Quantcast
  • Gość odsłony: 1476

    Kłopoty z zasypianiem

    Doświadczone mamy proszę napiszcie że tak jak jest teraz nie będzie wiecznie:

    Przyznaję, że sami z mężem ufundowaliśmy sobie tą sytuację wzięliśmy Myśkę do naszego łóżka jak była troszkę przeziębiona, no i coś nas podkusiło, że została u nas całe 1,5 miesiąca.

    2 tygodnie temu postanowiliśmy odstawić Myśkę od cudownego łoża rodziców i od tamtej pory zasypianie to istny cyrk. Kąpiemy ją około 21, po kąpieli jest cycek i do łóżeczka. No i zaczyna się około 2 godzinna walka z małą. Myśka kwili, płacze, w końcu krzyczy i tak z przerwami do 23. Staramy się być konsekwentni i jak krzyczy bierzemy ją na ręce uspokajamy i odkładamy do łóżeczka. Już przy odkładaniu zaczyna się kwilenie, ale zostawiamy ją na około 5 - 10 minut i bierzemy żeby się uspokoiła. I tak bez końca do tej 23, aż Myśka (i my) jest tak padnięta że zasypia.

    Próbowaliśmy kąpać ją wcześniej - nic to nie dało - krzyk był do 23. Nie wiem skąd ona bierze na to siły :o najlepsze że jak już zaśnie śpi bez problemów po 6 - 8 godzin :o

    Niestety zaczęła chyba bać się łóżeczka, bo odłożenie jej na chwilę i włączenie karuzelki kończy się płaczem (wcześniej wytrzymywała tak ładnych kilkanaście minut)

    Powiedzcie proszę czy tak już będzie zawsze? Czy Myśka z tego wyrośnie? Może jest jeszcze za mała na naukę samodzielnego snu? A może my coś robimy źle? Czasami myślę sobie że może to kolki (ta sama pora, regularnie) ale nie ma nagłego krzyku

    Moze Wy mi coś poradzicie dziewczyny.

    Odpowiedzi (11)
    Ostatnia odpowiedź: 2009-02-19, 19:38:19
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Gość 2009-02-19 o godz. 19:38
0

Dzięki za odpowiedzi dziewczyny, muszę to wszystko poważnie przemyśleć, czy trwać dalej czy wziąść Myśkę do naszego łóżka . No i porozmawiać z mężem , bo on cieszy się z tego że mamy łoże małżeńskie spowrotem wolne

Odpowiedz
shellka 2009-02-19 o godz. 11:49
0

Agnieszko, Staś spał z nami do skończenia 6 miesięcy. Nawet nie próbowałam usypiać go w jego łóżeczku. Po prostu tego potrzebowałam i tak było mi wygodnie. Wielokrotnie słyszałam, że będę miała ogromny problem z odzwyczajeniem go od spania z nami. Nic podobnego - któregoś pięknego dnia postanowiliśmy, że pora na "nocną separację" i wierz mi, ze nie było żadnego problemu. Nie wiem na czym to polega, ale Staś nie jest napewno ewenementem w tej dziedzinie. Myślę, że na Twoim miejscu bym odpuściła i pozwoliła jej spać z Wami....

Odpowiedz
Gość 2009-02-19 o godz. 11:00
0

ks222
ja też tak robiłam :)
jak Ty lulałam na rękach, potem odkładałam do łóżeczka. Było super kiedy Karola była lekka i malutka. Skapitulowałam, kiedy któregoś dnia, takie usypianie trwało 2,5 godziny. Wystarczyło, że pomyślałam o odłożeniu Karoliny do łóżeczka, ona zaczynała płakać ;) Ważyła wtedy prawie 9 kg i po takim czasie noszenia dziecka nie miałam już na nic siły. Wtedy skapitulowałam.
Prawdę mówiąc zrozumiałam mechanizm zasypiania i snu dziecka dopiero po przeczytaniu książki, o której pisała Justyśka.
Bardzo żałuję, że nie przeczytałam jej wcześniej. Karolina kiedy już usnęła w łóżeczku, albo została odłożona, potrafiła w nocy obudzić się 2-7 razy. Zrobiła się pętla z której nie widziałam wyjścia. Chciałam jak najlepiej ale już nie dawałam rady. Nie da się usypiać dziecka 2 godziny, potem wstawać do niego 6 razy w nocy i normalnie funkcjonować w ciągu dnia.
Ale tak jak pisałam wcześniej nie żałuję, że spałam z Karoliną przez tyle miesięcy. I dla Karoliny i dla mnie ta bliskość znaczyła bardzo dużo. b

Odpowiedz
ks222 2009-02-19 o godz. 10:21
0

AgnieszkaP czy masz jezyk niemowląt i usnij wreszcie? jesli nie podaj maila przesle Ci
Maja spi róznie - w naszym lozku w dzien, w nocy w lozeczku, ale niestety zasypaia na rekach lulana a czasem przy piersi - tylko kilka razy udalo mi sie zeby zasnela w lozeczku, kiedy widze ze juz odlatuje wkladam ja tam - ona oczywiscie sie budzi i wtedu glaskam ja po brzuszku i mowie ciiiiiiii - czasem sie uda, czasm znowu na rece - wiem ze przyzwyczaje ja do noszenia na rekach ale nie pozwole zeby lezala w lozeczku i sie darla - mam nadzieje ze na wszystko przyjdzie czas - badz dzielna i pomysl ze moze twoj dzidizus potrzebuje ci poczuc blisko i wtedy znasnie, kiedy przytulisz do siebie - moze wtedy odkaladaj do lozeczka kiedy juz bedzie tak odplywal - ja tak robie, choc nie wiem czy dobrze

Odpowiedz
Gość 2009-02-19 o godz. 08:35
0

My korzystaliśmy z tej samej książeczki :-)

Odpowiedz
Reklama
Gość 2009-02-19 o godz. 08:28
0

Aga, nasz Michaś spał z nami do 1,5 roku z przerwami. Ale od tamtej pory konsekwentnie usypiamy go w łóźeczku. Po przeczytaniu mądrej książki, którą na forum polecała Maggie_rb (jak się nie mylę) można się wiele dowiedzieć o spaniu naszych maluchów. Myślę że po pół roczku mozesz wrócić do swoich metod, teraz jednak mała potrzebuje Waszej bliskości i tyle.
Pozdrawiam Justyna

Odpowiedz
bluesilk2 2009-02-19 o godz. 08:27
0

A u nas było całkiem inaczej, ale to własnie dlatego że Gosia od poczatku nauczona jest zasypiania we własnym łózeczku. Sporadycznie zabieram ja do nas do łóżka, ale to tylko gdy jest bardzo niespokojna w nocy ( np ostatnio zabki idą ). Wtedy tez biorę Gosie do nas ale tylko do czasu kiedy sie uspokoi i zaraz wraca do siebie.
Mysle ze faktycznie problem pojawia sie wtedy gdy maluch przyzwyczai się do spania w łózku z rodzicami. Nie ma metody wszystko zależy od dziecka, czasem nie ma sensu na siłe przymuszac a z drugiej strony dużo mam mówi że trudno było wytrwać i byc konsekwentym ale się opłaciło.

Odpowiedz
Gość 2009-02-19 o godz. 08:19
0

Mieliśmy dokładnie ten sam problem, kiedy nasza Karolina była w wieku Twojego dziecka.

Próbowaliśmy nauczyć ją samodzielnego zasypiania, niestety bez skutku. Odpuściłam, doszłam do wniosku, że więcej tracę niż zyskuję. Spaliśmy razem tym bardziej, że nam to nie przeszkadzało. Kiedy Karolina skończyła 8 miesięcy nauczyłam ją zasypiać w jej łóżeczku, czytałam bajeczki, siedziałam z nią, aż usnęła. Jak skończyła 13 miesięcy wprowadziliśmy (za przykładem jednej z "Forumowych cioć") naukę samodzielnego zasypiania. Teraz po wieczornych rytułałach odkładam Karolinę do jej łóżeczka i wychodzę. Mała sama usypia w ciągu 2-5minut i przesypia całą noc.

Myślę (z doświadczenia), że na wszystko jest czas. Różny w zależności od dziecka. Każde dziecko i jego rodzice dorastają do pewnych etapów. Również do zasypiania w łóżeczku. Moim zdaniem nie ma nic złego w tym, że taki maluch śpi z rodzicami pod warunkiem, że nikomu to nie przeszkadza. A takiemu maluchowi przyzwyczajonemu do spania z rodzicami przecież trudno wytłumaczyć, że teraz będzie inaczej.

Odpowiedz
ewa78 2009-02-19 o godz. 06:00
0

Ze swojego doświadczenia.

Emilka spała ze mną do roku czasu. Później jak usypiałam ją to przenosiłam do łóżeczka. Ona budziła się w środku nocy i znowu do mnie trafiała. Ale z wiekiem czasu zaczęła przesypiać noce i przestała wstawać w nocy. Jak miała około dwóch lat to już zasypiała sama w łóżeczku tylko za rękę ją musiałam trzymać.
Karol dalej śpi ze mną, ale już niedługo planuję zrobic "powtórkę z zaawy" i przenosić go do łóżeczka.

Odpowiedz
Gość 2009-02-18 o godz. 20:40
0

Agnieszko ja też nic dobrego Ci nie powiem. Wzięliśmy Julkę do naszego łóżka jak ząbkowała i trzeba było często do niej wstawać. Tak się zadomowiła, że o spaniu w łóżeczku w ogóle nie ma mowy 8)
Czasami zasypia u nas, a po pewnym czasie (jak my się kładziemy) uda się ją przenieść do łóżeczka, ale też nie zawsze.

Odpowiedz
Reklama
aguita 2009-02-18 o godz. 20:24
0

powiem tyle - daj sobie spokoj, przestan stresowac siebie i dziecko. Twoja coreczka ma dopiero 2 miesiace, potrzebuje byc blisko Was, a szczegolnie potrzebuje ciebie. Taki "zimny" ksiazkowy "wychow" kloci sie z naturalnymi potrzebami dziecka, moim zdaniem.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie