Quantcast
  • Gość odsłony: 6074

    Jakie są wady i zalety mieszkania w mieście?

    Mamy własne mieszkanie. Skromne 2 pokoiki, 42m2. Jest ciasno. Za jakiś czas trzeba bedzie pomyśleć o czymś większym.Mieszkanie nowe około 80m2 (3-4 pokoje) w przyzwoitej lokalizacji (np. Mokotów, Ochota, Żoliborz, itp) to wydatek rzędu 400 000zł. Za te pieniądze można spokojnie kupić działkę i wybudować dom pod Warszawą. Moze nie pod samą Warszawą, ale tak 20-30km od Warszawy.I tak się zastanawiam .... Z jednej strony komfort mieszkania w domku nie ma porównania z mieszkaniem w bloku .... Ale z drugiej strony Warszawa to przypadek szczególny... Korki przy wjeździe i wyjeździe z miasta .. Min. godzina w jedną stronę samochodem .... Jak dwie osoby pracują, to bez dwóch samochodów jak bez ręki ... Że nie wspomnę o kosztach paliwa ..... Do tego dzieci ... Zawieź do szkoły, pzrywieź ze szkoły, zawieź na zajęcia dodatkowe, przywieź z zajęć dodatkowych, zawieź do kina z koleżankami, przywieź z kina ... O wyjściu ze znajomymi do knajpki można zapomnieć, chyba że któreś nie pije i ma kto wracać samochodem .... Znajomi z miasta jak Cię odwiedzą raz na rok to i tak jest nieźle ... itd, itp ....A moze nie jest tak źle? Może ja tylko demonizuje?Jakie macie doświadczenia z mieszkania pod Warszawą????????????

    Odpowiedzi (43)
    Ostatnia odpowiedź: 2010-03-16, 16:24:46
    Kategoria: Dom i Wnętrza
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2010-03-16 o godz. 16:24
0

Kominka tam nie będzie, bo to blok... A cegłę chcę machnąć w salonie na całej ścianie od okien do przedpokoju i i jeszcze ją zawinąć w stronę drzwi wejściowych .... To ma być tło dla całej części dziennej, czyli salonu, jadalni i kuchni :)

Odpowiedz
Gość 2010-03-16 o godz. 14:03
0

Dosia, to masz czy nie masz? :)

Odpowiedz
Gość 2010-03-16 o godz. 13:31
0

Gratulacje Aga, fajna lokalizacja.
Dobre okna i nie powinno byc tak zle z halasem.
Ogladalismy z mezem tam dwupoziomowe mieszkania, ale sie nie zdecydowalismy.

Sciana z cegly fajna co do czystosci to zalezy czy bedzie kominek, czy otwarty salon itd. Tak mi sie wydaje, bo sama nie mam takowe ;)

Odpowiedz
Gość 2010-03-16 o godz. 11:12
0

Dziewczyny - czy któraś z Was ma w mieszkaniu cegłe na ścianie? Chodzi mi o coś takiego:

Zastanawiam sie jak jest z utrzymaniem czystości takiego wynalazku????

Odpowiedz
Gość 2010-03-13 o godz. 08:51
0

W naszym przypadku zdecydowała głównie cena lol Była w okolicach 3200zł/m2 co przy dzisiejszych cenach mieszkań jest az podejrzane lol
Ale na szczęście mieliśmy okazję oglądnąć etap 1, sprawdzić kwity ... Okazało się wszystko w porządku :D A i jakość zaskoczyła nas pozytywnie :D Chyba, że ten pierwszy etap to wersja demo lol lol lol

Odpowiedz
Reklama
Gość 2010-03-13 o godz. 08:38
0

Ale fajnie, ze odgrzebalas swoj stary watek ;)
My tez stoimy wlasnie przed takim dylematem i jestem bardzo ciekawa jak to sie skonczy ;)

Odpowiedz
Gość 2010-03-13 o godz. 07:16
0

Dziękuje :D Tylko ten hałas za oknem mnie niestety przeraża .... :( Ale klima już zaplanowana :D

Odpowiedz
Gość 2010-03-13 o godz. 07:04
0

To witamy w Pruszkowie! :D I w samym "centrum" tylko pozazdrościć. :D :D :D

Odpowiedz
Gość 2010-03-13 o godz. 06:23
0

Pobawiłam sie dziś archeologa i postanowiłam odgrzebac swój watek lol
Jak się skończyły moje dylematy? Nie uwierzycie lol
MIESZKANIEM POD WARSZAWĄ !!!! lol lol lol lol lol lol lol lol
Na szczęście niedaleko bo w Pruszkowie :D
W kwietniu odbieramy piękne 4 - pokojowe mieszkanko :D
Już się nie mogę doczekać!
A wyglądo ono tak:
http://www.fotosik.pl

Odpowiedz
Gość 2009-08-13 o godz. 18:59
0

Ariakan napisał(a):kurczak napisał(a):
raczej sie telepotruje ;) W jabłonnej jest tylko jedna droga dojazdowa do Wawy.
Ja sama jeżdzę bardzo energicznie i dlatego nie wierzę w takie cuda na trasie Legionowo-Puławska w tygodniu w godzinach szczytu 8)
hehehe nie teleportuję się, nie przejeżdżam na czerwonym, (ale często na żółtym :) ), nie zajeżdżam nikomu drogi ale zmieniam pasy, wciskam się w każdą wolną dziurkę i znam skróty, bo wbrew temu co mówi kurczak do Legionowa jest więcej nie jedna droga przez Jabłonną :)
Oczywiście ze z legionowa jest przynajmniej 2 inne drogi dojazdowe do Wawy np. strużańską i dalej przez jakieś kąty węgierskie i inne cuda niewidy. Ale nie przewidzisz czy inni tez nie wpadli na ten sam pomysł i nie korkują tamtej drogi. Nie mówiąc już o dodatkowych kilkometrach do nadrobienia (koszty!!)

Natomiast nie przeczytałeś dokładnie mojej wypowiedzi - ja napisałam, ze w jabłonnej jest tylko jedna droga dojazdowa do Wawy - jak sie stanie to brak juz jest mozliwości objazdu (no chyba ze jezdzisz przez las a i tak wyjezdzasz na górce probujac wbic sie do ruchu).

W kazdym razie gratuluję dobrego samopoczucia i zadowolenia - jestes jedyną znana mi młoda osobą, która nie psioczy na codzienne dojazdy z L. i nie marzy o rzucenia w diabły albo pracy albo domu ;)

Dodam ,ze ja do tej pory dziekuję rodzicom za wątpliwą dla mnie, jako ucznia i studentki, przyjemność ucieczki pod warszawę

Odpowiedz
Reklama
Gość 2009-08-13 o godz. 18:42
0

Ariakan napisał(a):nie przejeżdżam na czerwonym, (ale często na żółtym :) ), nie zajeżdżam nikomu drogi ale zmieniam pasy, wciskam się w każdą wolną dziurkę i znam skróty
Rozumiem. Slowem - dzięki Tobie Ci jadący za Tobą jadą dlużej, niż gdybyś nie wciskal się, gdzie się da (i zalożę się, że tworzysz sytuacje kolizyjne - pewnie często na Ciebie trąbią). OK, tak można jeździć. Ale raczej niemożliwe jest, aby wszyscy na tej samej trasie w ten sposób jechali, prawda? Więc średnio przeciętny kierowca jedzie dlużej niż to, co Ty sugerujesz.

P.S. We Wroclawiu w ramach poprawiania plynności ruchu i likwidacji korków policja pilnuje, aby auta nie wjeżdżaly na skrzyżowania na żóltym. O dziwo, bardzo poprawia to plynność jazdy i rzeczywiście pomaga w zmniejszaniu korków. Paradoks? ;)

Odpowiedz
Gość 2009-08-13 o godz. 09:02
0

Ariakan napisał(a):bo wbrew temu co mówi kurczak do Legionowa jest więcej nie jedna droga przez Jabłonną :)
zdradź mi Ariakan tę drugą drogę, nie przez Jabłonnę?
Dodam, że interesuje mnie taka na lewą stronę Warszawy, nie do Marek i Rembertowa :)

Odpowiedz
Ariakan 2009-08-13 o godz. 05:53
0

kurczak napisał(a):Madeleine napisał(a):Ariakan napisał(a):eee tam :) przy odrobinie sprytu i obycia na drodze tą samą trasę co niektórzy pokonują w 70 min. można przejechać w 30 min :)
Niech zgadnę 8) Zmieniasz pasy, wciskasz się w każdą wolną dziurę, zajeżdżając innym drogę i przejeżdżasz na czerwonym? Czy przejeżdżasz nikomu nie znanymi skrótami (ludziom przez podwórka)? A może się teleportujesz? ;)
raczej sie telepotruje ;) W jabłonnej jest tylko jedna droga dojazdowa do Wawy.
Ja sama jeżdzę bardzo energicznie i dlatego nie wierzę w takie cuda na trasie Legionowo-Puławska w tygodniu w godzinach szczytu 8)
hehehe nie teleportuję się, nie przejeżdżam na czerwonym, (ale często na żółtym :) ), nie zajeżdżam nikomu drogi ale zmieniam pasy, wciskam się w każdą wolną dziurkę i znam skróty, bo wbrew temu co mówi kurczak do Legionowa jest więcej nie jedna droga przez Jabłonną :)

a jeśli chodzi o sam domek, jest to mini osiedle 6 bliźniaków, wokół sympatyczni sąsiedzi a więc o włam raczej się nie martwię, ogródka raptem 300 m, więcej mi nie trzeba a koszenie trawy zajmuje 15 min :)

Oczywiście że wolałbym mieszkać 10 km. od centrum a nie 25 km. ale mając za te stosunkowo niewielkie pieniądze takie warunki to przecierpię ten 20 min. dłuższy dojazd :)

P.S. w kinie bywam przynajmniej raz w tygodniu :)
P.S.2 pod sam garaż mam drogę asfaltową :)

Odpowiedz
filifonka 2009-08-12 o godz. 19:04
0

no to może jeszcze ja dodam coś od siebie:
20 lat mieszkałam w bloku czyt. blokowisku pt. Chomiczówka
potem 5 lat z rodzicami w bloczku TBS-owym, ogrodzonym, podziemny parking, ochrona, mieszkanie 78 m2 i taras 20...no i jeszcze przy tym mieliśmy działkę za miastem, w związku z tym prace ogrodowe, sadzenie,pielenie, pielęgnacja roślin nie jest mi obca a kiedys nawet to lubiłam
od 5 lat mieszkam "przy Mężu" który wychował się w siedemdziesięcioletnim, domku na lini otwockiej ( dom z jednym piętrem, na piętrze teściowa, działka 1000 m2 przy ruchliwej ulicy bez kanalizacji i wody, dom wybudowany jeszcze przez pradziadka mojego Miłego...)mieszkamy na parterze, mamy do dyspozycji 70 m2 i ogród.
Jak zaczynałam nasze wspólne życie myślałam" Bosko!!!!!"
Dom od 3 lat przepisany jest na nas i o to bilans:
nowy dach, nowa elewacje,wymiana 70 letnich drewnianych okien i drzwi,kostka, alarm i monitoring , plan przyłącza wody i kanalizacji, szambo - w ciągu trzech lat ok. 70 tys.zł. Ogród, który pierwotnie był moim oczkiem w głowie - uwielbiałam się grzebać w ziemi!!! - teraz powoli zarasta chwastami bo nie mam czasu, w weekendy zamiast pielęgnować ukochane grządki odsypiam tygodniowe niedospanie ( by być w pracy w centrum na 7:45 muszę wychodzić ok 6:30 z domu, wracam czasem ok. 18:00), o odśnieżaniu nie wspomnę - nawet mężowi się nie chce i warczy jak tylko śnieg zobaczy przez okno. Droga dojazdowa nieasfaltowa i odśnieżana sporadycznie więc i samochód czasem trzeba wypchnąć z pomocą sąsiada - dobrze,że czasem sąsiad jest i chce pomóc...
w zeszłym roku w pamiętną sierpniową burzę połamały się za płotem drzewa, zerwały nasze przyłącze wysokiego napięcia i linię telefoniczną.....koszt napraw lini na prywatnej posesji i usuwania uszkodzeń dachu oraz ogrodzenia kosztował nas 2000 zł- tak po prostu niespodziewany wydatek piątkowego popołudnia...
Goście i znajomi owszem uwielbiają do nas wpadać z Warszawy, bo świeże powietrze i taras i grill i do lasu rzut kamieniem a ja już nie pamiętam kiedy byłam w kinie czy teatrze ...nie wspomnę o tym,że mimo alarmu i monitoringu czuję się stróżem własnego domu, bo las za płotem i zawsze może się coś zdarzyć....
i generalnie marzę o takich 70-80 m2 z dużym tarasem i garażem podziemnym gdzieś blisko autobusu, tramwaju, centrum handlowego, metra, jakiegoś ośrodka zdrowia...właśnie - firma zapewnia mi opiekę w Damianie....a mi się tam nawet nie opłaca umawiać na wizytę, bo dojazd do nich to z domu ok. 1 godziny....
szkoda tylko,że Mąż nie wyobraża sobie jak można mieszkać gdzieś indziej.... cóż, moze ja się wraz z wiekiem przyzwyczaję...
póki co chętnie bym się zamieniła....
nie stać mnie na mieszkanie w domku i póki co chciałabym wydawać pieniądze w inny sposób....po co ogród, który nie cieszy bo po prostu czasu nie starcza by go odwiedzać...może jak będę na emeryturze to domek byłby moim marzeniem- cisza, spokój, zieleń, ptaki....ale dziś, kiedy spędzam w moim domu 3-4 świadome godziny dziennie w tygodniu , z roboty lecę do domu stojąc i przeklinając korki (pracuję na Woli) albo pokonując piechotą drogę do pociągu a weekendy spędzam na sprzątaniu ( niestety, na panią do sprzątania mnie już nie stać) po prostu marzę o powrocie do Warszawy...nawet na Chomiczówkę...
sorry..

Odpowiedz
Gość 2009-08-12 o godz. 16:43
0

Madeleine napisał(a):Ariakan napisał(a):eee tam :) przy odrobinie sprytu i obycia na drodze tą samą trasę co niektórzy pokonują w 70 min. można przejechać w 30 min :)
Niech zgadnę 8) Zmieniasz pasy, wciskasz się w każdą wolną dziurę, zajeżdżając innym drogę i przejeżdżasz na czerwonym? Czy przejeżdżasz nikomu nie znanymi skrótami (ludziom przez podwórka)? A może się teleportujesz? ;)
raczej sie telepotruje ;) W jabłonnej jest tylko jedna droga dojazdowa do Wawy.
Ja sama jeżdzę bardzo energicznie i dlatego nie wierzę w takie cuda na trasie Legionowo-Puławska w tygodniu w godzinach szczytu 8)

Odpowiedz
Gość 2009-08-12 o godz. 16:32
0

Ariakan napisał(a):eee tam :) przy odrobinie sprytu i obycia na drodze tą samą trasę co niektórzy pokonują w 70 min. można przejechać w 30 min :)
Niech zgadnę 8) Zmieniasz pasy, wciskasz się w każdą wolną dziurę, zajeżdżając innym drogę i przejeżdżasz na czerwonym? Czy przejeżdżasz nikomu nie znanymi skrótami (ludziom przez podwórka)? A może się teleportujesz? ;)

Odpowiedz
licia 2009-08-12 o godz. 07:44
0

Rzeczywiście mam duży komfort jazdy - bo jeżdzę TYLKO na Mokotów i nei muszę przebijać się do centrum, mam doskonały dojazd do Wału, a w dodatku... jeżdzę do pracy na 9.30, więc omijam największe korki przed 9.

Odpowiedz
Ariakan 2009-08-12 o godz. 06:40
0

kurczak napisał(a):licia napisał(a):kupiłam dom w Międzylesiu - do pracy na Mokotowie dojeżdzam 20-30 min.
Ja jestem dośc sceptycznie nastawiona do takich informacji o szybkości poruszania się z obrzezy Warszawy.
Akurat znam te okolice i drogę dojazdową i wydaje mi się ze jednak tą trase mozna pokonać w 20-30 min na Mokotów ale tylko nocą...
eee tam :) przy odrobinie sprytu i obycia na drodze tą samą trasę co niektórzy pokonują w 70 min. można przejechać w 30 min :)
Tak naprawdę to problem nie są drogi dojazdowe do Wa-wy a zakorkowana Warszawa, to przebijając się przez centrum i okolice tracę większość czasu.

Odpowiedz
Nezi 2009-08-12 o godz. 06:08
0

Cynia napisał(a):Ja jestem dośc sceptycznie nastawiona do takich informacji o szybkości poruszania się z obrzezy Warszawy.
Akurat znam te okolice i drogę dojazdową i wydaje mi się ze jednak tą trase mozna pokonać w 20-30 min na Mokotów ale tylko nocą.
Bo nie wiecznie zakorkowaną Płowiecką/Ostrobramską ( w przebudowie) czy Wałem Międzeszyńskim.

Ja poprostu nie wierzę w warszawską komunikację - przetestowałam niemalze wszystkie opcje lewobrzeżnej Warszawy pod kontem domku
Tak się składa, że pokonuję tą trasę (Płowiecka/Ostrobramska) codziennie i nie ma korków pomimo przebudowy trasy. Dojazd na Mokotów to "pikuś", przejazd mostem siekerkowskim faktycznie może zająć 20 min. Trochę gorzej jest z dojazdem do centrum (ale nie jest tragicznie). Gorzej jest po pracy, wtedy faktycznie robią się korki, ale można to przeżyć. Bardziej koszmarny jest dojazd z Piaseczna do Centrum (wiem, ponieważ przetrenowałam go na sobie), tam są faktyczne korki, które robią sie na wysokości Józefosławia, później to jest jeden wielki korek. Trochę luzuje sie przy Geancie, a korkuje sie znowu przy Wałbrzyskiej...
Hmmmm, to ja tylko powiem, że wszystko zależy zawsze od tego o której wyjeżdżasz z domu do pracy. Ja zaczynam pracę o godzinie 8:00 więc jak wyjeżdżam z domu w Piasecznie o 7:00 to dojazd na Mokotów zajmuje mi góra 20 minut. Natomiast wystarczy wyjechać 7:10 lub 7:20 a czas dojazdu wydłuża się z 20 do nawet 40 minut.

I myślę, że nie ma to znaczenia od której strony do Warszawy się wjeżdża...

Odpowiedz
Gość 2009-08-09 o godz. 17:33
0

Ja jestem dośc sceptycznie nastawiona do takich informacji o szybkości poruszania się z obrzezy Warszawy.
Akurat znam te okolice i drogę dojazdową i wydaje mi się ze jednak tą trase mozna pokonać w 20-30 min na Mokotów ale tylko nocą.
Bo nie wiecznie zakorkowaną Płowiecką/Ostrobramską ( w przebudowie) czy Wałem Międzeszyńskim.

Ja poprostu nie wierzę w warszawską komunikację - przetestowałam niemalze wszystkie opcje lewobrzeżnej Warszawy pod kontem domku
Tak się składa, że pokonuję tą trasę (Płowiecka/Ostrobramska) codziennie i nie ma korków pomimo przebudowy trasy. Dojazd na Mokotów to "pikuś", przejazd mostem siekerkowskim faktycznie może zająć 20 min. Trochę gorzej jest z dojazdem do centrum (ale nie jest tragicznie). Gorzej jest po pracy, wtedy faktycznie robią się korki, ale można to przeżyć. Bardziej koszmarny jest dojazd z Piaseczna do Centrum (wiem, ponieważ przetrenowałam go na sobie), tam są faktyczne korki, które robią sie na wysokości Józefosławia, później to jest jeden wielki korek. Trochę luzuje sie przy Geancie, a korkuje sie znowu przy Wałbrzyskiej...

Odpowiedz
Gość 2009-08-09 o godz. 10:44
0

Oleńka napisał(a):No widzisz kurczak, wszytsko zalezy od podejścia, od 5 lat mieszkam w domku, z przyjemnością do niego wracam, nigdy nie pomyślalam o nim jak o kieracie.

Ja mówiłam o kieracie dojazdów ;)
Na myśl o o spedzaniu 3-4 godzin w samochodzie w korkach dziennie w drodze z doku do pracy i z pracy do domku wciąz robi mi się niedobrze. I ta niechęc wciąz we mnie narasta im dłużej mieszkam tam gdzie teraz mieszkam bo dopiero teraz zdaje sobie sprawę ile z zycia straciłam mieszkając w takim domku i dojezdzając :|

Odpowiedz
Gość 2009-08-09 o godz. 10:39
0

licia napisał(a):kupiłam dom w Międzylesiu - do pracy na Mokotowie dojeżdzam 20-30 min.
Ja jestem dośc sceptycznie nastawiona do takich informacji o szybkości poruszania się z obrzezy Warszawy.
Akurat znam te okolice i drogę dojazdową i wydaje mi się ze jednak tą trase mozna pokonać w 20-30 min na Mokotów ale tylko nocą. ;)
Bo nie wiecznie zakorkowaną Płowiecką/Ostrobramską ( w przebudowie) czy Wałem Międzeszyńskim.

Ja poprostu nie wierzę w warszawską komunikację - przetestowałam niemalze wszystkie opcje lewobrzeżnej Warszawy pod kontem domku ;)

Odpowiedz
licia 2009-08-08 o godz. 08:39
0

No dobrze, ale przecież można mieć dom w Warszawie - np. w Międzylesiu, Pyrach - to nie jest 20-30 km od Warszawy tylko w jej granicach, a ceny nadal podobne do cen dużych mieszkań na Mokotowie, Żoliborzu.
Nie przeprowadziłabym się za Warszawę, bo szkoda mi czasu, dlatego kupiłam dom w Międzylesiu - do pracy na Mokotowie dojeżdzam 20-30 min.
Dwa samochody mieliśmy co prawda nawet wtedy, gdy mialam 5 min do pracy piechotą, ale to kwestia mojej niezależnej natury i wygody;-)

A propos metrażu - apetyt rośnie w miarę jedzenia, mieściłam się na 50 metrach (ledwo - od kiedy pojawiło się dziecko;-)) teraz będę miała z 200 m + domek gościnny i nadal mi jakoś mało.
Ale rzeczywiście dzieci i ich rzeczy zajmują najwięcej miejsca;-) rowery, wózki, zabawki.
Poza tym dom "wymaga" odpowiedniego oprzyrządowania, które zajmuje sporo miejsca - kotłownia, sprzęt ogrodniczy, warsztat - jeśli ma się w domu majsterkowicza;-)

Odpowiedz
Nezi 2009-08-08 o godz. 07:42
0

kurczaku, napisałaś to co i ja myślę na ten temat, więc dodawać nie będę nic ;) lol

Oleńka, ile godzin poświęca ta Pani na sprzątnięcie 200 metrów i co leży w zakresie jej obowiązków (tzn. co robi za te 40 zł). Pytam, bo ja najmniej płaciłam 80 zł za dzień sprzątania i tylko jedna robiłą to na tyle porządnie by zatrudnić ją na stałe (sprząta u nas od 2 lat).

I jeszcze tylko dodam, że nie wiem co miałabym robić na 200 metrach bo dla mnie moje 106 i tak nie jest w pełni wykorzystywane... jest nas dwoje a dziennie w domu spędzamy wieczorem 3 godziny (zanm nie położymy się spać).

Odpowiedz
Gość 2009-08-08 o godz. 07:30
0

No widzisz kurczak, wszytsko zalezy od podejścia, od 5 lat mieszkam w domku, z przyjemnością do niego wracam, nigdy nie pomyślalam o nim jak o kieracie.

Kurczak, no 45 metrów to spokojnie bym w 4 godziny sprztnęla, ale to tez od podejcia zalezy heheh, jesli mówisz poważnie to spytam się naszej Pani w sobote jak będzie czy byłaby zainteresowana, powiedz tylko w jakiej częsci warszawy mieszkasz

Odpowiedz
Gość 2009-08-08 o godz. 05:59
0

Oleńka napisał(a):.

Argument eksploatacji nie przemawia do mnie bo jeżdże samochodem do pracy i nie zwiekszyly sie moje koszty w porownaniu jak mieszkalam np na Zoliborzu. .
Jeszcze jedno. A do mnie ten argument przemawia. - chyba nie czytałyśmy tego samego tekstu ;)
Wystraczy chociąz policzyć koszty dojazdu tak jak zrobiła to gabi.
Jak mieszkałam w domku pod Warszawa to dwoma samochodami pokonywaliśmy trase po 50 i 70 km w obie strony i tak codziennie.
Teraz każde z nas ma 15 i 18. Z tymże ja nie zawsze mam ochote jeżdzić samochodem. Koszty uzytkowania samochodu spadły nam o 70%. Oszczedzamy na tym ok. 600 zł miesięcznie - na samej benzynie.

No i czas, czas, czas - dla mnie to bezcenne.
Co z tego ze mieszkałam w duzym domku pod Wawa, blisko lasu, kiedy wracałam tak padnięta, ze nie miałam czasu i siły by kontemplowac to szczęscie? I tak codziennie w tym kieracie?

Odpowiedz
Gość 2009-08-08 o godz. 05:47
0

Oleńka napisał(a):40 zł za sprzątniecie prawie 200 metrow to chyba nie jest wygorowana cena..
To ja poprosze o namiary :D
Mi każda Pani spiewa 10 zł za godzinę,a ja osobiście jeszcze ani razu nie wyrobiłam się z generalnym tygodniowym sprzątaniem moich 45 m2 w 4 godzinach.
Tym bardziej moja mama, która ma ponad 200 m2 ;)

Odpowiedz
Vilemo 2009-08-07 o godz. 19:59
0

mieszkamy na tarchominie i dojezdzamy do pracy w ok 45 min. jesli mam juz tyle czasu spedzac w korku to chociaz w drodze do domku z ogrodkiem ;)
tez mielismy rozterke czy kupic mieszkanie blisko centrum, czy dzile pod warszawa...
kupilismy dzialke w Izabelinie, i dzis pojechalismy na probe z pracy na dzialke i zajelo nam to 35 minut :D
i bylo tak cicho, spokojie i takie swieze powietrze, ehhh
strasznie jestesmy szczesliwi ze bedziemy miec domek.

Odpowiedz
Gość 2009-08-07 o godz. 13:24
0

Dobra, nie doczytałam że to dom wolno stojący. Nie bede sie na ten temat wypowiadać bo w takim nie mieszkalam. Ale znajoma w pracy w takim mieszka i ma ochrone ktora dojezdza bardzo szybko w chwili wlaczenia alarmu. Czuja sie bezpiecznie. Nie zarabiają kokosów wiec i ochrona nie jest wielkim wydatkiem.

Gabi - nikt drogi własnymi rękami nie robi bo od tego jest siła robocza, i ja tak samo musialam sie dokladac do drogi na naszym osiedlu i niestety od paru lat nie zostala skonczona bo nie wszystkich bylo na to stac. jakbym mieszkala w domu wolno stojacym pewnie juz dawno bym ja skoczyla.

Nie wiem jak to jest na rynku nieruchomości, poniewąz domek stawiany był od podstaw a nie kupiony gotowy.

Argument eksploatacji nie przemawia do mnie bo jeżdże samochodem do pracy i nie zwiekszyly sie moje koszty w porownaniu jak mieszkalam np na Zoliborzu. A generalnie śmieszylo mnie to że napisalas ze po tygodniu pracy czlowiek zajmuje sie naprawianiem samochodu. Moj samochod oprocz przegladow - ale to raczxej kazdy samochod musi przechodzic , nie ma zadnych napraw w zwiazku z mieszkaniem w domku na obrzezach Warszawy..

Hm.. nie rozumiem Twojego toku rozumowania jesli chodzi o Pania do sprzatania.. Wlasnie bede miala mieszkanie 70 metrow i nie bede brala Pani do sprzatania z prostej przyczyny.. Tyle to ja jestem w stanie posprzątac nawet sama. Niestety jak pare razy posprzatalysmy z mama calosc to nie dosc ze prawie caly dzien stracony to i zdrowiea szkoda. Oplaca sie wziąć Pania do sprzatania. 40 zł za sprzątniecie prawie 200 metrow to chyba nie jest wygorowana cena.

Ja tylko pisze o swoich odczuciach, i mam nadzieje ze zycie tak mi sie ulozy ze bardzo szybko przeniose sie jednak do domu.

Odpowiedz
Gość 2009-08-07 o godz. 10:51
0

Oleńko ..... dom na zamkniętym osiedlu w Warszawie a dom na wsi pod Warszawą to sa dwie zupełnie różne bajki ....
A niestety finansowo dom na zamkniętym osiedlu w Warszawie nie jest żadną alternatywą dla 3-4 pokojowego mieszkania ... Z prostej przyczyny: taki dom jest 2 razy droższy ....

Odpowiedz
Gość 2009-08-07 o godz. 09:28
0

Oleńko Co innego osiedle domków w Warszawie w zwartej zabuwie, dojazdy drogą utwardzoną chodniczki, ochrona, wspólnota mieszkaiowa, zarządzaaca czyli tak jak w bloku interesuje cie odgarniecie kawałka chodnika do bramy i masz kawałek swojej trawki pod oknem.
Interesowałam się takim domkiem na jednym z takich osiedli na Tarchominie. Cena. w 2003 roku a wiec gdy był dołek na rynku nieruchomosci od developera 500tys za ok 130m szeregowca i ze 200-250m dzaiłki (dodam że bez pomieszczen gospodarczych oprócz garażu)!!!! Teraz pewnie 600-700tys z drugiej ręki.
Czy to jest alterantywa dla mieszkania za 300-400tys? Alternatywą dla takiego mieszkania jest zazwyczaj działka i dom w znacznie gorszej lokalizacji ze znacznie gorszą infrastrukturą dojazdem budowany na włąsną rękę czesto z włąsnym wkładem pracy. W Warszawie 1m nieuzbrojonej działki w kompletnym polu z dojazdem polna drogą na Białołęce czy Wawrze (najtansze dzielnice) to ok 200zł min powierznia na która można dotać pozwolenie na budowę to 600m.
Ciekawe kto zostawi taki dom w polu na dłuzej bez opieki? Mam w rodzinie taki przypadek. Na urlop jeżdzi żona z dziećmi mąz pilnuje i pracuje przy domu. Drugi przypadek. Dziadkowie w b. dobrej formie są caly czas w domu pracują na działce sprzatają sadzą kwiatki podlewają naprawiają ew pilnują fachowców wezwanych do naprawy pilnują domu w czasiew wyjazdów urlopowych dzieci. Trzeci przypadek po 8 latach wykańczajacych dojazdów 50km w obie strony 2 samochodami dom zostal sprzedany kupiono mieszkanie 3 pokojowe w Warszawie.

Nie wiem dlaczego śmieszy cie argument o eksploatacji samochodów. Mnie wcale nie smieszy róznica mieszy 500zł kosztów samochodu (a benzyna wciaz drozeje) a 66 kosztów biletu miesiecznego i tak razy 12 miesiecy.

Aha, a co do sprzątania.. no cóz , jesli kogos stac na dom to i na Panią do sprzątania.
Wg tego rozumowania każdy majacy w Warszawie mieszkanie choćby i 2-pokojowe jest na polskie warunki takim bogaczem ze powinno być go stać i na pania do sprzatania.

Takie sa moje odczucia w tej sprawie i w moim przypadku. Oczywiscie jak ktos ma już działkę albo 3 dorastajacych dzieci i kazde potrzebuje swego pokoju ponadto ma spłącony kredyt i wystarczy mu praca od 8-16 to jego sytuacja zyciowa jest zupełnie inna i dla niego dom jest pewnie lepszym rozwiazniem.

Odpowiedz
Gość 2009-08-07 o godz. 06:59
0

Mieszkam (jeszcze) w domku na Bialołęce. Hm.. nie widzę minusów, nikt nie każe kupować domku z wielką dzialką, a juz argument z ekspolatacja samochodów jest dla mnie śmieszny i o spedzaniu urlopów na działce itp. Owszem, odsnieżanie w zimie to pewien wysiłek ale nie jakiś który by był minusem do posiadania domku. Nic nie przebije lisów i bazantów przed oknem nad ranem, czy tez pieknie śpiewających ptaków. Z Białołęki na Towarowa (Warszawa) dojeżdżam 30 - 45 minut. Gdybym miała wiecej pieniedzy napewno nie wyprowadzala bym sie do mieszkania tylko do domku i to jest moj cel na przyszłość i napewno nie na emeryture:-)) Rzeczy techniczne jak opróżnienie szamba, itp o których pisze gabbi mnie nie dotyczą, ponieważ to jest osiedle domków i nie do włąscicieli to nalezy. Więc wszytsko zalezy od tego jaki domek sobie wybierzesz i z jakimi warunkami.

Aha, a co do sprzątania.. no cóz , jesli kogos stac na dom to i na Panią do sprzątania.

Odpowiedz
Gość 2009-08-06 o godz. 15:22
0

Ariakan napisał(a):
Dojazd z Legionowa zajmuje nam 55 - 60 min. tylko że po drodze odwoże Żonkę zupełnie nie po drodze, gdy jade sam jest to 40 min. na Puławską.
Hmmm... Mi 60 min zajmował dojazd samochodem z Legionowa do Centrum, ale gdy wyjezdzałam o 6 rano. O 6.15 nie było szansy na dojazd na czas.

Teraz wychodze z domu o 6.50.

Wydawałoby sie ze po 1,5 roku po przeprowadzce z Legionowa do Wawy zapomne o tym koszmarze dojazdów i skusze sie na powrót - przynajmniej na okres letni - ale nie ma mowy.

Odpowiedz
Ariakan 2009-08-06 o godz. 10:48
0

dodka napisał(a):Za mieszkanie 2-pokojowe, jak się poszuka można zapłacić mniej, w granicach 300 tys. o metrażu dochodzącym nawet do 70.
:o lol

Dla mnie to był jeden z podstawowych argumentów za domkiem. Za 300 tys. to my mamy 200 m. a nie 70.
Dojazd z Legionowa zajmuje nam 55 - 60 min. tylko że po drodze odwoże Żonkę zupełnie nie po drodze, gdy jade sam jest to 40 min. na Puławską.
Komunikacją miejską z centralnych dzielnic Wa-wy było by to ok. 30 min. a z takiego Targówka czy Tarchomina około 90 min. z obowiązkową przesiadką.
Droga powrotna zajmuje nam już trochę więcej niż godzinę. Najgorzej jest w piątki w czasie weekendowych migracji, bite półtorej godziny.

Jeśli chodzi o brak kulturalnych rozrywek w podwarszawskich miejscowościach to niestety jest to minus ale dla nas nie taki znowu znaczny. Do kina, na zakupy itp chodzimy będąc w Wawie a więc po pracy, lub w weekend a wtedy przy braku korków taka podróż do Centrum zajmuje nam 30 min. czyli tyle samo co komunikacją miejską mieszkając w Wawie.
W Legionowie znajdziemy wszystko co dziecko potrzebuje od żłobka aż do gimnazjum i jak już ktoś wcześniej napisał, licealista jest na tyle duży że dojazdy dla niego nie będą stanowiły problemu.

Koszta, hmm.. utrzymanie domku kosztuje nas tyle co czynsz w średniej wielkości mieszkaniu... oczywiście z czasem dojdą remonty ale o tym przekonam się za kilka(naście) lat. No i utrzymanie samochodu... ale chyba w mieście teraz też nie umiałbym żyć bez samochodu :P tyle że nie robiłbym tylu kilometrów.

Hmm... gdzie te wielkie minusy... nie wiem. Ah tak, znajomi odzwiedzają nas raczej rzadko, ale odwiedzają. A jak już wpadną to i 10 osób nie robi problemu. Ostatni sylwester był na 40 osób :o i nie było ciasno :)
Za to grille i obiadki na tarasie, w przyszłości brzdąc biegający w ogródku a nie przed blokiem. Cisza, spokój.... hmm.. co kto woli.
Ja tego za nic nie zamieniłbym na mieszkanie w bloku w 70 metrach.

A jak pomyślę że 120-130 metrowe mieszkania kosztują po 600 tys !!!

Odpowiedz
Gość 2009-08-06 o godz. 09:16
0

Podpisuję sie pod słowami anx obiema rękoma. Domek fajna rzecz na emeryturze ew gdy dzieci sa prawie dorosłe, a my nie harujemy po 10 godzin dziennie plus dojazdy. Bo zajmowanie sie domem to co najmniej praca na pół etatu.
To wszystko o za nas robia rozne sluzby i administracje w bloku - robimy sami. Dom do posprzątania 10 okien do umycia tylez zasłon i firanek, a ile pracy na działce o każdej porze roku żeby było tak ze przyjemnie popatrzeć i zaprosić znajomych. Zamiatanie lisci, koszenie trawy, nasadzanenie kwiatków podlewanie ochrona przed szkodnikami, ocieplenie na zimę, a to wyjmowanie lisci z rynny, opróznianie szamba, a to pomalowanie ogrodzenia a to naprawa pompy w studni a to dach i tak stale coś nawet w nowym domu a im starszy dom tym więcej. Do tego dochodza obowiązki przy dwóch intensywnie eksploatowanych samochodach przeglady drobne naprawy.
Wyobraż sobie ze po tygodniu wykańczajacej pracy w sobotę nadrabiasz zaległosci w pracy na działce i przy samochodach. I tak w kazda sobotę. To samo z urlopem jest coś do zrobienia na dzialce a w ogóle to strach zostawić pusty dom na tydzień. Naprawdę trzeba mieć dusze nie lada domatora a przy tym lubić tego typu prace i potrafić je wykonywać. Oczywiscie są takie osoby i dla nich własnie jest dom za miastem. Nawet ja typowa domatorka wyleczyłam się z tego marzenia o własny kawałku nieba. Na przykłąd ostatnio 2 tyg temu odwiedzjac rodzine gdy zobaczyłąm stan ostatniego nieutwardzonego odcinka drogi (a tak ma większość działek) nie wiem jakim cudem nie ugrzęźliśmy samochodem idąc pieszo mozna tam zostawić buty albo co najmniej po kostki ubrudzić o przepchnieciu wózka nie ma nawet co marzyć.

Odpowiedz
Gość 2009-07-14 o godz. 16:04
0

Ja całe życie mieszkam w domu pod Warszawą i moja refleksja jest taka: domek to super sprawa, ale na emeryturze ;)

Jakiekolwiek wyjście (do kina, restauracji, spotkanie ze znajomymi) to osobna wyprawa, a przy dziecku robi się już z tego niezłe zamieszanie i całodniowa nieobecność w domu.
Dojazdy pochałaniają taką kwotę, że możnaby za nią spokojnie opłacać czynsz w mieszkaniu w Warszawie. O czasie dojazdów i nerwach z nimi związanych nie wspomnę (dojeżdżam do Wawy trasą Gdańską - wystarczy, że zdarzy się jakiś wypadek, a trasa jest nieprzejezdna przez kilka godzin, tworzą się MEGAkorki i brak alternatywy dojazdowej :( ).
Bez samochodu ani rusz :( Komunikacja jest nawet ok, ale autobus jeździ raz na godzinę i jedzie do Wawy ok. 50 min (ta sama trasa samochodem to 20 min). W Warszawie wsiadasz w byle jaki tramwaj czy autobus i wszędzie dojedziesz, a jak nie to dojdziesz na piechotę.
Dom to same obowiązki: koszenie trawy, odśnieżanie, zamawianie śmieciarzy. Jak cokolwiek się popsuje to musisz to robić na swój koszt, w bloku masz administrację, nie obchodzi Cię ogrzewanie itd.

Chociaż nie powiem, latem na trawce jest fajnie ;) , ale ja bym brała mieszkanie. I piszę to z doświadczenia :)

Odpowiedz
Kerala 2009-07-14 o godz. 14:49
0

Ogólnie jestem fanką domu, ale w tym przypadku obstawałabym za mieszkaniem.
Jesli ktoś nie musi się liczyć z pieniędzmi (odziedziczył działkę, dom itd) i ma komfort wybrania sobie optymalnej lokalizacji- niech buduje dom. Jesli jednak ma do wyboru mieszkanie w Warszawie, a peryferie typu linie WKD czy pociągów podmiejskich oraz w planie założenie rodziny- odradzam.
Żeby nie było: sama przez pewien czas mieszkałam niedaleko Brwinowa, potem koło Złotokłosu, okolice piekne, miło to wspominam, młodym ludziom z dziećmi nie polecę.

To tak fajnie brzmi: piaskownice, drzewko pod oknem, ogródek warzywny, ale dojazd do pracy jest mordęgą, dojazd do przedszkola jest mordęgą, w okolicy najczęsciej wybór szkół/przedszkoli jest mocno ograniczony, jeśli jeszcze dwie osoby pracują to jest to masakra. Dalej: odśnieżanie domu, podjazdu, nierzadko drogi, konserwacja domu, obszerny temat "20km od Warszawy, najbliższy sklep 3 km dalej i płaczące niemowlę" pomijam.
Nie ładowałabym się w to. Co z przychodnią, szpitalem itd?

Jest znacząca różnica między chałupą w Konstancinie, a chałupą w Złotokłosie. Obie lokalizacje znam z autopsji.
Mieszkać na wsi jest świetnie, ale wtedy gdy wykonuje się wolny zawód i pracuje w domu, względnie jest się na emeryturze, względnie ma się tak dobrą sytuację, że w ogóle nie trzeba pracować.
Pierwszą ofiarą na ołtarzu prozy życia jest kultura i życie towarzyskie.
Najpierw znajomi są zauroczeni i przyjeżdżają na grilla. Potem wyliczają sobie koszty benzyny i zapraszają nas do siebie, w grę ewentualnie wchodzą imprezy z noclegiem. Miesiące zimowe są towarzyską posuchą.
Mając do wyboru obejrzenie filmu na DVD, a wyprawę do miasta (bo to jest wyprawa, szczególnie jeśli są dzieci) nikt nie wybierze wyprawy. A jeśli na początku to zrobi to szybko mu się odechce.
Dojazdy pochłaniają większą częśc dnia, potem trzeba sprawdzić szambo/odśnieżyć podjazd, skosić trawę w ogrodzie i koło 21.00 człowiek pada jak betka. A jeszcze są dzieci przecież i też trzeba się nimi zająć.

Na temat szkół podmiejskich i przedszkoli mogłabym wysmażyć cały elaborat. Konkluzja jest taka, że dostęp do kultury (teatry, kina, muzea, zajęcia dodatkowe) jest nieporównywalny w mieście i pod miastem, wybór również.
A determinacja w dojazdach szybko się kończy.
Kto raz przezył 41stopniową gorączkę u malucha o godzinie 22.00, gdzie najbliższy szpital jest 10 km dalej, a samochód się rozkraczył- ten wie, o czym mówię.

Odradzam więc dom, myślę, że sama doszłaś do najlepszego wniosku: jek dzieci podrosną- dom; na razie mieszkanie w mieście.

Kerala

Odpowiedz
Gość 2009-07-14 o godz. 13:52
0

Przez ostatnie pól roku bez przerwy jeździliśmy po warszawskich inwestycjach. Mieszkania, które nam się podobały były dla nas zdecydowanie za drogie. Te, na które mogliśmy sobie pozwolić, nie były mieszkaniami, w których chciałabym spędzić wiele kolejnych lat ... Byliśmy tez kilka razy u znajomych pod Warszawą. Mają tam albo domki albo duże, dwupoziomowe mieszkania. Komfort mieszkania niesamowity. Zwłaszcza w domkach. Ale minusów, które wymienili było tyle, że aż mi ręce opadły.... Jedno mażeństwo z małym dzieckiem... Wychodzą z domu o 7 rano.... wracają koło 19.00 .... akurat żeby położyć dziecko spać ...Koszmar ...Dziecko spędza 10 godzin dziennie w przedszkolu, 2-3 w samochodzie, a reszta to sen ... jak mama znika w toalecie, to dziecko dostaje histerii ... :( :( :( Nie stać ich na to, żeby jedno z nich nie pracowało i zajmowało się domem i dzieckiem.
Wydaje mi sie, że najrozsądniejszym wyjściem będzie zostać w Warszawie dopóki dzieci będą małe ... A że jeszcze dzieci nie mamy, więc jeszcze parę lat się zejdzie lol Narazie te dwa pokoiki nam wystarczą. Nad zmianą mieszkania na większe zastanowimy się jak przyjdzie czas na dzieci....

Odpowiedz
Gość 2009-07-14 o godz. 13:01
0

Aga, to ja Ci powiem, jak my chcemy zrobić, ponieważ w sumie borykamy się z podobnym problemem. Otóż obecnie szukamy mieszkania 2-3 pokojowego, mieszkając w kawalerce. Prawda, w centrum stolicy mieszkanie w dobrej lokalizacji może kosztować 400 tys.(choć niekoniecznie), a nawet więcej, jak np. u dewelopera Dor, który w swej nowej inwestycji w Wilanowie za metr żąda 7-8 tys.. Nie mniej zależy czego chcecie. Za mieszkanie 2-pokojowe, jak się poszuka można zapłacić mniej, w granicach 300 tys. o metrażu dochodzącym nawet do 70. Niekiedy rzuty są takie, że można wygospodarować dodatkowy pokój. Nie mniej, musicie się mocno zastanowić, czego Wy tak naprawdę pragniecie. My zdecydowanie wolimy działkę z domem. Z tego powodu szukamy mieszkania 2-3 pokojowego, za przystępną cenę, tak byśmy mogli kupić działkę, której cały czas szukamy i by w przyszłości wybudować wymarzony dom :).
W kwestii dojazdów, czy infrastruktury, zawsze i wszędzie trzeba wszystko sprawdzać. Jeśli o stronę południową chodzi, to korki są, ale za to jest kilka możliwości dotarcia do Cetrum. Zresztą tak prawdę mówiąc samochodem naprawdę szybko pokonuje się odległości (np. jadąc poprzez Raszyn, można sporo ominąć bocznymi uliczkami). Tak jak my, obecnie robi bardzo dużo młodych osób. Kupują mieszkania w dobrej lokalizacji, ale nie "spłukując się ze wszystkiego", by kupić działkę i wybudować w przyszłości dom. Oczywiście, każdy ma inną hierarchię wartości i mogą być osoby, zresztą są i nie jest ich mało, które wydadzą całe oszczędności, wezmą kredyt, by tylko kupić mieszkanie w super lokalizacji itp. itd.. To wszystko także pośrednio powoduje, że ceny mieszkań za metr rosną.

Odpowiedz
elek 2009-07-13 o godz. 14:03
0

dom dom i jeszcze raz dom... całe życie mieszkałam w bloku, ale marzy mi się kawałek nieba nad głową na własność... :D mój mąż mieszkał w domu ale w Warszawie.. przeprowadził się do mnie do bloku, na początku mi się podobało.. że nie trzeba odśnieżać itd. poznał mankamenty życia w bloku i stwierdził że nia ma to jak własny dom...

Odpowiedz
Gość 2009-07-12 o godz. 13:33
0

mimo, że nie mieszkam ani w W-wie, ani w domu, to wybrałabym z całą stanowczością dom :)

Odpowiedz
Gość 2009-07-12 o godz. 13:29
0

Ja mieszkałam w podwarszawkim domu prawie całe zycie. Teraz kupiłam mieszkanie w Wawie i jestem b. zadowolona z podjetej decyzji.
Dopiero teraz mam czas dla siebie i na zycie towarzyskie.

Nie załuje decyzj.
Tak mi te dojazdy dały w kośc, że rozgladajac sie za wiekszym mieszkaniem nawet nie biorę pod uwage lokalizacji podarszawskich.

Odpowiedz
Gość 2009-07-11 o godz. 14:43
0

Ja mieszkam pod Warszawą dopiero od 3 miesięcy (wcześniej mieszkałam w samym centrum Wawy), ale pomieszkuję od 2 lat. Narzeczony mieszka w Brwinowie od urodzenia. Nie narzeka, wręcz przeciwnie, za nic nie chce przeprowadzić się do Warszawy. Dlatego po ślubie planujemy budować tu dom :) Dojazd nie zły. Większość mieszkańców jeździ pociągami i autobusami (taniej i szybciej niż własnym autkiem, no i można spokojnie piwo wypić ). Dzieci jeszcze nie mamy, ale przedszkole, szkoła podstawowa i gimnazjum są pod nosem, a licealny dzieciak jest już na tyle duży, że może sam dojeżdżać. Zamierania życia towarzyskiego nie dostrzegam :) No i przedewszystkim cisza, spokój i własny ogród - latem wspaniała rzecz
Ważne przy wyborze podwarszawskiej miejscowości wydaje mi się rozeznanie w możliwościach dojazdu (pociągi, WKD, autobusy) i ocena na ile są dogodne (np. ja mam w godzinach szczytu pociąg co 10 min, więc super).
Budowa i wykończenie domu + działka kosztuje rzeczywiście tyle co niezłe mieszkanie w fajnym miejscu Wawy. Nie mogłam w to uwierzyć, do czasu kiedy obejrzałam kosztorysy.
Więc ogólnie polecam rozważenie podwarszawskiego domu :)

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie