam :(

i te ekspedientki w sklepach, które zadają pytanie tak że pół sklepu słyszy" I co pasują????" zazwyczaj nie pasują....

taka prawda, że nawet gdybym bardzo chciała siebie pokochać, to i tak przy najbliższej okazji zakupów ciuchowych cała ta miłość legnie

niestety jestem słaba w tej materii

Odpowiedz
Gość 2009-02-08 o godz. 18:56
0

Skrawku pięknie powiedziane :lizak:

Wiem, że trudniej jest powiedzieć "olej" niż to zrobić, ale z drugiej strony o ile łatwiejsze jest życie jeśli nie zaprząta się głowy tym co myślą o nas inni :D

Odpowiedz
blandine 2009-02-08 o godz. 18:55
0

SkrawekNieba napisał(a):Tak naprawdę to gdyby próbować rozwiązać ten problem z drugiej strony, czyli zacząć od siebie a nie od innych byloby prościej.
Szkoda życia na siedzenie w ukryciu.
to pierwsze staram się wcielać w życie...z drugim mam nielada problem...ale to bardziej główka szwankuje...po prostu kiedyś ktoś swoim komentarzem zmienił moje życie,a raczej sama zmieniłam, w koszmarek.....dlatego wiem jak słowa potrafią zaboleć i zranić do głębii :(

Odpowiedz
Gość 2009-02-08 o godz. 18:40
0

Tak naprawdę to gdyby próbować rozwiązać ten problem z drugiej strony, czyli zacząć od siebie a nie od innych byloby prościej. Łatwiej zmienić siebie niż wpłynąć na innych; łatwiej jest zaakceptować siebie po to, by zaakceptowali Nas inni.
Ja myślę, że Wam też nie raz się zdarza krytykować innych, np.: "ty patrz jaki ma celulit, ja mam mniejszy a wstydzę się założyć taką spódniczkę :o" choć same głośno krzyczycie, że nie ma tolerancji w Polsce. Zawsze tam gdzie nas nie ma trawa jest bardziej zielona. Zróbmy tak, żeby i u nas była

Trzeba się z tym pogodzić, że istnieją ludzie, którzy po to, by siebie podbudować znajdą u innych wszystko to, czego oni akurat nie mają. Ale zawsze znajdą się ładniejsi, zgrabniejsi.
Najważniejsza zasada to nie to co ładne lecz to, co się komu podoba.
Szkoda życia na siedzenie w ukryciu.

Odpowiedz
Zła kobieta 2009-02-08 o godz. 18:26
0

A zauważyłyście, że sklepy poniekąd też prowadzą jakąś utajnioną dyskryminację? Są same XS, S i M, znaleźć L (zwłaszcza na rpzecenach) jest jeszcze teoretycznie możliwe, ale XL to graniczy z cudem!!! Wszystko jest szyte na kobiety z małym biustem, bez bioder... Nie mam nadwagi, ale nie zaliczam się też do piórek i posiadam raczej normalny biust i co? Problem z kupieniem ni obciskającej na biuście bluzki, problem z kupieniem spodni (jak dobre w biodrach to strasznie luźny pas, jak dobre w pasie to na biodra nie wciągnę)...

Nie obrażając nikogo, czy ja żyję w kraju pigmejów?!

Odpowiedz
Gość 2009-02-08 o godz. 18:22
0

zouza napisał(a):
Będąc w Holandii czy w Anglii zauważyłam, ze tam dziewczyny biegają bez skrępowania w mini spódniczkach i fałdkami na wierzchu. i co? nic sobie z tego nie robią! Najpierw byłam zdziwiona ale potem stwierdziłam, ze są szczęśliwe mogąc tak bez skrępowania paradować i dumnie pokazywać swoje krągłości. Ich życie jest łatwiejsze, biegają na basen, plaże, na imprezy. Mają jeden problem mniej
lol


Mój kuzyn, który już sporo czasu ciuła na lepsze życie właśnie w Londynie uważa Brytyjki za - tu cytat - słonice właśnie przez to, że wciskają się w ciasne ciuszki. Woli Polki lol

Moim zdaniem najwredniejsza jest dzieciarnia, która potrafi tylko przezywać od grubasów, świń Pigi i okularnic..... :|

Odpowiedz
Gość 2009-02-08 o godz. 18:16
0

aurelka napisał(a):
Nigdy nie spotkało mnie nic niemiłego od mężczyzn. Zawsze dobrze się z nimi dogadywałam. Nie narzekałam na brak powodzenia u bardzo wysportowanych chłopaków (kompletne zaprzeczenie wobec mojej awersji do regularnego sportu). Mam wręcz wrażenie, że faceci w ogóle nie zwracają na to uwagi. Kilku mnie po prostu wyśmiało, bo dla nich gruba baba to mniej więcej powyżej 50 rozmiaru. Najgorsze są kobiety. To z ich strony płynie złośliwość, zawiść, chęć sprawienia przykrości.

No właśnie aurelko. Nie zwracają. A facet, który wmawia kobiecie, ze musi schudnąć nie jest wart uczuć żadnej kobiety... To ty masz się czuć dobrze sama ze sobą, to ty masz się spobie podobać ;] a nie jakiejśc zawistnej lasce, która chce podbudowac swoje psyche wyśmiewając się z kogokolwiek..

Odpowiedz
blandine 2009-02-08 o godz. 18:12
0

tak się właśnie zastanawiam czy nie ma na to chamstwo rady rozumiem, że ktos może mieę inne zdanie, poczucie estetyki, poglądy,ale wyrażanie tego poprzez krzywdzenie innych jest dla mnei nie do przyjęcia i dowodem na to jak nisko upadamy.... nie ma to jak kopać leżącego

Odpowiedz
Gość 2009-02-08 o godz. 18:10
0

Wallisa też lubię :) za petitki :) ale niestety nie lubię ich cen ;)

Odpowiedz
Gość 2009-02-08 o godz. 18:10
0

jeśli chodzi o tolerancję to się nie wypowiadam , bio aż mnie złość ogarnia... nasze społeczeństwo jest wielce zacofane i takie już będzie... walcze z tym od zawsze, bo uwazam, że każdy ma takie same prawa jak ja i każdemu należy się taki szacunek, be względu na wygląd... orientację... sposób bycia... kolor skóry...

jedynie jestem z siebie szalenie dumna, bo pokazałam moim rodzicom, ze tolerancja jest ważna... i wiem, ze na niektóre sprawy zmienili swój pogląd.

jeśli chodzi o wygląd i podejście do siebie samej to może zabrzmi to mało kulturalnie, ale mam to w dupie Kiedyś przywiązywałam do tego dużą uwagę i słono za to płaciłam. Może właśnie to sprawiło, że przejrzałam na oczy i mam gdzieś, co "inni myślą o mnie i jak mnie widzą". mam celulit, SUPER, to mój celulit i skoro jest to znaczy, że mi nie przeszkadza ;] Będąc w Holandii czy w Anglii zauważyłam, ze tam dziewczyny biegają bez skrępowania w mini spódniczkach i fałdkami na wierzchu. i co? nic sobie z tego nie robią! Najpierw byłam zdziwiona ale potem stwierdziłam, ze są szczęśliwe mogąc tak bez skrępowania paradować i dumnie pokazywać swoje krągłości. Ich życie jest łatwiejsze, biegają na basen, plaże, na imprezy. Mają jeden problem mniej
lol

Prawda jest taka, że często te osoby wyśmiewające właśnie w ten sposób usiłują połechtać swoje EGO... żenujące ale tak jest. Żal mi tych ludzi bo to oni mają problem a nie my ;] Samoakceptacja siebie i innych daje sporo siły, takiej bu skutecznie walczyć z tymi, co myslą , że im wszystko wolno!

Odpowiedz
Gość 2009-02-08 o godz. 18:06
0

Bardzo trudno jest się całkiem zdystansować. Ludzie bynajmniej tego nie ułatwiają.
Kiedyś w knajpkach wstydziłam się zamówić normalnego obiadu, bo babki obok wcinały sałatę z oliwą. Teraz potrafię wziąć kaczkę z ziemniakami i mieć prawdziwą radochę z pysznego jedzonka. Udaję, że nie widzę wygłodniałych spojrzeń tych od sałaty.

Wprost nie cierpię kupować spodni i spódnic. Te cholerne przymierzalnie są tak skonstruowane, że wszystko co się w nich dzieje widać jak na dłoni. Małe z przykrótkimi zasłonkami, które mają szpary po bokach. Beznadzieja, zwłaszcza, gdy spodnie w teoretycznie moim rozmiarze mam na wysokości połowy uda i w żaden sposób nie da się ich podciągnąć wyżej;) Szyją teraz takie wąskie "marchewy", a o babkach z biodrem niestety nie myślą. Wkurza mnie to, że jestem zmuszona kupować spodnie i spódnice, w które się wcisną, a nie takie jakie mi się podobają. Fatem jest, że rekompensuję to ciekawą górą, ale pociecha to niewielka.
Sądzę, że zrozumieć mnie mogą tylko te dziewczyny, które borykają się z takimi problemami. Olać innych nie da się ot tak sobie, po prostu :(

Nigdy nie spotkało mnie nic niemiłego od mężczyzn. Zawsze dobrze się z nimi dogadywałam. Nie narzekałam na brak powodzenia u bardzo wysportowanych chłopaków (kompletne zaprzeczenie wobec mojej awersji do regularnego sportu). Mam wręcz wrażenie, że faceci w ogóle nie zwracają na to uwagi. Kilku mnie po prostu wyśmiało, bo dla nich gruba baba to mniej więcej powyżej 50 rozmiaru. Najgorsze są kobiety. To z ich strony płynie złośliwość, zawiść, chęć sprawienia przykrości.

Anirrak - ja też jestem z gatunku bardzo wrażliwych. Natychmiast chce mi się płakać i jest mi bardzo przykro. Na szczęście mam kilka sklepów, w których zawsze coś dla siebie znajdę, a sprzedawczynie są przeurocze. Bardzo lubię Wallis'a za ciekawe wzornictwo i pełną rozmiarówkę oraz Vero Modę za świetnie skrojone marynareczki i spodnie.

A na plażę zabieram bardzo długi wiatrochron i odgradzam się od innych, zostawiając sobie widok na morze :)

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-02-08 o godz. 18:03
0

blandine napisał(a):awangarda w stylu retro napisał(a):SkrawekNieba napisał(a):awangarda w stylu retro napisał(a):blandine napisał(a):dziwniejsze- 99% przypadków to dziewczyny robią dziewczynom??
mi tam robia to obszczymurki
co to sa obszczymurki :o jeśli to pieszczotliwe określenie mężczyzn to ja wysiadam
to nie jest pieszczotliwa nazwa.
czyżby chodziło o pijaczków spod sklepu za rogiem??
no dobrze wyjasnie.
obszczymurek to facet, ktory potrafi powiedziec:
te gruba wezmiesz do dzioba?
po czym na pytanie: to do mnie bylo?
nie odpowiada i udaje, ze nic nie mowil.

i nie ma znaczenia czy to pijak spod sklepu, student w bibliotece czy pan dyrektor w samochodzie.

Odpowiedz
Gość 2009-02-08 o godz. 18:02
0

awangarda w stylu retro napisał(a):SkrawekNieba napisał(a):awangarda w stylu retro napisał(a):blandine napisał(a):dziwniejsze- 99% przypadków to dziewczyny robią dziewczynom??
mi tam robia to obszczymurki
co to sa obszczymurki :o jeśli to pieszczotliwe określenie mężczyzn to ja wysiadam
to nie jest pieszczotliwa nazwa.
ale to jest określenie ogólnie mężczyzn czy jakiejś konkretnej grupy?

Odpowiedz
blandine 2009-02-08 o godz. 18:00
0

awangarda w stylu retro napisał(a):SkrawekNieba napisał(a):awangarda w stylu retro napisał(a):blandine napisał(a):dziwniejsze- 99% przypadków to dziewczyny robią dziewczynom??
mi tam robia to obszczymurki
co to sa obszczymurki :o jeśli to pieszczotliwe określenie mężczyzn to ja wysiadam
to nie jest pieszczotliwa nazwa.
czyżby chodziło o pijaczków spod sklepu za rogiem??

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-02-08 o godz. 17:57
0

SkrawekNieba napisał(a):awangarda w stylu retro napisał(a):blandine napisał(a):dziwniejsze- 99% przypadków to dziewczyny robią dziewczynom??
mi tam robia to obszczymurki
co to sa obszczymurki :o jeśli to pieszczotliwe określenie mężczyzn to ja wysiadam
to nie jest pieszczotliwa nazwa.

Odpowiedz
Gość 2009-02-08 o godz. 17:56
0

awangarda w stylu retro napisał(a):blandine napisał(a):dziwniejsze- 99% przypadków to dziewczyny robią dziewczynom??
mi tam robia to obszczymurki
co to sa obszczymurki :o jeśli to pieszczotliwe określenie mężczyzn to ja wysiadam

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-02-08 o godz. 17:50
0

blandine napisał(a):dziwniejsze- 99% przypadków to dziewczyny robią dziewczynom??
mi tam robia to obszczymurki

Odpowiedz
blandine 2009-02-08 o godz. 17:47
0

to niestety smutne..polska rzeczywistość.....
co dziwniejsze- 99% przypadków to dziewczyny robią dziewczynom??
bo gro facetów nie interesuje jaki cukierek ma papierek!!!!
dlaczego jesteśmy tak okrutne dla siebie nawzajem?? :( przykre, że nie ma tzw BABSKIEJ SOLIDARNOŚCI:(

Odpowiedz
Gość 2009-02-08 o godz. 15:50
0

ja wychodze z podobnego zalozenia jak Skwarka, czyli jesli sie komus nie podoba moj tylek, nogi, twarz itp, nie musi sie patrzec tak? a jesli juz patrzy i czyni pod moim adresem kasliwe uwagi nie omieszkam go uswiadomic co o tym/nim/jej mysle. najwazniejsze ze to JA sie dobrze czuje i podobam sie mezowi, a reszte mam gdzies.

Odpowiedz
Gość 2009-02-08 o godz. 15:12
0

Dziewczyny! Nigdy nie będzie dla wszystkich piękne a jesteście dla kogoś kogo kochacie i kto kocha Was. Czy to nie wystarczy? To jest blędne kolo tak się nakręcać i nakręcać. A jak nawet są komentarze to może warto coś odpysknąć? Ja raz uslyszalam od kolegi: "nie jedz tyle bo gruba będziesz!" i koledzy w śmiech, a ja na to "Dobrze, że tobie podobać się nie muszę" i konieć gadki. Koledzy tak nagle zamilkneli. Naprawdę nie warto się przejmować innymi. Łebki do góry!

Odpowiedz
naitre 2009-02-08 o godz. 15:05
0

skrawek też tak mówiłam i to jeszcze zimą a teraz gdy mi pupa sie ciut rozrosła to nie wyjdę na plażę w stroju kąpielowym. Już zbyty często słyszałam głupie teksty.

Odpowiedz
Gość 2009-02-08 o godz. 15:01
0

Powiem tak - łatwo powiedzieć "olać", atrudniej wykonać :(

Ja chyba mało asertywna jestem - a do tego płaczliwa, więc zazwyczaj czując łzy napływajace do oczu
po prostu zwiewam, żeby widowiska nie było

Na basen - nie chodzę, i za skarby nie pójdę, bo moje skromne 44 ma za dużą wyporność
Nad plażę - owszem, ale najchetniej odludną i - o dziwo! - naturystyczną, bo tam jakoś wszyscy tacy niedoskonali i zwyczajni...
I nikt na nikogo sie nie lampi, nie komentuje głośno...

Ciuchy - kupuja jak muszę, bo po prostu mi cholernie źle, kiedy prosze o coś w rozmiarze 44
i słysze że "takich duzuch nie produkują" - albo lepiej "44??? U nas to pani 48 powinna mierzyć"

Przynajmniej w restauracjach nauczyłam sie jeść bez poczucia winy - mimo lasencji zagladajacych mi w wyrzutem w talerz,
bo przeciez skoro jestem XL to powinnam już_teraz_natychmiast żrec wyłącznie sałate popijając mineralką

Głupie to strasznie - ale takie zycie :|
Nie wierzę, że kiedykolwiek ludzie zmiena sie na tyle, żeby po prostu tolerować to, że nie wszyscy są tacy sami,
że nie ma jednej "sztańcy", jednego ideału - i że to właśnie różnorodność nadaje wszystkiemu smak...

Odpowiedz
Gość 2009-02-08 o godz. 14:50
0

A może to też jest wina tych, ktorzy wiecznie się wstydzą! moj ojciec zawsze mówi tak: "dlaczego mam się wstydzić, przecież nikomu nie ukradlem :o ". Trza sobie dać siana i nie zwracać uwagi na innych, każdy ma prawo być takim jakim jest. I koniec. Ja też mam celulit i też mam kompleksy z tym związane ale nie zamierzam rezygnować z wakacji, bo ktoś na mnie będzie krzywo patrzyl. Jeśli ktoś jest nietolerancyjny to jego problem, trzeba się do tego zdystansować i mieć to w 4 literach.

Odpowiedz
Gość 2009-02-08 o godz. 14:25
0

Wczoraj na wyprzedaży wybrałam sobie strój kąpielowy - błękitne bikini z koronkowymi wstawkami. Z uwagi na te koronkowe wstawki, materiał nie jest bardzo elastyczny więc gołym okiem widać, że majteczki (bokserki) są konkretnej wielkości. Majtki wzięłam L, stanik M. Te nierozciągliwe majteczki faktycznie trochę przypominają żagiel;), ale bardzo fajnie leżą i chronią pośladki przed wścibskim okiem poszukiwaczy cellulitu. Przy kasie jednak zrobiło mi się głupio. Kasjerki - dwie młode, mocno wychudzone dziewczyny przy pakowaniu rozwinęły dół kostiumu i wymieniły porozumiewawcze spojrzenia, tłumiąc chichot. Było to bardzo irytujące choć kostium wart tego.

Jakiś czas temu chodziłam po sklepach w poszukiwaniu wyjściowej sukienki. Generalnie noszę rozmiar 40, jedynie spodnie kupuję 42, bo w biodrach mam bite 104 cm, w talii 74 cm, więc problem z ciuchami jest. Niemniej jednak w jednym sklepie pani zlustrowała mnie od stóp, po sam czubek głowy i na pytanie o rozmiary sukieneczek, powiedziała, że na jej oko noszę 48!!!!! rozmiar a takie się skończyły. Myślałam, że się popłaczę ze złości.

Na basenie nie byłam NIGDY odkąd skończyłam 10 lat i wyśmiały mnie dzieciaki. Bardzo chciałabym się nauczyć pływać, ale w morzu jest to bardzo trudne, a jezior nie lubię. Na basen jednak nie pójdę. Po prostu się wstydzę. Nie chcę być oceniana i oglądana z każdej strony przez głupie baby.

Odpowiedz
Małgorzata B. 2009-02-08 o godz. 14:09
0

było, jest i niestety będzie...

najmniej jest to przyjemne jak słyszy się różne docinki będąc dzieckim, bo potem to ma się w nosie i łątwiej też zareagować

zawsze zastanawiałam sie, jak to jest, że tacy ludzie , wynajdą zawsze w innych miliony wad, u siebie nie widząc ani jednej

Odpowiedz
fjona 2009-02-08 o godz. 13:36
0

kurcze to rzeczywiecie przykre i zasmucajace, ze takie zachowania staja sie coraz czestsze. niby zawsze bylo duzo chamstwa ale mam wrazenie, ze jest go coraz wiecej.

Odpowiedz
Gość 2009-02-08 o godz. 11:51
0

Nie zauwazylyscie, ze zawsze krytykowani sa ludzie, ktorzy nie pasuja do jakiegos "wzorca" wymyslonego przez niewiadomokogo?
Bo trzeba byc mlodym, pieknym, szczuplym, bogatym, miec nowy biust, twarz po liftingu itp.
Tylko wtedy mozna spokojnie zyc w idealnym spoleczenstwie.
A tolerancja... przeciez jestesmy tolerancyjni.
Bo nikt nikogo jeszcze nie pobil za gruby tylek, kolczyk w brwiach czy zmarszczki na czole.
I nawet hipopotam moze korzysac z basenu. Pod warunkiem, ze jest odporny na chamskie docinki.

Odpowiedz
Gość 2009-02-08 o godz. 11:27
0

To sie nie zmieini :|
Nie da rady...

Zresztą, co bedziemy pisac o rozwydrzonych nastkach, jak nawet ostatnio na forum komus przeszkadzał widok grubej kobiety na plazy,
bo jakas taka "nieładna", "nieestetyczna" i jej cellulit razi wysublimowany smak innych plazowiczów

Ludzie maja kompleksy i lubia się dowartościowywac kosztem innych...
A że innym przykro - hu kers?

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-02-08 o godz. 11:14
0

lideq napisał(a):lideq napisał:
Cytat:
mozna tylko jej stawic czola i zawstydzic glupca.

problem w tym, ze taki glupiec sie nawet nie zawstydzi..

zawstydzi sie Cool
przecwiczone.
szczegolow Wam pisac nie bede bo to bylo tak wulgarne, ze najpierw mnie zatkalo, a pozniej szlag trafil Twisted Evil
Awa, to znaczy,ze drzemie w tobie potencjal 8)
dzieki Bogu nie, poniewaz moje pytanie brzmialo:
do mnie mowiles, chlopaczku?

Odpowiedz
asiulka27 2009-02-08 o godz. 10:46
0

oj tak, takie 15-17 to jest najgorsze co może być, jak ktoś nie wygląda tak jak one (wszystko na wierzchu, od stanika po majtki i nie waży 45 kg) to jest maszkarą, wsiokiem, hipopotamem itd itp.

i nie liczyłabym na zmianę na lepsze, niestety...............
a zwóć uwagę to posypią się takie teksty, że uszy więdną, cytować tu nie wypada. przekonałam się na własnej skórze, gdyby nie to że byłam z koleżankami to bym jeszcze w pysk dostała :|

Odpowiedz
Gość 2009-02-08 o godz. 10:39
0

ech, skąd ja to znam, od małego się z tym borykam
i niestety - dzieci i siksy to najokrutniejsze stwory :(

Odpowiedz
lideq 2009-02-08 o godz. 10:38
0

lideq napisał:
Cytat:
mozna tylko jej stawic czola i zawstydzic glupca.

problem w tym, ze taki glupiec sie nawet nie zawstydzi..

zawstydzi sie Cool
przecwiczone.
szczegolow Wam pisac nie bede bo to bylo tak wulgarne, ze najpierw mnie zatkalo, a pozniej szlag trafil Twisted Evil
Awa, to znaczy,ze drzemie w tobie potencjal 8)

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-02-08 o godz. 10:35
0

lideq napisał(a):mozna tylko jej stawic czola i zawstydzic glupca.
problem w tym, ze taki glupiec sie nawet nie zawstydzi..
zawstydzi sie 8)
przecwiczone.
szczegolow Wam pisac nie bede bo to bylo tak wulgarne, ze najpierw mnie zatkalo, a pozniej szlag trafil

Odpowiedz
lideq 2009-02-08 o godz. 10:21
0

mozna tylko jej stawic czola i zawstydzic glupca.
problem w tym, ze taki glupiec sie nawet nie zawstydzi..

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-02-08 o godz. 08:44
0

K2 napisał(a):gdzie sie podziala tolerancja?????
ona nigdy nie byla dostepna i uprawiana przez 100% spolecznstwa.

a na glupote nic sie nie poradzi. mozna tylko jej stawic czola i zawstydzic glupca.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie