Quantcast
  • Gość odsłony: 19684

    Watek dla starajacych sie - pytania, ktorych masz dosc

    Zainspirowana watkiem dla ciezarowek na forum gazety pomyslalam, ze starajace sie tez nie maja latwo....
    Wciaz slyszymy tylko jedno pytanie: "Kiedy?" A jest tego tak wiele odmian, ze zaczynam wariowac.

    Moja tesciowa skladajac mi zyczenia imieninowe:
    "Zycze Ci milosci, zdrowia, spelnienia marzen...(...) i zebys mi wnuka urodzila."
    Ja: "Mamo, to ja mam imieniny."

    Moj szef tuz po naszym slubie:
    "No to teraz nam sie rodzina powiekszy. To kiedy mozemy spodziewac sie potomka? "
    Ja: "Jestem jeszcze za mloda."
    Szef: " No taka mloda to Ty juz nie jestes." (mam 29 lat)

    Szef: "Kobiety w ciazy nie powinny tak duzo siedziec przed koputerem"
    Ja: "Ale ja nie jestem w ciazy"
    Szef: "Nigdy nic nie wiadomo" (sam ma czworke dzieci )

    Moja mlodsza siostrzyczka: "To kiedy dostane siostrzenca?"
    Ja: "Jak skonczysz studia i przyniesiesz dyplom, to dostaniesz w prezencie."
    Siostra: "To przynajmniej teraz mam motywacje."

    Kuzynka: "To kiedy moj Konradek (teraz 1 roczek) bedzie mial sie z kim bawic?"
    Ja: "Jak mamusia i tatus postaraja sie o braciszka lub siostrzyczke."
    Kuzynka: "Nieee...teraz wasza kolej"
    Dlatego w lutym urodzi im sie drugie dziecko ;)

    A jak Wy radzice sobie z troskliwymi ciociami, przyjaciolkami i innymi ludzimi, ktorzy pragna tylko i wylacznie Waszego dobra ?

    Odpowiedzi (214)
    Ostatnia odpowiedź: 2013-07-07, 05:53:00
Odpowiedz na pytanie
Zamknij Dodaj odpowiedź
kajtula 2013-07-07 o godz. 05:53
0

Przed ślubem mieszkaliśmy razem i nie podobało się to "rodzince". Ja to miałam "gdzieś", ale nikt tego nie pochwalał no i te pytania "a co jak będziesz w ciąży?????"
hmmmm od wspólnego mieszkania w ciążę się nie zachodzi :)

Teraz "no to kiedy będziesz w ciąży????????????? Przecież już po ślubie"
hmmmm ale obrączką dzieci się nie robi :)

Najgorsze pytanie "kiedy opuchniesz?" :bad: :bad: :bad: :bad: :bad:

Odpowiedz
Jo76 2013-06-12 o godz. 13:45
0

Dosia napisał(a):Jo76 to jest tak, ze najwazniejsze co wy czujecie, jesli jest dobrze i nie ma cisnienia na dziecko to ok, bo to oznacza ze jesli sie nie zdecydujecie to nie bedzie jakiejs wielkiej pustki czy bolu. I kazdy ma prawo do wlasnego zycia i decyzji i to jest to co w tym watku tak czesto sie przewija, ze ludzie z naszego otoczenia czesto odbieraja nam to prawo (to w skrajnych przypadkach) niemalze narzucajac nam decyzje o powiekszaniu rodziny albo czasem dosc mocno probuja na nas wplynac kolejnymi dociekliwymi pytaniami itd (zakladam ze to nie tylko ciekawosc i chec okazania zainteresowania, bo tak tez moze byc i wtedy tego nie potepiam).
Zeby dokonczyc to powiem tak, ze u nas ciaza tez jest troche jakby na wyrost, nie bylo i nie ma oszalamiajacego instynktu macierzynskiego, ale nigdy w zyciu nie cofnelabym czasu bo chcielismy dziecka, choc moze nie tak mocno jak niektorzy, ale czy to czyni nas mniej wartosciowymi ludzmi, czy to oznacza ze jestesmy nienormalni, czy to oznacza ze nie kochamy naszego dziecka? W moim przekonaniu nie, to jest tylko nasz sposob na przezywanie naszego zycia, nasze charaktery.
Bardzo fajny post :D

Odpowiedz
Manifik 2013-06-12 o godz. 08:34
0

Dosia :brawo:

Odpowiedz
Gość 2013-06-12 o godz. 05:09
0

Jo76 to jest tak, ze najwazniejsze co wy czujecie, jesli jest dobrze i nie ma cisnienia na dziecko to ok, bo to oznacza ze jesli sie nie zdecydujecie to nie bedzie jakiejs wielkiej pustki czy bolu. I kazdy ma prawo do wlasnego zycia i decyzji i to jest to co w tym watku tak czesto sie przewija, ze ludzie z naszego otoczenia czesto odbieraja nam to prawo (to w skrajnych przypadkach) niemalze narzucajac nam decyzje o powiekszaniu rodziny albo czasem dosc mocno probuja na nas wplynac kolejnymi dociekliwymi pytaniami itd (zakladam ze to nie tylko ciekawosc i chec okazania zainteresowania, bo tak tez moze byc i wtedy tego nie potepiam).
Zeby dokonczyc to powiem tak, ze u nas ciaza tez jest troche jakby na wyrost, nie bylo i nie ma oszalamiajacego instynktu macierzynskiego, ale nigdy w zyciu nie cofnelabym czasu bo chcielismy dziecka, choc moze nie tak mocno jak niektorzy, ale czy to czyni nas mniej wartosciowymi ludzmi, czy to oznacza ze jestesmy nienormalni, czy to oznacza ze nie kochamy naszego dziecka? W moim przekonaniu nie, to jest tylko nasz sposob na przezywanie naszego zycia, nasze charaktery.

Odpowiedz
Jo76 2013-06-12 o godz. 04:52
0

Manifik - ja sama nie wiem czego chce.
Nie czuje szczegolnego pociagu do macierzynstwa i ciagle sie waham. Ale z drugiej strony wiem, ze to ostatni dzwonek - nalezaloby wiec sprobowac.

Ehh - najpierw pojde na to spotkanie z lekarzem prowadzacym. Moze mi sie rozjasni cos

Odpowiedz
Reklama
Manifik 2013-06-12 o godz. 04:44
0

Jo76, a co to jest norma? :) Wydaje mi się, że w tym konkretnym przypadku, posiadanie dziecka, normą jest to, co czuje dana para. Ja chcę dziecka, mój Mąż też, ale nie uważam, że osoby, które nie chcą, bądź nie są pewne są nienormalne...

Odpowiedz
Jo76 2013-06-12 o godz. 02:34
0

My jestesmy swiezo po slubie, jednak wiemy juz, ze szansa na dziecko jest niewielka w naszym przypadku. Niedlugo przystepujemy do IVF. Tylko kilka najblizszych osob to wie. Inni nie i czesto padaja pytania kiedy teraz planujemy rodzine powiekszac. Jak do tej pory wystarcza zdanie, ze mamy chwilowo dosyc kotow i wiekszej rodziny nie planujemy. Nikt nie zapytal drugi raz.

I o dziwo nie czuje sie jakos szczegolnie nieszczesliwa myslac, ze byc moze nigdy sie nie uda. Mlodszy brat meza za kilka miesiecy bedzie mial maluszka - kiedy to na naszym slubie oglosili nic nawet we mnie nie drgnelo... chyba jestem nienormalna

Odpowiedz
Gość 2013-06-11 o godz. 00:51
0

Skoro wyciagniety temat to dopisze tak w zwiazku z powyzszymi tematami jak to czasem los "plata figle".

Pytania jak pytania, pisalam powtarzaly sie, raz delikatniejsze raz bardziej natarczywe. Ogolnie dawalam sobie rade.
Najgorzej z tesciowa, ktora nic nie rozumiala, zadne argumenty, ze nie czas, ze nie chcemy ze to nie jej zycie a nasza decyzja itd.
Wreszcie doszlo do mega awantury jacy to nie jestesmy ze nie mamy dzieci, ze co sobie myslimy, maz tez powiedzial wtedy ze moze wogole nie bedziemy mieli i nie jej sprawa no i wiele innych takich.
Po dwoch tygodniach okazalo sie ze awantura byla w okolicach zagniezdzenia malenstwa lol

Odpowiedz
Manifik 2013-06-10 o godz. 14:21
0

Wyciągam bo fajny temat :) Ja na razie się nie denerwuję, starania zaczęliśmy dopiero w tym miesiącu, zatem cóż mogę powiedzieć. Hasła od kuzynek Męża, "a co jeszcze jej brzucha nie zrobiłeś?" bardziej mnie bawią niż denerwują :) choć za jakiś czas kto wie...

Odpowiedz
ola78 2012-10-24 o godz. 07:25
0

w sobote była u mnie koleżanka z dzieckiem rocznym i moja mama mówi do mojego J.: "zobacz jaki ładny, napatrz się..."
zaskoczyła mnie, bo pierwszy raz z czymś takim wyjechała

Odpowiedz
Reklama
awangarda w stylu retro 2012-10-24 o godz. 06:54
0

kolezanka z pracy:
- no teraz to musicie sie postarc o dziecko.
na moje, ale my sie juz stramy pol roku
uslyszalam: e to za duzo sie staracie lol

kolezanka z pracy (znam ja niecaly tydzien)- o dwa miesiace po slubie to kiedy zaczynacie sie strac o dziecko?

Odpowiedz
WIO24 2012-06-02 o godz. 03:38
0

Zabawa w pomidora bardzo mi się podoba.... !! Super :D wykorzystam napewno!!! lol

Odpowiedz
wiewrióra 2012-06-02 o godz. 03:28
0

to jak Ci zada następnym razem "kiedy" to odpowiedz "jak będą szwedy" ;)
i zastosuj zasady gry w pomidor .. zawsze odpowiadaj tak samo - moze się im wszystkim znudzi .. :goodman:

Odpowiedz
WIO24 2012-06-02 o godz. 02:14
0

Wieczne pytania o dziecko mnie dobijają....
Nikogo nie zadawalają odpowiedzi, że mamy jeszcze czas!!
Ludzie dręczą mnie i męczą, poczynając od rodziny na koleżankach z pracy kończąc.

Jakiś czas tem kumpela, która z częstotliwością swiatła zadaje mi to pytanie- kiedy!!?? uslyszala ode mnie wiązankę wulagryzmów.
Sama siebie zaskoczyłam, chciałam iść ją przeprosić... nie zdążyłam- znowu się zapytała :o

Odpowiedz
wiewrióra 2012-06-01 o godz. 08:05
0

ja uwazam ze takie komentowanie na forum rodzinnym na przykład jest objawem braku kultury.

rozumiem - próba rozmowy, zapytanie się, zainteresowanie się Wami
ale docinki i glupie zarciki na każdy temat po jakimś czasie potrafią wk...wić a co dopiero na tak delikatny.

pozdrawiam.

Odpowiedz
anula400 2012-05-17 o godz. 00:52
0

Nie ukrywam, że Ci tego zazdroszczę (choć to bardzo brzydka cecha). A zajściem w ciążę w tak szybkim czasie po ślubie nie powinnaś się przejmować, tylko cieszyć, a czasami zdarza się, że wypowiadamy się na jakiś temat a później los nam płata figla i robi odwrotnie niż przypuszczaliśmy czy chcieliśmy.

Odpowiedz
DobraC 2012-05-17 o godz. 00:34
0

anula400 napisał(a):zolza20 napisał(a): Małżenstwo to nie deklaracja szybkich dzieci!!! Bardzo mi się to stwierdzenie podoba i popieram Cię w 100%.
w formie anegdotki... : cholercia.. mowilam tak samo 8) ze czy to ze wychodze za maz musi OD RAZU swiadczyc o tym ze w ciaze zajde? i czy ludzie naprawde sa az tak ograniczeni umyslowo? czy naprawde to ze sie wychodzi za maz oznacza od razu pieluchy????

troche mi los dal po nosie ;). Slub wzielismy 23 wrzesnia w ciaze zaszlam miesiac pozniej... ;). Niezbyt planowana przyznam, choc oczywiscie chciana :)

lol

Odpowiedz
anula400 2012-05-17 o godz. 00:30
0

zolza20 napisał(a): Małżenstwo to nie deklaracja szybkich dzieci!!! Bardzo mi się to stwierdzenie podoba i popieram Cię w 100%.

Odpowiedz
zolza20 2012-05-16 o godz. 07:09
0

To prawda moim zdaniem planowanie i bycie w ciazy to jest bardzo intymna sprawa,dot tylko malzonkow.Bo decyzja nalezy tylko i wylacznie do nich,i nikt nie powinein ich ponaglac....Wiem cos o tym z moim mezem pobralismy sie po 6latach znajomosci...na poczatku to bylo gadanie typu..uwazajcie,zabespieczajcie sie itd bo dziecko przed slubem to be..itd...Po 4latach znajomosci juz slub przestal byc waznym celem pierwszorzedny tylko dziecko...tylko dlatego ze tescie sadza ze nie odrzyja wnuczki(wnuka maja od roku,meza brat sie postaral) na slubie zyczenia 98% zwiazane z dzieckiem./..... teraz tez gdy odwiedzamy tesciow to na dzien dobry test alkoholowy...i tez jestem bezbronna jelsi chodzi o pytania ,,kiedy?? Jestescie tak dlugo ze soba wiec czemu jeszcze nie ma...itd..Bo my nie dozyjemy itd.....co wtedy??
A my poprostu chcemy sie nacieszyc naszym malzenstwem....sami wyskoczyc do kanjpki..itd...Małżenstwo to nie deklaracja szybkich dzieci!!!

Odpowiedz
anula400 2012-05-05 o godz. 05:04
0

Ja uważam, że nikogo nie powinno interesować dlaczego dane małżeństwo nie ma jeszcze dziecie (to jest ich osobista sprawa). Tylko niestety nasze społeczeństwo podchodzi do tego tak,że skoro para wzięła ślub to powinna od razu mieć dzieci (i wielkie zdziwienie, że nie ich nie ma skoro minęło tyle czasu od ślubu), a druga sprawa ludzie są za bardzo ciekawscy i niejednokrotnie interesują się sprawami, które ich nie powinny wogóle dotyczyć.

Odpowiedz
Kerala 2012-05-04 o godz. 16:48
0

Shiadhal napisał(a):o

bo już nawet nie chodzi mi o pytania zadawane komukolwiek, tylko właśnie o to, jak najlepiej być z kimś, kto się stara długo, cokolwiek by to nie znaczyło.

Mnie się zdaje, że należy być w pół kroku za nim i to jest najbezpieczniejsza metoda. Wybierana zresztą intuicyjnie przez każdego, kto naprawdę jest blisko, no ale skoro przekładamy to sobie tutaj na słowa, to chyba własnie sprowadza się to do "bycia w pół kroku za".

Myślę też, że do pewnych spraw się dorasta, przy czym chodzi mi tu głównie o poczucie palącej ciekawości u osób postronnych (o ktorej przeciwieństwie pisala Mika), która po pewnym czasie przestaje człowieka trawić i z której sie wyrasta. Na szczęście.
W tym wątku często pojawia się argument "normalności" i "naturalności"- normalne jest, że pytają; naturalne, że nie pytają; normalnie jest mówić o tym wprost; naturalnie jest zachowywać dyskrecję...
Z mojego punktu widzenia niemożliwym jest rozstrzygnięcie w tym temacie, co jest normalne, a co nie jest. Zresztą to też ewoluuje: miałam znajomych, którzy najpierw trzymali fakt swojej niepłodności w tajemnicy, potem mieli obsesyjną wręcz potrzebę mówienia o tym, potem wycofali się z rozmów na ten temat. W zalezności od etapu, który pokonywali, potrzebne były im różne rodzaje wsparcia.
I nie sądzę, aby osoby nie-bliskie były w stanie te zmiany wyczuć, do tego potrzeba jednak chęci wysłuchania i bycia tu i teraz. Czyli właśnie cofnięcia sie o pół kroku.
Normalne jest to, co na dany moment potrzebne jest starającej się parze do radzenia sobie z sytuacją. Za chwilę to samo dzialanie może być już nietaktem.

Dobrze jest też akceptować zmiany we własnym podejściu i po prostu poluzować sobie cugle wymagań. Nie chcę o tym rozmawiać? Ok, za jakiś czas może się to zmieni, a może nie. Tak samo zmienią się kategorie, o ktorych pisze Silmarilla- to, że dziś odczuwasz to jako porażkę nie oznacza, że optyka nie ulegnie zmianie.
Jawność wiele ulatwia, to prawda, ale nie każdy jest na nią gotów i nie każdy musi w ogóle kiedykolwiek być gotów.

Generalnie prawdziwymi wrogami osób długo starających się o dziecko nie są wcale wścibska teściowa czy wredny szef ze swoimi głupawymi pytaniami. Wrogiem jest własna nieodporność i to poczucie (jakże kur..sko nieznośne) gorszości, niepełnowartościowości. Jeżeli ktoś jest w stanie się uporać z demonami bezpłodności*, które ma we własnej głowie, to w zasadzie nie ma już ciosu, który mógłby go jeszcze powalić.
Sęk w tym, że takich osób jest bardzo mało i na ogół są to osoby, ktore po prostu skończyły już z niszczącymi nadziejami i albo odpuściły, albo zaczęły myśleć o adopcji. Ci, ktorzy obsesyjnie kupują paski owulacyjne i monitorują cykl muszą się jednocześnie liczyć z tym, że takie pytania będą wciąż gdzieś tam w nich walić oraz pozostawiać ślad niezależnie od tego, jakim gierojem jest się na zewnątrz i ile asertywnych tekstów się wymyśli.
Z tego co widzę po prostu tertium non datur, ale może są mądrzejsi znający jeszcze inne wyjścia z sytuacji.

kerala

* etiologia nie ma w tym przypadku IMHO znaczenia

Odpowiedz
Gość 2012-05-04 o godz. 02:31
0

ok, ok, ja tak trochę dygresyjnie wyjechałam poza temat wątku.

bo już nawet nie chodzi mi o pytania zadawane komukolwiek, tylko właśnie o to, jak najlepiej być z kimś, kto się stara. długo, cokolwiek by to nie znaczyło.

mam wrażenie, że właśnie łatwo o skrajności - albo 'nic o dzieciach' albo 'wszystko tak jakby nigdy nic', a trudno wyważyć treści... przynajmniej mi trudno. stąd napisałam w wątku, licząc, że może się ktoś wypowie z jakimiś uwagami, na które sama bym nie wpadła.

Odpowiedz
Gość 2012-05-04 o godz. 02:20
0

Shiadhal napisał(a):wiecie, dziewczyny - tak z 'drugiej strony barykady' - to nawet przecież nie chodzi o pytanie kogoś co z dziećmi. tylko o pokazywanie się z dzieckiem / mówienie o nim.

co trudno tak całkowicie wykluczyć, jeśli się dziecko ma - i na pewno nie będzie wyglądało naturalnie. więc też nie wiadomo, jak wyważyć... przecież nie jest tak, że najlepiej prewencyjnie zaizolowac bedzietnych od wszystkich dzieciowych danych. nawet nie jest to prawda w stosunku do starających się, nawet tych z problemami - bo przecież niektórzy chcą rozmawiać na ten temat...

dlatego w moim odczuciu jawność bardzo pomaga. jeśli jej nie ma - można polegać tylko na wyczuciu, a spektrum sensownie wyglądających zachowań jest dość szerokie.
Shiad, oczywiście, że nie chodzi o całkowite odizolowanie się od osób mających dzieci czy od tematu - sama wiesz, że ja na przykład tego nie robiłam, wprost przeciwnie, sprawiało mi dziką frajdę przebywanie z dziećmi, zajmowanie się nimi itp. I oczywiście, byli ludzie, którzy wiedzieli, z czym mam problem, jak długo się staram, i jak bardzo cierpię, że nie wychodzi - ale to JA wybrałam tych ludzi, to ja zdecydowałam, z kim na ten temat chcę rozmawiać.

Mnie się wydaje, że żadnej z nas nie chodzi o pytania zadawane w delikatny sposób przez najbliższych (czy to rodzinę, czy przyjaciół), ale o te kierowane przez osoby, którym nic do tego - sąsiadkę, kolegę z pracy czy dalekich znajomych widywanych raz na sto lat...

Odpowiedz
Gość 2012-05-04 o godz. 01:01
0

Silmarilla, ja przyznam sie szczerze ze dla mnie pod tym wzgledem to raczej teoretyczne, bo nie staramy sie "swiadomie" wiec pytania jakie mnie nekaja sa typowo ciekawskie , tesciowa, brat itd.
Ale idac za ciosem tez nie mowilabym obcym i dalekim ludziom o swoim problemie, tylko ucielabym dyskusje najzwyklejsza zmiana tematu jakokolwiek sie da. Bo uwazam wlasnie ze to nie jest ich sprawa i jesli nie mam ochoty mowic to nie mowie koniec kropka.

Odpowiedz
Gość 2012-05-04 o godz. 00:53
0

Ale mnie to trudno przez gardło przechodzi, powiedzieć, że nie mogę mieć dzieci. Stawia mnie to samą jakoś niżej od tych co je mają. Czuję się ułomna, gorsza, cżłowiek drugiej kategorii. Dlatego najbliższym mogę mówić, ale już dalszym znajomym jest trudniej. Bo łatwo się rozmawia o bolących korzonkach, a trudniej o tym, że dziecka sie nie moze miec. I to nei jest kwestia katowania sie. W pewnym sensie niestety ja to rozpatruje w kategoriach jakieś tam porażki.

I mam teraz o tym rozmawiać z dalekimi ludzmi? Jest u mnie w pracy kacik mlodych tatusiow z kilkumiesicznymi coreczkami. I sie mnie pytają, kiedy ja. Na razie sie zaslaniam tym, ze za krotko pracuje, ale trzesie mna w srodku ze zlosci. I nie jest tak latwo ich usadzic, bo jak juz kiedys napomnknelam, ze niektorzy dzieci miec nie moga, tonie dotarlo. A nie chce, zeby ktos plotkowal, ze my dzieci miec nie mozemy...

Odpowiedz
Gość 2012-05-04 o godz. 00:47
0

Skoro juz tak ciagniemy ten offtopic od kilku stron (ba moze da sie to jakos wydzielic ) to i ja cos naskrobie (wystukam).

Wpisywalam pytanie ktore mnie czasem irytuja, ale podstawowa sprawa irytuje mnie raczej fakt jak czesto sa zadawane przez te same osoby i z jaka natarczywoscia probuje sie mnie przekonac do posiadania dziecka.

Nie zakladam zlej woli pytajacych i poza nielicznymi wypadkami jesli odpowiadam cos w stylu "zmienmy temat" na rozne sposoby to wiekszosc osob poprzestaje na pierwszym pytaniu pt "kiedy dziecko".

Z drugiej strony nie uwazam sie za jakas niewychowana, gruboskorna laske ktora na prawo i lewo wypytuje i wchrzania sie w intymne sprawy, ale jesli nie widze znajomych przez 2 lata od ich slubu to nie widze powodu dlaczego nie moge sie zapytac czy mysla juz o posiadaniu potomka ? To tylko kwestia zagadania, jakiegos tematu i jesli powiedza mi nie twoja sprawa (nawet doslownie) to wtedy to uszanuje i bede wiedziala ze nastepnym razem zapytam o ich mieszkanie czy pogode.
Koniec mojego offtopiczenia

Odpowiedz
Gość 2012-05-03 o godz. 23:06
0

wiecie, dziewczyny - tak z 'drugiej strony barykady' - to nawet przecież nie chodzi o pytanie kogoś co z dziećmi. tylko o pokazywanie się z dzieckiem / mówienie o nim.

co trudno tak całkowicie wykluczyć, jeśli się dziecko ma - i na pewno nie będzie wyglądało naturalnie. więc też nie wiadomo, jak wyważyć... przecież nie jest tak, że najlepiej prewencyjnie zaizolowac bedzietnych od wszystkich dzieciowych danych. nawet nie jest to prawda w stosunku do starających się, nawet tych z problemami - bo przecież niektórzy chcą rozmawiać na ten temat...

dlatego w moim odczuciu jawność bardzo pomaga. jeśli jej nie ma - można polegać tylko na wyczuciu, a spektrum sensownie wyglądających zachowań jest dość szerokie.

Odpowiedz
Gość 2012-05-03 o godz. 15:20
0

Jania napisał(a):
bo nie zawsze jest wiadome, że jak para kilka lat po slubie nie ma dzieci, to przez to, że nie moga mieć z powodów medycznych, są jeszcze finansowe czy psychiczne
No dobrze, a tak naprawdę to co za różnica? Skoro nie mają, to widocznie zachodzi któraś z powyższych sytuacji - i dlaczego niby mam dawać sobie prawo, by o to pytać? Jakakolwiek jest przyczyna - nie mają dzieci i skoro o tym nie mówią, to może po prostu trzeba uszanować ich wolę i nie pytać? Czy to jest naprawdę takie trudne - odrobina empatii? Dlaczego uważa się, że pytanie "ile zarabiasz?" jest nietaktowne, ale "dlaczego nie masz dzieci? / kiedy dziecko?" jest już jak najbardziej naturalne i na miejscu? Przecież dotyczy spraw dużo bardziej intymnych...

Odpowiedz
Gość 2012-05-03 o godz. 14:10
0

Janiu byłabym Ci bardzo wdzięczna gdybyś zachowała poprawną pisownię mojego nick'a, mianowicie: Zuz.
:D

Odpowiedz
Jania 2012-05-03 o godz. 10:37
0

podziękowania dla Komety - wcisnęłam wyślij zamiast podgląd, a modyfikacja jest wycofana z opcji, wiec już nie pisałam od nowa, bo pewne osoby i tak nie zrozumieją nawet dobrze "wycytowanej" wypowiedzi

drugie thanks dla A_anni - fajnie, że próbowałas objasnić pewne sprawy zuz, ale widać nie ma sensu - ja sobie dałam spokój

Kasiu, ale ja nie pisałam o tłumaczeniach - tylko o jasnym postawieniu sprawy i to tylko w przypadku, gdy cudze pytania wywołują ból

bo nie zawsze jest wiadome, że jak para kilka lat po slubie nie ma dzieci, to przez to, że nie moga mieć z powodów medycznych, są jeszcze finansowe czy psychiczne

Odpowiedz
Kasia_S 2012-05-03 o godz. 02:23
0

Ania, ja tez się zgadza z Tobą ;)
Chodziło mi tylko o to, że same rozmowy o dzieciach mogą denerwować i zeby nie patrzeć jak na dziwaków i nie obrażać się na znajomych, którzy nie mają dzieci i unikają spotkań z tymi, którzy ich mają.
Że czasem ci co nie maja nie mają siły tłumaczyć i własnie takie zachowanie jak znajomych Jani NIE JEST dziwne. Ono jest zrozumiałe w ich sytuacji.
I chodzi mi też o to, że nie potrzeba nie wiadomo czego, by wiedzieć (samemu z siebie), że jak ktoś:
- nie ma meża to albo nie chce go mieć albo nie moze znaleźć.
- nie ma dzieci to ich nie chce lub nie moze mieć.
I dlatego uważam, ze nie powinno się w takie sytuacje wnikać, pytać albo dziwić się, że ktos tak czy inaczej reaguje z bezsilności i żalu.

Odpowiedz
a_ania 2012-05-03 o godz. 02:00
0

Kasia_S napisał(a):Hmm, powiem tak:
mnie też po prawie 3 latach bezowocnych starań denerwują nawet same rozmowy o dzieciach. No jest tak i już.
(...)
Dlaczego? Bo to bardzo boli, bo nie wiem czy kiedykolwiek będę matką. I wcale nie mam ochoty ani obowiązku nikomu się z tego tłumaczyć. Mało tego - uważam, ze mam prawo do takich odczuć. I do tego, by mnie o to nie pytać i nie opowiadać jak to wspaniale miec dzieci.

Kasiu, zgadzam się z Tobą. Trudno jednak wczuć się w każdej sytuacji i omijać pewne tematy z powodu tego, że ktoś nie ma dzieci... Nie wiedząc, że nie może ich mieć. Mam znajomych, którzy zaszli w ciążę w miesiącu, kiedy my zaczęliśmy starania... Zbliża im się termin... Mam znajomych, którzy są w szóstym, piątym i trzecim miesiącu... Spotykamy się. Powiedziałam im o mojej chorobie. Dlaczego? Bo bałam się, że kiedyś "bez powodu" mogłabym się przy nich rozpłakać. Zrozumieli. Nie nalegają na spotkania, nie zachwycają się dziećmi, cudami macierzyństwa, ale myślę, że dlatego, że wiedzą... Gdyby wiedzieli na pewno by to robili.

Odpowiedz
a_ania 2012-05-03 o godz. 01:45
0

Dziewczyny, naprawdę nie warto się kłócić... Wyjaśnię, bo chyba w nerwach źle się rozumiecie ;)...

Zuz napisał(a):
Jania napisał(a):a gdzie napisałam, że ja się wypytuję?, bo chybam ślepa
A gdzie ja napisałam, że wypytujesz :D?

Zuz... Napisałaś "Nie pomyślałaś, że to nie oni siebie katują, ale Wy ich." Więc Jania zapewne założyła, że pytaniami ich "katują".

Jania napisał(a):wiesz jest cos takiego empatia- trudne słowo, wiem, - i uwaga tłumaczę - na teoretycznym przykładzie - komuś umarł ktoś bliski, wtedy nie poszrusza się tematu smierci, bo w 99% bedzie on sprawiał ból tej osobie - teraz rozumiesz?!
Tego to już kompletnie nie rozumiem :D.

Myślę, że tu jest sedno sprawy. Łatwiej współczuć, omijać pewne tematy, nie zadawać pytań, kiedy się wie... Mój kolega kiedyś opowiadał znajomej kawały o pogrzebach nie wiedząc, że kilka dni wczesniej umarł jej ojciec... Więc to chyba o to chodziło. Tak niestety człowiek jest skonstruowany - nie zrozumie drugiego człowieka dopóki nie przeżyje czegoś podobnego. Nie zrozumie drugiego człowieka, dopóki mu się jasno wszystkiego nie wyjaśni... Bedzie pytał... Będzie się zastanawiał... Nie warto tego analizować, a przede wszystkim - nie warto z takich powodów się kłócić.

Odpowiedz
Kasia_S 2012-05-03 o godz. 01:39
0

Hmm, powiem tak:
mnie też po prawie 3 latach bezowocnych starań denerwują nawet same rozmowy o dzieciach. No jest tak i już.
Dlaczego? Bo to bardzo boli, bo nie wiem czy kiedykolwiek będę matką. I wcale nie mam ochoty ani obowiązku nikomu się z tego tłumaczyć. Mało tego - uważam, ze mam prawo do takich odczuć. I do tego, by mnie o to nie pytać i nie opowiadać jak to wspaniale miec dzieci.
Dlaczego tak uważam?
Bo uważam za normalne np. nie tylko nie pytanie samotnej koleżanki po 30-tce kiedy wyjdzie za mąż w sytuacji kiedy ona nie ma chłopaka ale i samo opowiadanie przy niej o urokach małżeństwa za wielce niestosowne. Własnie empatia jest od tego, by wczuć się w sytuację kogoś innego. Nie trzeba wielkiej wrażliwości by wiedzieć, ze jak ktoś nie moze mieć czegos na czym mu zalezy to ten brak go bardzo boli, a to,ż e ktoś inny to ma czasem az denerwuje.
Przypomnijmy sobie sytuację kiedy byliśmy sami lub po rozstaniu: czy nie ranił widok zakochanych? Ranił. I chętnie przyłożylibyśmy komuś, kto w naszej obecności opowiada jak mu to z "jego misiaczkiem wspaniale".
I tak samo jest z dziećmi.

Odpowiedz
Gość 2012-05-03 o godz. 00:49
0

Poprawilam cytaty, sugeruje na przyszlosc korzystac z opcji cytowania zaznaczonego tekstu :) Kometa
Od razu lepiej ;). Dziękuję. Choć nadal nie rozumiem końcówki postu :D.

Jania napisał(a):trudno to zauważyć
Przykro mi, że wprawiłam Cię w zakłopotanie. Przepraszam. Chciałam po prostu PODYSKUTOWAĆ.

Jania napisał(a):takie przykłądy znam wiec o takich piszę, jakiś problem masz wiekszy?
Hmm....zdecydowanie mniejszy lol

Jania napisał(a):a gdzie napisałam, że ja się wypytuję?, bo chybam ślepa
A gdzie ja napisałam, że wypytujesz :D?

Jania napisał(a):wiesz jest cos takiego empatia- trudne słowo, wiem, - i uwaga tłumaczę - na teoretycznym przykładzie - komuś umarł ktoś bliski, wtedy nie poszrusza się tematu smierci, bo w 99% bedzie on sprawiał ból tej osobie - teraz rozumiesz?!
Tego to już kompletnie nie rozumiem :D.

Jania napisał(a):i vice versa - daj szansę powiedzieć coś innym, uszanuj ich odmienne zdanie
W którym momencie - sądzisz - odebrałam Ci szansę? Gdzie brak szacunku?

Odpowiedz
Gość 2012-05-02 o godz. 09:52
0

Przykro mi. Starałam się odczytać ze zrozumieniem Twoją wypowiedź. Nie udało mi się to niestety.

Odpowiedz
Jania 2012-05-02 o godz. 08:29
0

Zuz napisał(a): Jania napisał(a):ale wtedy masz prawo uciać już na początku czyjejś wypowiedzi - i przypomnieć, że prosiłaś o uszanowanie tego tematu - i wtedy nie Tobie a komuś bedzie głupio
Ja np. należę do osób, które nie lubią być wprawiane z zakłopotanie jak i nie sprawia im przyjemności wprawianie w nie rozmówców.
trudno to zauważyć

Zuz napisał(a):Jania napisał(a): i dzieki tym radom dzis jest w drugiej ciąży - ktoś poradził im wspaniałego lekarza, dzieki któremu dość szybko zaszła w pierwszą ciążę przeszła ją rewelacyjnie pracując do końca a teraz czekaja na kolejne dziecko
Tak...
pierwsza para: powiedziała więc została nagrodzona
Jania napisał(a):i jeszcze drugi przykład z życia - moja dość bliska koleżanka kilka lat po ślubie, mają dom, samochód, dobrą pracę, gdy w pobliżu są dzieci ona aż się trzęsie na ich widok, bawi sie z nimi etc - więc naturalnym stwierdzeniem ipytaniem skierowanym do nich jest kiedy sami będą mieli dziecko - i nikt nie chce im krzywdy wyrządzać, ale widać oni przyjeli wesrję - nic nikomu nie powiem będę się sama udręczać - i tylko spuszzczają głowę, jak toczą sie jakieś rozmowy o dzieciach czy ciążach oni tylko chwytają się za ręce - to nie jest wyjście, to jest katowanie siebie
druga para zaś: nie powiedziała więc ma za swoje
takie przykłądy znam wiec o takich piszę, jakiś problem masz wiekszy?

Zuz napisał(a):Oburzające co piszesz. Zgadzam się w 100% z Loxią, że to ich sprawa.
Nie pomyślałaś, że to nie oni siebie katują, ale Wy ich.
a gdzie napisałam, że ja się wypytuję?, bo chybam ślepa

Zuz napisał(a):aka zmiana nastąpiłaby gdyby Wam o tym "oficjalnie" powiedzieli skoro nie reagujecie na ich sygnały, o których piszesz w słowach: Jania napisał(a):Czy tylko spuszzczają głowę, jak toczą sie jakieś rozmowy o dzieciach czy ciążach oni tylko chwytają się za ręce - to nie jest wyjście, to jest katowanie siebie

wiesz jest cos takiego empatia- trudne słowo, wiem, - i uwaga tłumaczę - na teoretycznym przykładzie - komuś umarł ktoś bliski, wtedy nie poszrusza się tematu smierci, bo w 99% bedzie on sprawiał ból tej osobie - teraz rozumiesz?!

Zuz napisał(a):Zostaw proszę ludziom wybór... uszanuj ich wrażliwość... daj prawo obrania odpowiadającego im sposobu ekspresji w komunikowaniu otoczeniu problemów należących do sfery ich intymności.
i vice versa - daj szansę powiedzieć coś innym, uszanuj ich odmienne zdanie

Zuz napisał(a):Jania napisał(a):ale wtedy masz prawo uciać już na początku czyjejś wypowiedzi - i przypomnieć, że prosiłaś o uszanowanie tego tematu - i wtedy nie Tobie a komuś bedzie głupio
Ja np. należę do osób, które nie lubią być wprawiane z zakłopotanie jak i nie sprawia im przyjemności wprawianie w nie rozmówców.

Poprawilam cytaty, sugeruje na przyszlosc korzystac z opcji cytowania zaznaczonego tekstu :) Kometa

Odpowiedz
anula400 2012-05-02 o godz. 08:27
0

Najgorsze jest to, że z misiąca na miesiąc nic (u niektórych) się nie zmienia, czas leci a im więcej czasu tym większe zdziwienie osób pytjących. A nie jest wcale łatwo nie przejmować się.

Odpowiedz
a_ania 2012-05-02 o godz. 06:05
0

Dzięki wielkie, Gumiś! Ja tez wierzę, że przetrwamy.

Odpowiedz
Gość 2012-05-02 o godz. 05:43
0

a_ania napisał(a):
Mnie bardziej ranią słowa w stylu:
"No wiesz! Tyle razem i jeszcze dziecka nie macie!" (słowa dalszych znajomych)
"Zrób sobie takiego!" (słowa koleżanki, króra urodziła ślicznego chłopczyka)
"Coś mąż nie potrafi się Toba zająć..." (słowa znajomych, których widzieliśmy ostatnio na naszym ślubie)

Przykro to czytać. A co dopiero usłyszeć. Przypomniałam sobie jak się nie tak dawno czułam, kiedy słyszłam takie albo podobne komentarze.
Nie zazdroszczę, ale wierzę, że przetrwacie ;)

Odpowiedz
a_ania 2012-05-02 o godz. 05:24
0

Gumisiu, zdaje sobie sprawę, że pewne pytania nie powinny padać... Cóż zrobić? Pewnie nie raz je jeszcze usłyszy każda z nas.

Mnie bardziej ranią słowa w stylu:
"No wiesz! Tyle razem i jeszcze dziecka nie macie!" (słowa dalszych znajomych)
"Zrób sobie takiego!" (słowa koleżanki, króra urodziła ślicznego chłopczyka)
"Coś mąż nie potrafi się Toba zająć..." (słowa znajomych, których widzieliśmy ostatnio na naszym ślubie)

Pytania mnie nie ranią. Nie zastanawiam się, dlaczego ludzie pytają. Ranią mnie takie nieprzemyślane komentarze.

Odpowiedz
Gość 2012-05-02 o godz. 05:10
0

Ale właśnie ludziom się wydaje, że pytanie "a kiedy Wy" jest najbardziej "neutralnym" pytaniem... I jeśli nie wyprowadzamy ich z błędu, bo milczymy, bo nas to rani, bo... To nic się nie zmieni.
a_aniu prawdę mówiąc nie wiem co odpowiadać na takie pytania, jak pisałam sami mieliśmy z tym problem . Mi chodzi tylko o to, że one czasem w ogóle nie powinny padać.

Odpowiedz
a_ania 2012-05-02 o godz. 04:53
0

Ale właśnie ludziom się wydaje, że pytanie "a kiedy Wy" jest najbardziej "neutralnym" pytaniem... I jeśli nie wyprowadzamy ich z błędu, bo milczymy, bo nas to rani, bo... To nic się nie zmieni.

Myślę, że zdrowy chorego nigdy nie zrozumie... Nie będzie potrafił odpowiednio "wczuć się" w sytuację. A nam pozostaje albo to zaakceptować, albo nie. Ale jeśli nie mówimy musimy mieć świadomość, że pytania będą padały... Różne. Mniej bolesne, bardziej bolesne... Cóż, życie...

Odpowiedz
Gość 2012-05-02 o godz. 04:49
0

a_ania napisał(a):
Ale pamiętaj, Wy znacie ich problem. Trudno jest mieć aż takie wyczucie sytuacji, jak nic się nie wie...
Według mnie wystarczy po prostu NIE pytać. Jeśli ktoś będzie chciał nam opowiedzieć o swoich staraniach to zrobi to z własnej, nieprzymuszonej woli. ;)

Ludzie są różni, jednym pomaga rozmowa z innymi, a inni wolą zachować dla siebie swoje problemy. Tak już ten świat skonstruowany ;)

Odpowiedz
Gość 2012-05-02 o godz. 04:38
0

Co do "katowania" - powieliłam jedynie retorykę Jani ;).
Wcale nie mówię, że inni powinni obchodzić się z nimi jak z jajkiem. To Jania dała w swojej wypowiedzi do zrozumienia, że gdyby POWIEDZIELI o tym głośno to by to coś zmieniło. Ja jedynie stwierdziłam, że raczej nic by to nie zmieniło.

Jestem daleka od tego żeby wkładać kogoś "pod klosz" :D. Ja np. bardzo cieszę się z ciąż moich koleżanek i przyjaciółek.
Mam świetnych przyjaciół, którzy nie tylko słyszą, ale i słuchają..., i jeśli wyczuliby, że mamy z czymś problem, zapytaliby wprost zamiast pytać "a wy kiedy" lub udawać, że nie widzą "tych splecionych rąk". Bardzo sobie to cenię, tak wolę. Przyjmuję jednak do wiadomości, że inni mogą woleć czego innego i staram się nie oceniać ich strategii.

Odpowiedz
a_ania 2012-05-02 o godz. 04:38
0

Ja nie zamierzam tłumaczyć osób zadajacych pytanie - a Wy kiedy? Dla mnie to nie jest zaglądanie do łóżka... Co to kogo obchodzi? Zapewne każdy ma inne wytłumaczenie... Babcia pyta, bo chciałaby jeszcze wnuka zobaczyć (a każda babcia myśli, że za chwilkę umrze), ciotki pytają, bo same by chciały zostać babciami, a maja za młode/samotne dzieci... Znajomi pytają, bo sami też planują, ale "razem raźniej"... Pytanie jak pytanie. Ja bezowocnie staram sie 8 miesięcy. Są chwile kiedy bardzo mi smutno, ale nie są to chwile wywołane przez takie pytanie.

Gumisiu, pięknie napisałaś o Waszych znajomych. Pięknie się zachowujecie. Ale pamiętaj, Wy znacie ich problem. Trudno jest mieć aż takie wyczucie sytuacji, jak nic się nie wie...

Odpowiedz
anula400 2012-05-02 o godz. 04:35
0

Chciałabym tak jak Wy potrafić jakoś odpowiadać na te wszystkie pytania innych osób (i to niejednokrotnie z uśmiechem na twarzy), ale nie potrafię. Może za słaba jestem, na takie przeciwności losu i niejednokrotnie później płaczę w poduszkę.

Odpowiedz
Gość 2012-05-02 o godz. 04:21
0

Ja uważam zadawanie pytań typu "a wy kiedy?" za wielce niestosowne. To jak zaglądanie komuś do łóżka. Co to kogo obchodzi? My staraliśmy się tylko (a może aż) 10 miesięcy i takie pytania strasznie nas dołowały.

A pytali wszyscy: znajomi na ulicy, w pracy, rodzina, przyjaciele na imprezach. Czasem po prostu nie wiedzieliśmy już co odpowiadać, powiem więcej nie wiedzieliśmy czy nasze wersje odpowiedzi się zgadzają .

I myślę, że tylko ktoś kto bezowocnie stara się od dłuższego czasu wie jaki ból może sprawić takie zadane od niechcenia pytanie.

Mamy zaprzyjaźnioną parę, która ma za sobą nieudaną ciążę. Starali się o drugą fasolkę w tym czasie co my o pierwszą. Wspólnie się śmiałyśmy, że cyt. "nasi mężowie strzelają z kapiszonów." Nam się udało, im do tej pory nie. Wiem, że jest im przykro, ale nie zadajemy im pytań o ciążę. Nie dręczymy ich. Nie zmuszamy do spotkań. Za to często o nich rozmawiamy i jest nam bardzo przykro, że mają za sobą takie a nie inne doświadczenia. I pomimo tego, że zawsze byliśmy ze sobą bardzo blisko nie odważyłabym się zadać tego idiotycznego pytania "a wy kiedy?".

Odpowiedz
a_ania 2012-05-02 o godz. 04:06
0

Zuz napisał(a):Oburzające co piszesz. Zgadzam się w 100% z Loxią, że to ich sprawa.
Nie pomyślałaś, że to nie oni siebie katują, ale Wy ich.
Jaka zmiana nastąpiłaby gdyby Wam o tym "oficjalnie" powiedzieli skoro nie reagujecie na ich sygnały, o których piszesz w słowach: Jania napisał(a):Czy tylko spuszzczają głowę, jak toczą sie jakieś rozmowy o dzieciach czy ciążach oni tylko chwytają się za ręce - to nie jest wyjście, to jest katowanie siebie
Zostaw proszę ludziom wybór... uszanuj ich wrażliwość... daj prawo obrania odpowiadającego im sposobu ekspresji w komunikowaniu otoczeniu problemów należących do sfery ich intymności.
Uważam, że troszeczkę przesadzasz... To nie oni ich katują!!! Trudno czytać w myślach, bo przecież oni mogą tylko się domyslać, że ta para nie może zajść w ciążę! Nikt im o tym nie powiedział... A z drugiej strony... Przecież to nie jest tak, że życie kręci sie wokół nas!!! Skoro ja nie mogę zajść w ciążę to co? Nikt w moim otoczeniu nie ma mówić o dzieciach, ciażach?? Nikt ma w ciążę nie zachodzić??? Owszem, pewne tematy bolą... Ale katujemy się nimi sami! Jania wcale nie napisała, że pytania o dzieci ich ranią... tylko ogólnie rozmowy o dzieciach. Nie da się żyć pod kloszem. To, że nie możemy mieć dzieci, nie znaczy, że mamy odbierać radość z ich posiadania innym!!!

Odpowiedz
Gość 2012-05-02 o godz. 03:34
0

Jania napisał(a):ale wtedy masz prawo uciać już na początku czyjejś wypowiedzi - i przypomnieć, że prosiłaś o uszanowanie tego tematu - i wtedy nie Tobie a komuś bedzie głupio
Ja np. należę do osób, które nie lubią być wprawiane z zakłopotanie jak i nie sprawia im przyjemności wprawianie w nie rozmówców.

Jania napisał(a): i dzieki tym radom dzis jest w drugiej ciąży - ktoś poradził im wspaniałego lekarza, dzieki któremu dość szybko zaszła w pierwszą ciążę przeszła ją rewelacyjnie pracując do końca a teraz czekaja na kolejne dziecko
Tak...
pierwsza para: powiedziała więc została nagrodzona
Jania napisał(a):i jeszcze drugi przykład z życia - moja dość bliska koleżanka kilka lat po ślubie, mają dom, samochód, dobrą pracę, gdy w pobliżu są dzieci ona aż się trzęsie na ich widok, bawi sie z nimi etc - więc naturalnym stwierdzeniem ipytaniem skierowanym do nich jest kiedy sami będą mieli dziecko - i nikt nie chce im krzywdy wyrządzać, ale widać oni przyjeli wesrję - nic nikomu nie powiem będę się sama udręczać - i tylko spuszzczają głowę, jak toczą sie jakieś rozmowy o dzieciach czy ciążach oni tylko chwytają się za ręce - to nie jest wyjście, to jest katowanie siebie
druga para zaś: nie powiedziała więc ma za swoje

Oburzające co piszesz. Zgadzam się w 100% z Loxią, że to ich sprawa.
Nie pomyślałaś, że to nie oni siebie katują, ale Wy ich.
Jaka zmiana nastąpiłaby gdyby Wam o tym "oficjalnie" powiedzieli skoro nie reagujecie na ich sygnały, o których piszesz w słowach: Jania napisał(a):Czy tylko spuszzczają głowę, jak toczą sie jakieś rozmowy o dzieciach czy ciążach oni tylko chwytają się za ręce - to nie jest wyjście, to jest katowanie siebie
Zostaw proszę ludziom wybór... uszanuj ich wrażliwość... daj prawo obrania odpowiadającego im sposobu ekspresji w komunikowaniu otoczeniu problemów należących do sfery ich intymności.

Odpowiedz
agga73 2012-05-02 o godz. 01:57
0

Atir napisał(a):agga73 napisał(a):Atir napisał(a):agga za ten refleks jedni nazywaja mnie inteligentna inni pyskatą lol
zazdroszczę szczerze ;)
ja mam tzw esprit d'escalier (chyba tak się to pisze) - czyli umysł schodkowy ;)
najlepsze riposty przychodzą mi do głowy poniewczasie - na schodach 8)
To zawracaj ze schodów i nawciskaj komu trzeba.Od razu Ci sie lepiej zrobi :D
tylko, że to już nie będzie celna riposta, ino awantura ;)

Odpowiedz
Gość 2012-05-02 o godz. 01:55
0

agga73 napisał(a):Atir napisał(a):agga za ten refleks jedni nazywaja mnie inteligentna inni pyskatą lol
zazdroszczę szczerze ;)
ja mam tzw esprit d'escalier (chyba tak się to pisze) - czyli umysł schodkowy ;)
najlepsze riposty przychodzą mi do głowy poniewczasie - na schodach 8)
To zawracaj ze schodów i nawciskaj komu trzeba.Od razu Ci sie lepiej zrobi :D

Odpowiedz
agga73 2012-05-02 o godz. 01:44
0

Atir napisał(a):agga za ten refleks jedni nazywaja mnie inteligentna inni pyskatą lol
zazdroszczę szczerze ;)
ja mam tzw esprit d'escalier (chyba tak się to pisze) - czyli umysł schodkowy ;)
najlepsze riposty przychodzą mi do głowy poniewczasie - na schodach 8)

Odpowiedz
Gość 2012-05-02 o godz. 01:39
0

agga za ten refleks jedni nazywaja mnie inteligentna inni pyskatą lol

Odpowiedz
agga73 2012-05-02 o godz. 01:23
0

Atir, gratuluję refleksu lol

jak mnie ktoś pyta "a wy kiedy?"
niezmiennie odpowiadam: "robimy co możemy"
i koniec tematu.

Odpowiedz
Gość 2012-05-02 o godz. 01:16
0

Z ostatniej niedzieli :
Zona mojego chrzestnego: Ty jak zawsze piekna ale co? Juz dwa lata po slubie a Ty nic nie tyjesz ???
ja: widocznie mam dobra przemiane materii !!!!

Jako ciekawostke dodam, ze sama sie leczyła i w ciaze zaszła dopiero 10 lat po slubie

Odpowiedz
a_ania 2012-05-01 o godz. 00:57
0

A ja rozumiem i pytających i tych, którzy się wkurzają na zadawane pytania. Sama pytam, opowiadam o chorobie i wkurzam się.Moim zdaniem, jeśli ktoś sobie nie życzy zadawania takich pytań, to powinien to powiedzieć...

- Kiedy planujecie dzieci?
- To jest nasza sprawa i pozwól, że nie będziemy o tym rozmawiać.

Wydaje mi się, że taka odpowiedź nikogo nie zrani, a da innym sygnał, że takich pytań sobie nie życzycie i nie będą one padać. Taką odpowiedź daję dalszym znajomym. Pytanie samo w sobie mnie nie drażni. I nawet uważam je za naturalne w niektórych sytuacjach.

Jesli ktoś nie widzi nic złego w informowaniu o chorobie też niech o tym mówi otwarcie...

- Kiedy planujecie dzieci?
- Od ośmiu miesięcy. Aktualnie przechodzę leczenie.

Wydaje mi się, że taka odpowiedź zawstydzi naszego rozmówcę i nie będzie drążył tematu, jeśli nie jest bliską nam osobą. A jeśli my będziemy mieli ochotę to temat rozwiniemy.

Sama powiedziałam mężowi, mamie i siostrze. Powiedziałam im od razu. Rozumieją mnie i wspierają. Powiedziałam szefowej w pracy, żeby miała świadomość, że się staram Zrobiłam to ze względu na to, że szefowa często - bojąc się utracić pracownika - powtarzała w żartach: "ale dzieci... dopiero za trzy lata" - oczywiście przestała. I sama teraz rewelacyjnie mnie broni przed cieżkimi tematami, pytaniami. Powiedziałam też bliskim znajomym. Dlaczego? Bo... Od początku każdy czekał kto się pierwszy oświadczy, pobierze (śluby mieliśmy co dwa miesiące :) )... Każdy teraz czeka na pierwsze dziecko. Kiedys na spotkaniu wśród znajomych padło stwierdzenie - "Wy na pewno będziecie pierwsi". Odpowiedziałam, że chciałabym bardzo. Nie pytali o nic więcej. Później przy winku sama rozwinęłam temat z babską częścią. Nie wiem, może potrzebowałam się wyżalic trochę, a może alkohol rozwiązał mi jezyk? Nieistotne. Najważniejsze, że już nikt nie pyta... Tak się działo jak mówiłam, a jak nie mówiłam? Mój tata, patrzac na córkę mojej siostry, ciągle mi powtarza - "a kiedy Wy będziecie mieli chłopczyka do pary?", "fajnie jest być młodymi rodzicami, chcesz być starą matką?"... Wiem, że nie mówi tego złośliwie. Nie wiem, dlaczego mu nie powiedziałam jeszcze. Wiem, że to zrobie, bo to najlepszy - według mnie sposób.

Aaaaa.... Ostatnio spotkałam się z koleżanka, która jest w trzecim miesiącu ciąży. Pisałam już o tym... Bardzo bałam się spotkania, bo jak tylko się dowiedziałam o jej ciąży, rozpłakałam się... Z zazdrości (wstyd się przyznać). I jak zapytała się mnie, kiedy my planujemy... Opowiedziałam jej o wszystkim. I rewelacyjnie się zachowała. I nie opowiadała mi jak to cudownie jest być w ciąży, jakie to uczucie tylko odpowiadała na moje pytania... Uznała, że jeśli będę uważała, że chcę coś wiedzieć, zapytam.

Mówić? Nie mówić? Każdy ma swój sposób. Ja nie uważam zadawania pytań o dziecko za niestosowne. Niestety czasem pytania ranią, ale... Nie mamy na czole wypisane "LECZĘ SIĘ NA NIEPŁODNOŚĆ"! Nikt, kto nie miał problemów z zajściem w ciażę, nie zrozumie naszych myśli, rzeczy które nas ranią, drażnią, doprowadzaja do łez. Tak jak my nie zrozumiemy, czym się kieruje, jak myśli anorektyczka, osoba chora na raka, czy osoba niewidoma... Każdy ma czasami żal do życia. Każdy uważa, że jest niesprawiedliwe. Kwestia, jak potrafimy sobie z tym żalem radzić?

Rozpisałam się... Mam nadzieję, że ktoś dotrwa do końca... :)

Odpowiedz
anula400 2012-04-30 o godz. 12:29
0

Ja należę do tej części kobiet, którym ciężko jest wszem i wobec mówić o swoich problemach z zajściem w ciążę. I uważam, że nikogo nie powoinno obchodzić dlaczego jest nas nadal dwójka. To jest problem nas dwojga, a nie wszystkich pytających się o nasze potomstwo.

Odpowiedz
Jania 2012-04-30 o godz. 09:31
0

Willow napisał(a):Janiu, czyli Twoim zdaniem to osoba mająca problem jest winna niezręczneym sytuacjom, bo nie dzieli się tym problemem z resztą świata i tym sposobem daje prawo do zadawania bolesnych pytań?

Kiedyś miałam spór na ten temat z przyjaciółką, która stwierdziła, że "czepiam się i jestem przewrażliwiona, bo mi się nie udaje, a to są naturalne pytania". Nie wiem, co jest naturalnego w zaglądaniu komuś do sypialni - czy ja tych wszystkich wujków i sąsiadów pytam, jak tam ich życie seksualne?

Są pytania, których się nie zadaje - czy naprawdę wymagamy za wiele, domagając się kultury i delikatności? Tego, o czym pisze Szpilunia - poszanowania prywtności i intymności?

Jania napisał(a):nie można być obrażonym na świat, jeśli samemu stwarza się ku temu powody
A powyższe stwierdzenie, Janiu, jest nie tylko niedelikatne i nie na miejscu w takiej stytuacji - jest zwyczajnie okrutne...
nie, nie - nie zrozumiałaś mnie - poradziłam tylko jak można uniknąć pytan ktore niestety nasuwają sie wszystkim na widok młodego małżeństwa i wcale nie przez ciekawość czy złośliwośc tylko przez dobrożyczliwość

a skoro pytania są, aż tak bolesne to poradziłam co można zrobić by je ukrocić - raz wyrazić swoją opinię i później wszelkie pytania zamykać, że nie chcesz rozmawiać o tym - w końcu nawet oporny wujek da spokój

Dodka - nie miałam problemu, ale całym sercem byłam z przyjaciółką, która miała problemy z zajściem w ciążę i wiem jakie mogą być Wasze rozterki i jestem z Wami całym sercem

Loxia - nie wiem czemu tak jest, ale widać społeczeństwo polskie już tak ma - że się pyta o dzieci, że życzy dzieci, że czeka na nie

jeśli czymś uraziłam to przepraszam, nie miałam takiego zamiaru...

Odpowiedz
Gość 2012-04-30 o godz. 08:52
0

Myślę, że reakcja na to pytanie odzwierciedla nasze granice. Jeśli mnie interesuje życie innych, dopytuję się o seks, dopytuję się o pozycje w łóżku, o zarobki, o kochanków to nie będę mieć nic przeciwko jeśli ktoś zapyta mnie o to kiedy będę mieć dzieci. Ba nawet ja sama wtedy nie będę widziała w tym pytaniu nic zdrożnego.
Mam znajomych i przyjaciół, którzy mieli różne drogi, in vitro, inseminacje.
Nigdy by mi do głowy mnie przyszło o to pytać. To rozmówca, który ma taki a nie inny los decyduje co upublicznić a co nie.
Jestem z tych " innych" ;) Uważam, że to rozmówca wyznacza mi granice. Jeśli chce mi coś powiedzieć to powie. Jeśli nie to nie pytam. Nie wchodzę z butami w czyjeś życie. Dla mnie zarówno w przyjaźni tak i w znajmości taka wiadomość nic nie zmienia. Będzie tylko zaspokojeniem czyjeś ciekawości.
Czy informacja o tym, że ktoś ma trudności w staraniach jest warunkiem koniecznym przyjaźni czy innych zwiazków międzyludzkich. Absolutnie nie.
Na pewno warunkiem jest taktowność i kultura.

Odpowiedz
Skowronek 2012-04-30 o godz. 05:03
0

Dziewczyny my mamy problemy i nie wiem czy ki9edys doswiadcze radosci macierzyństwa ale zgadzam sie z jania jezeli ktos mnie pyta kiedy beda dzieci odpowiadam ze nie wiem jak nam sie uda to beda, o mojej przypadłości wie moja mama, ciocia i tesciowie oraz szwagierka no i moje rodzenstwo i 2 najblizsze przyjaciólki, ggdy kwituje to tekstem ze poprostu my musimy sie dłuzej postarac nikt nie zadaje wiecej pytan ba wrecz nikt z tych osob juz nigdy o to nie pyta, ale wiem ze po cichu nam kibicuja :)

Odpowiedz
Gość 2012-04-30 o godz. 04:43
0

Loxia, dodka- zgadzam się z Wami w 100%
i nic więcej nie mam ochoty pisać- tak samo jak nie mam ochoty i siły wysłuchiwać i odpowiadać na pytania w stylu- "a WY- kiedy?"... :|

Odpowiedz
migotka76 2012-04-30 o godz. 04:26
0

Ja mam dosyć pytań w pracy, bo znajomym to jeszcze jestem w stanie się wytłumaczyć, ale w pracy... Siedzi grupa bab mających po jednym, dwójce dzieci i ciągle "a Ty kiedy? a Ty kiedy?", a jak co do czego to szefowa, która do tej grupy należy na wiadomość od dwóch koleżanek, że się dziecka spodziewają zjechała je na czym świat stoi... Ściągnęła z urlopów macierzyńskich dwie koleżanki obiecując im możliwość wcześniejszego wychodzenia i innych przywilejów (szefowa sama ma dziecko), a po jakimś czasie zawalała je robotą i dziewczyny od biurka nie miały czasu wstać, a sama... kawka, herbatka, ciacha, ploty, telefony...
Teraz w ciąży są 3 dziewczyny w dziale, jedna na wychowawczym... ale pytania pod moim adresem nie ustają. Jeżeli badania potwierdzą wskazania testu, wszystko będzie dobrze, a za czas jakiś szefowa dowie się, że ma kolejną ciężarówkę to te hipokrytki zawalą mnie tak robotą, że nie będę wiedziała kiedy jest noc, a kiedy dzień. A jak pójdę na zwolnienie to się dowiem, że się nad sobą rozczulam.
A w ogóle pytania "Kiedy?" jak dla mnie są nietaktem, bo zdaję sobie sprawę, że ludziom naprawdę czasami trudno jest tłumaczyć innym, że mają problemy, a już u mnie w pracy to niektórzy robią sobie z tego pożywkę do plotek.
Natomiast jak się mówi "jeszcze nie teraz, na razie nie chcemy" to patrzą na Ciebie jakbyś na czole miała napisane "jestem ułomna", tylko się przyznać nie chcesz...I też przy ciachu i kawie jadą jakimiś tekstami, że ręcę opadają.
Mnie troche zdegustowały pytania koleżanki, która jeszcze niedawno nie mówiła inaczej o dzieciach jak "bachor", a jak sama zaszła w ciążę i urodziła to posypał się deszcz pytań kiedy ja, i że to takie fajne, i po co zwlekać itp. itd. No, żesz... :x
A poza tym są osoby, które rozpowiadają od pierwszego dnia kiedy im się @ opóźnia, że się dziecka spodziewają, a ja akurat w pracy uważam, że im później się dowiedzą, tym lepiej.
Moja mam jak pytała mnie o to, czy chcemy mieć dziecko to taka była zmieszana, że najpierw zaczęła się tłumaczyć, że zadaje mi takie pytanie lol A reszta rodziny nie pyta. Nawet babcia, która zawsze ma własną interpretację różnych sytuacji.

Odpowiedz
dodek 2012-04-30 o godz. 04:26
0

Loxia popieram Cie w 100% a co do wypowiedzi Jani to moje zdanie jest takie że nigdy nie miałaś większych problemów z ciążą.... prawda? niestety nie wiesz co mówisz..... jesli ktos potrafi nachalnie zadawać pytania na temat mojego życia intymnego (bo za taką sferę uważam dzieci) to równie nachalnie będzie chciał sie dowiedzieć a czyja to winą? a co konkretnie dolega? a jakie badania robiłaś? itd... nie mam ochoty po prostu zwierzać się wszystkim naokoło, słuchac dobrych rad i wspólczucia.... niestety nasze społeczeństwo w tej strefie jest jeszcze bardzo zacofane.... i większośc ludzi nie rozumie jak można mieć problem z zajściem w ciąże..... skoro oni wpadli lub krótko się starali..... i właśnie od takich osób nie mam ochoty wysłuchiwać "dobrych rad" bo ktoś kto tego nie przezył niestety nigdy tego nie zrozumie...

Odpowiedz
Gość 2012-04-30 o godz. 04:24
0

Janiu, czyli Twoim zdaniem to osoba mająca problem jest winna niezręczneym sytuacjom, bo nie dzieli się tym problemem z resztą świata i tym sposobem daje prawo do zadawania bolesnych pytań?

Kiedyś miałam spór na ten temat z przyjaciółką, która stwierdziła, że "czepiam się i jestem przewrażliwiona, bo mi się nie udaje, a to są naturalne pytania". Nie wiem, co jest naturalnego w zaglądaniu komuś do sypialni - czy ja tych wszystkich wujków i sąsiadów pytam, jak tam ich życie seksualne?

Są pytania, których się nie zadaje - czy naprawdę wymagamy za wiele, domagając się kultury i delikatności? Tego, o czym pisze Szpilunia - poszanowania prywtności i intymności?

Jania napisał(a):nie można być obrażonym na świat, jeśli samemu stwarza się ku temu powody
A powyższe stwierdzenie, Janiu, jest nie tylko niedelikatne i nie na miejscu w takiej stytuacji - jest zwyczajnie okrutne...

Odpowiedz
Loxia 2012-04-30 o godz. 03:01
0

Jania napisał(a):i jeszcze drugi przykład z życia - moja dość bliska koleżanka kilka lat po ślubie, mają dom, samochód, dobrą pracę, gdy w pobliżu są dzieci ona aż się trzęsie na ich widok, bawi sie z nimi etc - więc naturalnym stwierdzeniem ipytaniem skierowanym do nich jest kiedy sami będą mieli dziecko - i nikt nie chce im krzywdy wyrządzać,
tylko w dalszym ciągu nie rozumiem co kogo obchodzi czy postanowlismy mieć dzieci czy nie?? i czemu uważasz za naturalne pytania o czyjś wybór?
byc moze własnie opowiadanie o swoich problemach z zajsciem w ciaze jest cięższe niż sobie ludzie wyobrazają.
na dobre rady w stylu : musicie wyluzowac - żygać mi się chce. a jak będę potrzebować namiarów na dobrego lekarza to się sama zapytam ..

Odpowiedz
szpilunia 2012-04-30 o godz. 02:44
0

Jania napisał(a):
nie można być obrażonym na świat, jeśli samemu stwarza się ku temu powody


Janiu wybacz, ale czasem jest sie w takim stanie, ze nie masz sily mowic o swoich niepowodzeniach, zwlaszcza gdy u tych zyczliwych znajomych bryka po podlodze berbec, ktorego najchetniej bys im ukradla...

To nie jest obrazanie sie na swiat, tylko cholerna bezradnosc i brak sil, by walczyc o to, co nasze - prawo do poszanowania wlasnej prywatnosci/intymnosci..

to powiedziala Szpila po weekendzie z zyczliwymi dzieciatymi znajomymi...

Odpowiedz
Jania 2012-04-30 o godz. 02:35
0

Loxia napisał(a):Skowronek napisał(a):anula400 napisał(a):A jeżeli ktoś nie chce o tym mówić ???
to niestety musi liczyc sie z tymiz pytaniami i nie miec pretensji o to do ludzi bo to jego wybór a luydzie niestety swiadomie nie zadaj bolu poprostu pytaja
A moim zdaniem mogę mieć pretensję. Bo to oprócz nas jest niczyj interes czy mamy dzieci czy nie. I nikt się nie powinien w to wtrącać jaki mamy sposób życia i czy będziemy mieć dzieci czy nie. Zwłaszcza gdy pytania się powtarzają i są nachalne. A nie mam zamiaru wtajemniczać wszystkich w swoje problemy zdrowotne aby nie wysłuchiwać potem słów współczucia jacy to my biedni jesteśmy, że nie możemy mieć dzieci.
ale wtedy masz prawo uciać już na początku czyjejś wypowiedzi - i przypomnieć, że prosiłaś o uszanowanie tego tematu - i wtedy nie Tobie a komuś bedzie głupio

wiesz moja koleżanka w taki właśnie sposób okręslila swoje starania, że bardzo chca mieć dziecko ale im nie wychodzi - 2 poronienia dość ciężko przeżyte, i dzieki tym radom dzis jest w drugiej ciąży - ktoś poradził im wspaniałego lekarza, dzieki któremu dość szybko zaszła w pierwszą ciążę przeszła ją rewelacyjnie pracując do końca a teraz czekaja na kolejne dziecko

nie można być obrażonym na świat, jeśli samemu stwarza się ku temu powody

i jeszcze drugi przykład z życia - moja dość bliska koleżanka kilka lat po ślubie, mają dom, samochód, dobrą pracę, gdy w pobliżu są dzieci ona aż się trzęsie na ich widok, bawi sie z nimi etc - więc naturalnym stwierdzeniem ipytaniem skierowanym do nich jest kiedy sami będą mieli dziecko - i nikt nie chce im krzywdy wyrządzać, ale widać oni przyjeli wesrję - nic nikomu nie powiem będę się sama udręczać - i tylko spuszzczają głowę, jak toczą sie jakieś rozmowy o dzieciach czy ciążach oni tylko chwytają się za ręce - to nie jest wyjście, to jest katowanie siebie

Odpowiedz
Loxia 2012-04-30 o godz. 00:01
0

Skowronek napisał(a):anula400 napisał(a):A jeżeli ktoś nie chce o tym mówić ???
to niestety musi liczyc sie z tymiz pytaniami i nie miec pretensji o to do ludzi bo to jego wybór a luydzie niestety swiadomie nie zadaj bolu poprostu pytaja
A moim zdaniem mogę mieć pretensję. Bo to oprócz nas jest niczyj interes czy mamy dzieci czy nie. I nikt się nie powinien w to wtrącać jaki mamy sposób życia i czy będziemy mieć dzieci czy nie. Zwłaszcza gdy pytania się powtarzają i są nachalne. A nie mam zamiaru wtajemniczać wszystkich w swoje problemy zdrowotne aby nie wysłuchiwać potem słów współczucia jacy to my biedni jesteśmy, że nie możemy mieć dzieci.

Odpowiedz
Skowronek 2012-04-29 o godz. 23:30
0

anula400 napisał(a):Jednym słowem i tak źle i tak niedobrze.
na to wychodzi

Odpowiedz
anula400 2012-04-29 o godz. 10:30
0

Jednym słowem i tak źle i tak niedobrze.

Odpowiedz
Skowronek 2012-04-29 o godz. 06:47
0

anula400 napisał(a):A jeżeli ktoś nie chce o tym mówić ???
to niestety musi liczyc sie z tymiz pytaniami i nie miec pretensji o to do ludzi bo to jego wybór a luydzie niestety swiadomie nie zadaj bolu poprostu pytaja

Odpowiedz
anula400 2012-04-29 o godz. 06:38
0

A jeżeli ktoś nie chce o tym mówić ???

Odpowiedz
Skowronek 2012-04-29 o godz. 05:47
0

Jania napisał(a):dziewczyny cierpicie mocno, ale czy nielepiej ukrócić takie głupie gadania i powiedzieć wprost - "bardzo chcę, ale nie możemy mieć dziecka i nie chcę na ten temat rozmawiać mam nadzieję, że kulturalny człowiek to uszanuje"

skończą się pytania, a jaka radość będzie gdy Wam się uda?!

myślę, że utrzymywanie takiej wiadomości to katowanie się i powód to depresji po pytaniach życzliwych - bo chyba tak do końca specjalnie nikt nie chce sprawiać kłoppotów - ot raczej pytania, gdy nie ma innych tematów
Jania zgadzam sie z Toba nas tez stale o to wypytywali w koncu powiedzielismy o co chodzi i od tej p[ory jest spokój :)

Odpowiedz
Jania 2012-04-29 o godz. 03:51
0

dziewczyny cierpicie mocno, ale czy nielepiej ukrócić takie głupie gadania i powiedzieć wprost - "bardzo chcę, ale nie możemy mieć dziecka i nie chcę na ten temat rozmawiać mam nadzieję, że kulturalny człowiek to uszanuje"

skończą się pytania, a jaka radość będzie gdy Wam się uda?!

myślę, że utrzymywanie takiej wiadomości to katowanie się i powód to depresji po pytaniach życzliwych - bo chyba tak do końca specjalnie nikt nie chce sprawiać kłoppotów - ot raczej pytania, gdy nie ma innych tematów

Odpowiedz
anula400 2012-04-29 o godz. 03:45
0

Nie jestem przekonana, czy ten niesmak po nieświadomej złośliwości trwa tylko chwilę. Przecież to jest pewne, że każda w jakiś sposób przeżywa to wszystko w zaciszu swojego domku, a nie tylko w momencie usłyszenia bolących słow.

Odpowiedz
Gość 2012-04-29 o godz. 02:50
0

Teksty znajomych (już oczywiście posiadających potomstwo, lub zaciążonych): zróbcie sobie dziecko i wy, zobaczycie jak fajnie (jakby "zrobienie" dziecka było jak kupno bułek w sklepie, hop siup i już )

Inne teksty (również od znajomych): ile będziecie czekać? Chcesz na wywiadówki w chusteczce na głowie i o lasce chodzić? Wszystkie mamy będą młode, a ty stara, dzieci będą się śmiały z twojego dziecka, że ma taką starą mamę

Wujek: tak patrze na ten twój brzuch i nic nie widzę

Odpowiedz
anula400 2012-04-28 o godz. 13:26
0

Moja mama od samego początku wiedziała o problemie i tylko Ona (no nie licząc męża) wie co mo dolega. Teściowa nie zna sprawy, ale majac już wnuki, i nie majac dla nich czasu ze względu na dzielącą ją od nich odległość, mogłaby sobie darować pewne teksty, jak np, przy składaniu nam życzeń z okazji świąt powiedziała cyt: "No i życzę wam pociechy z dzieci, których nie macie". Czy to nie jest przykre??

Odpowiedz
Gość 2012-04-28 o godz. 12:50
0

No chyba dlatego ze sa nieswiadomi pewnych spraw i zupelnie nie zadaja sobie trudu zeby pomyslec nad tym, ze moze nie wiedza wszystkiego i nie powinni tak wchodzic z butami w dosc intymne sprawy, nawet jesli to najblizsi.

To przykre ale tak jest.

Choc moja mama to raz zapytala mnie czy moze mamy problemy

Odpowiedz
anula400 2012-04-28 o godz. 12:27
0

Kurczę, ja też mam dośyć tych wszystkich pytań "kiedy zostaniemy dziadkami, tyle po ślubie a was dalej dwójka", itp. Powiedzcie dlaczego ludzie, w tak nieświadomy sposób potrafią krzywdzić?

Odpowiedz
Gość 2012-02-18 o godz. 02:54
0

Moja koleznka: Ja sie nie chce wtacać.. ale komu Ty to wszstko zapiszesz jak nie macie dzieci????

A ja na to: ustanowie kogos, kto to sprzeda po mojej smierci i da kase na dom dziecka albo jakies hospicjum a ja pójde do nieba.Taka suka wyrachowana jestem.

I był koniec tematu

Odpowiedz
Gość 2012-02-13 o godz. 15:02
0

Kika napisał(a):a jak masz dzieco to: Macie takie ładne dziecko powinniście postarać sie o piątkę jeszcze... Shocked
albo jak chcesz drugie ... jak wy sobie poradzicie ???!!!

Kika napisał(a):takim nigdy nie dogodzisz...

Odpowiedz
Gość 2012-02-13 o godz. 12:55
0

jak nie masz dziecka - to pytaja kiedy dziecko...
a jak masz dzieco to: Macie takie ładne dziecko powinniście postarać sie o piątkę jeszcze... :o

takim nigdy nie dogodzisz...

Odpowiedz
Gość 2012-02-13 o godz. 12:22
0

Madzia77 napisał(a):A co, gdy nie pytają, tylko łapia cie za rękę i oglądają jak okaz w zoo? Obracaja dookoła i z odpowiednia mina patrza na twój brzuch?
Ostatnio miałam podobną sytuację. Osoba X którą dość długo mnie nie widziałam, mój wygląd skomentowała tak: Iwonko ale Ci dupa i brzuch urósł, no ale wiesz ... na ciążę mi to nie wygląda A co ona do cholery rtg w oczach ma

Odpowiedz
Gość 2012-02-06 o godz. 03:17
0

Madzia77 mów,że nie jesteś koniem na wybiegu :P

Odpowiedz
Gość 2012-02-05 o godz. 16:00
0

A co, gdy nie pytają, tylko łapia cie za rękę i oglądają jak okaz w zoo? Obracaja dookoła i z odpowiednia mina patrza na twój brzuch?

Odpowiedz
babsi 2011-09-28 o godz. 05:05
0

jestem mężatką od 52 dni, ale słyszę o "mojej gromadce dzieci" juz od chyba pół roku :)

na pytanie: kiedy dziecko?
odpowiadam: jak zbudujemy dom :)
wtedy pojawia sie : ooo matko, to kiedy to będzie? Całe życie sie dom buduje !!!
i tu sie mylą: ja zamierzam niedługo sie zacząć starać by być mamą, wiec musimy sobie szybko z tym poradzić
nie musze mieć wszystkiego na tip top, ale by miec własny kąt i kawałek ogrodu, a nie teściową za scianą :)

Odpowiedz
Gość 2011-09-11 o godz. 11:58
0

koka, zapraszam zatem do wątku dla starających, bo robimy tutaj duży offtopic. Może któraś moderatorka wydzieli to, co? :)

P.S. Sprawdź priv. :)

Odpowiedz
koka12 2011-09-11 o godz. 11:09
0

Dzięki Twoim podpowiedzią zaczyna mi się rozjaśniać umysł..... ;) Weszłam na stronkę, którą mi poleciłaś i już jestem w połowie, bo czytam od samego początku. Nie rozumiem tylko jednego - dlaczego masz "blokadę" przed testami owu? Ja też nigdy ich nie robiłam. Może razem będzie nam raźniej? Pomyśl nad tym:) :) . Poza tym chciałabym się dowiedziec czegoś więcej o Tobie (np. czy problem zajścia w ciąże to także twoja zmora?). A tymczasem zmykam czytać dalej!!! :usciski:

Odpowiedz
Gość 2011-09-11 o godz. 10:19
0

koka, NPRy to Naturalne Planowanie Rodziny, czyli właśnie obserwacja własnego organizmu metodą objawowo-termiczną. Proponuję lekturę wątku http://forum.styl.fm/s2/viewtopic.php?t=34451.

I nie przesadzaj - jesteśmy rówieśniczkami i uważam, że mamy jeszcze spokojnie duużo czasu na poczęcie. :D

Testy owulacyjne wykrywają stężenie hormonu LH, które jest najwyższe tuż przed owulacją. To tak skrótowo. WIęcej nie pomogę, bo jakoś nie mogę się przełamać, aby je używać...

Odpowiedz
koka12 2011-09-11 o godz. 09:33
0

Mam jeszcze jedno pytanie.
Silmarilla co to są NPRy?

P.S.
Dzięki za powitanie :D

Odpowiedz
koka12 2011-09-11 o godz. 09:28
0

Do tej pory wierzyłam w ślepy los tzn. nie robiłam testów owulacyjnych, nie mierzyłam temperatury. Wydawało mi się, że obserwacja śluzu wystarczy - ale chyba się myliłam. Ostatnio przed zwykłą miesiączką miałam przez 7 dni brązowe upławy, 8 dnia nastąpiło normalne krwawienie. Co to znaczy? Nie wiem! Poza tym zaczynam naprawdę się denerwować. Jak już wcześniej wspomniałam ,kilka lat temu poroniłam i obawiam się, że mogę mieć blokadę psychiczną. W tym tygodniu wybieram się do gin. - zobaczymy! Najgorsze w tym wszystkim jest to, że czas leci nieubłagalnie. Zaczęłam zdawać sobie sprawę, że tak naprawdę w ciągu jednego miesiąca mam tylko jedną szansę i to naprawdę jest przygnębiające. Mój cykl owulacyjny właśnie się skończył i czekam z utęsknieniem na październik aby ponownie podjąć próbę bo wrzesień był "ubogi" w starania ;) Jeśli chodzi o testy owulacyjne to na jakiej zasadzie to "działa"?

Odpowiedz
Gość 2011-09-11 o godz. 07:25
0

koka, zaprosiłam Cię do wątku, ale widzę, ze sama trafiłaś. :)

słuchaj, trzy miesiące to jeszcze nie dramat (sama staram się prawie półtora roku, więc może dlatego inaczej to odbieram..). Przede wszystkim pytanie: czy obserwujesz jakoś swój organizm? Jakieś NPRy, mierzenie temperatury, badanie śluzu? Albo testy owulacyjne? To na pewno się przyda.

Zdrowa para ma około 20% szans na zajście w ciążę na cykl, oczywiście przy założeniu, że regulranie współżyją. Więc trzy miesiące jeszcze nie wyrokują o bezpłodności. :usciski:

Ale my kobiety jesteśmy takie niecierpliwe...

Odpowiedz
koka12 2011-09-11 o godz. 02:14
0

witam Was kobietki!
Ja do niedawna uważałam, że jeszcze nie pora na dzidziusia. Dla mnie ważna była nauka, potem kariera zawodowa, a gdy już to wszystko osiągnęłam nawet się nie spostrzegłam, że mam 27 lat na karku i jako jedna z nielicznych nie mam założonej rodziny. Od 3 miesięcy staram się o dzidziusia ale bezskutecznie. Kilka lat temu straciłam dziecko (poronienie) i " nawet było mi to na rękę" (przepraszam, za ten opis). Miałam przed sobą przecież całe życie! To nie była odpowiednia pora - tak wtedy myślałam. Teraz nienawidzę się za to! Ostatnio moja mama powiedziała mi, że praca, kariera to nie wszystko. Pierwszy raz usłuszałam to z jej ust. Nigdy do mnie tak nie mówiła. Wydaje mi się, że chciała mi dać coś do zrozumienia - czyt. "Już pora na dziecko". Nie wie, że od 3 miesięcy się o nie staram ale bezskutecznie........

Odpowiedz
Gość 2011-09-09 o godz. 11:46
0

Loxia napisał(a):szkoda, że jak przychodzi co do czego to tylko łzy w oczach i zatkanie gardła i ciężko z siebie coś wydusić.
Skąd ja to znam, ileż można robić ładne miny i mówić, że jeszcze nie czas ....achhh.
Jestem ciocią wszystkich dzieci swoich koleżanek, i czasami zadaję sobie to pytanie -czy bedę miała szansę być nie ciocią, ale MATKĄ.

Odpowiedz
mokato 2011-09-07 o godz. 10:05
0

Ostatnio mój teść stwierdził, że mogłabym już być w ciąży

Odpowiedz
szpilunia 2011-09-01 o godz. 00:20
0

A u nas to jest tak...

Pracuje bardzo duzo i dlugo, do tego zdaje egzaminy zawodowe (w samym wrzesniu mam ich trzy..)..planujemy tez zmiane lokum choc idzie nam to opornie.... i jak na razie dziecko odsuwamy z miesiaca na miesiac w blizej nie okreslona przyszlosc...Nikomu sie nie chwalimy kiedy planujemy zaczac starania, ale ostatnio to juz mnie szlag trafia - jak wszyscy znajomi komentuja do Kuby: "Wez Ty tej babie do rozumu przemow!" - jakos nikt specjalnie nie zadaje sobie trudu, zeby pomyslec, ze to moze akurat wcale nie ja nie chce dziecka... :(

Ostatnio natomiast rozwalil mnie moj najlepszy przyjaciel (sama juz nie wiem czy tak o nim powinnam pisac...) mowiac na weselu u znajomych przy wszystkich - "wy to sie powinniscie przebadac bo jak rok po slubie dziecka nie ma to na pewno ktores jest bezplodne.." - k... szkoda ze nie wzial pod uwage ze nie kazdy zaraz po slubie juz natychmiast zaraz musi miec dziecko...

Odpowiedz
kasieńka13 2011-08-31 o godz. 15:22
0

w sumie jak Was poczytałam, to odczułam ulgę, że mnie się już w zasadzie nikt nie pyta...i wiem, że mówienie wprost o problemie przyniosło skutek, chociaż nie było łatwe...mamy teraz grono kibiców i nauczyłóam się cieszyc malymi rzeczami, takimi jak chwila spokoju...

niemniej jednak życzę Wam, żebyście wytrzymały te głupie teksty, ale nie musiały przechodzić przez to co ja. :)

Odpowiedz
Meg* 2011-08-31 o godz. 14:26
0

W ten weekend byliśmy z mężem na ślubie jego ciotecznego brata. No i wujek, ojciec Panam Młodego, podszedł do moich teściów (z którymi akurat siedzieliśmy) żeby się założyć, kto pierwszy zostanie dziadkiem. Co moja teściowa skwitowała tekstem: chyba tak, inaczej ich nie zmobilizujemy ...

Odpowiedz
Gość 2011-08-31 o godz. 11:06
0

Zaraz po ślubie pare razy ktoś coś wspomniał, zapytał - obracaliśmy to w żart. Parę tygodni temu była nasza pierwsza rocznica ślubu i po porstu jakby sznur od worka się rozwiązał - głównie ze strony teściowej...nie lubie takich pytań, zagadywań i żartów. To nasza sprawa i nasze plany na nasze życie. Najgorsze jest to, że ja się już od dłuższego czasu leczę PCO i lekarz kręci głową - po porstu nie zniosę takich pytań...
Jak Teściowa pyta - odpowiadam, że wózek, który wybraliśmy kosztuje 3 tys., nie stać nas na wózek, a co dopiero na inne rzeczy. Także od czasu do czasu mamy takie pytania. Nie przyznajemy się w ogóle jakie są nasze plany, że jeszcze tylko 6 m-cy...mogę się założyć, że pierwszego dnia siódmego miesiąca padłoby pytanie od teściowej: "No i jak?Udało się?"

Odpowiedz
Odpowiedz na pytanie