Quantcast
  • ewcccia odsłony: 22955

    Miejsce dla mamus dwoch dzieciaczkow z mala roznica wieku

    Tak wiec myslalam juz od dawna o zalozeniu takiego watku i wreszcie znalazlam na to czas :) Powiedzcie jak sobie radzicie? U mnie czasami bywa ciezko, bo oprocz mezusia nie mam nikogo do pomocy. Najwiekszy stres mam kiedy R. nie ma wieczorami w domu a ja musze dwojke szkrabow polozyc spac. U Juli proces usypiania trwa niekiedy nawet 60 minut a Nico potrafi sie w ciagu takiego czasu obudzic wyspany :)
    A jak jest u Was Monles? Doris*? I inne podwojne mamusie?

    Odpowiedzi (499)
    Ostatnia odpowiedź: 2012-05-01, 15:32:44
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2012-05-01 o godz. 15:32
0

O to masz super. Mój twierdzi, że jak ja nie biegam, to on też nie. Całe moje ciąże się obijał 8)
No a ja raczej będę bytować tutaj ;) jesli chodzi o odpisywanie.

Odpowiedz
zulam 2012-04-30 o godz. 20:16
0

Kiniak nie wiem gdzie mam Ci odpisywać #/
Jestem leniwa z natury, ale mam wsparcie w postaci męża-on biega coraz szybciej, dalej i lepiej-raz że wstyd mi nic nie robić, a dwa że pyta konkretnie "biegasz dzisiaj, o której?" i co mam zrobić, wkładam buty i wychodzę 8)

Odpowiedz
zulam 2012-04-25 o godz. 19:46
0

My mamy chryslera grand voyager (siedmioosobowy). W bagazniku trochę miejsca zajmuje gaz, ale i tak miejsca sporo, a mozna np. wywalić któryś z foteli środkowych, przełożyć kanapę tylną na środek czy co się chce i mieć mnóstwo miejsca. Jeździmy jeszcze z dużym psem jakby dzieci było mało ;)

Kiniak biegam, lajtowo ale cały czas. Na wiosnę pobiegnę półmaraton, a jesienią marato w Poznaniu, a co 8)

Odpowiedz
Gość 2012-04-25 o godz. 19:28
0

Kiniaku, Opel Omega. Bagażnik full wypas i w środku naprawdę dużo miejsca. Trzy foteliki się mieszczą obok siebie.

Odpowiedz
Gość 2012-04-25 o godz. 17:07
0

Kiniak napisał(a):nasz podwójny wózek zajmuje połowę :] i naprawdę niewiele więcej się mieści :D
A no, ja nie mam podwójnego. Na stałe wożę łóżeczko turystyczne, Loolę i kosz z pierdołami :D

Odpowiedz
Reklama
Gość 2012-04-25 o godz. 16:46
0

w pikaczu się duzo mieści ^^D ale to prawda Bąble + Maks z tyłu i jeszcze luz został mimo, że Maks po środku wyglądał na przytłoczonego ;)

Odpowiedz
Gość 2012-04-25 o godz. 16:34
0

Kiniak napisał(a):No pikaczu to ostatnio nawet miałam okazję prowadzić, niestety tylko bagażnik przy mały na nasze potrzeby :O
Kochana, on jest bardzo pakowny. Trza się tylko sprężyć :D

Odpowiedz
Gość 2012-04-25 o godz. 15:58
0

Kiniak napisał(a):no pod względem 3-ki właśnie zakupiliśmy octavię kombi i na razie na upartego z tyłu 2 foteliki plus ja się mieści (sobie robiłam imaginację 3 fotelików), ale szczerze długo szukaliśmy samochodu, który miałby odpowiednią ilość miejsca z tyłu :/
Picasso :lizak:

Komfortowo jechały 2 Bąble i mój Maks :D

Odpowiedz
agnetta 2012-04-25 o godz. 15:44
0

Kiniak napisał(a):
Powiedz mi, a jak się mieścisz z tyłu z trójką? I sorry za wścibstwo - jaki to karawan pomiesci taki tłum? Bo ja cały czas twrdo mówię, że robię córkę jeszcze :>
Trzy foteliki wchodzą nam do tyłu bez problemu. Najsprawniejszy (czyli Gabryś) siedzi pośrodku, bo się musi nieco przeciskać jak wychodzi i wychodzi ;)
My mamy stary już samochód volkswagena golfa kombi, ale ważne, że spełnia swoje zadanie :D

Odpowiedz
agnetta 2012-04-24 o godz. 15:15
0

naturella napisał(a):ale mam żelazną zasadę - raz wsadzonego do wózka dziecka nie wyciągam :D zwłaszcza, jeśli wymusza to rykiem.

ja mam to samo. Jak czasem jedziemy na dwa wózki z mężem - to choćby Jeremi wył jak nie wiem, to musi siedzieć, po jakimś czasie godzi się ze swoim losem ;)

Troje dzieci z tyłu w samochodzie - oj, to jest kosmos. Beniamin jeszcze jest mały, ale jak na razie odkąd Gabryś i Jeremi siedzą obok siebie to też są bójki i zaczepiania i krzyki, czasem zwariować można. Ciekawa jestem jak będzie jak pojedziemy w dłuższą podróż.

Odpowiedz
Reklama
matylda_zakochana 2012-04-24 o godz. 14:19
0

m. napisał(a):Ja zamiast podwojnego wozka mam taka podstawke dla Ani. Spelnia swoje zadanie rewelacyjnie. Ani sobie jedzie, widzi siostre (co jest kluczowe) i jest mega zadowolona :)
Ja też myślałam o tej podstawce, ale Franek jeszcze na coś takiego za mały niestety.

A same zobaczcie, nie jest źle ;)



Odpowiedz
m. 2012-04-24 o godz. 11:15
0

Ja zamiast podwojnego wozka mam taka podstawke dla Ani. Spelnia swoje zadanie rewelacyjnie. Ani sobie jedzie, widzi siostre (co jest kluczowe) i jest mega zadowolona :)

Odpowiedz
Gość 2012-04-24 o godz. 10:55
0

Ja też odbierałam Maksa z przedszkola z Olą, i będę odbierać. Z tym, że u mnie hardcore polega na tym, że trzeba jechać pół godziny autobusem Nie mam podwójnego wózka i nie mam chusty, ale mam żelazną zasadę - raz wsadzonego do wózka dziecka nie wyciągam :D zwłaszcza, jeśli wymusza to rykiem.

Powiem Ci szczerze, Zulam, że bym nie zdzierżyła tego wsadzania i wysadzania z wózka, wiązania w chuście, wypuszczania - już sam Twój opis mnie zmęczył... a nie możesz tak po prostu, wsadzić do wózka i jechać? W przedszkolu wysadzić małego, wziąć go za rękę, odebrać Zuzę, wsadzić obojga do wózka i chodu? W przedszkolu niech mały sobie chodzi, podczas gdy Zuzę ubierasz, przecież to chwila. Drzwi wyjściowe zamknij i cześć.

:drink:


Nezi napisał(a):zulam napisał(a):Może się gdzieś spotkamy-będziemy cudnym, motywującym przykładem dla pogadanek o antykoncepcji 8)
lol lol lol boskie lol lol lol

A ja optymistycznie zakładam, że dam radę bez podwójnego wózka :D
Lena na dzień dzisiejszy chodzi za rączkę na spacerach, ewentualnie koło wózka ale nie ucieka tylko idzie obok. Jedyne zmartwienie to to, że ona nadal lubi jeździć wózkiem i jak się jej nóżki męczą to pcha się do wózka... ciekawe czy do gondoli będzie próbowała się wtarabanić lol ;)
W razie czego to się spokojnie w nogach zmieści, widywałam takie obrazki:D W ogóle to podówjne mamy najlepiej obrazują powiedzenie "potrzeba matką wynalazku". Moja koleżanka osiedlowa, mama trójki dzieci, wozi ich wszystkich wózkiem podójnym Stadium Duo. Najstarsze z przodu, najmłodsze, półtoramiesięczne z tyłu, na rozkładanym na płasko siedzeniu, położone jak najgłębiej i najbliżej prawej strony, a obok średnie, półdupkiem na siedzeniu i z nogami na podnóżku:)

Odpowiedz
Pucia 2012-04-24 o godz. 03:41
0

Zulam, my hero!!! Ja wciąż mam nadzieję, że wózki wystarczą, ba! liczę, że młody się odwózkuje od spacerówki i w ogóle. No, ale ja liczę też na nianię, więc mam w porównaniu z Tobą lajtowo.
Co do pogadanek antykowych - dziś zadzwoniła moja koleżanka, ma trzecie od 4 miesięcy i już chce sprzedać wszystkich :ia: to taki moment... A inna z kolei właśnie kupiła vana. I taka tam rozmowa, pitu pitu, że się ciężko spakować, że mało miejsca itd., że te foteliki a ona mi na to - zmieściliby się we trójkę w fotelikach, problem w tym, że się tłuką i muszę separować :P Uff, to jeszcze przede mną.

Zulam, pisz pamiętnik. Ty się odstresujesz, my nacieszymy a dzieciaki.... no cóż, dzieciaki jak to dzieciaki. I tak kiedyś wylądują na kozetce (wychodzę z tego założenia i wciskam młodemu, że "przecież lubisz sałatę" :D ).

Odpowiedz
Nezi 2012-04-24 o godz. 03:20
0

matylda_zakochana napisał(a):Nezi napisał(a):A ja optymistycznie zakładam, że dam radę bez podwójnego wózka :D
Ja też zakładałam, ale i ja poległam.
No cóż... kto to wie jak skończą się moje założenia lol

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-04-24 o godz. 03:16
0

Nezi napisał(a):A ja optymistycznie zakładam, że dam radę bez podwójnego wózka :D
Ja też zakładałam, ale i ja poległam.

Odpowiedz
Nezi 2012-04-24 o godz. 03:11
0

zulam napisał(a):Może się gdzieś spotkamy-będziemy cudnym, motywującym przykładem dla pogadanek o antykoncepcji 8)
lol lol lol boskie lol lol lol

A ja optymistycznie zakładam, że dam radę bez podwójnego wózka :D
Lena na dzień dzisiejszy chodzi za rączkę na spacerach, ewentualnie koło wózka ale nie ucieka tylko idzie obok. Jedyne zmartwienie to to, że ona nadal lubi jeździć wózkiem i jak się jej nóżki męczą to pcha się do wózka... ciekawe czy do gondoli będzie próbowała się wtarabanić lol ;)

Odpowiedz
zulam 2012-04-24 o godz. 01:46
0

Może się gdzieś spotkamy-będziemy cudnym, motywującym przykładem dla pogadanek o antykoncepcji 8)

Odpowiedz
agnetta 2012-04-24 o godz. 01:43
0

zulam to też masz niezły hardcore :DD
Ja to mam wrażenie, że jak idę z moimi to mnie wszędzie słychać, bo tylko ich wołam i krzyczę na co mają uważać. Albo pcham wózek, a Jeremiego pod pachę jak się już bardzo nie chce słuchać, albo nie chce wyjść z placu zabaw przedszkolnego.

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-04-24 o godz. 01:39
0

W końcu podwójnego trójkołowego Jane kupiłam, ale bez chusty też ani rusz. Mały jak nie może się w wózku uspokoić to biorę go w chustę, szczególnie w sklepie to jest wygodne.
Zresztą do osiedlowego sklepiku podwójnym pewnie nie wjadę, więc Franek w parasolce, Juluś w chuście.

Ja Cię zulam podziwiam, jak Ty dajesz tyle razy chustę zawiązać ;)

Odpowiedz
Gość 2012-04-24 o godz. 01:35
0

zulam napisał(a): Jak wracam do domu marzę o tym żeby mieli już naście lat i palili fajki na trzepaku
:D :D :D

Jak to dobrze, że my do przedszkola dopiero za rok :)

Odpowiedz
zulam 2012-04-24 o godz. 01:25
0

A co kupiłaś Matylda bo mi umknęło?
U nas jest tak jak dziś-żeby odebrac Zuzkę z przedszkola biorę podwójny i chustę. Do przedszkola jedzie Isio sam w wózku i sobie podśpiewuje. W przedszkolu wiążę go na plecy (ryk, bo chce sobie pochodzić), ponieważ potrzebuję wolnych rąk dla Zuzi, a łapanie wychodzącego samodzielnie z przedszkola Isia nie należy do moich ulubionych rozrywek. Zuza jest naburmuszona, a mały się drze na plecach. No więc odwiązuję małego (zadowolony), ona chce do chusty. Jak ją wiążę to mały wyje, bo muszę go na chwilę unieruchomić w wózku. Jak wychodzimy, to żeby mały przestał wyć, wreszcie go wypuszczam na nogi. Po kilkunastu krokach Zuza chce wyjść z chusty, bo mały chodzi więc ona się już wyprzytulała i też chce chodzić. Więc jak ją wyjmuję to Isiek na chwilę do wózka (cały czas idziemy koło osiedlowej, ale ruchliwej uliczki)-ofkorz wyjący. Jak już wypuszczę towarzystwo to zaczynam zamieniać się w kameleona-jedno oko do przodu na Zuzę, drugie do tyłu na Iśka, albo odwrotnie. Normalnie bilety zacznę sprzedawać na ten spektakl
Do tego pcham wózek i uważam na wyjazdy z garaży, omijanie paniuś z pieskami, panów z siatami i wyluzowanej młodzieży. Po pięciu minutach muszę przejść ruchliwe skrzyżowanie, więc oboje wyjących do wózka, i galopem do domu. Przed blokiem, gdy pozostaje do otwarcia drzwi jakieś trzy minuty: zbierają kamienie, zaliczają miniplacyk zabaw, łażą po murkach, podziwiają samoloty, psy, i rowerki innych dzieci, łapią wszystkie piłki, otwierają kodem domofon i wciskają wszystkie guziki w windzie (wieczna awantura). Jak wracam do domu marzę o tym żeby mieli już naście lat i palili fajki na trzepaku

Odpowiedz
Gość 2012-04-23 o godz. 19:56
0

Mój nie umie iśc koł wózka
Jak tylko go wypuszczę to ucieka-pół biedy jak przed siebie, często na ulicę bądź wypatrzone schody Nie wyszłabym z nimi poza własne podwórko bez wózka.
Dzis np. musiałam załatwić coś w Zusie (jakieś 20 min. piechtą od domu), zrobić zakupy spożywcze i na szybko kupić Oskarowi 2 piżamy-bez wózka mogłabym pomarzyć.
Często muszę coś załatwiać na mieście, bo odkąd odszedł nam z firmy pracownik, małż nie może ruszyć poza nią tyłka od 9 do 18, do tego nie może wziąc dnia wolnego, więc wszystko spada na mnie. Bez wózka podwójnego absolutnie sobie nie wyobrażam swojego życia w tym momencie :)
Mam chustę, ale chyba ją sprzedam. Po początkowym zachwycie właściwie już jej nie używam. Kacper na spacerach tylko śpi, więc łatwiej mi latać za Oskarem, jak on śpi w wózku niż w chuście.

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-04-23 o godz. 18:21
0

Właśnie cieszę się, że w końcu wzięłam ten podwójny wózek taki bardziej terenowy, bo będzie mi łatwiej dwójkę do lasu przetransportować, autobusem, a jak będziemy wracać i Franek będzie zmęczony to też pewnie będzie wolał w wózku posiedzieć.

Odpowiedz
darkbulka 2012-04-23 o godz. 17:59
0

u nas helenka na spacerze juz od dawna nie spi-tylko oglada swiat.najpierw z rana robie zkaupy w sklepie,a potem na plac zabaw-mamy suuuper taki,zamkniety,dotego wylozony miekkimi plytkami co by dzieicaki sobie krzywdy nie zrobily,drewniane zabawki i tam leon bawi sie z kumplami,a ja nosze helenke albo siedze i trzymam na kolanach i plotkuje :) a potem oboje do wozka i do domu spac :)
skolei popoludniu idizemy do piasku pod blok i na hustawki-tutaj tez ogrodzenie i fajnie jest,albo na ten wiekszy plac......leon nie ucieka jak idzie kolo wozka to grecznie,jak ma dosc to do wozka.ogolnie spacery sa super,gorzej samo wyjscie z domu i powrot :) na drugie pietro z siatami i najczesciej zmecoznymi dziecmi....naszcescie leon sam juz od dawna wchodzi dzielnie :) ale i tak musze na 2 razy bo nie daje rady helenki(10kg) i zakupow wniesc,chyba ze male.....

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-04-23 o godz. 16:14
0

Pucia napisał(a):A Franek... pewnie trochę jak Jacek. Ostatnio bawił się ślicznie, ale czasem... biegnie i akurat wprost pod huśtawkę z innym dzieckiem, albo zaczyna wchodzić po zjeżdżalni od przodu.... ech, te nasze dzieciaki.
Dokładnie, nigdy nie wiem w którym momencie mu odbije.
Julek bardzo lubi w chuście, ale nie zawsze na chustę jest pogoda. Jak były upały to nie mogłam go nawet nosić bo zaraz się grzaliśmy, a jak wieje to mały nie może złapać oddechu. Zresztą też się boję, że jak zachce się Julkowi jeść to będę musiała go odwiązać i boję się, że potem na placu zabaw będzie mi trudno go z powrotem zawiązać.
Sama nie wiem, nie mam chyba sposobu.

Na spacerkach jest dobrze, bo jak wózek jedzie to Julek śpi grzecznie, a Franek idzie równiutko koło wózka, czasem wchodzi odpocząć do koszyka na zakupy i luz :)

Przypomniało mi się jak raz poszłam do piaskownicy (pod jednym z bloków jest sama piaskownica, bez innych huśtawek, drabinek) i Franek bawił się, a ja jeździłam dookoła piaskownicy z wózkiem i po każdym okrążeniu musiałam tłumaczyć Frankowi jak się zachowaywać a jak nie ;)


agnetta napisał(a):matylda na wiosnę pewnie będzie już lepiej :)
Tak sobie tłumaczę, że jak Julek zacznie chodzić ;)

Odpowiedz
agnetta 2012-04-23 o godz. 14:38
0

matylda na wiosnę pewnie będzie już lepiej :)
Jeremi akurat w kontakcie z innymi dziećmi jest w porządku i mnie akurat bardziej stresuje jego chodzenie po drabinkach. Teoretycznie nie powinnam z nim chodzić na plac zabaw, ale stwierdziłam, że już nie ma takich upałów a w domu sobie wcale mniej siniaków nie nabija.
Jak na razie Beniamin całkiem dobrze na dworze śpi, więc udaje mi się trójkę ogarnąć

Odpowiedz
Gość 2012-04-23 o godz. 13:58
0

Dla mnie podwójny wózek to było jak nowe życie, serio serio:) I nadal żałuję, że sprzedałam.

Odpowiedz
Pucia 2012-04-23 o godz. 13:13
0

Matylda, właśnie o chuście myślałam. Nie wchodzi w grę? Nie chce, serio?? A może inne pozycje, jakieś inne wiązania.... w sumie to byłoby świetne rozwiązanie dla Was.

A Franek... pewnie trochę jak Jacek. Ostatnio bawił się ślicznie, ale czasem... biegnie i akurat wprost pod huśtawkę z innym dzieckiem, albo zaczyna wchodzić po zjeżdżalni od przodu.... ech, te nasze dzieciaki.
A teraz jak wychodzisz?

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-04-23 o godz. 02:43
0

Ja nadal boję się wyjść sama na plac zabaw z dwójką, Franek jest jeszcze nieobliczalny, nigdy nie wiem jaki świetny pomysł strzeli mu do głowy, jeszcze ze zjeżdżalniami i drabinkami można sobie poradzić, ale gorzej jak wchodzi w kontakt z innymi dziećmi. Może lepiej by było jakby Julek grzecznie spał w wózeczku, albo w chuście, ale to nie przechodzi.
Pozostają nam jedynie spacery, które nieźle wyglądają nawet z pojedynczym wózkiem, ale może gdzieś dalej uda nam się zajść w podwójnym, który w końcu udało nam się kupić ;)

Odpowiedz
agnetta 2012-04-23 o godz. 00:50
0

Ja na razie zaliczyłam drugi dzień z wyjściem z całą trójką. Z Jeremim i Beniaminem chodzę po Gabrysia do przedszkola. Wczoraj mi się rozbiegali po chodniku, ale dziś już lepiej. Potem plac zabaw, a ja jeździłam w kółko z małym. Mam nadzieję, że z tygodnia na tydzień będzie lepiej.

Odpowiedz
Pucia 2012-04-22 o godz. 21:03
0

witajcie po przerwie, sorry, że nie od razu, ale mam urwanie głowy i nie mam kiedy siąść do netu po prostu.

alguna napisał(a):
Pucia mój nadal smoczkowy i nieodpieluszony , cóż życie, nie miałam na to siły, liczę na żłobek.
Mój już bez smoczka. Poszło gładziusieńko, bez problemów, po prostu i już. Pieluchy - na razie rulez, mam naprawdę urwanie głowy, dość innych spraw na głowie, żeby jeszcze myśleć o nocniku. Odpuszczam.

Co do wózka - mój praktycznie od lipca nie korzysta. Mam plan na upranie tapicerki (jak to zdjąć??) i odstawienie, bo muszę gondolę wstawić w korytarz. Mam nadzieję, że wózek mu mocno nie wróci.

Poza tym młody skutecznie chyba już przeniesiony do nowego pokoju z nowym dorosłym łóżkiem. Niestety zaliczył w weekend 2 noce ze spadaniem i trochę ma lęki, ale staramy się przezwyciężać. Jak będzie źle - mąż tam będzie spał.

Przede mną wciąż zakupy porodowe (zapomniałam, że tego jest tyle!), pranie i prasowanie i rozmowa z położną. Uffff.

Co do spacerów - mam nianię i ona zostaje. Ona będzie okiełznywać Młodego starszego, ja to drugie i już. Mam nadzieję, że dam radę. Bez niej nie wyobrażam sobie i nie chcę. A w weekendy - zdecydowanie lepiej, jak jest mąż, ale ... uwaga, jak mąż ma dobry dzień, bo jak ma zły to ja mam to w nosie i świetnie daję sobie radę sama. Na razie. Tyle,że znacznie szybciej się męczę. Natomiast muszę przyznać, że faceci złapali kontakt i już jestem lepszej myśli niż miesiąc temu. Poza tym na czas porodu i trudniejszych chwil w szafie czeka kolejka Lego Duplo (dla obu :P ), mam nadzieję, że zadziała ;)

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-04-07 o godz. 22:21
0

ada.ant napisał(a):matylda_zakochana napisał/a:
Na działce kilka książek udało mi się przeczytać przez te dni co sama byłam :D

Matylda, czy 'sama' oznacza z chłopakami czy zupełnie sama?
bo jak z chłopakami to na korepetycje z organizacji czasu wolnego do ciebie się zapiszę :O
No z chłopakami :) Ale na wsi to zupełnie inna bajka. Franek siedzi w piaskownicy, Julian śpi pod drzewem, a ja mam czas dla siebie :D

ada.ant, kim jest Kostek???

Odpowiedz
ada.ant 2012-04-07 o godz. 22:15
0

matylda_zakochana napisał(a):Na działce kilka książek udało mi się przeczytać przez te dni co sama byłam :D
Matylda, czy 'sama' oznacza z chłopakami czy zupełnie sama?
bo jak z chłopakami to na korepetycje z organizacji czasu wolnego do ciebie się zapiszę :O

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-04-07 o godz. 22:08
0

sylvia napisał(a):matylda_zakochana napisał/a:
Najwygodniej spacerować z nimi po lesie. Bo i na chwilkę mogę wózek sam zostawić, i Franek może się oddalić, a po mieście to trzeba mieć oczy dookoła głowy.

Mi najwygodniej nie wychodzić ze swojego ogrodzonego podwórka. Oskar ma tam i zjeżdżalnie i piaskownicę, i basen dmuchamy w ciepłe dni, ale to wszystko nic-usiedzi z godzinę i chce lecieć gdzieś dalej...
No i pewnie, gdybym miała takie podwórko to byłby raj.
Na działce kilka książek udało mi się przeczytać przez te dni co sama byłam :D

Odpowiedz
Gość 2012-04-07 o godz. 22:04
0

matylda_zakochana napisał(a):Najwygodniej spacerować z nimi po lesie. Bo i na chwilkę mogę wózek sam zostawić, i Franek może się oddalić, a po mieście to trzeba mieć oczy dookoła głowy.
Mi najwygodniej nie wychodzić ze swojego ogrodzonego podwórka. Oskar ma tam i zjeżdżalnie i piaskownicę, i basen dmuchamy w ciepłe dni, ale to wszystko nic-usiedzi z godzinę i chce lecieć gdzieś dalej...

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-04-07 o godz. 21:53
0

agnetta napisał(a):matylda_zakochana napisał/a:

Najwygodniej spacerować z nimi po lesie. Bo i na chwilkę mogę wózek sam zostawić, i Franek może się oddalić, a po mieście to trzeba mieć oczy dookoła głowy.

Dokładnie. Ja też wolę takie miejsca.
A buntu dwulatka u Franka nie odczuwasz?
Na szczęście mamy to już za sobą :)
Teraz czekam na kolejny bunt ;)

Odpowiedz
agnetta 2012-04-07 o godz. 21:45
0

matylda_zakochana napisał(a):
Najwygodniej spacerować z nimi po lesie. Bo i na chwilkę mogę wózek sam zostawić, i Franek może się oddalić, a po mieście to trzeba mieć oczy dookoła głowy.
Dokładnie. Ja też wolę takie miejsca.
A buntu dwulatka u Franka nie odczuwasz?

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-04-07 o godz. 20:51
0

Gdyby Franek był kilka miesięcy starszy to pewnie byłoby dużo łatwiej. Już teraz jest mi z nim łatwiej niż dwa miesiące temu. Z miesiąca na miesiąc robi się coraz bardziej samodzielny.

Najwygodniej spacerować z nimi po lesie. Bo i na chwilkę mogę wózek sam zostawić, i Franek może się oddalić, a po mieście to trzeba mieć oczy dookoła głowy.

Odpowiedz
agnetta 2012-04-07 o godz. 20:29
0

matylda zabrakło mi literki, do przedszkola po Gabrysia będę chodziła z młodszymi czyli i z Jeremim i z Beniaminem - mam nadzieję, że dam radę ich ogarnąć. Teraz Gabryś już się sam ubiera, ale jak zaczynał przedszkole i chodziłam po niego z Jeremim to jeszcze go ubrać trzeba było. Najgorzej jest w zimę, bo w przedszkolu strasznie ciepło jest.

Ja też bez pomocy męża nie dałabym rady. W Warszawie jesteśmy sami - bez rodziny. Nawet nie ma komu dzieci na parę godzin podrzucić (tylko w sezonie letnim teściowa ze Śląska przyjeżdża na działkę za Warszawę, więc to już jest plus, bo teraz przynajmniej Gabryś miał wakacje).
Na razie wieczorami mąż "obsługuje" w kąpieli dwóch starszych panów ;) a ja się zajmuję tylko Beniaminem. Będzie jednak i tak, że sama będę musiała wykąpać trójkę.
Jeszcze w tym tygodniu mąż ma urlop, więc jest mi zdecydowanie łatwiej. Też najbardziej obawiam się wyjść z nimi sama. Na spacerach się chłopaki bardzo rozłażą. Myślę, że się zgramy i będzie dobrze :)

Odpowiedz
Gość 2012-04-07 o godz. 20:02
0

E Fjona-bez przesady :) Nie jest tak żle :)
Jestem sama od 9 do 19-20, ale poza niektórymi momentami jest naprawdę ok. Oskar śpi zwykle3-4 godz. w dzień, więc luz. Do tego 2 godzny do południa i 2 od 17.30 spędzamy na dworzu, wracamy już zwykle z tatą.
Gorzej będzie w zimę, nie wiem co my będziemy w domu robić.

Odpowiedz
fjona 2012-04-07 o godz. 19:54
0

agnetta, szacun!!!
i dla tych mam co sobie radzą same przez większą część dnia tak samo! naprawde czapki z głów.
ja przez krótki czas kiedy byłam długo sama z dzieciakami to nie wyrabiałam, przede wszystkim psychicznie. teraz jak Maćko chodzi do żłobka i jestem sama z Goją to jest dosłownie plaża.

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-04-07 o godz. 13:12
0

Aga napisał(a):matylda_zakochana napisał/a:
Aga, to po sąsiedzku też macie bliźniaki :D Super! Chłopcy czy dziewczynki? ;)

chłopcy ;) są młodsi o pół roku ;
Fajnie, za kilka lat będą szaleć razem na podwórku.

Odpowiedz
Gość 2012-04-07 o godz. 13:10
0

matylda_zakochana napisał(a):Aga, to po sąsiedzku też macie bliźniaki :D Super! Chłopcy czy dziewczynki? ;)
chłopcy ;) są młodsi o pół roku ;

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-04-07 o godz. 13:07
0

Aga, to po sąsiedzku też macie bliźniaki :D Super! Chłopcy czy dziewczynki? ;)

Odpowiedz
Gość 2012-04-07 o godz. 13:04
0

a u nas i wychodzenie i powroty w sumie ok; zakupy mam w plecaku, co uważam za super sprawę i bez niego się nie ruszam; na szczęście mieści się w koszu zakupowaym razem z zabawkami a jeśli nie to przewieszam na rączce od wózka; jak załaduję się już do domu to dzieciaki lecą na balkon albo ganiają za miśką co daje mi parę minut żeby sie rozpakowac i przebrać; wtedy one mycie rąk i buzioli, przebieranie a jedzenie w ręke i same wcinają; fakt, że kurtkę czy inne dozienie wierzchnie jeśli jest zostawiam na dole bo po 4 piętrach weszłabym upocona po pachy; z racji mieszkania na "wysokości" ;) zaliczamy po drodze okienka i trochę to wydłuża czas człapania; jak były młodsze to najgorsze było dla mnie sam fakt wyjścia z domu i zamknięcia drzwi bo rąk mi brakowało więc sprawę rozwiązałam po drzwiami stoją krzesła dla Bąbli i przy okazji dla bliźniaków sąsiadów;) więc Bąble siedziały i nadal je sadzam a ja zmykam drzwi;

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-04-07 o godz. 13:03
0

To u mnie z powrotami jeszcze ok, bo Julian po spacerze śpi akurat tyle, żebym zdążyła Franka oporządzić, a Franek zawsze chętnie wraca do swoich domowych zabawek, zagadany przeze mnie nawet nie zauważa kiedy znaleźliśmy się w domu.

Na działce to miałam istny raj. Otwierałam drzwi i Franek wychodził, a Julek całe dnie na dworzu spał.

Odpowiedz
Gość 2012-04-07 o godz. 12:54
0

matylda_zakochana napisał(a): może to błąd, ale są rzeczy które tylko ja potrafię zrobić, inaczej spacer nie będzie udany ;) (np.muszę dobrać skarpetki do reszty garderoby ;)).
Wybór ciuchów od dawna należy do mnie :) Małż nawet już nie próbuje, bo w co by nie ubrał to zawsze i tak go skrytykuję. Taka wredota ze mnie... :)

I też mam jak Naturella-powrót ze spaceru to istna tragedia. Oskar się drze, bo nie chce wracać, Kacper się drze, bo brat się drze... :) itd. Później szybko umyć Oskara, dać mu coś do przekąszenia, przebrać i położyć. Następnie nakarmić Młodszego, wstawić obiad i wreszcie mam trochę wolnego-Oskar śpi do 4 godzin :)

Odpowiedz
Gość 2012-04-07 o godz. 12:38
0

Ja zawsze każdemu mówię, że bez męża bym nie dała rady. Tzn. dałabym, oczywiście, bo nie raz się zdarzyło, że mąż gdzieś wyjeżdżał, jak dzieci jeszcze spały, ale na dłuższą metę byłoby to bardzo męczące. Nie mamy żadnej pomocy babć, niań itp, więc w ciągu dnia nia mam żadnej nadziei, że ktoś mnie odciąży. Dlatego, zanim mąż wyjdzie do pracy, to łóżka są sprzątnięte, mieszkanie ogarnięte, ja mam wstawioną zupę dla dzieciaków, a dzieci są wykąpane, ubrane, nakarmione, mają umyte zęby - o 7:45 zostaję z nimi sama i idę się kąpać. Podobnie wieczorem, jak mąż wraca z pracy to bawi się z dzićmi, jemy obiad, potem szykujemy kąpiel, razem kąpiemy dzieic - tzn. ja się z nimi kąpię, a mąż odbiera, wyciera i ubiera:) Potem kolacja, i każde z nas jedno dziecko usypia:)

Dla mnie najgorsze w ciągu dnia są nie wyjścia na spacer, ale powroty - musze rozpakować wózek, bo zazwyczaj mam zakupy, umyć dzieciom ręce, buzie, przebrać, nakarmić i szykować do drzemki. Wszystko na raz i byle szybciej, bo im później Maks zaśnie, tym dłuższy wieczór nas czeka:)

Odpowiedz
Gość 2012-04-07 o godz. 12:16
0

Przeraża mnie myśl o samotnym wyjściu z dwójką na spacer - na razie tylko we czwórke chodziliśmy, a i tak krzyku było. Dziś pierwszy dzień jestem sama z maluchami i jestem przerażona. Dziś i u nas miał być nasz wózek, ale okazało się że przyjdzie do Białegostoku i jeszcze muszę go ściągnąć stamtąd.

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-04-07 o godz. 11:51
0

agnetta, a gdzie będzie Beniamin jak będziesz z Jeremim po Gbrysia do przedszkola szła?

Ja sama się sobie dziwię jak potrafię zrobić tyle rzeczy na raz, i wszystko mieć pod kontrolą.
Jak spodziewałam się pierwszego dziecka to wszyscy się zastanawiali jak ja sobie dam radę jak ja koło siebie nic zrobić nie potrafię, żebym lepiej u mamy zamieszkała, to mi pomoże i potem się dziwili jak szybko się wszystkiego nauczyłam, a teraz wszyscy się dziwią, że ja z taką dwójką sama sobie radzę.

Heh, i u mnie też Franek gania z brudnymi pieluchami. Taki malutki mi się wydawał przed narodzinami Julka, a teraz z dnia na dzień robi takie postępy, obserwuje wszystko jak ja się nim zajmuje i czasem sam próbuje. Kilka razy już chciał małego na rączki wziąć, ale na takie mniej niebezpieczne zajęcia jak podanie smoka to mu pozwalam ;)


Dziś czekam na kuriera i moje podwójne siedzisko :ia: :ia: :ia:

Odpowiedz
agnetta 2012-04-07 o godz. 02:23
0

U nas na razie szykowanie się do wyjścia trwa około godziny ;/ Najdłużej schodzi mi z Beniaminem. Jak na razie nie zostałam jeszcze z trójką sama, ale stopniowo się z tym oswajam ;)
I zastanawiam się jak to będzie jak od września z młodszym będę dreptała po Gabrysia do przedszkola.
Za to zaczęłam angażować Gabrysia w drobne pomoce typu zdejmij Jerysiowi buciki, przynieś mi pieluchę, a Jeryś z kolei zasuwa z brudnymi pieluchami do kosza.
Coś w tym jest, że dzieci uczą nas organizacji. Ja wcześniej (zanim pojawiły się dzieci) byłam w ogóle niezorganizowana, a teraz wraz z kolejnym dzieckiem mi się to udoskonala ;)

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-04-07 o godz. 02:05
0

sylvia napisał(a):Zwykle wtedy mam już wszystkiego dość, ale po 5 min. mi przechodzi.
Tak, to rodzinne spacery u nas zaczynają się podobnie ;)
U nas właśnie nie ma ustalonego które którym się zajmuje i może to błąd, ale są rzeczy które tylko ja potrafię zrobić, inaczej spacer nie będzie udany ;) (np.muszę dobrać skarpetki do reszty garderoby ;)).

Odpowiedz
Gość 2012-04-07 o godz. 02:00
0

Ja zdecydowanie wolę, jak mąż jest.
Też wychodzę z założenia, że on jest tatą i musi umiec wszystko- i umie.
Od zawsze, jak tylko jest w domu-on przewija, kąpie i zabawia-tego, który akurat tego potrzebuje. Jeśli dwaj potrzebują uwagi to jakoś tak się utarło, że ja zajmuję się Kacprem, a mąż Oskarem. Wynika to po części z tego, że jak karmiłam piersią to on zajmował się Oskarem, no i oczywiście również dlatego, że jak już tata jest w domu to Oskar domaga się jego obecności-Kacprowi jeszcze wszystko jedno... :)

Jeśli wychodzimy we 4 to najpierw sie pakujemy, a potem każde ubiera "swojego" i lecimy.

Jak jestem sama-najpierw ubieram Oskara, potem Kacpra, a na końcu narzucam coś na siebie (mam już przygotowane). Oczywiście na samym początku pakuję wielką torbę... :).
Póżniej jednego za rękę, drugiego pod pachę (jak nie trzymał główki to w chuście) i schodzimy z 2 piętra. Potem Kacpra do wózka, 5 minut ganiania za Oskarem, żeby go wsadzić do wózka i możemy rozpocząć spacer :)Zwykle wtedy mam już wszystkiego dość, ale po 5 min. mi przechodzi.

Odpowiedz
Gość 2012-04-07 o godz. 01:55
0

matylda_zakochana napisał(a):Mąż dużo robi, ale też liczy, że ja coś zrobię, ja liczę, że on coś zrobi, a potem robimy obydwoje tą samą inną rzecz. Przy dwóch wrzaskunach czasem ciężko się dogadać, ale nie ma mowy, mąż bardzo dużo robi przy maluchach jak już jest w domu.
u nas na poczatku tak sie oboje przejęlismy, że razem będziemy działać, że Bąble były dwa razy przewinięte w ciągu pół godziny lol

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-04-07 o godz. 01:51
0

Mąż dużo robi, ale też liczy, że ja coś zrobię, ja liczę, że on coś zrobi, a potem robimy obydwoje tą samą inną rzecz. Przy dwóch wrzaskunach czasem ciężko się dogadać, ale nie ma mowy, mąż bardzo dużo robi przy maluchach jak już jest w domu.

Odpowiedz
Gość 2012-04-07 o godz. 01:45
0

matylda_zakochana napisał(a):tez tak macie?
Właśnie takie mam wrażenie, ale to chyba faktycznie tak jest.
Jak jestem z nimi sama, to wiem co robić, nad wszystkim muszę zapanować i jest ok, a jak już jest mąż, to myślę, że on wszystko zrobi, on nie wie co robić i się wali.
Najważniejsze to wyluzować, bo nadal nie potrafimy się podzielić obowiązkami, wszystko dzieje się tak szybko i nigdy nie wiadomo kto gdzie będzie potrzebny.
musiałam szybko się nauczyć, że małż jest tatą i musi tak samo umieć zająć się dziećmi jak ja a nie, że jest do pomocy ;) więc czy sama czy z nim jest ok tyle, że z meżem szybciej bo on wtedy przewija, ubiera dzieciaki a ja przygotowuję ekwipunek - jak jestem sama robię to wcześniej ;) i masz rację matylda wyluzowanie dużo daje...

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-04-07 o godz. 01:40
0

tez tak macie?
Właśnie takie mam wrażenie, ale to chyba faktycznie tak jest.
Jak jestem z nimi sama, to wiem co robić, nad wszystkim muszę zapanować i jest ok, a jak już jest mąż, to myślę, że on wszystko zrobi, on nie wie co robić i się wali.
Najważniejsze to wyluzować, bo nadal nie potrafimy się podzielić obowiązkami, wszystko dzieje się tak szybko i nigdy nie wiadomo kto gdzie będzie potrzebny.

Odpowiedz
fjona 2012-04-06 o godz. 19:58
0

natalia25 napisał(a):zawsze zosatją weekendy
no ale wtedy nie jestem już sama ^^D

w każdym razie patent z balkonem/klatką schodową z pewnością kiedyś wypróbuję.

Odpowiedz
fjona 2012-04-06 o godz. 02:51
0

ja pamiętam, że gdzieś na blogu czytałam własnie o tym jaka to masakra wybrać się z 2 na spacer, wiec ciesze się, ze ominęły nas te atrakcje (długo był z nami mąż a potem już nie trzeba się było ciepło ubierać). a teraz starszy synek chodzi już do żłobka więc znów nas to ominie. ufffff

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-04-06 o godz. 02:32
0

Przeraziłyście mnie tym zimowym tematem, nad tym się nie zastanawiałam, ale pewnie będzie ciężko.

I się pochwalę ;) Zakupiłam w końcu podwójne siedzisko do Mutsy. Franek cały czas w wózku chce siedzieć i wyjścia nie miałam.

Odpowiedz
darkbulka 2012-04-05 o godz. 12:39
0

JA MIALAM TYLKO NAMIASTKE,BO HELKA NA KONIEC ZIMY SIE URODZILA,ALE JAKOS SZLO....TERAZ JAK I ONA BARDZIEJ MOBILNA I NIECHCACA SIE UBIERAC PEWNBIE BEDZIE GORZEJ......NO ALE CO ZROBIC,TRZEBA PRZETRWAC,NO NIE? :)

u nas naszczescie smoczkow brak,ani jedno ani drugie nie dostalo,choc bywalo ciezko,ale dalo rade :) takze jeden problem obecnie mniej...za to z odpieluszeniem to masakra...tak sobi emysle,ze moze za rok uda mi sie oboje odpieluszyc ?:)))))

ja dzisiaj padam,helka nadal goraczka innych objawow brak i ciekawa jestem czy to zeby czy 3dniowka........brrrr

Odpowiedz
Gość 2012-04-05 o godz. 02:59
0

LotkA napisał(a):natalia - no to cię pewnie pocieszę - ja też tak mam niestety :/ Rany jak ja nie lubie sama gdzieś z dzieciakami się wybierać, a zwłaszcza zimą, drżę już na myśl o kolejnej.
Do tej pory wyglądało to tak: wszystko przygotowane, spakowane w torbie przy drzwiach, ja gotowa, tyle co płaszcz narzucić. Dzieciaki jedno, drugie w ekspresie ubierane, potem tylko płaszcz, torba na plecy, dzieciaki pod pachy ... no i nacześciej wtedy czuję że któreś ma kupę. No i cała akcja od nowa. Oczywiście zawsze mokra dopadam do samochodu, a gdy siadam na fotelu gdy dzieciaki są już pozapinane w fotelikach to mam wrażenie jakbym maraton ukończyła właśnie. Teraz myślę, że będzie gorzej bo maluchy teraz już mobilne, uciekają przed zmianą pieluchy, i przed ubieraniem więc to bedzie dodatkowa atrakcja dla mnie :/ . Z drugiej strony pewnie będę mogła wziąść już je za ręce i same do samochodu dojdą grzecznie - mam nadzieje że to będzie możliwe ;)
będzie :) moje ładnie czekają przy drzwiach mimo, że uciekają przed zmiana pieluchy;) i schodzimy z 4 piętra-oj długa to droga;) i ładnie idą do auta-oczywiście musze sie tyle nagadać, że język mi kołkiem staje :P dobrze, że gaduła ze mnie ;)

no ale fakt organizacja przy tym pełna, moje woże codziennie do złobka i odbieram, musze mieć rano wszystko przygotowane - ubranie, picie, małe co nieco ;) ale da się :) dzięki Bąblom mam wrażenie, że jednak jestem lepiej zorganizowana niż jak nie miałam dzieci ;)

Odpowiedz
Gość 2012-04-05 o godz. 02:09
0

natalia - no to cię pewnie pocieszę - ja też tak mam niestety :/ Rany jak ja nie lubie sama gdzieś z dzieciakami się wybierać, a zwłaszcza zimą, drżę już na myśl o kolejnej.
Do tej pory wyglądało to tak: wszystko przygotowane, spakowane w torbie przy drzwiach, ja gotowa, tyle co płaszcz narzucić. Dzieciaki jedno, drugie w ekspresie ubierane, potem tylko płaszcz, torba na plecy, dzieciaki pod pachy ... no i nacześciej wtedy czuję że któreś ma kupę. No i cała akcja od nowa. Oczywiście zawsze mokra dopadam do samochodu, a gdy siadam na fotelu gdy dzieciaki są już pozapinane w fotelikach to mam wrażenie jakbym maraton ukończyła właśnie. Teraz myślę, że będzie gorzej bo maluchy teraz już mobilne, uciekają przed zmianą pieluchy, i przed ubieraniem więc to bedzie dodatkowa atrakcja dla mnie :/ . Z drugiej strony pewnie będę mogła wziąść już je za ręce i same do samochodu dojdą grzecznie - mam nadzieje że to będzie możliwe ;)

Odpowiedz
Gość 2012-04-05 o godz. 01:49
0

Ja z jenym dzieckiem ubierałam się na klatce schodowej :D , aż strach pomyśleć jak będzie teraz. :O

Odpowiedz
Ol 2012-04-05 o godz. 01:16
0

Och Mnie też myśl o zimowym ubieraniu dwójki napawa przerażeniem :O i przyprawia o 8m #/ . Samemu Antosiowi też zakładałam czapkę, szalik i rękawiczki na klatce, na dole, bo tam chłodniej. A system wystawiania na klatkę schodową :hm: :) , przemyślę i pewnie wypróbuję ;D .

Odpowiedz
Gość 2012-04-05 o godz. 00:19
0

Ja mam na razie jedną zimę za sobą i grunt, to się nieźle sprężać :DD Najpierw ubierałam starsze dziecko, bo ono rozumie, że zaraz wyjdziemy, poza tym młodszze łatwiej było ubrać. W tym roku będzie gorzej pewnie, boje trudno do ubrania, bo już nie będzie kombinezonu-torby, tylko normalny, plus buty ;/

Odpowiedz
Gość 2012-04-05 o godz. 00:11
0

Darkbulka starszego ubieraj i wystawiaj na balkon i wtedy ubieraj Helcie a Ty ostatnia i wychodzicie ;) ja niestety #/ już mam dwie zimy za sobą, kiedy to jeszcze dzieciaki miałam średnio mobilne ;) więc musiałam je jednocześnie ubierać i mam dużą nadzieję na prostszą wersję w tym roku

Odpowiedz
darkbulka 2012-04-04 o godz. 23:58
0

pewnei ze nie jest ciagle cudownie.ale trzeba byc dobrej mysli bo tylko to nas uratuje ;)
ja walsnie dzisiaj przezywam zly nastroj,helka ma goraczke,ja niewyspana i wlacza sie psychoza.....
my mamy rytual taki,ze wychodzimy ok 9 na sapcer wtedy oboje nie spia,wracamy kolo 11,obiad i sapnie do ok 14 i potem kolejny spacer.teraz jest fajnie bo nietrzeba dzieci ubierac ale zima to ja nie wiem jak to bedzie z wyjsciami:)kombinezony,zakupy,ech...
no i u nas leon zasypia sam w swoim lozku,wieczorami bez problemu-juz lezy u siebie,gorzej w dzien,ostatnio sie buntuje i nie chce sapc,ale wkoncu pada,tyle ze trzeba z nim byc w pokoju,bo inaczej sie bawi zamiast zasypiac :)

aaaa i my niestety dzien zaczynamy juz kolo 6 lub wczesniej.....to mnei wykancz,to niewyspanie,pobudki nocne,ale pocieszam sie ze jeszce jakies 5myc i odstawiam helke od cycka i moze bedzie lepiej :)

Odpowiedz
Gość 2012-04-04 o godz. 21:36
0

Spoko każda rada się przyda.

Przecież nikt nie powiedział, że musi być ciągle super cudownie, różowo i kolorowo. Dobrze jest usłyszeć, że może też być inaczej niż tylko cudownie.

Co do spania po południu, to raczej specjalnego problemu nie mam, bo w domu go w wózku nie usypiam, zasypia przykryty kocykiem, czasem nawet jak ogląda bajkę, na spacerach jak siedzi w wozie, często zasypia.

Jak jestem sama w tygodniu, to staram się wychodzić z nim przed porą spania, bo potem 15 kg żywej wagi nie wniosę do domu na pierwsze (na szczęście) piętro.
No i zasypia mi w samochodzie, ja jestem dość mobilna ostatnio, do swojego lekarza też z nim jeżdżę samochodem, wtedy modlę się, żeby tylko mi nie usnął :D

Na pomoc męża liczę bardzo, bo pamiętam, że po pierwszym porodzie bardzo ciężko było mi wstać z łóżka. Kuba przez to że sie rodził twarzyczkowo, główką naruszył mi kość ogonową, co długo utrudniało mi poruszanie się.

Odpowiedz
Ol 2012-04-04 o godz. 20:57
0

Pucia, alguna nie było moją intencją, żeby kogokolwiek straszyć :). Chciałam podzielić się moim doświadczeniem. Jak przeczytałam później mojego posta, to doszłam do wniosku, że musiałam mieć wtedy gorszy humor. To był tylko wycinek z mojego codziennego życia z dzieciaczkami :). Są cudne i nie zamieniłabym Ich na żadne inne. A dni bywają lepsze i gorsze. ;)
alguna napisał(a):Kuba jest bardzo wózkowy, na spacerach też zasypia w wózku więc troszkę mnie to martwi Antoś też tak miał i bałam się, jak to będzie. Po prostu spokojnie zaczęłam wprowadzać nowy zwyczaj, czyli zasypianie w łóżku. Pomógł deszcz, tzn. w porze zasypiania akurat padało: "Zostajemy w domu, bo pada deszcz. Dziś pójdziesz spać na łóżku, ...". I powoli powstał nowy rytuał zasypiania w ciągu dnia.
Dobrze, że będziesz miała Męża do pomocy na początku, a jeśli posyłasz Kubę do żłobka, to może będzie Ci łatwiej samej w ciągu dnia. Ja zazwyczaj w tygodniu jestem z moimi dziećmi codziennie 9 lub 10 godzin sama, więc czasem mi trudniej psychicznie lub fizycznie.


darkbulka chylę czoła, że dajesz radę sama z dziećmi.

Odpowiedz
Gość 2012-04-04 o godz. 19:12
0

Pucia napisał(a):Ol, trochę mnie przestraszyłaś Oo|
Mnie też :0 , u m,nie różnica wieku będzie bardzo podobna.
Wózka podwójnego nie kupiliśmy.
Kuba jest bardzo wózkowy, na spacerach też zasypia w wózku więc troszkę mnie to martwi, ale rozwiązane widzę ewentualnie w chuście, tyle że czekam z tym aż się Mała urodzi.

Po porodzie pomoc będę miała. O ile mąż z powrotem nie wyląduje na poligonie, to będzie miał na pewno jakieś 3 tyg urlopu, potem licze na mame moją, na żłobek do którego Kuba wraca we wrześniu.

Sama nie wiem jak to będzie, mam nadzieję, że jakoś rade dam, tym bardziej ślepo w to wierzę, bo niestety ja z tych takich żon, co są słomiane przez prawie cały tydzień #/ , bez weekendów na szczęście :) .

No i mam w planach powrót szybki do pracy, którą wykonywałam w domu, takiej na zlecenie, bo kasy by sie przydało, ale nie wiem czy dam sobie radę, bo to zwykle jest kilka dni charówki.

Pucia mój nadal smoczkowy i nieodpieluszony , cóż życie, nie miałam na to siły, liczę na żłobek.


darkbulka napisał(a):o i sie znowu powtorze,co do samodzielnosci,to jak trzeba to dacie rade robic wszytko przy maluchach.ja praktycznie od porodu jestem sama,maz tylko w weekendy i jakos dajemy rade :) no i od 1go wrzesnia wracam do pracy!!!ale poki co na 3/4 etatu i zdalnie-z domu......
Lejesz miód na moje serce :)

Odpowiedz
Zupa 2012-04-04 o godz. 12:39
0

Kurczę, Tomaj wczoraj spał w dzień w łóżeczku i zajęło mu to dwie godziny :ia: . Jak zasypia w wózku góra godzina :/ . Tylko żeby zasnął u siebie w łóżku potrzeba wiecej zachodu, ale ile czasu mam dla siebie. Poczekam jeszcze z decyzją :hm:

Odpowiedz
darkbulka 2012-04-04 o godz. 11:34
0

witam nowe mamusie!!!
ja caly czas bede obstawac przy swoim wozku,ze jest super,niezastapiony i wogole cud miod malina ;))) znalazlam polskiego dystrybutora i nowe fajniejsze modele!
http://www.everbaby.pl/
a co do zazdrosci,to minie,napewno!moj leon bawi sie juz z helka,podaje zabawki,a mala za nim szaleje!!czasem ja pacnie,ale to juz rzadkosc,predzej moze jej cos przez przypadek zrobic,ale to tez rzadkosc :) takze dziewczyny glowa do gory,pomyslcie jak dzieciarnia bedzie sie sama bawic ile to frajdy bedzie :)
no i sie znowu powtorze,co do samodzielnosci,to jak trzeba to dacie rade robic wszytko przy maluchach.ja praktycznie od porodu jestem sama,maz tylko w weekendy i jakos dajemy rade :) no i od 1go wrzesnia wracam do pracy!!!ale poki co na 3/4 etatu i zdalnie-z domu.......

Odpowiedz
Pucia 2012-04-04 o godz. 03:05
0

czy i ja mogę się tu do Was zapisać? U nas różnica wieku będzie ( bo jeszcze ten czas nie nadszedł, ale zbliża się krooookami wielkimi) jakiś rok i 9 miesięcy.

Powiem tak - wózek nie będzie problemem, Jacek śpi w łóżeczku w ciągu dnia, w wózku już bardzo dawno nie. Poza tym tak jest lepiej, śpi dłużej i wygodniej, więc o wózek za bardzo się nie martwię.
Na czas porodu pewnie przyjedzie pomóc teściowa, ale na co dzień mam ogromną pomoc - nianię, która opiekuje się Jackiem. Na razie mały pokazuje brzuch, całuje "dzidzię" i mam nadzieję, że to mu zostanie. Dzieci małe na spacerach ogląda z zainteresowaniem, ale zobaczymy, co przyniesie życie. Jestem dobrej myśli...
Z samodzielności - powoli przestawiamy go na dorosłe łóżeczko i spanie w osobnym pokoju. Może uda się teraz (bo jutro wyjeżdżamy) odsmoczyć, ale nie jestem radykalnie nastawiona. Nocnik na razie odpuszczam, bo to zbyt dużo zachodu (Mad, przekonałaś mnie, że warto poczekać i że nie dam rady już fizycznie). Na razie synek ma różne fazy, raz jest kochany, raz zakapior, taki lajf. Jedno mam w głowie - spokój, tylko to może mnie uratować.

Ol, trochę mnie przestraszyłaś Oo|

Odpowiedz
Gość 2012-04-03 o godz. 02:41
0

Witam i ja w tym wątku - różnica między dziećmi u mnie to półtorej roku i jeden dzień.

Odpowiedz
Ol 2012-04-03 o godz. 02:36
0

Witajcie! Wreszcie udało mi się usiąść i coś tu napisać. Od prawie dwóch miesięcy moje drugie Dziecię też jest po tej stronie brzucha. Różnica między Synkiem a Córeczką jest 1 rok i 11,5 miesiąca. Antoś jest bardzo zazdrosny. Czasem jest kochany dla Ani, ale potrafi też Ją uderzyć i to mocno.
Im bliżej porodu, tym bardziej bałam się, jak sobie poradzę. Teraz chwilami wydaje mi się, że sobie nie radzę, szczególnie, gdy wrzeszczą oboje. W ciąży starałam się nie nosić Antosia, a od siódmego miesiąca to już prawie w ogóle, bo miałam skurcze, groził nam przedwczesny poród i lekarka kazała przestać dźwigać. Teściowa mi pomagała, jak mogła, no i Mąż, gdy był w domu. Jak byłam sama, bywało ciężko. Szczególnie męczyło mnie dość częste jeżdżenie z Synkiem na rehabilitację. Przewijałam Antosia na podłodze. Do dziś nie zdążyłam Go odpieluszyć :/ . Przez pierwsze trzy tygodnie baaaardzo pomagał mi Mąż (wziął urlop) i Teściowa. Byłam przerażona wychodzeniem z dwójką na spacery. Teraz radzę sobie coraz lepiej. Antoś na nogach, Ania w wózku. Przymierzamy się do kupienia dostawki. Tylko wkurza mnie strasznie takie długie wychodzenie z dziećmi (nie wiem, co to będzie w zimie #/ ). Antoś na spacerach zazwyczaj jest posłuszny (gorzej z tym posłuszeństwem w domu). Do sklepu na razie prawie z Nimi nie chodzę. Córcię kąpie Mąż. Ja w tym czasie gotuję Synkowi kaszkę albo jem z Nim kolację. Potem karmię Małą, a Mąż kąpie Synka. Później razem modlimy się, buziak na dobranoc i Antoś zasypia i Mała też (około 20:35 - 21:00). Antoś sam potrafi jeść łyżeczką, choć nie zawsze chce :/ . Sam zdejmuje pidżamkę, skarpety, spodnie na gumkę, kurteczkę, polar, czasem bluzkę.
Kupiliśmy z Mężem chusty wiązane. Ja noszę Anię najczęściej w domu. Bardzo bolały mnie od noszenia: nadgarstek, kręgosłup i kolano. Mąż nosi Antosia w chuście czasami na dworze, na dłuższych odcinkach, gdy Antoś się zmęczy. Męża ręce bardzo bolały od noszenia Synka.

zulam napisał(a):Gotuję z mrożonek, dania zajmujące dłużej niz pół godziny odpadają chyba że w weekend. Piorę wszystko razem, w jednym proszku, małemu prasuję tylko body ale i tak chyba juz przestanę.
Staram sie mieć dobry nastrój, bo jak się nie zmotywuję pozytywnie to można się lekko załamać
No i nienawidzę jak maluchy płaczą oboje na raz-nie wiem do którego lecieć, a jedną ręką ciężko pocieszać. Ja prawie tak samo, z tą różnicą, że nie prasuję. Pocieszyłam się, że nie jestem wyrodną matką i że doba musiałaby mieć 48 h, żebym zrobiła wszystko w domu.

darkbulka wózek :ok: .

Odpowiedz
Gość 2012-04-03 o godz. 01:05
0

sylvia napisał(a):naturella napisał(a):A właścicielka wózka ;) co na to? :DD
Pewnie się cieszyła, że ma na moment dzieciarnię z głowy :D
mąż sprawdzał jak to jest mieć jedno dziecko a ja widziałam jak małż Karka przywyczaja się do dwójki ;) zdecydowanie jemu to lepiej szło :)

a co do wózka faktycznie przy takich wywijasach podobnych czyli bieg z ostrymi zakretami ^^D koło zaczyna miec drgawki i nie powiem wizja Bąbli na pieszo mnie przerażała

Odpowiedz
Gość 2012-04-02 o godz. 21:50
0

naturella napisał(a):A właścicielka wózka ;) co na to? :DD
Pewnie się cieszyła, że ma na moment dzieciarnię z głowy :D

Odpowiedz
Gość 2012-04-02 o godz. 21:01
0

A właścicielka wózka ;) co na to? :DD

Odpowiedz
Gość 2012-04-02 o godz. 19:53
0

sylvia napisał(a):Carrie-zupełnie nie wiem, co tam by można było uszkodzić...:)
Też nie wiedziałam, dopóki nie zobaczyłam, jak mój mąż nim wywija ;) Rajd terenowy sobie zrobił Obawiam się, że żaden wózek by tego nie przetrzymał (nawet mój odporny driver ;)).

Odpowiedz
Gość 2012-04-02 o godz. 19:51
0

Carrie napisał(a):
Ale ogólnie wózek miodzio :lizak: I rzeczywiście lekki i bardzo łatwy w prowadzeniu :)
Potwierdzam :)
Używałam na róznych terenach, nawet na plaży i wszędzie dawał radę.

Carrie-zupełnie nie wiem, co tam by można było uszkodzić...:)

Odpowiedz
Gość 2012-04-02 o godz. 19:28
0

Da radę, ale nie będzie to jakoś mocno komfortowe. Żeby było komfortowe, polecam Powertwin Jane.
Tylko jak bardzo wyboisto to trzeba na to przednie skrętne koło zwrócić uwagę, co by go nie uszkodzić. Miałam okazję obserwować mojego męża jak wywijał trochę zbyt mocno tym wózkiem, obciążonym dwoma półtorarocznymi Bąblami ;) Nie powiem, miałam nieco obawy, czy go nie uszkodzi.

Ale ogólnie wózek miodzio :lizak: I rzeczywiście lekki i bardzo łatwy w prowadzeniu :)

Odpowiedz
Zupa 2012-04-02 o godz. 19:20
0

naturella dziekuję :)

chodzą mi po głowie kessy, ale bardzo trudno używane kupić
http://www.angre.com.pl/angre_produkty_wozki_dla_blizniat.html




Odpowiedz
Gość 2012-04-02 o godz. 19:14
0

Da radę, ale nie będzie to jakoś mocno komfortowe. Żeby było komfortowe, polecam Powertwin Jane. Graco ze względu na jednak niewielkie kółka, obrotowe i dość dużą wagę samego wózka i wsadu, będzie ciężki w prowadzeniu. Jane ma pompowane, łożyskowane koła i jest takim wózkiem typowo terenowym...

Odpowiedz
Zupa 2012-04-02 o godz. 01:33
0

Witam :) .
Wraz z początkiem października dołączę do grupy podwójnych mam. Tomek lubi jeździć w wózku, chętnie w nim zasypia i myślę, że nie zmieni się to do października. Ze względu na miejsce zamieszkania spacerujemy po polno-leśnych drogach i w związku z tym mam pytanie do mam użytkujacych wózek Graco. Da radę na takie tereny?

Odpowiedz
darkbulka 2012-03-07 o godz. 23:01
0

mutsy tez fajny bo maly,moje poporstu bardziej egzotyczny ;)

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-03-07 o godz. 22:27
0

Tak czy siak masz chyba wygodniejszy wózek dla dwójki.

Odpowiedz
darkbulka 2012-03-07 o godz. 22:22
0

no mi w sklepie nic nie powiedziano na ten temat,a bylam u fachowca podobno...

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-03-07 o godz. 22:20
0

darkbulka napisał(a):ja tez myslalam o mutsy,ale z racji tego ze nie mozna od poczatku go uzywac zrezygnowalam....
Podobno jest do niego jakaś wkładka dzięki której można używać dla najmłodszych, no ale mi i tak potrzebny będzie dopiero na zimę, a wtedy to Julian już będzie miał pół roku :)

Odpowiedz
darkbulka 2012-03-07 o godz. 21:59
0

nie,nie przeszkadza mi to siedzisko z tylu-kwestia przyzwyczajenia...

a wieksze rozmiary to polecam H&M suuuuuuuperowe ciuchy tam maja,ja moje dzieciaki tylko tam ubieram!!jestem uzalezniona od ich rzeczy :)))))))))))))


aaa no i fajosko wyglada franek pod wozkiem! :)
ja tez myslalam o mutsy,ale z racji tego ze nie mozna od poczatku go uzywac zrezygnowalam....

Odpowiedz
Gość 2012-03-07 o godz. 20:32
0

Fajny komplecik, rzeczywiscie bardziej pasuje do gajerka.
A z dużymi rozmiarami nie poradzę, nie mam pojęcia.

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-03-07 o godz. 20:26
0

Chrzest pewnie we wrześniu, ale ja już się na coś takiego zdecydowałam, bardziej będzie do Frankowego garniturku pasowało, o ile Franka garniturek będzie już na niego dobry ;)
Kupiłam ostatnią sztukę na 98, ale nie wiem czy nie będę innego szukała :( Gdzie można dla takiego starszego chłopca coś dostać, wiecie może?

To dla Julka
http://www.abrakadabra.sklep.pl/?p0=1&p1=8&p2=12&o=1768

Odpowiedz
Gość 2012-03-07 o godz. 20:14
0

matylda_zakochana napisał(a):julitta, świetne to ubranko :lizak:
W Polsce niestety takich nie ma :( Nie wiem w co ja mojego skarbka ubiorę, pewnie w abrakadabra będę musiała coś zamówić, ale tam mają ceny dość wysokie. Przynajmniej dla Franka znalazłam w Next fajny i niezbyt drogi garniturek :)


Matylda, a kiedy chrzest?
Jakbyś się zdecydowała na Abrakadabrę mam do odsprzedani 4 częściowy komplecik rozmiar 62, ale większy-myślę, że 68 - taki do 6 kilo.
Tu coś widać
http://www.fotosik.pl
Tanio :)
Acha-jest jeszcze nieużywany sweterek :)

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-03-07 o godz. 18:30
0

julitta napisał(a):I taki wiekszy i powazniejszy mi sie wydaje jak na swoj wiek.
To tylko pozory ;)

Siedzi w koszu, a na tym podeście z przodu to może się nawet samochodzikami bawić :) Frajdę ma tam siedząc.
Przynajmniej na spacerkach jest grzeczny i się pilnuje rodziców :)

Odpowiedz
Gość 2012-03-07 o godz. 18:10
0

Marylda_zakochana fajny ten two Franek. I jak grzecznie maszeruje przy wozku. A na tej pierwszej fotce to on w koszyku siedzi czy jest na podescie. Bo ciezko zgadnac :D
I taki wiekszy i powazniejszy mi sie wydaje jak na swoj wiek.

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-03-07 o godz. 16:01
0

Fajnie wygląda wózek :) A nie przeszkadza Ci tylne siedzenie w pchaniu wózka?
My jednak po wakacjach kupimy podwójne siedzisko do Mutsy :) Dopiero na zimę, bo teraz maleństwo i tak wolę w chuście nosić ;)


Aktualnie nasze spacery wyglądają tak :)



Odpowiedz
darkbulka 2012-03-06 o godz. 23:52
0

witam!
tak wlasnie wyglada wozio po "przebudwie"
http://imageshack.us
http://g.imageshack.us/g.php?h=89&i=p1040486nb3.jpg

pozdrawiamy!!

Odpowiedz
Gość 2012-02-28 o godz. 21:11
0

Kurcze :awantura: No nie ma ich. A rano jeszcze byly...


Matylda_zakochana tak mysle caly czas o twoim wozku podwojnym. Bo widzialam wczoraj kobiete na miescie z dwoma Maclarenami i to byly osobne wozki polaczone takimi lacznikami. Byly obok siebie.
Wiem ze ty ze wzgledu na Tesco wolisz tandem ale na ta chwilke moze mozna zdemontowac te mocowania.... No nie wiem, tak wymyslilam...

Odpowiedz
matylda_zakochana 2012-02-28 o godz. 19:45
0

julitta, świetne to ubranko :lizak:
W Polsce niestety takich nie ma :( Nie wiem w co ja mojego skarbka ubiorę, pewnie w abrakadabra będę musiała coś zamówić, ale tam mają ceny dość wysokie. Przynajmniej dla Franka znalazłam w Next fajny i niezbyt drogi garniturek :)


julitta, a gdzie zgubiły się zdjęcia Twoich chłopaków?

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie