Quantcast
  • Gość odsłony: 3598

    Integracja w szkole i przedszkolu

    Nie wiem czy to dobre miejsce na ten temat, najwyżej prosze o przesunięcie
    chciałam poznać wasze zdanie na temat szkół i przedszkoli integracyjnych - posłałybyście tam swoje dzieci? myślicie, ze są dobrym rozwiazaniem?
    pytam, bo obecnie "siedzę" w tym temacie - co więcej -najprawdopodobiej bedę pracowac w takiej placówce i chciałabym pozać wasze opinie :) czekam zatem 8)

    Odpowiedzi (25)
    Ostatnia odpowiedź: 2009-02-25, 02:30:04
    Kategoria: Pozostałe
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2022-12-09 o godz. 22:03
0

SZKOŁA INTEGRACYJNA TO ZŁO!!!!! ZNISZCZYLA MI 6 LAT MOJEGO ZYCIA!!! NIE POLECAM ZADNYCH SZKOL INTEGRACYJNYCH!!!! LUDZIE TO SKONCZENIU MOJEJ PODSTAWOWKI TO DEBILE CO NIC NIE UMIEJA NIC W TAKICH SZKOLACH NIE UCZA A CZEGOS TAKIEGO JAK INTEGRACJA TAM NIE MA

Odpowiedz
becja 2009-02-25 o godz. 02:30
0

Przedszkole integracyjne mamy po sąsiedzku - najprawdopodobniej Jagódka będzie chodziła własnie do niego.
Nasza znajoma robiła już drugi reportaż o tym miejscu i z całego serca nam poleca :D

Odpowiedz
Gość 2009-02-24 o godz. 11:58
0

Sylw, nic dodać, nic ująć. :D Różnie jest.
Dziewczyny, każdą szkołę, placówkę, klasę trzeba najpierw sprawdzić. Takie jest moje zdanie.

Odpowiedz
sylw 2009-02-24 o godz. 11:35
0

ja jestem pedagogiem specjalnym i pracuję jako pedagog wspomagający w gimnazjum.
w pełni zgadzam się z opinią, że jest różnie niestety. może to nic odkrywczego, ale naprawdę trudno jest uogólnić czy szkoły integracyjne w każdym wypadku to dobry pomysł...
ja pracuję w dobrej placówce - psycholog, pedagog specjalny na każdą 5 niepełnosprawnych dzieci, reedukator, rehabilitant, socjoterapeuta, logopeda, na wf jest nauczyciel z przygotowaniem do rehabilitacji; pozostali nauczyciele mają wiele szkoleń w trakcie roku i spotkań w zespołach klasowych, na których omawia się problemy i sukcesy uwydatniające się w trakcie pracy - a uwieżcie mi, że i jednych i drugich jest od groma i jeszcze troszeczkę
racja jest w tym, że klasy integracyjne liczą tylko od 15 do 20 osób i jest w nich najwięcej 5 uczniów o orzeczeniem do kształcenia w takiej placówce czy oddziale w zwykłej szkole; ale są też klasy z tzw "systemem włączającym" i wtedy w klasie nawet 30 osób jest jedno czy dwoje dzieci z niepełnosprawnością i nie ma w nich pedagoga wspomagającego, bo on pracuje z nimi wtedy nie na lekcji, ale poza klasą - tym uczniom pisze się (w jednym i drugim przypadku) programy indywidualne, w których dostosowuje się formy i metody pracy oraz wsparcia do potrzeb ucznia.
ale tak jest faktycznie w placówkach dobrze realizujących zadanie integracji
jednak i tu bywa różnie - bo jak w życiu różne są dzieci, różni rodzice. czasami problem jest po stronie niepełnosprawnego (agresywny lub zamknięty w sobie) a czasem po stronie zwykłych uczniów.

ja bym posłała dziecko do takiej klasy czy placówki, ale... była jednocześnie czuja, jakie to daje efekty (choć tak naprawdę, ta zasada wszędzie obowiązuje - szkoła prywanta, klasa profilowana - wszędzie trzeba uważnie obserwować dziecko).
tyle ode mnie.

pozdrawiam.

Odpowiedz
Gość 2009-02-24 o godz. 10:22
0

Ignarancja, jest tak, jak w życiu, czyli różnie... ;) Niektóre dzieci się integruja i nie mają problemów z rówieśnikami, inne otaczają się tylko podobnymi sobie. Ale chyba wszyscy nastolatkowie tak mają, co nie? Ci, którzy są nieśmiali, a do tego w jakiś sposób niepełnosprawni, lub chorzy, nie potrafią załapać kontaktu z "normalnymi" rówieśnikami. Ale inni, bardziej przebojowi (pomimo swoich dolegliwości) świetnie sobie radzą w grupie. Myślę, że dużym plusem w naszej szkole jest to, że zarówno podstawówka, jak i gimnzajum są integracyjne, a więc dzieci już w szkole podstawowej (a wiele z nich idzie potem do naszego gimnazjum) mają szanse "obeznać" się z dziećmi trochę innymi od nich, widzą je na codzień, więc może lepiej sobie póżniej radza z integracją w póżniejszych klasach.

Ale oczywiście są sytuacje, że uczniowie wyśmiewają się, lub dokuczają tym "integracyjnym". :x I tutaj wchodzimy my, nauczyciele. Naszym zadaniem jest uwrażliwić ich i uświadomić, że tak naprawdę te dzieciaki niczym się od nich nie różnią i tak naprawdę to dzięki właśnie tym wszystkim chorym czy niepełnosprawnym istnieje nasza szkoła. Bez nich, nie mogłaby funkcjonować. :D

Odpowiedz
Reklama
Gość 2009-02-24 o godz. 06:55
0

mimi - ja wiedzac, ze w klasie integracyjnej nie ma pedagoga wspomagającego (z założenia przygotowanego do pracy z dziećmi o specjalnych potrzebach) to NA PEWNO nie posłałabym do takiej dziecka!!!

to ja jeszcze raz zapytam brzozy: czy dzieciaki rzeczywiście sie integruja?? czy integracja jest tylko w nazwie, a tak naprawde prowadzi do tego, ze zdrowe dzieci kolegują sie ze zdrowymi, a chore z chorymi...

Odpowiedz
mimi123 2009-02-24 o godz. 06:49
0

Gdybym miała dziecko nie wiem czy bym je posłała do integracyjnej klasy. Do szkoły specjalnie przystosowanej tak jak pisze brzoza już prędzej. Ale w normalnych gimnazjach gdzie tworzy się klasy integracyjne (zazwyczaj tylko dla dofinanswoania) nie ma porządnych nauczycieli, nie ma kto się dziecmi zająć, nie ma kto zwracać na nich uwagi ...
Od małego wiedziałam kto to jest niepełnosprawny i że nalezy o takiego człowieka się troszczyć. Później mnie samą to dotknęło ale to inna historia. W podstawówce (klasa normalna) mieliśmy jedną dziewczynę chorą na padaczę . Trzeba było jej pomagać itd ... i w tym nic dziwnego nie widzę, ale uważam, że jeśli jest jakkolwiek chora osoba, w klasie powinien być wyspecjalizowany pedagog, bo przy nieodpowiednim prowadzeniu zajęć itd dzieciaki tylko znienawidzą niepełnosprawnych.

Odpowiedz
Gość 2009-02-24 o godz. 06:24
0

Madeleine, ja wcale nie twierdzę, że jest słodko, pięknie i przyjemnie. Wszystko, o czym piszę, piszę na podstawie własnego doświadczenia i własnej szkoły. Oczywicie nie wszędzie jest tak, jak w naszej... Ja pracuje w szkole, która z założenia jest integracyjna (teraz nie ma już prawie klas nie-integracyjnych) i nasz dyrektor naprawde stara się utrzymać to wszystko w kupie, żeby było tak, jak powinno (przynajmniej tak mi się wydaje). To prawda, szkoła dostaje węcej kasy, ale ta kasa powinna być właśnie przeznaczona na tych dodatkowych nauczycieli, psychologów, pedagogów, sprzęt, itd. Niestety rzeczywistość jest taka, że nie w każdej placówce wykorzystuje się ją "odpowiednio" (nic nowego w Polsce...). Klasy integracyjne powinny mieć nauczyciela wspomagającego i nie powinno w nich być więcej niż 20 uczniów. Cóż, ja naiwnie myślałam, że obecnie we wszytkich szkołach sprawdza się to dokładnie i że nieczęsto zdarzają się takie sytuacje Ale nie pierwszy raz rzeczywistość mija się z założeniami...
Na pewno chcąc umieścić dziecko w takiej szkole, trzeba najpierw wszystko sprawdzić i dowiedzieć się dokładnie jak działają takie klasy w danej szkole (chociażby ilu jest uczniów)

Odpowiedz
Gość 2009-02-23 o godz. 14:57
0

ignarancja napisał(a):amelani, to jakaś paranoja - ta szkoła ma w nazwie "integracyjna" :o widze, że założenia i ideały mijają sie w praktyce
No co ty? Jakie ideały? Szkoła więcej kasy dostaje, jak ma oddziały integracyjne

Odpowiedz
Gość 2009-02-23 o godz. 14:53
0

mój brat chodził do klasy integracyjnej w podstawówce. i jak wszystko ma to swoje zalety i wady. zaletą było to, że przebywał z dziećmi chorymi (zarówno fizycznie jak i umslowo), wadą dużo mniejsze możliwości skupienia się na lekcji. któregoś dnia koleżanka z klasy (z autyzmem) zaatakowała mojego brata piorem-wbiła mu je w policzek i przez buzię przejechała. ok-nie była to oczywiście jej wina, bo dziecko z tą chorobą nad sobą praktycznie nie panuje, ale mama zabrała brata z tej szkoły.
z kolei moja Jula chodzi teraz do przedszkola ze starzą od iebie o 6lata dziewczynką z zespołem Downa i to moja małe dziecko już teraz wie, że chorą Łucj nalezy się zaopiekować, Jula np.bierze ją za rączkę i prowadzi na obiad.

Odpowiedz
Reklama
Gość 2009-02-23 o godz. 14:42
0

amelani, to jakaś paranoja - ta szkoła ma w nazwie "integracyjna" :o widze, że założenia i ideały mijają sie w praktyce
czasami szkoły masowe prowadzą klasy do których przyjmują pojedynczych uczniów niepełnosprawnych i wtedy brak drugiego nauczyciela i 30 uczniów nie jest niczym nowym, ale jeśli z zalożenia placówka jest integracyjna to ja mogę zrobić tylko tak :o

Odpowiedz
Gość 2009-02-23 o godz. 14:40
0

Loxia, brat właśnie zdaje maturę - czyli skończył gimnazjum 3 lata temu. Podstawówkę odpowiednio wcześniej ;)

Odpowiedz
Gość 2009-02-23 o godz. 14:38
0

Moja koleżanka pracuję w gimnazjum i ma kilka klas integracyjnych. Prowadzi zajęcia sama, nie ma absolutnie żadnych kwalifikacji do pracy z młodzieżą w jakikolwiek sposób niepełnosprawną Aha, pracuje tam już od kilku lat i ciągle jest tak samo.

Odpowiedz
Loxia 2009-02-23 o godz. 14:30
0

Madeleine napisał(a):Oj, chyba nie zawsze jest tak słodko, jak piszesz - mój brat chodził do integracyjnej podstawówki i gimnazjum - niestety na klasę był tylko jeden nauczyciel, a klasy prawie trzydziestoosobowe Dzieci były z różnymi problemami (fakt - niepełnosprawność ruchowa to pikuś) i niestety nie wszystko było w porządku ani szło tak gładko, jak w "zwykłej" szkole (porównuję tu doświadczenia moje i mojej siostry).
a kiedy to było?

Odpowiedz
Gość 2009-02-23 o godz. 14:28
0

Podejrzewam, że i w zwykłej klasie z trzydziestką nastolatków o różnych przecież zdolnościach (zwłaszcza gimnazjum - najgorszy okres) nie byłoby lekko W każdym razie dziękuję za taką formę integracji - bo odbywała się ona rzeczywiście kosztem dzieci zdrowych (a i chore pewnie nie korzystały z nauki w pełni).

Odpowiedz
Gość 2009-02-23 o godz. 14:25
0

Madeleine - to rzeczywiscie jakaś parodia integracji - trzydziestka dzieciaków w tym włączane i jeden nauczyciel :o hmm nic dziwnego, że nie szło gładko

Odpowiedz
Gość 2009-02-23 o godz. 12:43
0

Oj, chyba nie zawsze jest tak słodko, jak piszesz - mój brat chodził do integracyjnej podstawówki i gimnazjum - niestety na klasę był tylko jeden nauczyciel, a klasy prawie trzydziestoosobowe Dzieci były z różnymi problemami (fakt - niepełnosprawność ruchowa to pikuś) i niestety nie wszystko było w porządku ani szło tak gładko, jak w "zwykłej" szkole (porównuję tu doświadczenia moje i mojej siostry).

Odpowiedz
Gość 2009-02-23 o godz. 10:32
0

Ignarancja, ja jestem nauczycielem zarówno prowadzącym, jak i wspomagającym. Pracuje stale z jedna osobą i wszystkie klasy mamy podzielone miedzy siebie, tak, że każda prowadzi cały czas te same klasy, a resztę wspomaga. Z tego, co wiem, żaden nauczyciel w mojej szkole jest tylko wspomagającym, lub tylko prowadzącym.

Współpraca układa się ok. Czasem trzeba iśc na jakieś kompromisy, ale zawsze można się dogadać, no i zawsze można się też poradzić, gdy jest jakiś problem. Co dwie głowy, to nie jedna! ;)

Co do uczniów, to oczywiście, że nauczyciel prowadzący jest "ważniejszy" - to on prowadzi lekcje, odpytuje, układa testy, wystawia oceny, zadaje prace domowe, itd. I to jest ok. Nauczyciel wspomagający odpowiada bardziej właśnie za te dzieci z problemami, żeby czuły się one pewniej, żeby miały wsparcie, tłumaczy kiedy są trudniejsze treści, lub w ogóle wprowadza inne treści niż ma reszta klasy, jeżeli wiadomo, że dziecko nie poradzi sobie z danym tematem. Ale wiem też, że niektóre "pary" nauczycieli w mojej szkole "wymieniają" się klasami, tzn nie prowadza lekcji czły czas w tych samych klasach, tylko są na zmianę prowadzącymi i wspomagającymi. Wtedy dzieci nie mogą inaczej traktować jednego z nauczycieli, bo odpowiadają za to samo, i "stoją na równi".

Moim zdaniem szkoła integracyjna to jest bardzo dobre wyjście. Chociażby dlatego, że w takiej klasie jest mniej uczniów (tak, jak pisałam wcześniej - 20; w zwykłych szkołach w klasach jest ich około 30), a nauczycieli dwóch (w zwykłych - jeden). Tak, więc siła rzeczy nauczyciel może lepiej poznać dzieciaki, z którymi pracuje, lepiej się nimi zająć, poświęcić im więcej czasu. A-ha, i to nie jest tak, że ta 5 integracyjna to są same dzieci niepełnosprawne umysłowo czy ruchowo (choć niepełnosprawnośc ruchowa tak naprawdę nie jest "wymagająca", jeśli wiesz, co mam na myśli; bardzo często te dzieci są bardzo inteligentne i radzą sobie czasem lepiej od tych, które nie mają żadnych problemów; tutaj zadaniem nauczyciela jest np przewiezienie dziecka na wózku z klasy do klasy i pomoc np w prowadzeniu notatek na lekcji). Wśród tej piątki może być np tylko jedna osoba, która rzeczywiście wymaga opieki i pomocy, a reszta może sobie świetnie radzić sama na lekcjach.

To tyle :D (o kurczę, ale się rozpisałam...)

Odpowiedz
Gość 2009-02-23 o godz. 05:15
0

brzoza to ja mam pytanie :) jestes nauczycielem wspomagajacym czy przedmiotowym??
no i jak układa się wpółpraca między nauczycielami - czy nie jest tak, ze dzieci traktują wspomagajacego jako tego "mniej ważnego"?

Aha, ja uważam że szkoły integracyjne są dobrym rozwiązaniem (zarówno dla dzieci z wadami jak i zdrowych) pod warunkiem, że nie przyjmuje sie 5 dzieciaków z niepełnosprawnosciami plus jeszcze wśród zdrowych jest 4 z niezdiagnozowanymi problemami typu adhd czy poważna dysgrafia .

Odpowiedz
Gość 2009-02-23 o godz. 04:52
0

O, widzę, że temat w sam raz dla mnie! :D
Zacznę wiec od tego, że ja właśnie przacuję w szkole integracyjnej - podstawówka + gimnazjum. Już 4 latka mam szansę obserwować jak to się sprawdza i w tym uczestniczyć.

Amelani, co do przeludnienia klas, to nie masz racji. W klasach integracyjnych jest troche inaczej niż w zwykłych. W takiej klasie może być max 20 osób (odgórny nakaz oczywiście), w tym 5 dzieciaków z problemami. Nie jest tak, że conajmniej pół klasy to osoby niepełnosprawne, zarówno umysłowo, jak i fizycznie, a do tego dzieci nadpobudliwe, z ADHD, a więc ciężko jest utrzymać przez nich dyscyplinę i prowadzić normalnie lekcję. Wśród tej piątki może być np tylko 2 z poważniejszymi problemami, a reszta to np różnorakie zaburzenia zachowania (łapią się tu także dzieciaki z przeróżnymi lękami, przewlekłymi chorobami = czyli z bardzo częstymi nieobecnosciami, itd), dysgrafia i tym podobne. Ponadto, w takiej klasie jest 2 nauczycieli - jeden prowadzi lekcję, a drugi zajmuje się właśnie tymi dziećmi, które tego wymagają, które maja problemy z nauką. Tak więc, nie jest tak żle! ;)

Jeżeli ktoś miałby jakieś pytania odnośnie tego typu placówek, to chętnie na nie odpowiem. :D

Odpowiedz
Gość 2009-02-22 o godz. 08:29
0

Nie jestem żadnym ekspertem, ale uważam, że o ile nie miałabym żadnych oporów przed wysłaniem dziecka do integracyjnego przedszkola, to już w przypadku szkoły raczej na pewno bym tego nie zrobiła. Niestety, na takiem etapie kształcenia, gdzie ważniejsze jest już o kształtowanie intelektu klasy integracyjne nie wywiązuja się chyba najlepiej z zadnia. Przede wszystkim dlatego, że zwykle, o ile nie jest placówka prywatna, klasy są przeludnione. Do takich klas pakuje się dzieciaki zdrowe fizycznie i umysłowo, upośledzone fizycznie i upośledzone umysłowo - naprawdę trudno w takich warunkach efektywnie uczyć... Tak sądzę.

Odpowiedz
Gość 2009-02-22 o godz. 08:11
0

Głównie od ADHD. Osobiście nic nie mam do osób z ADHD ale ich nadmierna aktywność utrudnia skupienie ( przynajmniej mi ).

Moje dziecko już wie, że są ludzie niepełnosprawni. Widzi ich co chwilę w mojej pracy.

Odpowiedz
Toffi 2009-02-22 o godz. 07:57
0

uważam że to dobry pomysł.Moje dziecko od najmłodszego będzie wiedziało że sa ludzie niepełnosprawni-chorzy, którzy sa normalni i żyją tak samo jak zdrowi ludzie.

Mika od jakich schorzeń uzależniasz swoją decyzję? pytam z ciekawości.

Odpowiedz
Gość 2009-02-22 o godz. 07:29
0

Niedaleko mnie jest szkoła z oddziałami integracyjnymi. Wg. mnie to dobry pomysł ale czy moje dziecko będzie do takiej szkoły chodzić uzależniam od rodzaju schorzeń dzieci.

Odpowiedz
Gość 2009-02-22 o godz. 07:21
0

ja jak najbardziej poslalabym swoje dziecko do takiej placowki, chcialabym zeby bylo swiadome pewnych problemow i zeby je ono nie dziwily

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-02-22 o godz. 05:57
0

ignarancja napisał(a):chciałam poznać wasze zdanie na temat szkół i przedszkoli integracyjnych - posłałybyście tam swoje dzieci? myślicie, ze są dobrym rozwiazaniem?
tak

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie