Quantcast
  • mokato odsłony: 1568

    Rzucam...mięso

    Stwierdziłam, że nie jest mi do życia potrzebne.
    Sporadycznie zdaża mi się zjeść wędlinę lub jakiegoś kotleta.
    Sama nie pamiętam kiedy robiłam mięso na obiad? Teraz postanowiłam definitywnie skończyć z mięsem!
    Obawiam sie tylko, że jak będę w ciąży(mam nadzieję, że za kilka mies.) będę musiała je jeść
    Macie jakieś doświadczenia w tym temacie?
    I jak po urodzeniu? Trzeba jeść czy nie? Czym ewentualnie zastąpić?

    Są tu nie jedzące mięsa?

    Odpowiedzi (15)
    Ostatnia odpowiedź: 2009-06-15, 21:59:08
    Kategoria: Pozostałe
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
mokato 2009-06-15 o godz. 21:59
0

Przeżyłam pierwszego bezmięsnego grilla. Gadania było!
Rozwalały mnie pytania typu: jak można żyć bez mięsa? Ja się tylko z tego śmiałam i nawet mi się nie chciało tłumaczyć.
Przeżyłam też obiad u teściów. Jak powiedziałam, że nie jem bo jest z mięsem, teściowa zrobiła mi pierogi z jagodami, mniam!
Czuję się dobrze, przede wszystkim psychicznie.

Odpowiedz
Yagutka 2009-06-12 o godz. 01:38
0

Mięsa jako takiego nie jem od 14 lat.
Ryb nie jadłam przez lata 12, teraz od dwóch lat wcinam ogromne ilości - są tygodnie kiedy rybę jem codziennie ;)

Mięsa nigdy nie lubiłam, więc jak się tylko okazało, że nie muszę jeść i można je czyms zastąpić, to przestałam. Od tej pory nigdy nie miałam na nie ochoty.
Natomiast z rybami jest inaczej - zazwyczaj tolerowałam, ale od jakiegos czasu bardzo mi smakują, więc jem.
Na pewno bym nie jadła na zasadzie "powinnam" albo coś.
Jem dużo nabiału, sporo warzyw i owocow, oczywiscie soja itp.
Wyniki mam w dolnej granicy normy od lat. Ostatnio tylko mam problemy z żelazem, ale mam nadzieję, że to przejściowe :)
Jak będę w ciąży, na pewno nie będę jeść mięsa.
No chyba że mi się odmienic lol

Odpowiedz
Aoi 2009-06-11 o godz. 22:55
0

Nie jadłam mięsa około 2 lata. Po prostu, przestałam i już. Nie jadłam również i ryb. Gdy rodzina pytała (ta niewtajemniczona), czego?, odpowiadałam że mam uczulenie na białko zwierzęce (a nie mam), i dawali spokój z wpychaniem we mnie mięsa.
Wyniki miałam w normie, albo ciut poniżej.
Zaczęłam jeść mięso, gdy poznałam mojego przyszłego męża. Zaczęło się od ryb, potem przyszło mięsko. Dlaczego? Nie wiem, chyba zaczęło mi tego brakować. Tak po prostu.
Czy bym wróciła do wegetarianizmu? TAK, ale chyba teraz nie mam tak silnej woli. Może by tak spróbować tydzień, miesiąc, dwa...

Odpowiedz
Gość 2009-06-11 o godz. 22:18
0

truskawa napisał(a): ile można jeśc sama zieleninę?
dokładnie tyle samo ile czerwone mięcho 8)

Odpowiedz
Gość 2009-06-11 o godz. 22:02
0

ja nie wyobrażam sobie życia bez mieska, bardzo je lubię. owszem nic mi się nie dzieje gdy w jeden dizen go nie zjem, ale całkowita rezygnacja? o nie? byłabym ciągle głodna.
bo jak tu nie jeśc np pszynego kurczka, i ile można jeśc sama zieleninę? tym bardziej że jem mało warzyw( niestety)

Odpowiedz
Reklama
mokato 2009-05-24 o godz. 04:52
0

Ufff!
Dużo czytałam ale teoria nie zawsze idzie w parze z praktyką.
Widać można i ciesze się bardzo!
Nie będę się przynajmniej stresować i zmuszać :)

Ale maślanki i serów nie odpuszczę ;)

Odpowiedz
Gość 2009-05-24 o godz. 04:39
0

moja bliska kolezanka jest wegetarianka, w ciazy tez ;) mowila o tym lekarzowi, ale on nawet specjalnych witamin jej nie zapisal...ma zdrowa coreczke :D

Odpowiedz
Gość 2009-05-24 o godz. 04:27
0

Jestem wegetarianką od około 8 (?) lat i morfologię mam zawsze idealną ;) W ciąży i karmiąc postanowiłam jeść drób - cierpię, ale jem z wygody li tylko. Nie mam na tyle samozaparcia, żeby komponować dietę dobrą nie tylko dla mnie ale i dla rozwijającego się dziecka, stąd te nieszczęsne kurczaki. Olaf nie je śmieciowego mięcha - czyli zero wieprzowiny, zero paróweczek itp. Generalnie mięsko jakiego pozwoliłam mu spróbować to to w słoiczkach. Poza tym od września na 90% pójdzie do żłobka - niestety w mojej okolicy nie ma prywatnch, więc do państwowego, a tam nawet mleko modyfikowane jest problemem więc obawiam się, że dietę wege jeśli w ogóle, rozpocznie dopiero na etapie przedszkola.

Odpowiedz
Gość 2009-05-24 o godz. 02:39
0

Ja nie jem miesa z 13 lat.Wyniki badan mam na granicy normy lub ciut poniżej.Co ciekawe jak jadłam mieso, to miałam silna anemię kilka lat
Teraz w diecie duzo soi, brokuł, szpinaku i od czasu do czasu witaminy w kapsułkach.

Odpowiedz
Gość 2009-05-24 o godz. 02:34
0

Mokato, ja nie jadłam mięsa jakieś 8 lat - wyniki badań miałam bdb. Moja (i Ani ;) ) kumpela nie jadła mięsa w ciąży, teraz też nie je, a synek zdrowiutki jak ryb(k)a.

Odpowiedz
Reklama
mokato 2009-05-24 o godz. 02:27
0

Ania napisał(a):[...]
Ale powiem Ci reakcję rodziny mojego P. Dziadek, gdy Paweł mu powiedział, że jestem wegetarianka, powiedział: A cóż to za wiara? ;)
Powaliło mnie to na kolana lol lol lol lol

Odpowiedz
Gość 2009-05-24 o godz. 02:21
0

Mokato, ja Ci nie doradzę, jeść czy nie jeść. Kiedyś sama przez trzy lata nie jadłam ani grama mięsa, ryb też nie i nic na tłuszczu zwierzęcy. Przestałam nie jeść z różnych względów.
Ale powiem Ci reakcję rodziny mojego P. Dziadek, gdy Paweł mu powiedział, że jestem wegetarianka, powiedział: A cóż to za wiara? ;)

Odpowiedz
mokato 2009-05-24 o godz. 02:14
0

Wiem Małgoś, sama kilka lat temu o mało nie wylądowałam w szpitalu z powodu anemii.
Teraz wyniki mam super(robiłam trzy miesiące temu) a mięsa prawie nie jem
Pytam o zamienniki żeby wlaśnie wzbogacić swoja dietę bo co z tego jak raz w miesiącu zjem jakiś mięcho?
Tak naprawdę szkoda mi zwierząt i zawsze mam wyrzuty sumienia jak zjem cos zwierzęcego a wcale tego nie potrzebuję!

Szczególnie chodzi mi o okres ciąży i karmienia bo teraz jest ok.

Ciekawa jestem jak będzie reagować otoczenie gdy np. u teściów(gdzie zawsze na obiad są kotlety ) wypale :"nie jem mięsa!" lol

Odpowiedz
Małgoś 2009-05-24 o godz. 02:07
0

mokato - ja nie chcę filozofować, tylko trochę cię na pewne sprawy wyczulić. Sama jestem z tych, którym mięso niekoniecznie do życia potrzebne, jem je bardziej dlatego, że wiem, że powinnam, niż dlatego, że mam ochotę (choć czasem rzeczywiście mam ochotę). Skoro tak czy inaczej jesz je sporadycznie, to może jednak przy tym pozostań ? Ja swego czasu jakoś tak prawie w ogóle przestałam jeść mięso, po paru miesiącach skończyło się to u lekarza, badania wykazały niemal zerowy poziom żelaza w mojej krwi, potykałam się o własne nogi, ledwie funkcjonowałam. Było to co prawda wynikiem kilku rzeczy, przemęczenia, stresu, ale też w baaardzo dużej mierze diety niemal bezmięsnej. Trochę czasu to trwało zanim sie do ładu doprowadziłam. Oczywiście, mięso można zastąpić odpowiednimi produktami roślinnymi, ale naprawdę bardzo dokładnie będziesz musiała dobierać substytuty mięsa. Poza tym żelazo jest przez nas najlepiej przyswajane właśnie z mięsa. Co do urodzenia dziecka to doświadczenia w tym temacie nie mam lol . To chyba tyle. To oczywiście Twój wybór, ja tylko napisałam, jak to u mnie wyglądało, poza tym ja nie przejmowałam sie wówczas tym, żeby to mięso czymś zastąpić, po prostu go nie jadłam i kropka, więc to też trochę inna sytuacja .

Odpowiedz
WhiteRabbit 2009-05-24 o godz. 01:57
0

Chętnie poczytam te bardziej doświadczone w temacie :)
Sama się nad tym zastanawiam (mogę właściwie żyć bez mięsa, poza tym trochę mi żal zwierzaczków ) ale obawiam się o moją chroniczną anemię
Jak to się ma do anemii i niedożywienia?

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie