Quantcast
  • HoneyGirl odsłony: 4141

    Teściowa , a wychowanie dziecka

    Mam juz dość , a to dopiero początek
    za trochę ponad 2 tygodnie przyjdzie na świat nasze 1 dziecko
    wszyscy sa oczywiscie bardzo szczęśliwi , nie mogą sie doczekać ( szczególnie rodzice M , ponieważ M jest jedynakiem)
    wszytsko ładnie , cacy
    a w czym problem?
    oczywiście w dobrych radach tesciowej
    juz od początku ciaży słyszałam jej dobre rady ( co mam jeść , jak coś boli to ona zawsze wiedziała dlaczego)
    no a przy ostatnim naszym spotkaniu nasłuchałam się juz tego co dziecko powinno jeść( pamiętaj nie dawaj małemu kaszek ze sklepu tylko kupuj i sama gotuj - to bedzie zdrowsze dla dziecka)
    nie kupuj słoiczków bo tam sama chemia
    ona tak robiła
    tylko kurwa 26 lat temu jak się M urodził widocznie nie było takich wynalazków jakie sa teraz
    ja oczywiście nie zamierzam małego trzymac tylko i wyłącznie na słoikach ( bo nie bedę pracowała i bedę miała czas na gotowanie), ale ona wcale mi tego mówic nie musi !!!!
    to jest moje dziecko i ja bede decydowała o tym co ma jeść i jak mam je wychowywać
    boję się o to że te jej dobre rady wkońcu nas skłócą , bo jej się wydaję ze wszystko wie najlepiej
    już nie raz czytałam ze macie tez takie problemy z radami rodziców czy tesciów.... może więc jakies złote rady ?

    Odpowiedzi (15)
    Ostatnia odpowiedź: 2009-04-15, 06:24:14
    Kategoria: Pozostałe
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
asia_asica 2009-04-15 o godz. 06:24
0

Do 1,5 roku życia dla mojego dziecka słodycze nie istniały - no może prócz biszkoptów i kukurydzianych chrupek. Poszłam pewnego dnia z kilkumiesięczną Oliwią do babci ze strony ojca. Rozmawiałyśmy na ten właśnie temat. A ona na moich oczach dała jej całą tabliczkę czekolady I jeszcze do tego w towarzystwie kilku osób powiedziała mi, że jestem głupia i źle wychowuję dziecko. BYło to już dawno temu ale gdy sobie o tym przypomnę robię się wściekła. Wtedy mialam ochotę dosłownie ją zabić :axe: :snakeman: :Hangman:

Odpowiedz
Gość 2009-04-14 o godz. 10:35
0

Hmm... My jeszcze nie byliśmy po słubie, a już zdążyliśmy się pokłócić, jak nam teściowa zaczęła życie urządzać- a to na wychowawczy na 3 lata, ona na emeryturę, co by mogła non stop być przy mnie i mi pomagać
NIe wyobrażam sobie 3 lat w 4 scianach z teściową i jej "pomaganiem" :ghost:

Odpowiedz
becja 2009-04-14 o godz. 06:25
0

Moja teściowa odezwała się raz.

Teraz czasem zdarza się jej zapomnieć ale zawsze opamięta się na etapie otwarcia ust...

Odpowiedz
Gość 2009-04-14 o godz. 06:15
0

wiesz balu, temat udzielania dobrych rad dotyczy nie tylko tesciowych :) wczoraj sie usmialam jak wykladu zaczela udzielac mi kolezanka ktora nie dosc ze nie ma dziec, nie jest w ciazy to jeszcze z dziecmi nie miala za wiele do czynienia grzecznie wysluchalam, powiedzialam co mysle na ten temat i koniec piesni :)

Rad co do naszego Dziecka jeszcze nie ma, ale my "dyskutujemy" tzn przepychamy sie slownie na przykladzie dziecka naszych znajomych. Do mojej tesciowej nie dociera ze czasy sie zmienily i to ze M jadl zupy w 3 miesiacy zycia nie znaczy ze my tak bedziemy karmic swoje dziecko...ze ciemieniucha wbrew pogladom sprzed 30 lat nie bierze sie z tylko z zaniedban higienicxzxnych itp. po wysluchaniu paru komentarzy zapowiedzialam glosno ze jak tylko uslysze cos takiego na temat mojego dziecka to bedzie KIEPSKO.

zobaczymy jak bedzie, ze komentarze beda to jasne. moja mama tez widze ze juz sie ledwo hamuje ;)
wszyscy czuja sie w obowiazku przekazac ci swoją mądrość zyciową i chyba faktycznie jedyna rada to udawac ze sluchasz i robic swoje. tylko ze nieraz szlag trafia od samego sluchania....

Odpowiedz
Gość 2009-04-13 o godz. 19:47
0

na to jest rada wpuszczaj jednym uchem wypuszczaj drugim..
ja zawssze moiwe "lekarz zabronil" i koniec.
jak ktos cos probuje to mowie ze to moje dziecko
dzis starsza pani w sklepie zaczela go glaskac po raczkach a od pani jechalo woda ze szok, jak to zauwazylam to mnie zmrozilo i grzecznie powiedzialm ze nie zycze sobie dotykania mojego dziecka

asertywnosc i dobra mina!! i bedzie dobrze!!!

Odpowiedz
Reklama
Och 2009-04-13 o godz. 19:04
0

Wiem coś na ten temat, nie jeden post napisałam narzekając na teściową. Na moją teściową raczej nic nie działa, ona słucha a i tak robi swoje, więc powoli zaczynam wychodzić z założenia, że niepotrzebnie w ogóle się odzywam

Odpowiedz
kasiamka 2009-04-13 o godz. 09:01
0

Dokładnie tak! Przytakiwać i robić swoje. Bez nerwów twoich i teściowej - przecież nie będzie ci zaglądała w garnki!

Odpowiedz
fumcia 2009-04-13 o godz. 05:00
0

balu21 napisał(a):mam juz dość , a to dopiero początek
za trochę ponad 2 tygodnie przyjdzie na świat nasze 1 dziecko
wszyscy sa oczywiscie bardzo szczęśliwi , nie mogą sie doczekać ( szczególnie rodzice M , ponieważ M jest jedynakiem)
wszytsko ładnie , cacy
a w czym problem?
oczywiście w dobrych radach tesciowej
juz od początku ciaży słyszałam jej dobre rady ( co mam jeść , jak coś boli to ona zawsze wiedziała dlaczego)
no a przy ostatnim naszym spotkaniu nasłuchałam się juz tego co dziecko powinno jeść( pamiętaj nie dawaj małemu kaszek ze sklepu tylko kupuj i sama gotuj - to bedzie zdrowsze dla dziecka)
nie kupuj słoiczków bo tam sama chemia
ona tak robiła
tylko kurwa 26 lat temu jak się M urodził widocznie nie było takich wynalazków jakie sa teraz
ja oczywiście nie zamierzam małego trzymac tylko i wyłącznie na słoikach ( bo nie bedę pracowała i bedę miała czas na gotowanie), ale ona wcale mi tego mówic nie musi !!!!
to jest moje dziecko i ja bede decydowała o tym co ma jeść i jak mam je wychowywać
boję się o to że te jej dobre rady wkońcu nas skłócą , bo jej się wydaję ze wszystko wie najlepiej
już nie raz czytałam ze macie tez takie problemy z radami rodziców czy tesciów.... może więc jakies złote rady ?
propomuje gleboko oddychac i do glowy nie brac 'dobrych rad' tesciowej, bo po co sie denerwowac - po co masz szkodzic sobie i dziecku?

ja po prostu w takich sytuacjach kiwam glowa a robie swoje ;)

Odpowiedz
Gość 2009-04-12 o godz. 20:46
0

kuźwa co jest z tymi teściami- moi niby spoko, ale czasem kurwa niereformowalni- mamy ta przyjemnosc ze mieszkamy w jednym domu, chociaz mieszkania osobne- probowalismy ustalic podzial kosztow za mieszkanie- niewykonalne, oni biedni nie sa, a to ze dzieki temu czuje sie jak gowniara mieszkajaca u kogos katem to nieistotne. Udalo sie nam osiagnac tyle, ze za telefon mozemy laskawie sami placic- i co kurwa rachunek jakos dziwnie zaginal, a mnie szlag trafia na kolejne gadki o tym, ze ich stac.

I te wszedobylskie teksty o dzieciach wszystkich dalszych i blizszych znajomych, co to niby presja nie sa i tekst, ze dzieci juz powinnismy miec bo uwaga "oni juz najmlodsi nie sa" to kto w koncu te dzieci ma miec - my, czy oni????????????

Ale sie wkurwilam o ten rachunek- nienawidze nadopiekunczosci

Odpowiedz
Gość 2009-04-12 o godz. 19:25
0

U nas juz jedna awantura byla - na stwierdzenie tesciowej, ze po urodzeniu dziecka ona z nami zamieszka i bedzie nam dziecko wychowywac
Ja sie ugryzlam w jezyk wiec odpowiedzialam na spokojnie..maz nie zdazyl wiec bylo ostro.
Coz.. jeszcze dziecka nie ma a bywa ostro, jak juz dziecko sie pojawi to na pewno bedzie ciekawie ;)

Odpowiedz
Reklama
Wiol-ka 2009-04-12 o godz. 17:40
0

Balu, nie jesteś sama, moja teściowa udziela mi juz rad, mimo że w ciąży nie jestem
Jakby wyczuła że coś planujemy (bo o rozpoczęciu starań żadne z nas nawet nie wspomniało).
Nie wiem jak to będzie, jak maleństwo przyjdzie na świat, przewiduję wojnę. Kiedyś przeczytałam na Forum, że tesciowa jaka by nie była, to swoje dziecko jakoś wychowała. Szczerze powiem, że bardzo utkwiło mi to w pamięci i pewnie nie raz zaciskając zęby będę te słowa wspominać.
Czarno to wszystko widzę, a jak będzie - pozyjemy, zobaczymy...

Odpowiedz
Kerala 2009-04-12 o godz. 10:51
0

Na rady teściowej, życzliwych sąsiadek oraz opiekunek w parku, miałam zawsze jedną odpowiedź:
"dziękuję, ale religia mi nie pozwala"

100% skuteczności.

Kerala

Odpowiedz
Gość 2009-04-12 o godz. 10:30
0

na cale szczescie sprawy nas dotyczace uzgadniamy tylko miedzy soba, nie sluchamy "dobrych" rad tesciowych, nikt sie do nas nie wtraca. no moze troche moja mama naciska na potomka, ktory powinien byc juz w brzuchu ;)

ale podzielam zdanie, ze trzeba otwarcie i szczerze mowic o swoim punkcie widzenia o wychowaniu, jedzeniu itd. inaczej wejdzie Wam na glowe.

Odpowiedz
fonia 2009-04-12 o godz. 10:10
0

a moze zacznij po prostu Ty więcej mówić przy niej na ten temat.
miło i spokojnie przedstaw jej swoje plany, marzenia (oczywiście nie wszystkie lol ). Mów co myślisz, ale bez złosci i zawiści - normalana rzecz a ona musi ja pojąć już teraz

Odpowiedz
Gość 2009-04-12 o godz. 09:47
0

Stanowczo ale miło powiedz swojej teściowej, że cenisz sobie jej rady, ale gdy bedziesz ich potrzebowała to zapytasz o nie. U mnie nie obyło się bez paru burzliwych chwil z teściami, ale teraz chyba zrozumieli, że to nie oni będą wychowywać mi dziecko i mówić jak mam z nim postępować.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie