Quantcast
  • Gość odsłony: 9533

    Ile wypada - wesele znajomych

    Znajomi zaprosili mnie na wesele, zaprosili taką nasza paczke i chcielismy kupic prezent ale narzeczeni wolą pieniądze. Nie ukrywam że z finansami u mnie kiepsko. Nie są to jacyś super bliscy znajomi, byłam zdziwiona ze mnie zaprosili, ale miło mi się zrobiło. Ile się daje w kopercie??

    Odpowiedzi (74)
    Ostatnia odpowiedź: 2009-01-18, 12:56:45
    Kategoria: Pozostałe
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
sarabe 2009-01-18 o godz. 12:56
0

Panna_Nikt napisał(a):sarabe napisał(a):niedawno w pracy był temat komunii - koleżanki zastanawiały się ile wypada dać dziecku albo co kupić - kwoty niebagatelne padały - dlaczego ludzie tak się "nakręcają" ?? poczynając już od chrzcin, poprzez komunie, osiemnastki, wesela .....????
Moze dlatego, ze z roku na rok rosna wydatki zwiazane z organizacja takiego przedsiewziecia.
wydatki na pewno rosną - ale skoro ktoś decyduje się na organizowanie wielkiego przyjęcia to robi to chyba dlatego ze chce zeby w danej - uroczystej chwili byli z nim bliscy, a nie po to żeby "odzyskać" włożony wkład

kilka lat temu szczytem marzeń wsród komunijnych prezentów był zegarek a dziś??? zegarek to pestka, komórke i tak już dziecko ma, rower też, zatem co zostaje??? komputer??? i czy po to idzie się do komunii??

zresztą wątek jest o prezentach ślubnych, ale z powyższej dyskusji wynika ze wiele osób zastanawia się ile wypada dać albo jak drogi prezent kupic, żeby nie było gafy...

mam wrażenie ze gdzieś w tym wszystkim zatraca się pierwotny sens tych wszystkich uroczystości...

Odpowiedz
Gość 2009-01-18 o godz. 10:33
0

sarabe napisał(a):niedawno w pracy był temat komunii - koleżanki zastanawiały się ile wypada dać dziecku albo co kupić - kwoty niebagatelne padały - dlaczego ludzie tak się "nakręcają" ?? poczynając już od chrzcin, poprzez komunie, osiemnastki, wesela .....????
Moze dlatego, ze z roku na rok rosna wydatki zwiazane z organizacja takiego przedsiewziecia.

Odpowiedz
sarabe 2009-01-18 o godz. 07:23
0

Przeczytałam całą dyskusję od początku bo sama jestem w sytuacji osoby zaproszonej na ślub kuzynki, pójdę tam razem z moim chłopakiem - właściwie to pierwsza tego typu większa impreza na której będziemy jako "my"

zastanawiałam się nie raz czy dać pieniądze czy kupić prezent - jeżeli będzie to prezent to chyba komplet dobrych ręczników z jakimiś fajnymi haftami - takich rzeczy nigdy za dużo - w granicach 200 zł.

co do sum, które tu padały to trochę jestem zszokowana.....

niedawno w pracy był temat komunii - koleżanki zastanawiały się ile wypada dać dziecku albo co kupić - kwoty niebagatelne padały - dlaczego ludzie tak się "nakręcają" ?? poczynając już od chrzcin, poprzez komunie, osiemnastki, wesela .....????

Odpowiedz
Gość 2009-01-14 o godz. 11:53
0

[OT przepraszam za brak spacji, klawiatura mi wariuje]

Odpowiedz
Gość 2009-01-14 o godz. 11:52
0

! Agulka ! napisał(a):No ja sadze ze to zalezy ile liczy Twoja rodzina , bo jesli idziesz Ty, maz i dzieciaczek to sadze ze wypadaloby dac ok 500zl. Tzn jabym pewnie tyle dala!

My tez tyle dostalismy od 3 osobowej rodziny a tez u nich jakos specjalnie dobrze z kasa nie jest.
Agulka! Zapomniałaś o wykrzykniku! ! ! ! ! ! ! 500 zł!!! Jasne! ! Kiepsko u nich z kasą! Mają małego dzieciaczka! ! ! ! ! ! Ale wypada żeby dali 500!

Co do Nataliowej opinii o przeroście formy nad treścią ;) większość dziewczyn w pamiętniku mężatki pisze, że nagle przestało sięliczyć to, że kokardka była przekrzywiona, ciotka Stefa strzelała focha, kiecka miała krzywy rąbek itp :) Tylko jakośżadna kolejna nie bierze z tego nauczki lol

Odpowiedz
Reklama
Gość 2009-01-14 o godz. 11:06
0

No ja sadze ze to zalezy ile liczy Twoja rodzina , bo jesli idziesz Ty, maz i dzieciaczek to sadze ze wypadaloby dac ok 500zl. Tzn jabym pewnie tyle dala!

My tez tyle dostalismy od 3 osobowej rodziny a tez u nich jakos specjalnie dobrze z kasa nie jest.
Miałam na myśli takie rozważania.

Pisząc, że wesele ma być przyjemnością, a nie utrapieniem, miałam na myśli gości - nie "Młodych". I taka powinna być kwota. Każdy ją oceni wg siebie.
Czasami warto jako gość wziąć pod uwagę punkt widzenia Młodej Pary, bo nie zawsze zobaczą oni gafę tam, gdzie my ją widzimy.

Odpowiedz
xandra 2009-01-14 o godz. 11:06
0

kazdy ma tu po trosze/wiecej ;) racji

ale... ja nie o tym: mam znajomych, wiem ze z kasa u nich jest fatalnie, po prostu kiszka max... ludzie przemili, bardzo bym chciała zeby przyszli
ale juz powiedzieli ze sa bez pieniedzy i nie przyjda bo im głupio
tez prosiłam, ze to nic, ze nie prezenty sa najwazniejsze...

i wymysliłam cos takiego - ona swietnie gotuje itd, moze by ją poprosic by w ramach prezentu, z którego sie autentycznie uciesze bo przyjemne z pozytecznym zrobiła coś na moją impreze?
typu dwie blachy ciasta
niewiele ich to wyniesie a beda z nami tego dnia
co o tym myslicie? bo jzu naprawde nie mam pomysłów jak przekonac :(

Odpowiedz
Gość 2009-01-14 o godz. 10:04
0

silver napisał(a):Tak sobie czytam niektóre odpowiedzi i jestem z lekka przerażona.

Braliśmy ślub 5 lat temu, nie wiem, może inne były czasy, może my inaczej myslimy, ale do głowy mi nie przyszło, żeby przeliczać ile kto może i powinien nam dać pieniędzy. Pierwszy raz spotykam się z teorią, że powinno zwrócić się za miejsce. Nikomu cennika nie wysyłałam, zeby sobie przeliczył

I tutaj podstawowe pytanie: wyprawiamy wesele, zeby zarobić, ubić inters czy żeby zaprosić bliskich nam ludzi, żeby móc podzielić się z kimś naszym szczęście?! Jasne, fajnie dostawać prezenty. Najlepiej wspominam rozpakowywanie paczek i ten dreszczyk emocji, co się w nich kryje. Liczenia pieniędzy nie pamiętam wcale.
Mi bliska jest ta druga opcja. Były osoby w mojej rodzinie, które nie miały pieniędzy na prezent, na szykowną kreację. Kilka dni przed weselem pofatygowałam się do nich osobiście i ze łzami w oczach prosiłam, zeby zrobili prezent z samych siebie. Jeśli będą się dobrze bawić, to mi wystarczy... I przyszli.

Podsumowując (stwierdzenie nie nowe), każdy daje tyle, ile może lub kupuje prezent za ile może. Wesele ma być przyjemnością, a nie utrapieniem. Jestem daleka od chłodnej kalkulacji. Ale to jest moje zdanie.
Ale nasza dyskusja nie dotyczy prezentów z perspektywy Państwa Młodych, tylko z perspektywy gości. Zastanawiamy się, jak wartościowy powinien być prezent, aby nie popełnić nietaktu. Rozważamy sytuację typowe, czyli mniej więcej takie, że pracujemy, nie mamy problemów finansowych itp. Oczywiście zdarzają się i sytuacje wyjątkowe, kiedy zaproszona na wesele osoba jest w trudnej sytuacji finansowej. Żadna z wypowiadających się tutaj osób nie pytała się o to, jak rozwiązać taką sytuację, a pewnie chętnie byśmy coś poradziły.

Ja np. inaczej traktuję prezent, kiedy idę na wesele jako gość - nie chcę wtedy popełnić gafy - a inaczej traktowałam to, kiedy sama brałam ślub - np. nie przeszkadzało mi, że nie dostałam właściwie prezentu od chrzestnej, bo była akurat w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Cieszyłam się po prostu z jej obecności.

Odpowiedz
Gość 2009-01-14 o godz. 08:36
0

Tak sobie czytam niektóre odpowiedzi i jestem z lekka przerażona.

Braliśmy ślub 5 lat temu, nie wiem, może inne były czasy, może my inaczej myslimy, ale do głowy mi nie przyszło, żeby przeliczać ile kto może i powinien nam dać pieniędzy. Pierwszy raz spotykam się z teorią, że powinno zwrócić się za miejsce. Nikomu cennika nie wysyłałam, zeby sobie przeliczył

I tutaj podstawowe pytanie: wyprawiamy wesele, zeby zarobić, ubić inters czy żeby zaprosić bliskich nam ludzi, żeby móc podzielić się z kimś naszym szczęście?! Jasne, fajnie dostawać prezenty. Najlepiej wspominam rozpakowywanie paczek i ten dreszczyk emocji, co się w nich kryje. Liczenia pieniędzy nie pamiętam wcale.
Mi bliska jest ta druga opcja. Były osoby w mojej rodzinie, które nie miały pieniędzy na prezent, na szykowną kreację. Kilka dni przed weselem pofatygowałam się do nich osobiście i ze łzami w oczach prosiłam, zeby zrobili prezent z samych siebie. Jeśli będą się dobrze bawić, to mi wystarczy... I przyszli.

Podsumowując (stwierdzenie nie nowe), każdy daje tyle, ile może lub kupuje prezent za ile może. Wesele ma być przyjemnością, a nie utrapieniem. Jestem daleka od chłodnej kalkulacji. Ale to jest moje zdanie.

Odpowiedz
ente 2009-01-14 o godz. 07:32
0

b.londynka - ja też uważam, że prezent jest zdecydowanie lepszy od pieniędzy :) zastanawiałam się ile na niego przeznaczyć, stąd kwota 200 zł :) zacznę polowanie już teraz to do 17 czerwca na pewno coś ładnego trafię :)

Odpowiedz
Reklama
b.londynka 2009-01-14 o godz. 05:09
0

ente napisał(a):no a ja mam problem, bo 17 czerwca wychodzi za mąż siostra mojego męża - nie rodzona, ale rodzina bardzo bliska. I nie wiem za ile kupić - z kasą u mnie nie najlepiej, a wesela tak naprawdę nie ma (urządzają obiad dla najbliższej rodziny u siebie w domu). Myślałam o 200 zł, ale nie wiem czy to nie za mało...
Mimo, ze jestem zwolenniczka dawania pieniedzy, bardzo bliskiej osobie (np. siostrze) wolalabym cos kupic, zeby miala pamiatke ODE MNIE. Moze jakis prezent? Elegancki album na zdjecia czy cos? Chyba, ze wolisz pieniadze, ale w tym wypadku nie przejmowalabym sie tak suma. Jak juz dziewczyny mowily, kazdy daje ile moze. Mlodzi na pewno wiedza, jak wyglada Wasza sytuacja materialna i nie oczekuja wielkich sum(chociaz nie wyobrazam sobie podsumowania typu "kto ile dal" ). Najwazniejsze, ze bedziesz z nimi w tym dniu :D

Odpowiedz
ente 2009-01-13 o godz. 09:04
0

no a ja mam problem, bo 17 czerwca wychodzi za mąż siostra mojego męża - nie rodzona, ale rodzina bardzo bliska. I nie wiem za ile kupić - z kasą u mnie nie najlepiej, a wesela tak naprawdę nie ma (urządzają obiad dla najbliższej rodziny u siebie w domu). Myślałam o 200 zł, ale nie wiem czy to nie za mało...

Odpowiedz
xandra 2009-01-07 o godz. 13:16
0

! Agulka ! napisał(a):No ja sadze ze to zalezy ile liczy Twoja rodzina , bo jesli idziesz Ty, maz i dzieciaczek to sadze ze wypadaloby dac ok 500zl. Tzn jabym pewnie tyle dala!

My tez tyle dostalismy od 3 osobowej rodziny a tez u nich jakos specjalnie dobrze z kasa nie jest.
czyli zdechnij z głodu a idz na wesele jako "dobry" gosc

ja nie spodziewam sie kopert wiekszych niz 200, 300 zł, moze troszke wiecej ale to od najblizszej i troszke tylko dalszej rodziny
a to od znajomych? :o

Odpowiedz
Amaretti 2009-01-07 o godz. 11:48
0

Ostatnio jak z moim M, byliśmy na ślubie to dalismy 350zł. Dodam że M, był świadkiem. Nie wiem czy to dużo czy amało na więcej nie było nas stać.

Odpowiedz
! Agulka ! 2009-01-07 o godz. 11:31
0

No ja sadze ze to zalezy ile liczy Twoja rodzina , bo jesli idziesz Ty, maz i dzieciaczek to sadze ze wypadaloby dac ok 500zl. Tzn jabym pewnie tyle dala!

My tez tyle dostalismy od 3 osobowej rodziny a tez u nich jakos specjalnie dobrze z kasa nie jest.

Odpowiedz
effcia 2009-01-07 o godz. 08:16
0

b.londynka napisał(a):agnilinda napisał(a):to ja się w bezczelny sposób podepnę do tematu
ja we wrześniu mam międzynarodowe wesele- ślub z Anglikiem- osoby mieszkają w Anglii
prezent raczej odpada- po weselu i krótkim pobycie w Polsce wracają dos iebie na wyspę- nie będą taszczyć prezentów do samolotu
a jak z kasą
300 zł ( takie kwoty tu padały) to 50 funtów- dla nich kwota śmeichu warta
podwojona kwota to -przeliczając na ich walutę- tez nie za wiele
więcej w kopercie to dla nas w chwili obecnej ( remont dopiero co zakupionego mieszkania) to wydatek niewykonalny ( tzn wykonalny ale kosztem remontu)
co mamy zrobić?ile dać? a może jednak coś kupić?

myślę że ta osoba zrozumie, że na większą kwotę nas w chwili obecnej nie stać- ale nie chcę też się źle czuć i zadręczać, że daliśmy za mało
Ja co prawda ślub brałam z Polakiem, ale mieszkamy i pracujemy w Anglii od kilku lat. Wesele było w Polsce, a więc prezenty też na skalę polskich zarobków. Spokojnie daj 300 zł :D

A tak poza tym z tego co słyszałam to Anglicy jeśli chodzi o ślub i prezenty nie są hojni. Znajoma opowiadała mi, prezent za 20 funtów jest jak najbardziej normalny... Nie wiem ile w tym prawdy, ale mówiła mi to rodowita Brytyjka ;) Więc w takim przypadku 50 to naprawdę dużo :D
A ja bym chyba jednak w tym wypadku kupiła prezent - taki którego przewiezienie nie stanowi problemu. Przychodzi mi do głowy np. komplet posrebrzanych łyżeczek (dobranych do gustu przyszłej pani domu - prostszych lub bardziej zdobionych). Takich rzeczy, moim zdaniem nigdy w domu za dużo, wiec odpada ryzyko ze ktos wpadnie na ten pomysł (no chyba ze z pięc osób kupi taki prezent ale to chyba mało prawdopodobne), będzie to prezent który ma wartosc rowniez w warunkach brytyjskich no i z przewiezieniem nie ma problemu ;)

Odpowiedz
b.londynka 2009-01-06 o godz. 11:37
0

agnilinda napisał(a):to ja się w bezczelny sposób podepnę do tematu
ja we wrześniu mam międzynarodowe wesele- ślub z Anglikiem- osoby mieszkają w Anglii
prezent raczej odpada- po weselu i krótkim pobycie w Polsce wracają dos iebie na wyspę- nie będą taszczyć prezentów do samolotu
a jak z kasą
300 zł ( takie kwoty tu padały) to 50 funtów- dla nich kwota śmeichu warta
podwojona kwota to -przeliczając na ich walutę- tez nie za wiele
więcej w kopercie to dla nas w chwili obecnej ( remont dopiero co zakupionego mieszkania) to wydatek niewykonalny ( tzn wykonalny ale kosztem remontu)
co mamy zrobić?ile dać? a może jednak coś kupić?

myślę że ta osoba zrozumie, że na większą kwotę nas w chwili obecnej nie stać- ale nie chcę też się źle czuć i zadręczać, że daliśmy za mało
Ja co prawda ślub brałam z Polakiem, ale mieszkamy i pracujemy w Anglii od kilku lat. Wesele było w Polsce, a więc prezenty też na skalę polskich zarobków. Spokojnie daj 300 zł :D

A tak poza tym z tego co słyszałam to Anglicy jeśli chodzi o ślub i prezenty nie są hojni. Znajoma opowiadała mi, prezent za 20 funtów jest jak najbardziej normalny... Nie wiem ile w tym prawdy, ale mówiła mi to rodowita Brytyjka ;) Więc w takim przypadku 50 to naprawdę dużo :D

Odpowiedz
magdaF. 2009-01-06 o godz. 11:30
0

natalia25 napisał(a):Ten przerost formy nad treścią jest straszny. Jak czytam czasem o tych miesiącach przygotowań, dylematów nad kolorem kokardki przy zaproszeniu to się zastanawiam czy te osoby z taką samą pieczołowitością podchodzą do tej najważniejszej strony, emocjonalnej. Czy poświęcają sobie tyle czasu na rozmowę, bycie ze sobą?
Natalia ale to trochę tak jakby sie zastanawiac, czy jeżeli dziewczyna jest ładna to moze byc inteligentna.
Jeżeli dla kogoś oprawa tego, jakby niebyło wyjątkowego dnia, jest ważna to czy oznacza to że nie rozmawia z narzeczonym i ich zwiazek wieje pustką emocjonalną. To jakies daleko idące uogólnienie...

Odpowiedz
Gość 2009-01-06 o godz. 11:14
0

to ja się w bezczelny sposób podepnę do tematu
ja we wrześniu mam międzynarodowe wesele- ślub z Anglikiem- osoby mieszkają w Anglii
prezent raczej odpada- po weselu i krótkim pobycie w Polsce wracają dos iebie na wyspę- nie będą taszczyć prezentów do samolotu
a jak z kasą
300 zł ( takie kwoty tu padały) to 50 funtów- dla nich kwota śmeichu warta
podwojona kwota to -przeliczając na ich walutę- tez nie za wiele
więcej w kopercie to dla nas w chwili obecnej ( remont dopiero co zakupionego mieszkania) to wydatek niewykonalny ( tzn wykonalny ale kosztem remontu)
co mamy zrobić?ile dać? a może jednak coś kupić?

myślę że ta osoba zrozumie, że na większą kwotę nas w chwili obecnej nie stać- ale nie chcę też się źle czuć i zadręczać, że daliśmy za mało

Odpowiedz
b.londynka 2009-01-06 o godz. 10:48
0

Ta, a moi znajomi wyprawiali huczne wesele, gdzie za jednego goscia placili... 500zl :o !!! (pieczony swiniak i nocleg dla wszystkich w luksusowych domkach, bo wesele za miastem). Nie wydaje mi sie, zeby goscie pokryli koszt menu w takim przypadku...

Odpowiedz
magdaF. 2009-01-06 o godz. 10:48
0

My też raczej trzymamy się zasady aby nasz prezent był, w jakiś sposób, odzwierciedleniem poniesionych przez młodych kosztów.
3 lata temu, jako pracujący na 1/2 etatu studenci, dalismy mojej bliskiej kolezance 400 zł.
Sadzę, że obecnie idąc do dalszych znajomych dalibyśmy 200 - 300 zł w zależnosci od naszej sytułacji finansowej w danym miesiącu ;).

Odpowiedz
Gość 2009-01-06 o godz. 10:30
0

Alma_ napisał(a):paris napisał(a):Jesteśmy przeciwnikami zasady, że daje się tyle, żeby się zwróciło za osobę w restauracji.A jaka jest Wasza zasada? ;)
Dajemy tyle na ile nas stać ;) Moja dobra koleżanka miała wesele w restauracji, gdzie za osobę płaciła 160 zł i nawet mi do głowy nie wpadło żeby dać minimum 320 zł tylko dlatego, żeby jej się zwróciło :o

Odpowiedz
damula 2009-01-06 o godz. 10:17
0

Ja stosuję zasadę, bliskich znajomych pytam co wolą otrzymać. Dalszym (czyt, wesele dalekiej kuzynki) daję kopertę gdyż nie znam ich na tyle żeby znać ich gusty i potrzeby.
Ula

Odpowiedz
krotofila 2009-01-06 o godz. 09:50
0

nie oszukujmy sie - chyba każda z nas woli kaske niż "banalny" prezent.
Ja najczesciej daje do 300zl (tyle ile wynosi stawka menu za osobę X2), zamiast kwiatów jakiś niewiędnący drobiazg np. posrebrzana łyżeczka, kamasutra

Odpowiedz
ullana 2009-01-06 o godz. 08:39
0

Mam taką sama sytuację - wesele znajomych i dajemy im w kopercie 200 zł plus kwiaty

Odpowiedz
Gość 2009-01-06 o godz. 07:52
0

Wolę prezenty. I dawac i dostawać. I do tej pory tak było.

Odpowiedz
vaga 2009-01-06 o godz. 07:49
0

oj baby baby...

moim zdaniem (również z punktu widzenia osoby, która wesele robiła!)...

...prezent nie jest najważniejszy (u mnie zdarzyło się, że Ktoś Bliski nie dał nam prezentu, ale my się po prostu cieszyliśmy, że przyszedł - mimo, że ze względu na stan zdrowia mógłby odmówić...w przeciwieństwie do osób, które po prostu bez powodu nas olały-ale to inna historia)
...z drugiej strony nie jest miło wiedzieć, że ktoś rozgranicza: "tu rodzina to WYPADA dać więcej"...a "tu TYLKO znajomy, to wystarczy byleco". zacznijmy od tego, że wiadomo, że skoro ktoś zaprasza nas na wesele, to traktuje nas jak kogoś BLIŻSZEGO niż ZNAJOMEGO! uważam, że coniektóre z Was powinny się nad tym zastanowić. znam przykłady, że to o niektórych członkach rodziny się mówi, że "wypada zaprosić" - o znajomych tego nie słyszałam.
...a z trzeciej strony nie czujcie się obrażone, ale osoba, która zaprasza wie mniej więcej czego się spodziewać. wie, kto ma problemy z gotówką i z pewnością nie będzie miała za złe ani nic sobie nie pomyśli jeśli nawet ta kwota się nie zwróci...ale same wiecie, że często najbardziej liczą pieniążki Ci co je mają - i Ci bynajmniej rzadko się zastanawiają co sobie ktoś o nich pomyśli.

ja (jako gość) jestem zwolenniczką tego, żeby prezent oscylował w granicy kwoty jaką musieli ponieść "organizatorzy". pewnie dlatego to mówię, że jest to dla mnie kwota do zrealizowania.

i tak na koniec - serce się kraje jak się słucha niedługo po swoim weselu od osób które na brak kasy nie narzekają, że znowu "będą musieli dać kase" (jakie "musieli"?)...a bynajmniej -> u nas "nie zaszaleli"

pozdrawiam

P.S. najlepiej jako organizator nie mieć oczekiwań, a jako gość - postawić się na miejscu zapraszających (do ciekawych wniosków można wtedy dojść)

Odpowiedz
Zła kobieta 2009-01-06 o godz. 07:04
0

Z dawaniem pieniędzy to jest tak, że niestety - dla niektórych jest to bariera... :| bo za mało... bo co powiedzą, że tak mało (nie kazdy dużo zarabia) i czasami kupno drobiazgu (szczerego) lub możliwość załatwienia czegoś fajnego, ale taniego naprawdę ratuje sytuacje...

Wiem że nikt nie chce 10 żelazek i 20 kompletów pościeli, ale ostatecznie trzeba wziąc pod uwagę, że niektórych może być nie stać na te parę złotych, bo ludzie są w różnej sytuacji...

Odpowiedz
Gość 2009-01-06 o godz. 06:59
0

Co do pytania, to ja generalnie staram sie dac tyle zeby pokrylo to chociaz moja i meza obecnosc na przyjeciu. Robie tak jesli Mlodzi kategorycznie nie chca prezentu.

Odpowiedz
Gość 2009-01-06 o godz. 06:48
0

Szczerze mówiąc, ja tę zasadę rozumiem jako dawanie kwoty, która jest jakimś takim uśrednionym, hipotetycznym kosztem zabawy gościa na weselu, niezależnie od tego, gdzie się ono odbywa. Nie robię różnicy między weselem w remizie strażackiej na wsi, a wypasionym pałacem. To byłoby dość absurdalne, żeby idąc do bardziej eleganckiego miejsca, czuć się bardziej zobowiązanym finansowo.

Podpisuje się pod tym. Tym niemej w ub roku będąc na weselu gdzie wiedziałam ze od talerzyka dano nieco więcej czułam się trochę nieswojo. Na wszelki wypadek poinformowałam koleżankę ze będziemy tylko do 23,00 (nie ze względu na pieniądze tylko na dziecko)
Oczywiście rozumiem sytuację małżeństwa nie pracującego lub o b. skromnej sytuacji oczekiwałabym że oni ofiaruja. taką kwotę.
Gdybym ja była w trudnej sytuacji finansowej to wolałabym w ogóle nie iść na wesele tylko z kwiatami/maskotką na ślub.

Większe "zobowiązania" wiążą się raczej z bliskością relacji z Młodą Parą.
Tu się nie zgadzam. Po prostu uważam ze należy zapraszać chodzić na wesela do bliskich znajomych przyjaciół. Sama zapraszałam tylko takich. Wówczas myśli się pod tym kontem ze chce się być z nimi w tej chwili

Odpowiedz
Gość 2009-01-06 o godz. 05:40
0

my, nie chcąc robić problemu zrobiliśmy dwie opcje ;]
ponieważ zdajemy sobie sprawę, że z kasą bywa różnie absolutnie znajomych nie prosiliśmy o pieniążki - chyba, że sami nas pytali co wolimy - bo mieli taki gest :)
Zrobiliśmy dla młodych z rodziny i znajomych listę prezentów, na której były przeróżne rzeczy w cenach od 20 zł ;] i pomysł się sprawdził. dosatliśmy sporo prezentów z listy a dla nikogo nie było krępujące dawanie nam koprty i zastanawianie się czy za mało lub za dużo :P

Odpowiedz
mokato 2009-01-06 o godz. 03:57
0

Jak zwykle temat rzeka...
Ja wolę dać pieniądze bo sama wolałabym tę kasę dostać.
My w większości dostaliśmy kasę. Przydała się bardzo.
Kilka prezentów było super i też się cieszyliśmy.
Niestety ręczniki, pościele(na które nie mogę patrzeć), kryształowa patera leżą u mamy gdzieś w szafie, na dnie.

Dlatego wolę żeby młodzi kupili sobie coś niż mieli rzucić na dno szafy prezent, za który zapłaciłam!
Za dwa tygodnie idziemy na wesele do kuzyna. Damy 300-500 pln. Na więcej nas nie stać. Wiem, że bardzo im sie te pieniądze przydadzą bo wykańczają mieszkanie. 8)

A i jeszcze jedno- nie widze nic niestosownego jak na pytanie co chcą dostać, odpowiadają, że pieniądze
To po co pytać

Odpowiedz
Gość 2009-01-06 o godz. 02:48
0

Laura napisał(a):Alma_ napisał(a):jagoda napisał(a):Oresteja napisał(a):O wiele bardziej niestosowne jest dla mnie dawanie prezentu ze scisnietym gardlem (czy te 100 zl to aby nie za duzo).
Zawsze mozna podziekowac za zaproszenie i nie pojsc na impreze.
W kieszeni zostanie 100 zl, a panstwo mlodzi oszczedza sobie widoku skwaszonej miny kolezanki.
Czy dobrze rozumiem, że jeśli kogoś nie stać na prezent droższy niż te 100zł, to w ogóle nie powinien przychodzić na wesele?
Jagoda, chyba jednak nie.
Wydaje mi się, że chodziło o to, że jeśli daje się 100 "ze ściśniętym gardłem" (czyli żałując, dając tyle, bo "wypada"), to może lepiej nie iść i nie wylewać swojej żółci na młodych. Ale to tylko moja interpretacja.
zinterpretowałam to tak jak Alma_
Bardzo sie ciesze z powodu takiej interpretacji. Bo dokladnie to napisalam.

Moim zdaniem wartosc prezentu nie ma tak duzego znaczenia, jak intencje gosci wreczajacych ow prezent.
I wszystko jedno czy jest to 50, 100, 500 zl czy wlasnorecznie robiona ramka na zdjecia. Wazne, ze dawane z serca, a nie z przymusu.
I mowie to jako byla Panna Mloda ;)

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 15:04
0

aneczek napisał(a):vesna napisał(a):aneczek napisał(a):
Ale generalnie jestem zdania, że każdy powinien dać parze młodej tyle, na ile może sobie pozwolić i że żadne sztywne reguły nie powinny tu obowiązywać.
No nie wiem, czy żadne. Każdy podręcznik sovoir vivre'u mówi na przykład o regule wzajemności w dawaniu prezentów oraz o zakazie dawania zbyt zobowiązujących podarków.
od każdej reguły są wyjątki, jeżeli ktoś by Ci podarował pokaźną sumę z okazji ślubu, to czy oznacza to, że masz mu dać tyle samo lecieć do banku po kredyt, bo reguła wzajemności

no właśnie, żeby uniknąć takich sytuacji, ustaliła się ta druga ze wspomnianych przeze mnie reguł

ja nie cierpię zasady zastaw się, a postaw się. dodaję, że osoba, która daje taki prezent nie musi znac tak dokładnie waszej sytuacji materialnej, by wiedzieć, ze nie będzie to zbyt zobowiązujący podarek.

Nie bardzo rozumiem, o co chodzi z tym zastawianiem się. O niczym takim nie wspominałam.
A co do dalszej części, osoby, które zapraszałam na swoje wesele, były mi na tyle bliskie, żeby choć z grubsza orientować się na jakim poziomie żyję, ergo jaka jest moja sytuacja finansowa.

Rzeczywiście zasady te, w szczególnych przypadkach są trudne lub niemożliwe do zastosowania. Ale w wielu wypadkach, IMO, dobrze regulują kwestię dawania prezentów.

Odpowiedz
aneczek 2009-01-05 o godz. 14:52
0

vesna napisał(a):aneczek napisał(a):
Ale generalnie jestem zdania, że każdy powinien dać parze młodej tyle, na ile może sobie pozwolić i że żadne sztywne reguły nie powinny tu obowiązywać.
No nie wiem, czy żadne. Każdy podręcznik sovoir vivre'u mówi na przykład o regule wzajemności w dawaniu prezentów oraz o zakazie dawania zbyt zobowiązujących podarków.
od każdej reguły są wyjątki, jeżeli ktoś by Ci podarował pokaźną sumę z okazji ślubu, to czy oznacza to, że masz mu dać tyle samo lecieć do banku po kredyt, bo reguła wzajemności ja nie cierpię zasady zastaw się, a postaw się. dodaję, że osoba, która daje taki prezent nie musi znac tak dokładnie waszej sytuacji materialnej, by wiedzieć, ze nie będzie to zbyt zobowiązujący podarek.

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 14:49
0

Marchefka napisał(a): Czasem czuję się glupio, wlasnie przez krążąca zasade, zeby dawac przynajmniej tyle ile mlodzi placą za osobe. Bylismy na weselu organizowanym w palacyku w centrum wawy. Kiedy sama organizowalam wesele dowiedzialam się ile placi sie tam za osobe. Szok, no i napewno nie mielibysmy tyle kasy, zeby "zwrocic" parze mlodej koszty. I chyba nie o to chodzi - przynajmniej mam taką nadzieje...Wiem, ze inna kolezanka przyszla z chlopakiem i dali w prezencie 50zl (a od osoby placilo się tam grubo ponad 200zl). I co w tej sytuacji ? Odmowic swietowania z przyjaciolmi, bo nie stac mnie na danie wiekszej kwoty ? Czy danie mniejszej kwoty to obciach ?

Szczerze mówiąc, ja tę zasadę rozumiem jako dawanie kwoty, która jest jakimś takim uśrednionym, hipotetycznym kosztem zabawy gościa na weselu, niezależnie od tego, gdzie się ono odbywa. Nie robię różnicy między weselem w remizie strażackiej na wsi, a wypasionym pałacem. To byłoby dość absurdalne, żeby idąc do bardziej eleganckiego miejsca, czuć się bardziej zobowiązanym finansowo. Większe "zobowiązania" wiążą się raczej z bliskością relacji z Młodą Parą. A i z tym jest różnie, bo przecież różna jest sytuacja finansowa nawet tych samych osób w różnych momentach życia, więc wiele zależy od okoliczności.

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 14:36
0

Nie chadzam na wesela dalszych znajomych - sama nie zapraszalam na wesele ludzi, z ktorymi kontakt mam sporadyczny, tylko przyjaciol. A kiedy sami chodzimy do przyjaciol zazwyczaj dajemy 200zl. Na wiecej zazwyczaj nie mamy. Czasem czuję się glupio, wlasnie przez krążąca zasade, zeby dawac przynajmniej tyle ile mlodzi placą za osobe. Bylismy na weselu organizowanym w palacyku w centrum wawy. Kiedy sama organizowalam wesele dowiedzialam się ile placi sie tam za osobe. Szok, no i napewno nie mielibysmy tyle kasy, zeby "zwrocic" parze mlodej koszty. I chyba nie o to chodzi - przynajmniej mam taką nadzieje...Wiem, ze inna kolezanka przyszla z chlopakiem i dali w prezencie 50zl (a od osoby placilo się tam grubo ponad 200zl). I co w tej sytuacji ? Odmowic swietowania z przyjaciolmi, bo nie stac mnie na danie wiekszej kwoty ? Czy danie mniejszej kwoty to obciach ?

My od znajomych dostawalismy rozne kwoty od 100zl (od dwoch osob) do 300. Wiekszych raczej nie. Wieksze kwoty od rodziny (choc i tak bylo kilka osob, od ktorych nie dostalismy nic nawet kwiatow, bo nie mieli kasy, a wiem, ze jak bedzie trzeba to mozemy na nich liczyc).

Jedynym odstępstwem bylo wesele bliskich przyjaciol, gdzie moj maz byl swiadkiem. Bylismy bardzi zaangazowani w przygotowania, począwszy od wozenia pary mlodej na zakupy, przewozenie na sale towarow, wozenie fotografa w dniu wesela (ja), krecenie video (tez ja), placenie za wstep do ogrodu bot na sesje, odwozenie pary mlodej po weselu do domu, placenie za kwiaty dla swiadkowej (ich zyczenie), a mimo tego wkladu i tego, ze bylismy juz tak splukani, ze nie pilam nic zeby wrocic autem (bo nie wiem czy staczyloby nam na takse) moj maz uparl się, zeby oprocz prezentu za ponad 200zl dolozyc jeszcze kase, bo jako swiadkowi nie wypada mu dac za malo. Nie zaluje przyjaciolom tego prezentu, ale wkurzyla mnie postawa meza pt "nie wypada" mimo, ze sami nie mielismy juz kasy. I tak wlasnie czasem bywa - ze czlowiek czuje sie glupio zobowiązany, a wydaje mi się, ze w tej sytuacji sam prezent (ktory sami wybrali) by wystarczyl i wszsycy by byli zadowoleni.

A zalozenie, ze glupio dac 100zl wiec lepiej kupic prezent, bo lepiej wyglada prezent niz "za malo" kasy jest dla mnie pomylka - skoro wiemy, ze mlodzi nie potrzebują "durnostojek" to po co ich na sile uszczesliwiac ? Juz lepiej wtedy faktycznie zlozyc się do jednej koperty.

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 13:59
0

aneczek napisał(a):
Ale generalnie jestem zdania, że każdy powinien dać parze młodej tyle, na ile może sobie pozwolić i że żadne sztywne reguły nie powinny tu obowiązywać.
No nie wiem, czy żadne. Każdy podręcznik sovoir vivre'u mówi na przykład o regule wzajemności w dawaniu prezentów oraz o zakazie dawania zbyt zobowiązujących podarków.

Odpowiedz
aneczek 2009-01-05 o godz. 13:47
0

My w ubiegłym roku byliśmy na 6 weselach wciągu 2 miesięcy. Zazwyczaj dawaliśmy po 300-400 zł, była to kwota w miarę rozsądna, każde z nas wkładało do koperty po 150 zł, więc razem wyglądało to lepiej. Raz zdarzyło się, że włożyliśmy 150 zł, co było spowodowane tym, że ślub i wesele były 450 km od naszego miejsca zamieszkania i sporo kosztował nas dojazd i noclegi, bo musieliśmy za nie zapłacić sami, a przy tej ilości wesel i tak mocno nadszarpnęliśmy nasze budżety...

Ale generalnie jestem zdania, że każdy powinien dać parze młodej tyle, na ile może sobie pozwolić i że żadne sztywne reguły nie powinny tu obowiązywać.

Odpowiedz
algaj 2009-01-05 o godz. 13:21
0

My zwykle dajemy 300 - 400 zl, tez wg zasady "cena menu x 2"

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 13:19
0

Ja tam w ogóle jakoś ostatnimi czasy jestem przeciwnikiem podawania w zaproszeniu formułki "wolimy kasę" - nawet w najłagodniejszej formie. Jeśli ktoś pyta co para młoda chce na prezent - można odpowiedzieć, że kasę. Ale narzucanie gościom już przy zaproszeniu, że chce się dostać pieniądze jest dla mnie sygnałem, że jednak chodzi o tą kasę, a nie o obecność gości na ślubie i weselu. Nie lubię gdy ktoś mi bez zapytania wskazuje palcem na jaki prezent mam przeznaczyć własne pieniądze.

katarinka7 napisał(a):Same nie wolałyście kasy? Bo ja tak........i wolałam, zeby ktoś dał mniej niż wymyślał na siłe jakiś prezent.
Ja wolałam kasę. Ale zdecydowanie bardziej wolałam, żeby nikt nie poczuł się urażony i żeby nie popełnić jakiejś gafy.

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 13:15
0

My u znajomych na slubie dawalismy kase do 200 zł, lub jakiś prezent w stylu komplet ręczników z haftowanymi wzorami itp.

Odpowiedz
Alma_ 2009-01-05 o godz. 13:09
0

paris napisał(a):Jesteśmy przeciwnikami zasady, że daje się tyle, żeby się zwróciło za osobę w restauracji.A jaka jest Wasza zasada? ;)

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 13:03
0

Ostatnio jak byliśmy na weselu koleżanki to daliśmy jej 200 zł.
Jesteśmy przeciwnikami zasady, że daje się tyle, żeby się zwróciło za osobę w restauracji.

Odpowiedz
xandra 2009-01-05 o godz. 12:49
0

I słusznie.
Ja tez bym nie poszła.

Odpowiedz
katarinka7 2009-01-05 o godz. 12:32
0

Nie wiem, jak mozna iśc pod przymusem na wesele, zwłaszzca do znajomych.....
Jesli są pilniejsze wydatki - nie idę.

Odpowiedz
xandra 2009-01-05 o godz. 12:05
0

katarinka7 napisał(a):Myślę, że powinno się dać tyle, ile można, na ile nas stać . I już.
Jasne, pod warunkiem ze nei idziesz pod "przymusem" do dalszych znajomych ze swiadomoscią ze własnie czekają na owe 300, 400 zł. Tak, to tez kwesta znajomych .

głosów oburzenia, że Młoda Para życzy sobie kasę - ile jest na Forumi wątkó typu - kas zamiast prezentów, jaki wierszyk napisać żeby zasugerowac ze chcemy kasę itd........
Same nie wolałyście kasy? Bo ja tak........i wolałam, zeby ktoś dał mniej niż wymyślał na siłe jakiś prezent.
Ale kto tu mowi o oburzeniu na kase? Ja tez dostane, od rodziny - wujków i babć,bo wiem ze to ludzie juz ustabilizowany finansowo a poza tym nie bedzie im sie chciało latac po sklepach
Nie spodziewamy sie kokosów ale i ich nie planujemy.

Na wesele, mimo skromnej oprawy i tak poszło sporo, jesli zwróci sie ;) 1/3 to bedzie dobrze :D

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 11:56
0

Napisałam wypasionego posta i... mi go wcieło...

Nie chce mi się znowu produkować, więc powiem krótko: jak dla mnie 300 zł to baaardzo dużo pieniędzy i na pewno tyle bym nie dała znajomym (co innego najblizszym przyjaciołom). Sama od znajomych też tyle nie dostawałam i nie widzę w tym nic dziwnego. Myślę, że 100 zł w zupełności wystarczy. Tyle ode mnie.

Odpowiedz
katarinka7 2009-01-05 o godz. 11:37
0

Myślę, że powinno się dać tyle, ile można, na ile nas stać . I już.

A co do głosów oburzenia, że Młoda Para życzy sobie kasę - ile jest na Forumi wątkó typu - kas zamiast prezentów, jaki wierszyk napisać żeby zasugerowac ze chcemy kasę itd........
Same nie wolałyście kasy? Bo ja tak........i wolałam, zeby ktoś dał mniej niż wymyślał na siłe jakiś prezent.

Odpowiedz
xandra 2009-01-05 o godz. 11:18
0

dla mnie slub i wesele to głownie wymiar duchowy do którego dochodzi mozliwosc spotkania wieeelu przyjacioł, z całej Polski i spoza niej, którzy sie znają miedzy sobą a tak to nie wiadomo kiedy by sie spotkali
a tu - xandra i Przemo sie pobierają ;)

my tez odkładamy na lepszy samochod i dlatego nie robimy wielkiego wesela w knajpie - wazniejsze jest spotkanie przyjacioł i by byli z nami w dniu slubu
a ze znajomi do nas przyjezdzaja spoza Warszawy to prosimy ich jedynie o jakis drobiazg, na pamiątke tego dnia
prezenty mamy od 50 zł a nawet i mniej i kazdy jest zadowolony bo gosc wie ze nam zrobi przyjemnosc kompletem szklanek a my bedziemy wiedziec ze jest z nami tego dnia i nie martwi sie ze nie bedzie miał za co wrocic i co jesc...

od rodziny prosimy o pieniadze i jakos to jest naturalne dla nich ale od znajomych bym tak nie chciała, własnie by miec cos na dłuzej, namacalnie ;)

jesli ktos sie nastawia na "zwrot" a nawet "zarobienie" poprzez wesele to zawsze mu bedzie mało , taka jest prawda

i ja bym po prostu nie przyszła na wesele w Marriotcie bo musiałabym dac w kopercie spokojnie z 400 zł, a na to mnie - nie stac, sama z siebie bym nei poszła na taki obiad z P. by wydac te 400.

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 10:31
0

Alma_ napisał(a):jagoda napisał(a):Oresteja napisał(a):O wiele bardziej niestosowne jest dla mnie dawanie prezentu ze scisnietym gardlem (czy te 100 zl to aby nie za duzo).
Zawsze mozna podziekowac za zaproszenie i nie pojsc na impreze.
W kieszeni zostanie 100 zl, a panstwo mlodzi oszczedza sobie widoku skwaszonej miny kolezanki.
Czy dobrze rozumiem, że jeśli kogoś nie stać na prezent droższy niż te 100zł, to w ogóle nie powinien przychodzić na wesele?
Jagoda, chyba jednak nie.
Wydaje mi się, że chodziło o to, że jeśli daje się 100 "ze ściśniętym gardłem" (czyli żałując, dając tyle, bo "wypada"), to może lepiej nie iść i nie wylewać swojej żółci na młodych. Ale to tylko moja interpretacja.
zinterpretowałam to tak jak Alma_

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 10:26
0

Uwazam, ze tyle by "oddać" koszt przynajmniej swojego miejsca.

Odpowiedz
Alma_ 2009-01-05 o godz. 10:11
0

jagoda napisał(a):Oresteja napisał(a):O wiele bardziej niestosowne jest dla mnie dawanie prezentu ze scisnietym gardlem (czy te 100 zl to aby nie za duzo).
Zawsze mozna podziekowac za zaproszenie i nie pojsc na impreze.
W kieszeni zostanie 100 zl, a panstwo mlodzi oszczedza sobie widoku skwaszonej miny kolezanki.
Czy dobrze rozumiem, że jeśli kogoś nie stać na prezent droższy niż te 100zł, to w ogóle nie powinien przychodzić na wesele?
Jagoda, chyba jednak nie.
Wydaje mi się, że chodziło o to, że jeśli daje się 100 "ze ściśniętym gardłem" (czyli żałując, dając tyle, bo "wypada"), to może lepiej nie iść i nie wylewać swojej żółci na młodych. Ale to tylko moja interpretacja.

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 10:05
0

Oresteja napisał(a):O wiele bardziej niestosowne jest dla mnie dawanie prezentu ze scisnietym gardlem (czy te 100 zl to aby nie za duzo).
Zawsze mozna podziekowac za zaproszenie i nie pojsc na impreze.
W kieszeni zostanie 100 zl, a panstwo mlodzi oszczedza sobie widoku skwaszonej miny kolezanki.
Czy dobrze rozumiem, że jeśli kogoś nie stać na prezent droższy niż te 100zł, to w ogóle nie powinien przychodzić na wesele?

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 10:00
0

Oresteja napisał(a):gonick napisał(a):natalia25 napisał(a):Kiedyś ze zanjomymi daliśmy w prezencie (takim co o kase poprosili) album na zdjęcia wypchany kasą o mały nominałach wszystkich możliwych walut lol Trochę się musieli po kantorach nalatać, żeby to sprzedać lol lol lol
świetny pomysł: chcesz pieniążki??? Bardzo proszę ;)
A czy osoba zapraszana na slub czy wesele koniecznie musi byc zlosliwa ?

To, ze "mloda para" woli dostac pieniadze jest oczywiscie wielce niestosowne. Bo jak to...wesele ma im sie zwrocic, maja fanaberie.
Niektorzy po prostu nie potrzebuja kolejnego zelazka, poscieli czy odkurzacza, bo maja urzadzone mieszkanie.

O wiele bardziej niestosowne jest dla mnie dawanie prezentu ze scisnietym gardlem (czy te 100 zl to aby nie za duzo).
Zawsze mozna podziekowac za zaproszenie i nie pojsc na impreze.
W kieszeni zostanie 100 zl, a panstwo mlodzi oszczedza sobie widoku skwaszonej miny kolezanki.

A co do tego ile wypada dac w kopercie (jesli tylko koperta wchodzi w rachube). Tyle na ile nas stac.
Nas czasami bylo stac na 300 zl, czasami na 500.
Zgadzam się z Oresteją. Nie wiem po co te złośliwości. Mam taki zwyczaj, że zawsze daję kasę i do tej pory nie spotkałam się z niezadowoleniem nowożeńców z pieniędzy (wyjątkiem byłaby sytuacja gdyby para młoda przygotowała listę prezentów - wtedy może pokusiłabym się o coś z listy ale jeszcze nie miałam takiej okazji). I wszyscy się cieszą, że nie dostali kolejnej porcji sztućców czy pościeli tudzież ramki na zdjęcia, która moim zdaniem jest cudna a pannie młodej do gustu nie przypadła... Uważam, że skoro idziemy na wesele to lubimy ślubujących i chcemy sprawić im przyjemność zarówno tym, że będziemy z nimi w tym dniu jak i prezentem. A niestety często prezenty te są nietrafione...
Naprawdę wolałabym dostać 50zł w gotówce niż jakiś badziewny toster za tę kwotę.

Oleńka u mnie zwyczaj jest taki (ktoś już o tym tu pisał), że daje się tyle, żeby zwróciło się za "talerzyk". Jednak to wszystko zależy od okoliczności. Nikt nie oczekuje od niepracujących studentów, że tyle właśnie dadzą w kopercie. Z drugiej strony jeśli młodych stać byłoby na zrobienie wesela 300 zł za osobę to niestety nie byłoby mnie stać żeby dać w kopercie 600zł. Także daj tyle na ile Cię stać a nie tyle ile się daje.

Skoro młodzi chcą pieniądze to po co być złośliwym i dawać prezenty? Tego nie jestem w stanie zrozumieć.

Ps. Jeśli narzeczeni przy rozdawaniu zaproszeń nie mówią co chcieliby dostać to pytam wprost czy chcą prezent czy kasę.

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 09:33
0

gonick napisał(a):natalia25 napisał(a):Kiedyś ze zanjomymi daliśmy w prezencie (takim co o kase poprosili) album na zdjęcia wypchany kasą o mały nominałach wszystkich możliwych walut lol Trochę się musieli po kantorach nalatać, żeby to sprzedać lol lol lol
świetny pomysł: chcesz pieniążki??? Bardzo proszę ;)
Nie rozumiem, dlaczego wyśmiewacie sytuacje, w których Młoda Para woli pieniądze od prezentów.
Naprawdę zdarzają się sytuacje, kiedy są one najlepszym prezentem, np. nowożeńcy zbierają na mieszkanie i można ich w tym wspomóc, albo tak jak w moim przypadku - mieszkaliśmy już od dawna razem mieszkanie mieliśmy urządzone we wszystkie potrzebne sprzęty, a różne gadźety dekoracyjne i dodatkowe ręczniki, pościel, talerze, szklanki itd. byłyby dla nas problemem, bo mieszkanie mamy raczej małe i nie mielibyśmy gdzie tego trzymać. Dostaliśmy sporą sumę pieniędzy, za którą zmieniliśmy samochód na lepszy. O tym, że auto zostało kupione za te właśnie pieniądze, poinformowaliśmy większość tych, którzy byli na naszym weselu.

Odpowiedz
mimi123 2009-01-05 o godz. 09:16
0

Oresteja napisał(a):gonick napisał(a):natalia25 napisał(a):Kiedyś ze zanjomymi daliśmy w prezencie (takim co o kase poprosili) album na zdjęcia wypchany kasą o mały nominałach wszystkich możliwych walut lol Trochę się musieli po kantorach nalatać, żeby to sprzedać lol lol lol
świetny pomysł: chcesz pieniążki??? Bardzo proszę ;)

To jest już złośliwość?
Wydaje mi się, że to zależy od poczucia humoru pary młodej i gości dających ten prezent. Znam przypadki, gdzie przed kościołem stała zaproszona paczka z wielkim transparentem nad głowami i żywą kurą na czerwonej poduszcze ... (to był oczywiscie prezent) ... dalej .. w czasie mszy kura zniosła jajo, więc pomalowali je na złoto :D 8) Zaznaczam, że wesele było w miescie lol I nie uważam tego za złośliwość ... ani rozmieniania kasy na drobne (chyba że faktycznie jest to 200 zł w groszówkach .. ale jaki problem do banku iść i zamienić? )

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 09:09
0

Znajomym zawsze daje prezenty i sama chcialabym dostac od przyjaciół jakies upominki. Kase daje babcia, ciocia, wojek etc. :)
Nie sypiam na kasie, jestem studentka, nie pracuje, ale z korkociagiem glupio mi bylo by isc (no chyba ze byl by ze zlota). Te 200zł jestem w stanie odlozyc na prezent.

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 09:06
0

gonick napisał(a):natalia25 napisał(a):Kiedyś ze zanjomymi daliśmy w prezencie (takim co o kase poprosili) album na zdjęcia wypchany kasą o mały nominałach wszystkich możliwych walut lol Trochę się musieli po kantorach nalatać, żeby to sprzedać lol lol lol
świetny pomysł: chcesz pieniążki??? Bardzo proszę ;)
A czy osoba zapraszana na slub czy wesele koniecznie musi byc zlosliwa ?

To, ze "mloda para" woli dostac pieniadze jest oczywiscie wielce niestosowne. Bo jak to...wesele ma im sie zwrocic, maja fanaberie.
Niektorzy po prostu nie potrzebuja kolejnego zelazka, poscieli czy odkurzacza, bo maja urzadzone mieszkanie.

O wiele bardziej niestosowne jest dla mnie dawanie prezentu ze scisnietym gardlem (czy te 100 zl to aby nie za duzo).
Zawsze mozna podziekowac za zaproszenie i nie pojsc na impreze.
W kieszeni zostanie 100 zl, a panstwo mlodzi oszczedza sobie widoku skwaszonej miny kolezanki.

A co do tego ile wypada dac w kopercie (jesli tylko koperta wchodzi w rachube). Tyle na ile nas stac.
Nas czasami bylo stac na 300 zl, czasami na 500.

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 09:00
0

Ja też nie wiem ile wypada
My dawaliśmy róznie 200-300 zł w zależności czy to był ktos bliski czy nie...

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 08:52
0

nie wiem ile "wypada", ale my ze znajomymi dalszym znajomym dawaliśmy zrzutkowo - na chyba dwóch weselach - przezroczyste szkatułki wypchane zrzutkową kasą porozmienianą na banknoty 10pln. Składaliśmy się po jakieś 150 zeta w jakieś 10 osób, więc trochę tych 10-o złotówek wychodziło.
Generlanie jeśli idę do dalszych znajomych daję stówkę, jeśli do bliższych albo przyjaciół poważniej myślimy, a efektem tego jest większa kwota ;)

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 08:49
0

natalia25 napisał(a):Kiedyś ze zanjomymi daliśmy w prezencie (takim co o kase poprosili) album na zdjęcia wypchany kasą o mały nominałach wszystkich możliwych walut lol Trochę się musieli po kantorach nalatać, żeby to sprzedać lol lol lol
świetny pomysł: chcesz pieniążki??? Bardzo proszę ;)

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 08:36
0

My chodzac na wesela do znajomych z naszej paczki zawsze dawalismy 100 PLN od osoby zaproszonej. I robilismy to w taki sposob ze kupowalismy jedna kartke z zyczeniami i do niej wkladalismy uzbierana kaske od naszej paczki - w ten sposob "obskoczylismy" wszystkie wesela znajomych z paczki.
Bylo to uczciwe wobec wszystkich znajomych bo juz prawie wszyscy sie ochajtali z naszej paczki i nie bylo zroznicowanych kwot tylko odgornie ustalona calkiem przypadkowo stawka na pierwszym weselu.

Odpowiedz
Wonderka 2009-01-05 o godz. 08:30
0

I znowu to samo Widać ludzie na Kaszubach bogaci są, bo właśnie tyle dają. Znajomi z 3city czy południa Polski też się dziwili, że takie duże kwoty na weselu się daje :D Ja nie narzekałam, dawali, to co? Miałam nie brać? 8)

Gonick ma rację, każdy daje tyle, na ile go stać. Ja sama mam 4 wesela w ciągu 2 miesięcy i na pewno nie dam kasy, tylko kupie jakiś ładny drobiazg, typu ten cholerny wyciskacz do czosnku albo inne cudo bo zbankrutuję ...

Odpowiedz
ampa 2009-01-05 o godz. 08:29
0

naszym najcieplejszym, najmilszym i najbardziej problemowym był prezent od kumpeli, szklany słoń skarbonka wypełniony złotówkami, pięćdziesięcio groszówkami, w sumie to było tego tak dwie stówy, ale dokładnie nie wiemy bo jednorazowo siły nie było aby to wyciągać, rozbijać było szkoda...tak funkcjonuje ten słoń jako zastrzyk drobniaków skarbonka coś na wzór http://www.liwal.pl/go/_info/?id=310 połączenie prezentu, pieniędzy i pomysłu

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 08:28
0

A pomysł dawania jakiejś sumy w drobnych, nie wydaje mi się zbyt dowcipny. Po ślubie i tak dzieje się dużo rzeczy (formalności, przeprowadzki itd.) i wymienianie pieniędzy na "grubsze" stałoby się kolejnym obowiązkiem.

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 08:24
0

Nabla napisał(a):Jesli idziecie cala paczka to zrobcie zrzutkowy prezent. Z weselem nie mam doswiadczenia, raczej mamy urodzaj na parapetowy - ale zasada jest podobna. Robimy zrzutke i kupujemy jedna wieksza rzecz, ostatnio byla to deska do prasowania, poprzednio suszarka do ubran (zamowienia skladane przez obdarowywanych). Wychodzilo na to, ze skladalismy sie po 20pln w kilkanascie osob a prezent byl juz fajniejszy. Na wesele pewnie mozna by sie zrzucic po troche wiekszej kwocie, ale bez przesady.
Ekhm, autorka wątku, w swoim poście jasno zaznaczyła, że wie, iż Młoda Para woli pieniądze od prezentów.

A co do wysokości sumy, to mam podobny problem, bo tez niedługo idę na ślub i wesele znajomych. Jeszcze nie wiem, ile włożę do koperty, ale wiem na pewno, że nie chcę, żeby było to mniej niż stawka w domu weselnym za dwie osoby (czyli mnie i mojego męża). Tak wydaje mi się uczciwie.

Odpowiedz
mimi123 2009-01-05 o godz. 08:23
0

Zapomniałam, moj W. na weselu swojego kuzyna dawał 100, a skoro są to dalsi znajomi to hm.. nie musisz się czuć jakoś bardzo zobowiązana...

Ale, pisałaś ze jesteście zaproszeni całą paczką, więc może poskładacie się do jednej koperty po np. 50 zł ? i ewentualnie jakiś mały drobiazg (wspomniany korkociąg 8) ) już tylko od siebie ...

Odpowiedz
mimi123 2009-01-05 o godz. 08:20
0

kasia29 napisał(a):Wonderka napisał(a):
Oleńka - skoro to nie są bliscy znajomi to daj np 100 zl, a zeby bylo smieszniej to w monetach :) (gdzies na forum bylo o takich prezentach np. szkatuła pełna monet)
100zł w jedno-groszówkach (jakbys im na złość chciała zrobic lol )

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 08:17
0

Pytania "ile wypada" podnoszą mi ciśnienie

Wypada tyle, ile się ma. A jeśli ktoś robi wesele z nastawieniem, że nazbiera kasy, to już mnie w ogóle szlag trafia.

Nie lubię dawać kasy, zazwyczaj kupuję jakiś drobiazg do 100zl, bo taka kwota wydaje mi się znośna jak na prezent dla dalszych znajomych. Na weselu bliższych osób jeszcze nie miałam okazji być, ale nie przypuszczam, zeby byla to kwota większa niz 20% mojej pensji.

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 08:17
0

Wonderka napisał(a):Ja od moich dostawałam 300-400 zł. Myślę, że dobrym pomysłem jest dać kwotę np. 150-200 zł i jakiś fikuśny drobiazg - nowoczesny korkociąg, wyciskacz do czosnku ...
Az tyle? 8)
Od znajomych dostawalam rzeczy np. z listy w Almi Decor (np. skórzaną ramkę czy hebanowe pudło na zdjęcia), ale oni składali sie na 1 rzecz np. w 5cioro... moje kuzynostwo(3) z połówkami dało mi zestaw patelni tefala (też z listy) i nikt od nich nie wymagał dodatkowo koperty.
Tyle, że od mojego wesela minęło 2,5 roku, więc moze wymagania Państwa Młodych są coraz większe..... :o
Oleńka - skoro to nie są bliscy znajomi to daj np 100 zl, a zeby bylo smieszniej to w monetach :) (gdzies na forum bylo o takich prezentach np. szkatuła pełna monet)

Odpowiedz
Gość 2009-01-05 o godz. 08:16
0

Jesli idziecie cala paczka to zrobcie zrzutkowy prezent. Z weselem nie mam doswiadczenia, raczej mamy urodzaj na parapetowy - ale zasada jest podobna. Robimy zrzutke i kupujemy jedna wieksza rzecz, ostatnio byla to deska do prasowania, poprzednio suszarka do ubran (zamowienia skladane przez obdarowywanych). Wychodzilo na to, ze skladalismy sie po 20pln w kilkanascie osob a prezent byl juz fajniejszy. Na wesele pewnie mozna by sie zrzucic po troche wiekszej kwocie, ale bez przesady.

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-01-05 o godz. 08:09
0

Wonderka napisał(a):yślę, że dobrym pomysłem jest dać kwotę np. 150-200 zł i jakiś fikuśny drobiazg - nowoczesny korkociąg, wyciskacz do czosnku ...
_________________
naprawde?
ejjj to ja myslalam, ze jak bym wyrazila ochote posiadania fikusnego wyciskacza jako prezentu to bym przegiela (juz bez koperty)

Odpowiedz
Wonderka 2009-01-05 o godz. 07:39
0

Ja od moich dostawałam 300-400 zł. Myślę, że dobrym pomysłem jest dać kwotę np. 150-200 zł i jakiś fikuśny drobiazg - nowoczesny korkociąg, wyciskacz do czosnku ...

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie