Quantcast
  • Gość odsłony: 1579

    Jakie meble wybrać?

    W szale kupowania, a raczej oglądania ;) mebli czy agd wydawało mi się, że absolutnie muszę mieć okap za 2 tysiące, kuchenkę za 4, a bez 3,5 tysięcy do zmywarki nie mogę podchodzić (wiadomo - konieczne są funcje ABC, gwarancja, wygląd, energooszczędność itd.); podobnie z meblami (na początku - wyłącznie drewniane, później... ;) ). Marzenia marzeniami ;) , mieszkanie trzeba urządzić całe i iść na kompromis.A gdzie dla Was leży granica między tym, co warto wydać, a mebel ma sensowny stosunek jakości do ceny (albo ładny wygląd, pasuje do reszty), a gdzie zaczyna się przesada?Ile NIE dałybyście za: sofę, łóżko, biurko, meble, lodówkę czy zmywarkę...?(szczerze mówiąc, gdybym tylko miała zbędne 10 tysięcy, kupiłabym sobie kanapę Natuzzi - mimo, że zdaję sobie sprawę, że to w gruncie rzeczy trochę głupie)

    Odpowiedzi (8)
    Ostatnia odpowiedź: 2009-12-17, 16:58:21
    Kategoria: Dom i Wnętrza
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Alma_ 2009-12-17 o godz. 16:58
0

Ja zakochałam się w kanapie za 4,5 tys (nie skóra). Jak potem znaleźliśmy ją w rodzinnym mieście za 3,7 to już nie wahałam się ani chwili :D
Choć obiektywnie uważam, że była za droga, to i tak cieszę się niepomiernie, że ją mam :D

A w innych kwestiach - wolę wydać więcej na sprzęty, których często używam (w związku z czym muszą być trwałe), bądź takie, które trudno wymienić (np.zabudowa kuchni). Moge mieć na chwilę byle jaką lampę, bo wiem, że kupię fajną za następną premię ;)

Odpowiedz
Persy 2009-12-17 o godz. 16:39
0

Heh, najfajniejsze jest to, ze ludzie mogacy wydac 24 tysiace na kino domowe zwykle nia maja dylematow czy wydac wlasnie tyle ;) bo jesli kogos stac na takie kino domowe, to pewnie i stac na lodowke za 10 tysiecy, wazon za 4 i mnostwo innych rzeczy. I jesli im odpowiadaja takie zakupy i wydatki, to wszystko jest OK.

Ja rowniez wychodze z zalozenia, ze lepiej poczekac i kupic cos porzadnego, cos co nam sie naprawde podoba, niz zapychac mieszkanie byle czym, byle było...

Jednak nie mam zbyt wielkich dylematów pt. ze chce miec cos, co jest bardzo drogie i rozwazam - kupic czy nie, uciulac na to, czy nie...

Nie wiem, jakos u mnie kształtuje się to automatycznie - po prostu uwazam, ze rzeczy naprawde drogie (czyli TV za 18.000, szykowne "ascetyczne" :P mebloscianki za 15.000 itp. czy kafelki po 1000 zl za m2) po prostu nie sa warte swej ceny... bo placi sie albo za marke albo za funkcje, ktorych i tak sie nie wykorzysta w praktyce.

Jak widze cos kosmicznie drogiego, to daje o sobie znac zasada zdrowego rozsadku :). No i mysle sobie - co musi miec takiego czajnik zeby kosztowal 800 zl :P i czy bede szczesliwsza majac czajnik za 800 zl niz taki za 200?

Dlatego tez w zyciu nie kupilabym kanapy za 10.000. Po prostu sama świadomosc tego, ze place a marke lub zbedne bajery zniechecilaby mnie do tego zakupu.

Odpowiedz
Ardabil 2009-12-16 o godz. 05:07
0

Anirrak napisał(a):
Niestety - jesli cos mi sie spodoba, to cięzko sobie wytłumaczyć, że " to jest bezsensownie drogie" -
łatwiej mi zrozumieć, że "na to nie mam kasy" 8)

limity limitami - ale wiem, że gotowa jestem wprowadzic się np. do domu bez zrobionej kuchni i przez rok zyć
z czajnikiem elektrycznym na stoliku i lodówką w rogu ;) niz kupić rzeczy, na które później przez lata będę patrzyła z niechecią...

[...]
raczej nie bede wybierała tego, co najtańsze - wolę poczekać, pooszczędzac i kupic coś wymarzonego -
nawet gdyby kosztowało powyżej przeciętnej :)


pod tym mogę się podpisać obiema rękami.
Obecnie funkcjonujemy m.in. z plastikowymi krzesłami ogrodowymi, bo mi sie żadne krzesła nie podobają.
Mogliśmy przewieźć ze starego mieszkania trochę więcej mebli (ograniczyliśmy sie w zasadzie do kilku półek), ale powiedziałam kategoryczne nie, bo wolę właśnie przemęczyć się z przysłowiowym czajnikiem elektrycznym stojącym na stołku niż mieć prowizorkę, która mi sie nie podoba, a znając życie jest najtrwalsza.

Generalnie wychodzę z założenia, że na rzeczach które mają być na lata, nie warto oszczędzać. Mści się to potem na każdym kroku. (Choć chodzi tu przede wszystkim o jakość a nie cenę, bo to nie zawsze idzie w parze)

Odpowiedz
kasiacleo 2009-12-16 o godz. 00:43
0

za kilkanaście dni będę stała przed takim wyborem... jeszcze nie wiem ile będę iałą funduszy, ale ciężko będzie się zmieścić :)

Odpowiedz
Gość 2009-12-15 o godz. 23:39
0

Wychodziłam z tego samego załozenia co Anirrak. ;)
A fajny wypasiony telewizor/zestaw kina domowego jest marzeniem mojego męza stad, po zaspokojeniu podstawowych potrzeb egzystowania w mieszkaniu, pozwalamy sobie na szaleństwo zbednego w sumie wydatku.

Widzieliśmy zestawy za 24-25 tysięcy w sklepach dostepnych zwykłemu śmiertelnikowi ( nie mówie tu o BO), ale dla nas własnie ta granica to 5-6 tyś za telewizor + ok 4-5 tyś za kino domowe. Czyli całośc max 10-12 tyś.
24 tyś to w moim przypadku gruuuuba przesada - nie znalazłabym zadnego uzasadnienia.

Odpowiedz
Reklama
Gość 2009-12-15 o godz. 23:17
0

Madeleine napisał(a):
A gdzie dla Was leży granica między tym, co warto wydać, a mebel ma sensowny stosunek jakości do ceny (albo ładny wygląd, pasuje do reszty), a gdzie zaczyna się przesada?
Ile NIE dałybyście za: sofę, łóżko, biurko, meble, lodówkę czy zmywarkę...?

Hmm - u mnie zalezy to wyłącznie od aktualnego stanu konta ;)

Niestety - jesli cos mi sie spodoba, to cięzko sobie wytłumaczyć, że " to jest bezsensownie drogie" -
łatwiej mi zrozumieć, że "na to nie mam kasy" 8)

Tez jestem na etapie planowania wydatków do nowego domu, i z tego, co sie orientuję, to nasze obecne limity górne to:
lodówka - 6000 PLN
zmywarka - 2500 PLN
płyta - 1500 PLN
piekarnik - 2000 PLN
okap - 1000 PLN

Limity limitami - ale wiem, że gotowa jestem wprowadzic się np. do domu bez zrobionej kuchni i przez rok zyć
z czajnikiem elektrycznym na stoliku i lodówką w rogu ;) niz kupić rzeczy, na które później przez lata będę patrzyła z niechecią...

Mebli na razie nie planujemy posiadac - kupimy za kilka lat, jak sie dorobimy,
ale raczej nie bede wybierała tego, co najtańsze - wolę poczekać, pooszczędzac i kupic coś wymarzonego -
nawet gdyby kosztowało powyżej przeciętnej :)

W obecnym mieszkaniu kupowalismy sprzęty pod dyktando chudego portfela, skąpiąc niemiłosiernie ;)
i teraz widzę, że to nie ma to dużego sensu :|

Co do pytania gdzie zaczyna sie przesada, to IMHO jej granice wyznaczają wyłącznie mozliwosci finasowe.
Jesli ktos kupuje telewizor za 10.000 PLN a potem musi zaciągac kredyty żeby jakos przezyc i opłacic czynsz -
to jest to według mnie przegięcie :|
Natomiast jesli ktoś zarabia 10.000 PLN miesiecznie i kupuje wazon za 4.000 PLN to nawet jesli dla mnie to szokujacy wydatek,
IMHO to nie jestprzesada , co najwyżej małe szaleństwo ;) lol

Odpowiedz
Gość 2009-12-15 o godz. 22:54
0

Madeleine napisał(a):
A gdzie dla Was leży granica między tym, co warto wydać, a mebel ma sensowny stosunek jakości do ceny (albo ładny wygląd, pasuje do reszty), a gdzie zaczyna się przesada?
Ile NIE dałybyście za: sofę, łóżko, biurko, meble, lodówkę czy zmywarkę...?

Ja najpierw określam co chcę (jakie paramerty) a później staram się zorientowac w zakresie cenowym danego produktu. I wtedy weryfikuję z brutalną rzeczywistością.
Generalnie trudne pytanie bo o szeroki zakres elementów.

Teraz jestem na etapie wyboru telewizora. Jestem w stanie zapłacić za niego 5 tyś (tyle kosztuje cos co mnie interesuje, ale czatuję na okazję)- max 6 jesli coś powali mnie na kolana.

Odpowiedz
agga73 2009-12-15 o godz. 22:23
0

akurat jestem na etapie wybierania sprzętów i wiem ile wydam, na niektóre z wymienionych:
- łóżko 140 + stelaż i matarac - 2000pln
- lodówka - max 2000pln
- kuchenka max 2000pln
- regały na książki - ok. 500pln

biurko mam, zmywarki nie chcę, dojdą meble i wypoczynek do salonu - ale jeszcze nie wybrane

mamy określoną kwotę do dyspozycji i najpotrzebniejsze rzeczy musimy za nią kupić :)

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie