Quantcast
  • Gość odsłony: 37609

    Jak zabieg konizacji szyjki macicy może wpłynąć na płód?

    Przed chwilą napisałam 1 posta w "ciężarówkach". Zobaczywszy swój nick z czerwoną ikonką najświeższego posta w "przygotowaniach do" aż coś mnie zakuło gdzieś tam...Próbowałam przeszukać archiwum, ale nigdzie nie znalazłam tematu dot. konizacji szyjki macicy.Niestety niedługo czeka mnie ten zabieg. Jestem w dobrych lekarskich rękach. Powiedziano mi, że będą się starać zrobić ją w najbardziej oszczędzający mnie sposób (ściąć jak najmniej kanału). Ale i tak boję się, że może mieć to konsekwencje dla przyszłego zajścia w ciąże lub/i jej donoszenia.Dziewczyny, czy któraś z Was miała konizację?

    Odpowiedzi (49)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-11-18, 11:35:24
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Leed 2013-11-18 o godz. 11:35
0

No i już po wszystkim...
Obecnie moja szyjka ma kształt "lejka" ... Byłam przerażona, bo spodziewałam się 'zabiegu', a to była jak powiedziała p. dr "normalna operacja, tyle, że oszczędzająca - bo nie musieliśmy ciąć brzucha". Cóż narkoza, dzień na sali pooperacyjnej, seria kroplówek, zastrzyków, cewnik...i po wszystkim. Ból nie jest duży - tzn. dla kobiet całkiem znajomy - po prostu jak przy 'konkretniejszym' okresie. Lekarz zalecił mi dużo leżenia, odpoczywania, nie dźwigania i... chodzenie bez majtek, aby ranka lepiej się goiła.
Teraz jeszcze miesiąc czekania na wynik histo. dla potwierdzenia czy zmiana została w całości usunięta.
Pan dr zapewnił mnie, że sama konizacja nie ma wpływu na donoszenie ciąży, a jeśli nawet znalazłabym się w ułamku procenta kobiet, które z tego powodu mają jakiś problem tą są i na to sposoby - także nie mam czym się martwić. Konizacja nie dyskwalifikuje mnie też jeśli chodzi o poród naturalny - P. dr powiedział wręcz, że będzie mi łatwiej urodzić z taką "lejkowatą" szyjką.

Czuję ogromną ulgę, choć nadal jest we mnie niepokój, bo wciąż czytam w necie, że jeśli już mam w sobie wirusa HPV to te problemy mogą powracac... Tyle przeszłam, a nadal nie ma pewności, że już będzie ok. ... i to mnie martwi ...

Odpowiedz
paluszek* 2013-11-18 o godz. 11:32
0

Leed moja kuzynka miała nowotwór i konizację szyjki macicy. Powiedzieli, ze ciąży nie donosi, a jednak stał się cud zaszła w ciążęi donosiła do 8 miesiąca ciąży, urodziła zdrową dzidzię. Życzę powodzenia.

Odpowiedz
Leed 2013-11-18 o godz. 11:28
0

Witam...jestem nowa...i załamana...
Pół roku temu miałam kolposkopie i wymrożenie dużej nadżerki. Tydzień temu kontrolna cytologia i dziś wyniki - "zmiany nabłonkowe dużego stopnia Cin2, Cin3 - HSIL" ... gdzie wcześniej przed zabiegiem Krio miałam CIN1... Załamka...boję sie...
Dziewczyny, a spotkałyście się z ciążą przed zabiegiem konizacji ? Czy np. stosuję się coś takiego ? Bo mi doktorowa zasugerowała szybkie postaranie sie o dziecko i póżniej zabieg...jeśli nadal byłaby potrzeba...

Wskażcie miejsce do przywitania się...bo tak tu wtargnęłam...ale to nerwy...po prostu wertuje dziś wszystko co się da....

Pozdrawiam.

Odpowiedz
delfa 2013-11-18 o godz. 11:27
0

Mam nadzieję, że wszystkie się niedługo spotkamy na przygotowaniach, a później szybciutko spadniemy piętro niżej ;)

Życzę wam tego z całego serca :D

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 11:24
0

Super. Aneczko życzę dobrych wyników.

Odpowiedz
Reklama
Gość 2013-11-18 o godz. 11:22
0

Dziewczyny, trzymam kciuki z całej siły! :)
Ja tymczasem czekam do połowy marca na drugą kontrolę, jeśli wszystko będzie ok- dołączam do Was.

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 11:18
0

Podwójne gratulacje. My też zaczęliśmy w tym cyklu starania. Będzie co ma być i kropka.
Pozdrawiam.

Odpowiedz
delfa 2013-11-18 o godz. 11:15
0

U mnie dziewczyny drugi raz potwierdziła się grupa I i zaczynamy starania. Mam nadzieję, że nie będziemy długo czekali na maluszka.

Pozdrawiam

Odpowiedz
Gość 2013-11-18 o godz. 11:12
0

aneczka napisał(a):Dziewczyny tak na marginesie zauważę tylko, że "aneczka" a nie "aneczek" :)
Co racja to racja :).
aneczka napisał(a):
A wracając do tematu w przyszły poniedziałek idę na pierwszą cytologię po zabiegu. Ciekawa jestem co wyjdzie. Nadal czekanie ze staraniami do czerwca wydaje mi się wiecznością i łudzę się, że może jak ta cytologia wyjdzie dobrze to może lekarz powie, że można wcześniej. Jak myslicie?
Trzymam kciuki.

Odpowiedz
Gość 2013-11-17 o godz. 15:35
0

Dziewczyny tak na marginesie zauważę tylko, że "aneczka" a nie "aneczek" :)

A wracając do tematu w przyszły poniedziałek idę na pierwszą cytologię po zabiegu. Ciekawa jestem co wyjdzie. Nadal czekanie ze staraniami do czerwca wydaje mi się wiecznością i łudzę się, że może jak ta cytologia wyjdzie dobrze to może lekarz powie, że można wcześniej. Jak myslicie?

Odpowiedz
Reklama
delfa 2013-11-12 o godz. 19:20
0

I jeszcze jedno:
Zuz, historia z urologiem mnie zszokowała. To się po prostu nie mieści w głowie!

Odpowiedz
delfa 2013-11-12 o godz. 19:19
0

Dzięku Zuz, jezeli maiłabym miec zabieg to napewno się do ciebie odezwę na priv.

Aneczek mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Ale masz rację to czekanie jest najgorsze.

U mnie wyszedł wirus 31. Teraz mam @, w tygodniu mam pójść na cytologię i sprawdzić czy się polepszyła czy nie.
Jeżeli chodzi o męża to myślałam już nad tym i powiem szczerze, że przeraża mnie myśl o tym, że on może mieć wirusa i nie da się go wyleczyć. To jak później zrobić dzidziusia . Koło się zamyka jednym slowem. Muszę o tym porozmawiac przy wizycie u lekarza.

Pozdrowionka :)

Odpowiedz
Gość 2013-10-28 o godz. 09:10
0

Aneczek trzymaj się mocno :usciski:
Ja też przed zabiegiem nie miałam badania na typ wirusa. Rzeczywiście nie było potrzebne, bo i tak "zmiana", z której pobrano wycinek klasyfikowała się do wycięcia.
Ale z mężczyznami sprawa wygląda inaczej... wirusów - poza tymi powodującymi brodawki - nie można inaczej zdiagnozować jak poprzez pobranie materiału. Niestety publiczna służba zdrowia nie podejmuje się tego. Obdzwoniłam wiele placówek - głównie tych polecanych na stronie hpv.pl i dupa. Jeden odsyłał mnie do drugiego... Mój mąż poszedł nawet do państwowego urologa - ten zaś po pierwsze nie za bardzo orientował się czym HPV jest, po drugie - po poinformowaniu go przez męża o moim zabiegu powiedział, że nie powinnam w "tak młodym wieku" (25 l.) zawracać sobie głowy ginekologiem, że "Ci ginekolodzy to wodę z mózgu tym kobietom robią" i z chodzeniem do gin. powinnam wstrzymać się do 40-stki. Nawet nie chce mi się pisać co po czwarte i piąte... Mąż wyszedł stamtąd oszołomiony i stwierdził, że nigdy więcej jego noga tam nie postanie. Przecież ten lekarz był zupełnie nieodpowiedzialny, postąpienie tak jak powiedział mogło by grozić dalszym postępem dysplazji i w dłuższej perspektywie zagrozić życiu. Płakać się chce, że takie koniowały nas leczą...
Koniec końców mój Jac poszedł do mojego ginekologa (nie mógł się myć przez 3 dni lol). Wolę/imy wiedzieć na czym stoimy. W ogóle nie czuję/emy się jeszcze gotowa/i na dziecko więc tak bardzo nie rozpaczam/y.
Pozdr

Odpowiedz
Gość 2013-10-27 o godz. 14:52
0

Zuz, bardzo mi przykro. :(

Mi lekarz powiedział, że nie ma za bardzo sensu robić testu na HPV na razie, bo i tak wiadomo , że jest (rozpoznanie: Koilocytosis) a przecież nie da się go wyleczyć. Niewiele z tego rozumiem szczerze mówiąc. Tym bardziej nawet nie wpadłam na to, żeby przebadać męża. Najgorsze jest to, że w ostatnim badaniu po konizacji wyszło, że "Zmiana znajduje się na obrzeżu wycinka" czyli nie wszystko wycięli a cięcie było głębokie.
Wkurza mnie to, że muszę teraz czekać aż do końca stycznia na kontrolę.
A bardzo mi zależy, żeby móc jak najwcześniej zacząć starania.
Ech...

Odpowiedz
Gość 2013-10-27 o godz. 14:25
0

Oczywiście: nie wiem....

Odpowiedz
Gość 2013-10-27 o godz. 14:24
0

Niewiem gdzie podział się jeden z moich postów napisanych już jakiś czas temu (pewnie w tym samym czasie, w którym aneczek napisała swoją zwielokrotnioną ;) wiadomość) w odpowiedzi do postu delfy...

delfa odpowiadając na ostatnie wieści od Ciebie: dziwnie Ci radzi ta druga lekarka. Przecież po konizacji czy krioterapii wycina się całkowicie wirusa i zmiany przez niego wywołane i po zagojeniu - szybciej lub wolniej - można zajść w ciążę.
I jeszcze jedno: zastanów się mocno przed konizacją... bo to b. inwazyjna metoda i dla tak młodych osób jak my ważna jest jakość jej wykonania. Jak chcesz mogę dać Ci prywatny kontakt przez który ja znalazłam się w szpitalu na Madalińskiego i zostałam "krojona" przez b. dobrą rękę ;).

A teraz coś z mojego podwórka: Dziewczyny zbadajcie swoich mężczyzn. Ja zrobiłam to niestety po konizacji - jakoś wcześniej za dużo mieliśmy zmartwień ze mną, żeby zatroszczyć się o męża. A prawda jest taka, że jeżeli i On ma HPV i współżyjecie bez prezerwatywy to na nic to całe leczenie, bo znów możecie się zarazić. Ryzykowałam wiele (choć na szczęście byliśmy na tyle rozsądni, że od momentu wiadomości o moim HPV zaczęliśmy stosować prezerwatywę)... bo po konizacji na miejscu wyciętych tkanek naturalnie pojawiają się młode komórki - b. podatne na atak każdego wirusa.
Badanie na genotyp HPV mój mąż zrobił 1,5 miesiąca tamu. Okazało się, że ma typ 16 (najgroźniejszy). Ponownie pośpiesznie zbadaliśmy i mnie - na szczęście nie stwierdzono żadnego wirusa.
Niestety teraz pozostaje nam Indinol dla męża i wiara, że kiedyś uda mu się pozbyć wirusa oraz... seks z prezerwatywą :| Nie wspominam nawet o tym, że bardzo nam będzie trudno zdecydować się na starania o dzidziusia.
Cóż... taki los.
Pozdr

Odpowiedz
Gość 2013-10-26 o godz. 14:47
0

delfa napisał(a):Ale jak widac każdy lekarz ma inną teorie.

Racja. To mnie jeszcze bardziej utwierdza w przekonaniu, że powinnam się jeszcze skonsultować z jakimś innym lekarzem.
Czekam na dalsze wieści.
Trzymaj sie ciepło. :)

Odpowiedz
delfa 2013-10-14 o godz. 21:40
0

dzięku Aneczka. Byłam u Pani Doktor i już wiem, że mam wirusa HPV i chrioniczne zapalenie szyjki macicy (coś takiego)!

W międzyczasie miałam zronbioną jeszcze raz cytologię i niestety wyszła mi jeszcze gorzej. Zrobiłam te badania na genetykę wirusa, kosztowało mnie to 300 zł (nasza służba zdrowia mnie załamuje ), ale lepiej wiedziec zanim podejme dalsze kroki. Pani doktor powiedziała, że wybór nalezy do mnie, albo badanie albo od razu konizacja.
Wynik mam dopiero pod koniec listopada.

Ogólnie podłamałam się bardziej kosztami leczenia (chodze prywatnie).

Moja tesciowa załatwiła mi wizytę u znajomej znajomego lekarza, która jest ginekologiem i przyjeła mnie państwowo. Niestety ma trochę inna teorie od mojej pani doktor. Powiedziała, że lepiej nie robić badań na genetykę, bo jak wyjdzie źle to nie będzie wyjścia i trzeba będzie zrobić konizację (myślałam, że lepiej wiedziec od razu ) i powiedziała, że nawet jak ten wirus nie będzie zły to w ciążę nie można zajść, bo ciąża może spowodowac szybki rozwój komórek i przyspieszenie raka .
Ogólnie dała mi globulki do zrobienia w aptece i jak je wezme to mam pójść na cytologie. Jak się nie poprawi to dostanę skierowanie do poradni onkologicznej.
W międzyczasie dostanę wyniki na genetykę i będę wiedziała co dalej robić. Ale jak widac każdy lekarz ma inną teorie.

Jak będę więcej wiedziała to napiszę.

Jeszcze raz dziękuję Aniu za pomoc. :D

Odpowiedz
Gość 2013-10-11 o godz. 10:01
0

Mam nadzieję, że wszystko ok u Ciebie.
Gdybyś miała coś do przetłumaceznia z łaciny to ja chetnie.
Pozdrawiam

Odpowiedz
Gość 2013-09-20 o godz. 19:57
0

Jak chcesz to podaj na priva łacińskie rozpoznanie to Ci dokładnie przetłumaczę.
Dysplazja małego stopnia to nic wielce zagrażającego, trzeba robić badania kontrolne i tyle.
Warto faktycznie wiedzieć jaki masz typ wirusa HPV. Trzymam kciuki żeby wszystko dobrze się ułożyło.

Odpowiedz
delfa 2013-09-19 o godz. 09:59
0

Więc we wtorek odebrałam wyniki, ale niestety nic się z nich nie dowiedziałam. Niestety łaciny nie znam ;) .
Wczoraj poszłam do swojej gin i się okazało, że mam wirus HPV, ale jeszcze nic złego się nie rozwineło. Mam transformację (nie wiem o co chodzi ) i dysplazję małego stopnia.
Za tydzień mam mieć cytologię z badaniem jaki jest ten wirus - podobno sa różne postacie :| . Powiem szczerze, że się strasznie gubię w tej terminologii i już wogóle nie wiem co mi jest .

Jeżeli wynik będzie "zły" to muszę się dalej leczyć. A jeżeli nie będzie tak źle to Pani doktor uznała, że jeśli chcemy mieć dzieci to musimy się zabrać do roboty. Bo nie wiadomo co będzie na przykład za 2 lata.
Muszę się częściej kontrolować, bo jest duże prawdopodobieństwo zachorowania na raka.

Ogólnie mam jeszcze ze dwa tygodnie czekania na następne wyniki, ale mam nadzieję, że niedługo dołącze do przygotowań na ciężarówkach.

A może powinnam iść do jeszcze jakiegoś lekarza się upewnić...

Odpowiedz
Gość 2013-09-14 o godz. 09:45
0

czekamy więc na dobre wieści :)

Odpowiedz
delfa 2013-09-13 o godz. 14:30
0

Miałam robioną cyt. w czerwcu i mi wyszła gr. II/III, koliocyty i komórki o małej dysplazji. Miałam jakiś stan zapalny, więc dostałam leki, które brałam przez dwa miesiące.
W sierpniu znów miałam robioną cytologię i wyszło to samo. Ginekolog wysłała mnie na kolposkopie, a następnie na pobranie wycinka. No i czekam.
Ale ja jestem optymistką, więc się na zapas nie martwię. Pożyjemy zobaczymy !
dzięki za odpowiedź, jak bedę miała wyniki to dam wam znać.

Odpowiedz
Gość 2013-09-13 o godz. 00:05
0

Potwierdzam to co napisała aneczka.
Ja konizację miałam w szpit. na Madalińskiego.
A cytologia nie wskazywała na dysplazję (II gr.). Lekarza zaniepokoiła duża nadżerka, zrobił kolposkopię, pobrał wycinek... no i okazało się, co się okazało...
Pozdrawiam i nie martw się na zapas delfa, na pewno wszystko będzie dobrze :)

Odpowiedz
Gość 2013-09-12 o godz. 17:23
0

Po pierwsze - nie martw się na zapas. Na pewno wszystko będzie dobrze.
Konizację wykonuje się przy średniej i dużej dysplazji (CIN II lub CIN III) - tak mi powiedział lekarz. A jaki miałaś wynik badania cytologicznego?
Pozdrawiam ciepło.

Odpowiedz
delfa 2013-09-12 o godz. 16:46
0

Niestety mam to samo. Na kolposkopii byłam prywatnie, ale jak usłyszałam cenę kolejnych badań to się załamałam. Na szczęście dostałam skierowanie do szpitala. We wtorek odbieram wyniki badań (dwa tygodnie temu pobierali mi wycinek) i zobaczymy jaka będzie decyzja lekarza.
Mam nadzieję, że nie będę musiała iść na zabieg , ale pewnie bez niego się nie obędzie. Dla mnie najgorsze w tym wszystkim było usypianie , nie mogłam później funkcjonować przez dwa dni.

Zuz widzę że jestes obyta w tym temacie, więc może wiesz czy jak mam dysplazję komórek to będę musiała mieć zrobiona konizację? Bo może dysplzja nie świadczy jeszcze o niczym groźnym. Już się w tym wszystkim gubię. :|
Jesteś z Warszawy, więc ciekawa jestem w którym szpitalu byłaś i czy wszystko było ok?

Odpowiedz
Gość 2013-08-31 o godz. 08:16
0

Trzymam kciuki... :usciski:

Odpowiedz
Gość 2013-08-30 o godz. 21:04
0

Czekam na kolejne wyniki, jeszcze dwa tygodnie :(
Zabieg był bardziej rozległy niż planowano.
Ze staraniami mam czekać conajmniej 9 miesięcy.
To tyle :(

Pozdrawiam ciepło.

Odpowiedz
Gość 2013-08-29 o godz. 10:50
0

Aneczko... co tam u Ciebie?

Odpowiedz
Gość 2013-08-10 o godz. 08:48
0

Dzięki wielkie za informacje. :)
Martwi mnie tylko to, że znowu jak rozmawialam z lekarzem to powtórzył, że ze staraniami trzeba poczekać conajmniej rok. Idę dzisiaj po odbiór wyników to może się dowiem dokładnie dlaczego.

Odpowiedz
Gość 2013-08-09 o godz. 00:03
0

Aha i zapomniałam dodać: trzymaj się aneczko... sama widzisz, że nie ma się czym stresować :)

Odpowiedz
Gość 2013-08-08 o godz. 23:59
0

Zaglądam... :)
Przyznam, że czekałam na wieści od Ciebie.
Napiszę tu, może te informacje komuś innemy też się kiedyś przydadzą, a przy okazji "odczarujemy" trochę ten temat ;)
Jak długo byłas w szpitalu? Jeden dzień czy dwa?
Byłam w szpitalu niepełny jeden dzień. Kazali nam bezsensownie czekać do 15.00 na zjawienie się anestezjologa (dał się we znaki sezon urlopowy). Sam zabieg trwał mniej niż pół godziny. Po tym jak przewieźli mnie spowrotem na salę pospałam trochę, zjadłam coś, znów zasnęłam... aż w pewnym momencie moja mama zadecydowała (po przyjeździe Męża), że "już wstajemy". No i myk, myk... ubrałam się i poszliśmy do domu.
Jak wyglada sytuacja po zabiegu?
W drodze do domu spałam. Po przyjeździe do domu też. Spałam sobie z 24 godziny :)
Wychodząc ze szpitala pan dr zakazał nam seksu do nadejścia @. Powiem Ci, że trochę się bałam, ale spróbowaliśmy niepełne 3 tyg po zabiegu (drugiego dnia @) i było wszystko OK.
Doktor mówił też o możliwym, 10-cio dniowym krwawieniu bezpośrednio po zabiegu. Ja miałam jedynie niewielkie plamienie.
No i jak już pisałam... w trzy tygodnie po konizacji lekarka powiedziała nam, że spokojnie możemy już zacząć starania o dzidzię :).

Odpowiedz
Gość 2013-08-08 o godz. 21:36
0

Zuz - jeśli tu jeszcze zaglądasz to mam pytanko.
Wyszło mi CIN II i tez będę miała elektrokonizację. Możesz mi napisać (może na priva?) jak wyglada sytuacja po zabiegu? I jak długo byłas w szpitalu? Jeden dzień czy dwa?
Z góry dziękuję.

Odpowiedz
Gość 2013-08-05 o godz. 15:05
0

dupa, dzwoniłam i pani powiedziała, że wyniki z tego okresu już są ale mojego nie ma, może będzie w piątek...
nadal czekam...

Odpowiedz
Gość 2013-08-05 o godz. 11:21
0

Zuz, ja rowniez sie ciesze. Czekam teraz na linijke :D

Odpowiedz
Gość 2013-08-05 o godz. 11:19
0

aneczek... teraz trzymam kciuki za Ciebie

Odpowiedz
Gość 2013-08-05 o godz. 07:49
0

Ufff, super wiadomość. Gratuluję :)

No i wiesz, nie ma co czekac ;)

Odpowiedz
Gość 2013-08-04 o godz. 11:11
0

Jestem zdrowa!!!
Odebrałam dziś wyniki badania histopatologicznego, skonsultowałam z lekarzem i już wiem, że wycieli wszystko "w granicach zdrowej tkanki".
Pani dr kazała pokazać mi się w grudniu.
Spytana o to, kiedy możemy zacząć starać się o bejbika powiedziała, że "od zaraz".
:D
Rozważymy niebawem tę ewentualność.

Odpowiedz
Gość 2013-07-21 o godz. 09:45
0

Lubię czytać takie dobre wiadomości od rana :)

Odpowiedz
Gość 2013-07-20 o godz. 09:35
0

Byłam ostatnio w szpitalu z kobietą, która była po tym zabiegu, leżała juz do porodu, ciążę przeszła bez komplikacji.
Dodam, że miała 42 lata.

Odpowiedz
Gość 2013-07-19 o godz. 00:18
0

I ja Cię pozdrawiam.
Chciałam poprawić jedno ze zdań: "I do poprzednich wypowiedzi dot. konizacji dołączamy rysunek:". Miało być: Do poprzednich wypowiedzi dot. konizacji dołączam rysunek.

Odpowiedz
Gość 2013-07-18 o godz. 19:46
0

Dzięki za wyczerpującego posta, ja w międzyczasie znalazłam taki pożyteczny http://www.forumginekologiczne.pl/txt/print,126,2.
Oczywiście zignoruj całkowicie tytuł.
Pozdrawiam.

Odpowiedz
Gość 2013-07-18 o godz. 15:22
0

Myślę, że wyniki badań odpowiedzą na pytanie, jak głęboka ma być ta konizacja (skoro gin stwierdził, że jest potrzebna...). Jeśli nie będzie zmian w kanale wystarczy stosunkowo płytkie jego podcięcie.
Naprawdę nie należy martwić się na zapas. Od lekarza położnika dowiedziałam się, że - z jego praktyki - płytka konizacja nie wpływa negatywnie na zajście w ciążę i jej donoszenie (potwierdziła to lektura forum gazety oraz prv post jednej z forumowiczek).
Co mogą stwierdzić badania:
czy w pobranych wycinkach strwierdza się jakąś dysplazję, jeśli tak to jakiego stopnia
czy ten nabłonek dysplastyczny tapetuje (sięga w głąb) np. gruczoły szyjkowe
cechy infekcji HPV
Jakoś musimy przetrwać te 3 tyg.
Powiem Ci, że jeśli miałabym wybierać sposób pozbycia się tych zmian wybrałabym wymrażanie - najmniej inwazyjne, nabłonek sam się odradza po wymrożeniu, nie skraca to kanału szyjki... Z tym, że tej metody nie proponują w szpitalach, a prywatne leczenie jest b. kosztowne, gdyż poza kosztami samego zabiegu trzeba liczyć koszty kolejnej kolposkopii, pobrania wycinków itd. w celu stwierdzenia, że wszystko na pewno zostało wymrożone. W przypadku konizacji jest to o wiele łatwiejsze do stwierdzenia: badają po prostu ścięty kawałek - jeśli na około wyciętej zmiany jest zdrowy nabłonek to znaczy, że usunięto wszystko co trzeba. I nie potrzeba pobierać dalszych wycinków itd.
Innymi alternatywami do konizacji bywają: wypalanie i laser. Ten ostatni jest najgorszy, gdyż pod jego wpływem nabłonek dysplastyczny "paruje" rozprzestrzeniając się i mogąc zarazić zdrowy nabłonek.
I do poprzednich wypowiedzi dot. konizacji dołączamy rysunek:
http://imageshack.us
Ten środkowy przedstawia elektrokonizację (za pomocą pętli elektrycznej usuwa się z szyjki macicy tkanki o kształcie stożka zawierające nieprawidłowy obszar), trzeci: wymrażanie (nieprawidłowe komórki w szyjce macicy niszczy się, przykładając na kilka minut mrożący zgłębnik do szyjki macicy).

Przepraszam, za długą wypowiedź. Chciałam po prostu podzielić się tym, czego dowiedziałam się w rozmowie z moim ulubionym - acz przyjmującym tylko prywatnie - ginekologiem. Ta rozmowa wiele mi wyjaśniła.

Odpowiedz
Gość 2013-07-18 o godz. 07:43
0

Tak tak, racja, byłam wczoraj na pobraniu wycinków i wyłyżeczkowaniu. Da się przeżyć.
Czy myślisz, że konizacja mnie może jeszcze ominąć? Bo mój gin tak jakoś powiedział, że zrozumiałam, że na pewno będę miała to zrobione. Na razie czekam na wyniki 3 tyg i to jest najgorsze chyba.
Rozumiem, że konizację robi się w zależności od wyników, dobrze rozumiem?
A możesz mi jeszcze napisać co dokładnie może wyjść w tych wynikach? Jakie są opcje?
Dziękuję. I trzymaj się.

Odpowiedz
Gość 2013-07-17 o godz. 09:27
0

Jeśli wszystko będzie ok, napiszę na pewno.

A... że jeszcze wrócę do mojego poprzedniego posta i posta aneczek. Po jego napisaniu spostrzegłam w "starających się", że aneczek bedzie dziś pobieranie wycinków, a nie konizację... To badanie dopiero poprzedza konizację.

Pozdr

Odpowiedz
Gość 2013-07-17 o godz. 09:13
0

zuz o kurcze!!!

jak czytam opis to mam ciarki

napisz koniecznie jak bedziesz wiedziala ze wszystko oki

Odpowiedz
Gość 2013-07-17 o godz. 08:56
0

tak, bystry z Ciebie czytelnik
zabieg miałam w środę, dziś boli mnie jedynie ręka po welfronie.
nie ma się czego bać: na początku proszą cię o zdjęcie wszystkich metalowych rzeczy (jeśli to elektrokonizacja), kładziesz się normalnie na foletu gin, pod tyłkiem masz metalową blaszkę, pani bierze Twoją rekę i wkłuwa się, za chwilę zasypiasz.
budzisz się już po wszystkim. Jeszcze w zabiegowym dają Ci znieczulenie miejscowe, także nic Cię nie boli po wybudzeniu. No może troszeczkę - takie bóle jak podczas @.
Pan dr powiedział, że może pojawić się krwawienie, które trwać może do ok. 10 dni.
Po 3 tyg. dostępne są badania histopatologiczne - stwierdzają czy wszystko co zmienione wycieli.
Ja dodatkowo podczas zabiegu miałam pobrany materiał z kanału szyjki - wcześniej nie miałam tego badania, więc uznałyśmy z dr, że - choć nic na to nie wskazuje - dla świętego spokoju wyłyżeczkuje mi i kanał.
Aneczka... jeśli i ty nie miałaś pobieranego materiału z kanału - poproś lekarza, żeby przekonać się na 100%, że jest tam "czysto".
Trzymaj się...

Odpowiedz
Gość 2013-07-16 o godz. 08:42
0

Czytam i czytam to forum i wyszło mi na to, że już jesteś po zabiegu.
Mam rację?
A jeśli tak, to czy możesz opisać jak to wyglądało?
Z góry dziękuję.

Odpowiedz
Gość 2013-07-15 o godz. 18:33
0

ja będę miała w piątek, to Ci opowiem :(

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie