Styl.fm - Magazyn o modzie i urodzie

Zgłoś naruszenie


Proszę uzupełnić wszystkie pola.

Pytania » Ślub » Pamiętnik Mężatki
  • fumcia 2013-05-02 o godz. 17:02, odsłony: 13572 0

    Jakie są wasze relacje z teściowymi?

    Hej, chcialam zapytac was o relacje z nowymi;) rodzicami a zwlaszcza mamami... mieszkacie razem czy osobno? widzicie sie czesto? jekie macie z nimi relacje?

    Odpowiedzi (161) Kategoria: Ślub :: Pamiętnik Mężatki Ostatnia odpowiedź: 2013-11-13, 00:47:13 Tagi:

Odpowiedz
Dodaj odpowiedź
Najnowsze / Najstarsze

Wybrana odpowiedź

Najwyżej ocenione odpowiedzi

Odpowiedzi

Agnesm 2013-05-02 o godz. 18:02 0

My mamy to szczęście, że mieszkamy oddzielnie - daleko od jednych i drugich rodziców.
A jeśli chodzi o teściową to nie mogę narzekać, bo jest naprawdę wporządku... no trochę gorzej jest jeśli chodzi o teścia, ale pominę ten temat...

Venna 2013-05-02 o godz. 18:04 0

Fumcia śliczne zdjęcie :)

Gość 2013-05-02 o godz. 18:09 0

Juz kiedys napisalem ze milosc do tesciowej rosnie wraz z iloscia kilometrow ktore nas dziela. lol

meggiess 2013-05-02 o godz. 18:13 0

Mały niezłe stwierdzenie :) ja mieszkam dość blisko, jakieś 200m :-(

Gość 2013-05-02 o godz. 18:20 0

zmieniono na prośbę autorki.
K.

fumcia 2013-05-02 o godz. 18:31 0

to widze ze tylko ja jestem skazana na mieszkanie z tesciowa. zerszta baaaardzo zazdrosna... jedyne dziecko, synek, przedtem mieszkali tylko we 2, tesc nie zyje od ponad 20 lat... hmmm kiedys obce mi bylo robienie specjalnie przykrosci innym ale widze na jej przykladzie ze tak mozna... i wszystko jest ok, ale jak ja zle spojrze czy powiem cos nie po jej mysli, albo wogole zabiore w czyms glos to juz nie jest najlepiej. na razie nie mozemy mieszkac osobno... jak to zwykle byba ze wzgledow finansowych... najgorsze jest to ze jestem 500 km rodzicow i znajomych... juz w pierwszy dziem kiedy wywalalismy stare rzeczy meza z szafy w ktorych on nie chodzil od x czasu zeby zrobic miejsce na moje, podpadlam bo calkiem dobre rzeczy powywalalm. maz nie zwraca na to uwagi i radzi mi to samo ale tak sie czasem nie da... T. ostentacyjnie zostawia jego rzeczy do prasowania, nie robi my sniadania do pracy( gdzie to bylo jej ulubione zajecie bo baaardzo wczesnie wstaje i nie ma co robicnadmienie ze jest na emeryturze) wiem ze ja jestem jego zona i to sa moje obowiazki ale mozna to wszystko inaczej zalatwiac. jedyne co trzyma mnie jeszcze na powierzchni to maz i mysl ze bedziemy odzielnie, dobrze ze on tez tego chce...;)

fumcia 2013-05-02 o godz. 18:45 0

jeszcze jadna mysl, wiem ze dla niej jest to nowa sytuacja, ale dla mnie tez. tak samo ona i ja musimy sie do tego przyzwyczaic, mam nadzieje ze to tylko na poczatku tak bedzie a z czasem wszystko sie unormuje i bedzie ok, bo czasem jest milo i sympatycznie ale... wlasnie ale czasem bywaja przykre sytuacje, oby ich bylo jak najmniej;)

Venna - dzieki;)kilka jest jeszcze w watku wasze ulubione zdjecia czy cos takiego, fotografa mielismy super extra jesli jest ktos z okolic bialegostoku moge go z czystym sumieniem polecic i dac namiary, zreszta Robert robil tez reportaz z wesela (ponad 200 zdjec) i tez sa swietne

Gość 2013-05-02 o godz. 18:51 0

Witaj fumcia :D .
Moja przyszła teściowa jest bardziej wyluzowana ode mnie, serio Jest naprawdę superbabką, świetnie się rozumiemy, itd. a jednak za nic nie chciałabym z nią mieszkać, choć wiem, że nie byłby to taki straszny koszmar ;) .

fumcia 2013-05-02 o godz. 19:40 0

anx, to raczej nie o to chodzi zeby cos komus do konca powiedziec (w tej sytuacji) to jest matka mojego meza i dlatego ja szanuje nie chce robic mu przykrosci ani sama od siebie wprowadzac smierdzacej atmosfery wystarczy ze ona sie tym zajmuje od czasu do czasu... ja staram sie wszystko zalatwiac przez meza, na niego sie zezlosci za chwile jej przejdzie i on dalej jest kochanym dzieckiem nie chce z siebie robic jej wroga bo zawsze bede fu i be, a dopoki z nia mieszkamy to chce jakos tak bez klotni i scen spedzic ten czas

fumcia 2013-05-02 o godz. 20:54 0

;))) anx..... ja z nia mieszkam dopiero pierwszy tydzien, z natury jestem strasznie wybuchowa i nie wiem czy np za 2 tygodnie nie bedzie super extra dymu na smierc i zycie, ale poki co staram sie sama w sobie uspokoic i podchodzic z dystansem. zreszta po rozmowach z moimi rodzicami a zwlaszcza z mama staram sie o tym wszystkim myslec moze nie tyle co optymistycznie (bo sie raczej nie da) ale jakos tak olewawczo;) jak sie wkurze to bedzie po balu i mam gdzies to co ona wtedy zrobi ja tam moge sie spakowac i do widzenia, ale wole byc dobrej mysli;)

Gość 2013-05-02 o godz. 22:05 0

Nie palcie mostow za soba,dziewczyny.
Przyjdzie na swiat ten maly czlowieczek i tesciowa,czesto wredna, bedzie potrzebna. lol

ewcccia 2013-05-02 o godz. 22:15 0

Maly napisał(a):Juz kiedys napisalem ze milosc do tesciowej rosnie wraz z iloscia kilometrow ktore nas dziela. lol
Maly super stwierdzenie. Nas od jednych i drugich rodziców dzieli 750 km. I myśle że jest to komfortowa sytuacja. Możemy żyć po swojemu. Chociaż z drugiej strony kiedy urodzi nam się dziecko to też będziemy musieli zawsze radzić sobie sami. Ale ja jestem szczęśliwa z dzielących nas kilometrów
Pozdrawiam Ewa

meggiess 2013-05-02 o godz. 22:58 0

anx, jeśli można wiedziec to gdzie uwiliście sobie nowe gniazdko?
wiem, że wcześniej miszkałyśmy całkiem niedaleko :)

meggiess 2013-05-02 o godz. 23:01 0

ale ja nie zamierzam korzystac z pomocy kogos kogo nie znosze , tylko dlatego że mi ciężko. napewno jakoś sobie poradzę :)

meggiess 2013-05-02 o godz. 23:09 0

yhy, zgadza się, ale ja po ślubie też już tam nie mieszkam :) mieszkam na Żoliborzu :)

Gość 2013-05-02 o godz. 23:12 0

Moja teściowa jest w porzadku - bo daleko - -ok. 400 km od Warszawy. Jak si widujemy to jest różnie: częściej lepiej niż gorzej. Generalnie jest OK. tylko czasem jej zlośliwość wychodzi na jaw -np. przyczepka na weselu, że za wcześnie zdjęłam welon... mimo to raczej nie narzekam: mam za to bardzo fajnego teścia :)
Współczuję jednak wszystki tym, którym nie układa się z teściami i życzę rychłej poprawy :)

Gość 2013-05-03 o godz. 03:49 0

ja moich tesciow znam juz ho ho... no, prawie tak samo dlugo jak mojego meza :D
mieszkamy osobno bo nigdy nawet przez mysl nam nie przeszlo zeby po slubie zamieszkac z ktorymis rodzicami. nie zeby byli jacys "trudni we wspolzyciu", co to to nie. nawet jak najlepsze warunku mieszkaniowe sa ku temu. po prostu wszyscy uwazamy ze takie wspolne mieszkanie to nie jest najlepszy pomysl. zwlaszcza jesli dwoje mlodych ludzi wlasnie zalozylo rodzine i stoi na progu wspolnego zycia.

a tesciowa - super! naprawde nie moge narzekac :D

Lianka 2013-05-07 o godz. 01:24 0

Ja mam normalna tesciowa i jak narazie zyjemy w zgodzie. Na szczescie nie musze z nia mieszkac bo nie wiem czy dobre stosunki nadal by sie utrzymaly :)

K ma juz od wielu lat swoje mieszkanie. No i tu tkwi problem bo on ma mieszkanie w Zielonej Gorze a ja chcialabym abysmy zamieszkali w Kaliszu z moimi rodzicami (mamy domek). Pewnie jest to problem dla K zarowno z powodu zmiany miejsca zamieszkania , opuszczenia rodzinnego miasta, zmiany miejca pracy a przede wszystkim zamieszkania z tesciami. Moi rodzice berdzo lubia K i jak przyjezdza do mnie to zachowuja sie nienagannie dobrze :) Nie wiem jednak czy na dluzsza mete jak K mialby u nas zamieszkac to nie bedzie jakichs zgrzytow i to raczej pomiedzy mna i rodzicami a nie pomiedzy nimi i K. Ja mam zdecydowanie gorszy charakterek.

Madd 2013-05-07 o godz. 21:35 0

Moja przyszla tesciowa to nauczycielka matematyki. Natypowsza z typowych :awantura: Owszem zagdza sie na slub, pod malym warunkiem, ze zobaczy obydwojgu nas napisane prace magisterskie. W innym przypadku, nie chce wogole o nim slyszec Rece opadaja

Gość 2013-05-07 o godz. 23:45 0

ja na szczescie mam bardzo fajnych wyluzowanych tesciow. Z tesciowa sie dogadujemy, czasem mam nawet wrazenie ze ona trzyma bardziej moja strone niz strone swojego syna. lol lol
Widujemy sie tylko w weekendy jak przyjezdzamy do Radomia wiec kontakty sa w miare luzne i nie zdazymy sie na siebie denerwowac

fumcia 2013-05-08 o godz. 22:57 0

pocieszajaca rzecz.... chyba pierwszy tydziem byl szokiem i dla mnie i dla nie... zaczyna robic sie fajnie ;) no chyba ze jest to cisza przed burza :D lol

Gość 2013-05-08 o godz. 23:33 0

Jeszcze sie nie dobrala do Twoich garnkow?
Jeszcze nie psioczy ze meza zagladzasz?
To chyba cisza przed burza jak piszesz. lol

Gość 2013-05-08 o godz. 23:40 0

Hmmm..moja teściowa zmarła, gdy mój Wojtuś miał 7 lat, więc jej nawet nie znałam. Od dwóch lat natomiast mieszkam z Moim Teściem i Narzeczonym. Bardzo dobrze nam się układa. Troszkę im matkuję, a poza tym to ja jestem panią domu mimo, że to mieszkanie mojego teścia. Bardzo ugodowy człowiek :) No i we wszystkich sporach teść trzyma moją strone! ZAWSZE!

Gość 2013-05-09 o godz. 00:14 0

I taki uklad jest dobry dla obu stron.
tesc Cie potrzebuje i dlatego bedzie robil wszystko bys byla zadowolona i nie szukala innego mieszkania. :|

fumcia 2013-05-09 o godz. 01:23 0

poza tym nie jestes dla tescia konkurencja... jemu jest na reke ze ktos gotuje pierze i sprzata to dlaczego ma byc mu zle, troche inaczej jest jak wyrywa sie ukochanego jedynego synusia dla mamuni..... straszne

maly- do garnkow ciagle mi zaglada i mowi z czy mam robic kanapki do pracy dla meza;)))

Gość 2013-05-09 o godz. 02:10 0

ale On mi pomaga jak może - zawsze zmywa na przykład :)

Karjala 2013-05-10 o godz. 01:06 0

Moi tesciowie sa super, pelen luz... Chetnie do nich jezdze, zaraz nawet ojezdzamy do nich na weekend. Udalo mi sie! lol

Gość 2013-05-16 o godz. 00:50 0

Chociaż teściową mam dopiero od kilku dni to zrobiła mi już wielką przykrość i muszę się trochę wygadać...
To na prawdę fajna kobieta chociaż jest zupelnie inna niż cała moja rodzina, bardziej surowa, dużo mniej ciepła i otwarta. Do tej pory nie mialam znią żadnych problemów a nawet się lubiłyśmy... do ślubu... Nie moge tego przeboleć, ale ona kiedy mnie zobaczyła zupełnie nie zaregowała, przywitałam się z nią stojąc w sukni ślubnej, a ona spojrzala i potraktowała mnie jakbym była w jeansach i bluzie z kapturem... zero reakcji!! Zrobiło mi się przykro, ale stwierdziłam ,ze była zbyt zaaferowana tym błogosławieństwem i dlatego tak się stało. Niestety do końca wesela, ani na drugi dzień nie usłyszałam ani jednego komplementu na temat sukni, wyglądu, zachowania itp. Nie wiem co mam o tym myśleć, nie chce robić przykrosci męzowi marudząc mu na ten temat i zamęczam się pytaniami co zrobiłam nie tak???? Pomózcie co zrobiłybyście w tej sytuacji!!
Męczy mnie bo wszyscy mówili mi, że wyglądam pięknie (mnój maż był zachwycony) oprócz NIEJ!!

Gość 2013-05-16 o godz. 00:53 0

To proste.
Zabralas jej syna.

Gość 2013-05-16 o godz. 00:59 0

On nie mieszka z nią z pięc lat, a my mieszkamy ze sobą od roku. W dodatku moje kochanie ma już swoje lata tzn jest po trzydziestce więc taka zazdrość byłaby głupia. Nie sądzisz?? Niezbyt wierze, że to byl powód przecież raczej zyskała córkę niż straciła syna.

Gość 2013-05-16 o godz. 01:02 0

Syna juz znala.
Tej nowej corki jeszcze nie.
Moze zwykle fochy
Starsi ludzie maja czasem dziwne zagrania.
Niezrozumiale dla mlodego pokolenia. lol

fumcia 2013-05-16 o godz. 01:16 0

jesli ci to pocieszy to u mnie bylo tak samo, jak przyszlam od fryzjera i kosmetyczki zero komentarza... zalozylam suknie-nic, ogladanie zdjec z nia- nic, ogladanie zdjec przy jej rodzinie i przy ich komplementach i rozplywaniu sie "ze piekna suknia pieknie wygladala i jaka ja to nie jestem fotogeniczna" - nic albo jakie to ladne kolezanki , a jak to pieknie wygladala jej chrzesnica (nawiasem mowiac najwiekszy potwor imperzy) ta chcrzesnice babcia skomentowala od razu(jej tesciowa) ze moze bylaby ladna gdyby nie byla taka gruba (dziewczyna jest nadzwyczaj napasiona, co nie mowi o jej urodzie bron Boze, ale dziewcze jest strasznie nietwarzowe). wiec nie przejmuj sie bo ja tez czulam sie jak powietrze na slubie i po tem przy ogladaniu zdjec (oczywiscie jak powuertze ale tylko z jej strony)

Gość 2013-05-16 o godz. 02:00 0

Wiecie co, u mnie to samo. Zero zachwytów. Tylko komentarze, że ktoś tam powiedział, że najlepiej wyglądała taka a taka (ohyda! Laska była ubrana cała na czarno w jakies tiule niczym prowincjonalna kura! A przyjęcie w ogrodzie!!!), a że ktos tam powiedział, że powinnam mieć jasny szal. I same takie.

Gość 2013-05-16 o godz. 03:27 0

Moja nie jest zła i obie się bardzo staramy :D
Generalnie każda kobieta bardzo żle znosi odbieranie jej mężczyzny - i to nie ważne czy jest to syn, z którym widywała się jedynie z okazji wielkanocy przez ostatnie 5 lat. Natomiast jeśli chodzi o sam ślub to byłam nim tak przejęta, że absolutnie nie pamiętam, co kto mówił i co kto chwalił :D :D :D Gdzieś na forum przeczytałam, że miłość teściowej rośnie wraz z ilością kilometrów - i było to mardzo mądre :D Ja mam 550 km i brdzo sobie chwale :D

Życze dużo wytrwałości, dużo cierpliwości i bardzo żadkich odwiedzin :D

Satti

Gość 2013-05-16 o godz. 04:03 0

Witaj Satti na forum :D

Lianka 2013-05-16 o godz. 08:37 0

Wiecie ze ak teraz pomyslalam to moja tesciowa chyba tez nie zareagowala. Zreszta na K chyba tez nie zareagowala, bo przyjechala do hotelu spozniona i zajeta swoja osoba. Ja ja lubie wiec nawet nie zuwazylam tego, zreszta wszyscy sie mna wtedy zachwycali i akurat jej opinia wogole mnie nie obchodzila :)
Najwazniejsze byly dla mnie slowa K jak mnie zobaczyl w pelnej krasie "Moja Ty ksiezniczko" :) A potem juz nic nie mialo znaczenia.
Za to ze zdjeciami moja tesciowa obleciala wszystkich znajomych w pracy szczesiwa, ze wszyscy zachwycaja sie jej synowa :)

Sylwiu musisz dac jej czas na oswojenie sie z sytuacja. Byc moze ta chwila ja przerosla. zreszta sama napisalas ze kobieta jest surowa i raczej nie okazuje uczuc wiec napewno uwazala, ze skoro wszyscy sie Toba zachwycaja to juz wystarczy, a moze uwazala, ze nie wypada sie zachwycac synowa? Wiesz ludzie maja rozne dziwne zasady.

Gość 2013-05-16 o godz. 23:48 0

Dzieki dziewczyny (i nie tylko) może rzeczywiście troche przesadzam. Zobaczymy jak bedzie podczas oglądania zdjec, chyba coś jej przygadam, bo nie podaruję sobie :P zeby nie rzucic jakiejs kąśliwej uwagi w jej stronę :) Oj na pewno przesadzam, bo wlasciwie to bardzo lubię tę moją nową mamusie i sadze, ze ze wzgledu na odległośc 180 km bedziemy sie bardzo dobrze dogadywac w co drugi weekend lol .

Pozdrawiam serdecznie

mrówka 2013-05-17 o godz. 00:06 0

Tak czytam te wasze posty i widzę że ja nie mam powodów do narzekań. Co prawda teściową oficjalną będę miała za parę miesięcy, ale w związku z tym że razem mieszkamy to tak jakbym już ją miała. Otóż idealna na pewno nie jest, ale bardziej mnie chwali niż karci, non stop nam pomaga, ostatnio byłyśmy razem w makro i sfinansowała mi połowę zakupów, pożycza mi swój samochód itd. Zresztą moi teściowe non stop nam pomagają - w przeciwieństwie do moich rodziców - niestety. Ciesze się że mogę na nich liczyć.
Ale nie zawsze było tak różowo. :)

Gość 2013-05-21 o godz. 08:24 0

Kurcze, a ja będę musiała mieszkać 4 miesiące po ślubie z teściami zanim nie przeprowadzimy sie na "swoje" . Jak do nich przyjeżdzam to niby wszystko jest OK (teściu nawija do mnie jak na kręcony: głowny temat to " Za komuny było lepiej" - w domu już nikt go nie słucha więc zamęcza mnie) ale wolę jak jesteśmy sami. Miłość mojego P do moich rodziców jest podobna, nawet nie chciał słyszczeć o zamieszkaniu z teściami choć moi rodzice mają duży dom, a jego "tylko" mieszkanie.

Gość 2013-06-18 o godz. 05:33 0

fumcia zgadzam sie z Toba, popieram Cie w kazdym slowie. Nie jestes sama, ja rowniez mieszkam z tesciowa, ktora jest sama. Jest bardzo za swoimi synami a szczegolnie za moim mezem. Bylo jej ciezko sie przestawic, bo przede mna to Ona gotowala i sprzatala mojemu mezowi, od kilku lat mieszali tylko Ona i Jej syn-moj maz, wiec jak sie ja "pojawilam" w jej domu to bylo jej ciezko. Ale ustalilysmy ze kazda sprzata u siebie, ja piore i prasuje rzeczy mojego meza, ona do tego wogole sie nie wtrąca, tylko czasami jak pakuje mojego męża do pracy (jeździ na tirze :( i jest raz w tygodniu w domciu) to sie dopytuje czy wszystko mu spakowalam itp. troszke mnie to drażni, ale sie nie odzwywam bo nie chce psuc stosunków mięczy nami. Ogólnie jest w porządku, jest troche nadopiekuńcza i traktuje nas jak dzieci, ale przymykam na to oko. Staram się Jej pokazać że jesteśmy odpowiedzialnymi ludzmi i ze potrafie zadbac o Jej synka.

Gość 2013-06-18 o godz. 05:36 0

Uwazam ze kazda tesciowa jest dobra na odleglosc, jakbym miala szanse mieszkac osobno to powiedzialabym o tesciowej ze jest ze zlota, ale jak sie jest z kims na co dzien to sie wszystko widzi i wie.

Gość 2013-06-18 o godz. 05:40 0

kasiu 29 nie martw sie to tylko 4 miesiace, ale masz swiadomosc ze pojdziesz na swoje, a co Ja mam powiedziec i inne dziewczyny ktore nie maja gdzie pojsc, sa wrecz skazane na mieszkanie u tesciow. Planujemy z mezem budowac sie na wsi, ale nie mamy za wiele piedziedzy wiec to moze potrwac wiele lat, jak sobie pomysle to chce mi sie plakac :chlip:

Gość 2013-06-18 o godz. 21:17 0

Choć do "posiadania" teściów jeszcze trochę czasu mi brakuje, to znamy się już ładnych parę lat i oceniam to tak że jeśli miałabym mieszkać z nimi to wolę nie mieszkać z moim H. Brak mi u nich w domu ciepła i ludzkiej czułości - buziaków na przywitanie, czy uśmiechu. Strasznie surowy dom. Siedząc u nich na kolacji jest sztywno jak na przesłuchaniu, a teść ma zawsze rację, choćby mówił o czymś na czym się nie zna. :cisza: A jego syn ma "wykonywać rozkazy". On czegoś chce to H. jedzie do domku "bo tyle to rodzicom się od niego należy". Wrrr :awantura:

Gość 2013-06-18 o godz. 21:29 0

Aguś napisał(a):Brak mi u nich w domu ciepła i ludzkiej czułości - buziaków na przywitanie, czy uśmiechu. Strasznie surowy dom. Siedząc u nich na kolacji jest sztywno jak na przesłuchaniu, a teść ma zawsze rację, choćby mówił o czymś na czym się nie zna. :cisza: A jego syn ma "wykonywać rozkazy". On czegoś chce to H. jedzie do domku "bo tyle to rodzicom się od niego należy". Wrrr :awantura:
Aguś nic dodać nic ująć u mnie jest troszku podobnie, ale ich lubie, zawsze są dla mnie mili tylko właśnie trochę inne zwyczaje ale cóż inna rodzina trudno się dopasować ale na szczęście nie wychodzisz za mąż za teściów ;)

Gość 2013-06-19 o godz. 08:20 0

Aguś napisał(a):Brak mi u nich w domu ciepła i ludzkiej czułości - buziaków na przywitanie, czy uśmiechu. Strasznie surowy dom. Siedząc u nich na kolacji jest sztywno jak na przesłuchaniu, a teść ma zawsze rację, choćby mówił o czymś na czym się nie zna. :cisza: A jego syn ma "wykonywać rozkazy". On czegoś chce to H. jedzie do domku "bo tyle to rodzicom się od niego należy". Wrrr :awantura:
W moim przypadku to co opisałaś niestety odnosi się do moich rodziców. Za to na przyszłych teściów nie mogę narzekać. To oni są właśnie bardziej czuli dla jakby nie było obcej dla nich osoby i czuję się u nich lepiej niż w domu. Ale co będzie po ślubie to zobaczymy

Gość 2013-06-19 o godz. 20:36 0

Ja w domu zaznałam bardzo dużo ciepła - do tej pory siadam na kolankach u mamausi jak mi źle i smutno, a poza tym mogę z rodzicami pożartować (na każdy temat), powygłupiać się. U teściów kawał na temat np. seksu przez gardło by mi nie przeszedł.
A jak u teściów czuje się u teściów mojego brata - ludzie prości, ale bardzo ciepli i serdeczni, zadzwonię domofonem a oni już wode na kawę wstawiają. Tata H. gdy kiedyś zaproponował mi kawę, a ja podziękowałam, odpowiedział mi "jak nie to nie, będzie więcej dla mnie" :zle:

Gość 2013-06-19 o godz. 20:44 0

Aguś napisał(a): Tata H. gdy kiedyś zaproponował mi kawę, a ja podziękowałam, odpowiedział mi "jak nie to nie, będzie więcej dla mnie" :zle:
No cóż niektórzy ludzie tacy są i nic nie poradzisz, ale przykre bo w koncu to rodzice twojego przyszłego męża :)

fumcia 2013-06-19 o godz. 20:54 0

a moze on ma takie poczucie humoru?

Gość 2013-06-19 o godz. 21:04 0

Jesli już to bardzo specyficzne...
A poważnie, nawet jeśli to są żarty to po czymś takim czuję się tam niemile widzianym gościem.

A dla poprawy humoru jeszcze jeden jego tekst:
Masz tu jest T-shirt dla Ciebie, bo na nikogo nie pasował

Gość 2013-06-19 o godz. 21:06 0

Może to miał byc zawaolwany komplement z tym T-shirtem, że niby taka szczuplutka jestes?
Ale powaznie: przykro mi, ze czesc z Was ma problemy z teściami. Moi na szczęscie mieszkaja od nas bardzo daleko i wtrącają się bardzo rzadko.

Gość 2013-06-19 o godz. 21:07 0

Aguś napisał(a):
A dla poprawy humoru jeszcze jeden jego tekst:
Masz tu jest T-shirt dla Ciebie, bo na nikogo nie pasował

:o
Bardzo specyficzne poczucie humoru ale najlepiej chyba nie zwracać uwagi i po prostu olać to z góry na dół :P

Gość 2013-06-19 o godz. 21:10 0

Dokładnie to robię... :P

fumcia 2013-06-19 o godz. 21:40 0

to zalezy kto do czego jest przyzwyczajony i tyle... w mojej rodzinie mam wujka ktory ma podobne poczucie humoru i nikt nie ma mu tego za zle... to normalne i juz, np moja tesciow ma zal do mnie ze nie wypytuje ja o wszystko ze nie rzucam sie z calowaniem na nia przy powitaniu, u mnie w domu nie bylo czegos takiego i dla mnie to dziwne- dla nie nie koniecznie

Lianka 2013-06-20 o godz. 04:10 0

A ja ostatnio jeszcze bardziej polubilam moja tesciowa :)
Babka jest super :) Strasznie obawialam sie dyskusji na temat swiat tych najblizszych a ona sama ten problem rozwiazala :) Powiedzialam ze jak jej chlopaki sie kiedys rozejda (moj K juz sie dawno rozszedl ale jego mlodszy brat nadal mieszka z mama) to nareszcie sie poczuje wolna i bedzie miala caly dom dla siebie. szkoda tylko, ze w swieta bedzie sama ale az tak to jej to przeszkadzac nie bedzie :)
No i juz mam problem z glowy. Skoro jej to nie bedzie az tak przeszkadzac to wigilie spedzamy u mojej rodzinki :)

Tesciowa traktuje mnie jak swoja curcie, ktorej nigdy nie miala i jest naprawde wspaniala. Tesc rowniez jest rowny gosc :) K utrzymuje kontakt z obojgiem z rodzicow mimo,ze sa po rozwodzie i mysle, ze to jest tylko z korzyscia dla K no i dla mnie przy okazji tez :)

Gość 2013-06-22 o godz. 04:46 0

Ja bardzo lubie swoją przyszłą teściową, teścia też, ale z nim rzadziej się widujemy (mieszka za granicą z nową żoną).
Mama mojego narzeczonego jest świetna i co ważne, równiez bardzo mnie lubi i ciągle mi to daje do zrozumienia.
Może jestem szczęściarą lol
Mam nadzieje, że nie zmienię zdania po ślubie... ;)

fumcia 2013-06-22 o godz. 05:37 0

czego ci serdecznie zycze :)

Gość 2013-06-22 o godz. 20:43 0

Ja tez mam to szczescie ze stosunki z przyszla tesciowa ukladaja sie super - traktuje mnie jak corke i przyjaciolke. Przez 30 lat byla zdominowana ;) przez facetow (maz, dwoje synow) i tesciowa from hell wiec teraz cieszy sie ze nareszcie ma z kim pogadac, sprzymierzenca, kogos kto ja zrozumie. Emailujemy do siebie, rozmawiamy przez telefon, mamy wlasne sekrety, o ktorych nawet M nie wie (i potem sie zali ze jego matka wiecej ze mna gada niz z nim ;) 8) ) Tak wiec na razie jest super. z tesciem jest OK, jest bardzo malomowny, niewylewny w okazywaniu uczuc, poza tym 2 lata temu wystapily w rodzinie M pewne smutne historie i teraz stosunki z przszlym tesciem troche sie rozluznily, a szkoda.

Konisia :) 2013-06-23 o godz. 07:19 0

U mnie jest koszmarnie :(
Na samym początku było w miarę dobrze - bo był to etap "zapoznawczy" z przyszłymi teściami. Po trzech miesiącach wyczułam ich niechęć do siebie, mówiłam o tym mojemu M. On jednak twierdził że tylko mi się wydaje i że tak nie jest. Trochę mu chyba uwierzyłam ale w środku mnie nadal coś czułam że jest nie tak. Dodam że od samego początku mieliśmy możliwość widywania się tylko do 23:00, bo M. musi wstać rano do pracy itd. itp. no i jest jedynakiem. Zawsze chodzilam do niego do domu z wielka niechecia... Czułam się tam źle i widziałam w oczach jego rodziców tą "fałszywość" w moim kierunku. Niby byli milutcy a w duchu by mnie zabili. Po 8 miesiącach bycia razem mój M. wprowadził się do mnie, co doprowadziło ich do szewskiej pasji... bo zrobiliśmy to wbrew ICH woli. Natomiast moi nie mieli nic przeciwko :)
Od tamtego czasu był koszmar. 3 dni po przeprowadzce jego rodzice wezwali go do siebie na rozmowe - SAMEGO. Miał przyjść sam, więc sam poszedł. Czułam co się święci, moja połóweczka zresztą też, ale poszedł...
Dzięki technologii komórkowej słyszałam każde słowo, które wygarneli na mój temat... :( Byłam w takim szoku po tym co usłyszałam, że nie mogłam z siebie słowa wydobyć przez pół godziny. Wiedziałam że mnie nie lubią ale że aż do tego stopnia to chyba nikt by się nie spodziewał..
Byłam nieodpowiednią dziewczyną dla ich syna, nienormalną, dziwnie się zachowującą, brzydką(!!) - to w szczególności, i cały czas powtarzali mojemu M. że ma się ze mną przestać spotykać, i znaleźć sobie inną - ładniejszą itp. itd. Po prostu koszmar. Znienawidziłam ich do tego stopnia iż postanowiłam nigdy więcej nie przekroczyć progu ich domu. Moj M. również był w takim szoku że nawet nie miał siły nas bronić i naszej miłości - a szkoda... Jego ojciec nigdy nie dopuszczał go do głosu i nie było możliwości sprzeciwienia się :(
Słuchałam tego wszystkiego przez ponad godzinę. Potem mój M. wrócił do domku bardzo smutny i szczęśliwy że ten koszmar się skończył i że wreszcie może się do mnie przytulić...

Jak też postanowiłam tak też zrobiłam. Od tamtego czasu moja noga nie przekroczyła ich progu, z wyjątkiem dnia w którym był pogrzeb ojca mojego M. :( Nie żałuję tego że tam nie chodziłam. Nadal nie chodzę. Mieszkamy razem ponad 16 miesięcy (jesteśmy ponad 2 lata razem), a jego matka po takim czasie dzwoni że ma się w tej chwili przeprowadzić zpowrotem do domu bez żadnego ALE!! 3 tygodnie po tym telefonie zaręczyliśmy się i chwilowo mamy spokój (oczywiście cały czas mieszkamy razem). Ja nadal nie pojawiam się u niej bo szkoda moich nerwów. Zresztą nie mam ochoty patrzeć na te jej uśmieszki jak gdyby nigdy nic...
Co do brzydoty.. zawsze przeszkadzał mi mój nos - koniki 2x go potraktowały dość solidnie, ale od ponad miesiąca jestem po jego operacji i korekcji :D Oczywiście ONA o niczym nie wie :taniec: i jeszcze przez jakiś czas się nie dowie.
Ufff... troszkę się rozpisałam... Ale musiałam to z siebie wyrzucić..

Gość 2013-06-23 o godz. 08:12 0

To jak już rozmowa zeszła na tematy rodzinne to powiedzcie mi czy kiedykolwiek miałyści problemy z rodzeństwem swoich facetów. Moje kochanie ma młodszą siostrę i miałam szczerą nadzieję, że nawet jeżeli przyjaciółkami nie zostaniemy to może chociaż koleżankami ale sie jakoś nie udało. Cały czas czuję, że ona i moja przyszła (daleka przyszłość 2005-06) teściowa uważają, że jestem gorsza od tego dziewczęcia. Nie piekę codziennie ciast, nie jestem taka ładna, nie umiem zrobić takich dobrych kanapek itd. Jak wyjechaliśmy razem na jeden z długich weekendów to ona robiła swojemu bratu śniadanie-bo niby ja nie potrafię :awantura: :cisza: Momentami mam ochotę ją udusić. Strasznie kocham swojego mężczyznę ale czasem wydaje mi się, że to jednak ona jest najważniejszą kobietą w jego życiu :chlip: . Troszkę się rozpisałam ale nareszcie miałam się komu wygadać

fumcia 2013-06-23 o godz. 09:27 0

dziewczyny.... skad ja to znam....

Gość 2013-06-23 o godz. 09:37 0

Moge powiedziec jedno - naprawde wspolczuje :(

Doceniam, ze moja tesciowa in spe jest super kobieta :) Naprawde, zero problemow (na razie). A jesli sie pojawia, to nie na tle tematow "tesciowych", ale osobistych. Niestety obie mamy takie same, paskudne charakterki ;)

Tafi 2013-06-23 o godz. 09:49 0

Dziewczyny ja przed slubem uwarzalam tesciowa za super osobe
Fajna, mozna sie z nia dogadac i porozmawiac na kazdy temat a teraz brrrrrrrrr lepiej nie mowic

A jesli chodzi o rodzenstwo coz moj M ma siostre ktora z tego co
widze uwielbia
a ja czasami nawet niemoge sie z nia rownac jaka ona kochana dobra
ehhhhhhhh

Lianka 2013-06-23 o godz. 11:23 0

K ma brata mlodszego i jest bardzo fajnym facetem w kontaktach towarzyskich ale niestety jest strasznie nieodpowiedzialny.
Moja tesciowa lzy z jego powodu wylewa ale nadal go czesciowo utrzymuje bo on z nia mieszka, zjada przygotowane przez nia jedzonko i ma wszystko podstawione pod nos.
Az strach pomyslec co on zrobi jak kiedys mamy zabraknie.
Calkowite przeciwienstwo K.
Ale zyje z nim na dobrej stopie i lubie go. K z moja siostra tez chyba dobrzez zyje :) (z nia sie nie da inaczej :)) tymbardziej, ze maja wspolne tematy do rozmow (ach ta praca w mediach).

elek 2013-06-26 o godz. 01:52 0

Konisia wiem coś o tym chociaż matka mojego nie wygarnęła co ma do mnie tylko powtarza "jeszcze się przekonasz".... kiedy ostatni raz byłam u niego to nie raczyła mi odpowiedzieć "dzień dobry" i "do widzenia" powiedzialam sobie, że więcej moja noga nie postanie u niej w domu...
Niestety mój porównując nasze matki ma coraz większy żal do niej i złość..

Kahet 2013-06-26 o godz. 04:38 0

Dziewczyny!Jak czytam niektóre wypowiedzi to aż mnie ciarki przechodzą!Jakie to jest sprzeczne i fałyszywe, taka "kochajaca mamusia" która poza synkiem nie widzi świata i niby chce żeby był szczęśliwy każe mu wybierać pomiędzy dwiema kochnymi osobami (sobą i ukochną kobietą).Przecież juz przez ten sam fakt go unieszczęśliwia.A poza tym jak ludzie (teściowe) mogą być tacy podli.
Co do mojej teściowej to na szczęście lepszej bym sobie wymyślić nie mogła.Jest bardzo za swoim synem(on zresztą też)i za drugim i córką też,ale wszystko w takich rozsądnych granicach.Mnie i swoją drugą synową traktuje jak swoje dzieci.Do niczego sie nie wtrąca,staje zawsze w mojej obronie a nie męża i zawsze jest gotowa do pomocy.Teściu zresztą też.To samo jest z moimi rodzicami w stosunku do Ł.Ja mam dwie siostry i moi rodzice cieszą się że mają wreszcie syna.Zwłaszcza tata,bo ma w końcu z kim piwko wypić :D

Konisia :) 2013-06-26 o godz. 04:55 0

Elek...

Ja jak ją gdzieś spotkam (przymusowo) to ona się zachowuje jak gdyby nigdy nic... uśmieszki, buziaczki - FUUUUJJJJ... :x
Mój M. już od dawna ma żal do niej i swego czasu do swego ojca... za to co powiedzieli i jak potraktowali mnie i jego.

Najgorsze są przymusowe odwiedziny mojego M. u niej - minimum 3x w tygodniu... musi do niej chodzić... biedak... :(
Ja zawsze znajdę jakiś wykręt... Ale ona dobrze wie dlaczego nie przychodzę... lol

elek 2013-06-26 o godz. 21:55 0

Konisia moja przyszłą teściowa przypadkowo nas spotkała jak jechała na rowerze... udała, że mnie nie widzi i przejechała obok mnie 2 razy tak jak byśmy byli powietrzem, mój tylko zdążył krzyknąć za nią, żeby dalej nie jechała bo nie ma tych osób do których jechała to zawróciła minęła nas patrząc się przed siebie... :awantura:
na dodatek były to jej imieniny i myślałam, że się zatrzyma i będę zmuszona w imię dobrego wychowania złożyć życzenia a tak to nawet nie dała mi okazji...
mój mężczyzna niestety mieszka nadal z nią, ale od przeszło roku rozmawia tylko z nią służbowo... nawet nie wie kiedy jest ślub dokładnie

Gość 2013-06-26 o godz. 22:01 0

A ja myślałam że będe miała najgorszych teściów

Ale pod waszym wpływem porozmawiałam ostatnio z moim H. o jego rodzicach. Oni po prostu wpadli i do tej pory nie dorośli do posiadania dziecka - wychowywali go raczej dziadkowie którzy z nimi mieszkają

Gość 2013-06-27 o godz. 04:54 0

sylwia11 napisał(a): ale ona kiedy mnie zobaczyła zupełnie nie zaregowała, przywitałam się z nią stojąc w sukni ślubnej, a ona spojrzala i potraktowała mnie jakbym była w jeansach i bluzie z kapturem... zero reakcji!!
A co powiecie na to: moja tesciowa zachwycala sie moim wygladem najglosniej ze wszystkich, ale do tej pory nie wiem, czy to bylo szczere. A to dlatego, ze przed slubem narzeczony wygadal sie (na nieszczescie nie potrafi nic przede mna ukryc), ze tesciowa byla bardzo zdegustowana, ze kupilam suknie ecru.
Podobno obrobila mi dupe z jakas swoja kuzynka i glosno dawaly wyraz oburzeniu („Panna mloda POWINNA byc w bieli!”) i stwierdzily, ze na pewno moja suknia bedzie wgladala jak STARA SZMATA :o Nie musze dodawac, ze nie widziala wczesniej sukni.
Tak wiec nie wiem, czy te jej zachwyty byly wyrazem zaskoczenia, ze moja suknia nie wyglada jak szmata, czy po prostu falszywie sie przymilala. Tak mi ta szmata tkwila w pamieci, ze chyba nie podziekowalam za komplementy, nie pamietam

Gość 2013-06-27 o godz. 14:29 0

Fajnie, ze poruszylyscie temat tesciow, bo to co czytam jest dla mnie pocieszajace. Nie chce sie rozpisywac na temat moich przyszlych tesciow, bo niby nic zlego mi nie zrobili ale ich stosunek do mnie jest jakby "czysto grzecznościowy". Mieszkaja 300 km od Wawy (cale szczescie) i widujemy sie baaardzo rzadko.
No ale w przyszlym roku slub i mam taki problem: Jestem pewna, ze przez gardlo mi nie przejdzie, zeby mowic do tesciowej: "mamo". Raczej wolalabym zostac przy "pani". Nie wiem, co mam im odpowiedziec, jak mi zaproponuja, zebym mowila do nich per mamo, tato.

Moj narzeczony jest z moimi rodzicami po imieniu, ale tamci sa starsi i to tez nie przejdzie.
Doradzcie jakies neutralne rozwiazanie!

fumcia 2013-06-27 o godz. 20:13 0

Lady wydaje mi sie (chodz sama tak nie zrobilam, ale to dluzsza historia z podchodami) ze powinnas do niej mowic na "pani" to ona powinna (jako ta starsza osoba) zaproponowac ci zebyc mowila do niej 'mamo, czy po imieniu, na chomca nic sie nie da... alboniech maz wybada sytuacji i po prostu ja zapyta jak masz do niej sie zwracac...

Gość 2013-06-27 o godz. 21:34 0

Lady, jeseli slub za rok, to jescze wiele moze sie zmienic, nie martw sie na zapas.
Ja mowilam do moich "panstwo" a raz do tesciowej chyba wyrwalo mi sie "pani" (jak ja dwa razy widzialam od slubu ;) ) i byla chyba troche zdziwiona, ale nie zaproponowala mi przejscia na "mamo" a ja na pewno sama sie nie bede wyrywac.
A moj malzonek 3 godziny po slubie sam spytal moja mame czy moze mowic mamo :o

Gość 2013-06-28 o godz. 03:38 0

Ale właśnie o to chodzi, że ja nie chce do niej mówić "mamo". Nigdy w życiu! Tylko co mam jej odpowiedziec, jak mi zaproponuje. Bo mam zamiar odmówić, tylko grzecznie, żeby sie nie obrazila na wieki.

fumcia 2013-06-28 o godz. 04:26 0

nic ci nie poradze na to nie mam pojecia, z tego co opowiadasz to jak nie zrobisz bedzie zle wiec rob po swojemu i juz!

Gość 2013-06-28 o godz. 08:12 0

Ja mialam zamiar odpowiedziec, ze potrzebuje troche czasu, ze moze jak sie troche lepiej poznamy, albo cos w tym stylu, cos wymijajacego. Na szczescie na razie sie nie widujemy :D
Lady, nie mow, ze "nigdy w zyciu"... Lepiej sobie zostawic jakas furtke.
Ja tez na razie sobie tego nie wyobrazam, ale nigdy nie mozna wiedziec jak sie potoczy nasze zycie. Zwlaszcza jak mysle o dzieciach, ktore beda chcialy widywac babcie i wtedy, to juz by bylo dziwne, zeby mowic "pani", dla dobra dzieci rozne rzeczy sie robi...

Gość 2013-10-18 o godz. 05:24 0

no dziewczyny mieszkające z teściową! jak tam po kilku miesiącach wspólnego mieszkania? czy jest tak jak po ślubie czy gorzej a może lepiej? ja nadal mieszkam z teściową a raczej u teściowej i musze powiedzieć że nie jest najgorzej, ma swoje humory i jest troche nadgorliwa i nadopiekuńcza ale po za tym to ok, ale może to dlatego że jestesmy same cały tydzień i jakoś sobie żyjemy we dwie? mój mąż jest cały tydzień w trasie i przyjeżdza do domu tylko na weekendy i nie mamy jakos okazji do większysz kłótni. Pozdrawiam

Gość 2013-10-18 o godz. 05:42 0

ja mam super tesciowa i super tescia :)
są kochani.

Gość 2013-10-18 o godz. 05:47 0

akinom a mieszkasz z nimi?

Gość 2013-10-19 o godz. 07:59 0

nie, mieszkamy oddzielnie i to chyba jest sedno sprawy, bo odwiedzamy ich dwa razy w m-cu, sa stesknieni i kochani.

Jania 2013-10-19 o godz. 10:13 0

Ja co prawda tesciów jeszcze nie mam, ale przez cały 5-cioletni czas trwania mojego zwiazku, rodzice R nic oprócz oschłości i obojętnosci mi nie okazali! Jedyne co to pytaja się R. kiedy sie wyprowadzi! Z tego co wiem, to nie lubią mnie bo nie lubią R! Nie znałam wcześniej takiej zależności! Na początku obarczalam siebie za taka sytuację, ale qrcze przecież ja do dziś utrzymuje świetne kontakty z rodzina mojego eks!
A najgorsze jest to, że matka R uważa sie za gwiazdę i takoz sie zachowuje - wszelkie "och" "ach", whisky wieczorem - a siano z butow wystaje. Nie może zdzierżyć, że ktoś moze być lepszy od niej. Nigdy specjalnie sie przed nią nie wywyzszałam, ale sam fakt, że studiuję ( nie obyło się oczywiście bez tekstow "po co dwa kierunki, strata czasu" itp).
Wie, ze mnie boli taka sytuacja -nie raz R. jej mówił podczas rozmow i kłótni. A mnie wkurza to, ze u mnie w rodzinie wszyscy lubią R, że traktują go jak człowieka, a u niego to jedyne na co mogę liczyć to odpowiedź na dzien dobry - i to nie zawsze!!! Chyba sobie pojde na pomyje się wygadać i pare niecenzuralnych slówek zucić - bo bez "przecinków" chyba się nie da tak opowiedzieć tej chorej sytuacji Tak mnie to wqrwia.

Gość 2013-10-20 o godz. 11:33 0

jania21 napisał(a):A mnie wkurza to, ze u mnie w rodzinie wszyscy lubią R, że traktują go jak człowieka, a u niego to jedyne na co mogę liczyć to odpowiedź na dzien dobry - i to nie zawsze!!!
jania, współczuję. A na pocieszenie powiem, że moja sytuacja wygląda podobnie. Myślałam, że to się zmieni, gdy będziemy oficjalnymi narzeczonymi, ale gdzie tam! Co prawda moja teściowa nie robi z siebie "paniusi", a wręcz odwrotnie - biedną umęczoną życiem dewotkę. Moje studia też są be, bo studiuję zaocznie, czyli chodzę do szkoły również w niedzielę, więc grzeszę, bo niedziela to dzień święty blebleble i blebleble. Już wolałabym, żeby w ogóle do mnie nie gadała niż ma wygadywać te swoje głupoty od których słabo się robi :Hangman:
Jak to jest, że najfajniejsi faceci mają takie porypane mamuśki?

tulip 2013-10-21 o godz. 04:11 0

Tak, widzę, że wątek bogaty jest i obszerny. My nie mieszkamy z żadnym z rodziców :taniec: Ale za to ja pracuję z teściową... Taaa
Ale nie chciałam mówić o pracy, bo szef jaki jest każdy wie :x :awantura: :cisza: , ale o ostatniej wypowiedzi mojej teściowej:
Otóż - zaznaczam, że cały ślub i wesele przygotwawaliśmy i w większośc opłaciliśmy SAMI - ostatnio teściowa powiedziała mi, że "nasze wesele udało się cudem Bożym" Ja jej na to, że żadnym cudem Bożym, tylko naszą ciężka pracą, zaplanowaniem wszystkich szczegółów, truciem zdrowia personelowi przed weselem itd. (dodam przy dźwięku drwin i kpin ze strony teściowej).
Ona mi na to - patrząc prosto w oczy: "cudem Bożym!"
WRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR :x
I co Wy na to?

fumcia 2013-10-21 o godz. 04:42 0

tulip napisał(a):Tak, widzę, że wątek bogaty jest i obszerny. My nie mieszkamy z żadnym z rodziców :taniec: Ale za to ja pracuję z teściową... Taaa
Ale nie chciałam mówić o pracy, bo szef jaki jest każdy wie :x :awantura: :cisza: , ale o ostatniej wypowiedzi mojej teściowej:
Otóż - zaznaczam, że cały ślub i wesele przygotwawaliśmy i w większośc opłaciliśmy SAMI - ostatnio teściowa powiedziała mi, że "nasze wesele udało się cudem Bożym" Ja jej na to, że żadnym cudem Bożym, tylko naszą ciężka pracą, zaplanowaniem wszystkich szczegółów, truciem zdrowia personelowi przed weselem itd. (dodam przy dźwięku drwin i kpin ze strony teściowej).
Ona mi na to - patrząc prosto w oczy: "cudem Bożym!"
WRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR :x
I co Wy na to?

taaaaa, jeszcze pewnie przez nia wymodlony ten cud, czyli reasumujac: zeby nie twoja cud tesciowa wesele byloby do bani!

Małgorzata B. 2013-10-21 o godz. 06:09 0

tulip napisał(a):
Ona mi na to - patrząc prosto w oczy: "cudem Bożym!"
WRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR :x
I co Wy na to?

cóż tulip -współczuje z całego serca
czy ona jest tylko bezczelna czy wrednawa z natury?

tulip 2013-10-21 o godz. 09:27 0

Małgorzata Derlak napisał(a):tulip napisał(a):
Ona mi na to - patrząc prosto w oczy: "cudem Bożym!"
WRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR :x
I co Wy na to?

cóż tulip -współczuje z całego serca
czy ona jest tylko bezczelna czy wrednawa z natury?

Myślę sobie, że nikt nie może być taki wredny... To poprostu choroba i tyle. To co Wam tutaj opisałam to maleńki koniuszek góry lodowej, wiec jakbym naprawdę wierzyła, że wszystko , czego doświadczyłam ze strony mojej teściowej było celowe i przemyślane, to chyba bym musiała z okna skoczyć, że jest na tym świecie ktoś kto mnie tak nie znosi.

beti2 2013-11-09 o godz. 22:26 0

my na szczęście mieszkamy sami :P w małym mieszkanku, ale na nas dwoje na razie wystarczy, z czasem pomyślimy o czymś większym ;) super jest gdy sami decydujemy o wszystkim i nikt się nie wtrąca... mozemy "nic nie robic cały dzień" i nikt nie ma nam tego za złe.... uczymy się na swoich błędach, zdobywamy nowe doświadczenia... gdybyśmy mieszkali z którymiś rodzicami to myślę, ze słyszelibyśmy często podpowiedzi i rady : to nie tak, tak się tego nie robi..itp... i to wcale nie wynika z złych intencji, ale każdy moze mieć inny pomysł czy zdanie na dany temat...
fakt, że moi teściowie mieszkają niedaleko Nas, ale jest dobrze, starają się nie ingerować za bardzo w nasze życie. :P Wręcz przeciwnie pomagają nam jak mogą, służą radą, nie narzucają nam swoich pomysłów. Jest super. Super wyremontowali nam nasze mieszkanko :P
Czasem wydaje mi się, że teściowa jest troszkę zazdrosna o syna... :P ale chyba jak każda, gdy w życiu syna pojawia się nowa kobieta i zabiera go z domku ;) . Na początku jak dzwoniła do nas to pytała się czy jedliśmy obiadek i co jedliśmy.... chyba martwiła się czy syn nie głoduje 8) ale szybko przekonała się do moich umiejętności kulinarskich i teraz cały czas mnie chwali na tym gruncie ( a tak naprawdę to żadna ze mnie kucharka lol )... cóż jak każda matka martwiła się o swoje dziecko i o to czy dajemy sobie radę...
W sobotę lub niedzielę chodzimy do nich na obiadek i jest fajnie :P

ale myślę że jest tak dobrze bo mieszkamy oddzielnie, zarówno od moich rodziców jak i mojego męża...
tylko ja mam do rodziców 400 km... no i nie mogę ich tak często odwiedzać... i czasem strasznie tęsknię...

Gość 2013-11-12 o godz. 23:13 0

Fumcia, luz, przeciez w koncu sie od niej wyprowadzicie :)

Moja przyszla tesciowa jest bardzo mila i kochana. A juz najwieksza jej zaleta jest to, ze w ogole sie nie wtraca w nasze zycie, nie poucza, nie radzi, nie robi min, nie przewraca oczami na widok balaganu w naszym mieszkaniu. To jest cudowna cecha! :) Akceptuje mnie, lubi, wychwala pod niebiosa jaka to cudowna kobiete ma jej syn-jedynak :) Zawsze zauwaza jak mam cos nowego, zawsze powie jakis komplement. To naprawde baaardzo mile :D

No ale wiadomo, kazdy ma swoje wady. Jest troszke marudna, lubi sobie ponarzekac, pomarudzic, powyzalac na swoje ciezkie (??) zycie. No i dzwoni do nas codziennie, a czasem na wet 2 razy! :x

Ale ogolnie to nie mam powodow do narzekan :)

ampa 2013-11-12 o godz. 23:13 0

MOJA jest "super"-miła, pomocna etc....do czasu jeżeli robi się tak jak ONA chce- sprzeciw? i nastepuje obrażalstwo, humorzenie etc....

przed samym ślubem miałyśmy wielkie spięcie jakaś głupota, coś tam znowu narzucała ja zaprotestowałam i afera na całą rodzinę

od ślubu miesiec się nie widziałyśmy i wczoraj był pierwszy obiad było ok

jeszcze czeka nas pierwsza wizyta mojej nowej mamay ciekawe??? co będę MUSIAŁA zrobić w domu jak mamay zechce
mamay jest zakręcona na punkcie firanek i kwiatuszków, a w domu ma wszystko pod kolor, jak zmienia kolorystykę to we wszystkim, łatwo rzeczy wyrzuca, a ja mam trochę w nosie takie bajery ma być wygodnie, dom jest do mieszkania a nie wiecznego układania a u mamay jak w katalogu, tysiąc rzeczy dotknąć, przestawić zakazane ja nazywam dom rodzinny majego R szpitalnym muzeum :o
kwiatki w domu mam 4 takie trawy z zielono białymi liśćmi bo podlewać rzadko trzeba etc i generalnie punktu zwariowania na doniczkowych nie ma (cięte uwielbiam, mamay zaś nie bo więdną, sypią się liście etc) mamay już wczoraj jakieś fiołki nam wciskała, dobrze że jesteśmy przed wymianą okien jakoś się wykręciliśmy z tych kwiatów, później coś się wymyśli

mamay jest królową ubrań, błyskotek jako emerytka po sklepach ma czas chodzić kupować uwielbia ( dla mnie też)fakt faktem że fajowe rzeczy wynajduje, a jak się skubana targuje jest w tym fantastycznie kilka razy mój R coś sobie upatrzył po mamay zadzwonił przyszła i na cenie zbiła POZYTEK :D

jako mamay mojego chłopaka i narzeczonego sie sprawdziła jako teściowa jeszcze nie

Gość 2013-11-12 o godz. 23:15 0

Moja teściowa jest zupełnie w porządku. Może nie mamy jakiś super serdecznych relacji, bo jesteśmy zupeeeełnie różne, ale na szczęście nie wchodzimy sobie w drogę ;) Ot, grzeczny dystans bez nadmiaru sztucznych uprzejmości... Znałam ją bardzo długo przed ślubem, byliśmy po imieniu, więc słowo mama jakoś mi w tej sytuacji nie pasuje (mama naprawdę jest jedna! :) )
Wiem, że jest osobą, która nas nie zawiedzie w potrzebie. Szanuję ją za to, że pomimo bliskiej więzi z ukochanym synem-jedynakiem i bardzo konsekwentnych poglądów na życie (innych niż nasze), niczego nam nie narzuca. To zapewne nie jest łatwe.
Za to teść... ... delikatnie mówiąc działa mi na nerwy. Nie trawię jego cennych-bezcennych rad typu który samochód powinniśmy kupić, chociaż wie, że nie mamy własnego mieszkania i aktualnie zbieramy na lodówkę... itp
Podsumowując: jest OK, ale chyba lepiej, że ze sobą nie mieszkamy.

Gość 2013-11-12 o godz. 23:16 0

gamegirl napisał(a): (mama naprawdę jest jedna! :) )
Oooo koronny argument mojej tesciowej przeciwko mówieniu jej 'mamo' przez synowe i ziecia. Zmienila zdanie jak i ja zaczelam 'pani'owac. Teraz sama prosi abym mówila mamusiu lol

Gość 2013-11-12 o godz. 23:17 0

gamegirl napisał(a):mama naprawdę jest jedna!
tez tak uwazam, ale problem mam nie z tesciową, ktora od razu zaproponowala zebym mowila jej po imieniu - zresztą dziwnie by bylo gdyby oczekiwala czego innego, skoro jej syn nie mowi do niej mamo tylko po imieniu. Problem jest z moją mamą...nie trafiają do niej zadne argumenty. Zaparła sie, ze nie chce zeby M mowil do niej po imieniu, mimo, ze mają naprawde dobre uklady i moja mama jest raczej wyluzowana jak na swoj wiek, to w tym temacie jej upor mnie poraza...
Jak mozna zadac od kogos mowienia do siebie mamo, kiedy M nawet do swojej mamy tak nie mowi. Wiem ze i tesciowa jest mocno zdziwiona...Glupio sie czuje w tej sytuacji. Juz wiele osob jej tlumaczylo zeby odpuscila, a ona nie. Wniosek jest taki, ze M zwraca sie do niej jak moze bezosobowo, czemu sie wcale nie dziwie...dla mnie ciezkie bylo przestawienie sie po 8 latach paniowania na mowienie do jego mamy po imieniu, a moja ma takie wymagania Zresztą oboje moi rodzice (choc mlodzi, zachowują sie jak stare pryki w tej kwestii) ojciec tez nie zadeklarowal jak M ma sie do niego zwracac, wiec rowniez pozostaje forma bezosobowa...A oboje lubią mojego meza i nie okazują mu niecheci, a w tej kwestii taki ciemnogrod

I co tu zrobic jak ani prosby ani grozby nie pomagaja ??

dodek 2013-11-12 o godz. 23:18 0

u mnie w tej chwili jest po prostu tragicznie......... wyjechaliśmy w niedziele po poprawinach na dwa tygodnie a tui się działo.... Teściowa po poprawinach jeszcze przy nas bo (zatrzymały nas obie mamy) zaczęły dzielić to co zostało po weselu wódka, picie itd dyrygowała i rozdzielała teściowa i byłam w szoku po raz pierwsz... :o jeździliśmy do nich często a mieszkamy razem od ponad roku i to co zobaczyłam przeraziło mnie otóż teściowa rozdzielała wszystko równiutko na 3 ona, moi rodzice i my. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to że liczyła nawet torebki jednorazowe cappucino oby ktos nie dostał za dużo mówię wam koszmar ale olałam to wtedy stwierdziłam że widocznie taka jest. Potem pojechaliśmy wróciliśmy 2 dni temu i co sie okazało obie mamy rozliczyły sie w tym czasie finansowo. Wesele miało być na 160 osób po 80 z każdej strony i miało być po równo z kosztami tak było ustalane rok temu. Przed weselem okazało sie że ktos tam odmówił ktoś nie moze przyjść itd... więc na wesele przyszło około 70 osób od teściowej i tyle samo z naszej. Stoły ustawiały na 143 osoby 5 krzeseł było pustych.
wiedziały przed weselem ile bedzie osób które na pewno przyjdą i ostatnie zakupy typu kurczaki czy mięso kupowane były na mniejszą ilość osób. Po weselu okazało się ze kucharka życzy sobie zapłatę za 160 osób tak jak umawiane było rok wcześniej mimo że mniej ludzi było na weselu no i miała do tego prawo z tym że teściowa stwierdziła że od niej było 70 osób i ona tylko za tyle zapłaci, w związku z tym kazała mojej mamie zapłacić za 90 osób :o :o :o mało tego podliczyła wszystkie wydatki podzieliła na osoby i wyszło jej 160 zł za osobę :o :o :o nie wiem skąd taka suma tyle co w restauracji a my wesele robiliśmy sami. Reasumując moja mama do zapłaty miała 90*160=14400 a ona 70*160=11200 nie wiem jak to policzyła i dlaczego moja mama ma płacić więcej. Ogólnie obiecaliśmy sobie z M. że nie będziemy się wtrącali ale ja nie mogę. Powiedziałam o tym M. i dzis jedziemy do tesciowej porozmawiać i dowiedzieć się od drugiej strony jak to wygląda. Moja mama ma za to postawę która conajmniej mnie zadziwia ona nie chce sie kłócić i DLA MOJEGO dobra ona chce to zapłacić..... i nie chciała żebyśmy wogóle poruszali ten temat u teściowej ale my z M. oboje chcemy to wyjaśnić..

Gość 2013-11-12 o godz. 23:20 0

Ja kiedys juz sie wypowiadalam w watku na temat tesciowej, ale teraz juz moge wypowiedziec sie jak to wyglada po slubie.
W sumie nie mam powodow do narzekan. Jako tesciowa zachowuje sie przyzwoicie, problemem jest raczej charakter jako czlowieka. Sama nie wiem jak to jest. Bo z jednej strony jest mila i wogole ale czasem potrafi cos tak walnac ze czlowiekowi jest strasznie przykro, albo przyczepic sie o byle pierdulke.
Ja nie jestem osoba wylewna wiec dodatkowo wkurza mnie jak kaze mi sie przytulac do siebie na przywitanine i takie szopki odstawiac, ja po prostu tego nie lubie ( i nie pomaga tlumaczenie ani moje ani meza !)
Do tego doszla sprawa mowienia mamo. Juz wczesniej mi to proponowala ale sie obronilam bo jeszcze nie bylo slubu, teraz nie mam argumentu. Maz mnie broni ale ona sie obraza a ja caly czas mowie Pani :) W sumie jesli mam byc szczera to nawet jak staram sie przelamac to i tak uwazam ze to nie fair bo musze sie do niej zwracac per Mamo, czy Mama moglaby , czy Mama chce itd a tak to ja do rodzicow nie mowie. Zwykle uzywam bowiem drugiej osoby, wiec nie uwazam ze do nie powinnam mowic inaczej.
No ale zycie pokaze jak to dalej bedzie.

Gość 2013-11-12 o godz. 23:21 0

Moja teściowa to też długi wątek, ale ograniczę się do sprawy zwracania się do Teściowej.
musze sie do niej zwracac per Mamo, czy Mama moglaby , czy Mama chce itd a tak to ja do rodzicow nie mowie.
Ja może nie muszę się zwracać w ten sposób, ale inaczej nie potrafię.
Pewien dystans zawsze będę odczuwała i nie przejdzie mi przez gardło np."Mamo może przyjdzesz do nas..ble..ble" tylko zawsze "Mamo może Mama przyjdzie..ble..ble.."
W dodatku do żony taty zwracam się po imieniu,mąż zwraca się bezosobowo, a ja niby sama chciałam mówić "Mamo".
No bo kurcze jak inaczej, skoro nie ma jakoś powszechnie przyjętych norm, a w swojej rodzinie słyszę zawsze w osobie 3, ani Pani mi nie pasuje, bo co to za Pani, skoro moje dzieci do niej "Babciu" będą mówiły, po imieniu też mi głupio:w końcu to nie moja koleżanka, ale to i tak dziwny twór wg. mnie (to mówienie mamo).
Powinno być jakieś inne słowo które oddawałoby należyte znaczenie naszym teściom. Poza tym skoro funkcjonuje zwrot "teściowie", to dlaczego nie używa się go w zwrotach , albo czemu u licha nie ma łatwiej odmieniającego się słowa, którego możnaby używać.

Gość 2013-11-12 o godz. 23:22 0

Mi chodzilo o to ze nie pasuje mi uzycie nijako 2 osoby do niej, czyli cos w stylu: (mamo) chcesz do nas przyjechac , bo ona pewnie poczyta to jako traktowanie jej jak per TY. i masz babo placek...

ampa 2013-11-12 o godz. 23:24 0

Dosia napisał(a):...., czy Mama moglaby , czy Mama chce itd a tak to ja do rodzicow nie mowie. Zwykle uzywam bowiem drugiej osoby, wiec nie uwazam ze do nie powinnam mowic inaczej.

he! chyba co rodzina to obyczaj- u mie tak sie własnie mówi- mamo czy mama moze, babciu czy babcia chce, stryjku czy stryjek słyszał....

inaczej nie mówimy...

haza 2013-11-12 o godz. 23:25 0

Witam,

to i ja się dołączę :). Moja ma charakterek lol , oj ma, ale wcześniej już, mąż wypracował takie relacje między nimi, że ona się nie wtrąca. To ja jestem tą osobą, która go nakłania do tego żeby częściej do niej np. dzwonił. Poza tym jest bardzo kochaną i konkretną kobietą, która nieba by nam przychyliła. Zacinam się jeszcze mówiąc mamo i tato, ale ja wytłumaczyłam to sobie w ten sposób, że przyjeli mnie do rodziny i jestem ich kolejnym dzieckiem i w sumie jedyną dziewczyną ;) i widzę jak się cieszą.

Gość 2013-11-12 o godz. 23:26 0

fagih napisał(a):Oooo koronny argument mojej tesciowej przeciwko mówieniu jej 'mamo' przez synowe i ziecia. Zmienila zdanie jak i ja zaczelam 'pani'owac. Teraz sama prosi abym mówila mamusiu lol
a moja teściowa już chyba wie, że nie usłyszy nigdy z moich ust "mamo". bo gamegirl napisał(a): (mama naprawdę jest jedna! :) ) staram się mówić raczej bezosobowo, zresztą ze swoją teściową w zasadzie w ogóle nie rozmawiamy, więc problem z głowy :) kiedy zaczęłam mówić do niej per pani, to dwa razy zwróciła mi uwagę, żebym mówiła do niej "teściowa" lol a potem już sobie odpuściła. a w ogóle to mogłabym o niej książkę napisać, ale byłby to chyba jakiś horrorek. nasze stosunki są FATALNE. bardzo się nie lubimy, a do tego ona jest psychicznie chora i to nawet zauważyli znajomi i rodzinka na weselu, którzy nic o niej wcześniej nie słyszeli. w dniu naszego ślubu strasznie się naćpała środkami na uspokojenie, żeby jakoś przeżyć ten dzień, że ta okrutna synowa staje się prawdą - musiała łyknąć chyba całe opakowanie, bo nawet mój mąż powiedział, że nigdy jej nie widział w takim stanie (a widział ją nieraz po prochach, bo od ok. 2 lat notorycznie je łyka, tylko, że tu był pierwszy raz w takiej ilości). chodziła jak naćpana! czy muszę coś więcej dodawać...

Gość 2013-11-12 o godz. 23:28 0

O matko :o

MagdaP 2013-11-12 o godz. 23:30 0

Ja na szczęscie mam super teściową - mój mąż też ma super teściową więc nie narzekamy ;) Nasze mamy pozwalają nam zyć naszym własnym życiem i nie wtrącają się do niczego.

Odpowiedz
Podobne tematy
Kategorie pytań