Quantcast
  • jennifer odsłony: 5418

    Czy widział we mnie tylko ciało?

    Historia chyba czesta jak na wspołczesne czasy..........w końcu w domach z betonu są różne miłości.............początkowo traktowalam go jedynie jak kolege z pracy, tym bardziej ze miał dziewczynę...więc były tylko takie tam zarciki, mailiki nic dwuznacznego....swietnie się dogadywaliśmy i mieliśmy podobne poczucie humoru.....wiem że mu sie podobałam fizycznie ale nic nie próbował....ja tym bardziejpo pewnym czasie od rozstania ze swoja dziewczyną jego maile były bardziej dwuznaczne a on wykazywał wiecej zainteresowania moją osoba...aż pewnej nocy porwała nas namiętność i........zostaliśmy parą, przynajmniej on mnie w tym uświadamiał bo szczerze mówiąc obawiałam sie że z jego strony to był tylko poryw chwili....ale to on zachowywał sie jakbyśmy byli razem...jakby to miało mieć znaczenie.....jednak szybko zmienił zdanie i wział mnie na kolacje i rozmowę, gdzie dowiedzialam się ze jestem absolutnie cudowna i wyjatkowa:?ze mozna ze mna mecze ogladac, świetnie sie bawić i spedzać czasdo tego jestem śliczna i 2 innych kolegów jakby było na jego miejscu to byliby w 7-mym niebieale..... on nic nie czuje i lepiej to skończyć teraz niż miałoby sie rozlecieć za 2 miesiące.....i martwił się jeszcze ze nie będe chciala go znać i zebym tylko nie myślała ze on potraktował mnie przedmiotowo i wykorzystał......później zachowywał się lepiej niz oczekiwałam, myślałam że to koniec i raczej nie będziemy utrzymywać kontaktu....poza formalnościami zawodowymi (choć i tu nie mamy za wiele wspólnych spraw-własciwie wcale)- i z tym się pogodziłam - ale on cały czas zabiegał abym była na wspólnych wyjsciach grupowych z pracy na piwko, na wyjazdach, codziennie pisał maile, żartował ze mną....gdy tylko miałam smutna minę a przechodził obok i zauważył natychmiast pisał czemu jestem smutna...bardzo często do mnie przychodził chwilke porozmawiać....na wyjściach martwił się czy mi nie zimno i oddawał mi swoja kurtke, zawsze.....początkowo myślałam ze to były jego wyrzuty sumienia...poźniej, ze jestem dla niego kims w rodzaju przyjaciela.......poźniej zaczęły sie znów bardziej dwuznaczne spotkania i maile czy smsy.... które nagle się urwały....izniknął na 2 tygodnie....nie odpisał na moje 2 smsy więc zaczęłam go ignorować, udawałam ze go nie zauważam....w końcu po tygodniu nie wytrzymał i zaczał do mnie pisać maile z pytaniami o co chodzi, próbował zagadywać na rozne tematy.....i ja naiwna znów zaczęłam z nim rozmawiać....znów zaczęły się zarty i jego starania.....spotkania....tym razem zadawałam wiele pytań,czego ode mnie chce, czy jestem jego zabawka (śmiał sie ze jesli juz to on moja) czy jestesmy tzw. "nowoczesnym koleżeństwem" (mówił że takiego nie uznaje- więc stwierdziłam ze to dla niego cos znaczy, że chce cos stworzyc) ale po jakims czasie niedługim zaczęło mnie to meczyć ze ja własciwie nie mam pewnosci ze wszystko jest jak powinno byc....i rozpoczęłam rozmowę gdzie znów mi powiedział ze mnie bardzo lubi ale niestety nie czuje i musimy to zakończyc.....wtedy nie docierały do mnie rózne rzeczy które mi powiedział i nie potrafiłam zebrać myśli.... zadac wielu pytań...właściwie na pytanie co to bylo to co sie działo i po co zaczynał mi nie odpowiedział.....jednak po powrocie do domu stwierdziłam ze musze wiedziec dlaczego, wiec napisalam maila wydawalo mi sie ze neutralnego w którym wyjasnialam mu swoj punkt widzenia od poczatku.....i stawiałam pytania....nic nie odpisał- moze dlatego ze napisalm ze pewnie nie bedzie chciał mi przedstawić swojego punktu widzenia i ze pewnie nie odpisze, ale napisalam tez ze brak odpowiedzi na smsa czy maila traktuje jak ignorowanie drugiego człowieka i bedzie to oznaczalo ze bylam tylko przedmiotem, zabawka ktora mu sie znudzila........ - stac go bylo jedynie na napisanie mi ze przeczytal maila dosc uwaznie i zapytanie czy szczesliwie dotarlam do domu...caly tydzien chodzil zadowolony, usmiechal sie do mnie i mowil czesc- przestalam odpowiadac czesc to sie zdziwil, ale teraz nic nie robi tylko czasem na mnie spojrzy... jak sie akurat miniemy w przejsciu.... nie zareagował nawet na smsa, w którym napisalam ze stracilam do niego szacunek po tym jak sie zachował, że nie był wart mojego zaufania....to zachowanie jest tak odmienne od poprzedniego......trudno mi uwierzyć,że to ten sam człowiek, trudno pogodzic się z tym, że on nawet nie chce ze mną normalnie rozmawiać....czy widział we mnei tylko ciało? wielokrotnie ze szczegółami opowiadał mi co mu sie w mojej fizyczności podoba/ło....często tez mowił ze jestem swietnym pracownikiem i doceniał to co robie, byłam tez swietnym kumplem, nawet planował wspólne wyjazdy.....jeszcze przed ta ostatnia rozmowa....moze on po prostu boi sie ze mna porozmawiać kolejny raz.....moze nie wie co mi powiedziec i czeka az mi przejdzie "złość" a potem wszystko wróci do "normy"może ja nie mam prawa do żadnych kolejnych wyjasnień skoro już mi powiedział że nie czuje.....czy oczekuję zbyt wiele?- tylko jakiegos przepraszam,moze cie nie zrozumiałem, myślałem że nie traktujesz tego powaznie tylko sie lubimy i niech wszystko wroci do stanu jak było, rozmawiajmy ze soba.....(tu juz nie chodzi o kwestie czy sie kogoś kocha czy nie, tylko kwestie szacunku do drugiej osoby, kwestie prawdy- czy cały czas byłam dla niego nikim - choć pisał ze nie- i wszystko perfidnie wykalkulował, a teraz to spływa po nim jak po kaczce)dlaczego to tylko ja czuje sie źle a jemu tak wszystko jedno..... miałam nadzieje ze stwierdzeniem ze staraciłam do niego szacunek spowoduje, ze to on poczuje sie gorzej i bedzie chcial cos wyjasnic.....ale dalej milczy:(trudno zrozumiec ze w 2 podobnych sytuacjach zachował sie tak róznie...czy teraz wyszło z niego jego prawdziwe ja a wczesniej to byla tylko maska, która miala służyc jednemu- zaciągnieciu mnie do łózka.....najgorsze że nie wiem co on o tym myśli.....i musze chyba przyjać do świadomosci to, że ma mnie za głupiutka lalunie o pięknym ciele i nic poza tym.....jutro znow zobaczę go w pracy......i choć to on powinien sie zastanawiać co zrobić, to ja nie wiem jak się zachować :(jestem na siebiewściekłaza swoją naiwność :x

    Odpowiedzi (62)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-09-12, 15:47:44
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
jennifer 2013-09-12 o godz. 15:47
0

no i urządziliśmy sobie małą wojnę

teraz już zupełnie ze soba nie rozmawiamy, ba nawet cześć sobie nie mówimy, czasem mijamy sie smutno wsciekłym spojrzeniem w milczeniu a najczęsciej po prostu udajemy ze się nie widzimy ze ani ja ani on nie przeszliśmy obok

mysle że mnie nienawidzi.....

a ja trochę się wyciszyłam... zobojetniałam na gadanie ludzkie i na jego reakcje

szkoda tylko że nie moglismy tego rozwiazac inaczej, tak zebysmy normalnie rozmawiali, szkoda ze ja nie umiem go znienawidzieć

Odpowiedz
effcia 2013-09-05 o godz. 17:15
0

Do tej pory nie włączałam sie do dyskusji w tym wątku, ale...po tym co dziś napisałaś...

Bosszzzz, co to za facet. Dziewczyno dziękuj Bogu że tak się stało, jak on się i za mężatki bierze... Nie wiem czy to cie pocieszy czy zdołuje, ale na mój gust facet we wszystkich kobietach widzi tylko ciało...

Nie przejmuj się, ze on widział Twoją reakcje i domyslił się co czujesz - po prostu byłaś sobą i nie masz sobie co wyrzucać. Ja na Twoim miejscu powiedziałabym mu jeszcze co o nim myśle. A co o nim myśle - to zdecydowanie wątek na pomyje:twisted:

Kurcze, ostatnio sie zastanawiam, na jakim ja świecie zyje.Co sie dzieje z ludzmi???????????

Odpowiedz
jennifer 2013-09-05 o godz. 09:36
0

no to sie posypalo....

od wczoraj wiem napewno ze ma kogos....i nie musi sie martwic ze mu wszystkie za maz powychodza....bo ona jest mezatka (chyba jej malzenstwo sie rozpada ale co do tego nie moge miec pewnosci)

wszystkie elementy ukladanki zaczely mi sie zgadzac....

te przypuszczenia co do kolezanki z pracy ....

najgorsze ze on ma to gdzies a ja wczoraj juz nie umialam ukrywac emocji patrzac na nich i wszystko bylo widac na mojej twarzy :(

nawet z nia rozmawialam...(ona tez wszystko wie i uwaza ze to jego wina- cala ta sytuacja) on oczywiscie nawet nie probowal do mnie podejsc...

napewno nasze relacje nie beda juz kolezenskie :(

czuje sie fatalnie z tym ze on ma to gdzies a jeszcze gorzej chyba z tym ze on wie ze mi tak ciezko a ja nie umialam tego ukryc ;(

Odpowiedz
Kasia_S 2013-09-03 o godz. 07:25
0

Jennifer, trzymaj się. Zapewniam Cię, że kiedyś będzie Ci zwisało co on myśli i czy patrzy i będziesz mogła przejść obojętnie...tylko nie tak od razu, troszkę czasu musi minąć.
Doskonale Cię rozumiem, bo ja też miałam w życiu incydent z takim panem z pracy, wprawdzie to był związek i trochę wszystko inaczej wyglądało, ale też bolało bardzo. Miałam identyczne wnioski jak Ty. I to prawda: to Ty czujesz się przez swoją złość gorzej, nie on. Ale nie wiń sie za to, pozwól sobie na odczuwanie również negatywnych emocji, w końcu zostałas skrzywdzona.
Bardzo dobrze, ze nie pokazujesz mu tego, ze cierpisz.
I uwierz będą czasy, ze będzie Ci to wszystko zwisać, będziesz maiła cudownego faceta a on będzie Cię szerokim łukiem omijał bo zobaczy, ze Ty jesteś szczęśliwa a jemu wszystkie laski z pracy powychodzą za mąż i nie będzie miał z kim swoich gierek uprawiać.
Trzymaj się mocno!

Odpowiedz
jennifer 2013-09-03 o godz. 07:11
0

chyba przeszła mi ta cała złość na niego.....w końcu przez nia nie on sie czuł gorzej a tylko ja...paradoksalnie

Odpowiedz
Reklama
jennifer 2013-09-03 o godz. 07:09
0

chyba czuję się juz troszkę silniejsza....

zaczynam dostrzegać,że przeciez wokół mnie jest tak wiele osob, ktore maja mnie za kogoś wartościowego....

wobec niego zachowuję sie neutralnie, poza zdawkowym cześć nie puszczam mu zadnych spojrzeń bazyliszka, nie udaje, że go nie widzę i nie omijam szerokim łukiem...wręcz przeciwnie jak on idzie z naprzeciwka ja chodze usmiechnieta i rozmawiam z innymi...

czasem tylko się zastanawiam co on sobie mysli jak mnie mija i tak na mnie patrzy za kazdym razem przez dluzsza chwilę....

czy ma swiadomość tego jak mnie zranił i czy mu choć trochę przykro czy wykalkulował wszystko perfidnie i teraz mu troszke szkoda ze takiej przygody juz dalej nie bedzie mógł pociągnąc... wolalabym myśleć, że jest piotrusiem panem...niedorosłym chłopcem co nabroił i najlepsze rozwiazanie widzi w ucieczce a nie zastanawiał się wczesniej nad tym, że mnie to tak dotknie....

wiem juz slysze te protesty - "po co ci wiedziec co on mysli i tak sie nie dowiesz, sam ci nie powie...olej sprawe i sie wiecej nie zastanawiaj" ale trudno czasem powstrzymac sie od takiej mysli jak sie go ciagle widzi

moze ta nasza historia chociaz da mu cos do myslenia i kogoś innego tak już nie potraktuje albo chociaz sie zastanowi....lub od poczatku jasno przedstawi sytuację....

a moze ktoś go potraktuje w ten sam sposób i wtedy dopiero zrozumie choc troche mnie, czego oczekiwalam i dlaczego tak trudno bylo zyc z dnia na dzien z ta jego ignoracja i brakiem odpowiedzi na maila z istotnymi dla mnie pytaniami czy kwestiami....

moze wam sie to wyda glupie ale cieszy mnie tez to ze ostatnio nie zauwazam tego zeby świergolił dalej z ta inna kolezanka z pracy, wiec moze co do niej tez mial takie zrywy....
jakos czuje sie lepiej widzac ze nie za kazda biega, tylko w pracy akurat zauazylam i inni tez nas dwie(wiec moze my mu sie wydalysmy bardziej interesujace niz ktos inny, choc tez juz slysze wasze sprzeciwy- nie wmawiaj sobie ze cos dla niego znaczylas czy znaczysz wiecej) poza praca wiem ze prawie caly czas spedza z 2 swoimi kumplami (najczesciej siedzac w domu, grajac w gry komputerowe lub ogladajac mecz czy film) i nie jest typem klubowicza co "wyrywa laski na miescie"

moze pomyslicie ze kolejny raz go tlumacze - to nie tak- nadal uwazam ze zle mnie potraktowal i nalezalo mi sie wyjasnienie albo chociaz jakis gest....

ale latwiej mi wierzyc w to, ze to wieczne dziecko ktore samo nie wie czego od zycia chce i tak bladzi cos zaczyna i sie wycofuje i tak wkółko...a teraz sie boi ze mna chocby zartowac...

moze to ze rodzice sie rozwiedli gdy mial chyba 13 czy 11 lat sprawilo ze on pewnych rzeczy nie rozumie, nie umie tworzyc wiezi i jak byle drobnostka mu przeszkadza to woli wszystko urwac i zamknac sie w swoim indywidualizmie....

jakkolwiek chyba powoli zaczynam sie od niego "oduzalezniac" w sensie godzic sie z tym, ze mozemy wiecej nigdy nie rozmawiac i nie zartowac jak kiedys i probowac sie bawic w gronie innych bardzo dobrze nawet jesli on do tego grona nie dolaczy albo bedzie rozmawial wtedy z kims innym...

mam nadzieje, ze nastanie dzien gdy bedzie mi to zupelnie obojetne czy on jest gdzies w poblizu a nawet nie dostrzege jego obecnosci w pracy ;)

Odpowiedz
Gość 2013-09-02 o godz. 06:12
0

Jennifer, a moze sprobuj troche wyluzowac? Odpusc na jakis czas, nie zabiegaj o niego, usmiechaj sie z daleka, mow "czesc" i idz dalej. Moze taki maly dystans sprawi, ze on znow poczuje sie swobodnie i wasze kolezenskie relacje wroca? Tego Ci w kazdym razie zycze :)

Odpowiedz
qvo 2013-09-01 o godz. 19:02
0

Lillan napisał(a):
Wierz mi, ze jesli facetowi zalezy, to stanie na glowie, zeby do Ciebie zadzwonic czy sie z Toba spotkac. A jesli tego nie robi, to po prostu znaczy, ze chce delikatnie dac do zrozumienia, ze nic z tego nie bedzie...
Moge sie jedynie pod tym podpisac, bo to, o czym myslalam zostalo juz napisane:)

Odpowiedz
jennifer 2013-09-01 o godz. 18:27
0

to nie jest tak, że się obrażam

ja uważam że w większości swoich opinii co do niego i co do jego zachowania wobec mnie macie rację.... co nie znaczy, ze to ,że tak mnie widział jest mi łatwo zaakceptować...

i pewnie dziwi was to, ze chciałabym by nasze relacje były kolezeńskie....dla mnie gdy ktoś był bliski to nie umiem zrobić z niego swojego wroga albo myslec że nie istnieje....

ciągle sobie powtarzam, ze nie był mnie wart i "obudź sie wreszcie dziewczyno on cię zranił, uwierz wreszcie jest podły i ma cię gdzies zupełnie jak i to czy rozmawiacie!!! takich ludzi się nie szanuje"

ja chyba już tak mam, że w każdym człowieku najpierw dostrzegam coś dobrego a potem umniejszam wagę tych złych cech....pewnie to głupie i tylko mnie zawsze rani...

chyba mam system wartości nie z teog świata i nie na te czasy ...

może za jakiś czas wogóle mi go nie będzie brakowało i będę się sobie dziwiła, ze ten człowiek tak mi zawrócił w głowie i tak obniżył moją samoocenę

póki co wiem że i tak juz nic nie zmienię...

odpowiadam mu cześć normalnie, nic nie pisze nie zagaduję.... nawet często żartuję z innymi i się usmiecham.....tylko czasem dopadaja mnie w samotnosci chwile smutku który trudno odgonić....

dziękuję wam za każdą wypowiedź- nawet te, które niekoniecznie musiały mi się podobać ;)

Odpowiedz
Gość 2013-09-01 o godz. 17:36
0

jennifer napisał(a):bo nawet jesli nasze oczekiwania były tak rózne (a zapewne były) to mogło się to skończyć kolezeństwem a nie udawaniem że sie nie znamy...
Nie obraź się ale większość znanych mi romansów w pracy kończyła się pogorszeniem relacji a nie powrotem do poprzednich układów. Życzę Ci oczywiście poprawy stosunków ale wątpię aby to nastąpiło.
Podzielam zdanie dziewczyn - dla niego nie było to nic więcej niż miła przygoda z interesującą i ładną kobietą po czym sobie odpuścił w momencie, gdy zaczęłaś mieć zapędy ograniczające jego wolność. Maile czy sms-y z wyrzutami najprawdopodobniej tylko spotęgowały odsunięcie.
Czy relacje się poprawią? Być może ale najprawdopodobniej nie wcześniej niż zaczniesz się zachowywać w jego oczach normalnie ( czyt. tak jak wcześniej a nie wzdychać tęsknie i szukać bliskości ) .

Odpowiedz
Reklama
jennifer 2013-09-01 o godz. 17:25
0

i pewnie pomyslicie, że się rozczulam nad soba i robię wiele szumu wokół niczego....

ale może moje reakcje są własnie takie dlatego, że kiedyś już raz przeżyłam trudna historię w moim zyciu (tamta była inna niz ta i znaaaacznie dłuższa i dodam ze nie w pracy.... ;)) ktoś kto stał sie po jakimś czasie całym moim swiatem pewnego dnia postanowił z mojego życia zniknąc, spakował sie i wyjechał na inny kontynent..... (nie było miedzy nami żadnych konfliktów po prostu stwierdził, że nie umiał mnie jednak pokochać a był mną zafascynowany jakoś jedynie no i oczywiście baaardzo mnie lubi)

dużo czasu minęło zanim się pozbierałam....

chyba ja już się boję tego że każdy kto mnie poznaje ma taki obraz mnie- lubiana przez wszystkich, sympatyczna ciekawa osobka, wszysc jej czegoś zazdroszcza..... tylko moze takiej własnie nie można pokochać :(

boję się ze zawsze to tak będzie się kończyło i chyba juz nie umiem ufac mężczyznom .... :(

Odpowiedz
jennifer 2013-09-01 o godz. 17:14
0

dobre pytanie- czego ja tak wogole od niego chce?

chciałam by ze mną spróbował porozmawiać....a nie zignorował mnie, zeby jak kiedyś- no moze nie do końca- ale tak chociaz bez dwuznaczności-po przyjacielski po prostu podszedl na 2 zdania i zapytał co słychać? jak ci idzie w nowej grupie (niedawno mnie przenieśli) zeby opowiedzial jaki film ostatnio zobaczyl spytal jaki ja widzialam...takie zwyczajne kumpelskie rozmowy jakie toczę z innymi wspolpracownikami...

zeby zobaczył we mnie czlowieka, taka sama koleżankę jak wsrod innych kolezanek....teraz czuje sie gorsza niż kazda inna koleżanka z pracy....że one wszystkie więcej dla niego znaczą niż ja.....

a ja wogole go nie interesuję...

po prostu brakuje mi jego kumpelskiej obecnosci....tych kilku zdań takich zwyczajnych...nie mówię o adorowaniu.....

najbardziej boli że znaczę i znaczyłam mniej niz inni z którymi codziennie się widujemy w pracy....że jemu nie brakuje tych 3 zwyczajnych zdań....

bo nawet jesli nasze oczekiwania były tak rózne (a zapewne były) to mogło się to skończyć kolezeństwem a nie udawaniem że sie nie znamy...wtedy byłoby mi łatwiej niż czuc sie jak ktoś kogo wymazał z pamięci i z życia zupełnie... :(

a co do zycia przeszloscia to cóż, to chyba już taka moja wada....(sentymentalizm?)ja zawsze starałam sie trzymać kontakt z wszystkimi osobami, które kiedys uznałam za wartościowe w moim życiu.... bo jak to ujęła główna bohaterka filmu "przed zachodem słońca" - w kazdym napotkanym człowieku, który ją zafascynował dostrzegała jakies wyjątkowe cechy, jakies czastki, które były charakterystyczne tylko dla tej osoby, niepowtarzalne u nikogo innego, i gdy tych ludzi zabrakło w jej życiu zawsze odczuwała pustkę i tęskniła za tymi czastkami....

może powinnam się pogodzić z tym że zycie już takie jest :(

Odpowiedz
Gość 2013-09-01 o godz. 10:31
0

jennifer napisał(a):mnie to zmartwilo i zdziwilo bardzo ze na smsa np nie odpisal i wcale nie atakowalam go smsami to byl tylko 1 czy juz ze mna nie rozmawia....sam uwazal ze zachowal sie nie tak skoro probowal nasze relacje naprawic i przepraszal ze nie odpisal...
Wierz mi, ze jesli facetowi zalezy, to stanie na glowie, zeby do Ciebie zadzwonic czy sie z Toba spotkac. A jesli tego nie robi, to po prostu znaczy, ze chce delikatnie dac do zrozumienia, ze nic z tego nie bedzie... I chyba powinnas to zaakceptowac, bo dalsze drazenie i wypytywanie "Dlaczego mnie juz nie chcesz" bedzie upokarzajace dla Ciebie, a klopotliwe dla niego.

Odpowiedz
irlaaa 2013-09-01 o godz. 09:51
0

Poza tym jak się idzie do łóżka z facetem, a nie ma się pewności co do jego uczuć (co do swoich to się zwykle ma), to niestety same narażamy się na własna prośbe potem na milion watpliwości i dociekań i "dziwnych sytuacji" .

To, że ktos ładnie mówi jeszcze nie znaczy, że chce sie z nami związać. Czyny świadczą o nas, a nie same słowa. Panowie są w stanie dużo powiedzieć dla uzyskania celu ;)

Odpowiedz
irlaaa 2013-09-01 o godz. 09:44
0

Jennifer pytasz się nas o co mu mogło chodzić. Jak świat światem i gdy nie wiadomo o co chodzi to są dwie możliwości - chodzi albo o sex i/lub pieniądze. Pieniądze można uznać za nieadekwatne do tej sytuacji i odpowiedź juz masz.

Poza tym z tego co piszesz relacji poza pracową już nie ma i pewnie juz nie będzie. Po co więc rozważania na pół strony czy on czy ja a może??
Dziewczyno, daj sobie z tym spokój, nie zadręczaj siebie i... idź dalej, do przodu, a nie tkwisz w przeszłości.

Przepraszam za brutalność stwierdzeń. Trzymam kciuki za Twoje psychiczne uwolnienie się od tego Pana.

Odpowiedz
Gość 2013-08-31 o godz. 23:37
0

jennifer - a moze bys tak sobie odpuscila te wszystkie "moze". czego Ty od niego chcesz? ma Cie ignorowac? ma Cie adorowac? ma Cie przeprosic i adorowac? ma Cie przeprosic i ignorowac?

Odpowiedz
jennifer 2013-08-31 o godz. 21:54
0

więc może gdyby mi powiedział, że jestesmy "nwoczesnym koleżenstwem" miałabym mozliwośc wyboru czy chcę pakować sie w przygode i czerpać z tego dobre chwile, ryzykując ze się zaangażuję na własną odpowiedzialność i wtedy rzecz jasna nie mogłabym o nic mieć pretensji....

czy też nie chcę....

może czuję sie własnie oszukana dlatego ze inaczej ta sytuację przedstawiał....

a boli wlaśnie to ze on nawet nie próbuje tego wyjaśnić i czuje ze mu od poczatku muaiało być wszystko jedno co ja będę czuć, albo w pewnym momencie zaczęło tak byc.....

nie ja chciałam by tak się zakończyła ta znajomość, bo mogła inaczej i to wcale niekoniecznie wielką miłoscia rodem z filmów...... najgorsze ze tylko mnie to zdaje sie gryzie....

Odpowiedz
jennifer 2013-08-31 o godz. 21:44
0

dziubek to troszke inaczej było....nie wiem czy zrozumiałas nasze relacje od poczatku były kobieco-męskie (tzn. od pierwszego naszego krótkiego, ale bycia razem)
po tym wszystkim były bardzo przyjacielskie i to z jego inicjatywy, jeszcze pozniej dwuznacznie przyjacielskie..... i nagle zniknal na 2 tygodnie bez slowa ( a jesli chodzi o znajomych to tych takich bliskich mam takich ze do mnie dzwonia i pisza niemalze codziennie a jak maja mozliwosc np. wspolnego wyjazdu to ze mna jada, a nie tak jak on rezygnuja z wyjazdu nagle z byle powodu-niewytlumaczalnego... i nawet nie spytaja jak bylo....dla mnie byl juz bliska osoba i wyawalo mi sie ze ja dla niego tez bo powtarzam kontaktowalismy sie codziennie kilkanascie razy dziennie, razem wychdilismy i wspolnie wyjezdzalismy i nagle cos sie stalo ze przestal)

mnie to zmartwilo i zdziwilo bardzo ze na smsa np nie odpisal i wcale nie atakowalam go smsami to byl tylko 1 czy juz ze mna nie rozmawia....sam uwazal ze zachowal sie nie tak skoro probowal nasze relacje naprawic i przepraszal ze nie odpisal....

potem kolejny raz zmienil nasze kontakty z przyjacielskich na bardziej powazne chociaz znal moje podejscie do tej kwestii- a wtedy zanim sie to stalo pytalam dokladnie czego ode mnie chce.....

co do nazwy "nowoczesne kolezeństwo" to on ja wymyślił i sam mowił ze tym nie jesteśmy (o sytuacji innych osob ktore cos laczylo wlasnie mowil ze nie uznaje takich przygod)

fakt ja zaczelam rozmowe ale na poczatku rozmowy on powiedzial ze wie ze musimy porozmawiac i jest mi winien wyjasnienia i udzielenia odpowiedzi (czyli musial wiedziec co ja mysle na ten temat i czego oczekiwalam)

nie zapytalam o wszystko bo trudno mi bylo zebrac mysli wiec napisalam maila- na ktorego nie odpowedzial chocby slowem- to nie tak nie chcialem cie oszukac nie traktuje cie jak przedmiot.....

dlatego napisalam smsa ze stracilam do niego szacunek po tym jak sie zachowal- bo gdybym czula ze bylam chocby super kumpela, ktorej nie chcial oszukac tylko sie pomylil i wykonalby najmniejszy gest to mysle ze rozmawialibysmy normalnie i zartowali jak niegdys

skoro takiego maila i smsa nazywasz osaczaniem to coz moze tak jest.....

aczkolwiek "miło" ze uwazasz iz nic sie nie stalo, ja go źle zrozumiałam a on przeciez jasno dawał mi znać jak to ma wygladać... a mi sie nie naleza zadne wyjasnienia bo niby po czym....

no i oczywiscie moja wina ze nasze relacje tak wygladaja teraz,ze wogole nie rozmawiamy....poza mowieniem sobie czesc.....

moze faktycznie glupia bylam myslac ze dobrej kumpeli nie mowi sie np ze chce sie z nia tylko przespac i mowi tylko ze nie jestesmy nowoczesnym kolezenstwem co znaczy przeciez kumplami zostaniemy ale to nic nie znaczy...i jak bede pisal codziennie dwuznaczne maile iles tam tygodni a potem znikne bez slowa na nastepne kilka, jeszcze czasem pospimy sobie razem to wszystko bedzie ok i tak mozemy sie bawic w nieskonczonosc ale wogole to mozemy sie zachowywac jakbysmy sie nie znali i wiecej troski i zainteresowania z mojej strony moga oczekiwac inne osoby.....niekoniecznie ty....bo miedzy toba a inna kolezanka nie ma roznicy...

wiec pewnie to wszystko moja wina i jak on mnie szanowal i jasno dawal mi znac co nas laczy tak ja go "osaczylam" zamęczylam i teraz on nie ma juz sily ani ochoty ze mna rozmawiac......

Odpowiedz
qvo 2013-08-31 o godz. 15:35
0

Kasia_S napisał(a):
A może byś trochę uważniej przeczytała co napisałam?
A moze Ktoś niejasno przedstawia swoj punkt widzenia...??

Odpowiedz
Gość 2013-08-31 o godz. 11:16
0

silenca napisał(a):dziubek napisał(a):Lillan napisał(a):Dziubek, ja sie z Toba zgadzam w calej rozciaglosci i ciesze sie, ze mnie wyreczasz w pisaniu ;) :)
tak? to następnym razem Ty nasmarujesz w naszym imieniu "kilka" zdań lol
przegapiłam coś?

Odpowiedz
Gość 2013-08-31 o godz. 10:57
0

dziubek napisał(a):Lillan napisał(a):Dziubek, ja sie z Toba zgadzam w calej rozciaglosci i ciesze sie, ze mnie wyreczasz w pisaniu ;) :)
tak? to następnym razem Ty nasmarujesz w naszym imieniu "kilka" zdań lol
przegapiłam coś?

Odpowiedz
Gość 2013-08-31 o godz. 09:58
0

Lillan napisał(a):Dziubek, ja sie z Toba zgadzam w calej rozciaglosci i ciesze sie, ze mnie wyreczasz w pisaniu ;) :)
tak? to następnym razem Ty nasmarujesz w naszym imieniu "kilka" zdań lol

Odpowiedz
Gość 2013-08-31 o godz. 09:13
0

Dziubek, ja sie z Toba zgadzam w calej rozciaglosci i ciesze sie, ze mnie wyreczasz w pisaniu ;) :)

Odpowiedz
Kasia_S 2013-08-31 o godz. 09:11
0

qvo napisał(a):Kasia_S napisał(a):Jennifer, posłuchaj dziewczyn.
On oczekuje od Ciebie odzewu w jakiejkolwiek postaci (nieważne czy to będą pretensje, żal, prosby, groźby itp.) bo to będzie dla niego punktem zaczepienia. Jak sie nie będziesz odzywać to nie dasz mu tego czego on oczekuje.
To typ faceta inteligentnego, lubi takie gierki a kazde Twoje słowo podziała jak woda na młyn.
Jak najmniej kontaktu - owszem uprzejmie, zebyś mu pokazała, ze jesteś ponad tym. Tylko w ten sposób go "pokonasz".
Czy to rzeczywiście ważne czego On oczekuje?? Nie wazne dla niego było to, że jenny oczekiwała odpowiedzi na maila(chociażby - weźmy to za minimum). I własnie o to chodzi zeby teraz nie dawała mu tego czego on oczekuje- wiec tymbardziej po co ma się odzywac?? I wątpie aby był inteligentny. Gdyby tak było, to na pewno wiedziałby jak tą sytuacje rozwiązać nie raniąc Jenny aż tak bardzo.
Dobrze ktos napisał - facet leci na łatwiznę, bo myśli, że w tych czasach nic nie jest w stanie nikogo zdziwić i chyba sam sie zdziwił, że jednak jeszcze tacy ludzie istnieją...
A może byś trochę uważniej przeczytała co napisałam? Przecież właśnie o to chodzi, by mu nie dawała tego czego on oczekuje. Gdzie ja npisałam, że ma się do niego odzywać? Wprost przeciwnie.
Uważam, że jest bardzo inteligentny (choć nie wykorzystuje tego w dobrym celu) i dlatego trzeba na niego uważać. On nie chce tej sytuacji rozwiązywać i w nosie ma czy Jennifer to boli.
Dlatego - tak jak napisałam - jak najmniej kontaktu.

Odpowiedz
Gość 2013-08-31 o godz. 08:53
0

jennifer napisał(a):czy wy nie macie oczekiwań wobec dobrych znajomych, z którymi się czesto spędzało czas? oczekiwań większych niż od innych.....że chociażby więcej czasu będa poswięcac tobie a nie innym osobom (ja do dziś mam paczki znajmoych co do których wiem ze zawsze wezma mnie pod uwage w swoich planach a ja ich)

widzisz, tylko problem w tym, że właśnie w momencie zmiany waszych relacji z kumpelowskich na kobieco-męskie przeważnie gostek przestaje traktować Cię jak dobrego znajomego, któremu należy się szacunek

tu chyba jednak było inaczej, bo sama piszesz, że na początku Cię traktował z szacunkiem i troską, dopiero w momencie jak zaczęłaś go "osaczać" smsami i mailami i dążyłaś do wyjaśnienia przez niego sytuacji, stwierdził, że mimo wszystko nie zrozumiałaś sytuacji (Twoje wymówki, tłumaczenie się itd) i może dlatego się zmienił -żeby dać Ci wyraźnie do zrozumienia, że nie macie wobec siebie zobowiązań.

zauważ jak się zachowałaś po tym jak "zniknął" na 2 tygodnie - chciałaś, żeby się wytłumaczył. czy tak postępujesz z innymi znajomymi? kazesz im się tłumaczyć? to chyba normalne, że przez 2 tygodnie ludzie się czasem nie kontaktują
a to, że Ci powiedział, że nie jesteś zabawką świadczyło akurat o jego klasie (bo dzięki temu pokazał Ci właśnie szacunek) a nie o tym, że zaproponuje Ci "chodzenie"! więc to był Twój błąd, że zaczęłaś cyt: "poważną rozmowę"

przykro mi, że się zaangażowałaś.

właśnie dlatego jestem wielką przeciwniczką "nowoczesnego koleżeństwa" -kto wogle taką głupią nazwę wymyślił kobiety już takie są, że się angażują! nie rozumiem dlaczego same działamy przeciwko sobie :o godząc się na przygody, które i tak nas zranią! oczywiście nie chcę generalizować, ale choćby Twój przykład pokazuje, że mimo iż kobieta godzi się na taki układ, to stopniowo i tak zaczyna dążyć do "przywłaszczenia sobie" faceta i czuje się oszukana, kiedy nie dzwoni on do niej przynajmniej co 2 dni

Pozdrawiam Cię i życzę szybkiego zastąpienia tego pana kimś jeszcze fajniejszym :D

Odpowiedz
jennifer 2013-08-31 o godz. 06:28
0

wszyscy w pracy zauważali, że mnie raktował zawsze w inny sposób.....

ale pewnie macie racje, może od poczatku chodzilo o jedno, a nie mowiąc nic do konca zawsze łatwo powiedzieć "o co ci chodi, przecież nic ci nie obiecywałem"

ale ktos kiedys powiedział "obiecywać można nie tylko słowami ale i czynami"

czy wy nie macie oczekiwań wobec dobrych znajomych, z którymi się czesto spędzało czas? oczekiwań większych niż od innych.....że chociażby więcej czasu będa poswięcac tobie a nie innym osobom (ja do dziś mam paczki znajmoych co do których wiem ze zawsze wezma mnie pod uwage w swoich planach a ja ich)

moze dlatego skoro nasze relacje były tak dobre ja oczekiwałam ze chociaż nie bedzie mu wszystko jedno !!!

Odpowiedz
jennifer 2013-08-31 o godz. 06:06
0

a i dodam, ze wiem ze to czlowiek który w róznych problemowych sytuacjach po prostu ucieka...a jak zadajesz mu zbyt klopotliwe pytania to milczy.....

moze dlatego zastanawiam sie czy jest az tak podly, perfidny i wyrachowany czy tylko nie wie jak sobie z tym poradzić...nie wie jak ze mna porozmawiać....

ale ja nie mogę już zrobić nic, by ta sytuacje zmienic :(

Odpowiedz
jennifer 2013-08-31 o godz. 06:01
0

jeśli chodzi o to co jakiś czas, to niezupełnie bo przez wiele miesięcy przychodził ze mną porozmawiać codziennie....codziennie pisał maile i byliśmy dobrymi kumplami.....

a co ma mi wyjaśniać? -może to dlaczego nagle przestałam być kumplem i zniknął na 2 tygodnie a poźniej po co zaczynał wszystko znjąc moje podejście do sprawy i jeszcze jedno to, że mnie oszukał, bo cały czas pytałam co to ma znaczyć i on twierdził ze powtarzam kolejny raz "nie jesteśmy nowoczesnym koleżeństwem" co czasem ze sobą sypia i nie jestem zabawką a kimś więcej, a później gdy zaczełam poważna rozmowę nagle wykręcił kota ogonem.....

czego oczekuję?- może tylko odrobiny szacunku, moze jakiegoś przepraszam nie chciałem cię skrzywdzić (za pierwszym razem umiał mnie za to przeprosić) inaczej zrozumiałem twoje intencje, może wprowadziłem cie w błąd.....

moze oczekiwałam tego abym była trochę wazniejsza niż inne kolezanki z pracy, że ze mna jak kiedyś mógłby nadal rozmawiać codziennie, zapytac co słychać.....żeby widział we mnie człowieka jak niegdyś a nie tylko laleczke(dodam że temat takiej laleczki do jednego też poruszaliśmy-innej dziewczyny- i absolutnie twierdził ze mnie za taką nie ma)

a teraz może oczekiwałam z jego strony jakiegoś gestu pojednania, byśmy mogli żartować jak kiedyś majac swiadomosc oboje, ze to była tylko "przygoda" i nie mamy do siebie pretensji i zali....a poza zartami i wspolnymi wyjsciami, w gronie, z wszystkimi nic wiecej sie nigdy nie wydarzy....

moze tego ze on wciąż potrzebuje mojej obecności(takiej kolezeńskiej) i mu jej jakos brakuje jak kiedyś, gdy nie wytrzymal bez choćby jednego maila w ciągu dnia....a nie że mu wszystko jedno co ja o nim myslę....

może własnie trdno mi uwierzyc i pogodzic sie z tym że to tak inny człowiek niż ten ktorego znałam przez wiele miesięcy....

Odpowiedz
Gość 2013-08-30 o godz. 20:19
0

dlaczego my kobiety zawsze próbujemy tłumaczyć facetów? że są nieśmiali, nie mają odwagi, że mają dobre intencje, że to nasza wina pewnie próbujemy zawsze dorabiać ideologię, robić analizę charakteru i wyjaśniać sobie, że ich zachowanie ma źródło w problemach z dzieciństwa lol lol

Kerala napisała Ci już wszystko :D :D

dopiszę jeszcze, wredną prawdę: dziewczyno jemu już teraz zwisają Twoje reakcje. i może bawi go nawet Twoje zachowanie! nie wmawiaj sobie, że on celowo czekał aż przejdziesz gdzieś -bo mu na Tobie zależy. najprawdopodobniej po prostu chce, zebyś na niego nie była wściekła, żeby sobie w pracy chryji nie narobić. Chce Cię udobruchać, zostaniecie kumplami!nie jest głupi. zależy mu, żeby przed współpracownikami nie wyjść na palanta! i nie chce urządzać skandali!
i ma racje! więc nie dawaj mu więc żadnych nauczek, nie złość się, nie rób zabawy w niemówienie "cześć". jeśli zrobi się skandal i tak Ty będziesz na przegranej pozycji jako kobieta!
traktuj go normalnie, jak bardzo-średnio lubianego kolegę. zdawkowo ale nie opryskliwie !!!!! no i wyciągnij wnioski, chociaż rozumiem, że był sprytny skurczybyk

to pewnie taki typ uroczego, przesympatycznego przelatywacza
a jeszcze żadna z dziewczyn w pracy się pewnie nie przyzna, że z nim spała (ciekawe czy chwali się kolegom o swoich podbojach

teraz nie będę miła:

nie koresponduj z nim więcej na Boga wyjaśniać sobie, to można po zakończeniu związku a nie po kilku sympatycznych lub mniej sympatycznych przygodach. mam wrażenie, że będziesz tak długo to ciągnąć, aż w końcu on Ci powie -fajna dupa z Ciebie ale szopki odstawiasz

olej go!!!!no bo czego Ty właściwie oczekujesz? co on ma Ci wyjaśnić? sytuacja jest dosyć jasna -facet chciałby mieć z Ciebie koleżankę z którą co jakiś czas można pogadać, wypić, obejzeć mecz i iść do łóżka! zwróć uwagę zwłaszcza na słowa -co jakiś czas!!!!
i w tym wypadku ostatnią rzeczą jaką będzie tolerował są wymówki i zadręcznie wyjaśnieniowe

nic nie poradzisz! a tylko sprawiasz, że przygoda, która mogła być sympatyczna, stanie się dla Ciebie wielkim upokorzeniem! no więc -olewka tego pana!!!!! OLEWKA!!! krzyżyk na drogę! kij mu w ucho!!!

no i idź z jakąś kumpelą do klubu, żeby sobie poprawić samopoczucie ;)

Odpowiedz
jennifer 2013-08-30 o godz. 19:49
0

tak jak sie mogłam spodziewać.... zostawił mi płytę na biurku.....pewnie nie miał odwagi wręczyć mi ja osobiście.....

jednak dziś już nie chodził z tym swoim super uśmieszkiem na twarzy....

bardzo się starał powiedziec mi cześć, cały czas wypatrywał czy nie ide żeby mnie nie przeoczyć i żebym nie przeszła obok bez odzewu..... i zaryzykował bo w końcu mogłam jak wcześniej nie odpowiedzieć a mówił cześć przy wszystkich....

potem się za mną oglądał kilka razy ale ja nie wykazywałam zadnego zainteresowania jego osobą więc....nie zrobil nic wiecej ale wychodzac z pracy ociągał się i nie miał szczęśliwej i dumnej z siebie miny.....

nie wiem czy wogóle będziemy rozmawiać ale chociaż ciesze się że jestem wewnetrznie jakoś spokojna i nie płaczę...że dzis nie korci mnie by do niego napisać czy ma to znaczyć ze wogóle juz nie będziemy rozmawiać....

może to zmęczenie i nie wiem jak będzie jutro ale chyba coś we mnię pekło....gdyby miał mnie za kogoś wartościowego to on wykonałby jakiś gest....poza tym cześć.....

Odpowiedz
Gość 2013-08-30 o godz. 15:21
0

Nie chce byc brutalna, ale wyglada mi na to, ze on po prostu chcial sie zabawic, a Ty sie emocjonalnie zaangazowalas. Facet zachowal sie wrednie, ale z drugiej strony... przeciez niczego nie obiecywal. Wiec po prostu odpusc go sobie. Mow mu "czesc", kontaktuj sie z nim w sprawach zawodowych, a w kontekscie towarzyskim- unikaj. I nie narzucaj sie, nie wypytuj "dlaczego juz sie mna interesujesz?", nie rob wyrzutow - to chyba jedyny sposob, zebys przynajmniej Ty wyszla z tego z twarza.

Odpowiedz
qvo 2013-08-30 o godz. 14:32
0

Skudlarka napisał(a):na "pogaduszki" nie miej czasu, bo znow ci w glowie namota.
Chyba najlepsza rada na forum:) Moze ten chłopczyk jest z tych, którzy myślą, że "do trzech razy sztuka" ?? Niech sie pomyli:)

P.S. A jak tam poniedziałek Jenny?? Było zderzenie???

Odpowiedz
qvo 2013-08-30 o godz. 14:24
0

Kasia_S napisał(a):Jennifer, posłuchaj dziewczyn.
On oczekuje od Ciebie odzewu w jakiejkolwiek postaci (nieważne czy to będą pretensje, żal, prosby, groźby itp.) bo to będzie dla niego punktem zaczepienia. Jak sie nie będziesz odzywać to nie dasz mu tego czego on oczekuje.
To typ faceta inteligentnego, lubi takie gierki a kazde Twoje słowo podziała jak woda na młyn.
Jak najmniej kontaktu - owszem uprzejmie, zebyś mu pokazała, ze jesteś ponad tym. Tylko w ten sposób go "pokonasz".
Czy to rzeczywiście ważne czego On oczekuje?? Nie wazne dla niego było to, że jenny oczekiwała odpowiedzi na maila(chociażby - weźmy to za minimum). I własnie o to chodzi zeby teraz nie dawała mu tego czego on oczekuje- wiec tymbardziej po co ma się odzywac?? I wątpie aby był inteligentny. Gdyby tak było, to na pewno wiedziałby jak tą sytuacje rozwiązać nie raniąc Jenny aż tak bardzo.
Dobrze ktos napisał - facet leci na łatwiznę, bo myśli, że w tych czasach nic nie jest w stanie nikogo zdziwić i chyba sam sie zdziwił, że jednak jeszcze tacy ludzie istnieją...

Odpowiedz
Skudlarka 2013-08-30 o godz. 07:53
0

a zapomnialam,

mysle ze nie chodzilo tylko o to ze podobalas mu sie fizycznie tylko to wlasnie ze mozna z toba tez pogadac, ze fajna z ciebie kumpelka

a moze on bardzo chcialby byc z kims takim jak Ty tylko sie boi, moze ma kompleksy, bo sam jest do niczego i potrzebuje sobie bez przerwy udowadniac ze nie jest.

Tak czy owak, olej goscia bo jest nic nie wart!!!!

Odpowiedz
Skudlarka 2013-08-30 o godz. 07:49
0

facet chyba jest z kategorii tych, ktorzy musza zaliczyc wszytko co sie rusza w poblizu

Ty sie zaangazowalas w ta toksyczna znajomosc, a on (tak jak spora czesc facetow) mysli ze to tylko kolezenski sexik i nic powinien zmienic waszych dobrych ukladow w pracy (mnie to zawsze zaskakuje, ze faceci tak mysla).

ba jestem pewna, ze on uwaza, ze jestes dziwna i nie wiesz sama czego chcesz (bo raz z nim gadasz, ba nawet dajesz sie porwac namietnosci, a za chwile sie do neigo nie odzywasz)

moja rada:

olej faceta jako obiekt westchnien (bo ma porabany swiatopoglad, nic z tego nie bedzie na dluzsza mete, nie ludz sie ze cos sie zmieni)

ogranicz kontakty do zawodowego minimum, zachowujac profesjonalna uprzejmosc, dzien dobry, prosze dziekuje (na "pogaduszki" nie miej czasu, bo znow ci w glowie namota. a niech widzi chamulec, ze t oon jest nie w porzadku a nie Ty.

powodzenia w leczeniu sie z zauroczenia!!

jak bedziesz miala z tym problem, to umow sie z kolezankami i obgadajcie go jak sie tylko da, mnie zawsze pomagalo.

Odpowiedz
xandra 2013-08-30 o godz. 07:34
0

No i sama widzisz, już same przypuszczenia... czy warto więc cierpieć przez takiego? Trzymaj się, tego kwiatu jest pół światu ;) .

Odpowiedz
jennifer 2013-08-30 o godz. 07:16
0

Ajka napisał(a):
Ja tu czegos nie rozumiem, z twojego tekstu wychodzi, ze to ty jakbys przerwala ta znajomosc "przestalas odpowiadac na jego czesc", zrobilas to juz drugi raz - to facet najzwyczajniej dal sobie spokoj.

Moze i zachowal sie jak szczeniak nie odpowiadajac Ci na maila. Ale czy musial?

Wiedzialas prawie od poczatku, ze to nie ma zadnej przyszlosci (sam Ci to powiedzial) - wiec albo grasz w ta gre zostawiajac uczucia za drzwiami i dobrze sie bawisz albo cierpisz potwornie bo wlaczylas w to uczucia.
hmmmmm..... ja przerwałam znajomość nie mówiąc cześć? w ten sposób chciałam mu tylko dać do zrozumienia, że nie jest ok -bo mu sie tak wydawało, ze wszystko jest w porzadku sądząc po jego radosnym uśmiechu na mój widok....

a czy musiał odpisywać na maila?- czyż nie należały mi się wyjaśnienia jego punktu widzenia ? poza tym w mailu napisałam mu że nie odpisywanie na maile mam za oznakę ignorancji wobec tej osoby i że wówczas bedę myślała, że jestem dla niego tylko rzeczą, zabawką, która się znudziła.....więc jak miałam mówić cześć komus kto mnie traktuje jak przedmiot i jeszcze sie uśmiecha.....gdyby widział we mnie człowieka chciałby to sprostowac i cokolwiek by odpisał, jakoś zareagował.... a te uśmiechy miały znaczyć niby co......

mówisz, że od poczatku wiedziałam, że nic z tego nie wyjdzie....że sam mi powiedział- owszem, za pierwszym razem.....ale wtedy jeszcze nie zachował się jak cham i starał sie mi wyjaśnić, że nie jestem przedmiotem, że mnie ceni tylko pogubił się w swoich uczuciach/odczuciach i nasze stosunki były przyjacielskie po tym zajsciu, a kolejny raz- rozmawialismy o tzw."nowoczesnym kolezeństwie" czyli parze przyjaciół co sypia ze soba z doskoku- i on wyraźnie powiedział że on tego nie uznaje jak ktoś z kims sypia to cos czuje i jest kims dla tej osoby

nic więc dziwnego, że czuje sie oszukana i mogłam na coś liczyć.....

i nie sądzę żebym to ja zerwała tą znajmość jakkolwiek, bo gdyby mi cokolwiek wyjasnił i czułabym, ze może nie jestem jego miłoscia ale jakoś mu tam bliska osoba która ceni mogłabym z nim rozmawiać normalnie....
czy więc Ajko uważasz, że to ja tak popsułam nasze kontakty i zrobiłam z igły widły?

dodam, ze dowiedziałam się od "życzliwych" osób że podobne taktyki jak na mnie stosuje teraz- juz po 3 dniach od naszej rozmowy- na innej kolezance z pracy (dodam mężatce) teraz to do niej przychodzi co godzine do biurka pogadać i pouśmiechac się- jak kiedyś do mnie- i wymieniaja sie płytami....(to wiem napewno od naocznych świadków)
może popadam w paranoję i moze to tylko moje przypuszczenia, które nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości, ale teraz wiem, że gdy zniknął na 2 tygodnie i przestał tak nagle pisać mi maile i się do mnie odzywać to ta męzatka była na 2 tygodniowym urlopie a jej mąż wyjechał w delegację.....oczywiście tu nic nie wiem napewno, ale.....

Odpowiedz
xandra 2013-08-30 o godz. 07:06
0

Wiele kobiet cierpi przez takie zachowania, czas jednak na refleksję i wnioski. Nie to nie.
Bo będzie coraz gorzej, no - ale zrobisz jak zechcesz, bo my tu sobie możemy gadać.

Odpowiedz
jennifer 2013-08-30 o godz. 06:53
0

xandra napisał(a):Tylko czy to jest/była miłość?
Czy zauroczenie, fascynacja, nawet zakochanie?

z mojej strony była, bo ja nie zaczynam niczego jesli nic nie czuję..... dodam, znaliśmy się dość długo zanim nasze relacje przybrały inny kształt

i może na początku było to tylko zauroczenie czy fascynacja ale ta chyba skończyłaby sie dość szybko po takim jego zachowaniu (bo trudno żeby kogoś fascynował człowiek tak postępujący) miałabym go za nic i wogóle się nie przejmowała.....a skoro to mnie tak dotknęło.....

Odpowiedz
Gość 2013-08-30 o godz. 06:18
0

jennifer napisał(a):caly tydzien chodzil zadowolony, usmiechal sie do mnie i mowil czesc- przestalam odpowiadac czesc to sie zdziwil, ale teraz nic nie robi tylko czasem na mnie spojrzy... jak sie akurat miniemy w przejsciu.... nie zareagował nawet na smsa, w którym napisalam ze stracilam do niego szacunek po tym jak sie zachował, że nie był wart mojego zaufania....
Ja tu czegos nie rozumiem, z twojego tekstu wychodzi, ze to ty jakbys przerwala ta znajomosc "przestalas odpowiadac na jego czesc", zrobilas to juz drugi raz - to facet najzwyczajniej dal sobie spokoj.

Moze i zachowal sie jak szczeniak nie odpowiadajac Ci na maila. Ale czy musial?

Wiedzialas prawie od poczatku, ze to nie ma zadnej przyszlosci (sam Ci to powiedzial) - wiec albo grasz w ta gre zostawiajac uczucia za drzwiami i dobrze sie bawisz albo cierpisz potwornie bo wlaczylas w to uczucia.

Odpowiedz
Kasia_S 2013-08-30 o godz. 06:00
0

Jennifer, posłuchaj dziewczyn.
On oczekuje od Ciebie odzewu w jakiejkolwiek postaci (nieważne czy to będą pretensje, żal, prosby, groźby itp.) bo to będzie dla niego punktem zaczepienia. Jak sie nie będziesz odzywać to nie dasz mu tego czego on oczekuje.
To typ faceta inteligentnego, lubi takie gierki a kazde Twoje słowo podziała jak woda na młyn.
Jak najmniej kontaktu - owszem uprzejmie, zebyś mu pokazała, ze jesteś ponad tym. Tylko w ten sposób go "pokonasz".

Odpowiedz
Kerala 2013-08-29 o godz. 21:06
0

Jennifer, tak naprawdę to ten pan zachował się wobec Ciebie wyjątkowo nieelegancko. Owszem, żyjemy w czasach, w których chodzenie do łóżka bywa sportem czy sposobem rozrywki, ale to nie zwalnia od zachowania pewnych norm. Chociażby tych kulturalnych.
A jednak Ty już któryś post rozważasz, dlaczego on tak postąpił, jaki miał w tym cel i czy naprawdę jest taki podły.
Nie jestem wieszczem, ale czuję, że mogę Ci odpowiedzieć: tak, naprawdę jest taki podły.
Bardziej jednak niepokoi mnie to, że poświęcasz tyle uwagi i energii komuś, kto tak zupełnie na to nie zasługuje.
Przypomina mi się cytat, którego autora nie pamiętam, ale brzmi w tym kontekście bardzo a propos:
"o ile mniej byłoby na świecie dramatów, gdyby kobiety nie myliły chamstwa z męskością". Święte słowa.

Kerala

Odpowiedz
Gość 2013-08-29 o godz. 21:00
0

Żeby zachować pozory??
Żeby się nie zniżać do jego poziomu!! Czy to , że on jest niekulturalny i nie odpisuje oznacza że jennifer też ma się tak zachowywać. Ja bym odpowiedziała na przywitanie (zaznaczam że odpowiedziała, a nie sama rozpoczęła), ew. nawet mogłabym porozmawiać na zasadzie bardzo chłodnej konwersacji.qvu napisała:

Odpowiedz
xandra 2013-08-29 o godz. 20:54
0

xandra napisał(a):Czasem TRZEBA zapomnieć, dla własnego spokoju, szacunku do siebie a i choćby z czysto ekonomicznego ;) nietracenia czasu na kogoś bardziej wartościowego kto gdzieś tam na każdego czeka.
Chodziło mi oczywiście o nietracenie czasu na tamtego, gdy można poznać kogoś wartościowego. Umknął mi wyraz, zakładam jednak inteligencję i domyślność Czytelniczek :D .

A co do niemówienia cześć - ja bym mówiła, bo choćby po to by pokazać facetowi że ma się kulturę a i w sumie nic się nie stało takiego nad czym byśmy taaak bardzo bolały. Myślę że to może go zastanowić, a tego ten typ nie lubi.

Odpowiedz
qvo 2013-08-29 o godz. 20:43
0

Żabunia napisał(a):Oczywiście cześć mów :D bo jeszce uzna Cioę za niewychowaną, czy cuś...(któż wie co taki może sobie pomyśleć) Rozmowy na neutralne temat itp....
Osobiście bym się do chama wiecej nie odezwała, jeśli nie raczył odpisać na maila, na kilka smsów i nie reagował na prośby o rozmowe, bo po co? Żeby zachować pozory?? Ale jakie? Że jest ok skoro nie jest?? Nie jest to jej przełożony, a skoro z innymi sie dogaduje i dla nich jest uprzejma, to wydaje mi się zbednym mowienie "czesć" takiej popapranej psychicznie osobie... Tymbardziej jak wyobrażę sobie ten jego uśmiech: veni vidi vici.... Olać totalnie, łacznie z mowieniem "cześć"

Odpowiedz
xandra 2013-08-29 o godz. 20:40
0

Tylko czy to jest/była miłość?
Czy zauroczenie, fascynacja, nawet zakochanie?
Nawet największa miłość nie powinna "przeć" dalej gdy widzi się, że nie jest to obopólne, a co gorsza - kobieta nie jest szanowana.
W takim wypadku wygląda mi to na dopraszanie się o klapsa.
I się go rzecz jasna dostaje.

Czasem TRZEBA zapomnieć, dla własnego spokoju, szacunku do siebie a i choćby z czysto ekonomicznego ;) nietracenia czasu na kogoś bardziej wartościowego kto gdzieś tam na każdego czeka.

Odpowiedz
Gość 2013-08-29 o godz. 20:32
0

Facet jest popaprany :x daj sobie z nim spokój, bo inaczej sytuacje które opisywałaś będą się powtarzać. On się będzie bawić Twoim kosztem, a Ty będziesz się tym dalej przejmowała, zadręczała. Chyba nie warto?
A co do tego jak się w pracy zachowywac, to normalnie. Oczywiście cześć mów :D bo jeszce uzna Cioę za niewychowaną, czy cuś...(któż wie co taki może sobie pomyśleć) Rozmowy na neutralne temat itp....

Odpowiedz
qvo 2013-08-29 o godz. 20:30
0

xandra napisał(a):Zostaw już tego faceta.
Było, minęło.
I również nie polecam elementów ataku - a niby po czym ;) ?
Powiedz - miałeś rację, nic by z tego nie wyszło a jeszcze byś się we mnie zakochał ;) .

Olej faceta, jest żałosny. I nie obwiniaj siebie.
Jesli się kogoś kocha lub przynajmniej kochało - nie przejdzie sie z dnia na dzień obojętnie koło takiej osoby... Obwiniac sie owszem nie powinna, bo tylko jego mozna tu winić, ale nie mozna tez powiedziec: było- minęło. Nie mozna tego sobie wytłumaczyć, chociaż tak bardzo by się chciało ułożyć życie z kimś innym - odpowiedzialnym, kochającym, godnym zaufania. Może za jakiś czas, bo to czas leczy rany.

Odpowiedz
xandra 2013-08-29 o godz. 20:16
0

Zostaw już tego faceta.
Było, minęło.
I również nie polecam elementów ataku - a niby po czym ;) ?
Powiedz - miałeś rację, nic by z tego nie wyszło a jeszcze byś się we mnie zakochał ;) .

Olej faceta, jest żałosny. I nie obwiniaj siebie.

Odpowiedz
jennifer 2013-08-29 o godz. 20:07
0

najgorsze, że to ja obwiniam się że jestem nic nie warta, taka głupiutka, naiwna......tyle ma lat a tak dała się omamić, zaślepić....

próbowałam go tłumaczyć jakoś wczuć się w jego sytuację, że skoro nie czuje to nie umie sobie z tym poradzić i nie wie co zrobić w tej sytuacji.... więc milczy....ucieka jak dziecko co nabroiło i boi się ponieść konsekwencje.....

ale teraz widzę, ze to zaden Piotruś Pan (to była dobra postać, która nikogo by nie skrzywdziła celowo)- to po prostu perfidny drań, który swoje wyrachowanie woli ukryć pod maską wiecznie niedorosłego chłopca...... miłego, troskliwego, który czasem popełnia błedy i wtedy bierze nogi za pas i ......

znam go już dość dlugo(albo mi sie tak wydawało) i zawsze miałam go za dobrego człowieka, z klasą, kogoś z 1000 pomysłów na minutę, z chłopięcym błyskiem w oku ...jednak w ważnych sprawach kogoś odpowiedzialnego kto postawi stawić czoła trudnym sytuacjom..

to co teraz się dzieje po prostu w głowie mi się nie mieści i nie umiem w to uwierzyć.....

aż tak sie pomyliłam? to na serio zimny drań, który nie liczy się z uczuciami innych? myśli że jest pępkiem świata i w ten sposób się dowartościowuje?

to chyba mnie tak najbardziej męczy.....

Odpowiedz
qvo 2013-08-29 o godz. 19:51
0

jennifer napisał(a):
jutro znow zobaczę go w pracy......i choć to on powinien sie zastanawiać co zrobić, to ja nie wiem jak się zachować :(
jestem na siebie wściekła za swoją naiwność :x
Sugeruję olać, totalnie ignorować, ewentualnie wściekłość przelać na niego - przeciez najlepszą formą oborny jest atak:> Może sie Piotruś Pan zdziwi, że jego "zabawka" pokazała pazurki??

Odpowiedz
Gość 2013-08-29 o godz. 17:37
0

Ja również odpuściłabym sobie tego faceta.
I zachowywała się po prostu normalnie, i najlepiej nie wracałabym do tego wszystkiego..bez pytań, wyjaśnień....

Odpowiedz
Lambli@ 2013-08-29 o godz. 16:08
0

karolciab napisał(a):laureline napisał(a):xandra napisał(a):
Jak już się stało to pozostańcie tylko na stopie koleżeńskiej a faceta olej.
dziewczyny juz napisaly i ja sie podpisuje
dziwny typek
daj sobie spokoj
podpisuję się pod zdaniem dziewczyn.
też podpisuje się pod dziewczynami
nie jest Ciebie wart

Odpowiedz
Kerala 2013-08-29 o godz. 15:12
0

Nie wiem, czy widział w Tobie tylko ciało, ale najwyraźniej podoba mu się gra w emocjonalną smycz, którą on trzyma w ręku. POlega to mniej więcej na tym, aby zrobić jeden krok do przodu i dwa do tyłu, a drugiej stronie pozostawić dociekania, co to miało oznaczać i dlaczego. Wyjaśnień się nie udziela, bo przekresliłoby to sens takiej gry. Tym sposobem całymi latami można stać w przysłowiowych drzwiach ani nie wchodząc, ani nie wychodząc. W sumie dość przykre i mało rozwojowe dla każdego, kto trafi na takiego pseudo partnera.
Daj sobie z nim spokój, bo facet emocjonalnie jest popaprany i sam nie wie, czego chce, ale jemu samemu wydaje się to zabawne. I chyba tylko jemu, bo poprzednia partnerka także odmówiła współpracy.
Aaa, lepiej od razu wybij sobie z głowy pomysły, aby "dać mu coś odczuć", bo tylko go utwierdzasz w przekonaniu, że tę grę warto toczyć dalej, bo przeciwnik już się zainteresował toksycznym układem. Całkowity ignore z zachowaniem fasady uprzejmości i okolicznościowym "dzień dobry". Kultura do niczego nie zobowiązuje, sms'y i maile- tak.

Kerala

Odpowiedz
jennifer 2013-08-29 o godz. 15:02
0

ok tylko nie wiem czy zupełnie go ignorowac i udawać ze go nie widze czy odpowiadać cześć- dodam ze mijamy sie kilkanascie razy dziennie i to nieuniknione

Odpowiedz
karolciab 2013-08-29 o godz. 14:57
0

laureline napisał(a):xandra napisał(a):
Jak już się stało to pozostańcie tylko na stopie koleżeńskiej a faceta olej.
dziewczyny juz napisaly i ja sie podpisuje
dziwny typek
daj sobie spokoj
podpisuję się pod zdaniem dziewczyn.

Odpowiedz
laureline 2013-08-29 o godz. 14:11
0

xandra napisał(a):
Jak już się stało to pozostańcie tylko na stopie koleżeńskiej a faceta olej.
dziewczyny juz napisaly i ja sie podpisuje
dziwny typek
daj sobie spokoj

Odpowiedz
Nezi 2013-08-29 o godz. 14:04
0

xandra, ujęła to najlepiej w przytoczonym powiedzeniu. Coś w tym jest. Nie powinno się romansować w pracy, i nie tyle na terenie firmy co właśnie z kolegami. To nauczka na przyszłość dla Ciebie.
A recepta na dziś?
Myślę, że powinnaś sobie gościa odpuścić. Przestać się zastanawiać co on miał na myśli tak postępując. Sex bez zobowiązań, bez angażowania uczuć. Teraz bądź świetnym pracownikiem, uśmiechaj się, bądź miła i trzymaj go na dystans.
I nawet jeśli miałby to być z Twojej strony jedynie pozosry to udawaj, że świetnie się bawiłaś, ale teraz nie masz zamiaru zaprzątać sobie tym głowy. Bądź radosną dziewczyną anwet jeśli w duchu gryziesz łzy.

I pamiętaj na przyszłość - koledzy w pracy nie są do romansowania. ;)

Odpowiedz
jennifer 2013-08-29 o godz. 14:01
0

sylwester był super-u mnie też, wykazywał zainteresowanie moja osoba...potem u niego nocowałam i prawie caly dzień w nowy rok spedziliśmy razem....ale przed wyjściem rozpoczęłam tą rozmowe....

nawet zadałam pytani jak bedziemy teraz rozmawiali w pracy- odpowiedział że normalnie.....

moze tym mailem z moim obrazem sytuacji wszystko popsułam- ale nie umiałam udawać ze nie czuję sie oszukana- wydawało się ze wykazał odrobinę człowieczeństwa bo przyszedł zapytać co tam i jak dotarłam do domu.... ale ja powiedzialam ze jestem zajeta pracą to sobie poszedł....widać nie zamierzał mi nic wyjasniac....a potem pozostaly juz tylko jego wielkie uśmiechy.....

chciałabym zrobic coś co sprawiłoby ze on poczuje sie gorzej.....myslalam ze ten sms to sprawi......

dodam, że w smsie przypomnialam mu by mi oddał plyte.....ciekawe czy mi ja wreczy czy zostawi na biurku.....nie wiem jak wtedy mam sie zachowac :(

Odpowiedz
slodka_kokietka 2013-08-29 o godz. 13:44
0

Kochana, dokładnie Cię rozumiem zwłąszcza, że jakiś tydzień temu miałam podobną sytuację. Ale napiszę wszysto od początku w gwoli wyjaśnienia.

Miesiąc temu poznałam przez net pewnego faceta, który był znajomym kogoś kogo znam. Damian mieszka w Anglii ale miał przyjechać do mojego miasta na 2 tygodnie. Postanowiliśmy się spotkać i choć wiedziałam, że nic oprócz koleżeństwa lub małego sexu nie może mieć miejsca robiłam sobie nadzieje. Nie na to, że będziemy razem ale że będzi mnie szanował.
Pierwsze spotkanie bardzo miłe i sympatyczne. Stwierdził, że jestem wartościową osobą i chciałby się ze mną przyjaźnić. Po jakimś czasie do tej przyjaźni włączył się sex ale nadal miał do mnie szacunek. I nagle nie wiem co się stało. Powiedział, że nie możemy ze sobą sypiać bo się w nim zakocham (bezczelny !) i że zważając na to, że jestem bardzo fajną dziewczyną chciałby się ze mną przyjaźnić. Moją odpowiedzia było to, że przecież ja doskonale wiem, że parą nie jesteśmy, nie byliśmy i nie będziemy więc dlaczego nagle stwierdził, że sex wszystko komplikuje. Mówił mi wielokrotnie, że jestem dobra w łmóżku i muszę przyznać, że on także był niezły. Nie wiem więc skąd jego reakcja. No ale już jako przyjaciele/koledzy postanowiliśmy pójśc a sylwestra.
W tą noc mimo swoich wcześniejszych zapewnień, że nie chce ze mną sypiać bo sex wszystko komplikuje, poszedł ze mną do łóżka. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że to on zasugerował to byśmy się przespali. Myślałam, że po tym wszystkim będzie w porządku. Pomyliłam się jednak bo od tamtej pory zaczął mnie kompletnie ignorować. Wyjechał do Angli. Nie odbierał telefonu, nie odpisywał na esy ani na wiadomości na skype.
Żeby było jasne, nie jestem zła, że nie chce ze mną być, sypiać. Nie jestem zła nawet o to, że być może nie chce się ze mną przyjaźnić. Tu chodzi o zwykły szacunek do kogoś z kim spędziło się kilka chwil uniesień i kilka godzin, poważnych rozmów o życiu.
Z resztą osobą, która najwięcej gadała o całej tej naszej przyjaźni był on. Dla mnie przyjaźń nie jest czymś co się planuje, tylko nazwaniem obecnego stanu rzeczy.
Rozpisałam się, wiem... a co do Twojego problemu Jennifer to zupełnie nie wiem jak powinnaś postąpić.Trzymaj się mała.

Odpowiedz
xandra 2013-08-29 o godz. 13:34
0

"Nie rwij dupy ze swej grupy" - takie jest powiedzonko, brutalne ale oddaje rzecz sprawy. Jasne, bywa że związki w pracy kończą się happy-endem ale mało kiedy, oj mało kiedy.
Jak już się stało to pozostańcie tylko na stopie koleżeńskiej a faceta olej.

Odpowiedz
fonia 2013-08-29 o godz. 13:20
0

ja bym skończyła tą znajomość, niech zostaną jedynie formalno-zawodowe tematy i sprawy
gość jest perfidnie dziwny, nie wiesz nadal o co mu chodzi,a on chodzi uśmechnięty od ucha do ucha, a jak przypomni sobie o Tobie- koleżance do tańca i różańca- dzwoni i jestes...
olej go w końcu

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie