Quantcast
  • Gość odsłony: 9441

    Jak ubieracie się do pracy ??

    No własnie jak ubieracie się do pracy ?
    Czy macie narzucone standardy ?
    Czy moze chodzicie jak chcecie ?
    Bardzo elegancko czy może sportowo i na luzie ?

    Jestem menadzerem często spotykam się z klientami więc muszę wyglądac porządnie bo pewnym sensie jestem wizerunkiem firmy
    Mimo że tego nie lubię to na spotkania biegam na elegancko - eleganckie bluzeczki, marynarki, spódniczki - nie cierpie tak się ubierac :x
    Jak nie mam spotkań to ubieram sie normalnie - oczywiscie nie chodzę całkiem na sportowo ( dzinsy i jakis tshirt ) ale na luzie czyli dzinsy eleganckie buty i jakaś bluzeczka :) - tak mi najlepiej i najwygodniej.

    A jak to u was bywa ??
    Tak pytam z ciekawości bo czasem jak widze kogoś ubranego niestosownie do swojego stanowiska to nie chce mi się z taką osobą gadać :x

    Odpowiedzi (62)
    Ostatnia odpowiedź: 2016-04-20, 12:26:20
    Kategoria: Moda
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
AsiaZoella 2016-04-20 o godz. 12:26
0

Pracuję jako doradca terenowy w Kruku, więc na szczęście nie muszę przychodzić w garsonce i białej koszuli :) Ale wiadomo, warto wyglądać przyzwoicie, bo dobre pierwsze wrażenie robi się tylko raz. Tak przy okazji - frima właśnie rekrutację. Jeśli któraś z was szuka zatrudnienia w ramach umowy o pracę, ze służbowym samochodem i różnymi benefitami, to koniecznie sprawdźcie szczegóły tutaj: http://pl.kruk.eu/praca/oferty-pracy/art635,doradca-terenowy-rozne-regiony-polski.html

Odpowiedz
Kini 2016-04-02 o godz. 00:20
0

Ja ubieram się elegancko, bo pracuję w biurze. Mamy nawet własne kubki z nadrukami, które sami wybieraliśmy w sklepie www.vitaminum.pl a szef kupił. Nadruki są świetne i nikt się nie myli i każdy jest zadowolony ze swojego. Do pracy oczywiście trzeba się stosownie ubrać, bo przecież do takiego nie mogę sobie przyjść w dresie i t-shircie.

Odpowiedz
Karoles 2015-11-23 o godz. 12:45
0

Ja się ubieram w Quiosque. Pasują na mnie rozmiary i styl też, bo stety - niestety muszę chodzić raczej zawsze ubrana elegancko. Niby nie ma dress code'u i obowiązuje styl dowolny, ale jak raz przylazłam w dresach, bo pierwszy dzień okresu, bo źle, bo bunt na świat, to patrzyli się na mnie dziwnie...

Odpowiedz
Aspazja91 2015-09-21 o godz. 18:59
0

Zaraz po studiach zaczęłam pracę w urzędzie miejskim i powiem szczerze, że mój styl ubierania odbiegał od starszych koleżanek. Czułam się niekomfortowo. A jednak w pracy spędzamy wiele czasu i warto ten czas spędzić w przyjaznej atmosferze. Życzliwa koleżanka poleciła mi sklep internetowy POZA i uratowała mnie... Sklep daje wiele możliwości, jestem elegancko ubrana, modnie i w dobre jakościowo sukienki. A jakie mają przeceny. :) Każda z nas korzysta i to w różnym wieku. Warto czasem zaryzykować!

Odpowiedz
Gość 2009-12-02 o godz. 15:03
0

W obu pracach -zawsze w kostiumie,co najwyżej szaleję z bluzeczką pod marynarką.Niestety ani na bojówki,ani na dżinsy nie mogę sobie pozwolić-kontakt z klientami mam non stop :)

Odpowiedz
Reklama
efick 2009-12-02 o godz. 14:14
0

Pracuje w pezedszkolu:)Na codzień dzinsy, koszulka,z krótkim lub długim rekawem.Sporadycznie buty na wysokim obcasie i eleganckiego( nie wyobrazam sobie biegac za dzieckiem czy grac w płkę w szpilach) całe szczęście nie musze byc elegancka.Ważne by schludnie i czysto:)

Odpowiedz
Gość 2009-12-02 o godz. 03:18
0

Ja zazwyczaj ubieram się pół elegancko, od wielkiego dzwonu super elegancko a ostatnio nic mi się nie chce 8) i chyba dresy założę ... amelani, spać nie możesz? ;)

Odpowiedz
Gość 2009-12-02 o godz. 03:16
0

Ja, mimo że ciało pedagogiczne, chodze do peracy raczej luźno ubrana. Nierzadko w sposób zbliżony do moich uczennic (to dlatego, że nie czuję się tak, jak wskazuje na to moja metryka ;) ). Czasem miewam napady 'elegancji' czy też 'dorosłości', ale zwykle szybko mi mija

Odpowiedz
aga w-wa 2009-12-02 o godz. 02:39
0

jako, że równiez mam "wolny" zawód, to ubieram się jak dusza zapragnie, ale zazwyczaj w bojówki i płaskie buty - bo musze mieć wygodę i swobode ruchów, chociaz na codzień zawsze mam szpile i raczej dopasowane ciuchy.
Kiedys pracowałam jako asytsentka prezesa - i mogłam przyjśc w podartych dżinsach (i tak chodziłam!)!!! To może dlatego po 3 latach mieli mnie już dośc... ;)

Odpowiedz
kasiacleo 2009-12-01 o godz. 20:53
0

Ja ubieram się dość luźno tzn. jeansy + jakaś bluzka z krótkim lub długim rękawem i na to marynarka lub sweterek
ostatnio miałam spodnie na kant... ale mój ubiór nie wpływa na to jak mnie będą postrzegać klienci czy szefowa, bo siedze przed kompem a z klientami gadam jedynie przez telefon (call center)

Odpowiedz
Reklama
Gość 2009-12-01 o godz. 17:25
0

Mój zawód jest raczej wolny, więc ubieram się po swojemu - elegancko-ekstrawagancko ;) Tzn. może mnie ma co przesadzać z tą eskstrawagancją, ja po prostu nie lubię wyglądać nijako 8) A jako, że nie obowiązuje mnie "dress code", to mogę np. pozwolić sobie za jednym zamachem na zielone szpilki i turkusowy sweter. 8)

Odpowiedz
Wiol-ka 2009-12-01 o godz. 16:56
0

U nas teoretycznie panuje pełna dowolność stroju, ale jako że jest to szkoła, każdy stara się przestrzegać jakichś zasad.
Wiadomo, że żadna z nas nie założy np. bluzeczki na ramiączkach albo spódniczki mini o w młodzieży gimnazjalnej taki strój wzbudzi jednoznaczne skojarzenia ;) Wyjątkiem jest tu pani dyrektor z sąsiedniej szkoły podstawowej, której ta zasada wydaje się nie przeszkadzać - na porządku dziennym jest baaaardzo krótka spódniczka + rajstopy np. w motylki (ostatni wynalazek).
Jesli chodzi o nasze grono pedagogiczne - to ubieramy się różnie. Część dziewczyn ubiera się w garsonki, większośc jednak preferuje styl sportowy. Jeśli chodzi o mnie to zazwyczaj wkładam spodnie + swetr. Zawsze buty bez obcasów. Elegancko ubieram się tylko na szkolne uroczystości lub konferencje.

Odpowiedz
AGABORA 2009-10-01 o godz. 19:24
0

Lubię swoją pracę za to ,ze mam pełną dowolność i żadnych ograniczeń
tak naprawdę mogłabym do pracy przyjść w bikini -zimą ;),w futrzanej czapce w środku lata i nikogo by to specjalnie nie zdziwiło i nikt by się nie dopytywał czy mam w porządku z głową ...taka to specyfika zawodu ;)
mimo swobody ....nie silę się specjalnie na oryginalność ,często zakładam to co mam pod ręką ,zwłaszcza jeśli muszę być na planie o 5. rano ....
no ,ekstrawagancją byłyby pewnie ośniocentymetrowe szpile np. na zdjęciach do reklamy ,gdzie spędza się ok. 20 godzin non stop ,w ruchu .... ,nie próbowałam ...ale widziałam takie "artystki samobójczynie" ;) lol

Odpowiedz
Gość 2009-10-01 o godz. 19:15
0

Hmmm.. popatrzmy, dzisiaj jeansy, t-shirt i elastyczny sweterek z kapturem. A czasami na wierzch fartuch laboratoryjny. Siedze przed komputerem tylko z wlasnym szefem w pokoju (jemu nie musze sie podobac :D ) albo w laboratorium (najczesciej po ciemku), wiec inny stroj bylby zbedny i niewygodny. Buty na obcasach to calkiem odpadaja, latwo sie o kable potknac w ciemnosciach.

Odpowiedz
awangarda w stylu retro 2009-09-26 o godz. 12:31
0

oj nieodpowiednio, nieodpowiednio ;)
teoretycznie powinam elegancko, ale z racji tego, ze mam wyjazdy w teren to nie musze.
zreszta nawet wygladalabym glupio na odbiorze autostrady w gajerze :) badz w glinie po kolana w butach na szpilce.
tak wiec luzne spodnie, bluzeczki bawelniane, bluzy, sportowe buty dominuja :). aczkolwiek jak mam dzien to sie ubieram jak czlowiek (ale i tak biore ze soba wtedy rzeczy do przebrania gdyby niespodziewany wyjazd wyskoczyl)

Odpowiedz
Shady 2009-09-23 o godz. 20:59
0

Mnie niestety codziennie obowiazuje w pracy elegancki strój. Jestem Asystentką Zarządu więc nie ma uproś - marynarka i eleganckie spodnie to wymóg :( Szkoda bo wole luzniejszy stroj. Chociaz z drugiej strony po tylu latach juz sie troche przyzwyczailam do takiego ubierania się, i juz nie narzekam na to tak bardzo jak kiedyś
Ale za jakis czas planuje zmienic zawód (stanowisko), wiec moze w koncu bede mogla chodzic do pracy np. w dzinsach :)

Odpowiedz
agapuchatek5 2009-09-12 o godz. 17:14
0

u nas w pracy nie obowiązują zadne narzucone normy. Kazdy ubiera się jak lubi. Więc na codzień chodzę ubrana swobodnie, natomiast jak wyjeżdzam w delegację, wtedy oczywiście garsonka lub garnitur.

Odpowiedz
Gość 2009-09-10 o godz. 16:47
0

U nas w pracy jest pełna dowolność pod względem stroju :D Ale ponieważ pracujemy z klientami wiadomo, że nie przyjdę w dżinsach i adidasach ;) cieszę się natomiast, że nie muszę chodzić w marynarkach, eleganckich kostiumach itp. bo po prostu nie przepadam za takimi strojami ;)

U mojego kolegi w pracy obowiązkowy jest garnitur i krawat mimo, że pracuje w zamkniętym dziale informatycznym, gdzie przez całe 8 godzin pracy widzi tylko swojego szefa i kilku kolegów z pokoju ;) moim zdaniem kompletna bzura ;)

Odpowiedz
damula 2009-09-06 o godz. 18:11
0

Ja moge nosić dowolny strój ale stonowany i spokojny. Przypomina mi sie jednak jak kiedyś wraca mój mąż z pracy w piątek i mówi, ze mu szef zwrócił uwagę cytuję główny analityk departamentu a bez krawata. Dodam, że był w spodniach na kant stosownej koszuli i miał marynarkę, nie miał krawata.
Teraz zawsze ubiera krawat, nawet w piątki :)

Odpowiedz
Gość 2009-08-19 o godz. 21:02
0

U mnie w pracy nie ma reguł dotyczących ubioru.
Bywało, że pozwalałam sobie pójśc do pracy w bojówkach. 8)

Odpowiedz
Made Of Sun 2009-08-19 o godz. 00:37
0

pinkivi napisał(a):ja w pracy nosze biały fartuch, więc moge ubierać się i ubieram na luzie, bardzo lubie dżinsy
Ja również, a że teraz jest zimno to pod fartuch zkładam jakąś białą bluzkę z długim rękawem, albo cienki biały sweterek. :)

Odpowiedz
szpilunia 2009-08-19 o godz. 00:03
0

Ja pod zadnym pozorem nie moge zalozyc niczego innego niz zakiet plus spodnie lub spodnica (co w moimprzypadku odpada).... jedynie w piatki ale tylko pod warunkiem ze caly dzien jestem w biurze i nie spotykam sie z klientami moge sie ubrac ciut luzniej....tego najbardziej nie cierpie w mojej pracy...

Odpowiedz
naitre 2009-08-06 o godz. 03:08
0

Mi jeżeli uda się dotrwac do końca studiów i będę pracować w swoim zawodzie (mam ogromną nadzieje) to podobnie jak Pinkivi będę nosić biały fartuch :) chociaż lepiej nie mieć na sobie rzeczy wełnianych bo jest problem z usunięciem smrodu z zajęc

Odpowiedz
pinkivi 2009-05-24 o godz. 14:55
0

ja w pracy nosze biały fartuch, więc moge ubierać się i ubieram na luzie, bardzo lubie dżinsy

Odpowiedz
Gość 2009-05-24 o godz. 12:56
0

U mnie zaczyna sie powoli dyskusja nad jakims okresleniem regul ubioru, choc akurat mnie i tak to raczej nie obejmie. Obecnie generalnie jest ubieranie sie tak zeby bylo czysto, schludnie itd. Oczywiscie bardziej "patrzy" sie na osoby, ktore maja kontakt z klientem. Jesli chodzi o mnie to zwykle spodniczki, spodnie jeansy, T-shirty itp, jedynie od czasu do czasu gdy mam spotkania w wiekszych grupach nie pozwalam sobie na jeansy i chodze w garniturkach.

Odpowiedz
Gość 2009-05-22 o godz. 13:30
0

ech w poprzedniej pracy mogłam ubierac się dowolnie, ale zawsze była to taka wygodna elegancja :) spodnie, bluzeczka, sweter lub żakiet. nie miałam praktycznie żadnego kontaktu z klientem na co dzień, wyjątkiem były wyjazdy na targi i konferencje - gdzie obowiązywał styl w 100% elegancki :) teraz natomiast codziennie musze być ubrana elegancko :( troche mnie to meczy codziennie na obcasie, zakiet, spódnica lub eleganckie spodnie :( muszę sie przyzwyczaić...aha a pracuję w firmie, która z jednej strony zajmuje sie rekrutacja oraz prowadzi szkołę językową...więc sporo ludzi nas odwiedza :)

Odpowiedz
Gość 2009-05-21 o godz. 18:05
0

do tej pory mogłam ubierać sie jak chce - nie mam kontaktu z klientem.
Teraz wprowadzają zasady ubioru - garsonki. W piatki bedziemy mogli założyć np. sweterek zamiast marynarki.
W wytycznych dotyczących ubioru jest wszystko - jakie fryzury, makijaz, długość spódnicy, jakie buty, jakie dodatki :(
a ja lubie sie ubierac na sportowo :(
koniec wolności :(

Odpowiedz
focia 2009-05-17 o godz. 22:56
0

U mnie różnbie - w zależnośco od nastroju :D Dzinsy, lniane w kant, krótkie, długie, spódnice, sukienki - byleby było wygodnie i twórczo :) Natomiast jeśli mam spotkanie z klientem - też zalezy z jakim, czasem jest to kostium i szpilki, czasem dzinsy i elegancki żakiet.

Pamietam natomiast jak pierwszego dnia szłam do pracy: dzinsy, kozaczki na szpilce, żakiet - mój W spojrzał krytycznym okiem i stwierdził "W dzinsach?" Poszłam do pracy i na wejściu spotkałam szefa agencji w bojówkach :D

Odpowiedz
Gość 2009-05-17 o godz. 21:08
0

w miejscu gdzie pracowalam do niedawna nie bylo zadnych regul ubierania sie aczkolwiek istniala niepisana zasada ubierania sie schludnie (tzn bez dekoltow czy mini szerokosci paska lol ), zreszta i tak na swoje rzeczy ubieralo sie fartuch ;)
teraz mam dluzsze wakacje, potem magisterke, wiec na razie ubieram sie nieco luzniej, ale mam nadzieje ze praca ktora niedlugo znajde lol lol lol nie bedzie wymagala ode mnie mundurka i obcasow pod fartuchem ;)

Odpowiedz
Gość 2009-05-17 o godz. 20:55
0

Justa napisał(a):
na spotkania biegam na elegancko - eleganckie bluzeczki, marynarki, spódniczki - nie cierpie tak się ubierac :x
Jak nie mam spotkań to ubieram sie normalnie - oczywiscie nie chodzę całkiem na sportowo ( dzinsy i jakis tshirt ) ale na luzie czyli dzinsy eleganckie buty i jakaś bluzeczka :) - tak mi najlepiej i najwygodniej.


j.w.

Należałoby jednak dopisać, że:
raz na jakiś czas się buntuję i pozwalam sobie na większy luz (zwłaszcza w lato!)
z utęsknieniem czekam wekendów
po urlopie, przez kilka dni - nawet lubię te galowe ubrania! czuję się w nich kobieco i elegancko... (co prawda tylko przez kilka dni... ;) )

Odpowiedz
Gość 2009-05-11 o godz. 10:45
0

Mój mąż to ma naparwde przechlapane
do pracy musi chodzić w garniturach i to najlepiej w ciemnym i gładkim
kiedyś poszedł w czarnym w cienkie paski - i kurde oberwał
też obrywa jak założy jasny garnitur :o

Koszule i krawaty również powinny być gładkie - bez pasków, kratek czy innych wzorków :o

A i do pracy bez marynarki - zakaz wstępu :x
więc jak jest upadł to mąz nosi ze sobą marynarkę i zakłada w momecie rozmowy z klientem :o
No i broń boże spodnie inne a maryanarka inna

Pod tym wgzledem jest strasznie, M sie pilnuje ale stara sie walczyć z tą przesadą szefów

Odpowiedz
gretchen 2009-05-11 o godz. 01:16
0

U mnie nie ma żadnych ograniczeń odgórnych, to charakter pracy narzuca strój swobodny, wygodny i niezbyt elegancki.
Wprawdzie nie mam tego w zakresie obowiązków, ale ponieważ pracuję z dziećmi to zdarza mi sie gotować, sprzątać, pomagać w jedzeniu, myciu i przede wszystkim przytulac się z potworami o brudnych buziach i łapach. Zatem bye bye garsonki i kostiumy... Nie tęsknie za bardzo :)

Odpowiedz
Gość 2009-05-11 o godz. 00:26
0

ja pracuję w pracowni architektonicznej i często mam problem z doborem stroju bo:
żeby tworczo pracować trzeba mieć czasem duży dekolt, albo luzne spodnie
żeby gadać z inwestorem trzeba być sexy i kobieca ale jednocześnie strojem dawać poczucie że trafił we własciwe miejsce i na właściwych ludzi którzy zaprojektują mu z gustem i wg dobrych zasad dobre rzeczy,
a wreszcie zeby strojem podkreślić swoj autorytet architekta np. w rozmowach z branżystami gdzie pan elektryk jest czasem niedogolony a pan projektant kanalizacji i wody po głębszym
więc tak sobie balansuję uważając żeby nie podpaśc meskiej części biura za workowatosć a damskiej za wybujałosć w strojach :)

Odpowiedz
Gość 2009-05-10 o godz. 23:46
0

Ja nie mam obowiązkowego żadnego stroju! no może czasami,ale bardzo spodadycznie....
Pracuję w warunkach chlodniczych więc podstawą są dlugie spodnie,wygodne buty i cieple sweterki! Fakt,że to praca z klientami i jakoś muszę wyglądać......

Odpowiedz
effcia 2009-05-10 o godz. 20:00
0

Ja mam kontakt z klientami 2 razy w tygodniu w godzinach dyżuru i w tych dniach staram sie wyglądać elegancko - najczesciej zakładam garnitur lub garsonkę, ewentualnie sukienki w zestawieniu z żakietami. W pozostałych dniach pozwalam sobie na trochę większy luz - bluzeczki, sweterki ze spodniami lub spódnicami, sukienki. Na jeansy pozwalam sobie tylko w piątek - jest to u nas dość luźny dzien w pracy, bez dyżurów i bezpośrednich kontaktów z klientami.

Odpowiedz
agga73 2009-05-10 o godz. 15:07
0

katarinka7 napisał(a):agga73 napisał(a):
nawet pracownia sie zgadza :D
No dobra, Agga73, przyznaj od razu pod którą z nas (w pracowni) się podszywasz i będziemy mieć to z głowy. ;)
Typuję Ankę, bo ani pani Mariolka, ani pani Krysia raczej by tu nie zawitały.
:D :D :D
nie powiem ;) lol

Odpowiedz
katarinka7 2009-05-10 o godz. 14:53
0

agga73 napisał(a):
nawet pracownia sie zgadza :D
No dobra, Agga73, przyznaj od razu pod którą z nas (w pracowni) się podszywasz i będziemy mieć to z głowy. ;)
Typuję Ankę, bo ani pani Mariolka, ani pani Krysia raczej by tu nie zawitały.
:D :D :D

Odpowiedz
Gość 2009-05-10 o godz. 14:29
0

słodka malinka napisał(a):
Natomiast jesli chodzi o pocztę,to nie zgodze sie z Toba. Mam z tym niejako kontakt na co dzien. Kobiety pracujące przy tzw "okienku" musza miec białą bluzeczkę i ciemna spodnice,zadnych poodkrywanych brzuchow. No,chyba ze jest to jakas wiejska mala poczta,tam nikt nie zwraca raczej uwagi na ubior..
Od paru lat pracuję w Urzędzie Pocztowym i nie spotkałam się z sytuacją by pani z okienka siedziała z odsłoniętym brzuchem Poprostu tak nie można, u nas pani naczelnik bardzo pilnuję by asystenka była schludnie ubrana. Jeżeli taka osoba nie mam munduru pocztowego to powinna byc ubrana w białą bluzkę, a spodnie lub spódniczka napewno nie mogłaby być w jaskrawych kolorach.
I odkąd sięgam pamięcią to dyrekcja poczty nie kwapi się do tego by dać praownikowi mundur
A co do krawatu w żółto-niebieskie paski, to nie wiem czy to takie smieszne.
Mundur pocztowy + taki krawat - nawet ładnie to wygląda :)
Pozdrawiam :)

Odpowiedz
Gość 2009-05-10 o godz. 14:29
0

słodka malinka napisał(a):
Natomiast jesli chodzi o pocztę,to nie zgodze sie z Toba. Mam z tym niejako kontakt na co dzien. Kobiety pracujące przy tzw "okienku" musza miec białą bluzeczkę i ciemna spodnice,zadnych poodkrywanych brzuchow. No,chyba ze jest to jakas wiejska mala poczta,tam nikt nie zwraca raczej uwagi na ubior..
Od paru lat pracuję w Urzędzie Pocztowym i nie spotkałam się z sytuacją by pani z okienka siedziała z odsłoniętym brzuchem Poprostu tak nie można, u nas pani naczelnik bardzo pilnuję by asystenka była schludnie ubrana. Jeżeli taka osoba nie mam munduru pocztowego to powinna byc ubrana w białą bluzkę, a spodnie lub spódniczka napewno nie mogłaby być w jaskrawych kolorach.
I odkąd sięgam pamięcią to dyrekcja poczty nie kwapi się do tego by dać praownikowi mundur
A co do krawatu w żółto-niebieskie paski, to nie wiem czy to takie smieszne.
Mundur pocztowy + taki krawat - nawet ładnie to wygląda :)
Pozdrawiam :)

Odpowiedz
agga73 2009-05-10 o godz. 13:57
0

katarinka7 napisał(a):Ja pracuję w średniej wielkości firmie projektowo-budowlanej, siędzę w pracowni architektonicznej, więc w zasadzie luz. Nie ma żadnych zasad, ale ponieważ lubię tzw. sportową elegancję, więc myslę, ze wyglądam odpowiednio, zwłaszcza że kontakt z inwestorem jest.
Czyli, np. dżinsy, ale do tego marynarka, buty takie powiedzmy średnie,czyli np. mokasyny.
Ale nosimy i sportowe rzeczy.
identyko, kropka w kropke, i dwoma recami sie podpisuje :)
nawet pracownia sie zgadza :D

Odpowiedz
Gość 2009-05-10 o godz. 13:49
0

Justa napisał(a):Tak pytam z ciekawości bo czasem jak widze kogoś ubranego niestosownie do swojego stanowiska to nie chce mi się z taką osobą gadać :x
Justa, mam podobne odczucia. Jakis czas temu odbieralam w Urzedzie Miasta nowy dowod osobisty i kiedy zobaczylam _urzedniczke_ za biurkiem, to nie bylam pewna czy trafilam do urzedu czy na zlot harleyowcow lol Pannica miala rozpuszczone dlugie czarne wlosy, czarna koronkowa bluzke, przez ktora dokladnie bylo widac stanik i goly brzuchol, do tego obcisle jeansy, czarny pasek nabity cwiekami i krwistoczerwona szminka :o Szkoda, ze butow nie widzialam, pewnie byly na 15cm koturnie lol Wszystko fajnie (zalezy, kto co lubi ;)), tylko troche nie na miejscu...

Odpowiedz
Kasia_S 2009-05-10 o godz. 11:57
0

W zasadzie w moim urzędzie powinno być elegancko, zwłaszcza jak ktoś ma kontakt z ludźmi. Ale...różnie to bywa. Ja nie wyobrażam sobie przyjścia do pracy tak jak na działkę, ale niestety bywają takie przypadki i czasem jest mi po prostu wstyd, zwłaszcza, że u nas często jest telewizja ;) Na codzień chodzę w kostiumach albo przynajmniej w żakiecie, nie odważyłabym się przyjść w dżinsach, no chyba, że byłaby to sobota i porządkowalibyśmy dokumenty. W lato z racji temepratury można pozwolić sobie na nieco większą swobodę np. nie kostium ale cienka spódnica i bluzeczka, ale razi mnie jak dziewczyny mają gołe brzuchy, dekolty itp. Dziwię się, że dyrektorzy nie zwracają im uwagi, bo przecież to wpływa na wizerunek instytucji, ale cóż...

Odpowiedz
Gość 2009-05-10 o godz. 11:27
0

Marchefka napisał(a):u nas w pracy pelna dowolnośc stroju... [...]Wiekszosc ubiera sie odpowiednio, tylko mlodziez niestety nieraz na za duzym luzie...jak widze dziewczyny z dekoltami do pasa, z golymi brzuchami albo w jasnych spodniach i stringach to az mi slabo...
mogę się jedynie pod tym podpisać ...

na widok bluzek na cieniutkie ramiączka (i wystających przy okazji ramiączek biustonosza), stringów prześwitujących przez jasne spodnie i gołego brzucha dostaję drgawek i :vom: - bez względu czy ktoś ma kontakt z klientem czy nie, praca to nie plaża

Staram się ubierać dość elegancko, ale bez zbytniej przesady :D choć zdarza się, że przyjdę do pracy w dżinsach i bluzeczce (ale nie sportowej).

Odpowiedz
MonikaT 2009-05-10 o godz. 10:27
0

Nie mam kontaktu z kontrahentami dlatego mogę ubierać się nawet na sportowo. Co nie zmienia faktu, że czasem lubię przyjść do pracy ubrana w spódniczkę i buty na obcasie.

Odpowiedz
katarinka7 2009-05-10 o godz. 10:10
0

Ja pracuję w średniej wielkości firmie projektowo-budowlanej, siędzę w pracowni architektonicznej, więc w zasadzie luz. Nie ma żadnych zasad, ale ponieważ lubię tzw. sportową elegancję, więc myslę, ze wyglądam odpowiednio, zwłaszcza że kontakt z inwestorem jest.
Czyli, np. dżinsy, ale do tego marynarka, buty takie powiedzmy średnie,czyli np. mokasyny.
Ale nosimy i sportowe rzeczy.

Odpowiedz
Gość 2009-05-10 o godz. 09:59
0

Powiem tylko tak u nas tylko piatek jest dniem gdzie mozemy ubierac sie luzniej ale bez przesady. A wcale nie mam kontaktu z klientem - jest to wielka miedzynarodowa korporacja i takie sa zasady swiatowe. I zdazaly sie juz przypadki gdy prezes jak spotkal kogos na korytarzu to zwracal mu uwage za niestosowny stroj.

Odpowiedz
Gość 2009-05-10 o godz. 04:36
0

Jak mnie przyjmowano do pracy -wreczono mi ogolne wytyczne co do stroju. Nie wolno mi chodzic w jeansach, odkrywac ciala, czy zbyt podkreslac figury ubiorem. Poza tym spokoj. Zreszta, mnie to nie przeszkadza :) Ubieram sie tak, jakby to robila bez wytycznych :)

Odpowiedz
Gość 2009-05-10 o godz. 01:35
0

Całe szczęście, że mogę ubierać się jak mi sie tylko podoba. Najczęściej są to rzeczy sportowe : dżinsy lub bojówki, koszule itp. Żadnej ekstrawagancji typu : odsłonięte brzuchy, wielkie dekolty, brokat nie przewiduję - ja jestem tylko tłem i nie mam zwracać na siebie uwagi. Prowadzę sporo zajęć także ruchowych i nie wyobrażam sobie leżącej na materacu w garniturze 8) Mam sporo młodych pacjentów, młodzieży, dzieci więc luźny strój jest na miejscu. A z drugiej strony miałam chodzić w fartuchu ale zbojkotowałam ten pomysł.

Odpowiedz
m. 2009-05-09 o godz. 23:24
0

Pracuję w firmie, gdzie tylko część pracowników ma styczność z klientami i oni muszą wyglądać nienagannie, reszta (tzw. administracja) ma dowolność w doborze strojów (w tym na szczęście i ja ;) ).
Ale mamy tzw. casual Friday, czyli w piątki obowiązuje strój luźny: jeansy i t-shirt (jeśli oczywiście nie mają tego dnia spotkania z klientami).

Odpowiedz
Gość 2009-05-09 o godz. 23:13
0

na szczescie nie mam narzuconych regul - ale kontakt z klientem zobowiazuje ;)

prawda jest taka, ze jak studiowalam to uwielbialam sie ubierac elegancko - garsonki, spodnice, obcsy itp.
a teraz.... wracam do domu i stroj sportowy - a do zakietów to sie wrecz nabawilam awersji lol

Odpowiedz
Gość 2009-05-09 o godz. 22:56
0

u nas w pracy pelna dowolnośc stroju...chociaz nie powinno tak byc bo to urząd państwowy. Wiekszosc ubiera sie odpowiednio, tylko mlodziez niestety nieraz na za duzym luzie...jak widze dziewczyny z dekoltami do pasa, z golymi brzuchami albo w jasnych spodniach i stringach to az mi slabo...No i niektore panie paradują w kapciach z puszkiem albo rozczlapanych klapkach i plazowych spodnicach

Sytuacja zalezy tez od szefa (bo wyczucie smaku niektorych szwankuje) - szefowa naszego wydzialu zwraca uwage dziewczynom jesli sa ubrane niestosownie. Ale zebyscie widzialy swiete oburzenie tych dziewczyn...moja kolezanka notorycznie eksponuje brzuch albo gacie w wycietych biodrowkach a na uwagi szefowej zeby cos zalozyla na siebie jak schodzi do klienta odpowiada ze jak nam zaczną fundowac sluzbowe ciuchy to bedzie chodzic w garsonkach. Matko argument nie do zbicia...

A co do poczty to tez sie zgodze ze nie trzeba trafic na prowincjonalną poczte zeby zobaczyc panienki ubrane jak na dyskoteke....

Odpowiedz
Gość 2009-05-09 o godz. 22:43
0

Dotychczas mialam przykaz ubierania sie elegancko-garsonki,garniturki,eleganckie koszulowe bluzki,sukienki etc.Mialam bezposredni kontakt z klientami no i tak po prostu pasowalo sie ubierac.Mialam nawet sluzbowa niebieska koszule i zolta apaszke lol teraz juz nie kontaktuje sie z klientami bezposrednio,wszystko zalatwiam przez telefon,no i mam luuuuuuz lol moge chodzic z jeansach,zwyklych bluzeczkach,oczywiscie w granicach przyzwoitosci :) mowie Wam co za ulga po zrzuceniu wysokich obcasow i sztywnych garsonek lol

Odpowiedz
Gość 2009-05-09 o godz. 21:43
0


No I żółto-niebieskie krawaty

Dokładnie

Odpowiedz
Gość 2009-05-09 o godz. 21:41
0

słodka malinka napisał(a):a na poczcie faktycznie,kiedys dostawali takie obciachowe ogromne żółte bluzki,i granatowe marynarki..
No :) I żółto-niebieskie krawaty :D

Odpowiedz
Gość 2009-05-09 o godz. 21:37
0

Mowiąc po prostu - pracuje w banku
Kazdy z oddzialow ma swoje prawa,że tak powiem..

Dziewczyna z ktora pracuje,pracowala kiedys w bylym Banku Śląskim,rowniez w moim miescie. Tam w regulaminie podana byla minimalna dlugosc obcasa - nie pamietam juz jaka dokladnie..
Bezsens.
To juz wole chodzic w butach na obcacie z obsasem jaki mi sie podoba (bo i tak trudno znalezc eleganckie buty bez obcasa,ktore jakos komponowalyby sie z reszta stroju), niz z obcasem ktory ma miec np 5 cm..

a na poczcie faktycznie,kiedys dostawali takie obciachowe ogromne żółte bluzki,i granatowe marynarki..

Odpowiedz
Gość 2009-05-09 o godz. 21:24
0

słodka malinka napisał(a):Justa , zapewne ta recepcjonistka byla córką szefa.. Domyslam sie ze klient mieszkal raczej w dosc dobrym hotelu,wiec i recepconistka i reszta pracowników powinna byc ubrana należycie. Cóż..wszystko zalezy od pracodawcy
Hotel jak hotel żaden luksus
ale sama parcuje w hotelu wiec wiem że recepcjonistki to osoby z którymi klient ma pierwszy i najczęstszy kontakt więc powinny porządnie wyglądać przecież są wizerunkiem firmy

słodka malinka napisał(a):
Natomiast jesli chodzi o pocztę,to nie zgodze sie z Toba. Mam z tym niejako kontakt na co dzien. Kobiety pracujące przy tzw "okienku" musza miec białą bluzeczkę i ciemna spodnice,zadnych poodkrywanych brzuchow. No,chyba ze jest to jakas wiejska mala poczta,tam nikt nie zwraca raczej uwagi na ubior..
Poczta żadna wiejska ;)
nawet duża bo z 4 stanowiskami pracy
wiem jak parcownicy poczty powinni byc ubrani
nawet chyba dostają spodnice bluzki i marynarki z firmy
ale jednak na moje poczcie jest dziewczyna co chodzi owszem w białych bluzkach ale wiecznie albo z zadużym dekoldem albo ma własnie brzuch na wierzchu

Odpowiedz
Gość 2009-05-09 o godz. 21:19
0

Malinko, a można wiedzieć, gdzie (tak mniej więcej) pracujesz i czym się zajmujesz? Nie słyszałam jeszcze, żeby obcasy były obowiązkowe Współczuję :(

Odpowiedz
Gość 2009-05-09 o godz. 21:15
0

Justa , zapewne ta recepcjonistka byla córką szefa.. Domyslam sie ze klient mieszkal raczej w dosc dobrym hotelu,wiec i recepconistka i reszta pracowników powinna byc ubrana należycie. Cóż..wszystko zalezy od pracodawcy

Natomiast jesli chodzi o pocztę,to nie zgodze sie z Toba. Mam z tym niejako kontakt na co dzien. Kobiety pracujące przy tzw "okienku" musza miec białą bluzeczkę i ciemna spodnice,zadnych poodkrywanych brzuchow. No,chyba ze jest to jakas wiejska mala poczta,tam nikt nie zwraca raczej uwagi na ubior..

Odpowiedz
Gość 2009-05-09 o godz. 21:08
0

Mus to mus :|
Na co dzien rowniez musze ubierac sie raczej elegancko. Tzn spodnice,bluzki,żakieciki..wszystko raczej w stonowanych kolorach,tzn czerń,szary,beż,biel,brąz. Obowiązuje mnie również chodzenie w butach na obcasie. na szczescie jego dlugosc ani rozmiar nie sa okreslone,ale mozna miec problemy gdy przez dlugi okres czasu chodzi sie w butach na plaskiej podeszwie.

Ten rygor równiez sprawil,ze znienawidzilam styl elegancki,a pokochalam sportowy. Na co dzien,szczegolnie teraz gdy jest lato,preferuje krótkie sportowe spodenki,sportowa bluzeczke lub koszulke,klapki-japonki,czasem adidaski. Po pracy stałą czynnoscia jest zmywanie makjijażu. Równiez zostal przeze mnie znienawidzony,dlatego w wolnym czasie raczej sie nie maluje.

Nie ma sie co śmiać. Mam kolezanki ( w moim wieku) ktore pracuja na promocjach w supermarketach czy innych sklepach,i np caly dzien muszą łazić w przebraniu,robią za wielkie chodzące marchewki,kurczaki itp..
Oczywiscie nie potępiam tego,ale zdecydowanie bardziej wole moja prace i moj eleganki,równiez przymusowy ubior..

Odpowiedz
Gość 2009-05-09 o godz. 21:04
0

Ja na szczescie moge ubierac co chce, wiec najczesciej sa to jeansy, jakas koszulka i wygodne buty :)

Odpowiedz
Gość 2009-05-09 o godz. 20:53
0

kurczak napisał(a):Ja nie oceniam ludzi po tym jak się ubierają - kilka razy nieźle bym się nacieła ;)
Ja tez nie oceniam ludzi po tym jak sie ubieraja a
ale kurcze są stanowiska które zobowiązują
jak widze kobiety które parcują na osiedlowej poczcie to az mi czasem sie niedobrze robi - kurcze chyba osoba która ma kontakt z klientem powinna być czysta i schludna a nie paradowac z odkrytym brzuchem - fajnie że ma ładny brzuszek ale kurcze na plazy go niech odsłoni a nie w pracy
albo ostatnio miałam spotkanie z klientem w hotelu w którym przebywał - wchodzę do hotelu a tu wita mnie miła recepcjonistka która ubrana była w wytarte dzinsy, klapki japonki i podkoszulek - chyba jednak troche niestosownie do swojego stanowiska

Odpowiedz
Gość 2009-05-09 o godz. 20:46
0

Ja nie oceniam ludzi po tym jak się ubierają - kilka razy nieźle bym się nacieła ;)
Tak więc najbardziej wartościowi ludzie, którzy stanowią dla mnie autorytet, mają wiedze, sa na stanowiskach, najczęsciej nie manifestują tego swoim ubiorem.
Ale to sa ludzie z mojego otoczenia.
Wyglądają zwyczajnie. Z umiarem, z klasą, schludnie, skromnie. Bez fajerwerków.
Ja tez ubieram się zwyczajnie i staram się niewyróżniac.
Ale lubię pachnieć.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie