Quantcast
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
Beatalo 2017-11-23 o godz. 09:50
0

Znam studia online, bo sama tak studiuję. Warunki faktycznie dobre dla matek. A studiuję na Akademii Polonijnej z Częstochowy.

Odpowiedz
satylka 2013-11-11 o godz. 06:51
0

to i ja dodam coś od siebie. Zaszłam w ciąze będąc naq przedostatnim semestrze V roku, sesje przeszłam bez taryfy ulgowej, bo jeszcze nie było nic widać, a na ostatnim semestrze było pisanie pracy magisterskiej więc powolutku sobie pisałam, dodatkowo pracując najpierw po 8godz, potem po 6 ( w firmie nie związanej z zawodem). jedyne co postanowiłam sobie, to to że obronię się jeszcze zanim maluszek pojawi się na swiecie i mimo, że w pewnym momencie przyszło zwątpienie czy uda mi się to zrobić, to jednak w 28 tygodniu ciazy zostałam panią magister.
Niestety od lipca firma nie podpisała ze mną dalszej umowy,więc mimo że niedouczona pani w Zusie powiedziała że macierzyński dostanę to jednak wiem że będzie inaczej i nie mam się co spodziewać że nasze kochane Państwo coś pomoże, ale najwazniejsze że będziemy mieli kruszynkę, a reszta jakoś się ułozy.
Osobiście bedąc pracodawcą też wolałabym młoda mamę z dzieckiem niż młoda mężatkę bez, ale to pewnie zalezy od firmy.
Ja jednak jestem pełna optymizmu, ze po odchowaniu troszke maleństwa znajde nową, ciekawszą i lepiej płatna pracę, a dzieciątku znajdę opiekę.

Podsumowując uważam, że studia jeśli tylko ktoś jest gotowy na posiadanie dzieciątka, umie zrezygnować dla niego z wielu rzeczy to okres ten jest super na starania, a nawet urodzenie bejbika. ;)

Odpowiedz
ediee 2013-11-08 o godz. 17:37
0

Uważam, że urodzenie dziecka w czasie studiów(dziennych) jest, choć z pewnoscią dużym utrudnieniem, jednak także połączeniem przyjemnego z pożytecznym. Nie jestem jakąś realistą, materialiśtką czy cóś takiego ale podczas moich studiów wiele par z akademiku miało dzieci i choć czesto poszukiwało dla nich niani, by choć na chwilę wyrwać się...lub po prostu wyjść na odbywajace sie w tym samym czasie zajęcia, to jednak byli szczęścliwi, a mali "stdenci" mieli wiele wiele cioć i wujków :D :D :D
Sami zastanawialiśmy się nad takim rozwiązaniem licząc bardziej na jakiś złoty sztrzał niż planowe starania...jednak tak długo się zastanawialismy, aż studia się skończyły...szkoda...

Odpowiedz
Gość 2013-11-08 o godz. 17:24
0

my planujemy dzidziusia w trakcie moich studiów-zaoczne-na 3 roku-tak sobie zaplanowaliśmy a jak wyjdzie to nie wiem :)

Odpowiedz
freya4 2013-10-11 o godz. 17:12
0

ikleo na pewno dacie rade,przy takim szcześciu jakim bedzie Wasz Maluszek wszystkie problemy to pikuś:)
Trzymajcie się cieplutko, mam nadzieje że i ja niebawem tez bede sie cieszyć ;)

Odpowiedz
Reklama
ikleo 2013-10-11 o godz. 13:32
0

Ja jestem właśnie po 4 roku i właśnie sie okazało, że będziemy mieli dzidziusia. Powinien się urodzić na przełomie lutego i marca czyli po I semestrze V roku. Strasznie się cieszę, bo chcieliśmy mieć już dzidziusia, ale też jestesmy trochę przerażeni. Mój mąż co prawda pracuje, ale nie mamy jeszcze swojego mieszkanka i to jest dla nas największy problem w tym momencie. Ja poki co pracuje na zlecenie, ale z pracą zawodową niewiele ma to wspólnego. Też się boję o pracę po studiach, troche czasu minie zanim odchowam dzidziusia. Mimo to cieszę się z tego Maleństwa. Problemy zawsze jakieś będą, nie ważne czy teraz czy później. Teraz po prostu musimy sobie jakoś poradzić i wiem, że jakoś damy radę.

Odpowiedz
freya4 2013-09-11 o godz. 13:59
0

Nie wiem jaki masz rozkład zajęć. Ale na moim 4tym roku nie było już nic groźnego na pracowniach. Ja jestem na UW w Wawie, a Ty?

ala ja jestem w kielcach na Akademii, a w pierwszym semestrze czwartego roku jeszcze bede miała organiczną, własnie tak sobie mysle, że chciałabym zostać mama w tym samym czasie co TY:)tez tak miedzy czwartym a piatym rokiem. lol, tylko trudno bedzie sprawić żeby wszystko było tak jak ja chce:)hmmm...
Allu 3maj się cieplutko...życze zdrowia Tobie i maleństwu:)

Odpowiedz
Alla 2013-09-06 o godz. 04:27
0

freya,

tez jestem na dziennej chemii - kończe własnie 4ty rok. Jestem pełna optymizmu. Z mojego roku w ciąży są jeszcze dwie koleżanki. Zostanie nam tylko 5ty rok. Albo aż;) ale przed wszystkim będzie się trzeba zająć praca magisterską, nie będzie już jakichś potwornych egzaminów (bo i już teraz ich nie ma...)

Nie wiem jaki masz rozkład zajęć. Ale na moim 4tym roku nie było już nic groźnego na pracowniach. Ja jestem na UW w Wawie, a Ty?

Odpowiedz
freya4 2013-09-05 o godz. 05:00
0

hej ja mam troszkę wiekszy problem, bo bardzo chciałabym mieć dzidziusia po slubie, a jestem na 3 roku dziennej chemii, nie wiem co robić, boje się że to zaszkodzi maluszkowi. z drugiej strony mamy już na roku 5 młodych mam, które chodziły w ciąży na te labolatoria, a maluchy zdrowiutkie i rosna jak na drożdżach ;) buziaki

Odpowiedz
madelaine 2013-08-15 o godz. 15:35
0

witam, ja wlasnie skonczylam licencjat zaocznie a od pazdziernika ruszam na 2 letnia magisterke, pracuje zawodowo - mimo to juz 6 cykl staramy sie o dzidziusia. Wiem ze bedzie nam ciezko ale mysle ze jakos damy sobie rade bo w koncu mamy nam napewno pomoga w pilnowaniu dziecka w czasie kiedy bede na studiach i jak wroce do pracy. Tez mnie to troszke przeraz bo strasznie pragne miec to malenstwo a boje sie ze bede miala dla niego za malo czasu, ale mimo to wiem ze bede dobra mama, bo strasznie pragne tej istotki :D

Odpowiedz
Reklama
amayah 2013-08-02 o godz. 06:35
0

My chcemy zacząć po ślubie w sierpniu, czyli "wstępnie" wrzesień, październik. Usnułam plan następujący: od października zaczynam 3 rok, a ponieważ moje studia są podzielone na 3 lata licencjatu i 2 magistra, więc pomyślałam że po ewentualnym urodzenie (nie wiem ile zajmą starania) przeniosę się na zaoczne. Powinno to wypaśc na 4 roku. Na szczęście mogę liczyć na pomoc mojej ukochanej teściówki no i mamy mieszkanko. Narzeczony zaczyna pracę od października.
Zobaczymy jak to będzie, ale ogólnie w temacie "Dziecko na studiach" jestem za, jeśli wszystkie inne czynniki spełniają rolę ułatwiającą a nie odwrotnie.

Pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedz
kasieńka13 2013-07-14 o godz. 09:44
0

ja jestem teraz na czwartym roku, za miesiac i 6 dni wychodze za maz; bedziemy sie starac od polowy kwietnia; bardzo bym chciala urodzic jeszcze przed koncem studiow, podchowac dziecko i ruszyc do pracy.

Odpowiedz
lara. 2013-06-20 o godz. 17:34
0

Powiem to co odczuwam na sobie.
Jestem w ciązy i jednocześnie jestem na piatym roku studiów dziennych oraz pracuję na 3/4 etatu.

Według mnie jest to najlepszy moment i bardzo się cieszę że właśnie teraz zaszłam w ciązę, zresztą tak jak planowaliśmy.

Odpowiedz
Asiowa 2013-06-20 o godz. 06:25
0

No to też się wypowiem bo temat mnie dotyczy.
Postanowiłam urodzic dziecko na V roku bo pomyslalam że tak bedzi bardzo wygodnie. Posiedze w domu z dzieckiem napisze prace:lol: lol lol

No i jest tak, ze ciąża w czasie studiów to luzik choć raczej nie ma co liczyc na taryfe ulgową - ja jej nie miałam - musiałam przejśc przez dwie sesje.

Ale studia z maleńkim dzieckiem sa bardzo ciężkie. Studiuję zaocznie i nie mam jakoś bardzo duzo egzaminów ale Jaś jakos nie chciał zrozumieć że mama musi sie uczyć i wymagał mojej ciągłej uwagi. Aby sie troszke pouczyć wywoziłam dziecko na balkon (miałam wtedy dwie godziny) i miałam ogromne poczucie że jestem złą matką bo cos jest ważniejsze od dziecka.
Podczas karmienia nad Jasiem trzymałam książke i czytałam i cały czas miałam przed oczyma artykuły w których wszyscy piszą aby podaczs karmienia skoncentrować sie tylko na dziecku bo nawiązuje się z nim kontakt i znowu wyrzuty sumienia.
Na egzamin ostatecznie ucze sie w nocy przed danym dniem i ostatnio poszłam tak zmęczona ze nie widziałam wykładowcy i pomyliłam rzecz którą znam na pamięć od kilku lat bo pisałam o niej licencjat. Nie moge mieć poprawki bo to by zabrało mi jeszcze wiecej czasu wiec dochodzi dodatkowy stres
Ostatecznie ta pierwsza sesja z dzieckiem poszła mi nadspodziewanie dobrze ale duzo za to zapłaciłam
Teraz juz bedzie lepiej bo został mi jeden egzamin, napisanie do końca pracy (tez po nocach) i obrona.
Ponadto wyjścia na uczelnie traktuje jako cos wspaniałego bo spotykam sie z ludźmi i odpoczywam od synka (brzmi starsznie).

Najgorsze jest jednak to że mam dla dziecka tylko 16 tygodni, które powinnam poswięcic całkowicie jemu a ja poświecem je innym sprawom i to jest bardzo przykre i jestem na siebie zła ze tak to wszystko zaplanowałam

Reasumując - myślałam że bedzie łatwiej, wiedzą co mnie czeka nie zdecydowałabym sie tak szybko na dziecko, ale jak juz jestem w takiej sytuacji to musze sobie radzić a siłę bierze sie od dziecka :D :D :D

Odpowiedz
Gość 2013-05-23 o godz. 06:30
0

Dobrze myslisz Kometa. I właśnie dlatego ja chciałbym urodzić mając prace- ze względu na macierzyńskie. Bo tak to nci a nic nie dostaniesz od PAŃSTWA a potem z małym dziweckiem i równie małym stażem pracy chyba ciężko będzie dostać pracę....jak mysle o tym wszytkim to mnie szlag trafia :awantura: :awantura: :awantura: :awantura: :axe: :axe: :axe: :axe: :axe: :cisza: :cisza: :cisza: :cisza: :cisza: :cisza: :cisza: :cisza: :cisza: :cisza: :awantura: :awantura: :awantura: :awantura: :awantura: :awantura: :awantura: :awantura: :awantura:v

Odpowiedz
Gość 2013-05-22 o godz. 15:35
0

No wlasnie kolezanka radzi mi zajsc w ciaze w trakcie stazu, ktory wlasnie zalatwiam, po stazu urodzic dziecko, odchowac je troszke i potem szukac pracy jako mloda mama, ale juz z doswiadczeniem w zawodzie (oprocz planowanego stazu mam juz male doswiadczenie). Czy w tym szalenstwie jest metoda? Opcja odmienna czyli staz, potem praca i ewentualne popracowanie troszke, zanim zdecydujemy sie na dziecko oznacza dluugie czekanie na dzidziusia... Minusem jest to, ze gdy urodze dziecko jako osoba bezrobotna, nie dostane pewnie zadnej kasy od Panstwa, zadnych zasilkow itp. :( Czy dobrze mysle?

Odpowiedz
Gość 2013-05-22 o godz. 13:38
0

Też wolałabym młodą mamę od bezdzietnej, świeżo upieczonej mężatki.

Odpowiedz
madzia 2013-05-22 o godz. 13:28
0

UPS macierzyński

Odpowiedz
madzia 2013-05-22 o godz. 13:25
0

ja bym wolała młodą mamę (chociaż ciąże i ewentualne zwolnienia z jej powodu + macieżyński miałabym z głowy:) ). Ale to moja opinia:)

Odpowiedz
Gość 2013-05-22 o godz. 12:10
0

kasiamka napisał(a):I też się zastanawiałam, jak to będzie z punktu widzenia przyszłego pracodawcy: czy lepiej mu przyjąć (jeszcze) bezdzietną mężatkę, czy mamę np. rocznego, czy 1,5- rocznego dziecka. Tak po cichu tłumaczyłam sobie, że ta druga opcja jest dla niego korzystniejsza, tylko czy pracodawca tak samo myśli?
No wlasnie przepraszam, ze zbaczam z tematu. Co jest korzystniejsze dla pracodawcy?? Bo kolezanka zaczela ostatno mi tlumaczyc, ze pracodawca chetniej przyjmie do pracy mloda mame niz bezdzietna mezatke. Juz zglupialam :(

Odpowiedz
anaika 2013-05-22 o godz. 07:37
0

Jak myślicie? A może spotkałyście się w szkole z praktykantkami w ciąży? Jaka była wasza reakcja?

kasiamka, ja myślę, że tym to powinnaś się najmniej przejmować. Opinie uczniów pewnie będą b. różne - od pozytywnych do negatywnych. Najważniejsze jest, czy Wy tego chcecie.....

Odpowiedz
anaika 2013-05-22 o godz. 07:32
0

Ja bym się bała tylko jednego - gdyby odpukać ciąża była zgrożona i trzebaby leżeć, częste zwolnienia, itd. Wtedy to zostaje chyba tylko dziekanka.

Odpowiedz
Gość 2013-05-21 o godz. 10:58
0

w mojej grupie na studiach dwie koleżanki wyszły za mąż i urodziły dzieci na 3 roku. akurat wypadł im poród na czerwiec więc już po sesji. w październiku wróciły normalnie na zajęcia. przydzieciach pomagał kto tylko mógł - koleżanki, rodzice itp. a najlepsze ztego wszystkiego było to że obroniły się kilka miesięcy wcześniej niz ja :) mimo że ja nie mailam nic innego do roboty jak pisac prace:) a one wiedzialy ze nie mogą sobie pozwolić na marnowanie czasu.
miałam jeszcze na studiach jedna koleżankę która egzaminy wstępne na studia zdawała w 9 miesiącu ciąży. dodatkowo na 2 roku postanowiła zacząć jeszcze jeden kierunek. spotkałam ją kiedyś (była wtedy na 5 roku)jak wracała jakiś dodatkowych zajęć i pytam jak ona zanjduje na to wszystko czas? odpowiedziala mi ze ten kto ma wiecej obowiazkow ma tez wicej wolnego czasu. i jest w tym wiele prawdy bo mnie bardzo ciezko jest sie zebrac do czegokolwiek kiedy nie gonia mnie terminy.
podobnie moja siostra cioteczna: urodziła na 3 roku medycyny. mieszkali oboje w akademiku. rodzice przyjezdzali na zmianę w czasie sesji zeby ja troche odciążyć. skonczyli studia z wyróżnieniem i odchowanym dzieckiem.i z praca nie mieli większych problemów.

Odpowiedz
kasiamka 2013-05-19 o godz. 15:31
0

Jak się cieszę, że został poruszony taki temat! :D
Ja jestem 5 miesięcy po ślubie i na 4 roku dziennej matematyki. Już od jakiegoś czasu myślimy o dzieciątku, ale zawsze taka obawa: a co ze studiami? Ja jestem raczej dobrej myśli, ale brakowało mi przykładu kogoś, kto właśnie był w takiej sytuacji. I też się zastanawiałam, jak to będzie z punktu widzenia przyszłego pracodawcy: czy lepiej mu przyjąć (jeszcze) bezdzietną mężatkę, czy mamę np. rocznego, czy 1,5- rocznego dziecka. Tak po cichu tłumaczyłam sobie, że ta druga opcja jest dla niego korzysniejsza, tylko czy pracodawca tak samo myśli?
Utwierzdzłyście mnie trochę w przekonaniu, że warto spróbować. Tzn pierwsza próba (nieudana) już za nami, teraz przerwa, bo nie chcę, żeby termin porodu przypadł mi na praktyki w liceum. Nie wiem, jak uczniwie reagowaliby na mocno zaciążoną studentkę. Czy nie zaczęłyby się głupie domysły w stylu: jak studentka, to musiała być wpadka, itd.
Jak myślicie? A może spotkałyście się w szkole z praktykantkami w ciąży? Jaka była wasza reakcja?

Odpowiedz
Gość 2013-05-18 o godz. 07:01
0

Mój małzonek coraz częściej zaczyna wspominać o bobasku...nawet w trakcie przytulanka ...chyba instynkt ojcowski się oddzywa. Ostatnio miał ochote wziąśc 5-letnią córę mojej kuzynki i moje kuzynki blixniaczki na pole lepić bałwana....mówi, że SAM BY POLEPIŁ ZE SWOIM DZIECIĄTKIEM BAŁWANA... ja mu na to, że najpier to musiłoby podrosnąć - on na to:" z małym też miałbym co porabiać"....

JA coraz częściej myślę o dziecku, ciązy, ale na razie barzdziej mnnie ta myśl przeraża, chyba muszą ją najpierw oswoić, przywyknąć, że mogą mnie podcinać, będą badać, tzreba będzie chodzić do gina itp, .....a tu jeszcze rok studiów....całe szczeście, że mamz agwarantowanego wspaniałego tatusia dla bejbika, któr obiecał mnie rozpieszczać w czasie ciąży (choć nie weim jak, bo i tak teraz mnie rozpieszcza ..czasami za bardzo ;)

Ok...jak znajdę pracę to podejmę decyzję....

Odpowiedz
anaika 2013-05-18 o godz. 05:39
0

P.S. Tak zrobiła moja koleżanka. Dgy dziecko miało ponad rok poszła na studia zaoczne i do pracy. Teraz kończy studia, dziecko ma odchowane i myśli już o drugim...

Odpowiedz
anaika 2013-05-18 o godz. 05:37
0

To przede wszystkim zależy w której klasie... Bo gdyby to była powiedzmy końcówka, to mogłoby się udać... Gdyby ktoś pomógł przy dziecku, to możnaby maturę zdać w terminie, a potem poczekać rok, odchować dziecko i pójść na studia, gdy będzie już większe... To zależy od warunków....

Odpowiedz
eternity 2013-05-17 o godz. 11:49
0

a co z dzieckiem jeszcze przed studiami?
powiedzmy szkola srednia?

Odpowiedz
Alla 2013-05-17 o godz. 03:11
0

anaika
jakich zajęć? ;)

na piątym roku to u nas trzeba zrobić swoją pracę badawczą i napisać pracę magisterską. Pewnie - to też będzie czasochłonne, ale wychodzę z założenia że dla chcącego nic trudnego. A z dzidziusiem to myślę, że będzie tak; czasem może zostanie moja Mama , czasem moja Babcia, a czasem żłobek. Jakoś sobie poradzimy. Nie w takich sytuacjach ludzie są i sobie radzą.

Odpowiedz
Gość 2013-05-16 o godz. 04:19
0

Ja była w ciąży będą na V roku studiów.
Od początku studiów miałam pracę.
Planowany termin porodu miałam niedługo po obronach.
Pech chciał, że Michaś wyprzedził obronę, i przesunęłą się ona na październik. Pisanie pracy i obrona przy maleńkim dziecku to nic przyjemnego. Żałuję jedynie, że nie miałam napisanej rpacy rpzed porodem. Ale nie żałuję, że zdecydowałam się na dziecko jeszcz w czasie studiów.

I na szczęście mam taką pracę, że mogełam bez problemu wróćić po urlopie macierzyńskim.

Odpowiedz
Gość 2013-05-15 o godz. 17:41
0

wydaje mi sie, ze wszystko mozna zalatwic, dopasowac i itp. potrzebna jest tylko dobra organizacja i wsparcie bliskich. skonczylam juz jedne studia mgr i zaczelam nowe - w tej chwili jestem na II roku (oczywiscie zaocznie). zapisujac sie na nowe studia w planach mielismy dzidzie. przez caly czas moich studiow (wszystkich) pracowalam i pracuje nadal. w planach uwzglednilismy porod na lipiec, zeby malenstwo odchowac. kiedy jade na zajecia mala zostaje z tatusiem. kiedy idziemy do pracy zostaje z babcia (bez tego byloby trudniej, ale jakies wyjscie zawsze sie znajdzie). w ciazy mialam dwie sesje i zadnej taryfy ulgowej. dopiero teraz mi troche odpuscili, bo jestem matka karmiaca i wczesniej udowodnilam swoja wiedze. nie powiem, czasami jest ciezko, ale to ze wzgledu na brak wypoczynku (co drugi weekend wolny to troche malo). z kasa sie zawsze cos wymysli (zawsze mozna oszczedzac). ale jest tak, ze jak twoje wlasne dziecko sie do ciebie usmiechnie, to od razu masz sile na wszystko. zupelnie tak jakby weszla w czlowieka jakas moc. i to jest wlasnie piekne i po to ludzie chca miec dzieci. to jest najwazniejsze :D

Odpowiedz
fonia 2013-05-15 o godz. 10:45
0

ale to bardzo duzo, gdy ma się przy sobie bliską osobę - męża; chłopaka; rodziców...
Moja bliska koleżanka powinna juz kończyć II rok wymarzonych studiów, ale ma prawie rocznego synka, nikogo bliskiego, kto mógłby podać pomocną dłoń, mieszka z rodzicami, od których nie otrzymuje wsparcia i ogólnie jest jej bardzo ciężko.

Odpowiedz
Gość 2013-05-15 o godz. 09:34
0

Ja w czasie studiów nie wyobrażałam sobie siebie jako matki:) I zawsze podziwiałam moich rodziców, którzy mieli mnie na 3 roku studiów dziennych. Mieszkali w akademiku, na pomoc rodziców za bardzo liczyć nie mogli bo z kasa roznie i dawali sobie rade. Podziwiam, bo ja nie wyobrazam sobie ze dalabym rade i jeszcze miec dobre wyniki i czas na treningi i dorobienie kasy do stypendium? szok, ale moze wystarczy troche samodyscypliny i sie da? Fakt ,ze w akademiku bylo duzo dzieci i wladze uczelni zatrudnily im pielegniarke, daly pomieszczenie i dziewczyny na zmiane pilnowaly dzieci. Eh ale to byly insze czasy :)

Odpowiedz
Liberales 2013-05-15 o godz. 08:02
0

Ja będę już po studiach ale jest u nas na studiach młode małżeństwo z maleńkim synkiem i świetnie sobie radzą....w akademiku zawsze jest jakaś dobra kumpela która zajmie się synkiem na pare godzin :)

Odpowiedz
Gość 2013-05-15 o godz. 07:13
0

U nas dziecko na studiach nie wchodzilo w gre - przede wszystkim nie bylismy jeszcze malzenstwem, a po drugie nasze, a najbardziej moje studia byly bardzo czasochlonne, wiec nie wyobrazalam sobie dziecka na studiach i w akademiku. Ale podziwiam z calego serca tych, ktorzy daja sobie swietnie rade i ze studiami i z wychowaniem maluszka :)

Odpowiedz
anaika 2013-05-14 o godz. 15:19
0

Jestem na czwartym roku studiów dziennych. Lekko nie jest - Chemia. Ale na dzidzię czekać nie chcieliśmy.

Alla, a jak rozwiążesz problem opieki nad dzieckiem w czasie zajęć? Będziesz miała opiekunkę, żłobek?

Odpowiedz
Alla 2013-05-13 o godz. 04:03
0

No to ja moge się udzielić na ten temat:)

Jestem na czwartym roku studiów dziennych. Lekko nie jest - Chemia. Ale na dzidzię czekać nie chcieliśmy. Zaplanowaliśmy ciążę tak, żebym urodziła w czerwcu (czyli po sesji). Co prawda nie wszystko da się zaplanować bo mi termin akurat wypada tuż przed sesją...:) ale nic nie szkodzi na przeszkodzie, żeby pozaliczać wcześniej.

Jeśli chodzi o pracę, to szczęśliwie - mój mąż pracuje.

Na wydziale, ku mojemu zaskoczeniu, wszyscy są raczej uradowani i wyrozumiali. Pewnien profesor narzekał nawet że tak mało jest mężatek i kobiet w ciąży na 4tym i 5tym roku.

Jak to będzie - nie wiem. Nie omieszkam Wam o tym napisać:)
Ale póki co uważam że trudniej było o trafniejszą decyzję. Warto dodać, że dzięki ciąży - studia dla mnie są mnie stresujące. Bo nic nie jest ważniejsze teraz niż dzidziuś i takie typowe problemy uczelniane to są pikusie... i szczęśliwym trafem i tak wszystko się udaje. A sądząc po ocenach z tej sesji to mam wrażenie że myślę za dwóch:)

Polecam!
i pozdrawiam!

Odpowiedz
Liberales 2013-05-12 o godz. 16:33
0

My właśnie staramy się o dzidzie...jak dobrze pojdzie urodzę zaraz po obronie :) Wiem że potem trudno by mi było zrezygnować z pracy

Odpowiedz
Gość 2013-05-12 o godz. 13:04
0

anaika napisał(a):Ewasia, a nie myślisz, że lepiej na stażu? Na szóstym roku jest jednak trochę nauki...
Nie wyobrazam sobie tego. Ciaza, nie daj Boze, mogla by byc problemowa i musialabym lezec i co wtedy. Dyzury jak popadnie ( przynajmniej w Niemczech tak jest ze wykorzystuja stazystow kiedy mozna). Moglabym wziasc zawsze urlop ale wtedy zawalam staz i trzeba wszystko zaczynac od nowa.
A z roczne, dwuletnie dziecko moze juz pare godzin bez mamusi wytrzymac wiec lepiej miec "odchowane" jak zaczyna sie prace. Moim zdaniem oczywiscie)
Podczas studiow mialabym wieksza szanse na bycie z dzieckiem prawie przez caly czas.

Odpowiedz
anaika 2013-05-12 o godz. 12:48
0

Ewasia, a nie myślisz, że lepiej na stażu? Na szóstym roku jest jednak trochę nauki...

Odpowiedz
wjola 2013-05-12 o godz. 12:01
0

miminko, to znaczy ja teraz po studiach nie jestem na stażu ani nie szukam stażu. Ale fakt dla osób które tak właśnie mają jest ciężko, na pewno :( Ja od 2 semestru studiów podjęłam pracę, ale pracowałam w różnych miejscach. Dopiero zaczynając studia magisterskie znalazłam stałą pracę, chociaż nienajlepiej płatną :( . Ale teraz się cieszę, że chociaż mam pracę, studia za sobą, a pod sercem noszę mój "mały skarb" :D

Odpowiedz
Gość 2013-05-12 o godz. 11:34
0

"osobiście nie czułam powołania bycia mamą jeszcze na studiach, które zresztą wymagały ode mnie wiele pracy"

wjola właśnie właśnie....ja tego powołania tez nie czułam, ale wiem , że z każdym dniem jest większe i pełniejsze...
A dziecko chyba lepiej już sprawić sobie tak an II roku, aniżeli przy końcówce, bo rzeczywiście szukanie rpacy w wieku 26 - 27 lat bez stażu jest dość cięzkie :( ...cholerne realia rynku Swoja droga MIAŁAM ZAMAIR PISAC O DYSKRYMINACVJI KOBIET W PRACY Z POWODÓW MACIERZYŃSKICH, ALE JAKOŚ ZESZŁAM NA INNY TEMAT...

Realistycznie myśląć, chcąc zapewnić bejbusiowi godne waruneczki na tym świecie tzreba poczekac do skończenia studiów i zdobycia praktyki, a najlepioej stałej pracy o co niestety tak trudno dziś.....

Ale mnie ten rynek wku......rza

Odpowiedz
wjola 2013-05-12 o godz. 11:15
0

osobiście nie czułam powołania bycia mamą jeszcze na studiach, które zresztą wymagały ode mnie wiele pracy i nieprzespanych nocek. Ostatni egzamin na studiach i obronę miałam na samym początku ciąży, ale sesja była ciężka i kosztowała mnie wiele nerwów, a to chyba nie najlepsze przynajmniej podczas ciąży :( Dlatego ja osobiście cieszę się że dopiero teraz jestem w ciąży jak już ten etap mojego życia (studia)mam zamknięty :D

za to podziwiam dziewczyny które studiują zaocznie, pracują i do tego mają malutkie dziecko ja chyba bym sobie nie poradziła. Już pomijając kwestię finansów to jak to wszystko pogodzić czasowo bez pomocy kogoś bliskiego :|

Odpowiedz
madzia 2013-05-12 o godz. 09:37
0

Ewasia, ja teraz żałuję, że nie zdecydowaliśmy się na dziecko na studiach. Medycyna to taki kierunek na którym i tak ciężko pracować więc strata niewielka:)
Ale mam nadzieję ,że uda nam się na stażu:)

Odpowiedz
Gość 2013-05-12 o godz. 09:15
0

Moja najlepsza przyjaciolka urodzila na drugim roku studiow. Ekonomia. Caly czas chodzila na zajecia, ukonczyla studia w terminie, napisala prace i poszla na jeszcze jedne, dwuletnie. Sytuacja byla taka ze po studiach miala juz odchowane dziecko, mogace isc do przedszkola i od razu dostala prace.

Ja jestem z tych co sie staraja w czasie studiow. Zostal mi rok medycyny i stanowczo twierdze ze lepiej teraz niz pozniej. Potem (na stazu i w razie dostala prace) nie mialabym szans na dziecko.

Odpowiedz
Gość 2013-05-12 o godz. 05:25
0

Kasia_S napisał(a):Kuzynka mojego męża najpierw urodziła dwójkę a teraz nie może znaleźć pracy choć jest po dwóch fakultetach,ale nie ma doświadczenia a ma 30 lat... Są więc i plusy i minusy.
Ja osobiście cieszę się, ze już pracuję i mogę spokojnie myśleć o dziecku...
No wlasnie. Jesli ktos zachodzi na studiach lub krotko po i zostaje z dzieckiem przez 3 lata w domu, to raczej ma dosyc kiepskie widoki na podjecie pracy, kiedy w wieku 26-27 lat nie ma doswiadczenia.
I pracodawcy chyba jednak patrza, czy ktos ma dzieci/meza czy nie. (Oczywiscie jesli spytaja - sama nigdy nie wpisalabym do cv takich informacji - po co zniechecac ludzi do siebie ;) ).
A z drugiej strony... czy jesli juz mamy to dziecko zaraz po studiach i w wieku nawet 30 lat nie mozemy znalezc pracy, to czy to oznacza, ze juz do emerytury bedziemy bezrobotne? ;) Praca sie znaaaajdzie, tylko trzeba dluzej szukac.

My wybralismy droge bardziej konwencjonalna - 3-4 lata pracy i dopiero dziecko.

Odpowiedz
Gość 2013-05-12 o godz. 04:58
0

Ja z perspektywy patrząc - czasmi żałuję, że nie miałam dzidziusia w czasie studiów - wydaje mi się, że to właśnie wtedy miałam więcej czasu - no ale z kasą było bardzooo ciężko - teraz pracuję, praca pochłania dużo czasu - i pojawił się lęk o pracę w przypadku ciąży :( a lata lecą ....

Mam koleżnkę, studiowałyśmy razem - na drugim roku urodziła dzidziusia, fakt było im ciężko, ale radzili sobie znakomicie z nauką, a mąż łapał każdą pracę by były pieniążki - dziś mały ma już 4 latka, chodzi do przedszkola, a ona mogła po studiach szukać pracy :)

Odpowiedz
Kasia_S 2013-05-12 o godz. 04:36
0

To wszystko zależy jakie studia, czy ma się z czego utrzymać (tzn. czy choć mąż pracuje), czy ma kto pomóc itd. Poza tym "korzystniej" jest będąc już pracującą bo urlop macierzyński itd. no i już ta praca jest. Kuzynka mojego męża najpierw urodziła dwójkę a teraz nie może znaleźć pracy choć jest po dwóch fakultetach,ale nie ma doświadczenia a ma 30 lat... Są więc i plusy i minusy.
Ja osobiście cieszę się, ze już pracuję i mogę spokojnie myśleć o dziecku...

Odpowiedz
Gość 2013-05-11 o godz. 17:36
0

Fonia blixniaczki są z Haczowa, a chodziły do ogólniaka w Krosniee, rocznik mój czyli 82...i chyba Twój też...

Odpowiedz
fonia 2013-05-11 o godz. 17:27
0

mimina napisał(a):a dojeżdza na zajęcia z Kęt...4 godziny drogi tam i spowrotem....no ja też dojeżdzam codziennie tylko mniej bo 40 km, czyl ijakieś 3 godziny..
ło matko :o
no i ja obawiam się właśnie nieprzespanych nocy, niemocy fizycznej...
co innego luzik, a co innego studenckie życie (nauka, koła, zaliczenia), coraz bardziej myslę, że nie poradziłabym sobie...
Podziwiam mamy studentki, ja bez dziekanki chyba nie dałabym rady, a z drugiej strony chcę te studia zrobić za jednym zamachem lol

p.s.Mimina, studiuję w PWSZ w Krośnie.A może i ja znam te bliźniaczki ( o ile są z krosna, bo jesli z okolic, to nie bardzo)

Odpowiedz
Gość 2013-05-11 o godz. 17:18
0

Hej Anaika super, ze poruszyłąś ten temat....bardzo trafnie i jestem nim wielce zainteresowana..

A z obserwacji widze, że da sie pogodzić zarwane nocki ze studaimi, choć koleżanka czaem musi zrezygnować z kolosa, bo córcia pół nocki :vom: ...ale cóż zrobić....Ona daje radę między innemy dlatego, że ma cudowną teściową która jest na emeryturce, wdowa i ogólnie ma czaaaaas i ochote....

Zaznacze, ze dziewczyna studiuje w Krakowie dziennie a dojeżdza na zajęcia z Kęt...4 godziny drogi tam i spowrotem....no ja też dojeżdzam codziennie tylko mniej bo 40 km, czyl ijakieś 3 godziny..

Odpowiedz
Gość 2013-05-11 o godz. 17:11
0

Hmmm....kurcze podobnie właśnie myslę

...ale dla nas przyszłych mam, byłoby korzystniej zaciążyć będąc pracującą:
1. finanse
2. urlop macierzyński :)
3. psychiczny komfort
4. mniej czasu nad mysleniem typu "jesli bedzie coś żle", albo " a jaki bedzie poród?"
5. swe szczęście mozna prezentować szerszemu gronu ;)

Fonia gdzie studiujesz jeśli można spytać?? Mam znajome blixniaczki z okolic krosna an studiach...w Krakowie :)

Odpowiedz
anaika 2013-05-11 o godz. 17:06
0

A czy są z nami jakieś mamusie? Może z Waszego punktu widzenia się wypowiecie. Da się pogodzić zarwane nocki i studia?

Odpowiedz
fonia 2013-05-11 o godz. 17:03
0

mimina napisał(a):...stwierdziła, że chyba preędzej pracodawaca przyjmnie do pracy młodą mężatkę z dzieckiem, aniżeli młodą bezdzietną mężatkę....zastanawiające prawda??
ano zastanawiające i nawet przekonywujące ;)
młoda mama, musi juz w jakiś sposób mieć zapewnioną opiekę dla dziecka, skoro stara się o pracę. A młoda mężatka - jeszcze wszystko przed nią...I przed nami studentkami ;) chyba wolałabym być młodą mamą

Odpowiedz
Gość 2013-05-11 o godz. 16:54
0

No i zapomniałam napisac, że studiuje ze mną koleżanka, któr sama już córeczkę 10 miesięczną...urodziła pod koniec 2 roku, w czasie ciąży chodziła na zajęcia, w miarę możliwości oczywiście...ku zdziwnieu wszytkich kilka dni po porodzie pojawiła się na egzaminie (w czasie sesji urodziła "szczęściara')..... :o

Teraz też uczęszcza na zajęcia, na szczescie ma z kim zostawić małą.....ostatnio nawet rozmawaiłyśmy nad studiowaniem, praca i dziweckiej w tym wszytkim. ubolewałysmy and pytaniami pracodawców, "czy ma pani dzieci, ...a czy planuje pani mieć??"... i pewnien jej argumet był dla mnie bardzo istotny - stwierdziła, że chyba preędzej pracodawaca przyjmnie do pracy młodą mężatkę z dzieckiem, aniżeli młodą bezdzietną mężatkę....zastanawiające prawda?? Znalazłam wiele za i przeciw.....ale wiąż sama nie ejstem do tego ustosunkowana jednoznacznie.

Wszytko chyba zalezy od indywidualnej sytuacjo przyszłych rodziców....i jak się czegoś bardzo chce to poc oczekać.... ;)

Odpowiedz
Gość 2013-05-11 o godz. 16:46
0

Fonia to mamy podobną sytuacje....jeszce 2 semestry przede mna (nie licząc tego oczywiśie) studiów dziennych ......jesteśmy 5 miesięcy po ślubie..mąż zaczyna wspominać o bejbiątku 8) ...ja jakoś strasznie nie czuję instynktu macierzyńskiego, ale nie ukrywam, że bardzo, bardzo często mysle o dziecku, jakby to było itp.

Ale własnie podstawowa sprawa...KASA i studia, które też kosztują.... ... w tym semestrze zajęcia miałąm 3 razy w tygodniu od rano do popołudni, więc nie było mowy o żadnej pracy...tm bradziej, ze studiuje jescze 2 (i ostatni) roi studium pedagogicznego (zabezpiecznei takie :))....

Chciałabym dzieciątko, gdybym tylko miała pracę choć na pół etatu....ostatnio nwet wykończenie naszego mieszkana na górze odchodzi w kwesti dziecka na dalszy plan....mężulo cos zaczyna chyba czuć ojcostwo (może kwestia wieku - 26 latek w marcu) ;)

Odpowiedz
Gość 2013-05-11 o godz. 16:42
0

heh... no u nas problem jest typu: utrzymujemy się, jeśli oboje pracujemy. a nie bylabym w stanie pogodzić studiów (dzienne), pracy i dziecka... przynajmniej nie tak, jak to teraz jest.

musiałabym wziąć na studiach znacznie mniej zajęć... no i z pracy zostałyby mi tylko tłumaczenia pewnie, no i może po jakimś czasie uczniowie dojeżdżający, a przynajmniej na razie zleceń tłumaczeniowych mam za mało, a raczej - zbyt nieregularnie, żeby starczyło.

ale podczytuję tutaj ciężarówki... i czasami myślę buntowniczo, że najlepiej by było zajść znienacka (tzn nie w sensie: zaskoczyć męża, tylko zaskoczyć siebie również) - wtedy pozostałoby pytanie 'jak?' a nie 'czy? / kiedy?'...

Odpowiedz
fonia 2013-05-11 o godz. 16:27
0

prawda jest taka, że wszystko rozbija sie o pieniądze.
I przykre jest to, że nawet chęć posiadania potomstwa jest spychana na drugi plan, przez kasę.
Myślę, że dużo zależy od tego jaki cel w życiu człowiek sobie stawia.
Ja najpierw chcę mieć dziecko( całe życie można zastanawiać sie kiedy będzie ten odpowiedni moment i nigdy go nie znaleźć), myslę, że mąż podoła wymaganiom życia i zarobi na nas lol

Odpowiedz
Gość 2013-05-11 o godz. 16:18
0

chyba zalezy, jak bardzo kto się stresuje studiami - ja akurat muszę przyznać, że jestem z tych raczej 'olewających', szczególnie, jak porównam z troskami związanymi z pracą i domem.

no i mam możliwość dobierania sobie zajęć na uczelni i w sporym zakresie manipulacji tym, jak bardzo obciążający jest dany semestr - tak że pod tym względem jest nieźle. pozostaje to, co już pisałam - kwestia pracy potem, no i oczywiście - kwestia pieniędzy, jak zwykle...

Odpowiedz
fonia 2013-05-11 o godz. 16:11
0

mnie zostaly jeszcze dwa semestry, i tak sobie myslę, że już nie zdążę mieć dzidziusia na studiach, jeśli już to zaraz po...
czasami myslę, że na studiach jest dosyć sporo stresu, i czy to nie zaszkodziło by bejbikowi.
U nie na roku jest kilka dziewczyn -juz mam, i przyszłych mam. Większość nie bierze dziekanek, wracaja powiedzmy po miesiącu ( ale ja chyba nie mogłabym zostawić w domu, z kimś tak malutkiej istotki), nadrabiają zaległości, dzieci zostają z babciami, teściami...
No sama nie wiem...

Odpowiedz
Gość 2013-05-11 o godz. 15:43
0

a co potem z szukaniem pracy z żadnym lub 'studenckim' doświadczeniem zawodowym (zlecenia, półetaty etc) i małym dzieckiem?

pytam nie po to, żeby szukać dziury w całym, tylko z ciekawości - może znacie jakieś podbudowujące przykłady...

bo na razie gorąco zazdroszczę wszystkim mamusiom (w tym ciężarówkom)...

Odpowiedz
aneczka1806 2013-05-11 o godz. 14:55
0

też uważam, że studia, to bardzo dobry czas na didziusia. Sami żałujemy, że nie zdecydowaliśmy się na dziecko właśnie tak na IV lub początku V roku...

Odpowiedz
Evek 2013-05-11 o godz. 14:25
0

Z perspektywy osoby, która studia skończyła już jakiś czas temu, powiem, że tak- studia to najlepszy czas na dziecko. Decyzję o dziecku odkładaliśmy co chwilę: bo praca, potem lepsza (jak już ją zdobędziesz, to też przydałoby się trochę popracować), w końcu mieszkanie itp. itd. A latka lecą. A na studiach zdążysz dziecko "odchować", jak sobie nie radzisz, możesz wziąć dziekankę i nikt raczej nie będzie stwarzał problemów przy powrocie na studia.

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie